sobota, 31 grudnia 2016

Bóg przełomów 2 Sam 5,17 – 21; 1 Kronik 14,8 – 12


Historia jakich wiele w Biblii kiedy Bóg daje zwycięstwo swoim sługom nad ich wrogami. Jednak nie może nam ujść uwadze, że po tym zwycięstwie Dawid nazywa Boga, Bogiem przełomów, Panem przełomów, Bóg przełamał jego nieprzyjaciół jak się przełamują wody (w 20). Jest tak dlatego, że dla Dawida to zwycięstwo jest niezwykle istotne. Zwycięstwo które przerywa serię klęsk Izraela z Filistynami i zapowiada nowy rozdział w życiu tego narodu. Zwycięstwo które pozwala Dawidowi przerwać hańbę jaką okrył się Izrael za czasów Króla Saula przegrywając wielką bitwę z Filistynami.
Saul w wyniku swojego nieposłuszeństwa Bogu doprowadził Izraela do upadku. Doszło do tego, że radził się wróżek czego Bóg zabronił i poniósł klęskę w konflikcie z Filistynami. W czasie bitwy z nimi poległ on sam i trzech Jego synów. Przez długi okres w historii Izraela Filistyni byli kulą u nogi dla tego narodu. Izrael ze strony Filistynów doświadczał ciągłych ataków przez kilkadziesiąt lat. Nawet w pewnym okresie jeszcze przed namaszczeniem Saula na Króla i wprowadzeniem na urząd prorocki Samuela za czasów kapłana Heliego, Filistyni zdołali uprowadzić arkę przymierza i postawili ją w świątyni swojego Boga. Ale jak wiemy szybko ją oddali, bo Bóg Żywy ukarał ich chorobami za porównywanie Go z martwymi bożkami. Pan specjalnie zostawił 5 książąt filistyńskich czytamy w Ks. Sędziów by doświadczyć nimi Izraela, poznać ich serce i nauczyć ich drogi Pana.
 To więc gdy Filistyni zabili Saula i Jego synów prawdopodobnie myśleli że po tej porażce Izrael już się nie podniesie.
Być może nawet niektórzy spośród narodu izraelskiego tak myśleli, że teraz już chwała Izraela pogrzebana, że nigdy już nie przełamią swojego wroga filistyńskiego.
Do tego jeszcze po śmierci Saula naród pogrążył się w chaosie. Poplecznicy Saula chcieli klęski Dawida który został Królem nad plemieniem Judy, południową częścią królestwa i przez krótki okres w Izraelu około 2 lat była wojna domowa.
Musimy przyznać, że cała ta sytuacja wyglądała dosyć ponuro, niewielu wtedy miałoby na tyle wiary by powiedzieć, że jeszcze Bóg da Izraelowi zwycięstwa, że Bóg jest Bogiem przełomów.
Nie wielu miałoby na tyle wiary by powtórzyć za psalmistą
Psalm 43:5  Czemu rozpaczasz, duszo moja, I czemu drżysz we mnie? Ufaj Bogu, gdyż jeszcze sławić go będę: On jest zbawieniem moim i Bogiem moim!
Historia ta jest bardzo pouczająca i niech będzie dla nas zachętą na 2017 rok. Moim życzeniem i pragnieniem dla każdego z nas jest, by w tym nowym roku Bóg dla ciebie i dla mnie okazał się Bogiem przełomów. Okazał się Bogiem, który nauczy cię nowych rzeczy o sobie i da ci zwycięstwa w dziedzinach twojego życia w których dotychczas doświadczałeś/łaś porażki. Czasami tak jest w naszym życiu, że niekiedy czujemy się jakbyśmy byli w jakiś sprawach głową o ścianę, a nic się nie zmienia, wtedy potrzebujemy przełomu.
Widzimy w naszej historii, że gdy Filistyńczycy dowiedzieli się o tym, że Dawid został namaszczony jako Król nad całym Izraelem (w 17) zaniepokoili się. Wiedzieli dokładnie co to oznacza, wiedzieli że z nowym królem Izrael może się podnieść z niedawnej klęski i chaosu. Dlatego postanowili działać, złapać Dawida i nie pozwolić, by Boży lud wyzwolił się spod ich wpływów.
Drodzy diabeł nie śpi. Szatan nie chciał, by Bóg dla Izraela okazał się Bogiem przełomów, Bogiem który przynosi zwycięstwo. Nie chciał by naród się odrodził i by z tego narodu wyszedł obiecany Zbawiciel, Pan Jezus Chrystus. Nie chciał by obietnica złożona Abrahamowi w Ks. Rodzaju że w potomstwie Jego będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi urzeczywistniła się.
 Podobnie i w naszym życiu:
Jeśli postanowimy że w tym nowym roku będziemy bardziej posłuszni Bogu. Jeśli postanowimy że uczynimy wszystko co w naszej mocy, by zbliżyć się do Boga jeszcze mocniej niż w roku poprzednim. Jeśli postanowimy wyzwolić się spod złych wpływów szatana, czy złych nawyków grzechu które nie pozwalają nam bardziej skutecznie służyć Chrystusowi. Możemy być pewni że spotkamy się z taką samą reakcją Diabła jak spotkał się Izrael wobec Filistynów. Możemy być pewni, że tak jak Filistyni postanowili schwytać Dawida, tak diabeł uczyni wszystko co w Jego mocy, by Bóg nie okazał się dla nas w tym nowym roku Bogiem przełomów.
Ale widzimy na przykładzie dzisiejszej historii, że starych wrogów można pokonać.
Drogi przyjacielu bracie siostro chciałbym ci dzisiaj dać słowa nadziei, by ten nowy rok okazał się rokiem przełomów w twoim życiu. Może w jakiejś dziedzinie twojego życia, której dotychczas nie udało ci się podporządkować Bogu?
Może potrzebujemy przełomu w dziedzinie modlitwy, by regularnie modlić się i mieć społeczność z Panem Bogiem? Zawsze masz tak wiele zajęć i obowiązków, że nie starcza ci czasu na modlitwę. A jak już czas masz, to nie wykorzystujesz go taj jak powinieneś.
Może potrzebujemy przełomu w czytaniu Słowa Bożego, by regularnie do niego sięgać i karmić się Nim każdego dnia? Może nawet postanawiamy sobie każdego roku że ten rok pod tym względem będzie inny, ale ciężko nam dotrzymać tych postanowień. Może potrzebujemy przełomu w jakiś relacjach z ludźmi, może powinniśmy komuś przebaczyć, albo poprosić kogoś o przebaczenie? Może należałoby się z kim pogodzić, kogoś odwiedzić, do kogoś zadzwonić i odnowić stare poszarpane relacje? Może potrzebujemy przełomu w uczestniczeniu w społeczności kościoła, by czynić to regularnie jak mówi Słowo Boże, by nie opuszczać wspólnych zebrań jak to niektórzy mają w zwyczaju (Hebr 10,25)?
Może potrzebujemy przełomu, by zwyciężyć jakiś grzech w naszym życiu z którym zmagamy się od wielu tygodni, miesięcy, a może nawet lat. Wielokrotnie już postanawialiśmy, że to się nie powtórzy, a tymczasem kolejny raz stara grzeszna natura dała o sobie znać.
Może potrzebujemy przełomu, by zająć się tym, do czego Pan nas powołuje, może to jest jakaś służba w Zborze, podzielenie się z kimś ewangelią, podjęcie jakiś nowych wyzwań?
Może potrzebujemy przełomu w jakiś innych sprawach naszego życia np. w małżeństwie, pracy, problemach z którymi się zmagamy, uporanie się z lękiem i obawami jakie nam towarzyszą i zaufanie Panu by być Mu posłusznym.
Pomyślmy o tym chwile, co byśmy chcieli by zmieniło się w naszym życiu w tym nowym roku 2017? W jaki sposób Bóg może się okazać w tym nowym roku dla mnie, i dla naszego Zboru Bogiem przełomów?
Pomyśl, czy jest coś, o co mógłbyś w tym nowym roku szczególnie gorliwie się modlić i dążyć do tego, by w tej dziedzinie twojego życia nastąpiły zmiany, które pozwolą ci poznać Boga w nowy głębszy sposób i przybliżyć cię do Niego?
Na przykładzie Historii Dawida widzimy w jaki sposób Bóg może przynieść przełom do naszego życia.

Konieczność wiary i zaufania Bogu
Pierwsza rzecz niezbędną do doświadczenia Bożego przełomu, to konieczność wiary i ufności Bogu.
Zauważmy że najpierw Dawid schował do twierdzy gdy dowiedział się że Filistyni chcą go pojmać. Ale wróg nie odpuścił, przybył pod Jerozolimie i rozłożył się w dolinie Refaim. Była to równina blisko Jerozolimy. Z pewnością celem Filystynów w ostateczności była napaść na Jerozolimę i splądrowanie jej.
Co robił Dawid w swojej twierdzy, czy poddał się, czy pogodził się z losem, czy stwierdził że nic się nie zmieni, że pewnie napadną, splądrują i sprawa jest przegrana?
Nie, czytamy że Dawid modlił się do Pana, że pytał Go o radę, Boże co mam robić w tej sytuacji? Czy mam wyruszać na Filistynów, czy wydasz ich w moją rękę, czy ma pozostać w tym miejscu (w 19)?
Dawid szukał pomocy i siły u Pana w swoich problemach, zmaganiach i obawach. On wiedział i wierzył w to, o czym nieraz dzieci Boże mają tendencje zapominać. To co jest w powiedziane w przypowieściach Salomona
Przypowieści Sal 21:31  Konia przygotowują na dzień bitwy, lecz zwycięstwo zależy od Pana.
Dawid wiedział, że w tych zmaganiach ostatniego głosu wcale nie mają Filistyni, okoliczności w jakich się znalazł, ostatniego głosu nie ma również diabeł, czy inni nasi wrogowie. Nawet ostatniego głosu nie mamy my sami.  Zbyt często bowiem nasze postanowienia, decyzje i starania okazują się słabe i nietrwałe. Zbyt często bowiem polegamy na swojej sile, swojej mocy, własnej mądrości, wykształceniu, pieniądzach, znajomościach czy pozycji społecznej. Ostatni głos ma Bóg, to On wspiera, to On dodaje siły, to On zagrzewa ducha do walki i daje nam zwycięstwo jak czytamy w Psalmie 37
Psalm  37:23  Pan kieruje krokami męża, wspiera tego, którego droga mu się podoba.
24  Choćby się potknął, nie przewróci się, Gdyż Pan podtrzyma go ręką swoją.
Więc jeśli chcemy przełomu w jakieś dziedzinie naszego życia w tym nowym roku, potrzebujemy zaufać Bogu. Wiarą mocno uchwycić się Jego słowa i jego obietnic. Dawid modlił się do Pana Boga i prosił go o pomoc, bo miał prawdziwą wiarę. Wiara ta nie polegała tylko na tym, że Bóg istnieje i stworzył ten świat. Wiara Dawida nie była tylko intelektualnym przekonaniem, czy akceptacją pewnych faktów o Bogu. Taką wiarę bowiem ma duża część ludzi, taka wiarę nawet mają demony, które wiedzą że Bóg istnieje, ale nic to dla nich nie zmienia (Jak 2,19).
Wiara Dawid polegała na ufności Panu, zrodziła się z Jego bliskiej relacji z Bogiem. Już nie raz przekonał się, że gdy polegał na Bogu, Bogu Abrahama Izaaka i Jakuba, to Bóg ratował go. Doskonale wiedział, że owego ratunku nie zawdzięczał szczęściu, cudownym okolicznościom, przypadkowym zdarzeniom, ale sytuacja ulegała zmianie dzięki interwencji wszechmocnego Boga.
Pan Jezus tak mówił o wierze w Boga w kontekście drzewa figowego które uschło na Jego rozkaz:
Marka 11:22  A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Miejcie wiarę w Boga!
23  Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się.
24  Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.
Wiara i ufność Bożym obietnicom, Bożemu słowu, jest konieczna by doświadczyć Bożych przełomów w naszym życiu.

Modlitwa
Druga zaś rzeczą którą widzimy w naszej historii przez którą Dawid mógł nazwać Boga, Bogiem przełomów jest modlitwa. Kiedyś znany kaznodzieja Charles Spugeron powiedział, że „modlitwa porusza ramię, które porusza świat”.
Wiara Dawida pchnęła go do żywej, gorliwej modlitwy o to, co ma robić w tej sytuacji.
Jeśli chcemy jakiś  zmian w tym nowym roku w naszym życiu, jeśli chcemy uporać się z jakimiś problemami, grzechem, znać wolę Bożą w jakiejś sprawie, doświadczyć duchowych zwycięstw, czy cokolwiek innego co wymieniliśmy wcześniej zacznijmy od gorliwej modlitwy. Zacznijmy od tego, by wołać do Pana jak czynił to Dawid: „Boże pomóż mi, Boże co mam dalej czynić, jak zwyciężyć, ty widzisz Panie że jestem słaby i bez ciebie nic nie mogę zrobić! Wołajmy do Pana, by On okazał się w naszym życiu Bogiem przełomów w jakiejś sprawie. Wołajmy do niego ciągle i cały czas jak wspomniana wdowa przez Pana Jezusa, która ciągle nachodziła niesprawiedliwego sędziego by wziął ją w obronę (Łuk 18,5). Wołajmy, Boże daj mi przełamać ten problem, daj mi uporać się z tą sytuacją, daj siły znosić te doświadczenia, daj mi pragnienie by kroczyć twoimi drogami. Wołajmy gorliwie, wołajmy bez ustanku i szukajmy u Pana posilenia. Prośmy Boga o Jego wskazówki, jego pomoc i interwencje. Prośmy by zmiłował się nad nami i dał nam wyzwolić się spod jarzma naszych duchowych wrogów, naszych opresji i wznieść się ponad nasze doświadczenia.  
Gdy Dawid został Królem nad całym Izraelem miał potężną armię do swojej dyspozycji był również doświadczonym żołnierzem i znał wojska filistyńskie. Nawet przez pewien okres służył u księcia filistyńskiego oferując mu swój miecz (1 Ks. Sam 27,1-7). Mógł z łatwością zaufać swojemu doświadczeniu, swoim umiejętnościom strategicznym, swoim zasobom, czy temu że doskonale znał wroga.
Ale Dawid nauczył się przez chodzenie z Bogiem bardzo ważnej rzeczy, że siła konia i jeźdźca, ludzka mądrość i ludzkie umiejętności nic nie znaczą wobec mocy Boga. Dawid nauczył się, że niezależnie od swojego doświadczenia i swoje mądrości wciąż potrzebuje prowadzenia Bożego.
Nawet wielka armia i wielka potęga nie gwarantuje zwycięstwa bez Bożego błogosławieństwa.
Żadne nasze postanowienia na ten nowy rok nie będą miały gwarancji powodzenia jeśli nie będziemy szukać pomocy i woli Boga w modlitwie.
Dawid modlił o pomoc i o radę, o to by mógł postąpić zgodnie z Bożą wolą.
W książce Aleksandra Sołżenicyna „Dzień z życia Iwana Denisowicza” Iwan cierpliwie znosi wszystkie okropności radzieckiego łagru. Pewnego dnia modli się z zamkniętymi oczami, a jeden ze współwięźniów naśmiewa się z niego, że daremna jego modlitwa, bo i tak nie pomoże mu wyjść wcześniej na wolność. Wtedy Iwan odpowiada „nie modlę się by szybciej wydostać się z więzienia, ale bym mógł wypełnić wolę Bożą”
Potrzebujemy modlitwy, by Bóg okazał się w naszym życiu w tym nowym roku Bogiem przełomów, a okaże się wtedy, kiedy postąpimy zgodnie z Jego wolą Boża. Ale w tym potrzebujemy prowadzenia Boga.

Podjąć się działania
Ostatnią zaś rzeczą by doświadczyć przełomowych zmian jest podjęcie działania. Nieraz ludzie mają wiarę i modlą się, ale nic nie robią. Dawid po tym, gdy z ufnością zwrócił się do Pana i otrzymał w modlitwie zapewnienie, że Bóg pomoże mu, wyruszył na armię Filistyńską. Dawid był gotowy walczyć. (w 20). Prawdziwa wiara i ufność Bogu okazuje się w działaniu, w posłuszeństwu Bożej woli.
Chcesz zmian w jakiejś dziedzinie twojego życia w tym nowym roku, zacznij czynić, rób, nie sieć i nie narzekaj że nic się nie zmienia. Wtedy z pewnością nic się nie zmieni. Bóg mówi zbliżcie się do mnie, a ja zbliżcie się do was (Jak 4,8).
Chcesz zmian w życiu modlitewnym wyznacz na to czas, zaplanuj, trzymaj się twoich postanowień. Chcesz zmian w czytaniu i studiowaniu słowa Bożego, przygotuj sobie plan czytania biblii, staraj się uczestniczyć regularnie w spotkaniach biblijnych. Jeśli chcemy zwalczyć jakieś grzeszne przyzwyczajenia, nałogi musimy stronić i uciekać o sytuacji, które powodują nasz upadek. Jeśli Pragniemy by nawróciła się nasza rodzina, bliscy, znajomi należy zdobyć się na odwagę i zwiastować im ewangelię, starać się zapraszać na spotkania gdzie ewangelia może być im przedstawiona. Jeśli chcemy zmian w małżeństwie, pracy  relacjach z ludźmi, służbie w kościele i innych, musimy wyjść tym zmianom naprzeciw.
Przełom przychodzi do ludzi, którzy są gotowi do walki. Przełom przychodzi do ludzi, którzy się nie poddają pomimo niesprzyjających okoliczności. Jeśli problemy i kłopoty odbierają nam siły, powodują że rezygnujemy z dalszych działań w realizowaniu Bożego celu, to wtedy z pewnością żadnego przełomu nie doświadczymy .
Prawda jest taka, że Boże przełomy w życiu człowieka, rzadko jeśli w ogóle przychodzą przy biernym oczekiwaniu.
Dlatego gdy Bóg powoływał Jozuego by zajął miejsce Mojżesza jako przewodnik Izraela w drodze do ziemi obiecanej powiedział mu „Bądź mocny i mężny by ściśle czynić według słowa Pana” (Joz 1,7). Inaczej Bóg przykazał Jozuemu, bądź odważny, by realizować wolę Boga.
Ową odwagę widać w postawie Dawida. Miał wiarę, modlił się dostał wskazówki i obietnice, ale musiał wyjść naprzeciw obietnicy, by zrealizowała się ona w jego życiu. Musiał stanąć naprzeciw wroga i podjąć z nim walkę. Tak i my jeśli chcemy Bożych przełomów musimy wyjść naprzeciw Bożym obietnicom, przywdziać całą zbroje Bożą i stanąć do walki z tym co odciąga mnie od Boga, co próbuje zniszczyć mój pokój, moje małżeństwo. Stanąć do walki z moim strachem, obawami, ograniczeniami i naszym grzechem.
Co się stało po tym wszystkim?
„Tam pobił ich Dawid i rzekł: Pan przełamał moich nieprzyjaciół przede mną, jak przełamują się wody” (w 20).
Klęska Filistyńczyków była tak wielka, że zostawili oni nawet swoje bożki, które Dawid spalił w ogniu. Później pobił ich jeszcze raz.
Drodzy życzę tobie i nam wszystkim wielkich Bożych przełomów w tym nowym roku, ale jak powiedzieliśmy przełomy nie przychodzą same. Są one wynikiem konsekwentnego wysiłku, wynikiem chodzenia z Panem. Wynikiem ufności i wiary, która rodzi przez społeczność z Chrystusem. Wynikiem wytrwałej modlitwy i Bożych wskazówek. Wynikiem odważnego działania zgodnego z Bożą wolą. Amen 

piątek, 23 grudnia 2016

Moc okazana w słabości Ew. Łukasza 2, 1 – 24


Drodzy dzisiaj na nowo przyjrzymy się wszystkim nam dobrze znanej historii o narodzeniu Pana Jezusa Chrystusa. Jest konieczne byśmy ciągle przypominali sobie jak wielką łaskę okazał nam Bóg w Chrystusie posyłając na świat swojego jedynego syna, by stał się ofiarą przebłagalną za grzechy każdego, kto wierzy.
I oczywiście zdaje sobie sprawę, że jest to historia wszystkim nam dobrze znana. Być może słyszeliśmy już wiele kazań na jej temat. Przypominamy ją sobie niemal co roku, a może nawet częściej przy innych okazjach. Z tego też powodu, że jest to tak znana historia i mamy Boże narodzenie oraz jesteśmy oswojeni z tradycją tych świąt mam pewne obawy, że treść i głębia tego wydarzenia może nam gdzieś umknąć.
Jakiś czas temu słyszałem kaznodzieje, który kazanie na temat narodzenia Bożego syna miał w połowie roku i cieszył się, że przyszło mu akurat w tym okresie zwiastować w oparciu o ten fragment, bo słuchacze mogli w nowy świeży sposób spojrzeć na tą historie.
Po prostu do pewnych rzeczy się przyzwyczajamy i stają się one dla nas czymś powszednim, gdy tak się stanie mogą one stracić dla nas swój blask i swoją niezwykłość.
Podobnie jest Bożym narodzeniem, wcieleniem Chrystusa, z tym że druga osoba trójcy, odwieczny Boży Syn zszedł z nieba na ziemię stając się człowiekiem.
Powinniśmy wciąż na nowo przypominać sobie te wydarzenia i strać się zgłębiać ich treść. Wciąż dociekać  i prosić Ducha Św. by pomógł nam w jeszcze większym stopniu zrozumieć jak wielkie rzeczy uczynił Bóg dla nas w Chrystusie. Jak wielką moc okazał, by wieczny Boży Syn, Bóg, stał się człowiekiem.
Powinniśmy wciąż zgłębiać to tym bardziej, widząc że wszyscy prorocy Starego Testamentu zwiastują o tym i wyglądają tego dnia kiedy przyjdzie Król Izraela. Możemy powiedzieć, że wszyscy prorocy ilu ich się pojawiło służyli Chrystusowi i posłani zostali z Jego powodu, by podkreślić znaczenie i wagę Bożego narodzenia oraz całej misji Chrystusa.
Któregoś roku postanowiłem czytać Biblie, Stary Testament przez cały rok zwracając szczególną uwagę, by dostrzegać w tekście Chrystusa. I byłem pełen zachwytu oraz podziwu oraz chwały dla Boga widząc jak często Chrystus pojawia się w Biblii jeszcze przed swoimi narodzinami.
Dobrze, to więc przejdźmy do naszej historii.

Świat jest w Bożym ręku
Historia posłania Jezusa na świat w relacji ewangelisty Łukasza umieszczona jest w kontekście wydarzeń politycznych.
Cesarz August zarządził spis ludności w wyniku którego Maria z Józefem musieli udać się do Betlejem do miasta Dawidowego z którego pochodzili, by tam zostać zapisanym. Owy spis ludności nie był niczym niezwykłym, ot zwyczajnie cykliczne wydarzenie, które cesarstwu rzymskiemu służyło do liczenia obywateli, ściągania podatków i wcielania do służby wojskowej. Takie spisy ludności odbywały się co 14 lat w sposób cykliczny, aż do trzeciego wieku naszej ery. Prawdopodobnie pomysł tych spisów Cesarstwo przyswoiło sobie od Egipcjan, którzy także organizowali je co 14 lat.
Żydzi nienawidzili tych spisów, bo czuli się przez nie upokorzeni, czuli że nie są wolni i muszą być podporządkowani pogańskiemu władcy.
Widzimy jak Bóg działał i działa przez zwykłe wydarzenia polityczne, przez codzienną historię, która rozgrywa się na naszych oczach. I choć często ludzie nie dostrzegają działania mocy Bożej, to Bóg ją okazuje. Jest to jakby moc Boża okazana w słabości, ale właśnie na tym polega jej wielkość. Wielkość jej polega na tym, że Bóg zaprzągł historię do swoich wiecznych celów i ona mu jest podporządkowana. I chociaż cesarz August nie był tego świadomy, pewnie nie znał Biblii i żadnych proroctw dotyczycących przyjścia Mesjasza, to przyczynił się do wypełnienia Słowa Bożego. Bóg posłużył się pogańskim władcą jak zresztą czynił to wielokrotnie np. z Perskim królem Cyrusem lub Babilońskim królem Nebukadnesarem, by wywieść na światło dzienne swój odwieczny plan.
Proroctwo mówiło, że Mesjasz musi urodzić się w Betlejem, zwróćmy na nie uwagę.
Micheasza 5:1  Ale ty, Betlejemie Efrata, najmniejszy z okręgów judzkich, z ciebie mi wyjdzie ten, który będzie władcą Izraela. Początki jego od prawieku, od dni zamierzchłych.
Micheasz swoją posługę prorocką piastował ponad 700 lat przed narodzeniem Chrystusa za czasów trzech królów Judzkich, Jotama, Achaza i Ezechiasza. W tym czasie również inny prorok Izajasz mówił o narodzeniu Chrystusa, że Panna pocznie Syna i nazwą Go imieniem Imanueel (Izaj 7,14).
Nie bez przyczyny Mesjasz miał urodzić się w Betlejem. Betlejem było miastem pochodzenia Króla Dawida (1 Sam 16,1). Jak wiemy Król Dawid był człowiekiem według Bożego serca. Człowiekiem któremu Bóg obiecał, że Jego potomek zasiądzie na wieki na tronie Izraela (2 Sam 7). Dawid dostał wspaniałą obietnice od Boga wiecznej dynastii. Jaki Król w świecie może mieć nadzieje na coś takiego? Chyba tylko Król, którego wybrał Bóg.
Wykonawcą tej wiecznej dynastii miał być właśnie Pan Jezus, który w ludzkiej linii pochodzi z rodu Dawida (2 Tym 2,8).
On zasiadł na wiecznym tronie na wzór Dawidowy. Jest królem który odkupił i odkupi Izraela, a także wszystkich, którzy w niego uwierzyli. Wprawdzie Pan zasiadł już na tronie, ale pełnia Jego zwycięstwa okaże się w przyszłości, gdy powróci w wielkiej mocy i w wielkiej chwale, by sądzić wszystkie narody.
To więc było konieczne, by przyszły Mesjasz urodził się w Betlejem. Dawid nie bez przyczyny pochodził z Betlejem, był on bowiem cieniem, zwiastunem oraz typem nadchodzącego Mesjasza. Jakże niewybadane są drogi Boże, jak głębokie ścieżki, jak wielkie po całej ziemi są dzieła Jego.
Bóg wzbudził Dawida jako Króla i umieścił go w Betlejem, by w ten sposób był zwiastunem nadchodzącego Mesjasza. Później przez proroka Michesza powiedział w bardzo wyraźny sposób, że Chrystus będzie z Betlejem. Później Bóg przygotował świat na przyjście swego syna między innymi przez cesarstwo Rzymskie i przez cezara Augusta pobudzając go do wydania dekretu spisania ludności, by w czasie kiedy zbliżał się dzień porodu Marii. Udali się wraz z Józefem do Betlejem, mieszkali bowiem w tym czasie Nazarecie.
Czy Maria z Józefem planowali, że dziecko urodzi się w Betlejem? Nie, być może brali to pod uwagę, gdy dzień rozwiązania się zbliżał a oni musieli udać się do miasta swego pochodzenia. Jednak to nie był ich plan, by do narodzin doszło w Betlejem, ale Boży. Musieli udać się podróż która liczyła 129 kilometrów w czasach kiedy nie było samochodów, telefonów, dróg takiej jakości jak nasze i zbliżała się zima. Mieli w Betlejem przebywać tylko kilka dni, ale właśnie w tym czasie nastąpił Poród Marii, być może przyśpieszony z powodu ciężkiej podróży. Ale w tym wszystkim był Boży plan. Bóg kierował całym cesarstwem Rzymskim i wszystkimi okolicznościami. Także tymi trudnymi, związanymi z wysiłkiem Marii i Józefa, by Zbawiciel urodził się wtedy kiedy miał się urodzić i w miejscu w którym mówił prorok.
Później pamiętamy z Ew. Jana (Jana 7,41-42), że dla wielu Żydów znających Pisma pochodzenie Pana Jezusa sprawiało im problem.
Znali Jezusa jako człowieka pochodzącego z Nazaretu i nie wiedzieli o faktycznym miejscu Jego urodzenia. Z tego też powodu odrzucali Go jako Mesjasza, że nie spełniał zapowiedzi prorockich. Wygląda na to, jakby Bóg specjalnie ukrył pochodzenie Pana Jezusa, by poznali Go ci, którzy szczerze są zainteresowani Jego zbawieniem, by poznali Go ci którzy naprawdę Go szukają.
Tak jak wtedy, podobnie i dzisiaj Bóg trzyma w swoim ręku historię całego świata, historię wszystkich okoliczności, twoją historie.  Nie powinniśmy myśleć, że wydarzenia zależą wyłącznie od polityków, rządów, ludzkich decyzji. Ale powinniśmy pamiętać, że Bóg zarządza każdym kolejnym dniem, jest Panem każdej mojej godziny i każdej minuty mojego życia. To co się stanie jutro za tydzień za rok zależy od Boga.
Jego Plan jest niezachwiany i nic nie może zmienić Jego decyzji. Człowiek w swojej pysze i głupocie myśli, że jest kowalem własnego losu, ale Słowo Boże mówi w ten sposób
Jeremiasza 10:23  Wiem, Panie, że droga człowieka nie od niego zależy i że nikt, gdy idzie sam, nie kieruje swoim krokiem.
Czy ty to wiesz, że twoja droga nie zależy od ciebie? Czy wiesz że Bóg ma w ręku całe twoje życie? Jeśli wiemy to i jesteśmy pokorni wobec tego faktu powierzając Panu swoje drogi jesteśmy błogosławieni i pełni pokoju wobec wydarzeń przyszłości. Wtedy nie boje się panicznie wojny, utraty pracy, choroby, śmierci i sądu ostatecznego, bo wiem że Bóg jest po mojej stronie.
Jeśli jednak nie wierzymy w to, buntujemy się przeciw temu, jesteśmy wtedy bez nadziei i Boga na świecie zdani na kaprysy historii która przyniesie rozczarowanie wszystkim, którzy polegają na sobie.
 Ale Bóg nie chce by tak było, dlatego objawia nam ten wielki plan Zbawienia, byśmy wierząc w Chrystusa odnaleźli w Nim pokój z Bogiem i przebaczenie grzechów.
Dlatego tym bardziej zachęcam nas, zbliżmy się do Boga przez wiarę w Pana Jezusa powierzając Mu nasze lęki, obawy i frustracje i znajdźmy w Nim bezpieczną przystań.

Moc okazana w słabości
Kolejna rzecz w naszej historii która nie od razu rzuca się w oczy, to sposób w jaki Bóg wprowadza na świat swego Syna.  To Boży komunikat w czym Bóg ma upodobanie jaki charakter będzie Służby Pana Jezusa i jacy ludzie głównie Go przyjmą.
Zauważmy, że już od początku realizacji Bożego Planu Bóg wybiera na rodziców  Jezusa zwykłych prostych niewykształconych Żydów. Marię z Józefem, osoby bez pozycji społecznej w Izraelu, bez pieniędzy, bez wielkiego znaczenia. Przecież Bóg mógłby wybrać, czy spowodować że Maria z Józefem byliby zamożną rodziną z wielkim majątkiem, świetnym wykształceniem, cieszyliby się ogromnym szacunkiem z wysoką pozycją społeczną.
Nadto, Mesjasz rodzi się w Betlejem prowincjonalnym małym miasteczku, a w zasadzie wiosce Królestwa Izraela. Zaledwie 8 kilometrów od Jerozolimy centrum religijnego Żydów, ale jednak nie w samej Jerozolimie, gdzie pewnie wielu Żydów się go spodziewało.  Do tego przychodzi na świat nie w domu, czy gospodzie, ale w żłobie w korycie. Miejscu pełnym przenikliwego zapachu zwierząt ich potu i odchodów. Zastanawiam się, czy kiedyś byłeś w stajni lub w chlewie i wiesz o czym mówię. W każdym takim miejscu panuje intensywny charakterystyczny zapach. Często ci którzy pierwszy raz mają okazje wejść do takiego miejsca po chwili muszą je opuścić, bo zbiera im się na wymioty.  Możemy powiedzieć, że w pewnym sensie Zbawiciel przychodzi na świat jak bezdomny, w grocie, która prawdopodobnie przylegała do jakiejś oberży, gdzie goście parkowali zwierzęta. Czy Bóg nie mógłby spowodować, że Jego Syn urodzi się otoczony dobrą opieką medyczną, w wygodnym łóżku, czy nawet w pałacu będąc otoczonym służbą? A tymczasem Maria do pomocy ma jedynie swojego męża, prawdopodobnie niedoświadczonego nastolatka, a sama ma około trzynastu lat. Gdy urodziła owinęła małego Jezusa w pieluszkę w rzeczywistości były to kawałki szmaty, którymi ciasno owijano dziecko, by było mu ciepło i żeby nie machało raczkami. Zbawiciel świata, Król Królów, Bóg wcielony rodzi się jak zwyczajne dziecko w naprawdę kiepskich warunkach socjalnych.
 Pierwszymi którym Bóg komunikuje to niezwykłe wydarzenie są pasterze, prości niewykształceni ludzie w Izraelu, często ignorowani ze względu na swój zawód do wykonywania którego nie trzeba było żadnych kwalifikacji. Ludzie na najniższym szczeblu drabiny społecznej. Pasterze również często byli postrzegani przez religijnych Faryzeuszy jako ci którzy Bogu specjalnie podobać się nie mogą, bo z powodu swojego zajęcia łamali szabat lub nie mogli uczestniczyć w religijnym życiu Izraela.
Dlaczego Bóg nie oznajmił tego wspaniałego wydarzenia przede wszystkim wielkim tego świata, przywódcą Izraela, ludziom znanym i podziwianym?
Drodzy jest dokładnie tak jak mówi Słowo Boże
1 Koryntian 1:27  Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne.

Widzimy, że Boże drogi rzeczywiście są dziwne i inne niż drogi i zamysły człowieka. Bóg wprowadził na świat swojego syna od samego dołu do góry. Uczynił tak, by Jego syn do końca utożsamił się z grzesznikami. Bóg uczynił tak, by pokazać nam że On ma upodobanie w tym co słabe, biedne, bez mocy, bez perspektyw, bez pozycji, bez podziwu w oczach świata. By pokazać nam i wezwać nas, że tak właśnie do Niego musimy przyjść żeby być zbawionymi. Jeśli chcemy być zbawieni musimy przyjść do Boga jak nędzarze, jak żebracy Jego łaski odrzucając swoją sprawiedliwość, swoja dobroć, swoje pieniądze, swoje wykształcenie, swoją pozycje społeczną i podziw świata. Jeśli chcemy być zbawieni musimy się ukorzyć do maksimum i stać się ubogimi w duchu by drzwi Królestwa Bożego się dla nas otworzyły. Jeśli chcemy być zbawieni musimy z całą pokorą przyjąć łaskę zbawienia znajdującą się w Jezusie Chrystusie, który jest jedynym Zbawicielem, jedynym którego krew gładzi nasze grzechy.

Przez sposób wprowadzenia na świat Jezusa Bóg poniża wszystko za czym goni ten świat, a wywyższa to co chore słabe, biedne i odrzucone. Nie bez powodu właśnie takie osoby później będą garnąć się do Chrystusa.
Bóg uczynił tak, by pokazać że pogoń tego świata za wszystkimi tymi świeckimi wartościami które wymieniłem wyżej, a których Bóg się zaparł w Chrystusie nie ma dla Niego wielkiego znaczenia. Po prostu musimy nabrać dystansu do tego wszystkiego co ceni sobie ten świat, pieniędzy, władzy, rozrywki, rzeczy materialnych, ludzkiej dumy, ludzkich pochlebstw.
W Rzeczywistości Boża moc w słabości się doskonali. Wielka chwała dla Boga wbrew pozorom wcale nie jest wtedy, kiedy widzimy ogromną ilość cudów i wielką Bożą moc. Ale wtedy, kiedy to co słabe w swojej słabości zwycięża to co silne. Narodzone dziecko  w Betlejem słabe, przychodzące na świat w opłakanych warunkach okazuje się Bogiem, który niszczy śmierć, grzech i Szatana. Wielka chwała dla Boga jest wtedy kiedy z pozoru zwykłe dziecko urodzone w żłobie pochodzące z biednej rodziny staje się Królem wszechświata.
Najwidoczniej największa chwała dla Boga wcale nie jest wtedy kiedy zbiorę mnóstwo słuchaczy czyniąc cuda, ale wtedy kiedy pomimo tego, że nie chcą mnie słuchać zwiastuje ewangelię nie zniechęcam się i czynie to równie mocno gorliwie jak na początku. Najwidoczniej największa chwała dla Boga wcale nie jest wtedy kiedy chory sparaliżowany chrześcijanin wstanie z wózka, ale wtedy, kiedy pomimo swojej choroby jest pełny dziękczynienia i pokoju w sercu.
Najwidoczniej Największa chwała dla Boga wcale nie jest wtedy kiedy mam pełny portfel i mówię jak wspaniale mi Bóg błogosławi, ale wtedy kiedy nie mam i ufam Bogu, że On mnie zaopatrzy i nie opuści w potrzebie.
Drodzy Bóg ma upodobanie w słabości, na nim żadna moc nie robi wrażenia, bo wszelka moc, władza i potęga do Niego należy. Sfera cudów, splendoru, mocy i chwały, to sfera Bożej rzeczywistości. I tego chcą wszyscy ludzie, cały świat chce mocy, wielkości, siły i to ludziom imponuje. A Bogu imponuje pokora, uniżenie, skłanianie się ku słabości, bycie usługującym innym. Jak czytamy kto się uniży będzie wywyższony, a kto się będzie wywyższał będzie poniżony.  
Bogu imponuje zwykła codzienna pobożność, uczciwa praca, prawdomówność, zapieranie się samego siebie. Bogu imponuje, kiedy pomimo wysiłku i zmęczenia nadal podejmujemy się Bożej pracy i Bożych dzieł wierząc, że trud nasz w Panu nie jest daremny.
Czy nie zastanawia was, dlaczego Bóg wysłał ciężarną 13 letnią Marie w 9 miesiącu ciąży na przełomie jesieni i zimy 129 kilometrów z Nazaretu do Betlejem?
Jestem pewny, że Boża moc okazuje się w słabości. Tak więc stańmy się słabi, byśmy mogli stać się silni. Oznacza to, że wobec Bożego narodzenia, posłania na świat swego syna uniżmy się przed Bogiem, przyjmijmy pokornie to, co aniołowie oznajmili pasterzom, że dziś narodził się nam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan. A przyjęcie tej prawdy spowoduje wyzwolenie z grzechów, dar życie wiecznego i wiele radości w twoim życiu. Amen 

piątek, 16 grudnia 2016

Oczekiwanie na Zbawiciela Ew. Łukasza 2,25-35


Drodzy dzisiaj przyjrzymy  się Symeonowi. Człowiekowi który jako jeden z nielicznych czekał szczerze w pobożności przed Bogiem na Zbawiciela. Miał nadzieje ujrzeć Go o czym Duch Święty go zapewnił jeszcze przed swoją śmiercią.
Widać po życiu Symeona po jego świadectwie, po jego oczekiwaniu, po słowach gdy ujrzał Jezusa, że nie było dla niego większej radości jak zobaczyć przychodzącego Mesjasza. Z łaski Bożej dane mu było ujrzeć Zbawienie, które Bóg na Jego oczach przygotowywał dla wszystkich ludów. Naprawdę Bóg jest dobry i miłosierny dla swoich sług. Bóg specjalnie przedłużał życie Symeona żeby na własne oczy mógł ujrzeć wypełnianie się Bożych obietnic.
 Większość ludzi w tamtym czasie była zajęta głównie sobą, swoimi sprawami, swoim domem, pracą, jedzeniem, sprzedawaniem i kupowaniem. Nawet nie zauważali, że Zbawiciel pojawił się na świecie, ale ci którzy wyczekiwali go gorącym i pragnącym sercem, tym było dane poznać drogę zbawienia. 
I jeśli chodzi o Symeona jest on dla nas wspaniałym przykładem oczekiwania na Zbawiciela. I podobnie jak on czekał na pierwsze jego przyjście, tak my jesteśmy przed drugim przyjściem Pana Jezusa. My też czekamy, my też wyglądamy, my też wyciągamy ręce i mówimy Marana tha – przyjdź Panie Jezu. Ci którzy na Niego czekają też chcieliby Go już ujrzeć, ujrzeć swoje odkupienie i pełne wyzwolenie ze śmierci, zła, bólu, chorób i wszystkiego innego co jest konsekwencją grzechu. Dlatego wiele możemy się od Symeona nauczyć jak czekać na Pana, jak go wyglądać, jak trwać w gorliwości. Już niebawem będziemy obchodzili kolejne święta Bożego narodzenia. Podczas tych świąt powinniśmy pamiętać, że Kościół Pana Jezusa jest kościołem w drodze. Jak śpiewamy w jednej pieśni
„jestem biednym tu pielgrzymem
zdążam do niebieskich bram.
Pielgrzymuje aby zdążyć kiedy święci wejdą tam”
I nasz droga zakończy się wtedy kiedy Pan przyjdzie, albo my pójdziemy do Niego. Wciąż czekamy, wciąż pielgrzymujemy, albo ja pójdę do Niego, albo On przyjdzie do nas i weźmie nas do siebie.
Teraz popatrzmy na Symeona, na jednego z biblijnych bohaterów wiary. Jak najbardziej Symeon kwalifikuje się do tych osób o których mówi nam Biblia, że mamy rozpatrywać koniec ich życia i jeśli ich życie zakończyło się w wierze, to naśladować ich (Hebr 13,7).
Imię Symeon było dosyć popularne w Izraelu. Pochodziło ono od jednego z synów Jakuba, którego urodziła mu Lea. Znaczenie tego imienia to „Pan wysłuchał” lub „Pan usłyszał”. Usłyszał Bóg modlitwę Lei i dał jej Symeona. Teraz nasz bohater też tak otrzymał na imię, ale obecnie Izrael wołał do Boga by Bóg ich wysłuchał w sprawie Mesjasza. Jestem pewny, że to nie przypadek, ale zrządzenie opatrzności Bożej, że Symeon którego imię znaczy „Bóg wysłuchał” ma przywilej powitać Zbawiciela.
Bóg wysłuchał zarówno Symeona, który czekał gorliwie przez wiele lat na Mesjasza i wysłuchał wszystkich pobożnych Żydów oczekujących na swojego Króla.
Nie wiemy dokładnie jak długo Symeon czekał na Jezusa, ale możemy śmiało założyć że to było wiele lat, być może dziesiątki lat. Gdy Symeon przychodzi do Świątyni powitać Pana Jezusa to wszystko wskazuje na to, że jest już człowiekiem w podeszłym wieku i człowiekiem który niebawem ma się spotkać ze śmiercią. Czytamy bowiem, że Duch Św. zapewnił go, że nie umrze zanim nie zobaczy Chrystusa (w. 26).
W chwili gdy go ujrzał, to powiedział, że teraz już może umierać. Jego wieloletnie czekanie dobiegło końca, teraz już może iść do nieba.
A propos końca, możemy powiedzieć że wspaniały koniec Bóg dał Symeonowi. Umarł całkowicie spełniony, zaspokojony, odszedł w pokoju wiedząc i widząc, to na co czekał całe życie.
Dalej czytamy kim był Symeon, co to był za człowiek, co łączyło go z Bogiem w jaki sposób żył zanim przyszedł do świątyni by mógł zobaczyć Zbawiciela!

Symeon oczekiwał Pana Jezusa ufając Bożej łasce.
Po pierwsze czytamy o Symeonie że był człowiekiem sprawiedliwym (1). Ale wiemy że Biblia mówi, że nie ma żadnego sprawiedliwego człowieka, wszyscy zgrzeszyli. To więc gdy Słowo Boże mówi o Symeonie, że był sprawiedliwy nie ma na myśli tego, że Symeon sam z siebie doszedł do jakiejś ludzkiej sprawiedliwości. Ale chodzi o to, że Bóg go usprawiedliwił w wyniku wiary w Chrystusa. Symeon w kwestii swojego Zbawienia ufał Bożej łasce. Doskonale wiedział, że zakon który nadał Bóg Żydom, nie może dać mu zbawienia. Z całego serca starał się przestrzegać przepisów Prawa, ale widział jak wiele mu nie dostaje do standardów Bożej sprawiedliwości. Dlatego tak bardzo wyczekiwał Mesjasza. W rzeczywistości Symeon uwierzył w Jezusa Chrystusa, uwierzył że On jest Zbawicielem i że zgładzi Jego grzechy.
Tak też mówi w 30 i 31 wierszu, że patrząc na Jezusa jego oczy widzą Zbawienie, które Bóg przygotował dla niego i dla wszystkich ludów. 
I choć większość Bożych ludzi ze Starego Testamentu nigdy nie doczekała przyjścia Pana Jezusa, to jednak wierzyli w obietnice posłania Zbawiciela jak uwierzył Abraham że w Nim będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi (Rodz. 12,3). Jak uwierzył Mojżesz gdy mówił, że przyjdzie dzień, gdy Bóg wzbudzi Izraelowi proroka podobnego do niego i że wszyscy będą go słuchać (Pwt 18,15). Jak wierzyli inni prorocy czekając i przepowiadając przyjście Mesjasza. To więc gdy Biblia mówi, że jakiś człowiek jest sprawiedliwy, to chodzi o sprawiedliwość jaką nadaję człowiekowi Bóg jak to Dawid powiedział, że szczęśliwy człowiek któremu Pan grzechu nie poczyta (Ps 32,2).
Tak więc Symeon oczekiwał przyjścia Mesjasza ufając Bożej łasce. Ufając, że Bóg przebaczy mu wszystkie grzechy przez wiarę w Chrystusa. Tak i my mamy oczekiwać ponownego przyjścia Chrystusa i złożyć całkowicie swoją nadzieje w Jezusie w tym, że On na Krzyżu zapłacił za wszystkie nasze winy i przez wiarę w Jego zbawczą śmierć będzie nam przebaczone. Nie możemy oczekiwać Pana w oparciu o naszą sprawiedliwości i naszą dobroć, bo jej nie mamy. Nawet wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona (Izaj 64,6), wszystkie nasze najlepsze cechy w nas nie robią na Bogu żadnego wrażenia. To w czym Bóg ma upodobanie to w świętości i sprawiedliwości swojego Syna i w nią pragniemy się oblec.

Symeon oczekiwał Pana Jezusa żyją pobożnie
Następnie czytamy o Symeonie że był człowiekiem pobożnym. Jak być sprawiedliwym, w Biblii odnosi się do usprawiedliwienia które daje Bóg, tak być pobożnym, odnosi się do uświęcenia. Oznacza to, że Symeon chodził w uświęceniu przed Bogiem, przestrzegał Jego przykazań, był wierny Bożemu Słowu. Mówimy na takiego człowieka, że jest Bogobojny, postępuje po Bożemu. I występuje tu ciekawe greckie Słowo „eulabēs” – pobożny, religijny, chwytać coś co jest dobre, postępować rozsądnie, ale też może oznaczać być ostrożnym. Chodzi o to, że Symeon zwracał uwagę na to, jak traktował Boga. Postępował z Panem ostrożnie, rozsądnie w bojaźni dbając o to, by Panu Bogu oddawać należną cześć. Możemy śmiało powiedzieć, że Symeon w swojej wierze był świadectwem i przykładem dla innych. Nie postępował wobec Boga jak lekkoduch, ale starał się, by przez Jego życie, Jego decyzje i wybory Pan Bóg był uwielbiony. Jest to kolejny przykład dla nas jak mamy oczekiwać przyjścia Pana Jezusa. Mam to czynić idąc w Ślady Symeona, tak jak powiedział apostoł Paweł w liście do Rzymian:
Rzymian 13:12  Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości.
13  Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości
14  Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.

Symeon oczekiwał Pana Jezusa ufając Bożym obietnicom
Widzieliśmy więc, że Symeon czekał na Pana Jezusa ufając Bożej łasce oraz żyjąc pobożnie i postępując z Bogiem ostrożnie.
Teraz zwróćmy uwagę na jego teologię. Ewangelista Łukasz mówi, że Symeon oczekiwał pociechy Izraela (1).
Ni mniej ni więcej Symeon bezgranicznie uchwycił się Bożego Słowa i wierzył w Boże obietnice w nim zawarte. Gdy czytamy, że oczekiwał pociechy Izraela, to znaczy że oczekiwał wypełnienia się Bożych obietnic posłania Zbawiciela. Miał głęboką nadzieje, że to co Bóg obiecał Dawidowi, że Jego królestwo będzie utwierdzone a potomek Dawida zasiądzie na tronie jako Król po wieki wieczne wkrótce się spełni (2 Sam 7). Wyglądał tej obietnicy każdego dnia i miał nadzieje na odkupienie narodu Izraelskiego, by w końcu przyszła pociecha Izraela. Miał nadzieje, że udręczony przez wieki naród przez wojny, wrogów oraz grzech, bałwochwalstwo i niemoralność zostanie odnowiony. Warto tutaj zauważyć, że Symeon wierzył w dosłownie spełnienie się obietnic danych prorokom, że Bóg ma wciąż plan dla narodu Izraelskiego.  Z pewnością był gorliwym czytelnikiem Słowa Bożego i widział że niemal  każda Księga Starego Testamentu zapowiada odnowienie Królestwa i przyjście wspaniałego Króla, którego Królestwo nigdy nie będzie zniszczone.
I znowu Symeon jest tutaj dla nas wspaniałym przykładem jak mamy oczekiwać Przyjścia Chrystusa. Mamy to czynić chwytając się całym sercem obietnic zawartych w Słowie Bożym. A mianowicie, że przyjdzie chwila kiedy Pan Jezus na głos trąby archanioła zejdzie z nieba. Będzie to dzień inny niż wszystkie, dzień w którym moce niebieskie będą poruszone, a to co się nam wydaje że jest stałe jak cykle wschodów i zachodów słońca,  ulegnie zmianie.
Tak o tym mówi Ks. Zachariasza
Zachariasza 14:6  W owym dniu stanie się tak: Nie będzie ani upału, ani zimna, ani mrozu.
7  I będzie tylko jeden ciągły dzień, zna go Pan, nie dzień i nie noc, a pod wieczór będzie światło.
Będzie tak, że  w jednej chwili w oka mgnieniu jak pojawia się błyskawica z jednego krańca nieba na drugi wszyscy zobaczą przychodzącego w wielkiej mocy i wielkiej chwale Syna Człowieczego. Wszyscy ci którzy uwierzyli Chrystusowi dostąpią Zmartwychwstania i będą z Nim Królować przez Tysiąc lat.  
I teraz zobaczmy co apostoł Piotr powiedział nam na temat kurczowego trzymania się Słowa Bożego.
2 Piotra 1:18  A my, będąc z nim na świętej górze, usłyszeliśmy ten głos, który pochodził z nieba.
19  Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach.
20  Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.
21  Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.
Zauważmy że Piotr miał niezwykłe doświadczenia z Panem Jezusem. Był z nim również na górze, gdy Jezus przemienił się przed uczniami. Ale to, na co kieruje głównie uwagę odbiorców Jego listu, to nie na Jego doświadczenia i przeżycia, ale na Słowo Boże. Gdy mamy jakieś przeżycia z Bogiem, niezwykłe świadectwa Bożego działania w naszym życiu łatwo można zacząć je podkreślać kosztem Bożego Słowa. Ale zawsze musimy pamiętać, że nasze świadectwa mają być podporządkowane temu co mówi Pismo, a nie Pismo podporządkowane naszemu doświadczeniu.
Zobaczmy 19 wiersz, Piotr mówi iż Słowo Boże jest o wiele bardziej potwierdzone, niż wszelkie przeżycia, a ci którzy się go całym sercem trzymają czynią bardzo dobrze.
Tak właśnie czynił Symeon, trzymał się całym sercem Bożych obietnic. Tak i mamy oczekiwać przyjścia Pana przez uchwycenie się prostą dziecięcą wiarą Bożego Słowa.

Symeon prowadzony przez Ducha Św.
Kolejna rzecz która jest istotna w wytrwałym oczekiwaniu na Zbawiciela przez Symeona to, to że Duch Św. był nad nim.
To wskazuje na jego prawdziwą wiarę, na jego odrodzenie. Wszystkie wcześniejsze cechy które wspomnieliśmy to dzieło Ducha Św. w życiu tego człowieka. On mógł dojść do zrozumienia Starego Testamentu, że Bożego usprawiedliwienia nie otrzymuje się przez uczynki zakonu, ale przez uwierzenie w Bożą obietnice posłania Mesjasza dzięki Duchowi Św. On zrozumiał Pisma Starego Testamentu nie dzięki swojemu wnikliwemu studiowaniu, ludzkiej mądrości, uczeniu się na pamięć tekstu, ale zostało mu to objawione z góry z nieba. On wierzył że Bóg da kiedyś branka, który zgładzi Jego grzechy, baranka czystego i nieskalanego, bo Duch Św. o tym go zapewniał w Jego sercu.
I gdy czytamy o ludziach w Starym Testamencie, że ufali Bogu, że chwytali się Bożych obietnic, to nie czynili tego dzięki własnej mocy i sile. Podobnie jak w Nowym Testamencie, by mogła pojawić się zbawcza wiara, to Bóg w swojej suwerenności, w swoim miłosierdziu i w swojej dobroci musiał ją w człowieku wzbudzić przez moc Ducha Św. To też nam wyjaśnia dlaczego Symeon był jaki był. Dlaczego Symeon pomimo tego, że nie był kimś wyjątkowym w Izraelu miał tak głębokie poznanie. To wyjaśnia nam również tajemnice Jego pobożności i wytrwałego oczekiwania na Zbawiciela. Przez te wszystkie lata, gdy Symeon czekał, to Duch Św. dodawał mu siły do tego by być wiernym Panu, by wzrastać w uświęceniu, nie poddawać się i nie stracić wiary pomimo opłakanego stanu Izraela.
Jestem pewny, że podobnie jak w życiu Symeona działo Ducha Św. odgrywało kluczowe znaczenie w oczekiwaniu na Zbawiciela tak i w naszym. Bez Ducha Św. człowiek nie jest w stanie sam wytrwale w pobożności oczekiwać ponownego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa. Bez Ducha Św. nawet nie jesteśmy nawet chrześcijanami i nie możemy wydawać owoców upamiętania.
To Duch Św. dany nam przez Boga sprawia, że chcemy miłować Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem. To Duch Św. dodaje nam nadziei i siły w chwilach, gdy wszystko się wali, a świat jest coraz bardziej bezbożny. To Duch Św. rozpala nasze serca do służby w Kościele, do służby dla Królestwa Bożego, do uprzejmości, powściągliwości, przebaczenia, wytrwałości, radości, czystości, nadziei, wierności i wszystkiego co dobre. To Duch Św. sprawa, że twoja wiara jest silniejsza z każdym dniem, a twoje poznanie Pana jest o wiele głębsze niż wtedy kiedy się nawróciłeś. Bez Ducha Św. jesteśmy ślepi, bezowocni i zbyt grzeszni, by dostrzec Królestwo Boże. Tak więc ostatnią rzeczą, której uczymy się od Symeona jest, że do wytrwałości potrzeba Ducha Św. że tylko takie osoby poznają Jezusa i nie osłabną w drodze.
Podsumowując:
1.       Po pierwsze Symeon oczekiwał Chrystusa licząc na Bożą łaskę. Tak i my mamy go oczekiwać nie we własnej sprawiedliwości, ale kierując nasze oczy na usprawiedliwienie które jest w Chrystusie przez Jego śmierć Krzyża.
2.      Po drugie Symeon oczekiwał Pana Jezusa żyjąc pobożnie, ostrożnie postępując z Bogiem, będąc pełen Bojaźni Bożej w wierności przykazaniom Bożym. Podobnie i my mamy oczekiwać Pana w byciu wiernym Jego przykazaniom.
3.      Po trzecie, Symeon oczekiwał Zbawiciela przyjmując za jedyny autorytet Boże Słowo. On uchwycił się obietnic, które są w Nim zawarte wierząc, że Boże Słowo jest pewne. Podobnie i my uchwyćmy się mocno Bożego Słowa, tego co mówi Biblia, by nie zejść na manowce i nie odstępujmy od Pisma ani w prawo ani w lewo, by Bóg mógł nas błogosławić i by Boże obietnice mogły się na nas wypełnić.
4.      I po czwarte Symeon oczekiwał Jezusa będąc pod wpływem Ducha Św. który wspierał, pocieszał i wzmacniał. Podobnie i my, do wytrwałego oczekiwania na przyjście Chrystusa potrzebujemy Ducha Św. Niech Bóg łaskawie każdego z nas nim obwicie obdarzy.




  

czwartek, 15 grudnia 2016

Wielka radość Ew. Łukasza 2,1-14


Bożonarodzeniowa historia pojawienia się na świecie Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa jest wszystkim nam dobrze znana. Historia którą przypominamy sobie każdego roku. Przypominamy sobie przez czytanie Pisma Św., choinkę i prezenty Bożonarodzeniowe, świąteczną atmosferę w domu i domowe często w święta wyjątkowe potrawy.
Ale obawiam się, że z powodu tego iż ta historia jest tak dobrze znana, to możemy zapomnieć o głębi i wadze tego wydarzenia. Nierzadko również prawdziwa treść Bożego narodzenia jest przysłonięta przez Bożonarodzeniową tradycje, zakupy, prezenty i wiele innych rzeczy które dzieją się wokół tego święta.
Ale nie możemy zapomnieć, że najważniejszy w Bożym narodzeniu jest sam solenizant. Obchodzimy bowiem pamiątkę urodzin Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Boga wcielonego. Obchodzimy urodziny Tego o którym w Ewangelista Jan powiedział: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo (Ew. Jana 1,1).
Boże narodzenie, odwieczne Słowo, Syn Boży, który zawsze był u Ojca około 2000 tys. lat temu zszedł na ziemię i stał się człowiekiem, urodził się jak każdy z nas. Ale swojego życia nie przeżył jak każdy z nas. On nie przyszedł zakładać rodziny, budować domu, zdobywać wykształcenia, dorabiać się, czy realizować swoich ambicji zawodowych. Przyszedł w Jednym głównym celu o którym czytaliśmy w Ew. Łukasza 11 wierszu, „gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel którym jest Chrystusa Pan”.
Przyszedł jako Zbawiciel, by zbawić to co zginęło, by zbawić ludzi od ich grzechów, by uratować ich od konsekwencji ich win. Dlatego że Słowo Boże mówi iż zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 3,23).
Na potwierdzenie autentyczności tych wydarzeń, na potwierdzenie że właśnie Pan Jezus jest tym obiecanym Zbawicielem którego zapowiadały pisma prorockie, Bóg dał niezwykłe znaki. Już od samego początku relacji Ew. Łukasza czytamy że Cesarstwo Rzymskie zarządziło wielki spis ludności. Był to sposób liczenia obywateli cesarstwa w tamtym czasie, chodziło o podatki i służbę wojskową. Spis taki odbywał się co 14 lat. W wyniku konieczności bycia zapisanym Józef wraz z Marią musieli udać się z Nazaretu do Betlejem skąd pochodzili. Była to długa i niebezpieczna droga 129 kilometrów do przebycia, około 5 dni w zaawansowanej ciąży. W czasach gdy nie było samochodów, telefonów, dróg jak nasze, sklepów na każdym rogu, dla Józefa i Marii musiała to być bardzo ciężka wyprawa. Wyprawa na tyle ciężka, że jak tylko pojawili się w Betlejem doszło do porodu.
Ale musiało tak się stać, by wypełniło się Słowo Boże, by wypełniło się proroctwo wypowiedziane przez Bożego proroka Micheasza około 700 lat wcześniej, że Zbawiciel narodzi się w Betlejem (Mich 5,1).
To więc w całej podróżny Marii i Józefa do Betlejem jest palec Boży, wielki cud Bożej opatrzności, by Pan Jezus urodził się w miejscu w którym Bóg postanowił że tak się stanie.
Narodzenie Pana Jezusa nie tylko obfituje w przedziwne zrządzenia opatrzności Bożej, ale wspomniane niezwykłe cuda, które towarzyszą Jego urodzinom jak zwiastowanie Marii przez Gabriela, gwiazdę betlejemską, przybycie mędrców ze wschodu by oddać Panu Jezusowi należny hołd, czy wspaniałe ogłoszenie tej radosnej wieści przez aniołów pasterzom czuwającym w polu.
Takie niezwykłe i spektakularne cuda  Bóg czynił tylko w przełomowych okresach historii, by nikt nie miał wątpliwości że mamy tutaj do czynienia z Bożym dziełem.
Takim wydarzeniem jest przyjście na świat Syna Bożego o czym nawet świadczy codzienna data na naszych kalendarzach. Liczymy bowiem czas przed narodzeniem Chrystusa i od narodzenia Chrystusa.
Aniołowie powiedzieli, że zwiastują pasterzą radość wielką, bo tego dnia narodził się im Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan (11).
Mamy cieszyć się z tego, że Bóg dał nam Zbawiciela. Ale właściwie dlaczego przyjście Pana Jezusa jest takim wielkim powodem do radości, że ogłosili to sami aniołowie z nieba? Czy chodzi tylko o to, żebyśmy mieli to spotkanie wigilijne, choinkę w domach czy świąteczną atmosferę.
Nie, tu chodzi o wiele ważniejszą rzecz, tu chodzi o naszą wieczność, tu chodzi o nasze zbawienie. Aniołowie ogłosili, że narodził się Zbawiciel, ktoś kto może zbawić ludzi od ich grzechów.
Prawda jest taka że każdy człowiek jest grzesznikiem. Słowo Boże mówi, (Rzym 3,23) że wszyscy ludzie zgrzeszyli i pozbawieni są Bożej chwały. A w innym miejscu, że zapłatą za grzech jest śmierć, jest potępienie na wielki (Rzym 6,23). I jedyna droga do nieba, jedyna droga do przebaczenia człowiekowi grzechów wiedzie przez szczerą wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Pan Jezus nie tylko urodził się, ale On żył bezgrzesznym życiem, by stać się ofiarą przebłagalną za grzech każdego człowieka. On oddał swoje życie na Krzyżu golgoty, by każdy w kto w niego uwierzy nie poszedł na potępienie, ale miał życie wieczne.
I choć Pan Jezus zmarł za grzechy całego świata, to jednak nie wszyscy ludzie będą zbawieni. Zbawieni będą tylko ci, którzy przyjmą Pana Jezusa, uwierzą w Niego stając się Jego uczniami. Ci ludzie dostąpią przebaczenia grzechów i otrzymają życie wieczne. Nie ma innej drogi do nieba jak tylko prze wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Świat ma oczywiście wiele innych dróg do nieba, przez inne religie, przez ludzkie uczynki, religijne starania, przez inne osoby, itp.  Pan Jezus jednak kiedyś o tym powiedział w ten sposób „ja jestem droga prawda i żywot i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez mnie” (Jana 14,6). On nie pozostawił nam wątpliwości, jeśli chcemy mieć przebaczone grzechy i być zbawionymi to jedyna droga wiedzie przez wyłącznie samego Pana Jezusa. Jego bowiem Bóg uczynił pośrednikiem między nami a sobą, tak że w Dziejach apostolskich apostoł Piotr powiedział: „że nie ma innego imienia danego ludziom pod niebem przez które mogliby być zbawieni jak tylko przez imię Pana Jezusa Chrystusa (Dz 4,12).
Nie możemy zasłużyć na życie wieczne, nie możemy zapracować, nie możemy kupić sobie życia wiecznego, możemy jedynie uwierzyć w Chrystusa i przyjąć od niego dar przebaczenia grzechów i życie wieczne.
To więc to jest ta radość o jakiej anioł mówił pasterzom, że Bóg dał wam i nam Zbawiciela, że teraz żaden człowiek nie musi iść na potępienie do piekła, że każdemu może być wybaczone, że każdy może otrzymać dar Ducha Św. i życie wieczne pod warunkiem iż uwierzy w Pana Jezusa Chrystusa.
I na koniec odezwał się wielki chór aniołów mówiąc „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom w których Bóg ma upodobnianie” (w 14).
Komu Bóg daje pokój? W kim ma upodobanie w jakich ludziach, kto może liczyć na Bożą łaskę?
Znowu z pomocą przychodzi nam Słowo Boże:
Rzymian 5:1  Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,
I znowu tylko ci ludzie mają pokój z Bogiem, którzy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa. Tacy ludzie nie muszą się obawiać sądu ostatecznego, śmierci i piekła, bo Pan Jezus zapłacił za ich grzechy swoją śmiercią na Krzyżu Golgoty. W tych osobach, którzy przyjęli Jezusa, Bóg ma upodobanie, im daje pokój, oni stali się dziećmi Bożymi jak czytamy w innym miejscu.
Jest wiele ważnych chwil w życiu człowieka, podjęcie decyzji odnośnie wykształcenia, wybór współmałżonka, narodzenie dziecka, przeprowadzka, czy zmiana pracy. Ale Biblia mówi że nie ma nic ważniejszego od naszej decyzji co uczynimy z Chrystusem, jak się zachowamy wobec tej nowiny, że Bóg dał nam Zbawiciela, bo od tej decyzji zależy wszystko, nasze życie i to, gdzie spędzimy wieczność. Pan Jezus powiedział co z tego, choćbyś cały świat pozyskał, a duszę zatracił (Łuk 9,25). Jeśli odrzucimy Chrystusa, nie uwierzymy w Niego, nie staniemy się Jego uczniami, to czeka na człowieka wyłącznie Boży gniew, piekło i potępienie. Ale Bóg nie chce by ktokolwiek poszedł do piekła więc dał swojego Syna by każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne.
Moim życzeniem dla każdego z nas jest, by radość z Bożego narodzenia, była szczerą prawdziwą radością z narodzenia Zbawiciela i by nic nam tego wielkiego wydarzenia nie przysłoniło. 

wtorek, 13 grudnia 2016

Chrześcijańskie małżeństwo Efez 5,22-33


Teraz Paweł przechodzi ze środowiska kościoła do środowiska domu rodzinnego i omawia jak ma wyglądać chrześcijańskie życie w rodzinie. Dla wielu dzisiaj te proste zalecenia wynikające z Pisma Św. są nie do przyjęcia z powodu odwrócenia roli mężczyzny i kobiety w rodzinie, a także z powodu kryzysu samej rodziny. Jednak musimy pamiętać, że Boże zasady wynikające z Pisma Św. są ponadczasowe i nie dotyczą tylko jednej epoki, ale są skierowane do osób wszystkich czasów, wszystkich kultur, wszystkich ludzi. Boże zalecenia to Boża recepta na szczęśliwą i błogosławioną rodzinę.
W świecie w jakim Paweł napisał ten list małżeństwo wyglądało inaczej niż dzisiaj. W środowisku Żydowskim, kobiety często były poniżane, a mężczyźni nadużywali wobec nich swojego autorytetu i siły. Często wykorzystywali nakazaną uległość żon dla własnych celów. Barcley pisze w swoim komentarzu „Żyd dziękował Bogu za to, że Bóg nie stworzył go poganinem, niewolnikiem lub kobietą. W świetle żydowskiego prawa kobieta nie była osobą, lecz rzeczą. Nie posiadała żadnych formalnie ustanowionych praw, była absolutną własnością męża, który mógł z nią postępować według własnej woli”.
W środowisku pogańskim (greckim) żony również nie miały wiele do powiedzenia. Było czymś normalnym niedotrzymywanie żonie wierności i szukanie uciechy w domach publicznych. Żony poganki nie mogły swobodnie spacerować po ulicach, musiały siedzieć w domu. Rozwód w środowisku Greckim nie był objęty przepisami prawa i mąż mógł żonę zostawić w każdej chwili. W środowisku Rzymskim kobiety często przechodziły z rąk do rąk i rzadko kiedy mąż naprawdę się  troszczył o żonę. To więc zdarzało się, że kobiety miały po kilkunastu mężów zanim dożyły starości. Świat Apostoła Pawła, pogański świat był zepsuty, dzisiaj jeśli chodzi o aspekty prawne małżeństwa są dożo lepsze. Ale tam gdzie chrześcijaństwo nie wywarło zbyt wielkiego wpływu, widzimy że wciąż relacje rodzinne nie wyglądają zbyt dobrze.

5,22

1 Tym 2,11; 1 Kor 14,34
Od 21 wiersza, apostoł Paweł zaczął mówić o zasadach uległości. Najpierw mówił, że wszyscy mamy być ulegli wobec siebie, pokorni, pomagający sobie, wspierający siebie nawzajem.
Teraz przechodzi do tej samej zasady w rodzinie, że żony mają być uległe swoim mężom.
Mowa tutaj o każdej żonie chrześcijance niezależnie od poziomu wykształcenia, umiejętności, wiedzy, czy czymkolwiek innym, czym mogłaby górować nad swoim mężem. Każda żona chrześcijanka powinna postrzegać swojego męża jak tego który przewodzi, tego który ostatecznie podejmuje decyzje, tego który prowadzi, bo została stworzona przez Boga by być dla męża pomocą.
Jak myślisz o jaką uległość chodzi apostołowi Pawłowi? Kol 3,18
Przykładem uległości jest, jak my jesteśmy ulegli wobec Pana i Jego słowa. Chodzi więc o to, by żona nie podważała autorytetu męża wynosząc się nad niego. Uległość ta nie polega na tym, że teraz mąż ma narzucać zasady, ale jest w tym, że żona ma dobrowolnie ofiarować się mężowi. Oznacza to, że taka żona rozumie rolę jaką Bóg jej wyznaczył w małżeństwie i chce być temu posłuszna ze względu na Pana.
W żadnym razie rola taka wyznaczona kobiecie nie daje przyzwolenia mężowi do poniżenia jej, ani tego że jest mniej ważna, ale rola ta jest dla kobiety miejscem Bożej służby. Podobnie jak poddanie Syna Ojcu nie polega na pozbawieniu Chrystusa boskości, czy umniejszeniu Jego ważności, czy zaznaczeniu że jest mniej ważny od Boga – Syn jest poddany Ojcu 1 Kor 11,3. Zobaczmy że dla syna możliwość służenia Ojcu nie była rodzajem poniżenia, ale wywyższenia. Tak samo możliwość uległości żony wobec męża nie jest rodzajem poniżenia, ale wywyższenia jak możliwość służenia sobie nawzajem.
To właśnie z powodu naszej grzeszności i ataku świata na wyznaczone role w rodzinie możemy źle rozumieć Boże zalecenia.
Jak myślisz dlaczego dzisiaj słowa o uległości żon wobec mężów wzbudzają tyle kontrowersji?

5,23
Teraz Paweł wyjaśnia dlaczego kobieta ma być uległa mężowi i mówi, że to nie jest Jego wymysł, czy jakiegoś innego człowieka, ale tak Bóg postanowił. Jak Bóg postanowił, że Chrystus będzie głową kościoła, tak postanowił że mąż będzie głową żony. Rodz. 2,22-23; 3,16
 Zobaczmy że nasz dom rodzinny ma być obrazem kościoła. Uległa Żona wie, że bycie głową w rodzinie jest rolą męża i jest to obrazem relacji Chrystusa do kościoła i do Jego autorytetu nad kościołem.
Szanowanie w kościele autorytetów ustanowionych przez Boga pomaga innym zaakceptować, zrozumieć i poddać się Bogu. Porządek ten nie jest ustanowiony przez człowieka, ale Boga 1 Kor 11,3; Efez 1,22; 4,15.

Tak jak Pan Jezus wybawił kościół od zła, grzechu i potępienia, tak mąż ma być ochroną i tarczą dla uległej żony. Ma być jej nieustannym obrońcą jak Chrystus jest obrońcą kościoła.
W jaki sposób mąż może bronić i być tarczą dla swojej żony?

5,24
Wierząca żona powinna być uległa mężowi we wszystkim!
Jak myślisz czy są jakieś granice uległości wierzącej żony wobec męża?
Tak, tymi granicami jest Słowo Boże, Gdyby mąż oczekiwał od żony czegoś co jest niezgodne ze Słowem Bożym powinna zakwestionować jego oczekiwania.
Jak myślisz, czy wierząca żona powinna być uległa wobec niewierzącego męża? 1 Piotra 3,1

5,25
Mężowie mają miłować swoje żony jak Chrystus umiłował kościół.
W jaki sposób Chrystus umiłował kościół i jak to pozwala nam lepiej zrozumieć jak mąż ma miłować swoją żonę?
ü  Chrystus wydał na śmierć samego siebie za kościół
ü  Chrystus cierpiał dla kościoła
ü  Chrystus poświęcał się dla kościoła
ü  Chrystus oddał się dla kościoła
ü  Chrystus ochrania kościół i troszczy się o niego
ü  Chrystus służy kościołowi
Teraz w miejsce słowa Chrystus wstaw „mąż”, a w miejsce słowa kościół wstaw „żona”, a będziesz miał odpowiedź jacy mężowie mają być w stosunku do swoich żon.
Pomyśl o tym jaka była i jest miłość Chrystusa do kościoła, ofiarna, bezinteresowna, nieobojętna Kol 3,19.
Miłujący mąż ma być prawdziwym rycerzem dla swojej żony, a nie powodem do jej zmartwień, płaczu, frustracji czy  problemów.

5,26 - 27
Paweł tutaj szczegółowo wyjaśnia jak wygląda miłość Chrystusa do Kościoła.
 Jak Chrystus oczyścił i uświęcił Kościół, by był bez zmazy czy skazy, podobnie mąż powinien dbać o dobro żony, by we wszystkim mogła podobać się Chrystusowi i nie zachęcać jej, czy nie prowadzić do jakiegokolwiek grzechu.
Wierzący mąż z całego serca powinien dbać o dobro duchowe i wieczne swojej żony, modlić się z nią, zachęcać do studium pisma, do czystości w postępowaniu i w sferach seksualnych. Nie może i nie powinien prowadzić do czegokolwiek co byłoby niezgodne z Bożą wolą dla jego rodziny, czy dla jego żony.

Jak myślisz jak mąż może pomóc swojej żonie rozwijać się duchowo i jak może ją chronić przed grzechem i wszelką nieczystością?

Zwróć uwagę również co oczyszcza wierzących i pozwala im wzrastać w świętości (w 26). To Słowo Boże oczyszcza nas, to Ono zmienia nas, Ono pozwala nam wzrastać, Ono doprowadza nas do Świętości, Ono również odradza nas przez moc Ducha Św. (Jak 1,18; 1 Piotr 1,23). Bóg używa swojego Słowa, by zmieniać serce wierzącego. Dlatego powinniśmy jak najwięcej w naszym życiu mieć do czynienia ze Słowem Bożym, czytać je, rozważać, studiować, rozmyślać o Nim, uczestniczyć w spotkaniach biblijnych gdzie to Słowo jest zwiastowane, w nabożeństwach na dobrych biblijnych konferencjach, czytając dobre biblijne książki jeśli chcemy wzrastać w Chrystusie ( zwróć uwagę na Psalm1).

Co jest celem Chrystusa dla Kościoła?
Celem Chrystusa jest by kościół odbijał charakter Boga w świecie, by był święty, nie spaczony tym światem, jego modą, jego trendami i opiniami, ale by kościół trzymał normy Bożej prawdy.
Bóg ma wspaniały plan dla swojego kościoła – najpierw odkupił Go przez krew Chrystusa, następnie uświęca Go swoim Słowem i mocą Ducha Św. A któregoś dnia wywyższy kościół i uwielbi go.

5,28 - 29
Teraz Paweł podaje kolejny przykład miłości męża do żony. Mąż ma miłować żonę ta jak miłuje własne ciało dbając o nie i pielęgnując je.
Przykład Pawła wynika z połączenia męża i Żony. Teraz kiedy mąż złączył się z żoną stali się jednym ciałem, a to oznacza że mąż który dba o swoją żonę, tak naprawdę dba o siebie samego.
Tak więc wierzący mężowie, którzy nie dbają o swoje żony jakby zaprzeczają Bożej zasadzie i postanowieniu, a także Bożemu Słowu, że żona jest ich nieodłączną częścią (Efez 5,29). Żaden racjonalny logicznie myślący człowiek nie ma w nienawiści swojego ciała.
Mąż podobnie jak karmi i chroni własne ciało, ma postępować z żoną, ma zaspokajać jej potrzeby, by pomagać jej wzrastać i dojrzewać w Chrystusie
Jak dalece powinna być posunięta ofiarna miłość męża do żony? Filipian 2,1-4

5,30
Nie do pomyślenia jest by Chrystus nie troszczył się o swój kościół. Troska Chrystusa o kościół jest troską Chrystusa o Bożą chwałę, swoją chwałę. Gdyby Chrystus nie troszczył się o swoje ciało którym jest kościół umniejszałby swoją chwałę. Zaniedbany Kościół Chrystusa świadczyłby o samym Chrystusie. Podobnie w małżeństwie, zaniedbana żona chrześcijanka przez męża jest świadectwem męża.
Życie męża z żoną powinno być tak blisko związane, że staną się jednością (Ks. Rodzaju 2,24) – To jest wzór do którego dążymy.
Tak więc mężowie powinni mieć świadomość, że nie troszcząc się o dobro swojej żony, tym samym nie troszczą się o siebie. Wyświadczanie dobra żonie, to wyświadczanie dobra sobie samemu.
W jednej z rodzin mieli w domu dużą wywieszoną tabliczkę z napisem „mama zadowolona = rodzina szczęśliwa”.

5,31
Na poparcie swoich argumentów Paweł przywołuje fragment z Ks. Rodz. 2,24.
Wzorem dla każdego chrześcijańskiego małżeństwa powinien być ten fragment. Dążyć do jak najgłębszej jedności, jednomyślności, zgody i harmonii w małżeństwie. Był połączonym w jedności myśli w jedności decyzji, jedności zdania, w jedności dążeń.

I tak jak Chrystus nie opuści nigdy kościoła, tak wierzący mąż, czy wierząca żona nigdy nie mogą pragnąć porzucić drugą połowę. Jeśli wierzący mąż lub żona chcą opuścić swojego współmałżonka tym samy zaprzeczają, że Chrystus odkupił swój kościół by nigdy już nie był pozostawiony.  Dlatego że mąż czy żona w Chrystusie są ze sobą na trwale związani jak dwie połówki tego samego owocu.
5,32
Co jest tą wielką tajemnicą?
Tą tajemnicą jest to, że żona i mąż złączeni w małżeństwie stają się jednym ciałem. Podobnie jak tajemnicą jest że Bóg jest jeden w trzech osobach, ale nie ma trzech Bogów, tylko Jeden Bóg. Po prostu są rzeczy dotyczące człowieka i Boga, że żaden człowiek nie może ich pojąć i tylko Boży umysł je doskonale rozumie. Jak to, że mąż i żona w małżeństwie stają się jednym ciałem.
Małżeństwo ma również większy wymiar, jest bowiem obrazem wspaniałej tajemnicy jedności między Chrystusem, a Kościołem, są to rzeczy których do końca nie jesteśmy w stanie pojąć, ani zrozumieć, jednak mają znaczenie.

5,33
Teraz Paweł podsumowuje wszystko co powiedział wcześniej, mężowie mają miłować i troszczyć się o żony, żony mają szanować swoich mężów i doceniać ich przewodnictwo i wkład oraz wysiłek.
Jak myślisz dlaczego jest powiedziane że mąż ma miłować żonę, a żona ma szanować swego męża?

Łączna liczba wyświetleń