30.12.2024

Bóg zmieni los Izraela Ks. Zachariasza 8,1 – 23

 


Uważam, że to nie przypadek, że Izrael istnieje do dzisiaj pomimo tak wielu trudności, rozproszenia i prześladowań. Żaden inny naród na świecie nie był tak długo bez swojego państwa i pod taką presją jak Żydzi, a jednak zachował swoją kulturę i tożsamość.

Żydzi jako jedyny naród na świecie wskrzesili dawny swój język hebrajski. Około III w.n.e przestano posługiwać się językiem hebrajskim, a zaczęto posługiwać się w środowisku Żydowskim językiem aramejskim i greckim. Hebrajskim posługiwano się jedynie w celach liturgicznych. Wielkie zasługi w odrodzeniu Języka hebrajskiego miał Eliezera Ben Jehuda, który zaczął się uczyć ojczystego języka już wieku 3 lat. W wieku 9 lat oddał się studiowaniu talmudu, później studiował kolejne języki, rosyjski, niemiecki i francuski. Zauważył, że hebrajski nie musi służyć tylko do religijnych obrzędów, ale może być językiem codziennym. Redagował gazetę i zaczął publikować w Języku hebrajskim pod koniec XIX w, a także tworzył nowe słowa, których nie było w starohebrajskim. Nauczył się również arabskiego i rozwijał dalej język hebrajski. Napisał też kompletny słownik antycznego i współczesnego języka hebrajskiego. Niezwykłe jest, że taki człowiek pojawił się dokładnie wtedy, kiedy na początku XX wieku zaczęła dojrzewać myśl o państwie dla Żydów, a po II wojnie światowej i holokauście już stało się jasne, że Żydzi muszą mieć własne granice, by nigdy już  nie doszło do czegoś podobnego jak podczas II Wojny Światowej.     

Bóg zawsze miłował i miłuje niezwykłą miłością swój lud. Prawdą jest, że Bóg kocha wszystkich ludzi i ma miłość do całego stworzenia. Ale w sposób szczególny, żarliwy, niezwykle mocny jest Pan związany miłością z ze swoim ludem, który uważa za swoją rodzinę. I oczywiście nie wszyscy Żydzi są obecnie Bożą rodziną w rzeczywistości znaczna większość Żydów nie wierzy w Pana Jezusa, ale jest tak jak mówi Paweł w Liście do Rzymian 9,28

Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla dobra pogan, bo przez to, że Izrael odrzucił ewangelię, drzwi dobrej nowiny otworzyły się dla pogan i od początku to było w Bożym palnie. Lecz co do wybrania mówi ap. Paweł są umiłowanymi ze względu na praojców, ze względu na Abrahama, Izaaka i Jakuba.

Chodzi o to, że Boże obietnice odnowy dla nich, zbawienia, umieszczenia ich w ziemi obiecanej są wciąż dla nich aktualne i wierzę, że w pełni zrealizują się w Tysiącletnim Królestwie, po powrocie Chrystusa.

Teraz chciałbym trochę przypomnieć kontekst księgi

Zachariasz wchodzi w skład proroków mniejszych, a księga ta oprócz wezwań do nawrócenia zawiera sporo proroctw powrotu Chrystusa i nadejścia Królestwa Bożego w przyszłości.  Być może Zachariasz ze wszystkich starotestamentowych proroków najwięcej mówi o Panu Jezusie. Ks. Zachariasza jest również Księgą pocieszenia dla Bożego ludu zapowiadającą im Mesjasza, który ich uratuje. Lud Boży znajduje się w ciężkim położeniu, 70 lat wcześniej zostali uprowadzeni do Babilonu, minęło ponad 70 lat i nie wszyscy wrócili do Izraela, a Ci którzy wrócili zastali trudne warunki. Bóg wzywa, by do niego powrócili, a On ich podniesie i odbuduje. Równorzędną z Ks. Zachariasza jest Ks. Ageusza, który zaczął prorokować 2 miesiące wcześniej od Zachariasza. Ageusz głównie kładzie nacisk na odbudowę świątyni, Zachariasz natomiast więcej nam mówi o relacji Boga z jego ludem.

Zachariasz został powołany na proroka za czasów Medo – Perskiego króla Dariusza  o którym możemy więcej przeczytać w Ks. Daniela, po powrocie części narodu Izraelskiego z Babilonu ok. 520 r.p.n.e. O proroku Ageuszu i Zachariaszu wspomina także ks. Ezdrasza 5,1-2; 6,14

Pismo mówi, że Bóg powołał tych dwóch proroków w odpowiedzi na działania Samarytan, sąsiadów Izraela, którzy byli zaniepokojeni odbudową świątyni i Jeruzalemu, gdy wygnańcy powrócili. W odpowiedzi na to wrogowie wysłali list do Króla perskiego Artakserksesa, by powstrzymać odbudowę. Twierdzili, że jak Żydom uda się odbudować mur, miasto i świątynie, to przestaną płacić podatki i się zbuntują. W związku z tym Kserkses nakazał zatrzymać odbudowę świątyni i Jeruzalemu

Ezdrasza 4:21  Przeto wydajcie rozkaz, aby powstrzymać tych mężów, żeby to miasto nie zostało odbudowane, aż ode mnie wyjdzie taki rozkaz.

22  Baczcie też, aby nie popełnić w tym jakiegoś niedbalstwa, aby nie powstała większa szkoda na niekorzyść królów.

23  Gdy potem odpis listu króla Artakserksesa został odczytany przed Rechumem i sekretarzem Szimszajem oraz ich towarzyszami, udali się oni śpiesznie do Żydów w Jeruzalemie i przemocą i gwałtem wstrzymali budowę.

24  W ten sposób ustała praca nad domem Bożym w Jeruzalemie i była wstrzymana aż do drugiego roku panowania Dariusza, króla perskiego.

 I w odpowiedzi na to, Bóg powołuje dwóch proroków Zachariasza i Ageusza.

Ezdrasza 5:1  Wtedy wystąpili prorok Aggeusz i Zachariasz, syn Iddy, prorocy, i prorokowali Żydom w Judei i Jeruzalemie w imieniu Boga Izraela, który był nad nimi.

2  Wobec tego Zerubbabel, syn Szealtiela, i Jeszua, syn Josadaka, przystąpili znowu do budowy świątyni Bożej w Jeruzalemie, a z nimi prorocy Boży, którzy im pomagali.

 

Imię Zachariasz oznacza – Pan Pamięta, tak więc właściwe imię dla proroka mówiącego o odnowie. Imię jego Ojca Berekiasz oznacza – Pan błogosławi Imię dziadka Zachariasa to Ido – oznacza w swoim czasie. Wygląda na to, że imiona przodków podanych na początku mają za zadanie to podkreślić, że Pan Pamięta i błogosławi w swoim czasie.

Minęło już 18 lat od powrotu i niektórzy zdążyli się już zniechęcić wieloma niepowodzeniami, potrzebowali od Boga dodatkowej zachęty. 

Zacharisz rozpoczął swoje proroctwo od wezwania Izraela do pokuty mówiąc o tym, że jeśli oni zwrócą się do Boga, to Bóg zwróci się do nich czytamy w 1 rozdz. w. 2 – 3

Stan narodu był ciężki nie mieli dużo pieniędzy i panowała susza Ag 1,6.10-11, a wrogowie stawiali opór odbudowie Ezd 4,1-5. Jednak Bóg ich nie opuścił i wciąż był z Nimi, ale mają Mu ufać i okazywać posłuszeństwo. 8 Rozdz. jest zapewnieniem Boga o Jego miłości do Izraela 

Często myślimy o miłości Bożej w kontekście Kościoła, czego jesteśmy pewni, ale już mniej jesteśmy pewni miłości Bożej do Izraela. Moim zdaniem Bóg nadal kocha Izrael i żywi żarliwą miłość do Syjonu i ma szczególne plany dla tego narodu Pwt 7,6 Jer 31,3 – 4; Rzym 11,28.

Powtórzonego Prawa 7:6  Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, spośród wszystkich ludów na ziemi, abyś był jego wyłączną własnością,

7  Nie dlatego, że jesteście liczniejsi niż wszystkie inne ludy, przylgnął Pan do was i was wybrał, gdyż jesteście najmniej liczni ze wszystkich ludów.

8  Lecz z miłości swej ku wam i dlatego że dochowuje przysięgi, którą złożył waszym ojcom, wyprowadził was Pan możną ręką i wybawił cię z domu niewoli, z ręki faraona, króla egipskiego. 

Jeremiasza 31:2  Tak mówi Pan: Znalazł łaskę w pustyni naród, który uniknął miecza, Izrael, gdy wędrował do miejsca swojego odpoczynku.

3  Z daleka ukazał mu się Pan: Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego tak długo okazywałem ci łaskę.

4  Znowu cię odbuduję i będziesz odbudowana, panno izraelska, znowu przyozdobisz się w swoje bębenki i wyjdziesz w korowodzie weselących się.

5  Znowu sadzić będziesz winnice na górach Samarii; ci, którzy je zasadzą, korzystać z nich będą.

6  Zaprawdę, idzie dzień, gdy stróże wołać będą na górach efraimskich: Wstańcie! Pielgrzymujmy na Syjon, do Pana, Boga naszego!

Zobaczmy, że Bóg jest zdenerwowany, zazdrosny wobec Izraela, a dlaczego Bóg jest zazdrosny – bo inne narody rozszarpują Izrael.

Wprawdzie Bóg chciał żeby zostali doświadczeni, ale poganie przekroczyli granice Bożego przyzwolenia i Bóg ukarze te narody.   Zachariasza 14,2-3; Zach 12,2-4 

8 rozdział Ks. Zachariasza mówi o odbudowie Izraela w Tysiącleciu i w ten sposób Bóg daje nadzieje swojemu ludowi, że ich praca przy odbudowie świątyni i Jeruzalemu ma sens. Nikt nie chce się trudzić nad czymś, co za chwile zostanie zniszczone. Czy zaczynałbyś budować dom wiedząc, że za rok wybuchnie wojna i spadnie bomba na to miejsce, gdzie ma stać twój dom? Oczywiście nie i nikt z nas raczej takiej pracy nie podjąłby się . Również Izraelici nie podjęliby się ochoczo budowy z myślą o porażce. Muszą widzieć, że naród przetrwa, że Bóg będzie z nimi i będzie im błogosławił, a do tego potrzebują Bożej zachęty. 

Słowa Zachariasza mają za zadanie zachęcić Boży lud do odbudowy świątyni i miasta, ale gdy je czytamy, to widzimy, że mówią o jakiejś szerszej perspektywie. W 4 wierszu jest obietnica szczęśliwej starości, co wymaga długiego czasu pokoju, mamy obietnice w 7 i 8 wierszu sprowadzenia Bożego ludu ze świata, gdzie zostali rozproszeni i że zamieszkają w Jeruzalemie.

Weźmy pod uwagę, że z niewoli Babilońskiej wróciło tylko trochę ponad 40 tys. Żydów i większość została w narodach pogańskich.

Ale Jerozolima znów zostanie nazwana miastem prawdy, choć wcześniej była przedstawiana jako niewierna małżonka, a góra Pana zastępów, górą świętą. To jest to miejsce, gdzie  stała świątynia i w Tysiącletnim Królestwie będzie odbudowana mamy jej opis w Ks. Ezechiela od 40 rozdz do 44 rodz.

W Księdze Ezechiela od 9 do 11 rodz. Ezechiel maił wizje odejścia chwały Pana z dawnej świątyni z powodu grzechu Izraela w 10 rodz., czytamy

Ezechiela 10:18  Potem odsunęła się chwała Pana od progu przybytku i stanęła nad cherubami.

19  A gdy cheruby podniosły swoje skrzydła i na moich oczach wzbiły się w górę od ziemi, podniosły się wraz z nimi i koła. I stanęły u wejścia do wschodniej bramy przybytku Pana, a chwała Boga izraelskiego była na górze nad nimi.

Ale później, gdy jest opis nowej świątyni w Ks. Ezechiela, to chwała Pana powraca, co Ezechiel widzi w kolejnej wizji

 Ezechiela 43:1  Potem zaprowadził mnie do bramy, która jest zwrócona ku wschodowi.

2  A oto chwała Boga izraelskiego zjawiła się od wschodu. Szum jego przyjścia był podobny do szumu wielu wód, a ziemia jaśniała od jego chwały.

3  A widzenie, które miałem, było podobne do owego widzenia, które miałem wówczas, gdy przybył, aby zniszczyć miasto, i podobne do owego widzenia, które miałem nad rzeką Kebar. I upadłem na twarz.

4  Gdy chwała Pana weszła do świątyni bramą, która jest zwrócona ku wschodowi, 

To była wielka nadzieja dla Izraela, że chwała Boża powróci do świątyni i powróciła za czasów Jezusa, gdy On poszedł do świątyni i nauczał ich, ale oni go odrzucili. A dopiero na stałe chwała Boża powróci do świątyni w Tysiącleciu, ale już do Nowej świątyni w której na tronie będzie zasiadał Mesjasz.

Szacuje się, że obecnie Żydów na świcie jest między 14, a 17 milionów z czego 5,5 miliona mieszka w Izraelu. Ale Bóg mówi, że zbierze ich i oni wrócą do własnej ziemi i będzie ich tam doświadczał, wytapiał, kształtował, tak że tylko resztka z tej dużej społeczności nawróci się podczas Wielkiego Ucisku. Weźmy pod uwagę, że proces zbierania narodu będzie powolny i dosyć długi, a wiemy że trwa już od kilkudziesięciu lat. W niektórych momentach historii on może przyśpieszać, a w innych zwalniać. Podobnie jak ze znakami przyjścia Pana Jezusa Chrystusa na ziemię, wiele z nich będzie powolnymi zmianami, które będą sprawiały wrażenie tego, że są naturalne.  Niektórzy mówią, że proroctwo dotyczące zebrania Izraela odnośnie się wyłącznie do powrotu z niewoli babilońskiej, ale Babilon nie leżał na zachodzie tylko na wschodzie. W ogóle ten zwrot jest ciekawy, bo dosłownie oznacza, że Bóg zbierze Izraela od zachodniego słońca i wschodniego słońca w. 7-8, co prawdopodobnie oznacza, że z całego świata, podobnie mówią inne fragmenty. Izajasza 43,5-7; Pwt 30,3 – 6 

Powtórzonego Prawa 30:1  Gdy tedy przyjdzie na cię to wszystko, błogosławieństwo i przekleństwo, które ci przedłożyłem, i weźmiesz je sobie do serca pośród wszystkich narodów, dokąd wypędzi cię Pan, Bóg twój,

2  I nawrócisz się do Pana, Boga twego, i będziesz słuchał jego głosu zgodnie z tym wszystkim, co ja ci dziś nakazuję, ty i twoi synowie, z całego serca twego i z całej duszy twojej,

3  To wtedy przywróci Pan, Bóg twój, twoich jeńców i zmiłuje się nad tobą, i zgromadzi cię z powrotem ze wszystkich ludów, gdzie cię rozproszył Pan, Bóg twój.

4  Choćby twoi wygnańcy byli na krańcu nieba, to i stamtąd zgromadzi cię Pan, Bóg twój, i stamtąd cię zabierze,

5  I sprowadzi cię Pan, Bóg twój, do ziemi, którą posiadali twoi ojcowie, i posiądziesz ją i ty, i uczyni cię szczęśliwszym i liczniejszym od twoich ojców,

6  I obrzeże Pan, Bóg twój, twoje serce i serce twego potomstwa, abyś miłował Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej, abyś żył. 

Izajasza 43:5  Nie bój się, bo Ja jestem z tobą. Ze Wschodu przywiodę twoje potomstwo i z Zachodu zgromadzę cię.

6  Do Północy powiem: Wydaj! A do Południa: Nie zatrzymuj! Przyprowadź moich synów z daleka i moje córki z krańców ziemi!

7  Wszystkich, którzy są nazwani moim imieniem i których ku swojej chwale stworzyłem, których ukształtowałem i uczyniłem. 

Żydzi wciąż wracają do swojej ziemi, szczególnie, gdy w jakimś kraju wzrasta antysemityzm lub wybuchają wojny. W 2023 roku do Izraela wróciło 43 tys. Żydów, a w 2022 było to 74 tys., 2021 25 tys. W ostatnich latach sporo żydów wróciło do Izraela z Ukrainy i Rosji, gdy wybuchł tam konflikt zbrojny, a Rosja jest jednym z krajów na świecie, gdzie mieszkała duża społeczność Żydowska około 145 tys. Żydów. Jedną z największych społeczność Żydowskich w Europie ma Francja 442 tys. Żydów i okazuje się, że w ostatnich latach coraz więcej Żydów wraca do Izraela z Francji z powodu muzułmańskich imigrantów, których Francja zaczęła masowo przyjmować i zrobiło się mniej bezpiecznie. Największą społecznością Żydowską poza Izraelem ma USA około 6 milionów Żydów. To też tłumaczy dlaczego Stany Zjednoczone tak bardzo wspierają Izraela. 

Także jest w naszym tekście obietnica pokoju i sensu pracy, które będzie wynagradzana w. 10-12. Dotychczas było tak, że z powodu ciągłych niepokojów w Izraelu starania Izraelitów zapewnienia sobie lepszego życia były często niweczone. Odbudowywali w strachu świątynie i miasto oraz zewsząd mieli przeciwników. Nigdy nie było pewności, czy za chwile to, co odbudowali nie zostanie zniszczone.

Pan mówi, że tak się działo, bo On sprawiał, że nie było pokoju na ziemi i pobudzał w swym gniewie ludzi przeciwko sobie w. 10. 

Mało tego, Bóg obiecuje Izraelowi, że będą błogosławieństwem wśród narodów, a dotychczas byli przekleństwem w. 13

I nie będą już pościć i ustanawiać świąt, co jest odniesieniem do rodz. 7, które mają za zadanie podkreślać pamięć o nieszczęściach, bo będzie sama radość i tylko będą radosne święta w. 19.

Izraelici mieli wiele świąt i postów, które miały za zadanie wspominać jakieś tragedie, uprowadzenia do niewoli, zniszczenie świątyni i wiele innych doświadczeń. Podobnie jak Polacy obchodzą rocznice wybuchu II wojny światowej, rzezi wołyńskiej, zbrodni katyńskiej i jeszcze trochę by się nazbierało.  Ale teraz Izrael dostaje od Zachariasza obietnice, że gdy nastąpi odbudowa narodu i wierzę, że chodzi o milenium, to nie będą mieli już świąt wspominających nieszczęścia. Zapomną o swojej niedoli, o tułaczce, o rozproszeniu i pozbawieniu ich państwowości. Zapomną o tych wszystkich latach prześladowań, o holokauście i podobnych tragediach. A będzie tylko sama radość i tak właśnie opisuje Biblia Tysiąclecie

Izajasza 65:17  Oto Ja stworzę nowe niebo i nową ziemię i nie będzie się wspominało rzeczy dawnych, i nie przyjdą one na myśl nikomu.

18  A raczej będą się radować i weselić po wszystkie czasy z tego, co Ja stworzę, bo oto Ja stworzę z Jeruzalemu wesele, a z jego ludu radość!

19  I będę się radował z Jeruzalemu i weselił z mojego ludu, i już nigdy nie usłyszy się w nim głosu płaczu i głosu skargi.

20  Nie będzie już tam niemowlęcia, które by żyło tylko kilka dni, ani starca, który by nie dożył swojego wieku, gdyż za młodzieńca będzie uchodził, kto umrze jako stuletni, a kto grzeszy, dopiero mając sto lat będzie dotknięty klątwą.

21  Gdy pobudują domy, zamieszkają w nich, gdy zasadzą winnice, będą spożywać ich plony.

22  Nie będą budować tak, aby ktoś inny mieszkał, nie będą sadzić tak, aby ktoś inny korzystał z plonów, lecz jaki jest wiek drzewa, taki będzie wiek mojego ludu, i co zapracowały ich ręce, to będą spożywać moi wybrani.

23  Nie będą się na próżno trudzić i nie będą rodzić dzieci przeznaczonych na wczesną śmierć, gdyż są pokoleniem błogosławionych przez Pana, a ich latorośle pozostaną z nimi.

24  I zanim zawołają, odpowiem im, i podczas gdy jeszcze będą mówić, Ja już ich wysłucham.

25  Wilk z jagnięciem będą się paść razem, a lew jak bydło będzie jadł sieczkę, wąż zaś będzie się żywił prochem. Nie będą źle postępować ani zgubnie działać na całej świętej górze - mówi Pan. 

Nawet Bóg sprawi, że przyjdą inne ludy, poganie i będą mieli w wielkim szacunku Izraela wiedząc, że są odwiecznym wybranym ludem Bożym w. 20 – 23

Więc rozdział 8 jest obietnicą dla Izraela odbudowania Królestwa w którym będzie panował pokój, szczęście, dobrobyt i szacunek od innych narodów. Dla żydów, którzy powrócili z niewoli Babilońskiej, te obietnice widząc jak wygląda obecnie naród mogą być aż niewiarygodne.    

Jezus wtedy będzie siedział na tronie w Jerozolimie, a ludy będą przychodzić z całego świata i składać Mu hołd. Każdy naród będzie miał obowiązek przynajmniej raz w roku pójść i pokłonić się Panu Zastępów, a jeśli jakiś naród nie będzie chciał tego uczynić – Bóg nie da im deszczu Zach 14,17-19. 

Ja wierzę, że to się wszystko spełni w tysiącleciu – tysiącletnim Królestwie Chrystusa opisanym w 20 rodz. Objawienia, kiedy Pan Jezus powróci, wywyższy nawróconego Izraela i odbuduje ich Królestwo. Żydzi uważali, bo tak mówiły proroctwa, że gdy Mesjasz przyjdzie, to wyratuje ich naród z rąk wrogów i zbuduje polityczne królestwo. I czekali na takiego Mesjasza, który to uczyni. Dlatego Jezus im nie pasował, bo mówił o duchowym Królestwie, że przyszedł wybawić ludzi z grzechów, by mogli wejść do nadchodzącego fizycznego Królestwa. Ale Żydzi tego nie rozumieli, nie rozumieli, że przede wszystkim żeby znaleźć się w Bożym Królestwie, to muszą przejść duchową przemianę i Bóg musi oczyścić ich z win. Zanim problem serca człowieka nie zostanie rozwiązany, to ludzie nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego, nie mogą być z Bogiem i cieszyć się z Nim społecznością w starym grzesznym ciele. Izrael to przegapił, zwiodła ich własna pycha. Myśleli, że skoro mają prawo Mojżeszowe od Boga i zewnętrznie czczą Boga, to są przygotowani na przyjście Mesjasza. A tymczasem to, co było istotne, to nie obrzezanie fizycznie, to nie rytuały i religijne obrzędy, ale  obrzezanie serca, które polega na odrzuceniu własnej sprawiedliwości i położeniu swej ufności w Chrystusie. I Żydzi tego nie chcieli, podobnie jak wielu dzisiaj odrzucających wiarę w Chrystusa. Dopiero, gdy człowiek narodzi się na nowo z Ducha Św. może mieć nadzieje na nadchodzące fizyczne Królestwo.    

Jezus nie powiedział, że nie będzie fizycznego Królestwa, ale mówił, że to jeszcze nie ten czas Dzieje Ap. 1,6-7; Mat 24. 

Kilka fragmentów o tysiącleciu

Izajasza 11,6 – 10 – Izaj 65,19 – 25; Ezech 47,7 – 12; Izajasza 2,2-4; Izaj 4,2 – 6; Izajasza 35,1-10  

Są pewne warunki, by znaleźć się w tym wspaniałym królestwie, które Bóg odbuduje i są one przedstawione w 16 i 17 wierszu

Jakie to są warunki?

Są to warunki nawrócenia, odwrócenie się od swojej bezbożności, mówienie prawdy, sprawiedliwe osądy, zachowywanie pokoju między sobą, nie planowanie zła, życie transparentnym życiem, nie obłudnym, czyli odrzucenie grzechu. Rozumiem więc, że Królestwo dla nich nadejdzie, gdy nastąpi nawrócenie. Również i dla nas warunkiem znalezienia się w Królestwie Bożym jest upamiętanie z grzechów, nawrócenie oraz wiara w Chrystusa.

29.12.2024

Obrażenie i odejście Jana 6,60 – 71


 Jestem już dostatecznie długo chrześcijaninem, by być świadkiem wielu przypadków porzucenia wiary w Jezusa Chrystusa. Niektóre osoby z którymi miałem chrzest już od dawana nie kroczą za Chrystusem i przestali wierzyć. W gronie porzucających wiarę są również takie osoby, które ochrzciłem, ale po jakimś czasie odstąpiły od Chrystusa. Nawet zdarzało się, że niektórzy pastorzy których uważałem za autorytety i których czytałem książki odstępowali od Chrystusa. Niestety i w naszym niewielkim zborze moglibyśmy doliczyć się dosyć sporo osób których wiara okazała się płyta i tymczasowa, być może nawet zaczynali z nami bieg wiary, ale po czasie zniechęcili się i odeszli. Nie mam także złudzeń, że od dzisiaj nie będę już świadkiem ani jednej osoby, która przestała wierzyć choć chciałbym żeby tak było i moje serce tego pragnie. Ale wiem, że jeszcze wielu odstąpi od Chrystusa pod wpływem wątpliwości, grzechu, strachu wobec innych ludzi, prześladowań, umiłowania świata, zgorszenia występującego w kościele i z wielu jeszcze innych powodów - stracą wiarę i odejdą. Modle się o to, by taką osobą nie był nikt z nas. Zauważyłem również, że osoby które głęboko studiują Biblię, poznają ją, regularnie czytają i zgłębiają jej treść zarówno w społeczności jak i indywidualnie rzadko odchodzą, najczęściej wiarę porzucają ci, dla których Pismo nie jest aż tak ważne, a na pierwszym miejscy w ich życiu jest doświadczenie. Czyli głownie zależy im na tym, co czują, co przeżywają lub czego nie przeżywają i ciągle szukają jakiś nowych wrażeń i doświadczeń. Takie osoby szczególnie są zagrożone odejściem, bo emocje przychodzą i odchodzą, jeśli wiara jest na nich budowana, to przyjdzie i odejdzie.

Żeby wiara była silna i stała musi być oparta o Boże Słowo, a nie o to, co czujemy, jakie mamy doświadczenia duchowe jak bardzo lubimy pastora, czy ludzi w kościele.

Pan Jezus powiedział w 8 rodz. Ew. Jana w 31 powiedział do Żydów, którzy uwierzyli w niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie.

To jest właśnie klucz do stałej głębokiej wiary, umiłowanie Słowa Bożego i trwanie w Nim, jeśli tego brakuje w życiu wierzących nigdy nie posiądą prawdziwej wiary.

I mamy w dzisiejszym fragmencie takie właśnie osoby, które słysząc z ust Pana Jezusa słowa, że On jest chlebem żywota i muszą jeść Jego ciało oraz pić Jego krew zgorszyli się i odeszli. Czytamy w 60 wierszu, że nie było to kilka osób, ale było ich wielu, być może kilkadziesiąt lub kilkaset osób, a może jeszcze więcej. Czytamy również o nich, że nie byli to ludzie zupełnie przypadkowi, którzy pierwszy raz słyszeli Jezusa, ale są nazwani jego uczniami. Więc były to osoby, które przez jakiś czas podążały za Jezusem, słuchały jego nauczania, deklarowali się jako Jego naśladowcy, ale było tak jedynie do chwili, gdy nauczanie Chrystusa przestało im odpowiadać. Mówili „twarda to mowa, któż jej słuchać może”, byli oburzeni Jego wypowiedziami. Ale zaczęło się to w ich sercach wcześniej, gdy mówił o tym, że jest chlebem, który zstąpił z nieba, a oni wtedy szemrali przeciw niemu w 41 wierszu.

Jednak nie przyszli zapytać Go, co miał na myśli, nie poprosili, by im wyjaśnił, nie próbowali z Panem rozmawiać, by dowiedzieć czym jest jedzenie Jego ciała i picie Jego krwi. Raczej zaczęli go oskarżać i oburzać się jego wypowiedziami.

Widzimy, że osoby, które porzucają wiarę często nie wynikają głębiej, nie zadają pytań, raczej mają gotowe odpowiedzi i jeśli one nie pasują do ich światopoglądu, to obrażają się i odchodzą. Obrażają się i odchodzą, bo pastor powiedział coś nie tak, bo niektóre fragmenty Biblii ich oburzają, bo zawiedli się na Bogu, bo jeszcze wiele różnych przyczyn. Nie są gotowi skonfrontować się ze Słowem Bożym, nie chcą spróbować zrozumieć, często zmienić życia i postępowania. Zdarzało się, że były osoby, które odchodziły, gdy ktoś nadepnął na ich grzech i zapytał się o ich sporawy, które należało w życiu zmienić, by pójść za Chrystusem. Odchodzą, bo nie próbują rozwiać swoich wątpliwości, ale noszą je w sercu, gdzie są podsycane przez szatana, aż urastają do takich rozmiarów, że się o nie potykają jak mówi list do Hebrajczyków

Hebrajczyków 12:15  Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu.

Następnie zobaczmy, że Pan Jezus był w pełni świadomy, że duża część tych ludzi jest oburzona i zgorszona Jego słowami w. 61, a jednak w żaden sposób nie próbował na siłę zatrzymać ich, nie błagał by zostali, nie zmienił swojego przesłania, nie przepraszał za wcześniejsze słowa, które powiedział. On doskonale wiedział, że cokolwiek by zrobił i tak Ci ludzie odejdą, bo prawdziwym powodem dlaczego Go zostawiają jest niewiara i niechęć do posłuszeństwa Jego słowom. Odkąd są tacy, którzy odchodzą kościół stoi przed pokusą, by dostosowywać nauczanie i organizacje pracy kościoła pod ludzi, by się nie obrazili, by dobrze się czuli, by byli zadowoleni, by nie odeszli z kościoła. W wielu kościołach robi się naprawdę wiele, by w żaden sposób człowiek nie poczuł się obrażony. To więc, nie mówi się o grzechu, o tym co może boleć i sprawia, że czujemy się niepewnie. Nie mówi się także o piekle, że zapłatą za grzech jest śmierć, o wybraniu, choć ta doktryna jest jasno przedstawiona w Piśmie Św. Nie wzywa się do ofiarnego życia dla Boga naznaczonego cierpieniem, bo ciało tego nie przyjmuje, ale mówi się dużo o powodzeniu, dobrobycie lub sukcesie fizycznym. Często też nie praktykuje się żadnej dyscypliny zborowej ani napominania, bo to może być dla kogoś przykre. I wtedy mamy tzw. miękkie, płytkie nauczanie, a to z kolei rodzi płytkie i słabe chrześcijaństwo oraz chwiejne serca.

Pamiętam, że znany pastor John MacArtchur powiedział kiedyś, wobec przejmowania się tym, że ludzie będą obrażeni Słowem Bożym, „że ludzie cały czas obrażają, niech będą więc przez chwile obrażeni”. Tak naprawdę nie ma prawdziwego nawrócenia bez poruszenia serca, bez obrażenia się, człowiek musi zostać dotknięty do głębi przez Boże Słowo, by mogło dojść do upamiętania.

Ale jeśli się na to nie pozwala przez miękkie pochlebne słowa i w ten sposób stara się zatrzymać ludzi w kościele, którzy nie mają wiary, nie chcą się nawrócić i nigdy się nie nawrócą, to szkodzimy tym osobom i kościołowi. Tak naprawdę lepiej żeby obrażeni ludzie na Słowo Boże odeszli, nie powinniśmy na siłę zatrzymywać takich osób, a tym bardziej rezygnować z jakiejkolwiek prawdy Słowa Bożego, by ludzi niewierzących zachęcić do pozostania. Weźmy pod uwagę, że jeśli osoby, mężczyźni i kobiety porzucają ewangelię i odchodzą z kościoła z powodu twardych słów Biblii, to znak, że nie kochają Boga i nie kochają Jego słowa. Po pierwsze, gdy zatrzymamy na siłę takich ludzi, których tak naprawdę Bóg nie interesuje, to Kościół z czasem stanie się organizacją wypełnioną niewierzącymi, którym przestanie zależeć na uwielbieniu Boga, głoszeniu ewangelii i bronieniu prawdy, a po drugie ciągle będziemy się zmagać z tymi, co cały czas szemrają, są niezadowoleni, wszczynają spory, mają wiele pretensji do innych, a sami się nie angażują i w żaden sposób nie chcą budować Kościoła Bożego.  

Odejście niewierzących jest jeszcze dobre z innego powodu, mogą w końcu stanąć w prawdzie i zrozumieć w jakim miejscu duchowym się znajdują. Zanim ci obrażeni odeszli od Jezusa mogli się łudzić, że są jego uczniami, tak pewnie wydawało się im, choć Pan Jezus od początku wiedział, kto naprawdę jest jego prawdziwym uczniem. Ale w chwili gdy odeszli stało się jasne, w jakim miejscu duchowym się znajdują, a to pozwala im na prawdziwe nawrócenie. Niestety jest spora część ludzi w różnych kościołach i denominacjach, którzy nie są zbawieni, ale z tego powodu, że formalnie tam przynależą i uczestniczą w sakramentach, to myślą że są uczniami Jezusa, ale nigdy nie narodzili się na nowo i nigdy nie stali się częścią Królestwa Bożego.

Zawsze jestem zdziwiony, gdy ktoś przez wiele miesięcy nie pojawia się w kościele, nie zależy mu na Zborze, na braciach i siostrach i na Słowie Bożym, nie interesuje się co się dzieje w Kosciele i nie da choćby nawet znaku, co się u niego dzieje, a później gdy dochodzi do jakiś działań dyscyplinarnych kościoła i w związku z tym informuje się takiego człowieka, że przestanie być formalnym członkiem Zboru, to często czuje się obrażony, że jakim prawem Kościół może tak czynić.

Kościół tak czyni, bo już sam dawno odszedłeś, porzuciłeś wiarę i formalna przynależność ani mi, ani nikomu z nas nie pomoże przed Bogiem.

Następnie Pan Jezus mówi do tych obrażonych, że jeśli teraz są zgorszeni jego słowami, tym że syn cieśli, którego znają, znają jego matkę i ojca jest chlebem żywota i trzeba jeść jego ciało i pić jego krew, co znaczy wierzyć w Niego, by być zbawionym. To co będzie jak zobaczą Syna Człowieczego – Jezusa wstępującego do nieba. W tych słowach prawdopodobnie Pan Jezus odnosi się do niewłaściwego zrozumienia Żydów, kim będzie Mesjasz i co będzie czynił. Żydzi oczekiwali na Mesjasza, który przyjdzie pobije ich wrogów i odbuduje Królestwo Izraela. A tymczasem muszą się zmierzyć z rzeczywistością Mesjasza, który zostanie zabity za grzechy ludu, a gdy Zmartwychwstanie, to odchodzi, opuszcza ich, by powrócić za wiele lat. Jeśli teraz, jesteście zgorszeni, jeśli teraz nie rozumiecie i nie możecie tego przyjąć, to jak zrozumiecie to, co później nastąpi. Jak będziecie w stanie przyjąć, że Mesjasz was zostawi, a wy sami będziecie w nienawiści dla Imienia Jezusa.  

Bardzo możliwe, że Judasz przystąpił do Chrystusa z nadzieją rychłego fizycznego Królestwa oczekując na jakieś dobre stanowisko, gdy Jezus już obejmie królowanie, ale gdy zaczął dostrzegać, że nie może na to liczyć, to postanowił przynajmniej zarobić na Jezusie zdradzając Go.  Dlatego jeśli nie chcemy utracić wiary musimy być nastawieni, że nasze oczekiwania w stosunku do Jezusa zostaną poddane próbie i skorygowane. Zazwyczaj gdy nawracamy się mamy wiele błędnych przekonań na temat Jezusa i życia chrześcijańskiego. Ale w trakcie drogi z Chrystusem, nasze przekonania są prostowane przez Słowo Boże i działanie Ducha Św. Natomiast problem pojawia się, gdy nie chcemy się temu poddać, wtedy buntujemy się i gorszymy. Żeby do podania naszego życia Jezusowi mogło dojść i żebyśmy mogli zrozumieć prawdy duchowe oraz żyć nimi, to Jezus mówi, że musi nastąpić nowe narodzenie – Duch ożywia, ciało nic nie pomaga czytamy w 63 wierszu. Jeśli nie dojdzie w życiu człowieka do narodzenia z Ducha Św. i Duch Boży nie objawi nam prawd dotyczących Jezusa, to jest tylko kwestia czasu, kiedy nastąpi obrażenie, oburzenie, zgorszenie i w konsekwencji  odejście od Boga. Słowa, które Jezus powiedział są Duchem i żywotem i tylko Bóg może nas w prowadzić w prawdę tych słów, człowiek o własnych siłach nie jest w stanie sam ani w pełni zrozumieć, ani przyjąć Bożej prawdy o zbawieniu, bo jest duchowo martwy. Dlatego Pan Jezus w 65 wierszu znowu wraca do tego, co już powiedział wcześniej, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli nie jest mu to dane od Ojca.

To zostało już powiedziane w 37 wierszu i w 44, tym samym zachęca tych wszystkich obrażonych, tych wszystkich zgorszonych, a także samego Judasza, który hodował wątpliwości w swoim sercu i troszczył się głównie o własny zysk, by wołać do Boga, prosić Ojca żeby pozwolił zrozumieć i otworzył oczy niedowiarków na Chrystusa. Tym samym Jezus szemrających i oburzonych wzywa do pokory, do uznania suwerenności Boga w zbawieniu i zdania się całkowicie na Bożą łaskę, a nie na własne siły.

Jeśli ktoś z nas odnajduje się dzisiaj w tej grupie zgorszonych, czy kiedykolwiek znajdziemy się w takiej sytuacji, gdy zdarzy się w moim lub twoim życiu, że tak zostaniesz dotknięty przez Boga lub poprowadzony, że twoje serce będzie wzburzone i nie będziesz w stanie zrozumieć dlaczego Bóg coś dopuścił, dlaczego wydaje się niesprawiedliwy, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej, dlaczego nie postąpił tak jak w twojej ocenie powinien, to uczynić, proszę nie obrażaj się na Niego, ale pokornie proś o zrozumienie, o mądrość i o Jego Ducha, bo ciało nic nie pomaga.  

Miałem kiedyś w moim osobistym życiu taką sytuacje, kiedy mogłem się obrazić, zgorszyć Bogiem na zawsze, ale Pan był dla mnie łaskawy. Było to ponad 30 lat temu, gdy utopiła się moja dwuletnia siostra. Byłem bardzo zbulwersowany Bogiem i nie omieszkałem Mu tego powiedzieć, cieszę się dzisiaj, że nie wziął poważnie tych słów jakie wtedy do Niego wypowiadałem, słowa pretensji, oskarżeń, zarzutów, bluźnierstw. Nie rozumiałem, nie miałem pokory, nie uznawałem jego suwerenności, byłem obrażony.

A jak jest z nami, może wielokrotnie na głos nie mówimy, ale nasze serce jest oburzone i zbuntowane. Czy przychodzimy z tymi wątpliwościami do Pana, by pomógł nam pojąć i pogodzić się z jego wolą? 

Kolejna rzecz jest taka jak reagujemy wobec tych, którzy odchodzą?

Widzimy, że gdy wielu uczniów Jezusa odeszło, to Pan Jezus zadał pytanie apostołom, czy i oni chcą odejść. Prawdopodobnie to pytanie do apostołów  wynikało z ich zaniepokojenia sytuacją. Może mówili między sobą lub do Pana Jezusa żeby zobaczył co się dzieje, wielu odchodzi i wtedy Pan Jezus zadaje pytanie, czy i wy chcecie odejść. A może po prostu Pan wystawił ich na próbę.

Gdy ludzie odchodzą od Boga, odchodzą od Zboru możemy czuć się zaniepokojeni, niektórzy zastanawiają dlaczego, co jest nie tak, a może ci, co odchodzą mają rację? I sami możemy zacząć czuć się niepewnie, zastanawiać się, czy dobrze robimy pozostając, czy idziemy we właściwym kierunku, czy dobrze ulokowaliśmy nasze życie. Mówię wam, że odchodzenie ludzi od Boga, od kościoła, to jest i będzie próba wiary dla wielu z nas. Czym dłużej będziesz szedł za Jezusem, tym więcej będziesz widział odejść od wiary. Czasami to będą osoby z którymi zaczynałeś bieg wiary, innym razem to może być rodzina, mąż, żona, dzieci, czy jeszcze inne bliskie nam osoby.

Albo będą to bracia lub siostry ze zboru, których darzyliśmy uznaniem. Niekiedy to mogą być jakieś uznane autorytety, że nikt by nie pomyślał, że właśnie ta osoba porzuci wiarę, a jednak. Pamiętam jaki to był szok kilka lat temu dla wielu, gdy któregoś razu znany na całym świecie pastor zielonoświątkowy ze Szwecji Ulf Ekman oznajmił, że przechodzi na katolicyzm. Albo po 40 latach służby odejście w ogóle od chrześcijaństwa pastora mega kościoła „Wspólnota rodzinna Grace” w USA w Missouri  Davego Gassa, który publicznie wyrzekł się wiary chrześcijańskiej mówiąc, że jest to system pełen nadużyć, które spowodowały u niego „załamania psychiczne i emocjonalne”.   

W mojej pracy duszpasterskiej już wielokrotnie widziałem jak niektórym usuwa się grunt spod nóg, gdy ktoś odchodzi i pytają pastorze, co teraz. No nic, nasz Pan wciąż jest w tym samym miejscu, zmartwychwstał i ciągle siedzi na tronie po prawicy Ojca, a Jego obietnice nie są zagrożone, więc nie powinniśmy być zaniepokojeni. Nasz niepokój i niepewność, gdy ludzie odchodzą może wskazywać i wskazuje, że kotwica naszej wiary nie jest do końca zaczepiona w tym miejscu w którym powinna być. Być może zbyt mocno polegamy na ludziach zamiast na Chrystusie i jego słowie czego właśnie uczymy się od apostołów. 

Gdy ludzie odeszli, Jezus zapytał się ich, czy także chcą odejść, a Szymon Piotr odpowiedział. „Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego”.

Zobaczmy kto od Jezusa nigdy nie odejdzie, kto Go nigdy nie porzuci? To będą ci, którzy zrozumieli, że tylko u Jezusa Chrystusa są prawdziwe Słowa żywota wiecznego. To będą Ci, którzy wiedzą, że poza Chrystusem nie ma życia i jest tylko śmierć. Jeśli nie mamy takiego przekonania jak miał Piotr i inni apostołowie, to jesteśmy zagrożeni odejściem od wiary. Gdy zdarzą się nam kryzysy w naszej relacji z Jezusem, a może przyjdą na nas Hiobowe doświadczenia i pojawi się pokusa, by porzucić wiarę w Jezusa i odejść do świata, to zanim się odwrócisz zatrzymaj się i zapytaj sam siebie, gdzie pójdziesz? Gdzie znajdziesz poza Chrystusem Słowa żywota wiecznego? Nie znajdziesz tego w innych religiach. Nie jestem jakimś wielkim znawcą innych religii, ale z racji studiów i mojej praktyki pastorskiej mogę z całą pewnością powiedzieć, że jeśli jest jakaś wiara prawdziwa, to może nią być tylko Chrześcijaństwo oparte na Chrystusie,  dlatego że jest logiczne, spójne, historyczne, moralne, potwierdzone przez Pismo i oparte na łasce i wierności Boga i doświadczalne.

Nie znajdziesz spełniania w pieniądzach ile byś ich nie miał, nie są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa zarówno doczesnego, a tym bardziej wiecznego. Tylko Bóg wie Ilu bogatych ludzi codziennie jest nieszczęśliwych, ulega wypadkom, czuje się zagrożonymi i oczywiście nie mogą pieniądze ochronić ich przed śmiercią i sądem Bożym.   

Również władza nie da nam spełnienia, nie możemy zapanować nad wszystkimi okolicznościami i nawet jeśli mamy dużo władzy i tak nie będziemy czuć się bezpiecznie, co widzimy po tych, którzy ją mają. Nie znajdziemy spełnienia i życia wiecznego w rodzinie, byciu dobrym człowiekiem, patriotyzmie. Możemy jeszcze wymieniać przyjemności, używki, alkohol, seks, czy narkotyki, ale wiemy, że ci którzy tym rzeczom się oddają pogrążają się w coraz większej zgubie, nierzadko odbierając sobie życie, także nie są spełnieni i szczęśliwi i nie mają życia wiecznego. Bez Chrystusa, bez Słowa żywota jest tak jak powiedział Salomon „wszystko jest marnością i pogonią za wiatrem” (Kazn Sal 2,17).

Czasami śpiewamy pieśń „Świat nie jest domem mym” i są tam takie słowa:

„O, Panie, wiesz, ten świat jest obcym mi,

Gdzie pójdę, jeśli Ty przede mną zamkniesz drzwi”.

Gdzie pójdziemy bez Jezusa, gdzie znajdziemy miejsce, gdzie możemy poczuć się bezpiecznie? W całym wszechświecie nie znajdziemy takiej skały jaką jest nasz Pan więc nie odrzucaj Chrystusa. Strasznym przykładem i ostrzeżeniem tego dokąd prowadzi życie bez Chrystusowa jest Judasz o którym czytamy w wierszach 70-71. Nie chciał uwierzyć, hodował wątpliwości, a w końcu sprzedał Jezusa za marne 30 srebrników. Ale nie był szczęśliwy, umarł z okropnymi wyrzutami sumienia odbierając sobie życie odrzucając łaskę i przebaczenie.

Postanówmy dzisiaj, że nigdy nie sprzedamy Jezusa, że nie ma takiej ceny, nie ma takich srebrników które mógłby mi dać ten świat, by znaczyły one więcej niż Słowa żywota, które są w Chrystusie.

Kiedyś przeczytałem wiersz, który został napisany przez pewnego brata do oburzonej, zgorszonej i obrażonej siostry odchodzącej z kościoła oraz wylewającej wiele jadu na ludzi z kościoła i na Pana Boga i cieszącej się, że uwolniła się spod wpływu religii. Ten wiersz opisuje stan jej duszy, gdy porzucała Chrystusa, posłuchajcie:

 "Poczujesz dotyk wolności i trochę szczęścia poczujesz ... świat będzie  się lepszym wydawał i kwiaty przytulisz ...serce nadzieją zakwitnie i jak motyl poraniony się wzbijesz ponad wszystko  ...ponad ten teatr i maski przepocone i kamienie i noże się wzbijesz ... ten smród zostawisz i ogród zostawisz i więzy zerwiesz odważnie i  odejdziesz daleko ... ale minie zima i wiosna przeminie i krople w oczach zakwitną, bo zobaczysz znowu jak szare puste i ciężkie jest życie bez miłosiernego BOGA ".

Drodzy, szybko płynie czas, a z nim nasze życie, które niebawem się skończy, nie dopuśćmy do tego, by wejść do wieczności bez Jezusa, by zgorszyć się Nim, tylko On ma Słowa żywota wiecznego.          

23.12.2024

Jedz ciało Pana Jezusa i pij Jego krew Ew. Jana 6,48 – 59


 Chyba wszyscy się zgodzimy, że właściwa zdrowa dieta jest podstawą zdrowia fizycznego. Jeśli spożywamy dużo jedzenia, które jest ubogie w witaminy, mało odżywcze, mocno przetworzone i wysoko kaloryczne, a do tego jeszcze niewiele się ruszamy, to w niedługim czasie pojawią się różne problemy zdrowotne takie jak nadciśnienie, nadwaga, słaba kondycja fizyczna, uczucie przemęczenia i wiele innych zdrowotnych problemów. Podobnie jest w życiu duchowym, jeśli nie dbamy o zdrową dietę duchową nie jemy ciała Pana Jezusa i nie pijemy Jego krwi, a w to miejsce spożywamy wiele niezdrowych duchowo rzeczy, to bardzo szybko będziemy mieli duchowe problemy.

Pan Jezus nadal kontynuuje swoją wypowiedź w synagodze w Kafarnaum na drugi dzień po tym jak nakarmił wielotysięczny tłum pięcioma chlebami i dwiema rybami w cudowny sposób rozmnażając ten posiłek. Rozmnożenie chleba fizycznego posłużyło Panu Jezusowi jako podobieństwo do nauczania na temat chleba duchowego, którym jest sam Pan Jezus.

Tak jak chleb fizyczny daje ludziom życie fizyczne i podtrzymuje je, tak Pan Jezus daje ludziom wieczne życie.

W 33 wierszu czytamy

Jan 6:33  Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. 

Jan 6:35 …Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. 

Jan 6:48  Ja jestem chlebem żywota. 

Jan 6:51  Ja jestem chlebem żywota, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata.

Pan Jezus cały czas tutaj powtarza, że On jest prawdziwym i jedynym chlebem mogącym dać ludziom życie wieczne. I widzimy tutaj pierwsze znamienne w Ew. Jana samookreślenie Jezusa „Ja Jestem chlebem Żywota” w. 48. Takich głębokich mocnych twierdzeń Pana Jezusa w Ew. Jana „Ja Jestem” jest 7. Później w 8 rozdz. Jezus o sobie mówi „Ja jestem światłością świata” następnie w 10 rozdz. „Ja jestem drzwiami” i „Ja jestem dobry pasterz”. Dalej w 11 rozdz. Jana czytamy Ja Jestem „Zmartwychwstanie i życiem”. Później Jana 14 rozdz. „Ja jestem Droga, Prawdą i Życiem” i kolejne w 15 rodz. „Ja Jestem prawdziwym krzewem winnym”.

Słowa „Ja jestem” nie tylko wskazują na kluczową i doniosłą rolę Jezusa w zbawieniu, ale są także deklaracją Imienia Bożego, które znamy ze Starego Testamentu.

Jest to Imię Jahwe „Jestem który jestem” które Bóg objawił Mojżeszowi  w 3 rozdz. Ks. Wyjścia i posłał go do Izraela, by wyprowadził ich z Egiptu. Ja jestem w ustach Jezusa oznacza, że ja jestem jedno z Ojcem i ja jestem Bogiem, ja jestem dawcą prawdziwego życia wiecznego. To muszą Żydzi zrozumieć i przyjąć, którzy słuchają Pana Jezusa jeśli chcą być zbawieni, ale nie tylko oni, my wszyscy musimy uwierzyć, że Pan Jezus jest prawdziwym chlebem żywota, Synem Bożym, Bogiem i należy zacząć się Nim karmić. 

Zapowiedzią tego prawdziwego chleba w Starym Testamencie była manna, którą Izraelici otrzymywali z nieba na pustyni w. 49. Manna od Boga pozwalała im przeżyć w tym bardzo niesprzyjającym i trudnym środowisku, ale podtrzymywała tylko życie fizyczne. Innym jej celem było wskazanie na prawdy duchowe, na chleb z nieba, który miał przyjść, a którym jest Jezus Chrystus. Dla Żydów miało to również oznaczać, że zachowywanie prawa Mojżeszowego, składanie ofiar, uczestniczenie w Izraelskich świętach i ceremoniach religijnych nie załatwiało sprawy grzechu i życia wiecznego. Wszystko to prowadziło do Chrystusa i jak spożywali mannę na pustyni, by żyć fizycznie tak teraz muszą spożywać Jezusa, by żyć duchowo.   

Co Jezus miał na myśli, gdy mówił, że trzeba go spożywać, powiedział to 51 wierszu, że kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki także w 53 wierszu, że jeśli nie będziemy jedli ciała Syna Człowieczego i pili jego krwi, nie będziemy mieli żywota w sobie, również w 54 wierszu „kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym i jeszcze w 55 oraz w 56 wierszu „kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a ja w nim”.

Zwróćmy uwagę jak bardzo muszą być to ważne Słowa, skoro Pan Jezus powtarza je w tym 6 rozdz. tak często. Niezwykle istotne jest byśmy dobrze je zrozumieli, skoro od tego zależy nasze życie wieczne.

Cześć Kościołów między innymi Kościół Rzymskokatolicki słowa o spożywaniu Pana Jezusa traktuje dosłownie i uważa, że jedzenie Jego ciała i picie Jego krwi zostało ustanowione podczas ostatniej wieczerzy, gdzie Jezus wziął chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom i rzekł: bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: pijcie z niego wszyscy albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów Mat 26,26-28 .

Czyli uważa się, że komunia podczas której jest podawany chleb i wino jest prawdziwym ciałem Pana Jezusa i prawdziwą krwią, a stają się one tym podczas konsekracji kapłana, gdy kapłan modli się i zachodzi tzw. transsubstancjacja, przemiana chleba w ciało Jezusa, a wina w krew Jezusa. Jeszcze inni uważają, że dzieje się to podczas Wieczerzy Pańskiej.  I wtedy wierni dosłownie spożywają ciało Pana Jezusa i piją jego krew i przez to mają rzekomo życie wieczne.

Już wielokrotnie miałem okazje rozmawiać z wieloma katolikami i nie tylko, którzy na pytanie o przyjęcie Jezusa mówili o spożywaniu komunii, że przyjmują Pana Jezusa w każdą niedzielę, a nawet częściej, za każdym razem, gdy uczestniczą we mszy. Czy o to tutaj może chodzić, że podczas spożywania każdej Komunii, Wieczerzy Pańskiej, prawdziwe spożywamy Jego ciało i jego krew i przez to mamy życie wieczne? Czy Jezus mógł mieć na myśli, że przyjmowanie chleba i wina, które będą oznaczać Jego ciało i krew daje nam życie wieczne?

Niestety wielu właśnie tak myśli, że spożywanie Pana Jezusa jest sakramentem komunii i dlatego uważają, że fizyczny chleb jest prawdziwym ciałem Jezusa, a wino Jego prawdziwą krwią? 

Ale zobaczmy że wcześniej Jezus mówi w 40 wierszu,

Jan 6:40  A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.

Widzimy w tym wierszu, że warunkiem życia wiecznego jest oglądanie Syna, widzenie Syna, kto Go widzi i wierzy w Niego, ma żywot wieczny, a Jezus go podniesie z martwych w dniu ostatecznym.

Natomiast w Jana 6,54 jest powiedziane, że kto spożywa ciało Pana Jezusa i pije Jego krew, ma żywot wieczny i tego Jezus wzbudzi z martwych w dniu ostatecznym.

Zwróćmy uwagę, że mamy tutaj te same rezultaty, co w 40 wierszu, tam jest oglądanie syna i wiara w Niego, a tu jest spożywanie Syna.

Więc Jedzenie ciała Pana Jezusa i picie Jego krwi nie jest wezwaniem do spożywania Go w sposób fizyczny, ale jest wezwaniem do osobistej wiary w Niego. Osobista wiara w Jezusa, zaufanie Mu jako swemu Zbawicielowi i ufanie Mu cały czas jest właśnie spożywaniem Go.

Nie wystarczy przyjść i słuchać, nie wystarczy czegoś dowiedzieć się o Jezusie, czy przyswoić sobie o Nim jakieś informacje, czy znać chrześcijańskie doktryny, nie wystarczy Go podziwiać i uważać za wielką osobę, ale trzeba Go spożywać – czyli wierzyć w Niego, przyjąć Go. Nie tylko wierzyć w to, kim On jest, ale także w Jego zastępczą śmierć za nas, że Bóg uczynił Go przebłagalną ofiarą w nasze miejsce, to jest właśnie picie Jego krwi. Wierzysz, że na Krzyżu Golgoty wylał swoją krew za ciebie. Wiara w naszych sercach łączy nas z Chrystusem i sprawia, że Jego życie przepływa przez nas, sprawia, że On jest w nas, Jego Duch mieszka w nas, a my jesteśmy w Nim w. 56. Przez wiarę w Jezusa jesteśmy złączeni z Chrystusem, stajemy się jedno z Nim jak powiedział ap. Paweł w liście do Galatów 2,20.

Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.

Żydzi rozumieli, że nie może chodzić o fizyczne jedzenie Jezusa bo mówili w 52 wierszu „jak ten może dać nam swoje ciało do jedzenia”.

W kulturze hebrajskiej spożywanie ludzkiego ciała i picie krwi było czymś odrażającym i nieczystym stąd wielkie oburzenie Żydów na słowa Jezusa. Nie rozumieli, że mówiąc o jedzeniu Jego ciała i piciu krwi mówi o wierze w Niego.

Pojawia się pytanie dlaczego Pan Jezus użył takiego obrazowego przedstawienia wiary w Niego?

Wydaje się, że używa takiego obrazowego Języka, by Żydzi mogli zrozumieć istotę starotestamentowych wydarzeń w kontekście Jego przyjścia i konieczności zaufania Mu.

Takim ważnym wydarzeniem dla Żydów była pascha, która miała za zadanie przypominać im w jak cudowny sposób Bóg przez wielkie cuda i znaki wyprowadził ich z Egiptu. Na pamiątkę paschy mieli spożywać Baranka paschalnego, którego krew ich ochroniła w Egipcie przed aniołem śmierci, który przeszedł przez Egipt i pozbawił życia wszystkich pierworodnych. Żydzi mieli wziąć baranka paschalnego na rodzinę, zabić go i tą krwią pomazać odrzwia wejścia do domów, by anioł śmierci ominął ich mieszkania, a samego Branka paschalnego mieli spożyć, nic nie mogli wyrzucić, a to czego nie mogli zjeść lub nie dało się spożyć miało być spalone w ogniu. W ich rozumieniu ten Baranek paschalny ochronił ich przed gniewem Bożym, który przyszedł od Boga na Egipt.

Gdy pojawia się Pan Jezus to Jan Chrzciciel widząc Go mówi „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” J 1,29.

Jezus jest Barankiem paschalnym Boga, który chroni ludzi przed nadchodzącym gniewem Bożym za ich grzechy, gdy w Niego uwierzą. Jak Żydzi w Egipcie spożywali Baranka, którego krew stała się dla nich ochroną i ratunkiem przed aniołem śmierci, tak my dzisiaj przez wiarę spożywamy Jezusa, którego krew gładzi nasze grzechy i chroni nas przed nadchodzącym gniewem Bożym, sądem i potępieniem.

Pan Jezus chciał, by jego słuchacze połączyli kwestie spożywania Go ze starotestamentowym Barankiem paschalnym i zrozumieli, że On przyszedł ich wyprowadzić z niewoli grzechów, by mogli mieć życie wieczne.

Również jak już wcześniej wspomniałem podobną rolę spełniała manna, którą także Żydzi spożywali i przez nią żyli fizycznie.

Wiara w Pana Jezusa, w Jego zastępczą śmierć za nas na Krzyżu tak mocno nas z Nim łączy, że jest karmieniem się Nim. Nie podążamy tylko za jego nauką i nie zachowujemy jedynie jego przykazań, ale jesteśmy przez ofiarowanie nam Ducha Św. w głębokiej więzi z Nim, tak że On mieszka w nas, a My jesteśmy w Nim.

Jak to powiedział w 14 rozdz. 17 wierszu. Ew. Jana powiedział, że otrzymamy

Jan14:17  Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.

Jan 14:20  Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was.

Tym dniem w którym poznamy, że Jezus jest w Ojcu, a my jesteśmy w Nim i On jest w nas, jest dzień nawrócenia, dzień Nowego narodzenia, gdy otrzymujemy Jego Ducha. 

Teraz zobaczmy, że Jedzenie ciała Jezusa i picie Jego krwi, to nie jest jednorazowe wydarzenie w naszym życiu, ale trzeba Go spożywać cały czas. Wiara nie jest jakąś jednorazową deklaracją, jednorazowym, czy kilkurazowym wyznaniem, ale jest czymś, co trwa i łączy nas z Chrystusem cały czas na wieki.

Pan Jezus mówi, że musisz jeść Jego cały czas, tak jak cały czas potrzebujesz fizycznego pokarmu. Prawdziwa wiara w Jezusa polega na tym, że chce ciągle się nim karmić, poznawać, rozmyślać nad Jego słowem, pogłębiać z Nim społeczność, chcesz modlić się do Chrystusa i masz pragnienie zbliżać się do Niego. Nie da się w naszym przypadku najeść na rok, czy 10 lat, ale potrzebujemy pokarmu cały czas, by być silnymi i zdrowymi. Podobnie jest z duchowymi sprawami, nie da się raz przyjąć Jezusa, czy raz przeczytać Biblię, czy raz się pomodlić, ale potrzebujemy robić to cały czas. Potrzebujemy cały  czas trwać w społeczności z Jezusem, On powiedział „jeśli kto spożywać będzie ten chleb, którym jest On, żyć będzie na wieki”. W 53 wierszu mówi, „jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili Jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie”. Prawdziwe życie wieczne jest trwaniem w społeczności z Jezusem Chrystusem, prawdziwe życie wieczne polega na tym, że kiedyś mu zaufałeś, czy zaufałaś jako swemu Zbawicielowi i ufasz mu cały czas trwając z Nim w głębokiej duchowej więzi.

Jak codziennie potrzebujemy posiłku fizycznego, tak codziennie potrzebujemy posiłku duchowego. Potrzebujemy karmić naszą duszę zdrowym duchowym pokarmem, którym jest Słowo Boże, by nasza wiara mogła się rozwijać, a nasza więź z Jezusem mogła się umacniać.

W 2 liście Piotra czytamy

1Pt 2:2  Jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu,

Psalm 19:8  Zakon Pana jest doskonały, pokrzepia duszę, Świadectwo Pana jest wierne, Uczy prostaczka mądrości.

9  Rozkazy Pana są słuszne, rozweselają serce, Przykazanie Pana jest jasne, oświeca oczy.

Bez karmienia się Słowem Bożym, bez rozmyślania nad Nim nasza dusza usycha i słabnie. Należy regularnie czytać i rozważać Biblię dla osobistego zbudowania, brać udział w społeczności Kościoła, gdzie jest rozważane Słowo Boże, czy w spotkaniach biblijnych, byśmy mogli posilać się i budować.

Potrzebujemy również regularnie się modlić, by nasza społeczność z Jezusem była żywa i świeża, a nasz duch był systematycznie posilany.

Jeśli chcemy być silnego ducha musimy pilnować się jaki pokarm duchowy jemy. Jeśli zamiast Słowem Bożym oraz jego obietnicami karmimy nasze dusze tym, co jest podawane w telewizji, tym co się aktualnie dzieje na scenie politycznej, świeckimi pragnieniami i współczesną modą tego świata, albo co gorsze jakąś inną duchowością, fascynacją innymi religiami itp., nie dziwmy się, że będziemy mieli poważne problemy duchowe.

Jak czytamy w 55 wierszu „ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem”.

Świat, polityka, współczesna moda, materializm, pieniądze, seks i bycie dobrym religijnym człowiekiem nie da nam prawdziwego życia i prawdziwego szczęścia. Tylko Chrystus może to uczynić, kto Jego spożywa mieszka w Nim, a sam Jezus jest w tym człowieku. Życie wieczne, które mamy od Chrystusa jest życiem wiecznym Jezusa w nas.

I widzimy w naszym fragmencie, że karmienie się Jezusem jest to nasza odpowiedzialność, to ty i ja mamy w niego wierzyć, mamy do Niego przyjść i mamy się nim karmić. Bóg Oczekuje, że przyjmiemy Jezusa, a Jezus wzywa nas byśmy w Niego uwierzyli spożywając Go przez wiarę.

I choć fizycznym pokarmem można się przejeść, to nigdy nie można się przejść chlebem, którym jest Chrystus, czym więcej Go jesz, tym więcej Go pragniesz i tym bardziej Ci smakuje. Pamiętam, że zanim zacząłem piec chleb, to któregoś razu odwidzieliśmy naszych znajomych, którzy samodzielnie piekli chleb i dali nam taki jeden bochenek świeżego upieczonego chleba. I nie mogliśmy się nim najeść całą naszą rodziną, tak nam smakował. Jedliśmy go z samym masłem i z każdą kromką smakował nam coraz bardziej i szybko zniknął.

Podobnie jest ze spożywaniem naszego Pana, gdy Go tylko prawdziwie Go posmakujesz, to chcesz Go więcej i więcej, bo jak czytaliśmy w 35 wierszu, kto przychodzi do mnie mówił Jezus nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. W społeczności z Jezusem będziemy szczęśliwi i zaspokojeni na wieki. A to dopiero tylko wstęp do wieczności, kiedy społeczność z Nim będzie dla Jego ludu niewysłowioną rozkoszą jak powiedział Dawid w psalmie 16

Psalm 16:11  Dasz mi poznać drogę życia, Obfitość radości w obliczu twoim, Rozkosz po prawicy twojej na wieki. 

19.12.2024

Kto wierzy w Jezusa ma żywot wieczny Ew. Jana 6,41 – 47


Jak się czyta ewangelię i wypowiedzi Pana Jezusa, to możemy mieć wrażenie, że wcale nie ułatwiał ludziom drogi do Królestwa Bożego jak to dzisiaj wydaje się niektórzy chcą robić. Takie wrażenie możemy odnieść po tym, gdy zobaczymy, że często mówił trudne rzeczy, które nie były zrozumiałe dla Jego słuchaczy. Przemawiał do ludu w przypowieściach, które nie zawsze im wyjaśniał. Czasami podnosił ludziom poprzeczkę tak wysoko, że oni nie chcieli sprostać tym wymaganiom jak choćby sytuacja z bogatym młodzieńcem, który przyszedł do Jezusa z pytaniem o życie wieczne, a wtedy Jezus powiedział do niego, by przestrzegał przykazań, a gdy ten twierdził, że tak czyni, to Jezus dał mu kolejne wymaganie rozdaj wszystko co masz ubogim i choć za mną Mk 10,21.

Pan Jezus znał doskonale tego człowieka i wiedział, że w Jego sytuacji pieniądze są przeszkodą na drodze zbawienia i jeśli ich nie zostawi nie wejdzie do Królestwa Bożego, to był test dla niego. Komuś jeszcze innemu Jezus powiedział, by poszedł za Nim, ale w Jego życiu były ważniejsze obowiązki rodzinne, spadek, więc mówi poczekaj, aż pochowam swego Ojca, a wtedy Jezus odparł niech umarli grzebią umarłych, ty choć za mną. Czyli pozwól światu zająć się sprawami świata, a ty zajmij się królestwem Bożym.

W związku z tym, że Pan Jezus stawiał takie wysokie wymagania, czasami mówił trudne słowa innym razem tajemnicze, wielu odchodziło od Niego.

Ale czy Pan Jezus wtedy postanowił coś zmienić w swoim przesłaniu, komunikacji ewangelii i Bożych wymagań dotyczących zbawienia? Nie, nigdy w żaden sposób nie złagodził swojego przesłania i nigdy nie obniżył poprzeczki, by zdobyć więcej wyznawców. Nigdy nie poszedł na kompromis z prawdą, by zainteresować ludzi.

Widzimy w 41 wierszu, że wielu zaczęło szemrać przeciwko Chrystusowi, gdy powiedział, że jest chlebem, który zstąpił z nieba w.33 mając na myśli to, że jeśli Żydzi, którzy do niego przyszli chcą być zbawieni, to muszą w Niego uwierzyć, muszą Go przyjąć i muszą zacząć Go spożywać. Czyli położyć całkowicie swoją nadzieję w tym, że On jest Synem Bożym, pośrednikiem między Bogiem a ludźmi 1 Tym 2,5, a Jego ofiara na Krzyżu jest zapłatą za nasz grzech.

To szemranie polegało na tym, że część ludzi była poruszona, zszokowana jak On może tak o sobie mówić, że jest chlebem z nieba, za kogo On się ma. Pan Jezus doskonale wiedział o tym jaką reakcje wywołują Jego słowa u wielu słuchaczy. Wiedział również, że duża część tych słuchaczy obrazi się na Niego, zgorszy się Nim i odstąpi od Niego.

A jednak wciąż kontynuował swoją wypowiedź na temat tego, że jest chlebem z nieba, który należy spożywać i bez wiary w Niego nie mogą ludzie wejść do Królestwa Bożego. Nie wycofał się z trudnych twierdzeń i wymagań dlatego, że ludzie nie byli w stanie tego przyjąć.

Wprost przeciwnie, uważał, ze Ci którzy odrzucają to twarde przesłanie ewangelii nie są pociągnięci przez Ojca.

Gdy przyjrzymy się współczesnemu chrześcijaństwu, wielu współczesnym kościołom, czy ewangelistom, to zobaczymy, że raczej starają się unikać trudnych kwestii przez które ludzie mogliby się obrazić, obruszyć i odejść. Właściwie dąży się do tego, by maksymalnie ułatwić ludziom opowiedzenie się po stronie Chrystusa. W związku z tym w wielu sytuacjach eliminuje się z ewangelii rzeczy kontrowersyjne i trudne. Coraz częściej nie mówi się konieczności upamiętania, porzucenia grzechu, by być zbawionym i wielu osobom wydaje się, że mogą mieć społeczność z Bogiem praktykując swój grzech. Rezygnuje się również z głoszenia piekła i wymagań ewangelii, która wzywa do zaparcia się samego siebie. Okazuje się, że odchodzi się także od głoszenia wyłączności Jezusa jako jedynego Zbawiciela, rezygnuje się dyscypliny kościelnej, by czasem ludzie się nie obrazili i nie odeszli, gdy zostaną jej poddani. Kościół także zaczyna akceptować współczesne świeckie przekonania na temat seksualności człowieka, płci, kwestie ślubu, pochodzenia człowieka. Również wielu współczesnych ewangelistów nie ma zbyt wielkich wymagań, by zapewnić człowieka, że przyjął Chrystusa. Czasami to jest tylko podniesie ręki, lub wyjście do przodu, kiwnięcie głową czy mrugnięcie okiem, a nawet jeszcze jakieś łatwiejsze gesty, by tylko nie narazić człowieka na jakiś dyskomfort. Ale widzimy, że taki sposób przekazywania ewangelii był obcy Jezusowi. Mówił prawdę nie bojąc się, że ludzie odejdą. Nie stosował żadnych marketingowych trików, czy jakichkolwiek manipulatorskich technik, by skłonić ludzi do przyjęcia prawdy. Jezus wiedział, że Ci, którzy odrzucają prawdę, nie chcą wierzyć w ewangelię i gorszą się przez nią, czynią tak dlatego, bo nie są powołani przez Boga Ojca. W ten sposób Pan Jezus oszczędzał sobie dodatkowej pracy z osobami, którzy i tak by się nie nawrócili, bo nie byli zainteresowani ewangelią tylko fizycznym chlebem, fizycznymi błogosławieństwami.

Kościoły, które rezygnują z części prawdy, by przyciągnąć więcej ludzi ostatecznie przyciągają sporo ludzi niewierzących, którzy często nigdy się nie nawracają, bo nie są zainteresowani ewangelią. Takie kościoły mogą być bardzo liczne, ale zupełnie nieskutecznie w służbie dla Królestwa Bożego, bo nie są posłuszni Bogu. Z pewnością nie raz i nie dwa będziemy mieli presje, by obniżyć standardy ewangelii, ale jeśli to zrobimy tak naprawdę nie ułatwimy ludziom zbawienia, ale utrudnimy im to, bo fałszywie ich zapewnimy, że są blisko Boga, gdy w rzeczywistości tak nie będzie i Pan Jezus doskonale to rozumiał. 

Nie bójmy się ludziom mówić prawdy, bo przez głoszenie prawdy będziemy mieli dużo mniej jałowej pracy, przyciągniemy tych, którzy faktycznie szukają Boga, a odsiejemy tych, których prawda i tak nie interesuje. Wiele lat temu w tym zborze miałem sytuacje, że zaczęła tutaj przychodzić do zboru młoda dziewczyna. Po jakimś czasie poprosiła o rozmowę, powiedziała, że wierzy w Jezusa i chciałby się ochrzcić. W trakcie rozmowy wyszło, że mieszka z chłopakiem na kocią łapę, żyją jak mąż z żoną, ale bez ślubu. Powiedziałem, że trzeba tą sprawę uregulować, upamiętać się, wziąć ślub albo się rozejść, a wtedy chrzest będzie możliwy jeśli wierzy w Jezusa. Wysłuchała spokojnie tego co miałem do powiedzenia i nigdy więcej się nie pokazała. Nie jest ona jedyna, ale sporo było takich osób, gdy usłyszeli prawdę Słowa Bożego byli obrażeni, szemrali, a ostatecznie odeszli. Ale byli też tacy, którzy usłyszeli i pod wpływem ewangelii zmienili swoje życie idąc za Jezusem.

Często szemracze nie chcą się poddać Bogu, chcą Mu mówić jak powinien zarządzać światem i jakie powinien mieć standardy oraz jakie warunki zbawienia, chcą rządzić Nim i zamiast uznać Jego suwerenność sami chcą być nad Nim suwerenni.    

W przypadku Jezusa obruszali się i mówili, czy nie jest to Jezus, syn Józefa, którego Ojca i matkę znamy jakże może mówić z nieba stąpiłem w. 42 .

Nie rozumieli w jaki sposób Jezus z nieba przyszedł na ziemię. Prawdopodobnie mieli tu na myśli jakieś fizyczne zstąpienie, nie pojmowali kwestii wcielenia Syna Bożego. Nie rozumieli i nie wierzyli, że ten Jezus którego znają jest Bożym Synem, Bożym Mesjaszem i Zbawicielem świata. Uważali, że Go znają, bo patrzyli na niego w sposób fizyczny cielesny, ale tak naprawdę Go nie znali.

Również dzieje się to dzisiaj, wielu z tych, którzy sądzą, że znają Jezusa, tak naprawdę Go nie znają. Żydzi uważali, że znają Jezusa, bo wiedzieli o kogo chodzi, znali Jego rodzinę, ale nie mieli z nim zbawczej relacji. Dzisiaj niektórzy mogą uważać, że znają Jezusa, bo wiedzą, że istniał, bo wierzą, ze jest postacią historyczną, lub znają go w sposób religijny, ale mogą nie znać Go osobiście, nie mają z Nim relacji, nigdy nie uwierzyli w Niego. I ciężko jest czasami wytłumaczyć komuś, kto twierdzi, że zna Jezusa w jakiś fizyczny lub religijny sposób, że nie zna Go w sposób duchowy i tylko takie poznanie Jezusa daje zbawienie. Czasami jak w tym przypadku takie powierzchowne poznanie Jezusa jest przeszkodą w zbawieniu, bo osoby mogą uważać, że Go znają, a tymczasem go nie znają.

A Jezus wyraźnie nauczał, że żadne powierzchowne fizyczne poznanie Go nie prowadzi do żywota wiecznego. Nie prowadzi do żywota wiecznego poznanie Go przez przyjmowanie sakramentów jak wierzą Rzymskokatoliccy, że spożywane tzw. opłatka „ciała Chrystusa” daje im życie wieczne, nie prowadzi do żywota wiecznego również przyjmowanie Wieczerzy Pańskiej, ale tylko poznanie duchowe, nowe narodzenie z Ducha Św. przez Słowo, które żyje i trwa, Pan Jezus powiedział

Łukasza 8:21  …Matką moją i braćmi moimi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je. 

Następnie Jezus tym sceptykom, którzy uważają, że go znają mówi, że nikt nie może przyjść do mnie jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Na poparcie tego twierdzenia Pan Jezus przywołuje fragment z Ks. Izajasza 54,13, a także Jeremiasza 31,34. i łączy te dwa fragmenty. Na ich podstawie mówi, że przychodzą po zbawienie do Niego tylko Ci, którzy są pouczeni przez Boga. Czyli chodzi o takich ludzi, którym Bóg otwiera duchowe oczy na Chrystusa i widzą w Nim drogę, prawdę i żywot Jana 14,6. Chodzi tutaj o wewnętrzne otwarcie serca grzesznika, by mógł w Jezusie zobaczyć Zbawiciela. A każdy taki człowiek, który został obudzony duchowo przez Ojca mówi Jezus, przyjdzie do Chrystusa. Jest to kontynuacja tego, co Jezus już mówił wcześniej w 37 i w 39 wierszu.

Jest to również odpowiedź na pyszne i dumne serce tych ludzi, którzy myślą, że to oni decydują o przyjęciu lub odrzuceniu oferty Chrystusa, że w ich rękach jest ostateczna decyzja jak odpowiedzą na Jego Słowa. A Jezus odbiera im tą pewność siebie i mówi, że kwestia zbawienia jest ostatecznie w ręku Boga, a nie człowieka.  Wydaje się, że w ten sposób Pan chce doprowadzić do pokory tych ludzi, do uniżenia, do zrozumienia, że powinni błagać Boga o łaskę i wiarę, a nie czuć się dumnymi i domagającymi się od Jezusa chleba.

Prawda o tym, że to Bóg otwiera serce do wiary wszystkich nas dotyczy. Większość ludzi nie lubi o tym słyszeć, lubią myśleć, że ich los jest w ich rękach, że to oni decydują o swoim zbawieniu, że mogą przyjść do Jezusa i uwierzyć w Niego lub Go odrzucić kiedy tylko chcą. Ludzie lubią myśleć, że mają Boga na smyczy, że mogą żonglować Bożą ofertą zbawienia jak tylko i mię podoba, a Bóg będzie działał jak oni tego od Niego oczekują. Niektórzy mówią, no dzisiaj, nie wierzę w Jezusa, zastanowię się, ale jak przyjdzie starość, to wtedy się nawrócę. Ale Pismo mówi, że nawrócisz się jak Bóg da ci łaskę, jak otworzy twoje serce. Więc lepiej nie igrać z Bogiem, jeśli dzisiaj słyszymy Jego głos, to nie zatwardzajmy serc swoich mówi list do Hebrajczyków, bo jeśli to zignorujemy, to może nie będzie już kolejnej szansy.

Wielu myśli, że jak odrzucą Bożą ofertę zbawienia to uczynią tak dlatego, że są tacy mądrzy, że są bardziej inteligentni niż inni, którzy dali się na to nabrać i uważają, że przechytrzyli jakoś Boga, a tymczasem Bóg przechytrzył ich, a oni w wieczności okażą się głupcami.

Boże wybranie jest w całej Biblii i nie da się temu zaprzeczyć. Bóg wybrał Abrahama spośród innych ludzi i okazał mu łaskę, wybrał Jakuba przed Jego bratem Ezawem zanim chłopcy się urodzili choć to Ezaw był pierwszy i miał otrzymać błogosławieństwo. Bóg wybrał plemię Judy żeby dać z tego rodu ludzkości Mesjasza, choć kapłaństwo pochodziło od Leviego. Jezus wybrał apostołów, by zostali Jego uczniami i wybrał apostoła Pawła, by ukazać mu swoją chwałę i uczynić go posłańcem do pogan. Wybrał również i nas jak mówi list do Efezjan

Efezjan 1:4 W nim (w Jezusie) bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości.

Oznacza to, ze wybrał nas i powołał, dotknął się naszych serc w określonym czasie w historii i przyszliśmy do Jezusa po zbawienie. Widzimy więc, ze kwestia zbawienia jest bardziej skomplikowana niż może się ludziom wydawać.

Jeśli cokolwiek odkryjemy z duchowych spraw, to tylko dlatego, że Bóg nam to objawił. Jan Chrzciciel w Ew. Jana 3,27 powiedział, że człowiek nie może niczego otrzymać jeśli nie jest mu to dane z nieba. A gdy ap. Piotr w 16 rozdz. Ew. Mateusza wyjawia, że Jezus Chrystus jest Mesjaszem, Synem Boga, to Jezus mówi, że nie ciało i krew mu to objawiło, ale Bóg Ojciec. 

W 9 rozdz. listu do Rzymian, gdy Paweł rozważa kwestie odrzucenia Izraela i przyjęcia pogan mówi również o wybraniu w takich słowach

Rzymian 9:16  A zatem nie zależy to od woli człowieka ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego.

17  Mówi bowiem Pismo do faraona: Na to cię wzbudziłem, aby okazać moc swoją na tobie i aby rozsławiono imię moje po całej ziemi.

18  Zaiste więc, nad kim chce, okazuje zmiłowanie, a kogo chce, przywodzi do zatwardziałości.

Nie ma wątpliwości, że Bóg jest całkowicie suwerenny w zbawieniu grzesznika, a jednocześnie odpowiedzialnością człowieka jest przyjęcie zbawienia do czego Jezus wzywał swoich słuchaczy. Widzimy dobrze jak to działa, gdy czytamy Dzieje Apostolskie, apostołowie głoszą ewangelię, ale gdy nawracają się ludzie, to jest o nich powiedziane, że zostali powołani przez Boga Dz 2,39; 13,48.

Pozwólcie, że wskaże wam jeszcze jeden fragment, który mówi, że Bóg otwiera serce grzesznika.

Paweł podczas swojej drugiej podróży misyjnej dociera do Filippi, stara się tam głosić ewangelię i idzie w miejsce, gdzie spotykają się kobiety na modlitwę. Tam mówi o Chrystusie i nawraca się Lidia, zobaczcie co jest o niej napisane:

Dzieje Ap 16:14  Przysłuchiwała się też pewna bogobojna niewiasta, imieniem Lidia, u miasta Tiatyry, sprzedawczyni purpury, której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił.

Dlaczego się nawróciła, dlaczego słuchała Pawła, dlaczego ewangelia ją interesowała, dlaczego cokolwiek rozumiała z tego, co Paweł mówi, bo Pan otworzył jej serce, tak iż skłaniała się do tego, co On mówił. Nawracają się te osoby, których Bóg obudzi do życia duchowego, których Pan wyrwie z rąk szatana i mocy grzechu otwierając im serce.

W 10 rozdz. Ew. Jana, gdy Jezus wdał się w kolejną dyskusje z Żydami, a oni odrzucali Jego słowa to powiedział:

Jan 10:26  Lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich.

Prawdą było, że nie wierzyli, bo nie chcieli, ale było również prawdą, że nie wierzyli, bo nie zostali powołani przez Boga nie będąc Jego owcami.

W związku z tym, że Bóg obudził nasze serca, że wierzymy dzięki przeogromnej łasce Jego, że nawet w najmniejszym stopniu nie nasza to zasługa, jak bardzo powinniśmy być mu wdzięcznymi.

Gdy wierzymy  w wybranie jak przedstawia nam Pismo, nie musimy się bać głoszenia prawdy, nie musimy się bać, że ludzie odejdą, mamy mniejsza pokusę manipulowania prawdą, by zatrzymać ludzi, bo wiemy, że nawracają się osoby, które są powołane przez Boga, a nie takie którym odpowiednio atrakcyjne zaprezentujemy ewangelie.

Następnie Jezus powiedział szemarczom w 46 wierszu, że On jako jedyny widział Ojca, co oznacza, że jako Jedyny może ludziom objawić Ojca. Jest to ta sama prawda, która została już przedstawiona w Ew. Jana 1,18

Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

Nie da się poznać Boga omijając lub umniejszając Chrystusa, Jezus jest jedyną drogą, jedyną prawdą, jedynym  życiem Jana 14,6 i jedynym pośrednikiem między nami, a Bogiem 1 Tym 2,5.

Nie da się poznać Boga Ojca przez Marie, świętych, ludzki intelekt, czy ludzką filozofie. Nie da się poznać Boga przez religie, ceremonie, obcowanie z przedmiotami religijnymi, czy religijne objawienia. Poznajemy Boga przez wiarę w Chrystusa, przez zaufanie Panu Jezusowi, a On objawia nam Ojca.

I pojawia się kolejne zaprawdę w 47 wierszu, że kto wierzy w Jezusa ma żywot wieczny. Zwróćmy uwagę, że żywot wieczny nie jest czymś, co zdobywamy etapami, czy własnymi staraniami, czy przybliżamy się do niego. Ale żywot wieczny jest darem od Boga przez wiarę w Jezusa. Człowiek który prawdziwie uwierzy w Jezusa, narodzi się na nowo, czyli otrzyma Ducha Św. i zostanie nim zapieczętowany na dzień odkupienia stając się w ten sposób dzieckiem Bożym i ma żywot wieczny. Nie, że będzie kiedyś miał, ale on już ma żywot wieczny, już został zbawiony, już może być pewny żywota wiecznego. Słowo wierzy, greckie „pisteuō” to imiesłów czasu teraźniejszego, co oznacza, że nie wierzymy w Jezusa tylko w momencie zbawienia, ale wierzymy cały czas. Zbawiony człowiek, to nie jest ktoś, kto podjął kiedyś decyzje pójścia za Chrystusem, uwierzenia w Chrystusa, ale to jest ktoś, kogo decyzja trwa cały czas, On ufa cały czas, wierzy cały czas i już ma życie wieczne. A w wieczności, gdy dzieci Boże spotkają się z Jezusem ich życie wieczne objawi się w całej pełni.

W Ew. Jana w 10, 28 wierszu Pan Jezus mówi o swoich owcach

Jan 10:28  I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.

Jeśli naprawdę wierzysz w Jezusa już masz życie wieczne, już możesz się radować z tego, że twoje imię jest w niebie zapisane, możesz cieszyć się i dziękować Bogu za to, że pokonałeś w Chrystusie śmierć, grzech, szatana oraz świat i stałeś się uczestnikiem największych obietnic i największych błogosławieństw.

Jeśli natomiast jeszcze nie wierzysz, nie narodziłeś, czy nie narodziłaś się na nowo, przyjdź dzisiaj przez wiarę do Jezusa, uznaj i odrzuć swój grzech, zaufaj Jezusowi jako swemu Panu i Zbawicielowi a przejdziesz ze śmierci do żywota.

Łączna liczba wyświetleń