Przeczytaliśmy dłuższy fragment o narodzeniu Jezusa Chrystusa. Nie możemy zapomnieć, że Boże Narodzenie to Jego święto, to na jego cześć jest ta kolacja wigilijna dzisiaj w społeczności kościoła i za kilka dni w naszych domach przy naszych stołach. W dzisiejszych czasach Boże narodzenie bardzo się skomercjalizowało i często jest sprowadzane wyłącznie do zakupów, prezentów, dekoracji, reklam i presji, by wszystko było „idealne”. Centra handlowe, promocje i marketing zaczynają mówić o świętach znacznie wcześniej niż Kościół przypomina o narodzeniu Zbawiciela. W tym zgiełku łatwo zapomnieć, że istotą Bożego Narodzenia nie jest to, co leży pod choinką, światełka i tzw. „magia świąt” cokolwiek to znaczy, ale Ten, który narodził się w betlejemskim żłobie – nasz Zbawiciel - Jezusa Chrystus.
Obchodzimy
Jego urodziny, więc starajmy się świętować tak, aby nasz Solenizant był
naprawdę w centrum uwagi. Gdy obchodzimy czyjeś urodziny, myślimy o tej osobie,
o jej życiu, o tym, co dla nas znaczy, i staramy się sprawić jej radość.
Podobnie powinno być z Bożym Narodzeniem. To czas, by zatrzymać się nad tym, kim
Jezus jest, dlaczego przyszedł na świat i co Jego narodzenie oznacza dla
naszego życia dzisiaj.
Szczególnie
chciałbym zatrzymać się na słowach aniołów z naszego fragmentu z 14 wiersza
„chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma
upodobanie”.
Pasterzom
zostało dane ujrzeć niebiańską rzeczywistość, zobaczyli wielką rzeszę aniołów,
którzy wysławiali Boga i oddawali mu cześć.
A za co aniołowie chwali Boga, za co Go wielbili? Drodzy, Aniołowie oddawali cześć Bogu za narodzenie
Jezusa Chrystusa! Czy aniołowie potrzebowali narodzenia Jezusa, czy
potrzebowali zbawiciela?
Nie,
aniołowie są z Bogiem w niebie, nie potrzebują zbawienia, a jednak rozumieli
jakim wielkim wydarzeniem jest wcielenie Bożego syna i za to chwalili Boga. To
my ludzie potrzebujemy Zbawiciela, skoro aniołowie wychwali Boga tym bardziej
powinniśmy czynić to my. Aniołowie śpiewali chwała, chwała Bogu, bo rozumieli
upadek człowieka, naszą nędzę wynikająca z naszej grzeszności, która powoduje
oddzielenie człowieka od Boga. Aniołowie również rozumieli, że Bóg doprowadził
do spełnienia dziesiątek obietnic zapisanych w Starym Testamencie o przyjściu
Mesjasza, rozumieli że Bóg jest wierny i pomimo różnych przeszkód zrealizował
słowa, które powiedział w raju do Ewy w 3 rozdz. Ks. Rodzaju, że kiedyś
narodzi się potomek z kobiety, który zgniecie głowę węża, który zniszczy
szatana i jego dzieła na wieki.
Aniołowie
także rozumieli, że ten który był bogaty we wszelką chwałę, moc i majestat, ten
dla którego i przez którego zostało wszystko stworzone – Jezus Chrystus stał
się ubogi. Stał się ubogi dla dobra
niegodnych grzeszników i opuścił wspaniałe niebo dla chłodu żłobu, ale co
jeszcze gorsze dla chłodu ludzkich serc oraz dla odrzucenia, pogardy, a w końcu
Krzyża.
Aniołowie
wiedzieli, że wcielenie Syna Bożego nie było romantyczną historią, lecz
początkiem drogi uniżenia, cierpienia i ofiary. Ten, który od wieczności był
czczony w niebie, przyszedł na ziemię, aby zostać wzgardzony przez własne
stworzenie. Narodził się nie po to, by Mu służono, lecz aby służyć i oddać
swoje życie jako okup za wielu, za mnie i za
Ciebie.
Dlatego właśnie aniołowie wyśpiewali chwałę Bogu. Widzieli głębię Bożej miłości i mądrości, plan
zbawienia, który przewyższał ludzkie pojęcie. Widzieli, że Bóg Ojciec nie
cofnął się przed największą ceną – oddaniem własnego Syna – aby przywrócić
człowieka do społeczności ze sobą. Rozumieli, że w tej chwili historia świata
zmienia swój bieg, a los grzesznego człowieka zostaje otoczony nadzieją. Nawet
kartka na naszych kalendarzach o tym mówi, bo liczymy lata od narodzenia Jezusa!
Jednak ta nadzieja pozostanie płonna, pusta jeśli nic z tym nie zrobimy, jeśli
skupimy naszą uwagę na tym, czym Boże narodzenie nie jest, a nie jest jedynie okazją do lepszego
Jedzenia, pośpiewania kolęd, postawienia choinki i zawieszenia na niej ozdób,
czy dodatkowych zakupów. Jest natomiast planem ratunkowym, Bożą ofertą życia
wiecznego i pokoju z Bogiem dla każdego człowieka pod warunkiem, że człowiek to
przyjmie i uwierzy, że odwieczne Słowo stało się ciałem, a Bóg posłał nam,
tobie - Zbawiciela.
I
o tym aniołowie mówią w drugiej części naszego wiersza, że pokój ludziom w
których Bóg ma upodobanie lub których sobie upodobał.
Kwestia
pokoju staje dla nas coraz bardziej istotna. Wydaje się, że przez wiele lat
ludzie tak dużo nie mówili i nie myśleli o pokoju co dzisiaj. Szczególnie, że za
naszą wschodnią granicą jest wojna i ma się wrażenie, ze świat z każdym dniem
staje się coraz bardziej chaotyczny i niespokojny, a wojenna retoryka dominuje
w mediach. Potrzebujemy pokoju i temat pokoju od jakiegoś czasu stał się tematem
modlitw w naszym domu. Ale jeszcze bardziej niż pokoju w tym świecie lub w
naszym kraju potrzebujemy pokoju z Bogiem ponieważ bez pokoju z Bogiem żaden inny pokój
nie jest trwały ani prawdziwy. Możemy doświadczać chwilowego spokoju,
zewnętrznego bezpieczeństwa czy stabilizacji, ale jeśli serce człowieka
pozostaje oddzielone od Boga przez grzech, ten pokój jest kruchy i łatwo go
utracić. Prawdziwym problemem ludzkości nie jest brak pokoju między narodami,
lecz brak pokoju między człowiekiem a jego Stwórcą. Stąd się biorą wszystkie
wojny, niepokój w świecie, chaos, lęk i strach w naszych sercach.
Pan
Jezus przyszedł ten problem rozwiązać, zobaczmy, ze aniołowie mówią, że pokój
ludziom od Boga w których ma On upodobanie? Czy Bóg ma upodobanie we wszystkich
ludziach? A jeśli nie to w jakich nie ma upodobania, a w jakich ma?
Drodzy
Biblia mówi, że Bóg ma upodobanie w ludziach, którzy uznają potrzebę swojego
zbawienia, uznają swój grzech i przyjmą Jezusa Chrystusa jako swego Pana i
Zbawiciela. To ci ludzie otrzymują pokój z Bogiem i życie wieczne. Dlatego ap.
Paweł później w liście do Rzymian 5,1 napisał:
Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego,
Jezusa Chrystusa.
Jezus
Chrystus przez swoje narodzenie, doskonałe święte życie, a później śmierć i
zmartwychwstanie otworzył nam drogę do Boga Ojca – On jest naszym pokojem. Gdy
uwierzymy w Jezusa mór nieprzyjaźni zbudowany z naszych win między nami, a
Bogiem zostaje zniszczony i mamy wtedy pokój z Bogiem. Nie musimy bać się
gniewu Bożego i potępienia, bo Pan Jezus przez swoją śmierć zapłacił za nasze
grzechy.
Ten
pokój od Boga w moim i twoim sercu jeśli uwierzyłaś, jeśli uwierzyłeś przynosi
nasza wewnętrzną przemianę, która skutkuje przebaczeniem innym, miłością
bliźniego, radością i wewnętrznym spokojem, że Bóg jest w Jezusie naszym Ojcem
i troszczy się o nas.
Natomiast
Ci którzy nie chcą uwierzyć, nie chcą przyjąć tego poselstwa aniołów O Jezusie
jako Zbawicielu nie mogą liczyć na Boży pokój i życie wieczne, nad nimi wciąż
ciąży Boży gniew, który w pełni wyleje się w dzień sądu ostatecznego.
I
być może nie są to łatwe słowa, ale są słowami prawdy, które wypływają z
miłości Boga do człowieka. Bóg nie straszy sądem po to, by człowieka od siebie
odepchnąć, lecz ostrzega, aby go ratować. Boże Narodzenie jest właśnie dowodem
tego ratunku, ta wigilia – Bóg nie zostawił człowieka w jego grzechu,
zagubieniu i buncie, ale sam wyszedł mu naprzeciw w osobie Jezusa Chrystusa.
Dlatego czas łaski, w którym żyjemy, jest czasem decyzji. Dzisiaj wciąż rozbrzmiewa anielskie zwiastowanie:
„pokój ludziom”. Drzwi do pokoju z Bogiem są otwarte, zbawienie jest dostępne i
oferowane darmo, z łaski, przez wiarę Jezusa.
Boże Narodzenie, dzisiejsza wigilia stawia nas więc przed bardzo osobistym pytaniem: co ja zrobię z Jezusem Chrystusem? Czy pozostanie On jedynie elementem tradycji, piękną historią sprzed dwóch tysięcy lat, czy stanie się moim Panem, Zbawicielem i źródłem pokoju? Nie da się być wobec Niego obojętnym, bo Jego narodzenie domaga się odpowiedzi.
Dla jednych Boże Narodzenie będzie tylko kolejnym świętem, które minie wraz z dekoracjami i wolnymi dniami. Dla innych może stać się początkiem nowego życia – życia w pokoju z Bogiem, w pewności zbawienia i w nadziei życia wiecznego, której nie zniszczy żadna wojna, kryzys ani niepokój tego świata.
