sobota, 28 stycznia 2017

Śmierć Krzyżowa Pana Jezusa, przypadek czy konieczność? Ew. Mateusza 20,17-19


Jezus idzie do Jerozolimy by wypełnić Plan Ojca
Widzimy, że w miarę jak zbliża się dzień ukrzyżowania pana Jezusa, a On sam obiera drogę w stronę Jerozolimy, by tam zostać zabity. Czym bliżej tego dnia, tym częściej Pan Jezus mówi o tym. Nie ma wątpliwości, że Pan doskonale wiedział co się z nim stanie już od samego początku swojej publicznej misji, a może nawet wcześniej.
Już jako dwunastoletni chłopiec miał głębokie przekonanie że Bóg jest Jego Ojcem (Łuk 2,49) i powinien w wyjątkowy sposób troszczyć się o Jego sprawy. Z pewnością teraz gdy idzie do Jerozolimy ze swoimi uczniami, by nastąpił finał jego misji na ziemi, zna każdy szczegół tego co ma się wydarzyć zanim to nastąpi.
Tutaj mamy już trzecią zapowiedź męki Pana Jezusa. Od 16 rozdz. 21 wiersza Ew. Mateusza wtedy kiedy nastąpiło wyznanie Piotra O Panu, że jest Chrystusem Synem Boga Żywego, Pan  Jezus zaczyna zapowiadać swoją śmierć i tłumaczyć uczniom, że musi iść do Jerozolimy, by tam zostać zabitym. Później to samo przypomniał uczniom w 17 rozdz. 22-23 wierszu. I teraz im mówi kolejny raz, że niebawem nastąpi dzień Jego śmierci. Widzimy również że w miarę przybliżania się tego momentu, Jezus podaje więcej szczegółów tych wydarzeń. Na początku w 16 rodz. gdy Pan mówił o tym co się stanie, to mówił że musi pójść do Jerozolimy, że tam wiele wycierpi od przywódców religijnych, że zabiją Go, a trzeciego dnia będzie wzbudzony z martwych. W 17 rozdz. natomiast dodał, że zostanie wydany w ręce ludzi w ręce tłumu. Teraz natomiast Pan wyjawił, że zostanie zdradzony wydany arcykapłanom, później poganom, że zostanie ubiczowany, wyśmiany, a na koniec ukrzyżowany i po trzech dniach zmartwychwstanie.
Widzimy wyraźnie, że Pan Jezus objawia uczniom coraz więcej z tego, co się z nim stanie.
I są takie teorie, że Jezus był wspaniałym szlachetnym, dobrym człowiekiem, ale nie zamierzał umierać,  padł jednak ofiarą zawistnych przywódców religijnych, wpadł w tryby ówczesnej polityki i to doprowadziło do Jego śmierci.
Inni twierdzą, że Pan Jezus chciał doprowadzić do rewolucji, do wyzwolenia narodu Izraelskiego, ale wszystko potoczyło się niezgodnie z Jego planami i zanim Izrael zaakceptował Go jako przywódcę został ukrzyżowany.
Ale fakty są takie, że dla  Pana Jezusa, to że zostanie wydany, to że zostanie ubiczowany i zamordowany w ogóle nie było żadnym zaskoczeniem. On właśnie na tą chwilę przyszedł na świat (Jana 18,11). Wprawdzie do Jego śmierci przyczynili się arcykapłani, lud, Rzymianie, Judasz, ale od samego początku do końca tej historii Pan Jezus realizuje Boży plan przygotowany od wieczności  jak powiedział apostoł Piotr:
„Wprawdzie był On na to przeznaczony (na ofiarę) już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was” (1 Ptr. 1,20).
A sam Pan Jezus mówił o tym w ten sposób gdy Piotr próbował Go bronić przed tymi, którzy przyszli Go aresztować
Jan 18:11  Na to rzekł Jezus do Piotra: Włóż miecz swój do pochwy; czy nie mam pić kielicha, który mi dał Ojciec?
Nie ma co do tego wątpliwości, że nasz Pan był zupełnie świadomy tego co miało przyjść na Niego. Zanim się to faktycznie wydarzyło wielokrotnie myślał o tych chwilach, o cierpieniu, o hańbie, wyśmianiu, odrzuceniu. I o tym jak powieszą Go na drzewie Krzyża, jak będą z Niego szydzić, jak będą Mu urągać, wytykać palcami i pluć na Niego. Wiedział od początku, że musi zając się sprawami Ojca, a umierając na Krzyżu powiedział „wykonało się”. Mając na myśli realizację całego Bożego planu zbawienia grzeszników.
Nasz Pan był człowiekiem niezwykle odważnym, człowiekiem misji, człowiekiem poświęcenia, człowiekiem o stalowych nerwach. Nie cofnął się ani o krok byśmy dzisiaj mogli w Nim mieć pewną nadzieje na życie wieczne. Jest również dla nas, Jego uczniów, wspaniałym przykładem, by służyć Bogu w podobnym oddaniu i poświęceniu. Tym bardziej wiedząc, że zasłona została rozdarta, a nasze zbawienie przypieczętowane świętą krwią Zbawiciela, później powiem o tym trochę więcej.

Jezus idzie do Jerozolimy by wypełniły się pisma prorockie
Teraz, gdy wiemy już że pan Jezus był zupełne świadomy przyszłości jaka za kilka dni miała nastąpić zwróćmy się do naszej historii. Widzimy, że Pan obiera drogę do Jerozolimy. W tej chwili znajduje się gdzieś w okolicach Jerycha lub w samym Jerychu. Jerycho jest położone 270 metrów poniżej poziomu morza. A Jerozolima wznosi się 580 metrów nad poziomem morza. Odległość między tymi dwoma miastami to 27 kilometrów. Droga Pana Jezusa do Jerozolimy będzie wiodła pod górę. W tamtym okresie był to wąski niebezpieczny górski szlak. Za Panem Jezusem podąża również wielki tłum zafascynowany Jego osobą i jego cudami.
Nie mają świadomości, że jest to Jego droga na śmierć. Ale uczniowie przez to, że zostali wcześniej uprzedzeni i znają doskonale relacje Pana Jezusa z ówczesnymi przywódcami religijnymi po części wiedzą co się może stać, ale ciężko im to zaakceptować. Ewangelista Marek o tych wydarzeniach mówi, że gdy uczniowie zobaczyli że Idzie do Jerozolimy zdumieli się i byli w lęku (Mk 19,32).
Przeczuwali co się szykuje, ale nie potrafili tego połączyć z Jego misją i zapowiedziami proroków.
Podobnie to przedstawiają wszyscy ewangeliści. Jan w 11 rodz. mówi że uczniowie dowiadując się, że Jezus udaje się w stronę Jerozolimy byli przygnębieni, nie wiedzieli co o tym myśleć. „Po co On tam idzie, przecież Go tam zabiją, a przy okazji i nas”.
Ewangelista Mateusz podaje tylko pewien skrót tego, co Pan przekazał uczniom w tym czasie. On wziął ich na osobność, oddzielił od tego tłumu który szedł za nim i mówił im o tym co ma się stać. Ewangelista Łukasz uzupełnia Mateusza i mówi, że powoływał się również na Pisma które mają się przez to wypełnić, ale uczniowie tego nie rozumieli.
Łukasza 18:31  wziąwszy z sobą dwunastu, rzekł do nich: Oto idziemy do Jerozolimy, i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym.
Wszystkie proroctwa dotyczące Mesjasza musiały się wypełnić, a to mogło się stać tylko w Jerozolimie.
 Tak mówił o tym prorok W Ks. Zachariasza ponad 550 lat przed pojawieniem się Jezusa w Jerozolimie by mogła nastąpić Jego męka:
Zachariasza 9:9  Wesel się bardzo, córko syjońska! Wykrzykuj, córko jeruzalemska! Oto twój król przychodzi do ciebie, sprawiedliwy on i zwycięski, łagodny i jedzie na ośle, na oślęciu, źrebięciu oślicy.
Później gdy Jezus faktycznie wjeżdża na oślęciu do Jerozolimy ewangelista Mateusz w natchnieniu Ducha Św. przypomni te słowa (Mat 21,5)
Dalej prorok Zachariasz mówi, że Pan zostanie opuszczony przez swoich przyjaciół
Zchariasza 13:7  Ocknij się, mieczu, przeciwko mojemu pasterzowi i przeciwko mężowi - mojemu towarzyszowi! - mówi Pan Zastępów. - Uderz pasterza i będą rozproszone owce, Ja zaś zwrócę swoją rękę przeciwko maluczkim.
Wiemy że tak się stało, gdy Pan Jezus został aresztowany wszyscy go opuścili, a jeden z najwierniejszych, Piotr, zaparł się go trzy razy.
Potem czytamy że zostanie zdradzony za 30 srebrników
Zachariasza 11:12  Wtedy rzekłem do nich: Jeżeli uznacie to za słuszne, dajcie mi należną zapłatę, a jeżeli nie, zaniechajcie! I odważyli mi jako zapłatę trzydzieści srebrników.
13  Lecz Pan rzekł do mnie: Wrzuć je do skarbca, tę wysoką cenę, na jaką mnie oszacowali! Wtedy wziąłem trzydzieści srebrników i wrzuciłem je w świątyni do skarbca.
W psalmie 22 czytamy że zostanie przebity na Krzyżu. Psalm 22 został napisany na około 1000 lat przed Jezusem. Śmierć Krzyżową zaczęto stosować dopiero w VI p.n.e. Tak więc gdy Dawid mówił o śmierci Krzyżowej Mesjasza nikt nawet nie słyszał o takich metodach pozbawiania życia.
Psalm 22:17  Oto psy otoczyły mnie, Osaczyła mnie gromada złośników, Przebodli ręce i nogi moje.
W Ks. Zachariasza 12,10 jest powiedziane że Pana Jezusa przebiją. W psalmie 16 czytamy o zmartwychwstaniu.
Psalm 16:10  Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani, Nie dopuścisz, by twój pobożny oglądał grób.
W psalmie 110 czytamy o wniebowstąpieniu Pana Jezusa
Psalm 110:1  Psalm Dawidowy. Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, Aż położę nieprzyjaciół twoich jako podnóżek pod nogi twoje!
Ks. Izajasza poświęca cały 53 rozdział cierpieniu Mesjasza i jego odkupieńczej misji. A jak wiemy Izajasz prorokował na ponad 700 lat przed Chrystusem. Wątpliwości wielu sceptyków czy tekst Izajasza był napisany przed męką Jezusa w Jerozolimie rozwiały rękopisy z Qumran, gdzie znaleziono Ks. Izajasza datowaną na około 3 wiek p.n.e.
Więc Pan Jezus udaje się do Jerozolimy, by tam wypełniły się wszystkie proroctwa dotyczącego Jego zbawczej śmierci i zmartwychwstania. Z pewnością On znał je wszystkie, on wyjaśniał je uczniom przy tej okazji, ale również po swoim zmartwychwstaniu. Chociażby na drodze do Emaus, gdy spotkali Go zmartwychwstałego i pisma im wyjaśniał od pierwszej Księgi Mojżeszowej idąc przez wszystkich proroków, że musi się wszystko stać, tak jak o Nim jest napisane (Łuk 24,27).

Zapowiedzi i cienie Mesjasza
Musimy zdać sobie sprawę, że w zasadzie cały Stary Testament jest przesiąknięty Chrystusem. Cały Stary Testament to Księga zapowiedzi, typów i cieni nadchodzącego Pana Jezusa. Zanim pojawił się Jezus na świecie w ciele najpierw pojawił się jego cień. Tym cieniem są osoby, wydarzenia i historie Starego Testamentu zwiastujące Jego nadejście. Już od samego początku od Ks. Rodzaju zaraz po upadku w 3 rozdz. tej księgi Bóg mówi, że potomstwo kobiety zgniecie głowę węża (Rodz 3,15). Później te wspaniałe obietnice łaski i błogosławieństwa dla wszystkich narodów zapowiada przez potomka Abrahama. Abraham ma jedynego Syna Izaaka którego miłuje i ma go złożyć w ofierze. Izaak jest tutaj jednym z pierwszych typów Chrystusa. Jedyny syn, umiłowany, ma zostać ofiarowany, ale jakby zmartwychwstaje kiedy Bóg powstrzymuje Abrahama w ostatniej chwili i zamiast Izaaka jest ofiara zastępcza w postaci baranka, oznacza to, że Bóg da ofiarę (Hebr 11,19). Dalej mamy Józefa inny typ Chrystusa, sprawiedliwy sprzedany przez barci jak Jezus przez przyjaciela. Cierpi niezasłużenie, wybacza tym którzy go skrzywdzili, a w końcu zostaje wywyższony jako Król i staje się jakby zbawcą dla swego narodu, podobnie jak Chrystus po zmartwychwstaniu jest Zbawicielem dla całej ludzkości. Następnie cała Pascha, krew baranka chroniącego przed aniołem śmierci, to typ przelanej krwi Chrystusa chroniącej grzesznika przez wiarę przed gniewem Bożym. Przejście przez może czerwone do ziemi obiecanej jest typem wyzwolenia grzeszników z niewoli grzechu i wejściem do Królestwa Bożego, do naszej ziemi obiecanej. Dalej, całe prawo ofiarnicze jest cieniem i zapowiedzią oraz przygotowaniem na najwyższą ofiarę na Krzyżu golgoty. Czy widzimy to teraz, czy widzimy, że cała historia zbawienia zmierza w jednym kierunku, zmierza do Chrystusa, a Chrystus zmierza na Krzyż. Tam zostanie wydany w ręce arcykapłanów i uczonych w piśmie i wszystkie cienie, typy, zapowiedzi i proroctwa znajdą w Nim swój finał. Tam też długotrwały proces zbawczego dzieła ludzkości zostanie zakończony i nastanie czas łaski. I tak będzie do dnia aż czas łaski się skończy i nastanie sąd. Chrystus powróci, by ustanowić swoje Królestwo. Powróci by dopełnić zbawienia tych którzy zostali przez niego powołani, powróci by Królować bez końca.

Posłuszeństwo Jezusa
Teraz zobaczmy jak Chrystus się zachowuje wobec mających na Niego przyjść cierpień. Wiemy już że doskonale wiedział co go czeka. Znał każdy szczegół tej historii, wiedział o każdym becie który dostanie, o każdej zniewadze, wyzwisku, o zdradzie, o ucieczce swych uczniów, każdym wbitym gwoździu, każdym siniaku i ranie które pojawią się na Jego ciele w wyniku tortur. Znał również dokładnie dzień i godzinę kiedy to się wszystko wydarzy, widzimy to w naszym fragmencie. Możemy śmiało powiedzieć, że w miarę zbliżania się do Jerozolimy napięcie rośnie. Jego obawy i lęk przed tymi wydarzeniami zaczynają mieć istotne znaczenie. Widzimy kiedy modli się w ogrodzie Gestemane i prosi Ojca by minął go ten kielich jeśli to możliwe (Mat 26,39). Widzimy Go w śmiertelnym boju gdy Jego pot zaczyna mieć kolor krwi co świadczy o wielkim brzemieniu jaki na nim spoczywał (Łuk 22,44). A jednak pomimo całego stresu, lęku i obaw nie cofnął się ani o krok i w doskonały sposób wypełnił wolę Ojca. Był posłuszny do samego końca, aż do śmierci Krzyżowej, szczególne strasznej i bardzo bolesnej metody uśmiercania, jak mówi Paweł w liście do Filipian (Filip 2,8). Pan Jezus nie próbował w żaden sposób unikać cierpień kosztem posłuszeństwa Bogu. On wiedział, że Jego cierpienia i doświadczenia są drogą do chwały, są konieczne by zbawić grzeszników. Każde uderzenie bata, każda zniewaga i każdy wbity gwóźdź ma znaczenie dla naszego zbawienia, jego ranami jesteśmy uleczeni, jego sińce uleczyły nas. Jego Bóg dotknął karą za winę nas wszystkich (Izaj 53,5; 1 Ptr 2,24).  On wiedział, że jeśli ziarno nie obumrze, to pojedynczym ziarnem zostanie (Jan 12,24), a jeśli obumrze to obfity plon przyniesie.
W ten sposób Pan Jezus jest dla nas doskonałym przykładem dźwigania swojego Krzyża. Doskonałym przykładem cierpliwego znoszenia przeciwności, doświadczeń oraz cierpień (Rzym 12,14). Krzyż zawsze jest ciężarem, trudem i cierpienie nie jest przyjemnie, ale konieczne w życiu chrześcijanina do wzrostu do umierania naszego ja, konieczne do przynoszenia owocu dla Boga.
Na wzór Pana Jezusa nie powinniśmy i nie możemy rezygnować z posłuszeństwa Bogu dlatego, że coś jest ciężkie , trudne czy jest związane z cierpieniem. Owocna służba dla Boga wymaga poświęceń i wyrzeczeń. Musimy powiedzieć, że Bóg tak to zaplanował iż życie chrześcijańskie rodzi się ze śmierci. Śmierć dla świata jest końcem, dla Boga natomiast jest początkiem prawdziwego życia, by nie śmierć triumfowała ale życie. To więc życie chrześcijańskie rodzi się  ze śmierci Chrystusa za nas, ze śmierci nas samych dla naszego ja i ze śmierci chrześcijanina dla świata. Czym więcej Krzyża Chrystusa w nas, tym więcej Bożego życia w chrześcijaninie.
Apostoł Paweł doskonale był tego świadomy gdy zachęcał uczniów do trwania w wierze w swoich podróżach misyjnych
Dzieje 14:22  Utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego.
Uciski są nieodłącznym elementem życia chrześcijanina o czym zapewniał nas również nasz Pan w słowach „na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, ja zwyciężyłem świat (Jan 16,33).
Podsumowując:
1.      Po pierwsze Pan Jezus udaje się do Jerozolimy, by wypełnić wolę Ojca, musi tam cierpieć, nie może być inaczej. Nic z tego co Go spotkało nie stało się przypadkiem, Chrystus był na to przeznaczony przed założeniem świata.
2.      Po drugie Pan Jezus idzie do Jerozolimy, by wypełniły się wszystkie Pisma proroków, które przepowiadały Jego męczeńską śmierć. Pismo Św. w wielu szczegółach przepowiada cierpienia Mesjasza na wiele lat przed tym zanim one się wydarzyły.
3.       Po trzecie Cały Stary Testament jest skupiony na Chrystusie i Jego zbawczym dziele, które ma nastąpić w Jerozolimie. Zapowiada je przez cienie i typy Chrystusa. Czyni to przez osoby, wydarzenia i praktyki ofiarnicze.
4.      Po czwarte Jezus nie cofnął się ani o krok wobec przychodzących na Niego cierpień chociaż dokładnie wiedział kiedy i w jaki sposób będą one miały miejsce zanim się jeszcze wydarzyły. Wprost przeciwnie,  specjalnie podążał w kierunku Krzyża stając się sprawcą naszego zbawienia i dając nam w ten sposób przykład, by nie unikać cierpień kosztem posłuszeństwa Bogu.                                                                                        






sobota, 14 stycznia 2017

Ukrywanie się przed Bogiem Ks. Rodzaju 3,7-9


Trudno o bardziej prawdziwy stan całej ludzkości. Przypomina mi to moje małe dzieci, gdy nabroją. Wtedy chowają się pełne wstydu w obawie przed karą. I mamy tutaj taki obraz człowieka. Obraz człowieka po upadku, gdy stracił swoje piękno, swoją godność, bezpieczeństwo, niewinność, pokój i społeczność z Bogiem.
Upadek w grzech spowodował, że Adam z Ewą poczuli wstyd, strach i zaczęli obawiać się Boga. Wcześniej nic takiego nie miało miejsca. Cieszyli się doskonałą niczym niezmąconą relacją ze swoim stwórcą. Rozmawiali z nim i sycili się Jego obecnością chcąc być przy Nim zawsze. Ale teraz nastąpiła w ich wnętrzu w wyniku nieposłuszeństwa Bogu głęboka zmiana. Teraz stwórca jawił im się jako Ktoś groźny, Ktoś kogo należy się bać, Ktoś przed kim trzeba uciekać.
Bóg ostrzegał ich wcześniej, że jeśli będą mu nieposłuszni to umrą (Rodz 2,17). I Jak tylko zerwali z drzewa poznania dobra i zła automatycznie to się stało, nastąpiła śmierć duchowa. Grzech choćby najmniejszy zawsze skutecznie niszczy relacje z Bogiem. On zawsze powoduje że uciekamy od Boga, chowamy się przed nim i nie chcemy do Niego przyjść.
Zaraz po upadku pojawiły się w ich sercu grzeszne namiętności, poczucie że nie są czyści, poczucie winy i ucieczka. I to jest doświadczenie całego świata. Wszyscy ludzie zgrzeszyli, wszyscy zeszli na własną drogę, wszyscy się plugawili, a Bóg za nasz grzech karą dotknął Pana Jezusa Chrystusa. Jednak zanim więcej o tym sobie powiemy chciałbym się zastanowić razem z wami nad naturą grzechu.

Natura grzechu
Zobaczmy Adam i Ewa skryli się i choć Bóg ich szukał, choć ich wołał nie chcieli do Niego przyjść.
Widać tutaj doskonale jaka jest natura grzechu. Jak grzech niszczy, wzbudza poczucie winy, lęk  i strach i powoduje, że człowiek ucieka od Boga. Powoduje że człowiek nie chce Boga. Pomimo swojej winy, uczucia lęku i obaw do Boga nie przychodzi, nie chce pokutować.
 Tutaj nic się nie zmieniło wciąż cały świat ucieka przed Bogiem. Ateista wypiera ze swojej świadomości Jego osobę odmawiając mu istnienia. Jest to jego sposób ucieczki. Myśli że jak powie, że Boga niema, to nie będzie musiał przed nim odpowiadać, a Bóg niczym dżin z lampy zniknie i już go nie będzie, bo tak on sobie życzy.
Inni uciekają przed Bogiem w swoją własną sprawiedliwość. Malują w swoich umysłach swój fałszywy obraz Boga, że Bóg nie jest taki święty, że Bóg nie jest taki sprawiedliwy, że przyniosą Mu kilka własnych uczynków, jakąś religijność, kilka pieśni, może jakieś gesty, kilka słów i już będzie w porządku, że Bóg da się udobruchać.
Jakże wiele jest fałszywych obrazów Boga wokół nas? Obrazów nie opartych na Słowie Bożym. Fałszywych religii wymyślonych przez demony i ludzi, by móc skryć się za ich fasadą z fałszywą nadzieją że mi to pomorze.
Wszystkie ludzkie religie, fałszywe doktryny, wymyślanie nieprawdziwych rzeczy o Panu Bogu są formą chowania się przed Nim. Tych sposobów istnieje tyle ile ludzi na świecie i człowiek wciąż próbuje dokonać niemożliwego. Schować się przed swoim Stwórcą. Zamiast przyjść do Niego ze swoim grzechem, prosić o przebaczenie, prosić o łaskę, prosić by obmył nas świętą krwią Pana Jezusa. Nie, człowiek woli się chować, udawać że wszystko jest w porządku.
Tłumi prawdę o Bogu w swoim sercu jak mówi 1 rozdz. listu do Rzymian
Rzym 1:18  Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
19  Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
Człowiek zamiast się poddać Bogu Biblii woli Go wypierać ze swojego życia, zniekształcać Jego obraz, zamieniać Jego wieczną wspaniałą chwałę w wizerunki martwych przedmiotów lub fałszywe wymyślone ludzkie wyobrażenia stwórcy. Jak wiele osób wyobraża sobie Boga jako starego, zmęczonego dziadka siedzącego na tronie. Albo Boga bezosobowego niemającego uczuć, mądrości i woli. Albo Boga jako dobrego wujka przymykającego oko na ludzki grzech, wszak Bóg jest miłością i wszystko puści ludziom płazem. Słyszałem jeszcze o Bogu, który spełnia wszystkie nasze zachcianki choćby najbardziej wyszukane, albo o takim który tylko się gniewa i pragnie komuś przylać jak źle chodzi. To tylko niektóre z fałszywych wyobrażeń, a jest ich tysiące. Ludzie zazwyczaj nie mają problemu z Bogiem jako takim, znaczna większość świata to ludzie religijni. Ale mają problem z Bogiem Biblii, takiego Boga jak przedstawia Go ta księga nie chcą uznać.
Karol Darwin ten od teorii ewolucji powiedział kiedyś „oczywiście że Bóg istnieje, oczywiście że wierzę w Boga, ale nie takiego jakiego przedstawia go Biblia”. To jest ich problem, to jest problem ludzkości, to jest problem grzesznika, że nie chce uznać Boga takim, jakim przedstawia go Słowo Boże. Grzesznik myśli, że może się przed Nim skryć.
Może to jest teraz twoje doświadczenie, że uciekasz przed Bogiem, że nie chcesz przyjść do Niego, że wolisz chować się przed Nim niż wyznać swój grzech?  
Ale czy da się uciec przed Panem, czy można się przed nim schować, czy można uniknąć konsekwencji swojego grzechu, czy można uciec przed sądem Bożym? Oczywiście nie, dlatego wszyscy ludzie, którzy nie chcą przyjść do Boga ze swoim grzechem są głupcami.
Już Dawid w psalmie 139 zauważył że nie da się schować przed Panem
Psalm 139:7  Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?
8  Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, I tam jesteś.
9  Gdybym wziął skrzydła rannej zorzy I chciał spocząć na krańcu morza,
10  Nawet tam prowadziłaby mnie ręka twoja, Dosięgłaby mnie prawica twoja.
11  A gdybym rzekł: Niech ciemność mnie ukryje I nocą się stanie światło wokoło mnie,
12  To i ciemność nic nie ukryje przed tobą, A noc jest jasna jak dzień, Ciemność jest dla ciebie jak światło.
Bóg stworzył wszechświat, wszystko co widzimy naszymi oczami i wszystko cokolwiek istnieje to jego dzieło. Gdzie się schowamy na jego wszechświecie? Dawid zauważył że jest to niemożliwe, że  Bóg wie o wszystkim cokolwiek robimy, cokolwiek myślimy i gdziekolwiek jesteśmy. Wszystko jest jawne przed oczami tego przed Którym musimy zdać sprawę (Przyp Sal 5,21). Bóg czyta życie każdego z nas jak otwartą książkę i nie możemy nic przed Nim ukryć, nie możemy się przed nim schować. Nie możemy przed nim schować nawet żadnej choćby najmniejszej myśli. Pewnego dnia nasz Pan powiedział: „bo nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome”(Łuk 12,2). Jednak ludzie próbują, próbują teraz i nawet wtedy kiedy są w obliczu Jego chwały, myślą że uciekną przed okiem swojego Stwórcy. Przypomnijmy sobie sytuację z Ks. Objawienia jak niedorzeczne i głupie jest zachowanie człowieka nawet w obliczu Bożego sądu. Czytamy tam:
Ks. Objawienia 6:15  I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryli się w jaskiniach i w skałach górskich,
16  I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie,
17  I przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać?
Nawet wtedy kiedy Bóg wylał swój sąd, ludzie nie chcą przyjść do Niego, ukorzyć się przed nim, upamiętać, prosić o przebaczenie. Nawet wtedy wolą uciekać i myśleć, że są w stanie ukryć się, przechytrzyć Boga.
 Zauważyliście, że Adam z Ewą skryli się przed Bogiem pośród drzew ogrodu! Skryli się przed Bogiem za tym co Bóg im dał na pokarm i by im służyło.
Dzisiaj też ludzie kryją się przed Bogiem ze swoim grzechem za swoją pracą zawodową, za swoimi rzeczami materialnymi, za swoim wykształceniem, za swoimi pieniędzmi, domem, samochodem, grami komputerowymi, rozrywką, seksem, jedzeniem i wieloma jeszcze innymi rzeczami. To co miało nam służyć po upadku stało się murem, który człowiek buduje by oddzielić się od Boga. Szuka bezpieczeństwa w tych rzeczach jak Adam za drzewami ogrodu. W rzeczywistości chce przysłonić swoją winę, zagłuszyć wyrzuty sumienia i spowodować że poczuje się lepiej. Ale drzewa ogrodu to marna ochrona przed Bogiem.
I to właśnie jest natura grzechu, grzech nie pozwala nam przyjść do Zbawiciela, zmusza nas do ukrywania się, łudzi pozornymi rozwiązaniami, oszukuje że wystarczy się zasłonić jakimś listkiem figowym, drzewami ogrodu, religią, pozycją społeczną, innymi ludźmi, dobrymi uczynkami i sprawa będzie załatwiona, rachunek z Bogiem niby uregulowany.
Tak więc widzimy, że chowanie się przed Bogiem jest tak stare jak stary jest ten świat. To że współczesny człowiek nie chce Boga, ucieka od Niego, odrzuca Go, zmienia kształt i naturę Boga to nic nowego, to stało się wraz z upadkiem. Niezwykłe jest to, że pomimo upływu wielu tysięcy lat wciąż czynimy to samo co Adam, chowamy się. Jakże prawdziwa jest ta stara historia z Ks. Rodzaju, tak prawdziwa jakby była pisana wczoraj.

Bóg szuka człowieka
A co czyni Bóg?
Bóg woła Adamie gdzie jesteś! Czy Bóg nie wiedział gdzie jest Adam? Czy nie jest wszechwiedzący, czy o to tutaj chodzi? Nie, Bóg doskonale wiedział gdzie jest Adam. Wołanie Boga, to pierwszy akt łaski wobec Adama i Ewy, pierwszy akt łaski wobec ludzi. Słowa gdzie jesteś, są słowami Adamie przyjdź do mnie przyznaj się do swojego grzechu, a przebaczę ci.
Czy Bóg nie mógłby zabić Adama i Ewy zaraz po tym jak upadli, czy nie mógłby sprawić że z nieba spadłaby grom i pozbawił ich życia? Oczywiście że mógłby to zrobić, jednak w swojej dobroci w swoim miłosierdziu chce okazać łaskę człowiekowi i wyciąga rękę w naszą stronę do pojednania. Wyciąga rękę w naszą stronę w Chrystusie posyłając swojego Syna Pana Jezusa by zmarł na drzewie Krzyża za nasze grzechy.
Bóg jest tym, który pierwszy inicjuje zbawienie, jest tym który pierwszy zaczyna poszukiwać grzesznika, jest tym który pierwszy chce by nastąpił pokój między Nim a człowiekiem.
Apostoł Paweł w Liście do Rzymian powiedział o tym w ten sposób
Rzymian 5:8  Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
Bóg pierwszy posyła swojego syna, Bóg pierwszy wyciąga rękę do Adama, by Adam się z nim pojednał. Bóg okazuje swój akt łaski zanim człowiek cokolwiek zrobił by zbliżyć się do Niego.
Nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości czy Bogu na nas zależy, czy Bóg nas kocha już mocniejszych dowodów swojej miłości jak posłanie Jezusa nie mógł nam dostarczyć. Bóg okazuje swoją dobroć i miłość wtedy kiedy byliśmy grzesznikami, wtedy kiedy Adam chował się za drzewami ogrodu, wtedy kiedy chodziliśmy w swoich grzechach i nie po drodze nam było z Bogiem. Wtedy właśnie ofiarował swojego Jedynego Syna, wtedy wyciągnął rękę do pojednania. Wtedy zawołał Adamie gdzie jesteś i woła wciąż na każdego człowieka, Zbyszku gdzie jesteś, Aniu gdzie jesteś, Kasiu grze jesteś, Grzegorzu gdzie jesteś, Mario, Radku, Zosiu, Marku. Co się z tobą dzieje, przestań się chować i przyjdź do swojego Zbawiciela.
Słowa „gdzie jesteś” które Bóg kieruje do Adama w rzeczywistości oznaczają, gdzie jesteś w tej relacji ze mną, gdzie jesteś w tej relacji z Bogiem. Bóg oczekuje od Adama wytłumaczenia, oczekuje by Adam powiedział co zrobił, oczekuje by Adam przyszedł i wyznał swój grzech.
Pamiętacie drodzy inną sytuacje z Ks. rodzaju kiedy Kain zabił swojego brata Abla, Bóg przyszedł do Kaina i zapytał „gdzie jest brat twój Abel” (Rodz 4,9) . Wtedy Kain odpowiedział Mu „nie wiem”. Czyż jestem stróżem brata mego” (Rodz 4,9).
Czy Bóg nie wiedział gdzie jest Abel, czy nie wiedział że Kain go zamordował? Oczywiście wiedział doskonale, Bóg nie pytał ani Adama, ani Kaina w tym celu by uzyskać informacje. Bóg pytał ich, mówił do nich, by dać im możliwość przyznać się do prawdy. Bóg pytał ich by przyznali się do swojej złej kondycji duchowej.
Ale zobaczcie jaki człowiek jest pokręcony w swoim grzechu, jaki zakłamany, jaki dumny, jak bardzo chce skrywać prawdę o swoim stanie duchowym. Ani Adam ani Kain nie powiedzieli jak jest faktycznie. Adam powiedział że ukrył się bo jest nagi, ale nie powiedział o swoim grzechu (w 10). Kain natomiast kłamał i nawet nie wspomniał, że cokolwiek zrobił swojemu bratu. Tacy jesteśmy, taki jest każdy grzesznik, dumny, ukrywający prawdę, buntowniczy, chcący ukryć swój faktyczny stan duchowy.
Gdyby Bóg pierwszy nie wyciągnął do nas ręki, gdyby czegoś nie uczynił by pojednać nas ze sobą wszyscy byśmy byli straceni. Nawet byśmy go nie szukali, nie zastanawiali się nad swoim upadkiem i nad swoim stanem duchowym. Nic takiego nie miałoby miejsca, dlatego że człowiek nieodrodzony przez Boga dobrze się czuje w swoim grzechu. Nawet więcej, on kocha swój grzech i Pan Jezus w Ew. Jana powiedział, że grzesznik nie zbliża się do światłości by jego grzech nie został odkryty (Jana 3,19-20)
Inicjatywa Zbawienia od początku do samego końca leży po stronie Boga. On woła Adama by przyszedł do Niego, wyznał swoją winę. I Bóg woła dzisiaj wszystkich grzeszników by przyszli do Chrystusa i działa w sercach tych, którzy taką decyzje by przyjść do Chrystusa podejmą. To Bóg pociąga nas do Syna Bożego, a Syn Boży Objawia nam Ojca.
Ta Boża ręka do pojednania jest wciąż do każdego wyciągnięta. Ona jest wyciągnięta również dzisiaj na tym nabożeństwie. Ona jest wyciągnięta w Chrystusie również do ciebie „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jana 3,16)
Drogi przyjacielu bracie, siostro, gdzie ty jesteś w tej relacji z Bogiem z Chrystusem?
Czy przyznałeś się do swoich grzechów przed Bogiem, czy wyznałeś mu swoją winę? Jaka jest odpowiedź każdego z nas na pytanie Boga „gdzie jesteś”?
Pytanie to jest pełne łaski i Bożego miłosierdzia, bo Bóg nie chce by ktokolwiek zginął, nie chce zatracenia żadnego człowieka. Więc mówi, zastanów się dokąd zmierzasz w życiu? Zastanów się jaki jest twój koniec, po co żyjesz? Zastanów nad swoim stanem duchowym, po co jesteś na tym świecie, zastanów się nad swoją relacją ze swoim stwórcom. 
W jakim miejscu stoimy, czy jesteś dzisiaj w Chrystusie, czy uwierzyłeś w Niego, czy On stał się twoim Panem, czy my staliśmy się Jego uczniami?
Te wszystkie pytania musimy sobie postawić jeśli chcemy być zbawieni, jeśli chcemy by nasza relacja z Bogiem została naprawiona. Jednak postawienie pytań, to nie wszystko należy przyjąć Boże przebaczenie w Chrystusie, przyjąć Bożą łaskę. Należy powiedzieć „Boże tu jestem i jestem bez ciebie  zgubiony i błagam zbaw mnie Panie”!
Mam kilka ważnych wniosków z dzisiejszego kazania
1.      Po pierwsze, człowiek w swoim grzechu nie chce przyjść do Boga i tylko Boża łaska może go skłonić do kroku w stronę Chrystusa. Sami bez Bożej inicjatywy dobrze się czujemy w swoim grzechu i nic byśmy nie zmieniali.
2.      Po drugie, człowiek ukrywa się za swoim grzechem, za drzewami ogrodu przed Bogiem i karmi się złudną nadzieją że pomoże mu religia, filozofia, jego dobre uczynki, rzeczy tego świata, pieniądze, wykształcenie, czy pozycja społeczna. Jednak to są wszystko mrzonki i należy to w swoim sercu odrzucić. Po prostu nie pokładać w tym swojej wiecznej nadziei.
3.      Po trzecie, to Bóg pierwszy wyciąga do nas rękę. To On woła, to On inicjuje zbawienie, to On okazuje nam swoją łaskę w Chrystusie i pragnie byśmy ją przyjęli. To On nas szuka, to On nas woła, to wychodzi do nas i Pragnie byśmy uwierzyli w Jego Syna i na podstawie wiary w Niego przebaczy nam nasze winy. Jednak przyjęcie tej łaski wymaga od nas przyznania się do naszych grzechów. Wymaga od nas byśmy szczerze przed Bogiem powiedzieli gdzie jesteśmy, że jesteśmy zgubieni i Go potrzebujemy.  Mam nadzieje, że potrzebujesz Chrystusa, bo ja Go potrzebuje, wszyscy go potrzebujemy, ale nie wszyscy chcemy się do tego przyznać. Amen 

środa, 11 stycznia 2017

Walka Duchowa Efezjan 6,10 - 13


Drodzy dzisiaj porozmawiamy sobie o walce duchowej, którą czy chce, czy nie chce, musi staczać każdy chrześcijanin. Od chwili gdy wypowiedzieliśmy diabłu poddaństwo i przeszliśmy na stronę Pana Jezusa Chrystusa bierzemy udział w odwiecznym duchowym konflikcie. Konflikcie miedzy światłością a ciemnością, konflikcie między tym co dobre i Boże, a między tym co złe i diabelskie.
Nie jest to walka o rzeczy tego świata, ale walka o dusze ludzkie, czystość, świętość, dobre świadectwo i godne reprezentowanie Pana Jezusa w świecie. Możemy powiedzieć, że jest to walka na śmierć wieczną lub wieczne życie. Jest to o wiele ważniejsza walka niż ta, którą toczą ludzie tutaj na ziemi np. o byt, pracę, władzę i inne. Jeśli jakąś ziemską wojnę przegramy, to co najwyżej stracimy jakieś ziemskie dobra. Ale jeśli przegramy duchową wojnę, to, to ma wieczne konsekwencje.
Jak Słowo Boże uczy nas, prawdziwy wierzący w Pana Jezusa nie przegrywa tej walki, bo Bóg wspiera go i daje mu odpowiednie narzędzia do jej wygrania, co najwyżej może przegrać bitwę.
Teraz powiemy sobie o tej walce, a następnym razem powiemy o narzędziach do wygrania tej wojny.

6,10
Paweł duchową walkę zaczyna od słów „w końcu” są to słowa w rodzaju, a teraz chciałbym byście wiedzieli o czymś ważnym, coś co dotyczy każdego chrześcijanina. Mamy przed sobą strasznego duchowego przeciwnika, szatana, który za wszelką cenę stara się zniszczyć, wszystkich chrześcijan i Boże dzieło. Zwycięstwo nasze jest możliwe tylko w jeden sposób, poprzez chodzenie z Bogiem.

Żaden człowiek nigdy  nie wygrał bez Bożego wsparcia z szatanem. Szatan powalił największych Bożych mężów. Pokonał Adama i Ewę – pierwszych ludzi. Pokonał później kolejnych. Szatan też pokonał Dawida kusząc go do grzechu 1 Kronik 21,1.

Chciał również pokonać Pana Jezusa Chrystusa, by nie mógł nas zbawić i by poniósł klęskę w swojej misji odkupienia ludzkości od grzechu i gniewu Bożego.
Diabeł ciągle chciał zabić Chrystusa. Próbował to uczynić zaraz na początku po Jego narodzinach, gdy Herod próbował zgładzić Go w Betlejem. Później kusił Go na pustyni, przez uczonych w piśmie i faryzeuszy, później przez przyjaciół, a później przez Judasza osiągnął swój cel. Jednak Bóg przez śmierć Chrystusa przyniósł wielkie zwycięstwo i Jego śmierć okazała się śmiercią zbawczą, śmiercią odkupieńczą, śmiercią za nasze grzechy, tak że Chrystus zatriumfował przez zmartwychwstanie.

I jak mówi Paweł do chrześcijan, Szatana można pokonać tylko w jeden sposób. Poprzez umacnianie się w Chrystusie.
Tam gdzie chrześcijanin jest słaby nie utwierdzony, tam Diabeł ma ułatwione zadanie. Diabeł nie boi się święconej wody, sakramentów, rytuałów, chodzenia do kościoła, tupania na niego, krzyczenia w jego stronę, mówienia jaki on jest brzydki i ohydny.

Diabeł boi się tylko jednego czego? Jak 2,19
Diabeł boi się tylko Boga, nie straszny mu żaden człowiek. To więc jeśli odczuwa jakieś obawy wobec jakiegoś człowieka, to tylko takiego który chodzi z Bogiem, który ma Bożą ochronę, człowieka w którego sercu mieszaka Chrystus. Tylko tacy mogą mu się przeciwstawić i tylko od takich ucieknie.
1 Piotra 5:8  Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć.
9  Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie.

Co robi diabeł?
Diabłu zależy na tym, by osłabić nas duchowo, byśmy zaczęli polegać na sobie, na własnej sile, na własnych umiejętnościach i zdolnościach. Byśmy polegali na swojej wiedzy i przekonaniu że jesteśmy silni. Biblia mówi że mamy polegać na Panu, umacniać się w Panu.
Mamy przeciwstawić się wiarą diabłu ufając w Boże obietnice.

Mamy nie poddawać się nawet wtedy, gdyby było tak ciężko, że wydawałoby się nam, że już dłużej nie damy rady, nawet wtedy mamy ufać Bogu i przeciwstawiać się atakom diabelskim.

 Czyli jakim? niechęci, problemom, krytyce, wyśmianiu, braku zaangażowania, duchowej apatii, pokusom do grzechu, diabelskim sidłom.
 Diabeł pragnie by człowiek zajął się przede wszystkim życiem na wzór tego świata w pogoni za rzeczami tego świata i stracił wrażliwość duchową.
Pragnie również skłonić człowieka do grzechu i zatrzymać Boże błogosławieństwo w Jego życiu.

Kościół jest atakowany przez szatana na kilka sposobów. Diabeł używa świata  na zewnątrz i fałszywych nauczycieli wewnątrz.
2 Koryntian 11:13  Bo oni są fałszywymi apostołami, nieuczciwymi pracownikami. Podszywają się tylko pod apostołów Chrystusa. 
14  I nic dziwnego. Przecież sam szatan podszywa się pod anioła światłości. 

Słowo Boże obiecuje nam, że jeśli oprzemy się na Panu na Jego Słowie ufając mu całkowicie nasze zwycięstwo w starciu z szatanem jest postanowione 1 Jana 4,4
Diabeł nie może tknąć tych, którzy wierzą w Pana Jezusa Chrystusa i trzymają się Jego obietnic 1 Jana 5,18

Pismo Św. mówi że Pan Jezus już pokonał szatana na Krzyżu, a my będąc w Chrystusie mamy udział w tym zwycięstwie Hebrajczyków 2,14

Podaj przykłady jak możemy umacniać się w Panu, by odeprzeć ataki złego?
Co ma Bóg czego nie mamy my, by pokonać szatana? Bóg ma potężną moc, moc przez którą stworzył wszechświat, ziemię i wszystko co na niej. Potęga tej mocy jest dostępna dla chrześcijan będących w Chrystusie.

Filipian 4:13  Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.
2Tm 2:1  Ty zatem, mój synu, wzmacniaj się w łasce, której źródłem jest Chrystus Jezus.



6,11
Teraz Paweł mówi, że do ostania się przed podstępnymi atakami diabelskim potrzeba jest Zbroja Boża. Apostoł korzysta tutaj z analogii rzymskiego żołnierza którego poszczególne elementy zbroi chroniły go przed atakiem. O tej zbroi będziemy mówili następnym razem.

Paweł mówi też, że diabeł działa podstępnie, jak wcześniej czytaliśmy przychodzi jako anioł światłości, jest mistrzem w zwodzeniu.
Pan Jezus o szatanie powiedział, że jest Ojcem kłamstwa, oszustwa i podstępu Jana 8,44.
Diabeł też ma tysiące lat doświadczenia jak skutecznie zwodzić ludzi. Diabeł ma też wielu pomocników, aniołów ciemności, demonów (Obj 12,3-4) z pomocą których zniewala ludzi.
Jak myślisz na czym polega podstęp diabła?
Diabeł się podszywa pod pozornie coś dobrego, ustala porządek tego świata, wprowadza ludzi we wszelką niemoralność, fałszywe doktryny, tworzy fałszywą religę, ziemskie pokusy.
Diabeł kiedyś był w niebie, był wysoko postawionym aniołem cherubem Ezechiela 28,14; Izajasza 14,12-15
W Ew. Łuk 11,15 jest nazwany władcą demonów, bogiem tego świata, zaślepiając ludzi na ewangelię 2 Kor 4,4; władca sił powietrza Efez 2,2 przeciwnik Bożego dzieła, oskarżyciel wierzących Zah 3,1.
Diabeł także przeszkadza w pracy sługom Bożym i tym którzy wykonują Boże zadania jak zwiastowanie ewangelii, umacnianie kościoła,  1 Tes 2,18.

Jeśli nie jesteśmy dostatecznie czujni diabeł może nawet złapać w jakieś sidła sprawiedliwych 1 Tym. 3,7. Więc chce zniszczyć liderów, pastorów, misjonarzy.

Diabeł też w swojej mocy trzyma cały świat 1 J 5,19; Jana 14,30; Obj 12,9

6,12
Tu Paweł uświadamia wierzących że ich walka dla sprawy ewangelii nie toczy się z ludźmi, ale za przeciwnikami stoją duchowe siły. Ludzie natomiast są diabelskimi narzędziami, by zwalczać ewangelię i jej sługi. Jednak chrześcijanie mają moc burzenia warowni diabelskich przez Ewangelię 2 Kor 10,4.
Te warownie to wszelkie diabelskie przeszkody, szczególnie fałszywe religie, fałszywe doktryny, wierzenia. Mamy to wszystko obnażać przez Boże Słowo, przez Ewangelię i wtedy dzięki mocy prawdy za sprawą Boga te warownie upadają.
Często chrześcijanie patrzą zbyt krótkowzrocznie nie widząc duchowych sił za przeciwnikami. Tak więc nie powinniśmy złościć się na ludzi, musimy wiedzieć że oni są również ofiarami i niewolnikami diabła. Będą nimi tak długo, aż Bóg nie wyzwoli ich przez ewangelię.

Musimy wiedzieć, że Królestwo diabła to nie żaden chaos, ale uporządkowana organizacja mająca na celu niszczyć Boży plan jak najbardziej skutecznie (Mat 12,26).
Apostoł Paweł mówi o różnych strukturach diabelskiego królestwa, nadziemskie władze, zwierzchności, władcy świata ciemności, złe duchy w okręgach niebieskich Efez 3,10. 1 Piotra 3,22.
Być może są to struktury władzy podobnie jak na ziemi Ks. Daniela 10,3

Być może  poszczególne rodzaje demonów są odpowiedzialne za najbardziej ohydne grzechy, okultyzm, dewiacje seksualne, fałszywe religie i inne. Jednak Biblia nigdy nie mówi o walce z szatanem w sensie bezpośredniego atakowania go, związywania, szukania i łapania, czy coś w tym rodzaju. Biblia zawsze mówi, że mamy okazywać posłuszeństwo Słowu Bożemu i w ten sposób zwyciężamy diabła.

6,13
I znowu Paweł wraca do duchowej Zbroi, którą powinien założyć chrześcijan. W wielu naszych upadkach problemem jest to, że nasza duchowa zbroja jest niekompletna.

Czasami właśnie diabeł przypuszcza atak i wtedy przychodzą dni złe jak na Pana Jezusa. Innym razem jest spokój (Łuk 4,13). I wtedy potrzebujemy całkowicie oprzeć się na Bogu, użyć naszej duchowej zbroi, by odeprzeć pociski złego.
A co to są te pociski?
Wszelkie pokusy do nieczystości, czy innych grzechów, złe myśli, podważanie Słowa Bożego, podsycanie niechęci do braci sióstr, pokusy rezygnacji z podążania za Chrystusem, prześladowania, pokusy zaniedbywania społeczności z Chrystusem, wierzącymi i służby dla Chrystusa. Diabelskie pokusy podczas trudnych doświadczeń życiowych, że Bóg nas opuścił, że mu na nas nie zelży, że nas nie kocha, że to wszystko fikcja.

Gaszenie pocisków złego jest wynikiem umiłowania prawdy Ewangelii i żuciu według jej norm. To życie według prawdy, sprawiedliwe postępowanie, trzymanie się z całego serca Bożych obietnic, umiłowaniu ich i oddania się w pełni Zbawicielowi.

środa, 4 stycznia 2017

Chrześcijańskie relacje rodzinne i zawodowe Efez 6,1-9


Apostoł Paweł dalej mówi o chrześcijańskim życiu rodzinnym, ale teraz przechodzi do roli rodziców dzieci, pracowników i pracodawców.

6,1-3
W czasach apostoła Pawła władza rodzicielska nad dziećmi była niemal absolutna. W cesarstwie Rzymskim panowało prawo „patria potestas”. Znaczyło ono, że rzymski ojciec sprawował niemal absolutną władzę nad swoimi dziećmi do końca swojego życia. Nawet jak dzieci były dorosłe i ustatkowane nie uwalniały się całkowicie od władzy swoich rodziców. Ojciec mógł np. zdecydować że dziecko należy zabić czy ukarać za jakieś przewinienie, nawet jak było dorosłe i prawo na to pozwalało. W rzeczywistości rzadko stosowano te przepisy, ale one były.
Apostoł Paweł  wzywa dzieci do posłuszeństwa swoim rodzicom. I wzywa je do szacunku dla rodziców i szanowania ich autorytetu nad dziećmi, który dał im Bóg.

Zobaczmy, że dzieci mają być posłuszne swoim rodzicom w Panu, lub jak Panu. Należy uczyć w domu i w Zborze tego dzieci, a  dzieci powinny to rozumieć, że Bóg wyznaczył rodziców do sprawowania opieki nad nimi. W pewnym sensie na początkowym etapie życia rodzice zastępują dzieciom Boga. To rodzice sprawują swoją władze nad dziećmi, karmią ich, opiekują się nimi, a dzieci są całkowicie od nich zależne. Wspaniale jest, kiedy rodzice sprawują nad dziećmi swój autorytet w Bożej bojaźni i czynią to z miłością, ale nie zawsze tak jest.

Tak więc Bogu się podoba uległość dzieci wobec rodziców, czy troska dzieci o rodziców. Paweł przypomina tutaj jedno z dziesięciu przykazań, które Bóg dał Izraelowi odnośnie troski dzieci wobec rodziców Ks. Wyjścia 20,12.
Przykazanie to jest dla nas wszystkich dzisiaj znane, ale nie zawsze jest dobrze rozumiane.
Jak myślisz co to znaczy czcić swoich rodziców?
Czego Bóg oczekiwał od ludzi dając im to przykazanie?
Oczywiście Bóg oczekiwał uległości dzieci wobec rodziców, posłuszeństwa rodzicom, szacunku dla rodziców i okazywania im troski. Nie tylko chodzi o to, żeby być dla rodziców miłym i dobrym. Ale chodzi także o pomoc dla rodziców, gdy oni będą już starzy, by nie zostawiać ich w potrzebie, gdy nie będą mogli już pracować. Jeśli rodzice zestarzeją się i nie mogą już sami o siebie się zatroszczyć lub nie mogą zarobić na swoje utrzymanie, to dzieci mają obowiązek wziąć ich pod opiekę lub zapewnić im utrzymanie Mk 7,1-13. 1 Tym 5,4.

Słowo Boże przestrzega przed pogardą, nienawiścią, czy czynieniu jakiegokolwiek zła wobec rodziców. Takie grzechy są szczególnie obrzydliwe dla Boga i On osądzi tych którzy odrzucają swoich rodziców i nie szanują ich. Przykazanie 5 które przywołuje Paweł jest z obietnicą, aby ci się dobrze działo i byś długo żył na ziemi. Tak więc Bóg obiecuje błogosławieństwo osobom, które szanują, kochają, słuchają i opiekują się swoimi rodzicami.
Głównie błogosławieństwo to polega na tym, że nasi rodzice prawie zawsze chcą dla nas dobrze. Rzadko się zdarza żeby inne osoby, chciały dla nas tak dobrze jak nasi rodzice. Chcą oni nauczyć nas tego co dla nas dobre, przydatne i przystosować nas do życia. Gdy słuchamy swoich rodziców i uczymy się od nich, to doświadczenie to procentuje na w przyszłości. W ten sposób dobrze nam się dzieje i Bóg przedłuża dni nasze.
Z kolei za brak troski wobec rodziców jest przekleństwo  Przyp. Sal. 30,17; Przyp. Sal 20,20; Przyp. Sal 23,22; Kpł 20,9; Pwt 21,18-21
Apostoł Powiedział, że znakiem czasów ostatnich, czyli zbliżania się przyjścia Pana Jezusa i sądu ostatecznego będzie nieposłuszeństwo wobec rodziców i podważanie wszelkich autorytetów ustanowionych przez Boga 1 Tym 3,1-2.
Często gdy dzieci nie słuchają rodziców, to zbierają tego przykre konsekwencje. Nieposłuszne dzieci myślą, że są mądrzejsze od rodziców, gardzą ich radami i stają się ofiarami swojej głupoty.

Zwróć uwagę, że rodzice mają dzieci uczyć posłuszeństwa sobie i szanowania autorytetów, później to procentuje i przekłada się na wierną służbę Bogu.
Jeśli dzieci nie szanowały i nie słuchały rodziców prawdopodobnie nie będą też słychać Boga.

6.4
Wcześniej apostoł Paweł wzywał dzieci by były posłuszne rodzicom. Teraz Paweł wzywa rodziców do pobożnych zasad rodziców.
ü  By rodzice nie pobudzali do gniewu swoich dzieci.
Dużo łatwiej będzie dzieciom poddać się rodzicielskiemu autorytetowi, gdy rodzice nie będą pobudzać do gniewu swoich dzieci.
Jak myślisz jak rodzic może pobudzać do gniewu swoje dzieci lub zachęcać je do buntu?
Może być to zbyt surowa dyscyplina, mocne karanie za błahe rzeczy. Znęcanie się nad dzieckiem, zmuszanie dziecka do rzeczy które są ponad jego możliwości. Zbyt wysokie oczekiwania wobec dzieci, czepianie się z byle powodu. Ciągłe niezadowolenie rodziców z dzieci. Cokolwiek dziecko zrobi dobrego i jak najlepiej, rodzice są niezadowoleni, mówią że stać go na więcej. Unoszenie się gniewem na dzieci bez powodu lub z błahych powodów. Te wszystkie rzeczy mogą się przyczyniać do zbuntowania się dzieci.
ü  Drugi obowiązek rodziców to napominać i wychowywać w karności dla Pana.
Jak myślisz jak mamy napominać swoje dzieci i wychowywać w karności dla Pana?
Jest to niezwykle ważna zasada. Ubolewam bardzo w swoim sercu, gdy widzę wierzących rodziców nie trzymających się tej zasady. To jest nasz główny obowiązek wobec naszych dzieci, wychowywać je dla Pana, uczyć je drogi Bożej, uczyć kim jest Bóg, jak wspaniale nas Zbawił w Jezusie Chrystusie. Uczyć dzieci Ewangelii i uczyć posłuszeństwa Bogu, by wychować następne pobożne pokolenie, to jest obowiązek każdego wierzącego rodzica. Każdy rodzic zostanie osądzony przez Boga, czy wypełniał to przykazanie. Ks. Powtórzonego Prawa 11,18 – 21; 4,9 – 10; 6,6 – 9; Rodz. 18, 19.
Główną księgą z której mamy uczyć nasze dzieci to Ks. Kaznodziei Salomona, Księga przysłów, bo została napisana właśnie w tym celu, została napisana przez Salomona dla pouczenia swojego syna.
ü  Trzeci obowiązek rodziców wobec dzieci, to karność. Uczyć dzieci dyscypliny. Dzieci mają grzeszne buntownicze serca i wierzący rodzice mają je nauczyć pokory, uległości, posłuszeństwa, przez dyscyplinowanie dzieci. Jeśli rodzice mają model wychowania jaki dzisiaj obecnie jest popularny w świecie tzw. bezstresowe wychowanie, czy inne niebiblijne modela wychowania, to zniszczą swoje dzieci i nie nauczą ich drogi Bożej Przyp. Sal 13,24; Przyp. Sal 19,18; Przp. 29,15 - 17;
Jak myślisz dlaczego brak dyscypliny wobec swoich dzieci jest brakiem miłości wobec nich?
6,5 – 8
Kol 3,22-4,1; 1 Tym 6,1-2; Tyt 2,9-10
Teraz Paweł przechodzi do relacji między niewolnikami a Panami. W czasach Pawła niewolnictwo było czymś normalnym i do chrześcijańskiego kościoła należeli zarówno tzw. Panowie jak i niewolnicy. Dzisiaj wydaje się że odpowiednikiem takiej relacji mógłby być pracodawca pracownik.
 I jakie wezwanie Słowo Boże ma dla wierzących pracowników?
ü  Uległość wobec pracodawcy.
Wierzący w Pana pracownik ma być uległy wobec swojego pracodawcy, posłuszny mu wobec obowiązków zawodowych. Nie powinien kłócić się ze swoim pracodawcą, obmawiać go, wyśmiewać go, ale bez szemrania powinien wykonywać zlecone mu przez pracodawcę zadania jeśli są w zakresie jego obowiązków.  
ü  Szacunek wobec pracodawcy.
Po prostu mamy szanować swoich pracodawców, czy ludzi dla których coś robimy czy wchodzimy z nimi w jakieś relacje. Bojaźń o której mówi Paweł, to nie strach przed pracodawcą, ale szacunek do autorytetu (Rzym 13,7). Mamy nie gardzić swoimi pracodawcami, czy mieć do nich lekceważący stosunek. Taka postawa nie jest dobrym świadectwem dla naszych pracodawców, urzędników czy innych autorytetów.
Jakie są granice posłuszeństwa pracodawcy?
Oczywiście granicą posłuszeństwa jest Słowo Boże. Jeśli pracodawca chciałby nas zmusić do nieposłuszeństwa wobec Bogu wtedy mamy prawo, a nawet obowiązek mu się sprzeciwić.
ü  Praca wobec naszych pracodawców ma być w prostocie serca. Mamy mieć świadomość, że w pracy też służymy Chrystusowi, a nie tylko w kościele. Służymy Mu przez dobre świadectwo, uczciwą solidną pracę. To będzie nas wyróżniać pośród innych pracowników. Najczęściej wielu pracowników oszukuje swoich pracodawców, narzeka na nich, okrada ich lub nie wykonują swojej pracy solidnie.
Nie pełnić służby, pracy dla oka, jak myślisz co to znaczy?
Mamy pracować nie tylko jak ktoś nas widzi, nie tylko dlatego że zostaniemy wynagrodzeni, czy pochwaleni, ale też wtedy kiedy pozornie może się wydawać że nie mamy w tym żadnego interesu.
Zobaczmy również, że służba dla Pana to nie tylko jakieś działania w koście, ale służba dla Pana to nasza codzienność. Zwykłe ludzkie czynności, które wykonujemy codziennie i mamy to czynić na Bożą chwałę, solidnie i uczciwie.

Jak myślisz a co w sytuacji, gdy mamy złego pracodawcę, pracodawcę który nas wykorzystuje, czy źle z nami postępuje albo kiepsko płaci? Czy w takiej sytuacji również mamy solidnie i uczciwie dla niego pracować?
Tak, nawet wobec takich pracodawców należy być solidnym i uczciwym, bo od Pana otrzymamy główną zapłatę za nasze staranie, a nie od ludzi. Staramy się nie ze względu na człowieka, ale ze względu na Pana. Musimy zawsze pamiętać, że wszelka nasza praca, służba, czy działanie na pierwszym miejscu jest dla Pana, później dla człowieka.
To właśnie świadomość że Bóg nagrodzi wszystkich odpowiednio do ich postępowania pozwala nam być solidnym i uczciwym nawet wobec nieuczciwych ludzi, bo wiemy że sprawiedliwość Bogu nie umyka i któregoś dnia Bóg odpłaci wszystkim.

6,9
Panowie wierzący, czy pracodawcy powinni być wyrozumiali dla swoich pracowników, łagodnie ich traktować. Nie obrażać, nie krzyczeć, szantażować, zmuszać, grozić, wyzyskiwać, zatrzymywać zapłatę itp.

Wierzące osoby, którym Bóg powierzył zarządzanie jakimś zaspałem powinni pamiętać, że również będą sądzeni przez Boga.
Jak myślisz w jaki sposób pamięć że ja również będę sądzony przez Boga wpływa na moje relacje z moimi podwładnymi?
Człowiek, który ma świadomość że będzie sądzony przez Boga staje się łagodniejszy wobec innych ludzi, bo wie, że tak jak on postępuje z innymi, tak Bóg z nim postąpi.
Zwróć uwagę na list Pawła do Filemona i wymień jakie zalecenia daje Paweł Filemonowi w postępowaniu z Jego niewolnikiem, który od niego uciekł, a teraz nawrócił się i powrócił do służby?
ü  Żeby Filemon przyjął Onezyma jak brata, pomimo jego ucieczki i złego postępowania, oraz okradzenia go.
ü  Filemon miał wybaczyć szkody, które uczynił mu Onezym.
ü  Żeby darował mu długi. Ogólnie Paweł oczekiwał od Filemona troski o Onezyma i dania mu kolejnej szansy, tym bardziej że się nawrócił i żałował. 

Łączna liczba wyświetleń