niedziela, 30 września 2012

W Bogu potencjał


1 Kronik 4:9  Lecz Jaabes był znakomitszy niż jego bracia i jego matka nazwała go Jaabes, gdyż pomyślała: W bólu rodziłam.
10  A Jaabes wołał do Boga Izraela tymi słowy: Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił jego prośbę.

Księga kronik wymienia imiona potomków Judy. Pośród nich pada imię Jabesa, które wyróżnia się wśród innych. Już samo to świadczy, że Jabes bardziej zapisał się w historii niż inni jego przodkowie. Zwróćmy uwagę co Biblia mówi o tym człowieku? Już od samego początku przyszłość Jabesa nie zapowiada się dobrze wers 9 mówi, że czas porodu Jabesa był szczególnie trudny dla jego matki. Nie wiemy z czym dokładnie te trudności były związane, może poród był szczególnie bolesny? Lub czas porodu zbiegł się z trudną sytuacją tej rodziny, może  był naznaczony śmiercią kogoś z bliskich. A może poród Jabesa spowodował jakieś trwałe kalectwo u jego matki? Z pewnością sytuacja ta mocno wpłynęła na dalsze życie tego chłopaka. Imię które otrzymał znaczy – „sprawił mi ból”  wyobrażacie sobie mieć tak na imię, prawdopodobnie jego matka za każdym razem jak spojrzała na Jabesa pamiętała o  bulu i goryczy, który się z nim wiązał. Jego historia pokazuje że zmagał się z odrzuceniem, może brakiem miłości lub akceptacji przez rodzinę. Może wielokrotnie doświadczał jakiś drwin, które trwale wpłynęły na jego psychikę. Wyobraźcie sobie jak to jest wzrastać w  miejscu gdzie nie jesteś kochany i akceptowany, prawdopodobnie w takim środowisku wzrastał Jabes. Ale w jakimś momencie swojego życia Jabes poznał Boga i postanowił z Bożą pomocą zmienić sytuacje w jakiej się znalazł. On wołał do Boga żeby Bóg odmienił jego życie.  Doświadczył wiele bólu i  cierpienia, ale teraz gdy poznał Boga zobaczył, że Pan może to zamienić i postanowił modlić się do Niego żeby odmienił jego życie by Bóg uleczył jego zranione serce.
 Modlitwa Jabesa jest bardzo  heroiczna z pewnością nie było to zwyczajnie wypowiedzenie tych słów „obyś mi prawdziwie błogosławił” ale hebrajskie zwroty wskazują na głębokie pragnienie i wołanie Jabesa do Pana zastępów. Prawdopodobnie jego modlitwa trwała dłuższy czas i była ciągle przypominana, jakby Jabes zmagał się z Bogiem żeby wyprosić błogosławieństwo. Jabes mówił, „Boże ja już nie chce tak dalej żyć jak żyłem” „Ja już mam dosyć cierpienia  i bólu w moim życiu nawet moje imię nie przepowiada nic dobrego”.
Bóg nie pozostał głuchy na jego wołanie i odmienił jego los i sprawił, że przyszłość była wspaniała.
Drodzy w Bogu jest ogromny potencjał i moc która może odmienić nasze życie. Każdy z nas ma niemiłe  doświadczenia, które odcisnęły piętno na naszej psychice lub w pewien sposób wytyczyły nam dalszą drogę życia. Pochodzimy z różnych środowisk, niektórzy z nas wychowywali się  z jednym rodzicem. Innym  towarzyszył alkohol od dzieciństwa, jesze inni nie byli kochani, a może nawet rodzice obchodzili się z nimi źle.  Nawet ciągła krytyka kształtuje naszą psychikę i sposób patrzenia na świat. Gdy w kółko ciągle ktoś  ci powtarza, że jesteś zły, wszystko źle  robisz, do niczego się nie nadajesz, to możesz w końcu tak o sobie zacząć myśleć. Wiele sytuacji w naszym życiu mogło złapać nas w potrzask patrzenia na siebie jako na ofiarę, a nie na zwycięzcę. Bardzo wiele osób nie osiągnęło tego co mogło osiągnąć, bo ich życie zostało zniszczone przez drwiny, wyśmiewanie, szufladkowanie, wytykanie ich palcami. Nawet sami rodzice mogą być tego przyczyną przez złe krzywdzące i nieumiejętne rodzicielstwo. Niekiedy przez niewiedze lub powielanie błędów pokoleniowych w wychowywaniu swoich dzieci. Co pewien czas słyszymy o placówkach edukacyjnych, które krzywdziły swoich podopiecznych przez bicie lub molestowanie. Historia Jabesa daje nadzieje każdemu który doświadczył w swoim życiu podobnych trudności, daje nadzieje każdemu który został stłamszony na starcie został potraktowany jako ktoś  drugiej kategorii.
Jabes gdy poznał Boga prosił Go o moc i błogosławieństwo, prosił Go by jego życie nie było naznaczone bólem którego doświadczał w przeszłości i pasmem porażek. Nie skupiał się na tym co przeszedł i co go spotkało, ale zwrócił się ku przyszłości i powiedział. „Boże ty możesz  odmienić moje życie”, Bóg może uleczyć te wszystkie rany które zostały nam zadane przez naszych bliskich, przyjaciół. Może sprawić, że te wszystkie ciężkie przeżycia nie zniszczą nas, a nawet staną się dla nas źródłem błogosławieństwa.
Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
 Dzisiaj czytamy cały szereg imion przywódców rodów Judy, ale pośród tych Imion wyróżnia się Imię Jabesa, który postanowił zawalczyć o swoją przyszłość wołając do Pana . Czytamy że  był bardziej poważany, cieszył się większym szacunkiem niż jego bracia. Dlaczego tak  się stało? Bo wołał do Pana zastępów. Czy ty godzisz się z tym co cię spotyka czy jednak postanawiasz coś zmienić? Czy modlisz się do Pana by twoje przyszłe życie i życie twoich dzieci było lepsze, bardziej oddane Bogu, gorliwsze w naśladowaniu Go? Czy wołasz do Pana, by zmieniał sytuacje w jakiej się znalazłeś? Może nie masz pracy lub masz bardzo kiepską, może jesteś chory lub nie masz gdzie mieszkać? Może żyjesz przeszłością rozpamiętując to co było i zadręczasz się tym ciągle. Może to dotyczyć różnych dziedzin, ale z Bogiem jesteśmy w stanie pokonać w naszym życiu wszystko co zostało popsute i zniszczone i przegonić wszelkie straszące nas demony.

piątek, 21 września 2012

Sola Gratia – Tylko Łaska


Dzisiaj poświęcimy naszą uwagę nad dalszym zgłębianiem cudu zbawienia i zajmiemy się reformacyjną zasadą Sola Gratia – Tylko Łaska. Zasada ta mówi nam, że przyczyną zbawienia grzesznika jest tylko i wyłącznie łaska Boża. Jest to, niezasłużona w żaden sposób przychylność Boga względem grzesznego człowieka. Bóg w żaden sposób nie czuł się  niczym zobowiązany, żeby okazać dobro zgubionemu i grzesznemu człowiekowi. Żaden człowiek nie dał Bogu najmniejszego powodu do tego żeby Bóg okazał mu łaskę. Więc jeśli ktoś dostąpił daru zbawienia i przebaczenia grzechów, to nie jest to, jego zasługą. Nie zrobił nic przed tym aktem zbawienia co spowodowało, że Bóg zwrócił się w Jego stronę i nie może zrobić nic by tą łaskę Boga pozyskać.  W Liście Pawła do rzymian czytamy:
Rzymian 5:8  Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
Bóg okazuje nam  swoją dobroć w najmniej oczekiwanym momencie, nie okazuje jej wtedy kiedy byliśmy dobrzy, nie okazuje jej wtedy kiedy spełnialiśmy dobre uczynki. Nie zbliża się do  nas z powodu naszej religijności czy przestrzegania Jego przykazań. Robi coś  zupełnie odwrotnego, okazuje swoją dobroć i przychylność człowiekowi wtedy kiedy byliśmy grzesznikami. Wtedy kiedy byliśmy od niego daleko i byliśmy Jego wrogami, właśnie w takich okolicznościach Bóg postanawia posłać swojego Syna Jezusa Chrystusa by wziął na siebie należną nam winę.
Pozwólcie, że wyrażę to, innym fragmentem Pisma Św. który wszyscy dobrze znamy.
Jana 3:16  Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Nie ma tu żadnej twojej zasługi Bóg postanowił  cię zbawić wtedy kiedy byłeś grzesznikiem, wtedy kiedy chodziłeś własnymi  drogami i byłeś umarły duchowo. Musimy sobie powiedzieć, że łaska Boża sprawia nam problemy, często nie rozumiemy jej nie wiemy dlaczego  Bóg jednego człowieka zbawił, a drugiego nie. Nie rozumiemy dlaczego w ogóle tą łaskę nam okazał skoro nie daliśmy mu do tego żadnego powodu. Jakimś wyjaśnieniem jest  miłość naszego Boga. Tak Bóg umiłował świat, widział straszny nasz stan i niewolę, nasze upodlenie i zupełna beznadzieje i postanowił zmiłować się nad nami. Nie zostawił nas samych sobie, nie zostawił nas na pastwę naszych pożądliwości, świata, szatana ale postanowił wkroczyć i okazać nam miłosierdzie. Gdyby Bóg tego nie uczynił świat byłby potwornym miejscem bez żadnej nadziei, a życie nie miałoby żadnego sensu.
Problem z łaską mamy jeszcze z jednego powodu z powodu naszego upadku, z powodu naszego „ja” i naszej dumy. Ludzie uważają, że nie potrzebują łaski od nikogo, że są  w stanie sami zająć się każdym swoim problemem i nie muszą  być nikomu wdzięczni czy dłużni. Uważamy, że jesteśmy samowystarczalni i wtedy gdy ktoś okazuje nam niezasłużoną łaskę czujemy się zakłopotani, skrępowani czujemy się nie swojo. Wynika to z poczucia, naszej wartości z tego, że uważamy się za kogoś ważnego.  Patrzymy na siebie i mówimy sobie: nie „potrzebuje łaski mam przecież swoją godność” „kim  ja jestem żeby ktoś musiał mi coś dawać na co nie zasłużyłem”. Tak moi drodzy mamy poważne problemy z przyjęciem Bożej łaski, a te problemy wynikają z naszej grzeszności. Nie chcemy być od nikogo zależni, ale to jest wielkie oszustwo grzechu i szatana nie możemy żyć niezależnie od Boga. Nawet ludzie którzy dzisiaj nie wierzą w Boga i nie chcą mieć z nim nic wspólnego są całkowicie od niego zależni choć nie zdają sobie z tego sprawy.
W Ew Łukasza znajduje się niesamowity werset który mówi:
Łukasza 6:35  Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy i dla niewdzięcznych, i dla złych.
Tak, Bóg okazuje łaskę nawet tym którzy mu bluźnią, nie wierzą w niego, łamią z premedytacją jego przykazania. Śmieją się z tego co  dla nich uczynił i gardzą ofiarą Jego Syna. I pomimo tego wszystkiego Bóg okazuje tym ludziom łaskę. Pozwala im nadal żyć, daje im deszcz, pozwala pracować, nie zsyła na nich gromów z nieba będąc niezwykle miłosiernym i cierpliwym wobec ludzi.
Dlaczego Bóg, to wszystko czyni? Dlaczego okazuje nam swoje miłosierdzie i swoją dobroć? Dlaczego daje swojego Syna za ludzi którzy zupełnie na to nie zasługują? Dlaczego lituje nad takimi żałosnymi stworzeniami jak ty czy ja? Właściwie jest tylko jedna racjonalna odpowiedź, Bóg czyni tak z powodu swojej Chwały. Bóg czyni tak żeby okazać swój majestat swoją mądrość, wielkość i wspaniałość. To prowadzi nas do innej ważnej zasady „tylko Bogu Chwała” „Soli deo Gloria” W liście Pawła do Efezjan czytamy:
Efezjan 2:7  aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie.
8  Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
9  nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
Przyczyną zbawienia jest przede wszystkim Boża Chwała. Najczęściej jak myślimy o zbawieniu, to zwracamy uwagę  na naszą potrzebę, ale głównym powodem dla którego   Bóg okazuje nam łaskę, swoją dobroć nie jesteśmy my sami. Przyczyna nie leży w nas nie leży w naszych uczynkach i staraniach, ale najważniejszą i główną przyczyną okazania nam łaski jest On sam. Dlatego też gdy patrzymy na historię zbawienia nie wolno nam zaczynać od siebie nie wolno nam dojść do  wniosku, że to my tutaj jesteśmy tacy ważni. Co pewien czas spotykam się z opiniami, że podmiotem jest człowiek, że Bóg uczynił to wszystko dla człowieka i że my w tym wszystkim jesteśmy najważniejsi. Ludzie mają tendencje przesuwania akcentu z Boga na człowieka z pewnością jest, to efektem dzisiejszego humanizmu gdzie podkreśla się ciągle naszą wartość. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce powiedzieć, że Boga zupełnie nie interesowało co  się z nami stanie. Chce powiedzieć, że działanie Boże nie wynikało z nas „łaską jesteście zbawieni” niczym niezasłużoną przychylnością Bożą jesteśmy zbawieni „to nie jest z nas” nie my jesteśmy tego  sprawcami, nie jest to z naszych uczynków. Inne fragmenty Pisma Św. mówią:
Rzymian 3:24  i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie,
Tytusa 2:11  Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi,
Tytusa 3:3  Bo i my byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący, poddani pożądliwości i rozmaitym rozkoszom, żyjący w złości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący siebie nawzajem.
4  Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga,
5  zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego,
6  którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego,
7  abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca.
Pojęcie łaski prowadzi nas do kolejnego wielkiego wniosku, że nasze zbawienie nie jest przypadkowe. Bóg okazuje swoja łaskę tym  którym chce, których umieścił w swoim odwiecznym planie. I nie uczynił tak z tego powodu, że ci ludzie w jakiś sposób na to zasłużyli, ale uczynił tak z powodu wybrania i przeznaczenia, uczynił tak z powodu suwerennej swojej woli bez naszych zasług. Posłuchajcie co mówi Ap. Paweł o swoim zbawieniu i służbie.
Galacjan 1:15  Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją,
16  żeby objawić mi Syna swego, abym go zwiastował między poganami, ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi,
 Widzicie co mówi Paweł, on powiedział, że Bóg obrał go sobie i przeznaczył do tej misji zanim się urodził. Apostoł jeszcze nic nie zrobił, jeszcze się nie narodził, a Bóg już miał plan co do jego życia. Bóg powołał go przez wybór swojej woli i uczynił go tym kim się stał.
Innym znanym fragmentem jest tekst z Listu do Rzymian 9,9 – 18 (przeczytać)
Boże wybranie Jego łaska i miłosierdzie nie zależy od postanowień i starań człowieka. Może nam się wydawać, że w jakiś sposób znajomość Boga i ewangelii zawdzięczamy sobie. Że na jakimś etapie to my podejmujemy decyzje, ale chce wam powiedzieć, że decyzja o twoim zbawieniu zapadła o wiele wcześniej zanim się urodziłeś i jeszcze wcześniej przed założeniem świata.
Efezjan 1:4  w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości
5  przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,
Czy teraz widzicie czym jest Boża Łaska? Jeden z wielkich autorów chrześcijańskich pisze:
„jest to dobrowolny przejaw miłości, do którego nic Boga nie zmusza. To co najbardziej przyczynia się do chwały łaski, to fakt iż jest ona zupełnie nieskrępowanym, nieograniczonym wyrazem miłości Boga do biednych grzeszników”.
Wiem że może to być dla nas nie zrozumiałe, wiem że może wydawać się to niesprawiedliwe,  ale to Bóg decyduje a nie my. Bóg czyni tak aby okazać się prawdziwie Bogiem i okazać swoją Chwałę. Bóg wybiera i Bóg decyduje o zbawieniu o zbawieniu każdego z  nas.
Nie zastanawia was fakt dlaczego dwóch ludzi będących w tym samym czasie na tej samej ewangelizacji i słuchających tego samego kaznodziei w różny sposób reaguje na ewangelię? Dlaczego jeden z nich drwi z niej i uważa ją za największe oszustwo na świecie, a drugi uważa ją  za najpiękniejszą i najwspanialszą wieść jaką można kiedykolwiek usłyszeć? Nie zastanawia was dlaczego jesteśmy tu dzisiaj w ten niedzielny poranek? Przecież moglibyśmy być gdziekolwiek indziej i robić zupełnie co innego. Ale uznaliśmy, że jest to najlepsze miejsce w którym możemy się zebrać i słuchać poselstwa ewangelii. Drodzy widzę tylko jedną odpowiedź w Piśmie Św. „Kogo Ojciec nie pociągnie nikt nie może przyjść do mnie” (Jana 6:44). Tylko  łaska Boża sprawiła, że jesteśmy w ty miejscu, że możemy wierzyć w Jezusa Chrystusa i mieć nadzieję na przyszłą chwałę. Tylko łaska Boża sprawiła, że Bóg objawił nam swego Syna przez którego nas zbawił.
Powiedzieliśmy sobie, że w żaden sposób nie możemy zasłużyć na Bożą łaskę dlatego otrzymujemy ją darmo. Powiedzieliśmy sobie, że jest ona wynikiem suwerennej, nie wymuszonej woli Boga w kierunku człowieka. Ale  nigdy nie wolno traktować nam tej łaski jako coś taniego coś nad czym nie warto się pochylić lub coś co ma niewielką wartość.  Apostoł Paweł powiedział,  że wielu ludzi tego świata traktuje ewangelię jako głupstwo (1 Koryntian 1:23) jako coś nad czym nie warto się zatrzymać. Gotowi by byli zrobić bardzo wiele żeby uzyskać zbawienie, ale nie chcą uwierzyć w ewangelię jest ona dla nich zbyt prosta,  według nich nie ma w niej żadnej mądrości. Do tego uważają, że cena jej nie jest zbyt wygórowana dlatego,  że Bóg ustanowił Ją jako dar który uzyskujemy z łaski  przez wiarę. Ludzie traktują ewangelię podobnie jak Naaman myślał o uzdrowieniu. Przypomnijmy sobie jego historię: Naaman był dowódcą wojsk Aramejskich i zachorował na trąd. Szukał wszędzie pomocy ale nigdzie nie znalazł, aż do chwili gdy uprowadzono dziewczynkę z Izraela. Gdy ona zobaczyła Naamana to  powiedziała, że jest w Izraelu prorok, który mógłby Go uzdrowić. Naaman natychmiast udał się w podroż do Elizeusza. Gdy przyszedł,  to Elizeusz kazał  mu obmyć się 7 razy w jordanie. Pamiętacie co powiedział  Naaman? (2 Królewska 5:11 - 2 Królewska 5:14) On uważał , że to  jest zbyt proste oburzył się i mówił: „Oto myślałem sobie, że wyjdzie stanie przede mną, Potem wezwie Imienia Pana, Boga swojego, podniesie swoją  rękę nad Chorym miejscem  i usunie trąd. On myślał, że to zależy od człowieka od Jego zabiegów tego co czyni i Jego  rytuałów. Pamiętacie co powiedzieli jego słudzy gdy odchodził oburzony? (2 Królewska 5:13)   „Lecz słudzy jego przystąpili do niego i przemówili tak: Ojcze! Gdyby prorok nakazał ci coś trudnego, czy nie uczyniłbyś tego? Tym bardziej więc powinieneś to uczynić, gdy ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty!”
Oni powiedzieli że gdyby było to coś  trudnego i skomplikowanego, to by nie wahał się tego zrobić dlatego, że w jego świadomości pozbycie się trądu musiało kosztować bardzo wiele. W taki sposób ludzie myślą o zbawieniu, uważają, że przebaczenie grzechów musi ich kosztować bardzo wiele dlatego ewangelia jest dla nich głupstwem. Ale przebaczenie i pojednanie kosztowało bardzo wiele. Byśmy my mogli otrzymać je z łaski Boży Syn Jezus Chrystus musiał zapłacić  najwyższą cenę. Ewangelia nie jest tania jest najdroższym darem w  historii, ale Bogu niech będzie Chwała, że to On poniósł jej koszty. Uczynił tak dlatego, że nikt z nas nie posiadał takiej sumy. Nikt z nas nie mógłby być zbawiony gdyby Bóg i Jego Syn nie zdecydowali się ponieść kosztów Ewangelii.
Rzymian 8:32  On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?
Bóg zaś daje dowód swej  miłości ku nam, że nie oszczędza swojego syna, ale Go wydaje za  nas wszystkich. Nie traktujmy łaski Bożej jako coś taniego czy słabego to jest Boża moc która zbawia wierzących,  to jest Boża moc która podnosi nas z martwych i daje nam życie wieczne. O to się dzisiaj potyka świat, uważają że jest to głupstwo, że nie ma  w tym żadnej mądrości nic skomplikowanego, nic czemu warto by było poświęcać uwagę. Ale Bóg czyniąc ewangelie łaską zadał śmiertelny cios światu, diabłu i grzechowi.
Musimy zdać sobie sprawę, że łaska w żadnym razie nie polega na tym, że Bóg odpuszcza winy grzesznika dlatego, że jest pobłażliwy wobec grzechu będąc gotowym puścić  grzech płazem lub uchylić swój sąd. Mówiliśmy już ostatnim razem o sprawiedliwości i świętości Boga. On jest władcą wszechświata i grzech budzi w nim największą odrazę, obraża Go, podważa Jego autorytet i władzę. Za każdym razem gdy grzeszymy stawiamy się ponad Bogiem, ponad Jego przykazaniami. Tak jak gdybyśmy mówili: „nie interesuje mnie co Ty Boże o tym wszystkim myślisz, robię to co ja uważam  za słuszne”. Takie postępowanie musi  spotkać się ze słusznym gniewem Bożym. Łaska polega na tym, że ten gniew został wylany na Bożego Syna. Często spotykamy się z tym że na Krzyżu widać Boże miłosierdzie i Bożą miłość do grzesznika. Ja bym raczej powiedział, że widać tam wyraz Bożego  gniewu i Bożego  oburzenia wobec grzechu i nieprawości. Tam dostrzegamy jako Bardzo grzech rani Boga i jak  wiele musi kosztować  przebaczenie. Ludzie którzy stali pod krzyżem mniemali, że Jezus sobie na to zasłużył bo zawisł na drzewie, dla nich jednoznacznie wiązało się to z przekleństwem. I rzeczywiście był przeklęty za nas w nasze miejsce (2 Koryntian 5:21)byśmy mogli w nim stać się sprawiedliwością Bożą.
Meyer Palmer Biblista ,ujął to w taki sposób:
Prawo mówi „zapłać pełną sumę”! podczas gdy łaska oświadcza: „Pełna suma została już zapłacona!’’. Prawo jest dziełem, które należy wykonać, łaska to dzieło już wykonane. Prawo trzyma człowieka w zamkniętym kole działań, łaska zmienia jego naturę.  Prawo potępia, łaska usprawiedliwia. Osoba będąca pod prawem staje się sługą pracującym dla zapłaty, człowiek znajdujący się pod łaską jest synem radującym się z objętego dziedzictwa.
Drodzy podsumowując,  niech okazana nam łaska w  Jezusie Chrystusie będzie dla nas najwyższą wartością i radością. Bądźmy z całego serca wdzięczni Bogu za jego dar zbawienia i okazujmy tą wdzięczność przez pobożne bogobojne życie jak Paweł pisze do koryntian:
2 Koryntian 5:21 – 6,1  On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą.  A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali; Amen.


niedziela, 9 września 2012

Sola fide – Tylko wiara


Drodzy dzisiaj zajmiemy się drugą zasadą spuścizny reformacyjnej „Sola fide” – tylko wiara. Wielki reformator Marcin Luter uważał tą zasadę za podstawę istnienia kościoła chrześcijańskiego. Zasada ta odpowiada na pytanie w jaki sposób grzeszny człowiek może okazać się przed Bogiem sprawiedliwym człowiekiem? W jaki sposób możemy pozyskać przychylność Bożą i Jego łaskę? Co musimy zrobić żeby cieszyć się Bożym błogosławieństwem i przestać obawiać się sądu Bożego? Te pytania zadają sobie ludzie na całym świecie, także zadawał je sobie Marcin Luter.
Po pielgrzymce z Rzymu w 1511r Luter przechodzi kryzys wiary, swoje odwiedziny w Rzymie podsumowuje słowami „im bliżej Rzymu tym gorsi chrześcijanie”. Rok później zostaje wykładowcą Pisma Św.
Gdy czyta list do Rzymian 1,17 dochodzi do przełomowych wniosków, że człowiek w żaden sposób swoimi zasługami nie jest wstanie zasłużyć na Bożą sprawiedliwość, ale zostaje nią obdarowany przez Boga. To przełomowe odkrycie w Jego życiu prowadzi go do zbawienia i przyjęcia Bożej sprawiedliwości, sprawiedliwości nam przypisanej nie w wyniku naszych zasług, ale w wyniku zasług Chrystusa.
Zanim bardziej wnikliwie rozważymy tą zasadę to musimy sobie powiedzieć, że nie ma możliwości jakiegokolwiek doświadczenia błogosławieństwa od Boga jeśli nie wierzy się w Jego istnienie.  Czytamy o tym w Liście do Hebrajczyków:
  Hebrajczyków 11:6  Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.
Ludzie często tak robią że nie zastanawiają się nad Bogiem nie szukają Go, ale praktykują jakieś życie religijne. Odprawiają różne czynności, chodzą do miejsc kultu starają się przestrzegać zasad, które wynikają z przynależności do wyznania. Ale nigdy w sposób świadomy nie rozmyślają o Bogu. Czy jest, kim jest, czego oczekuje od mojego życia, czy ma upodobanie w tym  jak żyje co robie? Świat nie daje wiary w istnienie Boga, bo nie może Go zobaczyć, dotknąć zbadać. A jednocześnie poszukuje jakiegoś ratunku widzi, że coś jest nie w porządku. Patrzy na ten system widzi, że ludzie są wciąż są  nieszczęśliwi, zrezygnowani, ciągle są wojny mniejsze i większe nie możemy uprać się z chorobami i ze śmiercią. Świat szuka ratunku, ale nie szuka go tam gdzie trzeba, nie szuka ratunku u Boga. Szuka w religii w staraniach człowieka w osiągnięciach medycyny, polityki, ekonomi. Ale jak długo będziemy szukali ratunku z dala od Boga tak długo będziemy się potykać i upadać.
Dopiero wtedy gdy uznamy Boga za wiarygodnego i zaczniemy mu ufać możemy do niego się  zbliżyć. Więc zaczynamy od wiary w istnienie Boga, gdy zaczynamy Go szukać dowiadujemy się, że Bóg jest święty i sprawiedliwy. Dowiadujemy się, że Bóg nienawidzi grzechu, nienawidzi wszystkiego co złe. Nie ma w nim nawet chwilowego zaćmienia (Jak 1,17) jest doskonale czysty, doskonale moralny, sprawiedliwy i Święty. On oczkuje sprawiedliwości od każdego człowieka dał swoje prawo  i w nim objawił swoją wolę. Można otworzyć Ks. Wyjścia 20 rozdz. i tam przeczytamy Dziesięć przykazań – nie zabijaj, nie kłam, nie pożądaj, nie cudzołóż, nie kłaniaj się fałszywym bogom i inne. Patrzymy na nasze życie i okazuje się, że w żaden sposób nie możemy sprostać temu prawu. Okazuje się, że Boże prawo zamiast być dla nas wyzwoleniem staje się sidłem.
Upadły grzeszny człowiek nie ma mocy do życia w taki sposób jak tego oczekuje od niego Bóg, właśnie tego doświadczył Luter tego doświadczali inni Jan Wesley, Apostoł Paweł. Gdy chcieli przystąpić do Boga na przeszkodzie stawało im Boże prawo i grzeszność człowieka. Człowiek nie znający Bożego sposobu usprawiedliwienia próbuje jakoś się z tym uprać, czuje się potępiony z powodu własnych grzechów więc myśli sobie: „musze spełniać dobre uczynki może zdołam przebłagać Boga” lub „mam nadzieje że ostatecznie moich dobrych uczynków okaże się więcej niż złych” właściwie wszystkie inne starania pozyskania Bożej sprawiedliwości inaczej niż przez wiarę w Chrystusa opierają się na staraniach człowieka. Cokolwiek by to nie było zawsze akcent jest kładziony na to, że człowiek musi coś zrobić by dostąpić usprawiedliwienia ktoś nawet doszedł do  wniosku, że na świecie są dwie drogi zbawienia – droga wytyczona przez człowieka z jego pomysłami i staraniami i droga wytyczona przez Boga kierująca nasze oczy na Chrystusa.
Ap. Paweł wyraził to  w ten sposób:
 Rzymian 10:3  bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu.
Gdy będziemy się uważnie przyglądać ludziom,  to zauważymy, że zawsze tak jest, że gdy ludzie nie znają Bożej drogi zbawienia, to mają jakiś swój pomysł na ratunek. Reformatorzy zanim odkryli na nowo zasadę „Sola fide” kładli nacisk na własne uczynki na własną sprawiedliwość. Marcin Luter nawet doszedł do wniosku że ewangelia jest zła i okrutna bo pokazuje świętość i czystość Boga, który wymaga od nas miłości do wrogów, przebaczania win, porzucenia miłości do świata, a zupełnie nie daje mocy do takiego życia.
Działo się tak momentu kiedy odkrył na podstawie listu do Rzymian, że możemy przed Bogiem okazać się sprawiedliwymi jedynie przez wiarę w Chrystusa.
 Rzymian 1:17  bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie.
Ewangelia naprawdę jest dobra nowiną,  bo mówi nam o tym że w niej objawia się Boża droga usprawiedliwienia. Dopiero wtedy doświadczymy prawdziwej wolności naszej duszy gdy zrozumiemy w jaki sposób możemy okazać się przed Bogiem sprawiedliwymi.
Tu nie chodzi o naszą sprawiedliwość, ale chodzi o to że Bóg objawił  na jakiej podstawie jest w stanie przebaczyć grzesznikowi jego grzechy, na jakiej podstawie jest w stanie uznać człowieka za sprawiedliwego i przyjąć do swojej chwały.
Bożą drogą usprawiedliwienia grzesznika jest jedynie wiara w Chrystusa „Sola fide” przez wieki aż do czasów reformacji kościół zapomniał o tej ważnej zasadzie. Dopiero wtedy gdy na nowo zwrócono się do Pisma Św. odkryto, że Bóg zbawia człowieka nie na podstawie jego zasług, starań czy sakramentów, ale czyni to darmo z łaski przez wiarę w osobę i dzieło Jezusa Chrystusa.
Galacjan 2:16  wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek.
Żadne dobre uczynki – uczynki prawa nie są wstanie ani na milimetr przybliżyć cię do Boga. Prawo Boże mówi nam co mamy robić jak mamy żyć, ale zupełnie nie daje  mocy do takiego życia. Więcej, prawo Boże potępia nas każe  nam  nie kłamać, nie nienawidzić, nie pożądać, nie kraść i nie cudzołożyć i występuje przeciwko nam jako oskarżyciel za każdym razem gdy je przekraczamy. Prawo czyni z nas przestępców, pokazuje standardy Bożej sprawiedliwości i wskazuje wzór, ale z powodu upadłej ludzkiej natury nie mamy siły by je zachowywać. Możemy się starać i czynić zobowiązania, przyrzekać, zapierać się samych siebie,  ze czegoś nie zrobimy i tak w końcu te przykazania złamiemy. Dlatego człowiek nie może uzyskać przebaczenia winy na podstawie swoich uczynków, wszak jego uczynki tylko dowodzą, że jest przestępcą. 
Jeśli myślisz, że twoje porządne życie czyni z ciebie chrześcijanina, to jesteś w ogromnym błędzie, tylko wiara w dzieło Chrystusa jest w stanie zbliżyć nas do Boga. Gdy nawet jako chrześcijanie zaczniemy ufać czemukolwiek innemu niż Chrystusowi i jego odkupieńczej ofierze za nasze grzechy na nowo poddajemy się pod władze zakonu. Tylko dlatego możemy tu dzisiaj się zgromadzić i mieć pewność, że Bóg wysłucha naszych modlitw i przyjmie nasze uwielbienie, bo stoimy w sprawiedliwości Chrystusa. Przez wiarę w Chrystusa Bóg zalicza nam  jego dzieło na nasze konto. W chwili gdy uwierzysz w Chrystusa i przyjmiesz Go jako swego Pana i Zbawiciela twoje grzechy zostaną Mu przypisane, a mór nieprzyjaźni między tobą, a Bogiem zostanie usunięty. Największy przestępca może zostać usprawiedliwiony przed Bogiem w jednej chwili przyjmując wiarą Pana Jezusa Chrystusa i cieszyć się Bożym błogosławieństwem. Chrystus stanął na miejscu każdego grzesznika i Bóg postąpił z nim tak jakby postąpił z każdym grzesznikiem wylewając na Chrystusa swój gniew. Teraz przyjmując Chrystusa grzesznik zostaje przykryty szatą sprawiedliwości Jezusa, którą on posiadał i dzięki temu jest akceptowany przez Boga.
 Rzymian 3:23  gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej,
24  i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie,
25  którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów,
26  dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa.
Przez dzieło Chrystusa Bóg nie naruszył swojej sprawiedliwości, zaspokoił jej żądania. Jego sprawiedliwość domagała się kary za grzechy każdego grzesznika. Kara została wykonana na Panu Jezusie, a warunkiem usprawiedliwienia Bóg uczynił wiarę w to działo. Tak więc dzieło zbawienia w żadnym razie nie jest dziełem człowieka jest tylko i wyłącznie dziełem Boga – tylko Bogu Chwała – Soli Deo Gloria .
Jak to mówi Paweł w Rzym 3,26b „aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego który wierzy w Jezusa.
Inny fragment Słowa Bożego mówi:
 Efezjan 2:8  Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
9  nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
10  Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.
Cały nowy Testament pełny jest tej zasady Sola fide – tylko wiara. Nie masz nic co możesz Bogu dać, nie masz nic czego Bóg by od ciebie chciał, jesteś nędzarzem i biedakiem w Bożych oczach, jesteś umarłym grzesznikiem i nie jesteś w stanie zdobyć się na nic dobrego w czym Bóg miałby upodobanie, aż do momentu kiedy Bóg  cię nie ożywi. Właśnie o to potyka się większość ludzi myślą, że zanim przyjdą do  Boga muszą coś uczynić. Rzucić palenie, poprawić się w kwestii moralnej, stać się lepszym człowiekiem, myślą, że jak to uczynią będą przyjęci przez Boga. Jeszcze raz chce  powiedzieć Bóg jeśli Bóg kogoś przyjmuje, to tylko i wyłącznie ze względu na zasługi Chrystusa, to tylko i wyłącznie wtedy kiedy w niego wierzysz, a Jego zasługi zostają ci przypisane, NIE Z UCZYNKÓW ABY SIĘ KTOŚ NIE CHLUBIŁ.  Bóg widząc stan śmierci duchowej  każdego człowieka odradza nas przez Swoje Słowo i Moc Ducha Św. obdarza nas akceptacją, zbawianiem, przebaczeniem grzechów i czyni to z łaski przez  wiarę. Cała religia świata jest zupełnie odwrotna, już samo to jest wielkim świadectwem autentyczności chrześcijaństwa. W każdej innej religii nacisk kładziony jest na uczynki by pozyskać łaskę Boga lub zbawienia. Prawdziwe chrześcijaństwo mówi nam, że łaskę Boga i błogosławieństwo otrzymujemy na starcie przez Wierę w dzieło Chrystusa. Gdy w wierze przyjdziesz do  Boga On uczyni cię nowym człowiekiem byś mógł spełniać dobre uczynki.
Rzymian 3:27  Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary. „Sola Fide” – „tylko wiara”.
Wszystko co mamy w Chrystusie wynika z wiary w Jego dzieło. Zbawienie, usprawiedliwienie, wszelkie błogosławieństwo otrzymujemy przez wiarę w dzieło Chrystusa. Ale musimy tu wspomnieć, że w żadnym razie wiara nie jest naszym dziełem. Istnieje nauka, która zamieniła uczynki zakonu, na uczynek wiary. Nacisk kładziony jest na to, że to człowiek decyduje czy ma uwierzyć lub nie. Apostoł Paweł mówi że, wiara nie pochodzi z nas nie możemy w swoim życiu wzniecić iskry wiary. Jesteśmy martwi przez upadki i grzechy, martwy człowiek nie może zrobić nic nie może nawet uwierzyć (Efez 2,1). Bóg budzi grzesznika do życia daje mu łaskę wiary. Gdybyśmy zbawiali się dzięki naszej wierze, to wtedy zbawienie byłoby po części naszym dziełem, a tak jest całkowicie dziełem Boga. Nie zbawia cię twoja wiara, zbawia cię Chrystus, Bóg czyni cię sprawiedliwym ze względu na wiarę w dzieło Chrystusa, a wiara ta jest Jego dziełem w twoim życiu.
Jedne z ostatnich słów jakie wypowiedział Marcin Luter leżąc na łożu śmierci gdy odchodził do Pana w 1546r brzmiały „Jesteśmy tylko żebrakami tak jest prawda”.
Nie możesz nic dodać do tego co uczynił Chrystus, nikt z nas nie może nic dodać i nie może tego zrobić choćby najświętsza i najbardziej doskonała osoba. Pan wisząc na Krzyżu powiedział „wykonało się” (Jana 19:30) Dzieło zbawienia jest całkowicie zakończone próba zasłużenia na nie jest zniewagą Boga, jest powiedzeniem Bogu, że potrafisz to zrobić lepiej niż Jezus.
Gdyby nasze usprawiedliwienie zależało od naszych uczynków, to syn marnotrawny z (Ew. Łukasza 15,11 – 32) Nigdy nie powróciłby do ojca, nie miał nic co mógłby Ojcu zaoferować był kompletnym  bankrutem. Całe swoje dziedzictwo roztrwonił i postanowił wrócić do Ojca z pustymi rękami. Uwierzył, że ojciec może go przyjąć pomimo stanu w jakim się znalazł. Więc wracał głodny obdarty, odarty ze wszelkiej godności, całkowicie sponiewierany. Ojciec wybiegł mu na spotkanie i przyjął go tak samo Bóg przyjmie każdego człowieka,  który postanowi zawrócić ze swoich dróg i zwrócić się przez wiarę do Chrystusa.
W ks. Izajasza możemy przeczytać niezwykły werset
Izajasza 1:18  Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.
A psalm 103 mówi:
Psalmów 103:12  Jak daleko jest wschód od zachodu, Tak oddalił od nas występki nasze.
Usprawiedliwienie przez wiarę przynosi do naszego życia wspaniałe błogosławieństwa, przede wszystkim nasze grzechy są przebaczone,  następnie mamy pokój z Bogiem i stajemy się bożymi dziećmi, a Bóg jest naszym Ojcem. Stajemy się również dziedzicami obietnic Bożych. Bóg już nie jest przeciwko nam, ale z nami. Otrzymujemy także w darze Ducha Św. jako zadatek i gwarancje zbawienia. Zostajemy obdarzeni pokojem i możliwością ufania Bogu, a także mamy pewność zbawienia.
Jeśli do tej pory myślałeś, że to ty coś musisz zrobić by uzyskać zbawienie od Boga, to przeproś za to  Boga.  Wszystko co jest potrzebne byś  mógł być zbawiony zostało już uczynione przez Jezusa Chrystusa na Krzyżu. On przyszedł po to by wziąć twoje grzechy i ponieść je na Krzyż, On przyszedł po to by zdjąć z ciebie przekleństwo i Boży gniew, On przyszedł po to, by obdarzyć cię swoją sprawiedliwością. Okryty nią możesz w pełnej ufności stanąć przed Bogiem i zostaniesz przyjęty. Wzywam cię dzisiaj byś na nowo spojrzał na krzyż gdzie umierał twój Pan Jezus Chrystus i uwierzył że On jest posłanym przez Boga zbawicielem każdego człowieka, a w szczególności twoim, byś uwierzył i żył. Amen

piątek, 7 września 2012

Prostota wiary - Billy Graham


Niedziela wielkanocna w 1937 r. W małym zborze na Florydzie pewien student szkoły biblijnej ma wygłosić kazanie. Ale zbór nie wie, że ów młody student już kilka tygodni wcześniej przygotował sobie cztery kazania. W ten niedzielny poranek wygłosi je wszystkie naraz.
Trwało to 8 minut. Nazwisko studenta: Billy Graham. Lecz po tym, zdawałoby się przykrym zdarzeniu, jego nauczyciel notuje: "Sposób wygłoszenia kazania przez Billy’ego wywarł na słuchaczach silne wrażenie i mocno zadziałał przez swoją szczerość".
Tak na samym początku oceniano to, co później stało się tak charakterystyczne dla B. Grahama: poselstwo biblijne przekazywane porywczo i bez zbytnich ozdobników.
PROSTY CHŁOPAK
Właśnie tę prostotę ludzie cenią w nim najbardziej. Dziennikarz A.N. Wilson z gazety "New York Observer" po spotkaniu z Billy Grahamem w 1991r. pisał: "Jest w nim coś, co wzbudza natychmiastową sympatię. Myślę, że jest to połączenie jego szczerej, nawet intelektualnej, pokory z pewnego rodzaju niewinną zarozumiałością".
Jego teologia wygląda bardzo prosto. Graham przyznaje z uśmiechem, że nie na wszystkie intelektualne pytania dotyczące wiary potrafi i musi odpowiedzieć. "Nie potrafię wszystkiego wytłumaczyć, ale akceptuję to wiarą".
Wywodzi się z bardzo skromnej rodziny. Urodził się w 1918 r. w północnej Karolinie jako William Franklin, krótko Billy, najstarszy syn farmera. Nawraca się w wieku 15 lat na ewangelizacji prowadzonej przez kaznodzieję przebudzeniowego Mordecai Hama.
Wskazując na zgromadzonych, ewangelista zawołał: "Mamy wśród nas dzisiaj wielkiego grzesznika". I chociaż Ham wcale nie miał na myśli młodego Grahama, ten wiedział dokładnie, że było to skierowane właśnie do niego. Po powrocie do domu mówi tylko jedno zdanie: "Mamo jestem zbawiony". Całkiem zwyczajnie przeżywa także pierwsze lata swojego chrześcijaństwa". Nie miałem wtedy żadnych szczególnych zamiarów. Byłem nawrócony, beztroski i chciałem poznać Biblię".
Wkrótce jednak ta beztroska przemienia się w coś przeciwnego. Pewnego dnia w 1938 roku przypadkowo przysłuchuje się rozmowie starszych mężczyzn, którzy (z żalem, że minęły) wspominali czasy przebudzenia D.L.Moody`ego. Dla Grahama jest to decydujący moment. Widzi ogrom duchowej nędzy swojego kraju. Równocześnie ten młody człowiek zdaje sobie sprawę ze swojego słabego wykształcenia i miernej umiejętności wygłaszania kazań. Staje się to dla niego wielkim ciężarem. Początkowo całkowicie odrzuca myśl zostania ewangelistą. Ale myśl ta ciągle powraca, aż zamienia się w pewność. Wtedy pada na kolana na środku pola golfowego i odda-je Chrystusowi swoją dalszą przyszłość.
Potem przychodzi czas na teologię praktyczną. Niestety, prawie nikt nie chce słuchać studenckiego kaznodziei. Powód? Zbyt gwałtowna gestykulacja i szybko wyrzucane słowa. Podczas gdy ktoś inny na jego miejscu z pewnością by zrezygnował, Billy swój kłopot zmienił w cnotę. Wraz z kilkoma kolegami ze studiów rozpoczyna pracę misyjną na ulicy. Właśnie ta praca pozwala szybko rozpoznać jego szczególne uzdolnienia. Po jednym ze swoich kazań, wzywa, ażeby ci, którzy chcą się nawrócić wyszli do przodu. Ku ogólnemu zdziwieniu, na 100 obecnych, trzydzieści dwie osoby przyjmują wezwanie i powierzają swoje życie Jezusowi.
Zaczynają się piętrzyć zaproszenia do wygłoszenia kazania, ale ostateczny punkt zwrotny w pracy Grahama następuje w roku 1949. Usługuje na ewangelizacji w Los Angeles, która początkowo zaplanowana na trzy tygodnie, musi zostać przedłużona do ośmiu, z powodu ogromnych rzeszy słuchaczy. Zwracają na niego uwagę środki masowego przekazu. Graham staje się dla niektórych chrześcijan "pobożnym bohaterem narodowym".
ŚWIATOWA POLITYKA A WIARA
Od tamtego czasu Billy Graham przemawiał do około 110 milionów ludzi w ponad 80 krajach. Był pierwszym, który użył telewizji do zwiastowania poselstwa o Chrystusie. Nie zirytowało go nawet to, że w tak niedawnej przeszłości kaznodzieje telewizyjni tacy jak Baker, Swaggart czy również Robertson, postawili w złym świetle ewangelizacje telewizyjne. "Nie mogę źle oceniać środków masowego przekazu, które tak dobrze mi służą" - powiedział.
Co się tyczy kręgu jego znajomych, to przeprowadzał on prywatne rozmowy z wielkimi tego świata. Grał w golfa lub jadał z prezydentami: Eisenhowerem i Nixonem, z królową Anglii i nieraz z prezydentem Bushem. Nie zawsze jego stanowisko lub polityczne zaangażowanie spotykało się z sympatią, np. gdy chodziło o Wietnam i zimną wojnę przed 20 laty, czy też o sprawy dotyczące operacji "Pustynna Burza". Jednakże i on nie uniknął problemu sprzeczności Ewangelii z praktykami panującej w danym kraju polityki. Czy zdarzało się, że podczas partii golfa z koronowanymi głowami, pytania zmierzały w tym właśnie kierunku? "Tak, zdarzało się", przyznaje Graham, lecz zaraz z uśmiechem dodaje: "Więcej jednak nie zdradzę. Nie będę cytował wypowiedzi królowej, ani ministra spraw wewnętrznych, ani żadnego prezydenta".
TAJEMNICA SUKCESU
Kontakty z wpływowymi osobistościami nie sprawiały Grahamowi najmniejszych problemów. Cecil B. DeMille, reżyser filmu "Dziesięcioro przykazań", zaproponował mu w latach 50-tych rolę w filmie "Samson i Dalila". "Roześmiałem się tylko i powiedziałem, że lepiej pozostanę przy Bogu". Typowy przykład na to, jak mało B. Graham przejmuje się całym zamieszaniem wokół własnej osoby, a zarazem w umiejętny sposób potrafi je wykorzystać dla dobra Ewangelii.
Bez wątpienia to właśnie zamieszanie było magnesem przyciągającym ludzi na ewangelizację satelitarną w marcu 93. Wtedy ten prosty "człowiek z gór" - jak lubią go nazywać przyjaciele - będzie mówił o prostych, lecz jakże ważnych sprawach życia, żywo gestykulując i jak zwykle o wiele za szybko. "Moim głównym tematem jest nieśmiertelna dusza człowieka, która albo pójdzie do piekła, albo do nieba. Wszystko zależy od decyzji, jaką podejmie". Tajemnica jego sukcesu leży prawdopodobnie nie tyle w jego osobie, co w prostym zwiastowaniu poselstwa o Krzyżu. Temu niewygodnemu poselstwu B. Graham ciągle na nowo podporządkowuje sam siebie.
W 1983 r. na konferencji ewangelistów w Amsterdamie, pewien Afrykańczyk zapytał go: "Billy, gdyby nie był Pan białym i Amerykaninem, kim byłby Pan dzisiaj?" Można było dokładnie zauważyć, co miał na myśli. Zapadła głęboka cisza i cały tłum w napięciu oczekiwał na odpowiedź B. Grahama. A on, bez wahania, bardzo uprzejmie lecz dobitnie odpowiedział: "To kim jestem teraz, zawdzięczam tylko Bożej łasce". Przez moment zapanowało milczenie, a potem rozległy się gromkie brawa.
GRAHAMOWIE (NIE)NORMALNA RODZINA
On stoi w świetle jupiterów. Co wieczór słuchają go tysiące ludzi. Ten 74 letni Amerykanin z pewnością więcej życia poświęcił innym ludziom niż własnej rodzinie. Jak udało im się temu podołać? Rodzina Grahamów też nie była wolna od problemów, nawet bardzo poważnych, jak na przykład narkomania obydwu ich synów. Życie rodzinne kształtowała siedemdziesięciotrzyletnia dziś Ruth Graham. Swoją postawą potwierdziła przysłowie, że "za silnym mężczyzną stoi silna kobieta".
Ruth Graham urodziła się w 1920 roku w Chinach, jako córka misjonarskiego małżeństwa Bell. Zawsze pragnęła tam wrócić, aby również pracować jako misjonarka, lecz na drodze do spełnienia tego pragnienia stanął William Franklin Graham. Zawsze zwracała się do niego Bill, bo urósł zbyt duży, ażeby nazywać go Billy. Poznała go na uniwersytecie. Pewnego wieczoru siedzieli obok siebie na spektaklu pt. "Mesjasz". Wiedziała od razu, że jest on dla niej tym właściwym mężczyzną. Tam, gdzie zjawia się miłość, wiele planów zostaje przekreślonych. Tak więc zamiast wyjechać do Chin jako misjonarka, stała się żoną najbardziej znanego na całym świecie misjonarza. A także żoną człowieka wybieranego, zadziwiająco regularnie, do grona 10 najbardziej godnych podziwu mężczyzn. W ciągu ostatnich 40 lat wybrano go dokładnie 33 razy.
W przyszłym roku małżeństwo Grahamów będzie obchodziło "Złote Gody". W latach 1945-1958 przyszło na świat pięcioro dzieci. Z czasem do rodu dołączyło 19 wnuków i 4 prawnuków. Ruth i Billy Graham mieszkają dzisiaj w górach, w Północnej Karolinie, razem z dwoma psami i jednym kotem.
BEZ SKANDALI ŻYJE SIĘ LEPIEJ
Co myśli żona rozrywanego ewangelisty o swoim życiu z mężem? Podczas, gdy inni kaznodzieje w Ameryce zyskują złą sławę poprzez skandale, małżeństwo Grahamów nigdy nie wplątało się w żaden skandal. Choć często wcale nie byli tego samego zdania. Ruth powiedziała niedawno, że jeżeliby dwoje ludzi we wszystkim się zgadzało, to jedno z nich byłoby poprostu zbędne. Przyjaciele i znajomi mówią, że Grahamowie stanowią przykład przyciągania się przeciwstawieństw. Podczas, gdy ona jest "dobrą duszą" w domu, z zasady optymistyczna, otwarta na wiele rzeczy i zrelaksowana, Billy pozostaje chodzącą dyscypliną, poprawny nie tylko w wykładaniu Bożych prawd, ale również w życiu rodzinnym. Szczególnie w jednym punkcie Ruth i Billy uzupełniają się wspaniale: Ruth swoim optymizmem równoważy jego skłonności do obawy przed najgorszym. Właśnie ze względu na tę skłonność otrzymał Billy w swojej rodzinie przezwisko "puddleglum". Jest to postać z baśni "Opowieści z Narnii" C.S Lewisa i ucieleśnienia pewien rodzaj współczesnego "Jeremiasza" (mniej więcej na zasadzie: "z całą pewnością dziś wieczorem będzie lało i nikt nie przyjdzie na stadion na ewangelizację").
LUBIĘ BYĆ GOSPODYNIĄ DOMOWĄ
Podczas gdy Billy zwiastując Ewangelię, podróżował po całym świecie, Ruth troszczyła się o dom i dzieci. "Nie mogłam, jeździć razem z nim. Byłoby to tak, jak gdyby naczelny wódz zabierał ze sobą na front żonę"- mówi patrząc w przeszłość i podkreśla, że była szczęśliwa, przynajmniej od czasu do czasu widując swojego męża. "Lepiej mieć go choćby na chwilę, niż za dużo"- mawiała. Na pytanie pewnej szkockiej dziennikarki, czy nie cierpiała z tego powodu, że zawsze pozostawała w cieniu swojego sławnego męża, odpowiedziała z miłym uśmiechem: "Nigdy nie miałam z tym problemu, po prostu bardzo lubię być żoną, matką i gospodynią".
Lecz nie tylko piękne dni były w życiu Grahamów. Jak u większości "mężów Bożych" także i u Billy Grahama powołanie do służby nie uchroniło jego rodziny przed trudnymi problemami. Obydwaj synowie byli przez jakiś czas narkomanami. Ruth niechętnie wspomina ten czas. "Jakby nie dość tego, że policja nachodziła nasz dom, to jeszcze zapanowała ta straszna niepewność, jakie skutki narkotyki mogą spowodować u naszych chłopców i co oni sami mogą zrobić sobie, i innym". Także i dla Billy Grahama ten czas należał do najtrudniejszych w jego życiu. "Nasi synowie poszli drogą wielu innych młodych ludzi w ich wieku. Modliliśmy się o nich i wierzyliśmy, że kiedyś te problemy przezwyciężą. W każdej rodzinie coś się nie udaje. Ucieszyło mnie, że moi synowie sami przyszli do mnie ze swoimi problemami". Ewangelista mówi: "Mam te same wady i popełniam te same błędy, co każdy inny człowiek". Obydwaj chłopcy zostali uwolnieni z nałogu i usługują dzisiaj jako pastorzy w zborach.
Dla Ruth Graham, której życie w dużej mierze było zdominowane przez książki, (jednym z jej ulubionych zajęć jest zbieranie książek o historii Kościoła), podstawowym fundamentem w złym i dobrym czasie było Pismo Święte. Ono jest dla niej najważniejszą książką. Wielokrotnie w ciągu dnia czyta je; zawsze leży otwarte w jej kuchni. "Gdyby musiała je za każdym razem wyciągać z półki i sprzątać stół przed czytaniem, to może nie czytałabym go tak często. Dlatego Biblia ma swoje własne miejsce, gdzie wielokrotnie w ciągu dnia siadam, ażeby z niej czytać".
Przekład: Ewa Cieplik
Artykuł wydrukowany w niemieckim czasopiśmie Neues Leben z okazji 74 rocznicy urodzin ewangelisty Billy Grahama.

Przyjdź do zdroju wszelkiej łaski

Pełny chwały hymn na chwałę naszego Boga i Pana Jezusa Chrystusa

Życie warte przeżycia




Psalmów 92:14  Zasadzeni w domu Pańskim Wyrastają w dziedzińcach Boga naszego.
15  Jeszcze w starości przynoszą owoc, Są w pełni sił i świeżości,
16  Aby obwieszczać, że Pan jest prawy, Że jest opoką moją, i nie ma w nim nieprawości.
 Nie ma chyba człowieka, który nie chciałby spojrzeć na swoje życie w starości i mieć świadomość, że zrobił naprawdę dobrą robotę, a teraz dla niego zaczyna się nowe życie lepsze wspanialsze pełne chwały i uwielbienia. Takie owocne życie można przeżyć tylko z  Bogiem. On wyzwala w nas takie pokłady miłości do bliźnich do zgubionych i do  każdego człowieka, że już nie chcemy żyć egoistycznym życiem tylko dla siebie. Ale chcemy żyć dla  Boga i drugich nie tylko naszych przyjaciół i znajomych. Miłość do Boga zawsze kieruje nasze kroki do drugich, do tych którzy potrzebują naszej pomocy, opieki i wsparcia. Bóg troszczy się o nasze życie i jest w stanie sprawić, że jeszcze w starości będziemy owocni i użyteczni dla niego.

środa, 5 września 2012

Jak zwyciężyć kryzys


W języku polskim słowo „kryzys” kojarzy się pesymistycznie  myślimy wtedy o trudnościach i problemach z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. W obecnych czasach bardzo często słyszymy o kryzysie ekonomicznym, gospodarczym, spotykamy się z kryzysem rodziny, wartości towarzyszą temu często czarne scenariusze i trudno w tej sytuacji wielu ludziom zachować  spokój ducha. Ale na spotykające nas trudności i problemy możemy spojrzeć w nieco inny sposób, możemy na nie popatrzeć z perspektywy nowych możliwości, nabrania nowego doświadczenia, rozwinięcia nowych umiejętności. Słowo kryzys pochodzi od greckiego słowa „krinein” które oznacza: rozdzielać, odsiewać, rozstrzygać, decydować, a pochodzące od  niego słowo „krisis” to wybór, rozstrzygnięcie. W języku japońskim na to słowo stosuje się dwa znaki jeden z nich oznacza niebezpieczeństwo, zniszczenie a drugi: okazja możliwość, nowe perspektywy.
Jak chrześcijanie powinni patrzeć na kryzys?
W Biblii znajdujemy bardzo wiele sytuacji które zaczynały się kryzysem, a kończyły wspaniałym zwycięstwem. Spróbujmy przywołać kilka wydarzeń.
Na myśl przychodzi mi historia Józefa, sprzedany przez braci jako niewolnik do Egiptu. Wydaje się, że nie mogło go spotkać nic gorszego. Zdradzony przez rodzinę zabrany od swego ojca z wolnego staje się niewolnikiem z dala od domu. Ale gdy przyglądamy się jego życiu, to nie znajdujemy w nim rozgoryczenia, poddania się, rezygnacji. Wprost przeciwnie znajdujemy wiarę, nadzieję i oparcie się na Bogu. W czasie kryzysu Józef wierzył, że istnieje jakaś tajemnicza ręka,  ręka Boga,  która realizuje swój zamierzony plan. Dopiero na koniec  wszystkich wydarzeń dostrzegł, to czego nie było widać w chwili gdy został sprzedany.
Rodzaju 45:5  Lecz teraz nie trapcie się ani nie róbcie sobie wyrzutów, żeście mnie tu sprzedali, gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, aby was zachować przy życiu.
6  Bo już dwa lata trwa głód na ziemi, a jeszcze będzie pięć lat bez orki i żniwa.
7  Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu.
Dostrzegł, że to co go spotkało jest dziełem Boga, który obrócił te wszystkie problemy ku dobremu (List do Rzymian 8,28)
Przyjrzyjmy się innej historii, historii Dawida i Goliata był to czas gdy Izrael toczył wojnę z filistyńczykami i wystąpił wielki wojownik Goliat, który przez czterdzieści dni lżył Izraela tak że wszyscy stracili ducha walki i bardzo się go  bali.
  1 Samuela 17:10  Rzekł jeszcze Filistyńczyk: Ja zelżyłem dzisiaj szeregi Izraela, powiadając: Stawcie mi wojownika, a będziemy walczyć z sobą.
11  Gdy zaś Saul i cały Izrael usłyszeli te słowa Filistyńczyka, upadli na duchu i bali się bardzo.
Jedynie Dawid spojrzał na tą sytuacje z innej perspektywy nie załamał się nie wystraszył nie uciekał, ale wyszedł  naprzeciw Goliata i położył go trupem.  Ta sytuacja otworzyła mu drogę do dworu Saula i do objęcia tronu królewskiego. Dawid miał to czego zabrakło innym swoje zwycięstwo widział w Bogu zanim pokonał tego wojownika miał wiarę, której innym  brakowało
Znana jest anegdotka o tym, jak to słynny czeski producent obuwia Tomasz Bata (którego nazwisko po czesku czyta się Baca), wysłał kiedyś dwóch agentów do Afryki, aby sprawdzili, niezależnie jeden od drugiego, jakie szanse stwarza tamtejszy rynek. Po kilku dniach jeden z nich przysłał depeszę: „Szefie, to beznadziejny rynek: tu jeszcze nikt nie chodzi w butach!”. A drugi przysłał depeszę: „Szefie, tu jest kapitalny rynek: tu jeszcze nikt nie chodzi w butach!”. 
Na różne sytuacje w naszym życiu można spojrzeć z różnych perspektyw Słowo Boże zachęca byśmy na wszystko patrzeli z wiarą, a szczególnie na kryzys, trudności doświadczenia.
Pamiętajmy, że nad każdą  chwilą i każdą sytuacją jest niewidzialna ręka naszego Boga, który nad wszystkim czuwa. Jak ty patrzysz na kryzys czy widzisz w nim nowe możliwości, perspektywy? Czy podchodzisz do trudnych i niepokojących problemów z wiarą mając nadzieje, że musi w tym wszystkim być jakiś sens,  że Bóg nad tym czuwa?
Tak więc spróbujmy podsumować  jak możemy zachować się w trudnych sytuacjach.
Po pierwsze starajmy się by czas kryzysu był czasem kiedy szukamy pomocy u Boga, a nasza społeczność z nim wzrasta, a nie umniejsza się.
Po drugie patrzmy na sytuacje optymistycznie, każdy kryzys może być stymulacją do dodatkowego wzrostu.
Po trzecie oczekiwać w postawie pełnej ufności, że Bóg da rozwiązanie.
I po czwarte nie zamykać się z własnymi problemami, ale szukać wsparcia u drugich.

Łączna liczba wyświetleń