wtorek, 29 lipca 2014

Co duchowe narodziny z Boga sprawiają życiu chrześcijanina?

Ostatnio mówiliśmy o tym czym są duchowe narodziny. Dzisiaj powiemy sobie o tym co sprawiają duchowe narodziny z Boga.
   1.      Narodziny z Boga umożliwiają stać się Bożymi dziećmi i mieć wyjątkową relacje z Bogiem.
Przede wszystkim duchowe narodziny sprawiają, że uzyskujemy z Bogiem unikalną i wyjątkową relację Biblia nazywa tych którzy narodzili się z Boga, Bożymi dziećmi. Inaczej traktujemy obcych,  a inaczej traktujemy swoje dzieci. Również Pismo Święte mówi, że Bóg w wyjątkowy sposób traktuje tych, których nazywa swoimi dziećmi, tych którzy narodzili się nie z cielesnej woli człowieka, ale z Boga
Ew. Jana 1,12; Rzymian 1,7; Rzymian 8,14-15; 2 Koryntian 6,17-18; Galacjan 3,26; Galacjan 4,6; 1 Jana 3,1
2.      Status Bożych dzieci powoduje, że jesteśmy pod Bożą ochroną i Bożą troską.
To że wierzący w Chrystusa są Bożymi dziećmi powoduje, Bóg dla wierzących staje się rodzicem i w sposób szczególny troszczy się o nich, staje się ich Ojcem.
Łukasza 18,17; Mateusza 7,11; 1 Piotra 5,7; Mateusza 6,9; Mateusza 10,29-30; Łukasza 15,20-24; Jeremiasza 31,33; Zachariasza 2,12 (Boża troska dla Izraela) Psalm 103,13
3.      Chrześcijanie są obiektem specjalnej Bożej dyscypliny.
To że jesteśmy Bożymi dziećmi powoduje, że Bóg nas dyscyplinuje jak rodzic dyscyplinuje swoje dzieci. Czasami jest to dla  nas przykre i ciężkie, ale w końcu służy dla naszego dobra. Poganom zaś często Bóg pozwala chodzić własnymi drogami, co dla niektórych może wydawać się dobre, ale  ostatecznie prowadzi na zatracenie.
Przypowieści Salomona 3,11-12; Powtórzonego Prawa 8,5; Hebrajczyków 12,5-11; Objawienie 3,19; Joba 5,17; Koryntian 11,27-32
4.      W wyniku nowego narodzenia stajemy się nowymi ludźmi i mamy żyć nowym Bożym życiem, powinniśmy mieć pragnienie sprawiedliwego dobrego życia
Nowe narodzenie z Ducha Świętego daje nam nowe pragnienie. Pragnienie społeczności z Bogiem i pragnienie dążenia do tego co jest miłe Bogu.
Efezjan 4,22-32; Kolosan 3,5-14; Jana 2,29
5.      Przez nowe narodzenie stajemy się członkami Bożej rodziny
Efezjan 2,19; 1 Piotra 2,9; Hebrajczyków 2,11-13
6.      Przez Nowe narodzenie powinniśmy chcieć Słowa Bożego
1 Piotra 2,2; Jana 8,47
7.      Przez nowe narodzenie mamy miłość do ludzi
1 Jana 4,7


niedziela, 27 lipca 2014

Ślepi którzy widzą Ew. Mateusza 9,27-31

Chyba wszyscy się zgodzą, że utarta wzroku, to bardzo przykra dolegliwość. Nie możesz swobodnie poruszać się. Nie wiesz co się dzieje wokół ciebie. Nie możesz rozpoznać kto  jest w pobliżu i możesz czuć się zagrożony z tego powodu, bo trudno ocenić sytuacje w jakiej się znajdujesz. Nie możesz również cieszyć się widokiem bliskich, przyrody, wspaniałych obrazów. Życie ludzi niewidomych jest ciężkie i podlega wielu ograniczeniom nawet dzisiaj, w czasach gdy z pomocą przychodzi nam technika. Wtedy bycie niewidomym było o wiele cięższe, a do tego ślepota była porówna z trądem i budziła powszechną odrazę.
Mamy w naszej dzisiejszej historii sytuacje gdy Jezus wychodzi z domu Jaira i udaje się do miejsca gdzie przebywał być może do domu Piotra (w. 28). Po wyjściu z domu Jaira i wskrzeszeniu jego córki idzie za nim dwóch niewidomych, być może ktoś ich prowadzi. Przez całą drogę tych dwóch nieszczęsnych ludzi krzyczy w stronę Jezusa, „Synu Dawida Zmiłuj się nad nami”, ale Jezus przez pewien czas nie reaguje na ich wołania. Wydaje mi się, że to jest znaczące. Również na nasze modlitwy często nie mamy odpowiedzi od razu. Tak jest i w tym przypadku. Ale ci dwaj ślepcy nie zniechęcają się. Widać, że mają pewność co do miłosierdzia Chrystusa, więc idą i wołają mając nadzieje, że w końcu Jezus poświęci im chwile czasu. Widać również  że są wytrwali. Często wytrwałość jest determinowana przez prawdziwą potrzebę. Gdy mamy palącą sprawę potrafimy być wytrwali. Wiele naszych modlitw zostaje pozostawionych w poł drogi z tego powodu, że zbyt mało nam zależy. Ale tym razem dwaj niewidomi nie poddali się i podążają za Jezusem, aż do samego końca i wchodzą również do domu gdzie gościł.
Dopiero tam Jezus znajduje dla nich czas i postanawia ich wysłuchać. Zwraca się do nich z pytaniem czy wierzą, że może to uczynić. Pytanie, które zadaje im Jezus dotyczy Jego mocy. Wydaje się, że owym ślepcom mogło być trudnej uwierzyć w możliwość dokonywania cudów przez Jezusa niż tym, którzy na własne oczy mogli widzieć jak Jezus czyni niezwykłe rzeczy. Z pewnością musieli wcześniej słyszeć o niezwykłych uzdrowieniach i cudach Jezusa. To wystarczyło, by wzbudzić w nich wiarę bez cienia wątpliwości, że Jezus ma na tyle mocy, że może ich uzdrowić. Wtedy Jezus dotknął się ich oczu z przesłaniem, że skoro  mówicie iż macie wiarę, to niech się stanie według poziomu waszej wiary. Czy ślepcy mieli wiarę, że Jezus może ich uzdrowić? Oczywiście że mieli. Gdyby nie mieli wiary nie zostaliby uzdrowieni. Ktoś mógłby zadać pytanie, to w końcu jak to jest, Czy Jezus uzdrowił tych ślepców, czy sami się uzdrowili? Możemy być pewni, że Jezus ich uzdrowił w odpowiedzi na ich wiarę.
Drodzy trzy rzeczy chce podkreślić w dzisiejszym zwiastowaniu.
1.      Po pierwsze prawdziwa wiara wcale nie przychodzi z oglądania, ale bierze się ze Słowa Bożego.
Zwróćcie  uwagę, że tych dwóch ślepców zanim zostali uzdrowieni uwierzyli w Jezusa mimo swojej ułomności. Krzyczeli do niego „Synu Dawida zmiłuj się nad nami”. Tytuł „Syn Dawida” jakim ślepcy nazywali Jezusa, był tytułem mesjańskim. Jezus oczywiście nie mógł być dosłownym synem Dawida, bo Dawid żył 1000 lat wcześniej. Tytuł ten Oznaczał, że Mesjasz będzie pochodził z linii Dawida i będzie spadkobiercą tronu Dawida oraz przyniesie wyzwolenie dla Izraela. Byśmy mogli lepiej to zrozumieć musimy wrócić do Starego Testamentu i zbadać proroctwa mesjańskie. W Ks. Izajasza 35,5-6 jest powiedziane, że Mesjasz będzie otwierał oczy ślepym, będzie leczył chromych i rozwiązywał języki niemowom. W Ks. Izajasza 61,1-2 czytamy, że Mesjasz będzie głosił dobrą nowinę, ogłaszał dobroć Boga, wyzwalał z więzów, wyprowadzał na wolność i pocieszał złamane serca. Wszystkie zapowiedzi mesjańskie występowały w służbie Jezusa i dla ślepców było to jednoznaczne, że Jezus musi być Mesjaszem. Wydaje mi się, że ewangelista Mateusz celo przedstawia nam tych dwóch nieszczęsnych, niewidomych ludzi, by pokazać nam ich w opozycji do przeciwników Jezusa. Wielu uczonych w piśmie i faryzeuszy którzy mogli oglądać jego cuda i wspaniałe rzeczy, które czynił nie uwierzyli. Tutaj mamy dwóch ślepców, którzy nie widzieli żadnego cudu, tylko słyszeli o Jezusie, a uwierzyli.
Zobaczcie że, wcześniej przed tymi wydarzeniami oskarżano Jezusa o bluźnierstwo (Mat. 9,3) później oskarżano go o to, że jada z celnikami i grzesznikami (Mat.  9,11), następnie miano do Niego pretensje że jego uczniowie prowadzą zbyt mało pobożne życie (Mat 9,14), później Jezus jest oskarżany przez faryzeuszy, iż mocą diabła wypędza demony (Mat. 9,34). Niemalże w każdej historii tego dziewiątego rozdziału napotykamy na jakąś opozycje czy oskarżenia w kierunku Jezusa lub jego uczniów. Aż chce się zadać pytanie, dlaczego oni tak postępują czy nie widzą co Jezus czyni? Czy nie widzą, że Jezus wypełnia proroctwa mesjańskie z Ks. Izajasza? No właśnie nie widzą, a ci którzy cieleśnie nie widzą, to widzą w Nim to czego nie mogą dostrzec ci którzy powinni zobaczyć.  Drodzy okazuje się, że kwestia wiary w Chrystusa nie wynika z oglądania niezwykłych rzeczy i Mateusz chce nam to pokazać. Człowiek najczęściej mówi „zobaczę to uwierzę” ale nawet jak widzi to często nie wierzy. Wydaje mi się, że również i my niekiedy mamy takie podejście, że gdyby tylko stały się wspaniałe rzeczy, zaczęłyby dziać się cuda i niezwykłe wydarzenia, to zaraz byśmy mieli przebudzenie duchowe? Ale czy rzeczywiście? Jednego możemy być pewni, że zaraz pojawiłoby się mnóstwo gapiów i ciekawskich osób, ale wcale nie byłoby to jednoznaczne z dojściem do wiary, bo wiara potrzebuje otwartego serca na Słowo Chrystusa, a nie tylko dowodów. Powiem nawet więcej, prawdziwa wiara często jest gotowa poradzić sobie bez dowodów, wystarczy jej Słowo Boga. Jezus dał więcej dowodów swojego posłania niż ktokolwiek mógłby oczekiwać, Apostoł Jan napisał
Jana 21:25  Wiele też innych rzeczy dokonał Jezus, które, gdyby miały być spisane jedna po drugiej, mniemam, że i cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by należało napisać.
A mimo tych dowodów znaczna większość nie uwierzyła w Niego. Tutaj mamy historię dwóch ślepców którzy uwierzyli nie na podstawie tego co widzieli, ale na podstawie tego  co słyszeli. Na czym my opieramy swoją wiarę, czy opieramy ją na Słowie Bożym czy na tym co przed naszymi oczami. Wiara jest gotowa ufać bez dowodów, niewiara nie wierzy pomimo dowodów. Niekiedy ludzie mówią, że gdybym tylko teraz zobaczył jak Bóg czyni to, czy tamto, to z pewnością bym uwierzył. Ale jestem pewny,  że jeśli teraz nie wierzą i odrzucają ewangelię, nie uwierzyliby i wtedy kiedy mieliby przed sobą niezwykłe działanie Boga. Dlaczego? Bo niewiara nie wynika z braku dowodów, dowodów jest aż nadto, niewiara wynika z budowniczego grzesznego serca człowieka, które za wszelką cenę nie chce się podporządkować Bogu. I jest tak jak Jezus nam przedstawił w historii o bogaczu i łazarzu. Bogacz twierdził, że jeśli ktoś z umarłych poszedłby do jego rodziny i przestrzegłby ich przed piekłem, to wtedy by uwierzyli (Łuk 16,30). Ale Abraham powiedział, że jeśli Słowa Bożego nie słuchają, to i cuda ich nie przekonają. W ten oto wspaniały sposób ewangelista Mateusz pokazuje nam, że ci którzy są ślepi mogą naprawdę widzieć i mogą widzieć o wiele więcej niż ci, którzy mówią że widzą, a tymczasem są całkowicie ślepi. Jeśli widzisz Chrystusa, jeśli dostrzegłeś w nim swojego Zbawiciela, jeśli zawołałeś jak tych dwóch nieszczęsnych ślepców Jezusie Synu Dawida zmiłuj się nade mną, to możesz dziękować Bogu i powinieneś dziękować Bogu za to, że otworzył ci oczy, bo byłeś ślepy, a teraz widzisz.


2.      Druga zaś rzecz jaka możemy zobaczyć w tym fragmencie to, to żeby doświadczyć od Boga łaski potrzebna jest wiara.
W odpowiedzi na wiarę człowieka Bóg okazuje swoje miłosierdzie.  Nasza dzisiejsza historia podkreśla to w sposób szczególny. Tych dwóch ślepców szło za Jezusem i wołało o zmiłowanie jest to wyrazem wiary. Nie zniechęcali się, gdy Jezus nie okazywał im zainteresowania, jest to wyrazem wiary. Nie zrezygnowali gdy Jezus wszedł do domu, oni weszli za nim, jest to wyrazem wiary. Następnie potwierdzili swoją wiarę, gdy Jezus zapytał  się ich „czy wierzą, że On może to uczynić”, a później ich wiara została potwierdzona przez cud, który się dokonał gdy Jezus powiedział „niech się stanie według waszej wiary”. Wobec tych faktów nie możemy mieć żadnych wątpliwości, że tych dwóch niewidomych ludzi posiadało głęboką wiarę. Prawdą jest, że nie zawsze Jezus wymagał od uzdrowionych wiary. Czasami ktoś inny przychodził w imieniu chorego człowieka np. setnik w imieniu sługi i setnik posiadał wiarę (Mat 8,10), innym razem byli to przyjaciele sparaliżowanego, oni posiadali wiarę (Mat 9,2), jeszcze innym razem przyszła do niego kobieta, kananejka prosząc o swoją córkę. Nic nie czytamy o wierze tej córki, ale czytamy o ogromnej wierze tej kobiety
Mateusza 15:28  Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny.
Nowy Testament zawsze podkreśla konieczność wiary, by zbliżyć się do Boga, by otrzymać Jego błogosławieństwo. W liście do Hebrajczyków czytamy, że bez wiary nie można podobać  się Bogu (Hebr. 11,6) że musi być ta iskra ufności, gdy przystępujemy do Niego, że Bóg odpowiada jeśli do Niego wołamy. Jezus mówił, że jeśli tylko byśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy,  to wiele obietnic ze Słowa Bożego stałoby się w naszym życiu rzeczywistością. Ostatnio głosząc jednemu z więźniów ewangelie mówiłem mu o konieczności zaufania Chrystusowi i że On jest w mocy wyprostować jego życie. On mówił mi o swoich obciążeniach z przeszłości, jak ciężkie życie miał. I z tego powodu twierdził, że nie jest możliwe, żeby jego życie się zmieniło. On nie wierzył w Boga, który ma moc i jest w stanie wyprostować i wyprowadzić człowieka z największych problemów. Niewiara, tylko jeden Bóg wie jak wiele projektów w kościele zostało pozostawionych z jej powodu, jak wiele działań i możliwości nie zostało nigdy podjętych i jak wielu ludzi poddało się w połowie drogi, jak wielu nie usłyszało ewangelii z naszych ust z tego powodu, że nie wierzymy iż Bóg może odrodzić ich serca. Niewiara zawsze mówi: „po co podejmować wysiłek i tak się nie uda” wiara natomiast mówi, „że jeśli Bóg chce to się uda, nawet jak będą trudności. Przypomnijmy sobie Jozuego i Kaleba którzy wierzyli, że Bóg wprowadzi ich do ziemi obiecanej. Bóg powiedział i uczyni to, mieli Bożą obietnice. Ale wątpiący twierdzili, że przeciwności są zbyt wielkie i nawet Bóg temu nie podoła. Dwaj ślepcy mieli Boże Słowo, że Mesjasz będzie otwierał oczy ślepym i uchwycili się tego. Wielokrotnie czytamy w Słowie Bożym o wątpiącym sercu.  Jakub powiedział, że niech nie mniema człowiek wątpiący, że od Pana coś otrzyma (Jak 1,6-8). O służbie Jezusa czytamy, że z powodu niewiary nie dokonał w Nazarecie zbyt wielu cudów, bo znali Go i nie widzieli w Nim nikogo ponad to,  że był synem zwykłego cieśli oraz znali jego rodzinę (Mat 13,58). Inaczej mówiąc nie uważali Go za  kogoś wyjątkowego, kogoś kto mógłby im pomóc i z tego powodu w niewielkim stopniu mogli doświadczyć miłosierdzia. Innym razem czytamy o historii Piotra gdy Jezus każe mu przyjść do siebie po wodzie (Mat 14,29-31). Piotr wychodzi z łodzi i idzie do Jezusa po tafli wody. Ale w pewnym momencie się zląkł wiatru i w tej chwili zaczął tonąc. Pamiętacie co Jezus do niego powiedział? On powiedział: „dlaczego zwątpiłeś, o małowierny” (Mat 14,31). Wiara jest również niezbędna, by doświadczyć od Boga przebaczenia i odpuszczenia grzechów. Bóg w swojej mądrości ustanowił wiarę jako kanał czy narzędzie przez które otrzymujemy jego błogosławieństwo. Apostoł Paweł powiedział, że Łaską  jesteśmy zbawieni (Efez 2,8-9). Ale jak to zbawienie przychodzi do  nas? Drodzy przychodzi do  nas przez wiarę w Chrystusa. Oczywiście nie zbawia nas nasza wiara, nie my sami się zbawiamy. Zbawia nas Bóg w odpowiedzi na wiarę. Wiara jak w przypadku tych dwóch ślepców, woła do Chrystusa, szuka Go, szuka jego pomocy i rozwija się pod wpływem słuchania Słowa Bożego. Dzisiaj mogę ci powiedzieć to co Jezus powiedział Tomaszowi „nie bądź bez wiary, ale wierz” (Jan 20,27). Bóg dał nam wiarę byśmy przez nią mogli otrzymywać Jego błogosławieństwo i jest to sposób przez który On nas leczy.
3.      Trzecia zaś rzecz jest w 30 i 31 wersie. Jezus nakazał im, by nikt się o tym nie dowiedział.
A co ci dwaj uzdrowieni uczynili? Poszli i wszędzie rozpowiadali o tym co On im uczynił. Nie jest to jedyny raz kiedy Jezus nakazuje nie rozpowiadać o cudzie, którego dokonał.  Wcześniej czytaliśmy o tym w (Mat 8,4) gdy podobny nakaz dał oczyszczonemu trędowatemu, później takie samo przykazanie dał wielu uzdrowionym (Mat 12,16), również rodzinie Jaira którego córkę wskrzesił z martwych pouczył, by o  tym nie rozpowiadać (Mk 5,43). Najczęściej kończyło się to w taki sposób jak w naszym dzisiejszym przypadku, On mówił żeby nie rozpowiadać, a świadkowie szli i wszędzie rozpowiadali. Ale bardziej intryguje nas, dlaczego Jezus zabraniał mówić o tych cudach? Jakie kierowały Nim motywacje? Wydaje się, że te wypowiedzi Jezusa są spowodowane tym, że tłum często źle rozumiał Jego posługę. Nie widzieli w Nim Zbawiciela od grzechów oraz Króla i Pana ich dusz, ale widzieli w Nim politycznego wyzwoliciela, może uzdrowiciela. Źle również rozumieli Jego posługę mesjańską. Patrzyli na nią w kontekście odbudowy narodu. Widzieli w Nim kogoś kto zatroszczy się głównie o ich doczesne potrzeby z pominięciem problemu grzechu. Ale Jezus głównie w tamtym czasie przyszedł rozprawić się z grzechem. Wszystko cokolwiek robił było podporządkowane finałowi w Jerozolimie gdzie miał położyć swoje życie jako okup za wielu, jako ofiarę przebłagalną za grzechy. Więc zabraniał rozpowiadać lub usuwał się w cień gdy chciano obwołać Go Królem (Jana 6,15). Czynił tak, by nie stwarzać fałszywego obrazu swojej osoby i żeby królem okazał się przez śmierć i zmartwychwstanie, a nie przez polityczne podboje. Fałszywy obraz Jezusa nigdy nie doprowadziłyby ludzi do przebaczenia i życia wiecznego. Nawet z ewangelii wynika, że tłum który witał Go jako Króla przy wjeździe do Jerozolimy (Mat 21,8-10). Później był zawiedziony jego działalnością i zezwolił na jego ukrzyżowanie.
Dzisiaj nie mamy nakazu żeby milczeć o tym co Pan uczynił. Wprost przeciwnie mamy głosić tą ewangelie po całym świecie i wszelkiemu stworzeniu. Ale jeśli przedstawia się fałszywy obraz Jezusa to jest to, to przed czym Jezus próbował zapobiec.
Dzisiaj również spotykamy się z tym jak i wtedy że wiele osób ma fałszywy obraz Jezusa. Np. Jezusa który daje powodzenie finansowe lub Jezusa który dla każdego ma uzdrowienie z każdej choroby, lub Jezusa który akceptuje grzech. Świadkowie Jehowy głoszą fałszywego Jezusa, Jezusa stworzonego, mniejszego od Ojca. Inni głoszą Jezusa sakramentalnego w chlebie, lub Jezusa zbawiającego przez uczynki. Jeszcze inni widzą w Jezusie jedynie wielkiego  nauczyciela i filozofa lub tylko autorytet moralny. Jezus chciał przede wszystkim żeby ludzie w Jego Osobie widzieli zbawiciela od grzechów. Widzieli w Nim pośrednika między ludźmi a Bogiem, widzieli w Nim ofiarę przebłagalną za grzech świata za mój i twój grzech, widzieli w nim jedyny ratunek dla siebie i dla wszystkich innych. Jaki jest twój obraz Jezusa? Czy jest On wypisany przez ewangelię? Czy może przez nasze poglądy? Jeśli jest to Jezus ewangelii, to jest to Jezus do którego należy wszelka władza i moc, jest to Jezus zwycięski, jest to Jezus Zbawiciel, który stawi  nas nieskalanych przed Ojcem w Niebie. A jeśli mamy fałszywy obraz Jezusa, to jest to Jezus słaby. Jezus na którym często się zawodzimy i Jezus w końcu z którego rezygnujemy z tego powodu, że jesteśmy rozczarowani, bo nie spełnił naszych oczekiwań. Ale problem nie leży w Jezusie tylko jaki Jezus przed naszymi oczami został wymalowany.

Podsumowując
1.      Wiara do właściwego wzrostu potrzebuje czegoś więcej niż cudów. Potrzebuje Słowa Bożego i otwartego serca,  które jest gotowe przyjąć Jezusa bez uprzedzeń.
2.      Po drugie Jezus wymagał wiary od ślepców, by mogli doświadczyć cudu. On również chce byśmy i dzisiaj przystąpili w wierze do Niego bez powątpiewania. Przez wiarę otrzymujemy zbawienie i wszelkie inne błogosławieństwo.
3.      Dbajmy o to, być mieć  właściwy obraz Jezusa, obraz wypisany na kartach Słowa Bożego. Wtedy z pewnością się na Chrystusie nie zawiedziemy Amen.









niedziela, 20 lipca 2014

Kilka słów na temat Bojaźni Bożej

Drodzy w Biblii dosyć często pojawia się termin bojaźni Bożej. Jeszcze kilkadziesiąt może kilkanaście lat temu nie mieliśmy z tym problemu. Wiedzieliśmy, że Boga nie tylko należy kochać i czcić, ale należy się Go trochę bać. W dzisiejszych czasach sposób postrzegania Boga znacznie się zmienił przez współczesnego człowieka. Dzisiaj wiele osób uważa, że wszelkie ograniczenia nie pozwalają mu cieszyć się wolnością, a Boga nie należy się bać, bo przecież Bóg jest miłością. Więc tworzy się obraz Boga jako „dobrego wujka”, który nie wtrąca się w nasze sprawy i akceptuje wszystko na co mamy ochotę pod warunkiem, że my jesteśmy szczęśliwi, bo przecież Bóg nas kocha. Tracimy obraz Boga jako Stworzyciela, jako Prawodawcy i jako Sędziego, który ma prawo domagać od swojego stworzenia, którego jest właścicielem przestrzegania nadanych przykazań. Bojaźń Boża nie pasuje nam do współczesnego obrazu Boga. Obrazu Boga, który jest dla człowieka i spełnia zachcianki człowieka. Obrazu Boga który przestaje być Panem całej ziemi, a staje się sługą naszych grzesznych pragnień. Tan fałszywy obraz Boga bierze się z fałszywego pojęcia czym jest miłość. Miłość często wielu ludziom kojarzy się z akceptowaniem wszystkiego i zgodą na wszystko. Grzeszny człowiek wziął tą jedną cechę Boga i uformował ją na obraz świata. W ten sposób miłość Boża stała się usprawiedliwieniem dla wielu ludzi ich grzechów i grzesznego postępowania.  Ale Biblia przedstawia nam inny obraz Boga. W Biblii to człowiek jest dla Boga. Człowiek jest stworzony, by służyć Bogu i by być Bogu posłuszny. Prawdą jest, że Bóg kocha człowieka, ale nie w taki sposób jak mówi świat. Ta Boża miłość zawiera w sobie żarliwość o prawdę, dobro i nienawiść do zła. Ktoś powiedział, że: „dlatego iż kocham swoje dzieci nienawidzę wszystkiego co je niszczy, co im zagraża”
Teraz zwróćmy uwagę co Biblia mówi o Bojaźni Bożej
Tak Bóg mówił do Izraela
Powtórzonego Prawa 10:12  Teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy.
13  Abyś przestrzegał przykazań Pana i jego ustaw, które Ja ci dziś nadaję dla twego dobra.
14  Oto do Pana, twego Boga, należą niebiosa i niebiosa niebios, ziemia i wszystko, co na niej się znajduje,
15  Jednak tylko do twoich ojców przywiązał się Pan, twój Bóg, aby ich miłować, a po nich wybrał ze wszystkich ludów was, ich potomków, jak to jest dziś.
16  Obrzeżcie więc nieobrzezkę waszego serca, a waszego karku już nie zatwardzajcie,
17  Gdyż Pan, wasz Bóg, jest Bogiem bogów i Panem panów, Bogiem wielkim, potężnym i strasznym, który nie ma względu na osobę ani nie przyjmuje darów,
18  On wymierza sprawiedliwość sierocie i wdowie, a miłuje obcego przybysza, dając mu chleb i odzież.
19  Więc i wy miłujcie obcego przybysza, gdyż sami byliście obcymi przybyszami w ziemi egipskiej.
20  Pana, Boga swego, będziesz się bał, jemu będziesz służył, przy nim będziesz trwał i na jego imię będziesz przysięgał.
21  On jest twoją chwałą i On jest twoim Bogiem, który dokonał z tobą tych wielkich i strasznych rzeczy, jakie oglądały twoje oczy.
Inny fragment mówi
Psalm 111:10  Początkiem mądrości jest bojaźń Pana; Wszyscy, którzy ją okazują, są prawdziwie mądrzy. Chwała jego trwa na wieki.

Job 28:28  I rzekł do człowieka: Oto bojaźń Pańska, ona jest mądrością, a unikanie złego rozumem.

Kaznodziei Salomona 12:13  Wysłuchaj końcowej nauki całości: Bój się Boga i przestrzegaj jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka.
14  Bóg bowiem odbędzie sąd nad każdym czynem, nad każdą rzeczą tajną czy dobrą, czy złą.
Ta idea Bojaźni Bożej znajduje się również w Nowym Testamencie. Spotkałem się z takimi komentarzami, że owszem w Starym Testamencie należało bać się Boga, bo Bóg był wtedy groźny i daleki. Ale teraz gdy mamy Jezusa, który jest dobry i  łaskawy, to Bojaźń Boża przestała mieć znaczenie. Ale Słowo Boże mówi:
Hebrajczyków 12:28  Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią.
12:29  Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.

Filipian 2:12  Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni: z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.


O co chodzi z tą Bojaźnią Bożą? Zwróćcie uwagę, że gdy mowa jest o Bojaźni Bożej zawsze w kontekście pojawia się stronienie od zła lub od grzechu. Bojaźń Boża jest nabożnym lękiem przed wielkością Boga, przed Jego majestatem, przed Jego świętością i przed Jego sądem. Człowiek bojący się Boga, to człowiek pamietający, że Bóg nie lekceważy grzechu i za grzech oraz łamanie Jego przykazań pociąga człowieka do odpowiedzialności. Człowiek bojący się Boga to człowiek pamiętający, że przede wszystkim jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za to, jak prowadzimy swoje życie, za to jak załatwiamy swoje sprawy, za to jak układamy swoje stosunki z ludźmi. Tak jak dziecko jest odpowiedzialne przed swoimi rodzicami ze swojego postępowania czy pracownik wobec swojego pracodawcy, tak każdy człowiek jest odpowiedzialny przed Bogiem. Ze świadomości poczucia tej odpowiedzialności i z właściwego obrazu kim jest Bóg, tworzy się właściwe uczucie Bojaźni Bożej. Nie jest to paniczny, paraliżujący strach. Ale uczuciu Bojaźni Bożej również temu towarzyszy lęk przed Bogiem, który powstrzymuje nas przed czynieniem zła.
Zwróćcie uwagę na pewne wydarzenie zapisane w 20 rozdziale Ks. Rodzaju. Abraham przez pewien czas mieszka w Gerarze w filistyńskim  mieście, którym rządzi król Abimelech. W tym czasie Abraham wszystkim rozpowiada, że Sara jest jego siostrą, a tymczasem jest żoną. Czynił tak dlatego, że bał się o własne życie, bo Sara była piękną kobietą i myślał,  że ktoś może jej pragnąć dla siebie, a jego uśmiercić. Gdy król Abimelech dowiaduje się o tym pyta Abrahama dlaczego to uczynił. Wtedy Abraham odpowiada
Rdzaju 20:11  Abraham zaś odpowiedział: Powiedziałem sobie: Zaiste, nie ma bojaźni Bożej na tym miejscu i zabiją mnie z powodu żony mojej.
Czy widzicie co Abraham mówi? On myślał, że ludzie tam mieszkający nie  boją się Boga i nie znają Go. To miało powodować, że mają własne standardy sprawiedliwości i nie będą mieli nic przeciwko żeby zabić Abrahama, by mieć jego żonę. Ironią jest, że w tej historii Abraham pokazał, że jego bojaźń w stosunku do Boga też była na niskim poziome, bo kłamał i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Ale po wielu latach od tego wydarzenia, gdy Abraham poznaje Boga coraz bardziej i dowiaduje się coraz więcej o tym kim jest Bóg. Bóg wzywa go do złożenia ofiary ze swego syna. Po tym jak Abraham okazuje posłuszeństwo Bogu, Bóg wystawia mu takie świadectwo.
Rdzaju 22:12  I rzekł: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic, bo teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego.
Na czym polegała Bojaźń Boża, którą miał Abraham w tym wypadku? Bojaźń ta polegała na posłuszeństwie. Abraham był bardziej posłuszny Bogu niż swojemu pragnieniu posiadania potomka i miłości do  swojego syna.
W Biblii Bojaźń Boża zawsze związana jest ze świadomością kim jest Bóg i przestrzeganiem Jego przykazań. Jako chrześcijanie, dzieci Boże, powinniśmy czuć bliskość Boga jako Ojca, ale jednocześnie mieć pewien respekt przed Nim jako stwórcy wszechświata. Bóg to nie jest nasz kumpel, którego możemy klepać po plecach czy igrać sobie z Nim. Zawsze względem Niego powinniśmy mieć odpowiednią postawę pokornej czci gotową zaakceptować jego wolę. Jest to postawa uniżoności przed Nim wynikająca z poznania jego charakteru, świętości i majestatu. Z takiej postawy względem Boga zawsze rodzi się posłuszeństwo. Wewnętrzne objawienie i poznanie Boga wpływa zawsze na zewnętrzne postępowanie.
Więc jak możemy wzrastać w Bojaźni Bożej?
Mam trzy propozycje:
1.      Czytać i studiować regularnie Biblie. Biblia uczy nas o Bogu o tym kim jest i jaki jest Jego charakter. Studiując słowa Biblii poznajemy Boga dowiadując się za każdym razem więcej z tego kim jest Bóg, gdy siadamy do tej księgi.
2.      Po drugie Modlitwa, by Bóg objawiał nam Samego siebie przez Ducha Świętego. Duch Święty w życiu chrześcijanina objawia mu Boga i przenika człowieka Boża osobą tak, że chrześcijanin posiada wewnętrzne poznanie osoby Boga. Poznanie to, to osobista więź miedzy Bogiem, a człowiekiem
3.      I po trzecie w każdej chwili pamiętajmy, że Bóg jest przy nas i patrzy na nasze życie. Cokolwiek robimy i czymkolwiek się zajmujemy Bóg jest świadkiem każdej naszej chwili. 




wtorek, 15 lipca 2014

Wezwanie, Wybranie, Powołanie i Zbawienie

Drodzy jest pewna nauka, doktryna w Biblii, która jest niezwykle jasno przedstawiona, a jednak budzi wiele kontrowersji. Jest to nauka o wybraniu, przeznaczeniu do zbawienia. Słowo Boże w wielu miejscach uczy nas, że Bóg w swojej łasce, przeznaczył ludzi do zbawienia. Następnie w odpowiednim czasie ich powołał i odpowiedzieli na ewangelię. Bóg troszczy się również o to, żeby ci wszyscy którzy zostali przez Niego powołani wytrwali w wierze i zostali zbawieni.
1.      Wezwanie
Bóg do zbawienia wzywa wszystkich ludzi, ale uwierzą tylko ci którzy przez Boga zostaną pociągnięci.
Wielu wezwanych, ale mało wybranych Mateusza 22,14. Bóg zaprasza wszystkich do zbawienia.  Wezwani do zbawienia są wszyscy Mateusza 11,28 Bóg wzywa wszystkie krańce ziemi do nawrócenia Izajasza 45,22. Jezus wzywa każdego i pragnie mu dać żywą wodę do picia Jana 7,37. Bóg zaprasza wszystkich Objawienie 22,17

2.      Powołanie
W Biblii czytamy że Bóg powołuje do zbawienia. Dlatego zawsze mówię, że chrześcijaninem nie stajesz się kiedy chcesz. A często tak ludzie myślą o chrześcijaństwie. Chrześcijaninem stajesz się wtedy kiedy Bóg zadecyduje, kiedy Bóg cię powoła do życia wiecznego, a nie ty sam się powołasz. Możesz zacząć chodzić do kościoła chrześcijańskiego, możesz zacząć czytać Biblię, możesz zacząć na zewnątrz zachowywać się jak chrześcijanin, ale chrześcijaninem możesz nie być. Chrześcijaninem nie stajesz się w taki sposób jak stajesz się wyznawcą innych religii. Gdy stajesz się wyznawcą innych religii to przekonujesz się do jakiś poglądów, które usłyszysz, zaczynasz praktykować jakiś kult owej religii i jest to twoja decyzja. Ale chrześcijaninem stajesz się z powodu Bożego działania. Decyzji Boga, który objawia ci prawdy Słowa Bożego mocą Ducha Świętego, o twoim zgubieniu, o ofierze Syna Bożego w którym masz usprawiedliwienie.
Jana 6,37 Do Jezusa przychodzą ci co daje ich Ojciec. Jana 6,44 Ojciec pociąga do  zbawiania i bez jego interwencji człowiek nie jest zainteresowany ewangelią ; Jana 6,64-65 Jeśli komuś nie jest dane to od Ojca, nie może taki człowiek uwierzyć w Jezusa; Jana 10,16 Jezus ma owce już wybrane, które musi przyprowadzić Jana; 10,26-27 Ci którzy nie wierzą, nie są z Jego owiec; Jeremiasza 1,5 Bóg go wybrał i powołał, podobnie uczynił z Apostołem Pawłem Galacjan 1,15-16
Objawienie 13,8 ci którzy nie są zapisani w księdze żywota baranka od założenia świata oddadzą pokłon zwierzęciu.
Apostoł Paweł uczy wyraźnie w liście do Rzymian 9,9-24, że Bóg powołuje i wybiera.
Wszystkie fragmenty z ewangelii Jana wskazują wyraźnie na Boże powołanie tych którzy odpowiadają na ewangelię. Bóg wcześniej zanim człowiek jest gotowy uwierzyć w Chrystusa działa w sercu człowieka i tak kieruje jego drogami, że prowadzą go one do Chrystusa. Jezus mówił, że jeśli ktoś przychodzi do Niego On go nie wyrzuci precz, co znaczy tyle, że będzie zbawiony.

3.      Wybranie
Biblia wielokrotnie mówi o wybraniu. Jest to akt suwerennego Boga, który przeznacza ludzi do zbawienia. Ten Boży wybór w żadnym razie nie został w jakikolwiek sposób zainicjowany przez człowieka. Czyli człowiek nie dał Bogu żadnego powodu dla którego Bóg miałby powołać tą konkretną osobę. Wprost przeciwnie, Słowo Boże uczy że Bóg miał powód, by każdego człowieka potępić, ale niektórych postanowił zbawić okazując im swoje miłosierdzie. Bóg nie uczynił tego ze względu na nasz stan moralny, bo powołuje osoby o różnych stopniu moralności. Wszak w jego oczach i tak wszyscy jesteśmy splugawieni, zepsuci i nabieramy wartości dopiero w Chrystusie. Bóg wybrał wierzących z powodu swoich własnych celów, których nam nie objawił. Wybrał wierzących z powodu swej wielkiej miłości, choć miał słuszne prawo potępić wszystkich.
Efezjan 1,4 Bóg wybrał wierzących przed założeniem świata.  Bóg wybrał Tesaloniczan i innych ku zbawieniu 2 Tesaloniczan 2,13. Poganie przeznaczeni do życia wiecznego uwierzyli Dzieje 13,48. Ze względu na wybranych Bóg skróci dniu ucisku Mateusza 24,22

4.      Bóg wybrał konkretnych wierzących z sobie tylko znanego powodu i troszczy się o ich zbawienie.
Rzymian 8,28-30 Bóg wybrał wierzących i powołał w odpowiednim momencie, a także czuwa nad tym,  by ci których powołał dostąpili zbawienia. Efezjan 1,4-14 Bóg wybrał wierzących w Chrystusie z powodu upodobania swojej woli, aby przyczynili się w wieczności do uwielbienia chwały jego.
5.      Bóg powołuje i odradza człowieka do społeczności z Chrystusem
Słowo Boże uczy, że to  Bóg zradza chrześcijanina swoją mocą przez Słowo Boże i Ducha Świętego.
Bóg daje nam prawo stania się Dziećmi  Bożymi Jana 1,12-13. By stać się chrześcijaninem musi nastąpić narodzenie z Ducha Św Ew. Jana 3,3-5; Bóg zrodził nas przez Słowo Boże gdy zechciał Jakuba 1,18; Bóg ożywił chrześcijan chociaż byli martwi Efezjan 2,4-5; Bóg odrodził nas ku nadziei żywej 1 Piotra 1,3.23




niedziela, 13 lipca 2014

Ew. Mateusza 9,18 – 26 Mocniejszy niż krwotok, mocniejszy niż śmierć.

Drodzy dzisiaj mamy dwie historie z życia Jezusa, którymi się zajmiemy. Pierwsza z nich dotyczy śmierci córki Jaira, przełożonego synagogi. A druga, która właściwie jest wpisana w tą pierwszą dotyczy kobiety, która od wielu lat cierpiała na krwotok i wydała wszystkie swoje pieniądze na lekarzy, ale żaden z nich jej nie pomógł.
Zastanawiałem się długo nad tą historią. Zastanawiałem się nad tym dlaczego Bóg zdecydował, by każdy z ewangelistów oprócz Jana opisał tą historię w swojej ewangelii. Dlaczego każdy z tych trzech ewangelistów umieścił w tej jednej historii zarówno Jaira przełożonego synagogi i chorą kobietę cierpiącą od wielu lat na nieuleczalną chorobę? Żaden z nich nie pominął czy to Jaira, czy to tej kobiety. Można powiedzieć, że przez tą historię połączono ich życie ze sobą  na zawsze.
Ale co mają wspólnego te dwie osoby? Co ma wspólnego przełożony synagogi, szanowany człowiek organizujący życie religijne współczesnych mu ludzi z chorą nieczystą kobietą cierpiącą od wielu lat na krwotok. Co ma wspólnego pobożny, gorliwy, przykładny Żyd z kobietą, która z powodu swojej dolegliwości przez prawo była uznana za nieczystą? Z kobietą, której nie można było się dotykać? Z kobietą, która nie miała w opinii wielu w końcu prawa przyjść i prosić Jezusa tego Świętego Nauczyciela, a co dopiero się Go dotknąć? Dlaczego Bóg zdecydował żeby te dwie osoby ze sobą połączyć i przedstawić nam je w jednej opowieści?
Wydaje mi się że jest to ważne, by na te pytania sobie odpowiedzieć zanim przejdziemy do szczegółów historii tych dwóch osób. I wydaje mi się że mam odpowiedź. Zarówno Jair jak i ta chora kobieta potrzebują pomocy Jezusa. Zarówno on jak i ona potrzebują Zbawiciela.
Myślę, że celowo Duch Święty umieścił te dwie przeciwne sobie osoby obok siebie, by w ten sposób przypomnieć nam ważną prawdę, o której  mamy tendencje zapominać. Ta prawdą jest że nie ma znaczenia czy jesteśmy moralni religijni i dobrzy. Czy może uchodzimy za nieczystych grzesznych, plugawych i bezbożnych. Wszyscy potrzebujemy tego samego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Przed Bogiem w kwestii zbawienia wszyscy ludzie są równi, Bóg dzieli nas na martwych i żywych. Martwi to ci co  nigdy nie poznali Chrystusa i nigdy nie uczynili Go swoim Zbawicielem, nigdy nie zawierzyli Mu swojego życia. A żywi przed Bogiem to ci, którzy uczynili zupełnie odwrotnie. Uznali swój grzech, uznali że nie są w stanie żadnym sposobem zapracować na swoje zbawienie i całkowicie swoją nadzieje położyli w Chrystusie. Nieraz może nam się wydawać, że prowadzący przykładne życie „Kowalski”, dobry ojciec i mąż, sumienny pracownik i dobry sąsiad potrzebuje w mniejszym stopniu Chrystusa niż zapijaczony, skonfliktowany ze wszystkimi i zaniedbujący swoją rodzinę „Nowak”. Nie, wszyscy w równym stopniu potrzebujemy Zbawiciela i Ratownika. Potrzebował Go przełożony synagogi, człowiek na wysokim stanowisku pełniący posługi religijne. Człowiek który, w mniemaniu wielu odniósł sukces. w Potrzebowała Go również nieczysta kobieta, która nie miała ani pozycji społecznej, ani pieniędzy.
Potrzebujesz Go również i ty i ja.
Następna rzecz, która mnie uderza w historii tych dwóch osób, to dwie beznadziejne sytuacje. Zarówno sytuacja Jaira jest całkowicie po za zasięgiem ludzkich możliwości jaki i sytuacja tej biednej kobiety. Spróbujmy przyjrzeć im się bliżej.
Do Jezusa przychodzi człowiek o imieniu Jair z bardzo poważnym problemem u Mateusza czytamy, że Jego córka umarła. Inni ewangeliści podają, że jest bliska śmierci. Prawdopodobnie chodzi o to, że jest konająca i nie ma możliwości pomóc jej w inny sposób jak tylko zwrócić się do Jezusa, którego sława w tamtym czasie musiała już dotrzeć do wielu osób. Jair pełni dosyć odpowiedzialną funkcje, przełożonego synagogi. Synagogi były to obiekty w których odprawiano kult religijny po zniszczeniu świątyni Salomona i uprowadzeniu do  niewoli babilońskiej. Żydzi podczas wygania nie mogli sprawować kultu w świątyni, więc stawiali synagogi w których czytano stary Testament i modlono się, taki dzisiejszy kościół. Jair właśnie był odpowiedzialny za wyznaczanie ludzi do czytania i do posług, był również przewodzącym wśród tamtejszej starszyzny. I ten wielce szanowany człowiek, który z pewnością miał wielkie wpływy w pewnej chwili okazuje się bardzo bezradny. Jest to chwila gdy ciężko zachorowała jego córka. Myślę, że niektórzy z nas doświadczyli takich chwil. To są chwile, że nic nie jest w stanie ci pomóc. Nie mogą ci pomóc twoje pieniądze, znajomości, wpływy jedynie co może ci pomóc to cud, to ponadnaturalna interwencja Boga. I Jair właśnie znalazł się w takiej sytuacji, to że przyszedł do Jezusa, że Go poszukiwał, że złożył mu pokłon, że padł do jego stop, że błagał Go usilnie (Mk 5,23) oddaje jak bardzo był zdesperowany, oddaje tragizm tej sytuacji. Ewangelista Łukasz dodaje, że była to  jego jedyna córka (Łk 8,42) poza nią nie miał innych dzieci. Z pewnością musiał ją bardzo kochać. Podejrzewam, że każdy z nas chciałby zrobić wszystko co jest możliwe, żeby uratować swoje dziecko. Kiedyś poznałem pewną kobietę, która opowiadała mi, że w czasie gdy jej syn był mały i chory, to jeździła na stopa prawie 400 kilometrów z nim do lekarza na rehabilitacje i leczenie, bo nie stać ja było na pociąg. W tym czasie cały czas trzymała tego małego chłopca na rękach i łapała okazje. Ciężko mi było sobie to wyobrazić, ale dzisiaj gdy mam własne dzieci wiem, że to jest możliwe i zachowałbym się podobnie.  
Inni ewangeliści mówią, że w trakcie drogi do domu Jaira sytuacja pogorszyła się, ktoś przychodzi i mówi, że dziewczynka umarła (Mk 5,35). Mówią: „nie trudź już nauczyciela ona umarła”, pozbawiają tego człowieka ostatniej nadziei. Jeszcze do tej chwili miał prawo myśleć, że zaraz Jezus przyjdzie zaraz coś powie lub się jej dotknie i jego jedyna córka znów będzie zdrowa. Ale teraz, gdy ona już umarła, to wszelka nadzieja zgasła. Jezus widzi to, widzi jak zwątpienie powoli ogarnia tego człowieka i mówi” „nie bój się tylko wierz” (Łk 8,50). Następnie udają się na miejsce, a tam uroczystość żałobna trwa w najlepsze (w. 23), wszyscy zawodzą, wszyscy płaczą, prawdopodobne są tam zawodowe płaczki, które wynajmowało się w takich sytuacjach. Jezus przekonuje ludzi, że dziewczynka śpi i zaraz zbudzi ją ze snu, ale wszyscy się z niego śmieją, dobrze wiedzą że zmarła. Wtedy Jezus każe wszystkich usunąć (Mk 5,39-40) pozostawia tylko ze sobą trzech uczniów: Piotra, Jakuba i Jana oraz rodziców dziewczynki. Następnie zwraca się do niej w słowach „Mówię ci wstać” (Mk 5,41) po tych słowach dziewczyna podnosi się i chodzi, nakazuje ją nakarmić. Już nikt  nie może mieć wątpliwości, że dwunastoletnia dziewczynka, która przed chwilą była martwa teraz żyje. Wyobrażacie sobie radość rodziców, radość tego ojca. Drodzy spójrzcie na tą historię i zobaczcie jak pełna dramatyzmu ona jest, jak narasta w niej napięcie. Aż  chce się zapytać co  się zaraz stanie, czy Jezusowi uda się tą dziewczynkę przywrócić do życia. Cała ta historia ma za zadanie pokazać i uświadomić nam, że Jezus dokonał czegoś zupełnie niemożliwego, że Jezus dokonał czegoś, czego nikt inny nie byłby w stanie dokonać. Jednym słowem Jezus dokonuje rzeczy niemożliwych. Jezus rozwiązuje niemożliwe problemy, ratuje z niemożliwych sytuacji, każe nam ufać i wierzyć kiedy z ludzkiego punktu widzenia nie ma podstaw do wiary.
Równie dramatyczna jest druga historia, chce ją omówić byśmy mogli zobaczyć pełny obraz tego co Słowo Boże próbuje na przekazać. W drugiej historii mamy biedną cierpiącą kobietę, która choruje od 12 lat i nigdzie nie znajduje pomocy. Choroba na którą cierpi całkowicie ją zrujnowała. Zrujnowała ją finansowo, bo wszystkie swoje oszczędności i zarobione pieniądze wydała na leczenie z nadzieja, że jej stan się poprawi, a  być może wyzdrowieje (Mk 5,26). Z pewnością wielu lekarzy i znachorów do których chodziła obiecywało jej poprawę i zdrowie, musiała płacić tylko więcej i więcej, aż pieniądze się skończyły. Jak pisze ewangelista Marek nie tylko jej się nie poprawiało, ale jeszcze się pogarszało pod wpływem wątpliwych metod leczenia. Owi lekarze do których udawała się ta kobieta, to raczej oszuści i naciągacze, którzy wykorzystywali jej stan, żeby się wzbogacić. Również i dzisiaj możemy spotkać pełno takich osób,  którzy zwodzą i obiecują ludziom zdrowie za  odpowiednia kwotę.  Wtedy gdy zapłacisz, to zdradzą ci jakąś cudowną metodę lub dadzą ci cudowny lek. Ta biedna kobieta również dała  się na  to  naciągnąć. Do tego  dochodziło codzienne cierpienie z powodu dolegliwości. Zarówno cierpienie fizyczne jak i psychiczne. Prawo Mojżeszowe nakazywało uznać taką kobietę za nieczystą i z tego powodu prawdopodobnie była wykluczona ze społeczności synagogi. Nieczystym stawał się również każdy człowiek, który się jej dotknął co mogło prowadzi do ograniczonych kontaktów z rodziną. Prawo mówiło
Kapłańska 15:25  Jeżeli kobieta będzie miała upływ krwi przez wiele dni, a nie jest to czas jej nieczystości, albo jeżeli będzie miała upływ krwi poza czasem jej nieczystości, to będzie nieczysta przez wszystkie dni upływu tak samo, jak w czasie jej nieczystości. Będzie ona nieczysta.
Żeby wyobrazić sobie chociaż trochę co przeżywała ta kobieta, trzeba tu przywołać ludzi chorujących na jakieś choroby zakaźne. Ludzi którzy z powodu swojej choroby są wykluczeni społecznie lub ich choroba jest w jakiś sposób odrażająca.
I po tych kilkunastu latach cierpienia i zmagania słyszy o Jezusie, o jakimś niezwykłym  nauczycielu co leczy każdą chorobę i każdą niemoc i do tego robi to za darmo. Nie zdziwiłbym się gdyby na początku nie mogła w to uwierzyć.
Ale po tym wszystkim co o Nim usłyszała doszła do wniosku, że musi się z Nim spotkać, że musi podejść i choć na chwilę się Go dotknąć, a będzie zdrowa. W końcu przepycha się przez ten tłum, który towarzyszy Jezusowi. To mogło być kilkuset ludzi, wszyscy się cisną,  wszyscy napierają, ale ona ma jedną myśl „tylko się go dotknąć”. I udaje się, dotyka się Go. W jednej chwili zostaje uzdrowiona,  odczuwa ulgę od dwunastoletniego cierpienia. Wtedy Jezus odwraca się i kieruje pytanie w stronę tłumu „kto się dotknął szat moich”? (Mk 5,30). Nasza bohaterka przyznaje się i składa świadectwo przed wszystkimi jak to cudownie została uleczona ze swojej choroby (Łk 8,47). I Znowu niezwykła desperacja, beznadziejny przypadek, cudowny wspaniały ratunek, który pochodzi od Jezusa. Wbrew pozorom te dwa przypadki mają wiele wspólnego. Zarówno pierwszy jest beznadziejny jak i drugi. W pierwszym beznadziejność jest potwierdzona przez śmierć dziewczynki i żałobę która jest w domu. Nikt już nie może mieć wątpliwości, że nic się nie da zrobić, bo na śmierć nie ma lekarstwa. A w drugim przypadku beznadziejność jest potwierdzona przez dwanaście lat leczenia. Jedynie Jezus jest rozwiązaniem dla tych rozpaczliwych przypadków i dla  każdej rozpaczliwej sytuacji.
Ale jestem przekonany, że celem ewangelistów jest ukazać nam coś więcej, niż to,  że Jezus ratuje z beznadziejnych problemów. Celem ewangelistów jest pokazać  nam, że Jezus ratuje człowieka z beznadziejnego położenia w jakim znajduje się każdy wobec Boga z powodu grzechu. Słowo Boże mówi, że byliśmy martwi duchowo przez grzechy i upadki. Pytam się was, co może zrobić martwy człowiek? Co może zrobić ktoś, kto już nie żyje? Nie może zrobić zupełnie nic. Do tego wszyscy chodziliśmy w mocy złego naśladując władcę, który jest w powietrzu, szatana. Była roztoczona nad nami żelazna kurtyna, której żaden z nas nie mógł przebić.  Czytamy o tym wszystkim w liście Pawła do Efezjan 2,1-4. Ale Bóg ożywił nas, i wyrwał  nas z moce złego, nas którzy byliśmy martwi. Beznadziejna sytuacja, tylko tak  można oddać nas poprzedni stan. I w takiej beznadziejnej sytuacji znajduje się każdy nie znający Chrystusa.
Mamy dwie potwierdzone sytuacje w których człowiek nie może pomóc. Jedynie Bóg może rozwiązać sprawę. Celem tych sytuacji jest uświadomić nam, że żaden człowiek sam nie może rozwiązać problemu swojego zbawienia. Bóg w Jezusie Chrystusie wymazał obciążający nas list dłużny, który zwracał się przeciwko nam ze swoimi wymaganiami i przybił go do krzyża (Kol 2,14).
Bóg miał całą listę naszych długów względem Niego, całą listę naszych grzechów i cała listę oskarżeń przeciw nam. Ale postanowił wymazać to wszystko, rzucić to w niepamięć i mógł to uczynić tylko w jeden sposób. Przybić tą listę do Krzyża wraz ze swoim synem Jezusem Chrystusem. To w nim mamy przebaczenie, to w Nim mamy pojednanie.  To w Nim zaczynamy żyć, To w Nim pokonujemy wszelką beznadzieje, naszą bezsilność i wszystko z czym jako ludzie nie dajemy sobie rady. To On Jezus Chrystus pojednał nas z Bogiem, byśmy nie żyli już więcej dla grzechu, ale dla sprawiedliwości.
W naszym dzisiejszym fragmencie znajduje się również mocna zachęta byśmy przyszli do Jezusa i przed Nim położyli nasze życie. Jezus jest otwarty, by pomóc nam w naszych potrzebach. Jezus nigdy nie jest tak bardzo zajęty, by nie odpowiedział na nasze wołanie. Zwróćcie uwagę, że gdy Jezus szedł do domu Jaira,  to został zatrzymany przez tą cierpiącą kobietę. Sprawa Jaira wydawała się tak pilna, że nie mogła czekać. Dzisiaj jak ktoś jest umierający, to wysyła się po niego karetkę na sygnale. Raczej nie zatrzymuje się karetki na sygnale, wszyscy jej ustępują. Ale Jezus zatrzymał się i miał czas dala tej kobiety. Po prostu nie dajmy się oszukać, że Bóg nie ma  dla nas czasu lub nasza sprawa Go nie interesuje.
Tak często z wieloma sprawami i problemami nie dajemy sobie sami rady. To mogą być sprawy natury cielesnej i duchowej. To mogą być jakieś złe myśli, nieprzebaczenie, niska samoocena,  depresja, to może być grzech z którym nie dajesz sobie rady. To również mogą być problemy natury cielesnej jak: choroba, niespłacone długi, konflikty z ludźmi i inne. Może sytuacja wydaje ci się beznadziejna jak sytuacja Jaira i tej chorej kobiety.  Może masz myśli jakie podpowiadano Jairowi „nie trudź już nauczyciela” „w tej sytuacji to nawet Bóg nie pomoże” czasami słyszymy. Jakże często jesteśmy atakowani takim myśleniem. Słowo Boże wzywa na do zgoła innej postawy. Mówi
1Piotra 5:6  Ukorzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.
7  Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.
W psalmie 55 czytamy:
Psalm 55:23  Zrzuć na Pana brzemię swoje, A On cię podtrzyma! On nie dopuści, By na zawsze zachwiał się sprawiedliwy.
Bóg nie jest głuchy i obojętny na nasze troski i nasze prośby. Różne sprawy mają różny priorytet. Czasami może nam się wydawać, że jest taka sprawa Jaira i  ona nie może czekać. Ale w tej Bożej arytmetyce priorytety są często  inne. Jedno jest pewne Bóg nie jest zły gdy do niego przychodzimy. Bóg mówi do nas jak powiedział do Jaira „nie bój się tylko wierz”. Nie trać wiary i nie trać nadziei, ale przyjdź do Jezusa. Powiedz sobie jak ta cierpiąca kobieta „obym tylko się Go dotknął/dotknęła kraju jego szaty a jego łaska spłynie na mnie”
Nasz problem często polega na tym, że brakuje nam takiej postawy, postawy desperacji w której chwytasz się z całej siły Chrystusa. Modle się o to, bym zarówno  ja jak i wy wszystkie swoje nadzieje złożyli w Chrystusie. Dlaczego? Efezjan 4:21  gdyż PRAWDA jest w Jezusie. On jest drogą prawdą i żywotem i nikt nie przychodzi do Boga inaczej jak tylko przez Niego Jana 14,6
Nie mogę ci obiecać, że gdy zrzucisz na Pana swoje brzemię,  to Bóg rozwiąże wszystkie twoje problemy tak jakbyś ty chciał. Ale mogę ci obiecać, że jeśli położysz swoją nadzieje w Nim, to On przebaczy ci twoje grzechy i przeprowadzi cię przez te problemy tak jak On chce. Czasami to będzie coś niezwykłego, innym razem coś zwyczajnego, ale zawsze coś wspaniałego.
Podsumowując
1.       Po pierwsze wszyscy potrzebują Zbawiciela, który jest Jezus. Zarówno tzw. Dobry jak i zły, wykształcony i nie mający żadnego wykształcenia, szanowany i odrzucony. Dosłownie każdy potrzebuje Chrystusa, ale większość o tym nie wie.
2.      Po drugie Jedynie Jezus ratuje z beznadziejnego położenia w jakim  znajduje się cała każdy z nas. On pojednał nas z Bogiem i bóg w Nim wymazał  nasze długi nie zaliczając nam naszych upadków. Ale policzył je  na jego konto przez wiarę w Niego.

3.      I po trzecie Jezus nigdy nie jest tak zajęty, by nie odpowiedział na nasze wołanie. To czego często nam brakuje, to postawy jak miał Jair czy owa kobieta „Nie bój się tylko wierz”

wtorek, 8 lipca 2014

Dobrzy aniołowie

Drodzy  dzisiaj zajmiemy się tematem dobrych aniołów. Jak już mówiliśmy wcześniej Biblia komunikuje nam, że człowiek nie jest jedyną rozumną istotą stworzona przez Boga. Są też istoty duchowe, aniołowie. Ostatnio rozmawialiśmy o złych aniołach zwanych demonami. Dzisiaj zajmiemy się tematem dobrych aniołów. Stary Testament mówi o aniołach ponad 100 razy, Nowy Testament wymienia aniołów około 165 razy.
Tak więc częstotliwość wspominania aniołów jest duża. Już samo to powinno nam wystarczyć do tego, żeby gruntownie przestudiować ten temat.
Aniołowie w biblii nie występują też w jednej czy dwóch księgach, czy w jednym okresie historycznym. Ale pojawiają się w 34 księgach począwszy od Księgi Rodzaju do Księgi Objawienia.
Biorąc pod uwagę te wszystkie fakty nie możemy mieć  żadnych wątpliwości, że aniołowie istnieją, są istotami rozumnymi i spełniają wolę Boga.

1.      Istnienie aniołów
Prześledzimy kilka fragmentów z Biblii o tym, że aniołowie się pojawiali w różnych sytuacjach i nie są to wymysły czy przewidzenia ludzi. Zapowiadali jakieś wydarzenia, które później miały miejsce
Anioł  - po pierwsze słowo anioł oznacza posłańca. I w takiej roli aniołowie występują w Biblii są posyłani przez Boga do wypełniania Jego woli Psalm 103,20.
ü  Aniołowie przyszli do Abrahama Rodz. 18,1-2 ci sami aniołowie przyszli do Lota rodz. 19,1.15 anioł przyszedł do Gedeona Sędziów 6,11 anioł z polecenia Boga osądził Dawida za policzenie Izraela 2 Samuela 24,16-17
Anioł przyszedł do Marii i oznajmił jej narodzenie Chrystusa Łuk. 1,26-28 anioł zwiastował narodzenie Jana Chrzciciela Zachariaszowi Łuk 1,11-13 aniołowie oznajmiali pasterzom narodzenie Jezusa Łuk 2,8-15 aniołowie byli przy zmartwychwstaniu Jana 20,12 aniołowie byli z uczniami gdy Jezus odchodził do nieba Dzieje 1,10-11

2.      Stworzenie aniołów i liczba aniołów.
ü  Biblia uczy, że aniołowie zostali stworzeni przez Boga przed założeniem świata i przed stworzeniem człowieka.
             Kolosan 1,16 Hiob mówił, że byli obecni przy stwarzaniu ziemi Job 38,4-7
ü  Nie wiemy dokładnie jak wiele jest aniołów ale z pewnością jest ich ogromna liczba Objawienie 5,11 (tysiące tysięcy) Elizeusz widział wielką armię aniołów 2 Królewska 6,16 Jezu mówił, że mógłby prosić Ojca o więcej niż dwanaście legionów aniołów Mateusza 26,53 legion liczy ponad 3300 żołnierzy. Więc Jezus mówił o około 40000 tysiącach aniołów. Dawid o niezliczonych tysiącach Psalm 68,18

3.      Rola aniołów
Aniołowie mają kilka zadań.
ü  Pierwszym zadaniem aniołów jest uwielbianie Boga
Izajasza 6,3; Psalm 148,2
ü  Aniołowie są duchami służebnymi posyłanymi do pomocy ludziom wierzącym.
obserwują nas 1 Koryntian 4,9 aniołowie pomagają nam gdy mamy problemy Hebrajczyków 1,14; Dzieje 5,18-19 Dzieje 12,5-10; Dzieje 27,23-25 chronią wierzących i ostrzegają ich przed niebezpieczeństwami, anioł ostrzegał Józefa Mat 2,13; Mat 2,19; Dawid mówi, że Bóg ich posyła by chronili życie wierzących Psalm 91,11-12; Psalm 34,8 być może wierzący mają przydzielonych aniołów do ochrony Mateusza 18,10; anioł umacniał Jezusa przed jego męką Łukasza 22,43; Daniel mówi, że Bóg posłał anioła, który zamkną paszcze lwów gdy był wrzucony do lwiej jamy Daniela 6,23 anioł kazał filipowi przyłączyć się do wozu eunucha Dzieje 8,26
Bóg posłał anioła, by przygotować żonę dla Izaaka rodz. 24,40
Aniołowie niosą wierzących do nieba po śmierci Łuk 16,22-23
(świadectwa o działaniu aniołów)
ü  Aniołowie z polecenia Boga wylewają również sąd na ziemię i ludzi.
Objawienie 8,1-12; Obj 16,1-2; aniołowie pozbawili wzroku chcących skrzywdzić Lota Rodz 19,11; anioł pana pozbawił życia armie asyryjską Izajasza 37,36, aniołowie przy końcu świata na polecenie Chrystusa wrzucą ludzi do piekła Mateusza 13,40-42 anioł poraził Heroda Dzieje 12,21-23

4.      Natura aniołów
ü  Aniołowie są duchami Hebrajczyków 1,14 Aniołowie cieszą się gdy grzesznik się nawraca posiadają uczucia Łukasza 15,10 rozum i ciekawość 1 Piotr 1,12 mają ograniczoną wiedzą i nie wiedzą wszystkiego jak Bóg Mateusza 24,36.
ü  Biblia mówi że, aniołowie są inteligentniejszymi istotami stworzonymi przez Boga niż ludzie i mają więcej mądrości i siły. Również ich poznanie o świecie jest większe, bardziej rozumieją otaczającą nas rzeczywistość i to kim jest Bóg.        2 Piotra 2,11 ich poznanie również wynika z tysięcy lat życia i doświadczenia
ü  Aniołowie nie żenią się ani nie umierają Mateusza 22,30; Łukasza 20,35-36
ü  Czasami aniołowie przybierali ludzką postać i pozwalali widzieć się ludziom innym razem nie. Co ciekawe prawie zawsze aniołowie ukazywali się jako istoty płci męskiej. Czasami w wizjach i snach przybierali kształty ponadludzkie np. mieli skrzydła Izaj. 6,2.6 Ez. 1.5-8
ü   Archaniołowie W świecie aniołów prawdopodobnie jest pewna hierarcha. Wydaje się że najwyżej są archaniołowie Biblia wspomina o archaniele Michale i jego aniołach Judy 1,9; Objawienie 12,7. Nigdzie w Biblii nie jest powiedziane, że jest wiele archaniołów, zawsze jest to liczba pojedyncza i zawsze odnosi się do Michała.
Niektóre księgi apokryficzne (Henoha, Tobiasza) wspominają o innych archaniołach jak Rafał  Michał, Gabriel, Szatkiel, Baradiel, Szachakiel, Sidriel. Ale są raczej wątpliwe źródła nie potwierdzone przez Pismo Święte.
Serafy – spalać się, płonąć - Widział je w wizji Izajasz i ich rolą jest chwalenie Imienia Boga i opiewanie Jego wielkości. Serafy cały czas nieustanie wielbią Boga. W wizji Izajasza miały skrzydła.
Cheruby – silni – potężne nadprzyrodzone istoty strzegły dojścia do drzewa życia Rodz.3,24; były umieszczone nad wiekiem  arki przymierza jako istoty ze skrzydłami którymi zasłaniały wieko arki Wyjścia 25,18-22 jakby osłaniały Bożą Chwalę. Występują również w w Ks. Ezechiela 10 rozdz. I tam również są związane z Bożą chwałą. Cheruby są obok tronu Boga Psalm. 99,1; 80,2


5.      Czy powinniśmy oddawać cześć aniołom
Ludzie często modlą się do aniołów o opiekę i pomoc. W Polsce popularna jest modlitwa „aniele stróżu mój”. Ale Pismo Święte uczy, że modlitwa do aniołów jest grzechem i powinniśmy modlić się tylko do Boga. Możemy prosić Boga, by posłał swoich aniołów dla naszej pomocy. Aniołom nie należy oddawać czci i kłaniać się przed nimi. Bóg przestrzega przed wielbieniem aniołów, Boga mamy uwielbiać
Powtórzonego Prawa 4,19 Kolosan 2,18-19 Jan padł przed aniołem ale ten go podniósł Obj. 19,10 Obj. 22,8-9







poniedziałek, 7 lipca 2014

Czynniki, które umożliwiły szybki wzrost kościoła chrześcijańskiego w pierwszych wiekach.

W czasie pierwszych czterech wieków chrześcijaństwo stało się oficjalną religią w cesarstwie rzymskim. Zważywszy na początki i wielokrotne prześladowania, które spotykały chrześcijan w pierwszych wiekach wydaje się to niezwykłym osiągnięciem. Tak spektakularny rozwój kościoła chrześcijańskiego nie byłby możliwy gdy nie różne czynniki, które temu rozwojowi sprzyjały. Za najważniejszy należy uznać ponadnaturalne działanie Boga. Księga dziejów apostolskich nie pozostawia nam wątpliwości, że kościół chrześcijański jest dziełem Boga w świecie. Kościół wziął swój początek, siłę i moc od Boga gdy Bóg w łasce swojej wylał na niewielką 120 osobową wspólnotę w Jerozolimie Ducha Św. Od tego czasu mimo różnych trudności i problemów wspólnota ta rozrastała się. Ewangelista Łukasz wzrost ten przypisuje przede wszystkim Bugu, który codziennie pomnażał liczbę tych co mieli zostać zbawieni[1]. Wielu Historyków jest zgodnych co do tego, że Bóg już wcześniej przed oficjalnym powstaniem Kościoła przygotował fundament pod jego pojawienie się. Inni twierdzą, że nastąpiły niezwykłe zbieżne okoliczności. Apostoł Paweł zauważył w  Liście Galcjan 4,4, że Bóg zesłał Syna swego gdy nadeszła pełnia czasu, podobnie napisał ewangelista Marek mówiąc, że „wypełnił  się czas”[2]. W myśli wypełnił się czas, zawarte jest przygotowanie świata na przyjście Chrystusa i pojawienie się Kościoła.

Wkład Żydów
Pierwsi nawróceni pochodzili głównie ze środowiska judaistycznego. Chrześcijaństwo wyrosło z Judaizmu, Bóg Żydów był również Bogiem Chrześcijan, który doprowadził do końca w Chrystusie odwieczny swój plan zbawienia dla wszystkich narodów. Pierwotnie przesłanie o Chrystusie było adresowane głównie do Żydów, którzy oczekiwali na wypełnienie obietnic danych „Ojcom” (Ks. Rodz. 12,3 2 Ks. Samuela 7,12-14) o utwierdzeniu Królestwa, wiecznym błogosławieństwie i przyjścia potomka z linii Dawida, który odbuduje Królestwo Izraela. Dla wielu Żydów przesłanie o Chrystusie było wypełnieniem odwiecznych proroctw Starego Testamentu, dlatego też na tym gruncie w początkowych latach kościół pozyskał najwięcej nawróconych. Ale Ewangelia nie była tylko przeznaczona dla Żydów. Jej zadaniem było dotrzeć do wszystkich narodów co też później się stało, a czego skutki obserwujemy również i dzisiaj. Śmiało możemy powiedzieć, że Żydzi mieli największy wkład w rozwój późniejszego kościoła. Przyczyniło się do tego nie tylko zwiastowanie ewangelii, ale również kultura Żydowska,  która była znana w całym ówczesnym Cesarstwie Rzymskim. W wyniku niewoli babilońskiej nastąpiło rozproszenie narodu Izraelskiego i Żydzi zostali pozbawieni świątyni, która była centrum kultu religijnego. Taki stan rzeczy spowodował, że zaczęto organizować społeczności żydowskie w synagogach, w których czytano teksty Starego Testamentu. W ten sposób w czasach Jezusa synagogi były niemal w każdym mieście, a znajomość kultury żydowskiej oraz Pism Starego Testamentu była dosyć powszechna. Pisma zapowiadały przyjście Mesjasza, a Synagogi w całym cesarstwie dały możliwość komunikowania ewangelii w wielu miejscach. Oswoiły również i przybliżyły przyszłym nawróconym idee mesjańskie. W ten sposób Judaizm spełnił rolę pedagoga i przewodnika do Chrystusa i dał pierwszemu kościołowi mocne organizacyjne struktury[3]. Innym wkładem Żydów było zaszczepienie w otaczających ich kulturach biblijnego monoteizmu. Idea ta wzywała do odwrócenia się od bałwochwalstwa i komunikowała, że tylko jeden Bóg jest prawdziwy, którego później głosili chrześcijanie. Potencjalni nawróceni mogli z łatwością przyjąć tą prawdę, bo nie była już dla nich obca, byli na nią przygotowani. Podobną role uczyniły Żydowskie zapowiedzi mesjańskie, które sprawiły postawę oczekiwania na jakiegoś wyzwoliciela. Szczególnie miało to znaczenie właśnie wtedy gdy Cesarstwo Rzymskie podbiło w  niewole wiele narodów. Chrześcijanie głosili Chrystusa jako Pana, który przynosi prawdziwą wolność od wszystkich ciemiężycieli i jest ponad wszystkimi.  Dla podbitych i zniewolonych ludzi takie przesłanie nie mogło zostać obojętne.

Wkład  Rzymian 
Z pewnością dużą rolę w szybkim rozprzestrzeniani się ewangelii i wzroście kościoła miało Cesarstwo Rzymskie. Rzymianie byli dobrymi administratorami i stworzyli jednolite prawo dla całego regionu. W ten sposób doprowadzili do wytworzenia jedności i solidarności w prowincjach cesarstwa. Ewangelia głosiła, że wszyscy ludzie są z jednego pnia i wszyscy na swój sposób są braćmi oraz potrzebują tego samego zbawiciela. To więc słuchającym łatwiej było przyjąć biblijne doktryny o zepsuciu wszystkich i karze dla wszystkich oraz zbawieniu jedynie w Jezusie.
Duże znaczenie dla szybkiego rozprzestrzeniania się ewangelii miała jedność polityczna cesarstwa. Brak granic i możliwość swobodnego przemieszczana się pozwoliły na prędkie zaniesienie przesłania o Jezusie w najdalsze zakątki Cesarstwa. Był to okres pokojowego rozkwitu państw śródziemnomorskich, Pompeje uporały się z piractwem, a rzymscy żołnierze strzegli pokoju w Azji w Afryce i Europie[4]. Taki jednolity i stosunkowo spokojny świat umożliwił swobodny handel i przemieszczanie się zwiastujących ewangelię. Często ewangelią dzielili się ludzie podróżujący z miejsca na miejsce w interesach lub nawróceni żołnierze wcieleni do armii rzymskiej.
Nie można również przecenić sieci dróg jakie zbudowali Rzymianie. Drogi te były utwardzone, a główne były zrobione z betonu i mogły służyć wiele lat. Gdy analizujemy trasy apostoła Pawła to widzimy, że wielokrotnie wykorzystywał te szlaki w celach misyjnych[5].  Przy owych drogach znajdowały się strategiczne miast Cesarstwa. W ten sposób Paweł i inni misjonarze mogli mieć dosyć szybko duży wpływ na ówczesnych mieszkańców prowincji.
Innym czynnikiem który ułatwił przyjęcie poselstwa o Chrystusie były podboje rzymian. Cesarstwo podbiło dużą część starożytnego świata wraz z ich kulturami i bogami. To doprowadziło do utraty wiary w wiele bóstw czczonych w tamtym czasie. Wiele osób doszło do wniosku, że skoro ich bóstwa nie mogły pomóc w walce z rzymianami to nie mają mocy lub w ogóle nie istnieją. Ludzie zaczęli poszukiwać nowej wiary, wiary która dawałaby im trwalsze oparcie. Ewangelia natomiast przyszła z mocą, przedstawiała Boga jako kogoś kto żyje i naprawdę istnieje, pomaga, odpowiada na modlitwy i jest ponad wszystkimi. Przedstawiała Boga jako Pana historii, który nie pozostaje obojętny na wołania swojego ludu.
Wkład Greków
Nie możemy pominąć wkładu kultury greckiej, która przyczyniła się do szybkiego rozwoju chrześcijaństwa w pierwszych wiekach. Chociaż rzymianie podbili niemalże cały ówczesny świat militarnie i politycznie, to Grecy podbili go kulturalnie.  Pierwszą rzeczą jaką Grecy dali ewangelii to Język. Ewangelia, by mogła rozprzestrzeniać się bez przeszkód potrzebowała uniwersalnego Języka, którym posługiwano by się w całym cesarstwie rzymskim. Taką rolę spełniał język grecki. Język grecki był tym czym dzisiaj jest język angielski.  Earle E. Cairns w książęce Z chrześcijaństwem Przez Wieki napisał:
„Dialekt antycki, używany przez Ateńczyków, wszedł w  użycie w piątym wieku przed Chrystusem, czemu towarzyszył rozkwit państwa ateńskiego. Mimo, że państwo to zostało u schyłku piątego stulecia zniszczone, dialekt z Aten, stosowany w klasycznej literaturze greckiej, stał się tym językiem, który Aleksander Wielki, jego żołnierze oraz kupcy hellenistycznego świata pomiędzy 338 a 146 rokiem p.n.e. modyfikowali, wzbogacali i rozpowszechniali w całym śródziemnomorskim świecie. To właśnie ten pospolity dialekt zwykłych ludzi, znany jako koine, różniący się od klasycznej greki sprawił, że chrześcijanie mogli porozumiewać się z ludźmi w starożytnym świecie. To właśnie w tym dialekcie mogli spisać Nowy Testament, a wcześniej Żydzi z Aleksandrii otrzymać Septuagintę, czyli Stary Testament po grecku. Dopiero niedawno odkryto, że oryginalny język Nowego Testamentu to pospolita greka zwyczajnych ludzi, żyjących w czasach Chrystusa”[6].
Inną dziedziną kultury greckiej, która przyczyniała się w budowanie fundamentów pod ewangelię, to filozoficzne poszukiwania greckich myślicieli jak Platon czy Sokrates. Nauczali oni, że to co obserwujemy, to tymczasowy świat zmysłów. Będący cieniem innego prawdziwego świata. Świata piękna, dobroci, harmonii. Platon nauczał, że musi istnieć rzeczywistość niematerialna, wieczna i niezmienna. Materialna zaś jest tylko odbiciem, zniekształceniem wspaniałej rzeczywistości duchowej. Wprawdzie filozofowie Greccy w swoich rozważaniach nigdy nie doszli do poznania Boga, to jednak w pewnym sensie przygotowali świat na przyjęcie poselstwa o Chrystusie. Chrystus przyszedł objawić nam nowy lepszy świat, świat prawdziwy, Boże Królestwo które nadchodzi i w odpowiedniej chwili ogarnie wszystko. W Chrystusie człowiek mógł poznać tego osobowego Boga, którego poszukiwały greckie rozważania filozoficzne. Boga pełnego dobroci i piękna. Boga niezmiennego o stałych wartościach. Jak pisze Earle E. Cairns grecka kultura wzbudziła w  ludziach pragnienie poznania Boga, zbliżenia się do niego i tęsknotę za nim[7]


Wkład samego kościoła.
Zauważyłem, że niektórzy historycy rozważając i analizując szybki rozwój chrześcijaństwa pomija wkład samych chrześcijan. Chrześcijaństwo nie mogłoby rozwijać się w tak szybkim tempie gdyby nie sami chrześcijanie. Przyglądając się kościołowi pierwszych wieków widzimy niezwykła gorliwość w dzieleniu się dobrą nowiną o Chrystusie. Nawróceni niemalże na każdym miejscu dzielili się z innymi swoją nową wiarą. Czynili to również z radością, mocą i wielką siłą przekonania. Nierzadko ewangelia rozchodziła pod wpływem prześladowań i konieczności przemieszczania się jednego miejsca na inne. Entuzjazm pierwszych chrześcijan dla wielu musiał być porywający i zachęcający do przyłączenia się.
Inna cechą kościoła wywierającą ogromny wpływ na otaczający świat, to praktyczna codzienna miłość okazywana sobie nawzajem i innym. W świcie zdominowanym przez twarde prawo silniejszego, niewolnictwo i w wielu przypadkach braku troski o słabych, schorowanych. Chrześcijaństwo wyglądało jak ruch z innego świata, świata gdzie ludzie okazują  sobie bezinteresowną pomoc. Świata w którym jedni żyją dla drugich,  a nie dla siebie, czerpiąc przyjemność w zaspokajaniu potrzeb innych. To nie mogło zostać niezauważone.
Chrześcijaństwo pierwszych wieków posiadało również wysokie normy etyczne. Uczniowie Chrystusa zobowiązywali się, że nie będą oszukiwać, przywłaszczać sobie cudzego mienia, brać udziału w cudzołożnych orgiach na cześć bóstw czy napadać na innych. Piliniusz młodszy rzymski urzędnik pisząc list do cesarza Trajana tak opisuje chrześcijan:
„ Zapewniali, że całą ich winą lub błędem było to, że w określonym dniu regularnie spotykali się przed wschodem słońca i na przemian śpiewali pieśni oddając cześć Chrystusowi jako bogu. Związali się też przysięgą, ale nie była to zmowa dotycząca jakichś przestępstw, ale przyrzeczenie, że nie będą oszukiwać, napadać na innych, popełniać cudzołóstwa, wykorzystywać zaufania innych ludzi i przywłaszczać sobie tego, co pożyczyli. Kończąc te głupstwa, mieli w zwyczaju rozchodzić się, a później ponownie gromadzić się na wspólnym posiłku, zwyczajnym i nieszkodliwym".
Tak więc te wszystkie zsumowane czynniki spowodowały, że chrześcijaństwo szybko zaczęło przybierać  na znaczeniu. Szczególnie rozwój ten było widać w niższych warstwach społecznych. Ludzie w kościele chrześcijańskim znajdowali pomoc i oparcie, którego często nie otrzymywali od władz państwowych.
Władze państwowe próbowały stłumić ten rozwój przez prześladowania lub fałszywe oskarżenia w pierwszych wiekach. Ale i te sytuacje raczej stymulowały rozwój chrześcijaństwa niż ograniczały go. Skazani chrześcijanie na śmierć, często umierali z nadzieją na lepsze życie i nie wzbraniali się przed śmiercią. Wierzyli, że w Królestwie Chrystusa mają trwalszy dom nie rękami ludzkimi zbudowany, ale wieczny. Obserwatorzy prześladowań często byli zdumieni tym, że śmierć można przyjmować z takim spokojem, a nawet z uśmiechem. Tertulian łaciński teolog z Afryki północnej żyjący w latach ur. pomiędzy 150 a 160, zm. 240 napisał „krew męczenników jest nasieniem Kościoła”.
Widzimy więc, że szybki rozwój chrześcijaństwa w pierwszych wiekach był spowodowany wieloma bodźcami, które nakładały się na siebie. Dzięki temu w roku 313 Konstantyn wydał Edykt Mediolański, który zapewniał wolność religijną w całym cesarstwie Rzymskim. W kolejnych latach Cesarz Konstantyn faworyzował kościół chrześcijański wydając kolejny przychylne dla niego edykty, o zwrocie zagrabionego mienia, dofinansowaniu przez państwo, wyłączenia duchownych ze służby publicznej. Sam Konstantyn twierdził, że uwierzył, gdy w trakcie bitwy w 312 roku otrzymał wizję znaku krzyża na niebie z napisem „pod tym znakiem zwyciężaj”. Ale ze swoich chrztem czekał niemalże do końca swojego życia.





[1]Ks. Dziejów Apostolskich 2,47 Pismo Święte Starego I Nowego Testamentu, Nowy Przekład z Języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma Świętego, Warszawa 2007. Jeśli nie jest inaczej zaznaczone wszystkie biblijne cytaty są z przekładu Biblii Warszawskiej
[2] Ewangelia Marka 1,15
[3] „Z chrześcijaństwem przez wieki” Historia Kościoła Powszechnego wydawnictwo Credo 2002 st. 35
[4] Jak wyżej st. 28
[5] Jak wyżej st. 29
[6] Tamże st. 29
[7] Tamże st. 31

Łączna liczba wyświetleń