14.08.2026

Jezus zwyciężył świat Jana 16,23-33

 


Mówiliśmy o tym ostatnio, że Pan Jezus daje pocieszenie apostołom przed swoim odejściem, że przygotowuje ich na jedną z najtrudniejszych prób w ich życiu, kiedy Jego zabraknie, a ich wyobrażenie Królestwa Bożego całkowicie się posypie. Ale on mówi, że przyjdzie do nich znowu i wtedy wszystko zrozumieją, wtedy zobaczą, że na tym etapie Królestwo Boże, to przede wszystkim duchowa rzeczywistość, to kwestia załatwienia sprawy grzechu i pojednania człowieka z Bogiem.

 Kolejnymi słowami pocieszania i wspaniała obietnica jaką im daje jest to, co czytamy w 23 i w 24 wierszu. Jezus mówi, że w owym dniu nie będziecie mnie już o nic pytać. Odnosi się do tego, co powiedział wcześniej jak oni się Go pytali, co to znaczy, że nie będą Go oglądać, a później znów będą Go oglądać. Ten dzień, będzie dniem, gdy On zmartwychwstanie i otrzymają Ducha Św. wtedy zrozumieją na czym polega tajemnica Królestwa Bożego, zrozumieją jak nigdy wcześniej, że Jezus jest synem Bożym, Zbawicielem świata, który przyszedł pojednać nas z Bogiem i dać nam nowe życie w wierze w Niego. Zrozumieją, że Mesjasz musiał cierpieć, by wejść do swojej chwały. Pamiętacie jak spotkał się po swoim zmartwychwstaniu z apostołami i otworzył im umysły, by mogli rozumieć Pisma prorockie (Łuk 24,45) – szczególnie dotyczyło to jego męki i powrotu do Ojca.

Wtedy również zrozumieją, że Jezus zastępuje już na wieki arcykapłan Starego Testamentu i staje naszym wiecznym pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi.

Tym pocieszeniem jest również, że o cokolwiek, co jest zgodne z Bożą wolą od momentu zmartwychwstania i wniebowstąpienia będą prosić Boga Ojca w Imieniu Jezusa, to otrzymają. Ta obietnica Jezusa podczas ostatniej wieczerzy jest często powtarzana, mówił już do nich o tym w Ew. Jana 14,13-14 kiedy powiedział

Jan 14:13  I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu.

14  Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to.

Później to samo powiedział w 15 rozdziale 7 wierszu, a teraz kolejny raz to powtarza. Dla apostołów musiała być to rewolucyjna obietnica. Dotychczas musieli chodzić do świątyni, składać ofiary i arcykapłan zanosił modlitwy za lud. Bóg był zawsze odległy za zasłoną, gdzie żaden człowiek oprócz arcykapłana nie mógł wejść, a i sam arcykapłan, gdy dokonywał tam przebłagania musiał się spieszyć, co oznaczało, że nie mógł nawet on czuć się swobobodnie, pewnie przed Bogiem.

A teraz Jezus im mówi, że będą blisko Boga i będą mieć z Nim społeczność niezależnie od Żydowskiego systemu religijnego,  w imieniu Jezusa, wierząc w Niego. Mało tego, Jezus im mówi, że wierząc w Jezusa sami będą mogli prosić Ojca i da im to, co jest potrzebne do służby, życia i naszego rozwoju duchowego.  Czyli chrześcijan ma bezpośredni dostęp do Boga, Pan Jezus otworzył nam drzwi do samego tronu Bożego, przed oblicze Boże, gdzie zawsze możemy przyjść z ufnością pewni Bożej miłości i gotowości, że Bóg chce nas wysłuchać. A jeśli modlimy się o to, o co modliłby się sam Pan Jezus z pewnością zostaniemy wysłuchani.

List do Hebrajczyków zaprasza nas w ten sposób

Hebrajczyków 4:16  Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.

Niestety zbyt często chrześcijanie nie korzystają z tego przywileju lub ignorują Go. Czy jesteś świadomy, świadoma, że w Biblii znajduje się ponad 8 tysięcy obietnic, które policzył kiedyś Everek R. Storms, kanadyjski nauczyciel i zagorzały czytelnik Biblii którą przeczytał kilkadziesiąt razy.

Te obietnice są dostępne dla nas, gdy ich potrzebujemy w książce znanego kaznodziei Charlsa Spurgeona „Klejnoty obietnic Bożych” Spurgeon mówi, że jest to skarbiec Bożych obietnic. Nie ma takiego położenia w życiu człowieka w którym Bóg nie mógłby pomoc, nie mógłby pocieszyć, wysłuchać.

Charles Spurgeon pisze tak odnośnie modlitwy w Imieniu Jezusa - cytuje

„Obietnice Boże są jak czek do zrealizowania, ale wielu wierzących nie realizuje tego czeku z różnych powodów. Musimy z wiarą przedstawić Panu obietnicę, jak składa się czek przed okienkiem kasy wypłat w banku. Musimy uczynić ją wartościową przez modlitwę w oczekiwaniu, że zobaczymy jej wypełnienie. A jeśli staniemy we właściwym momencie Banku Nieba, otrzymamy natychmiast to o co prosiliśmy. A Jeżeli data wypłaty okaże się późniejsza, winniśmy cierpliwie czekać; w międzyczasie możemy jednak obietnicę uważać za gotówkę, gdyż Bank wypłaci na pewno, jak tylko nastąpi właściwy termin. Wielu spóźnia się z położeniem życia wiary na czeku i dlatego nic nie otrzymują: inni w błogim spokoju zwlekają z okazaniem czeku i ci też nic nie odbiorą. Ale tu nie ma winy w obietnicy; winni są ci, którzy obchodzą się z czekiem nierozsądnie, wbrew zasadom interesu”. (koniec cytatu)

Pan Jezus mówi 24 wierszu, że gdy uczniowie i my będziemy widzieć, że Bóg Ojciec faktycznie nas wysłuchuje, gdy modlimy się w Imieniu Jezusa, to radość nasza będzie pełna. Polega to na tym, że wysłuchane modlitwy będą dawać nam jeszcze większą głęboką pewność, że jesteśmy kochani przez naszego niebiańskiego Ojca, a to sprawi nam wielką radość. Będzie to radość płynąca z relacji – z faktu, że Ten, który rządzi wszechświatem, nachyla swe ucho ku naszemu wołaniu i traktuje nasze potrzeby jak swoje własne. Czy właśnie tak nie jest, że bardzo się cieszymy, radujemy, gdy Bóg odpowiada na nasze modlitwy? Rzeczywiście tak jest.

Zauważmy też, że Pan Jezus w 26 wierszu mówi, że miłość Ojca do uczniów Jezusa jest tak ogromna, że On nawet nie musi prosić Ojca za nich, Ojciec ich i nas kocha dlatego, że kochamy Jezusa. Nie jest tak, że Jezus musi jakoś bardzo przekonywać Ojca żeby nam przebaczył i żeby nam błogosławił i nas zbawił. Nie jest tak, że Jezus musi jakieś łaski wyrywać od Boga Ojca dla nas, dla swojego ludu, a Ojciec nie chce nam dać. Nie, Ojciec daje nam chętnie wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności jak i Syn, bo kocha bardzo swego syna, a my kochamy Jego Syna i kocha bardzo nas. Jesteśmy jego umiłowanym dziećmi, które zrodził przez słowo prawdy i moc Ducha Św.

Jezus dokładnie to podkreśla w 27 wierszu mówiąc „sam Ojciec miłuje was dlatego, że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że ja od Boga wyszedłem

Uczniowie powinni czuć się zachęceni szczególną miłością Ojca. Te słowa są dla nich bardzo ważne, tym bardziej że zostały wypowiedziane przez Jezusa chwilę przed ich duchowym upadkiem. Powinni pamiętać o tym chcąc przezwyciężyć duchowy kryzys, że ufając Jezusowi mają wyjątkowy przywilej wysłuchanej modlitwy, i są darzeni wyjątkową miłością Boga Ojca.   

Drodzy, czasami nie modlimy się, bo nie czujemy się godni, bo wierzymy w kłamstwa diabelskie, że Bóg nas nie wysłucha. Już wielokrotnie spotkałem się z takimi słowami, pastorze proszę pomódl się o mnie, dobrze, ale ty też sam możesz się pomodlić - mówię. Ja nie - odpowiada, ale jak pastor się pomodli, to wtedy Bóg wysłucha. Słuchaj mnie teraz uważnie – to jest kłamstwo, które diabeł wbija w serca wierzących, aby pozbawić ich radości i mocy!

Gdyby Bóg wysłuchiwał modlitw tylko dlatego, że mówi je pastor lub ktoś szczególnie „święty”, to znaczyłoby, że Jezus umarł na krzyżu na próżno.    

Jeśli czekasz, aż ktoś inny pomodli się za ciebie, bo sam nie czujesz się godny, to obrażasz Bożą łaskę. To tak, jakbyś miał czek na okaziciela z podpisem samego Króla, ale zamiast pójść do banku, prosiłbyś kogoś innego, żeby za ciebie odebrał pieniądze, bo uważasz, że nie zasługujesz na to, by stanąć w okienku. Przecież czek został wypisany dla ciebie! Diabeł chce, abyś myślał: „Jestem za grzeszny, moja wiara jest za słaba, Bóg mnie nie wysłucha”. Ale to jest dokładnie odwrotność tego, co mówi Jezus. To właśnie w twojej słabości, w twoim poczuciu niegodności, masz przyjść do Ojca – nie dlatego, że jesteś mocny, ale dlatego, że On jest miłosierny, że Chrystus umarł za Ciebie, a ty w Niego wierzysz i Bóg Ojciec Cię kocha.

Następnie Pan Jezus mówi, że wyszedł od Ojca i przyszedł na ziemię, a teraz  opuszcza świat i wraca do Ojca. Być dla wielu z nas niepozorny wiersz, ale wiele mówiący. Wskazuje na wieczną chwałę Chrystusa, odwieczne synostwo naszego Zbawiciela. Jego początek nie był w Betlejem, kiedy się narodził, ale Jezus był wcześniej u Ojca i z Ojcem w wieczności.

Pamiętacie?  Jana 1:1  Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.

Słowo było u boga – Jezus był u Boga. Podobnie jak mówi w Jana 3,13

A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy,

Bardzo podobne słowa do dzisiejszych. Pamiętam jakim dla mnie to było wielki odkryciem, że Jezus Chrystus jest wieczny jak i Ojciec. Gdy przyszedł do nas z nieba od Ojca – Syn Boży przyjął ludzka naturę, stał się człowiekiem. Odchodząc do Ojca odszedł mając już drugą naturę – Boską i ludzką- człowiekiem pozostał. I zobaczmy, że doskonale wiedział, że zostanie zabity, że odejdzie do Ojca przez Krzyż. Nikt Mu życia nie odebrał, sam je dobrowolnie oddał, by z powrotem Je odzyskać, zwyciężyć grzech i śmierć, wrócić do Ojca i posłać Ducha Św. by zrodził nas do Nowego życia i żeby mieszkał w nas budując Królestwo Boże, nowy Boży lud, nowe Boże stworzenie, które nadchodzi.

Możemy powiedzieć w ten sposób, że przyszedł z nieba na ziemie, z ziemi na Krzyż z Krzyża do grobu z grobu do nieba. A teraz czekamy na Jego chwalebny powrót, kiedy przyjdzie w wielkiej swojej chwale, by w pełni odkupić swój lud i żeby być podziwianym przez wszystkich.

Po tych otwartych słowach Jezusa o powrocie uczniowie myślą, że już wszystko rozumieją, uważają, że Jezus przyszedł od Ojca dał im instrukcję, objawił im Ojca, a teraz do Niego wraca. Ale apostołowie nawet sami nie wiedzą jak bardzo jeszcze się mylą, mylą się, bo nie widzą jeszcze Krzyża, nie rozumieją dokładnie jaka jest misja Jezusa. Ale czują się tak zachęceni Jego słowami, że składają wyznanie wiary i mówią po twoich słowach wierzymy, żeś od Boga wyszedł, że wiesz wszystko. Oni wyznają Go Synem Bożym. Widzą, że On nigdy nikogo o nic nie pytał, by zdobyć wiedzę, ale to wszyscy pytali Jego. To wszyscy przychodzili do Niego i byli pełni podziwu nad Jego odpowiedziami odkąd skończył 12 lat.

Na ich deklaracje wiary Jezus odpowiada słowami, teraz wierzycie. Wygląda na to, że Pan Jezus wiedząc wszystko, znając ich zrozumienie prawdy, wiedząc jak za chwile się zachowają opuszczając Go, nie kwestionuje ich wiary, ale koryguje. Jakby chciał się zapytać, czy wy naprawdę rozumiecie co ja mówię, wydaje wam się, że rozumiecie, ale jeszcze wiele nie wiecie. Jezus nie mówi, że ich wiara jest fałszywa, czy zupełnie źle wierzą, On docenia ich wyznanie, ale jednocześnie koryguje je.

Czy rozumiecie, że droga Syna Człowieczego wiedzie przez krzyż? Czy wasza wiara wytrzyma próbę, kiedy zobaczycie Mnie umierającego, zhańbionego, przybitego do krzyża? Czy wtedy jeszcze będziecie wierzyć, że jestem Mesjaszem- Synem Bożym? Czy wtedy jeszcze będziecie mówić: Wierzymy, żeś od Boga wyszedł?

To mówi, że Bóg docenia szczerą wiarę jeśli nawet jest niedojrzała, słaba, czy wątła, a jej teologia jest niepełna, a nawet w niektórych aspektach błędna. Jeśli tylko człowiek szczerze szuka Boga, to Pan zatroszczy się o to, by ta słaba wątła wiara mająca jeszcze pełno dziur rozwinęła się w pełnię poznania Chrystusa, by stała się wiarą dojrzałą, ugruntowaną na skale, która przetrwa każdą burzę i próbę. Więc jeśli nawet masz słabą i jeszcze niedojrzałą wiarę nie zniechęcaj się, a tym bardziej nie rezygnuj z szukania Boga. Po prostu bądź cierpliwy, cierpliwa podążaj wiernie za Chrystusem, a z czasem twoje poznanie i dojrzałość będzie wzrastać. Weź pod uwagę, że Jezus nie porzucił swoich choć wiedział za chwile Go zawiodą. On nie porzuca i nas, zna wszystkie nasze słabości i grzech, wie jak wiele razy jeszcze upadniemy, jak wiele razy zawiedziemy, a jednak błogosławi nasza wiarę i rozwija ja pod warunkiem, że naprawdę ją mamy.

Dalej Pan Jezus mówi jaka naprawdę jest ich wiara, ze nadchodzi godzina, a nawet już jest, że zostawią Jezusa, rozproszą się – taka właśnie ich wiara. Lubimy myśleć, że nasza wiara jest dojrzała i silna, często przeceniamy jej siłę, ale Pan wie jak jest i wciąż nas kocha. Nie kocha nas i nie zbawił nas z powodu wielkości naszej wiary, ale z powodu wielkości swojej łaski i wierności swojemu przymierzu. To nie siła twojej wiary cię zbawia – to moc Chrystusa, w którego wierzysz. To nie twoje własne wytrwanie cię podtrzymuje – to Jego ręka, która wciąż cię trzyma. To są Jego słowa, że nie my Go wybraliśmy, ale On nas wybrał i przeznaczył nas abyśmy szli i owoc wydawali i żeby nasz owoc dla Pana był trwały Ew. Jana 15,16.

Gdy już go zostawią i uświadomią sobie jak się zachowali, zdadzą sobie sprawę z własnej słabości, pojawi się wstyd i rozpacz powinni wiedzieć, że Ojciec był cały czas z Jezusem – to będzie dla nich pocieszenie.  I Jezus mimo ich upadku nie przestaje ich kochać, nie cofa swoich obietnic, nie odwołuje ich powołania. Powinni wiedzieć, że ich słabość nie przekreśla Bożej wierności jak czytamy w liście Pawła do Tymoteusza

2 Tymoteusza 2:13  Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może.

Te słowa Jezusa mają za zadanie na nowo przyciągnąć ich po upadku o czym świadczy 33 wiersz, gdzie Jezus mówi, że powiedział im to wszystko, aby w Nim mieli pokój. Aby wiedzieli, że niezależnie od tego co się stanie Bóg jest z nimi i mogą liczyć na Jego łaskę i przebaczenie. Tak często wątpimy w miłość Bożą do nas, szczególnie wtedy kiedy zawodzimy i możemy ulegać kłamstwom Szatana, że Bóg nas już nie przyjmie, że nam nie przebaczy, że Jego łaska się dla nas skończyła, bo zawiedliśmy kolejny raz i kolejny i następny.

Pan Jezus chce żebyśmy w Nim mieli pokój, żeby wtedy kiedy zawodzimy w pokorze  ze skruszonym sercem przyszli po przebaczenie, a otrzymamy je.

Skoro on kazał nam przebaczać naszym bliźnim 77x7 za każdym, gdy nas o to poproszą jak żeby sam miał mieć mniej łaski dla nas niż każe nam mieć dla siebie samych.

Nie daj się oszukać, co do miłości Bożej względem Ciebie, Chrystus chce żebyś miał w Nim pokój. Bóg daje dowód swej miłości ku nam – mówi Pismo przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.      

Rzymian 5:9  Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu.  

Jezus chce żebyś wiedział, wiedziała że umiłował Cię wieczną miłością. Kochamy Go nie dlatego, że myśmy go pierwsi umiłowali, ale to On nas pierwszy umiłował.

Świadomość miłości Bożej w Chrystusie pomoże nam, gdy będziemy doświadczali na świecie ucisku, gdy miłość Boża do nas będzie próbowana i kwestionowana. Niestety świat będzie prześladował chrześcijan, będzie ich nienawidził, ale pocieszenie na nasze odrzucenie znajdziemy w Chrystusie. Spoglądając na Krzyż, na Jego śmierć za nasze grzechy i Jego obietnice upewnimy się, że naprawdę nas kocha i daje nam zwycięstwo nad światem. Świat w Jezusie już nie może nas zniszczyć.

Nasze zwycięstwo nad światem ma udział w jego zwycięstwo, bo Chrystus zwyciężył świat. Zwyciężył grzech sam nie plamiąc się Nim i pokonując moc grzechu przez Krzyż, że przyszło dla nas przebaczenie, gdy w Niego wierzymy. Grzech już nie może spowodować naszego potępienia, bo krew Chrystusa oczyszcza nas od wszystkich grzechów. Pokonał również szatana boga tego świata, władcę tego upadłego porządku rzeczy. Diabeł już nie może trzymać nas w niewoli naszych win i śmierci, bo Jezus złamał żądło śmierci jakim był grzech, który ją przynosił, a dał nam życie wieczne. Śmierć wieczna i sąd Boży nam już nie zagraża, w chwili gdy uwierzyliśmy przeszliśmy ze śmierci do żywota. I Jezus złamał moc grzeszników nad nami, już nie mogą nas zabić, zniszczyć, bo duszy zabić nie mogą. Nawet jak pozornie przegrywamy, czyli pozbawią nas życia, to wygrywamy bo idzie my do naszego Pana, a wkrótce powstaniemy z martwych i będziemy triumfować nad wszystkimi naszymi wrogami.

Chrześcijanin jest zawsze zwycięzcą cokolwiek, by się działo

1 Jana 5:4  Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.

5  A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?    

Drodzy ten świat przemija, ale my w Chrystusie zostajemy na zawsze, zawsze zwyciężamy nawet jak pozornie przegrywamy.

Dlatego trzymajmy się Chrystusa całym sercem, miejmy w Nim pokój którego tak potrzebujemy.

Gdy czytam biografii misjonarzy, ludzi którzy służyli dla Królestwa Bożego pomimo ich sukcesów dostrzegam wiele wad i porażek.

 Niektórzy z wielkich, tacy jak John Wesley i William Carey, mieli trudne małżeństwa. David Livingstone był samotnikiem, który miał liczne konflikty ze współpracownikami. Praktycznie porzucił żonę i dzieci, które bardzo cierpiały bez niego. A jednak Bóg posłużył się Livingstonem, aby otworzyć Afrykę na ewangelię!

C.T. Studd, znany z cytatu: „Jeśli Chrystus jest Bogiem i umarł za mnie, żadna ofiara nie jest dla mnie zbyt wielka, abym mógł ją dla Niego ponieść”, zostawił chorą żonę i wyjechał do Afryki, odwiedzając ją tylko raz w ciągu ostatnich 16 lat jej życia. Pracował po 18 godzin dziennie i oczekiwał, że wszyscy inni będą postępować tak samo. Jego głębokie oddanie sprawie Chrystusa sprawiło, że był nietolerancyjny wobec każdego, kto nie był równie oddany. Zraził do siebie wszystkich wokół, w tym córkę i zięcia. Misja, którą założył, ostatecznie go odrzuciła.

Robert Pierce (1914–1978) był amerykańskim pastorem baptystycznym i działacz humanitarny - misjonarz. Najbardziej znany jest jako założyciel międzynarodowych organizacji charytatywnych World Vision International w 1950 roku i Samaritan's Purse – gwiazdkowa niespodzianka. Jednak jego najstarsza córka popełniła samobójstwo. On i jego żona byli w separacji na kilku etapach małżeństwa. Nigdy nie okiełznał swojego wybuchowego temperamentu. W końcu World Vision go zwolniło. Mimo to kochał i służył Panu do końca życia. Nie chodzi o to, by krytykować tych sługi Pańskie ani usprawiedliwiać ich grzechów, wskazując na ich wady. Ale dostrzeganie ich wad i błędów pomaga mi zrozumieć, że kiedy poniosę duchową porażkę, mogę być pokrzepiony Bożą miłością i łaską, które znajdują się w Panu Jezusie Chrystusie. Jeśli poniosłeś porażkę, jest dla ciebie nadzieja, jeśli schronisz się w kochającym i łaskawym Zbawicielu, w Nim możesz mieć pokój.

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń