Jesteśmy nadal w 11 rozdz. Ew. Jana, czytaliśmy ostatnio, że Pan Jezus dokonał niesamowitego cudu, a w właściwie znaku potwierdzającego, że prawdziwie jest zmartwychwstaniem i życiem. Tym znakiem było wskrzeszenie z martwych Łazarza, przyjaciela Pana Jezusa i brata Marty i Marii u których Pan Jezus często bywał w domu. Łazarz od czterech dni leżał w grobie, trwały uroczystości żałobne i przyszło wielu żydów, jego przyjaciół i znajomych, by opłakiwać jego odejście i pocieszać rodzinę w tej stracie. Ale Jezus przemówił do martwego ciała i Jego ożywcze słowo sprawiło, że Łazarz wstał z grobu. W ten sposób Chrystus niezaprzeczalnie potwierdził, że wszystko co wcześniej mówił o sobie, że jest światłością świata, chlebem żywota, pasterzem dla jego owiec do nieba - jest prawdą.
Jednak
jest prawdą w którą trzeba uwierzyć, samo oglądanie tych niesamowitych cudów
które dokonywał Jezus nie zbawiało człowieka, jak samo przychodzenie do
kościoła tego nie czyni. W sprawach duchowych nie zawsze sprowadza się znane
powiedzenie „zobaczyć znaczy uwierzyć”. Choć świadkowie tego niezwykłego
wydarzenia mogli być i na pewno byli podekscytowani, zachwyceni, oszołomieni
tym co się wydarzyło, to wciąż musieli uwierzyć w Jezusa, by otrzymać życie
wieczne.
Jeśli
jest dzisiaj jakiś cud, który mógłby przekonać niedowiarków, że Jezus jest
Zbawicielem świata, to z pewnością byłoby to zmartwychwstanie Łazarza, a jednak
wielu nie przekonało.
Brat
pastor Krzysztof Osiecki opowiadał mi historię misjonarza którego znał i który
służył głosząc ewangelię w muzułmańskich kraju. Któregoś razu miał ten człowiek
głębokie przekonanie żeby sprosić miejscowych przywódców na miejsce publicznych
zbiórek i tam modlić się o człowieka który od wielu lat chorował na paraliż i
był całkowicie zniedołężniały. Podczas modlitwy ten człowiek został uzdrowiony,
był to niezaprzeczalny cud. Wydawało się, że wszyscy się po tym nawrócą, ale
nie stało się tak. Nawróciła się tylko rodzina tego chorego człowieka, a inni
chcieli zabić misjonarza, tego uzdrowionego człowieka i tą rodzinę.
Podobne
w naszym dzisiejszym fragmencie, choć wielu Żydów uwierzyło, czy w 45
wierszu, to jednak część z nich poszła do faryzeuszów donieść im o tym, a
oni zamiast się nawrócić pomnożyli swoje wysiłki, by Jezusa zgładzić.
Niestety,
często właśnie taka jest niewiara, jak już mówiłem kilkukrotnie i to także
przedstawia nam apostoł Jan, że jeśli człowiek nie chce wierzyć, bo kocha swój
grzech, to nie ma dowodów, nie ma słów i nie ma takich działań, które mogłoby
go przekonać do wiary Jezusa.
Chciałbym
żeby nic takiego nie miało miejsca wobec każdego z nas, ale nie ode mnie to
zależy, tylko od łaski Bożej i od tego, czy przyjmiemy z wiarą Boże Słowo.
Chwała
Bogu, że część ludzi wierzy o których czytamy w 45 wierszu. Była to
spora grupa, która przyszła do Marii i Marty pocieszać ich po śmierci Łazarza.
Nie mieli wątpliwości, że Łazarz naprawdę umarł, a Jezus naprawdę przywrócił Go
do życia. To z kolei doprowadziło ich do zrozumienia, że jest Mesjaszem
posłanym przez Boga. Prawdopodobne duża część z tych Żydów pochodziła z rodziny
Łazarza z pewnością słyszeli wcześniej o Jezusie, może nawet byli świadkami
wcześniejszych cudów, bo mówili w 37 wierszu, czy ten który
przewrócił oczy niewidomemu nie mógł uczynić, żeby Łazarz nie zmarł.
Niektórzy
z nich zastanawiali się kim Jezus jest, jaki powinni mieć stosunek do Niego i
byli niedaleko Królestwa Bożego, ale teraz po cudzie z Łazarzem stali wierzący,
przeszli ze śmierci do żywota. Drodzy powinniśmy rozumieć, że rolą Bożych cudów
w naszym życiu jest nie tylko nam pomóc, ale przede wszystkim Boże odpowiedzi
na modlitwy i okazana nam Boża pomoc ma nas prowadzić do wiary w Jezusa i
umacniać nas w niej. Każdy taki cud powinien przekonywać mnie jeszcze bardziej,
że Jezus jest Zbawicielem i powinien na drodze zbawienia umacniać ciebie i
mnie.
Niestety
zbyt często obserwuje, że część ludzi pomimo doświadczenia Bożych odpowiedzi na
modlitwy, Bożej pomocy, czy nawet jakiś doświadczeń duchowych z Bogiem nie
przechodzi do prawdziwej wiary w Jezusa. Zatrzymują się jedynie na okazanej im
pomocy i cieszą się z niej, ale wciąż nie wierzą, wciąż Pan Jezus nie staje się
ich Panem, wciąż nie doznają nowego narodzenia i nie zostają zbawieni. Może ty
jesteś w miejscu, gdzie Bóg okazał Ci pomoc, lub okazuje, modliłeś się o coś i
stało się to, może zastanawiasz się, co to wszystko dla ciebie oznacza, czego
Bóg chce od ciebie, co powinieneś zrobić? Jeśli tak, to jest dla ciebie znak,
że Jezus jest Synem Bożym i że Bóg wzywa wszędzie wszystkich ludzi aby
uwierzyli w Chrystusa, bo wyznaczył dzień, kiedy będzie sądził świat, każdego
człowieka, każdy czyn i każde Słowo, a przebaczenie za winy możemy otrzymać
tylko przez wiarę w Jezusa.
Widźmy
więc, że dla części Żydów cud z Łazarzem był w wierze decydujący modlę się o
to, by taki właśnie był dla ciebie. A wobec tych, którzy już wierzą Boże znaki,
Boże cuda powinny być umacniające w wierze, zachęcające nas do uwielbienia
Jezusa i służby dla Niego.
Pan
Bóg naprawdę jest łaskawy w odpowiedziach wobec tych, którzy chcą być pewni, że
ewangelia nie wymysłem ludzkim.
Pan
Jezus powiedział w Ew. Jana w 7 rozdz. takie słowa
Jana 7:17 Jeśli kto chce pełnić
wolę jego (Boga), ten pozna, czy
ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od siebie.
Wobec
tych, którzy chcą wierzyć Bóg daje jeszcze więcej poznania, jeszcze więcej
świadectw, a wobec tych, którzy są zatwardziali, którzy odrzucają oczywiste cuda
Bóg pozwala na to żeby byli zupełnie ślepi nawet wobec niezaprzeczalnych
dowodów i tak właśnie się dzieje z faryzeuszami i przywódcami Izraela.
Gdy
dociera do nich informacja o tym wspaniałym cudzie jakim było wskrzeszenie z
martwych Łazarza, to oni nawet nie zastanawiają się i nie biorą pod uwagę z kim
mają do czynienia w przypadku Jezusa, ale są zmartwieni czytamy w 47 wierszu,
że Jezus dokonuje wielu cudów, że zdobywa popularność, że wielu ludzi podąża za
Nim. Ich serca są tak zatwardziałe, że nie potrafią cieszyć się z tego, że
ludzie są wyzwalani z wielu chorób, zniewoleń, demonów i mocy swoich grzechów.
Nie potrafią się cieszyć z tego, że przez moc Chrystusa nawet śmierć może
zostać pokonana, a zrozpaczeni ludzie utratą bliskiej osoby mogą doznać
pocieszenia. Nie ma dla nich cudu który Jezus mógłby uczynić i przez który by
uwierzyli. Ich oczy są zupełnie ślepe na prawdę, bo kochają swoją religie,
swoją pozycje, władzę i pieniądze, co potwierdza 48 wiersz.
Oni
martwią się, że wyniku działalności Jezusa wszyscy ludzie w Niego uwierzą, a
wtedy ich pozycja i autorytet znacznie osłabną. Pan Jezus często krytykował ich
hipokryzje, pustą religijność i legalizm. Więc boją się, że lud odwróci się od
nich i pójdzie za Jezusem. Obawiali się również, że gdy dużo ludzi uwierzy w
Jezusa to stracą swoją religię, bo jak wiemy w wtedy Jerozolima była pod
okupacją Rzymską. Ogłoszenie Jezusa Mesjaszem mogłoby być przez Rzymian uznane
za bunt i akt zdrady wobec cesarza, a to z kolei spowodowałoby ograniczenie
praw Żydowskich, pozbawienie dostępu do świątyni, zakaz swobodnego wyznawania i
praktykowania swojej religii.
Widzimy
więc, że ich powodem niewiary był grzech, miłość do martwej religii, utrata
jakiś przywilejów, wygodnego życia, pozycji i możliwości wpływu na ludzi. Nie
chcieli uwierzyć, nie dlatego że Jezus dostarczył zbyt mało dowodów, sami
przecież mówili, że dokonuje wielu cudów. Nie chcieli uwierzyć bo cenili
bardziej swoje przywileje, pieniądze, władzę i martwe praktyki religijne od
Boga.
I
to samo dotyczy czasów współczesnych, mamy wiele dowodów na prawdziwość
ewangelii, wypełnione proroctwa, relacje naocznych świadków, zmartwychwstanie
Jezusa, odpowiedzi Boga na modlitwy, ale wielu nie wierzy, bo gdy uwierzą w
Jezusa to wiedzą, że muszą zostawić to czego Bóg nie akceptuje.
Więc
nie chcą pójść za Chrystusem, bo chcą zachować może nieuczciwe pieniądze,
jakieś swoje grzechy, które kochają, wiedzą że będą musieli uregulować życie w
kwestii moralnej, lub porzucić jakieś nałogi. Albo obawiają się, że stracą
akceptacje rodziny, znajomych lub będą wykluczeni społecznie. Osobistych
powodów może być wiele.
Też
dość często również dzisiaj powodem niewiary jak w przypadku faryzeuszów i
saduceuszy jest przywiązanie martwej legalistycznej religii, która jest
sprzeczna ze Słowem Bożym. Ale wielu jest tak związanych martwymi ceremoniami,
pustymi praktykami religijnymi, ludzką religijną tradycją, że nie chcą zobaczyć
w Jezusie Zbawiciela. Widzimy to pośród muzułman, którzy będąc przywiązani do
swojej religii nie tylko nie wierzą w Jezusa, ale często zwalczają tych, którzy
w Niego wierzą. Widzimy to pośród wyznawców hinduizmu, buddyzmu i wielu innych
fałszywych kultów.
Mieszkamy
w kraju, gdzie znaczna większość ludzi utożsamia się z Kościołem
Rzymskokatolickim, kościołem który jest zbudowany na martwych religijnych
ceremoniach i ludzkich tradycjach uchylających Boże Słowo. Kościół ten jawnie
zaprzecza ewangelii, bo głosi zbawienie dzięki ludzkim uczynkom i sakramentom,
a także czyni pośrednikami z Bogiem inne osoby poza Chrystusem jak Marię, świętych,
czy kapłanów katolickich.
A
jednak gdy wielu ludzi dowiaduje się o ewangelii łaski danej nam w Jezusie nie
chcą zostawić tej martwej religii, bo są do niej przywiązani, bo kochają
bardziej swoje tradycje i religijne rytuały niż Bożą prawdę ewangelii daną nam
w Jezusie Chrystusie.
Potwierdza
się to, co Jezus mówił w 7 rodz. Ew. Jana, w 7 wierszu, że ludzie go
nienawidzą, że świat Go nienawidzi, bo On świadczy o tym, że czyny ludzi są
złe.
Pomyślmy
o tym chwilę, jeśli nie wierzysz w Jezusa, nie jest On twoim Panem, nie wiem
jakie masz osobiste powody, ale główny i decydujący powód jest taki, że żyjesz
w ciemności i nie lubisz światłości którą jest Chrystus. To jest prawdziwy
powód niewiary. Ale zamiast odmawiać Jezusowi pokochaj Go, a otrzymasz życie
wieczne, życie w obfitości i wolności.
Widzimy,
że Kaifasz który był arcykapłanem najpierw podważa opinie wszystkich w. 49, a
następnie przedstawia się jako osoba, która rzekomo troszczy się o lud dlatego
zwalcza Jezusa. Mówi „lepiej jest dla was, by jeden człowiek umarł za lud,
niż żeby wszystek ten lud zginął”.
Inaczej
mówiąc, że jeśli naprawdę troszczą się Ci przywódcy o naród, to będą dążyć do
wyeliminowania Jezusa, który w jego opinii był zwodzicielem. Ale tak naprawdę
Kaifasz nie troszczył się o ludzi, nie zależało mu na ludziach i na ich
zbawieniu, zależało mu jedynie swoich interesach.
Ostatecznie
ani Kaifasz, ani Rada Najwyższa Izraela, Sanhedryn składający z Faryzeuszy i
Saduceuszy nie zachowali swoich przywilejów, bo w roku 70 wybuchło Izraelskie
powstanie, a w odpowiedzi na to Rzymianie zrównali świątynię z ziemią, a Żydów
rozproszyli po całym cesarstwie Rzymskim. Stracili swoją władzę i swoją świątynie.
Cóż
za ironia, buntując się przeciw Bogu, odmawiając posłuszeństwa Jezusowi chcieli
zachować swoje szczęście, a wpadli w wieczne nieszczęście. Nie dość, że
stracili to, o co zabiegali, to przede wszystkim stracili możliwość
przebaczenia grzechów i życie wieczne, które Pan Jezus im oferował.
Podobnie
pod wieżą Babel, gdy ludzie buntując się przeciw Bogu wpadli na pomysł
wybudowania wieży sięgającej nieba, by uczynić wielki pomnik ludzkiej pychy i
żeby nie rozproszyć się po całej ziemi. A co się stało? Wieży nie
ukończyli i rozproszyli po całej ziemi, bo Bóg pomieszał im języki. Czyli
odrzucając Boga nie otrzymali tego do czego dążyli, a spotkało ich to przed
czym uciekali. Zawsze tak się dzieje, gdy ludzkość chce osiągnąć szczęście bez
Boga, gdy zaczyna wierzyć, że bez Boga zbudują Królestwo Boże na ziemi –
idealny wspaniały świat.
I
tak samo się dzieje wobec każdego człowieka dzisiaj, który odrzuca Jezusa bo
boi się, że ze względu na Niego coś straci, coś będzie musiał zostawić, może
pieniądze, może jakieś przyjemności, reputacje, czy wygodę lub chce zachować
jakieś grzechy. Ostatecznie taki człowiek, nie tylko straci to wszystko, co
chce zachować kosztem Jezusa, bo przyjdzie śmierć i to straci. Ale przede
wszystkim straci możliwość życia wiecznego, bo odrzucenie Chrystusa ściąga na
człowieka wieczne potępienie. Kto wierzy w Syna ma życie wieczne, ale kto nie
słucha Syna Bożego, nie ujrzy żywota, ale ciąży na nim gniew Boży Jana 3,36.
Pomimo
takiej postawy jaką przejawiał Kaifasz apostoł Jan ukazuje nam, że Bóg posłużył
się nim do wypełnienia swoich planów. Zobaczmy, że będąc przeciwnikiem Jezusa
wypowiedział słowa, które zapowiadały śmierć Chrystusa przez którą miało
przyjść zbawienie dla narodu Izraelskiego i dla wszystkich Bożych dzieci na
całym świecie. Prawdziwie dużo lepiej jest żeby jeden człowiek – Jezus – umarł
za naród i lud niż wszyscy mieliby umrzeć. A tak by się stało, gdyby Jezus za
nas nie umarł, bo zapłatą za grzech jest śmierć Rzymian 3,23.
Tylko
dzięki śmierci Jezusa jest możliwe zebranie w jedno wszystkich dzieci Bożych,
chodzi o to, że przez zwiastowanie Ewangelii Bóg odradza i gromadzi swój lud,
aż Chrystus powróci i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.
Prorocza
wypowiedź Kaifasza o śmierci Jezusa pozwala nam również uchwycić głębiej zakres
suwerennej Bożej władzy nad wszystkim co dzieje się pod niebem. W momencie gdy
Rada Najwyższa Izraela się spotyka, gdy spiskują przeciw Jezusowi, gdy
opracowują swój diabelski plan zabicia go, a później doprowadzają realizacje
tego planu do końca może się wydawać, że wygrywają. Ale jak widzimy Bóg w swej
niezwykłej mądrości cały czas sprawuje kontrolę nad każdym szczegółem ich planu
i choć Ojciec Bóg nie jest w żaden sposób zaangażowany w bezbożny proces zdrady
Jezusa, w żaden sposób nie nakłania ich do ich grzechu i w żadnej mierze nie
ponosi za niego odpowiedzialności, to jednak ich grzech przyczynia się do
realizacji odwiecznych Bożych planów.
To
mówi nam, że w żaden sposób nie można wygrać z Bogiem, żadne stworzenie pod
niebem nie ma takich środków żeby pokonać Boga, zwyciężyć Go, czy w jakikolwiek
sposób przechytrzyć, nabrać, czy skutecznie zagrozić realizacji Bożych
zamierzeń. Dlatego też w Biblii możemy czytać nie tylko o początku świata, ale
również o szczegółach jego końca i ostatecznym zwycięstwie Jezusa. Możemy być
całkowicie pewni, że to, co Bóg zapowiedział w kwestii zmartwychwstania,
wiecznego pocieszenia dla zbawionych, zwycięstwa nad siłami zła, nową ziemię i
nowe niebo wypełni się. Podoba mi się to, co powiedział znany chrześcijański
pisarz C.S Lewis powiedział, że „choć chrześcijanin nie może być pewny
jutra, to całkowicie może być pewny końca”
Można oczywiście Bogu się sprzeciwić, można być
aktywnie zbuntowanym wobec Niego, ale ostatecznie Bóg zawsze zwycięża, a nawet
sprawia, że bunt przeciw Niemu jak widzimy w naszym fragmencie może zostać
wykorzystany dla Jego chwały.
W
związku z tym, że Żydzi pomnożyli wysiłki, by zabić Jezusa widzimy, że już nie
chodził jawnie pomiędzy nimi, ale odszedł do miasta Efraim oddalonego od
Jerozolimy około 20 kilometrów i tam przebywał aż do zbliżającej się paschy,
która miała być za kilka tygodni, może dwa podczas której zostanie zabity.
Ludzie już tłumnie schodzili się na to święto, zastanawiali się, czy spotkają
tam Jezusa. Całe miasto o nim rozmawiało, wszyscy byli poruszeni, a On wjedzie
triumfalnie na osiołku jako król pokoju i dziesiątki tysięcy będą Go witać. Tak
zacznie się ostatni tydzień Jego służby.
Ale
to, na co chciałem jeszcze zwrócić waszą uwagę, że Jezus o postanowieniu Rady
Najwyższej usunął się, nie narażał się. Choć miał zginąć dokładnie w
wyznaczonej godzinie przez Boga i doskonale o tym wiedział, to jednak nie
prowokował tych ludzi, użył zwyczajnych naturalnych metod, by Boży plan mógł się
wypełnić. Były sytuacje, gdy chcieli Go schwytać, ale zostali przez Boga
powstrzymani, a innym razem On nie narażał się wiedząc o grożącym Mu
niebezpieczeństwie. To daje wgląd w działanie Boga w świecie, czasami Bóg
działa w sposób cudowny, jak wskrzeszenie z martwych Łazarza, czy chodzenie
Jezusa po wodzie, czy rozmnożenie żywności, a innym razem Bóg działa w sposób
zupełnie naturalny. Łatwiej nam dostrzec, gdy dzieje się coś cudownego, ale
ciężej nam zobaczyć to jakby naturalne działanie Boga o którym mówimy, że jest
Bożą opatrznością. Często Pan porusza się w naszym życiu w zwykłych codziennych
wydarzeniach realizując jakby po chichu swój odwieczny plan. Czasami to jest
niespodziewany list lub telefon albo konieczna zmiana okoliczności lub jeszcze
coś innego. Ludzie często postrzegają to
jako przypadek, działania i ruchy polityczne narodów, zbieżność okoliczności
nie widząc potężnej jego mocy, która rządzi i czuwa nad wszystkim w ten sposób
dowodząc, że jest Panem całej historii.
A jaki jest nasz stosunek do Ewangelii, twój, czy Boże Słowo, świadectwa Bożego działania przyciągają nas do Jezusa i wzrastamy? Czy Jednak pozostajemy obojętni, albo nawet buntowniczy? Pamiętajmy że cokolwiek zrobimy Bóg zawsze wygra, ufając Jezusowi możemy być zwycięzcami razem z Nim. Tego życzę sobie i tobie.
