wtorek, 28 marca 2017

Boże powołanie Galacjan 1,11-24


Ostatnio mówiliśmy o tym jak istotna jest prawda ewangelii, tak że inna ewangelia zmienia wszystko. Traci swoją moc Zbawczą i zwodzi ludzi dając im fałszywą nadzieje. Jest tylko jedna Ewangelia prawdziwa, tą którą zwiastował apostoł Paweł od początku, ewangelia łaski, że człowiek jest usprawiedliwiony przed Bogiem niezależnie od swoich uczynków. Dzieje się to Tylko i wyłącznie na podstawie wiary w Pana Jezusa Chrystusa. Jest tak dlatego, że Chrystus zapłacił swoją śmiercią na Krzyżu Golgoty za każdy nasz grzech. Jeszcze raz mówię, że moc tej ofiary w życiu człowieka staje się skuteczna przez osobistą wiarę.

1,11
Teraz Ap. Paweł przechodzi do wyjaśnienia Galacjanom, że usprawiedliwienie człowieka przez Ewangelię łaski nie jest Jego pomysłem. On sam do tego nie doszedł na podstawie ludzkich dociekań i przemyśleń.
Wyjaśnienie takie staje się konieczne ze względu na podważany autorytet Pawła w Zborach Galacji przez fałszywych nauczycieli.
Nie Tylko Paweł sam swoją dedukcja i mądrością nie doszedł do rdzenia ewangelii, ale również nie uczynił tego żaden inny człowiek.

Paweł mówi wyraźnie, że Ewangelia nie jest pochodzenia ludzkiego (11). Ewangelia nie jest ludzkim sposobem usprawiedliwienia człowieka z grzechów, ale Bożym. Gdyby była pochodzenia ludzkiego byłaby bardzo podobna do innych ludzkich religii, a tak jest zupełnie inna, tak różna od ludzkich sposobów oczyszczenia. Z tego powodu że ewangelia pochodzi od Boga jest skuteczna, dlatego ma być normą dla każdego człowieka który chce być zbawiony.

I chociaż wiemy że na świecie jest mnóstwo religii, to tak naprawdę istnieją tylko dwie. Ludzka religia uczynków i Boża religia łaski. Wszystkie ludzie sposoby usprawiedliwienia człowieka polegają na zapracowaniu sobie na zbawienie swoją aktywnością religijną, dobrymi uczynkami, religijnymi posługami, modlitwami, sakramentami, zadawaniem sobie cierpienia, dawaniem pieniędzy i wiele innych tym podobnych ludzkich starań, by oczyścić się z grzechów (Rzymian 10,3).
Boża religa natomiast nie pochodzi od człowieka, ale pochodzi z nieba od Boga. Dlatego dla ludzkiego umysłu jest tak niedorzeczna, głupia i zbyt prosta, bo polega na usprawiedliwieniu, przebaczeniu wyłącznie na podstawie wiary w Chrystusa. Uczynki człowieka i jego starania nie mają na to żadnego wpływu. To Bóg sam przez swoją łaskę, niezasłużoną przychylność i swoją suwerenną wolą zbawia grzesznika i czyni go nowym stworzeniem (1 Kor 12,3; Rzym 1,16)

1,12
Paweł otrzymał objawienie ewangelii w sposób unikatowy i osobisty. Nie przekazał mu jej żaden człowiek, nikt z ówczesnych jemu jej mu nie głosił, ale ewangelia którą otrzymał bezpośrednio pochodziła od Pana Jezusa Chrystusa kiedy Bóg objawił się Jemu na drodze do Damaszku (Dz 9,1-16).  Paweł może mieć tu na myśli również jakieś głębsze objawienie ewangelii które otrzymał później, gdy poszedł na pustynie do Arabii (w 17) i tam trzy lata był przygotowywany przez samego Pana Jezusa do swojej służby.
W ten sposób Paweł pokazuje, że fałszywi judaistyczni nauczyciele którzy kwestionują jego apostolstwo i jego służbę nie mają racji. Zarówno Jego powołanie pochodziło od Boga jak i Ewangelia którą głosił.
Dzisiaj jest również wiele osób którzy kwestionują listy Pawła czy czyniąc to mają słuszne racje?
Oczywiście nie, zarówno osoba Pawła jak i jego nauczanie mają na sobie Boży autorytet i powinniśmy tego słuchać i być temu posłuszni 2 Tes. 3,14. Słowa zapisane w listach Pawła są słowami Boga skierowanymi do nas. Ewangelia głoszona przez Pawła jest Bożą ewangelią.

1,13 – 20
 Zwróć uwagę że Paweł dalej przedstawia 5 argumentów które potwierdzają że Jego apostolstwo i ewangelia pochodzą od Chrystusa.

1.      Pierwszym argumentem Pawła jest, że dobrze zna Żydostwo i sam był gorliwym Żydem, Faryzeuszem, przestrzegającym zasad swojej religii i przykazań, a jednak nie znalazł w tych zasadach usprawiedliwienia z grzechów ( w 13-14) Dz Ap 8,1-3 Filip 3,3-7.
Skoro On tak gorliwy i oddany swojej religii nie znalazł tam usprawiedliwienia to nikt nie powinien go tam szukać, a tym bardziej Galacjanie którzy poznali już ewangelię.

Jak myślisz dlaczego niektórzy ludzie gdy poznają łaskę później znowu zawracają do swoich religii lub porzucają Łaskę i przyjmują cos innego?

Przykład Pawła pokazuje również, że wszyscy ludzie powinni natychmiast porzucić swoje ludzkie tradycje, religie ojców i zwrócić się do Jezusa Chrystusa, ewangelii łaski, która jedynie może dać człowiekowi zbawienie. Gdyby zbawienie w Judaizmie było możliwe Paweł z pewnością by nie porzucił religii swoich ojców.
W ten sposób również Paweł pokazuje Galacjanom i Judaistycznym nauczycielom powołując się na religie swoich Ojców, że właściwie zrozumienie Starego Testamentu prowadzi człowieka do Chrystusa. To w nim człowiek doznaje odpocznienia, a nie w przestrzeganiu zakonu.
Też przez przywoływanie swojego świadectwa Paweł wskazuje na Jezusa, że był tak gorliwym w swojej dawnej religii że żadna siła nie mogła go z tej drogi zawrócić, tylko mógł uczynić to sam Bóg. Więc Galacjanie powinni to dostrzec, że żaden człowiek nie przekonał Pawła, żadna psychologia i ludzkie argumenty. Zresztą on sam nie miał ochoty zmieniać poglądów.

Jak myślisz czy nagła zmiana kierunku życia dla ludzi może być świadectwem tego, że poznali Chrystusa, a jeśli tak to jaka zmiana?

2.      Drugi argument Pawła jest taki, że Jego nawrócenie oraz cała służba tak naprawdę nie wypływa z niego, ale tym który to wszystko przygotował i spowodował Jego nawrócenie jest Bóg. Bóg wyznaczył Pawła do tej służby zanim się jeszcze urodził. Na jego powołanie i nawrócenie nie wpłynęły żadne jego starania, a wyłącznie Boża suwerenna decyzja (w 15).
Zwróć uwagę że Paweł wyjaśnia w jaki sposób Bóg go powołał? Bóg uczynił to przez łaskę swoją, przez niezasłużone niczym swoje miłosierdzie względem tych którzy mają być zbawieni.
Podobnie jest z każdym człowiekiem powołanym do zbawienia i do służby przez Boga. Bóg uczynił to zanim jeszcze się urodziliśmy, ale objawił łaskę swoją nad nami w odpowiednim czasie (Efez 1,4; Mat 25,34). Podobnie Bóg mówił wobec innych powołanych Bożych proroków Izaj 49,1; Jer 1,5; Rzym 9,10-23

·         Jak Bóg powołał Pawła, tak powołuje każdego chrześcijanina, by objawić mu Syna swego by przez nas objawić Go przed światem.
·         Zwróć również uwagę jak wielka jest łaska Boża. Paweł był przecież prześladowcą kościoła, prześladowcą Chrystusa i niszczył Boży kościół. Jednak Bóg go powołał i okazał mu miłosierdzie. Nie odpłacił mu tym samym, ale zmiłował się nad nim. Podobnie i z nami Bóg nie odpłacił nam wedle naszych grzechów. Zasługiwaliśmy na potępienie i z pewnością byśmy się nie nawrócili, gdyby Bóg nie okazał nam łaski i nie powołał nas.

3.      Trzecim argumentem Pawła jest, że gdy został powołany przez Boga nie radził się ludzi i nie potrzebował ich autorytetu był pełnić Bożą służbę (16 – 17).
·         Nie radził się żadnego człowieka, np. Ananiasza czy kogokolwiek innego.
·         Nie radził się również apostołów i nie poszedł do Jerozolimy by uznali, że też jest apostołem powołanym przez Boga. Nie potrzebował takiego potwierdzenia, bo miał powołanie od samego Pana.
Jednak nawet Paweł potrzebował przygotowania. Nie potrzebował przygotowania ze strony człowieka w Jego przypadku, ale potrzebował być szkolonym przez samego Pana. Podobnie w życiu każdego chrześcijanina. Każdy chrześcijanin zanim obejmie jakąś służbę w kościele, czy będzie owocny w swoich chodzeniu z Panem potrzebuje przygotowania. Dzisiaj do przygotowania chrześcijan do służby jest powołany kościół i On ma za zadanie kształcić i przygotowywać nowe pokolenie wierzących, liderów, nauczycieli i duszpasterzy 2 Tym 2,2; Efez 4,11-12

4.      Czwartym argumentem Pawła, że Jego powołanie i Ewangelia jest od Boga to po trzech latach od jego nawrócenia udał się do Jerozolimy (w 18), ale nie o potwierdzenie swojego autorytetu, ale raczej zapoznać się z Piotrem, uściskać go jako brata, opowiedzieć o swoim powołaniu i służbie (Dz Ap 9,26-27). Chodzi o to, że pomimo autorytetu Piotra w tamtym czasie w kościele, Paweł nie potrzebował ich przyzwolenia na sprawowanie służby, a i oni nie kwestionowali jego powołania. Nie odebrał też od nich żadnego szkolenia w sprawie ewangelii, bo przebywał tam tylko kilkanaście dni. Nadto widział się Paweł jeszcze z innym przywódcą w Jerozolimie bratem Pańskim Jakubem (w 19).  Fałszywi nauczyciele zapewne twierdzili, że Paweł potrzebował autorytetu apostołów i w tym celu udał się do Jerozolimy.
Tu należy nadmienić, że Maria miała jeszcze inne dzieci oprócz Jezusa. Po tym gdy urodziła Pana Jezusa miała normalne stosunki małżeńskie z Józefem i z tego związku urodziło się kilkoro dzieci (Mat 1,25; Mat 13,55; Mat 12,46; Mk 6,3; Mk 3,31; Jan 7,5)

1,21-24
Następnie Paweł udał się w okolice Cylicji swoje rodzinne strony, bo tam również znajdowało się jego rodzinne miasto Tars (Dz 9,30). Nauczał tam Paweł przez kilka lat. Następnie po Pawła udał się Barnaba do Tarsu gdy w rejonie Cylicji wybuchło przebudzenie Dz. 11,20-26

Zwróć uwagę gdzie Paweł poszedł głosić ewangelię przede wszystkim?
Poszedł to czynić w swoje rodzinne strony, swoim bliskim, sąsiadom, rodzinie. Ci ludzie zawsze powinni być bliscy naszemu sercu w naszych staraniach o nawracanie dusz (Mk 5,19).

Zbory w Judei też uznały autorytet Pawła pomimo tego, że osobiście go nie znali, ale słyszeli świadectwo o Jego nawróceniu i służbie i wielbili za niego Boga. Ileż bardziej Galacjanie powinni darzyć go autorytetem i zaufaniem wiedząc kim jest, jak żył i co zwiastował, skoro zbory w Judei uczyniły to nie znając Pawła. Ale chyba tak jest, że zbyt często mało doceniamy tych, których Bóg powołuje wśród nas, a zachwycamy się kimś kogo nawet nie znamy.


niedziela, 26 marca 2017

Koronacja na Króla Ew. Mateusza 21,1 – 11


Nie wiem, czy ktoś z nas był kiedyś świadkiem koronacji, wprowadzenia na tron nowego króla lub królowej. Ale zazwyczaj takie wydarzenie jest bardzo uroczyste, podniosłe i poprzedzone różnymi uroczystościami. W polskiej tradycji zanim nastąpił finał, to koronacja była poprzedzona czterodniowymi obchodami pełnymi przepychu.  Sama koronacja to wydarzenie pełne chwały, majestatu i wielkiego splendoru. Podczas takiej uroczystości są obecni wszyscy najważniejsi ludzie w państwie, znamienici goście ze świata i prominenci różnych środowisk.
Możliwość uczestniczenia w takim wydarzeniu na długo pozostaje człowiekowi w pamięci. Wszędzie widać wielkie bogactwo, piękne stroje i panuje podniosła atmosfera.
Szczytowy moment jest wtedy kiedy pretendent do tronu zostaje koronowany i otrzymuje insygnia królewskie, berło i koronę, oznaki władzy.
Korona Królowej Elżbiety II uchodzi za najwspanialszy klejnot  kolekcji skarbca Tower w Londynie. Ozdobiona jest przez: 5 rubinów, 11 szmaragdów, 17 szafirów, 273 perły i 2868 diamentów, oraz wiele kamieni szlachetnych.
I tu w naszym dzisiejszym fragmencie również jesteśmy świadkami koronacji. Koronacji Pana Jezusa, obwołania Go Królem. Jednak koronacja naszego Pana w tym świecie wyglądała inaczej niż ziemskich władców w porównaniu do nich była bardzo skromna. On nie szukał chwały dla siebie, nie zabiegał o splendor i zaszczyty. I chociaż był i jest Królem Królów wjechał do Jerozolimy bardzo pokornie na osiołku. Na Jego koronacje nie przyszły najważniejsze osoby w państwie, przywódcy, zarządcy i ważni politycy, ale prości zwykli ludzie. Ci najważniejsi nie widzieli w nim Króla bo w ich mniemaniu nie miał im nic do zaoferowania, nie miał pieniędzy, władzy, pozycji w tym świecie, wielkich znajomości. To co oferował to przebaczenie grzechów, to życie wieczne, ale wielcy tego świata nie byli tym zainteresowani. Dla nich to obietnice bez wartości mało realne. Nie dali wiary temu, że to co Boże jest o wiele trwalsze niż ludzkie.
Przez wjazd na osiołku do Jerozolimy Pan Jezus  pokazał, że jest oczekiwanym Mesjaszem i Królem pokoju, ale nie takim jakim oczekiwali go ludzie, bo Królestwo Jego nie jest z tego świata.

Właściwy obraz Mesjasza
Teraz mówimy o ostatnim tygodniu życia Pana Jezusa. Już niebawem będziemy obchodzić kolejną pamiątkę śmierci Chrystusa, tzw. Święta Wielkanocne. I przez wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy właśnie wkraczamy w te wydarzenia. To jego ostatnie odwiedziny w tym mieście. W nim ma zostać za kilka dni niesprawiedliwie osądzony, wyśmiany, ubiczowany i zabity przez okrutne narzędzie tortur jakim był Krzyż. Krzyż był tak okrutnym i hańbiącym rodzajem śmierci, że Rzymianie nie skazywali na ten rodzaj egzekucji rzymskich obywateli.
Jednak Bóg pozwolił na to, by nasz Zbawiciel w taki właśnie sposób zginął co wskazuje, jak wielki i straszny jest grzech w Jego oczach i na jak wielką karę zasługuje.
Ale w tej chwili może się wydawać, że nic nie przepowiada rychłej śmierci. Ludzie ogłaszają Go królem, skandują na Jego cześć, uwielbiają Jezusa. Faryzeusze nawet myślą czytamy w Ew. Jana 12,19 że ich plan zabicia Go legł w gruzach, bo cały świat za nim poszedł. Jednak tłum jest bardzo zmienny ich wiara nie była głęboka. Za chwilę gdy ma się okazać, że Pan Jezus nie przyszedł zwyciężać politycznych wrogów i dać im dobrobyt, wtedy odwrócą się od Niego.
I teraz Chrystus przygotowuje się do śmierci. Wysyła swoich uczniów do wioski Betfage w pobliżu Betanii by tam znaleźli oślicę i młode oślę na którym nikt z ludzi jeszcze nie siedział (Mk 11,2). Każe uczniom przyprowadzić je do siebie, by w sposób jak zapowiada prorok Zachariasz ponad 500 lat wcześniej wjechać do Jerozolimy.
 Zachariasza 9:9  Wesel się bardzo, córko syjońska! Wykrzykuj, córko jeruzalemska! Oto twój król przychodzi do ciebie, sprawiedliwy on i zwycięski, łagodny i jedzie na ośle, na oślęciu, źrebięciu oślicy.
Widzimy jak Pan Jezus w sposób całkowicie cudowny panuje nad każdym szczegółem tej sytuacji. On wiedział gdzie ten osiołek jest przywiązany, on wiedział o tym, że tam jest matka i jej młode, wiedział o tym, że uczniowie zostaną zapytani w jakim celu go biorą i powiedział też co mają odpowiedzieć właścicielowi. Wiedział również, że po tej odpowiedzi bez przeszkód uczniowie będą mogli wziąć źrebię. Wszystko było mu wiadome, wszystko było zaplanowane. Bóg nad wszystkim panował również nad chwilą śmierci Pana.
I ktoś mógłby powiedzieć co to za koronacja, co to za władca który jedzie na oślęciu, przecież to jest śmieszne. Wtedy władcy triumfalnie wjeżdżali na koniu jak np. Aleksander Wielki, wspaniały zwycięzca.
Ale pan Jezus nie bez przyczyny wybiera oślę. Czyni tak z powodu Słowa Bożego które zapowiadało te wydarzenia. I chce w ten sposób zaznaczyć, że Jego władza jest inna, jest dobra, sprawiedliwa, delikatna, pokorna. Ziemski władca który jechał na koniu zwiastował siłę, twarde rządy, potęgę. Pozornie przynosił ulgę, ale tak naprawdę nigdy pełnego wyzwolenia ludziom nie dawał.
Pan Jezus w ten sposób pokazuje, że On jest inny, On przychodzi ludzi zbawić, pocieszyć, podnieść ich w sposób delikatny. Jak wiemy trzciny nadłamanej nie do łamie, a knota tlącego się nie do gasi (Izaj 42,3). On nie przyszedł teraz rozliczyć się ze swoimi wrogami. On przyszedł ich zbawić. On przychodzi dać ludziom nadzieje inne niż daje ten świat, nadzieje lepsze i trwalsze. On przychodzi dać nadzieje na życie wieczne. Nadzieje pokoju i radości. I jedzie na oślęciu, bo nie chce by ktokolwiek pomyślał, że On jest taki sam jak inni władcy. Chce by wszyscy go utożsamili z nadchodzącym sprawiedliwym Mesjaszem i chce by wszyscy zobaczyli, że On jest Mesjaszem pokoju a nie wojny.
I rzeczywiście ludzie rozpoznali w nim Mesjasza, ale nie takiego jak On chciał, by rozpoznali. Oni myśleli, że teraz na tym osiołku zwycięży Rzym i ustanowi polityczne Królestwo. Wołali Hosanna Synowi Dawidowemu, co znaczy Zbaw teraz, uratuj teraz nadchodzący Królu. Oni wiedzieli w nim kogoś na wzór Dawida, wyzwoliciela, wielkiego Króla ze starego Testamentu
Oczywiście kiedyś Pan Jezus przyjdzie jako sędzia, jako silny mocny Król pełen potęgi na białym koniu i wtedy przyniesie to polityczne zwycięstwo. Teraz już Go takim oczekujemy i o tym czytamy w Ks. Objawienia 19,11-16.
Ale należy zauważyć, ze to jest także odpowiedź na to, dlaczego tak wielu ludzi jest Panem Jezusem rozczarowanych? Dlaczego tak wielu ludzi uważa że pan Jezus odniósł porażkę? Dlaczego tak wielu ludzi twierdzi że Pan Jezus nie może być odpowiedzią na ich problemy? Drodzy jest tak dlatego, że musimy Pana Jezusa brać za kogoś kim On w rzeczywistości Jest i co przynosi, a nie za kogoś kim myślimy że Jest! Jeśli szukasz w Chrystusie Zbawiciela, kogoś kto da ci życie wieczne i pojedna cię z Bogiem. Kogoś kto wyzwoli cię od twoich grzechów i potępienia. Kogoś kto jest drogą prawdą i życiem, to znajdziesz Go, to Chrystus cię nie zawiedzie. Ale jeśli szukasz w Chrystusie panaceum na wszystkie twoje problemy i myślisz że za sprawą Pana Jezusa one zginą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to się rozczarujesz. Wprawdzie Pan Jezus pomaga nam w życiu i przeprowadza nas przez ciemne doliny, ale nie usuwa wszystkich przeszkód z naszej drogi. On powiedział że Jego uczniowie na świecie będą mieć ucisk (Jan 16,33), ale mamy Mu ufać, Jego obietnicom w końcu zwyciężamy ten świat, tak jak On zwyciężył. Zwycięstwo chrześcijan nad światem o którym mówił Pan polega na nie przyjęciu norm życia tego świata i zwycięstwo przemijalności i marności tego świata.   

Pana Jezus wypełnia proroctwo Daniela
 I widzimy że On nadjeżdża od strony Betanii około trzech kilometrów od Jerozolimy, tam gdzie mieszkał Łazarz, Maria i Marta. Stało się to niedługo po tym, gdy Łazarza wskrzesił z martwych. Ew. Jan podaje nam ciekawą informacje, że przybył do Betanii na 6 dni przed Paschą. Tam został przyjęty przez Łazarza, Marię i Martę, tam też został przez Marię namszczony na swój pogrzeb (Jan 12,1-10). Tam też spędza i odpoczywa w ostatnich godzinach swojego życia. I nazajutrz, kolejnego dnia prawdopodobnie w niedzielę wjeżdża do Jerozolimy.
I przez ten triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy wypełnia się jeszcze jedno niesamowite proroctwo z Ks. Daniela z 9 rozdz. gdzie czytamy.
Daniela 9:24-26  Siedemdziesiąt tygodni wyznaczono twojemu ludowi i twojemu miastu świętemu, aż dopełni się zbrodnia, przypieczętowany będzie grzech i zmazana wina, i przywrócona będzie wieczna sprawiedliwość, i potwierdzi się, widzenie i prorok i Najświętsze będzie namaszczone.
25 Przeto wiedz i zrozum: Odkąd objawiło się słowo o ponownej odbudowie Jeruzalemu aż do Pomazańca Księcia jest siedem tygodni, w ciągu sześćdziesięciu dwu tygodni znowu będzie odbudowane z rynkiem i rowami miejskimi; a będą to ciężkie czasy.  
 26 A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec będzie zabity i nie będzie go; lud księcia, który wkroczy, zniszczy miasto i świątynię, potem nadejdzie jego koniec w powodzi i aż do końca będzie wojna i postanowione spustoszenie.
Słowa Daniela mówią prosto, jaki czas musi upłynąć od wyjścia słowa o odbudowie Jerozolimy aż do przyjścia Mesjasza na świat. To 69 tygodni gdzie za każdy tydzień należy przyjąć siedem lat na co wskazuje hebrajska konstrukcja. Słowo o odbudowie Jerozolimy o którym prorokuje  Daniel, to słowo jakie otrzymał Nehemiasz od Perskiego króla Artaksereksesa który panował w latach 465 p.n.e. – 424 p.n.e.  W roku 20  jego panowania, na przełomie marca/ kwietnia, wydał on specjalne rozporządzenie Nehemiaszowi który upoważniał go do odbudowy Jerozolimy, o czym możemy przeczytać w Ks. Nehemiasza 2,1-8. Jeśli pomnożymy 69 tygodni razy 7 to da nam 483 lata jakie miało upłynąć od wydania dekretu Artekserksesa do objawienia się Jezusa jako Króla. Gdy te 483 lata dodamy do czasu wydania dekretu, to otrzymamy dokładną datę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy.
 Pan Jezus wjechał do Jerozolimy w niedzielę, dziewiątego dnia miesiąca Nisan (marzec/ kwiecień) dokładnie 483 lata po wygłoszeniu dekretu przez Artakserksesa. A przypomnę że Ks. Daniela jest mocno potwierdzona, bo najstarsze jej kopie zachowały się z III wieku p.n.e. Czyż to niesamowite jak dokładne i wiarygodne jest Słowo Boże? Czyż Bóg w ten sposób nie zapewnia nas, że bezgranicznie możemy Mu ufać? Tak, możemy to zrobić, bo nie jest tak by mogło zawieść Słowo Boże (Rzym 9,6).

Zbawcza wiara
Widzimy, że wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy wywołał wielkie poruszenie. Tysiące ludzi przyszło powitać swojego nowego Króla. Zbliżał się dzień Paschy jednego z najważniejszych świąt w kalendarzu Żydowskim obchodzonego raz do roku. Ludzie z całego Cesarstwa rzymskiego przybili na te obchody. Szacuje się że mogło być w tym czasie w Jerozolimie około 2 milionów osób. Gdy czytamy w ósmym wierszu że wielki tłum rozpościerał szaty na drodze, a inni kładli gałązki palmowe, by powitać przybywającego Mesjasza, to mówimy tutaj o przynajmniej kilkudziesięciu tysiącach osób czekających na wjeżdżającego Chrystusa. Inny tłum szedł z nim od strony Betanii. A gdy Pan wjechał do miasta prószyło się całe miasto, kilkaset tysięcy ludzi. Wszyscy byli Nim zainteresowani pragnąc dowiedzieć się kim On jest. I część osób z tego wielkiego tłumu rozpoznała w Chrystusie Króla. Widzimy jak wołają Hosanna (zbaw teraz) by ich uratował, nazywają Go Synem Dawida, kładą palmy i szaty swoje na drogę którą ma jechać.
Rozkładanie szat i palm jest bardzo wymowne. Takim zwyczajem w Izraelu witano nowego Króla. Uczyniono tak np. z Królem Jehu (2 Król 9,13) kiedy wyniesiono go na tron. Kładzenie szat przed nadjeżdżającym królem było oznaką uległości i oznaczało, że jesteśmy do twojej dyspozycji, że jesteśmy ci poddani, kładziemy się u twoich stóp.
Gałęzie palmowe były znakiem Izraela świadczące o dobrobycie, odrodzeniu państwa, zbawianiu, symbolem radości i Bożego błogosławieństwa. Były tak znaczące w Izraelu, że swojego czasu rzymianie chcieli całkowicie je wytępić, by nie dawały Żydom nadziei.
Tak więc nie ma co do tego wątpliwości że ten wielki tłum uznał w Jezusie Króla i nadchodzącego Mesjasza. Nawet wołali, że jest ich Zbawicielem.
I zobaczmy, pomimo takiej euforii, takiego zachwytu nad Jezusem, pomimo obwoływania go Zbawcą i Królem nie stał się większości z nich prawdziwie ich Zbawicielem, osobistym Zbawicielem. Dlatego że Pan Jezus nie był takim Odkupicielem jakiego oni chcieli, jakiego oni się spodziewali.
To że ktoś krzyczy, że Pan Jezus jest jego Zbawicielem, że jest Królem, że On jest wspaniały wcale nie musi oznaczać, że On stał się Zbawicielem duszy tego człowieka. Należałoby zapytać co masz na myśli, gdy mówisz iż Pan Jezus jest twoim Zbawcą? Co masz na myśli gdy nazywasz Jezusa swoim Panem? Ostatnio dosyć popularna jest kampania w Polsce pośród celebrytów „Nie Wstydzę Się Jezusa”. Znani aktorzy, sportowcy i piosenkarze mówią publicznie w środkach masowego przekazu jak ważny jest dla nich Jezus. A za chwilę o tych samych ludziach dowiadujemy się, że mają kolejny rozwód, że zabawiali się do nieprzytomności na takiej czy innej imprezie. Widzimy jak wielu z nich choć ma na ustach Chrystusa, to bierze udział w fałszywym niebiblijnym kulcie, kłania się bałwanom, zajmuje się czarami i okultyzmem. Niektórzy zostali złapani z narkotykami lub jeździli samochodem po alkoholu. Czy Pan Jezus rzeczywiście jest ich Zbawicielem? Być może niektórych tak, ale prawda jest taka że większość z nich nigdy nie spotkała prawdziwego Jezusa. Takiego jakim przedstawia go Słowo Boże. Jezusa który oddał za nas życie, który gładzi nasze grzechy. Jezusa który wzywa by iść w Jego ślady, zaprzeć się samego siebie i stać się Jego uczniem.
Inny przykład, jakiś czas temu ogłoszono publicznie Pana Jezusa Królem polski.
W sanktuarium w krakowskich Łagiewnikach 19 listopada 2016 r Chrystus został uznany „Królem i Panem”. Według biskupów intronizacja oznaczała „uznanie Jego panowania nad całym światem i poddania się Jego prawu”. W uroczystościach wziął udział prezydent Andrzej Duda.
Pytam, czy coś się zmieniło w życiu tych ludzi po tej intronizacji? Czy Chrystus stał się Królem ich dusz, ich Panem? Czy coś się zmieniło w naszym kraju  w wyniku tego wyniesienia Jezusa na tron? Czy było wielkie przebudzenie duchowe i ludzie zaczęli  się masowo nawracać się do Jezusa i kochać Go autentyczną szczerą miłością poddając Mu swoje życie? Nie, nic takiego nie miało miejsca, bo oni chcą Jezusa na swój obraz. Jezusa według własnego pomysłu, skrojonego na ich egoistyczne potrzeby. Jezusa wykreowanego na potrzeby religijne, albo Jezusa którym posłużą się do swych celów. Ile to Jezusów ludzie mają, Jezus eucharystyczny, Jezus sprawiający że jestem piękny zdrowy i bogaty, Jezus pobłażający grzechowi, który i tak wszystko wybaczy itp. Jednak wiara w takiego Jezusa nie jest żadną wiarą. Wiara w takiego Jezusa nie daje zbawienia, nie daje przebaczenia grzechów, a nawet przeszkadza, bo ktoś myśli że ma Jezusa, że wierzy w Jezusa i gdy przychodzi do niego ten prawdziwy. Ten który chce odkryć Jego grzech, poniżyć Jego pychę, chce by się wyrzekł dla niego wszystkiego, chce by poszedł za Nim, to wtedy taki człowiek mówi, „ale ja już wierzę w Jezusa”. Tak wierzysz, ale jeśli jest to wiara w takiego Zbawiciela w jakiego wierzył tłum na drodze przy wjeździe do Jerozolimy, to wiara fałszywa.
Dlatego każdy z nas musi zadać sobie pytanie i musi zadawać je codziennie w jakiego Jezusa ja wierzę? Czy On jest taki jakim przedstawia go Boże Słowo, czy taki jaki przedstawiają go ludzie, czy jakaś religia. W jakiego Jezusa wierzysz? Co chcesz żeby On ci uczynił? Czy chcemy by zmył nasze, twoje grzechy, czy tylko chcemy załatwić jakiś tam problem. W jakiego Jezusa ja wierzę?
Podsumowując
1.      Po pierwsze musimy kształtować właściwy obraz Jezusa Chrystusa w naszym sercu. Obraz który będzie Pana Jezus takim jak mówi o nim Słowo Boże, a nie takim jak chcielibyśmy go widzieć.
2.      Po drugie Pan Jezus przez swój wjazd do Jerozolimy wypełnia wspaniałe proroctwa z Ks. Zachariasz i z Ks. Daniela świadczące o tym, że tylko On może być obiecanym Mesjaszem
3.      I potrzecie nie każda wiara jest wiarą zbawczą. Wiarą Zbawczą jest tylko ta wiara która w Chrystusie uznaje swego Pana i Zbawiciela i w wyniku tej wiary następuje upamiętanie  wżyciu człowieka. Odwrócenie się od świata, od siebie samego i poddanie swojego całkowicie Panu Jezusowi Chrystusowi. 

środa, 22 marca 2017

Inna ewangelia. Studium Listu Pawła Galacjan 1,6-10


Apostoł Paweł po krótkim wstępie od razu przechodzi do meritum, którym jest odwrócenie się części wierzących Galacjan do innej ewangelii.

1.6
Apostoł Paweł jest naprawdę oburzony i zdziwiony, że Zbory w Galacji tak szybko po tym jak uwierzyły, zaczęły akceptować fałszywych nauczycieli i fałszywe nauczanie, które polegało na przyjęciu praw zakonu mojżeszowego jako drogę zbawienia. Fałszywi nauczyciele uczyli, że do zbawienia obok wiary w Chrystusa jest niezbędne przyjęcie zakonu mojżeszowego.
Warto zauważyć jaka szybka i ostra jest reakcja Pawła na fałszywą ewangelię. Paweł wie, że z taką sprawą nie można zwlekać. Nawet wypowiada 8 wierszu przekleństwo wobec tych, którzy przekręcają proste przesłanie ewangelii o Jezusie Chrystusie.

Jak myślisz co Paweł ma na myśli gdy mówi że Galacjanie dali się odwieść od Chrystusa do innej ewangelii?

Zwróć uwagę, że znaczenie ma nie tylko to jak mocno wierzymy, ale przede wszystkim w co wierzymy!
Odejście Galacjan do innej ewangelii w rzeczywistości jest porzuceniem Chrystusa. Paweł mówi że prędko dają się odwieść od Chrystusa. (w 1).
Oznacza to wypowiedzenie posłuszeństwa i wierności Panu Jezusowi, a poddanie się pod posłuszeństwo fałszywych nauczycieli i fałszywych twierdzeń oraz doktryn. Taka ewangelia jest ewangelią fałszywą, innym Jezusem, a tym samym traci moc zbawienia, oczyszczenia z grzechów wierzącego w nią grzesznika.

Czym jest prawdziwa ewangelia którą porzucają Galacjanie?
Prawdziwa ewangelia jest ewangelią łaski Bożej okazanej nam w Chrystusie. Jest dobrą nowiną o tym, że Bóg wszystkim grzesznikom chce darować wszystkie grzechy pod warunkiem, że uwierzą w Jezusa, to właśnie jest ewangelia Bożej łaski.
Bóg przez łaskę swoją powołał wierzących do zbawienia. Przez łaskę ich usprawiedliwia. Przez łaskę im wybacza grzechy. Przez łaskę ich uświęca. Przez łaskę swoją Bóg prowadzi nas do zbawiania – wszystko jest z Boga, a nie z człowieka (2 Kor 5,18). Człowiek w żaden sposób nie przyczynia się do swojego zbawienia, nawet przyjęcie przez niego ewangelii oraz późniejsza służba dla Chrystusa wynika z inicjatywy Boga, który uzdalnia nas i pobudza do wiary.

Ale Galacjanie zaczęli kwestionować ewangelię Bożej łaski i zaczęli wierzyć, że do zbawienia, usprawiedliwienia potrzebne są im ludzkie uczynki, ludzka sprawiedliwość, ludzkie rytuały. Czego przykładem są (Dzieje Ap 15,1).

Dzisiaj jak w czasach Pawła znajdziemy wielu fałszywych nauczycieli, którzy nauczają że oprócz wiary w Pana Jezusa do zbawienia potrzebne są ludzkie rytuały, sakramenty, głoszenie nauk, chrzest, jakieś specjalne modlitwy, czy pośrednictwo człowieka, albo spożywanie eucharystii lub religijne przepisy żywieniowe,  albo zachowywanie starotestamentowego Szabatu itp. (2 Kor 11,4)


Jak myślisz czemu człowiek cięgle przekręca ewangelię Chrystusową?

Powinniśmy podobnie jak Paweł bronić prawdy ewangelii, bo przez nią ludzie są Zbawiani. Fałszywa nauka to nie jest jakaś błahostka. Jeśli ta prawda zostanie zatracona, zapomniana, porzucona, to człowiek nie może usłyszeć ewangelii w mocy, poznać Chrystusa i być zbawionym. Dlatego też diabłu zależy na tym, by prawdę ewangelii zniekształcić, wykrzywić jej obraz, odebrać jej moc przez pozbawienie jej rdzenia opierającego się na Bożej łasce. Wystarczy trochę trucizny by zatruć całą potrawę.

Ofiara Chrystusa była i jest na tyle doskonała, że człowiek żadnymi swoimi uczynkami nie może nic do niej dodać, może jedynie ją przyjąć jako swoją zapłatę za grzech (Hebr. 10,14; Jan 19,30). Ona wystarczy by w pełni zgładzić nasze grzechy i oczyścić nas (Hebr. 9,14).  Wszelkie ludzkie próby uzupełnienia ofiary Chrystusa, by była bardziej skuteczna w naszym Zbawieniu są świętokradztwem, brakiem zaufania Bożej łasce i podważaniem Bożego dzieła zbawienia, są wręcz bluźnierstwem i absolutnie muszą być odrzucone.

1.7
Choć fałszywi nauczyciele głoszą inna ewangelię, tak naprawdę innej przez którą człowiek może być zbawiony nie ma. Dla całej ziemi, dla wszystkich ludzi jest tylko jedna ewangelia łaski. To ewangelia o Panu naszym Jezusie Chrystusie, że przyszedł z nieba, by stać się Ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i każdy kto w Niego uwierzy będzie miał przebaczone (1 Kor 15,1-4). W dzisiejszych czasach jest bardzo niepopularne mówić o ekskluzywności ewangelii. Jeśli mówisz, że zbawienie jest wyłącznie w Chrystusie zaraz nazwą cię nietolerancyjnym, człowiekiem o braku miłości i akceptacji innych.

Jak zbory Galackie dały się odwieść do innej ewangelii?

Do tych Zborów przyszli fałszywi nauczyciele, którzy ich zaczęli niepokoić. Oczywiście nie kwestionowali konieczności śmierci Pana Jezusa za ich grzechy, ale dodali coś do ewangelii, jakby ją chcieli poprawić, ulepszyć.  Mówili że śmierć Chrystusa i wiara w Niego nie wystarczy do zbawienia, dlatego Galacjanie muszą uzupełnić swoją wiarę o starotestamentowe praktyki i obrzezanie. Ewangelia przestała być ewangelią wyłącznie łaski, życie wieczne przestało być wyłącznie darem, a stało się rodzajem nagrody za dobre uczynki.

Co spowodowała zmiana ewangelii?

Zaniepokojenie w Zborze i zamieszanie. Część wierzących zaczęła obawiać się o swoje zbawienie i poszukiwać swojego usprawiedliwienia poza Chrystusem. W rzeczywistości fałszywa nauka niszczy Zbór, niszczy kościół rozbija go i powoduje niepokoje.

Jak możemy w naszym Zborze chronić się przed fałszywą nauką?
Jak ja mogę chronić się przed fałszywą nauką?

Dbać o zdrowe biblijne nauczanie oparte o tekst Pisma Św. a nie ludzkie wymysły i objawienia. Osoby usługujące muszą nieść prawdę nie tylko przez mowę, ale przez swoje życie oraz świadectwo osobiste, by nie być zaprzeczeniem przesłania ewangelii. Kościół Boży powstał dzięki ewangelii i dzięki niej żyje. Zmiana ewangelii powoduje śmierć Kościoła.

Najwięcej szkód dla kościoła wcale nie czynią ci którzy znajdują się poza kościołem, często najwięcej szkód czynią ci którzy znajdują się w kościele i przyjmuj fałszywą .

1,8-9
Teraz Paweł wypowiada ciężkie przekleństwa wobec ludzi, którzy przekręcają ewangelię lub odwodzą innych od jej prawdy. Paweł mówi że człowiek, lub anioł, czy ktokolwiek, nawet on sam głoszący inna ewangelię jest pod Bożym przekleństwem i jest przeznaczony na Boże zniszczenie. Bóg zniszczy tych, którzy niszczą Jego kościół Judy 1,4; 2 Ptr 2,3; 1 Kor 16,22.

Przekleństwo, które wypowiada Paweł wobec fałszywych nauczycieli oznacza, że apostoł Paweł chce by spadł na nich sąd Boży.

Jak myślisz jaki powinien być nasz dzisiejszy stosunek do Pawłowego przekleństwa?

Wielu by chciało powiedzieć, że dzisiaj nie należy stosować takich ostrych słów pod żadnym adresem. Ale Pismo uczy nas inaczej, że nie ma dyskusji i układania się z fałszywą nauką, czy fałszywymi nauczycielami. Nie ma jedności kosztem prawdy, Pan Jezus mówił o jedności w prawdzie (Jan 17,17-21) Fałszywe nauczanie należy potępić, a fałszywych nauczycieli wezwać do upamiętania i ostrzec przed potępieniem.

Jak należy postępować z fałszywą nauką i fałszywymi nauczycielami?

1.      Nie należy słuchać fałszywych nauczycieli
2.      Należy mówić o nich otwarcie i ich błędach oraz fałszywych doktrynach.
3.      Należy usunąć ich ze zboru, nie przyjmować ich, wzywać Zbór i ostrzegać by nie dawał im posłuchu. Nawet wtedy gdyby byli to ludzie bardzo wysoko postawieni i cieszący się w zborze wcześniejszym autorytetem, mający wielki posłuch, czy wydawali się ludziom niby aniołami z nieba. Dlatego że fałszywa ewangelia to śmiertelna trucizna i przestrzeganie przed nią, to wyraz chrześcijańskiej odwagi i miłości do Chrystusa i do kościoła.
4.      Fałszywi nauczyciele zostaną potępieni za herezje.

Zwróć uwagę jak Paweł podchodzi do objawień z nieba od aniołów lub Marii, świętych osób albo innych (w 8).
 Jak my powinniśmy podchodzić do takich rewelacji?

Wszystkie te osoby istoty, i każda nauka powinna być konfrontowana z Biblią i prawdziwą ewangelią, jeśli nie przejdą testu konfrontacji mają być przeklęte i odrzucone, bo pochodzą od szatana i są zagrożeniem dla Kościoła oraz naszej duszy.

Jak myślisz co to oznacza, że apostoł Paweł dwa razy pisze o tym, że jeśli ktoś zwiastuje inną ewangelię niech będzie przeklęty?

Stanowisko apostoła Pawła jest przemyślane i jego wypowiedź nie jest wynikiem emocji i wzburzenia. Fałszywa nauka jest wielkim zagrożeniem dla Kościoła i staraniem szatana jest, przekonać chrześcijan do nieprawdziwej ewangelii.

1,9-10
Jaka była różnica między Pawłem a fałszywymi nauczycielami?

Fałszywi nauczyciele prawdopodobnie oskarżali Pawła, że chce się przypodobać ludziom i zmienia swoją naukę w zależności od okoliczności. Paweł natomiast mówi do Galatów że gdyby chciał się przypodobać ludziom, to w ogóle nie walczyłby o prawdę ewangelii. W ogóle nie oceniałby i się nie narażał na krytyczne głosy ze strony zwolenników obrzezania i praktyk starotestamentowych.

Jak myślisz dlaczego, gdy chcemy być sługami Chrystusa nie możemy jednocześnie podobać się ludziom?
Czy masz odwagę sprzeciwić się czyimś poglądom jeśli nie odpowiadają one prawdzie ewangelii?

Apostoł Paweł bardziej się troszczył o Chwałę Chrystusa i prawdę ewangelii niż o to, co ludzie myślą na Jego temat. Z tego też powodu miał odwagę sprzeciwić się ludziom jeśli zaszła taka potrzeba, bo nie był niewolnikiem ludzi, ale Chrystusa.
Wielu chrześcijan nie ma odwagi sprzeciwić się fałszywej doktrynie, czy grzechowi, bo nie chcą narażać się wobec ludzi.
Powinna nam przyświecać zasada, że jeśli chcemy ludziom się podobać nie możemy być sługami Chrystusa. Część ludzi zawsze będzie przeciwna Chrystusowi, a jeśli będziemy stać zdecydowanie po stronie prawdy, tym samym będzie przeciwna i nam.
Zwróć uwagę w poniższych tekstach kogo mamy słuchać
Dzieje Ap 4,19-20; 5,29; Izaj 51,7-12; Jer 1,17 

sobota, 18 marca 2017

Boża chwała Ks. Powtórzonego prawa 28,1 – 10


Izrael otrzymał wspaniałe obietnice błogosławieństwa Bożego od Pana pod warunkiem, że będą chodzić Jego drogami.
Bóg obiecał im że będzie się nimi opiekował w sposób szczególny na tle innych narodów. Mieli być błogosławieni w każdym swoim przedsięwzięciu i w każdym czasie. Opiekuńcza ręka Boga wszechmogącego miała spocząć na ich domu, na ich pracy, na ich rodzinie i na wszystkim czegokolwiek mieli się dotknąć.
Okoliczne narody, które miały być świadkami tej niezwykłej zmiany w Izraelu prze to jak Bóg błogosławił narodowi mogły się dowiedzieć, że cały ich sukces nie jest wynikiem wyłącznie ich mądrości, inteligencji, czy pracowitości. Ale spoczywa nad nimi cudowna i mocna ręka żywego Boga.
Boże błogosławieństwo miało być tak cudowne i tak niewytłumaczalne że nie można było przesypiać go wyłącznie dobremu losowi, czy sprzyjającym okolicznościom. Jedyna odp. czemu, a raczej komu Izrael zawdzięcza te wszystkie dobra była  w Bogu Jahwe
Izrael miał być wspaniałym świadectwem działania Boga jak czytamy w 10 wierszu
Powtórzonego prawa 28:10  I ujrzą wszystkie ludy ziemi, że imię Pana jest wzywane u ciebie, i będą się ciebie bać.
W ten sposób wszystkie narody ziemi miały zobaczyć że ich bóstwa są dziełem rąk ludzkich, że ich bóstwa nie mogą ich wyratować z niedoli, nie mogą im błogosławić i nie mogą im pomóc. Jedynie Bóg Izraela miał się okazać prawdziwym Bogiem pod niebem i wszyscy mieli to ujrzeć.
Jednak to, co było najważniejsze to nie Izrael, to nie te błogosławieństwa, nie cudowne powodzenie, ale najważniejsza była Boża Chwała.
Najważniejsze, by Bóg wszechmogący był uwielbiony. Bóg w ten sposób miał być wywyższony pośród nich i wszyscy mieli to ujrzeć.
Ale jak wiemy z powodu niewierności Izraela, zamiast Boże imię być wywyższone, to często było lżone pośród ludów które miały ujrzeć Bożą chwałę.
Dzisiaj dzięki włączeniu do Nowego Przymierza, dzięki śmierci Chrystusa mamy dużo trwalsze obietnice. Obietnice życia wiecznego, obietnice pokoju, radości i tego że Chrystus będzie z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Mamy też obietnice troski Bożej, że jeśli będziemy szukać Królestwa Bożego i Sprawiedliwości Jego, to Bóg zapewni nam to, co jest niezbędne dla naszego utrzymania.
Tak więc treść obietnic trochę się zmieniła, tam były bardziej materialne, dotyczące doczesnego życia. Dzisiaj Obietnice są przede wszystkim duchowe, bardziej trwałe, wieczne. Tam były przemijające, znikome, a dzisiaj o wiele bardziej wartościowe i ponadczasowe.
Ale główny cel się nie zmienił. Jak i wtedy tak i dzisiaj Bóg chce, by wszyscy ludzie ujrzeli przez duchowe błogosławieństwa które On nam daruje, że zawdzięczamy to wszystko dzięki żywemu Bogu. Bóg chce by wszystkie ludy przez nas, przez Jego kościół, wszyscy nasi sąsiedzi, nasza rodzina i nasi znajomi, ujrzeli że imię Pana jest nad nami wzywane.  I dlatego że wzywamy Imienia Pana Jezusa możemy cieszyć się pewnością życia wiecznego, przebaczeniem grzechów, Ojcowską miłością Boga, radością i poczuciem bezpieczeństwa. Bóg chce by wszyscy zobaczyli, że cieszymy się Jego łaską nie dzięki naszej mądrości, zapobiegliwości, inteligencji, czy dlatego że jesteśmy lepsi niż inni ludzie, ale cieszymy nią z powodu wielkiej miłości i wielkiego miłosierdzia naszego Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa.
I tak jak w przypadku Izraela, że ich posłuszeństwo Bogu miało im przynieść błogosławieństwa materialne, tak w przypadku kościoła, nasze posłuszeństwo przyniesie do kościoła błogosławieństwa duchowe. A to w tym celu, by wszyscy ujrzeli że z nami jest Bóg.
Pan Jezus w kazaniu na górze powiedział
Mateusza 5:16  Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Gdy będziemy chodzić z Bogiem a nie ze światem Bóg da nam Moc Ducha Św. sprawi również że owoce Ducha Św. pojawią się w naszym życiu. Świat będzie widział twoje dobre pobożne moralne życie, twoją duchową moc, twoją radość którą masz w sercu, pokój którym cieszysz się w życiu, pewność zbawienia i praktyczną miłość w stosunku do innych.
I świat w końcu dostrzeże, że te wszystkie błogosławieństwa które mamy pochodzą od Boga. Z początku mogą z nas drwić, śmiać się, czy nawet nas prześladować, ale gdy duchowo będziemy wzrastać i niezachwianie trzymać się Chrystusa, to skłoni ich do pytań o źródło tego wszystkiego.
W taki sposób Bóg chce być uwielbiony w naszym życiu i przez nasze życie, by świat mógł Go poznać i dostrzec Jego chwałę w życiu każdego wierzącego.
Ale by Bóg mógł nas błogosławić, by te duchowe obietnice pokoju, radości, pewności obecności Bożej i przebaczenia grzechów oraz Jego troski były rzeczywiste w życiu każdego z nas niezbędne jest chodzenie z Bogiem, niezbędne jest posłuszeństwo Chrystusowi.
Tam gdzie Duch Św. nie jest przygaszony przez grzech, tam ta duchowa moc Chrystusa która jest w nas emanuje, promieniuje przez nasze życie.
Pan Jezus określił to w ten sposób:
Jan 7:38  Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej.
A wszystko to w tym celu, by imię Pana było wywyższone, byś świat widział to i by chwalili Ojca który jest w niebie. Pan nasz pragnie, by przez Jego kościół i każdego żywego chrześcijanina uwidaczniała się Jego chwała.  Amen 

poniedziałek, 13 marca 2017

Apostolstwo Pawła - Studium listu do Galacjan 1,1-4



Wstęp listu do Galacjan
Nazwa listu pochodzi od nazwy regionu „Galacja” w Azji mniejszej teren dzisiejszej Turcji.
Autorem Listu jest Ap. Paweł Gal 1,1; 5,2.
Galacja była jedną z prowincji Rzymskich i polem misyjnym apostoła Pawła. W obrębie Galacji było wiele Zborów Bożych wywodzących się z pogan, które Paweł ze współpracownikami założył. I tak był Zbór w Antiochi, Ikonum, Listrze i Derbe. Prawdopodobnie Paweł nie kierował swojego listu do jakiegoś pojedynczego kościoła, ale adresował je do grupy Zborów na południu Galacji. Nie znajdujemy potwierdzeń, by Paweł założył jakieś Zbory Chrześcijańskie w północnej części Galacji.
Tak wieć Paweł założył:
ü  Kościół w Antiochii Pizdyjskiej (Dz. Ap 13,14-50)
ü  Kościół w Ikonum (Dz. Ap 13,51-14,7)
ü  Kościół w Listrze (Dz. Ap. 14,8-19)
ü  Kościół w Derbe (Dz 14,20)
Celem napisania listu jest konfrontacja Pawła z fałszywymi nauczycielami, którzy pojawili się w Zborach w Galacji, podważając Jego autorytet(Gal 1,1; Gal 2,6-10; 1,11-12) i doktrynę usprawiedliwienia wyłącznie przez wiarę. Fałszywi nauczyciele głosili fałszywą ewangelię nakłaniając Galacjan do przestrzegania Żydowskich praw i obrzezania by mogli być zbawieni (Gal 1,7;4,17.21;5,2;6,12-13)
Paweł był zszokowany tymi herezjami i napisał list, by podjąć w ten sposób walkę o wiarę i dusze Galacjan.
1.1-2
Jak myślisz dlaczego Paweł zaczyna swój list do Galatów słowami „Paweł apostoł nie od ludzi lecz przez Pana Jezusa Chrystusa i Boga Ojca”?
Co świadczyło o apostolstwie Pawła?
ü  Nie sam mianował się apostołem, ale został wybrany przez Jezusa Chrystusa i Boga
ü  Nie został mianowany też na apostoła przez żadnego człowieka, mianował go Bóg.
Fałszywi nauczyciele podważali apostolstwo Pawła i Jego autorytet wobec Galacjan i chcieli ich przekonać, że to oni mają racje. Paweł na samym początku wyjaśnił że sam się nie mianował na stanowisko apostoła, ale uczynił to Bóg, by w ten sposób wykonać przez niego swoją wolę.
Bycie apostołem Chrystusa wiązało się ze szczególnym autorytetem, więc fałszywi nauczyciele mówili, że Paweł nie jest apostołem, bo nie został wybrany bezpośrednio przez Jezusa.
Do grona apostołów zaliczała się bardzo wąska Grupa. Słowo „apostoł” oznacza wysłannika Jezusa i w ewangeliach jest zarezerwowane wyłącznie dla apostołów Chrystusa.
Jednak Paweł powołuje się na swoje wybranie przez Jezusa, że jest apostołem i ma apostolski autorytet. Był zmuszony również czynić tak w stosunku do koryntian.
Jakie są biblijne wymagania potwierdzające apostolstwo? 1 Kor 9,1; 2 Kor 12,12; Dz1,21-22; Rzym 11,13
ü  Apostoł musiał być bezpośrednio wybrany przez Pana Jezusa i powołany przez niego do służby
ü  Apostoł musiał widzieć Pana Jezusa.
ü  Musiał być świadkiem Jego zmartwychwstania
ü  Apostołowie mieli dar czynienia cudów i uzdrawiania.
Jak myślisz czy w związku z tym są apostołowie dzisiaj?
Oczywiście dzisiaj nie ma żadnych apostołów na wzór dwunastu i nie ma sukcesji apostolskiej, a papież nie jest następcą Piotra. Papież nie widział Pana, nie został przez Niego mianowany, tylko przez ludzi i Jego autorytetu nie wspierają znaki i cuda oraz przejawy mocy jak w przypadku apostołów Chrystusa.
Również wszyscy którzy uzurpują sobie apostolski autorytet twierdząc że otrzymali go od Pana Jezusa, kłamią. Apostolstwo skończyło się wraz z dwunastoma i śmiercią apostoła Pawła.
Dzisiaj w wielu kościołach charyzmatycznych i tzw. Ruchu trzeciej fali rozpoznaje się nowych apostołów, ale są oni kłamcami.
Przede wszystkim chodzi o autorytet, by ludzie szli za nimi i ich słuchali, a nie za Chrystusem. Era apostołów skończyła się w raz ze spisaniem Nowego Testamentu. Dzisiaj naszym autorytetem jest Biblia.
Zwróć uwagę jak często Paweł mówił że został powołany na apostoła (Rzym 1,1; 1 Kor 1,1; Kol 1,1; 1 Tym 1,1; 2 Tm 1,1)
Jak myślisz dlaczego Paweł tak zaciekle broni swego apostolstwa? Czy chodzi mu o ludzkie ambicje, stanowisko, a może wyniku pychy?
Nie, Paweł broni apostolstwa, bo tu chodzi o Ewangelie. Jeśli on nie jest apostołem Jezusa, to ludzie jego ewangelię mogą odrzucić bez żadnych konsekwencji, jeśli natomiast jest apostołem, to jego przesłanie pochodzi od Boga, a zignorowanie go prowadzi do potępienia.
Podobnie z dzisiejszymi apostołami, papieżem i im podobnymi, chcą mieć autorytet, chcą nam wmówić że ich wizje, objawienia, proroctwa i cuda pochodzą od Chrystusa byśmy ich słuchali. Ale dzisiaj tego czego mamy słuchać, to nauka apostolska zapisana w Słowie Bożym (Dz Ap. 2,42).

1.2
Paweł miał szereg współpracowników, którzy także martwili się stanem duchowym kościołów w Galacji. Wszyscy ci ludzie pozdrawiają te kościoły. Wszyscy oni są braćmi zarówno Pawał jak i jego współpracownicy Galackich chrześcijan.
Od chwili gdy człowiek został chrześcijaninem i narodził się na nowo został przyjęty przez Boga do dużej duchowej Bożej rodziny. W ten sposób pozyskał braci, siostry Mk 10,29-30.
1.3
Łaska i pokój od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa. Ale łaska i pokój nie są dla wszystkich są tylko dla tych, którzy wierzą w Pana Jezusa. Dla tych natomiast co nie uwierzyli jest Boży gniew (Jana 3,36; 1 Tes. 1,10) bo cechą charakterystyczną zbawienia jest łaska od Boga dla wierzących w Chrystusa.
Łaska jest to niezasłużona Boża przychylność, Boży dar którym Bóg nas obdarzył w Chrystusie Efez 1,6; Efez 2,8-10.
Oznacza ona, że w żadnym razie nie zasłużyliśmy na żadne Boże błogosławieństwa i nie wypracowaliśmy ich sobie, a Bóg z własnej woli obdarzył i obdarza nas łaską swoją w Chrystusie na którą składa się Jego zbawienie które nam dał, usprawiedliwienie, uświęcenie, uczynienie nas swoimi dziećmi i wszelkie Jego błogosławieństwa, które na nas wylewa.

Paweł niemal za każdym razem, gdy zwraca się do chrześcijan przypomina im dlaczego w ogóle mogą chwalić Boga i cieszyć się życiem wiecznym. Mogą to czynić w wyniku Bożej łaski, a nie dzięki własnym staraniom, uczynkom i zasługom (1 Kor 1,3; Rzym 1,7; 2 Kor 1,2; Efez 1,2; Filp 1,2; Kol 1,2)

Pokój o którym mówi Paweł jest wynikiem pokoju jaki człowiek ma z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa (Rzym 5,1). Człowiek, który pojednał się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa już nie jest wrogiem Boga, zbuntowanym stworzeniem. Już nie zwraca się przeciw niemu Boży Gniew. Ale przez przyjęcie Chrystusa jako Zbawiciela został taki człowiek pojednany z Bogiem, teraz ma z Nim pokój. I w wyniku pokoju z Bogiem mamy również pokój w sercu rozlany przez Ducha Św. który każdego dnia zapewnia nas o tym, że Bóg jest naszym Ojcem, a my jesteśmy Jego dziećmi. W ten sposób też Bóg jednając nas ze sobą usunął z naszego serca strach i lęk przed śmiercią, a wlał w nie pewność życia wiecznego. On jest nasz a my jesteśmy Jego Jana 14,27. On daje nam swój pokój, który strzeże naszych serc przed bojaźnią, strachem i wszelkimi obawami.

Łaska i pokój pochodzą od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa, a są nam darowane przez i w mocy Ducha Św. Wszystkie te trzy osoby są zaangażowane w nasze zbawienie. Bóg zaplanował Zbawienie, Syn wykonał, Duch kontynuuje to dzieło w świecie i w wierzących.

1.4
Teraz Paweł w 4 wierszu mówi, dlaczego w ogóle możemy cieszyć się Bożą łaską i pokojem od Boga, dlaczego więc?
Dlatego, że Chrystus wydał samego siebie za grzechy nasze.
Czym więc jest i nie jest śmierć Chrystusa?
Śmierć Jezusa nie jest przykładem heroizmu, czy tylko objawieniem się miłości Boga, ale jest ofiarą za grzech (Gal 3,13; 2 Kor 5,21; Rzym 3,25)

Zwróć uwagę, że Chrystus wydał samego siebie. Nikt nie zmusił go do śmierci na Krzyżu, ale sam chciał to uczynić z miłości do ludzi. Nie zmusiły Go do tego okoliczności, nie uczyniły tego Rzymskie władze, czy nawet Żydzi. Nie musiał Go zmuszać również Ojciec, chociaż Chrystus realizował Jego plan. Pan sam chciał oddać za nas życie, bo umiłował nas do końca Jan 10,18.
Od samego początku do samego końca Pan Jezus miał pod kontrolą wszystkie okoliczności tego wydarzenia i gdyby nie wydał i nie chciał wydać samego siebie żadna moc we wszechświecie nie zdołałaby Go zgładzić (Mat 26,53)

A po co wydał samego siebie za nas?
Uczynił to by wyzwolić tych, których wybrał, tych którzy mają uwierzyć i być wyrwani z mocy grzechu, z mocy szatana (2 Kor 4,4) i z mocy śmierci (Rzym 6,23)  i z mocy świata (Efez 2,2). Rozważając głębiej, wydał samego siebie by wyzwolić nas z bezowocnych uczynków ciemności i marnowania czasu na to, co nieistotne, chwilowe, skończy się wraz z tym światem. Wydał samego siebie byśmy mogli służyć Bogu żywemu i prawdziwemu w pewności, że trud nasz w Panu nie jest daremny.
Celem Chrystusa jest, by przez swoją śmierć wyprowadzić ludzi na wolność, bo ludzie są niewolnikami grzechu (Jan 8,34). Grzech zaś pociąga za sobą śmierć i wieczne potępienie.
Tak więc gdy Paweł mówi, że Chrystus umarł by nas wyzwolić z teraźniejszego wieku złego, ma na myśli cały zły upadły system. Nie chodzi o to, że Chrystus umarł by wyzwolić nas z tego świata na którym żyjemy. Ale byśmy już nie żyli w mocy złego i tego świata, bo ten wiek, ten czas jest czasem złego, aż do ponownego powrotu Jezusa kiedy diabeł zostanie wtrącony do więzienia, a ostatecznie zniszczony.  

Chrześcijanie już zostali wyzwoleni z tego wieku złego i przeniesieni do Królestwa Jezusa (Kol 1,13). Chociaż żyją w tym świecie już nie żyją tym światem, ale żyją oczekując nowego wieku, nowej ery, ery panowania Chrystusa, który był, który jest i który nadchodzi.

Widzimy również że śmierć Chrystusa była wolą Boga Ojca jak i nasze wyzwolenie. To Bóg uczynił przez Jezusa i w Jezusie. Wszystko co czynił Chrystus było wolą Ojca i było wolą również Pana Jezusa Chrystusa. Ani wola syna, ani wola Ojca nigdy w wieczności nie były ze sobą sprzeczne Jana 5,30; Jana 5,19 

sobota, 11 marca 2017

Byłem ślepy, a teraz widzę Ew. Mateusza 20,29 - 34



Zadziwiająca łaska
Ten dzień jak słodki dźwięk co uratował mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Błądziłem daleko od domu, czy muszę tego  wstydzić się?
Byłem ślepy, lecz teraz   widzę.
 
Ten dzień, promień łaski, co rozświetlił me życie,
Takiego nędznika jak ja!
Choć lękam się, to teraz wiem, że gdzieś na serca dnie
Ty zawsze czekasz  na mnie.

Cóż jeszcze mógłbym chcieć, gdy prowadzisz mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Otwierasz drzwi mego domu, przez które wchodzę wreszcie
I razem z Tobą   JESTEM. 
 
Ten dzień jak słodki dźwięk co uratował mnie,
Takiego nędznika jak ja!
Błądziłem daleko od domu, czy muszę tego  wstydzić się.
Byłem ślepy, lecz teraz   widzę.

Tekst który odczytałem, to słowa znanej pieśni z XVIII w autorstwa Johna Newtona byłego kapitana statków z niewolnikami, który nawrócił się do Chrystusa i porzucił swoje haniebne zajęcie i został pastorem. Pieśń ta doczekała się wielu aranżacji. W Polsce jest znana pod nazwą „Cudowna Boża Łaska” Przywołałem ją tutaj, bo ta pieśń dobrze oddaje to co stało się ze ślepcami z naszej historii. Byli ślepi i zaczęli widzieć. Pan Jezus otworzył im oczy, otworzył im oczy fizyczne i otworzył im oczy duchowe.
Pan nigdy nie czynił cudów z kaprysu, z nudów, dla dobrych efektów, czy z tego powodu że kazał Mu to uczynić jakiś człowiek. Cuda Jezusa miały wskazywać na to, że On Mesjaszem. Były znakami Jego posłannictwa potwierdzającymi że On panuje nad światem fizycznym i nad światem duchowym. Często Jego działalność w sferze fizycznej miała na celu zobrazować prawdy duchowe. I tak np. Pan Jezus kiedyś powiedział do sparaliżowanego, że odpuszcza mu wszystkie grzechy, a gdy ludzie wokół oburzali się na takie słowa, wtedy uzdrowił tego człowieka na znak że Jego grzechy rzeczywiście zostały odpuszczone (Łuk 5,17 – 5,26).
Tak podobnie w tej prostej dzisiejszej historii. Pan Jezus otworzył fizyczne oczy dwóm ślepcom, ale jeszcze ważniejsze od tego jest, że Pan Jezus otwiera oczy duchowe. Nie każdy jest ślepy i nie każdy potrzebuje, by Pan Jezus dotknął się Jego fizycznych oczu i uzdrowił je, ale każdy potrzebuje by Jezus Chrystus otworzył Jego duchowe oczy. I Słowo Boże ciągle nam przypomina, że te duchowe oczy są najważniejsze dla człowieka, bez ich otwarcia możesz wszystko wokół siebie widzieć, ale w życiu będziemy ślepcami i nie będziemy wiedzieli dokąd zmierzamy. Dlatego John Newton napisał tą pieśń którą przywołałem wcześniej, że chociaż widział to jednak był ślepy i podążał za zatracenie, a dzięki Panu Jezusowi przejrzał i teraz wie po co żyje.
I jak widzimy jest to prosta krótka historia  o dwóch zgubionych ślepcach. W czasach Pana Jezusa być ślepcem znaczyło mieć ciężki los. Najczęściej ślepcy byli skazani na żebractwo. Z powodu swojej choroby nie byli w stanie podjąć żadnej pracy. Tak też było w tym przypadku. Ewangelista Marek podaje imię jednego z tych ślepych, Bartymeusz. I Jak czytamy w Ew. Marka Bartymeusz siedział przy drodze i żebrał (Mk 10,46).
Należy tu wyjaśnić różnicę między synoptykami. Ewangelista Mateusz podaje że było dwóch ślepców, Marek natomiast i Łukasz mówią o jednym.
Najwyraźniej Bartymeusz wspomniany przez Marka i Łukasza był o wiele bardziej aktywny i mówił za nich obu, dlatego tylko on przez nich jest wspomniany.
Też u Mateusza czytamy że uzdrowił ich jak wychodził z miasta, a w  Ew. Łukasza że jak wchodził do miasta. Dla przeciwników nieomylności natchnionego tekstu ewangelii to argument na błędy w Słowie Bożym. Jednak musimy wiedzieć że tam w tym rejonie obok siebie były dwa miasta Jerycha. Jedno miasto to były ruiny Starotestamentowego Jerycha które zniszczył Jozue (6 rozdz. Ks. Joz), a obok niego było nowe miasto zamieszkałe w którym np. mieszkał znany nowotestamentowy bohater z Ew. Łukasza -  Zacheusz, ten który był mały i wspiął się na drzewo sykomory by ujrzeć przechodzącego Pana Jezusa (Łuk 19,1 – 2).
Tak więc to nie błędy powodują te różnice w tekście, ale to że autorzy nowotestamentowi zwracali uwagę na inne szczegóły.

Pragnienie Bożego miłosierdzia
I widzimy, że gdy Pan Jezus wychodził z Jerycha szło za nim mnóstwo ludu (w 29). To musiał być ogromny tłum przypomnijmy sobie Zacheusza. On nie mógł zobaczyć Pana Jezusa, nie mógł się przepchać w Jego pobliże, tak wiele osób Go otaczało. To było kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Wszyscy byli ciekawi, chcieli Go poznać, coś dowiedzieć się na temat cudownej Jego mocy, być uzdrowionym lub zobaczyć te niezwykłe spektakularne cuda które czynił.
I ci ślepcy siedzieli przy drodze. Oni słyszeli zamieszanie, czytamy u synoptyków że dopytywali się co się dzieje(Łuk 18,36). Powiedziano im, że przechodzi tędy Jezus z Nazaretu. I jak tylko dowiedzieli się o tym zaczęli krzyczeć i błagać, by Jezus ich uzdrowił. Wygląda na to, że wcześniej musieli o nim słyszeć, o tym jaką ma cudowną moc, jak wielu zostało uzdrowionych przez Niego, jak wielu uratował. Może nawet marzyli o tym by spotkać Pana Jezusa, może myśleli żebyśmy tylko mieli okazje powiedzieć Mu jak cierpimy i jak ciężki jest nasz los.
Wierzę że Pan Jezus nie spotkał ich przypadkiem, że to był Boży plan, by Chrystus tamtędy przechodził, by ich największe marzenie, największa modlitwa, by przejrzeć została wysłuchana.
I krzyczą do pana Jezusa, „Panie, Synu Dawida, zmiłuj się nad nami” Z tego jak oni nazywają Pana Jezusa możemy wnioskować, że oni uznają go Mesjasza, oni wierzą w Niego. Nazywają Go Panem i najwyraźniej w tym przypadku nie jest to zwrot grzecznościowy, ale oddanie czci, na co wskazuje drugi zwrot „Syn Dawida”. Zwrot Syn Dawida jest zwrotem Mesjańskim odwołującym się do proroctw Mesjańskich z 2 Ks. Samuela 7 rodz. że przyszły Mesjasz będzie potomkiem Króla Dawida i będzie pochodził z Jego rodu.
Wśród Żydów przekonanie że Mesjasz będzie z linii Dawida było bardzo silne. Król Dawid był typem i wzorem Mesjasza, człowiekiem według Bożego serca, takim właśnie miał być przyszły Mesjasz. Miał być kimś kto całkowicie wypełni wolę Bożą. To przekonanie o Dawidowym pochodzeniu Mesjasza była tak mocne, że ewangelista Mateusz zaczyna swoją Ewangelię od słów:
Mateusza 1:1  Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego.
To więc ci dwaj ślepcy, choć fizycznie są ułomni, są ślepi, to duchowo mają otwarte oczy, Oni wierzą w Jezusa jako Mesjasza.
I oni krzyczą do Niego prosząc Go by zwrócił na nich uwagę. I prośba, by On się nad nimi zmiłował, ten krzyk przez którego do Niego się zwracają nie jest taki zwykły. To jest wrzask, Krzyk rozpaczy. Greckie słowo przetłumaczone jako „wołanie” to słowo wyrażające szaleńczy krzyk. W Nowym testamencie używane na krzyk kogoś kogo opętał demon, to krzyk utrapienia, krzyk rodzącej kobiety, krzyk tonącego. Oni darli się do Pana Jezusa na całe gardło, wrzeszczeli, wiedzieli że to jest ich jedyna szansa uzdrowienia. Jeśli On ich zauważy, jeśli ich zobaczy, jeśli podejdzie do nich będą uratowani.
I ich postawa wyraża pragnienie jakie powinien mieć człowiek, by poznać Boga, by poznać Pana Jezusa Chrystusa, by doświadczyć i doświadczać Jego łaski.
Podobnie jak ci ślepcy każdy musi wiedzieć, że Pan Jezus i wiara w Niego to nasz jedyny ratunek. Ne ma dla żadnego człowieka choćby cienia ratunku i innej nadziei na życie jak tylko Osoba Pana Jezusa Chrystusa. Dlatego że nie ma we wszechświecie innej podpory jak tylko Bóg Izraela. Wszelkie nadzieje człowieka, które nie są oparte na Chrystusie ostatecznie okażą się złudne. Tak Bóg pouczał Izraela o swoim ratunku dla nich, gdy przyszły ciężkie czasy dla narodu w Ks. Izajasza.
Izajasza 44:8  Nie trwóżcie się i nie lękajcie się! Czy wam tego już dawno nie opowiedziałem i nie zwiastowałem? I wy jesteście moimi świadkami. Czy jest bóg oprócz mnie? Nie, nie ma innej opoki, nie znam żadnej.
Innymi słowy Bóg mówi oprzyjcie się na Mnie, zaufajcie Mi, ja jestem pewną pomocą, pewnym Zbawicielem, prawdziwym podparciem, pewną skałą Ja wam pomogę. Nie ufajcie swoim bałwanom, swoim pieniądzom, swoje sile, swojej mądrości i nie pokładajcie nadziei w człowieku, tylko prawdziwemu żywemu Bogu zaufajcie.
I takie przekonanie mieli ci dwaj ślepcy, oni wiedzieli że jeśli Chrystus im nie pomorze, to nikt im nie pomoże. Jeśli Chrystus ich nie uzdrowi, to nikt tego nie uczyni. Jeśli Chrystus ich nie Zbawi, to nikt ich nie uratuje.
Z tego powodu wołają na całe gardło wiedząc że to ich jedyna nadzieja „Panie, ratuj nas, nie pozwól byśmy zginęli”. I jeśli w sercu człowieka będzie tak głębokie przekonanie o konieczności ratunku ze strony Boga i takie rozpaczliwe zawołanie, to Chrystus Go nie zostawi. To Pan go uratuje, On zbawi każdego grzesznika który w rozpaczy swojego zgubienia zwróci się do Niego. Podobne rozpaczliwe zawołanie było w chwili gdy apostołowie tonęli na jeziorze Galilejskim i błagali „Panie ratuj nas giniemy” i też doświadczyli ratunku (Mat 8,25).
Również wielki Król Dawid pragnął doświadczać Boga z całego serca mówiąc
Psalm 63:2  Boże! Tyś Bogiem moim, ciebie gorliwie szukam, Ciebie pragnie dusza moja; Tęskni do ciebie ciało moje, Jak ziemia zeschła, spragniona i bezwodna.
I jeśli serce człowieka pragnie gorąco Boga, pragnie Jego ratunku, pragnie Jego zbawienia okazanego w Chrystusie Jezusie, to Bóg odpowie na to pragnienie.
Biblia jest pełna przykładów, że jeśli ludzie szczerze, pokornie i w uniżeniu szukali ratunku u Boga to znaleźli go.
Kiedyś Pan wypowiedział znamienne słowa do Izraela po tym jak oni zostali uprowadzeni do niewoli Babilońskiej, a Bóg miał wiele powodów by się na nich gniewać.
Jeremiasza 29:12  Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was.
13  A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem.
Czy widzimy to jak szukać Boga, by go znaleźć, z jakim pragnieniem mamy to czynić, jak gorliwie? Mamy to czynić całym swoim sercem.
Drodzy ci dwaj ślepcy wiedzieli że są chorzy i wiedzieli, że potrzebują lekarza. Wiedzieli również, że tylko Jezus może ich uzdrowić. W przeciwieństwie do Faryzeuszy, którzy uważali że nie potrzebują zlitowania Pana i jego miłosierdzia i w przeciwieństwie do wielu osób dzisiaj. Nie znajdują Boga, bo Go nie szukają, bo nie mają pragnienia by ich zbawił, by ich uratował, bo nie wierzą w Niego. Często nawet nie zdobędą się na odrobine wysiłku by zbliżyć się do Chrystusa, by w sposób świadomy szukać Go, modlić się do Niego, szukać Go w Jego Słowie, szukać Go w jego dziełach, w stworzeniu i pragnąc Go.
Czy my mamy pragnienie poznać i doświadczyć Pana Jezusa Chrystusa tak mocno jak tych dwóch ślepców. Czy ty masz takie pragnienie, czy wołasz do Niego tak mocno i z takim przejęciem w swoim sercu jak bohaterowie naszej historii „Panie zmiłuj się nade mną”. „Panie ratuj mnie od moich grzechów, od mojej głupoty, od moich wrogów, nie zostawiaj mnie. Niech moc i siła modlitwy tych dwóch zgubionych ludzi będzie dla nas przykładem i zachętą.

Nie dać się zastraszyć
Kolejną rzeczą w tej historii jest to, że ci ślepcy nie dali się zastraszyć tłumowi, nie można było ich powstrzymać od wołania by Pan ich uratował.
Zobaczmy, że gdy oni krzyczeli o ratunek, to lud gromił ich (w 31). I to nie było takie zwykłe upominanie, ale tutaj chodzi o ostre ganienie. Greckie słowo które jest tutaj użyte na gromienie jest takie samo, którego Pan Jezus używał gdy gromił demony (Mt 17,18; Mk 1,25). Tłum groził tym biednym kalekim ludziom i kazał im się przymknąć. Co oni robili w związku z tym, czy zamknęli się? Nie, oni krzyczeli jeszcze głośniej? Zmiłuj się nad nami, Panie, Synu Dawida! (w. 31).
Drodzy gdy człowiek zwraca się do Pana Jezusa zaraz będzie miał przeciwności takie jak tych dwóch biednych  ślepców. Jeśli tylko pomyślisz o Chrystusie o tym, że On może ci pomóc, że On może cię zbawić, że On może cię uratować. Jeśli zaczniesz o tym głośno mówić, wołać modlić się i szukać, zaraz będziesz miał mnóstwo przeciwników. Zaraz ten świat będzie mówił że zwariowałeś, będą mówić żebyś się przymknął, żebyś przestał, żebyś zszedł na ziemię i nie myślał o mrzonkach. Diabeł zrobi wszystko co w Jego mocy, by wybić nam i tobie z głowy Chrystusa oraz Jego ratunek. Będziesz miał przeciwko sobie świat, często swoich znajomych, sąsiadów, a nawet i rodzinę. Będą próbowali cię uciszyć, sprowadzić na tzw. „dobrą drogę byś nie przesadzał z tym Jezusem”. Będą używać różnych argumentów, podważać słowo Boże, kierować naszą uwagę na to, co tu i teraz, będą się z ciebie śmiać i drwić, może nawet nie będą chcieli ciebie znać. Będą drwić z twojej ufności Chrystusowi z twoich modlitw i z twojej pobożności nazywając cię naiwnym godnym pożałowania człowiekiem.
I to nie jest niczym niezwykłym. Dzieje się tak dlatego, ze Duch tego świata jest przeciwny Chrystusowi. Pan Jezus powiedział:
Jana 16:33 …Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.
Jednak nasza postawa w takiej sytuacji powinna być taka jak zachowywali się ci ślepcy, czym silniejszy był opór, czym mocniej im się sprzeciwiano, tym mocniej oni krzyczeli, by Pan Jezus się nad nimi zmiłował.
W książce wędrówka Pielgrzyma mamy scenę kiedy chrześcijanin widzi, że mieszka w mieście zagłady, widzi że podąża do piekła. I postanawia opuścić miasto zagłady. Ewangelista wskazał mu drogę i miał iść do ciasnej bramy, do Chrystusa. Ale gdy tylko postanowił tak zrobić i zaczął uciekać z tego miasta, to miał przeciwko sobie swoją żonę, swoje dzieci, swoich sąsiadów i w końcu całe miasto. Podobnie dzisiaj, gdy tylko zaczniesz iść w stronę Chrystusa będziesz miał przeciwko sobie cały świat, ale zyskasz Chrystusa, On więcej znaczy niż cały świat.
On powiedział:
Co z tego choćbyś cały świat pozyskał, a duszę zatracił (Łuk 9,25)
Jaka jest dzisiaj nasza postawa wobec oporu jaki napotykamy by zbliżyć się do Chrystusa, by Go lepiej poznać, by lepiej Mu służyć? Czy mamy taką postawę jak tych dwóch ślepców, że wtedy kiedy napotykamy opór to postanawiamy że trzymamy się z całego serca Pana Jezusa, że w Nim pokładamy nadzieje cokolwiek by się działo, On mnie uratuje, On mnie Zbawi, nie poddam się. Czy jesteśmy tak gorliwi w modlitwie jak owych dwóch nie odpuszczając, nawet jak widzimy niesprzyjające okoliczności.  Czy jednak rezygnujemy z wołania szukania i poddajemy się? Gdyby tych dwóch ślepców tak uczyniło nie zostaliby uzdrowieni, nie zostaliby wysłuchani. I ci którzy tak uczynili, poddali się, odeszli, odwrócili się od Pana pod naciskiem świata, rodziny, sąsiadów nie zostaną Zbawieni. Ci natomiast, którzy poddają się w modlitwie nie zostają wysłuchani.
Ci Jednak którzy pokonują wszystkie przeciwności trzymając się Chrystusa ostatecznie zwyciężają i dziedziczą Boże obietnice.

Przedstawmy Bogu nasze potrzeby
I w Końcu Pan usłyszał wołanie tych ludzi. Zatrzymał się i zwrócił się do nich „Co chcecie abym wam uczynił?
I odpowiedź była oczywista „Panie aby otworzyły się oczy nasze” (w 33). Pojawia się pytanie dlaczego Pan Jezus pytał się ich o takie oczywiste sprawy. Przecież widać co im dolega, czego potrzebują najbardziej. Zresztą Pan Jezus doskonale ich znał w 2 rozdz. Ew. Jana czytamy O Jezusie że nie potrzebował żadnego świadectwa o człowieku, bo wiedział co jest w każdym z nas. A jednak pyta się, czego pragniecie, co chcecie żebym wam uczynił? Nie jest to odosobniony przypadek w ewangeliach. Pan Jezus w ten sposób doprowadzał człowieka do wiary i do uświadomienia sobie jaka relacja minie łączy z Bogiem, np. chorego przy sadzawce pyta się czy chce być zdrowy (Jana 5,6) Piotra pytał się czy go miłuje chociaż wiedział jak jest naprawdę (Jan 21) Synów Zebedeusza pytał co chcecie bym wam uczynił. Jest to przykład jak Bóg postępuje z nami. Przecież wiemy że On doskonale wie czego potrzebujemy zanim Go poprosimy.
Pan Jezus powiedział w 6 rozdz. Ew Mateusza w kontekście szukania Królestwa Bożego i troszczenia się o byt: …Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie (Mat 6, 32). Na innym miejscu w psalmie (139,4) czytamy że nie ma jeszcze na języku naszym słowa, a Bóg zna już je całe. On wie że potrzebujemy zdrowia, chleba codziennego, mieszkania, pracy i zna wszystkie  inne potrzeby indywidualne. Ale oczekuje że przyjdziemy do Niego z tymi potrzebami w modlitwie, że powiemy o co nam chodzi, że będziemy do niego wołać. Bóg czyni tak, bo chce byśmy stali się od Niego zależni, byśmy uznali naszą znikomość, niewystarczalność, słabość i grzeszność. Bóg chce byśmy zweryfikowali nasze pragnienia i priorytety w naszym życiu w stosunku do Jego woli. Bóg również chce byśmy uczyli się zaufania do Niego i przesiąkneli głęboką świadomością że On troszczy się o każdy nasz dzień i mamy naszą przyszłość złożyć w Jego rękach.
Zauważmy że gdy Pan Jezus uczył swoich uczniów modlitwy to zawarł tam słowa że mamy zwracać się do Ojca w niebie „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” (Mt 6,11) a nie chleba powszedniego daj nam na tydzień, czy na miesiąc. Tak samo gdy Izraelici otrzymali chleb z nieba, mannę, mieli zbierać go codziennie oprócz dnia sabatu, wtedy zbierali na dwa dni. Jeśli ktoś próbował innego dnia zebrać na dwa dni na zapas, to na drugi dzień manna psuła się (Wyj 16,21-22). Drodzy Bóg chce naszej zależności od Niego. Między innymi na tym polega Boża Ojcowska relacja między Bożym dzieckiem, a Ojcem w niebie, że mamy przychodzić do Boga codziennie i przedstawiać Mu nasze potrzeby i uczyć się, że całe nasze życie zależy od Pana. Tego też mieli się nauczyć ci dwaj ślepcy, że oczy które Pan Jezus im otworzył są dla nich znakiem, że On leczy również duszę. Czy tego też chcą? Czy chcą by Pan Jezus uzdrowił ich z ich grzechów.
Wygląda na to że tak. Gdy Ich uzdrowił poszli za nim! Czy my chcemy pójść za Nim? Czy my chcemy prawdziwego uzdrowienia? Uzdrowienia naszej duszy od niewoli grzechu? Czy wszystkie nasze błogosławieństwa od Boga i odpowiedzi na modlitwy przekuwają się na podążanie śladami Pana Jezusa? Mam nadzieje że tak, bo to jest cel Jego uzdrowienia byśmy za Nim podążali, mam nadzieje że słowa Johna Newtona „byłem ślepy a teraz wiedzę” staną się słowami które wyrażają twój i mój stan duchowy. Byłem ślepy nie znałem sensu życia, ale teraz wiem dokąd idę!

Podsumowanie:
1.      By doświadczyć Bożego miłosierdzia, Zbawienia od Chrystusa musi człowiek mieć w sercu pragnienie Jego poznania, musi uznać że Pan Jezus jest jedynym lekarstwem na Jego chorobę grzechu. Jak długo nie jestem w stanie powiedzieć „Jezu ratuj mnie grzesznika” tak długo Jego ratunek nie będzie miał miejsca w naszym życiu.
2.      Po drugie nie dajmy się zastraszyć gdy szukamy Chrystusa a cały świat zwróci się przeciwko nam i będzie próbował nas stłamsić, ośmieszyć, zakrzyczeć byśmy zeszli z tej drogi. Niue dajmy się zastraszyć gdy diabeł wyciągnie najcięższe działa, a wszystko wokół będzie krzyczeć, że podążanie za Jezusem nie ma sensu.
3.      Po trzecie przyjdźmy do Boga do Chrystusa uznając przed Nim naszą zależność od Niego, że potrzebujemy Go każdego dnia jak chleba powszedniego. 


Łączna liczba wyświetleń