poniedziałek, 27 lutego 2017

Wierność w służbie Studium Listu do Efezjan 6,21-24



6,21
Apostoł Paweł kończy już list do Efezjan. Jak wiemy przebywa obecnie w więzieniu Rzymskim i przez Tychikiusa przekazuje ten oto list, który Efezjanie otrzymali. Przez Tychikiusa przekazuje również wiadomości o tym, co się z nim dzieje obecnie.

Zwróć uwagę na to jak ap. Paweł przedstawia Tychikiusa jakie świadectwo mu wystawia?
ü  Umiłowany brat
ü  Wierny sługa w Panu
Kim był Tychikius? Pojawia się on w Nowym Testamencie jeszcze kilka razy. Należał do grupy misyjnej, która podróżowała z Pawłem Dz 20,4-6; służył również Pawłowi jako posłaniec do Zborów i brał udział w ich zakładaniu i Jego misjach Kol 4,7; 2 Tym 4,12; Tyt 3,12

Tak więc Tychikius był zaangażowany całym sobą w budowanie Kościoła Pana Jezusa Chrystusa i nie jedno z pewnością poświęcił by służyć Bogu. Poświęcał swój czas na Boże cele, który mógłby spożytkować inaczej. Pozbawiał się komfortu uczestnicząc w różnych podróżach misyjnych, narażał się na niebezpieczeństwie, angażował swoją siłę, inteligencję i środki by z całego serca służyć Bogu.

Jak myślisz gdyby apostoł Paweł dzisiaj pisał list do Efezjan, co by napisał o naszym zaangażowaniu? Czy byłoby o czym wspomnieć w tym liście np. o naszej służbie, zaangażowaniu w Zborze, poświęceniu dla sprawy Królestwa Bożego, interesowanie się braćmi i siostrami?

Zauważ że Tychikius był wiernym sługą Pawła ze względu na Chrystusa. Możemy powiedzieć, że był wiernym pomocnikiem w Jego podróżach misyjnych, w Jego zmaganiach w Jego rozterkach.
Jak myślisz co to znaczy że był wiernym pomocnikiem?
Tychikius to był ktoś na kim można było polegać, nie był jak chorągiewka na wietrze. Jeśli się czegoś podjął, jeśli dał słowo, to trzymał się tego wiernie nawet jeśli to miałoby sprawić mu trudności, czy przynieść prześladowania (1 Kor 15,58). Podobne świadectwo Ap Paweł wystawia Tymoteuszowi Filip 2,19-22.

6,22
Tychikius miał nie łatwe zadanie z jednej strony miał przekazać wiadomości od Pawła, ale wiadomości były takie że Paweł jest w więzieniu. A z drugiej strony miał zachęcić społeczność do trwania w Chrystusie, umacniania się w wierze i nie poddawania się.

I znowu tu możemy brać przykład z Tychikiusa, zachęcać się nawzajem do trwania w Chrystusie. Pomagać sobie i podtrzymywać tych, którzy tracą wiarę czy upadają. Czasami interesujemy się czyimś życiem, ale czynimy to w niezdrowy sposób w sensie sensacji. Powinniśmy interesować się sobą w sensie pomocy i zachęcania  Gal 6,2; 1 Tes 5,14; Izaj 40,1.; 2 Kor 1,3-4
Zachęcanie to, ma polegać na odciąganiu naszej uwagi o niepotrzebnych zmartwień i codziennych problemów, których wiele w życiu każdego człowieka a kierowanie naszej uwagi na to co w górze, na to co w niebie, na sprawy naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa  Kol 3,1-4
Jak w praktyczny sposób mogę zachęcać i pocieszać innych chrześcijan?
Przez dobre słowo, przez pomoc w jakiejś sprawie, przez dobre swoje życie, czyli dobre świadectwo i inne.

6.23 -24
Jakie błogosławieństwa Paweł wymienia w 23 i 24 wierszu

ü  Pokój
Pokój z Bogiem ma każdy chrześcijanin, który pojednał się z Bogiem przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa (Rzym 5,1). Oznacza to, że człowiek już nie jest na ścieżce wojennej z Bogiem, nie jest już wrogiem Boga, a Boży Gniew został zdjęty z człowieka i wylany na Chrystusa podczas męki Krzyża. W wyniku tego pokoju z Bogiem człowiek ma pokój rozlany w swoim sercu przez Ducha Św. który zostaje darowany każdemu który uwierzył w Chrystusa. Nie jest to pokój jaki ma świat Jana 14,27 w bezpieczeństwie mającym swoje źródło w dobrach tego świata i w ludzkich staraniach. Pokój Boży jaki mają chrześcijanie jest Boga i wynika z Jego wszechmocy, władzy i bezpieczeństwa o jakim zapewnia swoje dzieci.  Filipian 4,6-7
ü  Miłość
W Chrystusie Bóg daje nam siłę byśmy miłowali siebie nawzajem oraz Boga z całego serca. Źródłem miłości jest Bóg, społeczność z Bogiem pomnaża miłość w życiu chrześcijańskim Rzym 12,10; 1 Jana 4,7-13
ü  Wiarę
Paweł mówi tutaj o wierze w postaci ufności Bogu, że taka wiara jest darem Boga. Jeśli brak nam ufności w Boże obietnice, brak nam wiary i odwagi to powinniśmy modlić się do Pana, by przydał nam wiary jak modlili się uczniowie (Łuk 17,5; Hebr 12,2; 1 Piotra 5,10
ü  Łaskę
Łaska jest to niezasłużona Boża przychylność, będzie ona z tymi którzy miłują Pana. Bóg tym ludziom okazuje swoje miłosierdzie i swoją dobroć, jest dla nich łaskawy wylewając na tych którzy go miłują swoje błogosławieństwa.

Zwróć uwagę od kogo te błogosławieństwa pochodzą? Te błogosławieństwa pochodzą od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa.

Na miłość do kogo jest położony nacisk w 24 wierszu?
Na miłość do Pana Jezusa Chrystusa. Tylko ci ludzie mogą otrzymać Bożą łaskę, którzy miłują Pana Jezusa, którzy uwierzyli w Niego, przyjęli Go jako swojego Zbawiciela. Żadni inni ludzie po za Chrystusem nie mogą liczyć na szczególną Bożą łaskę, miłosierdzie i zmiłowanie, dlatego że wyłącznie Pan Jezus jest drogą do Boga, pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, naszą świątynia w której mamy społeczność z Ojcem Ew. Jana 14,6 1 Tym 2,5; Jana 14,9. Wprawdzie ludzie niewierzący doświadczają powszechnej Bożej łaski wynikającej z tego, że Bóg jest stwórcą i opiekunem całego stworzenia, ale nie doświadczają Bożej miłości i usynowienia, które jest dostępne dla ludzi jedynie w Chrystusie.

niedziela, 26 lutego 2017

Boży model przywództwa Ew. Mateusza 20,25-28


Jak pamiętamy Pan Jezus jest kilka dni przed śmiercią krzyżową w Jerozolimie. Zmierza konsekwentnie na miejsce męki by tam wypełnić wole Ojca i oddać swoje życie jako okup za wielu. On rozumie jak nikt inny że droga do chwały widzie przez cierpienie. Jednak jak mówiliśmy ostatnio nie rozumieją tego apostołowie, oni wciąż myślą o władzy, chwale i wywyższeniu na sposób ludzki. Myślą o pierwszych miejscach jakie otrzymają, pragną być lepszymi i ważniejszymi od innych. Nawet Jakub i Jan próbowali zapewnić  sobie dobre miejsce w Królestwie Bożym przez bliskie relacje jakie łączyły ich z Chrystusem, przez znajomości, polityczne układy, tak jak to się odbywa w świecie.
Ale Pan wyjaśnił im, że droga do chwały, do nagrody w Królestwie Bożym jest drogą cierpienia, drogą poświęcenia swojego życia na służbę dla Chrystusa, na służbę dla drugich dla braci i sióstr w Chrystusie, dla bliźnich.
I jak widzimy, gdy pozostali apostołowie usłyszeli o tym co próbowali zrobić Jakub i Jan. Jak próbowali sobie zapewnić dobrą pozycje w Królestwie Bożym oburzyli się na nich (Mt 20,24). Ale musimy być świadomi że ich oburzenie nie wynikało z tego, że byli bardziej duchowi od Jakuba i Jana, ale z tego że tak naprawdę to oni chcieli być po prawicy i lewicy Pana Jezusa co doskonale widać podczas ostatniej wieczerzy o czym wspomina ewangelista Łukasz.
Łukasza 22:24  Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego.
Pan Jezus widząc ich pragnienie władzy i górowania jednego nad drugim dał im i nam wspaniałą lekcje jak ma wyglądać przywództwo w Bożym Królestwie, jak ma wyglądać przywództwo w Kościele Pana Jezusa Chrystusa.

Pokorne przywództwo
Ale zanim przejdziemy do szczegółów tego fragmentu musimy sobie powiedzieć trochę o pokorze. Widzimy że Biblijne Boże przywództwo nacechowane jest pokorą i nie polega na panowaniu, wynoszeniu się, pogoni za zaszczytami, poniżaniu ludzi i pokazywaniu jacy to my jesteśmy ważni i jacy oni powinni być szczęśliwi że mają takich przywódców. Nie na tym polega wielkość w Bożym Królestwie.
Gdy przyjrzymy się biblijnym bohaterom wiary zawsze dostrzeżemy że ich służbę cechowała pokora która wyrażała się w tym, że to nie oni zasługują na jakieś zaszczyty, że nie na nich ma się skupiać uwaga ludzi, ale to Bóg ma być wywyższony.
Przypomnijmy sobie co myślał na swój temat Abraham ten wielki bohater wiary. Człowiek który doświadczył w życiu pasma sukcesów, człowiek o wielkiej popularności i wielkim bogactwie, człowiek którego Bóg nazwał swoim przyjacielem.
Podczas swojej rozmowy z Bogiem, gdy próbował ratować Sodomę i Gomorę mówił:
Ks. Rodzaju …Oto ośmielam się jeszcze mówić do Pana mego, choć jestem prochem i popiołem.
Czy widzimy jak on o sobie myśli, jak na siebie patrzy, on wie że jest prochem i popiłem, że nie jest tu najważniejszy, że nie o niego tutaj chodzi w przeciwieństwie do uczniów Pana Jezusa w tamtym czasie i wielu współczesnych przywódców chrześcijańskich.
Podobnie myślał o sobie biblijny Józef sprzedany przez braci. Jak wiemy z czasem został władcą Egiptu i otrzymał wielką władzę, prestiż oraz wielkie bogactwo. A jednak gdy przybyli Jego bracia  nie zemścił się na nich, ale wspaniałomyślnie im wybaczył wiedząc że sąd należy do Boga i że Bóg posłał go do Egiptu wcześniej żeby ocalić Boży lud
Ks. Rodzaju 50,19  A Józef rzekł do nich: Nie bójcie się! Czyż ja jestem na miejscu Boga?
20  Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud.
Kolejnym wielkim człowiekiem był Mojżesz. Mojżesz jest jednym z największych Bożych przywódców w Biblii, ale ten to wielki Mojżesz charakteryzował się wyjątkową pokorą wobec Boga i wobec ludzi. Gdy spotkał się z Bogiem przy krzewie gorejącym powiedział: „Boże kim że ja jestem bym miał pójść do Faraona i wyprowadzić synów Izraelskich” (Ks Wyj 3,11). Później dowiadujemy się o nim że był najpokorniejszym w tamtym czasie człowiekiem na ziemi ( Ks. Liczb 12,3).
Również podobnie do niego zachowywał się Król Dawid. Pamiętacie tą sytuacje gdy Król Dawid składał ofiarę na budowę świątyni, był już wielkim Królem o wielkiej sławie i wielkim bogactwie? Pamiętacie co on powiedział do Boga?
1 Kronik 29:14  Lecz czymże ja jestem i czymże jest mój lud, że możemy ochotnie składać tobie dary? Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy.
Tak samo przedstawia się sprawa wszystkich Bożych proroków. Zawsze ich służba charakteryzowała się wielką pokorą, wielką uniżonością. I choć często otrzymywali wielkie odpowiedzialności to cały czas mieli świadomość z czyjej ręki to otrzymali i że przed Bogiem są tylko prochem. W Nowym Testamencie jest podobnie Jan Chrzciciel o sobie mówił, że nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów Pana Jezusa (Jana 1,27), a apostoł Piotr po spotkaniu z Panem i wielkim połowie ryb zrozumiał swoją znikomość i grzeszność.
Wielki apostoł Paweł, apostoł narodów, tytan pracy misjonarskiej i duszpasterskiej. Człowiek którego Bóg używał w niezwykły i cudowny sposób powiedział do starszyzny Efeskiej o swojej służbie tak
Dzieje Ap. 20:19  I jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które na mnie przychodziły z powodu zamieszek Żydów.
Służba dla Boga by była służbą w której Bóg ma upodobanie zawsze nacechowana jest pokorą. Tego Pan Jezus chce nauczyć swoich uczniów, że jeśli chcą być wielcy w Królestwie Bożym, jeśli chcą by ich służba miała znaczenie przed Bogiem to muszą wstąpić na drogę pokory, to muszą porzucić ludzką pychę i ludzkie ambicje i stać się sługami. Muszą przestać myśleć o panowaniu i przywództwie w sposób charakterystyczny dla tego świata, który polega często na wykorzystywaniu tych którym się przewodzi do własnych celów.

Biblijne przywództwo  
Teraz zobaczmy co Pan Jezus mówi na temat Bożego przywództwa w Królestwie Bożym w Jego kościele. Pan widzi ciągłe dążenia uczniów do realizowania swoich ambicji i pragnienie panowania jeden nad drugim więc daje im lekcje mówiąc:
Mateusza 20:25 Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.
26 Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.
Wiemy jak władza wygląda w świecie, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Często oparta jest na rządach tzw. „twardej ręki”. Władcy tego świata zamiast przewodzić tym którym mają służyć, to często panują nad ludźmi wykorzystując ich do własnych celów i realizowania własnych grzesznych ambicji.
Jak wiele systemów politycznych i ich przywódców obiecywało ludziom wolność, opiekę, władzę która służy obywatelowi, a w chwili gdy władza została przez nich zdobyta, to umacniali ją w swoim ręku kosztem ludzi, ich życiem jak chociażby faszyzm, czy komunizm. I jak długo świat będzie istniał, a z nim ten obecny porządek, to się nie zmieni. Nie zmieni się z tego powodu, że człowiek jest skażony grzechem i to co pędzi go do przodu to grzeszne ambicje, dążenie do wielkości, chęć bycia podziwianym, chęć bycia lepszym od innych. Żadna władza choćby najlepsza jeśli nie boi się Boga i nie wierzy, że ma sędziego nad sobą nie uchroni się przed takim sposobem sprawowania władzy.
W świecie jest dokładnie tak jak nasz Pan powiedział, że władcy świeccy rządzą ludźmi samowolnie, często według własnego kaprysu.
Jednak możemy być pewni że Bóg osądzi każdego ziemskiego władcę i rozliczy z danej mu odpowiedzialności.
Smutne jednak jest to, że kościół ma tendencje przejmować świeckie wzorce sprawowania władzy. Niekiedy kościół zapomina, że Królestwo Pana Jezusa Chrystusa nie jest z tego świata i nie może rządzić się prawami jakimi rządzi się ten świat. W Bożym Kościele nie chodzi i nie może chodzić o stanowiska, tytuły, poszerzanie swojej władzy, wykorzystywanie ludzi, czy zwalczanie swoich wrogów. Nie może być tak że przywódcy kościołów, liderzy, duchowni panują nad duszami ludzkimi zniewalając ich sumienia, zmuszając do ślepego posłuszeństwa, czy podporządkowując sobie kościół. W rzeczywistości w Królestwie Chrystusa ma być zupełnie odwrotnie, to co ma charakteryzować chrześcijańskie przywództwo to pełna poświęcenia służba w miłości, której najwspanialszym wzorem jest nasz Pan Jezus Chrystus.
Pan Jezus powiedział do apostołów, że nie tak jak w świecie ma być między wami (w. 26). Nie chodzi o to żebyśmy w ogóle nie mieli przewodników, nauczycieli czy pastorów, bo na innym miejscu Słowa Bożego jest powiedziane, że Bóg takie osoby powołuje, by prowadzić innych do dojrzałości. Ale mamy od nich wymagać by piastowali swoją służbę w pokorze, zresztą wszyscy mamy się przyoblec się w pokorę względem siebie (Kol 3,12).
Zwróćcie  uwagę jak apostoł Piotr pisał do starszych kościoła
1 Piotra 5:2  Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem,
3  Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody.
4  A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały.
5  Podobnie, młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.
Nie ma nic złego w chęci przewodzenia czy w byciu dobrym liderem, czy dążenia do wiecznej chwały, ale potrzebne są właściwe motywacje. Jak mówi Piotr do starszych służcie nie z przymusu, nie dla zysku, nie jako panujący, ale ochotnie po Bożemu czyli na wzór Chrystusa z oddaniem jako przykład dla innych.
Wszyscy chrześcijanie mają biec w wyścigu który jest przed nami, w wyścigu w którym nagrodą jest wieniec żywota, w wyścigu na końcu którego Pan Jezus będzie rozdzielał nagrody i nagany i oceni naszą służbę oraz  nasze starania, czy budowaliśmy ten Boży dom ze złota, srebra, drogich kamieni, siana lub słomy jak czytamy w (1 Kor 3,12). Ale ten Boży wyścig nie polega na tym, że rozpychamy się łokciami, kto pierwszy, kto lepszy, kto większy, kto mądrzejszy, kto bardziej uduchowiony, ale polega na tym że prześcigamy się wzajemnie w okazywaniu sobie szacunku, polega na służbie dla drugich jak powiedział Pan „ktokolwiek by chciał być między wami wielki niech będzie sługą waszym” (w. 26).
I taka służba w Bożym Królestwie jest drogą do chwały, drogą do wywyższenia. Tak też służył Bogu i ludziom apostoł Paweł, gdy pisał do Koryntian i w pierwszym swoim liście w 4 rozdz. powiedział:
1 Koryntian 4:1  Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych.
W Nowym ewangelicznym przekładzie ten fragment jest przetłumaczony w ten sposób:
1 Koryntian 4:1  Oto, jak nas traktować: Jako podwładnych Chrystusa, odpowiedzialnych za głoszenie tajemnic Boga.
Mówiąc o sługach Chrystusa, podwładnych Chrystusa apostoł Paweł myśli o pokornej służbie. A słowo jakie użył „podwładni” dosłownie oznaczało podrzędnych wioślarzy na galerach pod trzecim najniższym pokładem statku. Tym samym mówi do koryntian ucieszę się gdy będziecie o mnie myśleć jako o najmniej znaczącym w dziele Bożym, jako najmniej ważny niewolnik Chrystusa i tak powinni myśleć o sobie wszyscy słudzy Chrystusa, a szczególnie ci którym Bóg powierzył służbę pasienia trzody Bożej. Tak więc chrześcijański model przywództwa wzór do którego dążymy to przewodzenie przez pełną poświęcenia służbę dla siebie nawzajem, a nie panowanie na wzór świata. Tym samym Pan Jezus do uczniów do Jakuba i Jana, do nas i do wszystkich kieruje słowa nie wywyższajcie się jeden nad drugiego, to nie jest droga do wielkości, taka chwała nic nie znaczy i wynika z grzesznych ambicji. Jeśli chcecie prawdziwej chwały to służcie, służcie i jeszcze raz służcie sobie nawzajem, to jest droga do wywyższenia w Bożym Królestwie.

Droga sługi
To prowadzi nas do rozważenia głębiej tematu sługi. Jaka jest droga sługi? Co ma na myśli dokładnie Pan Jezus gdy mówi:
Mateusza 20:27  I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.
28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Wiecie o tym że czas biegnie bardzo szybko, szczególnie później gdy zaczynasz dostrzegać że masz go niewiele. Chciałoby się jak najwięcej z tego życia wziąć, jak najmniej czasu stracić, jak najwięcej zobaczyć, jak najlepiej się zabawiać i prowadzić jak najwygodniejsze życie. Chcielibyśmy żeby życie miało jak najmniejsze ciśnienie, najlepiej niezbyt dużo obowiązków, niezbyt trudno i niezbyt wiele doświadczeń.
Chcielibyśmy sami decydować na co i kiedy mamy ochotę i co będziemy robić. Wcale nam się nie uśmiecha być zależnym od kogoś, czy słuchać jego poleceń.
Ale właśnie takie są wymogi królestwa Bożego, być sługą to zrezygnować z własnego czasu, z własnej wygody, z własnych ambicji i być dostępnym dla innych służąc im bez poczucia straty. Być sługą w chrześcijańskim sensie to oddać się dla potrzeb Królestwa Bożego.
Pamiętam świadectwo pewnego przyjaciela, pastora które dobrze obrazuje na czym polega bycie sługą dla innych. Opowiadał że podczas pewnych świąt Bożego narodzenia gdy zasiadł z rodziną do wigilii zadzwonił telefon. W telefonie usłyszał znajomy głos brata ze Zboru który powiedział że zepsuł mu się samochód i stoi w śnieżycy wiele kilometrów dalej i czy mógłby po niego przyjechać. Tutaj na stole barszcz i inne wspaniałe potrawy, ciepło przyjemnie, a tam perspektywa wielogodzinnej niebezpiecznej podróży. Ale wsiadł w samochód i pojechał pokazując w ten sposób że miał serce sługi.
I Pan Jezus stosuje bardzo ciekawe słowa na określenie sługi w 26 wierszu mówi, że sługa to diakon „diakonos”, a z kolei w 27 wierszu używa innego greckiego słowa „dulos” niewolnik.
Dzisiaj słowo diakon kojarzy nam się z kościołem i nie ma żadnego zastosowania w świecie. Ale w czasach Pana Jezusa diakon to było świeckie słowo i zostało zaadoptowane do kościoła. Oznaczało ono kogoś kto wykonywał najbardziej poślednie prace np. pracownik który był zatrudniony do posprzątania podwórka, do wynoszenia śmieci, do przynoszenia Jedzenia itp. zajęcia. Diakon to był ktoś kto wykonywał zajęcia które nie wymagały kwalifikacji i wykształcenia. Słowo diakon jest użyte w Nowym Testamencie w stosunku do chrześcijan ponad 50 razy. Duch Św. mógł innego słowa użyć określając charakter służby chrześcijańskiej, ale wezwał nas by być diakonami, by iść drogą samozaparcia dla naszych wygód, naszego wolnego czasu, naszych zachcianek, czy naszych pragnień. Duch Święty wezwał nas do tego by być sługami, by ofiarować swoje życie w służbie innym. Drodzy czasami nam się wydaje jak powiedziałem wcześniej, że jeśli poświęcamy coś dla innych, nasz czas, nasze pieniądze, nasze zdrowie, naszą energię to tracimy. Ale my wtedy nie tracimy. Wprost przeciwnie, my zyskujemy, zyskujemy skarb w niebie i uśmiercamy nasz egoizm, naszą dumę i nasze ja.
Słowo „dulos” – niewolnik w 27 wierszu jeszcze bardziej oddaje sens tego co Pan Jezus chciał powiedzieć. Dzisiaj może niewiele nam mówić, ale w czasach Pana Jezusa niewolnicy byli wszędzie, nie mieli niemal żadnych. Jeśli zostali pobici lub zabici przez swego pana to nikt nie ponosił za to odpowiedzialności. Zadaniem niewolnika było służyć swojemu panu. Całe jego życie zależało od człowieka który jest Jego właścicielem. Więc w naszym kontekście „dulos” pokazuje jak powinniśmy być zaangażowani w służbie Chrystusowi i sobie nawzajem, to jest prawdziwe miejsce wielkości.
Gdy czytamy listy Nowego Testamentu zauważmy że apostoł Paweł cięgle tego słowa używał w stosunku do siebie np. Rzym 1,1; Filipian 1,1; Tytus 1,1. On wiedział że od chwili gdy zaufał Chrystusowi powierzając mu swoje życie, jego życie już nie było jego, ale było życiem Chrystusa. Apostoł Paweł dążył do chwały , dążył do tego by pochwycić jak sam został pochwycony przez Jezusa (Filipian 3,12), dążył do nagrody w niebie, ale wiedział doskonale że droga do nagrody, to droga sługi, to droga bólu, to droga poświęcenia swojego życia w służbie innym.
Jedną z wielkich bohaterek wiary XX wieku jest Amy Carmichael misjonarka pracująca w Indiach która organizowała służbę wśród kobiet i dzieci zmarła w 1951.
Tak pisała w jednej swojej książce
„Czy możemy podążać za zbawicielem nie mając żadnej rany lub blizny”?
Tak, Amy miała wiele blizn i wiele ran były to prawdziwe stygmaty Chrystusowe które nosiła na swoim ciele. Nie polegały jednak na tym, że otwierały się jej jakieś mistyczne rany,  ale były to rany wynikające z poświęcenia i służby. Takie również nosił apostoł Paweł, gdy powiedział „albowiem ja stygmaty Jezusowe noszę na ciele moim” (Gal,17).
Możemy zadać sobie pytanie i powinniśmy je zadawać jak ja służę Chrystusowi? Jak ja cierpię dla Niego? Jakie ofiary dla Niego ponoszę? Jaką cenę płacę za bycie Jego uczniem? Czy w ogóle płacę jakąś cenę? To są pytania które powinniśmy sobie stawiać codziennie?

Przykład Chrystusa
Najwspanialszym przykładem służby i oddania dla drugich jest nasz Pan Jezus Chrystus on powiedział w 28 wierszu
Mateusza 20:28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Mamy być sługami na wzór Pana Jezusa, on oddał swoje życie dla innych, oddał swoje życie dla nas i za nas, oddał je na dwa sposoby. Cały swój czas i całe swoje życie poświęcił w usługiwaniu innym i nie miał ani przez chwilę, ani przez sekundę poczucia straty, że źle wykorzystał życie. Nigdy nie powiedział i nie pomyślał co ja mam z tego życia?! Chociaż to wszyscy Jemu powinni usługiwać. To On jest Bogiem, jest Królem Królów, jeśli ktoś jest godny tego by mu służyć, to właśnie On.
I chociaż był w postaci Bożej to nie upierał się zachłannie przy tym by być równym Bogu, ale przybrał postać sługi, aż do śmierci Krzyżowej (Fili 2,6 – 8),
I cały czas niestrudzenie pomagał innym, wychodził do nich, uczył ich, uzdrawiał ich, był z nimi i spędzał z nimi czas. Mógł w tym czasie posiedzieć w domu i zająć się swoimi prywatnymi sprawami, ale On wiedział że najważniejsze, że życiodajne to zajmowanie się sprawami Ojca. I tak było przez cały okres jego służby. Niekiedy był zmęczony i potrzebował odpoczynku, wtedy szedł na modlitwę, by otrzymać od Ojca dodatkowe siły. A następnego dnia zaczynał na nowo pomagać z oddaniem tym co potrzebują Jego pomocy.
Uczył też tego swoich uczniów i nas np. podczas ostatniej wieczerzy gdy przepasał się wziął miskę z wodą i zaczął umywać nogi swoim uczniom mówiąc, że jest mistrzem i Panem a jednak umył im nogi dając im w ten sposób wspaniały przykład, że i oni powinni sobie nawzajem umywać (Jana 13,14-17). Wtedy w tamtym czasie umywanie nóg to była rola sługi, niewolnika. Innymi słowy Pan Jezus mówi do swoich uczniów uniżcie się przed sobą i pomagajcie sobie nawzajem bezinteresowną pomocą, nie zużywajcie swojego życia na zaspokojenie waszych egoistycznych pragnień, bo to droga do zmarnowania życia.
  

I drugi rodzaj oddania, to oddał własne życie jako okup za nas. Oddał swój czas, ale oddał również swoje życie dosłownie, by stać się ofiarą za nasze grzechy.  
Życie Pana Jezusa, to nie tylko przykład jak wielu uważa, ale także konieczna ofiara przebłagalna za wykupienie wszystkich ludzi z niewoli grzechu i wyroku potępienia jaki ciąży na wszystkich, bo wszyscy zgrzeszyli (Rzym 3,23). Wielu jest w stanie zaakceptować Pana Jezusa jako wspaniały przykład poświęcenia, ale nie są w stanie przyjąć że Pan Jezus umarł za ich grzechy. Często słyszę jak ludzie mówią jaki Bóg musiałby być okrutny, by w ten sposób potraktować swojego Syna wydając go na śmierć. Spójrz na to inaczej jaki grzech jest straszny, że Bóg musiał w ten sposób potraktować swojego Syna.
I Jezus stał się okupem, by wykupić nas z niewoli grzechu, śmierci, szatana, pożądliwości naszego ciała i niewoli świata. Jego święte i bezgrzeszne życie stało się ceną za naszą wolność. Taką to cenę wymagała Boża sprawiedliwość i urażona Boża świętość. Każdy człowiek obraził Boga swoim grzechem i ludzie obrażają Boga codziennie. Przez to co robią, co mówią, co myślą i jakie mają motywacje. I nie ma dla nikogo nadziei wolności i życia wiecznego jeśli nie uwierzy w okup, który Chrystus zapłacił za Jego grzechy, bo tylko przez wiarę w Chrystusa wolność od gniewu Bożego i potępienia może być grzesznikowi darowana.
Bóg zapłacił przez Chrystusa najwyższą cenę z możliwych za naszą wolność jak powiedział apostoł Piotr
1 Piotra 1:18  Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego,
19  Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego.
I musimy wiedzieć, że Jezus nie odkupił nas w tym celu byśmy teraz prowadzili życie jakie chcemy, ale odkupił nas dla siebie byśmy dalsze nasze życie poświęcili już nie na marne postępowanie, ale na bycie sługą Jego i innych.

1.      Po pierwsze, wielkość w Królestwie Bożym, dążenie do chwały, to droga pokory. Czym bliżej Boga jesteś, tym więcej pokory w tobie. Czym dalej Boga tym więcej pychy, dumy, buty i ludzkiego ja.
2.      Po drugie biblijne Boże przywództwo polega na usługiwaniu tym którym przewodzimy, a nie na panowaniu.
3.      Po trzecie droga sługi Pana Jezusa to droga zaparcia się samego siebie w poświęceniu dla innych. Taki styl życia prowadzi do wywyższenia, chwały i nagrody w niebie.
4.      I po czwarte najlepszym przykładem poświęcenia jest przykład Chrystusa. My mamy wstępować w Jego ślady. Jednocześnie Chrystus jest o wiele więcej niż tylko przykładem jest naszym Panem, jest Zbawicielem, jest odkupicielem wszystkich ludzi za których zapłacił okup, ale zbawienia dostąpią wyłącznie ci, którzy przyjmą Jego ofiarę wierząc w Niego. Amen  

piątek, 17 lutego 2017

Poznanie Chrystusa usuwa strach Ew. Marka 4,35 – 41


Historia uciszenia Burzy na Jeziorze galilejskim jest jedną z najbardziej niezwykłych i niesamowitych historii w Nowym Testamencie. Uczniowie w raz z Panem Jezusem przeprawiają się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, gdzie nie było wielkich miast i tak wielkich tłumów, które zanim podążały. Ale w trakcie tej przeprawy na Jeziorze zerwała się wielka Burza. Jezioro Galilejskie jest znane z bardzo zmiennej pogody. W jednej chwili pogada może się zmienić o 180 stopni. Wsiadając do łodzi może być zupełna cisza, a za chwilę okropna burza. Zmiany te są spowodowane tym że Jezioro Galilejskie jest położone 210m.n.p.m. Ale po zachodniej stronie jeziora znajdują się góry z dolinami i przełęczami skąd wieje wiatr. Wtedy zimne powietrze z zachodniej strony łączy się z powietrzem, które znajduje się w dolinie Jeziora i tak powstają gwałtowne burze.  Ta musiała być szczególnie gwałtowana, tak że fale łudź zalewały. Apostołowie bardzo się przestraszyli i myśleli że zginą.
Jedynie Pan Jezus był całkowicie spokojny, spał w tyle łodzi. Dla nich musiał to być szok, jak w takim momencie można spać? Dlaczego On nic nie robi, nie pomaga nam, nie angażuje się? Ewangelista Marek napisał, że uczniowie mieli pewne pretensje do Pana Jezusa „czy nic Go nie obchodzi ich los”.
Nie potrafili zrozumieć jego zachowania, jak w takiej chwili można zachować spokój. Ale Pan Jezus mógł być całkowicie spokojny, bo ufał swojemu Ojcu, bo znał przyszłość i wiedział że nie nadeszła jeszcze jego godzina.
I jak widzimy na rozpaczliwą prośbę uczniów Pan obudził się i zgromił wicher, zgromił morze i nastała wielka cisza, tak że uczniowie zastanawiali się z Kim mają do czynienia. Kim jest Ten, że i wiatr, i może są mu posłuszne?
Wiemy, że odpowiedź na to pytanie jest taka, że mają do czynienia z Bogiem, że mają do czynienia z osobą która stworzyła wiatr i morze dlatego one słuchają Go.
Jednak ja chciałbym krótko skupić się na reakcji uczniów Pana Jezusa i powiedzieć z czego wynikała ich niewiara. Zobaczmy jak bardzo się bali, byli przerażeni że zaraz stracą swoje życie. Zabrakło im wiary w to, że Bóg jest Panem i władcą każdej sytuacji niezależnie od okoliczności.
Łatwo jest pamiętać i wyznawać, że Bóg jest Panem mojego życia kiedy wszystko dobrze się układa. Ale nasze zaufanie do Boga, tak naprawdę testowane jest wtedy, kiedy przychodzą różne burze i problemy do naszego życia. Wtedy widzimy, czy rzeczywiście ufamy Bogu, czy wierzymy Mu, czy mamy pokój w sercu pomimo okoliczności. Czy bliskie nam jest doświadczenie Króla Dawida, który powiedział w psalmie 23 że „choćbym szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę”.
Zwróćmy uwagę, że po tym gdy Pan uciszył morze i wiatr, zapytał się apostołów czemu są bojaźliwy i nie mają wiary (w. 39). Oni zaś w reakcji na to, co Pan Jezus uczynił z morzem i wiatrem pytali siebie nawzajem z kim mają do czynienia, że nawet żywioły są Mu posłuszne (w. 41).
Więc widzimy, że lęk, strach, obawy i niewiara apostołów była spowodowana tym, że nie znali dostatecznie dobrze Chrystusa. Gdyby wiedzieli z kim mają do czynienia zanim wybuchła burza, to ich reakcja na to wydarzenie byłaby inna. Gdyby wiedzieli, że obok nich znajduje się Ten, który panuje nad przyrodą w którego mocy jest każda sytuacja! Ten który zna przyszłość i wie co się za chwilę stanie i jaki będzie koniec wydarzeń! Czy wtedy by się bali, czy wtedy również traciliby wiarę i w przerażeniu krzyczeli giniemy?
Nie, wtedy mieliby podobny pokój do tego, który miał Pan Jezus, że mógł spać nawet w obliczu burzy. Podobny pokój do tego który miał Dawid gdy powiedział w psalmie 131
Psalm 131:2  Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
I podobny pokój który miał Paweł i Sylas, gdy trafili do więzienia w Filipi za zwiastowanie ewangelii (Dz 16 rozdz.), wcześniej zostali wychłostani, a będąc w więzieniu modlili się i śpiewem wielbili Boga.
Widzimy że niewiara oraz lęk wynika z tego, ze nie znamy dostatecznie dobrze naszego Boga, naszego Pana Jezusa Chrystusa i z tego powodu, że Go nie znamy to nie potrafimy mu zaufać w burzach naszego życia.
Dlatego to, co powinniśmy robić, to ciągle utwierdzać naszą wiarę, poznawać coraz bliżej naszego Pana, umacniać się w Nim i w potężnej Jego mocy jak pisze ap. Paweł do Efezjan w 6 rozdz.
I gdy Biblia mówi o tym, że Boży lud zna swojego Boga, to ma na myśli głębokie poznanie oparte na Słowie Bożym i osobistym doświadczeniu. Znać Boga to znaczy mieć z nim bliską więź, nie tylko wiedzieć kim jest, ale to znaczy być przyjacielem Boga jak był Abraham który Go poznał. W Starym Testamencie mamy to samo słowo, gdy jest mowa o poznaniu Boga i intymnym poznaniu kobiety,  żony.
I w miarę jak chodzimy z Bogiem i poznajemy Go coraz lepiej nasze zaufanie do Boga, oraz nasza wiara wzrastają, a strach i niepokój odchodzą.
Tak więc czemu uczniowie tak bardzo się bali? Brakowało im wiary. A czemu brakowało im wiary, bo nie znali Chrystusa dostatecznie dobrze. Gdy nie znamy Chrystusa, gdy nie wiemy kim jest, gdy nie wiemy co dla nas uczynił i co czyni każdego dnia, to jesteśmy bojaźliwy i brakuje nam wiary.

czwartek, 16 lutego 2017

Zbroja Boża - studium listu do Efezjan 6,14-20


Dalej Paweł omawia czym konkretnie jest zbroja chrześcijańska, którą należy nosić by odeprzeć szatańskie ataki.
6,14
Zwróćmy uwagę, że mamy odważnie przeciwstawić się wszelkim podstępom i pokusom diabelskim. Słowo Boże wzywa nas byśmy stanęli odważnie w walce z wszelką potęgą wroga. Nie chodzi o to, by teraz wszędzie szukać szatana by go zwalczać, ale chodzi o to, że gdy on nas atakuje, odważnie dać mu odpór. Walka duchowa chrześcijanina nie polega na gonieniu szatana, ale naśladowaniu Chrystusa. Gdy naśladujemy Chrystusa szatan krąży wokół nas jak lew ryczący i będzie nas atakował. Chce w ten sposób zwalczać dzieło Chrystusa w nas i czynione przez nas.
Zauważmy, że Bóg w walce z siłami zła nie zostawia nas samych, ale daje nam odpowiednie narzędzia do wygrania tej wojny. Problem naszych przegranych nie polega na tym, że Bóg nam nie pomaga, ale na tym że nie zawsze korzystamy ze wszystkich elementów uzbrojenia. Efez 4,27.
 Wcześniej Paweł (13 wiersz) mówi, że mamy przywdziać całą zbroje Bożą, nie kawałek czy jej część. Każdy brakujący element zbroi duchowej będzie nas osłabiał i przyczyniał się do naszych duchowych porażek. Żołnierz na polu bitwy może walczyć bez pełnego uzbrojenia, ale zdolność bojowa nie będzie taka jak wtedy, gdyby miał wszystkie elementy żołnierskiego wyposarzenia.

Pierwszym elementem uzbrojenia chrześcijanina jest pas prawdy. Pas żołnierzowi rzymskiemu był potrzeby do związania wszystkich luźno zwisających elementów tuniki. W czasie bitwy bardzo ważne było, by mieć swobodę ruchów co zapewniała luźna tunika, ale wymagała ona by spiąć ją jeszcze pasem. Dopiero wtedy żołnierz bez przeszkód mógł walczyć. Jeśli żołnierz nie posiadałby takiego pasa, to zaplątałby się podczas walki we własną odzież.
Jak myślisz czego dotyczy pas prawdy?
Pas prawdy dotyczy dwóch rzeczy:
·         Dotyczy tego w co wierzymy
·         I dotyczy tego co robimy
Pierwsza rzecz, to diabeł chce zaszczepić chrześcijaninowi wiarę w fałszywe doktryny, wierzenia i kulty, by osłabić jego duchową moc. Demony sieją doktrynalny zamęt na świecie, a także wśród kościołów i w ten sposób utrudniają służbę dla Boga i powodują, że chrześcijanie którzy przyjmą fałszywe doktryny swoją uwagę skupiają na nieprawdziwych rzeczach. Swój czas poświęcają na bezowocne działania nie przynoszące Bogu chwały.
Stanie w prawdzie, to stanie w Słowie Bożym, tak jak mówi słowo Boże 2 Tym 4,4; Tyt. 1,14. Danie posłuchu baśniom wprowadza podział, niszczy potencjał kościoła i w końcu doprowadza do rozłamu i zwiedzenia.

Kolejna rzecz, która dotyczy pasa prawdy to nasze życie, by było życiem w prawdzie, w uświęceniu, by wróg nie mógł się do niczego doczepić. Żydzie chrześcijanina powinno być czyste, przejrzyste, moralne by ci którzy nas obserwują nie mogli nam nic zarzucić. Tak więc jaki powinien być chrześcijanin?
Powinien być prawdomówny, godny zaufania, moralny stroniący od złego. Życie wierzącego powinno być godne ewangelii Chrystusowej Filip 1,27; Kol 1,10.
Chrześcijanin musi się strzec hipokryzji, podwójnego życia, które diabeł z pewnością wykorzysta do osłabienia chrześcijańskiego świadectwa i skutecznej walki duchowej.

Pancerz sprawiedliwości – Pancerz sprawiedliwości to część uzbrojenia zakładana na klatkę piersiową i chroniąca żołnierza przed ciosami na korpus.
Jak myślisz czym jest pancerz sprawiedliwości?
Wierzący chrześcijanin zawsze powinien stać w sprawiedliwości Chrystusa i świętości. Pancerz sprawiedliwości jest uchwyceniem się całkowicie sprawiedliwości Chrystusa i tego, że On zapłacił Krzyżu wszystkie nasze długi, grzechy 2 Kor 5,21; 1 Kor 6,11 Kol 2,14; 1 Piotr 2,24. Pancerz sprawiedliwości dotyczy również świętości chrześcijanina, nie tylko stoimy w sprawiedliwości Chrystusa, ale posiadamy również praktyczną świętość wynikającą z naszego nowego narodzenia. Jeśli posiadamy praktyczną świętość diabeł nie może nam nic zarzucić i nie może nas oskarżać.
6,15 - 17
Buty żołnierza – Rzymscy żołnierze nosili specjalne buty z ćwiekami, które pozwalały im utrzymywać bardziej pewną pozycje w walce.
Podobnie i chrześcijanin powinien trwać mocno w przekonaniu że ewangelia to moc Boża i powinien odważnie dzielić się nią w każdej sytuacji (Rzym 1,16-17).
Ciągle powinniśmy być gotowi, by dzielić się poselstwem ewangelii przy każdej okazji.
Jeśli nie dzielimy się ewangelią, boimy się nią dzielić lub wstydzimy się jej, albo nie do końca dowierzamy że jest to Boża moc ku zbawieniu człowieka, to wtedy oddajemy pole diabłu. Rzym 10,14-17. Tak więc buty do zwiastowania ewangelii to są najpiękniejsze buty jakie człowiek może założyć.

Tracza wiary – Tarcza to część zbroi żołnierza która chroniła całe jego ciało. Chodzi tutaj o dużą tarczę, którą używał rzymski żołnierz.
Jak myślisz co jest tarczą wiary dla chrześcijanina?
Paweł ma tutaj na myśli ufność Bogu, oparcie się całkowicie na Bogu (Psalm 27). Jest tutaj mowa o zawierzeniu Bożym obietnicom, zaufaniu trosce Bożej w każdej chwili naszego życia. Zaufanie Bogu szczególnie wtedy jest potrzebne, gdy mamy problemy lub musimy podjąć decyzje zgodne z Bożym Słowem. Wtedy tak naprawdę objawia się, czy nasze zaufanie do Boga jest odpowiednio duże.
Pomyślmy o tym, że duża część  grzechów bierze się z tego, że człowiek ulega kłamstwom szatana, że zaoferowana nam przyjemność da nam szczęście, spełnienie i radość. Wtedy człowiek zaczyna wątpić, że to Boże Słowo daje nam prawdziwe spełnienie i radość i odrzuca posłuszeństwo i błogosławieństwo.
Gdy trzymamy tarcze wiary, czyli niezachwianie trzymamy się Bożych obietnic nie wątpiąc, to wtedy pociski szatana i demonów odbijają się od niej. Wtedy kłamstwa szatana tracą moc i szatan nie może nas zwodzić. Ogniste pociski diabła to pokusy, którymi szatan chce nas odwieść od posłuszeństwa Bogu lub doświadczenia które mają na celu wypróbować nas.   Przyp. Sal 30,5-6

Jak myślisz jakie kłamstwa diabła przyjmujemy kiedy nie mamy tarczy wiary?

Przyłbica Zbawienia – Hełm miał chronić głowę żołnierza w bitwie, bo głowa zawsze stanowiła główny cel, głowa to centrum dowodzenia.
Jak myślisz co to jest przyłbica zbawienia?
Przyłbica zbawienia jest pewnością zbawienia jaką ma chrześcijanin przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli uwierzyliśmy w Chrystusa i narodziliśmy się na nowo z Ducha Św. możemy być całkowicie pewni swojego Zbawienia, bo wiemy, że Pan Jezus zapłacił nasze długi na Krzyżu golgoty. Zapłacił za wszystkie nasze grzechy, za te które popełniliśmy w przeszłości, popełniamy i jeszcze popełnimy.
Diabeł chce zachwiać nasza pewnością Zbawienia, ze Bóg nam czegoś nie przebaczy, że bycie pewnym to wyraz pychy duchowej. Ale jesteśmy pewni nie dlatego, że my coś uczyniliśmy, ale jesteśmy pewni ofiary Chrystusa. J 6,37-39; 10,28, 1 Piotr 1,3-5; 1 Jana 5,11-13

Miecz ducha –  Jak miecz był jedyną bronią żołnierza, tak Słowo Boże jest jedyną bronią którą ma posługiwać się chrześcijanin przed siłami ciemności.
Chodzi o to, że mądrość Słowa Bożego i właściwy jego wykład objawiają podstępne ataki złego diabelskie fałszywe doktryny, uwalniamy tych ludzi którzy są w diabelskiej niewoli, a którym diabeł zamyka oczy na ewangelię (2 Kor 10,3-5); Hebr. 4,12.

6,18
W wierszu 18 Paweł mówi jak powinno wyglądać życie modlitewne wierzącego.
ü  Modlitwa powinna być różnorodna – w każdej modlitwie. Powinniśmy się modlić w różnych sytuacjach i o różne sprawy, właściwe wszystko przynosić Bogu w modlitwie każdą troskę, każdą sprawę, każdego człowieka, zbory i wszystkich ludzi których znamy i mamy z nimi kontakt. Modlitwie powinno towarzyszyć uwielbienie, dziękczynienie i prośby.
ü  Druga rzecz pokazuje jak często powinniśmy się modlić. Powinniśmy się modlić o każdym możliwym czasie Rzym 12,12; Filip 4,6; 1 Tes. 5,17
ü  Trzecia rzecz mówi, że mamy modlić się w Duchu Św. przede wszystkim chodzi o to, że gdy się modlimy to mamy się skupić na modlitwie zgodnej z Bożą wolą, mamy modlić się o te sprawy i w taki sposób jak Bogu się podoba. Trzeba się poddać i dopasować do Bożej woli Rzym 8,26-27.
ü  Należy być czujnym właśnie przez modlitwę i reagowanie na duchowe potrzeby. Moce ciemności chcą nas odwieść od modlitwy, osłabić jej moc przez przekonanie nas, że nie jest ona taka ważna i konieczna Jak 5,17; Mat 26,41
ü  I ostatnia rzecz odnośnie modlitwy to należy modlić się wytrwale nie ustawając. Wiele modlitw nie zostało wysłuchanych, bo zostały porzucone w pół drogi.
6,19
Jak myślisz z czym zmagał się Paweł przy zwiastowaniu ewangelii?
Najwyraźniej Paweł zmagał się ze wstydem i nieśmiałością czym atakuje szatan każdego chrześcijanina zwiastującego ewangelię. Diabeł zapewnia nas, ze to głupie, że będą się z nas śmiali, że nasze imię będzie poniewierane, gdy będziemy odważnie dzielili się ewangelią. Paweł prawdopodobnie miał chwile gdy wszystko mu mówiło, żeby to zostawić, ale, zmuszał swoje ciało do posłuszeństwa Chrystusowi by On był przez niego uwielbiony.
Powinniśmy modlić się o tych którzy zwiastują ewangelię i podjęli się zwiastowania słowa. Często są na pierwszej linii frontu i potrzebują naszego wsparcia w modlitwie.
Podobnie jak Paweł będziemy atakowani przez szatana żeby wstydzić się zwiastowania i dbać o nasze dobre imię i dobra opinię w oczach świata.

6,20
Paweł nie uważał odsiadki w więzieniu za zwiastowanie ewangelii jako porażki, ale i tam chciał służyć Bogu, głosić ewangelię i przynosić owoce dla Chrystusa Filemona 1,10.




sobota, 11 lutego 2017

Przez cierpienie do chwały Ew. Mateusza 20,20-24


Lepsza praca, wyższe stanowisko, lepsze zarobki, szybsze załatwienie sprawy, szybsze przyjęcie do lekarza, pozytywna decyzja w urzędzie i wiele innych. Któż z nas nie doświadczył tego, że odpowiednie znajomości otwierają wiele drzwi. Tak często funkcjonuje ten świat i na takich zasadach jest zbudowany. Apostołowie myśleli, że podobnie funkcjonuje Królestwo Boże. Pan Jezus wcześniej mówił o wielkiej nagrodzie dla tych, którzy opuszczą swoje domy, pracę, rodziny czy cokolwiek innego dla Królestwa niebieskiego, a w zamian za to, otrzymają po stokroć więcej niż to co zostawili (Mat 19,29).
Dla uczniów stokroć więcej to jakieś materialne profity, zaszczyty i stanowiska. Z pewnością ich apetyty przez wcześniejsze obietnice Pana Jezusa zostały rozbudzone jeszcze bardziej. Wciąż myśleli w stary ziemski sposób. Nawet teraz, kiedy do śmierci Pana Jezusa zostało kilka dni. Myślą o tym, kto z nich będzie pierwszy, kto z nich ważniejszy, kto z nich będzie miał więcej.
Nie myślą jednak o poświęceniu, służbie, cierpieniu, obowiązkach oraz o tym, że droga do chwały wiedzie przez krzyż, bo o tym jest ten fragment.
Znany kaznodzieja John MacArthur powiedział kiedyś: „że dzisiejsze chrześcijaństwo często myśli że planem Boga dla nas jest być zdrowym, bogatym zadowolonym, spełnionym w samorealizacji, a bardzo mało wiemy o poświęceniu, bólu i cierpieniu. To z kolei prowadzi nas do skupiania się na nas samych, pogoni za wygodami, przyjemnościami, wakacjami, podróżami i spełniania tego co uważamy za najgłębsze nasze potrzeby”.
Jeśli nasze potrzeby są zaspokojone, to wtedy możemy mówić o tym, że prowadzimy spełnione życie.
Podobnie w naszym fragmencie, uczniowie myśleli że oni tu są najważniejsi, ich potrzeby są pierwszorzędne, oni muszą mieć pierwsze miejsce, muszą być lepsi od innych.
I łatwo było im słuchać o nagrodach, splendorze i chwale która ich czeka za to, że poszli za Chrystusem. To najczęściej  zapamiętywali z wypowiedzi Pana Jezusa. Jednak wezwania do niesienia krzyża, cierpienia i poświęcenia odbijały się do nich i nie brali ich sobie do serca.
Ale przecież chwilę wcześniej Pan mówił im o cierpieniu, o tym że zostanie wydany, o tym że Go umęczą i zabiją w Jerozolimie. Jeszcze wcześniej mówił o konieczności porzucenia tego co przedstawia jakąś wartość w naszym życiu, by poświęcić wszystko  dla Królestwa Bożego.
Tak, nie łatwo jest słuchać o kosztach jakie należy ponieść dla Chrystusa, znacznie łatwiej o zaszczytach i nagrodach.
Niekiedy wydaje się, że dzisiejsze chrześcijaństwo niemal utraciło drogę krzyża. Ciągle słyszymy o chwale, ale mamy tendencje zapominać, że Boża chwała przychodzi przez cierpienie dla sprawy ewangelii.
Pamiętam jak kiedyś zwiastowałem w pewnym kościele i mówiłem, że Bóg dyscyplinuje, karci i smaga oraz ćwiczy przez doświadczenia  swoje dzieci. Po nabożeństwie podszedł do mnie pewien brat w Chrystusie i napomniał mnie, że Bóg jest dobrym kochającym Ojcem i nigdy nie chce, by jego dzieci cierpiały.
Prawdą jest że Bóg jest dobrym kochającym Ojcem, ale Ojcostwo Boże nie polega na wyeliminowaniu z naszego życia cierpienia, ale na wychowaniu nas, doprowadzeniu do dojrzałości w Chrystusie, byśmy byli doskonali, nienaganni niemający żadnych braków (Jak 1,4).
Pan Jezus bardzo często mówił w swoim nauczaniu o kosztach i cierpieniach jakie muszą ponosić jego uczniowie. Mówił o tym, że ci którzy za nim pójdą często nie mają miejsca na tym świecie podobnie jak On. Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, jednak dla Syna Człowieczego nie znalazło się miejsce na tym świecie. W rozdziale dziesiątym Mateusza Pan powiedział, że nie przyszedł przynieść pokoju na świat, ale miecz (Mat 10,34). Z powodu wiary w Niego będą podziały w rodzinach, w małżeństwach w relacjach między matką a córką, ojcem a synem. I chrześcijanie będą prześladowani przez własną rodzinę. Pan również mówił o tym, że należy całkowicie stracić swoje życie dla Niego (Łuk 14,33) nawet do śmierci włącznie jeśli zajdzie taka potrzeba.
Tak więc te lekcje o cierpieniu, kosztach i wyrzeczeniach dla Chrystusa ciągle się powtarzały, ale uczniowie nie chcieli ich słyszeć. Stąd postawa synów Zebedeusza (Mk 10,35), Jakuba i Jana by mieć jak najlepszą pozycje w niebie, inni myśleli podobnie.
Czytamy że matka Synów Zebedeuszowych, Jakuba i Jana przyszła do Pana Jezusa i prosiła, by jej synowie mieli bardzo dobrą pozycje w Królestwie Jezusa. Chciała by jeden z nich zsiadał po Jego prawicy, a drugi po lewicy. W Ew. Marka w 10 rozdz. czytamy o tej samej sytuacji i tam matka Jakuba i Jana nie jest wymieniona. Najwyraźniej byli wszyscy w tej sprawie u Pana Jezusa, Marek jednak zwrócił jedynie uwagę na Jakuba i Jana.

Szukanie własnej chwały
Zobaczmy, oni przychodzą i szukają chwały dla siebie, naczelnego miejsca, chcą mieć władze i być podziwianym przez wszystkich. Nasuwa się pytanie dlaczego właśnie oni, dlaczego przyszli ze swoją matką, czy sami nie mogli zapytać o to Pana?
Wielu biblistów jest zgodnych, że matka synów Zebedeuszowych to siostra Marii matki Jazusa. W Ew. Mateusza czytamy, że pod krzyżem gdy Pan Jezus umierał stało kilka kobiet i była tam między nimi matka synów Zebedeuszowych
Mateusza 27:56  Wśród nich była Maria Magdalena i Maria, matka Jakuba i Józefa, i matka synów Zebedeuszowych.
Marek natomiast podaje nam imię matki synów Zebedeuszowych
Marka 15:40  Były też niewiasty, które się przypatrywały z daleka, między nimi Maria Magdalena i Maria, matka Jakuba Mniejszego, i Jozesa, i Salome.
Więc matka Synów zebedeuszowych miała na imię Salome.
Ewangelista Jan natomiast nie wymienia Salome z imienia tylko nazywa ją siostra matki Jego
Jan 19:25  A stały pod krzyżem Jezusa matka jego i siostra matki jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
To by nam wyjaśniało dlaczego akurat Matka Jakuba i Jana wraz z synami przychodzi do Pana Jezusa w tej sprawie. Chodzi o to, że Pan Jezus jest jej siostrzeńcem, a ona dla niego ciotką. Synowie Salome natomiast są kuzynami Pana Jezusa. Z tego powodu oni myślą, że mogą po znajomości załatwić sobie lepsze miejsce w Królestwie Bożym.
Ona i jej synowie chcą działać i funkcjonować jak ten świat przez politykę, znajomości, dążenie do ludzkiej chwały i zaszczytów. O jakże wspaniale myślą, że okazało się iż Jezus, ktoś z naszej rodziny jest Królem, ma władzę. Z pewnością przy rozdzielaniu stanowisk nas nie pominie, ale musimy mu jeszcze o tym przypomnieć. Wydaje się że zapomnieli wcześniejszego nauczania z 12 rozdz. Mateusza kto jest prawdziwą rodziną Pana.
Więc mówi ona, obiecaj nam, powiedz że tak będzie, że moi synowie będą ważnymi postaciami w twoim Królestwie (21). Wcześniej złożyła Mu pokłon, potraktowała Go jak króla ze wszelkimi zaszczytami, a teraz chce Nim manipulować.
Ale Jezus mówi do niej nie wiecie o co prosicie (w. 22). Zupełnie nie rozumiecie o co chodzi w Królestwie Bożym, czym jest Królestwo Boże. I wiemy że to się zmieniło w ich życiu po Zmartwychwstaniu i wylaniu Ducha Św. Ale do tej chwili myśleli w sposób przyziemny i cielesny. I choć minęło prawie 2000 tys. lat od tych wydarzeń, wciąż w chrześcijańskim Kościele znajdziemy wielu ludzi i przywódców którym zależy na ziemskich zaszczytach, na pierwszych miejscach, na tym by ludzie ich chwalili, doceniali, by podziwiali ich służbę, pozycję, by nazywali ich nauczycielami, biskupami i widzieli w nich kogoś wyjątkowego. Podkreślają  swój autorytet przez odpowiedni ubiór, chcą odpowiedniej do ich pozycji czci dla siebie, czy każą do siebie mówić w wyjątkowy sposób jak np. Papież każe się nazywać Ojcem świętym inni biskupem, waszą ekscelencją, waszą świętobliwością czy jeszcze inaczej.  Są osoby nauczyciele pastorzy, którzy nigdy nie przyszliby służyć do małego niewiele znaczącego Zboru, czy kościoła, no bo co to za zaszczyt, co to za prestiż, wszak wtedy niewiele znaczę! Inni w kościele chcą zabiegać i walczyć o stanowiska nie w celu służby, ale zaspokojenia własnej ambicji.  Czasami nauczyciele w Zborze są gotowi pójść na kompromis z ewangelią tylko dlatego żeby ich zapraszano na salony, do telewizji, towarzystwa i mogli się w ten sposób pokazać, zaprezentować i zaspokoić swoją pychę. Niekiedy w samych zborach zdarzają się podziały wynikające z walki i rywalizacji między przywódcami kościoła o wpływy i stanowiska.
Również wśród członków kościoła są sytuacje kiedy mężczyźni i kobiety zamiast kierować się miłością Chrystusową w służbie dla innych, znosić cierpliwie trudności kierują się własną ambicją, egoizmem i samolubstwem. Ile razy spotkałem się z postawą że ktoś poczuł się obrażony, bo nie został zauważony, bo nie podziękowano mu, nie doceniono w taki sposób jak oczekiwał, lub nie został przeproszony w taki sposób jak uważał  że na to zasługuje. 
Tak, zdecydowanie zbyt dużo jest w kościele dążenia do wyniesienia własnego ja, dążenia do próżnej chwały, zaspokajania własnej pychy. Zdecydowanie zbyt dużo jest pogoni za zaszczytami, za tym by nas chwalono i doceniano, a zbyt mało jest poświęcenia, pokory, uniżenia i gotowości na cierpienie.

Chwała przez cierpienie
Teraz zobaczmy jak nasz Pan do takich pomysłów i im podobnych jak mieli synowie Zebedeusza się odnosi.
Mateusza 20:22  A Jezus, odpowiadając, rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który ja pić będę? Mówią mu: Możemy.
23  Mówi im; Kielich mój pić będziecie, ale zasiąść po prawicy mojej czy po lewicy - nie moja to rzecz, lecz Ojca mego, który da to tym, którym zostało przez niego przygotowane.
On mówi do nich, rozumiem chcecie chwały, chcecie pierwsze miejsca w moim Królestwie, ale nie rozumiecie że najwyższe miejsca w moim Królestwie, największa chwała jest dla tych którzy cierpią dla sprawy ewangelii.
Największa chwała czeka tych, którzy przechodzą dla Królestwa Bożego przez największe cierpienia, tych którzy poświęcają się najbardziej, tych którzy wyrzekają się najmocniej, własnego ja, świata, grzechu i bezkompromisowo podążają za Chrystusem.
Często ludzie pytają o nagrody w niebie, jacy ludzie otrzymają największa nagrodę? Słowo Boże mówi wyraźnie, że największą nagrodę otrzymają ci co płaca najwyższą cenę. Pan Jezus zapytał się Jakuba i Jana, czy możecie pić kielich który ja będę pił (w. 22)? Mając w ten sposób na myśli cierpienie jakie, Go czeka. Daje im w ten sposób do zrozumienia, że największe wywyższenie w niebie przychodzi przez cierpienie dla sprawy ewangelii. Drodzy wielką prawdą Słowa Bożego i nie łatwą jednocześnie do jej przyjęcia jest, że droga do chwały w Królestwie Bożym wiedzie przez cierpienie.
Obawiam się że wiele kościołów w XXI wieku nie jest w stanie tego zaakceptować. Jesteśmy ciągle bombardowani hasłami ze świata i również z kościoła chrześcijańskiego (o zgrozo) jak jesteśmy ważni, jak ważne są nasze plany, samorealizacja, nasze marzenia, nasza wygoda. I tak nieustannie nasz egocentryzm jest budowany kosztem Chrystocentryzmu, a zamiast miłości ku bliźniemu jesteśmy utwierdzani w miłości ku sobie. Biblia nigdzie nie uczy, że mamy podnosić poziom akceptacji siebie jak to dzisiaj słyszymy z wielu kazalnic i na wielu konferencjach. Biblia uczy, że mamy zapierać się siebie. W wyniku skupiania się kościoła by podnosić samoocenę ludzi staliśmy się niemal całkowicie odporni na gotowość cierpienia i poświęcenie. Przywykliśmy do tego, że liczę się przede wszystkim ja, moje dążenia i moje potrzeby, mój czas i moje pieniądze. Jeśli coś mi służy, jeśli czuje się z czymś dobrze, to mogę się w to zaangażować. Ale jeśli coś jest zbyt trudne, bolesne, to należy to jak najszybciej porzucić. Obserwujemy to dzisiaj w małżeństwach czego finałem są rozwody, w kościele kiedy niezadowolony zmieniam społeczność, w relacjach z ludźmi i w zaangażowaniu dla sprawy Chrystusa.
Spotkałem się już z tym, że zmienia się teksty wielu starych pieśni kościelnych mówiących o poświęceniu i cierpieniu, naszej grzeszności, naszej nędzy, a w miejsce tych słów wstawia się teksty jak jesteśmy ważni w Bożym palnie i jak bardzo On nas kocha i jak cenni jesteśmy dla Boga i jak mocno bijemy szatana.
Ktoś zauważył odnośnie ewangelizacji różnicę miedzy starym, a nowym Krzyżem mówiąc:
„Stary Krzyż uśmiercał nasze ja, nowy bawi, daje rozrywkę. Stary Krzyż potępiał człowieka, nowy zapewnia. Stary Krzyż niszczył ufność w ciele, nowy do tego wzywa. Stary Krzyż przynosił łzy i krew, nowy przynosi śmiech.
Gdy będziemy czytać uważnie Biblię nie będziemy mieli wątpliwości co do tego, że do wielkiej chwały w Królestwie Bożym dochodzimy przez cierpienie, przez wzięcie swojego Krzyża i pokorne naśladowanie Pana Jezusa Chrystusa.
Zwróćcie uwagę na kilka fragmentów które wyraźnie o tym mówią:
2 Koryntian  4:17  Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały.
Paweł mówi, że każde cierpienie w służbie chrześcijańskiej jest tylko chwilowe w porównaniu z wieczną chwałą. Choćby największy ucisk jest niewielki w kontekście chwały którą przynosi. Chrześcijańskie cierpienie, wyrzeczenia i poświęcenie nie jest czymś przed czymś powinniśmy się wzdrygać, ale czymś do czego powinniśmy dążyć, bo pracuje to na naszą korzyść, przynosi nam przeogromną obfitość wiecznej chwały.
2 Tymoteusza 2:12  Jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze;
W niektórych bibliach, choćby w Biblii Gdańskiej jest ten fragment tłumaczony „jeśli z nim cierpimy” albo jeśli cierpimy dla Niego dla Chrystusa z nim również będziemy Królować. Wytrwanie o którym Paweł mówi, to cierpliwe znoszenie cierpień dla sprawy ewangelii. Takie cierpliwe znoszenie cierpień i wyrzeczeń prowadzi nas do miejsca po prawicy i lewicy Pana Jezusa Chrystusa.
Jakiś czas temu mówiłem o tym na podstawie przypowieści o robotnikach w winnicy z 20 rozdz. Ew. Mateusza że wszyscy otrzymają taka samą wartość życia wiecznego, a teraz mówię o większej chwale dla niektórych. Czy czasami to sobie nie przeczy, ktoś może się zastanawiać?
Nie, bo słowo Boże mówi o tym i o tym. O tym, że wszyscy otrzymają jednakowe życie wieczne, ale dla niektórych, tych co poświęcili dla Niego (Chrystusa) najwięcej jest zarezerwowana największa chwała, najwspanialsza nagroda.  
Pan Jezus wypił cały kielich gniewu Bożego, On cierpiał najbardziej, sprawiedliwy za niesprawiedliwych. On cierpiał za nas, cierpiał nie zasłużenie dla sprawy Bożej i jest wywyższony najbardziej.
Obok Niego po prawicy lub lewicy nie zasiądą ci którzy mają z nim jakieś cielesne powiązania, powołują się na jakieś polityczne układy, sukcesje apostolską, religijną ciągłość, czy w nazwie kościoła mają „chrześcijański”, czy nawet mówią do niego Panie, Panie. Ale zasiądą ci, co cierpią najbardziej dla Jego sprawy.

Ufność we własne siły
Teraz 22 wiersz pokazuje nam, że Jakub i Jan nie mają pojęcia o czym mówi Pan Jezus, gdy zadaje im pytanie „czy możecie pić kielich, który ja piję”.
Oni twierdzą, że mogą pić ten kielich (w. 22). Gdyby tylko wiedzieli z czym ten kielich jest związany, co ten kielich za sobą pociąga nie powiedzieliby tego. Raczej powinni powiedzieć „Panie Jezu nie wiemy o czym mówisz, co masz na myśli”. Zamiast polegać na nim polegali na sobie, na własnych ambicjach, własnej pewności, własnej pysze. Mówili podobnie jak Piotr, „Panie choćby wszyscy się ciebie zaparli ja się nie wyprę”. Jednak za chwile miało się okazać, że wszyscy Pana Jezusa zostawią, wszyscy go opuszczą, a najwierniejsi zaprą się Go. Może się okazać że nasze deklaracje wierności Panu nie wiele znaczą, musimy być pokorni, świadomi naszej grzeszności i zawodności polegając na Panu, by w chwilach gdy trzeba iść drogą cierpienia wspomógł nas, bo w oparciu o nasze siły nie damy rady.
Właśnie jestem po lekturze książki „Bezpieczna Kryjówka” Corrie Ten Boom. Książka ta opowiada o dwóch chrześcijankach, siostrach, które trafiły do obozu koncentracyjnego za ukrywanie Żydów. Tam cierpiały strasznie dla sprawy Chrystusa i tylko dzięki mocy Chrystusa były w stanie zachować chrześcijańską miłość, radość i uprzejmość w stosunku do współwięźniów i swoich wrogów. W obozie organizowały też spotkania biblijne codziennie narażając swoje życie, jednocześnie pragnąc dzielić się Chrystusem z innymi więźniarkami, którzy tej nadziei nie mieli. I gdyby nie moc Chrystusa nie byłoby to możliwe. Po wojnie jedna z tych sióstr Corri przeorganizowała taki właśnie obóz koncentracyjny na miejsce pomocy dla osób pokrzywdzonych przez nazistowski ustrój.
Możemy znosić cierpienie, powinniśmy znosić cierpienia i będziemy w stanie do największych poświeceń jeśli chodzimy z Chrystusem. I Pan daje odp. Jakubowi i Janowi (w. 23), będziecie pić z kielich, który ja piję.
On mówi o ich przyszłym cierpieniu, o tym że przyjdzie im zapłacić najwyższą cenę dla Królestwa Bożego. W Dziejach apostolskich w 12,2 czytamy że Jakub został ścięty przez Heroda. Jan natomiast za wierne trwanie przy Chrystusie został zesłany przez władze na wyspę Patmos.
Pan mówi, że Ojciec wie komu nadać najwyższe zaszczyty, że nie ludzie je przyznają, nie oni ustanawiają pierwsze miejsca w niebie, nie według znajomości to się dzieje, czy przynależności denominacyjnej, ale Bóg daje je tym, którym to przygotował. To są ci, którzy poświęcą się najbardziej, to są ci którzy porzucą wszystko dla Chrystusa, ziemskie ambicje, ludzkie zaszczyty, pogoń za tym światem i położą całych siebie na ofiarę. Jak to mówi list do Rzymian
Rzymian 12:1  Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza.
Zobaczmy, że inni uczniowie, gdy to usłyszeli oburzyli się na Jakuba i Jana. Ale nie oburzyli się dlatego, że uważali iż to strasznie nie duchowe co oni zrobili. Oburzyli się dlatego, że to oni chcieli mieć te pierwsze miejsca czego dali później wyraz podczas ostatniej wieczerzy kłócąc się ze sobą, kto z nich ważniejszy w Królestwie Bożym (Łuk 22,24). I wtedy Pan Jezus postanowił im wytłumaczyć na czym polega przewodzenie w Królestwie Bożym, ale o tym następnym razem.
Teraz spróbujmy podsumować:
1.      Choć Pan Jezus często uczuł uczniów o poświeceniu i cierpieniu, to jednak uczniowie nie zwracali na to uwagi, bo myśleli w sposób ziemski, materialny, egoistyczny.
2.      Po drugie nie powinniśmy szukać własnej chwały i zaspokojenia własnych ambicji jak czynili to Jakub i Jan
3.      Po trzecie, pierwsze miejsca w Królestwie Bożym są dla tych którzy najbardziej cierpią dla sprawy Chrystusa, dla ewangelii. Dla tych którzy poświęcili najwięcej własnego czasu, własnych wygód, własnych pieniędzy, własnych marzeń, własnych ambicji, własnego zdrowia i swoje życie by służyć Chrystusowi.
4.      Po czwarte wytrwałe cierpienie dla Chrystusa jest możliwe tylko przy wsparciu Ducha Św. a nie o własne siły. Amen 


Łączna liczba wyświetleń