niedziela, 28 sierpnia 2016

Dyscyplina w Kościele Ew. Mateusza 18,15 – 20


Drodzy dzisiaj zajmiemy się jednym z najtrudniejszych tematów w kościele i wydaje się, że często pomijanym, a także niepraktykowanym przez wiele kościołów. Tym tematem jest dyscyplina kościelna. W czasie powstawania kościoła i kształtowania się Nowego Testamentu było nie do pomyślenia żeby kościół funkcjonował bez tego ważnego czynnika jakim jest dyscyplina. Żyjemy w grzesznym świecie i grzech otacza nas wszędzie, gdziekolwiek się nie zwrócimy. A kościół został powołany w tym świcie aby być taką Bożą wyspą na morzu grzechu. Wyspą gdzie ludzie otrzymują przebaczenie od Boga i miejscem, gdzie grzech ma mieć ograniczony dostęp. Miejscem gdzie wyraźnie rozróżniamy między tym co dobre, a tym co złe. Między tym co się Bogu podoba, a tym czego Bóg nie akceptuje. Jeśli pozwolimy na to, by w kościele ta granica się zatarła i przestaniemy dbać o dyscyplinę kościelną, przestaniemy napominać grzeszników i wyzwać do upamiętania, to stracimy Boże błogosławieństwo, duchową moc i przestaniemy być świątynią Ducha Świętego.
Często wiele kościołów nie praktykuje dyscypliny kościelnej w obawie przed tym , że ludzie do takiego kościoła nie przyjdą lub od takiego kościoła odejdą, albo przestaną wspierać go finansowo. Jeszcze inni nie praktykują dyscypliny kościelnej dlatego, że to zawsze rodzi dodatkowe napięcia, problemy i nigdy nie jest przyjemne dla obu stron.
 Jednak musimy pamiętać, że Kościół tak długo jest Bożym Kościołem jak długo chce podobać się Bogu, a nie ludziom. Jeśli przesuniemy akcent z Boga na ludzi, to kościół stanie się zwykłą ludzką organizacją. Wprawdzie jakaś część ludzi należy do takiego kościoła i łudzą się, że mają tam społeczność z Bogiem, bo jest odpowiednia nazwa, liturgia, obrzędy, gesty religijne, ale my chcemy obecności Boga żywego, a nie udawania. My chcemy kościoła, w którym,  spotykając się możemy mieć pewność że Pan Jezus jest z nami przez swego Ducha. Taki kościół możemy mieć tylko wtedy, kiedy będziemy dążyli do świętości, prawości i przestrzegania Bożego Słowa. Najlepszym tego przykładem są Dzieje Ap. 5 rozdz. kiedy Bóg pozbawił życia za grzech Ananiasza, a później jego żonę Safirę. W ten sposób Bóg wytyczał nam pewien kierunek w kościele dając nam wyraźnie do zrozumienia, że On nie będzie tolerował grzechu pośród swojego ludu.
I zauważmy, że często znamy i cytujemy tą drogą cześć wypowiedzi Pana Jezusa, że jeśli ludzie wierzący w Jego w imieniu się spotykają, to On jest między nimi (w. 20). I oczywiście to prawda i wiemy że tak jest, ale ten fragment ma swój kontekst, którym jest dyscyplina kościoła. Pan Jezus szczególnie jest między nami, gdy spotykamy się jako kościół, by podejmować decyzje w sprawach dyscypliny. Szczególnie jest między nami i w sposób wyjątkowy odpowiada nam, gdy jako kościół modlimy się o to, byśmy mieli Bożą moc uporać się z grzechem i dbać o czystość kościoła. Jakże rzadko słyszymy w takim kontekście przywołaną obietnicę Pana Jezusa, że będzie z nami?
Jeśli chcemy żeby Bóg budował ten kościół, jeśli chcemy żeby Bóg przyznawał się do nas, jeśli chcemy, by ten kościół wzrastał w poznaniu Boga, jeśli chcemy by Bóg przydawał do naszego kościoła kolejne osoby i jeśli chcemy rzeczywiście różnić się od świata, to musimy być odważni praktykując kościelną dyscyplinę.
Nie tylko musimy mówić przeciwko grzechowi, ale dzisiejszy fragment wzywa nas, by działać przeciwko grzechowi. Jeśli tylko mówimy, a nie działamy to ostatecznie tracimy wiarygodność. Jeśli np. mówimy, zgodnie ze Słowem Bożym że małżeństwo osoby wierzącej z osobą niewierzącą jest grzechem, a później pozwalamy na to, by w naszym kościele takie sytuacje miały miejsce i błogosławimy takie związki, to tym samym podważamy wszystko co wcześniej powiedzieliśmy. Jeśli mówimy, że wszelkie  bałwochwalstwo jest złe, a później bierzemy udział w ekumenicznym nabożeństwie z kościołem rzymskokatolickim gdzie ludzie modlą się do najświętszego sakramentu do Marii, świętych czy czegokolwiek jeszcze innego prócz Boga, to zaprzeczamy temu co wcześniej powiedzieliśmy. Jeśli mówimy że niemoralność, pijaństwo, czy rozwody nie podobają się Bogu, a później gdy takie sytuacje pojawią się w naszym kościele i nie reagujemy, to tym samym mówimy, że tak naprawdę Bóg to akceptuje.
Dlatego też Pan Jezus kazał nam reagować na grzech w kościele i przedstawił nam Boży proces postępowania dyscyplinarnego.

1.      Idź sam na sam
Pamiętamy że cały czas jesteśmy w kontekście wypowiedzi Pana Jezusa, że musimy stać się jak dzieci, by wejść do Królestwa Bożego. Nie będziemy już tego tłumaczyć, bo wcześniej powiedzieliśmy sobie o co w tym chodzi. Teraz Pan Jezus przechodzi do dziecięcej dyscypliny. Jeśli chrześcijanie są jak dzieci, to muszą być czasami dyscyplinowani jak dzieci. Każdy troskliwy rodzic wie, że każde dziecko niekiedy potrzebuje, by je wychować, upomnieć i skorygować jego zachowanie.
Pan Jezus mówi, że jeśli widzisz że twój brat lub siostra, grzeszy, to idź upomnij go, lub ją sam na sam. I właściwie jest to bardzo prosta zasada. Wiele problemów byłoby załatwione na tym etapie, gdybyśmy zawsze do tych zaleceń Pana Jezusa się stosowali. Widzisz że robi coś karygodnego, coś co Słowo Boże potępia zdobądź się na odwagę i w miłości sam na sam nie robiąc afery, nie dzwoniąc do nikogo, nie zawracając głowy pastorowi, idź do tej osoby i powiedz: bracie, siostro to co czynisz jest złe, niestosowne, zaniechaj tego. I jeśli cię usłucha sprawa jest zamknięta, zostaje to tylko między nami, a Bogiem. A dlaczego mamy iść do brata czy siostry? Czy grzech, nie jest wyłącznie jego, lub jej sprawą? No właśnie nie, odkąd jesteśmy razem w kościele połączeni w jedno ciało, to grzech nie niszczy tylko tej osoby, ale choruje całe ciało (1 Kor 12,26). Powinniśmy być również motywowani miłością wiedząc, że grzech prowadzi do śmierci i jeśli pozwolę, by dalej ten człowiek trwał w takim stanie szkodzę jemu i szkodzę całemu kościołowi. Idź upomnij sam na sam, jeśli się upamięta, jeśli ciebie posłucha zyskałeś brata lub siostrę, uratowałeś ich. I to jest właśnie celem dyscypliny kościelnej, uratować człowieka. Celem dyscypliny kościelnej nie jest wywalić człowieka, skreślić, pozbyć się problemu. Nie, napominamy i dyscyplinujemy w kościele, by chorą tkankę uzdrowić, by przywrócić do społeczności z Bogiem, by pozyskać.
Musimy również pamiętać, że dyscyplinie kościelnej podlegają te grzechy z których człowiek nie chce zrezygnować. Nie mówimy tutaj o osobach, które upadły i żałują swojego postępowania. Mówimy tutaj o takich sytuacjach kiedy ktoś, wciąż postępuje w ten sam grzeszny sposób. Wtedy idę i najpierw napominam sam na sam, oko w oko.
Cały proces dyscyplinarny nie może być zimny, proceduralny, chcemy pozyskać, chcemy uratować, prosimy i błagamy, by ten ktoś zostawił ten grzech. Czynimy tak dlatego, że to mój brat, siostra, moja rodzina, ludzie których kocham.  Są to osoby które są cenne w oczach Bożych, dlatego mówiliśmy ostatnio o zgubionej owcy. Gdy mówiliśmy, że Zbawiciel wyrusza za tą zgubioną owcą, to jak myślicie jak on to czyni?
Właśnie między innymi przez to, że brat lub siostra przyjdzie do ciebie i powie „bracie porzuć ten grzech, odwróć się od tego”. Zbawiciel szuka tej zgubionej owcy między innymi przeze mnie i przez ciebie. I jeśli kościół nie reaguje na grzeszne postępowanie jednego z członków, to daje sygnał że tak naprawdę mu nie zależy na tobie. Jeśli bracia i siostry ciebie kochają będą próbowali pozyskać ciebie z powrotem. Nie wyobrażam sobie rodziców których syn lub córka popada w tarapaty, np. w złe towarzystwo, narkotyki, alkohol, złe relacje czy inne grzeszne zachowania, a rodzice nie reagują machając na dziecko ręką mówiąc „niech sobie radzi”.
Zwróćmy uwagę na list do Galicjan
Galacjan  6:1  Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.
2  Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.
Mamy poprawiać, mamy napominać, mamy czynić to w duchu miłości, mamy reagować i najpierw iść sam na sam, by pozyskać i uratować.
Chwała Bogu jak posłucha, problem załatwiony. Gorzej jak nie ma reakcji i grzech jest kontynuowany, wtedy proces dyscyplinarny trwa dalej.

2.      Wziąć ze sobą świadka
Jeśli nie usłucha mamy wziąć ze sobą jeszcze jedną osobą lub dwie, ze zboru i razem mamy jeszcze raz iść do tego brata lub siostry, którzy nie wzięli sobie do serca pierwszego upomnienia.
Pan Jezus sięga tutaj do Starego Testamentu do 5 Ks. Mojżeszowej 19,15, gdzie każda sprawa wynikająca z grzechu miała opierać się na dwóch lub trzech świadkach. W ten sposób osoba która grzeszy widzi, że sprawa jest poważna, że trzeba coś z tym zrobić. Dwie lub trzy osoby są również potrzebne do potwierdzenia, że rzeczywiście tak się sprawy mają, że nikt sobie tego nie wymyślił, że nikt nikogo bezpodstawnie nie oskarżył. I znowu w kilka osób wzywamy, prosimy, błagamy o upamiętanie. Czynimy to z nadzieją, że ten ktoś posłucha, że w końcu weźmie sobie do serca i zrozumie że Bóg posyłając najpierw tą jedną osobę, później te dwie lub trzy osoby pragnie takiego człowieka uratować.
Ale wydaje mi się, że często tak jest w sprawach dyscyplinarnych, że jak ktoś przychodzi nas napomnieć, najpierw jedna później kolejne osoby, to mamy tendencje ignorować takie działania nie widząc w tych działaniach ręki Pana Boga. Mamy tendencje myśleć, że ktoś się czepia, ktoś bezpodstawnie ma pretensje i raczej często patrzymy na napominających nas, nie jak na miłujących braci których Bóg wysyła z pomocą, ale jak na intruzów. I przypomina mi to pewien dowcip, który kiedyś słyszałem. Podczas powodzi siedzi człowiek na drzewie i modli się do Boga „Boże uratuj mnie, Boże pomóż mi”. Modli się tak i po jakimś czasie podpływa do niego łódka i człowiek z łódki mówi: „wchodź szybko do łódki bo się utopisz”. Ale ten na drzewie mówi „nie, płyń dalej, mnie Bóg uratuje”. I znowu modli się „Boże uratuj mnie”, podpływa druga łódka i znowu tren z łódki mówi „chodź do łódki bo się utopisz”, i znów ta sama odpowiedź, „nie, mnie Bóg uratuje”. No i w końcu się utopił i stojąc przed Bogiem ma do niego pretensje, że modlił się, a Bóg go nie uratował. Wtedy Bóg odpowiada, „Ja po ciebie dwie łódki wysłałem, a ty nie chciałeś do nich wsiąść”. Podobnie z procesem dyscyplinarnym Bóg wysyła dwóch lub trzech świadków, to nie jest sprawa człowieka, ale to jest Boże koło ratunkowe i tak powinniśmy na to patrzeć.

3.      Powiedz Zborowi
Co jeśli nie usłucha, dwóch lub trzech? W 17 czytamy, że jeśli pomimo napomnienia i próby pozyskania przez dwóch lub trzech nie będzie żadnej zmiany i upamiętania mamy przedstawić sprawę całemu kościołowi. Co na forum kościoła, teraz wszyscy się mają o tym dowiedzieć? No tak, tak nakazał Bóg. Kościół ma chronić swoją świętość. Jeśli pozwolimy na to, by grzech był kontynuowany, to pamiętajmy że Pismo mówi, że kawałek zaczynu zakwasza całe ciasto
1Koryntain  5:6  Nie macie się czym chlubić. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza?
Hebrajczyków 12:15  Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu.
Od jakiegoś czasu regularnie piekę chleb właśnie za zakwasie. I za każdym razem, gdy to czynię, jest to dla mnie fascynujące doświadczenie. Kiedy biorę trochę tego zakwasu, nawet może być odrobina i dorzucę do tego świeżego ciasta, to po kilkunastu godzinach te bakterie zakwasowe rozejdą się po całym cieście i spowodują że całe cisto będzie kwaśne. Jeśli zbór nie będzie stosował dyscypliny, jeśli kościół nie ustosunkuje się do grzechu wzywając do upamiętania, jeśli zbagatelizuje sprawę i pozwoli by sytuacja rozwijała się, to może być trak jak z tym zakwasem. Z czasem cała społeczność ulegnie zepsuciu. Dlatego Zbór musi zająć stanowisko i to jest również kolejna szansa, kolejne wyciągnięcie Bożej ręki do tego brata czy siostry i danie możliwości zawrócenia z tej destrukcyjnej drogi która została obrana.
Osoba która jest napominana przez Zbór może mieć pretensje do Zboru, czy do starszych Zboru, czy do tych którzy przekazali Zborowi, że tak sytuacja wygląda, że jakim prawem moje sprawy prywatne są publicznie przedstawiane.
Słyszałem, że w niektórych Kościołach w Stanach Zjednoczonych coraz częściej osoby dyscyplinowane, wytaczają proces kościołowi o zniesławienie. Ale trzeba się zastanowić po co ktoś chce być w chrześcijańskim kościele i być uważanym za chrześcijanina skoro nie chce żyć chrześcijańskim życiem?
Tu w naszym Zborze dyscyplinujemy siebie nawzajem, tu w naszym Zborze napominamy się i dbamy o świętość i czystość tego Kościoła. Nie dlatego, że tak sobie postanowiliśmy, nie dlatego, że jest to takie „widzi mi się” kogoś, ale dlatego, że tak postanowił Pan Kościoła, Jezus Chrystus. Jeśli nie chcemy być napominani, jeśli nie chcemy być dyscyplinowani, a chcemy żyć grzesznym życiem to nie wstępujmy do żadnego kościoła.
Pan Jezus mówi, że dyscyplina kościelna nie jest by nas pognębić, ale jest dla naszego dobra. Jeśli gdzieś się zgubie jak ta owca, zaplącze się jak małe dziecko i nie mogę sobie poradzić, to dziękuje Bogu że mamy kochających braci i siostry, mam Zbór który mnie nie zostawi w tym stanie i będzie ratował przez dyscyplinę.   
I niezwykły przykład takiej odwagi i dbałości o czystość Kościoła znajdujemy u samego ap. Pawła który w liście do Galacjan 2,11 mówi że publicznie, przed wszystkimi napomniał Piotra za obłudę, gdy okazał się winnym.
Z pewnością napomnieć Piotra to nie była łatwa sprawa. Piotr był uważany za autorytet w kościele, za przykład, za przywódcę. Wyobrażacie sobie tą sytuacje, mamy jakąś konferencje kościelną i tam są na tej konferencji najbardziej znani i szanowani pastorzy. A jeden z pastorów wstaje i mówi, że taki a taki, który okazuje się być największym autorytetem w kościele zachował się w grzeszny sposób. Oczywiście mam nadzieje, że nigdy do czegoś takiego nie będzie musiało dojść, ale gdyby doszło jak w sytuacji Piotra i Pawła, to jak należy się zachować? Czy Piotr miał pretensje do Pawła? Czy powiedział do niego, „kim ty jesteś żeby mnie tu napominać”, „sieć cicho”?  Nie, w drugim liście Piotra czytamy Jak Piotr wyraża się o Pawle mówiąc
2 Piotra 3:15  A cierpliwość Pana naszego uważajcie za ratunek, jak i umiłowany brat nasz, Paweł, w mądrości, która mu jest dana, pisał do was;
Piotr zrozumiał swoje grzeszne zachowanie i skorygował je, chwaląc Pawła za mądrość która mu jest dana.
I jeśli Zbór kieruje to kolejne wezwanie do upamiętania, ale człowiek pomimo wszelkich działań nadal pozostaje nieugięty i trwa w swoim grzechu, to ma być dla nas jak poganin i celnik. To wtedy pozostaje już tylko ostatni krok. Należy taką osobę wykluczyć z Kościoła, traktować jak niewierzącego, ewangelizować ją. Brak upamiętania w życiu osoby napominanej najpierw przez jednego człowieka, później przez kilka osób, a ostatecznie przez Zbór pokazuje, że taka osoba ma zatwardziałe serce. I Jeśli nic się nie zmieni w życiu tej osoby, jej stan duchowy będzie tylko gorszy.

4.      Rozwiązane na ziemi i w niebie.
Podczas dyscypliny kościelnej każdy chrześcijanin musi mieć świadomość, że w całym procesie dyscyplinarnym jest obecny Bóg. Widzimy działających ludzi, ale jeśli ci ludzie działają zgodnie z tym co mówi słowo Boże, to Bóg jest razem z nimi.
Wiersz 18 nie zawsze jest dla nas zrozumiały, ale wywodzi się on ze zwyczajów rabinicznych, dotyczy on zatrzymania czyiś grzechów czyli związania lub ogłoszenia ich przebaczenia czyli rozwiązania. Na podstawie pokuty lub jej braku rabin Żydowski ogłaszał, że ktoś ma przebaczone lub ma zatrzymane grzechy. Innymi słowy jesteś wolny od grzechu lub nadal jesteś zniewolony grzechem.
 I jeśli widzimy, że człowiek okaże skruchę podczas procedury dyscyplinarnej to tak jak mówi 18 wiersz, że możemy ogłosić iż ma odpuszczone również w niebie. Podstawą do takiego stwierdzenia jest Jego upamiętanie. Natomiast jeśli nie chce porzucić grzechu, to śmiało możemy powiedzieć że problem jest nie tylko na ziemi. Nie tylko chodzi o to, że sprawa ze Zborem jest nie załatwiona, ale taki człowiek ma również problem w niebie. Ma nieuregulowane sprawy z Bogiem. I to powinno być dla nas największą motywacją do upamiętania. Bóg dał swojemu kościołowi tą władzę i ten autorytet, by te kwestie dyscyplinarne rozstrzygać.
Czasami widzę, gdy napominani ludzie opuszczają Zbór i przenoszą się do innego, ale grzechów nie porzucają. I tak np. ktoś rozwiódł się i wziął sobie inną żonę, Zbór wzywał do upamiętania, ale nic się nie zmieniło. Człowiek taki przeszedł z tą nową żoną do innego Zboru i myśli że sprawa załatwiona. Ale sprawa wciąż jest niezałatwiona, jeśli przeniesiemy się do innego Zboru, a się nie upamiętamy w niebie nic się nie zmieni. Ludzka dyscyplina w jakimś stopniu się skończyła, bo narzędzia się wyczerpały, ale Boża dyscyplina trwa.
I teraz jak się kościół spotyka i modli się o takiego brata czy siostrę  czytamy w 19 wierszu
Mateusza 18:19  Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie.
To modli się o przywrócenie do społeczności, modli się o upamiętanie, modli się również o zdyscyplinowanie, to Bóg na te modlitwy będzie odpowiadał, Bóg będzie działał w zgodzie z wami. Dyscyplina nigdy nie jest łatwa w zborze, ani dla jednej, ani dla drugiej strony, dlatego mamy Zbór, mamy dwóch lub trzech dla potwierdzenia całej sprawy. Czasami może nam się wydawać że napominając źle niesprawiedliwie postępujemy, ale Zbór po przedstawieniu sprawy rozstrzyga na podstawie skruchy. Jeśli nie ma skruchy, grzechy są zatrzymane, jeśli jest Skrucha grzechy są odpuszczone i niebo to potwierdza. To więc nie bójmy się dyscypliny, mamy to robić, to jest wymóg Boga Ojca by kościół zajmował się takimi sprawami i dbał o czystość ciała Chrystusa.
Jeśli człowiek, który jest poddany dyscyplinie upamięta się nawet już po wykluczeniu ze społeczności kościoła, to cel dyscypliny został osiągnięty i powinien być przywrócony do społeczności.
I trzeba powiedzieć, że ten wiersz 19 często jest nadużywany, że cokolwiek uzgodnią w kościele, to zaraz otrzymają od Ojca tą rzecz. To cokolwiek o którym mówi Pan Jezus dotyczy kościelnej dyscypliny, co kościół postanowi Bóg zaakceptuje na podstawie reakcji człowieka na napomnienie.
A nie chodzi o to, że cokolwiek sobie wymyślimy i teraz jako kościół będziemy się modlić to Bóg odpowie. Oczywiście Bóg odpowiada na nasze modlitwy, ale na te które są zgodne z Jego wolą.
I widzimy, że nie tylko Bóg Ojciec bierze udział w tym procesie dyscyplinarnym, ale również i Syn. Kościół należy do Niego, Kościół to Jego dzieło w świecie i Boży Syn jest żywo zainteresowany każdym członkiem kościoła i każdą sprawą dyscyplinarną.
I znowu ten dwudziesty wiersz być może jest najbardziej nadużywanym i źle rozumianym fragmentem Pisma Św.
Mateusza 18:20  Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.
Na ilu spotkaniach modlitewnych słyszałeś cytowanie tego wiersza? A co jeśli jedna osoba jest na modlitwie, to już Boga z nią nie ma? Ten fragment powinniśmy przypominać szczególnie przypominać, gdy spotykamy się w sprawach dyscyplinarnych.
Ten wiersz należy rozumieć na tle tego całego procesu dyscyplinarnego, jeśli dwaj lub trzej, jeśli ten kościół gromadzi się w imię moje w sprawie tej wyżej wspomnianej dyscypliny, to ja jest w tym z nimi -  mówi Pan Jezus. „Ja się do nich przyznaje,  Ja im pomogę przez to przejść i ich przez to ich przeprowadzę, Ja zgadzam się z ich decyzjami. O to chodzi w tym dwudziestym wierszu.
Tak więc Pan chce nas zapewnić, że chociaż postępowanie dyscyplinarne jest trudne, stresujące i przykre, to nie jesteśmy w tym sami, On jest razem z nami w tych zmaganiach.

Podsumowując
1.      Jeśli widzisz grzech w kościele u kogoś idź powiedz mu o tym, porozmawiaj z nim, jeśli się upamięta uratujesz brata lub siostrę.
2.      Jeśli się nie upamięta należy wziąć ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby i napomnieć kolejny raz.
3.      Jeśli również i to nie poskutkuje, sprawą musi zając się zbór, jeśli usłucha Zboru chwała Bogu. Jeśli jednak nie usłucha należy wykluczyć ze społeczności i wciąż wzywać do upamiętania, głosząc ewangelię
4.      Pamiętajmy że Dyscyplina nie jest w kościele po to, by kogoś pognębić, czy ukarać, celem kościelnej dyscypliny jest pozyskanie człowieka.
5.      I ostania rzecz, w tym wszystkim nie jesteśmy sami jest z nami Bóg Ojciec i Pan Jezus Chrystus, więc dbajmy o to, żeby kościół był rzeczywiście kościołem Boga żywego. Amen




wtorek, 23 sierpnia 2016

Boża suwerenność i ludzka odpowiedzialność.

Zachęcam do wysłuchania bardzo dobrego kaznia Johna Macarthura na temat Bożej suwerenności i ludzkiej odpowiedzialności

Studium Listu do Efezjan 4,17-25


Teraz Ap. Paweł podaje konkretne praktyczne wskazówki świadczące o nowym narodzenia chrześcijanina, narodzeniu z Boga. Skoro człowiek narodził się z Boga, nie może już postępować tak jak wcześniej, myśleć jak wcześniej, czy mieć takie same motywacje jakie miał przed nowym narodzeniem. Przed nowym narodzeniem, nasze postępowanie, myśli i motywacje było takiej jak wszystkich ludzi niewierzących. Życie wszystkich ludzi nie będących w Chrystusie toczy się wokół ciała, myślą o tym co cielesne (Rzym 8,5). Nawet jak zajmują się Bogiem, tematami wiary to w sposób cielesny. Polega to na praktykowaniu jakieś religii, uczynkowości, oddaniu się ceremoniom i sakramentom, a serce ich jest daleko od Boga
4,17 – 19
To więc teraz apostoł Paweł przechodzi do wezwania tej połączonej społeczności z Żydów i pogan by żyli nowym życiem. To co charakteryzuje wierzącego człowieka, to Boże życie w nim zupełnie inne od życia jakie prowadzą poganie. Ludzie tego świata prowadzą życie na wzór tego świata na modłę tego świata, żyją i mówią jak ten świat.
Teraz Paweł wymienia w szczegółach jakie to jest życie prowadzą poganie

1.      Postępują w próżności umysłu swego.
Jakie to jest postępowanie w próżności umysłu?
Chodzi o próżne dążenia ludzi nie znających Chrystusa. Wszystkie ich działania i wszystkie rozważania  są puste i bezowocne, żyją bez celu. Niewierzący ludzie są bezproduktywni dla Boga w sensie moralnym, duchowym i intelektualnym. Myślenie niewierzących jest nakierowane na dążenia tego świata, nie rozpoznają spraw duchowych, nie zajmują się nimi i nie widzą głębi życia (1 Kor 2,14; Rzym 1,21-28). Człowiek wierzący w Jezusa ma taki nie być, ma celować dobrych uczynkach, ma się starać, ma podejmować wysiłki wiary.

2.      Mają przyćmiony umysł – są ślepi
Ludzie nie znający Chrystusa są całkowicie ślepi na sprawy duchowe, nie rozpoznają ich i nic o nich nie wiedzą. Nie wiedzą nic o ewangelii jak przynosi ukojenie i zbawienie. Nie wiedzą nic o śmierci Chrystusa za nasze grzechy i nie interesuje ich to, nie rozważają tego, nie myślą o tym i nie zajmują się tym. Nie widzą grzechu w świecie, Bożych planów i Bożych dążeń, nie widzą mocy grzechu, działania szatana ni duchowej walki toczącej się koło nich. Nie widzą również swojego grzechu, konieczności upamiętania i nawrócenia do Zbawiciela. Dlatego też, że odrzucili Boga, który mógł ich zbawić i przyjęli swoje bóstwa i niemoralności Bóg ukarał ich ślepotą (Rzym 1,28).  Wierzący w Chrystusa nie mogą tak się zachowywać, nie mogą być równie ślepi tzn. nie zajmować się Bożymi sprawami, lekceważyć je, nie zwiastować ewangelii, nie widzieć że biorą udział w duchowym konflikcie, nie marnować czasu.

3.      Niewierzący są dalecy od życia Bożego.
Ludzie nie znający Chrystusa, nieodrodzeni są oddzieleni od Boga, ciąży na nich Boży gniew (Jan 3,36), dlatego są zaślepieni. Bóg dla niewierzącego i Jego właściwy obraz jest za zasłoną, nie wie kim jest Bóg, nie oddaje mu chwały i nie żyje dla Boga. Nie prowadzi życia zgodnego z Bożą wolą. W wierzących Bóg złożył swoje życie, swój posiew, odrodził ich dlatego pragną żyć na sposób Boży
4.      Niewierzący mają nieczułe sumienie, zatwardziałe serce.   
Są zatwardziali na sprawy duchowe – spróbuj im o Chrystusie powiedzieć, a zobaczysz że często głoszone im słowo odbija się od ich serca jak piłka od ściany. Nie mają oporu by rozmawiać o sprawach cielesnych, samochodach, biznesie, rodzinie, zakupach, wystroju mieszkania. Ale gdy pojawia się temat Chrystusa to czuć wyraźnie opór i napięcie.
Mają tak zatwardziałe sumienie, że są niewrażliwi moralnie na grzech. Nie jest im smutno gdy niemoralnie mówią, żyją i zachowują się, a nawet cieszą się z tzw. swojej wolności i tego, że mogą robić co uważają za słuszne.
Nie mają wyrzutów sumienia z niemoralnych zachowań, zboczeń czy życia bez ślubu, itp, wręcz przeciwnie pomnażają je te zachowania.
4,20
Chrystusa którego Efezjanie pokochali był zupełnie inni, to Chrystus, który wzywa do życia w prawdzie, Chrystus który wzywa do posłuszeństwa, Chrystus który wzywa do świętości
Jak my nauczyliśmy się Chrystusa? Czy nasz obraz Chrystusa jest właściwy, jest biblijny, jest zgodny z tym obrazem jaki przedstawiają nam ewangelię?
Kiedy mamy niewłaściwy obraz Chrystusa.

4,21
Jak myślisz co to znaczy, że prawda jest w Jezusie? Jezus jest prawdą (J 15,6; 1 Jana 5,19-20). Sens życia jest w Jezusie Chrystusie, wiec jeśli człowiek został pouczony o Jezusie i przyjął nowe życie jakie daje Chrystus, to nie ma problemu odrzucić tego co stare, bo kto normalny zostawia sobie śmiecie, lekceważy coś wartościowego.
Jak myślisz z jakich powodów nie odrzucamy tego co stare lub wracamy do tego co stare?

4,22
Jak mamy z siebie zewlec Starego człowieka? Oczywiście chodzi tutaj o upamiętanie o odrzucenie uczynków ciemności, odwrócenie się od tego co Bogu się nie podoba (Izaj 1,16-1`7; Dz 20,21)
Greckie słowo które tu jest użyte mówi o zdjęciu czegoś  z siebie lub zdarciu np. starego ubrania (Kol 3,3-9)
Sposób życia tego świata jest bardzo złudny, dlaczego? Głównie dlatego, że człowiek myśli mając jakąś satysfakcje i przyjemność ze starego życia, że to mu służy, że coś przez to zyskuje, a tymczasem przychodzi śmierć a nie życie i zysk na które liczył.

4,23
Jak myślisz co to znaczy odnowić się w duchu umysłu Rzym 12,2; Kol 3,1-2. Przemieniony umysł jest przesiąknięty Bożym Słowem i ustawicznie odnawianym przez nie. Dlatego należy ciągle Słowo Boże studiować, rozważać, uczyć się go na pamięć. Ono przemienia nasze serce i nasze myśli przez moc Ducha Św.

4,24
Co to znaczy oblec się w nowego człowieka?
Całkowicie poddać się ten nowej naturze, którą uczynił Bóg w wierzącym w Chrystusa. Znajdować pełne zadowolenie w sprawiedliwości czyli w czynieniu dobrze drugiemu – miłość bliźniego. I świętości czyli czczeniu Boga zgodnie z Jego słowem.

Przypomnę że nowy człowiek w Chrystusie otrzymał wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności 2 Piotr 1,3-9

sobota, 20 sierpnia 2016

Zgubiona owca Ew. Mateusza 18,10-14


Drodzy dzisiaj będziemy mówić o cudownej Bożej opiece nad Jego dziećmi. Bóg nigdy nie zostawia swoich dzieci i nigdy ich nie porzuca. Jeśli tylko staliśmy się dziećmi Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa, jeśli tylko przyjęliśmy Go jako naszego Pana i Zbawiciela i narodziliśmy się na nowo przez moc Ducha Św. stając się w ten sposób Bożymi dziećmi, możemy mieć całkowitą pewność, że Bóg nigdy nas już nie zostawi. Nasz Pan Jezus Chrystus ujął to w ten sposób
Jan 10:27  Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną.
28  I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
29  Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca
Będąc w Chrystusie jesteśmy całkowicie bezpieczni, nic i nikt nie może nam zagrozić. Nie ma takiej mocy we wszechświecie która mogłaby odłączyć nas od naszego Boga. Nie ma takiej mocy we wszechświecie która sprawiłaby że Bóg przestanie się nami interesować i porzuci nas. Nawet jeśli chrześcijanie upadają, nawet jeśli są krnąbrni Bóg nie zostawia ich. Jeśli żaden troskliwy rodzic nie zostawia swojego dziecka bo nabroiło, tym bardziej Bóg nie zostawia swoich dzieci, gdy upadli w grzech, ale poddaje ich swojej dyscyplinie, by pokutowali i odnowili swoją społeczność ze swoim Ojcem.
 Przez odkupienie w Jezusie Chrystusie chrześcijanie stali się obiektem specjalnej Bożej troski, tak że Boże oczy są ustawicznie skierowane na ich drogi, by prowadzić tych którzy zawierzyli Chrystusowi swoje życie do żywota wiecznego. Dlatego możemy być całkowicie pewni, że jeśli tylko jesteśmy Bożymi dziećmi, to Bóg doprowadzi nasze zbawienie do końca jak to powiedział apostoł Paweł w liście do Rzymian
Rzymian 8:30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.
Bóg wie, że jako Jego dzieci jesteśmy słabi, zależni od Niego,  potrzebujący codziennie Jego łaski, wzmocnienia i nieustannej opieki. Wie że żaden z nas nie poradziłby sobie w świecie zdany na swoje siły, podobnie jak żadne małe dziecko nie poradzi sobie porzucone przez rodziców. Tak i my nie poradzilibyśmy sobie z mocą grzechu, ze światem i największym naszym duchowym przeciwnikiem z szatanem.

Nie gardzić Bożymi dziećmi
Dlatego Pan Zapewnia nas w dzisiejszym słowie, że jesteśmy pod nieustanną Jego ochroną mówiąc w 14 wierszu
„Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, aby zginął jeden z tych małych” . Ci mali to są ci, o których Pan mówił wcześniej, to są ci co stali się jak dzieci, uniżyli się, odrzucili własną sprawiedliwość i złożyli swą ufność całkowicie w Bogu  i w ten sposób weszli do Królestwa Bożego. To są ci wobec których należy uważać żeby ich nie gorszyć. To są ci o których czytamy w 10 wierszu
Mateusza 18:10  Baczcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych, bo powiadam wam, że aniołowie ich w niebie ustawicznie patrzą na oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Tu musimy pamiętać, że ci mali to nie są dzieci cielesne, małe dzieci, czy jacyś słabi lub chorzy ludzie tego świata. Ale chodzi o Boże duchowe dzieci, chodzi o tych zrodzonych z Boga przez wiarę w Jezusa. Przypominam to, bo widzę jak często świat oraz liberalne kościoły przekręcają znaczenie Słowa Bożego odnośnie tych maluczkich. Oni w tych maluczkich widzą wszystkich ludzi słabych, prostych, schorowanych, potrzebujących pomocy, głodnych, będących w więzieniu itp.
Pamiętamy fragment z Ew. Mateusza 25,31-46? Tam Pan Jezus mówi o dniu swojego przyjścia i dniu sądu i wspomina chorych, słabych, głodnych, będących w więzieniu, którym pomagano lub im nie pomagano. I mówi, że w dzień sądu to co uczyniliśmy tym ludziom będzie miało znaczenie. I świat mówi tak „my też służymy Jezusowi, bo pomagamy chorym, słabym, głodnym i będącym w więzieniu” i na tej podstawie Bóg nas zbawi, Bóg przyjmie nas do swego Królestwa. Świat mówi zobaczcie też jesteśmy dobrzy, też mamy miłosierdzie, też pomagamy.  Ale świat często zapomina lub nie chce o tym wiedzieć, że ci których Pan Jezus wspomniał w dzień sądu i którym pomagano, to nie ludzie należący tego świata, ale tam w tym fragmencie chodzi o pomoc okazaną dzieciom Bożym. Chodzi o pomoc okazaną tym, którzy należą do Bożego Królestwa.
Mateusza 25:37  Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić?
38  A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię?
39  I kiedy widzieliśmy cię chorym, albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie?
40  A król odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.
 Z pewnością służba dla ludzi tego świata jest bardzo dobra i szlachetna. Jednak ci maluczcy, którym służenie ma największe znaczenie przed Bogiem, których choćby napojenie kubkiem wody jak czytamy w Ew. Marka 9,41 jest czymś wyjątkowym w oczach Bożych, to wierzący w Jezusa.
„Co uczyniliście jednemu z moich braci najmniejszych, mnie uczyniliście”, mamy czynić dobrze wszystkim, a najwięcej domownikom wiary (Gal 6,10).
I w tym Duchu jest ten 10 wiersz, by nie gardzić żadnym wierzącym, choćby najmniejszym, choćby najbiedniejszym, najmniej znaczącym w kościele, bo każdy wierzący jest cenny w oczach Bożych, bo za każdego z nich przelał swoją krew Pan Jezus Chrystus.
I to greckie słowo kataphroneō  - nie gardzić, oznacza nie patrzeć z góry. Nie myśleć że ktoś z wierzących w Chrystusa jest gorszy ode mnie lub że ja jestem od kogoś lepszy, bardziej wartościowy, bo np. więcej czytam Biblii, więcej się modlę, czy jestem bardziej zaangażowany w kościele. Możemy również gardzić drugimi z powodu ich gorszego sposobu ubierania, niższego wykształcenia, gorszej pracy, lepszego domu który posiadamy, lepszego samochodu itp. Czasami młodzi gardzą starszymi lub ci którzy pozornie mają bardziej prestiżową służbę tymi którzy są mniej widoczni (przykład Jakuba 2,1-9; 1 Koryntian 11 rozdz. Wieczerza Pańska).
Możemy gardzić innymi z powodu ich cech fizycznych, ułomności lub kalectwa.
Kiedyś znany na całym świcie ewangelista XIX w Dwight L. Moody został zaproszony na Uniwersytet Cambridge, jedną z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie i tam przemawiał bardzo prostym językiem. Sam zresztą był bardzo prostym niewykształconym człowiekiem, ale miał wielki dar od Boga głoszenia ewangelii. Po tym przemówieniu cała prasa go wyśmiała nazywając go niedouczonym prostakiem.
Taki sposób patrzenia na siebie chrześcijan jest stylem tego świata. To świat tak patrzy na wierzących w Jezusa, że jesteśmy pożałowania godni. Wyśmiewa nas i drwi z nas w każdy możliwy sposób gardząc nami. W oczach świata chrześcijanie są słabi, staroświeccy i wierzą w bajki. Skro świat ma taki stosunek do nas, nie pomagajmy mu w tym. Pan Jezus powiedział, że znakiem rozpoznawczym jego uczniów w tym świecie ma być miłość.
Jana 13:35  Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.
Obawiam się, że w kościele zbyt często spotykamy się postawą pogardy, że ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy. Zbyt często kościół łapie ducha tego świata i czyni różnicę między jednym wierzącym a drugim.

Opieka aniołów
Musimy pamiętać, że Bóg jednakowo troszczy się o każdego z nas. Wszyscy jesteśmy cenni w oczach Bożych, co Pan Jezus podkreśla mówiąc, że aniołowie, którzy nam służą nieustannie wpatrują się w oblicze Boga w niebie (w 10). I to jest niesamowite, że nie tylko mamy siebie, mamy kościół, dary duchowe, łaskę naszego i Pana i mamy z nami naszego Pana Jezusa. Ale w służbie Kościoła są wszystkie zastępy niebieskie. Aniołowie, armia Boga, która służy nam w naszym zbawieniu i służbie Bogu.
W Liście do Hebrajczyków czytamy
Hebrajczyków 1:14  Czy nie są oni wszyscy (aniołowie) służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia?
Bóg wyznaczył jakąś część aniołów, która jest dla wierzących i ochrania ich przychodząc im z pomocą.
W psalmie 91 czytamy
Psalm 91:11  Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
To jest wielce pocieszające, że w niektórych chwilach sami aniołowie służą nam i pomagają nam. Są sytuacje w naszym życiu, że jesteśmy w stanie powiedzieć i widzimy to naocznie że w tej chwili zdarzyło się coś niezwykłego, że Bóg posłał swojego anioła i przez niego nas wyratował jak w sytuacji Daniela. I dziękuje Bogu za te wszystkie chwile kiedy doświadczałem Jego niezwykłej pomocy. Czasami moi znajomi opowiadali mi swoje świadectwa o wspaniałej Bożej opiece. Ale są również chwile  kiedy nie widzimy tej opiekuńczej działalności aniołów, jednak wtedy one również nam służą.
I są to jacyś szczególni aniołowie, święci aniołowie. Stoją oni przed samym Bogiem i mają przywilej wpatrywać się w Jego oblicze będąc w służbie tych maluczkich Bożych dzieci. Dlatego nie powinniśmy gardzić żadnym wierzącym, bo każdemu choćby najmniejszemu wierzącemu służą wspaniali święci aniołowie co podkreślą jak cenny jest każdy wierzący w oczach Bożych.
I niektórzy na podstawie tego 10 wiersza mówią, że każdy wierzący ma swojego anioła w niebie tzw. anioła stróża. W Kościele Rzymskokatolickim nawet ułożono specjalną modlitwę do takiego anioła, co oczywiście jest bałwochwalstwem „aniele stróżu mój…”.
Ale ten fragment nie mówi, że każdy ma swojego anioła jak nie mówi również o zwykłych dzieciach. Pan Jezus tu mówi, że są specjalni aniołowie wyznaczeni przez Boga i wpatrujący się w Jego oblicze, których zadaniem jest troszczyć się o dzieci Boże.
Nauka że każdy ma swojego anioła wyrosła na gruncie tradycji żydowskiej i wierzono, że nawet małe dzieci mają swoich opiekuńczych aniołów o czym wspomina apokryficzna Ks. Tobiasza 5,21-22.
Ale Pismo Św. nigdzie nie uczy, że każdy człowiek, czy każdy wierzący ma swojego specjalnego anioła stróża. Uczy jedynie, że Bóg posyła swoich wybranych aniołów by nam pomagali.

Zgubiona owca i dobry pasterz
I teraz zwróćmy uwagę, że ta prosta przypowieść o zgubionej owcy pada w kontekście wierzących (w 12-13). U ewangelisty Mateusza tą zgubioną owcą jest jeden z chrześcijan, który może upadł w grzech, potknął się lub odszedł do świata na jakiś czas. W każdym razie przestał podążać za swoim Panem, gdzieś się zgubił, zaniedbał swoją społeczność z Jezusem. Przestał pełnić Jego wolę, przestał się modlić i regularnie karmić Jego słowem i odszedł od stada, co pewnie spowodowało, że powróciły do Jego życia stare grzechy. Zgubiony chrześcijan, wcześniej obmyty z grzechów świętą krwią Jezusa, teraz na nowo upaprany w błocie grzechu, cóż za tragedia, cóż za dramat. Zamiast iść prostą drogą za swoim pasterzem zszedł gdzieś na bogi. I Pan Jezus mówi, że z takim zgubionym chrześcijaninem jest jak ze zagubioną owcą. Gdy taka owca zgubi się, to troskliwy pasterz chociaż ma jeszcze 99 owiec, wyrusza na poszukiwanie tej jednej i tak długo jej szuka, aż sprowadzi ją z powrotem. Tym troskliwym pasterzem w tym przypadku jest Bóg, jest Pan Jezus Chrystus. On jest arcypasterzem wszystkich chrześcijan. On nas prowadzi, On nas pasie, my podążamy za Nim, On ma o nas staranie, On się o nas troszczy (1 Piotr 5,7).
W Ew. Jana 10 rozdz. czytamy
Jan 10:4  Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos.
5  Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych.
Jakże wspaniała obietnica, że Bóg nie porzuca i nie zostawia swoich dzieci. Pan Jezus nie zostawia tych wierzących, którzy się gdzieś zagubili, osłabli, stracili zapał, czy uwikłali się jakiś grzech. W Palestynie gdzie osadzona jest ta przypowieść bardzo łatwo taka owca mogła się zgubić. Jest tam wiele wąwozów, urwisk, doliny, cierniste krzewy i inne niebezpieczeństwa. Podobnie w naszym życiu chrześcijańskim, jeśli nie jesteśmy dostatecznie uważni, jeśli nie dbamy o społeczność z naszym Panem i posłuszeństwo Jego słowu, jeśli niebezpiecznie zbliżamy się do świata, to szybko możemy się zgubić. I gdyby nie troska naszego pasterza, gdyby nie troska Pana Jezusa zgubilibyśmy się na wieki. Ale on nie pozwala na taki stan, gdy my się zgubimy On wyrusza za nami, On nas pobudza do powrotu do Niego, On posyła swoje sługi którzy nas napominają i wzywają do społeczności z nim na nowo. On działa przez okoliczności sprawiając w najmniej oczekiwanym momencie że dotrze do Jego dziecka ponownie Jego głos, Jego wezwanie, Jego przypomnienie.
Pamiętam pewnego mojego znajomego, który nawrócił się jako nastolatek, a później na kilkanaście lat odszedł od Pana żyjąc w świecie jak Łukaszowy syn marnotrawny. Ale Zbawiciel nie zostawił go i po kilkunastu latach nawróciła się Jego żona i otworzyła swój dom na społeczności chrześcijańskie. I choć ten mój znajomy nie był z tego powodu zadowolony, to jednak musiał to zaakceptować, ale sam nie brał udziału w tych spotkaniach. Aż do pewnego dnia kiedy będąc w kuchni i słysząc pieśni chrześcijańskie oraz modlitwy wypuścił dym z papierosa i otrzymał głębokie przekonanie od Boga, że takie jest Jego życie jak ten papierosowy dym. I wtedy rozpłakał się powracając do Zbawiciela.
Biblia nazywa nas owcami, a owce to nie są zbyt mądre zwierzęta. Mają instynkt stada i gdy są w stadzie, to radzą sobie. Ale gdy się zgubią to strasznie głupieją, tracą wszelkie rozeznanie i nie mogą powrócić do stada. Bez pomocy pasterza są skazane na śmierć i drapieżników. I Pan Jezus mówi, że jesteśmy jak dzieci, niedojrzali, czasami głupi jak te owce i zamiast iść za pasterzem prostą drogą i trzymać się stada, gdzieś odchodzimy. Wydaje nam się, że w innym miejscu jest lepsza trawa. Ale pomimo naszej duchowej głupoty i naszej często duchowej ślepoty i naszych duchowych zaniedbań, czy niedojrzałych zachowań podobnych do dzieci, pasterz nie porzuca nas. Pan Jezus nie zostawia nas, jeśli tylko jesteśmy dziećmi Bożymi. Jak rodzic nie wywala dziecka z domu, gdy narobi w pieluchę lub nabroi, tak Bóg również nie rezygnuje ze swoich dzieci. On okazuje im wielką miłość, jest wobec nich troskliwy, zadaje sobie trud, by wyruszyć za nimi w świat i z powrotem sprowadzić ich do siebie. Wydaje mi się, że gdy Boże dziecko z jakiegoś powodu gubi się, to Bóg ma wielki Ból i smutek, z powodu naszej tragedii upadku, zanieczyszczenia grzechem, dlatego że kocha swoje dzieci i chce dla nich czystości i świętości. Jak każdy troskliwy rodzić jest zasmucony gdy jego dziecko niszczy swoje życie przez alkohol, narkotyki, złe decyzje, tym bardziej Bóg, nie zasmucajcie Ducha Bożego mówi Słowo.
To więc w chwili, gdy Bóg już znajdzie to zagubione swoje dziecko, to jest wielka radość (w 13). Nasz Zbawiciel raduje się każdym nawróconym grzesznikiem, każdym chrześcijaninem, który postanowi odwrócić się od swojego grzechu, który postanowi upamiętać się, wrócić ze swoich dróg i wejść na ścieżkę prawości. Nie czyni mu wyrzutów, nie ma do niego pretensji, nie pogardza nim, ale bierze go w ramiona (Łuk 15,5) i raduje się że go odnalazł. Raduje się bardziej z tego odnalezionego niż z tych pozostałych 99, którzy się nie zgubili. To trochę jest tak jak matka, która raduje się bardziej z chorego dziecka, które wyzdrowiało niż z tych którzy nie potrzebowali wyzdrowienia. To jest po prostu szczęście, radość że był zgubiony, a odnalazł się. Możemy dziękować że mamy tak wspaniałego i troskliwego pasterza, pasterza który życie swoje kładzie za owce (Jan 10,11). On, Pan Jezus oddał samego siebie, przelał swoją krew, położył swoje życie, by każda owca mogła czuć się bezpiecznie, gdy stanie się Jego owcą.
Nie jest wolą Bożą, by ktokolwiek z wierzących zginał, choćby najmniejszy. Bóg nie potępia swoich dzieci, On ich usprawiedliwił, On ich Zbawił, On ich oczyścił. Jeśli upadają, jeśli odchodzą do świata, Bóg wyrusza za nimi, dyscyplinuje ich, zawraca z tej drogi i sprowadza ich do owczarni. To właśnie jest wolą Bożą! Nie jest wolą Bożą upadek dla nas, zostawienie nas, pognębienie nas. Nie jest wolą Bożą, by nasze duchowe życie zostało zrujnowane, zatrzymało się, czy to, byśmy stracili duchową moc. Dlatego Bóg wysyła swoich aniołów by nam pomagać, dlatego sam Zbawiciel wyrusza, by nas zawrócić i walczy o nas tak długo, aż z powrotem sprowadzi swoje duchowe dzieci do owczarni. Dzięki ci Panie, chwała ci Panie że nas nie porzucasz, nie zostawiasz w naszej duchowej nędzy, ale nas zbawiasz. Kto wierzy w Syna Bożego ma życie wieczne, prawdziwe życie na wieki i może być całkowicie pewnym swojej wieczności, bo Bóg w Chrystusie zapłacił za wszystkie nasze grzechy i przybił wszystkie nasze długi do Krzyża Amen




wtorek, 16 sierpnia 2016

Studium listu do Efezjan 4,1-16



Najpierw Apostoł Paweł przedstawił Efezjanom to wielkie zbawienie. Przedstawił ten wielki plan Boga jakim było połączenie pogan i Żydów w Kościele. A tym samym połączenie wszystkich w kościele, wszystkich którzy uwierzą w Pana Jezusa Chrystusa. Teraz apostoł Paweł przechodzi do części praktycznej.
4,1
Skoro to zbawienie ma tak wielki wymiar, jest takie wyjątkowe, unikalne i wspaniałe, to jakie w związku z tym jeśli uwierzyliśmy Chrystusowi powinno być życie chrześcijanina (Filp 1,27; Kol 1,10; 1 Tes 2,11-12; 1 Tes 4,1)?

 Musimy sobie zdać sprawę, że życie chrześcijanina  nie ogranicza się tylko do tego w co wierzymy, nie ogranicza się do teologii. To w co wierzymy wpływa na to co czynimy jak żyjemy. Teologa przekłada się na praktykę. Skoro wierzymy, że Święty Sprawiedliwy Bóg nas odkupił, że dał nam nowe życie, że zrodził nas na nowo do żywota wiecznego. To także mamy święci i nienaganni, mamy żyć jak to powiedział jak przystoi na powołanie nasze.

ü  Co to znaczy żyć w sposób godny Pana?
Oczywiście żyć w taki sposób w jaki Bogu się podoba. I w całym liście do Efezjan apostoł Paweł mówi jakie to jest życie
·         Należy czynić dobrze Efez 2,10
·         Nie należy nie postępować jak czynią to niewierzący Efez 4,17
·         Należy żyć w miłości Efez 5,2
·         Należy żyć tak jak żyją dzieci światłości Efez 5,8
·         Należy żyć w mądry sposób Efez 5,15
4,2 Teraz apostoł Paweł przekłada nasze chrześcijańskie życie do życia w kościele między braćmi i siostrami
ü  Powiedz jakich relacji oczekuje Bóg od chrześcijan wobec siebie nawzajem w kościele?
·         Mamy być wobec siebie pokorni i uniżeni Kol 3,12- 13
·         Mamy postępować wobec siebie łagodnie z wyrozumiałością, a nie z jakąś złośliwością czy nerwami. Często niepotrzebnie unosimy się podnosząc ton głosu i okazujemy zniecierpliwienie wobec siebie. Takie zachowanie powoduje reakcje z drugie strony i może dojść do konfliktu.
·         Mamy być wobec siebie cierpliwi, nie irytować się gdy ktoś coś nie tak powie, nie tak zrobi jakbyśmy chcieli. I przede wszystkich chodzi o to, że mamy to czynić niestrudzenie.
·         Mamy znosić jedni drugich z miłością. Czyli wciąż i wciąż mamy wyświadczać sobie dobro, jeśli nawet ktoś okaże się dla nas bardzo denerwujący i tak mamy go znosić. Na tym właśnie polega prawdziwa miłość chrześcijańska. Bóg przebaczył nam dużo więcej niż kiedykolwiek i komukolwiek będziemy mogli przebaczyć.
4,3 Chrześcijanin jest to ktoś kto dąży do duchowej jedności z braćmi i siostrami (Filp 2,2). Jest to człowiek, który jest daleki od podziałów w ciele Pana Jezusa Chrystusa. Z powodu Ducha Św. który przebywa w człowieku wierzący ma ponadnaturalną duchową więź z innymi wierzącymi i dąży do pokoju z nimi. Apostoł Paweł jest pełen nadziei że pomimo tego, iż chrześcijanie w Efezie pochodzą z różnych środowisk, to będą dążyli nie do podziałów, ale do jedności.
ü  Jak powinni reagować chrześcijanie gdy dyskutują ze sobą i mają różne poglądy od siebie?
ü  Jeśli chrześcijanie kłócą się, zwalczają i spierają, to co przez to pokazują?
4,3-6
 Jakie argumenty przedstawia Paweł by zwrócić uwagę chrześcijan, że powinni z całego serca dążyć do wspólnej jedności
·         Jedno ciało – Kościół Jezusa Chrystusa nie jest podzielony w niebie nie będzie specjalnych pokoi dla takiej denominacji kościelnej i dla innej. Wszyscy wierzący wszystkich wieków którzy przyjęli Chrystusa i zostali Zbawieni przez Boga stanowią jedną rodzinę i zostali włączeni do jednej Bożej rodziny
·         Jeden Duch – Wszyscy zostali odrodzeni przez tego samego Ducha Św. i wszyscy posiadają tego samego Ducha Św. (1 Kor 6,19)
·         Jedna nadzieja – wszyscy mamy przed sobą ten sam cel, życie wieczne, zbawienie duszy, spotkanie się z Chrystusem. Dlatego możemy wspólnie razem działać dla tego celu (Efez 1,11-14).
·         Jeden Pan – Wszyscy Zbawienie otrzymujemy od Chrystusa, to wiec nam wszystkim powinno zależeć by być Jemu posłusznym (Dz. Ap 4,12). Nie ma innego zbawienia we wszechświecie jak tylko zbawienie przez Pana Jezusa Chrystusa
·         Jedna wiara – chodzi o całość chrześcijańskiej nauki. Nie ma kilku prawd, kilku nauk, kilku sprzecznych doktryn na jakiś temat chrześcijański. Albo coś jest prawdą albo nią nie jest Judy 1,3
·         Jeden chrzest – I znowu nie ma kilku chrztów. Tak naprawdę jest tylko jeden właściwy i prawdziwy. Czasami niektórzy mówią, że ktoś się chrzci powtórnie bo został ochrzczony jako dziecko wcześniej, czy winnej religii. Nie, ja się chrzczę tylko raz na wyznanie wiary w Pana Jezusa Chrystusa. I wszyscy chrześcijanie na całym świecie są zobowiązani przez Pana uznać ten chrzest biblijny.
·         Jeden Bóg – nie ma wielu Bogów. Oczywiście ludzie wymyślają sobie bogów, ale jest tylko jeden Bóg. Ten który stworzył niebo oraz wszystkie stworzenia ziemię, ten który powołał naród Izraelski, Ten który dał Jezusa by nas zbawił. Tylko Bóg narodu Izraelskiego i Bóg chrześcijan jest Bogiem prawdziwym.
ü  Można zadać pytanie skoro te główne punktu są wspólne, to dlaczego wśród chrześcijan tak często dochodzi do podziałów?
Głównym tego powodem jest ich grzech i niedojrzałość. Często nie mogą dojść do zgodny na tle drobnych rzeczy np. czy kobieta ma nosić chustkę na głowie czy nie, czy powinna nosić spodnie czy spódnice, czy wieczerza ma być raz w miesiącu, czy raz w tygodniu. Albo jeszcze bardziej prozaicznie, kolor ścian w budynku Zboru, lub na tle pieśni z jakiego śpiewnika trzeba śpiewać. Po prostu to jest smutne i jest wynikiem ludzkiej dumy, pychy, arogancji. Smutne jest również to, że chrześcijanie zamiast dążyć do pokoju i miłości, dążą do podziałów.
4,7
Teraz Paweł trochę zmienia temat i przechodzi od dążenia do jedności do różnorodności obdarowania. I mówi że jedność nie oznacza iż wszyscy robią to samo, ale każdy ma własne obdarowanie od Chrystusa, by budować to ciało Chrystusowe jakim jest kościół.
Zwróć uwagę który chrześcijanin otrzymuje od Boga dar duchowy wiersz 7 (1 Ptr 4,10)?
Czy wiesz że posiadasz jakiś duchowy dar od Boga, do budowania społeczności?

4,8
Paweł posłużył się Psalmem 68 by pokazać nam, że Jezus przez swoją odkupieńczą śmierć pobił szatana, grzech i śmierć. Zniszczył największych naszych wrogów i przywrócił nas Bogu dając nam różne dary.
Psalm 68 jest psalmem zwycięstwa napisanym przez Dawida w celu świętowania Bożego podboju miasta Jebusyckiego – Jerozolimy (2 Sam 6,7; 1 Kronik 13).
Po takim zwycięstwie Król przybywał z jeńcami i łupami wojennymi.
Dzisiaj Chrystus jest tym, który rozdaje wojenne zdobycze wszystkim powołanym do Królestwa na całym świecie.
ü  Co jest tymi wojennymi zdobyczami?
Oczywiście są to dary duchowe.

4,9-10
Teraz Paweł mówi o prawdziwości zwycięstwa Chrystusa. Jego obdarzenie nas darami przez Ducha Św., świadczy o Jego wstąpieniu do Nieba Dz Ap 1,9.
A to, że wstąpił i obdarzył nas darami oznacza, że wcześniej musiał być na ziemi. Ten sam Chrystus, który teraz rozdaje swoje dary, to ten który umarł za nas, to ten który przyszedł do nas, to ten który stał się człowiekiem. Ten właśnie Chrystus teraz Panuje na niebie i na ziemi, Chrystus zwycięski.
Napełnić wszystko jak wcześniej pojednać wszystko w 1 rozdz. Efez. Po prostu Chrystus jest wszystkim i sens istnienia świata i każdego z nas jest tylko w Chrystusie. Życie bez Chrystusa nie ma sensu. Gdyby nie Chrystus i Jego odkupieńcze dzieło Bóg nie kontynuowałby istnienia świata. Świat zaczyna się od Chrystusa i  kończy na Chrystusie, prawda jest w Jezusie, sens jest w Jezusie  
ü  Do czego zwycięska osoba Chrystusa powinna prowadzić i motywować chrześcijan?
Do jeszcze większego zaangażowania. Skoro Jezus naprawdę zwyciężył i chrześcijańskie zwycięstwo w Nim to nie fikcja, ale mamy żywot wieczny. To powinniśmy teraz cali się zaangażować w to wielkie wydarzenie.
4,11 – 12
ü  A po co Bóg obdarza chrześcijan darami, czy dla ich wygody lub lepszego samopoczucia?
1.      Do przygotowania innych chrześcijan do dzieła posługiwania
2.      Do budowania Kościoła, ciała Chrystusowego. Czyli wzrostu duchowego innych chrześcijan
ü  A co jest celem tego wszystkiego, obdarowania, usługiwania, budowania kościoła?

Celem jest by chrześcijanie doszli do dojrzałości, by byli utwierdzeni w prawdzie i trzymali się mocno Jezusa Chrystusa, by żadna fałszywa nauka nie zdołała zawrócić ich z drogi prawdy (Efez 4,14)

ü  Jak myślisz co może być przyczyną błądzenia chrześcijan pomimo tych wszystkich starań z Bożej strony, by kościół wzrastał?
4,14
Czego Bóg pragnie dla chrześcijan?
·         By nie chwiali się w wierze w Pana Jezusa Chrystusa i nie przyjmowali wszystkiego bezkrytycznie, ale wiedzieli jaka jest prawda (1Tes 5,21-22; 1 Jan 4,1.)
·         Byśmy byli dojrzali w wierze.
·         Byśmy nie dali się oszukać ludziom przychodzącym do nas i przynoszącym inną ewangelię (Gal 1,6-7; 1 Tym 4,7).
·         Byśmy nie dali się podejść rzekomo słusznymi wywodami Kol 2,4

Do czego prowadzi nas każda fałszywa nauka?
Każda fałszywa nauka prowadzi nas do zahamowania naszego wzrostu chrześcijańskiego i utraty mocy chrześcijańskiego życia. Tak że ci którzy ją przyjęli zboczyli z drogi prawdy i wylądowali na duchowych wertepach, oznacza to posypanie się całego życia.

Jeśli zaś nauka jest prawdziwa i ludzie ją przyjmują i się jej trzymają wzrastają pod każdym względem. Tak więc do wzrostu chrześcijańskiego pogrzebana jest
·         Dobra doktryna
·         Stosowanie tego w życiu
·         I komunikowanie tego co dobre w miłości
ü  Jak myślisz co się dzieje gdy chrześcijanie mają dobra doktrynę a brakuje im miłości?
4,16
Wzrost kościoła we wszystkich aspektach zależy w dużej mierze od naszego zaangażowania i wprowadzania tego co powiedzieliśmy sobie wcześniej.
Jeśli np. nie angażujemy się w służbę w kościele, nasze obowiązki wobec braci i sióstr, modlitwę, aktywność w społecznościach, wzajemną troskę, ofiarność i wszystko inne to społeczność nie wzrasta tak jak powinna.

Jak myślisz co może być przeszkodą dzisiaj dla nas w zaangażowaniu w kościele? Co jest dla ciebie przeszkodą w zaangażowaniu w kościele? 


niedziela, 14 sierpnia 2016

Biada z powodu zgorszeń Ew. Mateusza 18,6-9


Dzisiaj będziemy mówić dalej o tym jak cenne w oczach Bożych są jego dzieci i jak bardzo Pan Jezus utożsamia się z nimi i jak mocno pragnie by Jego dzieci chodziły w świętości. Ostatnio mówiliśmy o tym, kto jest największy w Królestwie niebios? I powiedzieliśmy sobie, że w myśl słów Pana Jezusa największy jest ten który się najbardziej uniżył. Ten który stał się pokorny wobec Boga i odrzucił swoją sprawiedliwość. Ten który stał się pokorny i uniżony wobec braci i sióstr w kościele i służy im jak tylko potrafi najmocniej.

Biada tym którzy gorszą wierzących w Jezusa
Teraz Pan Jezus przechodzi do tematu świętości swoich dzieci. Zobaczymy jak to jest dla niego ważne, by jego dzieci chodziły w prawdzie, by jego dzieci nie zanieczyszczały się, by trzymały się z dla od grzechu. Jest to, tak ważne dla Pana, że powiedział iż ci przez których przychodzą zgorszenia, otrzymają o wiele surowszy wyrok. Lepiej by było dla takiego człowieka, by wcześniej zanim kogokolwiek doprowadzi do zgorszenia został utopiony.
Jak to kiedyś słyszałem jeden z pastorów powiedział że na każdym Bożym kościele powinien być taki napis przy wejściu „cieszymy się że jesteś, ale pamiętaj że cokolwiek z twojego postępowania spowoduje że jeden z wierzących w Jezusa upadnie, potknie się przez twoje złe świadectwo, to lepiej by było byś utonął zanim tu przyszedłeś”.
Pewnie każdy bałby się przyjść do kościoła, gdyby rzeczywiście takie napisy były na budynkach kościołów chrześcijańskich, ale to pokazuje nam jak wielka jest nasza odpowiedzialność przed Bogiem za nas i odpowiedzialność wobec siebie. To  pokazuje jak wielką winę przed Bogiem ma świat, który odwodzi ludzi od prawdy, od Chrystusa, od czystości i świętości, a zachęca do grzechu i grzesznego stylu życia.
Ta wypowiedź Pana Jezusa przypomina sytuacje z 5 rozdz. Dziejów Apostolskich, gdzie Ananiasz i Safira chcieli oszukać apostołów przez obłudne zachowanie, że oddają wszystkie pieniądze ze sprzedaży swojej posiadłości na cele dobroczynne. Jednak Duch Św. nie pozwolił na takie zachowanie i pozbawił ich życia w 11 wierszu 5 rozdz. czytamy co się stało po tych wydarzeniach:
Dzieje Ap. 5:11 Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.
A jak reagowali niewierzący
Dzieje Ap. 5:13  Z postronnych jednak nikt nie ośmielał się do nich przyłączać; ale lud miał ich w wielkim poważaniu.
Po tych wydarzeniach zarówno kościół jak i świat byli przejęci lękiem i świadomością, że obcowanie z Bogiem to poważna  sprawa i nie można traktować sobie tego lekko i z przymrużeniem oka.
I tutaj w naszym dzisiejszym fragmencie mamy ta samą zasadę. Prowadzić wierzącego w Pana Jezusa do grzechu jest to okropna zbrodnia w oczach Boga, jest to straszne przestępstwo. Lepiej byłoby umrzeć człowiekowi niż coś takiego uczynić.
Kamień młyński o którym Pan Jezus mówi tuta, to duży kamień do mielenia ziarna mówiono również na niego „ośli kamień” dlatego że był tak ciężki, że pociągowe zwierzę często osioł obracało go na około w formie w ten sposób gniotąc w niej ziarno na mąkę.
Takiego kamienia poganie używali do egzekucji np. Rzymianie. Jeśli otrzymałeś od sądu wyrok śmierci przez utopienie to przywiązywano ci do szyi taki kamień i szedłeś na dno.




Jak można być zgorszeniem dla innych?
Tak więc widzimy że jest to, bardzo poważna sprawa. W związku z tym należy dowiedzieć się jak mam nie gorszyć innych, jak mogę uchronić się przed tym strasznym grzechem?
Gdy Pan Jezus mówi o zgorszeniu, używa greckiego słowa „skandalizō” które możemy przetłumaczyć: podstawić komuś nogę, zachęcić kogoś do grzechu, spowodować że ktoś uległ pokusie, spowodować że ktoś upadł. I w kościele można to uczynić na wiele sposobów np. zachęcić kogoś do pijaństwa, lub niemoralności seksualnej lub innych grzechów. Chłopak może zachęcać dziewczynę do współżycia przed ślubem lub odwrotnie, dziewczyna może zachęcać chłopaka do takiego postępowania. Przyczyną czyjegoś upadku może być fałszywe oskarżanie kogoś o coś, lub plotkowanie na temat tej osoby. Mąż może zachęcać żonę do podpisana fałszywych dokumentów lub odwrotnie. Ktoś może zachęcać kogoś do brania narkotyków. Wiele lat temu miałem sytuację że rozdawałem traktaty na ulicy i spotkałem znajomego. Najpierw wyśmiał mnie, a później zaproponował byśmy razem poszli zapalić marihuanę. Można również zachęcić kogoś, zgorszyć, przez swoje złe postępowanie, złe świadectwo, niemoralne prowadzenie się, czy jakieś kłamstwa. Można wyśmiać kogoś i źle go potraktować. Można być zgorszeniem dla innych przez swoje zaniedbania duchowe. Możesz swoim dzieciom w domu pozwalać na oglądanie niewłaściwych filmów, czy bajek. Klasyczny przykład zachęcania do grzechu widzimy w raju, gdy Ewa zerwała owoc i dała swojemu mężowi by też on z niego jadł ( Rodz. 3,6). Innym przykładem jest Aron gdy odlał bóstwo ze złota i całego Izraela poprowadził do grzechu (Wyj 32,24). Jeszcze innym przykładem jest Izebel z Obj 2,20 która naucza i uwodzi sługi Boże, że można żyć niemoralnie i Bogu się podobać. I dzisiaj podobnie, każdy kto pojawia się w kościele, czy pełni w nim jakąś funkcje, a naucza innych że można prowadzić jakieś grzeszne życie i być blisko Boga, to kłamie, to wprowadza zgorszenie i lepiej by było dla niego, że by zginął niż miałoby się tak stać.
 Niekiedy, gdy upadają liderzy duchowi jest to bardzo przykre, bo w ten sposób gorszą innych. Często tych najsłabszych tych najmniejszych, tych którzy najbardziej są na to podatni. Zdarza się, że jacyś chrześcijańscy przywódcy są posądzani o malwersacje finansowe, niemoralność, pedofile, pijaństwo, czy nadużywanie swojego autorytetu wobec ludzi. Za każdym razem gdy słyszę, że takie rzeczy mają miejsce jest mi naprawdę smutno i jestem zły, że to spowoduje iż wielu maluczkich, wielu prostych zwykłych chrześcijan będzie zgorszonych i wielu upadnie. Nierzadko też zdarza się, że w wyniku grzesznego życia przywódcy rozpadają się całe społeczności. To jest naprawdę smutne. Lepiej by nam było, by nas wcześniej utopiono niż mielibyśmy swoim postępowaniem doprowadzić do upadku jakiegoś chrześcijanina.
Jako Dzieci Boże zostaliśmy powołani przez Boga do budowania i zachęcania innych do dobrych uczynków. Chrześcijanin powinien myśleć o tym, że to co robi jak się zachowuje, jak żyje, co mówi,  - czy to zachęca innych, czy zniechęca? Czy twoje i moje postępowanie zachęca, czy zniechęca?
Zwróćmy uwagę na list do Hebrajczyków:
Hebrajczyków 10:24  I baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,
25  Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.
Kiedy spotykamy się, kiedy jesteśmy razem ze sobą, mamy dodawać sobie otuchy, pobudzać się do miłości i dobrych uczynków. Mamy być wsparciem dla innych, mamy ze sobą być i zważać nie tylko na to co moje, na mój stan duchowy, ale na to co cudze. Nawet taka prosta rzecz jak mówi autor listu do hebrajczyków  uczestnictwo we wspólnych spotkaniach może być zachęceniem lub zniechęceniem dla innych.
Apostoł Paweł powiedział, że nawet powinniśmy zastanowić się nad ograniczeniem swojej wolności, jeśli to miałoby kogoś zgorszyć mówiąc
1Koryntian 8:13  Przeto, jeśli pokarm gorszy brata mego, nie będę jadł mięsa na wieki, abym brata mego nie zgorszył.
Weźmy pod uwagę np. wypicie jednego piwa, dla wielu chrześcijan może nie być to żaden problemem. Ale gdybym pił to piwo siedząc z kimś, kto ma problem z alkoholem, lub miał problem z alkoholem lub uważa że wypicie piwa jest grzechem. To wole nie pić tego piwa i nie gorszyć nikogo. To samo może dotyczyć wielu innych spraw, które są w granicach naszej wolności. Jeśli miałbym doprowadzić do upadku jakiegoś pobożnego chrześcijanina z powodu mojej wolności jaką mam w Chrystusie jestem gotowy ją ograniczyć, by dla nikogo nie być zgorszeniem.
A jak jest z nami , czy zważamy na to jak się zachowujemy, co mówimy, jaki mamy stosunek do braci i sióstr w kościele? Czy staramy z całej siły nie gorszyć ich swoim zachowaniem lub jakimiś zaniedbaniami? Czy zachęcamy innych przez zwoją obecność, przez dobre słowo, czy okazaną im pomoc?

Zgorszenia ze świata
Kolejna rzecz to zgorszenia ze świata. Na podstawie wiersza 6 mówiliśmy o zgorszeniach, które przychodzą z kościoła i lepiej by było mi umrzeć i każdemu z nas jeśli przez naszą niemoralność ktoś miałby upaść w grzech. Teraz Pan Jezus mówi w wierszu 7 o zgorszeniach ze świata, biada światu, biada ludziom ze świata, którzy są pomysłodawcami propagatorami grzechu. Oni również poniosą szczególnie ciężką karę.
Mateusza 18:7  Biada światu z powodu zgorszeń! Wprawdzie zgorszenia muszą przyjść, lecz biada człowiekowi, przez którego zgorszenie przychodzi.
Nie jest dla chrześcijan niczym nowym, że świat wymyśla kolejne sposoby by pomnażać grzech. Używa do tego wszelkich możliwych środków. Używa do tego mediów, telewizji, Internetu i gazet. Używa do tego pieniędzy, władzy, rozrywki szeroko rozumianej. Świat często bierze również dobre rzeczy, które Bóg dał człowiekowi i wykrzywia ich pierwotne przeznaczenie sprawiając, że to co było dobre staje się grzechem. Czyni tak z jedzeniem i odzieniem, pieniędzmi, spędzaniem czasu wolnego, seksem i wieloma innymi rzeczami.
To właśnie czyni grzech i to czyni szatan, że nawet to co dobre i używane w odpowiednich granicach przynosi Bogu chwałę, jednak poza tymi granicami staje się dla człowieka zgubą.
I ludzie tego świata wymyślają jak pomnażać grzech, jak na nim zarabiać pieniądze, jak go propagować, jak sprawić że grzeszny styl życia stanie się normą. To co jeszcze kiedyś nie było społecznie w ogóle akceptowane dzisiaj jest nagminne jak np.  wspólne życie bez ślubu promowane niemal w każdym serialu telewizyjnym, aborcja w wielu krajach, rozwody, nagie zdjęcia nastolatków, arogancki sposób odnoszenia się do starszych, czy pogarda dla rodziców. Jeszcze niedawno nawet w świecie takie zachowania były uważane za niestosowne, dzisiaj dla wielu już są normalne.
I z jednej strony, to jak z mienia się świat może nas dziwić, ale z drugiej Pan Jezus powiedział, że te zgorszenia musza przyjść (w 7). Świat czym bardziej będzie się zbliżał do powrotu Jezusa, objawienia się Jego wielkiej chwały, tym więcej będzie pomnażał i wymyślał grzechu.
Pan Jezus mówił o tym w Ew. Mateusza w 24 rozdz.
Mateusza 24:12  A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie.
Z powodu pomnażania się grzechu w świecie, kościół będzie coraz bardziej oziębły na Boże sprawy dlatego że, zacznie czerpać wzorce z tego świata i wielu ludzi z kościoła zacznie żyć na wzór świata, według jego mody. To spowoduje, że wiele kościołów i wielu chrześcijan, przestanie się w ogóle różnić od otaczającego ich środowiska, będą mówić jak świat mówi.
Ale biada tym ludziom ze świata, niewierzącym, w dzień sądu którzy przyczynili się do upadku choćby jednego z tych najmniejszych wierzących w Pana Jezusa. Biada tym którzy pomnażali grzech na szeroką skalę jak choćby znany  Hugh Hefner założyciel   Playboya, czy biada zwykłemu kowalskiemu który przyczynił się do upadku jakiegokolwiek wierzącego zachęcając go do niemoralności.
I drodzy to jest tak, że jeśli masz dziecko i dowiedziałeś się, że koleżanka lub kolega twojego dziecka zachęca twoje dziecko do czegoś złego to jak reagujesz? Oczywiście Jesteś zły na znajomych twego dziecka, którzy sprowadzają je na złą drogę i chciałbyś by twoje dziecko nie spotykało się z nimi i nie miało z nimi żadnych kontaktów. Żaden troskliwy rodzic nie cieszy się, gdy jego dziecko spotyka się z narkomanami, alkoholikami, leniami w celach towarzyskich. Tak samo Bóg jest zagniewany na wszystkich, którzy powodują zanieczyszczenie jego dzieci i w dzień sądu odpłaci tym, którzy spowodowali upadek choćby jednego chrześcijanina.

Z grzechem należy postępować ostro
W związku z tym, że grzech powoduje zgorszenie i zachęca innych do grzesznego postępowania człowiek powinien wystąpić w swoim życiu przeciw niemu z całą mocą czytamy o tym w 7-8 wierszu.
Mateusza 18:8  Jeżeli więc ręka twoja albo noga twoja cię gorszy, utnij ją i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie wejść do żywota kalekim lub chromym, niż mając obydwie ręce lub obydwie nogi być wrzuconym do ognia wiecznego.
9  A jeśli cię oko twoje gorszy, wyłup je i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie z jednym okiem wejść do żywota, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego.
Chyba najbardziej tragiczne dla nas jest i powinno być najbardziej smutne, że mamy tendencje pobłażania grzechowi, usprawiedliwiania go, czy głaskania. Czasami mówimy „A nic takiego się nie stało”, „wszyscy tak robią”, „przecież to nie jest straszny grzech” „teraz jest dobrze było gorzej”. Nie, nie możemy być zadowoleni jeśli jakiekolwiek postępowanie powoduje nasze ciągłe zanieczyszczenie i  powinniśmy użyć wszelkich możliwych środków, by uporać się z tym.
Pan Jezus mówiąc o takiej sytuacji używa drastycznego porównania stosując hiperbolę, czyli stylu językowego polegającego na celowym wyolbrzymianiu czegoś jak np. gdy mówimy „jestem tak głodny że zjadłbym konia z kopytami”. A Pan Jezus mówi odnośnie grzechu „odetnij jeden z członków twojego ciała, który prowadzi cię do upadku lepiej ci wejść kalekim do żywota niż mieć tą część ciała i być wrzuconym do piekła”. Chodzi o to, że powinniśmy bardzo drastycznie postępować, by wyzwolić się od grzechu. Gdyby ucięcie ręki albo nogi, lub języka, czy wydłubanie sobie oka mogło mnie uchronić przed potępieniem, to warto byłoby to zrobić. W rzeczywistości chodzi o to, by pozbyć się wszystkiego co prowadzi mnie do upadku. Mogą to być niewłaściwi znajomi, którzy prowadzą mnie do grzechu. Dla wielu może to być komputer, czy telewizor, dla jeszcze innych to będzie poświęcenie pracy gdzie pracodawca zmusza ciebie do grzesznych zachowań, podpisywania lewych faktur czy coś w tym rodzaju. Dla jeszcze innych to może być odcięcie się od swojej rodziny, czy rozdanie swoich pieniędzy jeśli one miałby przywieźć cię do upadku i przez to miałbyś zgorszyć innych. I czytamy o tym, że grzech ludzi niewierzących prowadzi ich do piekła. Jeśli ich stan się nie zmieni, jeśli nie nawrócą się trafią na sąd i potępienie. A szczególnie srogi wyrok będzie dla tych, którzy spowodowali zgorszenie i upadek chrześcijan. Grzech natomiast ludzi wierzących, odrodzonych prowadzi ich do głębokiej Bożej dyscypliny, jak czytamy w 1 liście do Koryntian w 11 rozdz. ze śmiercią włącznie. Wprawdzie nie jest to dyscyplina na potępienie, ale jest często przykra i bolesna.
Możemy sobie postawić pytanie, czy ja robię wszystko co w mojej mocy, by wyrzucić grzech z mego życia, czy przeciwstawiam się jemu z całą stanowczością? Czy modlę gorliwie, by Bóg pozwolił mi zapanować nad wszelkim grzechem w moim życiu, Panie nie pozwól bym uległ pokusie, nie pozwól bym był zgorszeniem dla innych, daj mi moc by żyć tak, jak przystało na powołanie nasze. Bożę daj mi rozumieć jak grzech straszny i zły jest w twoich oczach i jak bardzo go nienawidzisz. Boże pomóż mi uświęcać się każdego dnia wiedząc, że bez uświęcenia nikt ciebie nie ujrzy.
Odetnijmy o odrzućmy od siebie wszystko co prowadzi nas do grzechu lub co może nas prowadzić do grzechu. Jeśli tylko mamy pragnienie to uczynić, Bóg nam w tym pomoże. On pragnie by Jego dzieci chodziły w czystości.
Podsumowując
1.      Biada tym którzy przychodząc do kościoła gorszą innych chrześcijan swoim zachowaniem, mową czy postępowaniem. Lepiej byłoby, by wcześniej stracili życie niż mieli doprowadzić do upadku choćby jednego z tych najmniejszych
2.      Biada światu z powodu grzechu, a szczególnie tym, którzy rozprzestrzeniają grzech, propagują go dzięki mediom, pieniądzom, władzy i w ten sposób też pośrednio wpływają na Kościół doprowadzając do Jego słabości i letniości.
3.      W żadnym razie nie możemy grzechu tolerować, usprawiedliwiać, czy głaskać w naszym życiu. Powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, by odciąć się od niego. Tolerowanie grzechy prowadzi na potępienie i do głębokiej Bożej dyscypliny Amen. 

Łączna liczba wyświetleń