piątek, 30 września 2016

Małżeństwo to dobra rzecz w oczach Boga Przyp. Salomona 18,22


Drodzy mamy okazje uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu którym są zaślubiny Rafała i Ewy. Niewiele w życiu człowieka jest ważniejszych, czy równie ważnych chwil jak wstępowanie w związek małżeński. Za każdym razem gdy jestem uczestnikiem takiej wyjątkowej uroczystości przypomina mi się dzień, kiedy ja złożyłem przed Bogiem i obecnymi świadkami słowa swojej przysięgi małżeńskiej. Wprawdzie od tego wydarzenia minęło już wiele lat, ale to zmieniło moje życie na zawsze. Dlatego, to jest tak wyjątkowe wydarzenie, od tego dnia wszystko cokolwiek będzie miało miejsce w waszym życiu drogi Rafale i droga Ewo będzie już inne. Każdy nowy dzień będzie zaczynał się ze świadomością, że już teraz nie tylko podejmuje decyzje w przekonaniu o tym, co jest dla mnie ważne, ale biorę pod uwagę czy to, na co się decyduje, jest równie dobre dla mojej żony lub męża. I Życzę wam i my wszyscy tego, byście nigdy w waszym małżeństwie o tym nie zapominali, że już nie jesteście sami sobie sterem, żeglarzem i okrętem, ale staliście częścią załogi, którą Bóg nazywa rodziną. Dlatego też, mówimy o tak wielkiej zmianie w życiu każdego, kto wstępuje w związek małżeński.
 I założenie rodziny nie jest wymysłem człowieka, nie człowiek jest pomysłodawcą rodziny, ale Bóg. Bóg stworzył Adama i Ewę i Bóg powiedział  w Ks. Rodzaju 2,24 że „opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się żoną swoją, i staną się jednym ciałem”.
A Salomon kontynuuje Bożą myśl i  mówi, że kto znalazł żonę, znalazł coś dobrego i zyskał upodobanie u Pana (Ksn Sal 18,22).

1.      Małżeństwo między kobietą a mężczyzną to wypełnienie Bożej woli.
Małżeństwo między mężczyzną, a kobietą jest wypełnieniem Bożej woli dla człowieka. Oczywiście nie wszyscy mają taką samą drogę i nie wszyscy zostają mężami, czy żonami. Ale większość ludzi na jakimś etapie życia ma pragnienie związać się z drugą osobą, związać się z żoną, związać się z mężem.
I gdy podejmujemy tą decyzje, decyzje zaślubin, Bóg to błogosławi. Salomon powiedział, że kto znalazł żonę, zyskał przychylność  Pana Boga, a nie kto znalazł partnerkę, konkubinę czy kochankę.
Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy małżeństwo, oficjalne założenie rodziny w oczach wielu ludzi ma niewielką wartość. To, co jeszcze było nie do pomyślenia w Polsce kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, kraju który uważa się przecież za kraj chrześcijański, staje się normą. Obecnie według różnych sondaży około 60% Polaków uważa, że ślub jest niepotrzebną formalnością, że po co nam papierek, przecież równie dobrze i szczęśliwie możemy żyć bez ślubu na tzw. kocią łapę. W ostatnich dwóch – trzech latach, mamy najmniejszy wskaźnik zaślubin od zakończenia drugiej wojny światowej, co pokazuje, że dla wielu Polaków chrześcijańskie wartości już nie wiele znaczą.
Pomimo zmian społecznych i ulegania ludzkiej modzie, Bóg swojego zdania nie zmienia, to co On błogosławi, to w czym ma upodobanie i to, co będzie wspierał i czemu daje łaskę, to małżeństwo między kobietą a mężczyzną, a w tym szczególnym przypadku małżeństwo między Rafałem a Ewą. Zaślubiny to nie tylko papierek, to Boże błogosławieństwo, to zabieganie o Bożą przychylność, to posłuszeństwo słowu Bożemu: „opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się żoną swoją, i staną się jednym ciałem”.
Ktoś mógłby zapytać czy to, rzeczywiście jest tak ważne i czy rzeczywiście ma tak wielkie znaczenie? Tak ma, bo w psalmie 127 w 1 wierszu czytamy: „Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują, Jeśli Pan nie strzeże miasta, Daremnie czuwa stróż”.
Jeśli chcemy zbudować szczęśliwe życie, szczęśliwe małżeństwo, szczęśliwą rodzinę, to posłuszeństwo Bogu ma kluczowe znaczenie! Bóg pobłogosławi tylko taki związek między dwojgiem ludzi, który jest zgodny z Jego  wolą, a On swoją wole wyraził na kartach Pisma Św. że założenie rodziny ma zaczynać się od ślubu, a nie od wspólnego mieszkania.

2. Małżeństwo to relacja która ma nam służyć
Druga zaś rzecz jest taka, że kto znalazł żonę znalazł coś dobrego i zyskał upodobanie u Pana jest w tym, że żona, małżeństwo, to głęboka relacja między dwojgiem ludzi, tak głęboka że Bóg mówi, iż stają się jednym ciałem (Rodz. 2,24). Jest to relacja która ma nam służyć, relacja w której mamy się uzupełniać, relacja w której mamy być szczęśliwsi niż wtedy gdy byliśmy sami. I jeśli małżeństwo jest budowane o zasady Słowa Bożego, Pisma Św. to rzeczywiście tak jest. Dlatego jak znalazłem pobożną żonę, to znalazłem skarb. Rafale, Ewo zachęcam was do tego i tego wam życzę i wszyscy wam tego życzymy, byście zawsze na siebie patrzeli jako na skarb od Boga, a nie jak na problem. Takie spojrzenie zupełnie zmienia perspektywę, nawet w największych próbach dla małżeństwa.
Gdy Bóg stworzył pierwszego człowieka, Adama, to czytamy w Biblii że po tym jak Adam wykonał zlecone mu przez Boga zadanie i nazwał wszystkie zwierzęta, to nie czuł się do końca szczęśliwy. Nie czuł się szczęśliwy, bo Pismo Św. mówi że nie znalazła się dla niego odpowiednia pomoc (Rodz. 2,20). Dopiero po tym jak Bóg stworzył Ewę i przyprowadził ją do niego. Adam Rozradował się, oryginalny hebrajski zwrot mówiący o jego reakcji na Ewę mówi o jego wielkiej euforii i radości, tak że Adam zakrzyknął pełen entuzjazmu że „ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego”.
Tak, ta jest dopiero odpowiednią pomocą dla mnie, teraz będzie mi lepiej! I w tym celu jest małżeństwo, by było nam lepiej, byśmy mogli troszczyć i wspierać siebie nawzajem. Między innymi to jedna z przyczyn kryzysu małżeńskiego dzisiaj, że świat zamiast patrzeć na małżeństwo jako na Boże błogosławieństwo, patrzy często jak na problem. Każdy człowiek ma potrzebę bycia kochanym, ma potrzebę bycia akceptowanym, ma potrzebę bycia w relacji z drugim człowiekiem. Prawda jest taka, że nikt nie chce być samotny i Bóg to widział mówiąc, „nie dobrze człowiekowi gdy jest sam” (Rodz 2,18). Bożą odpowiedzią na samotność człowieka jest dobre miłujące się małżeństwo. Małżeństwo jest środowiskiem w którym wszystkie nasze emocjonalne potrzeby mogą być zaspokojone.
Jestem przekonany, że znaczna część depresji, samotność, niezadowolenie i rezygnacja wynika z coraz słabszych więzi rodzinnych, a przede wszystkim słabej kondycji małżeństwa.
Ale siła do miłości małżeńskiej nie bierze się znikąd. Źródłem miłości jaką mąż powinien miłować żonę i jaką żona powinna obdarzać męża jest Bóg. Jak wiemy Pismo Św. mówi, że Bóg jest miłością (1 Jana 4,8).
Jeśli On jest miłością, On tylko może być źródłem waszej miłości. Ludzka miłość natomiast oparta wyłącznie o ludzkie starania jest słaba, ulotna i często tymczasowa.
Drogi Rafale i Droga Ewo, wiem że na obrączkach macie wygrawerowane swoje imiona, co jest symbolem waszej miłości, ale wiem również, że jest tam jeszcze wygrawerowana trzecia osoba, tą osobą jest Bóg.
Tego wam życzymy, żeby Bóg zawsze był tą osobą która spaja wasze małżeństwo, która daje wam siłę by miłować siebie miłością o jakiej mówi Pismo Św.
A o jakiej mówi?
W 1 Liście Pawła w 13 rozdz. od 4 wiersza czytamy:
 1 Koryntian 13:4  Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
5  Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego,
6  Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
7  Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.
8  Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.
I Bóg będzie spajał wasze małżeństwo taką właśnie miłością pod jednym warunkiem, że wy będziecie lgnąć do Boga, wierzyć w Niego, przestrzegać Jego przykazań i chodzić Jego drogami. Jeśli będziecie to czynić, wasza więź będzie silna, a Słowa które powiedział Salomon, że kto znalazł żonę, znalazł coś dobrego, wypełnią się na was i dzień dzisiejszego ślubu będzie dla was błogosławieństwem, a nie przekleństwem.

2.      Związek małżeński wymaga przygotowania 
I ostatnia rzecz, to zauważmy, że znalezienie żony, znalezienie współmałżonka zakłada szukanie, przygotowywanie się do małżeństwa. Małżeństwo jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka i nigdy nie powinniśmy wstępować w związek małżeński pochopnie, bez namysłu i z kimkolwiek. Żaden rozsądny człowiek wiedzący że czaka go ważny egzamin, który zadecyduje o dalszym Jego życiu nie pójdzie na niego nieprzygotowanym. A wydaje mi się, że tak dzisiaj podchodzi wiele osób do małżeństwa, więcej wysiłku wkłada w wybranie w sklepie nowych mebli przeglądając oferty, strony internetowe, odwiedzając kolejne sklepy, niż zgłębienie tego, na czym polegają moje obowiązki męża lub żony. Co to znaczy, że opuści człowiek ojca i matkę i złączy się z Kobietą i ci dwoje będą jednym ciałem? Jaka jest rola męża i rola żony?  Tak drodzy, dobre udane małżeństwo, to przede wszystkim ciężka praca, stawanie się jednym ciałem, to rezygnacja z moich egoistycznych pragnień na rzecz mojego współmałżonka.
Apostoł Paweł pisząc list do wierzących w Chrystusa w Efezie powiedział
Efezjan 5:22  Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu,
23  Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem.
24  Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim.
25  Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie,
Tak więc widzimy, że Bóg wyznaczył rolę w małżeństwie dla męża i żony i oczekuje od nas, że tych granic będziemy przestrzegać. Żona powinna być uległa swojemu mężowi, ufać mu i powinna pozwolić mu wziąć odpowiedzialność za ich związek. Mąż natomiast, powinien kochać swoją żonę miłością pełną poświęcenia, oddania i troski, jak Chrystus ukochał kościół. A co Chrystus zrobił dla swojego kościoła?
Umarł za Niego, tak i mężowie nie powinni myśleć tylko o sobie w tym powierzonym im przez Boga przywództwie, ale powinni myśleć  o ich wspólnym dobru.
I takiego małżeństwa na Boży wzór wam życzę i wszyscy wam życzymy, a wtedy wypełni się na was Boża obietnica z Ks. Przysłów
Ks. Przysłów 3:23  Wtedy bezpiecznie chodzić będziesz swoją drogą, a twoja noga nie potknie się.
24  Gdy się położysz do snu, nie będziesz się bał, a gdy zaśniesz, będziesz miał miły sen.
25  Nie lękaj się strachu znienacka ani nieszczęścia, gdy spada na bezbożnych,
26  Gdyż Pan będzie twoją ufnością, a twojej nogi strzec będzie od sideł. Amen 

poniedziałek, 26 września 2016

Bohater wiary Joseph Alleine

Joseph Alleine urodził się na początku 1634 roku w Devizes w hrabstwie Wiltshire. Bardzo wcześnie zaczął kochać Pana, właściwie od dzieciństwa. Jeden ze współczesnych mu stwierdza, że w 1645 roku Alleine czyli jak miał 11 lat „wystartował w chrześcijańskich zawodach”. Od tego czasu całe jego postępowanie w wieku młodzieńczym było równomiernie przetkane nicią pobożności. W wieku 16 lat rozpoczął studia w Oksfordzie, gdzie kształcił się pod okiem najlepszych ówcześnie teologów, jak John Owen czy Thomas Goodwin.
Alleine kształcił się początkowo w Lincoln College (od 1649). Dwa lata później studiował już w Corpus Christi, gdzie grono pedagogiczne było bardziej purytańskie niż w Lincoln College. Alleine uczył się do późnych godzin nocnych i często rezygnował ze snu i posiłków. W 1653 roku ukończył Oksford, zyskując stopień bakałarza nauk humanistycznych, a następnie został wychowawcą i kapelanem w Corpus Christi. Jednocześnie wiele czasu poświęcał na głoszenie kazań osadzonym w więzieniu okręgowym, a także odwiedzanie chorych i pomaganie ubogim.
W 1655 roku Alleine przyjął zaproszenie Georga Newtona, pastora kościoła św. Marii Magdaleny w Taunton w hrabstwie Somerset i został jego asystentem. Taunton, znane z produkcji wełny, liczyło wówczas 20000 tys. Mieszkańców i było niejako twierdzą purytanów. Po przeprowadzce do Taunton, Alleine ożenił się ze swoją kuzynką Theodosią Alleine. Jej ojciec, Richard Alleine, był kaznodzieją w Batcombe w hrabstwie Somerset. Theodosia była kobietą bardzo aktywną i przepełnioną bojaźnią Bożą. W początkowym okresie ich małżeństwa prowadziła szkołę dla około pięćdziesięciu uczniów, z których połowa mieszkała w internacie. Po śmierci męża napisała jego biografię.
Alleine wstawał wcześnie rano poświęcając czas od godz. 4 do 8 na modlitwę, czytanie Pisma Św. i społeczność z Bogiem. Jego żona wspominała, że był bardzo zakłopotany, gdy zdarzyło mu się zaspać i obudziły go poranne hałasy pracy kowali, szewców, czy kupców zanim on zaczął wypełniać swoje obowiązki wobec Boga. Często mówił: „Ten hałas mnie zawstydza! Czy mój mistrz nie zasługuje na więcej niż ich mistrz”?
Jego służba kaznodziejska i duszpasterska była bardzo owocna. Richard Baxter mówił o jego wspaniałych zdolnościach kaznodziejskich przejawiających się w wyjaśnianiu i stosowaniu Słowa Bożego. Dzięki temu często roztapiał serca grzeszników i przekonywał do wiary w Chrystusa wywierając potężny wpływ na swoich słuchaczy.
Alleine był również znakomitym nauczycielem i wiele czasu poświęcał na katechizację swoich parafian wprowadzając ich w reformacyjne doktryny na podstawie Małego Katechizmu Westminsterskiego, był również żarliwym ewangelistą. Pewien współczesny mu świadek zanotował „pałał nienasyconym pragnieniem nawracania dusz, w czym zresztą odniósł niemały sukces”.    
W 1662 roku Alleine z urzędu za odmowę podporządkowaniu się wymaganiom ustawy o ujednoliceniu. Swoje usunięcie potraktował jako okazję do wzmożenia działalności publicznej w przekonaniu, że pozostało mu niewiele czasu. Przez dziewięć miesięcy wygłaszał jedno lub dwa kazania codziennie, dopóki nie został aresztowany i wtrącony do więzienia Ilchester. W nocy przed uwięzieniem wygłosił w swojej kongregacji kazanie, następnie modlił się z wiernymi przez trzy godziny, po czym oświadczył „Chwała niech będzie Bogu, że uznał mnie za godnego cierpieć za Ewangelie”!
Cela więzienna Alleine’a stała się jego kazalnicą, ponieważ nadal głosił kazania swoim parafianom przez więzienne kraty. Tam też napisał wiele listów duszpasterskich oraz artykułów teologicznych. 20 maja 1664 roku został zwolniony z więzienia, w którym przebywał niecały rok. Wbrew zakazowi podjął na nowo obowiązki duszpasterskie i 10 Lipca 1665 roku został ponownie aresztowany za odbywanie zakazanych prawem konwentykli (uczestnictwo w zebraniach). Kiedy kolejny raz wypuszczono go z więzienia nadal głosił dzielnie ewangelię i znosił cierpienia oraz prześladowania. W lutym 1668 roku powrócił do Taunton, gdzie poważnie się rozchorował. Wyczerpany ciężką pracą i cierpieniami zmarł dziewięć miesięcy później, mając 34 lata. Odszedł pełen wiary i uwielbienia dla Boga. Przed śmiercią powiedział „Chrystus jest mój, a jestem jego – na mocy przymierza”.
Artykuł z książki "Purytanie biografie i dzieła"


sobota, 24 września 2016

Boże powołanie a ludzka odpowiedzialność


Przez długi czas zastanawiałem się jak ludzka decyzja o wyborze Pana Jezusa ma się do Bożego powołania. Zastanawiałem się, czy to ja wybieram Pana Jezusa, czy to Bóg mnie wybiera? I wydaje mi się, że z tym pytaniem zmaga się wielu chrześcijan. Często akcent jest przesuwany albo w jedną albo w drugą stronę. Z jednej strony całkowicie na Boga pozbawiając odpowiedzialności człowieka, albo całkowicie kładziony na człowieka pozbawiając Boga Jego suwerennej decyzji o zbawieniu tych których chce. Ale w Słowie Bożym znajdziemy fragmenty które mówią o tym, że to Bóg wybiera człowieka i znajdziemy również fragmenty, że to człowiek ma podjąć decyzje o tym, by iść za Chrystusem i wobec tej decyzji ponosi odpowiedzialność.
Ktoś może zapytać jak to możliwe, że Bóg wybiera i człowiek jest odpowiedzialny. Jest to możliwe, bo w Bożej arytmetyce te dwie rzeczy się nie wykluczają.
Teraz zwróćmy uwagę na kilka fragmentów, które mówią o tym, że Bóg nas zbawia bez udziału człowieka.
Jan 6:44  Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Efezjan 1:3  Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios;
4  W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości
5  Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,
6  Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym.

Dzieje Ap 13:48  Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli.

Rzymian 8:29  Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
30  A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.

Widzimy wyraźnie, że to Bóg pociąga człowieka do Zbawienia, Bóg czyni to przez swoje Słowo i Ducha Św. Bóg też na tej drodze człowieka prowadzi, wzmacnia jak mówi List do Filipin, sprawia chcenie i wykonanie (Fil 2,13). Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że zbawienie człowieka to całkowicie Boże dzieło. Reformacja podsumowała to w słowach „Sola Gratia” – tylko łaska i Soli Deo Gloria – tylko Bogu chwała.

Jednak to nie zdejmuje z nas odpowiedzialności przyjścia do Chrystusa, upamiętania się, nawrócenia i trwania w Chrystusie. Te dwie prawdy, że Bóg nas zbawia i my podejmujemy decyzje by kroczyć za Chrystusem są w Piśmie Św. obok siebie i jedna nie wyklucza drugiej. W naszych umysłach mogą sobie one przeczyć jak np. to, że Bóg jest miłością, a jednocześnie wylewa swój gniew i wrzuci wszystkich tych, którzy nie uwierzyli w Chrystusa do piekła.
Teraz zwróćmy uwagę na kilka fragmentów mówiących o tym, że mamy podjąć decyzje pójścia za Chrystusem.
Mateusza 11:27  Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
28  Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.

Jan 1:12  Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego,

Jan 5:39  Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie;
40  Ale mimo to do mnie przychodzić nie chcecie, aby mieć żywot.

Mamy również całą przypowieść Pana Jezusa, że zaproszeni na ucztę nie chcieli przyjąć zaproszenia (Łuk 14,16-24) i stali się odpowiedzialni za swoją decyzje.
Tak więc z jednej strony, to Bóg nas zbawia i Bóg nas pociąga do zbawienia i na drodze zbawienia nas prowadzi. Ale z drugiej strony, człowiek musi przyjąć Pana Jezusa, musi uwierzyć, musi przyjść do niego, musi pokutować i to On musi uczynić, nikt za niego tego nie zrobi.
I wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie tego do końca zrozumieć jak nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, że Bóg jest jeden w trzech osobach Ojciec, Syn i Ducha Św. Ale nie mamy trzech Bogów mamy jednego Boga w trzech osobach. Tak i tu, Bóg nas zbawia z łaski przez wiarę, ale człowiek musi podjąć decyzje, decyzja ta jednak jest w granicach suwerennej Bożej woli, to Bóg wybiera.
Za taki klasyczny przykład w Biblii weźmy Judasza. Biblia mówi, że Judasz wydał Pana Jezusa tak jak było postanowione, ale był odpowiedzialny przed Bogiem za swoją decyzje.
Mat 26:24  Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o nim napisano, ale biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany! Lepiej by mu było, gdyby się ów człowiek nie urodził.
Podobnie z wieloma innymi przykładami w Biblii np. z narodami, które Bóg posyła na Izraela jako bat na lud wybrany, a później te same narody karze za ich okrutność i grzeszność. Podobnie z Faraonem o którym Słowo Boże mówi że Bóg zatwardził Jego serce

Wyjścia 4:21  I rzekł Pan do Mojżesza: Gdy wrócisz do Egiptu, bacz, byś dokonał przed faraonem wszystkich tych cudów, do których udzieliłem ci mocy, Ja zaś znieczulę serce jego, tak że nie wypuści ludu.

Ale też mówi, że Faraon sam zatwardził swoje serce
Wyjścia 9:34  Faraon zaś widząc, że deszcz, grad i grzmoty ustały, zaczął grzeszyć na nowo i zaciął się w sercu swoim, on i jego słudzy. (Wyj 8,15; 8;32)

Tak więc mamy mówić o dwóch rzeczach, o tym że Bóg zbawia i że Bóg pociąga do zbawienia wybranych. A druga rzecz, że człowiek musi podjąć decyzje, musimy wzywać do upamiętania, do pójścia za Chrystusem. W nauczaniu Pana Jezusa te dwie rzeczy się nie wykluczały. On nie miał z tym problemów, by mówić o tym i o tym, dlatego że te dwie prawdy są równie ważne.




sobota, 17 września 2016

Nierozerwalność małżeństwa Ew. Mateusza 19,1-6


Drodzy przechodzimy do 19 rozdz. Ew. Mateusza.
Bóg sprawił niezwykłą rzecz, gdy przygotowywałem się do tego kazania. Rok temu zgubiłem obrączkę i przymierzałem się do kupna nowej. Wczoraj moja kochana żona prała moje spodnie, których nie nosiłem od wielu miesięcy, a po wyjęciu ich z pralki znalazła tam moją obrączkę. Nie mamy pewności czy ta obrączka była w tych spodniach, czy schowała się gdzieś w fartuchu pralki, a teraz się odsłoniła. Dała mi ją w chwili gdy pracowałem nad tym kazaniem nierozerwalności małżeństwa, jakby Bóg chciał mi uświadomić w jeszcze głębszy sposób jak ważne jest dla niego nasze małżeństwo i każde inne.
Widzimy że Pan Jezus powoli zbliża się do Jerozolimy, tam gdzie ma dopełnić swojej misji. I 19 rozdz. zaczyna się od nauczania na temat małżeństwa i rozwodu, gorący temat naszych czasów. Możemy powiedzieć, że rozwody to dzisiaj epidemia, plaga. Wydaje mi się że niewiele jest dzisiaj tematów bardziej aktualnych o których powinniśmy mówić w kontekście Bożej woli. Jest tak dlatego, że w ostatnich latach dramatycznie zmniejsza się ilość zwieranych małżeństw i dramatycznie zwiększa ilość rozwodów. Obecnie według statystyk blisko 1/3 zawieranych małżeństw w Polsce rozchodzi się ze sobą, a wskaźnik ten każdego roku wzrasta. W wielu krajach na świecie wygląda to jeszcze gorzej, np. w Belgii 70% małżeństw rozpada się. Oznacza to, że na 10 zawartych związków małżeńskich 7 rozwodzi się.
Gdybyśmy rozejrzeli się, to zobaczylibyśmy, że niemal każdy z nas ma wokół siebie kogoś w dalszym lub bliższym środowisku, kto jest w trakcie lub już jest po rozwodzie.
Przyczyną takiego stanu jest kilka sprzyjających ku temu czynników:

Słabe więzi rodzinne
Pierwszą z nich jest osłabienie więzi rodzinnych.
 Dla wielu osób, mąż, żona, syn córka, ojciec matka już nie wiele znaczy. Kiedyś rodzina była bardzo ważna, życie osób obracało się wokół rodziny, a  matka i ojciec to niemal świętość. W rodzinach była miłość, troska, opieka i bezpieczeństwo. Ale w społeczeństwach tzw. rozwiniętych przyszło rozluźnienie moralne, osłabienie i odwrócenie ról kobiety i mężczyzny w rodzinie i próby zmiany definicji rodziny, a także rewolucja seksualna przekazywana przez media: gazety, telewizje, Internet. Do tego doszła łatwość komunikacji, przemieszczania się za pracą, częste rozstania współmałżonków. Również społecznie w wielu środowiskach nie podkreśla się wartości rodziny, wprost przeciwnie, mówi się że rodzina nie ma wielkiego znaczenia w trwałości i jakości społeczeństwa. Te wszystkie rzeczy znacząco przyczyniły się do słabej kondycji rodziny.   

Akceptacja społeczna
Innym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu wskaźnika rozwodów to akceptacja społeczna. Pamiętam, że gdy ja byłem dzieckiem i doszło do rozwodu w jakieś rodzinie, to była to wielka sensacja i tygodniami o tym mówiono, a rozwiedzionych piętnowano, a czasami nawet byli poddawani izolacji społecznej. Tracili znajomych, przyjaciół, a nawet rodzinę. Po prostu był to skandal. Dzisiaj często przez wielu rozwód traktowany jest jako coś naturalnego, zwykłego, następny etap życia, a nie życiowa tragedia. Jakiś czas temu słyszałem że przez niektórych rozwód jest powodem do imprezy czemu naprzeciw wychodzą firmy, które taką uroczystość z okazji rozwodu organizują. Jedną z atrakcji na takiej uroczystości jest spłukiwanie obrączki w toalecie.
Kilka dni temu jechałem pociągiem i zacząłem rozmawiać z kobietą siedzącą naprzeciw mnie. Powiedziała mi że od wielu lat jest po rozwodzie i tak naprawdę to ją cieszy, bo teraz dopiero może robić to, na co ma ochotę. Ludzie zamiast się smucić z powodu rozwodu, to cieszą się, zamiast żałoby mają wesele.

Słaby kościół
Trzecią natomiast rzeczą, która przyczynia się do wzrostu rozwodów jest osłabienie kościoła i jego liberalizacja. W wielu kościołach już tak nie podkreśla się nierozerwalności i świętości małżeństwa, nie piętnuje się rozwodów, nie napomina się członków swoich kościołów gdy dążą do rozwodu. A nawet są kościoły, które są zupełnie liberalne w tej kwestii i akceptują rozwody oraz ponowne małżeństwa. Znam osoby które po rozwodzie odeszły ze swojego kościoła i przystały do innego, bo tam mogły zawrzeć ponowny ślub.
I z tych trzech, chyba najbardziej jest smutne to, że kościół ulega modzie tego świata i przestaje głosić prawdę.
Teraz chciałbym wam pokazać dane statystyczne od 1980 r do 2013 jak wyglądał wskaźnik zawieranych małżeństw i wzrost w tych latach liczby rozwodów (tabela patrz poniżej).  I jeszcze jedną tablicę, która pokazuje jak to wygląda na świecie. 
Co my mamy wobec tego robić, jak to będzie się dalej rozwijać?
Obawiam się że nadal będziemy obserwować  w następnych latach wzrost rozwodów, na razie nic nie zapowiada że coś się zmieni. Wobec tego możemy pójść w dwie strony, albo zaakceptujemy taki stan rzeczy i przyjmiemy normy tego świata, albo zwrócimy się do Słowa Bożego będąc Mu jeszcze bardziej wiernymi. Wierzę głęboko, że Słowo Boże odpowiada nam na pytanie jaka jest Boża wola odnośnie małżeństwa i nie podlega to dowolnej interpretacji.

Teraz zwróćmy się do naszego tekstu. Widzimy pewną zmianę w służbie Pana Jezusa w wierszu 1. Przez długi czas Pan Jezus pełnił swoją służbę w Galilei, gdzie ludzie mogli oglądać jego światłość i widzieć Bożą chwałę. Jak wiemy przez swoją służbę w tamtym obszarze wypełnił proroctwo z końca 8 rozdz. i początku 9. Izajasza. Tam jest powiedziane że okręg Galilei, ziemia Zebulona i ziema Naftalego oraz Zajoradnie ujrzy światłość wielką (Mat 4,14-16) . Przez ponad dwa lata mogli słuchać tam Pana Jezusa, mogli przyjść do Niego, mogli nawrócić się i zostać oczyszczonym ze swoich grzechów. Ale pomimo najlepszego nauczania jakie mogli mieć, najlepszego nauczyciela, najlepszego świadectwa, najlepszego przykładu wielu z ówczesnych nie nawróciło się i nie uwierzyli.  Teraz łaska oglądania Go skończyła się, teraz światłość odeszła w tym sensie, że Pan Jezus przeniósł się w okolice Judei. Ale zawsze tak jest, człowiek ma jakiś czas na pójście za Chrystusem, ma jakiś czas na podjęcie decyzji, ma jakiś czas by odpowiedzieć na jego wezwanie, ma jakiś czas na upamiętanie. Bóg jest dobry i łaskawy i cierpliwie czeka, ale jeśli w tym czasie człowiek tego nie uczyni, łaska skończy się, możliwość nawrócenia i upamiętania odejdzie. Może przyjść dzień śmierci i będziemy musieli stanąć przed sądem Bożym, może też pojawić się brak wrażliwości na Słowa Pana Jezusa w wyniku zatwardziałości. Dlatego Słowo Boże zawsze przypomina nam, gdy dziś usłyszycie Jego głos nie zatwardzajcie serc swoich, nie lekceważmy słów Pana Jezusa, by ta światłość ciągle mogła nam oświecać (Hebr 3,15).
I gdy pojawił się w tym rejonie, powtarza się to co było w Galilei, szło za nim mnóstwo ludzi (w. 2). Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z wielotysięcznym tłumem, który słyszał o Jego służbie w Galilei, a być może część z nich nawet przyszła z Nim. I Pan posługuje w podobny sposób jak wcześniej, nauczał ich (Mk 10,1) i uzdrawiał. Przez cuda potwierdzał swój mesjański autorytet. I w 3 wierszu kolejny raz dochodzi do konfrontacji między Panem Jezusem a Faryzeuszami. Możemy powiedzieć, że znów pojawili się starzy wrogowie. Właściwie towarzyszą mu od początku Jego służby. Towarzyszą Mu w  3 rozdz. Matusza., 5,9,12,15,16, a teraz 19. Zawsze jak pojawiali się mieli jakieś ukryte zamiary. Nigdy nie pojawiali się wokół niego z powodu prawdy, ale zawsze z chęci zdyskredytowania Go, ośmieszenia, osłabienia Jego pozycji. I podobnie jest tym razem. Z pozoru zadają mu niewinne pytanie w wierszu 3 „czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny.
Ale wcale nie chodzi im o to, że chcą dowiedzieć się prawdy, tego jaka jest Boża wola co do małżeństwa. Ich ukrytym zamiarem jest wywołać zamieszanie, spowodować że lud nie będzie zgadzał się z Panem Jezusem i wystąpi przeciw niemu. Ich intencja jest podobna jak wtedy gdy zapytali się Go, czy należy płacić podatek cesarzowi. Wtedy również chcieli, by Pan Jezus został uznany przez ludzi za wroga.
Mieli nadzieje że ludzie widząc jego radykalne przekonania odwrócą się od Niego. Powszechny był pogląd w tamtym czasie wśród Żydów, że można odprawić swoją żonę właściwie z każdego powodu. Faryzeusze nauczali, że mogłeś to zrobić, gdy znalazłeś w niej „coś odrażającego” na podstawie Ks. Pwt. Prawa 24,1.
Ks. Powtórzonego Prawa 24:1  Jeżeli ktoś pojmie kobietę za żonę, a potem zdarzy się, że ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, gdyż on odkrył w niej coś odrażającego, to wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu.
W interpretacji znacznej większości Faryzeuszy coś odrażającego, to było właściwie cokolwiek. Istniały wtedy dwie szkoły. Jedna bardzo restrykcyjna szkoła rabbiego Szemmaja, uczyła że coś odrażającego to wyłącznie cudzołóstwo i nierząd. Druga natomiast szkoła rabbiego Hillela „coś odrażającego” interpretowała w bardzo swobodny sposób. Przewagę oczywiście zyskiwała ta bardziej liberalna szkoła, bo pozwalała na swobodniejsze życie. Ta swobodna interpretacja mówiła „że coś odrażającego to mogły być słabe umiejętności kulinarne żony, przesolone jedzenie, spalony chleb. Mogło to być również jej gadulstwo, rozpuszczone włosy, uśmiech w niestosownej chwili lub rozmowa z innym mężczyzną na ulicy lub to, że wypowiadała się źle o rodzicach męża. Jeden z rabinów, Rabbi Akiba , zwolennik tej bardziej liberalnej szkoły posunął się do tego, że powiedział, że mężczyzna może oddalić żonę, jeżeli znajdzie inną kobietę, którą będzie bardziej miłował i którą będzie uważał za piękniejszą, bo wtedy ta pierwsza będzie dla niego odrażająca.
To spowodowało, że związek małżeński często był traktowany z lekceważeniem, było wiele rozwodów z błahych powodów.
Prawdopodobnie Faryzeusze wiedzą mniej więcej co uważa Pan Jezus na ten temat, bo w 5 rodz. Ew. Mateusza już wypowiadał się o tym mówiąc o cudzołóstwie (Mt 5,31-32). Wiedzą że jego linia jest bardzo konserwatywna. Wiedzą że On uważa iż nie wolno opuszczać swojej żony i bez poważnego powodu tzn. cudzołóstwa wręczać jej listu rozwodowego. Teraz wokół Pana chcą zaognić sytuacje, chcą wciągnąć go w spór i oskarżyć przed ludem. Chcą też wykazać że on nie szanuje nauczania rabinów których lud darzy autorytetem i nie szanuje faryzeuszy jako nauczycieli. Ale wydaje się, że w ich postępowaniu jest jeszcze coś. Nie tylko zależy im na tym, by pozbawić Pana autorytetu, ale chcą go również zgładzić. Rejon gdzie Pan Jezus obecnie przebywa to rejon Perei, pogranicze Judei, druga strona Jordanu. Władzę na tym obszarze sprawował Herod Antypas.
Trochę wiemy o tym człowieku, mówiliśmy o nim przy okazji historii z Janem Chrzcicielem. Wiemy że Herod uwięził Jana, bo Jan wypowiadał się publicznie na temat związku Heroda z Herodiadą. Kim była Herodiada? Herodiada zanim została żoną Heroda była żoną jego brata Filipa, którą Herod Antypas uwiódł i odbił swojemu bratu. Więc obecnie żyje on w niemoralnym cudzołożnym związku ze swoją szwagierką, która uciekła od swojego męża.
 Prawdopodobnie Faryzeusze mają nadzieje, że podobnie jak w sytuacji Jana, Herod aresztuje Pana Jezusa za publiczne piętnowanie rozwodu i niemoralnych związków. W ten sposób Faryzeusze mieliby Pana Jezusa z głowy.
Ale jak to zwykle z Panem Jezusem bywa, Jego odpowiedź ich zaskakuje. Oni myśleli że wciągną go w spór, że opowie się za jednym z poglądów, a tymczasem Pan Jezus w ogóle nie zajął się tym, jaka była opinia ówczesnych rabinów. On nie musiał podpierać się ludzkim autorytetem, mówi z pozycji Boga. On sięgnął tak głęboko jak tylko mógł, sięgnął do stworzenia, sięgnął do początków i stąd wywiódł na światło Boży wzór na małżeństwo. Powiedział coś co znamy z kazania na górze, wy mówicie tak, a tak, a ja wam powiadam, Słowo Boże mówi tak.
A tak apropo, dla Pana Jezusa początek ludzkości zaczął się od Adama i Ewy. Dla Niego to nie były jakieś mityczne, symboliczne postacie. Ale prawdziwe fizyczne i historyczne osoby, które zostały stworzone przez Boga (w 4). Pan Jezus doskonale wiedział, bo brał udział w stworzeniu, że ludzkość zaczęła się od Adama i Ewy, że ci pierwsi ludzie nie wyewoluowali z niższych form życia, ale zostali stworzeni przez Boga jako w pełni dojrzali, dorośli ludzie. Jeśli ktoś to kwestionuje, tym samym musi uznać, że Pan Jezus kłamał powołując się na Adama i Ewę. Pan Jezus również uznawał całkowite natchnienie i bezbłędność Starego Testamentu, On mówi, czy nie czytaliście Ks. Rodzaju? Co Biblia mówi o początkach, czytajcie a będziecie wiedzieć  jaki jest Boży wzór?
Czytajcie i rozważajcie, a nie będziecie mieli wątpliwości jaka jest Boża wola odnośnie małżeństwa. „Czyż nie czytaliście że stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę. Czyż nie czytaliście, że opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem” (w 5). A tak gdy dopuszczacie do rozwodu, nauczacie o rozwodach, że można bez przeszkód z jakiejkolwiek przyczyny dać list rozwodowy i zostawić swoją żonę, to już nie są dwoje jednym ciałem! Bóg ich połączył jako małżeństwo, a wy  - mówi Pan Jezus do faryzeuszy -  występujecie przeciw Bogu, bo rozdzielacie to, co Bóg połączył. Przez swoje fałszywe nauczanie zachęcacie do rozwodów i sprawiacie, że ci którzy mieli być połączeni na zawsze są rozdzieleni.
Teraz chciałbym podać kilka powodów, dlaczego rozwód jest zły wynikających z tego tekstu Słowa Bożego.

Jeden mężczyzna i jedna kobieta
Po pierwsze Pan Jezus mówi, że Bóg stworzył na początku mężczyznę i kobietę i połączył ich jako pierwsze małżeństwo. Pamiętamy że Bóg stworzył różne istoty żywe, ale dla Adama nie znalazła się odpowiednia pomoc  Ks Rodz. 2,20. Wtedy Bóg uczynił Ewę i gdy Adam ją zobaczył od razu pojął,  że ta ma być Jego żoną. Rozumiał, że kobieta, która stworzył Bóg jest właściwą dla niego osobą, by tworzył z nią rodzinę. I później w 24 wierszu Ks. Rodzaju czytamy że człowiek na jakimś etapie życia opuści ojca i matę by połączyć się z kobietą. To jest Boży model rodziny, jedna kobieta i jeden mężczyzna. Nie kilka kobiet i jeden mężczyzna lub odwrotnie. Albo jeszcze gorzej dwóch mężczyzn, czy dwie kobiety. Gdy Bóg stworzył pierwszych ludzi, to nie stworzył jednego Adama, Ewe i cztery jeszcze inne kobiety lub Adama, Ewe i jeszcze koleżankę Ewy jak to np. jest w Islamie, czy u Mormonów. Czym więcej żon twierdzą, tym bliżej nieba. Bóg od początku stworzył jednego mężczyznę i jedną kobietę, wszelkie inne formy związków i nazywanie ich rodziną jest fałszem, kłamstwem wypaczeniem Bożej woli, sprzeniewierzeniem się Bożej woli. Zobaczmy, że Bóg nie zamierzał dla Adama rozwodu, stworzył dla niego jedną kobietę na całe życie. A później Bóg powiedział, że taki wzór będzie dla wszystkich innych pokoleń (Ks. Rodz. 2,24). Opuści Ojca i matkę i złączy się z jedną kobietą na całe życie. Dlatego też to co Pan Jezus powiedział wywołało taki szok u słuchaczy i uczniów. Byli przerażeni, „co jedna kobieta na całe życie, to lepiej się nie żenić” (Mt 19,10). To pokazuje jak ich myślenie w tej kwestii było spaczone przez grzech. Jednak Boże Słowo nie pozostawia nam innych opcji jak jeden mężczyzna i jedna kobieta. Adam nawet nie był  wstanie wziąć sobie innej żony, bo innej nie było. I jestem pewny, że gdyby człowiek nie upadł w grzech i gdyby przed upadkiem pojawili się kolejni ludzie, Adam nie zmieniłby Ewy na inną kobietę, ani Ewa nie porzuciłaby Adama. Nie zrobiliby tego, bo grzeszne pragnienia pojawiły się dopiero po upadku. Łączyła ich tak silna niezaburzona niczym więź, że ich potrzeby były całkowicie zaspokojone. Adam od Ewy otrzymywał wszystko co powinien otrzymywać jako mąż, podobnie i Ewa, otrzymywała wszystko od męża jako żona.

Nierozerwalna więź
Po drugie rozwód w Bożych oczach jest zły i nie jest Bożym planem z powodu więzi jaką Bóg ustanowił miedzy mężczyzną a kobietą od chwili gdy się połączą. Czytamy w Słowie Bożym, że od momentu kiedy człowiek opuści Ojca i matkę i złączy się z kobietą, to będą jednym ciałem (Mt 19,5).
W rzeczywistości to jest tak silna więź, że nierozerwalna ze sobą. Jest to silniejsza więź niż ta, która łączyła człowieka z rodzicami, bo ich opuszcza łącząc się ż żoną, a żony ma nie opuszczać.  Mąż i żona przylgną do siebie, będą jak sklejeni ze sobą. Czasami ucząc na ten temat pokazuje się dwie ze sobą sklejone kartki klejem. I spróbuj je rozdzielić? Oczywiście to jest niemożliwe. Jeśli próbujesz rozłączyć dwie sklejone kartki ze sobą, to zniszczysz je obie. I podobnie z małżeństwem, gdy dochodzi do rozwodu zarówno jedna jak i druga strona cierpi, choć mogą tego nie okazywać. I to sklejenie jest sklejeniem we wszystkich sferach życia. W sferze emocjonalnej, w sferze duchowej i w sferze cielesnej, staną się jednym ciałem. I szczerze musimy przyznać, że do końca tego nie rozumiemy w pełni, rozumie to jedynie tylko Bóg. Dlatego też, tak ważne jest. że gdy osoba wierząca w Pana łączy się w związku małżeńskim z drugą osobą, to powinna wybierać tylko osobę odrodzoną duchowo z Boga, wierzącą w Chrystusa, jeśli chce stworzyć trwały, mocny, sklejony ze sobą związek. Dlatego, że tylko w takim związku będą mogli osiągnąć ten poziom jedności o jakim mówi Biblia, tylko w takim związku mogą w pełni stać się jednym ciałem.
Żydzi nawet mieli specjalne słowo, którego używali w stosunku do poświecenia się Bogu i oddania małżeńskiego, było to słowo „Kiduszin” – poświęcenie, zaślubiny. Tego słowa używali gdy chcieli powiedzieć, że ktoś  poświęcił się dla Boga całkowicie i używali go również, gdy chcieli powiedzieć, że mąż i żona poświecili się  dla siebie nawzajem. Małżeństwo jest rodzajem najwyższego oddania się sobie nawzajem, dlatego w 1 Koryntian 7 rozdz. czytamy że ci połączeni już nie należą do siebie i nie oni sami rozporządzają własnym ciałem. Ale mąż należy do żony, a żona należy do męża.

Jedno ciało
Kolejna rzecz, która świadczy o nierozerwalności małżeństwa to, to co Pan Jezus powiedział w 5 i 6 wierszu 19 rozdz. Połączone małżeństwo jest jednością do tego stopnia że stają się jednym ciałem. Jak wiemy liczba jeden jest niepodzielna. I to właśnie Pan Jezus chce wyrazić oraz podkreślić wobec faryzeuszy. Chce im powiedzieć: jak możecie rozdzielać to, co stało się jednym, czy nie widzicie, że tego już nie można ponownie rozłączyć? Drodzy musimy wziąć sobie do serca że nasze żony, czy nasi mężowie według Bożego Słowa są nam bliżsi niż nasze dzieci. Nam czasami wydaje się, że nasze dzieci są nam najbliższe. Ale zauważcie że nasze dzieci nie są z nami jednym ciałem, a nasze żony, czy mężowie są. Wprawdzie nasze dzieci pochodzą z naszego ciała i są częścią nas, ale nie są z nami jednością w przeciwieństwie do naszych współmałżonków. Czasami podczas rozwodów widzimy jak rozwodzący się małżonkowie walczą o opiekę nad dziećmi, gdyby tylko widzieli dostatecznie jasno do jakiej relacji powołał ich Bóg, walczyli by tak o względy wobec siebie. Apostoł Paweł w liście do Efezjan w 5 rodz. używając argumentu jedności miedzy mężem a żoną mówi że troska o dobro współmałżonka to tak naprawdę troska o siebie samego (Efez 5,28-29). Mąż i żona są  ze sobą tak mocno złączeni i tak do siebie mocno należą, jak nasze ciała należą do nas. Życzę sobie i wam i wszystkim przyszłym współmałżonkom by Bóg dał nam łaskę jak najgłębiej pojąc tą prawdę.

Bóg ich połączył
I ostatnia rzecz z powodu której rozwód jest zły, to, że Bóg ich połączył i człowiek nie może tego rozdzielać. Wydaje się, że Faryzeusze i także wielu innych dzisiaj nie widzi w małżeństwie Bożego działania, Bożej ingerencji. Najczęściej ludzie patrząc na małżeństwo widzą czynnik czysto ludzki, to że dwoje ludzi się spotkało, poznali się i zdecydowali się pobrać. Lub widzą podobnie jak w czasach Pana Jezusa jedynie jakąś umowę cywilną prawną. Widzą, że to człowiek zaaranżował małżeństwo, człowiek zdecydował i człowiek ma prawo zakończyć ten związek. Ale Słowo Boże mówi w 6 wierszu naszego fragmentu „co tedy Bóg  złączył, człowiek niechaj nie rozłącza”.
Każde małżeństwo jest cudem Bożym. Każde małżeństwo nie tylko jest umową między kobietą a mężczyzną, nie tylko jest związkiem cywilno – prawnym, ale każde małżeństwo jest w jakieś części Bożym dziełem. I nie dotyczy to tylko małżeństw wierzących osób. Pan Jezus, gdy sięgnął do wzoru małżeństwa, sięgnął do pierwszych ludzi. Adam i Ewa to wzór dla całej ludzkości, a nie tylko dla kościoła. Tak więc tak samo jak wierzymy, że każde poczęte dziecko to życie dane od Boga, tak i z małżeństwem. Każde połączone małżeństwo jest Bożym dziełem w świecie dla chwały Boga, bo Bóg stworzył małżeństwo.  
 Znany kaznodzieja John MacArthur powiedział: „że za każdym razem gdy małżeństwo jest ze sobą i doświadcza radości ze swego towarzystwa, radości z przyjaźni, radości z wzajemnej bliskości, czy radości z czegokolwiek innego co dotyczy ich wspólnie, to przeżywają wtedy Boży cud.
Każda próba rozdzielenia małżeństwa, działania na rzecz szkody małżeństwa, niszczenia małżeństw czy to przez instytucje państwowe, czy przez indywidualne osoby nie jest zgodna z Bożą wolą i spotka się z Bożym sądem i Bożą odpłatą. Nie chciałbym być na miejscu cudzołożników, gdy przyjdzie im stanąć przed Bogiem. Wtedy będą musieli odpowiedzieć za każde rozbite małżeństwo.
Pomimo tak jasnych ostrzeżeń, niektórzy dążąc do rozwodu nawet mają czelność mówić, że Bóg ich w tym prowadzi. Ostatnio słyszałem jak wierząca kobieta będąca w małżeństwie oraz wierzący mężczyzna również będący w małżeństwie zakochali się w sobie w kościele. Nie mieli pewności, czy mają być razem i opuścić swoich współmałżonków, więc postanowili przez miesiąc modlić się i pościć w tej intencji. Po miesiącu doszli do wniosku, że Bóg ich w tym prowadzi. Rozwiedli się więc ze swoimi połówkami i pobrali się razem twierdząc, że taka jest Boża wola. Jak wielkie diabelskie oszustwo, jak spaczone zatwardziałe pragnące pożądliwości serce musi się stać, by dojść do takich wniosków. Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Drogi przyjacielu bracie, siostro chciałem cię dzisiaj zachęcić byś troszczył/a się o swoją żonę, męża. Jeśli kiedykolwiek przyjdą ci myśli w twoim sercu o rozwodzie pomyśl o tym, co Pan Jezus tutaj powiedział, że Bóg was połączył i połączył was, nas połączył. I uczynił to tak ściśle, że staliśmy się jednym ciałem, nie mamy prawa, by niszczyć to co Bóg uczynił. Amen.   

piątek, 9 września 2016

Studium Listu Pawła do Efezjan 5,1-14


Ten dzisiejszy fragment możemy podzielić na dwa tematy
    1.       Efez 5,1-7 Życie w miłości
    2.      Efez 5,8-14 Życie w światłości

5,1
Paweł dalej zajmuje się praktyczną stroną chrześcijaństwa i wzywa do naśladowania Boga (Mat 5,44-48; 1 Piotr 1,15-16).
Powiedz jak moje naśladowanie Boga pomaga innym uwierzyć w Chrystusa?
Podstawą do naśladowania Boga ma być przykład bogobojnego życia Pana Jezusa Chrystusa (Hebr. 12,2).
5,2
Pan Jezus Chrystus dał nam najlepszy przykład ofiarnego życia jakie mamy prowadzić w tym świecie (Filip 2,8).
Jak myślisz dlaczego ofiarne życie sprawa nam trud i jest dla nas nie lada wyzwaniem?
5,3
Musimy być świadomi, że nowe narodzenie zmieniło nasze serce, ale nie pozbawiło nas możliwości grzechu. Dlatego diabeł atakuje nas, by zniszczyć i osłabić to nowe życie które się w nas poczęło z Boga. Diabeł chce byśmy wciąż żyli starym życiem na wzór tego świata a nie Pana Jezusa, więc zachęca nas do nierządu, wszelkiej nieczystości i chciwości w tych sprawach. Grzech pozbawia nas mocy i radości ze zbawienia jakie dał nam Pan.
Zwróć uwagę że jedną z najbardziej zniszczonych przez grzech sfer ludzkiego życia jest sfera seksualna? I wciąż nie dosyć ludziom tego świata pomnażania nieczystości w tej dziedzinie. Wymyślają coraz to nowe sposoby grzeszenia i szerzenia nierządu.

Jeśli chodzi o sferę rozpusty i wszelkiej nieczystości nie powinno być to obiektem żartów chrześcijan i nie powinniśmy rozmawiać o tych sprawach w taki sposób by umniejszać wagę ich grzeszności.
5.5
Jeśli ktoś jest szczególnie zainteresowany sprawami nieczystości, sprośnych dowcipów i uważa że wszystko jest porządku, to na co wskazuje taka postawa? (1 Kor 6,9-10)
5,6
Pomimo wyraźnych stwierdzeń w Słowie Bożym, że ludzie którzy trak żyją Królestwa Bożego nie odziedziczą istnieją osoby, które umniejszają wagę tych ostrzeżeń i zwodzą wierzących że taki sposób życia jest w jakimś stopniu akceptowany przez Boga.
Jakie argumenty przedstawia świat (czasami i kościół, o zgrozo) że grzeszący i tak będą zbawieni?

W związku z tym kiedy są uzasadnione wątpliwości że jestem odrodzonym przez Boga człowiekiem?
Co otrzymają osoby, które wyłącznie udają chrześcijan?
Nie możemy zapewniać o Zbawieniu wierzącego, który notorycznie grzeszy i nie wyraża skruchy. Tak postawa świadczy, że ktoś taki nigdy na nowo się nie narodził.
5,7- 11
Chrześcijanin nie powinien się zadawać z ludźmi w celach towarzyskich, którzy żyją w nikczemny sposób. Nasze wszelkie relacje powinny być podporządkowane Chrystusowi.

Jak myślisz co to znaczy, że kiedyś wierzący byli ciemnością, a teraz jesteśmy światłością?
Tutaj apostoł Paweł mówi o prowadzonym stylu życia, że kiedyś chrześcijanin przed swoim nawróceniem prowadził życie upadłe, w grzechach  teraz po swoim nawróceniu ma prowadzić życie prawe, dobre, które Bogu się podoba (1 J 1,5-7)
Życie prowadzone w ciemności jest życiem na wzór władcy ciemności (Efez 6,16).
Oczywiście chodzi o szatana i złe upadłe duchy, które sprzeciwiają się Bogu. Diabeł rządzi sferą nieposłuszeństwa Bogu (Łuk 22,53)

wiersz 9
(Gal 5,22-23)
 Człowiek chodzący z Chrystusem nabiera moralnej doskonałości.
Postępuje sprawiedliwie w swoim życiu w stosunku do ludzi i do Boga.
Jest szczery i prawdomówny, można na nim polegać.

Co różni wierzącego w Chrystusa będącego w światłości od człowieka żyjącego w ciemności?

5,10
Ci którzy chodzą w światłości mają czysty niezmącony umysł i wiedzą co jest miłe Panu, co się Bogu podoba. Poznają Boga coraz lepiej i wola Boża jest dla nich jasna, a Bóg daje im się poznać lepszy i głębszy sposób (Rzymian 12,1-2)

Nieumiejętność rozróżniania Bożej woli bierze się z niedojrzałości duchowej.

Jak myślisz dlaczego możemy nie wiedzieć i nie rozumieć jak ważne jest wykonywanie Bożej woli?

Czego my szukamy w życiu, co jest dla nas ważne czy to co jest miłe Panu Bogu?

5,11
Jaki powinien mieć chrześcijanin stosunek do uczynków ciemności.
Powinien trzymać się od nich z daleka.
Powinien je karcić, obnażać je i piętnować szczególnie w kościele i w swoim środowisku.
 Judy 1,23; 2 Kor 6,14-17;

5,12
Charakter niektórych grzechów jest tak okropny i tak obrzydliwy, że nawet ich wspominanie i opowiadanie może zanieczyścić umysły chrześcijan.

W tym kontekście zwróć uwagę jak bardzo ważne jest to co my oglądamy, czego słuchamy, o czym rozmawiamy, co czytamy. Jeśli oglądamy i słuchamy brudne rzeczy i umysł będzie brudny. Jeśli słuchamy i oglądamy dobre rzeczy i umysł będzie czysty Przysłów 4,23.
5,13
Wszystkie grzechy wychodzą dzięki światłu, to Słowo Boże jest pochodnią i światłem dla naszych nóg i dzięki niemu odkrywamy grzech. (2 Tym 3,16-17; Psalm 119,130; Psalm 119,105; Przyp. 6,23)

5,14
Do czego Paweł wzywa w 14 wierszu?
Paweł wzywa do nawrócenia, do upamiętania. Jeśli jeszcze ktoś nie poznał Chrystusa i prowadzi bezowocne życie już czas, by to przestał czynić, bo Chrystus objawił się i zajaśnieje każdemu, który postanowi w niego uwierzyć.

Jak myślisz jaki może być problem w ludziach, którzy mówią że wierzą w Chrystusa, a pomimo to Chrystus im nie jaśnieje, nie stał się ich Zbawicielem i celem w życiu?

Co się stanie gdy człowiek zobaczy w Chrystusie swego Zbawiciela?
 Znajdzie sens życia
Znajdzie przebaczenie i odpuszczenie grzechów
 Powstanie z martwych w sensie duchowym i cielesnym. Zacznie prowadzić owocne życie dla Boga.
Chrystus stanie się dla Niego rdzeniem życia Jana 7,38; Jana 4,14.





Budowanie nowego domu. Psalm 127


Drodzy podejrzewam że każdy z nas chciałby mieć szczęśliwe spełnione życie we wszystkich dziedzinach. Ala jaka jest recepta na szczęście, czy w ogóle jest jakaś pewna recepta na szczęśliwe spełnione życie? Na polskim rynku znajdziemy mnóstwo poradników jak mieć wspaniałe życie zawodowe, jak odnieść sukces w biznesie, jak zbudować dobre relacje z przyjaciółmi i rodziną i w końcu jak mieć szczęśliwe małżeństwo. Jednak pomimo tak wielu wydaje się prostych rozwiązań że wystarczy zastosować tzw. „dziesięć zasad” i będziesz miał upragniony sukces wielu ludzi prowadzi nieszczęśliwe życie. Jest tak dlatego, że te wszystkie poradniki zapominają o tym, że sukces szczęśliwego, spełnionego życia, a także spełnionego małżeństwa nie zależy wyłącznie od nas. Nie zależy wyłącznie ode mnie i od moich starań.
Jeśli fundamentem naszego przyszłego małżeństwa będziemy my sami. Jeśli fundamentem waszego przyszłego małżeństwa Grzegorzu i Mario będziecie wy sami, to stoi ono na bardzo niepewnym gruncie.  Dlatego że w naszym życiu zdarzają lepsze i gorsze dni, lepsze i gorsze humory, nieprzewidziane okoliczności, które mogą nas przerosnąć i wcześniejszy zapał do budowania trwałego miłującego się małżeństwa w życiu wielu ludzi, staje się po pewnym czasie się coraz mniejszy. Żyjemy również w czasach w których nie jesteśmy zachęcani do dbania i starania się o nasze relacje małżeńskie. Dlatego że małżeństwo w myśl dzisiejszych trendów dla wielu jest przeżytkiem i ma małą wartość w oczach dzisiejszego świata. Więc, świat nam nie daje oparcia, nasze środowisko często nam nie pomaga w dbaniu o małżeństwo. Ludzie wolą żyć razem bez ślubu na tzw. „kocią łapę” mówiąc a po co nam ślub, po co nam jakiś papierek lub rozwodzą się z byle powodu np. niezgodności charakterów, sprzecznych ambicji zawodowych i wielu innych. To może w nas powodować i często powoduje, że nasza determinacja i zaangażowanie w budowanie trwałego, dobrego i miłującego się małżeństwa jest osłabiona. I to osłabienie jest tym większe jeśli nie mamy trwałego fundamentu na którym budując, możemy być pewni, że to wszystko się nie rozpadnie.
Czy jest taki pewny fundament? Tak jest!

Przeczytajmy psalm 127

Zobaczmy że  właściwie fundament szczęśliwego życia i spełnionego małżeństwa jest bardzo prosty, tylko trzeba wiedzieć z którego poradnika skorzystać. Jest tak prosty, że przypomina mi to pewną anegdotkę.
Pewien mężczyzna poszedł kiedyś do psychiatry z powodu zmartwienia. Gdy pojawił się u lekarza, powiedział: „panie doktorze mam problem - za każdym razem gdy kładę się do łózka mam wrażenie że ktoś pod nim siedzi”. Wtedy lekarz odpowiedział: „oczywiście mogę panu pomóc, ale to będzie oznaczać, że będzie pan do mnie przychodził przez cały rok co tydzień na jedną sesje, która jest płatna w kwocie 200 zł”.
Człowiek ten odszedł i nigdy do tego psychiatry nie wrócił.
Po pewnym czasie ten lekarz psychiatra spotyka tego człowieka na ulicy i zapytał go dlaczego do niego nie przyszedł, by uprać się ze swoim problemem.
Wtedy ten odpowiedział „Drogi panie doktorze nie przyszedłem, bo przyjaciel mnie wyleczył za darmo”
„Tak, a jak on to uczynił”? Spytał doktr.
Po prostu kazał mi obciąć nogi od mojego łóżka i teraz już wiem, gdy się kłądę, że nikogo pod nim nie ma.
I w pewnym sensie sukces na szczęśliwe życie, na szczęśliwe małżeństwo jest tak samo prosty, jak w tym rozwiązaniu dla tego człowieka, znajdujemy go w psalmie 127 w wierszu 1
„Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują, Jeśli Pan nie strzeże miasta, Daremnie czuwa stróż”.
Nie możemy zbudować szczęśliwego wartościowego życia i szczęśliwego miłującego się małżeństwa bez Boga. Jeśli nie ma Boga w twoim życiu, jeśli nie ma Boga w naszym życiu i jeśli nie będzie Boga w waszym małżeństwie, to możecie zapomnieć o szczęśliwym związku. Dlatego że prawdziwa poświęcająca się miłość do drugiego człowieka, ma swoje źródło w Bogu.
Pierwsze i najważniejsze przykazanie dla człowieka, to Będziesz miłował Pana Boga swego z całej duszy swojej z całej siły swojej i z całej mocy swojej, a zaraz po nim jest przykazanie, że będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mat 22,37-39). Moc do kochania drugiego człowieka bierze się z mojej relacji z Bogiem. Moc do kochania męża czy żony bierze się z twojej miłości do Boga. Jeśli kochasz Boga, to Bóg daje ci siłę do kochania drugiego człowieka. Jeśli jednak nie wierzysz w Boga, jeśli nie służysz Bogu, nie szukasz Boga i nie interesują cię te sprawy, to nie będziesz miał siły by kochać drugą osobę prawdziwą ofiarną miłością. Dlatego też coraz częściej widzimy wiele rozwodów, rozbitych skłóconych małżeństw, niemoralności w zakresie życia małżeńskiego i rodziny. Widzimy to dlatego, że ludzie coraz mniej lub w ogóle nie kochają Boga.
 Najczęściej ludzie zakładając nowy dom, nową rodzinę myślą o tym, gdzie będą mieszkać w jakim domu o jakim standardzie, gdzie będą pracować, ile będą zarabiać? Snują różne plany na przyszłość na temat wspólnego życia. Jednak Słowo Boże mówi, że najmądrzejszy, najszczęśliwszy jest ten, kto zakładając nowy dom na pierwszym miejscu bierze pod uwagę Boga. Bierze pod uwagę to, że jeśli Bóg nie pobłogosławi tej przyszłości, jeśli Bóg nie poprowadzi, jeśli Bóg nie doda nam sił by budować nasze małżeństwo, to wszelka nasza praca i trud w tej dziedzinie są na próżno. Człowiek taki, który na pierwszym miejscu bierze pod uwagę Boga, powierza swoje małżeństwo Jemu. Powierza Mu przyszłe życie, wszystkie plany, pragnienia i marzenia Bogu. Mówiąc w modlitwie, „Panie dodaj mi sił kochać moją żonę tak, jak ty tego ode mnie chcesz. Dodaj mi sił troszczyć się o jej dobro w taki sposób jak to jest tobie miłe. Dodaj mi sił być najlepszym mężem, czy sprostać wszystkim problemom i trudnością jakie napotkamy na tej wspólnej drodze. Dodaj mi sił wszystko z czymkolwiek będziemy się zmagać powierzać tobie Boże i przechodzić to razem z tobą.
Podobnie modli się i żona, „ Panie dodaj mi sił kochać mojego męża, wspierać go w Jego pracy, być dla niego pomocą we wszystkich wspólnych zmaganiach.
Ale nie tylko poprzestajemy na modlitwie, by Bóg pobłogosławił nasz przyszły dom. Przecież wiele osób się modli i wcale szczęśliwszego i pełniejszego życia od tych, którzy się nie modlą nie prowadzą.
Gdy zakładamy nowy dom, budujemy nowy dom, to jaka część domu jest najbardziej istotna? Oczywiście każdy, kto choć trochę ma pojęcie o budowie domu, wie że tą najbardziej istotną częścią domu są fundamenty. Choćbyś nie wiem jaki wspaniały dom wybudował i jakby okazale wyglądał, a miałby kiepskie fundamenty, to wtedy gdy przyjdzie jakiś kataklizm, powódź, huragan czy inne, to taki dom zawali się. Pan Jezus poświęcił tej sprawie całą przypowieść mówiąc o mądrych i głupich budowniczych (Mat 7,24 – 27). Głupi jest ten który fundament swojego domu założył na piasku, a mądry jest ten, który fundament swojego domu założył na skale.
Tak więc by twoje życie, twoje małżeństwo był trwałe, solidne, musi być zbudowane na skale, musi być zbudowane na dobrym fundamencie.
A co jest skałą, co jest tak trwałe że gwarantuje nam, iż budując na tym nie doświadczymy porażki ?
W psalmie 94 czytamy:
Psalm 94:22  Lecz Pan jest twierdzą moją I Bóg mój skałą schronienia mego.
a w Psalmie 119 czytamy
Psalm 119:89  Panie, słowo twoje trwa na wieki, Niewzruszone jak niebiosa.
Czyli Bóg jest skałą i Słowo Boże jest skałą! Zaufanie Bogu, budowanie swojego życia, swojego małżeństwa w oparciu o Słowo Boże, jest tym, co gwarantuje nam powodzenie. Gwarantuje nam szczęśliwe i spełnione małżeństwo.
Mario i Grzegorzu, chcecie żeby Bóg was prowadził, żeby Bóg błogosławił wasz związek, żeby Bóg był z wami na tej drodze, to bądźcie posłuszni Jego Słowu. Bądźcie posłuszni Pismu Świętemu, bądźcie tak temu posłuszni jak kiedyś Bóg przez Mojżesza nakazał być posłusznym Jozuemu mówiąc:
Jozuego 1:7  Tylko bądź mocny i bardzo mężny, aby ściśle czynić wszystko według zakonu, jak ci Mojżesz, mój sługa, nakazał. Nie odstępuj od niego ani w prawo, ani w lewo, aby ci się wiodło wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz.
Tak jak mówiłem na początku, ludzie często chcą zbudować szczęśliwe małżeństwo w oparciu o świeckie poradniki, o podpowiedzi znajomych, o przykład z domu. W oparciu o gazety żurnalowe, seriale, porady psychologiczne, własne pomysły oraz własne starania.
Ale wy nie odstępujcie od Słowa Bożego, ani w prawo ani w lewo. Na tym budujcie, na tym się oprzyjcie i na niczym innym. Czytajcie to słowo codziennie i starajcie się z całego serca przestrzegać Go, a wtedy Pan będzie strzegł waszego życia, waszego domu i waszego małżeństwa. I również my wszyscy jeśli chcemy mieć szczęśliwe błogosławione przez Boga życie, czyńmy tak samo.
Drodzy, gdy zabieramy się do budowy domu, to nikt nie zabiera się do tego nie znając sztuki budowlanej. Jeśli sam nie zna się na tym, to albo się dokształci, albo jest zmuszony zatrudnić odpowiednich fachowców, by taki dom stanął i był bezpieczny.
Podobnie jest z małżeństwem, jeśli chcesz mieć szczęśliwe małżeństwo, jeśli chcecie Grzegorzu i Maro mieć szczęśliwy błogosławiony przez Boga dom, to musimy zwróć się do Tego, który stworzył małżeństwo i dał instrukcje jak o nie dbać, musimy zwrócić się do Boga. On jest twórcą i pomysłodawcą małżeństwa, ustanowił je mówiąc
Ks. Rodzaju 2:24  Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.
I On, Bóg, dał również zasady jak o tą relacje małżeńską dbać, jeśli będziecie tych zasad przestrzegać, a nie są to zasady trudne, niemożliwe do zastosowania, w gruncie rzeczy są proste i przejrzyste, to z pewnością się nie zawiedziecie. Żyjąc 9 lat w małżeństwie i mając trójkę dzieci oraz rozmawiając z wieloma małżeństwami zauważyłem, że wszystkie małżeńskie problemy mają swoje źródło w nieprzestrzeganiu Słowa Bożego i grzesznych ludzkich wyborach. Jeśli mamy samochód benzynowy, a lejemy do niego inne paliwo niż benzynę, nie dziwmy się że bardzo szybko się popsuje. Podobnie z małżeństwem jeśli do prawidłowego jego funkcjonowania korzystasz z innego paliwa niż Boże Słowo, to nie zdziw się, że się psuje lub nie działa jak należy. Ale nie musi tak być, wystarczy podporządkować się prostej zasadzie z Psalmu 127, że budujemy nasz dom i nasze życie na Bogu, na Jego Słowie, na Chrystusie, który wydał samego siebie za nas, by nas przewieźć do Boga.
I można to podsumować tak: budując nasze małżeństwa zgodnie z wolą Boga objawioną w Jego Słowie nie ma porażki. Budując niezgodnie z wolą Boga nie ma sukcesu
My wszyscy dla was Grzegorzu i Mario pragniemy sukcesu i szczęścia, dlatego budujcie wasze życie zgodnie ze Słowem Bożym a  będziecie błogosławieni przez Boga i On sprawi że wasze szczęście, wasza rodzina, wasze małżeństwo będzie mocne jak dom zbudowany na skale Amen 




niedziela, 4 września 2016

Powołani do przebaczenia Ew. Mateusza 18,21-35


Drodzy ostatnio mówiliśmy o dyscyplinie w kościele, dzisiaj przechodzimy do przebaczenia. W 2006 roku w Stanach Zjednoczonych w Pensylwanii w chrześcijańskiej społeczności Amiszów doszło do strasznej tragedii. Młody mężczyzna Charles Carl Roberts wszedł do szkoły prowadzonej przez tą społeczność, zabarykadował się i wziął zakładników. Pomimo przybycia policji i negocjacji Roberts zdecydował zamordować część więźniów. Zanim został powstrzymany przez policje zabił 5 dziewczynek od 6 do 13 lat. Ze śledztwa wynikało że Roberts uczynił to, bo był zły na Boga, za stratę jakiś czas wcześniej swojego dziecka i postanowił za to ukarać najbardziej gorliwych wyznawców chrześcijańskich jakich znał. Po tej tragedii rodziny ofiar oraz cała tamta społeczność Amiszów w oficjalnym oświadczeniu ogłosiła, że przebaczają mordercy i deklarują swoją pomoc dla niego i jego rodziny.
Często przebaczenie krzywd nam wyrządzonych jest jedną z najtrudniejszym dla nas rzeczy. Jednak chrześcijanin to ktoś, kto powinien być znany z przebaczania. Dlatego, że chrześcijanin jest człowiekiem, któremu przebaczono najwięcej i wciąż doświadcza nieustannego przebaczenia u Boga. Być może odpuszczanie win jest tym co najbardziej upodabnia nas do naszego Ojca w niebie. Pan Jezus powiedział
Mateusza 5:44  A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują.
45  Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
I właściwie każdy człowiek w różnych chwilach swojego życia staje w obliczu konieczności przebaczenia, czasami mniejszych lub większych krzywd. I możemy wtedy przebaczyć i wiemy że przebaczenie uwalnia nas, od goryczy, nienawiści, niechęci do drugiego człowieka. Ale czasami zdarzają się postawy takie jak: „nigdy mu nie przebaczę” lub „przebaczyć chyba żartujesz”. Jednak w społeczności chrześcijańskiej nie ma miejsca na postawę nieprzebaczenia. Dlatego w Nowym Testamencie znajdujemy wiele wezwań do odpuszczania win sobie nawzajem.
Pan Jezus mówił że za każdym razem, gdy zwracamy się w modlitwie do Boga powinniśmy zajrzeć w swoje serce i zobaczyć, czy jest ono czyste w stosunku do drugiej osoby, „odpuść nam nasze winy jako mu odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat 6,12).
Paweł w liście do Kolosan pisał:
Kolosan 3:13  Znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy.
W słowie Bożym znajdujemy również wiele wspaniałych przykładów wybaczenia. Mamy pojednanie Jakuba i Ezawa, mamy historię Józefa, który wybaczył swoim braciom to, że go prześladowali i sprzedali do Egiptu, mamy Dawida który przebacza Saulowi. I oczywiście najwspanialszym przykładem wybaczenia jest to, co uczynił dla nas Bóg w Chrystusie, że nie policzył nam naszych grzechów, ale wspaniałomyślnie nam je odpuścił.
Dla nas chrześcijan przebaczenie powinno być czymś naturalnym, czymś, czym żyjemy na co dzień.

Jak często przebaczać
Pamiętamy, że wciąż jesteśmy w kontekście dzieci. Prawdopodobnie Pan Jezus znajduje się w domu Piotra i trzyma na rękach małe dziecko. Wiemy że na podstawie tego przykładu wygłosił całe nauczanie. I ostatnio mówiliśmy o dyscyplinie, że jak dzieci podlegają dyscyplinie tak i członkowie kościoła muszą się nawzajem dyscyplinować. To więc Piotr słucha tego wszystkiego i mówi: „no dobra Panie Jezu, a jak idą do tego dyscyplinowanego dwóch lub trzech lub później napomina go cały zbór i taki człowiek powie przepraszam, zgrzeszyłem, wybaczcie mi, to jak wiele razy powinniśmy mu przebaczać”? I zadaje kolejne pytanie czy aż do siedmiu razy?
W mniemaniu Piotra przebaczenie aż do siedmiu razy było nadzwyczaj łaskawym. Tradycja Żydowska ograniczała przebaczenie do trzech razy, trzy szanse.
Rabbi Jose ben Hanina powiedział: „Nie wolno prosić bliźniego swego o przebaczenie więcej niż trzy razy”. Rabbi Jose ben Jehuda powiedział: „Jeżeli człowiek popełni jakiś czyn godny kary jeden raz, przebaczą mu; jeżeli popełni czyn godny kary drugi raz, przebaczą mu; jeżeli popełni czyn godny kary trzeci raz, przebaczą mu. Za czwartym razem nie przebaczą mu.”
Taki sposób postępowania argumentowano pierwszymi rozdziałami Ks. Amosa, gdzie Bóg zapowiada wiele kar jakie spadną na różne narody za ich trzy lub cztery występki (Amos 1,3.6.9.11.13; 2,1.4.6) oraz z Ks. Hioba 33,29 gdzie jeden z przyjaciół Hioba Elihu mówi o przebaczeniu Bożym, to mówi że Bóg jest łaskawy wobec człowieka dwa lub trzy razy.
To więc na podstawie tego sądzono, że Bóg wybacza trzy razy, a za czwartym razem zsyła karę. Skoro Bóg wybacza trzy razy, to człowiek nie mógł być bardziej miłosierny od Boga i uważano, że trzykrotne przebaczenie jest wielkim miłosierdziem.
Piotr ze swoją propozycją wybaczenia 7 razy z pewnością uważał się za bardzo miłosiernego. Prawdopodobnie myślał że będzie pochwalony przez Pana za taką łaskawość. Po około trzech latach służby przy Nim trochę nauczył o wielkim miłosierdziu Zbawiciela. Miłosierdzie okazane siedem razy w mniemaniu Piotra było naprawdę ogromne, tak wielkie że miał nadzieje, że jest ono na miarę Pana Jezusa.
Nie mógł się spodziewać tego co zaraz usłyszy od Chrystusa. Pan Jezus powiedział 22 wierszu, że  nie siedem razy jak myślał Piotr, ale siedemdziesiąt razy po siedem. Gdybyśmy to przemnożyli to daje nam liczbę 490. Ale Panu Jezusowi nie chodzi o to, że teraz przebaczysz 490 razy, a 491 już przebaczenie się kończy. Pan Jezus chce Piotrowi uświadomić, że dla ucznia Chrystusa przebaczenie nie ma końca. W Ew. Łukasza w podobnym fragmencie (Łk 17,4) Pan Jezu mówi, że gdyby nawet 7 razy dziennie twój brat lub siostra zgrzeszyli przeciw tobie i prosili o przebaczenie, to należy im przebaczyć. Tak naprawdę chrześcijanin jest to ktoś, kto wybacza, wybacza, wybacza i wybacza i wciąż wybacza. Czyni to niestrudzenie przez cały czas, choćby ktoś nie wiem jak był dla nas przykry, jeśli upamiętałby się i poprosił o wybaczenie mamy okazać miłosierdzie. Oj gdyby pamiętano o tej zasadzie we wszystkich kościołach chrześcijańskich, to kościół by zupełnie inaczej wyglądał. Nie widzielibyśmy tyle goryczy, podziałów, niechęci do siebie. Gdyby małżeństwa chrześcijańskie stosowały się do tej zasady, nie widzielibyśmy w kościele niemal żadnych rozwodów. Żona czy mąż, chrześcijanie mają obowiązek sobie wybaczyć, gdy jedno z nich prosi o przebaczenie.
Tak samo kościół ma postępować wobec pokutującego brata lub siostry. Jeśli żałuje swojego grzechu, jeśli pragnie się upamiętać, mamy takiej osobie przebaczyć i mamy taką osobę przyjąć, by pozyskać ją dla Królestwa Bożego.

Wielki dług  i przebaczenie
Teraz Pan, by bardziej zobrazować granice chrześcijańskiego przebaczenia przedstawia przypowieść, która nam uświadomić,  jak jest z tym przebaczeniem w Królestwie Bożym. I mówi że Królestwo Boże podobne jest do pewnego Króla, który chciał rozliczyć się ze swoimi sługami (w 23).
Mamy tutaj jakiegoś Króla, który powierzył pewną odpowiedzialność swoim sługom, a po jakimś czasie rozlicza ich z tego co im powierzył. Dzisiaj może byśmy powiedzieli, że powierzono nam jakiś fundusz którym mamy obracać na giełdzie w czyimś imieniu.
 I gdy ten Król zaczął podsumowywać te sługi okazało się, że jeden z nich jest mu winien ogromną kwotę 10 tys. talentów. Strasznie zadłużył się u swojego Pana. Kwota którą wymienił Jezus jest tak ogromna, że wydaje się, że nie jest możliwe zadłużyć się na taką sumę, a jednak. Wyobraźcie sobie że roczne przychody trzech prowincji rejonów Palestyny, Idumei, Judei i Samarii wynosiły 600 talentów. Roczne przychody Galilei to 300 talentów. A jeden talent, to było około 15 lat pracy przeciętnego pracownika. Ja starałem się to obliczyć w odniesieniu do polskiej rzeczywistości przy założeniu że przeciętna pensja wynosiłaby około 3000 tys. zł. I wyszło, że ten sługa był winien temu Królowi 540 miliardów, niewyobrażalna kwota. Ten sługa nigdy nie mógłby tego spłacić. Nie posiadał również żadnych pieniędzy, które mógłby oddać swojemu panu. Jedyna rekompensata dla tego Króla, to sprzedać tego sługę razem z rodziną. On był jego niewolnikiem, należał do niego i ten pan mógł to uczynić.
Wtedy ten sługa zaczął prosić i błagać, by jego pan nie sprzedawał go (w. 26). Zapewniał również, że odda wszystko. Oczywiście to było niemożliwe i ten Król doskonale o tym wiedział. Jedyne co mógł zrobić, to albo go sprzedać, albo mu darować dług. I postanowił mu darować, okazał mu niezwykłe i wspaniałe miłosierdzie darując mu tak wielki dług którego nie byłby w stanie nigdy oddać.
Oczywiście ta przypowieść jest obrazem Boga i grzesznika. Ten wielce miłosierny Król przedstawia Boga wobec którego każdy człowiek, każdy grzesznik, wszyscy ludzie, bo wszyscy są grzesznikami mają ogromny dług. Wszyscy zgrzeszyliśmy przeciw Bogu. Ten dług każdego człowieka jest tak wielki, że jest to dług niespłacalny. Dług którego żadną miarą u Boga nie możemy uregulować. Tego długu nie uregulują nasze dobre uczynki, nie może go uregulować nasza aktywność religijna, nasze starania, sakramenty, modlitwy, czy największe ofiary. Po prostu dług grzechu człowieka jest tak ogromny, że jest to dług niespłacalny. I wydaje mi się, że jednym z największych kłamstw diabelskich i oszustw ludzkości jest myśl, że człowiek sam przez własne starania, religię, poświęcenie, dobre życie, może w jakiś sposób ten dług spłacić. Dlatego ludzie próbują go spłacić, ale cokolwiek byś dał, to jest dużo za mało. To więc są dwa wyjścia albo musisz zapłacić za ten dług, a jedyna spłata to zostać sprzedanym, czyli pójść do piekła. Albo zostanie ci darowane. I darowane może być tylko wtedy kiedy grzesznik pokutuje. Kiedy grzesznik prosi jak ten sługa, Boże przebacz mi, Boże zlituj się nade mną (w 26). Boże jestem grzesznikiem i wiem, że nie mogę sam zapłacić za moje grzechy, przebacz mi ten miliardowy dług. Wtedy Bóg może ulitować się i przebaczyć bo posłał swego syna Jezusa Chrystusa, by spłacił nasze długi. I gdy grzesznik pokutuje i prosi Boga o przebaczenie Bóg na podstawie ofiary Pana Jezusa na Krzyżu odpuszcza jego winę.
Zbawienie jest darem od Boga, nie możemy na to zapracować, możemy je jedynie otrzymać jako dar, prezent. Możemy je otrzymać, bo Zbawiciel za nie zapłacił własną Krwią.
Och jak cudownie, wszyscy apostołowie słuchają tego, teraz już wiedzą jak Bóg jest miłosierny, jak Bóg wspaniale i łaskawie wybacza wszystkie grzechy pokutującemu grzesznikowi.
Czytamy:
Mateusza 18:27  Wtedy pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
Królestwo Boże to Królestwo przebaczenia. Bóg zaprasza do niego wszystkich grzeszników i ulituje się nad każdym darując mu, jeśli będzie człowiek wzywał Imienia Pańskiego (Dz Ap 2,21), jeśli szczerze z serca zawoła – „Panie przebacz mi”.
Każdemu chrześcijaninowi  został darowany ogromny dług przekraczający wszelkie nasze możliwości spłaty. I wciąż jest nam darowane, wciąż Pan nas oczyszcza i przebacza nam, gdy wyznajemy swoje grzechy. Wciąż liczymy na Jego łaskę, Jego dobroć względem nas powołując się na Krzyż.

Nieprzebaczający chrześcijanin.
Teraz idźmy dalej. Wyszedł ten sługa od tego pana z przebaczonym długiem czytamy w (w 28) i spotkał jednego z tych którzy także służyli temu panu, swojego kumpla który był mu winien pieniądze. Suma jaką był mu winien to 100 denarów. Jeden dzień pracownika do 1 denar, więc 100 denarów to 100 dni pracy, jakieś 10000 tys. zł. W porównaniu do tego długu  jaki miał wcześniej 10000 tys. to nie była wielka kwota, ale już dla niego na tyle duża że, że nie chciał mu przebaczyć. Dusił go i mówił „oddaj coś winien” (w 28).
I mamy tutaj przykry obraz chrześcijanina, któremu wcześniej zostało przebaczone. Teraz on spotyka innego chrześcijanina, swojego brata, czy siostrę, na którego może się obraził, może z nim się pokłócił, może tamten w jakiś sposób go skrzywdził lub ten uważa że został skrzywdzony. I co? I nie chce mu przebaczyć, dusi go i mówi nie przebaczę ci, ty mnie obraziłeś, ty się źle wobec mnie zachowałeś, ty mnie oszukałeś, ty mnie zdradziłeś. Czasami takie sytuacje mają miejsce w kościele, w małżeństwie, między rodzeństwem, we wspólnej służbie dla Boga.
Jest to bardzo przykre, przed chwilą ten sam człowiek, który teraz nie chce przebaczyć otrzymał wybaczenie ogromnego długu. I gdyby nawet Pan miał nam przebaczać 7 razy dziennie, czy nawet więcej z chęcią bierzemy od Niego tą łaskę, z chęcią korzystamy i liczymy na Jego zmiłowanie. Bierzemy tyle ile nam daje i wciąż otrzymujemy od Niego nowe łaski, ale teraz gdy mamy komuś przebaczyć, bo coś nie tak powiedział, coś nie tak zrobił, gdzieś nas zawiódł, z kimś się poróżniliśmy, posprzeczaliśmy, to potrafimy dusić, mieć pretensje do tego człowieka, obrażać się na niego, mieć urazę w sercu i niechęć.
Takie zachowanie wśród chrześcijan jest karygodne, jest wręcz niedopuszczalne, jest to straszny grzech.
Wtedy ten, który był mu winien, prosił go (w. 29), okaż mi cierpliwość, zaczekaj jakiś czas, a oddam ci wszystko. Jednak ten nie chciał i wtrącił go do więzienia (w. 30) by tamten oddał cały dług.
Jaki straszny i przykry obraz chrześcijanina, który pomimo prośby brata, czy siostry w Chrystusie nie chce przebaczyć, jest nieprzejednany i gotowy cały czas żywić urazę w sercu. Taką postawę widzi Bóg, informacja ta dociera do pana, który wcześniej darował mu dług. I pan jest bardzo zagniewany na owe zachowanie swojego sługi, który doświadczył wspaniałego przebaczenia, jednak sam przebaczyć nie chciał (w 31 – 32).
Bóg jest zagniewany każdą butną postawą w kościele wobec braci czy sióstr, każdą pretensją której nie chcemy przebaczyć, każdą sytuacją wobec której obrażamy się na naszą duchową rodzinę. Za każdym razem, gdy z jakiegoś powodu mamy do kogoś pretensje, czy obrazimy się, czy na niego, czy żywimy z jakiegoś powodu urazę w sercu powinniśmy na nowo przypomnieć sobie Krzyż i nasze grzechy. Powinniśmy przypomnieć sobie ile nam Pan przebaczył: kłamstw, złych myśli, zazdrości, pychy, nieczystości, złych słów, złych motywacji, brak miłości do Niego, lenistwa, złości, zaniedbań, pijaństwa, grzesznych wyborów i wielu innych. Powinniśmy pomyśleć o tym, że wciąż przychodzimy do Pana prosząc Go o przebaczenie. Cały czas przychodzimy i mówimy Panie odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom. A le  ty odpuszczasz, czy ja odpuszczam? liczymy na Boże zmiłowanie, ale czy my przebaczamy?

Bóg dyscyplinuje nieprzebaczających chrześcijan
I co się dalej dzieje z tym sługą, który nie chce przebaczyć swojemu bratu tego długu? Zobaczmy, jego pan wzywa go i ma do niego pretensje (w 32 – 35). Jest rozgniewany na niego i wydaje go dozorcom więziennym, żeby mu oddał cały dług. Jeśli jakiś chrześcijanin pomimo przebaczenia nie może wybaczyć swojemu bratu lub siostrze jakiejś krzywdy będzie miał kłopoty z Bogiem.
W Biblii warszawskiej jest tłumaczenie że pan wydał go katom, ale nie jest to najlepsze tłumaczenie, bo kat kojarzy się ze śmiercią z potępieniem. Ale ten fragment nie mówi o utracie zbawienia jak niektórzy chcieliby żeby tak było. Dosłownie w grece słowo „basanistēs” oznacza oprawca, może również oznaczać strażnika więziennego lub kogoś kto ma za zadanie ukarać ciebie. Więc znaczenie tego fragmentu jest, że Pan jego oddał go dozorcom więziennym, by dopilnowali spłatę długu.
Oznacza to, że Bóg tych chrześcijan, którzy mają trudności z przebaczeniem dla braci i sióstr będzie pooddawał swojej dyscyplinie, czy nawet ich karcił, by ozdrowieli w swojej wierze.
W 35 wierszu mamy wyraźnie powiedziane że Bóg postąpi tak samo z wierzącymi jak z tym sługą, który pomimo przebaczenia nie chce przebaczyć innym. Oczywiście zbawienia nie utracą, ale narażają się na kłopoty, na Bożą dyscyplinę. Jeśli nie chcemy przebaczyć, będziemy mieć do czynienia z Bogiem. A ze Słowa Bożego i z doświadczenia wiemy, że Boża dyscyplina jest o wiele sroższa niż ludzka. Tak więc bójmy się Boga i niech nawet do głowy nam nie przychodzi, że jako chrześcijanie moglibyśmy komuś nie darować jego winy.
Przypominamy też to, przy każdej wieczerzy Pańskiej jak ważne jest bym przystępował do wieczerzy pojednany z Bogiem i z ludźmi. Jeśli czynie to niegodnie w nieprzebaczeniu zapominając o tym ile mi Pan darował to narażam się na Boże karcenie. Wprawdzie nie jest to karcenie na potępienie, ale często jest srogie i bolesne. Pamiętamy z 1 Listu do Koryntian 11 rozdz. że z tego powodu, że w ich społeczności był brak przebaczenia ro też, było wielu chorych, słabych a niemało zasnęło. Sami siebie nie poddawali dyscyplinie, nie przebaczali sobie i mieli do czynienia z sądem Bożym.
Drodzy zachęcam byśmy zajrzeli we własne serca i jeśli kryje się tam jakieś nieprzebaczenie, jakaś niechęć wobec brata czy siostry, byśmy darowali, odpuścili, błogosławili tej osobie i modlili się o nią. Byśmy nie byli jak ten sługa, któremu darowano miliardy, a on nie chciał podarować kilku tysięcy. Być może wydaje nam się, że ktoś wyrządził nam wielka krzywdę i nie chce umniejszać wagi tej krzywdy, może tak być w rzeczywistości, że ktoś cię bardzo skrzywdził, a może tylko wyolbrzymiamy. W każdym razie wobec tego ile nam Pan przebaczył wszelka nasz krzywda jest jak kropla w morzu. Tak więc dzisiaj wzywam cię, wzywam nas, jeśli masz coś komuś do przebaczenia, przebacz bo tobie darowano o wiele więcej. Jeśli mamy coś komuś do przebaczenia, przebaczmy byśmy byli synami Ojca naszego, który jest w niebie.

Łączna liczba wyświetleń