3.12.2018

Moc osobistego świadectwa Studium 2 Listu Piotra 1,16-18



Po tym jak Piotr powiedział, że zamierza zawsze przypominać wierzącym prawdy ewangelii, teraz podaje kolejne powody dla których wiara i posłuszeństwo ewangelii jest tak ważne.

 1,16
Z jakiego powodu  należy być posłusznym ewangelii?
Z powodu tego, że ewangelia to nie zręcznie zmyślone opowieści, ale najprawdziwsze fakty.
Ktoś mógłby powiedzieć Piotrowi, a po co tyle zachodu z tą ewangelią, po co tak bardzo się starać i pracować nad swoją wiarą, po co tyle szumu? Często ci którzy niezbyt dobrze rozumieją ewangelię lub nie rozumieją jej w ogóle mówią, że nie należy przesadzać z tą religią! Mówią tak, bo dla nich chrześcijaństwo  nie jest kwestią życia i śmierci, tylko jedną z opcji lub dodatkiem do życia.
Ale Piotr tutaj odpowiada na takie zarzuty. Warto całym sercem pójść za ewangelią, za słowami Chrystusa, bo wszystko co Chrystus robił, cuda, sposób zachowania, to czego nauczał, jaką śmiercią zmarł, jak zmartwychwstał i to że Jego ofiara na Krzyżu gładzi nasze grzechy, nie jest wynikiem jakiś zmyślonych historyjek, czy urojeniami jakiś nawiedzonych osób, czy bajkami wymyślonymi z rozmysłem przez osoby chcące na tym zbijać jakiś kapitał.
Ale jest prawdziwym objawionym planem Boga zbawienia grzeszników, który można sprawdzić i zweryfikować. Ewangelia jest ratunkiem Boga dla każdego człowieka, ale jest skuteczna przez wiarę dlatego trzeba się jej uchwycić.
Fałszywi nauczyciele pojawiający się w kościele atakowali prawdziwą ewangelię przez podważanie jej autentyczności, osoby Chrystusa i tego, że zapłacił na Krzyżu za nasze grzechu. I oczywiście fałszywi nauczyciele nadal tak czynią. W przypadku Piotra podważali powtórne przyjścia Pana Jezusa i twierdzili, że ono nie nadejdzie, bo już minęło kilkadziesiąt lat od Jego zmartwychwstania i nadal nic się nie zmienia, Chrystus nie przychodzi (2 Ptr 3,4).
Sposób działania diabła nie zmienił się, wciąż diabeł strzela do kościoła i do tych, którzy uchwycili się Chrystusa tą samą amunicją.
Jaka to jest amunicja?
1.      Chrześcijaństwo to zmyślone bajki przez grupę żydów albo przez kościół i duchownych by ciągnąc zyski.
2.      Atakuje się Biblię, że jest niewiarygodna, sprzeczna w sobie, podważa się jej natchnienie i twierdzi, że jest wyłącznie ludzkim dziełem.
3.       Innym oskarżeniem jest, że Chrześcijaństwo nie jest wyjątkowe na tle innych religii i porównywalne z nimi. Jednak gdy Piotr mówi o tym, ze ewangelia nie jest bajką, to właśnie ma na myśli w opozycji inne religie, które są wymyśloną bajką, greckie i Rzymskie opowieści o różnych bogach lub inne zmyślone historyjki o cudownym działaniu boskich istot. 
4.      Niektórzy zmyślają historie o Panu Jezusie i przypisują mu działania, które nigdy nie miały miejsca np. przedstawia się gnostyckie ewangelię jako prawdziwe w których Pan Jezus jest przedstawiony w fałszywy sposób np. ewangelię Judasza, Piotra, Tomasza.
5.      Próbuje się zdyskredytować postać Chrystusa przez przypisywanie mu osobistych relacji z kobietami, Marią Magdaleną, czy mówi się o Jego pobycie w Indiach gdzie rzekomo uczył się technik duchowych od tamtejszych mnichów.
6.      Podważa się cuda Pana Jezusa, a nawet jego historyczność. Jednak ta jest potwierdzona w źródłach pozabiblijnych pisał o nim Józef Flawiusz  żydowski historyk, Tacyt, Rzymski historyk oraz Piliniusz młodszy, który pełnił obowiązki Pretora w I w i w jednym swoich listów pyta jak postępować z chrześcijanami, którzy czczą Chrystusa jak Boga.
7.      Innego rodzaju atakiem na kościół jest opowiadanie bajek przez pseudochrześcijańskich nauczycieli, którzy w ten sposób ośmieszają wiarę i zwodzą ludzi. Do tej kategorii należą wszelkiego rodzaju nowe objawienia, objawienia maryjne i świętych, rzekome cuda które zostały dokonane przez uzdrowicieli, a tak naprawdę nigdy się nie wydarzyły. Przedstawianie nowych etycznych norm chrześcijańskich, że wierzący mogą grzeszyć i cieszyć się Bożym błogosławieństwem lub powinni być piękni, zdrowi i bogaci, a Bóg nie chce by wierzący chorowali i cierpieli. Niektórzy dają posłuch baśniom, odwracając swoje uszy od prawdziwej Ewangelii 2 Tym 4.4; Tytusa 1,14 -  baśnie

Jednak jak mówi Piotr, on nie przedstawia bajek, ale jest naocznym świadkiem wielkości Pana Jezusa Chrystusa.
Kto to jest naoczny świadek?
Naoczny świadek jest to ktoś, kto przedstawia fakty które widział i słyszał. I Piotr mówi że On jest takim człowiekiem, wszystko co mówi o Chrystusie jest potwierdzone jego doświadczeniem. Piotr mówi, że w żadnym razie nie zmyśla jak pozostali i nie przekręca Ewangelii Chrystusowej. Dlatego tak ważne jest słuchać nauki apostolskiej, tego czego nauczali apostołowie Chrystusa, bo ich przekaz jest z pierwszej ręki. Chrześcijanin nie ma wymyślać czegoś nowego, ale trzymać się starej, ale wciąż świeżej ewangelii przekazanej nam przez apostołów.

Nowy Testament często odwołuje się do osobistego świadectwa apostołów, że objawienie o Jezusie Chrystusie nam przekazane jest w 100% godne wiary i w żadnym razie nie ośmieszamy się przyjmując ewangelię, ale w ten sposób ratujemy swoje  życie otrzymując przez wiarę w ewangelię życie wieczne.
1 Jana 1,1; 1 Jana 4,14; Ew. Jana 1,14; Dzieje Ap 1,2-3; 4,20; Łukasza 1,2.

Apostoł Paweł gdy odwoływał się do zmartwychwstania to mówił, o świadkach którzy widzieli Pana zmartwychwstałego 1 Kor 15,3-8.

Na podstawie przekazanego nam świadectwa apostołów i my doświadczyliśmy prawdziwości Chrystusa. Gdy uwierzyliśmy w przekaz apostołów Bóg przyznał się do tego i posłał do naszych serc Ducha Św. Dzieląc się nim – Chrystusem -  mówimy o tym że doświadczenie apostołów zostało potwierdzone w nas przez to, że Chrystus i nas zabawił.

1.17 -18
Teraz Piotr mówi, że był świadkiem tego, że to właśnie Chrystus jest tym jedynym wybranym przez Boga, a nie kto inny.
I powołuje się tutaj na dwie rzeczy:
1.      Po pierwsze, widział Go w chwale
2.      Po drugie, słyszał na własne uszy jak Bóg przemówił, że Chrystus jest Synem Bożym, jest Mesjaszem, jedynym Zbawicielem świata.
W Ew. Mateusza 16,28 Pan Jezus obiecuje niektórym uczniom, że ujrzą Syna Człowieczego w chwale. Po kilku dniach zabiera trzech uczniów na górę (Mat 17,1-9) gdzie tak właśnie się dzieje. To więc w swoim liście Piotr powołuje się na tą sytuacje, że widział Pana Jezusa w chwale i majestacie. Widział Go w chwale takiej jaką ma w niebie i jaka będzie Mu towarzyszyć w dzień jego przyjścia (Mat 24,30). To więc ci którzy naśmiewają się z przychodzącego Jezusa w wielkiej mocy i chwale czynią to na własną zgubę, bo On z pewnością powróci. To doświadczenie mocno dotknęło Piotra i tych, którzy byli tego światkami.  
Piotr mówi również, że był świadkiem kiedy Bóg Ojciec potwierdził Boskość i wybranie Chrystusa.
Musimy wiedzieć, że wszystkie te niezwykłe rzeczy, które Pan Jezus czynił, wszystkie niezwykłe cuda i to jak przemienił się przed uczniami jest w tym celu byśmy wierzyli, że On jest Synem Bożym i jedyną drogą do Boga, nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez niego Ew. Jana 14,6.
Jan mówił że właśnie w tym celu napisał swoją ewangelię, by wszyscy wierzyli że Jezus jest Synem Bożym Ew. Jana 20,30-31; Jana 10,37-38.
Bóg Ojciec wielokrotnie potwierdzał, że właśnie to Pan Jezus jest posłanym przez Boga Zbawicielem. Potwierdził to poprzez, kometę, gwiazdę, która wskazywała drogę mędrcom, przez dziewicze poczęcie, przez spełnione proroctwa, przez aniołów zwiastujących pasterzom, przez Jana Chrzciciela którego posłał przed służbą Pana Jezusa. Potwierdził to przez chrzest i jak przemówił Bóg z nieba (Mat 3,16-17), potwierdził to Bóg przez wszystkie cuda, zmartwychwstanie Łazarza, potwierdził przez zmartwychwstanie Pana Jezusa i posłanie Ducha Św. Potwierdza to cały czas, przez to, że obdarza nowym narodzeniem tych którzy w Pana Jezus uwierzą

Zastosowanie:
1.      Czy wierzymy całym sercem w to świadectwo, które przekazali nam apostołowie?
2.      Czy dajemy odpór bajkom przez które diabeł próbuje atakować naszą wiarę?
3.      Czy wykorzystujemy nasze osobiste świadectwo do głoszenia wiary w Chrystusa?

1.12.2018

Walka Pana Jezusa w Getsemane Ew. Mateusza 26,36 – 46



„Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy. Wszystko było przed nami i nic nie mieliśmy przed sobą. Dążyliśmy prosto w stronę nieba i kroczyliśmy prosto w kierunku odwrotnym”.
W taki o to dziwny sposób pisał Charles Dickens o rewolucji francuskiej przedstawiał ją jako wielką porażkę i niewiadomą, a jednocześnie czas nowych nadziei i możliwości. Cytat ten dobrze oddaje czas śmierci Chrystusa. Możemy powiedzieć, że właśnie miała nadejść najczarniejsza chwila w historii ludzkości, wszystko miało się skończyć. Syn Boży, ten który przyszedł do swoich, do swojego stworzenia, do tych których umiłował został zdradzony, za chwilę będzie pojmany, a później w wyniku swingowanych dowodów i fałszywych świadków zostanie ukrzyżowany umierając rozpostarty na drzewie jak złoczyńca. A jednocześnie ta chwila jest najlepszą chwilą w historii ludzkości, jest najlepszą chwilą dla wszystkich chrześcijan, bo przecież przez jego śmierć mamy zbawienie, odpuszczenie grzechów i zmiłowanie, którego dostąpiliśmy Przez Krew Krzyża Jego (Kol 1,20). Gdyby śmierć Pana Jezusa się nie wydarzyła, to nie byłoby dla nas żadnej nadziei, żadnego przebaczenia i żadnego miłosierdzia. Wiemy, że Jego śmierć to nie przypadek, ale spełnienie odwiecznego Bożego planu ratunku ludzkości.
Po kolacji Paschalnej i rozmowie z uczniami, gdzie mówił że wszyscy się Go zaprą Pan udaje się z nimi na spoczynek do ogrodu Getsemane. Ale Jezus doskonale wie, że żadnego odpoczynku nie będzie, że za chwile zostanie aresztowany, a uczniowie go pozostawią. Ogród Getsemane do którego idą dosłownie oznacza tłocznie lub prasę oliwną. Było to miejsce, które Chrystus i Jego uczniowie doskonale znali, bo wcześniej zatrzymywali się  tam (Jan 18,2). Prawdopodobnie był to ogród, który należał do jakiegoś zaprzyjaźnionego z Jezusem człowieka i znajdował się pod drugiej stronie doliny Cedronu u podnóża Góry Oliwnej. Jako ciekawostkę dodam, że ten ogród jest do dzisiaj i rosną tam jedne z najstarszych drzew liściastych na ziemi. Obecnie ogród jest ogrodzony i można go podziwiać za płotu. Naukowcy przebadali trzy z ośmiu drzew, które tam rosną i dowiedzieli się że pochodzą one z końca XI i początku XII wieku oraz mają wspólny kod genetyczny. Prawdopodobnie zostały przeszczepione z jednego drzewka, które mogło być uważane przez Krzyżowców, którzy w tamtym czasie zajmowali Jerozolimę za drzewo, które pamiętało czasy Chrystusa. Ale my wiemy, że to nie drzewa są ważne dla naszej wiary, ale historyczny fakt tego, co Pan Jezus dla nas uczynił. Miejsce, gdzie On się modlił w ostatnich dniach, gdzie podjął ostatnią swoją duchową walę ma kierować nasze oczy na Pana Jezusa.
I chciałbym zwrócić dzisiejszego ranka waszą uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, powiemy sobie jak Pan Jezus radził sobie wobec pokus i jak my powinniśmy sobie z nimi radzić. Po drugie, powiemy sobie, co to znaczy, że duch ochoczy, ale ciało mdłe. I po trzecie   zawsze powinniśmy być gotowi przyjąć na siebie Bożą wolę, nawet jeśli trudna i ciężka do zaakceptowania jak to uczynił Chrystus.

 Pan Jezus Chrystus naszym przykładem radzenia sobie wobec pokus
Widzimy w tym fragmencie Pana Jezusa takiego jakiego nie możemy go zobaczyć przez cały okres Jego służby. Widzimy Go w wielkiej depresji, w wielkim śmiertelnym boju, tak że jak to, mówi Ewangelista Łukasz w 22 rozdz. podczas modlitwy pot Jego niczym krople krwi spływał na ziemię. Dzisiaj lekarze już wiedzą, że pod wpływem wielkiego stresu naczynka krwionośne pod skórą mogą pękać i człowiek będzie się pocił potem zmieszanym z krwią.  Z pewnością dla naszego Pana to jest najtrudniejsza chwila i największa próba w Jego służbie. Jak mówił Pan Jezus w 14 rozdz. Ew. Jana, że nadchodzi władca tego świata, przychodzi na niego największy atak szatana jakiego kiedykolwiek doświadczył podczas swojego życia. Wiemy, że diabeł od początku chciał skłonić Pana Jezusa, by zszedł z drogi posłuszeństwa Bogu, zszedł z drogi Krzyża. Tak też było tym razem, diabeł kusił Go, by nie poddał się woli Ojca, ale żeby uciekł, stchórzył, ratował się, jednak Pan Jezus do samego końca walczył o to, by pozostać całkowicie wiernym Bogu. Musiało tak być, by Jego ofiarna śmierć została przyjęta jako przebłaganie za nasze grzechy. Gdyby tylko w jakikolwiek sposób, choćby minimalny okazał nieposłuszeństwo swojemu Ojcu, to nie byłby już bezgrzeszny i nie mógłby zapłacić za nasz grzech, ale musiałby zapłacić za swój.
Widzimy go, że gdy przybyli do ogrodu, On nie poszedł odpoczywać, ale wiedząc co ma na Niego przyjść poszedł się modlić. Powiedział do uczniów, pozostańcie tutaj, a ja odejdę i tam będę się modlił (w. 36). Odszedł dalej, wziął ze sobą trzech uczniów, Piotra, Jakuba I Jana, by walczyć w modlitwie. I gdy On mówi do nich, że pójdzie się modlić, to używa wzmocnionej formy greckiego słowa oznaczającego modlitwę. Zwykłe greckie Słowo na modlitwę, to słowo euchomai, a Pan Jezus używa tutaj słowa proseuchomai co oznacza, że ja pójdę wylać moje serce przed Bogiem, będę miał społeczność z Ojcem. On pragnął i chciał mieć głęboki czas społeczności z Bogiem przed swoją śmiercią. On wiedział doskonale, że w tym czasie w czasie tej największej próby, potrzebuje nie tylko się modlić, ale potrzebuje by ta społeczność z Ojcem, ta modlitwa była wyjątkowo głęboka i gorliwa. Pan Jezus wiedział, że żeby przejść tą próbę, to potrzebuje być posilony i umocniony przez Ojca. Gdy czytamy relacje ewangelisty Łukasza o tych wydarzeniach, to dowiadujemy się, że w trakcie modlitwy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go (Łuk 22,43). Chociaż Jezus był Bogiem, to też był człowiekiem i był poddany słabościom jakim poddani są ludzie, był zmęczony, odczuwał łaknienie, musiał odpoczywać, spać, można było go zranić i zabić, odczuwał lęk i obawy, doświadczył tego wszystkiego czego my doświadczamy z wyjątkiem grzechu. Dlatego jako człowiek, jako sługa Boży z krwi i kości potrzebował posilenia przez Boga Ojca.
Jest to wspaniały przykład dla nas jak zachowywać się w chwilach prób i pokus. Wydaje mi się, że często wielu chrześcijan jest zupełnymi ignorantami w tej dziedzinie, mówimy dużo o Bożej mocy, pragniemy być silnymi wierzącymi, chcemy by Bóg nas używał i oczywiście chcemy doświadczać zwycięstw w naszym życiu duchowym, ale ile robimy, by rzeczywiście to miało miejsce? Czy naśladujemy naszego Pana w tym jak on zmagał się z obawami, lękiem i pokusami? Pomyślmy chwilę, jeśli Syn Boży musiał gorliwie się modlić by zwyciężyć w chwilach prób, pokus, obaw i zniechęcenia, to czy my możemy doświadczać zwycięstw bez takiej modlitwy, bez społeczności z Bogiem, bez Jego posilenia? Oczywiście nie i tego Pan Jezus chce nauczyć swoich uczniów i nas. Chce nas nauczyć, że regularna modlitwa tym bardziej gorliwa im bardziej dotkliwe są doświadczenia jest konieczna, by zwycięsko przejść nasze próby, pokusy, lęki, obawy, zniechęcenie i cokolwiek innego co miałoby nas spotkać, a jest zagrożeniem dla naszego życia duchowego. Zobaczmy w jaki sposób On tego uczy swoich uczniów.
Najpierw czytamy, że zabrał ze sobą na modlitwę Piotra Jakuba i Jana (w. 37) i odszedł dalej z nimi w głąb ogrodu, by się modlić. Chciał żeby widzieli Go w tym ostatnim boju i chciał, by oni nauczyli się, że w takich sytuacjach jak ta, potrzebują wsparcia Boga. Pan chciał, by uczniowie nauczyli się zdawać sprawę ze swojej ludzkiej słabości. Jeszcze przed chwilą, może godzinę wcześniej wszyscy zgodnie mówili, że są tak silni, tak mu oddani, tak wierzący, że nie zostawią Go, a nawet są gotowi iść z nim na śmierć. Ale Pan Jezus biorąc ich na modlitwę, daje im komunikat - tak naprawdę nie wiecie co mówicie, siła by wytrwać w próbie nie bierze się z was, waszych chęci, czy deklaracji, ale bierze się od Boga. Człowiek jest słaby i w duchowych bitwach musi polegać na Bogu. Póki nie nauczycie się tego, nie będziecie mogli być tacy jacy chcecie być i mówicie, że będziecie. Musicie nauczyć się ufać Bogu, zdać się na Niego w modlitwie, szukać u Niego wsparcia, bo modlitwa jest przyznaniem się do zależności od Boga. Więc On pozwala im patrzeć na siebie w tych ostatnich chwilach, na Jego modlitewny bój w Jego najtrudniejszym momencie służby. Oni idą z Nim w głąb ogrodu, ale nie modlą się razem z Nim. On odchodzi kilkanaście kroków dalej (w. 39) i tam modli się samotnie, a im przykazuje by także się modlili. Jednak oni nie robią tego, jest późno w nocy, są zmęczeni, więc zasypiają, ale Pan przychodzi i napomina ich:
Mat 26,40 I wrócił do uczniów, i zastał ich śpiących, i mówił do Piotra: Tak to nie mogliście jednej godziny czuwać ze mną?
On mówi, musicie czuwać, musicie się modlić jeśli chcecie zwyciężyć w tej próbie i daje im kolejną zachętę
Mateusza 26:41  Czuwajcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie…  
Inaczej mówiąc czuwajcie przez modlitwę zdajcie się na Boga, by diabeł was nie pokonał, by grzech was nie zwyciężył, by strach nie wziął nad wami góry. I gdy Przyjrzymy się służbie Pana Jezusa, to zobaczymy, że On przechodził swoje próby przez Ufność w Słowo Boże i modlitwę. Jeśli chcemy prowadzić zwycięskie życie chrześcijańskie, to Bóg dał nam potężną duchową broń, swoje Słowo którego mamy się uchwycić wiarą i modlitwę przez którą posila naszego ducha.
Tak też pisał ap. do Efezjan o duchowej walce, kazał wziąć miecz ducha, którym jest Słowo Boże, a o modlitwie napisał
Efezjan 6:18  W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych.
I zauważmy jak Pan Jezus i ap Paweł mówią o modlitwie, że gdy się modlimy, to czuwamy. Chodzi o to, że modląc się nie pozwalamy diabłu i pokusom pokonać nas. Dzięki modlitwie do Boga nasze duchowe zmysły są wyostrzone, a nasza duchowa gorliwość wzmaga się. Również Piotr mając na myśli modlitwę podobnie nas wzywa w swoim liście
1 Piotra 4:7  Lecz przybliżył się koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić.
1 Piota 5:8  Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć.
I oczywiście nie chodzi o to, że sukces leży w samej modlitwie. Modlitwa jest jedynie narzędziem, ale narzędziem, niezbędnym przez które Bóg działa i nas posila, zwycięstwo przychodzi od Boga, ale przez modlitwę.
To jest przesłanie naszego Pana dzisiaj dla nas, czuwaj modląc się i nie ustawaj, byś nie popadł w pokuszenie, byś nie uległ diabelskim namowom do grzechu, czy słabościom własnego ciała. Czuwaj modląc się, by być posilonym przez Pana, dzięki temu jesteśmy wrażliwi na duchowe sprawy duchowo i mamy trzeźwe Boże spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Prawda jest taka, że często upadamy, bo lekceważymy wezwanie naszego Pana i zamiast się modlić, to śpimy. W Biblii nie znajdziemy żadnego fragmentu, który by mówił że mamy uciekać przed diabłem, ale Biblia mówi przeciwstawcie się diabłu wiarą w modlitwie, a ucieknie od was. Jak my walczymy z diabelskimi pokusami do grzechu? Jak walczymy z naszymi obawami z naszym lękiem i strachem? Jak walczymy ze światem i z tym wszystkim co pragnie odwieść nas od Boga? Czy padamy na swoje kolana jak czynił to Syn Boży, jak czynił to Hiob, jak czynił to Hiskiasz, Abraham, ap Paweł i wielu innych? Czy modlimy gorliwie wierząc i wiedząc, że w ufności Bogu nasza siła?    


Duch ochoczy, ale ciało mdłe
Druga zaś rzecz jest taka, że duch do modlitwy może być ochoczy, ale często ciało jest mdłe, co Pan Jezus mówi w 41 wierszu. Uczniowie choć wiedzieli, że mają się modlić, to jednak nie uczynili tego i wiemy jak się to skończyło. Gdy doszło do decydującego momentu, by stanąć po stronie Pana Jezusa, to uciekli, a jeden z nich w sposób zdecydowany wyparł się Go. Po prostu poddali się fizycznemu zmęczeniu po ciężkim tygodniu służby i ulegli przygnebiającej smutnej atmosferze, która była pośród nich wyczuwalna z powodu zbliżającej się śmierci Pana Jezusa. Jeśli kiedykolwiek powinni walczyć ze zmęczeniem i starać się za wszelką cenę poświęcić czas na modlitwę, to właśnie teraz.  Widzimy, że za każdym razem, gdy Pan Jezus do nich wracał od modlitwy, to zastawał ich śpiących. Wzywał ich do czuwania, znów się oddalał, by oddać się modlitwie, ale jak przychodził znowu spali. I tak trzy razy, oddalał się i przychodził do nich zastając ich pogrążonych we śnie. Pomimo Jego napomnień, pomimo Jego wezwań wciąż poddają się zmęczeniu i odpuszczają sobie duchową walkę kosztem snu.  I jak studiowałem ten fragment, to zdałem sobie sprawę, że oni byli zupełnie nieświadomi tego jak ważne wydarzenia teraz mają miejsce. Lekceważyli jego wezwania i ulegli zmęczeniu, bo nie rozumieli, iż biorą udział w największej duchowej bitwie wszechczasów.
Ale to co spotkało uczniów, często spotyka wielu chrześcijan, duch jest ochoczy, mają pragnienie, mają szczere motywację, chcą być bisko Boga, chcą mu służyć, chcą widzieć jak Bóg we wspaniały sposób działa w ich życiu, ale poddają się swojemu zmęczeniu, zniechęceniu i zamiast czynić to, do czego Bóg nas wzywa pozwalają na to, że dzieje się to, czego pragnie ich ludzka natura. Powiedzmy że jest czas na modlitwę w Zborze, ale ktoś przyszedł z pracy zmęczony, jeszcze jakieś kłopoty się wydarzyły, domowe obowiązki i gdy należało iść na modlitwę, to doszedł do wniosku że jest zmęczony i może pójdzie następnym razem. A następnym razem jest podobnie i tak potrafimy odpuszczać sobie z wieloma rzeczami z grupą biblijną z nabożeństwem z ewangelizacją, ze służbą w zaborze z ofiarnością z modlitwą o bliskich, z domowym czytaniem i studiowaniem Słowa Bożego z uczeniem naszych dzieci bojaźni Bożej, a później wielu się dziwi, że ich życie duchowe jest słabe lub rozleciało się. Zamiast walczyć ze zmęczeniem z pokusą i wszystkim tym, co chce zabrać nasz czas poświęcony na Boga i Boże sprawy i nie poddawać się zniechęceniu, to pozwalamy na to, że tak się dzieje. Pamiętajmy że w naszym ciele jest wiele ludzkich namiętności, które same w sobie nie muszą być złe, ale muszą być poddane Bogu, bo jeśli nie będą, to doprowadzą do naszego grzechu i upadku.  Zauważmy, że często nie stosujemy takich wymówek, gdy chodzi o nasze obowiązki, gdy chodzi o naszą pracę, zajęcia dla dzieci, rozliczenie z urzędem skarbowym, załatwianie spraw urzędowych czy inne. Wiemy że te rzeczy muszą być zrobione i pomimo zmęczenia, pomimo czasami zniechęcenia, czy tego że coś jest trudne, robimy to co trzeba. Tym bardziej powinniśmy zachowywać się podobnie w stosunku do Boga, pomimo zmęczenia naszego ciała, czy jakiegoś zniechęcenia robić to, co należy. Jeśli traktujemy jako ważne sprawy naszego ciała, które mają tymczasowy charakter, to o ileż poważniej powinniśmy traktować sprawy ducha, które są wieczne.
Musimy też być świadomi, że istnieje wewnętrzny duchowy konflikt w życiu człowieka odrodzonego z Ducha Św. który opisuje Ap. Paweł w 7 rodz. listu do Rzymian, że często ma dobre pragnienia, ale wykonania tego co dobre brak (Rzym 7,18). Toczy się duchowa wojna w sercu każdego z nas, ciało chce swego, tego co jest przeciwne Bogu, a nasz odrodzony duch pragnie Bogu służyć. I takie zmaganie będzie przez całe nasze życie chrześcijańskie i ono się dopiero skończy, kiedy Pan nas wyzwoli z tego ciała. Ale ap. Paweł podaje nam receptę jak sobie z tym radzić w liście do Galacjan, kiedy mówi żeby postępować według Ducha, a wtedy nie będziemy pobłażali cielesnym żądzom (Gal 5,17-18). Dzisiaj rozwiązaniem na ten duchowy konflikt jest nasze posłuszeństwo. Ciało jest często mdłe, ale obudźmy je naszym duchowym zapałem i nie pozwólmy, by ono decydowało o kierunku naszego życia   

Gotowość przyjęcia Bożej woli
I trzecia ostatnia rzecz o której chce dzisiaj powiedzieć, to że idąc za przykładem Pana Jezusa powinniśmy uczyć się od Niego zawsze wypełniać Bożą wolę. Wypełnianie Bożej woli powinno być w naszym życiu największym priorytetem. Widzimy naszego Pana w sytuacji w której bardzo się zmaga z tym co ma na niego przyjść. On trwoży się, smuci, poci krwią i przeżywa wielkie utrapienie. Wątpię, czy Pan Jezus bał się Krzyża jako fizycznego cierpienia w swojej agonii. Wiemy że wiele osób w historii ludzkości bardzo dzielnie znosiło śmierć pomimo największych cierpień. Chrześcijanie w historii Kościoła często umierali z uśmiechem na ustach wiedząc, że teraz otrzymają nagrodę od swojego Pana. To więc teraz ich Pan miałby być mniej dzielny niż oni? W moim przekonaniu Pan Jezus przede wszystkim bał się oddzielenia od swojego Ojca z którym wiecznie był złączony i przyjęcia na siebie Bożego gniewu oraz tego, że musi ponieść grzech wielu. Jego święta Boża natura, czuła obrzydzenie do wszelkiego grzechu, a teraz musi stać się On grzechem za nas.  To było głównym powodem Jego smutku i utrapienia, że przyjdzie chwila kiedy Ojciec odwróci od Niego swoje oblicze, kiedy straci z nim więź, kiedy będzie musiał wypowiedzieć Słowa „Boże mój, Boże mój czemuś mnie upuścił” (Mat 27,46).
 To więc teraz, gdy On się modli „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie” (w. 39) to jest coś takiego w Jego ludzkiej naturze, co chciałoby uciec od Krzyża, ale zaraz dalej dodaje, wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.
Odkłada On na bok swoje ludzkie pragnienia, przeciwstawia się pokusom uniknięcia Krzyża. Kusiciel do Niego mówi unikaj Krzyża, nie musisz cierpieć wszak Jesteś Synem Bożym, ale Pan Jezus mówi, nie moja wola, nie tego czego ja chce, nie to, co jest łatwiejsze, ale uczynię to czego pragnie Ojciec. Widzimy jak tu objawia Jego doskonałe posłuszeństwo, kiedy odrzuca, to, co On mógłby chcieć jako człowiek, a wybiera wolę Ojca
Nie chodzi o to, że Pan Jezus chciał czegoś innego, co chciał Ojciec, ale chodzi o to, że całkowicie poddał swoją wolę pod posłuszeństwo Bogu.
W Ew. Jana 12:27 On mówi tak:  „Teraz dusza moja jest zatrwożona, i cóż powiem? Ojcze, wybaw mnie teraz od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę”.
Pan Jezus mówi, że chociaż się boje, chociaż ogarnia mnie lęk i strach, to nie mogę uciec od Krzyża, bo w tym celu przyszedłem na ziemię. Nie ma konfliktu między Jego wolą, a wolą Jego Ojca, wprost przeciwnie Pan pokazuje, że jest całkowicie zgodny z tym, czego pragnie Bóg. Prosił Ojca, by ten kielich Go minął o ile to jest możliwe (w 39). Gdy już wiedział że nie ma innej drogi, że jedyna droga do zbawienia grzeszników wiedzie przez Jego śmierć, to całkowicie poddał się temu, co miało na Niego przyjść. Pan mówi w 42 wierszu, że skoro Jego śmierć jest jedyną drogą do pojednania ludzi z Bogiem, że taka jest Boża wola, to niech się tak stanie, to On tego chce.
Tu zauważmy że nie ma innej drogi do zbawienia jak tylko przez Chrystusa, przez wiarę w ofiarną Jego śmierć. Sam wszechmogący Bóg nie miał innej drogi, nie miał innej możliwości zbawiania grzeszników jak jedynie przez ofiarną śmierć Jezusa. To więc odrzucanie Chrystusa próba zastąpienia Go inną osobą, Marią, świętymi, ludzkimi uczynkami, innymi religiami jako droga do nieba jest strasznym obrażaniem Boga. Jest strasznym obrażaniem Boga, bo Bóg nie oszczędził własnego Syna dla zbawienia ludzi, a teraz miałby kogoś zbawić bez Niego? Nie, to byłoby gorsze poniżenie dla Chrystusa niż to, które musiał znieść na Krzyżu!
Chciał wypełnić w doskonały sposób wolę Bożą i to pragnienie, to staranie naszego Pana powinno być staraniem każdego wierzącego chrześcijanina. Jest wspaniała pieśń którą kiedyś śpiewałem „twe drogi są najlepsze, najlepsze dla mnie są, ty Panie wiesz najlepiej co dla mnie dobre jest”.
Jeśli coś jest dla nas dobre w oczach Boga, jeśli Bóg do czegoś nas wzywa w swoim Słowie to nigdy nie powinniśmy tego unikać, ale całym sercem powinniśmy dążyć za przykładem Pana Jezusa do wypełnienia Bożej woli. Musimy uznać, że Bóg doskonale wie co jest dla nas dobre i mieć zadowolić się tym co On na nas nakłada. I nie mam na myśli tylko sytuacji kiedy Boża wola w naszych oczach jest łatwa dla nas do przyjęcia, ale również wtedy, kiedy Boża wola jest dla nas trudna do zaakceptowania i psuje nasze palny. Pan Jezus jest tutaj dla nas niedoścignionym przykładem kiedy powiedział, „nie tego co ja chcę, ale tego co ty Ojcze”. A w modlitwie Pańskiej modlimy się „bądź wola twoja”, chrześcijanie pragną by Boża wola wypełniła się na świecie, ale również wypełniła się w ich życiu. Czy to jest nasze pragnienie, by być posłusznym Bożej woli jak był posłuszny Pan Jezus? A jeśli tak, to na ile potrafimy zrezygnować z tego czego my pragniemy i przyjąć to co chce Bóg. Niekiedy mamy już gotowe plany naszego życia, naszych postanowień i ciężko nam dostroić je do Bożej woli, gdy okazuje się, że są one z nią w sprzeczności. Czy potrafimy w chwilach pokus powiedzieć, Ojcze nie moja wola, ale twoja niech się stanie.

Podsumowując:
1.      Po pierwsze Pan Jezus uczy nas, że w chwilach pokus, prób, ataków diabelskich zniechęcenia i wszystkiego co odrywa nas od Boga powinniśmy być skupieni na modlitwie. Wiara w Boże obietnice i modlitwa, daje nam zwycięstwo we wszystkich pokuszeniach.
2.      Po drugie pamiętajmy, że duch ochoczy, ale ciało mdłe dlatego nie poddawajmy się temu, czego pragnie nasze ciało i nie odpuszczajmy sobie, ale przez posłuszeństwo Panu pokonajmy zmęczenie i zniechęcenia i wykonujmy nasze duchowe obowiązki.
3.      I po trzecie starajmy się na wzór Pana Jezusa pragnąć Bożej woli i wykonywać ją nie tylko wtedy kiedy jest łatwa, ale też wtedy, kiedy jest trudna i niesie ze sobą cierpienie, odrzucenie, smutek, czy brak akceptacji. Amen        

24.11.2018

Cztery Zasady skutecznej służby dla Boga Dzieje Ap 20,17 – 21



Zakładanie nowego zboru, to zawsze wyzwanie, nie wiemy czego się dokładnie spodziewać, jak nasza praca będzie się rozwijać, czy nawet -  co dokładnie mamy robić i musimy w sposób szczególny liczyć na prowadzenie Ducha Św. Jest to wyzwanie, które nie jest łatwe i wymaga poświęcenia, często bardziej wytężonej pracy, skupieniu swoich wysiłków na celu i zajęcie się tym co najbardziej istotne, by ukończyć dzieło. Wiele osób zaczyna różne przedsięwzięcia, ale ich nie kończy. Mamy wiele niedokończonych budowli, niedokończonych projektów artystycznych, projektów biznesowych, czy niedokończonych książek, ale wierzę że Bóg chce, gdy podejmujemy się jakiegoś dzieła, jakiejś służby, by została ona ukończona i przyniosła dobry owoc.
Świadectwo apostoła Pawła o służbie w Efezie z naszego fragmentu jest przedstawieniem takiego dokończonego działa. Widzimy jak on to robił, jak się starał, jak walczył, jak wykorzystywał czas, który Bóg mu dał, by osiągnąć cel.
I wierze, że tam gdzie Bóg nas postawił, tam też jest nasza odpowiedzialność, nie jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie Zbory na całym świecie, nie jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie zbory w Polsce, nie jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie Zbory w naszym mieście, ale każdy z nas jest odpowiedzialny przed Bogiem, za ten Zbór w którym jest i służy oraz za pracę którą nam Bóg powierzył.
Chciałbym się skupić z na podstawie naszego dzisiejszego fragmentu Słowa Bożego, na czterech zasadach skutecznej służby dla Boga, byśmy mogli zobaczyć jak apostoł Paweł zmierzał do celu w swojej pracy.

Troska o Zbór
Po pierwsze widzimy, że Paweł przez okres swojej służby w Efezie cały czas troszczył się o Zbór o ludzi których Bóg mu powierzył. Zwróćcie uwagę na to, co on powiedział do tej starszyzny Efeskiej „Wy wiecie od pierwszego dnia, gdy stanąłem w Azji, jak byłem przez cały czas z wami (w 18)”
Co to znaczy że Paweł był z nimi? Wyjaśnienie znajdujemy dalej w 31 wierszu
 Dzieje Ap 20:31  Przeto czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami napominać każdego z was.
Widzimy że Pawłowi zależało na tym zborze na tych osobach, które były jego częścią. Przez cały okres swojej służby ze łzami z obciążonym sercem i wielką troską nauczał ich, zachęcał, pokrzepiał, pomagał w problemach i rozterkach, by właściwie mogli rozwijać się w swojej wierze.
On mówi, że ciągle byłem z wami, byłem pomocny, byłem dostępny, byłem zaangażowany zarówno w dzień jak i w nocy, by zbór właściwie mógł wzrastać. Gdyby Paweł zajął się głównie swoimi prywatnymi sprawami, gdy przybył do Efezu i na to poświęcał najwięcej troski i najwięcej czasu, to Zbór nigdy by tam nie powstał.
Cały nowy Testament ma bardzo wiele do powiedzenia na temat troski o Zbór, troski o braci i siostry i wszystkich tych którzy są pod opieką Zboru. W sposób szczególny te pouczenia są skierowane do tych, którzy przewodzą kościołowi, ale również i do nas wszystkich. Jeśli chcemy żeby kościół się dobrze rozwijał wszyscy razem solidarnie musimy się o niego troszczyć, modlić i go wspierać.
I w związku z tym chciałbym przypomnieć nam kilka praktycznych zasad w jaki sposób mamy troszczyć się o Zbór.


W liście do Rzymian czytamy
Rzymian 15:1  A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych.
Jedna z praktycznych zasad, to ci którzy mają dojrzałą silną wiarę i zrozumienie w wielu kwestiach  powinni w sposób szczególny wspierać tych, którzy w swojej wierze w Jezusa Chrystusa są słabi, mają wiele wątpliwości, potykają się lub są na początku drogi zbawienia. Silni nie powinni chlubić się swoją silną wiarą, czy pogardzać tymi których wiara nie jest jeszcze tak dojrzała, albo myśleć tylko o sobie - a inni? Co mnie obchodzą inni - niech sobie radzą. Nie, to nie jest troska o Zbór, silni powinni swoje poznanie,  zrozumienie, czy zaufanie do Pana Jezusa wykorzystać na podtrzymywanie i zachęcanie tych, którzy się gorzej mają w swoim podążaniu za Chrystusem.  
Inna praktyczna zasada podobna do tej znajduje się w liście do Galatów
Galacjan 6:1  Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.
2  Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.
Inaczej mówiąc, Paweł zachęca, pomagajcie sobie wzajemnie, bądźcie wyrozumiali dla tych, którzy upadają, poprawiajcie ich,  ale czyńcie to w taki sposób, by oni wiedzieli że chcecie im pomóc, a nie zaszkodzić. Chrystusowy zakon o którym mówi Paweł, to służba w miłości i poświęceniu dla innych jak służył nam nasz Pan o czym wspomina list do Filipian
Filipian 2:4  Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze.
5  Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie,
6  Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu.
7  Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem,
8  Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej.
9  Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię.
Postawa troski, służby oraz poświęcenia wobec braci sióstr w zborze szczególnie podoba się Bogu,  i możemy być pewni że w sposób obfity Bóg to wynagrodzi każdemu, który tak czyni. Możemy być również pewni, że żaden Boży Zbór nie powstał bez takiego zaangażowania. Pan Jezus powiedział, że świat będzie poznawał chrześcijan po miłości wzajemnej (Jan 13,35). Bracie siostro jaka jest twoja miłość, do zboru, do zborowników, do braci i sióstr, czy troszczysz się o nich, czy pomagasz im w ich słabościach, czy starasz się nosić ich ciężary, czy jesteś dla nich wyrozumiały, czy zachęcasz ich poprzez swoje życie do trwania w Chrystusie, bo taki jest sens słów Ap Pawła „byłem przez cały czas z wami” (w 18).

Gotowość do ciężkiej służby w pokorze
Kolejną rzeczą w służbie Chrystusowi, która prowadzi nas do sukcesu jest gotowość do znoszenia wielu cierpień i doświadczeń w pokorze o czym apostoł Paweł mówi w 19 wierszu.
Dzieje Ap 20:19  I jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które na mnie przychodziły z powodu zamieszek Żydów,
Musimy być świadomi, że służba dla Pana niesie ze sobą wiele trudności, bo jak Słowo Boże mówi, nie walczymy z ciałem i krwią, ale z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich (Efez 6,12). Diabeł jest niestrudzony w swojej pracy, by nas pognębić i zniechęcić do dalszych działań, by ludzie nie usłyszeli ewangelii i nie zostali zbawieni. Dlatego w służbie dla Pana musimy być przygotowani na różnorakie problemy. Musimy być przygotowani, że często będziemy służyć Bogu wśród łez i doświadczeń jak mówił o swojej służbie ap. Paweł. Chrześcijanie takie doświadczenia powinni przyjmować z pokorą, nie buntować się przeciwko Panu, przeciwko służbie i nie porzucać jej, ale cierpliwie znosić przeciwności w nadziei, że Bóg ze wszystkich nas wyrwie. Pokora o której mówi ap. Paweł to uległe poddanie się Bożej woli jeśli nawet Boża wola jest dla nas trudna i przykra. W takich sytuacjach ufamy Bogu, że ma w tych doświadczeniach dla nas jakiś swój cel, którego obecnie nie znamy.
Maksyma ap. Pawła była taka, że nie mam nic przeciwko cierpieniu, nie mam nic przeciwko doświadczeniom, nie miał nic przeciwko uciskowi, bo wierzył że moc Boża w słabości się objawia. Gdy przyjrzymy się uważnie Bożej historii, to zobaczymy że wszystkie wielkie Boże dzieła rodziły się w bólach i doświadczeniach. Noe by ocaleć musiał przejść potop. Abraham, by mieć syna musiał czekać wiele lat, tak że w końcu się zestarzał i tak samo Jego żona. Józef by zostać władcą Egiptu musiał zostać sprzedany przez braci i być w więzieniu. Izrael musiał przebywać w niewoli Egipskiej zanim został wyzwolony. Nasz  Zbawiciel zanim zatriumfował musiał przyjść przez Krzyż, a kościół rodził się w prześladowaniach. 
A z jakiego to powodu płakał ap. Paweł?
Chciałem teraz przywołać kilka sytuacji z życia Pawła, które doprowadzały go do łez i będą doprowadzać i nas, gdy podejmujemy się służby dla Boga, a szczególnie zakładania nowego Zboru. Pierwszy fragment znajduje się w liście do Rzymian 9,2-3
Rzymian 9:2   Odczuwam ogromny smutek i ustawiczny ból w moim sercu.
3   Gotów byłbym dla braci moich być wyłączony i pozostawać z dala od Chrystusa. Są to przecież rodacy moi według ciała.
Widzimy, że Paweł miał wielki smutek z powodu zgubionych ludzi, swoich rodaków i bolał w sercu swoim, że nie chcieli przyjść do Zbawiciela, by otrzymać przebaczenie grzechów. Z pewnością to doprowadzało go do łez. Nie wierzę, że jeśli ktoś kocha Zbawiciela, to nie przejmuje się setkami, tysiącami i milionami zgubionych duchowo mężczyzn i kobiet.
Następnie Paweł płakał z powodu wielu cielesnych chrześcijan.
2 Koryntian 2:4  Albowiem pisałem do was z głębi utrapienia i zbolałego serca, wśród wielu łez, nie abyście zostali zasmuceni, lecz abyście poznali nader obfitą miłość, jaką żywię dla was.
Smucił apostoła Pawła duchowy stan wielu członków zboru, którzy nie rozwijali się w swojej wierze i nie zbliżali do Chrystusa, a wręcz się cofali. Taki duchowy stan wielu wierzących doprowadzał go do łez i sprawił, że miał wiele smutku z ich powodu.
Kolejna rzecz, która doprowadzała Pawła do łez, to fałszywi nauczyciele, którzy często niszczyli zbory i znajdowali posłuch wśród wierzących. Pisząc do Filipian tak o tym mówił
Filipian 3:18  Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego;
Mówił z płaczem, przestrzegał z płaczem przed zwodzicielami, przed tymi którzy może mówili że służą Chrystusowi, a tymczasem służyli diabłu. Tak wyglądała jego służba wśród wielu łez i cierpień, ale był w tym pokorny, ufał Bogu i dzięki łasce Bożej zwyciężył.

Zwiastowanie całej Bożej woli
Następna rzecz dotycząca skutecznej służby o której mówił apostoł Paweł, a która dawała wzrost temu Zborowi w Efezie i powodowała że on się umacniał, to dobre, solidne nauczanie oparte o Słowo Boże.
Dzieje 20:20  Jak nie uchylałem się od zwiastowania wam wszystkiego, co pożyteczne, od nauczania was publicznie i po domach,
I podobna myśl powtórzona w 27 wierszu
Dap 20:27  Nie uchylałem się bowiem od zwiastowania wam całej woli Bożej.
Paweł wierzył, ze Bóg do budowania i napominania chrześcijan używa Słowa Bożego i tym Słowem się posługiwał. Wierzył że ma ono moc, dotknąć człowieka, bo stoi za nim Bóg, Duch Św. i przyznaje się do Niego.
Bóg obiecał nam choćby w Ks. Izajasza  że będzie stał za swoim Słowem
Izajasza 55:10  Gdyż jak deszcz i śnieg spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb,
11  Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.
Więc ap. Paweł wierząc w ponadnaturalną moc Słowa Bożego zwiastował je w każdych możliwych okolicznościach. Zwiastował je publicznie na nabożeństwie i zwiastował je po domach na spotkaniach biblijnych i gdzie tylko była możliwość. Jeśli chcemy by nasze zbory wzrastały, by dobrze i zdrowo się rozwijały, były silne duchowo i przynosiły Bogu chwałę, to z Pawłowym zapałem należy zwiastować Słowo Boże. Wiemy że wiara rodzi się z słuchania, ale nie ze słuchania byle czego, ale Słowa Chrystusowego (Rzym 10,17), nauczania opartego o tekst biblijny. I zwiastowanie Słowa Bożego nie zawsze jest łatwe, bo ludzie nie zawsze chcą go słuchać. Nawet na niektórych spotkaniach zboru, może na tzw. biblijnych spotkaniach, ludzie spotkają się, ale nie otworzą Biblii i nie studiują jej albo nie ma ona tak wielkiego znaczenia. Wprawdzie są razem, trochę porozmawiają, pojedzą jakiegoś dobrego ciasta, napiją się kawy, powiedzą  co u nich słychać, ale bardziej są zainteresowani spotkaniem towarzyskim niż nauczaniem Słowa Bożego. A przecież to Słowo Boże jest tym, co daje nam życie duchowe, zapewnia wzrost w Chrystusie i przynosi oczyszczenie. Gdy Pan Jezus rozmawiał z apostołami podczas ostatniej wieczerzy powiedział, że oni są czyści z powodu Słowa, które im głosił (Jana 15,3).
 Marcin luter kiedyś powiedział na temat reformacji
„Po prostu nauczałem, głosiłem, pisałem Boże Słowo; poza tym nie zrobiłem niczego. A potem, kiedy spałem... Słowo tak osłabiło papiestwo, wyrządzając mu szkodę jakiej nigdy wcześniej nie uczynił żaden książę czy cesarz. Ja nie uczyniłem niczego. Słowo uczyniło to wszystko."
Po prostu zwiastujmy Słowo, tylko tyle i aż tyle. Czyniąc to wierzymy w Jego moc i w Jego działanie dając Bogu szansę posłużyć się nim w naszym życiu.
I Paweł nie tylko zwiastował, ale zwiastował całą Bożą wolę, zwiastował wszystko co chciał Bóg, wszystko co było dla nich dobre i pożyteczne. Z pewnością nie była to nauka co ucho łechce, ale mówił wiele trudnych rzeczy, których być może nie chcieliby oni usłyszeć, czy my nie chcielibyśmy usłyszeć. Mówił o upamiętaniu, wierze, porzuceniu złych uczynkach, poświęceniu, dyscyplinie, oddaniu, czystości, kształceniu liderów, zbawieniu z łaski i wiele innych. Wiemy że znakiem czasów ostatecznych będzie to, że wiele zborów, kościołów nazbiera sobie nauczycieli oczekując od nich, by zwiastowali wyłącznie o tym, co miłe dla ucha, ale nie poruszali spraw trudnych i kontrowersyjnych. Jednak ap. Paweł mówił, że nie uchylał się mówić tego co należy, choć z tego powodu często mógł być nielubiany. Ale czy zależało mu na poklasku u ludzi, czy docenieniu przez Boga? Oczywiście pragnął by Bóg był uwielbiony. I możemy śmiało powiedzieć, że jeśli będziemy starali się zwiastować całą Bożą wole to nie raz, nie dwa narazimy się komuś, kto wolałby pewnych rzeczy nie poruszać, ale mamy to czynić.
  
Poświęcenie w Ewangelizacji
I ostatnia rzecz, która jest ważnym elementem skutecznej służby w naszym dzisiejszym fragmencie, to ewangelizacja. Paweł mówi
Dzieje Ap 20:21  Wzywając zarówno Żydów, jak i Greków do upamiętania się przed Bogiem i do wiary w Pana naszego, Jezusa.
Jeśli pragniemy, by ludzie przyszli do wiary musimy im odważnie zwiastować ewangelię. I to że mówimy do kogoś na temat Boga, czy kościoła wcale nie musi oznaczać , że zwiastujemy dobrą nowinę. Wiele razy spotkałem słyszałem, kiedy chrześcijanie mówili, że dzielili się z kimś ewangelią, a gdy zapytałem - to o czym dokładnie rozmawialiście. Wtedy ktoś odpowiadał, że o Bogu, o różnicach w kościele o duchownych, o różnicach doktrynalnych i innych. Ale to nie była ewangelia. Ewangelia nie dotyczy tego, który kościół jest lepszy, nie dotyczy moralnych zachowań duchownych, obchodzenia świąt, czy pewnych rytuałów.   Ewangelia dotyczy Jezusa Chrystusa, Jego przyjścia i ofiary za grzech na Krzyżu oraz zmartwychwstania. Dotyczy naszego stosunku do tego wszystkiego, co z tym robimy, czy upamiętaliśmy się, czy uwierzyliśmy w Jezusa, czy obmył nas z naszych grzechów i jak Jego zbawcze dzieło wpłynęło na nasze życie. Musimy uczyć się w przekazywaniu ewangelii być skupionym na tym co najbardziej istotne. Na tym, na czym był skupiony apostoł Paweł. Póki ludzie się nie nawrócili, On nie miał im nic innego do zaoferowania jak tylko ewangelię i starał się ją zawsze wyłożyć, by była jak najbardziej zrozumiała i mogła doprowadzić do zbawienia tych, którzy w nią uwierzą. Tak więc Paweł przedstawiał pozytywną stronę ewangelii, mówił o łasce i miłości Boga i Jego miłosierdziu darowanym nam w Jezusie Chrystusie. Ale przedstawiał również negatywną stronę ewangelii, mówił o naszym potępieniu bez Chrystusa, konieczności upamiętania, żalu za grzechy i porzucenia tego co się Bogu nie podoba.  I widzimy że zwiastowanie ewangelii apostoła Pawła było szerokie, On wzywał zarówno Żydów jak i Greków, religijnych jak i oddanych filozofii ludzkiej. Zwiastował gdziekolwiek był i gdziekolwiek mógł, mając nadzieje że Bóg użyje tego przesłania, by przyprowadzić do wiary zgubionych. Po prostu nie wstydził się ewangelii Chrystusowej, bo wierzył że ona jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego kto w nią uwierzy jak czytamy w liście do Rzymian 1,16. Tak i my nie wstydźmy się ewangelii, ale zwiastujmy ją szeroko z odwagą, by mogła ona dotrzeć do ludzkich serc i przemienić je

Podsumowując:
Powiedzieliśmy sobie o czterech zasadach skutecznej służby

1.      Pierwsza jest taka, że mamy troszczyć się o Zbór, zarówno ci co prowadzą jak wszyscy inni, którym zależy na rozwoju zboru.
2.      Druga zasada skutecznej służby dla Boga, to gotowość do cierpliwego znoszenia cierpień i doświadczeń w pokorze. Jeśli Bóg uzna, że dobre jest dla nas doświadczyć nas i służyć Mu w trudnościach, to należy przyjąć to z pokorą i nie poddawać się.
3.      Trzecia zasada skutecznej służby to nauczanie w Zborze Słowa Bożego, całej woli Bożej bez unikania spraw trudnych i drażliwych.
4.      Czwarta, to być gorliwym w szerokim głoszeniu ewangelii zarówno jej pozytywnego przesłania jak i negatywnego nie wstydząc się jej. 

17.11.2018

Porażka uczniów Ew. Matusza 26,31-35



Chcielibyśmy myśleć o sobie, że jesteśmy silnymi chrześcijanami, że nasza wiara jest mocna i nasze podążanie za Panem Jezusem jest stanowcze. Nie raz słysząc o tym jak upadają inni chrześcijanie zastanawiamy jak mogło dojść do tego w ich życiu? Jak to możliwe że tak niegodnie się zachowali i wtedy kiedy powinni dać świadectwo o Chrystusie zaparli się Go? Jeszcze jak byłem młodym chrześcijaninem wielokrotnie podczas naszych społeczności dyskutowaliśmy o tym, jak byśmy się zachowali gdyby przyszło nam położyć życie za wiarę w Jezusa Chrystusa. Wtedy wielu z nas mówiło, że nie tylko byśmy to uczynili dając świadectwo o Chrystusie, ale wręcz chcielibyśmy, by tak się stało, by w ten sposób dowieść swojego oddania dla Pana. Jednak dzisiaj myślę, że te deklaracje z tamtego czasu, były na wyrost i były podyktowane brakiem pokory z mojej strony i niewielkim doświadczeniem chrześcijańskim. Gdyby dzisiaj mnie ktoś zapytał jakbym zachował się w takiej sytuacji, w sytuacji zagrożenia życia, w sytuacji w której znaleźli się uczniowie, to najuczciwiej musiałbym odpowiedzieć, że dokładnie nie wiem, ale mam nadzieje licząc na Bożą łaskę że wystawiłbym dobre świadectwo Chrystusowi. Dzisiaj mogę tak powiedzieć dlatego, że każdy z nas mógłby przypomnieć sobie jakieś zdarzenia z naszego chrześcijańskiego  życia, gdzie zawiedliśmy, gdzie nie daliśmy takiego świadectwa jak powinniśmy, gdzie mogliśmy zachować się lepiej, gdzie mogliśmy coś powiedzieć zamiast milczeć lub bronić prawdy zamiast się z niej wycofywać. Skoro w sytuacjach o dużo mniejszym zagrożeniu niż utrata życia nie zawsze potrafimy dać dobre świadectwo, to jak możemy być całkowicie pewni, że pod groźbą śmierci zachowamy się właściwie?
Po prostu musimy z pokorą przyznać, że chociaż chcielibyśmy być silni, to jednak często jesteśmy słabi i w naszej słabości zawodzimy.
I dzisiaj przyjrzymy się temu jak zawiedli uczniowie, choć wcześniej zgodnie uważali, że nie zawiodą, gdy przyjdzie ten decydujący moment, kiedy powinni opowiedzieć się po stronie Chrystusa.
I wydaje się mi, że pan Jezus uczy uczniów tutaj i nas bardzo ważnej lekcji, którą możemy podsumować w słowach: żeby być silnym, musimy najpierw dowiedzieć się jak jesteśmy słabi. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z naszej słabości nigdy nie staniemy się mocnymi chrześcijanami.
 Podobnie jak każdy sportowiec wybierający się na zawody ma mniej więcej jakieś pojęcie o swojej formie dzięki treningom, testom i wyznaczaniem sobie kolejnych granic, które pokazują w jakim jest miejscu, tak i my powinniśmy wiedzieć jacy naprawdę jesteśmy.
Po tym jak zakończyła się ostatnia Pascha i Pan Jezus ustanowił wieczerzę Pańską uczniowie wraz z Chrystusem wyszli ku Górze oliwnej. Pamiętamy, że było to w czwartek, już po spożyciu posiłku paschalnego, późna noc i w trakcie drogi na spoczynek, Pan powiedział że wszyscy uczniowie tej nocy zgorszą się z Jego powodu i go opuszczą (w 31).Przywołuje tutaj proroctwo ze Starego Testamentu z Ks. Zachariasza 13 rozdz. wiersz 7, gdzie jest napisane
Ocknij się, mieczu, przeciwko mojemu pasterzowi i przeciwko mężowi - mojemu towarzyszowi! - mówi Pan Zastępów. - Uderz pasterza i będą rozproszone owce, Ja zaś zwrócę swoją rękę przeciwko maluczkim.
Prorok Zachariasz w swojej mowie prorockiej  mówi o osądzeniu fałszywych proroków, którzy ciągle zwodzili Izraela i że nadejdzie czas kiedy nie będzie tych zwodzicieli. Ale ten okres będzie poprzedzać uderzenie w Bożego pasterza, który przyjdzie, zanim ten czas nadejdzie. A kto jest tym Bożym pasterzem? Tym Bożym sługą który ma paść owce Izraela? Oczywiście Chrystus, On jest ofiarą za grzech, która umożliwi nowe przymierze i odnowienie narodu w którym już nie będzie fałszywych proroków, bo Jezus jako pasterz stanie na ich czele. Proroctwo które zostało wygłoszone ponad 500 lat przed Chrystusem  mówi, że gdy przyjdą aresztować Jezusa, gdy pasterz zostanie uderzony, to owce rozproszą się, jego uczniowie będą zdezorientowani i zagubieni. Oni są pierwszą fazą tego rozproszenia. Zwątpią czy rzeczywiście mają do czynienia z Mesjaszem, czy On jest tym obiecanym Królem dla Izraela i wybawicielem dla narodu? Zamiast triumfować i objąć władzę zostaje aresztowany jak pospolity przestępca, a ostatecznie stracony na Krzyżu.  

Bóg zna prawdę o mojej wierze
Pan Jezus mówi do nich wyraźnie, wszyscy tej nocy zwątpicie, wszyscy się poddacie, wszyscy mnie opuścicie. Oni oczywiście zapewniają go o swojej lojalności i oddaniu, ale tej nocy mają się przekonać, że wcale nie są tacy silni i nie mają tak wielkiej wiary jak myślą że mają.
I oczywiście to, że Go opuszczą zamiast Jezusa wspierać jest smutne, ale w tych słowach widzę pewne pocieszenie dla wszystkich uczniów Pana. Musimy jasno powiedzieć, że wszyscy zawodzimy, że chcielibyśmy być silni i mocni, chcielibyśmy, by nasza wiara nigdy się nie potykała  i tego nam wszystkim życzę. Ale jednocześnie wiemy, że tak nie jest i pomimo naszych deklaracji, naszych zapewnień o wierności Jezusowi często jesteśmy słabi, bo nasza siła jest w Jezusie Chrystusie, a nie w nas i w naszych postanowieniach. Ale to, co mnie pociesza to, że za nim uczniowie ulegli swojej słabości, zanim zawiedli, zanim dali się podejść diabłu, zanim grzech wziął nad nimi górę, to Chrystus wcześniej o tym wiedział. 
I pocieszenia nie znajduje tylko w jego wiedzy, ale w tym, że choć wie o tym jaki jest naprawdę stan naszego serca. Wie o tym, że często nasze deklaracje są na wyrost, że więcej chcemy niż naprawdę możemy, czy robimy, to On nie przekreśla tych którzy szczerze w Niego wierzą i Go kochają.
Nie przekreślił swoich uczniów wiedząc o tym, że za chwilę za kilka godzin wszyscy Go opuszczą, a ten który wydawał się najbardziej gorliwy zaprał się Go najmocniej.
Słowo Boże uczy nas, że Bóg miłuje prawdę schowaną na dnie duszy (Ps 51,8) i różnica między Judaszem a innymi uczniami była taka, że on w głębi swojego serca nigdy nie kochał Pana, oni natomiast pomimo swojej słabości i zaparcia się Jezusa w swoim sercu kochali Go.
I wygląda na to, że doskonale tą prawdę zrozumiał apostoł Piotr, gdy Później w Ew. Jana w 21 rozdz. Pan Jezus spotyka swoich uczniów i zadaje Piotrowi po zdradzie trzy razy pytanie, czy On go miłuje. Piotr za każdym razem odpowiada że tak, że kocha Jezusa. Jednak gdy go Pan Jezus spytał go trzeci raz, zasmucił się, że tak go dopytuje i powiedział „Panie. Ty wszystko wiesz, Ty wiesz , że cię miłuje” (J 21,17).  
Inaczej mówiąc, Piotr mówi do Pana, Panie ty wiesz jak jest naprawdę. Ty znasz moje serce, ty wiesz, że pomimo tego, że się ciebie zaparłem, to w głębi mojej duszy kocham cię, ale jestem słaby i nie zawsze potrafię tą miłość okazywać tak jak powinienem. I to jest wielkie nasze pocieszenie, że Bóg wie jak jest naprawdę, by wspierać tych, którzy są słabi pomimo ich upadków, by ich wiara mogła dojść do dojrzałości. Ale też wie jak jest naprawdę, by w końcu obnażyć, pychę i zakłamanie tych, którzy udają miłość do Chrystusa. Pan zna nasze serca, On zna tych którzy są Jego i podnosi nawet po ciężkich upadkach.
Trudno nam sobie wyobrazić jak musieli czuć się apostołowie po tym, gdy porzucili Pana Jezusa, ale możemy być pewni że czuli się strasznie źle i mieli okropne wyrzuty sumienia, że wtedy kiedy potrzebował ich najmocniej zawiedli na całej linii.
Jednak zważmy, że Pan Jezus wiedząc o tym jak oni się zachowają, daje im tutaj od razu pocieszenie mówiąc, w 32 wierszu, ale po moim zmartwychwstaniu wyprzedzę was do Galileli.
Ja wiem, że wszyscy się zgorszycie, wszyscy mnie opuścicie i nie będziecie mnie wspierać, ale kiedy już zwyciężę, kiedy zmartwychwstanę, kiedy przekonacie się że naprawdę Jestem Mesjaszem posłanym do Izraela, to spotkamy się w Galilei i wtedy będę dalej was prowadził.
Z jednej strony Pan odkrywa słabość ich wiary, ich grzech, ich starach i  mają się boleśnie przekonać o tym, że ich obietnice i przysięgi niewiele są warte, a z drugiej strony pociesza ich i mówi nie poddawajcie się, nie opuszczę was. Nie zostawię was nawet po tym, gdy się mnie zaprzecie, ale spotkamy się w Galilei. Nadal będę waszym Panem, a wy moimi uczniami.
Tak więc pierwszy nasz wniosek jest taki, że Pan Jezus zna prawdę, wie czy go kochamy, czy udajemy i wedle tej prawdy prowadzi nas. Jeśli szczerze w niego wierzymy, pokutujemy z naszych upadków i pragniemy za nim iść, to pomimo naszej grzeszności nie opuści nas. Ale tak jak uczniów zachęca i pociesza byśmy nie rezygnowali z wiary w Niego, a On nas podniesie i wzmocni nawet po ciężkich porażkach.

Poleganie na sobie
Kolejna zaś rzecz jest taka, że często w naszej wierze zamiast polegać na Chrystusie polegamy na sobie. Piotr uważał że nigdy nie zaprze się Pana Jezusa, twierdził nawet w 33 wierszu, że choćby wszyscy zwątpili, to on nie zwątpi, a nawet jest gotowy umrzeć za Pana. Wielu chrześcijan myśli o sobie, że są bardzo duchowi, że są bardzo gorliwi, że byliby gotowi zrobić wszystko dla Chrystusa. Jest tak do momentu aż nie nadejdzie próba. W trakcie próby mimo najlepszych chęci zawodzą. Dlaczego tak się dzieje? Drodzy jest tak dlatego, że zamiast ufać Panu Jezusowi, możemy ufać naszym zdolnościom, naszej sile, naszym umiejętnościom, naszemu doświadczeniu, naszemu wykształceniu i możemy myśleć, że my sobie poradzimy. Piotr zamiast być skupionym na Chrystusie, ufać Chrystusowi, oprzeć się na Nim i prosić Go by pomógł mu przejść ten trudny okres był skupiony na sobie i dlatego poniósł porażkę. 
Z Ew. Łukasza z 22 rozdziału 31 wiersza dowiadujemy się, że diabeł wyprosił sobie u Boga, by wszystkich uczniów doświadczyć, przesiać jak pszenicę w tym czasie. Wyprosił sobie, by potrząsnąć nimi tak jak jeszcze nigdy wcześniej nie byli wypróbowani. I gdyby nie Pan Jezus i Jego wstawiennictwo za uczniami, to ich wiara po tym upadku, by ustała, ale prosił za nimi, wstawiał się za nimi, tak jak wstawia się za nami, byśmy się nie poddali i mogli za Nim kroczyć.
 W tym trudnym czasie uczniowie powinni w sposób szczególny prosić Pana o posilenie. Później Pan Jezus zachęcał ich w Ogrodzie Getsemane, by modlili się i w ten sposób nie popadli w pokuszenie (Łuk 22,46).  
Jednak Piotr i pozostali nie zdawali sobie sprawy jak wielka próba na nich przyjdzie i że mogą się ostać tylko wtedy, kiedy będą polegali na Jezusie. Nie jesteśmy w stanie wygrać w naszym życiu żadnej bitwy duchowej bez Chrystusa, bez Niego nic uczynić nie możemy jak wiemy z Ew. Jana. Potrzebujemy Jego posilenia, które daje nam przez modlitwę, Jego wstawiennictwa, Jego zachęty która płynie przez Słowo Boże i tego wszystkiego przez co Chrystus nas posila, bo wróg z którym mamy do czynienia jest od nas dużo silniejszy. Szatan nie boi się nas, ale boi się Chrystusa w nas. I rzeczywiście jest tak jak mówi apostoł Paweł, że Boża moc w pełni objawia się w człowieku, w jego słabości (2 Kor 12,9), bo gdy człowiek jest słaby musi całkowicie liczyć na Boga. Wtedy wie, że nie może polegać na swoich zdolnościach, bo ich nie ma. Jednak zamiast polegania na Jezusie w sercu Piotra było wiele pychy, dumy, przeświadczenia o własnej sile i swojej wyjątkowości. I z tego powodu też trudno mu było się uczyć. Często nie słuchał Pana i uważał, że wiele lepiej. Skąd my to znamy, czy nie jest tak, że wiele razy byliśmy krnąbrni, że polegaliśmy na sobie, że chcieliśmy robić po swojemu, iść na skróty, myśląc że z nami będzie inaczej niż z innymi, którzy okazali nieposłuszeństwo. Jednak gdy nie słuchamy Pana Jezusa, zawsze kończy się w ten sam sposób, naszą porażką.
I spójrzmy w jaki sposób Piotr okazywał swoją dumę, która doprowadziła go do upadku.


1.      Po pierwsze zaprzeczał Panu Jezusowi, podważał Jego Słowo.
Pan Jezus powiedział, że tej nocy wszyscy z Niego się zgorszą, wszyscy go opuszczą, wszyscy Go zostawią i zastanie sam. Ale Piotr mówił, nie Panie Jezu jesteś w błędzie, tamci być może tak zrobią, ale ja nigdy tak nie zrobię. Ja to jestem gotowy nawet do więzienia z tobą iść i na śmierć jak czytamy w Ew. Łukasza (Łuk 22,33). A Pan Jezus mówi, nie Piotrze, to nie ja się mylę, to ty jesteś w wielkim błędzie. Nie tylko się zgorszysz ze mnie, ale jeszcze tej nocy zanim kur zapieje w sposób zdecydowany wyprzesz się że mnie znasz. Mówisz mi tutaj, że będziesz najlepszy ze wszystkich, a ja ci mówię Piotrze, że będziesz najgorszy. Ale Piotr został przy swoim i nie chciał przyjąć lekcji od Pana Jezusa. Nie chciał pokornie przyznać, że jest w błędzie, choć po trzech latach z nim miał wiele świadectw, że Jezus nie może się mylić. Ale Jego duma spowodowała, że był odporny na wszelkie pouczenia. Podważanie Słowa Bożego i nie stosowanie się do Niego prowadzi do katastrofy duchowej w życiu każdego z nas. Zasada ta została potwierdzona już w przypadku pierwszych ludzi, gdy diabeł przez zaprzeczanie Słowu Bożemu doprowadził ich do grzechu i śmierci.  
Weźmy sobie do serca zasadę którą Bóg dał Jozuemu, gdy on obejmował przywództwo po śmierci Mojżesza nad Izraelem. Jako młody niedoświadczony przywódca potrzebował fundamentu o który mógłby oprzeć całe swoje życie i Bóg taki fundament mu dał w Ks. Jozuego 1,7-8
Jozuego 1:7  Tylko bądź mocny i bardzo mężny, aby ściśle czynić wszystko według zakonu, jak ci Mojżesz, mój sługa, nakazał. Nie odstępuj od niego ani w prawo, ani w lewo, aby ci się wiodło wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz.
8  Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło.

2.      Po drugie jego duma objawiała się w twierdzeniu, że jest lepszy od innych.
Mówił, że chociaż wszyscy zostawią Pana Jezusa, on z pewnością tego nie zrobi. Choćby się wszyscy z ciebie zgorszyli, ja się nigdy nie zgorszę (w 33). Ja jestem najlepszym chrześcijaninem, ja wierzę najlepiej, ja zawsze mam racje, ja nigdy nie upadnę. Nigdy nie dam takiej plamy jak ten Kowalski! Taka postawa często prowadzi do pogardy wobec innych wierzących, rodzi konflikty i powoduje że jesteśmy ślepi na własne grzechy. Ciągle szukamy potwierdzenia naszego chrześcijaństwa w porównaniu z innymi i zamiast naprawdę szczerze współczuć im w ich upadkach i zmaganiach, to gdzieś w głębi serca cieszymy się, że oni są gorsi od nas. Cieszymy się, bo my w świetle tych gorszych możemy okazać się lepsi. Tylko jeden Bóg wie jak wiele, komentarzy i opinii o innych zostało powiedziane tylko po to, by pokazać jak oni są źli, a jak my jesteśmy dobrzy.
A Słowo Boże uczy nas, że w ogóle nie powinniśmy w taki sposób oceniać naszego chrześcijańskiego życia. Apostoł Paweł napisał do Galacjan 
Galacjan 6:1  Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.
Jeśli ktoś popadł w jakiś grzech, nie myśl o tym „jak on tak mógł, ja nigdy bym tak nie zrobił”. Jeśli On tak uczynił ty też możesz, pilnuj siebie. Dzisiaj  pokusa pokonała twojego brata, ale jeśli nie będziesz czujny jutro pokona ciebie. 
I dalje Paweł do Galatów pisze:
Galacjan 6:4  Każdy zaś niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim.
Nie porównuj się do innych, nie myśl że jesteś od nich lepszym chrześcijaninem, nie patrz w ogóle tak na swoje chrześcijańskie życie. szukaj raczej pozytywnych przykładów które mógłbyś naśladować i miej wzór w Jezusie Chrystusie. On jest dla nas wszystkich niedoścignionym przykładem.

I choć Piotr się wypierał stało się za kilka godzin dokładnie tak jak Pan Jezus mówił. W 56 wierszu tego rozdziału czytamy, że jak żołnierze i cały tłum przyszli go pojmać, to wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli. Piotr natomiast zaparł się go trzy razy zanim kur zapiał, zanim nadszedł ranek. Prawdopodobnie było około godziny trzeciej nad ranem, gdy powiedział, że nie zna Pana Jezusa, a nawet przysięgał i zapewniał, że nie ma z nim nic wspólnego (w 74).
Około godziny 24 deklarował jak bardzo jest mu oddany, przysięgał że nigdy go nie zostawi, a trzy godziny później bojąc się o własne życie mówił jak bardzo Jezus Chrystus jest mu obcy. Drodzy, zaiste potrzebujemy Bożej łaski w naszym świadectwie. Pamiętajmy że w naszym podążaniu za Jezusem musimy polegać na Nim, a nie na własnych siłach, własnej mądrości, czy zdolnościach. Jeśli nawet upadamy, jeśli zawodzimy, to mamy pocieszenie w tym, że Bóg zna nasze serce i choć inni mogą nas osądzać, On wie jaka jest prawda. Jeśli szczerze Go kochamy  i pokutujemy podnosi nas. On jest miłosierny i nie zostawia swoich owieczek, choć dajemy Mu ku temu powody. Nawet wtedy, kiedy my nie jesteśmy dostatecznie mocno wierni, On jest nam  wierny. Amen

Łączna liczba wyświetleń