19.09.2026

Sprzeciw Żydów Ew. Jana 11,45 – 57

 


Jesteśmy nadal w 11 rozdz. Ew. Jana, czytaliśmy ostatnio, że Pan Jezus dokonał niesamowitego cudu, a w właściwie znaku potwierdzającego, że prawdziwie jest zmartwychwstaniem i życiem. Tym znakiem było wskrzeszenie z martwych Łazarza, przyjaciela Pana Jezusa i brata Marty i Marii u których Pan Jezus często bywał w domu. Łazarz od czterech dni leżał w grobie, trwały uroczystości żałobne i przyszło wielu żydów, jego przyjaciół i znajomych, by opłakiwać jego odejście i pocieszać rodzinę w tej stracie. Ale Jezus przemówił do martwego ciała i Jego ożywcze słowo sprawiło, że Łazarz wstał z grobu. W ten sposób Chrystus niezaprzeczalnie potwierdził, że wszystko co wcześniej mówił o sobie, że jest światłością świata, chlebem żywota, pasterzem dla jego owiec do nieba - jest prawdą.

Jednak jest prawdą w którą trzeba uwierzyć, samo oglądanie tych niesamowitych cudów które dokonywał Jezus nie zbawiało człowieka, jak samo przychodzenie do kościoła tego nie czyni. W sprawach duchowych nie zawsze sprowadza się znane powiedzenie „zobaczyć znaczy uwierzyć”. Choć świadkowie tego niezwykłego wydarzenia mogli być i na pewno byli podekscytowani, zachwyceni, oszołomieni tym co się wydarzyło, to wciąż musieli uwierzyć w Jezusa, by otrzymać życie wieczne.

Jeśli jest dzisiaj jakiś cud, który mógłby przekonać niedowiarków, że Jezus jest Zbawicielem świata, to z pewnością byłoby to zmartwychwstanie Łazarza, a jednak wielu nie przekonało.

Brat pastor Krzysztof Osiecki opowiadał mi historię misjonarza którego znał i który służył głosząc ewangelię w muzułmańskich kraju. Któregoś razu miał ten człowiek głębokie przekonanie żeby sprosić miejscowych przywódców na miejsce publicznych zbiórek i tam modlić się o człowieka który od wielu lat chorował na paraliż i był całkowicie zniedołężniały. Podczas modlitwy ten człowiek został uzdrowiony, był to niezaprzeczalny cud. Wydawało się, że wszyscy się po tym nawrócą, ale nie stało się tak. Nawróciła się tylko rodzina tego chorego człowieka, a inni chcieli zabić misjonarza, tego uzdrowionego człowieka i tą rodzinę.

Podobne w naszym dzisiejszym fragmencie, choć wielu Żydów uwierzyło, czy w 45 wierszu, to jednak część z nich poszła do faryzeuszów donieść im o tym, a oni zamiast się nawrócić pomnożyli swoje wysiłki, by Jezusa zgładzić.

Niestety, często właśnie taka jest niewiara, jak już mówiłem kilkukrotnie i to także przedstawia nam apostoł Jan, że jeśli człowiek nie chce wierzyć, bo kocha swój grzech, to nie ma dowodów, nie ma słów i nie ma takich działań, które mogłoby go przekonać do wiary Jezusa.

Chciałbym żeby nic takiego nie miało miejsca wobec każdego z nas, ale nie ode mnie to zależy, tylko od łaski Bożej i od tego, czy przyjmiemy z wiarą Boże Słowo.

Chwała Bogu, że część ludzi wierzy o których czytamy w 45 wierszu. Była to spora grupa, która przyszła do Marii i Marty pocieszać ich po śmierci Łazarza. Nie mieli wątpliwości, że Łazarz naprawdę umarł, a Jezus naprawdę przywrócił Go do życia. To z kolei doprowadziło ich do zrozumienia, że jest Mesjaszem posłanym przez Boga. Prawdopodobne duża część z tych Żydów pochodziła z rodziny Łazarza z pewnością słyszeli wcześniej o Jezusie, może nawet byli świadkami wcześniejszych cudów, bo mówili w 37 wierszu, czy ten który przewrócił oczy niewidomemu nie mógł uczynić, żeby Łazarz nie zmarł.

Niektórzy z nich zastanawiali się kim Jezus jest, jaki powinni mieć stosunek do Niego i byli niedaleko Królestwa Bożego, ale teraz po cudzie z Łazarzem stali wierzący, przeszli ze śmierci do żywota. Drodzy powinniśmy rozumieć, że rolą Bożych cudów w naszym życiu jest nie tylko nam pomóc, ale przede wszystkim Boże odpowiedzi na modlitwy i okazana nam Boża pomoc ma nas prowadzić do wiary w Jezusa i umacniać nas w niej. Każdy taki cud powinien przekonywać mnie jeszcze bardziej, że Jezus jest Zbawicielem i powinien na drodze zbawienia umacniać ciebie i mnie.

Niestety zbyt często obserwuje, że część ludzi pomimo doświadczenia Bożych odpowiedzi na modlitwy, Bożej pomocy, czy nawet jakiś doświadczeń duchowych z Bogiem nie przechodzi do prawdziwej wiary w Jezusa. Zatrzymują się jedynie na okazanej im pomocy i cieszą się z niej, ale wciąż nie wierzą, wciąż Pan Jezus nie staje się ich Panem, wciąż nie doznają nowego narodzenia i nie zostają zbawieni. Może ty jesteś w miejscu, gdzie Bóg okazał Ci pomoc, lub okazuje, modliłeś się o coś i stało się to, może zastanawiasz się, co to wszystko dla ciebie oznacza, czego Bóg chce od ciebie, co powinieneś zrobić? Jeśli tak, to jest dla ciebie znak, że Jezus jest Synem Bożym i że Bóg wzywa wszędzie wszystkich ludzi aby uwierzyli w Chrystusa, bo wyznaczył dzień, kiedy będzie sądził świat, każdego człowieka, każdy czyn i każde Słowo, a przebaczenie za winy możemy otrzymać tylko przez wiarę w Jezusa.

Widźmy więc, że dla części Żydów cud z Łazarzem był w wierze decydujący modlę się o to, by taki właśnie był dla ciebie. A wobec tych, którzy już wierzą Boże znaki, Boże cuda powinny być umacniające w wierze, zachęcające nas do uwielbienia Jezusa i służby dla Niego.

Pan Bóg naprawdę jest łaskawy w odpowiedziach wobec tych, którzy chcą być pewni, że ewangelia nie wymysłem ludzkim.

Pan Jezus powiedział w Ew. Jana w 7 rozdz. takie słowa

Jana 7:17  Jeśli kto chce pełnić wolę jego (Boga), ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od siebie.

Wobec tych, którzy chcą wierzyć Bóg daje jeszcze więcej poznania, jeszcze więcej świadectw, a wobec tych, którzy są zatwardziali, którzy odrzucają oczywiste cuda Bóg pozwala na to żeby byli zupełnie ślepi nawet wobec niezaprzeczalnych dowodów i tak właśnie się dzieje z faryzeuszami i przywódcami Izraela.  

Gdy dociera do nich informacja o tym wspaniałym cudzie jakim było wskrzeszenie z martwych Łazarza, to oni nawet nie zastanawiają się i nie biorą pod uwagę z kim mają do czynienia w przypadku Jezusa, ale są zmartwieni czytamy w 47 wierszu, że Jezus dokonuje wielu cudów, że zdobywa popularność, że wielu ludzi podąża za Nim. Ich serca są tak zatwardziałe, że nie potrafią cieszyć się z tego, że ludzie są wyzwalani z wielu chorób, zniewoleń, demonów i mocy swoich grzechów. Nie potrafią się cieszyć z tego, że przez moc Chrystusa nawet śmierć może zostać pokonana, a zrozpaczeni ludzie utratą bliskiej osoby mogą doznać pocieszenia. Nie ma dla nich cudu który Jezus mógłby uczynić i przez który by uwierzyli. Ich oczy są zupełnie ślepe na prawdę, bo kochają swoją religie, swoją pozycje, władzę i pieniądze, co potwierdza 48 wiersz.

Oni martwią się, że wyniku działalności Jezusa wszyscy ludzie w Niego uwierzą, a wtedy ich pozycja i autorytet znacznie osłabną. Pan Jezus często krytykował ich hipokryzje, pustą religijność i legalizm. Więc boją się, że lud odwróci się od nich i pójdzie za Jezusem. Obawiali się również, że gdy dużo ludzi uwierzy w Jezusa to stracą swoją religię, bo jak wiemy w wtedy Jerozolima była pod okupacją Rzymską. Ogłoszenie Jezusa Mesjaszem mogłoby być przez Rzymian uznane za bunt i akt zdrady wobec cesarza, a to z kolei spowodowałoby ograniczenie praw Żydowskich, pozbawienie dostępu do świątyni, zakaz swobodnego wyznawania i praktykowania swojej religii. 

Widzimy więc, że ich powodem niewiary był grzech, miłość do martwej religii, utrata jakiś przywilejów, wygodnego życia, pozycji i możliwości wpływu na ludzi. Nie chcieli uwierzyć, nie dlatego że Jezus dostarczył zbyt mało dowodów, sami przecież mówili, że dokonuje wielu cudów. Nie chcieli uwierzyć bo cenili bardziej swoje przywileje, pieniądze, władzę i martwe praktyki religijne od Boga.

I to samo dotyczy czasów współczesnych, mamy wiele dowodów na prawdziwość ewangelii, wypełnione proroctwa, relacje naocznych świadków, zmartwychwstanie Jezusa, odpowiedzi Boga na modlitwy, ale wielu nie wierzy, bo gdy uwierzą w Jezusa to wiedzą, że muszą zostawić to czego Bóg nie akceptuje.

Więc nie chcą pójść za Chrystusem, bo chcą zachować może nieuczciwe pieniądze, jakieś swoje grzechy, które kochają, wiedzą że będą musieli uregulować życie w kwestii moralnej, lub porzucić jakieś nałogi. Albo obawiają się, że stracą akceptacje rodziny, znajomych lub będą wykluczeni społecznie. Osobistych powodów może być wiele.

Też dość często również dzisiaj powodem niewiary jak w przypadku faryzeuszów i saduceuszy jest przywiązanie martwej legalistycznej religii, która jest sprzeczna ze Słowem Bożym. Ale wielu jest tak związanych martwymi ceremoniami, pustymi praktykami religijnymi, ludzką religijną tradycją, że nie chcą zobaczyć w Jezusie Zbawiciela. Widzimy to pośród muzułman, którzy będąc przywiązani do swojej religii nie tylko nie wierzą w Jezusa, ale często zwalczają tych, którzy w Niego wierzą. Widzimy to pośród wyznawców hinduizmu, buddyzmu i wielu innych fałszywych kultów. 

Mieszkamy w kraju, gdzie znaczna większość ludzi utożsamia się z Kościołem Rzymskokatolickim, kościołem który jest zbudowany na martwych religijnych ceremoniach i ludzkich tradycjach uchylających Boże Słowo. Kościół ten jawnie zaprzecza ewangelii, bo głosi zbawienie dzięki ludzkim uczynkom i sakramentom, a także czyni pośrednikami z Bogiem inne osoby poza Chrystusem jak Marię, świętych, czy kapłanów katolickich.

A jednak gdy wielu ludzi dowiaduje się o ewangelii łaski danej nam w Jezusie nie chcą zostawić tej martwej religii, bo są do niej przywiązani, bo kochają bardziej swoje tradycje i religijne rytuały niż Bożą prawdę ewangelii daną nam w Jezusie Chrystusie. 

Potwierdza się to, co Jezus mówił w 7 rodz. Ew. Jana, w 7 wierszu, że ludzie go nienawidzą, że świat Go nienawidzi, bo On świadczy o tym, że czyny ludzi są złe.

Pomyślmy o tym chwilę, jeśli nie wierzysz w Jezusa, nie jest On twoim Panem, nie wiem jakie masz osobiste powody, ale główny i decydujący powód jest taki, że żyjesz w ciemności i nie lubisz światłości którą jest Chrystus. To jest prawdziwy powód niewiary. Ale zamiast odmawiać Jezusowi pokochaj Go, a otrzymasz życie wieczne, życie w obfitości i wolności.

Widzimy, że Kaifasz który był arcykapłanem najpierw podważa opinie wszystkich w. 49, a następnie przedstawia się jako osoba, która rzekomo troszczy się o lud dlatego zwalcza Jezusa. Mówi „lepiej jest dla was, by jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek ten lud zginął”.

Inaczej mówiąc, że jeśli naprawdę troszczą się Ci przywódcy o naród, to będą dążyć do wyeliminowania Jezusa, który w jego opinii był zwodzicielem. Ale tak naprawdę Kaifasz nie troszczył się o ludzi, nie zależało mu na ludziach i na ich zbawieniu, zależało mu jedynie swoich interesach.

Ostatecznie ani Kaifasz, ani Rada Najwyższa Izraela, Sanhedryn składający z Faryzeuszy i Saduceuszy nie zachowali swoich przywilejów, bo w roku 70 wybuchło Izraelskie powstanie, a w odpowiedzi na to Rzymianie zrównali świątynię z ziemią, a Żydów rozproszyli po całym cesarstwie Rzymskim. Stracili swoją władzę i swoją świątynie.

Cóż za ironia, buntując się przeciw Bogu, odmawiając posłuszeństwa Jezusowi chcieli zachować swoje szczęście, a wpadli w wieczne nieszczęście. Nie dość, że stracili to, o co zabiegali, to przede wszystkim stracili możliwość przebaczenia grzechów i życie wieczne, które Pan Jezus im oferował.

Podobnie pod wieżą Babel, gdy ludzie buntując się przeciw Bogu wpadli na pomysł wybudowania wieży sięgającej nieba, by uczynić wielki pomnik ludzkiej pychy i żeby nie rozproszyć się po całej ziemi. A co się stało? Wieży nie ukończyli i rozproszyli po całej ziemi, bo Bóg pomieszał im języki. Czyli odrzucając Boga nie otrzymali tego do czego dążyli, a spotkało ich to przed czym uciekali. Zawsze tak się dzieje, gdy ludzkość chce osiągnąć szczęście bez Boga, gdy zaczyna wierzyć, że bez Boga zbudują Królestwo Boże na ziemi – idealny wspaniały świat.

I tak samo się dzieje wobec każdego człowieka dzisiaj, który odrzuca Jezusa bo boi się, że ze względu na Niego coś straci, coś będzie musiał zostawić, może pieniądze, może jakieś przyjemności, reputacje, czy wygodę lub chce zachować jakieś grzechy. Ostatecznie taki człowiek, nie tylko straci to wszystko, co chce zachować kosztem Jezusa, bo przyjdzie śmierć i to straci. Ale przede wszystkim straci możliwość życia wiecznego, bo odrzucenie Chrystusa ściąga na człowieka wieczne potępienie. Kto wierzy w Syna ma życie wieczne, ale kto nie słucha Syna Bożego, nie ujrzy żywota, ale ciąży na nim gniew Boży Jana 3,36.

 

Pomimo takiej postawy jaką przejawiał Kaifasz apostoł Jan ukazuje nam, że Bóg posłużył się nim do wypełnienia swoich planów. Zobaczmy, że będąc przeciwnikiem Jezusa wypowiedział słowa, które zapowiadały śmierć Chrystusa przez którą miało przyjść zbawienie dla narodu Izraelskiego i dla wszystkich Bożych dzieci na całym świecie. Prawdziwie dużo lepiej jest żeby jeden człowiek – Jezus – umarł za naród i lud niż wszyscy mieliby umrzeć. A tak by się stało, gdyby Jezus za nas nie umarł, bo zapłatą za grzech jest śmierć Rzymian 3,23.

Tylko dzięki śmierci Jezusa jest możliwe zebranie w jedno wszystkich dzieci Bożych, chodzi o to, że przez zwiastowanie Ewangelii Bóg odradza i gromadzi swój lud, aż Chrystus powróci i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Prorocza wypowiedź Kaifasza o śmierci Jezusa pozwala nam również uchwycić głębiej zakres suwerennej Bożej władzy nad wszystkim co dzieje się pod niebem. W momencie gdy Rada Najwyższa Izraela się spotyka, gdy spiskują przeciw Jezusowi, gdy opracowują swój diabelski plan zabicia go, a później doprowadzają realizacje tego planu do końca może się wydawać, że wygrywają. Ale jak widzimy Bóg w swej niezwykłej mądrości cały czas sprawuje kontrolę nad każdym szczegółem ich planu i choć Ojciec Bóg nie jest w żaden sposób zaangażowany w bezbożny proces zdrady Jezusa, w żaden sposób nie nakłania ich do ich grzechu i w żadnej mierze nie ponosi za niego odpowiedzialności, to jednak ich grzech przyczynia się do realizacji odwiecznych Bożych planów.

To mówi nam, że w żaden sposób nie można wygrać z Bogiem, żadne stworzenie pod niebem nie ma takich środków żeby pokonać Boga, zwyciężyć Go, czy w jakikolwiek sposób przechytrzyć, nabrać, czy skutecznie zagrozić realizacji Bożych zamierzeń. Dlatego też w Biblii możemy czytać nie tylko o początku świata, ale również o szczegółach jego końca i ostatecznym zwycięstwie Jezusa. Możemy być całkowicie pewni, że to, co Bóg zapowiedział w kwestii zmartwychwstania, wiecznego pocieszenia dla zbawionych, zwycięstwa nad siłami zła, nową ziemię i nowe niebo wypełni się. Podoba mi się to, co powiedział znany chrześcijański pisarz C.S Lewis powiedział, że „choć chrześcijanin nie może być pewny jutra, to całkowicie może być pewny końca” 

 Można oczywiście Bogu się sprzeciwić, można być aktywnie zbuntowanym wobec Niego, ale ostatecznie Bóg zawsze zwycięża, a nawet sprawia, że bunt przeciw Niemu jak widzimy w naszym fragmencie może zostać wykorzystany dla Jego chwały.

W związku z tym, że Żydzi pomnożyli wysiłki, by zabić Jezusa widzimy, że już nie chodził jawnie pomiędzy nimi, ale odszedł do miasta Efraim oddalonego od Jerozolimy około 20 kilometrów i tam przebywał aż do zbliżającej się paschy, która miała być za kilka tygodni, może dwa podczas której zostanie zabity. Ludzie już tłumnie schodzili się na to święto, zastanawiali się, czy spotkają tam Jezusa. Całe miasto o nim rozmawiało, wszyscy byli poruszeni, a On wjedzie triumfalnie na osiołku jako król pokoju i dziesiątki tysięcy będą Go witać. Tak zacznie się ostatni tydzień Jego służby.

Ale to, na co chciałem jeszcze zwrócić waszą uwagę, że Jezus o postanowieniu Rady Najwyższej usunął się, nie narażał się. Choć miał zginąć dokładnie w wyznaczonej godzinie przez Boga i doskonale o tym wiedział, to jednak nie prowokował tych ludzi, użył zwyczajnych naturalnych metod, by Boży plan mógł się wypełnić. Były sytuacje, gdy chcieli Go schwytać, ale zostali przez Boga powstrzymani, a innym razem On nie narażał się wiedząc o grożącym Mu niebezpieczeństwie. To daje wgląd w działanie Boga w świecie, czasami Bóg działa w sposób cudowny, jak wskrzeszenie z martwych Łazarza, czy chodzenie Jezusa po wodzie, czy rozmnożenie żywności, a innym razem Bóg działa w sposób zupełnie naturalny. Łatwiej nam dostrzec, gdy dzieje się coś cudownego, ale ciężej nam zobaczyć to jakby naturalne działanie Boga o którym mówimy, że jest Bożą opatrznością. Często Pan porusza się w naszym życiu w zwykłych codziennych wydarzeniach realizując jakby po chichu swój odwieczny plan. Czasami to jest niespodziewany list lub telefon albo konieczna zmiana okoliczności lub jeszcze coś innego.  Ludzie często postrzegają to jako przypadek, działania i ruchy polityczne narodów, zbieżność okoliczności nie widząc potężnej jego mocy, która rządzi i czuwa nad wszystkim w ten sposób dowodząc, że jest Panem całej historii.

A jaki jest nasz stosunek do Ewangelii, twój, czy Boże Słowo, świadectwa Bożego działania przyciągają nas do Jezusa i wzrastamy? Czy Jednak pozostajemy obojętni, albo nawet buntowniczy? Pamiętajmy że cokolwiek zrobimy Bóg zawsze wygra, ufając Jezusowi możemy być zwycięzcami razem z Nim. Tego życzę sobie i tobie.  

Łączna liczba wyświetleń