Wkraczamy do 12 rozdziału Ew. Jana jest to kontynuacja tego, co stało się dalej po wskrzeszeniu z martwych Łazarza. Jezus odszedł na kilka tygodni do Efraim, ale teraz wraca i znowu ma okazje być w Betanii. Wygląda na to, że to wydarzenie nie odbyło się w domu Łazarza, ale w domu Szymona Trędowatego, którego Jezus uzdrowił i który również mieszkał w Betanii, bo taką relację przedstawiają nam inne ewangelię.
Pan
Jezus przybywa na ostatni tydzień przed swoją śmiercią do Jerozolimy i znów
zatrzymuje się u swoich przyjaciół, których miał tam wielu. To spotkanie jest o
tyle wyjątkowe, że kilka tygodni wcześniej Łazarz był martwy, a Chrystus przywrócił
mu życie i teraz Łazarz jest jednym z tych, którzy siedzą z Nim przy stole.
Musiało być to niesamowite, Szymon który był trędowaty i Łazarz, który był
kiedyś martwy, obaj w cudowny sposób uzdrowieni i przywróceni do nowego życia.
Po tym ogromnym cudzie jeszcze przez wiele
tygodni, miesięcy a nawet lat ludzie, którzy o tym usłyszeli odwiedzali
Łazarza, by go zobaczyć i dowiedzieć się, czy faktycznie tak się stało jak
słyszeli. W 9 wierszu czytamy, że ludzie gdy dowiedzieli się, że Jezus
pojawił się w Betanii, to przyszli do Niego żeby ujrzeć Łazarza, który przez
cud jaki doświadczył składał świadectwo o Jezusie.
I
choć nie jest to główny wątek tego fragmentu, to warto podkreślić, że podobnie
jak Łazarz każdy wierzący w Jezusa powinien być takim świadectwem chwały Bożej
dla innych. Być może nasza przemiana nie będzie taka spektakularna jak Łazarza,
ale świat i twoje środowisko w którym przybywasz powinien wiedzieć wyraźną w
zmianę w twoim życiu w wyniku działania Pana Jezusa. Kiedy narodzisz się na
nowo będziesz różnił się od tego świata i będziesz chciał być podobny do Jezusa
w swoim myśleniu w swojej mowie, w swoim postępowaniu i w swoich dążeniach, a
to będzie wywoływało ciekawość świata.
Być
może niektórzy, gdy dowiedzą się co się z tobą stało, jak odwróciłeś się od
ciemności do światłości lub dotrą do nich różne plotki także przyjdą zapytać,
czy to jest prawda.
Może
niektórzy zapytają, że doszły ich słuchy, że rzuciłeś jakieś nałogi i zacząłeś
głosić Chrystusa, inni się dowiedzą, że uporządkowałeś swoje niemoralne życie
ze względu na miłość do Jezusa, może ktoś jeszcze inny usłyszy, że spłaciłeś
stare długi lub poszedłeś pojednać się ze starymi wrogami, albo pojednałeś się dziećmi
lub współmałżonkiem z którym nie szło dojść do zgody przez wiele lat.
Och
muszę powiedzieć, że ja miałem taką sytuacje, że poszedłem do mojego starego
wroga i zapukałem do jego mieszkania, a on otworzył mi drzwi i był wielce
zdziwiony, a ja prosiłem go o przebaczenie, bo Jezus mi przebaczył - mówiłem.
Miał strasznie wielkie oczy, był zszokowany moimi odwiedzinami. Na klatce
schodowej pojednaliśmy się i przytuliliśmy się, podejrzewam, że długo jeszcze o
tym opowiadał innym. Bóg chce, by opowiadano o twoim życiu ze względu na
Jezusa, by imię Pana było uwielbione przez twoje życie jak opowiadano o Łazarzu.
Oj
jak to wspaniale słuchać takich opowieści, że czasami całe miasto trąbi o
jakimś nawróconym grzeszniku, że stał się zupełnie innym, nowym człowiekiem,
który teraz żyje dla Jezusa. Jak to wspaniale słuchać o was i o mnie, że żyjemy
dla Pana Jezusa i roznośmy Jego zapach jak mówi apostoł Paweł w 2 liście do
Koryntian 2 rozdz. że myśmy wonnością Chrystusową dla Boga.
W
Ew. Matusza czytamy o wezwaniu naszego Pana tak:
Mateusza 5:15 Nie zapalają też
świecy i nie stawiają jej pod przykryciem, lecz na świeczniku, i świeci
wszystkim, którzy są w domu.
16 Tak niechaj świeci wasza
światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca
waszego, który jest w niebie.
Ale
ta historia przede wszystkim dotyczy
tego, co zrobiła Maria siostra Łazarza, w jak bezinteresowny sposób, pełny
oddania i poświęcenia wyraziła swoją miłość do Chrystusa usługując Mu.
Czytamy,
że Gdy siedzieli przy stole Maria chcąc okazać wdzięczność Panu Jezusowi za
jego miłość, za cud jaki dokonał w jej domu wzięła funt to jest około 1/3 litra
bardzo drogiej maści nardowej i namaściła nią Jezusa. Maść ta była wonnym
pachnidłem, balsamem z Indii z rejonu Himalajów i kosztowała faktycznie dużo
pieniędzy, tekst mówi, że około 300 denarów, a 1 denar odpowiadał wartości
jednego dnia pracownika, czyli 300 dni pracy. Jeśli przyjmiemy, że przeciętna
pensja dzisiaj to około 4500 – 5000 tys. za miesiąc, to wartość tej maści była
między 45, a 50 tys. To naprawdę kwota, która może robić wrażenie i wtedy
również robiła. Widzimy, że czyn Marii był bardzo kosztowny. Mogą więc nie
dziwić pytania Judasza i innych po co, to marnotrawco przecież można było
lepiej ją spożytkować, np. sprzedać i część pieniędzy rozdać ubogim i wciąż
sporo mogłoby zostać.
Ale
Pan Jezus ich skarcił słowami, że biednych zawsze będą mieć koło siebie i
zawsze mogą im rozdać różne środki, a On nie zawsze będzie z nimi żeby móc w
ten sposób okazać Mu cześć. Jezus pochwalił ten bezinteresowny pełny czci i
uwielbienia czyn Marii. Słusznie Ona uznała, że Jezus jest godzin wszystkiego,
największych pieniędzy, największego poświęcenia, największego oddania,
największych kosztów i największej ceny z naszej strony zgodnie z tym co On sam
powiedział, że jeśli ktoś nie jest gotowy poświęcić wszystkiego co ma nie jest
Go godzien.
Łukasza 14:33 Tak więc każdy z
was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.
Maria
chciała dać to co miała najcenniejszego dla Jezusa i ofiarowała to. Jezus nie
powiedział, że jest to zbyt duże poświęcenie, że jest to zbyt kosztowne, ale
przyjął jej dar, który wynikał ze szczerości jej serca i z miłości do Niego.
Bóg chce przyjmować od nas cenne dary poświęcenia jeśli one wynikają z chęci
uwielbienia Go i z miłości do Niego. Pan Jezus jest godny każdej naszej ceny.
On dał nam o wiele więcej niż my kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób mu damy.
On oddał za nas całe swoje życie, poszedł w nasze miejsce na Krzyż i został do
niego przybity, Jego rany uleczyły nas, jego rany dały nam życie wieczne, czy
nie jest godny żeby oddać mu dzisiaj wszystko – całych siebie.
Ktoś
może zadać pytanie, a jak mam dzisiaj namaścić nogi Panu Jezusowi skoro nie ma Go
między nami. Oczywiście dzisiaj fizycznie nie możemy namaścić Pana Jezusa,
ale możemy zrobić to samo co Maria
służąc mu i poświęcając swoje życie dla Niego . Możemy zrobić to samo co Maria
angażując się w budowanie Bożego Królestwa, przez poświęcanie swojego czasu,
życia i pieniędzy, by wspierać to, co Panu się podoba. Możemy angażować się i
powinniśmy w służbę w kościele, w różne kościelne inicjatywy lub kościelne
potrzeby. To jest kwestia usługiwania innym, łożenia swoich pieniędzy dla Pana,
by kościół i różne służby mogły się rozwijać. To może być zaangażowanie w
kościelne remonty, sprzątanie zboru, kupno do kościoła potrzebnych rzeczy,
wspieranie misjonarzy. To jest usługiwanie sobie wzajemnie, noszenie ciężarów jedni
drugich przez wspólna modlitwę, pomoc, czas na rozmowę i troskę o siebie
nawzajem.
Chodzi
o to, że prawdziwe oddanie, oddanie Jezusowi będzie Cię kosztować i będzie Cię
kosztować finansowo, bo zawsze jest tak, że przeznaczamy swoje pieniądze na to,
co jest dla nas ważne. Jeśli Boże sprawy nie są dla ciebie zbyt ważne, nie
będziesz chciał zbyt dużo pieniędzy lub w ogóle na to przeznaczać. Podobnie z
twoim czasem i twoim wysiłkiem. Będziesz
gotowy przeznaczać spore środki na coś innego, na jakąś rozrywkę, film do kina,
nowy gadżet w samochodzie, kolejna wycieczka, wymiana telefonu i wiele jeszcze
innych rzeczy. Czytałem kiedyś historię, że pewien pastor podczas zbierania
ofiary stał i patrzył ile ludzie dają, wielu było oburzonych postępowaniem
pastora, wszyscy byli zaskoczeni. Później pastor wygłosił kazanie jak Jezus
stał przy skarbonie w świątyni i przyglądał się ile ludzie wrzucają do skarbca,
znamy ta historię o tzw. „Wdowim groszu:, która jest zapisana w 21 rodz. Ew.
Łukasza. Ale to, na co chciałem zwrócić waszą uwagę, to na to, że Bóg
przygląda się naszemu poświęceniu, Bóg przygląda się naszej ofiarności, Bóg
przygląda się twojemu oddaniu, twojej wierności, twojemu zaangażowaniu i jeśli
twoje uwielbienie wypływa ze szczerego serca z chęci oddaniu Mu najwyższej czci,
to Jemu się to podoba i z pewnością wszelkie takie poświęcenie Pan wynagrodzi.
Jeśli już nie tutaj, bo Pan wedle swojej suwerennej woli oddaje też w
doczesności, to na pewno w wieczności wedle zasady kto skąpo sieje skąpo
też żąć będzie, ale kto sieje obwicie, obficie będzie zbierał.
To
więc jak jest z twoim oddaniem, czy coś ciebie ono kosztuje, czy wkładasz w
służbę dla Jezusa jakiś wysiłek, ale jeśli tak to jaki? Jak myślisz, gdyby inni
przyjrzeli się twojemu życiu, temu jak wydajesz pieniądze, jak układasz swoje
plany i jak spędzasz swój wolny czas, jak wychowujesz swoje dzieci, jak dbasz o
swoje relacje małżeńskie, jak angażujesz się w kościele, jak postępujesz z
bliźnimi, jakim jesteś pracownikiem, czy pomyśleliby, że bardzo kochasz Jezusa?
Bo po tym co zrobiła Maria, jak wiele poświeciła dla Pana możemy wyczytać, że
musiała bardzo Go kochać.
Niestety
takie oddanie Panu, takie poświęcenie może spotykać się z krytyką nawet w
kościele, co widzimy w naszym fragmencie, że Judasz i apostołowie atakują
Marię. Wprawdzie w tym fragmencie czytamy tylko o Judaszu, ale inne ewangelie
uzupełniają, że inni apostołowie wtórowali mu. Oni uważają, że jej poświęcenie
jest mało rozsądne, po co to marnotrawco, po co, tak się poświęcać, po co, być
takim ofiarnym, po co, być takim zaangażowanym, nie przesadzaj z tym Jezusem –
mogą powiedzieć. I przykre jest to, że z taką krytyką możemy się spotkać w
społeczności kościoła jeśli w ocenie niektórych chcemy zbyt gorliwie służyć
Jezusowi. Czasami chrześcijańscy mężowie chcą powstrzymywać swoje żony przed
zbytnim zaangażowaniem dla Jezusa, a czasami odwrotnie, to żony mają pretensje.
Niekiedy to członkowie zboru atakują swoich braci i swoje siostry jeśli
uważają, że tamci chcą poświęcić więcej dla Jezusa niż to konieczne w ich
ocenie. Ale drodzy, nie powstrzymujmy tych, którzy z miłości do Jezusa chcą
oddać ze swojego życia więcej niż my, raczej bierzmy przykład z takich osób.
Z
taka krytyką spotkał się kiedyś znany misjonarz z XX wieku Jim eliot, gdy
ogłosił, że chce wyjechać na misję, by ewangelizować dzikie plemiona w
Ekwadorze. Członkowie kościoła mówili, że można lepiej wykorzystać taki młody
potencjał, a chrześcijańscy rodzice poprosili go, by jeszcze raz to rozważył.
Jednak on był nieugięty i poświęcił wszystko dla Jezusa nawet swoje fizyczne
życie, bo został zamordowany podczas próby głoszenia ewangelii.
Jak
widzimy po Judaszu krytyka w kościele wobec naszego zaangażowania może mieć
różne podłoże. Choć Judasz mówił, że szkoda tego pachnidła na nogi Jezusa
lepiej przeznaczyć było to dla ubogich, jego motywacje mogły wydawać się szczere
dla innych. Jednak apostoł Jan dopowiada, że wcale nie zależało mu na ubogich.
Krytykował Marię, bo chciał pachnidło sprzedać i część pieniędzy z tego
zachować dla siebie, bo był złodziejem. Kierował się osobistym interesem, który
ubrał w pobożne szaty. Podobnie i dzisiaj krytyka różnych działań w kościele
może mieć różne podłoże, a często jest ubrana w pobożne szaty. Członkowie zboru
mogą krytykować wydatki kościoła na zbożne cele nie dlatego, że pieniądze
zostały źle wydane, ale dlatego, że są chciwi. Inni mogą krytykować
zaangażowanie niektórych, bo to obciąża ich sumienia i wiele jeszcze innych
może być nieszczerych powodów osłabiania chrześcijańskiego zapału przez innych
chrześcijan. Członkowie kościoła mogą krytykować służbę pastora lub starszych
nie dlatego, że źle ją sprawują, ale dlatego, że go nie lubią bo np. ich
napomniał, albo mają inną wizję pracy i uważają, że zrobili by coś lepiej. Ale
tego często nie powiedzą, tylko próbują krytykę ubrać w pobożne szaty, że w ten
sposób troszczą się o Królestwo Boże. A jak my podejmujemy się napominania
innych chrześcijan, to dlaczego to robimy jakie motywację nam wtedy towarzyszą.
Następnie
zauważmy, że Maria w tej wielkiej swej wdzięczności Panu przełamała zwyczaje
kulturowe panujące w tamtym czasie. Tekst mówi, że namaściła stopy Jezusa i
wytarła je swoimi włosami. Trochę to przypomina Króla Dawida, który tak był
szczęśliwy, gdy Arkę Bożą sprowadzono do Jeruzalemu, że tańczył przed Panem
ubrany jedynie w efod (2 Sam. 6:14-23) przez co naraził się na
śmieszność. Szanowane Żydówki nigdy nie
rozpuszczały swoich włosów publicznie. Raczej coś takiego kojarzono z kobietami
lekkich obyczajów, ale wydaje się, że ona była tak pochłonięta swoim oddaniem
Jezusowi, że nie zważała na to, co mogą pomyśleć inni, nie kalkulowała, czy
ucierpi na tym jej reputacja. Bardziej ceniła Jezusa niż swoją dumę. I gdy
mocno jesteśmy zakochani w Panu Jezusie, gdy jesteśmy wpatrzeni w Niego i
myślimy o tym co w górze, a nie na ziemi to często nie liczymy kosztów
uwielbienia Jezusa. Nie liczymy tego ile stracimy w oczach innych, gdy będziemy
dzielić się ewangelią, albo gdy odważnie przyznamy się do Jezusa pośród
znajomych i rodziny broniąc ewangelicznych wartości.
Wtedy przede wszystkim zależy nam na tym, co
Bóg o nas myśli, a nie człowiek.
Pan
Jezus powiedział gdy spotkała się z krytyką, że zrobiła to na jego pogrzeb.
Wydaje się, że w jakiś sposób Maria rozumiała, ze za kilka dni Jezus zostanie
ukrzyżowany. Jej wielka miłość do Niego pozwalała jej rozumieć więcej z Bożych
spraw. Ludzie którzy kochają bardziej Jezusa niż inni mają większą wrażliwość
na sprawy duchowe i Bóg więcej im objawia o sobie niż tym, których miłość jest
płytka lub powierzchowna. Chcesz poznać bardziej Boga, chcesz mniej przejmować
się tym co myśli o tobie świat i inni ludzie jak służysz Jezusowi kochaj Jezusa
bardziej, a jak mówi jedna z pieśni blask jego miłości sprawi, że inne sprawy
zbledną.
I
ostatnia rzecz jaką chciałem podkreślić, że podążenie za swoimi pragnieniami
zamiast za Chrystusem ostatecznie doprowadzi człowieka do utraty wszystkiego,
nawet własnego życia i to na wieki. Zarówno Judasz jak i przywódcy Izraela nie
chcieli podążać za Jezusem, ale zależało im przede wszystkim zaspokojeniu swych
egoistycznych celów. Judasz może myślał, że dzięki Jezusowi się dorobi, no bo
jak już Jezus zostanie królem, to przecież Jezus da mu super prestiżowe
stanowisko. Myślał, że więcej pieniędzy przyniesie mu więcej szczęścia. Tak
kochał pieniądze, że w końcu wydał Jezusa za 30 srebrników. Miłość do pieniędzy
nie dała mu szczęścia, przyniosła mu za to wieczne nieszczęście. Przewódcy Izraela
natomiast chcieli utrzymać władze dlatego pragnęli zabić Jezusa, a nawet
Łazarza, bo wielu Żydów przez świadectwo Łazarza uwierzyło w Chrystusa. I jak
skończyli, zabili swojego Mesjasza na którego zawsze czekali, ostatecznie i tak
stracili upragnioną władzę i nadzieję życia wiecznego.
Podążanie
za naszymi osobistymi egoistycznymi celami, gdy wybieramy siebie zamiast Jezusa
może nas łudzić, że coś zyskujemy, czy to przez pieniądze, władzę, przyjemności
oraz zachwyt tym doczesnym światem. Ale ostatecznie tracimy i tracimy wszystko
i tracimy to na wieki, co dokładnie powiedział Jezusa w Ew. Jana 2, 25 Kto
miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie
zachowa je ku żywotowi wiecznemu
Inaczej
mówiąc, jeśli jesteśmy tak bardzo przywiązani do tego obecnego życia i
postawimy samych siebie na pierwszym miejscu, nasze szczęście, realizacje
naszych marzeń odrzucając Jezusa w obawie, że gdy Go przyjmiemy to coś w życiu
stracimy, to wtedy właśnie stracimy wszystko. Ale rezygnując dla Jezusa z
siebie, własnych pragnień, ambicji, własnego życia, powierzając je w Jego ręce
zyskujemy wszystko. Zyskujemy życie wieczne, a wraz z Nim wieczne szczęście,
wieczny pokój, wieczne bezpieczeństwo, wieczną Bożą miłość i możliwość
społeczności z Bogiem na zawsze.
Kiedyś
John Paton, znany jako misjonarz wśród kanibali dzieląc się swoim planem
wyjazdu na misję aby nieść ewangelię plemieniu ludożerców na Wyspach morza
południowego usłyszał, że jak tam pojedzie, to zostanie przez nich zjedzony.
Wtedy zdenerwowany odparł swojemu oponentowi, że on też zostanie zjedzony przez
robaki. Więc jeśli tylko może służyć Jezusowi to nie ma dla niego wielkiego
znaczenia, czy zostanie zjedzony przez ludożerców, czy przez robaki, bo wie, że
w dniu zmartwychwstania otrzyma od Boga nowe wspaniałe ciało. A mógł mieć taką
nadzieję jak i Maria, bo stare rozpadające się ciało poświęcili w wierze dla
naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.




