Mówiliśmy
o tym ostatnio, że Pan Jezus daje pocieszenie apostołom przed swoim odejściem,
że przygotowuje ich na jedną z najtrudniejszych prób w ich życiu, kiedy Jego
zabraknie, a ich wyobrażenie Królestwa Bożego całkowicie się posypie. Ale on
mówi, że przyjdzie do nich znowu i wtedy wszystko zrozumieją, wtedy zobaczą, że
na tym etapie Królestwo Boże, to przede wszystkim duchowa rzeczywistość, to
kwestia załatwienia sprawy grzechu i pojednania człowieka z Bogiem.
Kolejnymi słowami pocieszania i wspaniała
obietnica jaką im daje jest to, co czytamy w 23 i w 24 wierszu. Jezus
mówi, że w owym dniu nie będziecie mnie już o nic pytać. Odnosi się do tego, co
powiedział wcześniej jak oni się Go pytali, co to znaczy, że nie będą Go
oglądać, a później znów będą Go oglądać. Ten dzień, będzie dniem, gdy On
zmartwychwstanie i otrzymają Ducha Św. wtedy zrozumieją na czym polega
tajemnica Królestwa Bożego, zrozumieją jak nigdy wcześniej, że Jezus jest synem
Bożym, Zbawicielem świata, który przyszedł pojednać nas z Bogiem i dać nam nowe
życie w wierze w Niego. Zrozumieją, że Mesjasz musiał cierpieć, by wejść do
swojej chwały. Pamiętacie jak spotkał się po swoim zmartwychwstaniu z
apostołami i otworzył im umysły, by mogli rozumieć Pisma prorockie (Łuk
24,45) – szczególnie dotyczyło to jego męki i powrotu do Ojca.
Wtedy
również zrozumieją, że Jezus zastępuje już na wieki arcykapłan Starego
Testamentu i staje naszym wiecznym pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi.
Tym
pocieszeniem jest również, że o cokolwiek, co jest zgodne z Bożą wolą od
momentu zmartwychwstania i wniebowstąpienia będą prosić Boga Ojca w Imieniu
Jezusa, to otrzymają. Ta obietnica Jezusa podczas ostatniej wieczerzy jest
często powtarzana, mówił już do nich o tym w Ew. Jana 14,13-14 kiedy
powiedział
Jan 14:13 I o cokolwiek prosić
będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu.
14 Jeśli o co prosić będziecie w
imieniu moim, spełnię to.
Później
to samo powiedział w 15 rozdziale 7 wierszu, a teraz kolejny raz to powtarza.
Dla apostołów musiała być to rewolucyjna obietnica. Dotychczas musieli chodzić
do świątyni, składać ofiary i arcykapłan zanosił modlitwy za lud. Bóg był
zawsze odległy za zasłoną, gdzie żaden człowiek oprócz arcykapłana nie mógł
wejść, a i sam arcykapłan, gdy dokonywał tam przebłagania musiał się spieszyć,
co oznaczało, że nie mógł nawet on czuć się swobobodnie, pewnie przed Bogiem.
A
teraz Jezus im mówi, że będą blisko Boga i będą mieć z Nim społeczność
niezależnie od Żydowskiego systemu religijnego,
w imieniu Jezusa, wierząc w Niego. Mało tego, Jezus im mówi, że wierząc
w Jezusa sami będą mogli prosić Ojca i da im to, co jest potrzebne do służby,
życia i naszego rozwoju duchowego. Czyli
chrześcijan ma bezpośredni dostęp do Boga, Pan Jezus otworzył nam drzwi do
samego tronu Bożego, przed oblicze Boże, gdzie zawsze możemy przyjść z ufnością
pewni Bożej miłości i gotowości, że Bóg chce nas wysłuchać. A jeśli modlimy się
o to, o co modliłby się sam Pan Jezus z pewnością zostaniemy wysłuchani.
List
do Hebrajczyków zaprasza nas w ten sposób
Hebrajczyków 4:16 Przystąpmy
tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli
łaskę ku pomocy w stosownej porze.
Niestety
zbyt często chrześcijanie nie korzystają z tego przywileju lub ignorują Go. Czy
jesteś świadomy, świadoma, że w Biblii znajduje się ponad 8 tysięcy obietnic,
które policzył kiedyś Everek R. Storms, kanadyjski nauczyciel i zagorzały
czytelnik Biblii którą przeczytał kilkadziesiąt razy.
Te
obietnice są dostępne dla nas, gdy ich potrzebujemy w książce znanego kaznodziei
Charlsa Spurgeona „Klejnoty obietnic Bożych” Spurgeon mówi, że jest to skarbiec
Bożych obietnic. Nie ma takiego położenia w życiu człowieka w którym Bóg nie
mógłby pomoc, nie mógłby pocieszyć, wysłuchać.
Charles
Spurgeon pisze tak odnośnie modlitwy w Imieniu Jezusa - cytuje
„Obietnice
Boże są jak czek do zrealizowania, ale wielu wierzących nie realizuje tego
czeku z różnych powodów. Musimy z wiarą przedstawić Panu obietnicę, jak składa
się czek przed okienkiem kasy wypłat w banku. Musimy uczynić ją wartościową
przez modlitwę w oczekiwaniu, że zobaczymy jej wypełnienie. A jeśli staniemy we
właściwym momencie Banku Nieba, otrzymamy natychmiast to o co prosiliśmy. A
Jeżeli data wypłaty okaże się późniejsza, winniśmy cierpliwie czekać; w
międzyczasie możemy jednak obietnicę uważać za gotówkę, gdyż Bank wypłaci na
pewno, jak tylko nastąpi właściwy termin. Wielu spóźnia się z położeniem życia
wiary na czeku i dlatego nic nie otrzymują: inni w błogim spokoju zwlekają z
okazaniem czeku i ci też nic nie odbiorą. Ale tu nie ma winy w obietnicy; winni
są ci, którzy obchodzą się z czekiem nierozsądnie, wbrew zasadom interesu”.
(koniec cytatu)
Pan
Jezus mówi 24 wierszu, że gdy uczniowie i my będziemy widzieć, że Bóg
Ojciec faktycznie nas wysłuchuje, gdy modlimy się w Imieniu Jezusa, to radość
nasza będzie pełna. Polega to na tym, że wysłuchane modlitwy będą dawać nam
jeszcze większą głęboką pewność, że jesteśmy kochani przez naszego
niebiańskiego Ojca, a to sprawi nam wielką radość. Będzie to radość płynąca z
relacji – z faktu, że Ten, który rządzi wszechświatem, nachyla swe ucho ku
naszemu wołaniu i traktuje nasze potrzeby jak swoje własne. Czy właśnie tak nie
jest, że bardzo się cieszymy, radujemy, gdy Bóg odpowiada na nasze modlitwy?
Rzeczywiście tak jest.
Zauważmy
też, że Pan Jezus w 26 wierszu mówi, że miłość Ojca do uczniów Jezusa
jest tak ogromna, że On nawet nie musi prosić Ojca za nich, Ojciec ich i nas
kocha dlatego, że kochamy Jezusa. Nie jest tak, że Jezus musi jakoś bardzo
przekonywać Ojca żeby nam przebaczył i żeby nam błogosławił i nas zbawił. Nie
jest tak, że Jezus musi jakieś łaski wyrywać od Boga Ojca dla nas, dla swojego
ludu, a Ojciec nie chce nam dać. Nie, Ojciec daje nam chętnie wszystko co jest
potrzebne do życia i pobożności jak i Syn, bo kocha bardzo swego syna, a my
kochamy Jego Syna i kocha bardzo nas. Jesteśmy jego umiłowanym dziećmi, które
zrodził przez słowo prawdy i moc Ducha Św.
Jezus
dokładnie to podkreśla w 27 wierszu mówiąc „sam Ojciec miłuje was
dlatego, że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że ja od Boga wyszedłem”
Uczniowie
powinni czuć się zachęceni szczególną miłością Ojca. Te słowa są dla nich
bardzo ważne, tym bardziej że zostały wypowiedziane przez Jezusa chwilę przed
ich duchowym upadkiem. Powinni pamiętać o tym chcąc przezwyciężyć duchowy
kryzys, że ufając Jezusowi mają wyjątkowy przywilej wysłuchanej modlitwy, i są
darzeni wyjątkową miłością Boga Ojca.
Drodzy,
czasami nie modlimy się, bo nie czujemy się godni, bo wierzymy w kłamstwa
diabelskie, że Bóg nas nie wysłucha. Już wielokrotnie spotkałem się z takimi
słowami, pastorze proszę pomódl się o mnie, dobrze, ale ty też sam możesz się
pomodlić - mówię. Ja nie - odpowiada, ale jak pastor się pomodli, to wtedy Bóg
wysłucha. Słuchaj mnie teraz uważnie – to jest kłamstwo, które diabeł wbija w
serca wierzących, aby pozbawić ich radości i mocy!
Gdyby
Bóg wysłuchiwał modlitw tylko dlatego, że mówi je pastor lub ktoś szczególnie
„święty”, to znaczyłoby, że Jezus umarł na krzyżu na próżno.
Jeśli
czekasz, aż ktoś inny pomodli się za ciebie, bo sam nie czujesz się godny, to
obrażasz Bożą łaskę. To tak, jakbyś miał czek na okaziciela z podpisem samego
Króla, ale zamiast pójść do banku, prosiłbyś kogoś innego, żeby za ciebie
odebrał pieniądze, bo uważasz, że nie zasługujesz na to, by stanąć w okienku.
Przecież czek został wypisany dla ciebie! Diabeł chce, abyś myślał: „Jestem za
grzeszny, moja wiara jest za słaba, Bóg mnie nie wysłucha”. Ale to jest
dokładnie odwrotność tego, co mówi Jezus. To właśnie w twojej słabości, w twoim
poczuciu niegodności, masz przyjść do Ojca – nie dlatego, że jesteś mocny, ale
dlatego, że On jest miłosierny, że Chrystus umarł za Ciebie, a ty w Niego
wierzysz i Bóg Ojciec Cię kocha.
Następnie
Pan Jezus mówi, że wyszedł od Ojca i przyszedł na ziemię, a teraz opuszcza świat i wraca do Ojca. Być dla wielu
z nas niepozorny wiersz, ale wiele mówiący. Wskazuje na wieczną chwałę
Chrystusa, odwieczne synostwo naszego Zbawiciela. Jego początek nie był w
Betlejem, kiedy się narodził, ale Jezus był wcześniej u Ojca i z Ojcem w
wieczności.
Pamiętacie? Jana 1:1
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
Słowo
było u boga – Jezus był u Boga. Podobnie jak mówi w Jana 3,13
A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn
Człowieczy,
Bardzo
podobne słowa do dzisiejszych. Pamiętam jakim dla mnie to było wielki
odkryciem, że Jezus Chrystus jest wieczny jak i Ojciec. Gdy przyszedł do nas z
nieba od Ojca – Syn Boży przyjął ludzka naturę, stał się człowiekiem. Odchodząc
do Ojca odszedł mając już drugą naturę – Boską i ludzką- człowiekiem pozostał.
I zobaczmy, że doskonale wiedział, że zostanie zabity, że odejdzie do Ojca
przez Krzyż. Nikt Mu życia nie odebrał, sam je dobrowolnie oddał, by z powrotem
Je odzyskać, zwyciężyć grzech i śmierć, wrócić do Ojca i posłać Ducha Św. by zrodził
nas do Nowego życia i żeby mieszkał w nas budując Królestwo Boże, nowy Boży
lud, nowe Boże stworzenie, które nadchodzi.
Możemy
powiedzieć w ten sposób, że przyszedł z nieba na ziemie, z ziemi na Krzyż z
Krzyża do grobu z grobu do nieba. A teraz czekamy na Jego chwalebny powrót,
kiedy przyjdzie w wielkiej swojej chwale, by w pełni odkupić swój lud i żeby
być podziwianym przez wszystkich.
Po
tych otwartych słowach Jezusa o powrocie uczniowie myślą, że już wszystko
rozumieją, uważają, że Jezus przyszedł od Ojca dał im instrukcję, objawił im
Ojca, a teraz do Niego wraca. Ale apostołowie nawet sami nie wiedzą jak bardzo
jeszcze się mylą, mylą się, bo nie widzą jeszcze Krzyża, nie rozumieją
dokładnie jaka jest misja Jezusa. Ale czują się tak zachęceni Jego słowami, że
składają wyznanie wiary i mówią po twoich słowach wierzymy, żeś od Boga
wyszedł, że wiesz wszystko. Oni wyznają Go Synem Bożym. Widzą, że On nigdy
nikogo o nic nie pytał, by zdobyć wiedzę, ale to wszyscy pytali Jego. To
wszyscy przychodzili do Niego i byli pełni podziwu nad Jego odpowiedziami odkąd
skończył 12 lat.
Na
ich deklaracje wiary Jezus odpowiada słowami, teraz wierzycie. Wygląda
na to, że Pan Jezus wiedząc wszystko, znając ich zrozumienie prawdy, wiedząc
jak za chwile się zachowają opuszczając Go, nie kwestionuje ich wiary, ale
koryguje. Jakby chciał się zapytać, czy wy naprawdę rozumiecie co ja mówię,
wydaje wam się, że rozumiecie, ale jeszcze wiele nie wiecie. Jezus nie mówi, że
ich wiara jest fałszywa, czy zupełnie źle wierzą, On docenia ich wyznanie, ale
jednocześnie koryguje je.
Czy
rozumiecie, że droga Syna Człowieczego wiedzie przez krzyż? Czy wasza wiara
wytrzyma próbę, kiedy zobaczycie Mnie umierającego, zhańbionego, przybitego do
krzyża? Czy wtedy jeszcze będziecie wierzyć, że jestem Mesjaszem- Synem Bożym?
Czy wtedy jeszcze będziecie mówić: Wierzymy, żeś od Boga wyszedł?
To
mówi, że Bóg docenia szczerą wiarę jeśli nawet jest niedojrzała, słaba, czy
wątła, a jej teologia jest niepełna, a nawet w niektórych aspektach błędna.
Jeśli tylko człowiek szczerze szuka Boga, to Pan zatroszczy się o to, by ta
słaba wątła wiara mająca jeszcze pełno dziur rozwinęła się w pełnię poznania
Chrystusa, by stała się wiarą dojrzałą, ugruntowaną na skale, która przetrwa
każdą burzę i próbę. Więc jeśli nawet masz słabą i jeszcze niedojrzałą wiarę
nie zniechęcaj się, a tym bardziej nie rezygnuj z szukania Boga. Po prostu bądź
cierpliwy, cierpliwa podążaj wiernie za Chrystusem, a z czasem twoje poznanie i
dojrzałość będzie wzrastać. Weź pod uwagę, że Jezus nie porzucił swoich choć
wiedział za chwile Go zawiodą. On nie porzuca i nas, zna wszystkie nasze
słabości i grzech, wie jak wiele razy jeszcze upadniemy, jak wiele razy
zawiedziemy, a jednak błogosławi nasza wiarę i rozwija ja pod warunkiem, że
naprawdę ją mamy.
Dalej
Pan Jezus mówi jaka naprawdę jest ich wiara, ze nadchodzi godzina, a nawet już
jest, że zostawią Jezusa, rozproszą się – taka właśnie ich wiara. Lubimy
myśleć, że nasza wiara jest dojrzała i silna, często przeceniamy jej siłę, ale
Pan wie jak jest i wciąż nas kocha. Nie kocha nas i nie zbawił nas z powodu
wielkości naszej wiary, ale z powodu wielkości swojej łaski i wierności swojemu
przymierzu. To nie siła twojej wiary cię zbawia – to moc Chrystusa, w którego
wierzysz. To nie twoje własne wytrwanie cię podtrzymuje – to Jego ręka, która
wciąż cię trzyma. To są Jego słowa, że nie my Go wybraliśmy, ale On nas wybrał
i przeznaczył nas abyśmy szli i owoc wydawali i żeby nasz owoc dla Pana był
trwały Ew. Jana 15,16.
Gdy
już go zostawią i uświadomią sobie jak się zachowali, zdadzą sobie sprawę z
własnej słabości, pojawi się wstyd i rozpacz powinni wiedzieć, że Ojciec był
cały czas z Jezusem – to będzie dla nich pocieszenie. I Jezus mimo ich upadku nie przestaje ich
kochać, nie cofa swoich obietnic, nie odwołuje ich powołania. Powinni wiedzieć,
że ich słabość nie przekreśla Bożej wierności jak czytamy w liście Pawła do
Tymoteusza
2 Tymoteusza 2:13 Jeśli my nie
dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie
może.
Te
słowa Jezusa mają za zadanie na nowo przyciągnąć ich po upadku o czym świadczy 33
wiersz, gdzie Jezus mówi, że powiedział im to wszystko, aby w Nim mieli
pokój. Aby wiedzieli, że niezależnie od tego co się stanie Bóg jest z nimi i
mogą liczyć na Jego łaskę i przebaczenie. Tak często wątpimy w miłość Bożą do
nas, szczególnie wtedy kiedy zawodzimy i możemy ulegać kłamstwom Szatana, że
Bóg nas już nie przyjmie, że nam nie przebaczy, że Jego łaska się dla nas
skończyła, bo zawiedliśmy kolejny raz i kolejny i następny.
Pan
Jezus chce żebyśmy w Nim mieli pokój, żeby wtedy kiedy zawodzimy w pokorze ze skruszonym sercem przyszli po
przebaczenie, a otrzymamy je.
Skoro
on kazał nam przebaczać naszym bliźnim 77x7 za każdym, gdy nas o to poproszą
jak żeby sam miał mieć mniej łaski dla nas niż każe nam mieć dla siebie samych.
Nie
daj się oszukać, co do miłości Bożej względem Ciebie, Chrystus chce żebyś miał
w Nim pokój. Bóg daje dowód swej miłości ku nam – mówi Pismo przez
to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
Rzymian 5:9 Tym bardziej więc
teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu.
Jezus
chce żebyś wiedział, wiedziała że umiłował Cię wieczną miłością. Kochamy Go nie
dlatego, że myśmy go pierwsi umiłowali, ale to On nas pierwszy umiłował.
Świadomość
miłości Bożej w Chrystusie pomoże nam, gdy będziemy doświadczali na świecie
ucisku, gdy miłość Boża do nas będzie próbowana i kwestionowana. Niestety świat
będzie prześladował chrześcijan, będzie ich nienawidził, ale pocieszenie na
nasze odrzucenie znajdziemy w Chrystusie. Spoglądając na Krzyż, na Jego śmierć
za nasze grzechy i Jego obietnice upewnimy się, że naprawdę nas kocha i daje
nam zwycięstwo nad światem. Świat w Jezusie już nie może nas zniszczyć.
Nasze
zwycięstwo nad światem ma udział w jego zwycięstwo, bo Chrystus zwyciężył
świat. Zwyciężył grzech sam nie plamiąc się Nim i pokonując moc grzechu przez
Krzyż, że przyszło dla nas przebaczenie, gdy w Niego wierzymy. Grzech już nie
może spowodować naszego potępienia, bo krew Chrystusa oczyszcza nas od
wszystkich grzechów. Pokonał również szatana boga tego świata, władcę tego
upadłego porządku rzeczy. Diabeł już nie może trzymać nas w niewoli naszych win
i śmierci, bo Jezus złamał żądło śmierci jakim był grzech, który ją przynosił,
a dał nam życie wieczne. Śmierć wieczna i sąd Boży nam już nie zagraża, w
chwili gdy uwierzyliśmy przeszliśmy ze śmierci do żywota. I Jezus złamał moc
grzeszników nad nami, już nie mogą nas zabić, zniszczyć, bo duszy zabić nie
mogą. Nawet jak pozornie przegrywamy, czyli pozbawią nas życia, to wygrywamy bo
idzie my do naszego Pana, a wkrótce powstaniemy z martwych i będziemy
triumfować nad wszystkimi naszymi wrogami.
Chrześcijanin
jest zawsze zwycięzcą cokolwiek, by się działo
1 Jana 5:4 Bo wszystko, co się
narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to
wiara nasza.
5 A któż może zwyciężyć świat,
jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?
Drodzy
ten świat przemija, ale my w Chrystusie zostajemy na zawsze, zawsze zwyciężamy
nawet jak pozornie przegrywamy.
Dlatego
trzymajmy się Chrystusa całym sercem, miejmy w Nim pokój którego tak
potrzebujemy.
Gdy
czytam biografii misjonarzy, ludzi którzy służyli dla Królestwa Bożego pomimo
ich sukcesów dostrzegam wiele wad i porażek.
Niektórzy z wielkich, tacy jak John Wesley i
William Carey, mieli trudne małżeństwa. David Livingstone był samotnikiem,
który miał liczne konflikty ze współpracownikami. Praktycznie porzucił żonę i
dzieci, które bardzo cierpiały bez niego. A jednak Bóg posłużył się
Livingstonem, aby otworzyć Afrykę na ewangelię!
C.T.
Studd, znany z cytatu: „Jeśli Chrystus jest Bogiem i umarł za mnie, żadna
ofiara nie jest dla mnie zbyt wielka, abym mógł ją dla Niego ponieść”, zostawił
chorą żonę i wyjechał do Afryki, odwiedzając ją tylko raz w ciągu ostatnich 16
lat jej życia. Pracował po 18 godzin dziennie i oczekiwał, że wszyscy inni będą
postępować tak samo. Jego głębokie oddanie sprawie Chrystusa sprawiło, że był
nietolerancyjny wobec każdego, kto nie był równie oddany. Zraził do siebie
wszystkich wokół, w tym córkę i zięcia. Misja, którą założył, ostatecznie go
odrzuciła.
Robert Pierce (1914–1978) był amerykańskim pastorem baptystycznym i działacz humanitarny - misjonarz. Najbardziej znany jest jako założyciel międzynarodowych organizacji charytatywnych World Vision International w 1950 roku i Samaritan's Purse – gwiazdkowa niespodzianka. Jednak jego najstarsza córka popełniła samobójstwo. On i jego żona byli w separacji na kilku etapach małżeństwa. Nigdy nie okiełznał swojego wybuchowego temperamentu. W końcu World Vision go zwolniło. Mimo to kochał i służył Panu do końca życia. Nie chodzi o to, by krytykować tych sługi Pańskie ani usprawiedliwiać ich grzechów, wskazując na ich wady. Ale dostrzeganie ich wad i błędów pomaga mi zrozumieć, że kiedy poniosę duchową porażkę, mogę być pokrzepiony Bożą miłością i łaską, które znajdują się w Panu Jezusie Chrystusie. Jeśli poniosłeś porażkę, jest dla ciebie nadzieja, jeśli schronisz się w kochającym i łaskawym Zbawicielu, w Nim możesz mieć pokój.
