niedziela, 18 sierpnia 2013

Dwie drogi życia Psalm 1.

Zastanawialiście się kiedyś ile jest dróg życia? Najczęściej myślimy, że wiele. Ludzie wokół nas często mówią, że każdy ma swoją drogę życia. Inni znowu uważają, że każda droga życia jest dobra, jeśli nie szkodzisz innym i żyjesz spokojnie i nikomu nie wadzisz to jest w porządku. Szczególnie w dzisiejszych czasach jest taka tendencja, moda na to by nie mówić o jakiejś prawdzie o czymś, co jest słuszne i dobre, by nie dzielić świata na czarny i biały, ale akceptować to, co sprawia ludziom przyjemność, co oni akceptują i wybierają. Ale Słowo Boże uczy nas, że tak naprawdę są dwie drogi życia. Jedna to droga sprawiedliwych, a druga to droga grzeszników. Ta pierwsza wiedzie do życia wiecznego, a ta druga wiedzie na zatracenie, wiedzie na śmierć. Można powiedzieć, że choć są dwie drogi, które może obrać człowiek, to do życia wiedzie tylko jedna z nich.
Pierwsza z tych dróg to jest droga tych, którzy mają upodobanie w zakonie Pana, mają upodobanie w Słowie Bożym. Nie tylko tu chodzi o czytanie Słowa Bożego, rozważanie, ale przede wszystkim chodzi o to by Słowo Boże stało się przewodnikiem w naszym życiu. Byśmy byli posłuszni naszemu Panu i wprowadzali w czyn Jego to co On mówi. To jest ta przypowieść z Ew. Mateusza 7,24-29 o której mówił nam Jezus - dom zbudowany na piasku i dom zbudowany na skale. Ten zbudowany na skale to człowiek, który słucha i bierze na poważnie słowa Chrystusa czyniąc to, do czego Jezus nas wzywa, a ten zbudowany na piasku to człowiek, który jednym uchem słucha, a drugim wypuszcza. Jego życie nie zmienia się pod wpływem nauczania i tego, co jest czytane w Słowie Bożym.
Człowiek, który buduje swój dom na skale, to człowiek, który rozkochał się w zakonie Pana. Zwrocie uwagę  na werset drugi
Psalm 1:2  Lecz ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.
On rozważa to słowo, jeszcze długo po kazaniu po nabożeństwie zastanawia się nad tym, co usłyszał. Rozmyśla o tym i rozważa to w swoim sercu, Bóg to widzi i daje takiemu człowiekowi większe poznanie i większą mądrość, pozwala takiemu człowiekowi zrozumieć to słowo i zastosować. Słowo Boże w życiu takiego człowieka staje drogowskazem, on darzy je największą miłością. Można powiedzieć, że jest to ktoś, kto rozkochał się w tym by przestrzegać przykazań Pańskich. Zauważcie również, że to Słowo staje się częścią życia człowieka do tego stopnia, że wszystkie swoje sprawy załatwia będąc kierowanym właśnie przez nie. Gdy idzie do pracy tam postępuje tak jak Bóg mówi, gdy ma czas wolny to wykorzystuje go w taki sposób, by mógł się podobać Bogu jest z Bożym Słowem dniem i nocą.
Jest powiedziane również, że człowiek taki nie stoi na drodze grzeszników. On zna Słowo Boże i nie angażuje się w ciemne sprawy nie załatwia lewych interesów, nie wchodzi w układy z ludźmi, którzy kombinują, oszukują i postępują wedle powiedzenia, że cel uświęca środki.  Również nie stać na drodze grzeszników to znaczy nie być w jakieś zażyłości, która prowadzi do przyjmowania ich sposobu życia, poglądów i załatwiania spraw. Jest takie polskie powiedzenie „kiedy wejdziesz między wrony zaczynasz krakać tak jak one”. I w dużej części to powiedzenie jest prawdziwe. Jak często słyszymy, że ktoś wpadł w kłopoty przez towarzystwo, dobrał sobie takich kompanów, którzy przyczynili się do Jego upadku? Jeśli jesteś w zbytniej zażyłości z ludźmi tego świata i spędzasz z nimi wiele czasu, dobierasz sobie spośród nich przyjaciół i spędzasz z nimi czas wolny to może się stać to, przed czym przestrzega nas ten psalm
Najpierw jest słuchanie złych rad (wers 1) może odnośnie swojego małżeństwa, załatwiania spraw, zrelaksowania się. Później powoli zaczynasz akceptować ten sposób życia, zaczynasz naśladować ludzi, których słuchasz.  Zaczynasz robić to, co oni robią. Pamiętam, że kilkanaście lat temu pracowałem w stoczni gdańskiej jeszcze nie byłem wierzącym człowiekiem. I tam na tym wydziale był taki zwyczaj, że zawsze po wypłacie chłopaki chodzili na piwo. Przez pierwsze miesiące jakoś nie dałem się namówić, ale gdy oni ciągle nalegali, a ja nie byłem zbyt stanowczy w końcu uległem, zszedłem na ich drogę by być akceptowanym, lubianym. Jeśli tak zaczynamy robić w końcu dołączamy do nich stajemy się jednym z nich, a to my przecież jesteśmy solą ziemi i światłem świata. To my mamy zmieniać ten świat, a nie ten świat nas.
Bóg składa obietnice tym którzy mimo wszystko idą za Nim i postawili Boga na pierwszym miejscu. Jakie to są obietnice? Można powiedzieć, że jest to obietnica pełnego, owocnego wartościowego życia.
Psalm 1:3  Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, Wydające swój owoc we właściwym czasie, Którego liść nie więdnie, A wszystko, co uczyni, powiedzie się.
Najlepszą receptą na zmarnowane życie jest bezbożność, niewiara, odrzucenie Boga, lekceważenie Słowa Bożego. Ale jeśli chcesz doświadczać życia w obfitości i mieć poczucie, że to, co robisz, twój trud tutaj na ziemi ma sens, to Bóg nam to obiecuje, że on zatroszczy się o drogę tych którzy Go kochają.
Jest również druga grupa ludzi, bezbożni oni wybierają drogę życia nie zważając na to, co Bóg myśli na ich temat. Może nawet im się powodzi może myślą, że ich życie jest wartościowe, że coś osiągnęli, bo mają jakąś pozycje społeczną, dorobili się pewnych wartościowych rzeczy, może zdobyli szacunek lub uznanie pośród ludzi. Ale wszystkie działania i cały ich trud idzie na marne jedyne, co mają to tą chwile i nic więcej, bo nie ostoja się przed Bogiem, nie ostoją się na sądzie.
Psalm 1:4  Nie tak jest z bezbożnymi! Są oni bowiem jak plewa, Którą wiatr roznosi.
O plewach również mówił Jan Chrzciciel mówiąc o Jezusie powiedział:
Lukasza 3:17  W ręku jego wiejadło, by oczyścić klepisko swoje i zebrać pszenicę do spichlerza swego, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.
 Gdy nadejdzie sąd  Boży wtedy Bóg wymierzy karę wszystkim tym którzy go odrzucili, którzy postępowali według własnych pożądliwości, którzy chodzili swoimi drogami, i nie zważali na wolę Pana na Jego Słowo, którzy wpuszczali jednym uchem ,a drugim wypuszczali, którzy mieli w pogardzie tych co strzegli przykazań Pańskich. Tak moi drodzy będzie sąd Boży i Biblia wielokrotnie o tym mówi Ks. Objawienia 20,11 -15
Ale nie tak jest ze sprawiedliwymi z tymi, którzy wierzą w Jezusa i Go naśladują. Bóg troszczy się o ich życie, Bóg zachowuje nas od swojego gniewu od potępienia, od sądu bo w nasze miejsce został osądzony Jezus Chrystus jeśli tylko przykazań Jego przestrzegamy i zachowujemy Słowo Jego nie będziemy sądzeni Jana 5,24 ale przeszliśmy ze śmierci do żywota.


czwartek, 15 sierpnia 2013

Studium biblijne dla początkujących Lekcja 3 Jezus i Prawda Jego Ewangelii

Wielu ludzi podważa historyczność i życie Jezusa Chrystusa. Ale nawet źródła pozabiblijne wspominają Osobę Jezusa Chrystusa nie mamy żadnych powodów twierdzić, że Jezus nie istniał lub nie był tym za kogo się podawała.
Spójrzmy na Ewangelię Łukasza 1,1-4.
Łukasz twierdzi, że Jego relacja nie jest zmyślona, ale jest solidnie potwierdzona przez świadków. On nie tylko spisał pewne fakty dotyczące Jezusa, ale zanim coś napisał to jeszcze gruntownie to przebadał rozmawiając z tymi którzy byli świadkami tych wydarzeń.
·         Łukasz polegał na relacjach naocznych świadków? Kto to jest naoczny świadek?
·         Co to znaczy przebadać wszystko dokładnie?
Łukasz był grekiem z Antiochii i prawdopodobnie nawrócił się dzięki zwiastowaniu Apostoła Pawła. Zawodowo zajmował się leczeniem ludzi, był lekarzem (Kol 4,14) co jeszcze bardziej dodaje wiarygodności Jego pismom. Również jest autorem Dziejów Apostolskich i uczestnikiem wypraw misyjnych Pawła o czym świadczą zwroty w Dziejach Apostolskich w pierwszej osobie.
Tak więc między twórcami innych religii np. Mahometem który jest uważany za założyciela i proroka Islamu, Buddą założyciela buddyzmu a Jezusem jest ogromna przepaść. Oni dali początek religią na podstawie swoich doświadczeń i przeżyć. Człowiek, który wierzy w ich religię musi zaufać ich przeżyciom. Jezus natomiast potwierdził swoje słowa przez czyny, przez zmartwychwstanie i przez proroctwa, które mówiły o Jego przyjściu na długo przed Jego pojawieniem i przez wielu naocznych świadków, którzy widzieli Go i doświadczali Jego osoby.
Więc komu zaufasz w kwestii twojej wieczności? Czy tym którzy bazowali na swoich subiektywnych doświadczeniach? Czy Jezusowi który swoją osobę rzetelnie potwierdził
Również Piotr Apostoł powoływał się na swoje naoczne świadectwo 2 Piotr 1,16.
Jezus także czynił wiele cudów o których czytamy na kartach Ewangelii chodził po wodzie, rozmnażał żywność, wskrzeszał ludzi z umarłych, uzdrawiał ślepych chromych, wypędzał demony i nie czynił tego w ukryciu, ale zawsze byli świadkowie tych wydarzeń. Jezus jest godzien wiary. A największym świadectwem wiarygodności Chrystusa jest Jego powstanie z martwych w ciele. Jezus nie był duchem i apostołowie po zmartwychwstaniu nie widzieli zjawy Łukasza 24,39 Jan 20,20 20,27 Dzieje 1,3
Księga Dziejów Apostolskich wielką księgą potwierdzającą Zmartwychwstanie Chrystusa i Jego wywyższenie. Jezus po swoim zmartwychwstaniu wstępuje do nieba i zasiada po prawicy Bożej Hebrajczyków 8,1 1,13 12,2 10,12. I posyła Ducha Świętego  dla tych którzy wierzą w niego Ew. Jana 16 rozdz. mamy kolejne potwierdzenie autentyczności Zmartwychwstania również cuda czynione przez Apostołów i założenie kościoła chrześcijańskiego jest niezbitym dowodem  wiarygodności Jezusa. Dlatego żaden człowiek przed obliczem Bożym nie będzie miał nic na swoją obronę, bo Bóg wszelkimi możliwymi sposobami potwierdził swoją ewangelię.
Zmartwychwstanie Jezusa również jest potwierdzone w Listach Pawła i przez Pawła począwszy od dziejów Apostolskich 9 rozdz. kiedy Jezus objawia się Pawłowi i dokonuje się Jego przemiana. A później Paweł wielokrotnie broni cielesnego zmartwychwstania Chrystusa w 15 rozdziale 1 Listu do Koryntian.
Od tego czy wierzymy w literalne cielesne zmartwychwstanie Chrystusa zależy nasze zbawienie, bo Chrystus najpierw umarł za nasze grzechy, a później zmartwychwstał. Jeśli nie było zmartwychwstania to nie ma zwycięstwa i przyjęcia ofiary za nasze grzechy. Ofiara Jezusa przez zmartwychwstanie zostaje potwierdzona przez Boga i przez niego zaakceptowana. Apostoł Paweł na dowód tego podaje wielu świadków 1 Kor 15,1 – 8, którzy widzieli Chrystusa zmartwychwstałego. W tym czasie, kiedy Paweł pisał list do Koryntian ci świadkowie jeszcze żyli i można było z nimi porozmawiać i zapytać się czy rzeczywiście tak się sprawy mają. Np. Świadkowie Jehowy nauczają, że Jezus nie zmartwychwstał cieleśnie, ale zmartwychwstał, jako Duch, a jego ciało zostało zdematerializowane. Ale jak już powiedzieliśmy wcześniej to ciało, które zostało umęczone na Krzyżu powstało z martwych, o czym świadczą rany na rękach i nogach i rany w boku. Ciało Jezusa zostało przemienione w nowe uwielbione, ale miało coś ze starego rany męki świadczące o naszym odkupieniu. Jezus nie był duchem i o tym zapewnia swoich apostołów. Również jest różnica między wskrzeszeniem, a zmartwychwstaniem.  Wskrzeszane osoby w Ewangeliach potrzebowały mocy zewnętrznej do życia i nawet po wskrzeszeniu umarły ponownie. Jezus powstał z martwych podniesiony mocą Trójedynego Boga by nigdy już nie umrzeć.
Po zmartwychwstaniu nawet uczniowie Jezusa byli sceptyczni co do tych rewelacji ale Jezus dał im dowody swojego zmartwychwstania np. Tomasz Jan 20,24 - 29 również inni nie dowierzali, ale Jezus jeszcze przez wiele dni po swoim powstaniu z martwych ukazywał się wybranym świadkom i nauczał ich o Królestwie Bożym Dzieje Ap. 13,13

Powstanie z martwych prowadzi nas do kolejnego wielkiego przesłania, kim właściwie był Jezus? Słowo Boże uczy nas, że Jezus pochodzi od Boga i jest Bogiem. Zobaczymy Ew. Jana 1,1-3.
·         Gdzie był zawsze Jezus zanim przyszedł na ziemię? Jezus był u Boga Jana 1,1 zawsze był z Bogiem w wieczności. Nigdy nie było takiego czasu, gdy nie Było Jezusa On zawsze był jeszcze przed stworzeniem wszystkiego. Zanim wszystko powstało On był u Boga i nie ma On początku ani końca jak Bóg Hebrajczyków 7,3. Niektórzy nauczają, że Jezus został stworzony gdzieś w wieczności jeszcze przed stworzeniem, np. Świadkowie Jehowy, ale to jest fałszywe nauczanie pochodzące od diabła i jego demonów. Jezus Chrystus wczoraj i dziś ten sam na wieki. W Ew. Jana 8,56 - 59 Jezus mówiąc o sobie mówi, że był przed Abrahamem i używa słów „Jam jest” które oznaczały że Jezus nazywał się Bogiem czynił aluzje do Boskiego imienia, które Bóg objawił Mojżeszowi (Ks. Wyjścia 3,14) które Żydzi znali i Żydzi dokładnie tak to zrozumieli
·         Kim był Jezus gdy Był u Boga? Jezus gdy był u Boga był Bogiem. Jezus jest równy Bogu co do mocy i autorytetu, ale sam dobrowolnie poddał się Bogu i zszedł na ziemię stał się człowiekiem by oddać swoje życie za nas na Krzyżu. Kolosan 1,15 – 20 1 Jana 5,20. Jezus także mówił o tym, że on jest równy z Bogiem Jan 10,30 Tomasz wyznał go Bogiem J 20,28 Jezus mówił, że kto widział Jego widział Ojca Jan 14,8 – 9 Syn ma życie w sobie J5,26 Jezus jest godzien czci i chwały Obj. 5,8
·         Czemu Jezus daje początek? Jezus daje początek wszelkiemu stworzeniu. On wraz z Ojcem stwarzał świat i wszystko na nim jest ugruntowane, wszystko dla niego i przez Niego zostało uczynione Kolosan 1,16
Tak więc dzisiaj dotknęliśmy trzech ważnych rzeczy:
1.      Wiarygodność biblijnego zapisu.
2.      Historyczność Zmartwychwstania i prawdziwość tych wydarzeń.
3.      Boskość Jezusa Chrystusa.
Dzisiaj zakończmy słowami z Listu Pawła do Rzymian 1,2 – 4
Tak więc dobra nowina o Jezusie Chrystusie jest o zmartwychwstałym Synu Bożym. Więc następne spotkanie będzie o konsekwencjach śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.



niedziela, 11 sierpnia 2013

Właściwa modlitwa Ew. Mateusza 6,5 – 15

Drodzy dzisiaj zajmiemy się modlitwą, zakładam że każdy chrześcijanin chciałby prowadzić skuteczne życie modlitewne. Ale by tak się mogło stać nie tylko musimy się modlić, ale również musimy wiedzieć jak się modlić. Po części temat modlitwy jest kontynuacją poprzedniego fragmentu o fałszywej i obłudnej pobożności. Mówiliśmy o tym ostatnim razem, że musimy badać własne serca i zwracać uwagę czy nasza pobożność i sprawiedliwość nie jest na pokaz, podobnie ma się sprawa z modlitwą. Nie dość, że chrześcijańska modlitwa jest jednym najcięższych dyscyplin duchowego życia, to jeszcze podczas jej samej musimy zwracać uwagę na kilka zagrożeń.
Mówię najcięższych dyscyplin, bo każdy chyba chrześcijanin doświadczył ile trzeba wysiłku i samozaparcia żeby prowadzić aktywne i skuteczne życie modlitewne. Również apostołowie byli świadomi swoich braków w tym temacie Łukasza 11,1. W życiu chrześcijańskim i w życiu kościoła okazuje się, że właśnie ta dyscyplina jest najbardziej zaniedbywana. Pamiętam jak jeden z pastorów powiedział kiedyś takie zdanie „chcesz zobaczyć stan duchowy swojego kościoła? Zorganizuj spotkanie modlitewne i zobaczysz ile przyjdzie osób”. Inny kaznodzieja baptystyczny Charles Spurgeon powiedział: „że modlitwa porusza ramię, które porusza świat”. A jednak mamy tendencje zaniedbywania jej. Również w służbie Jezusa widzimy, że modlitwa była ważną częścią Jego życia. Często wstawał przed świtem i udawał się na modlitwę (Mk. 1,35) gdy apostołowie jeszcze spali. Również udawał się na modlitwę po zakończonym dniu (Mk. 6,46 Łk. 4,42 Łk. 6,12 Mt 14,23) czasami gdy oni już spali. Skoro Syn człowieczy potrzebował modlitwy ileż bardziej my.
Ale nawet gdy podejmujemy to ważne wyzwanie jakim jest modlitwa to musimy się pilnować, bo istnieje niebezpieczeństwo, że nasze modlitwy będą na pokaz. Zobaczcie jaką wielką moc ma grzech? Przecież modlitwa w istocie jest czymś dobrym i pożądanym a  Nowy Testament wielokrotnie zachęca nas do niej np. podobieństwo o wdowie i sędzi Łuk 18,1-8. Ale grzech, który mieszka w człowieku nawet z tego, co jest dobre chce uczynić coś złego. Zobaczcie, że przede wszystkim w modlitwie nie wolno mi skupiać się na sobie, na doborze słów na tym czy inni na mnie patrzą i jak mnie postrzegają. Mt 6.5. Problemem ludzi którzy modlili się na pokaz była chęć zaspokojenia własnego ego i własnego Ja. Wśród Żydów modlitwa była ważną częścią społeczności z Bogiem nawet mieli wyznaczone modlitwy na określoną porę dnia przeważnie modlono się o 9 rano o 12 w południe i 3 po południu. Gdy pojawiały się te godziny każdy prawdziwy Żyd miał obowiązek odmówić przynajmniej jedną modlitwę. Życie modlitewne wiązano głównie z miejscami kultu, czyli ze świątynią lub synagogą podobnie jak dzisiaj z kościołem. Cały problem polegał na tym, że wielu Żydów z godzin modlitewnych uczyniło pewną formalność, i pusty rytuał. Skupili się na odmawianiu pewnych formułek nawet w tym czasie nie myśląc o Bogu, ale jakby zaliczając tą modlitwę. Do tego ograniczyli Boga do świątyni i synagogi uważając, że modlitwa może być wysłuchana, kiedy jest zanoszona w tych miejscach. Zapomnieli o tym, że przecież Bóg jest stwórcą całej ziemi i nie ogranicza się do obiektów. Nadto wielokrotnie uczeni w piśmie i Faryzeusze modlili się w taki sposób i w takich miejscach gdzie mogli być zauważeni przez ludzi chcąc w ten sposób otrzymać pewne uznanie i pragnęli żeby ludzie podkreślali ich szczególne uduchowienie. Jezus o  nich powiedział:
Mat 23:5  A wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli. Poszerzają bowiem swoje rzemyki modlitewne i wydłużają frędzle szat swoich.
Przypomnijmy sobie dwóch ludzi którzy poszli do świątyni modlić się jeden z nich faryzeusz a drugi celnik Łuk 18,9 - 11. Faryzeusz był skupiony na sobie i stanął jak najbliżej, by wszyscy mogli go zobaczyć. Celnik natomiast był bardzo skruszony i czuł się niegodny modlitwy do Boga. Faryzeuszowi zależało na tym, by zrobić wrażenie, celnik natomiast pragnął przebaczenia grzechów. Zobaczcie, że w modlitwie również ważne są motywacje. Musze zadawać pytania, dlaczego to robię? Co chce przez to osiągnąć? Czy w centrum mojej modlitwy jest Bóg? Czy mam w modlitwie właściwą postawę? I nie chodzi o postawę zewnętrzną, jak to często widzimy gdy ludzie wchodzą do kościoła albo wstają do modlitwy to zmienia im się wyraz twarzy na religijny i pobożny. Takie postępowanie może być dla nas pierwszą oznaką maski religijnej. Tutaj chodzi o moje wewnętrzne nastawienie, o mój stosunek do Boga? I W końcu musimy sobie zadawać pytanie czy moja modlitwa jest kierowana do Boga czy do ludzi? Myślę, że za każdym razem gdy będziemy mieli publiczną modlitwę będziemy zmagać się z pokusami żeby modlić się pod ludzi. Zdarzają się osoby na publicznych nabożeństwach, które modlą się długo i wyszukanymi słowami, ale mam wrażenie że wtedy jesteśmy zbyt pompatyczni, nadumani i zachowujemy się ceremonialnie. Oczywiście nie ma nic złego w dobrze sformułowanej modlitwie, ale jeśli on jest ułożona, by podobała się innym to traci swoje znaczenie i nie dociera do Boga
Oczywiście możemy na nabożeństwie i w kościele wcale nie pokazywać jak to wspaniale się modlimy, ale możemy chcieć żeby ludzie wiedzieli jak wiele i gorliwie się modlimy. Więc możemy modlić się w komorze tam gdzie nikt nie widzi, ale ciągle możemy szukać okazji by się tym pochwalić. Pamiętam pewnego człowieka, który gdy tylko mógł to zaznaczał, że wstaje z samego rana przed świtem i kilka godzin poświęca na studium słowa i modlitwę. Gdy tak czynimy odbieramy zapłatę swoją, uzyskaliśmy to, co chcieliśmy uznanie w oczach ludzi.
 Kolejnym błędem jaki popełniają ludzie w modlitwie i jaki popełniali religijni żydzi i poganie, to myślenie że skuteczność mojej modlitwy zależy od ilości lub jakości słów spójrzcie na wers 7
Mat 6:7  A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani.
Kilka razy w swojej służbie spotkałem się z osobami, które przywiązywały dużą uwagę do każdego wypowiadanego słowa w modlitwie. W ten sposób czynili z modlitwy coś w rodzaju zaklęcia „sezamie otwórz się” ale jeśli tylko jedno słówko było jakoś nie tak to modlitwa nie mogła być wysłuchana. Niektórzy z tych ludzi opracowali książeczki modlitewne gdzie są modlitwy niemal na wszystko, ale skuteczność ich zależy od dosłownego powtarzania tych słów. Inną sprzeczną praktyką z ideą prawdziwej modlitwy jest długie bezmyślne powtarzanie słów w modlitwie. Taka modlitwa przybiera formę mantry, Jezus powiedział że jest charakterystyczna dla ludzi, którzy nie znają Boga i nie mają z nim społeczności. Jak ty byś się czuł gdyby ktoś przyszedł do ciebie i w kółko powtarzał te same kwestie nie przejmując się zupełnie twoją osobą i traktowałby cię w taki sposób jakbyś był powietrzem? W naszym polskim środowisku mamy przykłady takich modlitw, które są długie, ale Słowo  Boże mówi że są zupełnie nieskuteczne i nie docierają do Boga. Jak często słyszymy o różańcu o jego sile i skuteczności, ale nie ma to nic wspólnego z prawdziwą modlitwą. Również litanie, które wielokrotnie są powtarzane a używane w nich słowa ludzie wypowiadają zupełnie bezmyślnie są przykładem takiej modlitwy. Niemalże w każdej religii pogańskiej znajdziemy coś w rodzaju różańca, którego praktyka polega na kolejnym powtarzaniu treści modlitwy np. w buddyzmie i hinduizmie mamy modlitwę mala czyli wieniec lub naszyjnik – jest to sznur modlitewny służący do odliczania liczby mantr często jest też nazywany mamroczącą modlitwą
W islamie jest „Subha” – sznur modlitewny składający się z 33 paciorków, który wygląda niemalże tak samo jak różaniec. W niektórych krajach i religiach używa się tzw. młynków modlitewnych. W kościołach protestanckich w których zapomina się czym jest prawdziwa modlitwa stosuje się godziny modlitewne. Oczywiście nie ma nic złego w wyznaczeniu czasu modlitwy, ale jeśli godzina staje się ważniejsza od samej modlitwy, to również jesteśmy winni. Musimy sobie powiedzieć, że mamy tendencje popadania w legalizm i rutynę przyzwyczajając się do pewnej praktyki i zapominamy, po co to robimy i w jakim celu to robimy. Mój przyjaciel opowiadał mi, kiedyś że mieszkał na Sycylii i na msze przychodzili najwięksi mafiosi, często siadali w pierwszych ławkach, dawali największe ofiary. Wydawało się, że są najgorliwiej wierzący, ale po mszy wykonywali wyroki śmierci i zamachy. Czy ci ludzie mieli społeczność z Bogiem, czy naprawdę się modlili? Nic podobnego oni byli częścią pewnej tradycji praktykowali religię, ale Boga w tym nie było.
Również przywiązywanie uwagi do czasu modlitwy może być pułapką. Często słyszę, że być może zbyt mało się modlimy i po części się z tym zgadzam. Gdy czytamy biografię wielkich mężów Bożych to dostrzeżemy, że ważną częścią ich życia była modlitwa. Niekiedy spędzali długie godziny na modlitwie, czasami całe dnie. O Jakubie bracie pańskim mówi się, że miał wielbłądzie kolana na których była twarda skóra od klęczenia w modlitwie. Ale zapominamy o tym, że oni, dlatego spędzali tyle czasu na modlitwie, bo kochali Boga. Modlitwa dla nich była czasem, w którym się zatracali i zapominali o jego upływie. Dlatego niejednokrotnie gdy wstawali z kolan zauważali że minęły godziny. Ale gdy mówimy będziemy modlić się tak długo jak oni, ale cały czas spoglądamy na zegarek i zastanawiamy się ile czasu upłynęło, to zachowujemy się sztucznie i traktujemy modlitwę w taki sposób jak Jezus powiedział, że nie powinniśmy jej traktować.
Zauważmy, że Jezus powiedział iż powinna być pewna właściwa postawa w modlitwie
 Mateusza 6:6  Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.
Na czym ta postawa polega. Zobaczmy, że ta postawa polega na oddzieleniu, muszę wejść do komory i nie chodzi o to, że teraz muszę się schować. Oczywiście odosobnione miejsce często pomaga w społeczności z Bogiem i Jezus także często udawał się na osobność. Ale komora o której Jezus mówi to świadomość, że podczas modlitwy jedyne co powinno się liczyć to, to że stoisz teraz przed Bogiem. Niewolno ci się skupiać na czymś innym, rzeczach które w tej chwili nie mają żadnego związku z Bogiem. Czy nie tak często jest, że gdy klękamy do modlitwy, to myśli nam się kłębią w głowie i różne rzeczy próbują wtedy zdobyć naszą uwagę? Ale muszę się odciąć od wszystkiego ludzi, problemów, wydarzeń i wznieść głos do Boga, muszę wiedzieć, że on mnie teraz słucha i musze mieć pragnienie relacji i społeczności z Nim. Taka postawa jest zupełną przeciwnością tego, co wcześniej powiedzieliśmy. Ludzie często stają do modlitwy w sposób mechaniczny wypowiadają różne słowa zupełnie nie myśląc o Bogu, o swoim życiu, czy ono mu się podoba, czy ono jest zgodne z Jego wolą.
Wtedy kiedy nasza modlitwa będzie w ukryciu, wtedy kiedy nie będziemy się z nią obnosić, kiedy skupie się na Bogu i nie będę modlitwy traktował jak praktyki religijnej polegającej na słowotoku wtedy zostanę wysłuchany, bo Bóg widzi w ukryciu.
Zwróćmy teraz uwagę na modlitwę Pańską
Modlitwa Pańska zaczyna się od słów „Ojcze nasz” (w. 9) czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, kogo Jezus chce nauczyć tej modlitwy?
W naszym kraju niemal każdy człowiek zna na pamięć tą modlitwę. Jest wielokrotnie powtarzana w różnych okolicznościach. Podczas nabożeństw, chyba każdej mszy, pogrzebów, uroczystości państwowych i wielu różnych innych sytuacjach. Ale często jest traktowana w taki sposób, jaki jest sprzeczny z Ideą modlitwy, bo polega na odmawianiu. Jezus tej modlitwy chce nauczyć tych którzy są Bożymi dzieci, tych którzy mają relacje z Bogiem, a Bóg faktycznie stał się dla nich Ojcem. W Modlitwie tej dziecko zwraca się do swojego Ojca, którym jest Bóg. Być może ty wielokrotnie odmawiałeś tą modlitwę, ale czy zwracałeś się w niej w ufności, jako dziecko do swojego Ojca? Czy Bóg jest w ogóle twoim Ojcem? Czy tak Go traktujesz? Czy jesteś częścią Jego rodziny? Czy narodziłeś się na nowo i wszedłeś do królestwa Bożego? Pytam o te wszystkie rzeczy, bo tylko wtedy, kiedy odpowiesz na nie twierdząco ta modlitwa będzie miała sens w twoich ustach. W innym przypadku będzie to zwykłe odmawianie. Dopiero wtedy, kiedy Bóg stanie się twoim Ojcem przez wiarę w Jezusa Chrystusa, a ty staniesz się dzieckiem Bożym modlitwa ta stanie się taką, jaką Jezus chciał żeby była w naszych ustach. Istnieje powszechne przekonanie, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, ale to jest nieprawda. Prawdą jest natomiast, że wszyscy ludzie są stworzeniami Bożymi, ale częścią Bożej rodziny stajemy się wtedy, kiedy przyjmiemy Jezusa, kiedy uwierzymy w Niego, kiedy zaufamy Mu. Wtedy On daje nam prawo przystępu do Boga, a Bóg staje się twoim Ojcem. Czytamy o tym w Ew. Jana 1,11 – 13.
Gdy wrócimy do modlitwy Pańskiej i trochę się nad nią zastanowimy zobaczymy, że jest niezwykła i zawiera wszystko, o co powinno się w niej znajdować. Modlitwa ta jest wzorem modlitwy dla każdego wierzącego. Najczęściej gdy ludzie myślą o modlitwie to mają na myśli pewne prośby i potrzeby, które chcę przedstawić Bogu. Ale modlitwa, której uczy nas Jezus nie zaczyna się ode mnie. Ona zaczyna się od Boga, cała historia zaczyna się od Boga, pierwszy rozdz. Ks. Rodzaju Zaczyna się Słowami „Na początku Bóg”. Bez Boga nie ma niczego, nie byłoby i nas tutaj. Ludzie ciągle to pomijają i zawsze zaczynają od siebie i skupiają się na sobie. Człowiek, który poznał Boga i został włączony do rodziny Bożej nigdy tak nie robi, On już nie chce żyć tak, jakby Boga nie było. Teraz już wiem, że moje życie zależy od Boga, że życie każdego człowieka zależy od Boga i istnienie tego świata. Bóg w tym wszystkim jest najważniejszy, więc zawsze zaczynam od Boga i tak zaczyna się Modlitwa Pańska. Zaczyna się uwielbieniem Boga i tak powinna się zaczynać każda nasza modlitwa „niech się święci twoje imię”. Chrześcijanin już wie nie tylko, że jest Bóg, ale Bóg jest godny wszelkiej chwały i uwielbienia   Psalm 150:6 Niech wszystko co żyje chwali Pana! Alleluja.
Zobaczcie także w drugim akapicie tej modlitwy również nie pojawiają się moje potrzeby one nie są pierwsze, a nawet drugie. Czy nie stąd wypływa wiele nieporozumień, kłótni, rozwody, wojny, bo na pierwszym miejscu stawiamy nasze żądania i potrzeby. W modlitwie Pańskiej w drugim akapicie jest wyrażenie pragnienia, by przyszło Boże Królestwo. Chrześcijanin to przede wszystkim ktoś, kto troszczy się o Boże Królestwo. Sprawy Boga są jego sprawami, wola Boga jest jego wolą. Czeka z niecierpliwością kiedy ten grzeszny porządek tego świata przeminie i „ziemia będzie pełna chwały Pana jak może wodami wypełnione” (Ha 2,14). Kiedy w końcu powróci Jezus i wszyscy będą znać Pana od najmłodszego do najstarszego.  Następnie jest życzenie i pragnienie, by wola Boga się wypełniła. Jeśli tylko poznaliśmy Boga, to nie możemy być wobec tego obojętni. Kiedyś nie interesowało mnie, co myśli Bóg o moim żuciu, jaka jest jego wola względem mnie i względem świata. Ale teraz odkąd stałem się dzieckiem Bożym są to dla mnie sprawy najwyższej wagi. Tak, więc zobaczmy że najważniejszy jest Bóg, że on zawsze musi być na pierwszym miejscu.
 Dopiero w kolejnych wersach są sprawy które odnoszą się do nas do naszej egzystencji. Słowa „chleba naszego powszedniego” (w.11) nie tylko dotyczą spożywania posiłków, ale dotyczą wszelkich fizycznych potrzeb, które muszą być zaspokojone w naszym życiu byśmy mogli funkcjonować.
Pan powiedział szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości a wszystko inne będzie wam dodane (Mt 6,33).
Bóg chce zatroszczyć się o nasze fizyczne potrzeby, wszak jest naszym Ojcem, wie że tego wszystkiego potrzebujemy. Bóg również pragnie byśmy byli od niego zależni i jest gotowy wypełnić swoją ojcowską funkcje, jest pełen miłości i troski. Ale chce byśmy Mu zaufali, byśmy zajęli się tym co jest naprawdę istotne sprawami Królestwa Bożego. Pan również chce byśmy przedkładali Mu wszystkie te sprawy związane z naszą egzystencją tutaj na ziemi, sprawy pracy, obowiązków, mieszkania i inne, a On będzie nas zaopatrywał. Oczywiście nie chodzi tutaj o życie opływające w luksusy, ale o nasze potrzeby.
 Następnie jest prośba o naszą duchowość, by Bóg oczyszczał nas z grzechów. Chrześcijanin to  ktoś, kto został usprawiedliwiony i ma życie wieczne, ale wciąż chodzi w tym świecie i ulega pewnemu zanieczyszczeniu lub upadkom dlatego zawsze powinien przychodzić do Boga o oczyszczenie z poszczególnych grzechów. Należy je wyznać i prosić Boga o przebaczenie i nie wracać do nich. Jezus o tym mówił w ten sposób
Jan 13:10  Rzecze mu Jezus: Kto jest umyty, nie ma potrzeby myć się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy.
Podobnie czytamy w 1 liście Jana
1 Jana 1:9  Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.
Dalej Jezus mówi o pewnym teście, który może sobie zrobić każdy chrześcijanin „odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcą”. Człowiek wierzący w Chrystusa to ktoś, komu odpuszczono ogromne długi, których nigdy nie mógłby spłacić, więc w swoim życiu również przebacza i odpuszcza wszystkim którzy przeciw niemu zawinili. Jeśli nie możesz przebaczyć krzywd, które wyrządzili ci ludzie, prawdopodobnie nigdy nie otrzymałeś przebaczenia od Boga i nie znasz łaski. Gdybyś ją poznał, gdybyś miał świadomość ile Bóg ci przebaczył nie miałbyś oporu przebaczyć twoim winowajcą. Dlatego mówię, że to jest pewien test dla nas czy jesteśmy chrześcijanami.
Później jest modlitwa, by Bóg chronił nas od grzechu, by czuwał nad nami, by pokusy i ataki szatana nie zwyciężyły nas. Pan Jezus prosił o swoich uczniów w podobny sposób mówiąc:
 Łukasza 22:31 Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę.
Są złe chwile w naszym życiu, a grzech czai się u drzwi, by zdobyć nas i podbić w niewolę. Ale Bóg może nas przed tym wszystkim zachować może nas uchronić, może uczynić to, co mówi Juda w swoim liście:
Judy 1:24  A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały,
I o to wszystko powinniśmy się modlić.

Podsumowując zobaczmy, że modlitwa jest rozmową dziecka z Ojcem przez nią wchodzimy w społeczność i intymną relacje z naszym Bogiem. Gdy znasz Boga i stałeś się Jego dzieckiem modlitwa przestaje być religijną powinnością, klepaniem bez namysłu, ale staje narzędziem, przez które możesz kontaktować się z Bogiem. Możesz lepiej Go poznawać i być przez niego posilonym właśnie przez modlitwę, możesz również mieć wpływ na sprawy tego świata, bo Bóg w łasce swojej wysłuchuje nas. Ale modlimy się w sposób pokorny, będąc zależnym od naszego Boga, nie czynimy tego na pokaz, nie dla ludzi, ale chce uwielbiać i wywyższać Ojca który jest w niebie, bo jestem Jego dzieckiem przez Imię Pana Jezusa Chrystusa. Amen 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Pobożność na pokaz Ew. Mateusza 6, 1 – 4

Drodzy przechodzimy dzisiaj do 6 rozdz. i dalszej części Kazania na górze. We wcześniejszych wersetach Jezus wyjaśniał właściwe rozumienie Pism Starego Testamentu. Było to konieczne, bo uczeni w piśmie i faryzeusze wykrzywili i zniekształcili znaczenie Słowa Bożego dopasowując Boże przesłanie do własnej sprawiedliwości i ludzkiej tradycji. Wydaje mi się, że gdyby Jezus dzisiaj pojawił się między nami również odniósłby się do fałszywych poglądów na temat Boga i pobożności, które funkcjonują w naszym społeczeństwie. Gdy Pan omówił kwestie prawa i złego jego rozumienia następnie przechodzi do trzech wielkich tematów i dzisiaj poruszymy pierwszy z nich. Tymi trzema wielkimi tematami są:
1.      Życie Bożego człowieka, czyli życie w prawdziwej pobożności
2.      Kwestia właściwego życia modlitewnego i społeczności z Bogiem.
3.      I trzeci temat dotyczy umartwiania  ciała.
Jezus zaczyna od tego w jaki sposób chrześcijanie powinni podchodzić do sprawiedliwości i czynienia dobrych uczynków. W przekładzie biblii Warszawskiej występuje słowo „jałmużna” ale w niektórych manuskryptach jest zwrot „baczcie byście swojej sprawiedliwości nie wynosili przed ludźmi”. Bibliści są zgodni co do tego, że Jezusowi nie chodzi tylko o małą część pobożności, ale o ogólną zasadę. Więc Jezus omawia w tym fragmencie sposób sprawowania swojej pobożności w ogóle i Jego wypowiedź nie jest ograniczona tylko do jałmużny. Pan uczy nas że przede wszystkich człowiek wierzący powinien badać własne serce, zważać na siebie i próbować odpowiedzieć sobie na pytanie. Czy jego pobożność czynienie sprawiedliwości i wszystkie praktyki religijne czynione są dla Boga i na Jego chwałę. Mógłbym każdego z was zapytać tu dzisiaj, po co tu przyszedłeś, dlaczego jesteś na tym miejscu? Czy twoją główną motywacją jest czcić Boga i wzrastać w poznaniu Go. Być może dla każdego z nas jest to oczywiste, ale Jezus uświadamia nam, że ludzie z różnych powodów zajmują się chrześcijaństwem i nie zawsze wypływają one z pragnienia oddania chwały Bogu. Bóg nie tylko widzi co robimy i gdzie przebywamy, nie tylko patrzy na to w jaki sposób Go uwielbiamy. Bóg również bada serce każdego z nas i patrzy dlaczego to robimy. Tak więc Bóg zwraca uwagę nie tylko na faktyczne czyny, ale również na motywacje. Gdy król Dawid postanowił Bogu zbudować świątynie, która miała służyć za miejsce spotkań człowieka z Bogiem, to Bóg dostrzegł szczere zamiary Dawida i chociaż Dawid nigdy nie zbudował świątyni tylko uczynił to jego Syn Salomon, to jednak Bóg wynagrodził Dawidowi ten zamiar obietnicami na daleką przyszłość (1 Samuela 7 rozdz.). Później Salomon syn Dawida mówi tak:
1Królewska 8:18  Lecz Pan rzekł do Dawida, mojego ojca: Iż zamierzałeś zbudować dom dla imienia mojego, postąpiłeś dobrze, tak zamyślając,
Możemy to podsumować zwrotem „że Bóg patrzy na serce” i wielokrotnie widzimy to w Piśmie Świętym, że dla Boga liczy się przede wszystkim postawa serca, motywacje z których wypływa działanie. I Bóg jest w mocy ocenić te motywacje, przed człowiekiem możemy ukryć szczerość naszych działań, ale nigdy nie możemy tego zrobić przed Bogiem, bo jako powiedział Dawid w Psalmie 139, 14 „Duszę moją znasz dokładnie”
 Zauważcie, że słowo Ojciec jest wymienione w pierwszych 18 wersetach 6 rozdziału aż dziesięć razy. Oznacza to, że chrześcijanin to człowiek, który ma relacje z Bogiem i został włączony do Bożej rodziny. Wcześniej nie znał Boga, ale odkąd Go poznał Bóg stał dla niego kimś ważnym stał się dla niego jego Ojcem. Kimś, kto troszczy się o niego. W wyniku tej relacji człowiek taki zaczyna traktować Boga poważnie i zmienia do niego swój stosunek. Zwróćcie uwagę, że zupełnie inaczej traktujemy kogoś obcego, a inaczej traktujemy rodzinę. To co myślą obcy na nasz temat jest nam obojętne, ale nie tak jest z rodziną. Od teraz, kiedy Bóg stał się dla niego kimś bliskim, autentycznym i żywym chrześcijanin już nie chce być wobec niego obłudny. Moja pobożność już nie jest w tym celu by znaleźć aprobatę i pochwałę u ludzi. Nie spełniam również dobrych uczynków, by wzbudzić podziw u innych. Właśnie w taki sposób zachowywali się faryzeusze i uczeni w piśmie. Zobaczcie, że oni praktykowali pomoc ubogim, modlitwę, post i Pan Jezus nie potępia tych rzeczy. Wprost przeciwnie robili coś właściwego, coś co Bóg akceptuje i nakazuje. Ale cały problem polegał na tym, że oni nie czynili tego dla Boga, ale dla oka ludzkiego. Również dzisiaj główną motywacją wielu osób w praktykowaniu pobożności jest chęć pokazania się przed ludźmi. Zwróćcie uwagę na inne fragmenty Słowa Bożego gdzie Pan potępia taką postawę:
Mat 23:5  A wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli. Poszerzają bowiem swoje rzemyki modlitewne i wydłużają frędzle szat swoich.
Mat 23:6  Lubią też pierwsze miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach,
Mat 23:7  I pozdrowienia na rynkach, i tytułowanie ich przez ludzi: Rabbi.

Luk 16:15  I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.

Mat 23:25  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że oczyszczacie z zewnątrz kielich i misę, wewnątrz zaś są one pełne łupiestwa i pożądliwości.
Mat 23:26  Ślepy faryzeuszu! Oczyść wpierw wnętrze kielicha, aby i to, co jest wewnątrz niego, stało się czyste.
Mat 23:27  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że podobni jesteście do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelkiej nieczystości.
Mat 23:28  Tak i wy na zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, wewnątrz zaś jesteście pełni obłudy i bezprawia.
Drodzy gdy ktoś zachowuje się w ten sposób mówimy, że jest obłudy lub nazywamy go hipokrytą. Jakie cechy musi mieć człowiek byśmy mogli nazwać go w ten sposób? W słowniku Języka polskiego pod hasłem „obłudny” możemy znaleźć takie wyjaśnienie: obłuda to nieszczere dwulicowe postępowanie i zachowanie podejmowane jedynie ze względu na zewnętrzne formy lub korzyści. Słowo „obłudny” ma swoje źródło w greckim zwrocie   (hypokritēs) możemy to przetłumaczyć jako aktor lub ktoś kto gra, udaje. Pierwotnie słowo to służyło do opisania postaci, która nosi maskę. Tak więc człowiek taki udaje prawdziwego wierzącego w Boga, ale naprawdę wewnątrz serca wcale nie interesuje go Chwała Boża. Nie interesuje go również uwielbianie Boga i służenie Mu. Motywacje takiego człowieka są inne, on pragnie być zauważony przez ludzi i pochwalony. Więc wszystko będzie czynił w taki sposób, żeby ludzie go dostrzegli, jego służba i pobożność będzie ostentacyjna na pokaz. Będzie czerpał jakąś radość ze swojej pobożności tylko wtedy, kiedy zostanie zauważony lub pochwalony. Ofiarę będzie dawał w taki sposób żeby ludzie widzieli z wszelką pomocą będzie czynił podobnie. Będzie trąbił przed sobą jak bardzo  on służy Bogu i jakie to jest wielkie poświęcenie. Modlitwy takiego człowieka będą często skupione na doborze słów, żeby wszyscy zobaczyli jak ładnie i długo się modli, a swoich czynach i religijności będzie mówił na prawo i lewo. Nigdy nie ominie okazji żeby pochwalić się, w jaki ofiarny sposób angażuje się w różne działania i jak wiele czasu i wysiłku go to kosztuje. Zawsze takiemu człowiekowi towarzyszą ukryte i przy tym się kamufluje niczym kameleon przybierając pozór pobożności przed ludźmi. Ale rzeczywiście w życiu takiego człowieka na ma prawdziwej czci dla Boga i nie rozumie co to znaczy oddawać Bogu cześć w Duchu i w Prawdzie.
Pozór pobożności polega na tym, że ktoś udaje przed ludźmi i chce przed nimi dobrze wypaść, ale jak powiedział apostoł Paweł życie takiego człowieka jest zaprzeczeniem mocy pochodzącej od Boga. Ktoś taki jest w stanie dobrze się zachowywać przez kilka godzin w niedzielę w kościele lub na spotkaniu biblijnym. Zawsze gdy ma okazje pokazać się, to uczyni to. Z zewnątrz wszystko wygląda w porządku, bo zbudował pewien fałszywy obraz swojej osoby dla innych, ale jak powiedział Jezus (w. 1) w środku, w sercu nie ma pragnienia Boga. Za to jest tam pragnienie ludzkiej chwały, pycha, przeświadczenie o własnej wyjątkowości, zarozumiałość, egoizm i chęć wywyższania się nad innych. Prawdziwy grób pełny trupich kości. Gdy tylko gasną światła fleszy, gdy tylko ludzie przestają patrzeć, gdy taki człowiek idzie do swojego domu lub wyjeżdża do innego miasta zachowuje się jak bezbożnik. Ta prawdziwa natura objawia się, gdy nikt nie patrzy, a przynajmniej takiemu człowiekowi tak się wydaje.
To co przyświeca w tym działaniu ludziom o których Jezus wspomina w naszym tekście, których nazywa hipokrytami i obłudnikami to zadowolić samego siebie, a nie Boga. Przez pokazanie się ludziom chcą podnieść swoje mniemanie o sobie by mogli się chlubić i zaspokoić własne ja.
Trzeba powiedzieć, że w takiej postawie znajduje się lekceważenie Boga, a nawet odejmowanie Mu jego cech i atrybutów. Przecież wszyscy wiemy, że Boga nie da się oszukać, że Bóg widzi wszystko, każde nasze działanie i każdą myśl. A jednak taki człowiek gdzieś w swoim sercu traci tą świadomość lub nigdy jej nie miał, że wszystko co robi jest dla Boga jawne, nawet nasze motywacje.
Czy nie z tego, że zapominamy Boga podczas naszych codziennych działań bierze się większość naszych problemów? Gdybyśmy za każdym razem i w każdej chwili mieli głęboką świadomość, że Bóg patrzy na wszystko co robimy i myślimy, wiele z naszych działań nie maiłoby miejsca. Weźmy np. pod uwagę wczorajszy dzień, w jaki sposób układałeś swoje sprawy? Czy czyniłeś to z Bogiem i przed Bogiem? Czy to, co robiłeś Bóg akceptuje i przyznałby się do tego? W jaki sposób rozmawiałeś z ludźmi, co wychodziło z twoich ust? Czy słowa, które wypowiadałeś były na chwałę Boga? We wszystkim, co robimy w działaniach, mowie powinna nam przyświecać zasada z listu Pawła do koryntian
1Koryntian 10:31 A więc: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą.
Czy widzicie? Na chwałę Bożą, a nie  na ludzką, nie dla księdza, nie dla pastora nie dla świata i w tym  celu by ludzie cię pochwalili, nie dla mnie i dla innych, ale na Chwałę Bożą.
Gdy czytamy te fragmenty możemy być trochę zdezorientowani, bo przecież troszkę wcześniej Jezus mówi, że ludzie mają widzieć dobre czyny czynione przez chrześcijan i chwalić Ojca, który jest w niebie (Mt 5,16). Jak można pogodzić to, co Jezus mówi wcześniej z tym co Jezus naucza teraz? Czy nie ma jakiejś sprzeczności w tym nauczaniu? Nie, Jezus mówi, że uczeń Chrystusa żyje dla Boga nie skupia się na ludziach, nie oni są przyczyną jego działania. Wprawdzie działanie chrześcijanina wpływa na ludzi i ma to czynić, ale celem jest chęć podobania się Bogu. Więc cała tajemnica zasadności i skuteczności życia chrześcijańskiego leży w wewnętrznych motywacjach. Możemy spotkać dwóch ludzi którzy chodzą do tego samego kościoła angażują się w tą samą służbę, podobnie się modlą i jeden z nich jest chrześcijanin, a drugi nie. Dlatego tak ważne jest badać swoje serce, zadawać sobie pytanie, dlaczego i dla kogo to wszystko robię? Czy w tych wszystkich moich działaniach chce podobać się Bogu, a nie mężowi, rodzicom, znajomym sąsiadom i komukolwiek innemu. Dlaczego to jest tak ważne? Zwróćcie uwagę na drugą część wersetu Mt 6,1- 2 inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.
2  Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.
 Jeśli twoją motywacją w służbie i spełnianiu dobrych uczynków było to, by ludzie cię widzieli, chwalili, darzyli uznaniem, więc widzieli cię i otrzymałeś swoją zapłatę i nie masz co liczyć na zapłatę od Boga. Jak wielka będzie tragedia wielu liderów przywódców kościelnych z różnych denominacji, którym głównie zależało na chwale ludzkiej. Podobnie będzie z wieloma pseudo – chrześcijanami, którzy nie są zainteresowani Bogiem, ale sobą i pragnieniem zaspokojenia własnego ego jak faryzeusze. Jezus powiedział do faryzeuszy
Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze (Łuk 16,15)
W naszym życiu mamy tendencje popadania w skrajności, ale postawa o jakiej mówi Jezus musi być bardzo wyważona. Nie chodzi o to, by teraz kryć się z każdym swoim dobrym uczynkiem, by dawać ofiarę w taki sposób by nikt nie zauważył. Przecież Pan Jezus nie tak sprawował swoją publiczną służbę. Wprost przeciwnie jego publiczna służba była przed ludźmi i dla ludzi. Po prostu Pan nie krył się ze swoim działaniem, ale nie czynił tego by się ludziom  podobać lecz Bogu i wielokrotnie o tym mówił.
Jana 8:50  Ja zaś nie szukam własnej chwały. Jest taki, kto jej szuka i sądzi.
Jan 5:41  Nie przyjmuję chwały od ludzi,
Tak właśnie powinien żyć chrześcijanin nie dla chwały ludzkiej lecz Bożej.
Zobaczcie również, że w naszym dzisiejszym fragmencie pojawia się kwestia nagrody, zapłaty od Boga za sprawiedliwe wydające owoce chrześcijańskie życie. W trzech z czterech dzisiejszych wersetów Jezus wspomina o zapłacie. Należy podkreślić, że człowiek wierzący może oczekiwać i powinien oczekiwać od Boga nagrody za dobrą służbę. Wszak Bóg wielokrotnie to obiecuje i przez te obietnice zachęca nas do gorliwości. O Mojżeszu w liście do hebrajczyków jest powiedziane w kontekście porzucenia przywilejów księcia Egiptu, on był wychowany przez córkę Faraona.
Hebrajczyków 11:26 uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę.
Podobnie jest powiedziane o Abrahamie, że służył Bogu oczekując miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg Hebrajczyków 11,10. Również Apostoł Paweł wielokrotnie wspominana o nagrodzie podając przykład biegacza który bierze udział w wyścigu mówiąc
1Ko 9:24  Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli.
Filipian 3:14  Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.
Pan Jezus mówił, że służba każdego chrześcijanina na sądzie zostanie podsumowana i nagrodzona odpowiednio do poświęcenia i oddania Panu. Mamy przypowieść o dziesięciu minach i wiele innych obietnic, że Bóg ma nagrody dla swoich dzieci. Ale nagrodę otrzymamy tylko wtedy, kiedy nie będziemy oczekiwać jej od ludzi. Jeśli czekamy na zapłatę tutaj tam u Boga nie mamy się czego spodziewać.
Ostatnią rzecz na którą chciałem zwrócić uwagę jest w (w. 4)
Mateusza 6:4  Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.
Bóg widzi w ukryciu, dla Boga jest jawne jest to, czego nikt nie wie i nikt się nie domyśla.
Hbrajczyków 4:13 i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę.
Bóg widzi wszystkie szczere i dobre motywacje, widzi wszystkie działania, które powinny zostać docenione i wynagrodzone i ani jeden z dobrych uczynków, ani jedna chwila poświęcenia nie zostanie zapomniana.
Może zdarzyło się, że ciężko pracowałeś, poświęcałeś się i nikt tego nie zauważał lub nie zostałeś doceniony. Może nawet zdarzyło się tak, że spotkały cię przykre doświadczenia, podczas gdy chciałeś dobrze. Świat nie dostrzegł twojego zaangażowania, ale nie zależy ci na tym nie czynisz tego dla chwały ludzkiej. Twoje poświęcenie było w ukryciu, ale Bóg widzi w ukryciu i któregoś dnia wszystkie twoje starania ujrzą światło dzienne i otrzymasz nagrodę od Pana. Chciałem cię dzisiaj zachęcić byś nie rezygnował ze swojego zaangażowania i poświęcenia, byś nie tracił nadziei, bo już niebawem okażemy się z Nim. Wprost przeciwnie bądź oddany i gorliwy dla Królestwa Bożego, bo czyniąc tak gromadzisz skarb którego mul nie zje, a złodzieje nie zabiorą ci. Wtedy, kiedy On się ukarze – Pan Jezus, my ukarzemy się razem z nim w Jego chwale. Jak często dzisiaj chrześcijańskie działania są wyśmiewane, a bezinteresowne poświęcenie dla bliźniego jest postrzegane jako naiwność. Jak często padają pytania ile ci zapłacili, że zwiastujesz ewangelię lub chodzisz do tego kościoła, ile za to dostajesz? Ale Jeszcze nie tutaj i jeszcze nie teraz, to jednak kwestia czasu kiedy Pan odpłaci wszystkim miłującym Go miłością niezniszczalną
1Pt 5:4  A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały. Amen

Łączna liczba wyświetleń