niedziela, 25 listopada 2012

Przestroga przed cudzołóstwem.


"Zagadka zabójstwa portugalskiego biznesmena w Krakowie rozwiązana. Jak się okazuje, motywem zbrodni była zemsta za uwiedzenie żony. Prokuratura postawiła Mirosławowi F. zarzut zabójstwa i wystąpiła o tymczasowy areszt dla niego
Mężczyzna zabił Portugalczyka, gdy dowiedział się, że jego żona wdała się z biznesmenem w romans. Ważną rolę w całej sprawie odegrały SMS-y znalezione w telefonie kobiety.
44-letni Mirosław F. dowiedział się o romansie właśnie z SMS-ów, które znalazł, przeglądając telefon żony. Jak wynika z naszych informacji, kobieta przyznała się do nawiązania romansu z Pedrem F., wiceprezesem dużej zagranicznej korporacji budowlanej Mota-Engil. Równocześnie zażądała rozwodu."
Drodzy jest to fragment artykuły, poświęconego jednemu z głośniejszym morderstw w 2012 roku. Biznesmen ten nie tylko wdał się w romans z cudzą zoną, ale także zdradzał swoją i to właśnie ona powiadomiła o jego zaginięciu. Takich przypadków moglibyśmy mnożyć kiedy zazdrosny mąż postanawia się zemścić czasami czyni to zdradzona żona.
Pismo Św. w wielu miejscach mówi, że cudzołóstwo, zdrada oraz wszeteczeństwo – zmienianie partnerów jest grzechem i niszczy naszą społeczność z Bogiem. Ale też niszczy nas, naszą rodzinie i wzajemne zaufanie.
Zwróćcie uwagę, że dwa przykazania z 10 dotyczą zdrady i cudzołóstwa, to mi mówi, że na te kwestie musimy szczególnie uważać.
Wyjścia 20:14  Nie cudzołóż.
Wyjścia 20:17….. nie pożądaj żony bliźniego swego……
 W Księdze kaznodziei Salomona znajdujemy bardziej szczegółowe przestrogi dotyczące cudzołóstwa i zdrady. Słowo Boże mówi, że mądrość która jest Bojaźnią Pańską.
Przypowieści Salomona 2:16  ustrzeże cię także od cudzej żony, od obcej, która uwodzi słodkimi słowami,
17  która porzuca towarzysza swojej młodości i zapomina o przymierzu z Bogiem;
18  bo jej ścieżka schodzi w dół do śmierci, a jej drogi do krainy cieni.
19  Nikt z tych, którzy do niej wchodzą, nie wraca i nie osiąga ścieżek życia.

Przypowieści Salomona 5:3  Gdyż wargi cudzej żony ociekają miodem i gładsze niż oliwa jest jej podniebienie,
4  lecz w końcu jest gorzka jak piołun, ostra jak miecz obosieczny.
5  Jej nogi schodzą do śmierci, jej kroki zdążają do krainy umarłych,
6  abyś ty nie wkroczył na ścieżkę życia; a że niestałe są jej drogi, ty tego nie wiesz.
7  Teraz więc, synowie, słuchajcie mnie i nie oddalajcie się od moich słów!
8  Daleko od niej chodź swoją drogą i nie zbliżaj się do drzwi jej domu,
9  abyś nie musiał oddać innym swojej sławy, a człowiekowi okrutnemu swoich lat,
10  aby obcy nie nasycili się twoim mieniem, a ciężko zdobyty twój dorobek nie dostał się do cudzego domu,
11  abyś pod koniec życia nie narzekał, gdy zwiędnie twoje ciało i twoja skóra,

Przede wszystkim zdrada to grzech przeciw Bogu, to nie tylko zachwianie zaufania, czy kłamstwo wobec swojego partnera, ale jest to złamanie Bożego prawa, narażenie się na Boży gniew. Człowiek, który dopuszcza cudzołóstwa lub wszeteczeństwa czyli seksu przedmałżeńskiego lub po za małżeńskiego musi liczyć się z Bożym sądem.
 Hebrajczyków 13:4  Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg.
Żyjemy w czasach coraz większej rewolucji seksualnej, a małżeństwo z dnia na dzień traci na wartości w oczach wielu ludzi. Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że po co się żenić lepiej żyć na tzw. „kocią łapę” inni uważają, że legalny ślub to  nic więcej jak tylko nie wiele warty papierek. Nawet państwa dzisiaj swoimi działaniami osłabiają instytucje małżeństwa przyznając prawa społeczne, parą które z definicji małżeństwami nie są, inne działania państwa zachęcają do rozwodów np. większe wspieranie finansowe lub większa ochrona prawna samotnych wychowujących dzieci niż małżeństw. Coraz częściej wierność i czystość małżeńska nie jest postrzegana jako cnota, ale jako przeżytek, zacofanie. Byciem modnym natomiast jest się wtedy kiedy często zmienia się swoich partnerów lub prowadzi się tzw. wolny związek  bez zobowiązań.
Nie,  takie postępowanie nie podoba się Bogu.
Ap.  Paweł  napisał: 1 Koryntian 6:9  Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy…. ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy……
Ludzie którzy żyją w taki sposób nie wejdą do królestwa Bożego.
Salomon powiedział, że zdrada, kusi, pociąga człowieka, wydaje się wspaniała i słodka. Ale jest to bardzo złudny obraz, bo jest to słodycz na chwile, a później straszna gorycz. Człowiek wpada w pułapkę tej słodyczy, a budzi się w koszmarze zniszczonego życia, zniszczonej rodziny, pozbawiony majątku, znienawidzony przez swoich bliskich, odrzucony przez społeczność.
Ścieżka zdrady schodzi w dół do śmierci i ci którzy się jej oparli widzieli o tym doskonale np. biblijny Józef, który uciekał od żony Potyfara gdy ona chciała się z nim położyć.
Cudzołóstwo sprowadza śmierć zarówno duchową w życiu człowieka jak i śmierć  w sensie degradacji życia,  sprawia, że człowiek jest coraz bardziej pogrążony, wypalony, samotny. Cudzołóstwo powoduje złość stron zaangażowanych jak w powyższym przykładzie, zazdrosny mąż zabija, zdradzona żona odchodzi, dzieci nienawidzą.
Uważajmy na siebie i bądźmy czujni, by nie paść ofiarą tego niszczącego grzechu. Może się zacząć bardzo niewinnie, od trudnej sytuacji w domu i pocieszającej koleżanki lub kolegi. Może się zacząć do znajomości w intrenecie lub oglądania niewłaściwych treści, a skończyć rozbitym małżeństwem czy nawet utratą życia.
Przypowieści Salomona 7:24  Otóż teraz, synowie, słuchajcie mnie, uważajcie na słowa moich ust!
25  Niech twoje serce nie zbacza na jej drogi, nie błądź jej ścieżkami!
26  Gdyż wiele ofiar doprowadziła do upadku i liczni są ci, których zamordowała.
27  Jej dom - to drogi do krainy umarłych, które wiodą do komór śmierci.

niedziela, 18 listopada 2012

Rodowód Jezusa Chrystusa


Drodzy dzisiaj chciałbym rozpocząć cykl kazań w oparciu o Ew.  Mateusza. Poznamy drogę zbawienia od samego początku. Jak wiemy Mateusz zaczyna swoją relacje od rodowodu Chrystusa, a kończy na wielkim posłannictwie każdego chrześcijanina. Poruszymy wiele  kwestii życia chrześcijańskiego, których ciężko dotknąć w  kazaniu tematycznym. Postaramy się także wyjaśnić wiele nie zawsze zrozumiałych fragmentów biblijnych, a niekiedy wydających się sprzecznych z sobą.  
Zanim przejdziemy do tekstu biblijnego musimy sobie przybliżyć autora i okoliczności powstania tej księgi.
Świadectwa starożytne dowodzą, że autorem pierwszej ewangelii jest Mateusz zwany także Lewim. Euzebiusz biskup Cezarei i pisarz chrześcijański żyjący w latach (ok. roku 265 -339) napisał: „Spośród czterech Ewangelii, które są jedynymi bezspornymi Ewangeliami w Kościele Boga pod niebem, z pomocą tradycji dowiedziałem się, że pierwszą była Ewangelia Mateusza, który niegdyś będąc celnikiem, później stał się uczniem Jezusa Chrystusa, oraz że została ona spisana dla nawrócenia z Judaizmu”. Opis powołania Mateusza znajdujemy w Ew Mateusza (9,9-12) Łukasza (5,27-32) (Marka 1,13 – 17).
Ewangelia została napisana dosyć wcześnie, niektórzy badacze twierdzą, że jest najwcześniejszą ewangelią spośród wszystkich czterech, powstała ok. 50 -70 r.n. e.
Mateusz gdy został powołany przez Jezusa prawdopodobnie był dosyć młodym człowiekiem hebrajskiego pochodzenia, pracującym jako celnik na usługach Rzymu w Kafarnaum. Było to jedno z większych handlowych miast nad jeziorem Genezaret.   Zajmował się zbieraniem podatków co z pewnością rodziło niechęć jego rodaków do niego, celnicy bowiem za czasów Jezusa byli znienawidzoną grupą i uważaną za szczególnie grzeszną. Szczególnie musiał to odczuwać Mateusz, który był Żydem z pewnością przez swoich rodaków był uważany za zdrajcę i kolaboranta. Był postrzegany w taki sposób jak Polacy którzy w czasie wojny współpracowali z hitlerowcami. Warto zauważyć, ze Chrystus w przeciwieństwie do wielu jego rodaków nie odrzucił go, ale okazał jemu swoje miłosierdzie i łaskę.  Słowo Boże mówi, że Bóg nie chce śmierci grzesznika nie zależy mu na tum by człowiek zginął, ale Bóg pragnie żeby człowiek nawrócił się i żył i tego doświadczył Mateusz celnik.
Ewangelia została napisana głównie do Żydów świadczy o tym sam  wstęp w postaci genealogii zaczynającej się od Abrahama, przez którą autor chciał dowieść, że Jezus Chrystus jest rzeczywiście obiecanym i zapowiadanym przez Boga mesjaszem, zbawicielem, zapowiadanym królem z linii Abrahama i Dawida . W samej ewangelii znajdujemy ponad 60 cytatów, proroctw ze  Starego Testamentu potwierdzających, że Chrystus wypełnił Pisma. Takie przedstawienie autentyczności Chrystusa było szczególnie ważne dla Żydów, którzy od wieków oczekiwali na mesjasza. Jest to także wspaniałym potwierdzeniem dla nas i pewnością, że Pan Jezus jest jedynym zbawicielem jak powiedział Ap. Piotr (2 Piotra 1:16) „nie opieramy się na zręcznie zmyślonych bajkach”, ale mamy przed sobą dowody. To powinno być dla nas jeszcze większą zachętą do gorliwości i posłuszeństwa prawdzie ewangelii. Inne świadectwa potwierdzające, że Mateusz pisząc ewangelię miał  na myśli Żydów to opisy żydowskich zwyczajów w ewangelii, których Mateusz nie wyjaśnia, wspomina Jezusa jako syna Dawida co dla żydów było zupełnie jasne, że chodzi o Mesjasza. Mateusz także jako jedyny stosuje termin „Królestwo Niebios” nie chcąc używać terminu „Królestwo Boże” z powodu Żydów, którzy byli szczególnie wrażliwi gdy nadużywało się Imię Pana Boga. Głównym celem  Ewangelii Mateusza jest pokazanie, że Jezus jest prawdziwym Królem, który posiada prawdziwe królestwo choć jeszcze niedostrzegalne dla ludzkiego oka. Jezus jest przedstawiony też jako Król nie rozpoznany przez Żydów, odrzucony, a ostatecznie zabity przez ukrzyżowanie. Ale taki los Jezusa był odwiecznym planem Boga, Chrystus zmartwychwstaje i pewnego dnia powróci by widzialnie panować na wieki. Jego władza i moc już obejmują wszystko, tylko kwestią czasu jest kiedy przyjdzie na obłokach i będą mu poddane wszystkie narody.
Drodzy dzisiaj przeczytamy 1, 1-17 wersetu, rodowód Jezusa Chrystusa. (Przeczytanie tekstu)
Są to fragmenty Słowa Bożego, które często pomijamy dlatego, że czytanie imienia za imieniem, które nam nie wiele mówią jest nudne. Ale to, że Matusz zaczyna do rodowodu jest bardzo istotne, właściwie buduje fundament do całego późniejszego przesłania. Dla żydów rodowody były szczególnie ważne, często znali swój rodowód wiele pokoleń wstecz, by mc wykazać, że rzeczywiście są prawdziwymi Żydami wywodzącymi się z linii Jakuba, Izaaka i Abrahama. Żydzi wierzyli, że tylko prawowici potomkowie praojców są spadkobiercami obietnic Bożych i Bożego błogosławieństwa dlatego tak ważne było  dla  nich podkreślanie swojego rodowodu. Rodowody były także potrzebne do sprawowania funkcji świątynnych i przestrzegania prawa mojżeszowego np. przynależności ziemi, która nawet jak została sprzedana, to po określonej liczbie lat musiała wrócić do odpowiedniego pokolenia Jakuba. Rodowody jeszcze bardziej nabrały znaczenia po niewoli Babilońskiej czytamy o tym w Ks. Ezdrasza.  Kiedy Żydzi po uprowadzeniu do Babilonu powracali do swojej ziemi musieli się wykazać  pochodzeniem żydowskim by móc uczestniczyć w społeczności Izraelskiej i służbie Bożej. Szczególnie kapłani musieli wykazać, że pochodzą od Arona, bo według prawa tylko jego potomkowie mogli sprawować służbę w Świątyni (Ezdrasza 2,62). Czystej krwi Żydzi gardzili Herodem z tego powodu, że był on wpół Edomitom. Herod ze złości nakazał zniszczyć wszystkie oficjalne rejestry rodowodowe, by nikt  nie mógł się wykazać lepszym rodowodem niż on.
Nawet dzisiaj rodowody mają pewne znaczenie, ludzie próbują poszukiwać swoich przodków i tworzyć drzewa genealogiczne, by móc prześledzić z jakiej linii się wywodzą. Ma to jeszcze bardziej znaczenie gdy np. jest poszukiwany spadkobierca. Zanim zostanie przekazany spadek musi być pewność, że ktoś ma do niego prawo, musi pochodzić z rodziny pozostawiającego spadek.
W sytuacji Jezusa Chrystusa i biorąc pod uwagę ważność rodowodów dla Żydów, a także proroctwa, które dotyczyły Mesjasza, że musi pochodzić z linii Dawida i być potomkiem Abrahama staje się jasne dlaczego Mateusz zaczyna od rodowodu Jezusa Chrystusa.
Chrystus by mógł być uznany za Mesjasza przychodzącego od Boga musiał dziedziczyć obietnice dane Abrahamowi „że w nim będą błogosławione wszystkie narody”  (Rodzaju 12:3) i także musiał być dziedzicem i potomkiem Dawida króla, by móc dziedziczyć dane mu obietnice.
W Ks. Izajasza czytamy:
(Izajasza 11:1)  I wyrośnie różdżka z pnia Isajego, a pęd z jego korzeni wyda owoc. W Ks. Samuela czytamy:
(2 Samuela 7:12)  a gdy dopełnią się dni twoje i zaśniesz ze swoimi ojcami, Ja wzbudzę ci potomka po tobie, który wyjdzie z twego łona, i utrwalę twoje królestwo.
13  On zbuduje dom mojemu imieniu i utwierdzę tron królestwa jego na wieki.
W Nowym Testamencie w wielu miejscach czytamy o tym, że Chrystus jest z rodu Dawida np. (2 Tymoteusza 2:8) czy (Objawienie 22:16)
Musimy przyznać, że jest to niesamowite, że Bóg czuwał nad tym przez te wszystkie pokolenia by wypełniły się obietnice dane Abrahamowi i Dawidowi. Bóg jest naprawdę wierny swojemu słowu. Z pewnością wypełni je w 100% wiele rzeczy jest niepewnych, nasza przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Ale z Bogiem jest zupełnie inaczej On czuwa nad tym żeby wszystko co zapowiedział miało miejsce dlatego możemy Mu zaufać i okazać posłuszeństwo bez żadnych obaw, że stracimy czas lub na koniec okaże się, że wierność Bogu nie zostanie wynagrodzona. Jego słowo, rodowód Chrystusa dowodzi, że Bóg wypełni każdą obietnice czy to dobrą czy to złą.
Mateusz nie jest jedynym Ewangelistą podającym rodowód Chrystusa drugi rodowód znajdujemy w (Ew Łukasza 3,23-38). Między tymi dwoma rodowodami zachodzą pewne różnice, które należy wyjaśnić. Niektórzy twierdzą, że te różnice dowodzą omylności Słowa Bożego. Ale my wierzymy, że Pismo jest natchnione przez Boga i jest nieomylne. Jeśli gdzieś są pozorne sprzeczności to z pewnością wynika to, z tego, że nie zawsze mamy pełna widzę na temat danego fragmentu lub źle go interpretujemy.
Ewangelista Łukasz rodowód Chrystusa zaczyna od Adama z pewnością dlatego żeby dowieść, że Jezus jest obiecanym zbawicielem dla całej ludzkości oraz prawdziwym człowiekiem. Różnice także istnieją w samym rodowodzie, Mateusz podaje że od Dawida do Jezusa było 28 pokoleń Łukasz wymienia 42 pokolenia.
Wiemy na pewno, że Ewangelista Mateusz nie przedstawia wszystkich pokoleń, ale część celowo pomija. Przedstawia osoby o największym znaczeniu w rodowodzie, stąd znaczna różnica w ilości pokoleń między Łukaszem, a Mateuszem. Między tymi rodowodami zachodzą także różnice dotyczące samych przodków. Wielu biblistów zgadza się co do tego, że genealogia z Mateusza pochodzi z linii Józefa, a Łukasza podaje przodków Marii. Ewangelia Łukasza dużo więcej uwagi poświęca Marii niż Ew. Mateusza.
Przypowieści Salomona mówią:
 Przypowieści Salomona 25:2  Chwałą Bożą jest rzecz ukryć, a chwałą królów rzecz zbadać.
  Trudności, które spotykamy w Piśmie Św. powinny być dla nas jeszcze większą zachętą do wnikliwego studiowania i badania Słowa.
Spróbujmy przyjrzeć się bliżej samemu rodowodowi. Już samo to, że ewangeliści podają ludzką linie Chrystusa jest dla nas świadectwem, że Jezus był zarówno człowiekiem jak i Bogiem.  To oddziela nas od tych którzy uważają, że Jezus nie jest w pełni człowiekiem. Gdyby brakowało mu człowieczeństwa nie mógłby stać się ofiarą za nasze grzechy, nie mógłby pośredniczyć między nami, a Bogiem gdyby brakowało mu boskości. Ap. Jan powiedział:
1 Jana 4:1  Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat.
2  Po tym poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, z Boga jest.
3  Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie.
Spora część herezji koncentruje się właśnie na aspektach człowieczeństwa i boskości Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś kwestionuje Jezusa jako prawdziwego człowieka lub prawdziwego Boga,  to  jest to duch antychrysta, duch tego świata.
Gdy śledzimy Imiona ludzi w rodowodzie Jezusa, to widzimy, że wszyscy oni byli grzesznikami. A niektórzy z nich byli szczególnie pogrążeni w grzechu i wciągali w grzech cały naród jak np. Manasses 10 wers. Jego ojcem był bardzo oddany Bogu król Hiskiasz, ale jego syn nie naśladował swojego ojca.
O Manassesie powiedziane jest w Biblii:
2 Królewska 21:2  Czynił zaś to, co złe w oczach Pana, według ohydnych zwyczajów narodów, które Pan wypędził przed synami izraelskimi.
3  Z powrotem pobudował świątynki na wyżynach, które zburzył Hiskiasz, jego ojciec, wznosił też Baalowi ołtarze i sporządził Aszery, jak to czynił Achab, król izraelski, oddawał pokłon całemu zastępowi niebieskiemu i służył mu.
4  Zbudował także ołtarze w świątyni Pana, o której powiedział Pan: W Jeruzalemie umieszczę moje imię.
5  Zbudował też ołtarze dla całego zastępu niebieskiego na obydwu podwórcach świątyni Pana.
6  Również swego syna oddał na spalenie, uprawiał wróżbiarstwo i czary, ustanowił zażegnywaczy i wróżbitów i wiele złego czynił w oczach Pana, drażniąc go.
Podobnie postępował jego syn Amon
2 Królewska 21:20  Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich, tak jak czynił jego ojciec, Manasses.
21  Kroczył on tą samą drogą, którą szedł jego ojciec. Służył bożkom, którym służył jego ojciec, i pokłon im oddawał.
22  Opuścił Pana, Boga swoich przodków, i nie kroczył drogą Pańską.
Nawet ludzie którzy są powszechnie uważani za wiernych Bogu jak Abraham czy Dawid, Salomon też nie byli idealni.
Abraham z niewiary spłodził Ismaela ze swoją nałożnicą, a potem kłamał przed faraonem że Sara to  jego siostra. Dawid popełnił cudzołóstwo i morderstwo, Salomon był kobieciarzem i kłaniał się pod koniec życia bałwanom.   
Widzimy, że obietnice Bożego zbawienia nie zależały od wierności i świętości ludzi, ale zależały od łaski i miłosierdzia Bożego. Także i dzisiaj obietnica zbawienia nie zależy od nas, ale  zależy od Boga od Jego wierności. Nasze bezpieczeństwo zbawienia nie spoczywa  na nas nie zależy od naszych uczynków i naszych zabiegów, ale całkowicie zależy od Ofiary Chrystusa na Krzyżu. Jeśli szczerze wierzymy i ufamy Mu przyjmując Go jako swego zbawiciela jesteśmy całkowicie bezpieczni.
Rodowód Chrystusa pokazuje też, że Bóg do swego dzieła używa zwykłych grzesznych ludzi. Nie wybrał najlepszych, nie wybrał wykształconych, idealnych, ale zwykłych grzesznych ludzi takich jak ty lub ja. I przez takich ludzi jest w stanie dokonać wielkich rzeczy. Ktoś powiedział, „że Bóg nie potrzebuje mądrych, Bóg szuka posłusznych” gotowych wypełnić Jego wolę.
Jeśli tylko skruszymy swoje zatwardziałe serca i zdecydujemy się być mu posłuszni Bóg przebaczy nam grzechy i wypełni przez nasze życie swoja wolę.
Niezwykłe jest też to, że Bóg umieszcza w genealogii Jezusa 5 kobiet czytamy o Tamar (w. 3) Rahab (w. 5) Rut (w. 5) Batszebie wspomniana jako żona Uriasza (w. 6) i Marii (w. 16)
Dwie z nich były pogankami -  Rahab i Rut jedna popełniła cudzołóstwo – Batszeba, a Rahab i Tamar zajmowały się nierządem, Maria miała urodzić Jezusa.
W ogóle w rodowodach Żydowskich bardzo rzadko pojawiały się kobiety, a życie i pochodzenie wspomnianych kobiet jeszcze bardziej zadziwia rodząc pytania dlaczego Bóg umieścił takie osoby w rodowodzie swojego syna?
Wiedze kilka wniosków w związku z tym. Przede wszystkim Ewangelia łamie wszelkie bariery. W Jezusie Chrystusie  nie ma mężczyzny, ani kobiety (Galacjan 3:28) wszyscy są zbawieni w ten sam sposób i mają to samo miejsce przed Bogiem są nazwani Dziećmi Bożymi. Ewangelia przynosi prawdziwy pokój między najgorszymi wrogami miedzy żydami i poganami między białymi i czarnymi. W kościele spotykają się różni ludzie z różnych klas społecznych i wszyscy są równi przed Bogiem.
To że Bóg w rodowodzie Chrystusa umieścił poganki też mówi nam coś o Bożym planie zbawienia dla wszystkich narodów. Chrystus przyszedł pojednać z Bogiem wszystkich zarówno żydów jak i pogan i znajdujemy tego ślady już w Starym testamencie, choć ten plan w pełni został odkryty dopiero w Nowym Przymierzu, o czym szeroko wypowiada się Ap. Paweł w Liście do Efezjan.
Efezjan 2:12  byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie.
Bez Chrystusa, bez nadziei i Bez Boga na świecie w jakim strasznym stanie duchowym byli wszyscy poganie. Zdani na żywioły świata, własne pożądliwości i duchową ciemnotę. Ale Bóg nie pozostawił nas w tym stanie,  odsłonił przed nami chwałę swego syna, którego wydał za nas wszystkich. Bóg daje niezniszczalną nadzieje zbawienia na wieki, nadzieje która przewyższa wszystko co znamy, nadzieje która idzie po za śmierć, nadzieje która zwycięża wszelki grzech i wszelkie trudności.
Efezjan 2:13  Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową.
Możemy być bliscy Bogu jeśli tylko  uchwycimy się Chrystusa, jeśli tylko uwierzymy, że On jest pokojem naszym. Drodzy nie żyjmy tak jak byśmy byli wciąż daleko, nie żyjmy tak jak poganie bez Boga i bez nadziei na świecie. A jakie to jest życie? Jest to życie, które rezygnuje z Chrystusa, to życie które w miejsce Chrystusa za nadzieje stawia rzeczy tego świata. Swoje bezpieczeństwo ludzie upatrują w polityce,  armii,  bogactwie, ekionomii, znajomościach, sporcie. Obrazowo mówiąc w Chrystusie ludzie mogą mieć prawdziwy skarb, a zadowalają czymś marnym i nie wartym naszej uwagi czymś ulotnym co za chwile się skończy.
 Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują. Jeśli Pan nie strzeże miasta, Daremnie czuwa stróż.
Daremnie wcześnie rano wstajecie, I późno się kładziecie, spożywając chleb w troskach: Wszak on i we śnie obdarza umiłowanego swego. (Psalmów 127:1)
W książce „Nie wstydzę się” Martina Lloyda-Jonesa
Czytamy o pewnym przykładzie chorego człowieka podłączonego do aparatury i będącego w śpiączce, ale czy możemy powiedzieć, że taki człowiek w pełni żyje czy raczej, że egzystuje? Aparatura nadal pompuje krew jego serce bije, pracują  nerki i jak  długo będzie pracowała aparatura, to człowiek będzie żył. Ale czy on żyje w pełni? Nie to nie jest prawdziwe życie. Podobnie jest w życiu duchowym w stosunku do ludzi którzy chodzą w grzechu daleko od Boga.  Pracują, realizują marzenia, zakładają rodziny, ale  to co ludzie uważają  za życie nie jest prawdziwym życiem, to jedynie egzystencja. Jeśli nie mają prawdziwego celu i sensu życia, to jest to, jedynie egzystencja. Nadzieja jest w Chrystusie „w nim poganie nadzieje pokładać będą (Rzymian 15:12)
 Bóg też umieszcza w rodowodzie Pana ludzi, których nie chcielibyśmy mieć w swojej rodzinie, umieszcza prostytutki, morderców, bałwochwalców i najgorszych grzeszników. Tak Pan przyszedł zbawić grzeszników, choćby byli najgorsi choćby ich grzechy były najstraszniejsze to Krew Baranka ma moc oczyścić każdego.
Izajasza 1:18  Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.
Dlatego  nie możemy przekreślać, żadnego człowieka, nie możemy osądzać jak byśmy byli na miejscu Boga. Ale w każdym człowieku powinniśmy widzieć grzesznika,  którego Jezus może uczynić Bożym dzieckiem. Kościół Chrześcijański, to jedyna instytucja w świece, która pochylała się nad tymi, nad którymi już nikt  nie  chciał się pochylić. Historia kościoła mówi o wielu relacjach i sytuacjach kiedy chrześcijanie pomagali w miejscach z których świat dawno zrezygnował.
Mateuszowi szczególnie zależy na tym żeby od samego początku wykazać, że Chrystus wypełnia wszystkie starotestamentowe zapowiedzi proroków  odnośnie Mesjasza. Cytuje on ponad 60 fragmentów ze Starego Testamentu, a w rodowodzie Chrystusa mamy pewien przegląd historii Izraela. To mówi nam, że Biblia prowadzi nas do  Chrystusa, Stary Testament prowadzi nas do Chrystusa, cała historia zbawienia prowadzi nas do Chrystusa. W Ew. Łukasza jest ciekawy fragment:
Łukasza 24:27  I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.
Jezus wykłada uczniom Idącym do Emaus po swoim zmartwychwstaniu pisma i przechodzi przez Stary Testament pokazując im, że wszystko prowadzi do Niego. Chrystus jest spełnieniem całej historii zbawienia. Wszystkie te wspaniałe wydarzenia i dzieła Boże o których czytamy od samego początku prowadzą nas do Pana Jezusa.  Dla Żyda czytającego rodowód Chrystusa był jasny komunikat, że to wielkie oczekiwanie na Mesjasza zostało zakończone, że Bóg wypełnił wszystkie swoje obietnice.
Podsumowując:
1.      Po pierwsze Jezus Chrystus nie jest żadnym szarlatanem czy oszustem, ale jest wypełnieniem proroctw Starego testamentu. Jest Obiecanym Bożym Synem,  Mesjaszem i jedynym zbawicielem.
2.      Po drugie Chrystus jest Królem posiadającym prawdziwe Królestwo, które już niebawem się objawi, a obywatelami tego królestwa są ci którzy uwierzyli w Niego i przystąpili do przymierza z Bogiem na podstawie Jego  zbawczej Ofiary na Krzyżu Golgoty.
3.      Po trzecie Bóg jest wierny swoim  obietnicom i każde Jego Słowo już niebawem się wypełni.
4.      Po czwarte zbawienie w Chrystusie znosi wszelkie bariery płci, narodowościowe, rasowe, intelektualne, które tworzą ludzie, przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi.
5.      Po piąte Bóg do swojego dzieła  używa grzesznych, ułomnych ludzi zbawionych i oczyszczonych ofiarą Chrystusa.
6.       Po szóste Bóg od początku miał zamiar dać poganom prawdziwą nadzieje.
7.      Po siódme  Nasz Bóg jest dziwnym Bogiem i działa w sposób dla nas zaskakujący,  niezrozumiały i niezwykły. Umieszcza w rodowodzie swojego syna osoby, których my byśmy tam nie umieścili. To mówi nam że Bóg jest suwerenny i działa  jak chce, a  nie tak jak my byśmy chcieli. Dlatego  musimy być otwarci na to, że Bóg może nas zaskoczyć w naszym życiu.  I poprowadzić je w innym kierunku niż byś chciał. Amen 

sobota, 17 listopada 2012

Nadzieja na cmentarzu


1 Listopada po raz kolejny byłem na cmentarzu żeby rozdawać literaturę chrześcijańską i po raz kolejny w Nowym Dworze Gdańskim. Chyba to już 5 rok z rzędu kiedy świadczymy tam  o Chrystusie. Jak zawsze rozdawaliśmy za darmo książki chrześcijańskie „Śmierć a co dalej?” „Chrystus i ty” „Musicie się narodzić na nowo”. Mieliśmy także rozwieszony duży transparent z pytaniem do ludzi „śmierć a co dalej”. Był to bardzo błogosławiony czas, rozdaliśmy około 100 książek, trochę traktatów i broszur. Razem ze mną był mój przyjaciel Michał,  który również kolejny raz służy ze mną w ten sposób. Mieliśmy kilka rozmów  na temat ewangelii, niektórzy podchodzili do naszego stolika chcąc się dowiedzieć kim jesteśmy. Modlitwą moją jest by dobry Bóg pozwolił z tej służby zebrać kiedyś jakiś owoc. Widzę, że niektórzy z moich sąsiadów, znajomych, rodziny przybliżają się powoli do Boga. Mam nadzieje, że Bóg pozwoli mi w przyszłości oglądać wielkie swoje dzieło w życiu tych ludzi. Gdy tam staliśmy słyszałem różne przykre komentarze w naszym kierunku w stylu „weście się do roboty” „sekciarze” „po co tu stoicie” i wiele innych. Niektórzy głośno odpowiadali na pytanie, które było zadane „Śmierć a co dalej?” mówili, że „nic dalej nie ma” „tyłek ziemia przyklepią i koniec”. Zastanawia mnie w jakim celu ludzie chodzą na cmentarz 1 listopada nosząc kwiaty, świeczki, uczestniczą w nabożeństwach modląc się  za zmarłych tak naprawdę w ogóle nie wierząc, że jest jakieś życie, po za tym ziemskim. Oczywiście cała praktyka listopadowego święta wywodzi się z niebiblijnej fałszywej doktryny czyśćca. Doktryna ta mami i oszukuje wielu ludzi, że po śmierci mogą jeszcze dopomóc swoim bliskim, którzy odeszli. Duchowni nominalnego kościoła celowo zachęcają do  ofiarowywania swoich modlitw, pieniędzy i czasu żeby jeszcze bardziej związać ludzi bezowocnymi praktykami i napełnić skarbonę. Mam nadzieje, że chociaż kilka osób z tych, których spotkałem pierwszego listopada otworzy oczy na światło ewangelii, a może jeśli Bóg pozwoli przyczynie się do zbawienia niektórych z nich. Na sam koniec przyszedł do nas jeden ksiądz i wziął literaturę, spytał się nawet „czy mamy coś nowego?” Tak, mieliśmy książkę „Jezus naszym przeznaczeniem” 

Prześladowanie chrześcijan


Obecnie na całym świecie prześladowanych jest około 100 milionów chrześcijan. Chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną  Religa świata. Badania prowadzone przez organizacje misyjne takie jak Open Doors dowodzą, że na dziesięć przypadków prześladowań osiem dotyczy chrześcijan. Wydaje, że coraz bardziej wypełniają się Słowa Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział:
 Mateusza 24:9  Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego.
Widać, że duch tego świata chce stłumić prawdę o Jezusie Chrystusie wszelkimi możliwymi sposobami, ale mamy obietnice, że bramy piekielne kościoła nie przemogą (Mateusza 16:18).  Słowo Boże zapowiada prześladowania wobec chrześcijan Ap. Paweł powiedział rozważając swoją służbę powiedział:
 2 Tymoteusza 3:12  Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą.
Pan Jezus także w  Ewangelii Jana również zapowiadał prześladowania:
Jana 15:18  Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.
19  Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi.
20  Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą.
21  A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają tego, który mnie posłał.
Można sobie zadać pytanie dlaczego świat nienawidzi chrześcijan skoro chrześcijanin, to ktoś kto kocha ludzi niesie im pomoc, pragnie by byli szczęśliwi. Głównym powodem nienawiści świata jest nieznajomość Boga i chęć pozostania w  swoim grzechu. Chrześcijanin to ktoś kto mówi ludziom  O Jezusie Chrystusie, ktoś kto nawołuje do porzucenia grzechu, samo życie prawdziwych chrześcijan oskarża ludzi dlatego że wierzący myślą w sposób Boży. Ludzie tego świata myślą i żyją  na wzór tego świata. Chrześcijanin to światłość, ludzie tego świata są w mocy ciemności jak  światło stoi w opozycji do ciemności tak chrześcijanin do świata.  Świat jest przywiązany do swojego grzechu, pan Jezus powiedział
Jana 7:7  Świat nie może was nienawidzieć, lecz mnie nienawidzi, ponieważ Ja świadczę o nim, że czyny jego są złe.
Ale gdy jako chrześcijanie znosimy prześladowania ze względu na imię Jezusa to jesteśmy błogosławieni.
 Mateusza 5:10  Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.
11  Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie!
12  Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

1 Piotra 4:14  Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was.

Gdy znosimy prześladowania to możemy mieć nadzieje, że Bóg wynagrodzi  nam wszelki ucisk , szyderstwa, niesprawiedliwe traktowanie, więzienie, czy cokolwiek złego by nas spotkało  ze strony świata ze względu na Chrystusa. Ale czas doświadczenia, nękania jest szczególnie  trudny, obecnie chyba najciężej żyje się chrześcijanom w Korei północnej wielu z nich przebywa w obozach koncentracyjnych. Szacuje się, że w Korei jest obecnie około  100 tys. chrześcijan w więzieniu. Więzienia dla chrześcijan są szczególnie ciężkie, praca ponad siły, brak żywności, znęcanie się psychiczne i fizyczne.
 Ktoś kto zostanie złapany na posiadaniu Biblii jest uznany za szpiega Korei Południowej i ukarany śmiercią często na miejscu, rodzina takiego człowieka jest aresztowana niekiedy nawet do trzeciego pokolenia wstecz. Tylko w zeszłym roku według statystyk rozstrzelano 400 osób. Dzieci są uczone w szkole żeby donosić na rodziców jeśli zobaczą coś podejrzanego lub Biblie w domu. Dyktatorom Korei Północnej przyznano status bogów i nakazano ich czcić. Równie ciężkie prześladowania są w Pakistanie, Iranie, Iraku Egipcie, Arabii Saudyjskiej, Afganistanie, Somali i w Indiach. Prześladowani chrześcijanie potrzebują  naszej modlitwy, wsparcia, zachęty. Oprócz modlitwy można napisać list lub wspomóc materialnie.   Odsyłam do  strony „Głos prześladowanych chrześcijan” tam możemy się dowiedzieć o konkretnej pomocy. Módlmy się by reżim komunistyczny w Korei upadł, by Bóg wspomógł cierpiących wierzących w Jezusa Chrystusa i wszystkich cierpiących niesprawiedliwie. Módlmy się o chrześcijan w krajach muzułmańskich,  by także wytrwali w prześladowaniach,  módlmy się o prześladowanych chrześcijan na całym świecie by nie ustawali w wierności Chrystusowi i jeśli trzeba byli gotowi zapłacić najwyższą cenę, położyć swoje życie.

środa, 7 listopada 2012

Chrzest w doktrynie Baptystycznej


                            
          Większość kościołów uznaje potrzebę chrztu, który jest aktem posłuszeństwa Chrystusowi, ale rozumienie tej praktyki jest bardzo różne w kościołach chrześcijańskich. Najczęściej różnice wynikają z innej interpretacji tekstów biblijnych lub narosłej tradycji kościelnej. Baptyści od samego początku doszli do przekonania, na podstawie świadectwa tekstu biblijnego, że jedyna możliwa praktyka chrztu, to chrzest przez zanurzenie na wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa. Dlatego też w kościołach baptystycznych nie chrzci się niemowląt, dzieci, czy osób, które nie mogą wyznać osobistej wiary w Chrystusa.
Wierzymy, że chrzest może być dokonany tylko w przypadku, kiedy chrzczona osoba posiada wiarę w zbawcze dzieło Chrystusa, gdyż jest on publicznym wyznaniem wiary w Osobę Jezusa Chrystusa.
Akt chrztu został nakazany przez Chrystusa (Mat. 28,19-20) i dlatego należy go rozumieć jako ustanowienie, a nie jako sakrament. Chrzest nie dokonuje jakiejkolwiek duchowej zmiany w chrzczonej osobie. Przez chrzest wyznaje ona wierność Chrystusowi jako Panu i zwiastuje Jego ewangelię, potwierdza fakt swego zbawienia wobec siebie i innych.”[1]  Wierzymy, że chrzest jest potwierdzeniem zbawienia, możliwością złożenia świadectwa, ogłoszeniem, że dana osoba uwierzyła w dzieło  Chrystusa. Takie rozumienie chrztu wynika z tego w jaki sposób dokonuje się zbawienie, usprawiedliwienie  człowieka. Pismo Św. uczy nas że grzesznik może być usprawiedliwiony wyłącznie na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa, który na krzyżu poniósł śmierć za nasze grzechy. Apostoł Paweł w liście do Efezjan napisał:
Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
 nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.  Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.[2] (Efezjan 2:8 - 9 )
inny fragment tekstu Listu Pawła do Rzymian mówi:
Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej,  i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie,  którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów[3] (Rzymian 3:23 – 25)  
Tylko wtedy kiedy człowiek posiada tą osobistą wiarę i postanowił pokutować ze swoich grzechów, odwrócić się od nich, ma prawo zostać ochrzczony. Jeśli nawet ktoś został ochrzczony, a nie posiada ufności w dzieło Chrystusa,  to taki chrzest nie ma żadnego  znaczenia przed Bogiem. Więcej nawet, gdy chrzcimy osoby nie posiadające wiary dajemy im  fałszywą ufność,  że są chrześcijanami, gdy w rzeczywistości nimi nie są.
Prowadzi to do pewnych absurdów, ponieważ spotykamy wiele osób uważających się za wyznawców Chrystusa, ale życie ich jest zupełnie dalekie od Jego nauczania.
Chrzest w doktrynie baptystycznej nie sprawia odrodzenia grzesznika jak w rozumieniu niektórych kościołów chrześcijańskich czyni to Duch Św. Taki pogląd wynika z przekazu tekstów biblijnych Ew. Jana 3,5 -6 czy Tyt. 3,5. W rozmowie Jezusa z Nikodemem, Jezus podkreśla konieczność nowego narodzenia, by móc ujrzeć Królestwo Boże. Choć w wersecie Jana 3,5 Jezus wspomina o wodzie, to raczej mówi o oczyszczeniu niż zbawieniu, bo w szerszym kontekście mówi już tylko o konieczności odrodzenia z Ducha Św.  
Także we wspomnianym tekście z listu do Tytusa czytamy Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełnialiśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Św.[4]
Tak więc Chrzest jest raczej symbolicznym wyrazem, a nie środkiem przebaczenia grzechów[5] Słowa „kąpiel odrodzenia” w tym przypadku nie mają nic wspólnego z chrztem, ale ilustrują nowe stworzenie za pomocą kąpieli. Gdyby rzeczywiście chrzest miał moc zbawczą, to wtedy nie moglibyśmy być zbawieni z łaski przez wiarę, ale także przez chrzest. W ten sposób dochodzimy do kolejnego stwierdzenia, że chrzest nie jest niezbędny do zbawienia.
Gdy strażnik więzienny pyta się Pawła i Sylasa, co trzeba uczynić żeby być zbawionym oni  odpowiadają:  Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.  I głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu.[6] (Dzieje Ap. 16,31-32).
Ani jednym słowem Paweł  nie wspomina na temat chrztu, zaznacza natomiast, że następnym krokiem Pawła i Sylasa  było zwiastowanie ewangelii strażnikowi i jego domownikom. Innym fragmentem Pisma, który to potwierdza jest Mar 16, 15 – 16: Idąc na cały świat głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto  uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto  nie uwierzy, będzie potępiony[7].
 Niektórzy na podstawie tego tekstu uważają, że chrzest jest konieczny do zbawienia, ale Pan Jezus akcent kładzie na wiarę, a nie na chrzest. W 15 wersie wprawdzie mówi, że będzie zbawiony ten „kto uwierzy i zostanie ochrzczony”, ale w 16 wersie mówi, że potępienie dotyczy tylko tych którzy nie uwierzyli, a  nie tych którzy, by uwierzyli, a nie ochrzcili się. Potwierdzają to inne fragmenty Pisma: Łuk 23,45 – zbawiony złoczyńca na krzyżu chociaż nie został ochrzczony lub to, że Pan Jezus sam nie chrzcił tylko nawoływał do wiary w Niego Ew Jana 4,1-2 Jana 8:24.
Skoro chrzest nie jest niezbędny do zbawienia, to po co chrzcimy?
Chrzest przede wszystkim jest aktem posłuszeństwa słowom Chrystusa, a Pan Jezus nakazał nam to czynić.  Czytamy o tym w: Mat 28:19: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.[8] Pierwsi chrześcijanie zaraz po tym jak uwierzyli, przyjmowali chrzest (Dz. Ap. 2, 41-42). Chrześcijanin to człowiek wierny słowom Chrystusa-już ten argument powinien być dostatecznym  powodem do  praktykowania chrztu. Chrzest jest widzialnym symbolem nowego narodzenia, widzialnym symbolem oczyszczenia nas z grzechów. Chrzest w swej istocie jest potwierdzeniem odnowy człowieka, dokonywanej przez działanie Ducha Świętego, jego udziału w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, realizowanym w Nim i w społeczności Jego Kościoła.[9]
Chrzest jest widzialnym obrazem przemiany, śmierci dla tego świata i życia dla Chrystusa. Mówiąc w sposób obrazowy, zanurzenie jest obrazem śmierci starego człowieka. Ten stary człowiek zostaje ukrzyżowany wraz z Chrystusem. Wynurzenie z wody symbolizuje powstanie z martwych, powstaje nowy człowiek, który chce żyć życiem Chrystusa w mocy Ducha Świętego.
Chrzest jest także złożeniem świadectwa, że moim Panem odtąd jest Jezus Chrystus.  To świadectwo ogłaszamy kościołowi, temu światu i całemu światu duchowemu. Symbolika chrztu często jest porównywana do ślubnej obrączki. Obrączka na palcu prawej ręki zwykle wyraża małżeński stan danej osoby. Sama obrączka nie czyni tej osoby zamężną czy żonatą, po prostu jest ona symbolem, który świadczy o małżeńskim stanie jej właściciela. Obrączka nie gwarantuje tez tego, jaka osoba mąż lub żona mają być. Tak samo chrzest nie czyni człowieka chrześcijaninem, choć jest jego rozpoznawczym znakiem; nie mówi on też o tym, jakim chrześcijaninem dana osoba jest lub może się stać.[10]
Kolejną kwestią jest sposób chrztu. Także w tym są znaczne różnice między kościołami. Niektóre kościoły uważają, że wystarczy pokropienie lub polanie wodą. Baptyści praktykują chrzest przez zanurzenie, chcąc być wiernymi przesłaniu Nowego Testamentu.
Na samym początku należy podkreślić, że w żadnym miejscu  Nowego Testamentu nie znajdujemy przypadku, żeby chrzest był dokonywany inaczej  niż przez zanurzenie  w wodzie. Greckie słowo użyte w Nowym Testamencie odnośnie Chrztu to „baptidzo” i znaczy ono zanurzać. Wszystkie teksty Nowego Testamentu potwierdzają baptystyczną praktykę chrztu przez zanurzenie i  tak czytamy: Jana 3:23  Jan także chrzcił w Ainon blisko Salim, bo tam było dużo wody, a ludzie przychodzili tam i dawali się chrzcić.[11]
Z pewnością autor nie mówiłby że Jan chrzcił w miejscu, gdzie jest dużo wody gdyby to nie miało żadnego znaczenia. Prawdopodobnie Jan potrzebował dużo wody właśnie do chrztu przez zanurzenie. Inne teksty na temat chrztu tylko potwierdzają taką właśnie praktykę.
W  Dziejach Apostolskich 8:38 – 39:  I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go.  Gdy zaś wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i eunuch nie ujrzał go więcej, lecz radując się jechał dalej swoją drogą.
Filip wszedł do wody z eunuchem, a następnie wyszedł z wody, gdyby nastąpiło pokropienie lub polanie wodą, to nie byłoby takiej potrzeby, żeby razem wchodzić do wody. Wystarczyłoby naczerpać wody jakimś naczyniem i ochrzcić eunucha. Zanurzenie w wodzie także dobrze wyraża prawdę chrześcijańską jaką jest odrodzenie duchowe człowieka wierzącego. W liście Pawła do Rzymian czytamy: (Rzym 6:4):  Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.[12] Gdyby chrzest nie był dokonywany przez zanurzenie, to z pewnością dla odbiorców listu Pawła byłoby to niezrozumiałe. Potwierdzają to także baptysteria, które znajdują się przy budynkach kościelnych z pierwszych wieków.
Przeciwnicy chrztu przez zanurzenie wytaczają argumenty, że 3000 nawróconych z Dziejów  2,41 nie miałoby gdzie się ochrzcić przez zanurzenie.
 Charles C. Ryrie pisze: „Zanurzenie mogło mieć miejsce w każdym ze wspomnianych w Nowym Testamencie przypadków chrztu. W Jerozolimie było dosyć sadzawek, w których można było zanurzyć ponad 3000 ludzi w dniu pięćdziesiątnicy.”[13] Z wczesnych relacji chrześcijańskich dowiadujemy się, że czasami dokonywano polewania wodą, ale były to przypadki wyjątkowe i tylko w sytuacji gdy ktoś był  chory. Nawet reformatorzy jak Jan Kalwin, którzy nie praktykowali chrztu przez zanurzenie, uznawali za właściwą taką formę chrztu. Kalwin napisał odnośnie tekstów biblijnych Jan 3,23 Dz Ap 8,38-39 „Ze słów tych można wnioskować, że  Jan dokonywał chrztu… przez pogrążanie całego ciała w wodzie… Stąd dowiadujemy się jak chrzest był dokonywany (w czasach Nowego Testamentu)…. Ponieważ pogrążano wtedy w wodzie całe ciało”.[14]
          Tak więc cała praktyka chrztu i jego pojmowanie w Kościele baptystycznym wynika z chęci bycia wiernym Pismu Świętemu, które powinno być najwyższym autorytetem w sprawach wiary dla wszystkich chrześcijan.







[1] Podstawowe Zasady Wiary Chrześcijańskiej, Konstanty Wiazowski, s.354
[2] Pismo Św. Starego I Nowego Testamentu, Towarzystwo Biblijne w Polsce,  Warszawa 1975, s. 1262
[3] Tenże, s. 1211
[4] Tenże s. 1294
[5] Podstawowe Zasady Wiary Chrześcijańskiej, Konstanty Wiazowski s.356
[6] Pismo Św. Starego I Nowego Testamentu – Towarzystwo Biblijne w Polsce - Warszawa 1975 s. 1190
[7] Tenże s. 1092
[8] Tenże s. 1067
[9] Podstawowe Zasady Wiary Chrześcijańskiej, Konstanty Wiazowski s.356 - 357
[10] Harold Rawlings – „Baptystyczne Podstawy Wiary” s. 245
[11] Pismo Św. Starego I Nowego Testamentu, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1975 s. 1139
[12] Tenże s. 1213
[13] Charles C Ryrie,  Podstawy Teologii, BEE International, 1994 s. 483
[14] Harold Rawlings,  Baptystyczne Podstawy Wiary s. 248

sobota, 3 listopada 2012

Bądźcie wdzięczni.


Jakiś czas temu rozmawiałem z misjonarzem z USA powiedział, że to co bardzo rzuciło mu się w oczy w Polsce, to niemalże na każdym kroku  nasze polskie narzekanie, krytykanctwo, postrzeganie wielu rzeczy w czarnych barwach. My żyjąc w naszym kraju, oswoiliśmy się z naszą kulturą i często tego nie dostrzegamy, ale jeśli ktoś przyjedzie z zewnątrz, to widzi rzeczy, których my zwykle nie widzimy. Tak nasze polskie narzekanie często na wszystko i na wszystkich. Narzekamy na nieudolny rząd, kiepskie drogi, ceny paliw, kiepską pracę, problemy zdrowotne i kiepską służbę zdrowia, problemy mieszkaniowe. Wierzący często narzekają na kościół, braci, pastora brak efektów ewangelizacyjnych. Ten amerykański misjonarz powiedział, że Polacy są chyba mistrzami w narzekaniu, że w każdej sytuacji widzimy wiele negatywów, a często nie dostrzegamy nic pozytywnego. Taka narodowa przypadłość społeczna powoduje, że jesteśmy bardzo ubodzy jeśli chodzi o wdzięczność i zadowolenie, to sprawia, że jesteśmy dosyć smutnym narodem. Jestem przekonany, że zawsze w nieskończoność moglibyśmy wyliczać rzeczy, których nam brakuje i zawsze znajdzie się coś lub ktoś na co możemy ponarzekać, ale Bóg pragnie by człowiek, przede wszystkim wierzący był wdzięczny.
Przeczytajmy historię   Ew Łukasza 17, 11 – 19.  Wydarzenia te w pewnym sensie oburzają nas, pojawia się pytanie jak to możliwe, że tych pozostałych dziewięciu trędowatych nie przyszło podziękować i oddać Chwały Bogu. Przecież zostali uzdrowieni z tak poważnej choroby jak trąd, a jednak otrzymany dar  nie skłonił ich do powrotu i wyrażenia swojego podziękowania.
W starożytności trąd uważano za najstraszniejszą chorobę. Ktoś kiedyś wyraził się, że żadna choroba w takim stopniu nie doprowadzała człowieka do ruiny, jak właśnie trąd.
Jaki przebieg miała ta choroba? Mogła zacząć się od małego guza, który następnie przekształcał się w ciągle rosnący ropień. Oczy stawały się błyszczące, struny głosowe ulegały uszkodzeniu, głos stawał się chrapliwy a oddech świszczący. Owrzodzeniu ulegały ręce i stopy, aż wreszcie całe ciało pokrywały wrzody. Ten proces mógł trwać latami i zwykle kończył się zwichnięciem równowagi umysłowej, śpiączką i wreszcie śmiercią.
Trąd mógł rozpocząć się również inaczej. Człowiek tracił czucie w róż­nych częściach ciała, zapaleniu ulegały nerwy, wiotczały mięśnie, kurczyły się ścięgna, tak że palce wyglądały niczym szpony. Ręce i nogi ulegały owrzodzeniu, później odpadały palce u rąk i nóg, a następnie całe ręce i stopy. Tego rodzaju trąd mógł trwać 20-30 lat i właściwie był to Koniec; człowiek umierał cal po calu. Sytuacja fizyczna takich ludzi była straszna, ale było coś jeszcze gor­szego. Znany historyk owych czasów, Józef Flawiusz, pisał, że trędowatych uważano „za rzeczywiście zmarłych". Skoro tylko u kogoś stwierdzono trąd, natychmiast wyrzucano go poza nawias społeczeństwa nie pozdrawiano go i nikt ze zdrowych nie mógł go odwiedzać także rodzina.
W (3 M 13,45-46) czytamy: „Trędowaty, na którym jest ta plaga, winien mieć szaty rozdarte, włosy na głowie rozwichrzone, brodę zasłoniętą i wi­nien wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Samotnie mieszkać będzie, jego mieszkanie będzie poza obo­zem".
W czasach Pana Jezusa jak i wcześniejszych (jak już czytaliśmy), na podstawie prawa, trędowatych usuwano poza obóz. W średniowieczu, jeśli ktoś zachorował na trąd, to kapłan odprawiał normalne nabożeństwo żałob­ne nad tym człowiekiem; jednym słowem społeczeństwo uważało go za umarłego. Zakon wyliczał 61 okoliczności narażenia się na stanie się nieczystym. Na liście tej na drugim miejscu było zetknięcie się z trędowatym, wyprze­dzało go jedynie zetknięcie się ze zmarłym. Jeśli trędowaty wsunął do do­mu tylko głowę, to cały dom stawał się nieczysty. Trędowatego nie można było pozdrowić nawet na otwartej przestrzeni. Nikt do trędowatego nie mógł się zbliżyć na odległość mniejszą niż 1,5 metra, a jeśli wiał wiatr od jego strony, to musiał on znajdować się w odległości przynajmniej 40 metrów. Tak więc łaska wyświadczona przez Pana Jezusa tym trędowatym była ogromna, można powiedzieć, że Pan przywrócił ich na nowo do życia. A jednak gdy podczas drogi zostali uzdrowieni tylko jeden z nich wrócił by podziękować Bogu. Jak na ironie był to samarytanin, człowiek po którym  najmniej byśmy się tego spodziewali. Jego powrót dał mu możliwość doświadczenia większego błogosławieństwa w jego życiu. Wcześniej doświadczył tylko uzdrowienia na ciele, ale teraz otrzymał uzdrowienie duchowe i odszedł jako zbawiony człowiek. Historia ta uczy nas, że Bóg oczekuje dziękczynienia, oczekuje wdzięczności od swojego stworzenia, a w szczególności od tych których obdarza swoimi darami. Jestem przekonany, że my jako chrześcijanie mamy najwięcej powodów, żeby dziękować Bogu.
Łuk 17,17  A Jezus odezwał się i rzekł: Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie jest dziewięciu?
18  Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?

Psalmów 50:23  Kto ofiaruje dziękczynienie, czci mnie, A temu, kto nienagannie postępuje, ukażę zbawienie Boże.

Po pierwsze musimy przyznać że łatwiej przychodzi nam prosić Boga o różne rzeczy niż dziękować  Mu co pokazuje nasza historia. Gdy posłuchamy naszym modlitw to zobaczymy, że wielokrotnie z naszych ust wydobywa się szereg próśb a  znacznie mniej dziękczynienia. Oczywiście to, że przedstawiamy Bogu nasze prośby nie jest złe, ale czy równie często dziękujemy za wysłuchane modlitwy, czy równie często  dziękujemy mu za okazaną nam łaskę. Niekiedy moglibyśmy z naszych modlitw odnieść wrażenie, że Bóg ich nie wysłuchuje, bo znacznie rzadziej zdarzają się podziękowania Bogu. Nawet w codziennym życiu dostrzegamy coraz mniej wdzięczności wobec okazanej nam dobroci, pomocy czy służby. Ludzie coraz częściej wychodzą z założenia że im się należy. Mają postawę roszczeniową wobec państwa, instytucji, rodziny. Uważają, że należy im się opieka socjalna i odpowiednia pomoc, że należy im się praca i godne warunki mieszkaniowe. Dzieci uważają, że należy im  się odpowiednie wychowanie i wykształcenie. Coraz częściej pomoc, którą okazują nam inni traktujemy w kategoriach obowiązku, że ktoś jest w obowiązku mi pomóc jeśli dzieje mi się krzywda. Pamiętam pewną historię, którą opowiadał mi znajomy, a która dobrze to przedstawia. On kupił ubogiemu trochę żywności, a ten był obruszony, że nie było tam produktów które chciał. Z pewnością ta nasza nieczułość wynika z tego, że ciągle uświadamia się nas, że jesteśmy bardzo ważni i cała uwaga innych powinna się skupiać na mnie. W ten sposób buduje się nasze „ja” wzmacnia się naszą pychę, dochodzimy do miejsca gdzie mamy tylko oczekiwania wobec innych, ale  nic nie chcemy dać  od siebie, nawet brak nam zwykłego uczucia wdzięczności.
Także w relacjach z Bogiem widać podobną postawę, często ludzie maja różne oczekiwania wobec Boga, a jeśli ich oczekiwania nie zostaną zaspokojone, to wtedy mówią, że Bóg ich oszukał. Zupełnie nie dostrzegają, że to oni mają dług wobec Boga. Dług,  którego w żaden sposób nie mogliby spłacić. A jednak Bóg nie postępuje z nami według tego jak na to zasługujemy Pismo Św. uczy, że to co się nam należy, to Boży gniew  za nasze grzechy. Ale Bóg w swej łasce i miłosierdziu wylał swój gniew na syna, Jezusa Chrystusa, zwalił całą winę na Niego dając nam możliwość przebaczenia grzechów i otwarte drzwi do swego królestwa. Jako chrześcijanie nie możemy mieć postawy jak 9 trędowatych którzy doświadczyli uzdrowienia, ale nie wyrazili wdzięczności. Nie możemy zapominać dziękować Bogu za jego łaskę miłosierdzia, wysłuchane modlitwy, opiekę i okazaną nam troskę każdego dnia. To właśnie świat ma postawę niewdzięczności wobec Boga, nie służy mu i nie czci Go. Chociaż Bóg również okazuje światu swoje błogosławieństwo.
Łukasza 6:35 gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych.
 Gdy chrześcijanie tylko proszą i oczekują od Boga nie wyrażając swojego uwielbienia i dziękczynienia, to bliżej im do świata niż Bożych dzieci. Ktoś kiedyś powiedział że człowiek który nie ma Ducha Bożego potrafi tylko prosić, ale jest brak  wdzięczności w jego sercu. Człowiek odrodzony przez Ducha Św. to człowiek, który nie tylko prosi, ale uwielbia Boga, dziękuje Mu, wywyższa Go za to kim  jest i co uczynił.

Po drugie w  musimy uważać by nie być zbytnio skupionym na tym co otrzymujemy, a nie dostrzegać od kogo, to otrzymujemy kto jest źródłem naszych błogosławieństw. Być może 9 uzdrowionych trędowatych nie wróciło dlatego, że byli zbyt mocno podekscytowani tym co otrzymali i to przysłoniło im Chrystusa. Życie ludzi często kręci się wokół  tego co mają i czym się zajmują, a nie zawsze dostrzegają dawce tego błogosławieństwa. Takie patrzenie jest bardzo płytkie i egoistyczne prawdziwe życie pełne radości i pokoju wypływa ze społeczności z Bogiem. To co otrzymujemy kiedyś się skończy, zdrowie, rzeczy, relacje i wszystko inne. Przyjdzie dzień naszej śmierci i będziemy musieli stanąć przed Bogiem wtedy będzie się liczyło tylko to, czy znamy Boga i mamy z nim społeczność. Tych biednych 9 trędowatych którzy zostali uzdrowieni cieszyło się, ale to uzdrowienie fizyczne było na krótko. Trzeba odejść z tego świata, zdać sprawę Bogu ze swego życia. Być może nawet to uzdrowienie którego doświadczyli stało się świadectwem przeciw nim. Przecież byli przy zbawicielu doświadczyli w części jego łaski, byli tak blisko zbawienia, a jednak  nie poszli dalej.
Pan Jezus wyraził to:
Jana 6:27  Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.
A czy ty widzisz dawce swojego błogosławieństwa? Czy dostrzegasz z czyjej ręki masz to co posiadasz? Nie zachowujmy się jak małe dzieci, którym nowe zabawki przysłaniają rodziców.

Po trzecie uważajmy by to, co mamy od Boga nie traktować jak  coś oczywistego jak coś co nam się należy. Ludzie często nie są wdzięczni Bogu za to, co mają bo uznają to za coś normalnego, bezdyskusyjnego: zdrowie praca, mieszkanie, rodzina. Ale przecież wcale nie musi tak być w każdej chwili możemy to wszystko stracić, w każdej chwili może się stać coś co zachwieje naszym bezpiecznym światem. Dlatego tak ważne jest dziękować Bogu za wszystko co mamy, dostrzegać zarówno te większe rzeczy jak i te małe, zwyczajne, które Bóg nam daje każdego dnia. To że jesteśmy tu dzisiaj na tym nabożeństwie, wstaliśmy z łóżka nie jest w cale takie oczywiste. Niektórzy chrześcijanie zachowują się nawet w taki sposób jakby zbawienie im się należało, przestając za nie dziękować.  Wciąż musimy sobie przypominać  kim jesteśmy, że jesteśmy zbawionymi grzesznikami i to zbawienie otrzymaliśmy z Bożej łaski. Jestem przekonany, że tylko głębokie doświadczenie  naszej grzeszności uświadomi nam jak wiele dobroci otrzymujemy każdego  dnia od Boga. Czasami rozmyślam sobie nad tym ile mamy jako chrześcijanie w Polsce, a musimy przyznać, że mamy bardzo wiele.  Niekiedy narzekamy na brak nawróceń, pastora, zbór. Zastanawiam się czy widzimy to, że bez przeszkód możemy głosić  ewangelię? Czy cieszymy się z tego, że mamy pastora wiele kościołów nie ma? Czy cieszymy się ze zboru w którym Bóg nas postawił, że są wokół nas ludzie z którymi razem możemy się zachęcać i chwalić Boga?
Po czwarte dziękczynienie prowadzi nas do większych błogosławieństw i prawdziwego poznania Boga. Zwróćmy uwagę, że ten uzdrowiony samarytanin po powrocie do Chrystusa doświadczył jeszcze większego błogosławieństwa.
Czytamy: Łukasza 17:19  I rzekł mu: Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.
Słowa, które Jezus kieruje do tego powracającego samarytanina sugerują nam, że on doświadczył czegoś więcej niż tylko uzdrowienia z trądu. Spojrzał na Chrystusa jako na zbawiciela „padł na twarz do nóg jego, dziękując mu”. On oddał  chwałę Jezusowi, doświadczając uzdrowienia z grzechów. Wdzięczność Bogu pozwala nam doświadczać Go w głębszy, pełniejszy sposób . poszerza nasze horyzonty pojmowania Boga i sprawia, że poznajemy Go dużo lepiej. Bóg uczynił nas do oddawania mu chwały i wtedy kiedy to robimy jesteśmy prawdziwie spełnieni, jesteśmy szczęśliwi, zyskujemy wiele więcej niż dajemy.
Znane są słowa Św. Augustyna które mówią:
„ Stworzyłeś nas Boże bowiem jako skierowanych ku tobie i niespokojne jest serce nasze dopóki w tobie nie spocznie”. Ludzie nie znający Boga miotają się, są niespokojni cięgle czegoś poszukują, nudzą się kolejnymi rzeczami. Ciągle gdzieś się spieszą, ale niczego nie chwytają. Ciągle szukają, ale nic nie znajdują.
Po piąte dziękczynienie nie jest tylko uczuciem wewnątrz nas, ale doświadczenie Bożej łaski rodzi w nas wdzięczność, która prowadzi do działania. W słowniku pod pojęciem wdzięczność czytamy: „Uczucie, będące odpowiedzią na doświadczone dobro, poczucie zobowiązania moralnego, chęć odwzajemnienia, podziękowania za coś”
Chrześcijanin, to ktoś kto służy Bogu jak gdyby chciał spłacić mu dług, choć wie że nigdy spłacić go nie morze. To ktoś kto ma świadomość, że Bóg za naszą wolność i życie wieczne zapłacił najwyższą cenę. Powiem wam szczerze, że mam poważne wątpliwości czy ktoś jest zbawiony jeśli mieni się chrześcijaninem, uważa się za wierzącego, a jednocześnie nie poczuwa się do służby dla  Boga i zupełnie go to nie interesuje. Gdybyśmy się tak zachowywali okazalibyśmy się niewdzięcznikami.
Gypsy Smith, znany cygański ewangelista, który angażował się w „Armii Zbawienia” zwiastował kiedyś Słowo Boże i posłużył się przykładem młodego człowieka, który z tonącej łodzi uratował przed śmiercią 18 osób. Podpływał do nich i ciągnął ich na brzeg.
Ale Ratując ostatnią osobę zasłabł i stracił przytomność
co doprowadziło go do sparaliżowania części ciała do końca życia.
Gdy przytoczył ten przykład, ktoś podał mu  karteczkę, na której było napisane: „Bracie Smith, ten człowiek, o którym mówisz, siedzi wśród nas i słucha twojego kazania”. Smith przerwał i poprosił tego człowieka, aby zechciał wyjść do przodu. Człowiek ten miał już wtedy ponad 80 lat. Kiedy ratował tonących miał trochę ponad dwadzieścia. Mocno utykając dotarł do kazalnicy wspomagany przez życzliwych ludzi. Kiedy już stali razem na środku, Smith zapytał: „Bracie powiedz nam, jak wielu z tych, których uratowałeś, spotkało się z tobą i co ci powiedzieli?”
Staruszek zaniemówił i długo nic nie odpowiadał. Gypsy Smith ponowił pytanie: „Jak wielu z tych, których uratowałeś, odwiedziło cię i wyraziło swoją wdzięczność?”, staruszek nie chciał odpowiadać. W końcu wykrztusił: „Nikt”. Ani jeden z tych, którzy zawdzięczali mu życie, nie zadał sobie trudu odnalezienia swojego ratownika i powiedzenia mu jednego słowa: „Dziękuję!”
Temu człowiekowi było przykro, że żaden z uratowanych nie zadał sobie trudu by wyrazić swoją wdzięczność. Również Jezus w  tej sytuacji gdy uzdrowił tych dziesięciu spytał się „a gdzie jest pozostałych dziewięciu”
Bóg oczekuje od nas byśmy chwalili Go, byśmy byli wdzięczni i tą wdzięczność okazywali w naszym codziennym życiu. W jakiej ty grupie jesteś? Czy jesteś w tej grupie 9 którzy doświadczyli błogosławieństwa, ale nie powrócili oddać chwały Bogu? Czy jednak jesteś jak ten wdzięczny samarytanin który wrócił chwaląc Boga i padł do stóp Jezusa? A może dostrzegasz, że brak w twoim sercu uczucia wdzięczności? Może widzisz, że kiedyś dużo bardziej radowałeś się z tego co Bóg dla ciebie uczynił, a teraz to zostało przygłuszone. Jeśli tak jest, to módl się do Boga o poczucie jak wielką łaskę ci okazał. Mając też świadomość, że naszą przywarą narodową jest narzekanie i krytykanctwo uważajmy by nie ulegać temu. Taka postawa nie tylko nie podoba się Bogu, ale nie przynosi niczego dobrego dla naszego życia. Powoduje, że stajemy się bardziej podatni na depresje jesteśmy się apatyczni i wycofani, i nie podejmujemy żadnych działań. Ap Paweł powiedział:
Kolosan 2:6  Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie,
7  wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Amen. 

Łączna liczba wyświetleń