22.11.2024

Szukaj chleba, który karmi na wieki. Ew. Jana 6,22-31



W konstytucji Stanów Zjednoczonych jest takich zapis, że na pierwszym miejscu każdy człowiek ma prawo do życia, do wolności i do poszukiwania szczęścia. I tak ludzie od zawsze poszukują szczęścia i spełnienia w życiu. Niektórzy szukają szczęścia w karierze inni w wiedzy, jeszcze inni w pieniądzach, podróżach, seksie, władzy i tak moglibyśmy wymieniać jeszcze długo. Ale okazuje się, że każda z tych rzeczy po tym, gdy już ją osiągniemy nie daje nam pełnej satysfakcji i po jej uzyskaniu  znów czujemy wewnętrzną pustkę. Gonimy za kolejną rzeczą, ale i tamte okazują się jak bańki mydlane, gdy już je chwycimy pękają i znów zostajemy z pustymi rękami.

Niektórzy w wyniku tego przykrego doświadczenia wpadają w głęboką depresję, a nawet decydują się na samobójstwo jak np. zanany na całym świecie muzyk Kurt Kobin w 1994 r, wokalista, gitarzysta i kompozytor zespołu Nirwana. Przygotowując się do samobójstwa zostawił list pożegnalny w którym wyjaśnił dlaczego to uczynił. Napisał, że chociaż jest bardzo znany i przez wielu podziwiany ma wspaniałą żonę i córkę, to ciągle towarzyszy mu poczucie winy i nieszczęścia. Napisał, że często jest sfrustrowany, samotny i odczuwa pustkę, której przecież nie powinien czuć, bo tyle osiągnął oraz ma bliskie osoby wokół siebie. Napisał również o swoim ciągłym smutku, poczuciu niezadowolenia i nie rozumiał dlaczego to wszystko co osiągnął, nie cieszy go jak powinno. Wrócił pewnego dnia do domu wziął pistolet i zastrzelił się.

Ale uczucie pustki Kurta Kobina nie jest odosobnione. Setki milionów ludzi dzisiaj niezależnie od statusu społecznego, zasobności portfela, zdrowia i rejonu świata w którym mieszkają, codziennie czuje się nieszczęśliwymi, a jest tak dlatego, że szukają niewłaściwego pokarmu, pokarmu który karmi na chwilę, a nie na wieki.

Czego my szukamy w życiu i co rozumiemy pod pojęciem szczęścia, bo psalmista powiedział

Psalm 73:28  Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam w Panu, w Bogu nadzieję moją, Aby opowiadać o wszystkich dziełach twoich.

Widzimy w naszym fragmencie, że lud który Pan Jezus nakarmił rozmnażając chleb szuka go. Pozostali oni po tej stronie Jeziora Galilejskiego, gdzie Jezus rozmnożył żywność. Nie widzieli żeby wsiadł razem z uczniami do łodzi, więc czekali na niego sądząc, że w końcu się pojawi. Najwyraźniej mieli nadzieje po obfitej kolacji jaką Pan im zapewnił na równie sycące darmowe śniadanie. Czytamy 23 wierszu, że nawet przybyło jeszcze więcej ludzi, że przypłynęły inne łódki z Tyberiady. Prawdopodobnie wieść o Jezusie rozmnażającym chleb już dotarła do okolicznych wiosek i wszyscy chcieli się złapać na kolejną darmową ucztę.

Gdy zorientowali się, że nie ma tam Jezusa postanowili także przeprawić się na drugi brzeg Jeziora do Kafarnaum i tam Go znaleźli. 

Nie za bardzo rozumieli jak się tam dostał, bo nie widzieli Pana, żeby wsiadał do łudzi z uczniami, więc pytają go o to. Nie wiedzieli, że Pan Jezus poszedł po wodzie w nocy, a  On też im tego nie powiedział.

Taką dygresję zrobię, do różnych rzekomych cudotwórców, że oni często chwalą się na prawo i lewo osiągnięciami, a Pan Jezus nie potrzebował tego czynić, nie trąbił przed nimi, że szedł chwilę temu po wodzie, by zrobić na nich jeszcze większe wrażenie. Nie zależało mu na tym, by imponować ludziom, ale żeby w Niego uwierzyli i byli zbawieni.

Ktoś może powiedzieć, że przecież jakby im opowiedział o tym, że chodził po wodzie, a nawet Piotr po niej szedł, to może by uwierzyli szybciej. No właśnie nie i Jezus o tym wiedział. Wiedział, że cokolwiek by zrobił i tak się nie nawrócą. Właśnie rozmnożył żywność dla około 20 tys. ludzi, a znaczna większość z nich nie ma żądnej głębszej refleksji na Jego temat.  

Zauważmy, że  gdy oni Go o to pytają jak dotarł do Kafaranum, Jezus nie odpowiada na ich pytania, ale zajmuje się inną kwestią. On ujawnia prawdziwy ich powód poszukiwania Go, mówi „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się”.

Z pewnością Pan Jezus zanim ich nakarmił, to nauczał lud o Królestwie Bożym, ale okazuje się że niezbyt byli zainteresowani zbawieniem i tym, co Jezus ma do powiedzenia ten temat. Byli zainteresowani wyłącznie chlebem doczesnym i tym, co docześnie mogą od Jezusa uzyskać.

Zwróćcie uwagę, że Pan mówi do nich, że nawet tak wielkie znaki jak masowe uzdrowienia i rozmnożenie żywności nie spowodowały w nich jakiegoś głębszego zastanowienia z kim mają do czynienia i nie skłoniły ich do nawrócenia. Apostołowie Jezusa widząc Go chodzącego po wodzie i uciszającego wiatr, powiedzieli „ty prawdziwie jesteś Synem Bożym”, ale tutaj nic takiego nie widzimy, są zainteresowani wyłącznie darmowym obiadem.

Niestety jest taka grupa ludzi, że są zainteresowani Jezusem wyłącznie dla rzeczy jakie mogą od Niego uzyskać w doczesności. Bardzo interesują się wiarą i Kościołem, bo mają nadzieję, że mogą z tego otrzymać jakieś doczesne materialne zyski. I trzeba powiedzieć, że współczesna tzw. „ewangelia sukcesu”, która głownie przyciąga wyznawców obiecując, że jak ludzie uwierzą w Jezusa, to otrzymają zdrowie, pieniądze, wygodne życie i wiele doczesnych błogosławieństw dobrze się w to wpisuje. Przyjdź do Jezusa, uwierz w Niego, a On sprawi, że będziesz zdrowy - głosi wielu współczesnych kaznodziejów. Albo Jezus chce żeby chrześcijanin był bogaty, Jezus chce spełnić twoje marzenia i pragnienia, Jezus chce żebyś był szczęśliwy i miał życie w obfitości w sensie, żeby ci niczego nie brakowało w tym świecie. Czyli obiecuje się ludziom dokładnie to, co obiecuje ten świat, a ludzie tego świata właśnie tego szukają dlatego tak licznie odpowiadają na tzw. „ewangelię sukcesu”, ale nie są zupełnie zainteresowani wiecznością, upamiętaniem, zaparciem się samego siebie i tym, by Jezus zbawił ich od grzechów.

Nie są również zainteresowani, by cierpieć dla Chrystusa i ponosić  jakiekolwiek koszy związane z wiarą w Niego.

Gdyby tam był jakiś ewangelista od ewangelii sukcesu, to miałby już około dwudziestotysięczny kościół, ale niestety nie byliby to prawdziwi uczniowie Pana Jezusa.

Dlatego Pan Jezus mówi w 27 wierszu „

zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją”.

Zobaczmy, że jeśli głównie chcemy od Boga uzyskać błogosławieństwa doczesne, to jest to zupełnie niewłaściwa motywacja.

Należy zadać sobie pytanie, jak głosimy ewangelię, co ludziom obiecujemy, gdy przyjdą do Chrystusa, poprawę komfortu życia, czy przebaczenie grzechów i życie wieczne?

Oczywiście z początku Bóg może odpowiedzieć na nasze modlitwy w doczesnych potrzebach, jak Jezus uzdrawiał i karmił by zachęcić ludzi do upamiętania i prawdziwej wiary w Niego. Można przyjść do Jezusa z powodu cudu, czy chleba, czy jeszcze innej doczesnej potrzeby, ale z takim nastawieniem nie można być zbawionym.

Obawiam, że część osób ma niestety takie nastawienie, pragną jedynie, by Pan Jezus poprawił komfort ich życia, załatwił bieżące problemy, uczynił życie bardziej znośnym, ale nigdy nie przechodzą dalej i pozostają jedynie na poziomie ciała.

Ale jak powiedział Pan, szukanie jedynie doczesnych błogosławieństw, przychodzenie do Boga jedynie z powodu doczesnych problemów jest płytkie i tymczasowe oraz nie zaspokaja naszej prawdziwej potrzeby, przebaczenia grzechów i życia wiecznego. To jest najcenniejsza rzecz jaką możemy otrzymać od Boga i jaką możemy otrzymać w ogóle. Otrzymanie życia wiecznego, to otrzymanie życia w pełniej obfitości, otrzymanie życia w pełni szczęścia w pełni pokoju i w pełni błogosławieństwa. Jakość życia wiecznego, które Jezus chce dać tym, którzy wierzą w Niego jest tak wspaniała, że nie ma na tym świecie niczego, żadnego takiego sukcesu i żadnego osiągnięcia oraz żadnej takiej rzeczy, która choćby w minimalny sposób dorównywała życiu wiecznemu od Chrystusa. Najlepsze możliwe życie na ziemi w porównaniu z życiem wiecznym  jest jak życie w nędzy.

 Na dowód tego weźmy przykład z Ew. Łukasza, gdy uczniowie wrócili z misji na jaką Pan Jezus ich wysłał będąc obdarzonym wielką mocą nad wszelką chorobą i demonami, to bardzo radowali się i ekscytowali tym, że każdy zły duch był im uległy, a Pan Jezus powiedział, nie z tego się cieszcie, nie to powinno być głównym źródłem waszej radości, ale to, że Imiona wasze są w niebie zapisane (Łuk 10,20). Przebaczenie grzechów i życie wieczne, które daje nam Jezus to największe szczęście jakie może spotkać mnie i ciebie w życiu. Jest to największy z możliwych darów jaki Bóg chce nam dać. W innym miejscu Jezus powiedział, co z tego, choćbyś cały świat pozyskał, a duszę stracił, albo co da człowiek w zamian za duszę swoją (Mat 16,26).

Wszystkie ziemskie dobra mówi Pan Jezus sycą na krótko, jest to pokarm który ginie i jeśli głownie o to zabiegamy, któregoś dnia stracimy wszystko. Ale jest jeszcze inny pokarm, pokarm który trwa na wieki, który nie przemija i syci na zawsze, tym pokarmem jest wiara w Jezusa, powierzenie mu swojego życia i szukanie Królestwa Bożego. W wierszu 35 Pan Jezus powiedział, że On jest chlebem żywota, kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie nigdy pragnąć nie będzie. Natomiast w 41 wierszu mówi, że jest chlebem, który zstąpił z nieba. On jest tą osobą na której Bóg Ojciec położył swoją pieczęć w. 27. A co to znaczy? Ano oznacza to, że On jako jedyny został uwiarygodniony przez Boga, potwierdzony przez cuda, znaki, przejawy mocy oraz zmartwychwstanie jako prawdziwy Zbawiciel. To jest to, co powiedział Piotr do ludzi w Dziejach Apostolskich w dniu pięćdziesiątnicy      

 Dzieje Apostolskie 2:22  Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie.

Jezus Chrystus jest jedynym człowiekiem w historii do którego przyznał się Bóg, że On jest Jego Synem i prawdziwym Zbawicielem. Oprócz cudów i niezwykłych znaków Bóg potwierdził Jezusa przez zapowiadające go proroctwa, które wypełnił przez swoje przyjście na świat oraz służbę jaką wykonywał. Jezus został także potwierdzony przez naocznych świadków, apostołów, którzy obserwowali go dzień i noc przez około 3 lata i dali świadectwo, że On faktycznie był bez grzechu i był Synem Bożym. A później ci naoczni świadkowie zostali wyposażeni w moc z wysokości, by uwiarygodnić Jezusa i Jego ewangelię czyniąc niezwykłe znaki i cuda podobnie jak Chrystus.

Dzieje Ap. 2:43  A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków.

Dzieje 5:12  A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów. I zgromadzili się wszyscy jednomyślnie w przysionku Salomonowym,

Chuck Colson zamieszany w skandal Watergate za rządów prezydenta Nixona w USA nawrócił się, a to, co go przekonało o prawdziwości zmartwychwstania, to właśnie owa afera w którą również było zaangażowanych dwunastu ludzi, tak o tym mówił:

„Wiem, że zmartwychwstanie to fakt, a afera Watergate tego dowiodła. W jaki sposób? Ponieważ 12 mężczyzn zeznało, że widziało zmartwychwstałego Jezusa i głosiło tę prawdę przez 40 lat, nigdy temu nie zaprzeczając. Każdy był bity, torturowany, kamieniowany i osadzony w więzieniu. Nie wytrzymaliby tego, gdyby fakt ten nie był prawdą. Choć w aferę Watergate uwikłanych było 12 najpotężniejszych ludzi świata, kłamstwo wyszło na jaw po upływie niespełna trzech tygodni. Mówicie mi, że 12 apostołom udało się zataić kłamstwo przez 40 lat? Wykluczone.”

W związku z tym, że powinni szukać pokarmu wiecznego pytają się „Cóż mamy czynić, by wykonywać dzieła Boże28 wiersz, a wtedy Pan im odpowiada, że dziełem Bożym jest, wierzyć w tego którego Bóg posłał. Czyli dziełem Bożym jest wierzyć w Jezusa Chrystusa. Jeśli chcemy się Bogu podobać, jeśli chcemy Bogu służyć i właściwie Go uwielbiać, to należy przyjąć Jego Syna i uwierzyć w całe świadectwo jakie Bóg składa o swoim Synu i służyć Jezusowi Chrystusowi. Należy wziąć pod uwagę, że nie jesteśmy w stanie tego uczynić własną mocą i własnymi siłami, ale jest to dzieło Boże w nas, a jednocześnie jesteśmy wzywani do wiary w Chrystusa. Może się wydawać, że te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczają, ale widzimy w Biblii, że one są równorzędne obok siebie. Z jednej strony, ja i ty, mamy uwierzyć, a z drogiej Pismo mówi, że kogo Bóg Ojciec nie pociągnie, to nikt nie może przyjść do Jezusa (Jana 6,44). Wiara w Jezusa i służba dla Niego jest dziełem Bożym w życiu człowieka, co nie zmienia faktu, że mamy szukać pokarmu wiecznego, mamy przyjąć Jezusa, zaufać Mu oraz wierzyć w Niego. Być może znajdą się tacy, którzy mówią, że nie wierzą, bo Bóg nie dał im tej łaski, nie zrodził ich na nowo, ale Pismo  mówi, że odpowiedzialność za niewiarę jest zawsze po stornie człowieka. Nie wierzysz, bo nie chcesz wierzyć – taka jest prawda. Jezus mówi, szukaj wiecznego pokarmu, którym jest zaufanie Synowi Bożemu i społeczność z Nim. Odpowiedź Pana Jezusa jak wykonywać dzieła Boże musiała ich zaskoczyć. Żydzi myśleli, że mogą sami zasłużyć na niebo własnymi uczynkami, a Jezus mówi im, że nie są w stanie żadnego dzieła Bożego wykonać, jeśli nie uwierzą w Niego. Nie jesteśmy w stanie służyć Bogu bez Chrystusa, tylko będąc w Chrystusie, możemy wykonywać Boże dzieła. Ale wygląda na to, że wezwanie Jezusa do wiary w Niego dla nich, to było zbyt wiele, bo powiedzieli w 30 wierszu „Jaki więc znak uczynisz, abyśmy widzieli i uwierzyli tobie? Jakie dzieło wykonujesz”

Przed chwilą Pan Jezus na ich oczach uzdrowił wiele osób i w cudowny sposób ich nakarmił rozmnażając żywność, ale dla nich nie jest to wystarczające świadectwo, że jest Synem Bożym. Oni żądają od Jezusa więcej spektakularnych znaków. Mówią „Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano chleb z nieba dał im, aby jedli”.

Tak naprawdę bagatelizują to, co Jezus uczynił poprzedniego dnia i mówią, że w porównaniu z Mojżeszem, to nie było nic wielkiego, a przynajmniej nic tak spektakularnego jak w przypadku manny na pustyni, ona pojawiała się codziennie przez 40 lat, a ty, tylko nakarmiłeś nas jeden raz i uważasz, że to jest wystarczające świadectwo byśmy w Ciebie uwierzyli. Więc oni chcą, by Jezus cały czas ich karmił, uzdrawiał, czynił dla nich cuda, a wtedy może się zdecydują uwierzyć w Niego. Widzimy, że fałszywa wiara, nie chce się poddać Bogu, nie chce Mu służyć, ale stawia żądana. Fałszywa wiara chce decydować jak Bóg ma się zachowywać, co myśleć jak działać i jest zobligowany być Bogiem na nasze posyłki. A jeśli nie, jeśli Jezus nie zrobi tego, co oni chcą, to odrzucą Go. Duża część ludzi zwodzi samych siebie, żądają od Boga więcej znaków, więcej cudów twierdząc, że jak Pan spełni ich oczekiwania, to oni się nawrócą. W rzeczywistości i tak, by się nie nawrócili, a żądania o więcej znaków są jedynie wymówką od prawdziwej wiary i dążeniem żeby Bóg stał się ich sługą. Temu tłumowi chodzi o to, by wykorzystywać Jezusa do zaspokojenia swoich ziemskich celów.

Teraz jest pytanie do nas, dlaczego wierzymy w Jezusa, czego oczekujemy od Niego, na co kładziemy nacisk w naszym życiu duchowym? Czy na to, na co kładł tłum, więcej znaków i zaspokojenie naszych doczesnych potrzeb życiowych, czy życie wieczne.

Pierwsze nie prowadzi nas do prawdziwej zbawczej wiary, a jedynie do rozczarowania Jezusem, bo często On nie będzie dawał nam tego, czego pragniemy. Pan Jezus nie będzie postępowała według naszych życzeń. Dążenie natomiast do życia wiecznego jest największą wartością i tu możemy liczyć na Jego błogosławieństwo.

Musimy zrozumieć, że to obecne życie, nasza wygoda, nasz komfort nie jest tak ważny dla Boga jak myślimy, że jest ważny. Zazwyczaj zbyt duże znaczenie przywiązujemy do obecnego życia. Roztrząsamy nasze cierpienie i doświadczenia, robimy wielkie halo z tego, że czegoś nie zobaczyliśmy, gdzieś nie pojechaliśmy, straciliśmy jakąś okazję lub nie udało nam się spełnić życiowych ambicji. Ale Najważniejsze w działaniu Boga wobec nas jest, by doprowadzić ciebie i mnie do życia wiecznego. I jeśli do tego celu ma posłużyć w naszym życiu jakieś cierpienie, problemy, czy inne doświadczenia, Bóg do nich dopuści, by przez to spełnić swój wieczny cel wobec nas. Dziękuje Bogu za to, że koryguje moje serce i nie daje mi wszystkiego, co chce, ale to co mi jest potrzebne. Niestety znaczna większość ludzi skupia się wyłącznie, albo głownie na życiu doczesnym uważając, że to obecne życie jest takie niesamowicie ważne, by wszystkiego doświadczyć, wszystkiego spróbować, by spełnić wszystkie marzenia i w ten sposób tracą to, co wieczne. A to właśnie życie wieczne jest ważne, o to, mamy zabiegać, na tym głównie się skupić, do tego dążyć, kiedyś, gdy staniemy przed Bogiem zrozumiemy to bardzo dokładnie. Oby tylko dzisiaj Pan dał nam ostrość widzenia dostatecznie jasno jak te sprawy są istotne. 

17.11.2024

Jezus okrzyknięty królem Jana 6,14 -21

 


Po wielkim cudzie jakim było rozmnożenie chleba, tłum jest zachwycony Panem Jezusem Chrystusem. W 14 wierszu czytamy, że tłum ujrzawszy cud jaki uczynił stwierdzili, że On naprawdę jest prorokiem jaki miał przyjść na świat. Uważali, że jest osobą o której prorokował Mojżesz w Ks. Rodzaju 18,15 gdzie czytamy

Powtórzonego Prawa 18:15  Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.

Mojżesz to powiedział około 1500 lat wcześniej przed przyjściem Jezusa. Żydzi przez całą historię czekali na Mesjasza, który przyjdzie od Boga i przyniesie im wolność oraz dobrobyt. Po tych wszystkich cudach i nakarmieniu ich w Jezusie rozpoznają zapowiadanego Mesjasza i chcą Go obwołać królem. Z ludzkiej perspektywy może się wydawać, że jest to odpowiednia chwila, by Jezus zasiadł na swoim tronie. Ale jak widzimy, gdy Jezus zorientował się, że chcą obwołać go królem usunął się, odszedł na górę, by tam się modlić. Inni ewangeliści dodają nam więcej szczegółów, że zanim odszedł to kazał uczniom jeszcze przeprawić się na drugą stronę jeziora i odesłał lud. Nasuwa się pytanie dlaczego Jezus nie chciał, by tłum obwołał go królem? Dlaczego nie skorzystał wydaje z tak fantastycznej okazji, by zatriumfować?

Drodzy, nie chciał by obwołali go królem, bo chcieli to uczynić z niewłaściwych motywacji. Tak naprawdę nie chcieli, by był królem w ich sercach, nie chcieli Zbawiciela od grzechu, ale chcieli mieć króla, który będzie ich karmił, uzdrawiał i wyzwoli spod władzy Rzymu, a oni będą mieli sielskie życie, żyjąc nadal w swoich grzechach. Jezus nie był i nie jest zainteresowany, by być królem na nasze usługi. Jezus nie był i nie jest zainteresowany, by być królem, którego możemy wykorzystać do swoich osobistych celów. A niestety wielu chce mieć właśnie takiego króla w Jezusie, aby On spełniał oczekiwania i zachcianki, a jak nie robi tego, to ludzie odwracają się od Niego albo są na niego źli.

I zobaczmy, co się dzieje, gdy ludzie chcą w taki instrumentalny sposób traktować Pana Jezusa i uważają, że mogą decydować o tym jak On powinien się zachowywać i co robić. Gdy ktoś chce tak postępować wobec Chrystusa, to Jezus odsuwa od takiego człowieka, czy od takiego kościoła jak czyni to w naszym tekście. Naprawdę, to jest obrzydliwe, gdy ludzie mają odwagę rozkazywać Bogu i uważają, że On jest na ich usługach i będzie spełniał ich wolę. Nie, Bóg jest suwerenny, nasz Pan jest suwerenny i nie pozwoli sobą manipulować i nie uczyni niczego, co nie jest zgodne z Jego wolą i z wolą Jego Ojca. Nie da się przekonać Boga do naszych pomysłów i naszej wizji życia i wizji świata, albo chcemy spełniać w posłuszeństwie Jego wolę zawartą w Bożym Słowie i wtedy będzie z nami, albo żyjemy po swojemu i odsunie się od nas.  Jakże często Bóg przedstawiany jest przez różne kościoły, organizacje i osoby jako ktoś, kto będzie z nimi i będzie im błogosławił niezależnie od tego jak oni żyją, jak się zachowują, co czynią, jakby mieli jakiś monopol na Boga, jakby On był ich niewolnikiem. Widać to w Kościele Rzymskokatolickim, widać to w ruchu charyzmatycznym, w kościołach, które chcą się dostosowywać do tego świata i mieć Boga po swojej stronie.

W 16 rozdz. Ew. Mateusza Pan Jezus zapytał się uczniów za kogo ludzie Go uważają, co o Nim mówią i za kogo uczniowie Go uważają, a wtedy Szymon Piotr powiedział o Jezusie, że On jest Chrystusem – Synem Boga Żywego. A wtedy Pan Jezus zaczął im mówić, że musi być wydany w Jerozolimie, umęczony i zabity, a po trzech dniach zmartwychwstanie. Apostoł Piotr słysząc to zaczął upominać Pana, żeby nie mówił tak, że nigdy nie przyjdzie na Niego coś takiego i wtedy Jezus powiedział Mu

Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie (Mat 16,23).

Piotr miał własne oczekiwania do Jezusa podobnie jak nakarmiony tłum, co Jezus powinien robić i jak się zachowywać, ale Pan nie pozwolił na to, by czynić wolę Piotra, czy kogokolwiek innego, a jedynie  wolę swego Ojca.

On również nie będzie czynił tego, co ja chce, czy ty, ale wzywa nas do pełnienia Jego woli, bo tylko w ten sposób przyniesiemy Mu chwałę i dojdziemy do Królestwa Bożego.

Jakiego w Jezusie chcesz mieć Króla, czy takiego któremu chcesz służyć, czy takiego, który ma spełniać twoje życzenia i zachcianki? Ten pierwszy prawdziwie nas zbawi i będzie z nami po wszystkie dni naszego życia. Ten drugi natomiast, będzie jedynie wytworem naszej wyobraźni, a w końcu rozczarujemy się i odejdziemy jak wiele osób z tego tłumu pod koniec 6 rozdz. Ew. Jana. 

Wydaje się, że jest jeszcze jeden powód dla którego Pan Jezus nie chciał, by tłum obwołał go królem. Oni chcieli go uczynić królem politycznym ludzkiego królestwa, bez Krzyża i bez cierpienia, ale wtedy nie mógłby się stać Zbawicielem świata. On miał być wywyższony przez Boga jako Królów Król i Panów Pan, ale przez śmierć Krzyżową i Zmartwychwstanie, by zasiąść na wiecznym tronie i by zginało się przed Nim każde kolano i każdy Język wyznawał Go jako Pana. W rzeczywistości ta próba obwołania go królem była także dla Niego pokusą podobną do tej jaką przedstawił mu diabeł w 4 rozdz. Ew. Mateusza pokazując mu wszystkie królestwa świata i proponując, że da Mu je pod warunkiem, że upadnie i złoży mu pokłon. Ew. Mateusza uzupełnia, że Pan udał się na górę, by tam się modlić.

Zwróćmy uwagę że sukcesy duchowe mogą być równie niebezpieczne jak upadki. Jeśli nie trwamy w społeczności z Bogiem, to możemy szybko odbierać Bogu chwałę i pysznić się naszym powodzeniem, co z kolei prowadzi do ruiny duchowej. Jezus nie poszedł z tłumem świętować wielkiego sukcesu rozmnożenia chleba, ale udał się na górę na modlitwę, by mieć społeczność z Ojcem i w pokorze zachować swoje serce oraz mieć siłę odeprzeć wszelką pokusę zastania królem wcześniej niż to zaplanował dla Niego Ojciec.  

Następnie uczniowie zeszli nad Jezioro i prawdopodobnie przez jakiś czas czekali na Pana Jezusa, który modlił się na górze. Czekali, czekali, ale On nie przychodził  i już się ściemniało więc postanowili sami przeprawić się przez Jezioro Galilejskie do Kafarnaum. Jednak okazało się, że przeprawa nie jest tak szybka i łatwa jak im mogło się wydawać, bo morze się burzyło i mieli przeciwny wiatr. Nasz tekst mówi, że przewiosłowali około 25-30 stadiów, co daje mniej więcej 5 kilometrów od brzegu i zajęło im to kilka ładnych godzin. Z pewnością byli już bardzo wyczerpani i zmęczeni, a do brzegu mieli jeszcze sporą odległość, bo dopiero przepłynęli około połowę drogi i być może zastanawiali się, czy nie zawrócić z powrotem. Oprócz zmęczenia towarzyszył im również strach, nie byli pewni jak ta sytuacja się zakończy, choć większość z nich była doświadczonymi rybakami, ale widząc wzburzone Jezioro rozumieli powagę sytuacji. Na domiar złego ich Pana z nimi nie było, pozwolił by zmagali się przez wiele godzin z tymi doświadczeniami.

W końcu zobaczyli Go kroczącego po wodze podczas 4 straży nocnej, czyli od godziny trzeciej do szóstej rano i byli przerażeni. A On powiedział do nich „Ja jestem, nie bójcie się” i zabrali Go chętnie do łodzi, a łódź od razu cudownie przybiła do brzegu. Jan apostoł oszczędza nam jeszcze kilku szczegółów z tej historii. Ew. Mateusz jeszcze wspomina, że gdy Go zobaczyli, to Piotr powiedział do Pana, że jeśli jest to On, żeby powiedział do Piotra, by ten mógł do niego przyjść po wodzie, a Pan powiedział „Przyjdź” i Piotr wyszedł z łodzi i chodził po wodzie, ale gdy się przestraszył wichury, to zaczął tonąć, a wtedy Jezus wyciągnął go, przyprowadził do łodzi, a wiatr ustał.

Jest tutaj kilka ważnych dla nas lekcji. Po pierwsze widzimy, że Pan Jezus czasami pozwala na różne doświadczenia w naszym życiu jak pozwalał, by uczniowie zmagali się z wiatrem i falami przez wiele godzin. Pan Jezus mógł przyjść wcześniej i uratować ich, ale nie zrobił tego, bo chciał przez doświadczenia pracować nad ich charakterem i wiarą,  a także, by uczniowie bardziej Go poznali. Oni zmagali się z wiatrem i morzem oraz mieli obawy o własne życie. Nasze doświadczenia mogą być inne, ale równie dla nas trudne. Niektórzy z nas są zmuszeni lub będą zmuszeni zmagać się z chorobą, czasami bardzo ciężką. Inni znowu muszą stawić czoło prześladowaniem, nie raz we własnym domu od swojej rodziny lub sąsiadów. Jeszcze inni zmagają się z kryzysem finansowym w swoim życiu, brakiem pracy, ktoś inny z problemami emocjonalnymi, ktoś z wątpliwościami, czy trudną sytuacją rodzinną i problemami małżeńskimi. I chcielibyśmy, gdy tego doświadczamy żeby Pan szybko zareagował, żeby coś zrobił, zastanawiamy się dlaczego czeka i dlaczego pozwala byśmy przechodzili taką próbę w swoim życiu. Być może wtedy jesteśmy rozdrażnieni albo sfrustrowani biernością Jezusa, modlimy, ale nadal nic się nie dzieje. Możemy mieć wrażenie, że Bóg bezczynnie poprzygląda się naszym zmaganiom jak w przypadku uczniów.

Ale Pan czeka z pomocą do odpowiedniej chwili, bo chce żeby nasze doświadczenie kształtowało nasz charakter i prowadziło nas do głębszego poznania Chrystusa.

1 Piotra 1:6  Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami,

7  Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.

 A na innym miejscu Słowo Boże mówi

Jakuba 1:2  Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,

3  Wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość,

4  Wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.

Doświadczenia w życiu prawdziwych uczniów Chrystusa sprawiają wytrwałość, oczyszczają naszą wiarę, tak że staje wypróbowana i dojrzalsza. W ten sposób wszelkie nasze próby służą nam ku naszemu wiecznemu dobremu i przybliżają nas do Boga mówili list do Rzymian 8,28

Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.

Doświadczenia również weryfikują naszą wiarę na ile ona jest prawdziwa. Fałszywi uczniowie pod wpływem doświadczeń odpadają od wiary jak powiedział Pan Jezus w przypowieści o siewcy.

A list do Hebrajczyków 12,11 mówi, że doświadczenia takie nigdy chwilowo nie są przyjemne, ale bolesne, jednak później wydają wspaniały owoc sprawiedliwości, tym którzy zostali przez nie wyćwiczeni.

Ponadto przez to doświadczenie mogli poznać Pana Jezusa bliżej w taki sposób jak nigdy Go jeszcze nie poznali. Zobaczyli Go kroczącego po wodzie i jak ucisza wiatr. Zrobiło to na nich tak wielkie wrażenie, że ewangelista Mateusz mówi, że gdy Jezus wszedł do łodzi, to uczniowie powiedzieli, że On prawdziwie jest Bożym Synem i złożyli mu pokłon.

Często w doświadczeniach naszego życia jeśli wierzymy, odkryjmy poznanie Boga na nowych poziomach, a to z kolei pozwoli nam jeszcze bardziej utwierdzić się w wierze. 

W końcu po wielogodzinnym zmaganiu Jezus przychodzi do nich i okazuje im pomoc. Zwróćmy uwagę, że Bóg nigdy nie opuszcza swoich dzieci. Niekiedy pozwala nam czekać trochę dłużej na ratunek do 4 straży nocnej lub ostatniej chwili, ale w końcu pojawia się ratując ich z opresji.

On zna nas całkowicie, On wie kiedy nam pomóc jak nam pomóc, w jakich okolicznościach się pojawić. Ratuje nas z tych podbramkowych sytuacji byśmy wiedzieli, że nie naszą siłą i mocą pokonaliśmy trudności, ale to On, potężny Bóg w Chrystusie zmiłował się nad nami. Apostoł Paweł też doświadczał podobnych zmagań, aż nauczył się pewnej lekcji w chodzeniu z Bogiem. Zwróćcie uwagę na fragment 2 listu do Koryntian

2 Koryntian 1:8  Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym;

9  Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych,

10  Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie.

Paweł wraz z innymi misjonarzami doświadczyli niedaleko Efezu jakiś strasznych utrapień, ponad ludzkie siły, tak że byli pewni iż nadszedł ich koniec. Nie znamy szczegółów tego wydarzenia, ale z pewnością musiało być bardzo ciężko, skoro tak wypróbowany sługa Chrystusa jak Paweł opisuje to, w tak dramatyczny sposób. Ale wtedy kiedy byli przekonani iż dzień śmierci nadszedł, Bóg wyratował ich. Wyratował ich, by okazać swoją Chwałę w jeszcze większy i potężniejszy sposób niż wcześniej. Doświadczając tego ratunku, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że uczyniła to Boża ręka, a nie ludzka.

Chrystus zostawił nam wspaniałe obietnice troski i opieki. Jedna z wspanialszych, która mocno dotyka mego serca jest zapisana w Ew. Łukasza

Łukasza 12:32  Nie bój się, maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo.

On troszczy się o swoje dzieci, nie zostawia ich w potrzebach, nie zapomina o ich sprawach i wyciąga swoją rękę w odpowiedniej chwili by pomóc i nic nie jest w stanie Mu przeszkodzić. Nie może przeszkodzić Mu żadna ciemność, żadne złe okoliczności, żadna fala, żaden człowiek, diabeł, czy cokolwiek innego we wszechświecie. Pan jest w mocy pomagać w największej burzy i w najtrudniejszych okolicznościach jak i w zwyczajnych sytuacjach.

On zapewnia nas, że nawet wszystkie włosy na głowie naszej są policzone (Mat 10, 30). Czy to nie jest cudowne, że nie musimy się niczego bać, że po naszej stronie, po stronie tych którzy zaufali Chrystusowi jest osoba, która ma największą moc we wszechświecie, której wszystko jest podporządkowane? Tak, świadomość że Bóg w Chrystusie jest po mojej stronie jest cudowna i to daje pokój mojemu sercu, nie tylko tych doczesnych sprawach, ale przede wszystkim wiecznych. Też musimy wziąć pod uwagę, że ten ratunek od Boga nie zawsze przychodzi w doczesnym życiu, bo niestety wielu chrześcijan cierpi i umiera męczeńską śmiercią, ale wtedy też ich Pan ratuje już na wieki, by byli z Nim bezpieczni na zawsze. Chrześcijanie zawsze zwyciężają, czy to przez śmierć, gdy nas dosięga, czy to przez życie.

I zobaczmy, co Pan Jezus mówi, gdy przychodzi do zmęczonych, pełnych obaw o własne życie uczniów. On mówi, „Ja Jestem, nie bójcie się”.

Niezwykle wymowne słowa w których nasz Pan odnosi się do Starotestamentowego Imienia Bożego Jahwe - Jestem, który jestem lub Ja Jestem. A co oznacza w ustach Jezusa, to imię w kontekście doświadczenia uczniów?  On chce im powiedzieć, że jest Bogiem i panuje nad każdą sytuacją i każdą sprawą pod niebem i ufając Mu, nie muszą się bać, Bo On cały czas czuwa nad nimi, wszystkiego pilnuje i dzieje się tylko to, co jest w granicach Jego woli.

Utwierdzając się w Jezusie Chrystusie, doświadczając Go na nowych poziomach, poznając w nowy sposób, rozumiejąc lepiej Jego słowo doświadczamy w coraz głębszym stopniu wyzwolenia od poczucia lęku, a w naszych sercach jest coraz więcej pokoju.

Pan Jezus w Ew, Jana w 14, rozdziale powiedział

Jan 14:27  Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.

W Jezusie Chrystusie, możemy mieć pokój zawsze w każdych okolicznościach naszego życia. Świat ma pokój jeśli w ogóle tylko wtedy, gdy wszystko dobrze idzie. Ale jak zaczyna się coś sypać nie mają już pokoju niewierzący. My możemy mieć pokój wiedząc, że nasz Pan – Jezus Chrystus Jest i Panuje nad każdą sprawą pod niebem. Te słowa do przestraszonych uczniów przypominają nam inne słowa, które Jezus powiedział po swoim zmartwychwstaniu krótko przed swoim odejściem w 28 rozdz. Ew. Mateusza dając nakaz misyjny „Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”

To był ulubiony werset Davida Livingstone’a, który znosił wiele trudności w XIX wieku , próbując głosić ewangelię w wnętrzu Afryki. Powiedział  on „Na te słowa postawiłem wszystko i nigdy nie zawiodły! …”

Więc nie bój się, On jest, zaufaj Mu, a doświadczysz pokoju i będziesz nie raz nie dwa zadziwiony i zadziwiona Jego mocą okazaną w twoim życiu. 

9.11.2024

Modlitwy świętych cenną ofiarą przed Bogiem Objawienie 5,6-8

 


W 5 rozdziale Ks. Objawienia Jan ma wizje sali tronowej Boga. W tej wizji widzi jak Baranek – Pan Jezus Chrystus wziął zwój sądu Bożego, i jako Jedyny może go otworzyć. Kiedy Pan Jezus wziął zwój niebiańskie istoty upadły przed Nim oddając mu cześć, a miały one harfy i złote czasze pełne kadzidła, wonności, którą były modlitwy świętych.

Obraz jaki Jan widzi pochodzi ze świątyni, gdzie kapłani składali w ofierze Bogu kadzidło, co miało być miłym zapachem dla Boga Ks. Wyjścia 30,1-10. Widzimy, że te ceremonialne składanie kadzidła wskazuje na modlitwy świętych.

W kilku innych miejscach Biblii modlitwy świętych są powiązane z kadzidłem

 Psalm 141:2  Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna! 

Luk 1:9  Że według zwyczaju urzędu kapłańskiego na niego padł los, by wejść do świątyni Pańskiej i złożyć ofiarę z kadzidła,

Luk 1:10  Cała zaś rzesza ludu modliła się na dworze w godzinie tej ofiary.

Luk 1:11  Wtem ukazał się mu anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzidlanego. 

To wszystko oznacza, że modlitwy Bożego ludu odgrywają ważną rolę w Bożym planie i mają wyjątkowe znaczenie przed Bogiem. Żadna modlitwa Bożego ludu nie jest pomijana jeśli jest zgodna z Bożą wolą. Wprost przeciwnie, Bóg zbiera te modlitwy, zachowuje je i w swoim czasie ich wysłuchuje. Weźmy pod uwagę, że każda modlitwa świętych sług Boga jest miłą ofiara przed Bogiem, jest jak miły zapach kadzidła, który na ołtarzy wznosił się do Boga. 

Może nam się czasami wydawać, że nasze modlitwy nie mają wielkiego znaczenia, że Bóg je ignoruje bo nie widzimy od razu ich realizacji. Może nam się wydawać, że Bóg ich nie słucha, bo nie jesteśmy wielce znaczącymi ludźmi z którymi ktokolwiek w tym świecie się liczy, bo nie jesteśmy tak święci jak chcielibyśmy. A jednak widzimy w Słowie Bożym, że modlitwa Bożego ludu zaniesiona do Boga przez wiarę w Imię Jezusa Chrystusa jest ważna i jest używana przez Boga w realizacji Jego odwiecznych celów.     

 Objawienie 8:3  I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich

4  I wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych przed Boga.

5  A anioł wziął kadzielnicę i napełnił ją ogniem z ołtarza, i rzucił ją na ziemię. I nastąpiły grzmoty donośne i błyskawice, i trzęsienie ziemi. 

Choć nasze modlitwy są niedoskonałe, to jednak przez ofiarę Chrystusa zostają oczyszczone jak widzimy w tym 8 rozdziale, że przyszedł anioł, któremu dano wiele kadzidła, by ofiarował je wraz z modlitwami Bożego ludu.

purytański pastor Thomas Watson powiedział o tym w taki sposób:

„Wstawiennictwo Chrystusa usuwa grzechy naszych modlitw. Podobnie Jak dziecko, które chce ofiarować ojcu bukiet, idzie do ogrodu i zbiera tam kwiaty i chwasty, ale przychodzi do matki, ona wyrywa chwasty i wiąże kwiaty, i tak jest to ofiarowane ojcu: tak więc, gdy złożyliśmy nasze modlitwy, Chrystus przychodzi i wyrywa chwasty, grzech naszej modlitwy, i nie ofiarowuje nic prócz kwiatów swojemu Ojcu, które są słodko pachnącym aromatem”. 

Swoją krwią przelaną na Krzyżu Pan Jezus oczyszcza nasze modlitwy. Wszelka grzeszność, egoizm i pycha oraz to wszystko, co plami nasze modlitwy zostaje zabrane i przybite do Krzyża, a przed tron Boży dociera już czysta wonność modlitw Bożego ludu. 

Kiedy nasze modlitwy zostaną oczyszczone przez Ofiarę Chrystusa i przyjęte przed Bogiem jako ofiara, to zostają rzucone na zimie w. 5, co oznacza, że Bóg używa ich do realizacji swojej woli na ziemi. W przypadku Ks. Objawienia 8 rodz. jest to domaganie się przez Boży lud wylania Bożego sądu na ziemie i pomszczenia krwi świętych sług Boga.

Zauważmy, że gdy zanosiliśmy nasze modlitwy, to były one zanieczyszczone grzechem, słabe, nieporadne, mizerne bo nie wiedzieliśmy dokładnie jak się modlić. Ale gdy wracają na ziemię po oczyszczeniu z Bożymi wyrokami i sądami, to są silne i potężne przedstawione jako grzmoty donośne, błyskawice.

Takie oto się stają nasze modlitwy, gdy Bóg je łaskawie weźmie i uzdolni, by były przydatne i mogły przynosić Mu chwałę. 

Gdy będziesz się modlił dzisiaj i za każdym innym razem pomyśl o tym, że Bóg może i chce wziąć każdą modlitwę najsłabszego dziecka Bożego zanoszoną w Chrystusie zgodnie z Bożą wolą i uczynić z niej niezrównane narzędzie swej potęgi, której nic nie jest w stanie się oprzeć. Nie myśl o sobie, gdy zanosisz modlitwy, nie myśl o tym, że twoje słowa mogą być nieporadne, a twoje serce nie tak skupione na Bogu jak powinno być, ale myśl o Chrystusie, o tym, że On jest naszym wystawiennikiem i On weźmie nasze modlitwy i zaniesie przed tron Ojca i wtedy staną się one potężne, bo przedstawione przez samego Syna Bożego Ojcu, który zawsze Go wysłuchuje i dla którego nie ma nic niemożliwego.  

Mam nadzieje, że to nas dzisiaj trochę zachęci do zanoszenia modlitw przed Boży trony i lepiej zrozumiemy duchowy proces, jak modlitwy Bożego ludu stają się przed Bogiem wartościowe i jak Bóg ich używa w swoim odwiecznym planie.  

7.11.2024

Obłudne życie pozbawia nas błogosławieństwa Bożego Ks. Zachariasza 7,1 – 14

 


Minęły dwa lata o wcześniejszych wizji Zachariasza. Bóg w nich zapowiadał odbudowę Królestwa Izraela, posłanie Mesjasza i zbawienie dla narodu. Zachęta Zachariasza i Ageusza przyniosła skutek i prace przy odbudowie świątyni powoli posuwają się do przodu - za dwa lata będzie ukończona. 

W tym czasie przychodzą wysłannicy do kapłanów w Jerozolimie z miasta Betel, które znajduje trochę ponad 300 kilometrów na północ od Jeruzalemu. Nie wiemy dokładnie kim byli ci ludzie, ale prawdopodobnie reprezentują jakąś grupę Żydów, która wróciła z niewoli Babilońskiej i osiedliła się w Betel, na co wskazują babilońskie imiona.

Chcą oni prosić Pana Boga o błogosławieństwo w Jerozolimie i dowiedzieć, czy mają praktykować post i pokute w 5 miesiącu jak to wcześniej czynili.

Bóg w Ks. Liczb  29,7 ustanowił tylko jeden post w roku, miał być on praktykowany w dniu pojednania, gdy składano ofiary za grzechy narodu. Jednak Żydzi w swej rytualnej gorliwości dodali kolejne posty, które praktykowali myśląc, że w ten sposób będą lepiej czcić Boga i bardziej Go zadowolą. Więc przez lata wytworzyły się różne rytuały i ceremonie, które stały się tradycją i zastąpiły prawdziwą pobożność, która była oparta o miłość do Boga i jego przykazania.

Post o który Żydzi z Betel przyszli zapytać w piątym miesiącu miał celu upamiętnić zniszczenie Jerozolimy i świątyni przez Babilończyków. Jednak od tego czasu minęło już 90 lat, ale oni wciąż pamiętają i zastanawiają się, czy dalej powinni w ten dzień odprawiać ceremonie pokuty i postu. Sypali więc w tym dniu głowy prochem, zawodzili rytualnie i płakali, powstrzymywali się od jedzenia i mieli w tym dniu wiele różnych ceremonii i praktyk religijnych.

I nie był to jedyny post, bo mieli również inne posty i ceremonie w inne dni – zobaczmy na Zachariasza 7,5; 8,19.

Zachariasza 7:5  Powiedz całemu ludowi kraju i kapłanom: Jeśli pościliście i pokutowaliście w piątym i siódmym miesiącu, i to w ciągu siedemdziesięciu lat, to czy pościliście dla mnie? 

Zachariasza 8:19  Tak mówi Pan Zastępów: Post w czwartym miesiącu i post w piątym, i post w siódmym, i post w dziesiątym miesiącu niech się zmieni dla domu Judy w wesele i radość, i w radosne święta! Lecz miłujcie prawdę i pokój! 

Zwróćmy uwagę, że był post w czwartym miesiącu, piątym, siódmym i dziesiątym, a Bóg nakazał tylko jeden post w roku w dzień pojednania. Resztę postów było dodawane przy okazji kolejnych upamiętniających dni i tworzył się cały rozbudowany system religii Judaistycznej. 

To wszystko było dosyć męczące, mnóstwo różnych rozbudowanych ceremonii i świąt, które nie przybliżały ludzi do Boga, nie sprawiały, że sercem bardziej Go kochali i przestrzegali Jego Słowa.

Pomimo gorliwości religijnej, wielu świąt, różnych rozbudowanych rytuałów i ceremonii czego tam brakowało? Zobaczmy na wiersze  5 – 7 oraz 9 – 10 .

Zachariasza 7:5  Powiedz całemu ludowi kraju i kapłanom: Jeśli pościliście i pokutowaliście w piątym i siódmym miesiącu, i to w ciągu siedemdziesięciu lat, to czy pościliście dla mnie?

6  A gdy jecie i gdy pijecie; czy to nie wy jecie i nie wy pijecie?

7  Czy nie znacie słów, które Pan mówił do was przez dawnych proroków, gdy Jeruzalem było jeszcze zamieszkane i zażywało spokoju wraz ze swoimi okolicznymi miastami, gdy zamieszkane były jeszcze Negeb i Szefela? 

Zachariasza 7:9  Tak mówi Pan Zastępów: Wydawajcie sprawiedliwe wyroki i świadczcie sobie nawzajem miłość i miłosierdzie!

10  Nie uciskajcie wdów i sierot, przychodniów i ubogich, i nie zamyślajcie w swych sercach nic złego jedni przeciwko drugim.

Brakowało w tych postach i pokutach w tej całej gorliwości religijnej zaangażowania serca, upamiętania, przestrzegania przykazań i dbania o sprawiedliwość. Zaangażowanie Izraela nie wynikało z miłości do Pana, a było jedynie religijną tradycją i pustymi rytuałami stwarzając w ten sposób jedynie zewnętrzne pozory pobożności, ale nie zmieniające życia i serc ludzkich.

Jeszcze większym problemem było, że nie tylko te posty i ceremonie nie przybliżały ich do Pana, ale stały się substytutem prawdziwej pobożności. Czyli zastąpiono prawdziwą pobożność jaką jest miłość do Boga i bliźniego tymi wszystkimi martwymi rytuałami, świętami i rozbudowanym systemem religijnym. Więc zamiast Żydzi widzieć wartość w prawdziwej pobożności, dbanie o świętość Boga, stronienie od bałwochwalstwa, wyświadczanie innym dobra, pomaganie słabym i potrzebującym, sprawiedliwe wydawanie wyroków i dobre traktowanie ludzi, bycie uczciwym i solidnym oni kładli nacisk na ceremonie i to zastępowało im prawdziwą wiarę, przez martwe rytuały postrzegali istotę wiary, jej cel i sens.

Zwróćmy uwagę, co Bóg odpowiedział tym przybyszom z Betel, którzy chcieli dowiedzieć się, czy nadal mają zachowywać post w 5 miesiącu?

 Pan mówi im przez proroka, że tak naprawdę te posty i rytuały, które dodali do Słowa Bożego nie były, by oddawać Bogu cześć, nie były dla Boga, ale dla nich w. 5 – 6

Co to znaczy, że były dla nich?

Pan Jezus mówi, że jest taki rodzaj religijności dla człowieka, który ma za zadanie zadowolić samego siebie Mat 6,2.

Mat 6:1  Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie.

2  Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.

Gdy nie jedli i pokutowali czynili to jedynie dla własnej satysfakcji, a nie dla Boga, by oddać Mu chwałę -  Boga w tym nie było.

Chodzi o to, że w ten sposób uspokajali swoje religijne sumienie usprawiedliwiając się, że czczą Boga jak powinni to czynić i budowali swoją religijną pychę. Zobaczmy, że ci ludzie zajmowali się czymś, czego Bóg nie nakazał, a jednocześnie zaniedbywali to, co Bóg nakazał.

I zawsze tak jest, gdy człowiek wprowadza ludzkie zasady jako element pobożności. Często nie jest to tylko obok Bożych przykazań, ale zamiast nich. Po prostu wiele osób nie chce zachowywać Bożego Słowa, ale żeby im się zgadzało, to w miejsce Bożego Słowa wprowadzają ludzkie zasady jak uczynili to Żydzi z postami.

Podobne zarzuty Pan Jezus kierował do faryzeuszy w kontekście obmyć rytualnych, gdy oni oskarżali uczniów Jezusa, że jedzą nieumytymi rękami

Marka 7:6  On zaś rzekł im: Dobrze Izajasz prorokował o was, obłudnikach, jak napisano: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie.

7  Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi.

8  Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie.

9  I mówił im: Chytrze uchylacie przykazania Boże, aby naukę swoją zachować.

10  Albowiem Mojżesz rzekł: Czcij ojca swego i matkę swoją; oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie.

11  Wy zaś mówicie: Jeśliby człowiek rzekł ojcu albo matce: Korban, to znaczy: To, co się tobie ode mnie jako pomoc należy, jest darem na ofiarę,

12  Już nie pozwalacie mu nic więcej uczynić dla ojca czy matki;

13  Tak unieważniacie słowo Boże przez swoją naukę, którą przekazujecie dalej; i wiele tym podobnych rzeczy czynicie. 

Zobaczmy na Izajasza 1, 10 – 20

Izajasza 1:10  Słuchajcie Słowa Pana, książęta sodomscy, przysłuchaj się uważnie wskazaniu naszego Boga, ludu Gomory!

11  Co mi po mnóstwie waszych krwawych ofiar - mówi Pan. Jestem syty całopaleń baranów i tłuszczu karmnych cieląt, a krwi byków i jagniąt, i kozłów nie pragnę.

12  Gdy przychodzicie, aby zjawić się przed moim obliczem, któż tego żądał od was, abyście wydeptywali moje dziedzińce?

13  Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań - nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.

14  Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza, stały mi się ciężarem, zmęczyłem się znosząc je.

15  A gdy wyciągacie swoje ręce, zakrywam moje oczy przed wami, choćbyście pomnożyli wasze modlitwy, nie wysłucham was, bo na waszych rękach pełno krwi.

16  Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić!

17  Uczcie się dobrze czynić, przestrzegajcie prawa, brońcie pokrzywdzonego, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, wstawiajcie się za wdową!

18  Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.

19  Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać,

20  Lecz jeżeli będziecie się wzbraniać i trwać w uporze, miecz was pożre, bo usta Pana tak powiedziały!

Jak myślisz, czy my również dzisiaj jesteśmy zagrożeni podobną obłudną, religijną pychą praktykowaniem zasad które Bóg nie nakazał kosztem tych rzeczy, które kazał nam czynić?

Niestety każde pokolenie jest tym zagrożone i każdy chrześcijanin, że zamieniamy Boże Słowo na ludzkie tradycje i puste rytuały religijne. Możemy mieć całą listę zewnętrznych postaw i zasad, które uważamy, że czynią nas duchowymi lub światowymi, a tymczasem nigdy nie zmieniają naszego serca i wciąż w nim jest osądzanie, pycha, plotki, chciwość, miłość do grzechu.

Tu należy zauważyć, ze są pewne rzeczy, które Bóg kazał nam czynić tak jak np. Izraelitom pościć w dzień pojednania. Te rzeczy mieli praktykować, ale miały być dla nich żywe i mieli w nich znajdować radość oraz przez nie zbliżać się do Boga. Takim przykładem mogą być nakazy spotykania się, nabożeństwa, spotkania biblijne, wieczerza, chrzest, głoszenie ewangelii, służba, ale niestety nawet te dobre rzeczy mogą się stać martwym rytuałem.

Jak myślisz kiedy dobre rzeczy, które Bóg nakazał stają się martwym rytuałem?

Dobre Boże rzeczy stają się martwym rytuałem, kiedy nie czynimy ich z miłości do Boga, kiedy stają się jedynie pustą formą religijności. Kiedy np. uczestniczymy w nabożeństwach i już nie jest to dla nas świętowanie dnia Pańskiego, zmartwychwstania Chrystusa, powód do radości, ale jedynie przykry obowiązek bez wpływu na nasze duchowe życie, to jest to martwa religijność. Możemy również modlić się, ale poza słowami, które wychodzą z naszych ust nie ma zaangażowania naszego serca i umysłu – jest to martwa religijność. Niektórzy przyjmują chrzest, czy uczestniczą w Wieczerzy Pańskiej traktując to jako konieczną formalność – jest to martwa religijność. I moglibyśmy tutaj wymienić wiele takich rzeczy, które mogą mieć jedynie pozory pobożności, ale w żaden sposób nie przybliżają nas do Boga i nie upodabniają do Chrystusa.   

Słowo Boże wielokrotnie przestrzega nas przed pustą religijnością. Pamiętamy, że Izraelici do końca mieli swoje święta i rytuały, ale nie było w ich sercach autentycznej miłości do Boga. Łukasza 18,9-14; Mat 7,5 – 13; 2 Tym 3,5; 2 Kor 5,12 .

Łukasza 18:9  I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo:

10  Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.

11  Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy, albo też jak ten oto celnik.

12  Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.

13  A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.

14  Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. 

Paweł mówi jacy ludzie będą w czasach ostatnich

2 Tymoteusza 3:5  Którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy; również tych się wystrzegaj. 

Izraelici właśnie tacy byli, zachowywali pozory pobożności, robili wiele rzeczy mechanicznie, ale rzadko w sposób świadomy oddawali cześć Bogu, rzadko ich myśli i serce sięgały nieba, nie dbali o Boga, a  dbali głównie o siebie. 

Zachariasz mówi w 7 wierszu, czy nie pamiętacie, co Bóg do was mówił przez dawnych proroków, czego od was oczekiwał z jakiego powodu poszliście do niewoli babilońskiej. Był okres że mieszkaliście bezpiecznie, że wszystkie wasze miasta były zamieszkane z jednego krańca na drugi i można było bezpiecznie się przemieszczać. I dalej tak by było, gdyby byli posłuszni Bogu. Prorocy wzywali do porzucenia grzechu i wejścia na drogę posłuszeństwa prawu Mojżeszowemu, ale Izrael nie chciał słuchać. Większość służby proroków, to było nawoływanie, by Izraelici odwrócili się od swoich grzechów i zawrócili do prawa danego przez Boga. Zachariasz przypomina w 8 wierszu, do czego wzywali dawni prorocy jak Jeremiasz, Izajasz, Ezechiel wiersze 9-10.

Gdyby Izraelici tak postępowali jak mówi w wierszach 9-10 Zachariasz nigdy nie poszliby do niewoli, nigdy nie doświadczyliby Bożego przekleństwa, ale widzieliby nad swoim narodem Błogosławieństwo i opiekę Pana.

Nie tylko nie słuchali wtedy, kiedy dawni prorocy prorokowali, ale i obecnie mają ociężałe serca do słuchania i posłuszeństwa i wolą raczej martwe rytuały, post w 4, 5 i kolejnych miesiącach, oraz inne ceremonie niż prawdziwą pokutę.    

Niestety ich serca stały się głuche i twarde mówi Zachariasz w wierszach 11 – 12. Zamiast słuchać pisma i proroków, którzy nawoływali, by być posłusznym przykazaniom Bożym nadanym przez Mojżesza, to skupili się na martwych rytuałach i wymyślonych praktykach.

Ograniczali Boga jedynie do świątyni, świąt i ceremonii, a Pan Bóg był zainteresowany ich codziennym życiem i posłuszeństwem, co przynosiło prawdziwe błogosławieństwo.

To więc mają oni zrozumieć, że odbudowanie świątyni i wznowienie kultu nie sprawi, że Bóg będzie z nimi jeśli nie będzie w ich życiu sprawiedliwych osądów, dobrych wyroków, świadczenie sobie miłości i miłosierdzia, okazywania troski najsłabszym, wdowom, sierotom, ubogim i przychodniom oraz powstrzymywania się od czynienia zła jeden przeciwko drugiemu. Nie powinni myśleć, że świątynia załatwi sprawę miedzy nimi, a Bogiem jeśli nadal będą postępowali bezbożnie. 

Inaczej mówiąc Bóg przestrzega ich żeby nie wpadli w podobną pułapkę w którą wpadli ich ojcowie. Żeby nie myśleli, że gdy już odbudują świątynie i zajmą się nią, to są zwolnieni od posłuszeństwa przykazań. Zachariasz nawet podaje im jak przebiegał proces zatwierdzenia serc Izraela w. 11. 1. Najpierw nie chcieli słuchać, ignorowali Boże wezwania, traktowali je lekceważąco i obojętnie 2. Gdy już oswoili się z takim stanem, to później odwrócili się plecami, byli wciąż oporni, walczyli z Bożymi napomnieniami, prześladowali proroków, lekceważyli Bożą dyscyplinę. 3. Następnie zatkali sobie uszy, czynili wszystko, by nie słyszeć 4. Aż doszło do zatwardzenia serca, że stało się twarde jak diament. Jak wiemy diament jest najtwardszą znaną substancją w przyrodzie – takie stały się serca Izraelitów na Boże Słowo.

Pomyślmy chwilę o tym jak zaczyna się zatwardzenie serca, najpierw człowiek ignoruje, później odwraca się od Bożego Słowa plecami i przestaje być na nie wrażliwy. Następnie zatyka sobie uszy, unika wpływu Bożego Słowa na właśnie życie i ostatecznie staje się na nie zupełnie nieczuły – serce staje się twarde.

To więc, czy mają pościć w ten dzień o który pytali się Zachariasza? A Boża odpowiedź jest taka, że powinni się zastanowić dlaczego to robią, czy robią to dla Boga, czy to przynosi Bogu chwałę? 

Drodzy jeśli nasza pobożność nie będzie dotyczyła naszych serc i posłuszeństwa Bogu w codziennym życiu i codziennych wyborach, to nie będzie pobożnością, która znajdzie upodobanie u Pana. Pamiętajmy, że prawdziwa religia nie polega na kadzeniu paleniu świec i wykonywaniu ceremonialnych gestów, ale służbie Bogu zgodnie z Jego słowem i bliźniemu; Jak 1,27; Mat 5,23.

Co z tego, że człowiek chodzi do kościoła, ale nie jest gotowy pomóc tym, którzy najbardziej tej pomocy potrzebują i nie jest gotowy przebaczyć i żywić miłości do bliźniego. 

Innymi słowy Pan mówi do Izraela, ale i do nas, że nie interesuje Go cała nasza pobożność, ile mamy świąt i jakie oraz jak często uczestniczymy w spotkaniach, jak dużo pościmy i modlimy się i jak wspaniałe ceremonie mamy jeśli, to nie przemienia naszego serca i nie prowadzi nas do posłuszeństwa Chrystusowi oraz nie sprawia, że porzucamy grzech i służmy bliźnim w. 9 – 10. Izajasza 58,3 – 12 

Zachariasz mówi, że pokolenie przed nimi nie słuchało i za to, że nie słuchali spadł na nich Boży gniew i zostali rozproszeni wśród narodów. Podobnie i  my, jeśli nie będziemy słuchać Boga, że mamy uwierzyć w Chrystusa i wierzyć w Niego, to nie unikniemy Bożego gniewu. Zatkanie uszu i zatwardzenie serc nic nam nie da i nie sprawi, że Boża sprawiedliwość nas nie dosięgnie jak ich nie ominęła, sprawi jedynie, że przestaniemy słyszeć Boży głos.

Bóg również przestał słuchać modlitw Izraela przed uprowadzeniem, bo gdy On wołał przez proroków do nich, by się nawrócili, to oni nie chcieli Go słuchać. Teraz, gdy oni są zagrożeni i mają pójść do niewoli i modlą się do Boga o ratunek, to Bóg też nie chce ich słuchać. 

Jest to ważne ostrzeżenie dla nas, że jeśli prowadzimy martwe religijne życie w którym nie ma prawdziwej czci dla Boga i nie chcemy Go słuchać, gdy On wzywa nas do nawrócenia. To kiedy wpadniemy w kłopoty i będziemy potrzebowali pomocy od Pana, to Bóg wtedy również może nas nie posłuchać i nie odpowiedzieć nam na nasze wołanie Izajasza 38,3.

Izajasza 38:3 A mówił tak: Ach, Panie, pamiętaj o tym, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i ze szczerym sercem, że czyniłem to, co jest dobre w Twoich oczach. I płakał Ezechiasz bardzo rzewnie. 

Jest takie niebezpieczeństwo, że będziemy zajmować się tylko pustą formą pobożności, ale w chrześcijaństwie nie chodzi o jakąś zewnętrzną formę, ale o stan serca i posłuszeństwo Bogu. Możemy znać na pamięć całą Biblię, ale możemy nie znać pasterza jak nie znał go Izrael – strzeżmy się przed tym. 

Łączna liczba wyświetleń

707745