piątek, 29 czerwca 2012

Mamy dług wobec ludzi ze względu na Chrystusa.


Rzymian 1:14  Jestem dłużnikiem Greków i nie Greków, mądrych i niemądrych.
Paweł wiedział, że poznanie Chrystusa zobowiązuje go do dzielenia się ewangelią z każdym człowiekiem. Stając się chrześcijanami otrzymujemy od Boga klucze do królestwa Bożego. Możemy, to królestwo przed ludźmi otwierać zwiastując im o zbawczej śmierci Jezusa za nasze grzechy. Ale też możemy nigdy nie skorzystać z tych kluczy i nie otworzyć bram Królestwa przed nikim. Musimy jak Paweł czuć się dłużnikami ludzi którzy nie znają ewangelii. Musimy zdać sobie sprawę, że w chwili gdy Chrystus nam się objawił dał nam najcenniejszy dar jakim możemy podzielić się z drugą osobą. Cóż bowiem jest cenniejszego od przebaczenia grzechów i otrzymania życia wiecznego? Czuć się dłużnikiem wobec wszystkich ze względu na powołanie, to wiedzieć że Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka, że miłość Chrystusa i łaska ewangelii jest dla wszystkich. Nie lubimy być komuś coś winni, ale w momencie kiedy poznajemy Chrystusa stajemy się dłużnikami ludzi wszelkich ras, kultur i wyznań. Ten dług polega na tym że nosimy ciężar zwiastowania im ewangelii. Czy ty czujesz taki ciężar w swoim sercu wobec twojej niewierzącej rodziny, sąsiadów, współpracowników? Czy czujesz, że Bóg nakłada na ciebie pewną odpowiedzialność za tych ludzi? Możesz ich ostrzec przed nadchodzącym Bożym gniewem i sądem. Możesz im wskazać prawdziwy ratunek w krzyżu Chrystusa ratując im życie. Z pewnością Apostoł Paweł odczuwał wielkie brzemię swojej misji jaką było zanieść ewangelie do pogan. Na innym miejscu mówi on że „biada mu gdyby ewangelii nie zwiastował”                (1 Koryntian 9:16). Zbawcza łaska Jezusa Chrystusa jest tak wspaniałym darem, że wtedy kiedy ja otrzymasz, to pragniesz powiedzieć całemu światu jak wspaniały jest żyjący na wieki Jezus Chrystus, Panów Pan i Królów Król.  Gdy nie mamy pragnienia dzielenia się ewangelią i nie czujemy odpowiedzialności wobec ludzi, to może znaczyć, że gdzieś do naszego życia z Bogiem wkradła się letniość, byle jakość, grzech. Nie dajmy się oszukać diabłu, że nie ma potrzeby zwiastowania ewangelii, nie dajmy się oszukać diabłu, że i tak nikt się nie nawróci. Czujmy się dłużnikami wszystkich ludzi, że jesteśmy im dłużni powiedzieć o jedynym ratunku który jest w Chrystusie.

czwartek, 28 czerwca 2012

Bóg jest zainteresowany narodami.


Rzymian 1:13  A nie chcę, bracia, abyście nie wiedzieli, że często zamierzałem przybyć do was, aby i wśród was, podobnie jak wśród innych narodów, zebrać jakiś plon, lecz aż do tej chwili miałem przeszkody.
Paweł wielokrotnie miał zamiary żeby udać się do Rzymu, ale ciągle coś przeszkadzało zrealizować te plany. Nie wiemy czy przeszkody jakie miał były dziełem szatana jak w przypadku zamiaru przybycia Pawła do Tesaloniczan (1 Tesaloniczan 2:18). A może w tej sytuacji sam Bóg zdecydował inaczej i Paweł musiał czekać na odpowiedni moment jak w przypadku kiedy Duch Św. przeszkodził w głoszeniu Słowa Bożego w Azji (Dzieje Apostolskie 16:6). W każdym razie Paweł zapewnia Rzymski kościół o trosce i pamięci. Być może niektórzy z nich zastanawiali się dlaczego Paweł dotychczas ich nie odwiedził jak inne kościoły.
Paweł wyjaśnia kolejny cel swojej wizyty w Rzymie, pragnie zebrać jakiś plon ewangelii. Chce w tym centrum ówczesnego świata zwiastować Jezusa Chrystusa. Mówiąc obrazowo Paweł nie wybiera się do Rzymu na wczasy, choć z pewnością w tym wielkim mieście za czasów Pawła było wiele rozrywek.  Ale nie to jest życiem Apostoła pogan, on umarł dla tego świata żeby żyć dla Chrystusa. Nie szuka już ziemskich rozkoszy nie żyje dla kultury, sztuki, kina, polityki, emocji sportowych. To czym teraz się zajmuje, to pozyskiwanie ludzi dla Chrystusa. Wie, że wszystko inne jest startą czasu, tylko służba Chrystusowi ma sens. Paweł jak mało, który chrześcijanin miał szansę zwiastować ewangelię niemal na całym świece. Widać, że po raz kolejny pragnie wypełnić posłannictwo Jezusa Chrystusa żeby zanieś poselstwo ewangelii na cały świat. Możemy uczyć się na przykładzie Apostola Pawła by nasza wizja ewangelizacji była szeroka. On nie ogranicza się do jednego narodu np. żydowskiego lub jakiegokolwiek innego. Chce zwiastować przesłanie o Synu Bożym każdemu, który zechce słuchać. Bardzo przykro jest patrzeć dzisiaj jak chrześcijanie sami tworzą podziały nie wychodząc z poselstwem ewangelii do grup społecznych, organizacji lub narodów co do których mają uprzedzenie. Nie raz jesteśmy wzburzeni gdy w wiadomościach słyszymy o atakach muzułmanów, ale czy przez chwile pomyśleliśmy o tym że oni także potrzebują ewangelii. Potrzebują przesłania o kochającym Bogu, który pragnie im odpuścić grzechy.Czyż nie jest tragedią że 99 imionach Allaha nie ma imienia ojciec.  Nie ograniczajmy miłości Chrystusa do jednej grupy czy narodu nie wolno nam zamknąć drzwi Królestwa Bożego przed żadnym człowiekiem nawet tym najgorszym. Jezus przyszedł do grzeszników „nie zdrowi potrzebują lekarza, ale ci co się źle mają”.

niedziela, 24 czerwca 2012

List Jakuba 5, 19 – 20 Droga Prawdy.


Słyszałem kiedyś historię o pewnym rybaku, który był bardzo dobrze przygotowany do łowienia ryb. Miał wszystko co jest potrzebne żeby być naprawdę dobrym rybakiem. Miał odpowiedni ubiór, odpowiedni sprzęt, przynęty, sieci i łodzie. Posiadał także odpowiednią wiedze na ten temat, wiedział jaka przynęta jest właściwa na odpowiednią rybę i gdzie należy zarzucać sieci. A jednak ten świetnie przygotowany rybak nigdy nic nie złapał. Jak myślicie dlaczego? Drodzy dlatego, że on nigdy nie wypłynął  na ryby.
Jest to dobry obraz tych którzy myślą, że prawda w chrześcijaństwie ma charakter tylko doktrynalny, który polega na wierze w określone zasady, nauki i prawa.
 Doktryna jest tym w co wierzymy i czego nauczamy, a nie jest tym co robimy. Są kościoły, które uważają, że jak długo trzymamy się odpowiedniej doktryny, nauki to już żyjemy w prawdzie. Ale takie podejście jest charakterystyczne dla chrześcijan, którzy choć wierzą we właściwie nauczanie to, jednak często nie posiadają żadnego kręgosłupa moralnego. Inaczej mówiąc wyrażają pogląd „wierzmy właściwie, a róbmy co nam się podoba” Takie podejście do chrześcijaństwa jest dzisiaj widoczne w wielu krajach na świecie, często spotykamy się z tym także w naszym kraju. Ludzie potrafią zgodzić się z chrześcijańskim nauczaniem, chodzą do kościoła akceptują wiele prawd dotyczących Boga i wieczności takich jak: Świętość Boga, Bożą sprawiedliwość, sąd ostateczny czy to, że jest piekło i niebo. Ale ich życie nie jest przemienione przez Chrystusa, nie żyją na wzór Chrystusa i właściwie to, czego Chrystus nauczał ma niewielki wpływ na ich codzienne życie.
Ewangelia Jezusa Chrystusa jest wiarą w Słowa Chrystusa i postępowaniem zgodnie z tym nauczaniem.
 Chrześcijaństwo porywa całego człowieka, nie tyko zmienia się to, w co wierzyłem przedtem, ale zmienia się całe moje życie. Zarówno sfera intelektualna człowieka jest pod wpływem Chrystusa jak i sfera moralna. Gdy zaufamy w Chrystusowi nie tylko interesuje nas w co należy wierzyć. Gdyby tak było chrześcijaństwo nie różniłoby się zbyt wiele od filozofii miałoby charakter jakiejś wspaniałej nauki, którą ludzie się zajmują, bez wpływu na nich samych. Tak więc prawda chrześcijańska jest czymś w co zarówno się wierzy jak i czyni jest czymś czemu człowiek poddaje całe swoje życie.
Gdy Jakub mówi że można zboczyć od prawdy w 19 wersie ma na myśli właśnie życie zgodne z prawdą ewangelii. Odnosi się do kogoś kto stał się chrześcijaninem nawrócił się do Chrystusa, ale w jakiś sposób pogubił się w swoim życiu. Może nadal wierzy właściwie akceptuje chrześcijańskie nauczanie, ale jego życie osobiste jest zupełnie rozbite, niemoralne grzeszne. Ktoś mógłby się spytać jak to jest możliwe? Okazuje się, że taki sposób postępowania nie jest daleki od każdego z nas. Często wiemy co jest właściwe, dobre i miłe Bogu, a jednak nie zawsze robimy  to co należy czynić. Wynika to z upadku i grzesznej natury człowieka  już apostoł Paweł zauważył, że często ma dobre pragnienia ale brakuje mu  wykonania (Rzymian 7:18).
Ludzie także błądzą w sprawach dotyczących doktryny właściwego nauczania. Niekiedy przestają akceptować pewne prawdy Pisma Św. podważając je lub całkowicie, odrzucając. Innym razem niewłaściwie interpretują Pismo Św. mówiąc o rzeczach których faktycznie tam nie ma. Czasami mają wątpliwości co do faktów zapisanych w Słowie Bożym. 
Więc chrześcijanin jest, to ktoś kto trwa w prawdzie w odróżnieniu od kłamstwa. Cały świat tkwi w złym jest pod wpływem kłamstwa, działania ducha antychrysta. Ale Bóg zatroszczył się o to, byśmy znali prawdę, tą prawdę przekazał nam w ewangelicznym przesłaniu, umieścił ją w Biblii. Tak długo jak trzymamy się Słowa Bożego w czynie i nauczaniu chodzimy w prawdzie. Ale istnieje niebezpieczeństwo, że będąc chrześcijaninem można w pewnym momencie pójść własną drogą. Grzech umiejętnie oszukuje człowieka dlatego możemy odejść od Boga od prawdy ewangelii i zupełnie tego nie dostrzegać. Dzisiaj widzimy jak chrześcijańskie przesłanie zostało zniekształcone, Słowo Boże zostało rozwodnione, wykrzywione. W tysiącach polskich kościołów zamiast ewangelii zwiastuje się politykę, proste prawdy Pisma Św. zostały w znacznym stopniu wykrzywione lub tak zmodyfikowane, że trudno połapać się o co w tym wszystkim chodzi. Oszustwo grzechu i upadła ludzka natura nie pozwala nam widzieć rzeczy takimi jakimi są. Tak długo jak ludzie będą poszukiwać objawienia o Bogu w sobie, we własnej mądrości w wymyślonych praktykach w ludzkiej tradycji, tak długo będą błądzić. Prawda o Bogu przychodzi z zewnątrz, to Bóg w swej łasce i dobroci objawia się nam w Historii w odpowiednim momencie posyła swojego Syna by zmarł na Krzyżu za nasze grzechy. Prawda jest w Chrystusie (Efezjan 4:21) w tym czego nauczał, kim był i co czynił. Jesteśmy biednymi ludźmi, którzy są jak dzieci, które błądzą jeśli nikt im nie wskaże drogi.
W liście do Hebrajczyków czytamy:
Hebrajczyków 3:13  ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.
Grzech doprowadza do zatwardziałości naszego serca sprawia, że jesteśmy coraz mniej czuli na Słowo Boże, zanika rozeznanie w duchowych sprawach i stajemy się na powrót ludźmi światowymi.
W Biblii czytamy o ludziach którzy odchodzili od prawdy. Czytamy Judaszu, który zdradził Jezusa, czytamy o kimś takim jak Demas (2 Tymoteusza 4:10) który opuścił Pawła i powrócił do świata. Czytamy o  Diotrefesie (3 Jana 1:9) który nie przyjmował braci. Hymeneusz i Filetos, twierdzili, że zmartwychwstanie już się dokonało (2 Tymoteusza 2:17-18). Gdzie są ci którzy zostali z nami ochrzczeni, chodzili z nami do kościoła, a dzisiaj żyją w świecie jak poganie?
Co się stało z wieloma kościołami które niegdyś były bardzo gorliwe oddane sprawie ewangelii, a dzisiaj przypominają jedną z wielu świeckich organizacji? Co się stało z Kościołem luterańskim, który dzisiaj ordynuje na pastorów homoseksualistów i kobiety? Co się stało z „Armią Zbawienia” niegdyś gorliwy oddany ruch służący Chrystusowi, a dzisiaj bardziej świecka organizacja Charytatywna?
Ale co my mamy robić gdy w życiu brata lub siostry nastąpi takie odejście od prawdy? Jak mamy się zachować w takiej sytuacji?
Jakub nie mówi, że mamy przyglądać się z założonymi rękami widząc, że ktoś z nas zaczyna błądzić, podupadać duchowo. Jakub nie mówi też, że mamy czekać i mieć nadzieje, że sytuacja się poprawi. Przede wszystkim Jakub mówi, że mamy interesować się sobą nawzajem. Oczywiście mowie o zdrowym zainteresowaniu, które wynika z troski i wzajemnej pomocy. Społeczność chrześcijańska ma być jak dobra rodzina, a w rodzinie jesteśmy zainteresowani naszymi potrzebami, problemami z którymi się zmagamy. Podobnie powinno być w społeczności chrześcijańskiej, charakterystycznym znakiem każdego kościoła Jezusa Chrystusa ma być miłość wzajemna członków kościoła do siebie nawzajem (Jana 13:35).  Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś od wielu miesięcy nie pojawia się na społeczności i nikt się tym nie zainteresuje, a zdarza się tak w niektórych kościołach. Gdy takie sytuacje mają miejsce, to znaczy że nie ma tam wzajemnej troski i zainteresowania.
W pewnym sensie Bóg powierzył nas sobie nawzajem i obowiązkiem każdego chrześcijanina jest dbać nie tylko o swoje zbawienie, ale o to, by wszyscy doszli do pełnego poznania Syna Bożego. Jan Kalwin jeden z wielkich reformatorów powiada:
„Musimy zważać aby nie dopuścić by ginęły przez nasze zaniedbanie dusze, których zbawienie Bóg w pewnym sensie powierza w nasze ręce. Nie chodzi o to, że możemy udzielić im zbawienia, jednakże poprzez nasze posługiwanie Bóg wyzwala i zbawia tych, którzy zdają się w przeciwnym razie być bliscy zagłady.”
I tak w liście Ap. Pawła do Galacjan czytamy:
Galacjan 6:2  Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.
W liście Pawła do Rzymian:
Rzymian 15:1  A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych.
W liście do Tesaloniczan:
1 Tesaloniczan 5:14  Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich.
Drodzy jesteśmy za siebie odpowiedzialni, jesteśmy powołani do tego by być wsparciem i pomocą dla siebie nawzajem. Jeśli jesteś prawdziwym odrodzonym chrześcijaninem, to Bóg przez Ducha Św. włożył w twoje serce ponadnaturalną miłość i troskę o innych chrześcijan.
Nie możemy nie widzieć tych, którzy upadają, błądzą i odchodzą. Jakub mówi jeśli coś takiego dzieje się w twoim kościele, to sprowadź ich z powrotem.
Nasz Pan Jezus Chrystus także wyrażał głęboką troskę o tych którzy pobłądzili na drodze wiary. W przypowieści o zgubionej owcy mówi o tym że pasterz zostawia 99 owiec i poszukuje tej jednej zgubionej (Mateusza 18:12).
Następnie Pan Jezus mówi jak to należy czynić:
Mateusza 18:15  A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego.
16  Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa.
17  A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.
Musimy być tego świadomi, że żadna ludzka interwencja nie jest w stanie przywieść człowieka do pokuty. Ale Bóg posługuje się ludźmi, Bóg chce się posłużyć mną i tobą żeby uratować brata lub siostrę. Bóg nas posyła i mówi jeśli widzisz, że ktoś z wierzących upadł, zgrzeszył idź powiedz mu o tym. Nie możemy tego czynić z wyrzutem lub oskarżeniem, ale mamy to robić z troską i z miłością. Gdy Bóg posyła nas żeby przywieść do społeczności zgubioną owcę mamy to czynić nie z wyższością wobec tej osoby. Nie w takiej postawie: „ty upadłeś, ale ja jestem doskonały”. Każdy z nas jest zbawionym grzesznym człowiekiem i każdy powinien być   świadomy „własnej belki w oku”. Jeśli nie będziemy wystarczająco ostrożni i pokorni również możemy popaść w taki stan. Ale idźmy do tej zgubionej osoby w postawie pokory i uniżenia i powiedzmy jej o tym że jej miejsce jest w kościele u stóp Chrystusa, który ją zbawił i wydał samego siebie za nią.
Nieraz słyszmy historię o ludziach którzy gdzieś zaginęli, ale niezwykle wzruszające jest to, że rodzina tych osób potrafi całymi latami poszukiwać ich. Niekiedy wydają całe majątki na poszukiwanie swoich bliskich, czasami trwa to bardzo długi okres czasu, ale wciąż próbują i mają nadzieje, że ich odnajdą. Skoro świat poszukuje swoich bliskich z takim zaangażowaniem i poświęceniem  ileż bardziej powinien to robić Kościół Jezusa Chrystusa.
Nie jest to, łatwe zadanie nie zawsze ten który zbłądził będzie zainteresowany powrotem. Czasami może mu się wydawać, że wszystko jest w porządku innym razem może reagować złością na innych chrześcijan może nawet być tak zatwardziały, że nie będzie chciał jakiegokolwiek kontaktu ze społecznością. Ale najgorszą rzeczą jaką możemy zrobić, to nie podjąć żadnego działania jeśli ktoś z nas podupada. A dzieje się tak wtedy kiedy brakuje miłości chrześcijańskiej, gdy myślimy tylko o sobie nie zważając na innych. Czasami spychamy ten chrześcijański obowiązek troski na pastora lub starszych kościoła. Zdarzają się też sytuacje kiedy nie podejmujemy żadnych działań, bo boimy się reakcji tej drugiej osoby. Mówimy wtedy że: „każdy jest dorosły i sam o sobie decyduje”.
Dlaczego zabieganie o  tych  którzy zbłądzili jest takie ważne?
Jakub mówi, że dusza błądzących znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci. Jakub nie ma na myśli fizycznej ziemskiej śmierci. Ale śmierć o wiele straszniejszą chodzi tutaj o wieczne zatracenie, potępienie, strącenie do piekła. Dlatego błądzenie, odchodzenie od prawdy jest poważną sprawą. Jeśli kościół zostawi błądzącego człowieka, a on nie będzie pokutował może być tak, że jego zbawienie będzie pod poważnym znakiem zapytania.  Póki człowiek żyje jest czas na pokute i upamiętanie, ale to nie znaczy zawsze tak będzie. Dlatego taki człowiek nie powinien czekać, bo znajduje się w poważnym zagrożeniu. O sprawy cielesne ludzie starają się troszczyć bardzo dobrze, ale często lekceważą duchową stronę swojego życia i moment pokuty i upamiętania odkładają w czasie. Jest to bardzo zwodnicze, bo w każdej chwili Bóg może nas powołać do siebie i będziemy musieli zdać sprawę Se swego życia. Jeśli nie mamy wiary jeśli nie oparliśmy się na Chrystusie i Jego łasce zbawienia, to nie mamy żadnych atutów przed Bogiem. Jedyne co wtedy nam zostaje, to bagaż naszych grzechów za które czeka nas Boży gniew.
Jakub mówi, że sprowadzenie błądzących jest to wspaniała wzniosła praca. Wiec że czyniąc tak, ratujesz tego człowieka od śmierci, ratujesz mu życie. I nie tylko w tym przypadku, ale zawsze gdy pozwolisz Bogu posłużyć się tobą w ratowaniu ludzi jest tak jak gdyby Bóg przez ciebie daje im życie. Oczywiście to nie znaczy, że ty zbawiasz tych ludzi, ale Bóg używa cię jako narzędzia do ich zbawienia. Jakub mówi bądź świadomy że wtedy kiedy sprowadziłeś grzesznika z błędnej drogi, to uratowałeś jego życie. Jak gdyby chciał powiedzieć praca, która wykonujesz jest warta zapłaty. Cóż może być cudowniejszego o tego, że uratowaliśmy komuś życie na wieki.  Dlatego też prorok Daniel mówi:
Daniela 12:3  Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.
Ostatnia obietnica Jakuba jest dosyć tajemnicza i niezwykła: „ten kto przyprowadzi grzesznika zakryje mnóstwo grzechów”. Istnieją dwa możliwe wyjaśnienia tego fragmentu, przyprowadzając błądzącą osobę z powrotem na drogę prawdy, do Chrystusa dajemy jej możliwość odpuszczenia  grzechów i w ten sposób wiele grzechów zostanie jej przebaczone. I z pewnością, to jest prawda gdy ktoś zejdzie ze złej drogi „ niebo się raduje” (Łukasza 15:7) (Łukasza 15:10), a grzechy takiej osoby zostaną zakryte. Innym możliwym tłumaczeniem jest, że wtedy gdy troszczymy się o siebie nawzajem i sprowadzamy zbłąkane osoby do społeczności jeszcze bardziej doceniamy zbawienną moc ofiary Jezusa Chrystusa przez która nasze grzechy zostały przebaczone.
Drodzy zmierzając powoli do końca naszego dzisiejszego zwiastowania pilnujmy się żeby nie zboczyć od prawdy. Żeby nie odejść czy to w czynie czy w wierze od podstaw ewangelii. Traktujmy siebie nawzajem jak wzajemną pomoc Bóg dał nam siebie byśmy byli dla siebie wsparciem, zachęceniem i zabezpieczaniem. Więc nie denerwuj się gdy społeczność interesuje się twoimi życiem, pamiętaj że to dla twojego dobra. Nie denerwuj się gdy zostaniesz napomniany, przemyśl to i jeśli było to ,słuszne dziękuj Bogu, że masz takich ludzi koło siebie, którzy wskazują na prawdę. Jeśli ktoś błądzi czy upada nie zostawiaj go samemu sobie musisz wiedzieć, że czyniąc tak w pewnym sensie pozbawiasz go możliwości upamiętania. Staraj się usilnie sprowadzić takiego człowieka do Chrystusa modląc się o niego i zachęcając go do szukania Boga, a z pewnością od Boga otrzymasz nagrodę za roztropność i poświęcenie.
Tak doszliśmy do końca tego wspaniałego listu, omówiliśmy wiele tematów życia chrześcijańskiego. Zobaczyliśmy jak wiara chrześcijańska przechodzi próby ona nigdy się nie poddaje i zawsze odnosi zwycięstwo w Bogu przez posłuszeństwo Bożemu Słowu. Osobom które twierdzą, że są wierzące postawione jest wyzwanie, żeby pokazać swoją wiarę w praktyce, codziennym życiu tylko taka wiara ma wartość przed Bogiem.  Według Biblii jeśli mówisz, że wierzysz w Boga, a nie okazujesz mu posłuszeństwa, to tak naprawdę w niego nie wierzysz. Wiara także unika kłótni, walk, zazdrości i świeckich ambicji. Zmierza natomiast do polegania na Bogu, wytrwałości i cierpliwości szczególnie w doświadczeniach. Wiara nie skupia się tylko na sobie, ale zawsze dostrzega drugich potrzebujących łaski Chrystusa i stara się ich pozyskać. Bądźcie wytrwali, Bądźcie mocni, a Bóg da wam właściwe zrozumienie. Amen   






czwartek, 21 czerwca 2012

Wiara do wzrostu potrzebuje drugich!


Rzymian 1:12  to znaczy, aby doznać wśród was pociechy przez obopólną wiarę, waszą i moją.
Paweł dobrze wiedział, że spotkanie z rzymskimi chrześcijanami będzie budujące dla nich, ale także dla niego samego. Niesamowitym jest, że jeśli jesteś w Jezusie Chrystusie to, stałeś się członkiem wielkiej rodziny. Jest to, o wiele bliższa rodzina niż więzy krwi, które łączą nas z członkami naszych cielesnych rodzin. Wstępując przez wiarę do Bożej rodziny stajemy się uczestnikami tego samego Ducha Św. którego Bóg udziela wszystkim, którzy są Mu posłuszni. Paweł cieszył się na spotkanie z braćmi i siostrami jeszcze ich nie widział, a już czuł tą niewidzialną więź jak ich łączyła. Spotykając się z innymi chrześcijanami nie tylko coś dajemy, ale jeszcze więcej otrzymujemy. Dziwi mnie, że niekiedy wierzący ludzie nie mają pragnienia przychodzić na społeczności. Jeśli taki stan ma miejsce tzn. że coś w ich życiu jest nie w porządku. Może społeczność z Bogiem została zaniedbana, może należy wyznać jakiś grzech, a może nie narodzili się na nowo z Ducha Św. każdy chrześcijanin powinien sobie zdawać sprawę, że przez samą swoją obecność na wspólnej społeczności już jest zachęceniem dla wielu braci i sióstr. Jak i przez swoją nieobecność może być zniechęceniem dla innych. Będąc razem nie tylko służymy innym, ale jeszcze więcej otrzymujemy zachęty, modlitwy, wsparcia, pouczenia, świadectwa, radości, to wszystko staje się naszym udziałem kiedy chętnie i bez przymuszania uczestniczymy w chrześcijańskich społecznościach. Tak Bóg ustanowił kościół, że potrzebujemy siebie nawzajem.
W Przypowieściach Salomona czytamy:
Przypowieści Salomona 27:17  Żelazo ostrzy się żelazem, a zachowanie swojego bliźniego wygładza człowiek.
Nasz chrześcijański charakter ma szanse dojść do doskonałości tylko wtedy gdy wspólnie będziemy przeżywać nasze radości i smutki gdy wspólnie będziemy rozwiązywać pojawiające się problemy.
Warto zwrócić uwagę na pokorę Apostoła pogan nie twierdzi on że  jest tak mocny duchowo i nie potrzebuje żadnego wsparcia. Prawdziwa wiara w Chrystusa zawsze jest gotowa uczyć się przyjąć zachętę, a także napomnienie jeśli zajdzie taka potrzeba. Pycha duchowa jest rezultatem zapatrzenia w siebie samego i poleganiu na własnych osiągnięciach. Chrześcijanin nie szuka pocieszenia w sobie, szuka w Chrystusie, nie polega na sobie polega na Chrystusie, nie buduje swojej wartości w oparciu o swoje osiągnięcia, ale czuje się wartościowy ze względu na Chrystusa. 

niedziela, 17 czerwca 2012

Grzech przeciwko Duchowi Św.


Dzisiaj chciałbym trochę powiedzieć na temat grzechu przeciwko Duchowi Św. Jest to dosyć trudny fragment występujący w (Ew. Marka  3:28-29), ( Ew. Łukasza 12:10) i połączony w jedną całość w (Mateusza 12:31-32). Czasami ludzie zastanawiają czy nie popełnili takiego grzechu, a tym samym czy ich zbawienie nie jest pod znakiem zapytania? Pamiętam, że zaraz po moim nawróceniu często rozmawialiśmy na grupach biblijnych na ten temat. Wynikało to z tego że ktoś z nas przeczytał ten fragment w Słowie Bożym i czuł się zaniepokojony. Już samo to, że zastanawiasz się nad tym czy nie popełniłeś takiego grzechu dowodzi tego, że go nie popełniłeś. Istotą grzechu przeciwko Duchowi Św. Jest zupełny brak wyrzutów sumienia i człowiek taki popełniając ten grzech nawet  nie myśli o tym że coś takiego uczynił.
Spróbujmy rozważyć te dwa fragmenty w ich kontekście. Pierwszy fragment jest umieszczony w Ew. Marka kiedy uczeni w Piśmie przychodzą z Jerozolimy do Galilei by ocenić działalność Jezusa i zobaczyć w jaki sposób wypędza demony. Po analizie czynów Chrystusa dochodzą do niebywałego wniosku, że On wypędza demony dzięki mocy szatana.
  Marka 3:22  A uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, mówili, że ma Belzebuba i że mocą księcia demonów wypędza demony.
Belzebubem w czasach starożytnych nazywano kananejskiego boga, („pan na wysokościach”)  a w czasach Jezusa tym imieniem określano władcę otchłani, księcia demonów.
Tym samym moc Ducha Św. zaczęli nazywać mocą diabła. Uważali, że przez Jezusa nie działa Bóg, ale sam diabeł.
Tak więc natura tego grzechu „bluźnierstwa przeciwko Duchowi Św.” Polega na tym, że człowiek czyniąc go nie ma żadnych wyrzutów sumienia. W sposób świadomy sprzeciwia się Bogu i Duchowi Św. chociaż widzi Jego dzieła. Uczeni w piśmie i zakonoznawcy  widzieli wspaniałe działa, które dokonywał Jezus Chrystus, a jednak uważali że, czyni je diabeł. Ewangelista Marek wyjaśnia dlaczego Jezus oskarżył uczonych w piśmie o ten grzech     Marka 3:30  Bo mówili: Ma ducha nieczystego.
Tak więc grzech przeciwko Duchowi Św. Według ewangelii Marka jest wtedy kiedy ludzie celowo zatwardzają swoje serca i zamykają swoje oczy na  prawdę ewangelii nazywając dobre rzeczy od Ducha Św. Złem. Czyniąc tak odrzucają możliwość zbawienia, bo gardzą łaską Bożą która mogła ich zbawić.
Najwidoczniej apostoł Paweł nie popełnił grzechu przeciwko Duchowi Św. Gdy prześladował Kościół Boży, a nawet wzywał ludzi do bluźnierstw przeciwko Bogu. Czytamy o tym w:
Dzieje Apostolskie 26:11  dręcząc ich częstokroć we wszystkich synagogach, zmuszałem ich do bluźnierstwa i szalejąc nad miarę, prześladowałem ich nawet w innych miastach.
Ale wiemy, że czynił to nieświadomie i w niewierze:
1 Tymoteusza 1:13  mimo to, że przedtem byłem bluźniercą i prześladowcą, i gnębicielem, ale miłosierdzia dostąpiłem, bo czyniłem to nieświadomie, w niewierze.
Gdyby jednak odrzucił Jezusa Chrystusa gdy Ten objawił się mu na drodze do Damaszku wtedy byłby, to „grzech śmiertelny”
Ewangelista Łukasz natomiast „grzech przeciwko Duchowi Św.” umieszcza w kontekście zaparcia się Jezusa. Bezpośrednio słowami poprzedzającymi wypowiedź Chrystusa odnośnie tego grzechu są słowa:
Łukasza 12:8  Powiadam wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi.
9  Kto zaś zaprze się mnie przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed aniołami Bożymi.
Tak więc w kontekście Łukasza grzech przeciwko Duchowi Św. Polega na wyparciu się wiary, odwróceniu się od Chrystusa. Dotyczy On osób, które w jakimś stopniu doświadczyły łaski nawrócenia, ale wtedy kiedy musieli złożyć świadectwo przed ludźmi zwątpili i odrzucili Chrystusa. Czyli jest to, świadome wyparcie się Jezusa Chrystusa jako Pana i zbawiciela. Istnieje inny dobrze znany fragment z listu do Hebrajczyków, który wyraża podobną myśl:
Hebrajczyków 6:4  Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego,
5  i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego -
6  gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.
Zauważmy, że w obu przypadkach człowiek, który dopuścił się takiego grzechu nie zamierza pokutować i nie chce tego robić.  Dlatego autor Listu do Hebrajczyków mówi że niemożliwe jest przywieść ich z powrotem do pokuty. Jak długo człowiek żałuje swojego postępowania i jest gotowy odwrócić się od swoich grzechów, upamiętać się znaczy to, że grzechu przeciwko Duchowi Św. nie popełnił.
Ktoś by mógł zadać pytanie czy apostoł Piotr wypierając się Chrystusa nie dopuścił się tego grzechu (Łukasza 22:55-61)? Najwidoczniej Piotr nie zgrzeszył w ten sposób, owszem pod wpływem strachu zaparł się Pana ale nie stracił wiary w sercu. Pokuta i skrucha jaką wyraził z powodu swojego czynu otworzyła drogę do przebaczenia i uzdrowienia duchowego w jego życiu.
Z mojego doświadczenia zauważyłem, że ruchy skrajnie charyzmatyczne mają tendencje do oskarżania krytykantów ich działalności właśnie o takich grzech.   Często z ust liderów tych ruchów padają oskarżenia, że ci którzy poddają ocenie ich działania sprzeciwiają się Duchowi Św. Dodam, że często są to praktyki wątpliwego pochodzenia takie jak: „padania w duchu”, „święty śmiech”, „gromienie terytorialnych demonów” „mianowanie apostołów” i wiele podobnych. Pytanie czy oceniając takie działania możemy się sprzeciwiać Duchowi Św. lub co gorsza grzeszyć przeciw Niemu?
Wprost przeciwnie Bóg nawołuje nas do badania duchów i oceny praktyk wdzierających się do kościoła.
1 Jana 4:1  Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat.
 1 Tesaloniczan 5:21  Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!
22  Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.
Tak więc nie ma mowy, że oceniając praktyki w kościele i różne nauki robimy coś co Bogu się nie podoba. Jeśli pojawiają się nauczania wątpliwego pochodzenia, siejące niepokój i rozdwojenie mamy obowiązek nakazany nam przez Boga interweniować, krytykować i obnażać fałszywego ducha.
Zarzuty skrajnych charyzmatyków są typową manipulacją mającą na celu podtrzymać swoje nauczanie i czynności z niego wynikające.  Nie tylko nie grzeszysz przeciwko Duchowi Św. gdy badasz i oceniasz, a jeśli trzeba krytykujesz fałszywe nauczanie, ale robisz to w czym Bóg ma upodobanie. Nawet gdyby się zdarzyło, że jako wierzący człowiek nie zaakceptowałeś czegoś co Bóg uczynił może świadectwa lub jakiegoś Bożego działania, to też nie popełniasz grzechu przeciwko Duchowi Św. Najwyżej nie doświadczysz tego błogosławieństwa, które jest rezultatem działania Ducha w tym przypadku. Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Św. jest tylko wtedy kiedy nienawrócony człowiek opiera się Bogu i nie chce przyjąć jego łaski bluźniąc Mu i w sposób świadomy odrzuca Boże miłosierdzie. A drugi przypadek jest wtedy kiedy nawrócony człowiek w sposób świadomy odwraca się od Jezusa zarówno w sercu jak i na ustach twierdząc, że nie chce mieć z Nim nic wspólnego i w ten sposób zapiera się Go wystawiając imię Jezusa na pośmiewisko.

sobota, 16 czerwca 2012

Co się dzieje z człowiekiem po śmierci?


Autor: Natan Chesed

Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy mają trudności ze zrozumieniem ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej na temat życia po śmierci. Poniższy tekst zawiera odpowiedzi na szereg pytań zadawanych przez ludzi, którzy na skutek kontaktów z poglądami Świadków nie wiedzą, jaka jest prawda biblijna. Materiał ten jest niepełną, roboczą wersją opracowania, o którego wydaniu mamy nadzieję poinformować szanownych czytelników w przyszłości.

Czy w myśl Księgi Kaznodziei (Koheleta) 9:5, 10 umarli są pozbawieni świadomości?
Słowa te brzmią: „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (…) Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości” (Biblia Warszawska, dalej BW).
Warto zbadać kontekst tej wypowiedzi: „Wszystko to rozważyłem w swoim sercu” (9:1); znaczy to, że są to osobiste rozważania pisarza. „To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem” (9:3). Werset ten wskazuje na fakt, że mowa tu o ziemskim życiu. Gdybyśmy mieli omawiany tekst brać w sensie absolutnym, to co zrobić z takimi zdaniami: „Już nie ma dla nich żadnej zapłaty”, „gdyż ich imię idzie w zapomnienie” oraz „nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem” (9:5, 6)? Jak mają się one do informacji o tym, że imiona niektórych ludzi zapisane są w księdze żywota Baranka (Objawienie 3:5)? Jak pogodzić je z wypowiedzią skierowaną do Daniela, w myśl której nastąpi powszechne zmartwychwstanie i sam Daniel powróci do życia (Daniela 12:2, 13)? Najprościej jest stwierdzić, że Salomon nie rozpatruje tych zagadnień w sensie spraw ostatecznych, lecz w kontekście udziału w zwykłym, ziemskim życiu. W „Strażnicy” nr 13/1976, tom XCVI, na stronach 23 i 24, przyznano:
„Zapoznanie się z kontekstem pozwala nam stwierdzić, że Salomon, pisząc Księgę Koheleta (Kaznodziei), dał w niej wyraz swemu poglądowi na życie takie, jakim ono jest obecnie tu na ziemi, inaczej mówiąc ››pod słońcem‹‹, widziane – rzec by można – ze ściśle ludzkiego punktu widzenia, z obiektywnego stanowiska obserwatora. Nie bierze w tym miejscu pod uwagę zamierzenia Bożego co do zmartwychwstania…”.
„Salomon, przemawiając z pozycji obserwatora, wskazuje, iż ‘przeciętny’ człowiek na świecie wie, że umrze, gdyż widzi, jak wszyscy inni umierają. Zdaje sobie sprawę z czekającej go śmierci. Z obserwacji wie również, że gdy ktoś umrze, przestaje cokolwiek docierać do jego świadomości. Drudzy ludzie nie mogą już nic dla niego uczynić; pieniądz także nie ma dla niego znaczenia. Życie na świecie toczy się dalej, nawet jego krewni i przyjaciele w szybko płynącym strumieniu powszedniego życia nie mogą już go uwzględniać w swych planach i innych sprawach, toteż siłą rzeczy muszą z czasem o nim zapomnieć. Nie znaczy to, by nie pamiętali, iż kiedyś istniał, ale przestają liczyć się z nim, zanika jego rola czynnika znaczącego coś w ich życiu. Wiele cech jego osobowości idzie w niepamięć, a następne pokolenie wcale go nie zna”.
„Zmarły nie jest już w stanie przejawiać miłości, nienawiści ani zazdrości. Bez względu na to, jaką za życia posiadał władzę, jaki autorytet lub bogactwo, przechodzi to w inne ręce, a on nie ma nic więcej do powiedzenia w tej sprawie (Kohel. 2:21). W tym systemie rzeczy zakończył się jego udział w czymkolwiek i zniknąłby bezwzględnie na zawsze z pola widzenia, gdyby nie postanowienie Boże co do nowego porządku i zmartwychwstania”.
„Tak więc Salomon opisuje po prostu sytuację tak, jak by się przedstawiała, gdyby na obecnym świecie wszystko się kończyło i gdyby tylko tyle można było oczekiwać od życia”.
Autor tego artykułu zmuszony był przyznać, że konsekwentna interpretacja tego rozdziału musiałaby prowadzić do wniosku, że dla zmarłych nie ma żadnej nadziei. Dlaczego organizacja omawiając temat życia po śmierci zawsze odwołuje się do tej księgi, skoro ewidentnie poznanie spraw ostatecznych przez jej pisarza było bardzo cząstkowe? Czyż nie powinniśmy na te sprawy patrzeć przez pryzmat Nowego Testamentu i doskonałego dzieła „Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” (2 Tymoteusza 1:10)? Czyż nie lepiej jest przyjąć w z pokorą i prostotą prawdę o stanie przejściowym przekazaną w takich fragmentach, jak Łukasza 16:19-31; 2 Koryntian 5:1, 8; Filipian 1:23; Hebrajczyków 12:23; 1 Piotra 4:6; Objawienie (Apokalipsa) 6:9-11? Z wersetów tych wynika, że umarli żyją i zachowują świadomość. Pamiętanie o tym, że w Biblii mamy do czynienia z rozwojem objawienia Bożego i przyznawanie pierwszeństwa pełniejszemu światłu Nowego Testamentu ustrzeże nas przed popadnięciem w błąd.

Czy zgodnie z Księgą Kaznodziei (Koheleta) 3:19-21 człowiek umiera tak, jak zwierzę?
Czytamy tu: „Bo los synów ludzkich jest taki, jak los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie. Człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstało z prochu i wszystko znowu w proch się obraca. Bo któż wie, czy dech synów ludzkich wznosi się ku górze, a dech zwierząt schodzi w dół na ziemię?” (BW).
Odnośnie tego fragmentu, w Biblii Poznańskiej czytamy: „1) Ruach to przede wszystkim tchnienie materialne i fizyczne, tchnienie nozdrzy, które daje życie i którego ustanie powoduje śmierć (por. Jb 34, 14-15; Ps 104, 29-30). 2) Nefesz jest określeniem rodzajowym osoby i istoty człowieka. Gdy ludzka istota została ożywiona tchnieniem, staje się ona istotą żyjącą – nefesz (por. Rdz 1,20; 2,7.19), gdy zaś tchnienie ustaje, staje się ona istotą umarłą (por. Lb 6,6; Kpł 21,11). 3) Kohelet mówi zawsze o ruach i nefesz na podstawie wyglądu zewnętrznego (apparentia) i zgodnie z terminologią ludową, a nie filozoficzną czy teologiczną” (kursywa moja – N. Ch.).
Rzecz w tym, że duch w Kaznodziei 3:19-21 różni się znaczeniowo od słowa „duch” występującego w takich tekstach Nowego Testamentu, jak Łukasza 23:46; Dzieje 7:59; Hebrajczyków 12:23, czy 1 Piotra 4:6. Rozważmy także sens słowa „duch” w 1 Koryntian 2:11; Marka 2:8; 14:38; Jana 11:33. Zauważmy, że chodzi tu o coś więcej niż tylko o tchnienie, które mają również zwierzęta. Trzeba również pamiętać o postępach w pojmowaniu istoty człowieka, zaznaczających się w NT.
Ponadto są tacy konserwatywni uczeni, którzy uważają, że w takich wersetach, jak Rodzaju (1 Mojżeszowa) 35:18; 1 Królewska 17:22; Psalm 86:13 już w Starym Testamencie zaznacza się przekonanie o istnieniu czegoś w rodzaju duszy. Niektórzy wskazują na wyrażenie „cienie” odnoszące się do zmarłych w Joba 26:5 oraz Izajasza 14:9. W świetle informacji zawartych w książce „Vine’s Expository Dictionary of Biblical Words” (Słownik objaśniający słowa biblijne Vine’a), hebrajskie słowo „ruach” ma następujące zasadnicze znaczenia:
Tchnienie – Jeremiasza 14:6; Psalm 33:6.
Powietrze, wiatr – Joba 7:7; Jeremiasza 5:13; Rodzaju (1 Mojżeszowa) 3:8; Wyjścia (2 Mojżeszowa) 10:13, 19.
Kierunek – Jeremiasza 49:36.
Pierwiastek życia człowieka i zwierząt – Rodzaju (1 Mojżeszowa) 7:21, 21; Psalm 104:29.
Usposobienie, temperament – Psalm 32:2; Ezechiela 13:3; Ps. 51:12.
Umiejętność – Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa) 34:9.
Dusza ludzka – Przysłów (Przypowieści) 16:2; Izajasza 26:9 – synonimicznie ze słowem „nefesz”, podobnie Hioba (Joba) 7:11; Kaznodziei (Koheleta) 12:7.
Aniołowie – 1 Królewska 22:21; 1 Samuela 16:14.
Duch Święty – Rodzaju (1 Mojżeszowa) 1:2; Izajasza 63:10, 11; Psalm 51:13.
Natomiast zgodnie z wiadomościami zamieszczonymi w powyższym słowniku oraz w „Wielkim słowniku grecko-polskim Nowego Testamentu”, greckie słowo „pneuma” posiada m.in. takie znaczenia:
Wiatr – Jana 3:8; Hebrajczyków 1:7.
Tchnienie – 2 Tesaloniczan 2:8; Objawienie (Apokalipsa) 11:11; 13:15.
Usposobienie, stan myśli i ducha – 1 Koryntian 4:21; Galacjan (Galatów) 6:1; Efezjan 4:23; 1 Piotra 3:4.
Źródło i siedziba poznania, woli, uczuć5. , miejsce duchowego życia człowieka – Mateusza 5:3; 26:41; Marka 2:8; 8:12; 14:38; Jana 11:33; 1 Koryntian 2:11.
Niematerialny, niewidzialny element człowieka, mogący istnieć, bez ciała – Łukasza 8:55; 23:46; 24:37, 39; Dzieje 7:59; 1 Koryntian 5:5; 14:14; Hebrajczyków 12:9, 23; 1 Piotra 4:6.
Aniołowie – dobrzy i źli – Hebrajczyków 1:14; Mateusza 8:16.
Duch Święty – Jana 14:26; Dzieje 1:8.
Niektórzy autorzy łączą ze sobą definicje występujące w punktach 4 i 5 i odnoszą je do duszy.
Jak zatem się przekonujemy, Księga Kaznodziei 3:19-21 nie jest ostatnim słowem, jakie pada w Biblii na temat naszego stanu po śmierci. Człowiek nie umiera tak, jak zwierzę, choć kierując się zewnętrznymi pozorami można tak myśleć. Pisarz zaś Księgi Kaznodziei wyciągał wnioski na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Trzeba przyznać rację komentarzowi do tych wersetów zamieszczonemu w dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, s. 1014: „Nie mówi się tu o duchu lub duszy człowieka, lecz ten duch lub tchnienie stanowią czynnik podtrzymujący życie, pochodzący od Boga (Rdz 6:17; Ps 104:29-30)”.

Czy Księga Ezechiela 18:4, 20 naprawdę naucza, że dusza umiera?
W Przekładzie Nowego Świata (dalej NŚ), w Biblii Gdańskiej i w innych tłumaczeniach, czytamy w Ezechiela 18:4, 20, że „dusza, która grzeszy, ta umrze”. Zdaniem Świadków Jehowy słowa te stanowią bezpośrednie zaprzeczenie nauki o nieśmiertelności duszy. Jednakże w tym samym rozdziale czytamy: „A gdy niegodziwy zawraca od swej niegodziwości, której się dopuszczał, i czyni zadość sprawiedliwości i prawości, to taki zachowa swoją duszę przy życiu. Gdy widzi i odwraca się od wszystkich swych występków, które popełnił, na pewno będzie żył. Nie umrze” (Ezechiela 18:27, 28, NŚ). Czy te wersety dowodzą z kolei nieśmiertelności duszy? Czytamy tu przecież, że nawrócony grzesznik zachowa swoją duszę przy życiu i nie umrze.
Fakty są takie, że Ezechiel nie porusza tu wcale kwestii wiecznego zbawienia. W dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, czytamy: „Życie i śmierć w tym kontekście nie są wieczne, lecz fizyczne” (s. 1301). Należy też zwrócić uwagę na fakt, że słowo „nefesz” nie występuje tu w znaczeniu niematerialnej duszy, lecz osoby, stąd inne przekłady tak oddają omawiane wersety: „Umrze tylko [ta] osoba, która zgrzeszyła” (Ezechiela 18:4, Biblia Tysiąclecia) „Ta osoba, która grzeszy, umrze” (Ezechiela 18:20, Biblia Poznańska). Co ciekawe, uczony Gerhard von Rad przypisuje słowu „nefesz” znaczenie „to, co żywe” i zaleca: „Ponieważ Hebrajczyk nie oddzielał funkcji duchowych od witalnych funkcji ciała (basar), powinniśmy, kiedy tylko to będzie możliwe, odstąpić od zwyczaju przekładania tego terminu przy użyciu naszego słowa ››dusza‹‹” („Teologia Starego Testamentu”, s. 128).
Warto przeczytać cały 18 rozdział Księgi Ezechiela. Wówczas przekonamy się, że dotyczy on następującej kwestii: Czy człowiek odpowiada przed Bogiem indywidualnie za swe czyny, czy też obejmuje go odpowiedzialność zbiorowa? Ezechiel odpowiada, że każdy odpowiada sam za siebie, bez względu na postępowanie jego przodków. Prorok w ogóle nie omawia tu zagadnienia życia wiecznego ani zmartwychwstania.

Świadkowie Jehowy mówią, że „dusza” w Mateusza 10:28 oznacza życie
To prawda, że niektórzy bibliści twierdzą, że grecki wyraz „psyche” w Mateusza 10:28 oznacza życie; inni jednak twierdzą, iż odnosi się on do duszy. Zauważmy, że nawet, jeśli w tym wersecie słowo „dusza” zastąpimy wyrazem „życie”, to i tak naucza on, że coś z człowieka pozostaje nadal; istnieje jakieś życie, którego ludzie nie zdołają zabić. Zatem zmiana znaczenia słowa „psyche” niewiele daje, a nawet czegoś pozbawia ową duszę. Czego? Tożsamości, bowiem staje się ona jedynie bezosobowym życiem. I tu jest sedno sprawy i problem dla Świadków. Co jest jądrem człowieka, jego osnową, na którą zostanie nałożone ciało w dniu powszechnego zmartwychwstania? Osoby wierzące w nieśmiertelność duszy (ściślej, w to, że dusza ludzka nie podlega rozkładowi i śmierci, a podtrzymuje ją przy życiu Stwórca), nie mają z tym problemu. Świadkowie poradzili sobie z tą kwestią w ten sposób, że nauczają, iż pobożni zmarli są w pamięci u Boga. A zatem w pewnym sensie żyją! Porównajmy z tym naukę Mistrza, że „Nie jest On przeto Bogiem umarłych, ale żywych. Dla niego wszyscy żyją” – Łukasza 22:37, 38.
Weźmy też pod uwagę fakt, że w innych miejscach Nowego Testamentu słowo „psyche” bywa używane w innym znaczeniu niż tylko życie, sugerując wewnętrzną, duchową jaźń – 1 Piotra 1:9; 2:11. W Liście do Hebrajczyków jest mowa o „duchach ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość” (12:23). Księga Objawienia wspomina o duszach męczenników znajdujących się w niebie jeszcze przed powszechnym zmartwychwstaniem; są one świadome i wypowiadają się (6:9-11). Apostoł Paweł mówi w sposób obrazowy o tym, że po śmierci nasze ciała się rozpadają, a my mamy dom w niebie (2 Koryntian 5:1-10). Ten sam apostoł pragnął rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej (Filipian 1:21-24). Gdyby czekały go nieświadomość i uśpienie, nie powiedziałby, że to daleko lepiej.
Pozostaje nam tylko odpowiedzieć na typowy zarzut Świadków, że w drugiej części Mateusza 10:28 napisano: „Bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle”. Świadkowie argumentują, że dusza podlega zniszczeniu w Gehennie, co ich zdaniem jest równoznaczne z wymazaniem z istnienia. Czy mają rację? Występujące tu greckie słowo „apollumi” znaczy m.in.: „niszczyć, gubić, zabijać, gładzić, tracić” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 64). Nie zawsze jednak jest równoznaczne z niszczeniem czegoś lub kogoś w sensie unicestwienia. Na przykład w Ewangelii według Jana 6:39, NŚ napisano: „A wolą tego, który mnie posłał, jest, żebym nic nie stracił ze wszystkiego, co mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatnim”. Jak widać, słowo „apollumi” występuje tu w sensie utraty lub zgubienia kogoś. Podobny sens ma Ewangelia według Jana 18:9. W innych wersetach jest mowa, że człowiek, który z szacunku dla Chrystusa wyświadczy dobro Jego uczniom, „na pewno nie straci swojej nagrody” (Mateusza 10:42, NŚ; Marka 9:41, NŚ). Słowo „apollumi” występuje również w Jezusowym podobieństwie o zgubionej owcy i zgubionej drachmie (Łukasza 15:4, 8, 9). Zgubiona owca ani zgubiona drachma nie przestały istnieć, lecz po prostu zaginęły. Nasuwa to wniosek, że zgubienie grzesznika w Gehennie lub piekle nie musi oznaczać, że przestanie on istnieć. Dlatego w innych przekładach użyto słowa „zatracić” (Biblia Gdańska, Biblia Poznańska, Nowy Testament w przekładzie z greki ks. Dąbrowskiego) lub „zgubić” (Nowy Testament. Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000).
Pomocne wskazówki znajdujemy w innych wersetach. Księga Objawienia 20:10, NŚ stwierdza, że ci, którzy znajdą się w jeziorze ognia „będą męczeni dzień i noc na wieki wieków”. Ta sama księga informuje nas, że, ten, kto odda cześć bestii „na pewno będzie ogniem i siarką męczony wobec świętych aniołów i wobec Baranka. I dym ich męczarni wznosi się na wieki wieków, a nie mają odpoczynku we dnie i w nocy ci, którzy oddają cześć bestii i jej wizerunkowi, oraz każdy, kto przyjmuje znamię jej imienia” (Objawienie 14:10, 11, NŚ). Występujące w powyższych wersetach greckie słowo „basanizo” znaczy „torturować, męczyć, dręczyć, nękać zadawać katusze, katować” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 92). Na pewno zauważyliśmy również, że cierpienia bezbożnych będą trwać „dzień i noc”, czyli stale i nieprzerwanie, oraz „na wieki wieków”, to jest na zawsze. Z tej przyczyny Pan Jezus ostrzegał, że jeśli chodzi o człowieka, który sieje straszne zgorszenie „pożyteczniej byłoby dla niego, żeby mu zawieszono u szyi kamień młyński, jaki bywa obracany przez osła, i utopiono go w szerokim, otwartym morzu” (Mateusza 18:6, NŚ). Znaczy to, że czeka go coś gorszego niż nagła śmierć (utopienie z ciężarem na szyi). Mistrz powiedział też o Judaszu, że „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”, co również potwierdza, że kara będzie surowsza niż nieistnienie równoznaczne z tym, że ktoś się nie urodził. Zastanawia też fakt, że w Liście do Rzymian 2:8, 9, NŚ napisano, że bezbożnych czeka „srogie zagniewanie i gniew, ucisk i udręka”. Nie brzmi to jak unicestwienie, lecz kojarzy się z cierpieniami.
Niech za podsumowanie naszych rozważań nad Ewangelią Mateusza 10:28 posłuży inna wersja tej wypowiedzi zamieszczona w Ewangelii według Łukasza 12:4, 5, NŚ: „Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskaże wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (w innych przekładach „piekła” – przyp. red.). Tak, mówię wam: Tego się bójcie”. Nie ulega zatem wątpliwości, że Bóg może ukarać człowieka surowszą karą niż tylko zabiciem ciała i może wrzucić go w miejsce wiecznych cierpień lub wtrącić w takie udręki.
W świetle powyższych faktów wbrew zabiegom Świadków Ewangelia według Mateusza 10:28 nadal pozostaje mocnym argumentem na rzecz nieśmiertelności duszy i piekła.

Czy wiara w duszę nieśmiertelną nie kłóci się z prawdą o nieśmiertelności Boga i wiarą w zmartwychwstanie?
Teologia chrześcijańska odróżnia jakość nieśmiertelności duszy ludzkiej od nieśmiertelności Boga. Ks. Wincenty Granat napisał: „Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu” („Eschatologia”, s. 79).
Żaden kościół chrześcijański nie głosi, że życie wieczne sprowadza się do tego, że człowiek będzie żył jako bezcielesna dusza. Przeciwnie, ostatecznym celem jest połączenie duszy z chwalebnym zmartwychwstałym ciałem (Filipian 3:20, 21; 1 Koryntian 15:35-58; Rzymian 8:11). Zbawienie chrześcijańskie nie dotyczy tylko duszy, lecz obejmuje też ciało; Paweł wspomina o „odkupieniu ciała naszego” (Rzymian 8:23).

Gdzie poszli Łazarz i łotr?
Problem Łazarza został przez autorów publikacji Towarzystwa Strażnica niesłusznie wyolbrzymiony. Gdzie był? Prawdopodobnie był w Hadesie, w jego błogosławionej części. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy – szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych” (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części – błogosławioną i przeklętą. Trzeba pamiętać o tym, że po prostu w ogóle nie wiemy, co mówił po swym zmartwychwstaniu Łazarz. Ewangelia według Jana nie zawiera żadnych jego słów, które wypowiedział po powrocie do życia ziemskiego. Zatem Towarzystwo argumentuje w sposób nieuczciwy: „Skoro nic nie powiedział, to znaczy, że po śmierci nic nie ma i był nieświadomy”. Jest to argumentacja oparta na braku dowodów. Skoro Biblia nie zawiera żadnej wypowiedzi Łazarza, to nikt nie ma prawa na tej podstawie wyciągać wniosków o tym, co powiedział albo czego nie powiedział. Poza tym sprawozdania ewangeliczne są bardzo zwięzłe.
Jeśli chodzi o łotra z Łukasza 23:43, to znalazł się podobnie jak Łazarz w błogosławionej części Szeolu lub Hadesu. Na fakt, że już po śmierci można zaznawać rajskiego szczęścia wskazuje fragment podobieństwa o bogaczu i Łazarzu: „teraz on tutaj doznaje pociechy” (Łukasza 16:25). Łotr znalazł się wraz z Jezusem w tej rajskiej części Hadesu.

Czy Księga Jeremiasza 7:31 nie obala nauki o wiecznych mękach?
Werset ten brzmi: „I powznosili wyżyny Tofet w dolinie syna Hinnoma, aby palić swych synów i swe córki w ogniu, czego nie nakazałem i co nie zrodziło się w moim sercu” (NŚ). Świadkowie w oparciu o ten fragment wysuwają następujący argument: „Jeżeli w sercu Boga nigdy nie powstała myśl o paleniu ludzi w ogniu, to czy byłoby rzeczą rozsądną wierzyć, że stworzył ogniste piekło dla tych, którzy nie chcą Mu służyć?” („Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” s. 81).
Czy jest to uczciwa argumentacja? Czy faktycznie Bóg nigdy nie pomyślał o paleniu ludzi w ogniu, czy też w Księdze Jeremiasza chodzi o składanie ludzi w ofierze całopalnej dla pogańskiego bożka?
W Księdze Kapłańskiej (3 Mojżeszowej) 20:14, NŚ znajdujemy następujący nakaz Boży: „,Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was”. Z kolei w Księdze Kapłańskiej 21:9, NŚ czytamy: „,A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu”.
Poza tym również w samej Księdze Jeremiasza pojawia się następująca wypowiedź Stwórcy: „Wy zaś słuchajcie słowa Jehowy, wszyscy wygnańcy, których odesłałem z Jerozolimy do Babilonu. Oto, co Jehowa Zastępów, Bóg Izraela, rzekł o Achabie, synu Kolajasza, i do Sedekiasza, syna Maasejasza, którzy wam prorokują fałsz w moim imieniu: ,Oto wydaję ich w rękę Nebukadreccara, króla Babilonu, i on ich zabije na waszych oczach. I cała grupa wygnańców judzkich, która jest w Babilonie, weźmie od nich przekleństwo, mówiące: ››Niech Jehowa ci uczyni jak Sedekiaszowi i jak Achabowi, których król Babilonu upiekł w ogniu!‹‹” (Jeremiasza 29:20-22, NŚ). Jak widać, Bóg nie miał nic przeciwko temu, że owi dwaj prorocy zostali upieczeni w ogniu. Co więcej, nawet wypowiedział przekleństwo, w którym uznał za stosowne przestrzec innych przed podobną karą, jaka spadła na wspomnianych fałszywych proroków.
Skoro Wszechmocny nie uznał palenia ludzi w ogniu za coś absolutnie niedopuszczalnego, a nawet sam nakazał dokonywanie takich egzekucji w swym Prawie, to jak należy pojmować Jego wypowiedź z Księgi Jeremiasza 7:31? Wskazówki dostarcza Księga Jeremiasza 19:5, NŚ: „I wznieśli wyżyny Baala, by palić w ogniu swych synów jako całopalenia dla Baala, czego im nie nakazałem ani o czym nie mówiłem i co nie zrodziło się w moim sercu”’. Jest zatem rzeczą oczywistą, że tym, co było obce sercu Bożemu, było składanie ofiar całopalnych z ludzi dla fałszywych bóstw. Pan mówi tutaj, że tego nie nakazał; faktem jest, że tego zabronił – Kapłańska (3 Mojżeszowa) 18:21. Jak się jednak przekonaliśmy, Jahwe nakazał palenie w ogniu ludzi dopuszczających się strasznych grzechów.
Choć może trudno nam to przyjąć, Pan Jezus powie potępionym: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” (Mateusza 25:41, BW). Ewangelia według Marka zapewnia, że będzie to „ogień nieugaszony”, który „nie gaśnie” (Marka 8:43, 44, BW). Księga Objawienia nie pozostawia złudzeń co do długości trwania cierpień osób, które znajdą się w tym ogniu, gdyż czytamy w niej, że „będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Objawienie 20:10, BW).
Wobec tego, zamiast wyrywać z Biblii wersety nie odnoszące się do piekła (jak tekst z Jeremiasza 7:31) i nadawać im narzucony sens, lepiej pokornie uznać gorzką prawdę o wiecznym potępieniu niezbawionych.

Czy nauka o wiecznych mękach nie przeczy prawdzie o miłości Bożej?
Nie, nie zachodzi tu sprzeczność, gdyż wieczna kara jest wyrazem innego ważnego przymiotu, jakim jest sprawiedliwość Boga. Nie należy przeciwstawiać miłości Boga Jego sprawiedliwości, bowiem u Pana cechy te pozostają ze sobą w doskonałej harmonii. Chociaż nie potrafimy tego w pełni pojąć, prawdziwa jest wypowiedź z Księgi Przypowieści 16:4: „Pan wszystko uczynił dla swoich celów, nawet bezbożnego na dzień sądu”. W Bożym porządku jest miejsce nie tylko na nagrodę i błogosławieństwo, lecz również na karę i potępienie. Ponadto Świadkowie Jehowy są przekonani, że Pan Jezus jest pełen miłości Bożej, wielce miłosierny i łaskawy. Tymczasem to właśnie Chrystus wypowiedział najwięcej przestróg przed ogniem piekielnym (Mateusza 5:29, 30; 8:12; 10:28; 13:41, 42; 18:8, 9; 25:41, 46; Marka 9:42-48, itp.).
Błędne jest też przedstawianie Stwórcy karzącego piekłem jako sadysty, gdyż nigdzie nie czytamy, że Najwyższy będzie się znęcał nad potępionymi. Musimy też pamiętać, że wieczną karę przedstawiono w Biblii za pomocą obrazów, których sens sprowadza się do wiecznych cierpień. Należy unikać naiwnych, ludowych wyobrażeń o diabłach gotujących grzeszników w kotłach. Przecież demony też będą wiecznie cierpieć, będąc obiektami kary, a nie jej wykonawcami (Objawienie 20:10; Mateusza 25:41).

Cielesne zmartwychwstanie
Jakie ma znaczenie nauka o cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa? Ma ona po prostu taki sens, że jest to jedna ze starożytnych prawd wiary chrześcijańskiej, którą – podobnie jak wiele innych nauk – wypaczyli przywódcy Świadków. Pan powiedział, że w trzy dni odbuduje świątynię swego ciała (Jana 2:19-22). Po zmartwychwstaniu zaprzeczył, jakoby był duchem (Łukasza 24:36-40). Niektórzy Świadkowie pytają, jak się do tego ma 1 Koryntian 15:50? Otóż „ciało i krew” oznaczają tu prawdopodobnie ziemskiego, grzesznego człowieka, na co wskazuje druga część wersetu – „ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”. Ciało Zmartwychwstałego było chwalebne, wyniesione do wyższej godności, by mogło żyć w niebie; podobne ciała mają otrzymać wierzący zmarli, zaś ci, którzy dożyją przyjścia Pana, zostaną przemienieni w takie ciała (Filipian 3:20, 21; 1 Tesaloniczan 4:15-17; 1 Koryntian 15:42-54). Ciało ewidentnie ulega rozkładowi, lecz tym, co z człowieka zostaje jest dusza. Duszę możemy nazwać osnową lub jaźnią, która bez ciała jest niekompletna. Dlatego mówimy o zmartwychwstaniu ciał.

W jakim sensie zbawieni będą jak aniołowie? Czy będą duchami?
„Bo przy zmartwychwstaniu ani mężczyźni się nie żenią, ani kobiety nie wychodzą za mąż, ale są jak aniołowie w niebie” (Mateusza 22:30, NŚ). Sens tego wersetu jest prawdopodobnie taki: zbawieni będą nieskażeni i nieśmiertelni jak aniołowie oraz podobnie do aniołów nie będą zakładać rodzin. Zatem nie chodzi tu o zrównanie nas z aniołami w tym sensie, że staniemy się jak oni duchami, lecz że nasze „warunki życiowe” będą podobne do ich warunków. Werset ten stanowi dowód, że życie wieczne nie będzie kontynuacją teraźniejszej egzystencji lub unieśmiertelnieniem ziemskiego porządku życia. Przeciwnie, życie w wieczności będzie czymś daleko wspanialszym, będzie to zupełnie nowa jakość. Z tych powodów ilustracje przedstawiające „raj” w publikacjach Towarzystwa Strażnica należy uznać za przejaw myślenia o rzeczach ziemskich (por. Filipian 3:19-21). Tymczasem Słowo Boże zaleca: „O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Kolosan 3:2, BW).

piątek, 15 czerwca 2012

Dary duchowe


Rzymian 1:11  Pragnę bowiem ujrzeć was, abym mógł wam udzielić nieco z duchowego daru łaski dla umocnienia was,
Paweł wie, że ma coś do zaoferowania chrześcijanom w Rzymie. Wie, że otrzymał od Boga dary duchowe, które zostały mu dane w tym celu żeby służyły w kościele. W wielu środowiskach chrześcijańskich panuje zupełne niezrozumienie lub chaos  w służbie usługiwania darami duchowymi. Niekiedy ludzie, którzy je otrzymali zamiast usługiwać tymi darami w kościele w pokorze i służyć nimi, traktuje otrzymane dary jako możliwość zdobycia większego autorytetu, wpływu lub nawet pieniędzy. Taki stan rzeczy jest karygodny jeśli Bóg daje nam dary duchowe, to w tym celu byśmy pokornie służyli nimi innym i budowali ciało Chrystusowe, którym jest kościół. Innym nadużyciem w służbie darów duchowych jest usługiwanie nimi w zupełnym nieporządku bez mądrości i żadnych ograniczeń. Co czasami zamiast być zbudowaniem dla społeczności przynosi zamęt i niepokój, a w skrajnych sytuacjach prowadzi do podziału społeczności.
Paweł jest świadomy otrzymania duchowego daru od Boga i wie również jakie one są jeśli było ich więcej. Nie dokładnie wiemy jakie dary duchowe w tej sytuacji ma na myśli Paweł. Być może chodziło o dar nauczania lub inny. Z pewnością Paweł nie mówi tutaj o naturalnych zdolnościach, które mógłby mieć wyćwiczone. Mówi o duchowym darze który otrzymał od Boga przez Ducha Św. jest to podarunek z góry dla każdego nawróconego człowieka. Człowiek nieodrodzony z Boga nie może takiego daru posiadać ani nabyć takich umiejętności. Bóg daje swojemu kościołowi te dary jako narzędzia do służby i umacniania swojego kościoła. Biblia wymienia różne duchowe dary łaski takie jak: mowa mądrości, mowa wiedzy, dar wiary (nie chodzi o typową wiarę w Jezusa, ale o szczególną ufność w Boże obietnice), dar czynienia cudów, dar uzdrawiania, dar proroctwa, dar usługiwania, dar ofiarowywania, dar rozróżniania duchów, dar języków, dar wykładania języków, dar apostolstwa (nie chodzi o takich apostołów jak dwunastka Jezusa, ale o pionierów zakładających kościoły, misjonarz) i inne. Każdy chrześcijanin powinien dążyć do tego by wiedzieć jaki jest jego dar duchowy i nim usługiwać w kościele, a także powinniśmy prosić i modlić się do Boga od kolejne dary by ciało Jezusa Chrystusa, którym jest kościół obfitowało we wszelkie poznanie i doznanie ku chwale Boga Ojca przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. 

środa, 13 czerwca 2012

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Boża wola


Rzymian 1:10  zawsze w modlitwach moich, prosząc, żeby mi się wreszcie udało za wolą Bożą przyjść do was.
Paweł nigdy nie był u rzymskich chrześcijan, ale gorącym jego pragnieniem jest w niedalekiej przyszłość pojawić się u nich. Wdać, że życie Pawła było całkowicie zależne od Bożej woli. Starał się rozpoznawać i dostrzegać prowadzenie Boga. Być może mógłby porzucić wszystko i udać się do Rzymu, ale tak nie czyni, chce żeby było to za zgodą Boga. Nie wtedy kiedy on o tym zdecyduje, ale wtedy kiedy chce Bóg. Tak powinien żyć każdy chrześcijanin, od momentu kiedy Jezus Chrystus stał się Panem mojego życia, moje życie już nie jest moje, ale Chrystusa. Jak Ap. Paweł mówi na innym miejscu:
Galacjan 2:20  Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
Tak drodzy chrześcijanie nie realizujemy już naszej woli nie robimy, a przynajmniej nie powinniśmy dążyć do tego co my chcemy. Naszym największym pragnieniem powinno być posłuszeństwo Chrystusowi i Duchowi Św. Jestem Pewny, że Ap. Paweł nie raz modlił się o to, by wiedzieć czego Bóg oczekuje od niego i gdzie chce go poprowadzić. Boża wola nie zawsze jest dla nas miła i przyjemna do wykonania wprost przeciwnie często jest zagrożeniem dla cielesnego człowieka, który jest w nas. Ten cielesny człowiek będzie się przed nią opierał, uciekał od niej, bo ciało nie poddaje się prawu Bożemu. Za każdym razem gdy zdecydujemy się wypełniać Bożą wolę będzie umierał nasz cielesny człowiek. Ale „on” musi być pogrzebany żeby Chrystus triumfował w naszym życiu. Ostatecznie gdy zdecydujemy się mimo wszystko być posłuszni Bogu gdy zapłacimy cenę posłuszeństwa, to wtedy przyjdzie radość i poczucie Bożego zwycięstwa w nas. Boża wola, tak jest coś takiego - Bóg ma swój plan do twojego i mojego życia pytanie tylko czy chcemy go z Nim realizować? Mam nadzieje, że tak.

niedziela, 10 czerwca 2012

List Jakuba 5,13-18 Moc modlitwy


Wyobraźmy sobie potężne narzędzie dzięki któremu moglibyśmy rozwiązać wiele trudności i problemów. Wyobraźmy sobie narzędzie, które ma zastosowanie w każdej sytuacji w jakiej się znajdziemy, a jednak mimo tak szerokiego zastosowania tego narzędzia mamy tendencje do lekceważenia go. Tym wspaniałym narzędziem jakie zostawił nam Bóg jest modlitwa.
pewien znany kaznodzieja Charles Spurgeon powiedział:
„Modlitwa porusza ramię, które porusza świat” i „Bóg niczego nie czyni inaczej jak tylko przez modlitwę”.
Zanim przejdziemy do rozważania dzisiejszego fragmentu chciałbym podać kilka wstępnych uwag na temat modlitwy.
Zauważmy, że w naszym dzisiejszym tekście modlitwa występuje w każdym wersecie jakby Jakub chciał powiedzieć odbiorcom swojego listu, że zamiast kłócić się, tracić wiarę, przechwalać się i kłamać powinni spędzać czas na modlitwie. Gdy prześledzimy historię największych Bożych mężów biblijnych i  kościoła zauważymy, że wspólną cechą ich życia była gorliwa oddana modlitwa do Boga. Na samym początku musimy podkreślić, że chrześcijańska modlitwa jest skuteczna i spotyka się z odpowiedzią Boga. Zupełnie inaczej jest w sytuacji gdy modlą się wyznawcy innych religii. Oni modlą się w próżnie lub nawet do demonów, jedynie chrześcijaństwo posiada prawdziwego i żywego Boga, który potwierdził swoją obecność przez wydarzenia historyczne. Tak więc gdy modli się chrześcijanin wysławia swojego Boga, prosi Go z pewnością może oczekiwać Jego odpowiedzi. Stąd tak wielki nacisk Jakuba na modlitwę, wie  o tym, że modlitwy wierzącego w Jezusa Chrystusa są adresowane do żywego Boga. Wie również o tym, że Bóg nie tylko słucha tych modlitw, ale w swojej łasce i dobroci odpowiada na nie według swej woli. Dlatego nie możemy podchodzić do modlitwy chrześcijańskiej w taki sposób jak ludzie zajmujący się religią. Najczęściej, to wygląda tak, że stają w odpowiedniej postawie religijnej i mówią rożne formułki, recytują powtarzające się litanie mając nadzieje, że dzięki temu zostaną wysłuchani. Nawet będąc w kościele chrześcijańskim możemy uczynić z modlitwy typowo religijne zajęcie, które polega na odprawianiu czegoś, recytowaniu, możemy zacząć skupiać się na samej rutynie tego wydarzenia, a zupełnie zapomnieć o osobie do której modlitwy powinny być kierowane. Tak zrobiono dzisiaj w wielu kościołach tzw. Chrześcijańskich gdzie ludzie powtarzają wyuczone modlitwy często nawet nie wiedząc co mówią tylko mechanicznie, bezmyślnie ruszają ustami. Takie bezmyślne puste powtarzanie pewnych kwestii nie jest modlitwą jakiej oczekuje od nas Bóg.
 Do takiej sytuacji odniósł się Pan Jezus:
 Mateusza 6:7  A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani.
8  Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.
W modlitwie nie chodzi o to żeby jak najwięcej powiedzieć, ale zanim zaczniemy się modlić musimy mieć świadomość, że stajemy przed żywym Świętem Bogiem. Zanim cokolwiek powiemy musimy zdać sobie sprawę, że Bóg całkowicie nas zna. Zna nasze potrzeby, nasze troski, myśli i wie zanim będziemy się modlić jakiej treści będzie ta modlitwa. Jestem przekonany, że gdyby chrześcijanie zawsze mieli świadomość, że podczas modlitwy stają przed wspaniałym, potężnym żywym Bogiem, to ich postawa wielokrotnie byłaby zupełnie inna. Gdy zastanawiałem się nad tym w jaki sposób Jakub traktuje modlitwę zwróciłem uwagę na jego ufność. Zauważyliście, że Jakub nie ma żadnych wątpliwości dotyczących odpowiedzi na modlitwę. Jak dziecko, które zwraca się do swego ojca po pomoc i wie, że zostanie wysłuchane tak powinien traktować modlitwę każdy chrześcijanin. W Nowym Testamencie znajdujemy sporo fragmentów zachęcających nas do modlitwy. W każdym przypadku Pan Jezus naucza, że gdy chrześcijanin modli się do Boga i robi to z wiarą, zgodnie z Boża wolą, to Bóg z pewnością na modlitwę odpowie. W Ew. Mateusza czytamy:
Mateusza 7:8  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.
9  Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień?
10  Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża?
11  Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą.
Jakub mówi cierpisz? Zacznij się modlić, a z pewnością Bóg przyjdzie ci z pomocą w tym doświadczeniu. Najczęściej gdy cierpimy mamy tendencje do narzekania, niezadowolenia. Ludzie tego świata często pod wpływem cierpienia są zupełnie bezradni, upadają na duchu, klną i przeklinają innych, niekiedy nawet samego Boga. Wiele osób popada w stan depresji i załamania, łącznie z myślami samobójczymi. Ludzie nie skupiają się wtedy na Bogu, ale obiektem ich skupienia jest cierpienie , które przeżywają. Nawet jak ludzie nie znający Boga modlą się, to widać że ich modlitwy pozbawione są ufności i wiary. Często robią, to raczej z konieczności niż przekonania nie wiedząc nawet czy ktoś te modlitwy może wysłuchać.
Ale na całe nasze życie tutaj na ziemi powinniśmy patrzeć oczami wiary, cokolwiek mnie spotyka nie jest po za wiedzą i mocą naszego Boga. Jeśli nawet przychodzi mi cierpieć w jakiejkolwiek sytuacji czy to z powodu choroby, prześladowania, braku środków materialnych czy spraw rodzinnych. Musze jako wierzący człowiek widzieć, że Bóg jest nad tym wszystkim. Mogę nie wiedzieć dlaczego do pewnych sytuacji w moim życiu dopuszcza, ale nie mogę tracić wiary. Chrześcijan w tym cierpieniu zdaje się na Boga, prosi Go o pomoc o pociechę, wytrwałość. Widzi w tym wszystkim większy sens i ma głęboką nadzieje, że Bóg kieruje jego życiem.  Nie ustawajmy też w naszych w modlitwie nie dajmy się oszukać diabłu, temu światu że Bóg nie przyjdzie nam z pomocą, że nie interesuje się naszym losem. Weźmy obietnice z Biblii i trzymajmy się ich. Zwróćmy uwagę na modlitwy Dawida w cierpieniu:
Psalmów 6:7  Zmęczyłem się wzdychaniem moim, Każdej nocy zraszam posłanie moje, Łzami oblewam łoże moje.
Widzimy, że modlitwy Dawida były pełne emocji on naprawdę przez tą modlitwę pokazywał, że szuka pomocy i pociechy u Boga.
Ale nie tylko podczas cierpienia i trudności mamy się modlić, także wtedy kiedy jesteśmy radośni, szczęśliwi również wtedy powinniśmy dziękować Bogu. Jakub mówi, „by śpiewać pieśni”. Człowiek prawdziwie wierzący nie szuka społeczności z Bogiem tylko wtedy kiedy w jego życiu są problemy. Tak często postępuje świat, kiedy wszystkie dostępne środki zawodzą, to wtedy zaczyna szukać pomocy u Boga. Nie, nie tak powinno być w naszym  życiu Bóg  i wiara w niego jest wszystkim co mam jeśli nie ma w moim życiu Boga, to nie mam nic. Jesteś szczęśliwy, zdrowy, ostatnio spotkało cię coś wspaniałego co wprawiło cie w dobry nastrój? Czy dziękowałeś za  to Bogu? Czy śpiewasz pieśni na chwałę Pana i twoje serce wyrywa się do niego?
Gdy Jakub mówi o śpiewie na chwałę Panu ma na myśli psalmy pochwalne jest to, śpiewanie chwały Bogu.  Bóg chce byśmy wyrażali swoje dziękczynienie i uwielbienie dla niego.
Apostoł Paweł w Liście do Kolosan mówi:
Kolosan 3:16  Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych;
Następnie Jakub przechodzi do modlitwy za chorych. Wczesny kościół dosyć często praktykował  modlitwę o chorych.
Justyn Męczennik wczesny pisarz chrzescijański pisze o niezliczonej rzeszy opętanych, uzdrowionych przez chrześcijan;  mówi: „nie pomagały im już żadne zaklęcia i środki medyczne. Ireneusz jeden z ojców kościoła pisze że, jeszcze w drugim wieku naszej ery uzdrawiano chorych przez wkładanie rąk. Tertulian w połowie trzeciego wieku powiada, że sam cesarz rzymski Aleksander Severus został uzdrowiony przez namaszczenie olejkiem. Dokonał tego chrześcijanin zwany Torpacion, którego z wdzięczności cesarz aż do swojej śmierci trzymał w pałacu jako honorowego gościa.
Dzisiaj namaszczenie olejem szczególnie w kręgach katolickich stało się sakramentem ostatniego namaszczenia. Co jest zupełnie sprzeczne z przesłaniem tego fragmentu. Modlitwa o uzdrowienie z namaszczeniem olejem miała nieść nadzieje dla chorego, że Bóg wysłucha i podniesie chorą osobę. Dzisiaj ludzie boją się księdza lub duchownego idącego z olejkiem, bo kojarzy im się ta praktyka z przygotowaniem do śmierci. Ale dopiero po 852 roku w historii kościoła zaczęto w taki sposób rozumieć te fragmenty Pisma Świętego.
Drodzy powinniśmy modlić się o chorych, szczególnie Jakub mówi tutaj o obłożnie ciężko chorych dla których dzisiejsza medycyna nie ma nadziei. Bóg uzdrawiając człowieka może używać różnych sposobów niekiedy czyni to, przez ręce lekarzy. Dlatego nie ma też nic złego w pójściu do lekarza jeśli człowiek jest chory. Spotkałem się z nauczaniem, że jeśli wierzący człowiek idzie do lekarza jest to, brakiem zaufania do Boga. Nie, Bóg może posłużyć się lekarzem w twoim uzdrowieniu i dostępnymi lekami jak np. Ap. Paweł zalecał Tymoteuszowi żeby nie pił samej wody ze względu na kłopoty żołądkowe (1 Tym 5,23). Wiemy, że jeden z ewangelistów Łukasz był lekarzem. Ale zdarzają się takie przypadki jak pisze Jakub kiedy żaden ludzki wysiłek nie może pomóc. Wtedy właśnie powinniśmy wezwać starszych kościoła i prosić ich o modlitwę mając nadzieje, że Bóg uzdrowi chorego.
Należy też dodać, że nie w każdym przypadku chory zostaje uzdrowiony niekiedy Boża wola może być zupełnie inna tak jak np. w sytuacji Pawła, który trzy razy prosił Pana o uzdrowienie (2 Kor 10,7-10) a jednak Bóg go nie uzdrowił.
Jakub także podaje kilka zaleceń  odnośnie modlitwy za chorych, którym warto się bliżej przyjrzeć.
Po pierwsze ciężka choroba wierzącego człowieka nie powinna być przeżywana w samotności. Niekiedy ludzie mówią: „po co mi kościół”. Bóg chce żeby wszystkie nasze troski i radości były dzielone w kościele. Jeśli nawet ciężko choruje lub idę do szpitala to, nie powinienem ukrywać swojej choroby. Powinienem prosić braci i siostry  o modlitwę, by razem ze mną przeżywali to, doświadczenie. Czyniąc tak stajemy się prawdziwą wspólnotą, bardziej się rozumiemy i możemy nawzajem się wspierać. Dlatego też Jakub mówi, że należy wezwać starszych kościoła.
Po drugie starsi powinni wznieść wspólną modlitwę z wiarą za chorego. Należy wrócić tutaj do początku listu Jakuba i przytoczyć 6 wers „niech prosi z wiarą bez powątpiewania”. Modlitwa wznoszona przez starszych do Boga powinna być modlitwą wiary. Ale to nie starsi uzdrawiają chorego. Jeśli zostanie uzdrowiony to, Bóg w swojej łasce i dobroci wysłuchał modlitwy i dokonał cudu.
Po trzecie Jakub pisze by  starsi namaścili chorego „oliwą w imieniu Pańskim”. Oliwa jest uważana jako symbol łaski i Ducha Św. Sama oliwa nie była cudowna i nie miała mocy uzdrawiającej, chociaż w czasach Jakuba stosowano oliwę jako środek leczniczy. Ale w tym przypadku oliwa miała służyć jako symbol, przedstawienia mocy Ducha Św. I jego łaski nad chorym.
Po czwarte takiej praktyce powinno towarzyszyć wyznanie grzechów jeśli chory takowych się dopuścił. Być może nawet choroba o której mówi Jakub w tym przypadku była spowodowana jakimś grzechem, którego dopuścił się cierpiący. Wśród Żydów istniało dość mocne przekonanie, że choroby są karą za grzech. I po części jest to prawda, Ap. Paweł przestrzega przed niewłaściwym spożywaniem Wieczerzy Pańskiej. Niektórzy czyniąc to, grzeszyli i z tego powodu Bóg sądził ich przez chorobę (1 Koryntian 11:29-31). Ale nie tylko z tego powodu chorujemy w sytuacji Hioba była to próba wiary innym razem nasza choroba może być konsekwencją upadku ludzkości w grzech, czasami choroba jest wynikiem zaniedbania zdrowia lub przepracowania. Ale jeśli nawet nie znamy przyczyny choroby i chcemy modlić się o uzdrowienie to, takiej modlitwie powinna towarzyszyć postawa skruchy, upamiętania, wyznania grzechów i poddania Panu.
Modlitwa wierzącego bogobojnego człowieka jest niezwykle skuteczna żeby to, udowodnić Jakub podaje przykład Eliasza który modlił do Boga żeby na ziemię nie padał deszcz. I Bóg wysłuchał modlitwy Eliasza, nie było na ziemi deszczu przez 3,5 roku. Później gdy Eliasz modlił się Bóg sprawił, że spadł deszcz.
Służba Eliasza przypadała w czasach gdy Izrael odszedł od Boga i oddawał się bałwochwalstwu. W  Izraelu panował król Achab który, pod wpływem swojej żony Izebel odszedł od Boga i stał się wyznawcą Baala. Eliasz wielokrotnie napominał Achaba żeby upamiętał się i wrócił do prawdziwego Boga Izraela. Przez co Eliasz ciągle był prześladowany, a jego życie było w niebezpieczeństwie. Pomimo tak ciężkich doświadczeń nie stracił wiary stając się dla nas przykładem w jak wspaniały sposób Bóg może odpowiedzieć na wytrwałą gorliwą modlitwę. Eliasz był człowiekiem z krwi i kości takim jak ty czy ja. Przeżywał różne rozterki miał pytania i słabości, ale ponad wszystko postanowił wiernie trwać przy Bogu w niesprzyjających dla siebie okolicznościach. Zachęcam cię byś przeczytał 1 Ks. Królewską 17,18,19 rozdz.  Przeczytasz tam o Eliaszu żebyś zastanowił się chwilkę nad ta postacią i z jego świadectwa i wierności Panu czerpał inspiracje.
Postawa Eliasza powinna być dla nas zachętą żeby gorliwie modlić się do Boga nawet o wielkie sprawy jeśli zajdzie taka potrzeba.
 Mamy modlić się o siebie nawzajem by żaden z nas nie zbłądził nie zginął. Powinniśmy modlić się o naszych niezbawionych bliskich, którzy nie Poznali Jezusa Chrystusa. Nie tylko tu publicznie będąc na nabożeństwie, ale miejmy taki czas we własnych domach kiedy oddajemy się modlitwie. Przez modlitwę wyrażamy swą zależność od Boga i możemy doświadczać bożego działania. Życie chrześcijanina pozbawione modlitwy jest słabe i wątłe, modlitwa jest Bożym kanałem przez który Bóg nas posila. Modlitwa do jest nam potrzebna jak powietrze. Bez oddychania nie możemy prowadzić fizycznego życia tak bez modlitwy nie będziemy prowadzić duchowego życia. Zwycięstwa wszystkich chrześcijańskich bohaterów były poprzedzone gorliwą modlitwą.
W XVIII wieku zostało wygłoszone jedno z największych kazań jakie znamy. Jonatan Edwards głosił na temat: „Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga” . W czasie tego zwiastowania ludzie upadali na swe kolana i w płaczu wzywali Boże miłosierdzie. Zebrani ludzie z różnych klas społecznych prawnicy, kongresmeni, zamożni razem z biednymi, niewykształconymi i wykolejonymi ludźmi chwytali się filarów kaplicy, bojąc się że Bóg nie będzie czekał ani chwili dłużej i strąci ich do piekła za ich grzechy. Zapiski  z tamtych dni ujawniają nam w czym tkwiła moc Edwardsa. Klucz nie tkwił w jego elokwencji i umiejętności zwiastowania. Zapiski mówią, że Jonatan Edwards niemalże podczas całego kazania nie wychylił nosa zza swoich kartek. Jeden z zachowanych przekazów ujawnia jednak, że Jonatan przed wygłoszeniem tego poselstwa spędził trzy dni i trzy noce na poście i modlitwie. To właśnie poruszyło Boże ramię.
W dzisiejszym naszym tekście w każdym wersecie jest wezwanie do modlitwy. Chce się ciebie zapytać ile czasu w swoim życiu poświęcasz na modlitwę? Czy twoje modlitwy są pełne wiary, ufności i żarliwości? Czy modlisz się o swój kościół, służbę o swoich bliskich? Czy modlisz się o swoje miasto swoich sąsiadów, rodzinę? Czy modlisz się zarówno wtedy kiedy doświadczasz cierpienia i choroby jak i wtedy kiedy wszystko się dobrze układa? Nie ustawaj bądź wierny i wytrwały jak wdowa z Ew Łukasza 18 rozdz. a zobaczysz wielkie Boże odpowiedzi. Amen                                                                                                                   







Łączna liczba wyświetleń