1.12.2020

Wiara w Jezusa daje życie wieczne Ew. Jana 11,25-26

 

Śmierć jest strasznym doświadczeniem całej ludzkości. Nie możemy od niej uciec, ominąć jej, czy ją przekupić. Nie możemy pójść do lekarza z nadzieją, że przepisze nam receptę na lek, który uchroni nas przed odejściem z tego świata. Gdy przychodzi dzień naszego rozstania z tym życiem, to przynosi ze sobą strach, lęk, obawy, cierpienie, nie tylko dla osoby, która odchodzi, ale też dla rodziny, bliskich, przyjaciół i znajomych.

 Ludzkość odkąd istnieje szuka jakiegoś rozwiązania, by zapobiec śmierci. Szczególnie w dzisiejszych czasach, które są nacechowane dużym rozwojem medycyny, nauki i nowych technologii wielu ma nadzieje, że uda się w końcu znaleźć jakieś lekarstwo na śmierć. Amerykańska  firma Alcor oferuje nawet usługi zamrożenia ciała za 200 tys. dolarów  zaraz po naszej śmierci, w nadziei, że kiedyś poziom techniki będzie tak wysoki, że zamrożonych uda się obudzić i będą mogli żyć wiecznie.

Jednak nie powinniśmy mieć złudzeń, że  ludzkości kiedykolwiek uda się zapobiec śmierci.  Śmierć jest wyrazem przekleństwa przez Boga za grzech człowieka i tylko Bóg może nas przed nią uratować, pod warunkiem, że uwierzymy w Jego syna Jezusa Chrystusa.

W 11 rodz. Ew. Jana czytamy historię o tam jak zmarł jeden z przyjaciół Pana Jezusa - Łazarz. Gdy Jezus pojawił się w jego domu zastał tam płaczącą rodzinę i wielu znajomych Łazarza, a sam Łazarz był już od czterech dni w grobie. Ale Pan Jezus w słowach pocieszenia dla rodziny obiecał, że Łazarz zmartwychwstanie. Dał również nadzieje na życie wieczne tym wszystkim, którzy uwierzą w Niego – uwierzą w Chrystusa .

Jeśli szukamy lekarstwa na śmierć i chcielibyśmy mieć życie wieczne Posłuchajmy uważnie, co powiedział Pan Jezus:

Jana 11:23  Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój.

24  Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym.

25  Rzekł jej Jezus: jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

26  A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?

Jakże zdumiewająca obietnica Jezusa dla rodziny Łazarza i dla wszystkich, którzy w niego uwierzą. Pomyślmy chwilę, gdyby ktoś dzisiaj powiedział o sobie, że jest zmartwychwstaniem i życiem, a każdy kto uwierzy niego nie umrze, pewnie nie potraktowalibyśmy poważnie takiego człowieka.  

Ale Pan Jezus nie tylko o tym mówił, ale kilka chwil później po tej wypowiedzi nakazał Łazarzowi, który leżał w grobie od 4 dni powstać z martwych i wyjść.

Czytamy w 43 i 44 wierszu:

Jana 11:43  …zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź!

44  I wyszedł umarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść.

W przeciwieństwie do firmy Alcor oferującą usługę zamrażania ludzi w nadziei na życie wieczne Pan Jezus udowodnił, że On naprawdę panuje nad śmiercią, że prawdziwie jest zmartwychwstaniem i życiem, a jego słowa nie są przechwałkami pyszałka, szaleńca, czy kogoś niezrównoważonego.

Jeszcze więcej dowodów na prawdziwość słów Chrystusa dostarcza nam Jego własne zmartwychwstanie. Jak wiemy został On przybity do Krzyża, przeszyto jego bok włócznią i ponad wszelką wątpliwość do grobu został złożony jako martwy. Ale po trzech dniach zmartwychwstał, grób był pusty, a jego uczniowie ogłaszali wszystkim, że On żyje. Apostoł Paweł pisząc 1 list do Koryntian mówi nam, że nawet 500 osób naraz widziało Pana Jezusa żywego po swoim zmartwychwstaniu.

Czy wobec przedstawionych dowodów: z martwych wskrzeszonego łazarza i zmartwychwstania samego Jezusa oraz wielu innych możemy mieć wątpliwość, że to właśnie Pan Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem?

Zobaczmy -  Jezus obiecał, że kto wierzy w niego choćby i umarł żyć będzie, a kto żyje i wierzy w Niego śmierci nie ujrzy na wieki.

Już dzisiaj możemy zostać wyzwoleni od strachu przed śmiercią i Bożym sądem, który jest z tym związany, ale to wyzwolenie jest jedynie przez wiarę w Jezusa, zaufanie mu jako swojemu Zbawicielowi. Śmierć pojawiła się na świecie z powodu grzechu człowieka i Pismo Św. mówi, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, a zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 3,23;6,23), nie tylko fizyczna, ale wieczna o wiele gorsza od tej fizycznej przed którą Pan Jezus często przestrzegał mówiąc o piekle. Prawda jest taka, że wszyscy ludzie z powodu swojego grzechu zasługują przed Bogiem na śmierć, na wieczne potępienie za swoje winy. Ale Bóg dał ratunek dla ludzi, możliwość przebaczenia grzechów i dar życia wiecznego. Tym ratunkiem jest śmierć Chrystusa za nasze grzechy na Krzyżu. On bowiem swoim życiem zapłacił karę, która należy się nam. Ale by Jego zapłata, była skuteczna w naszym życiu i zostało nam przebaczone przed Bożym sądem, wymaga to naszej osobistej wiary w Jezusa. Wiara w Niego, to nie jedynie wiedza, że Jezus żył, czy zmarł lub nawet zmartwychwstał, ale to zaufanie Mu, że jest jedynym Zbawicielem – naszym zbawicielem -  a Jego ofiara na Krzyżu gładzi nasze grzechy. Wielu myśli, że ich dobre uczynki lub religijne życie da im zbawienie, ale jest to wielkie kłamstwo, tylko Jezus daje życie wieczne, On jedynie jest zmartwychwstaniem i życiem lub drogą, prawdą i życiem (J 14,6).  Prawdziwa wiara w Chrystusa pociąga za sobą upamiętanie, odwrócenie się od grzechów i naśladowanie Go.

On powiedział, że kto wierzy we mnie, choćby i umarł żyć będzie. Co znaczy tyle, że nawet śmierć nie oddziela nas od Jezusa, jeśli w Niego wierzymy. Wtedy, gdy umieramy z nadzieją, że On jest naszym Zbawicielem i zapłacił za nasze grzechy na Krzyżu, to idziemy do Niego, do nieba, do domu naszego Ojca i nie staniemy przed sądem, ale przeszliśmy ze śmierci do żywota jak mówi 5 rozdz. Ew. Jana.  

A gdy przyjdzie właściwa chwila, to Pan Jezus obiecał, że wszystkich, którzy w Niego wierzą podniesie z martwych do życia wiecznego, będzie to w dzień Jego powtórnego przyjścia. Tych zaś, którzy nie wierzą podniesie na sąd i wieczne potępienie (J 5,29).

Z pewnością nie raz, nie dwa, słyszeliśmy, a może sami tak uważamy, że nie możemy mieć pewności, co będzie z nami po śmierci, bo Bóg o tym zadecyduje na sądzie ostatecznym. Jednak Pan Jezus mówi coś innego, że  kto żyje i wierzy w Niego, nie umrze na wieki.

Zobaczmy, że już dzisiaj, już teraz możemy mieć pewność co się stanie z nami po śmierci. Zależy to od naszego osobistego stosunku do Jezusa Chrystusa, sąd dokonuje się teraz. Jeśli wierzymy i kochamy Pana Jezusa, już teraz, jeszcze za życia możemy cieszyć się nadzieją życia wiecznego. Nie wierząc natomiast już teraz, jeszcze za życia, możemy być pewni, że zostaniemy potępieni. Jak czytamy w Ew. Jana

Jan 3:18  Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.

Odnosząc się do słów jakie Pan Jezus powiedział do Marty siostry Łazarza, że jest zmartwychwstaniem i życiem zdał jej pytanie, CZY WIERZYSZ W TO?

Odpowiedź na nie, decyduje także o naszym życiu lub śmierci. Pytanie do Marty, jest również pytaniem do mnie i do ciebie oraz do każdego człowieka. Czy wierzysz, że tylko Pan Jezus może Cię uratować? Nie zrobią tego twoje pieniądze, znajomości, sława, dobre życie, nasza religijność, sakramenty, wstawiennictwo bliskich, medycyna i żadne nasze starania, ale tylko Jezus. Należy do Niego w modlitwie zawołać, prosić Go o przebaczenie grzechów i zbawienie, upamiętać się, uwierzyć w Niego, a On obiecał, że tych którzy do Niego przychodzą nie odrzuci. Wiem, że Tadeusz wierzył w to, wierzył w Jezusa i ufam, że jest z Nim. Jego pielgrzymka już się zakończyła, ale nasza jeszcze trwa. Póki trwa wybierzmy Jezusa Chrystusa zanim się skończy, a będziemy żyli na wieki nawet, gdy umrzemy.

27.11.2020

Prawdziwa miłość możliwa tylko w prawdzie - studium 2 Listu Jana 1,5 – 8


 Jak pamiętamy bezpośrednim powodem napisana listu jest ostrzeżenie kościoła przed wędrownymi fałszywymi kaznodziejami, którzy pojawiali się w społecznościach i korzystając z gościny zboru głosili fałszywe nauki. Wykorzystywali to, że część chrześcijan nie była zbyt wnikliwa w to, co głosili fałszywi nauczyciele. Wystarczyło im, że ktoś jest miły, fajnie mówi i stwarza dobą atmosferę. A to, co głosi już nie było tak ważne. Ważne że wszyscy są zadowoleni. Również i my żyjemy w czasach tzw. „poprawności politycznej” nawet większej niż odbiorcy listu. Często kościoły wolą nie oceniać poglądów innych, by nie stwarzać niepotrzebnego napięcia i nie być oskarżonym o brak miłości, ale jesteśmy narażeni na akceptacje dla fałszywych nauczycieli. Tymczasem list ten uczy nas, że mamy być ostrożni wobec takich zwodzicieli i nie próbować się z nimi bratać. Tylko w jeden sposób możemy odróżnić fałszywych nauczycieli od prawdziwych. Musimy zrobić im test prawdy, zobaczyć czy głoszą prawdę ewangelii i żyją nią. 

w. 5 - 6

Dlaczego Jan po tym jak w 4 wierszu powiedział, że ucieszył się z tych którzy żyją w prawdzie teraz przechodzi do przykazania miłości?

Czyni tak dlatego, że prawdziwa Boża miłość możliwa jest tylko w prawdzie, nie jest możliwe mieć ze sobą społeczność w mocy Ducha Św. jeśli wierzymy w zupełnie różne rzeczy dotyczące osoby Chrystusa i Jego dzieła na Krzyżu, oraz tego jak należy wypełniać Boże przykazania.  

Miłość która jest z Boga nie polega na tym, że wszystko akceptujemy i na wszystko się zgadzamy. Często świat postrzega chrześcijańską miłość jako tą która niczego nie ocenia, niczego nie krytykuje i na wszystko się zgadza, a nawet takiej właśnie miłości od nas oczekuje. Jednak taka miłość jest fałszywa. Tak jak mówi Jan, że nie podaje nic nowego. Powtarza tutaj to samo, co powiedział w 1 liście Jana 2,7, że przykazanie miłości nie było niczym nowym (Pwt 6,5; Kapł; 19,18; Mat 22,36-40). Jednak jak wiemy, w Chrystusie temu przykazaniu zaczęła towarzyszyć pewna nowość (1 Jana 2,9) nowość ta polegała na nowej jakości tego przykazania, że w Chrystusie miłość do Boga i wierzących będzie wynikała z mocy Ducha Św. W ten sposób głębia tej miłości jest dużo większa niż gdyby wynikała z naszych postanowień. W chwili, gdy się nawracamy, to w sposób ponadnaturalny jesteśmy pouczeni, że mamy miłować innych wierzących, a to znaczy, mieć z nimi społeczność i troszczyć się o ich dobro (1 Tes 4,9). Ale Boża miłość nie dotyczy tylko troski o wierzących, ale także troski o prawdę o czym mówi 6 wiersz.

Jeśli chcemy wiedzieć jak mocno kochamy Boga i jak kochamy bliźniego, to należy się przyjrzeć temu z jaką gorliwością przestrzegamy Bożych przykazań. Miłość do Boga i bliźniego wyraża się w przestrzeganiu Słowa Bożego 1 Jana 5,3; Jana 14,15; 14,21; 14,23-24; 15,14; Psalm 119,60;119,127; 119,140.

Jeśli ktoś pragnie przestrzegać Bożych przykazań - tego co mówi Boże Słowo, to świadczy to, o tym, że naprawdę kocha Boga. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany tym, co Mówi Bóg w swoim słowie, ale chce postępować po swojemu, to wydaje świadectwo, że tak naprawdę nie kocha Boga, bo nie kocha Jego przykazań - Jego słowa. Nie można kochać Boga i gardzić Jego Słowem, to tak jakby ktoś mówił że kocha żonę, ale codziennie sprawia jej przykrość postępowaniem, którego ona nie akceptuje. Jan tutaj nie mówi o emocjach, ale o posłuszeństwie, jak przestrzegasz przykazań odnoszących się do Boga, to kochasz Boga. Jak przestrzegasz przykazań odnoszących się do bliźniego, to kochasz bliźniego. Fałszywi nauczyciele natomiast Przychodzili i mówili, że kochają Boga i bliźniego, ale tak naprawdę ich nie kochali, bo nie chcieli być posłuszni Bogu i w Jezusie Chrystusie uznać Boga. A także wykorzystywali bliźnich: ich dobroć, gościnność oraz chęć niesienia pomocy. Tak więc widzimy, że chrześcijańska miłość dotyczy prawdy i Bożych przykazań. Jeśli odstawiamy Boże przykazania, a chcemy mieć jakąś tanią miłość, ludzki sentymentalizm, to oczywiście możemy, ale już nie możemy mieć Bożej miłości w Duchu Św. Nie możemy liczyć na Bożą miłość jeśli nasza miłość jest naznaczona grzechem i nieposłuszeństwem. A to oznacza, że musimy kochać w granicach jakie zakreśla nam Słowo Boże.

Jeśli ktoś błądzi, to dlatego że kochamy tą osobę będziemy ją napominać. Jeśli ktoś upadnie, to przyjdziemy go podnieść. Jeśli ktoś ma potrzebę to z powodu miłości przyjdziemy mu pomóc, ponieważ tak mówi Boże Słowo. 

w. 7  - 8

Teraz Jan stawia stwierdzenie w , że chrześcijanie nie mogą przyjmować i słuchać oszustów. Nie mogą akceptować i przyjmować tych, którzy żyją daleko od Słowa Bożego oraz nie uznają Chrystusa za Boga. Mówiąc o miłości Jan ma na myśli społeczność ze zwodzicielami. Jeśli oni nie chcą uznać prawdy i upamiętać się nie możemy powiedzieć, że wprawdzie wierzą inaczej, ale to nie ma znaczenia, bo modlimy się do tego samego Boga. Jeśli tak zrobisz, stracisz prawdę. Jeśli stracisz prawdę, to nie ma mowy o chrześcijańskiej miłości.

I tu Słowo Boże stosuje wiele ostrzeżeń Mateusza 24,24 ; 2 Ptr 2,1; 1 Ptr 2,13; 1 Jana 4,1; 1 Tym 4,1-5; Judy 1,12.

Chrześcijańska miłość wobec fałszywych nauczycieli nie polega na tym, że się z nimi bratamy, ale na tym, że ich odważnie w miłości napominamy, by mogli się stać naszymi braćmi.

Mamy więc badać tych, którzy przychodzą do nas w imieniu Jezusa, czy przynoszą Jezusa o jakim mówi Słowo Boże, czy jakieś inne fałszywe nauki Judy 1,3-4. Należy walczyć o wiarę, walczyć o prawdę, gdy pojawiają się ludzie, którzy chcą zniszczyć naszą miłość, naszą społeczność i odciągnąć nas od prawdy ewangelii.

Tutaj nie chodzi tylko o inne religie, tu chodzi przede wszystkim o tych, którzy na ustach mają Jezusa, ale pod Jego imieniem rozumieją coś innego. 

Spójrz ile oszustów jest na świecie!

Jest wielu oszustów, całe mnóstwo na całym świecie. Mnóstwo sekt, które odeszły od prawdziwego biblijnego chrześcijaństwa, a dzisiaj zwodzą tych, którzy poszukują prawdy. Jest mnóstwo dziwnych form chrześcijaństwa, które z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego.

To są te wszystkie odłamy „chrześcijaństwa” które zaprzeczają Chrystusowi i Jego ewangelii 1 Jana 4,1-2. Mogą zaprzeczać osobie Chrystusa, Jego pochodzeniu i zbawczej śmierci. Mogą wykrzywiać to, w jaki sposób można dostąpić zbawienia podważają skuteczność misji Chrystusa i mają wiele innych sposobów zaprzeczania ewangelii. Zamiast na Chrystusie mogą skupiać się na rytuałach i gestach religijnych. Mogą skupiać się na dobrych uczynkach i ludzkiej moralności, świętach religijnych, cudach, ludzkich potrzebach, a także wielu innych rzeczach, które są drugorzędne, a odciągają nas od Jezusa Chrystusa. 

Dlatego Jan w 8 wierszu przestrzega chrześcijan, by mieć się na baczności, by być czujnym, uważnym wobec tych którzy się pojawiają i przynoszą jakieś odstępstwa. Jeśli nie będziemy uważni, to może się okazać, że nie tylko nie rozwijamy się duchowo, ale przez zjednoczenie z fałszywymi nauczycielami cofamy się. Tzn. że jeśli pozwolimy wciągnąć się w złą fałszywą naukę opartą na bajkach i ludzkich naukach, to zaczniemy podążać w złym kierunku (2 Kor 11,2-4).

Jan obawiał się, że ci chrześcijanie, którzy przyjmowali fałszywych nauczycieli zostaną skażeni ich naukami, a to spowoduje, że nie otrzymają pełnej nagrody, bo owoce ich wiary zostaną ograniczone przez przyjęcie fałszywej teologii. Jeśli wierzący zaczną się bratać z fałszywymi nauczycielami, to mogą stracić wieczną nagrodę i nie otrzymać pełnej zapłaty jaką mogliby otrzymać, gdyby byli do końca wierni. Utracenie nagrody przez prawdziwie wierzących nie jest utratą zbawienia, a jedynie nagrody za wierną służbę dla Jezusa. Zbawienie jest z łaski przez wiarę Efez 2,8-10, nagroda zaś dotyczy poziomu oddania i posłuszeństwa Chrystusowi.  Bratanie się w fałszywej ekumenii powoduje, że proces uświęcenia w życiu chrześcijan zostaje zachwiany (Psalm 119,104; 139,21).

20.11.2020

Wierność Boga w powołaniu Abrahama Ks. Rodzaju 12,1-3

 

Drodzy przez najbliższe tygodnie, miesiące chciałbym mieć cykl kazań w oparciu o życie Abrahama. Jestem pewny, że przyglądanie się wierze na przykładzie Abrahama pozwoli nam lepiej zrozumieć na czym polega podążanie za Jezusem Chrystusem, oraz co znaczą słowa „być człowiekiem wiary”.  

Abram, późniejszy Abraham jest uważany za jednego z największych bohaterów wiary. Wszyscy chcielibyśmy mieć taką wiarę i oddanie dla Pana jaka była w życiu Abrahama, on też jako jeden z pierwszych został usprawiedliwiony przez wiarę z tego też powodu nazywamy Go ojcem wiary. 

Najważniejszy jest Bóg i Jego chwała, a nie nasze szczęście

Ale wiara Abrahama nie zaczyna się od niego, od Jego przemyśleń, inteligencji, czy poszukiwań. Zaczyna się od Boga jaka cała historia ludzkości. Powołanie Abrama w słowach  „rzekł Pan” przypomina nam 1 rozdz. Ks. rodzaju, gdzie czytamy „rzekł Bóg”. W stworzeniu dowiadujemy się, że historia nie zaczyna się od nas, ale od Boga. W powołaniu Abrahama widzimy, że od Boga zaczyna się zbawienie dla ludzkości. Od Boga zaczyna się również nasze zbawienie, to Pan znalazł nas w świecie, to On dotknął się naszych serc i otworzył nasze oczy na prawdę okazując nam wielką łaskę. Pan Jezus mówił, że kogo Ojciec nie pociągnie nikt nie może przyjść do Niego (J 6,44), on też wybrał swoich uczniów aby szli i owoc wydawali (J 15,16). Uczynił to dla swojej chwały byśmy mogli przyczynić się do uwielbienia Jego wspaniałej osoby. W życiu nie chodzi o nas, o nasze szczęście, czy powodzenie, ale o Boga, o Jego wolę i chwałę. To Pan przemówił do Abrama, by porzucił dotychczasowy styl życia i poszedł na miejsce, które Bóg miał mu wskazać.

Gdyby Pan tego nie uczynił, Abram niemiałby żadnej wiary i nigdy nie poznałby Boga. Nadal mieszkałby w Ur. Chaldejskim w Mezopotamii, to jest teren dzisiejszego Iraku zostając do końca swego życia bałwochwalcą. Najprawdopodobniej w tamtym rejonie czczono słońce i gwiazdy  do których również modlił się Abram zanim Bóg go powołał. Najczęściej patrzymy na niego jako na wielkiego męża wiary, rzadziej widzimy w jego osobie grzesznika zmierzającego do piekła przed swoim nawróceniem. Jednak tak było. To Bóg wyrwał Abrama od fałszywych Bogów i żywiołów świata na które był zdany mieszkając jako poganin w Ur. Chaldejskim. To Bóg Mu się objawił dając Mu wspaniałe obietnice wzbudzenia potomstwa, rozmnożenia w naród i błogosławieństwa dla wszystkich narodów świata przez Jego osobę. To od Boga Abram otrzymał nadzieje i sens życia nie dlatego, że był dobrym człowiekiem, czy wyróżniał się od innych cechami charakteru, ale z powodu Bożej łaski i miłosierdzia. Bóg wybrał Abrama nie ze względu na niego, ale z powodu swojego zbawczego planu, który chciał przez Niego zrealizować chcąc na nim okazać swoją moc i wielkość. Nie chodzi oto, że Abram w tej historii jest bez znaczenia, ale najważniejszą osobą z powodu której czytamy o wspaniałej wierze Abrahama jest Bóg,  Albowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko czytamy w Rzymian 11,36. Obawiam się, że dopóki tego nie zrozumiemy wciąż będziemy mieli problem z zaakceptowaniem Bożej woli w naszym życiu. Wciąż będziemy stawiać na pierwszym miejscu nasze pragnienia, nasze szczęście, nasze powodzenie, nasze palny oraz to, co nam się wydaje dobre. Powołanie nas przez Boga do zbawienia dotyczy właśnie rezygnacji z własnego planu na życie, a zaakceptowanie tego, czego chce Bóg, czyli przyjęcia ewangelii i posłuszeństwa jej. Pan Jezus wyraził to w ten sposób

Mateusza 10:39  Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je. 

Zarówno Abram jak i my wszyscy jeśli chcemy być zbawieni, jeśli chcemy doświadczać prowadzenia Pana Boga musimy wyruszyć w drogę z Jezusem Chrystusem do której nas powołuje. Gdy Pan przyszedł do Abrama i powiedział Mu, że ma wyjść z ziemi w której mieszka oraz od swojej rodziny  nie pytał się, czy Abram jest gotowy na opuszczenie miejsca swego zamieszkania, czy to jest zgodne z Jego planami, czy  przypadkiem w jakiś sposób Bóg nie pokrzyżuje mu życia, czy to mu się podoba, ale wezwał go do posłuszeństwa. My dzisiaj żyjemy w czasach wielkiego egoizmu, prawdopodobnie nigdy wcześniej ludzie nie byli tak egoistyczni jak dzisiaj. Codziennie słyszymy i czytamy o naszych potrzebach, które musimy zaspokoić, konieczności kochania siebie, zrobienia coś dla siebie i życia dla siebie - to rak naszych czasów. Nawet część chrześcijańskiej literatury i kościołów jest przesiąknięta tym, że człowiek jest w centrum zamiast Boga. Bóg jest tam przedstawiony jako osoba, która pozwoli nam osiągnąć osobiste spełnienie i szczęście. Tak też niektórzy chrześcijanie postrzegają swoją wiarę, rozpatrują ją w kategoriach, czy daje mi ona szczęście, czy pomoże osiągnąć mi mój cel, ale studiując życie Abrahama widzimy, że wiara to droga, droga z Bogiem w którą należy wyruszyć nie na naszych warunkach, ale Bożych. Tak właśnie o wierze mówili pierwsi chrześcijanie, „Droga zbawienia” Dz. 16,17; „Droga Boża” Dz. 18,26; „Droga Pańska” czytamy w Dziejach Apostolskich. Nie chodzi mi o to, że teraz wszyscy mamy się przeprowadzić jak Abram do miejsca, które wskaże nam Bóg. Być może w życiu niektórych tak będzie, ale wszyscy mamy oddać się w posłuszeństwo Bogu, zaprzeć się samych siebie i naśladować Jezusa Chrystusa.  Boże wezwanie do wiary nie jest propozycją, ale Bożym rozkazem. Jego przyjęcie wiąże się z wiecznym błogosławieństwem, odrzucenie zaś z potępieniem i przekleństwem.

Czy Abram miał wybór?

Oczywiście że miał, mógł odmówić Bogu, zbuntować się, ale jednocześnie odmówienie suwerennemu, wszechmocnemu Bogu byłoby największą głupotą jaką kiedykolwiek mógłby uczynić. Jaki jest  wybór miedzy życiem, a śmiercią, między błogosławieństwem, a przekleństwem, między mądrością, a głupotą? No jaki!?

Jedyna racjonalna i mądra decyzja, to wyruszyć w drogę do miejsca w które Bóg chciał go zaprowadzić. Jak kiedyś Pan wzywał Abrama tak dzisiaj wzywa nas Pan Jezus byśmy wyruszyli razem z Nim w naszą drogę wiary. On wzywa nas w słowach z Ew. Marka 1:15  …mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii.

lub słowami z listu do Hebrajczyków

…Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, Nie zatwardzajcie serc waszych (Heb. 4,7).

To są słowa króla wzywającego zbuntowanych grzeszników, by poddali się pod Jego autorytet i byli Mu posłuszni. Ewangelia nie jest Bożą propozycją, ale Bożym rozkazem. Jeśli już usłyszymy głos Boga powołującego nas do królestwa, to możemy jedynie pójść za nim lub zbuntować się. Niestety z powodu dzisiejszego egoizmu poczucia, że jesteśmy panami sami dla siebie oraz niezrozumienia Bożego prawa, które Bóg posiada do każdego z nas z racji stworzenia ludzie myślą, że mają wybór.   

Wiara wymaga oddzielenia i ponoszenia kosztów

Kolejną rzecz jaką widzimy na przykładzie powołania Abrahama, że wiara wymaga oddzielenia od świata i ponoszenia kosztów. Bóg wezwał Abrama, by zostawił swój rodzinny dom, swoich znajomych, sąsiadów, swoja ziemię, ułożone życie i poczucie bezpieczeństwa wyruszając w drogę. W drogę niepewną, nie do końca sprecyzowaną, w drogę na której jest pełno znaków zapytania, a mało odpowiedzi. Jednak te odpowiedzi które miał powinny Mu wystarczyć, bo pochodzą od samego Boga. Lepsze mgliste wieczne obietnice prawdomównego Boga, niż pewne zyski tu i teraz tego świata.  Zobaczmy, że Abraham miał już 75 lat, ułożone i ustabilizowane życie. Raczej nie łatwo było mu zostawić swoja rodzinę, a jednak Bóg tego od niego oczekiwał. Nawet z początku nie powiedział mu dokąd ma iść, a w trzecim wierszu powiedział, że niektórzy będą go przeklinać. Weźmy również pod uwagę, że bycie w drodze wtedy było zupełnie inne niż dzisiaj. Nie było wspaniałych dróg, samochodów, tak licznych hoteli i miejsc noclegu jak teraz, czy telefonów dzięki którym możemy przekazać naszym bliskim, co się z nami dzieje lub wezwać pomoc w razie potrzeby. Na wędrujących pielgrzymów czekało wiele niebezpieczeństw jak: dzikie zwierzęta, zła pogoda, źli ludzie czyhający na łatwy łup i wiele innych. A jednak Bóg chciał żeby Abraham zostawił wszystko i wyruszył, bo jego oddzielenie od świata było konieczne do zrealizowania Bożych planów. Musiał zostawić dotychczasowy styl życia, starą religię w którą dotychczas wierzył, stare myślenie i pojmowanie otaczającej go rzeczywistości. Bóg chciał, by Abram był święty, czyli oddzielony do Bożego dzieła. Podobnie później Bóg uczynił z Izraelem, gdy wyprowadził ich z ziemi Egipskiej i podobnie chce uczynić z nami. Powołując nas do swego królestwa chce byśmy byli oddzieleni od świata, gotowi ponosić koszty dla Jego Osoby i Królestwa. Czytając ewangelię nie da się nie zauważyć, jak Chrystus wzywa tych, którzy chcą zanim pójść do porzucenia wszystkiego nawet swoich bliskich jeśli mieliby oni stanąć na drodze naszego powołania.

Zwróćmy uwagę na kilka wierszy

Mateusza 10:37  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.

W Ew. Łukasza czytamy:

Łukasza 9:59  Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego.

60  Odrzekł mu: Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże.

Podobnie jak w życiu Abrama tak i w naszym dzisiejszym chrześcijańskim powołaniu są konieczne do poniesienia koszty. Ile Bóg od nas żąda? Wszystkiego, całego naszego życia! Jak to ktoś powiedział, że zbawienie jest darmo z łaski, ale kosztuje nas wszystko.  Należy zostawić wszystko co przeszkadza nam na drodze wiary, a Królestwo Boże postawić na pierwszym miejscu, przed karierą, wygodą, czy osobistymi planami. Nie dotyczy to tylko pastorów, czy chrześcijańskich misjonarzy, ale każdego ucznia Jezusa Chrystusa. Powołanie przez Boga może się wiązać z prześladowaniami w domu, ryzykiem że zostaniemy odrzuceni przez rodziców, dzieci, dotychczasowych kolegów, czy koleżanki. Kosztem może być zwolnienie z pracy, bo ktoś nie chce kłamać oszukiwać lub pracować w niedzielę, by swobodnie uczestniczyć w społeczności kościoła. Kosztem jest powierzenie naszego całego mienia i czasu Panu Jezusowi. Kosztem jest posłuszeństwo Słowu Bożemu, które wzywa nas do zaparcia się samych siebie wzięcia na siebie swojego Krzyża i codzienne naśladowanie naszego Pana. Kosztem jest poświęcanie czasu na społeczność z Bogiem oraz wysiłek jaki wkładamy w przestrzeganie przykazań Pana Jezusa.   

Obietnicą za posłuszeństwo jest błogosławieństwo

Wiemy już jakie były koszty, a teraz co Abram miał otrzymać w zamian? Zobaczmy że Bóg Obiecał mu wiele błogosławieństw. Błogosławieństwa, które miał otrzymać za posłuszeństwo wiary były o wiele bardziej obfite niż koszty, które miał ponieść.

1.      Naród wielki

Pierwszym błogosławieństwem dla Abrama było, że Bóg uczyni z niego naród wielki w 2. Wiemy, że to błogosławieństwo wypełniło się przez naród Izraelski, a nawet więcej, bo wiele narodów pochodziło od Abrahama.  Po ponad 400 latach od tej obietnicy Izrael z małego plemienia rozrósł się w niewoli Egipskiej do wielkiego narodu. W chwili gdy Bóg dawał Abramowi tą obietnicę, Abram nawet nie miał syna z którego miałyby powstać owy naród, a jego żona nie mogła mieć dzieci. Jednak Bóg czuwał przez swoją potężną moc nad wypełnieniem tej obietnicy nawet po śmierci Abrahama.

List do Hebrajczyków mówi o tym w ten sposób:

Hebrajczyków 11:12  Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można.

Ponadto w 7 wierszu Bóg jeszcze powiedział, że potomstwu Abrahamowemu da ziemię w posiadanie, co wiemy, że też się stało.

2.      Obietnica błogosławieństwa

Kolejnym słowem jakie Abram otrzymał, to obietnica błogosławieństwa. Bóg powiedział do niego „i będę ci błogosławił”. Obietnica ta dotyczyła doczesnego i duchowego błogosławieństwa. Tę obietnicę również Bóg wypełnił, rozmnożył majątek Abrama tak, że stał się bardzo zamożnym.

W Rodzaju 13,2 czytamy, że Abram był już bardzo zasobny w trzody, srebro i złoto.

Gdy sługa Abrahama wyruszył na poszukiwanie żony dla Izaaka w taki sposób przedstawił majątek Abrama:

Rodzaju 24:35  Pan udzielił panu mojemu (Abrahamowi) obfitego błogosławieństwa, tak że stał się zamożnym; dał mu bowiem owce i bydło, srebro i złoto, niewolników i niewolnice, wielbłądy i osły.

A Abraham zestarzał się i posunął się w latach; Pan zaś błogosławił Abrahamowi we wszystkim – czytamy w Rodzaju 24:1.

Również w duchowy sposób Bóg błogosławił Abrama. Odpowiadał na jego modlitwy, rozmawiał z nim, objawiał się mu tak, że poznanie Abrahama kim jest Bóg wzrastało. Zrozumiał, że jest grzesznikiem i potrzebuje usprawiedliwienia, które otrzymał przez wiarę (Rodz. 15,6). Zrozumiał również, że Boże obietnice nie dotyczą tylko doczesności, ale jak mówi list do Hebrajczyków „oczekiwał miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym jest sam Bóg” (Hebr 11,10). Wiedział więc przez wiarę, że ostatecznym celem jest spotkanie z Bogiem i życie wieczne.

3.      Bóg uczyni sławnym Jego imię

Następną obietnicą jest, że Bóg uczyni sławnym Imię Abrahama. Ta obietnica również się wypełniła. Miliony ludzi dzisiaj na całym świcie wiedzą kim jest Abraham. Arabowie i Izraelici powołują się na niego jako na swojego praojca. Również wszyscy chrześcijanie uważają go za swojego ojca wiary. Więc pomimo upływu około 4000 tys. lat kilka miliardów ludzi wie dzisiaj kim jest  biblijny Abraham. Stał się postacią literatury, kazań, przypowieści, tysięcy książek, a przede wszystkim Słowa Bożego. Każdy kto dzisiaj sięga po Biblię dowiaduje się o Abrahamie mężu wiary. Przez dzieło jego wiary stał się dla nas błogosławieństwem i wzorem z którego możemy brać przykład

4.      Błogosławieństwo dla błogosławiących, przekleństwo dla przeklinających

Kolejną obietnicą było błogosławieństwo dla tych, którzy go błogosławią i przekleństwo dla tych, którzy go przeklinają. Błogosławieństwo to nie dotyczy tylko jego, ale także jego potomstwa. Również i ono się wypełniło, a nawet wypełnia cały czas. Pamiętacie Abimelecha z 20 rozdz. Ks. Rodzaju jak wziął żonę Abrahama, Sarę by była jego i jak Bóg ostrzegł go we śnie, że ma jej nie dotykać i Pan spowodował, że kobiety ze społeczności Abimelecha przestały rodzić? Bóg przez cały czas ochraniał Abrama i ochraniał jego potomstwo czyniąc to do dzisiaj. Wiele narodów które przeklinały Izraela i próbowały go zniszczyć już dawno same wyginęły: Amorejczycy, Peryzyjczycy, Kananejczycy, Chetejczycy, Girgazejczycy, Chiwwijczycy i Jebuzejczycy oraz wiele innych. A Izrael pomimo rozproszenia do wszystkich ziem istnieje nadal. Bóg czuwa nad nimi wypełniając swoją obietnice daną Abramowi. Tak więc przeklinanie Abrahama i jego potomków powoduje sciąganie na siebie Bożego sądu. Tym natomiast, którzy błogosławią Abrahama i Jego potomków, Bóg obiecał błogosławieństwo.  Wierze, że ta obietnica jest dużo szersza i dotyczy również duchowych potomków Abrahama, czyli tych którzy wstępują w jego ślady wiary, chrześcijan – list do Galacjan 3,7 nazywa nas duchowymi synami Abrahama. Błogosławienie chrześcijan wiąże się z błogosławieństwem, a przeklinanie ich wiąże się z Bożą pomstą. 

5.      Błogosławieństwo przez Abrahama dla wszystkich plemion ziemi

Ostatnią obietnicą jaką Bóg dał Abrahamowi było błogosławieństwo dla wszystkich plemion ziemi, które przyjdzie przez Jego potomstwo w. 3. Jest to największa i najwspanialsza obietnica dana Abramowi. Dotyczy ona Jezusa Chrystusa, który według ciała jest potomkiem Abrahama Łuk 3,34. Przez Jezusa Chrystusa potomka Abrahama Bóg dał łaskę zbawienia dla wszystkich narodów (Rodz. 22,18).

Jak czytamy w liście Pawła do Galataów

Galacjan 3:14  Aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę.

16  Otóż, obietnice dane były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi: I potomkom - jako o wielu, lecz jako o jednym: I potomkowi twemu, a tym jest Chrystus.

 Dzisiaj wszystkie plemiona ziemi, wszyscy ludzie niezależnie od pochodzenia, rasy, koloru skóry, miejsca zamieszkania, wykształcenia, czy poziomu intelektu mogą w Jezusie Chrystusie potomku Abrahama według ciała znaleźć swojego Zbawiciela od grzechów. Bóg wypełnił kolejną, tym razem najwspanialszą obietnice daną Abrahamowi. Dzisiaj również ja i ty, możemy przez wiarę w Jezusie Chrystusie znaleźć naszego Zbawiciela, który uratuje nas od przekleństwa naszych grzechów, naszego egoizmu, marności tego świata i beznadziei życia dając nadzieje i wieczne błogosławieństwa pod warunkiem, że Mu zaufamy.   

Jak widzimy na podstawie naszego dzisiejszego fragmentu Bóg jest wierny i daje nam o wiele więcej niż my Mu dajemy jeśli odpowiemy na jego wezwanie. Bóg zażądał od Abrama, dwie rzeczy, by zostawił swoją rodzinę i poszedł do ziemi, którą miał Mu wskazać. W odpowiedzi na jego posłuszeństwo dał mu 6 rzeczy: wielki naród, obietnice błogosławieństwa, sławę, błogosławieństwo dla błogosławiących, przekleństwo dla przeklinających, oraz błogosławieństwo przez niego dla wszystkich plemion ziemi w osobie Jezusa Chrystusa.

Koszt Abrama był duży, ale zysk o wiele większy. Również od nas dzisiaj Bóg oczekuje całkowitego oddania, życia dla jego chwały, zaparcia się siebie, poświęcenia, ale to co Mu dajemy jest niewspółmierne do tego, co On nam dał i da. Daje nam życie wieczne, pokój, radość, nadzieje, wieczne błogosławieństwa, które są tak wspaniałe, że nie ma w ludzkim języku słów, które mogłyby wyrazić jak wielka nagroda czeka dla tych, którzy odpowiedzieli na Jego wezwanie.    

Tak jak Bóg błogosławił Abrama, by stał się błogosławieństwem dla innych, tak i nas chce błogosławić dzisiaj byśmy nieśli błogosławieństwo innym. Mam tu na myśli dzielenie się dobra nowiną, budowanie Królestwa  przez swoje oddanie i zaangażowanie, by imię naszego Pana Jezusa Chrystusa było uwielbione.  

18.11.2020

Prawda ma znaczenie - Studium 2 Listu Jana 1,1-4

 


Autorem 2 listu Jana jest apostoł Jan i list ma podobną konstrukcje co pierwszy list Jana. Trudno określić dokładną datę napisania listu, ale szacuje się  że powstał niedługo po napisaniu pierwszego listu Jana, to więc około 90-95 rok po Chr. Miało to miejsce podczas służby ap. Jana w Efezie.

Drugi list Jana porusza podobne problemy co pierwszy, problem fałszywych nauczycieli i konieczności pilnowania prawdy, która może być zagrożona wobec fałszywej nauki.

Głównie list ten skupia się na wędrownych kaznodziejach w. 10 z czego korzystali fałszywi nauczyciele, którzy chodzili od zboru do zboru, gdzie przedstawiali się jako słudzy Boży otrzymując tam gościnę, a czasami pieniądze i zwodzili chrześcijan.

Zbór do którego zwraca się Jan jako do wybranej pani mógł przyjąć takich fałszywych zwodzicieli i przez to, prawda w tym zborze była zagrożona.

Apostoł Jan przestrzega Zbór, by nie zadawali się z taki oszustami (w 10-11), bo zwodziciel wykorzysta gościnność Zboru i narobi wielkich szkód. To więc list uczy nas o prawdziwej miłości, która możliwa jest tylko w prawdzie. Tam gdzie praktykuje się miłość kosztem prawdy, czyli wzywa się do tolerowania nieprawdziwej nauki, niemoralności i kłamstwa w imię miłości, nie jest to prawdziwa miłość. Taka miłość jest zwodnicza, bo prowadzi do zaparcia się Boga i ostatecznie zatracenia. Jeśli porzucamy prawdę mówiąc „że najważniejsza jest miłość” ostatecznie tracimy wszystko, prawdę, miłość i jedność, a pozostaje nam jedynie płytki sentymentalizm, który nigdy się nie stanie fundamentem prawdziwej jedności.

Wobec tego Jan wzywa chrześcijan, by powrócili do fundamentów chrześcijaństwa, którym dla Jana jest prawda Słowa Bożego.

W naszych pierwszych czterech wierszach pięć razy pojawia się słowo prawda spróbuj znaleźć te słowa.

Świat cierpi na duży deficyt prawdy, a mówienie że znamy prawdę często nie spotyka się z aprobatą. Raczej jest uważane za brak szacunku i tolerancji wobec tych, którzy mają odmienne zdanie.

Często prawda jest traktowana tak, jak traktował ją piłat, gdy spotkał się z Chrystusem Jana 18,38 zadając pytanie co to jest prawda. Pytanie to, wyraża wątpliwość, czy w ogóle można poznać prawdę, wobec tak wielu twierdzeń i poglądów ze sobą sprzecznych. Wielu doszło do wniosku, że nie ma prawdy absolutnej, ale prawdą jest to, co ja uważam za prawdę. Jednak Słowo Boże ciągle stoi na stanowisku, że Prawda jest objawiona w Bogu w Słowie Bożym w Jezusie Chrystusie (Efez 4,21). Świat jest podzielony na ludzi, którzy nie poznali Chrystusa i żyją w kłamstwie oraz na tych, którzy Go poznali, znają prawdę i żyją w prawdzie. 

w. 1  

Jan zaczyna swój list jako starszy, do wybranej Pani. Mówi o swoim autorytecie i w związku z tym powinni Go posłuchać, a panią prawdopodobnie nazywa Zbór, Kościół do którego pisze swój list.

Od razu przechodzi do zapewnień, że kocha ich w prawdzie, dlatego pisze do nich, by ich przestrzec przed tymi, których oni w swojej chrześcijańskiej gościnności przyjmowali, a którzy stawali się zagrożeniem dla tego Zboru.

Bóg nie chce, by ktokolwiek w kościele był narażony na zwiedzenie, kłamstwo i oszustów, bo to może się przyczynić, do zwiedzenia innych. To więc musimy być ostrożni, nie każdy kto mówi o Bogu o miłości i wierze, pochodzi od Boga. Akurat jesteśmy w czasie, gdy po domach chodzą Świadkowie Jehowy i rozdają zaproszenia na pamiątkę śmierci Pana Jezusa i być może wielu odpowie na to zaproszenie, ale czy poznają tam prawdę? Nie, z jednego fałszu wpadną w kolejny, diabeł bowiem pilnuje, by ktoś, kto  zaczyna poszukiwać prawdy o sensie życia, wieczności i swojej roli na tym świecie, nie znalazł jej, a w zamian znalazł ułudę prawdy.

Być może nie gościmy dzisiaj żadnego fałszywego nauczyciela w naszym domu, ale czy dajemy im posłuch w naszym zborze, czy jeździmy na ich konferencje, czy promujemy ich nauczanie. Aby mieć to właściwe rozróżnienie, czy mamy do czynienia z prawdziwym czy fałszywym nauczaniem, musimy znać dobrze prawdę. 

Teraz spójrz na kilka cech prawdy

W pierwszym wierszu widzimy że prawda nas jednoczy. Jan pisze do tych, których miłuje w prawdzie. Prawdziwa głęboka miłość między Janem a tamtymi wierzącymi mogła zaistnieć tylko na fundamencie prawdy, która był Jezus. Tylko jeśli Jan i oni wierzyli w tego samego Jezusa mogli być napełnieni Duchem Św. Tylko wtedy mogła zaistnieć między nimi jedność ducha. Gdyby oni wierzyli w innego Jezusa, fałszywego którego np. głosili fałszywi nauczyciele w Koryncie 2 Kor 11,4, to nie było szansy na chrześcijańską miłość. Tam gdzie ludzie nie zachowują prawdy nie ma kościoła, nie ma Ducha Św. nie ma Boga. Dlatego nie możemy iść na kompromis z tymi, którzy nie kochają prawdy Słowa Bożego, bo nie mamy z nimi nic wspólnego.

Prawda ewangelii niesie ze sobą moc do miłości wobec innych chrześcijan. Jan miłuje kościół, miłuje zbór, ludzi którzy tam są. Mówi również, że nie tylko On, ale wszyscy, którzy są z prawdy miłują innych chrześcijan. Miłują ich ze względu na prawdę, która dotyczy ewangelii, tego że oni umiłowali Chrystusa Jak to wcześniej było powiedziane w 1 liście Jana 4,7-8; 3,14-16. 

Kolejna rzecz jest taka, że prawda mieszka w prawdziwie wierzących chrześcijanach, a oni mieszkają w Chrystusie Ew. Jana 14,6 Jana 8,32. To znaczy, że Chrystus mieszka w nich przez swego Ducha. Oni znają Chrystusa, znają swojego Pana, a On też ich zna 1 Jana 2,20-21. Jeśli jednak zaprzeczamy Chrystusowi, słowu Bożemu, doktrynie chrześcijańskiej wyraźnie objawionej, to nie ma w nas prawdy. Zbawianie dotyczy przyjęcia treści ewangelii i musimy w nią uwierzyć, bo w niej jest zawarta prawda. 

Prawda również, jeśli stała się częścią naszego życia, jeśli zamieszkała w nas, to jest z nami na wieki (w 2). Nie można raz mieć prawdy w sobie, a później ją stracić. Możemy być blisko prawdy, możemy ocierać się o prawdę, słuchać prawdy, ale wciąż nie musi być ona w nas, nie musi w nas mieszkać. Mamy tego przykład w 8 rozdz. Ew Jana kiedy Żydzi uwierzyli, ale wciąż nie stali się uczniami Chrystusa, nie znali prawdy, a prawda nie stała się częścią ich życia.

Jeśli mamy wokół siebie ludzi ciągle nie rozumiejących czym jest prawda, ciągle błądzących, ciągle mających wątpliwości gdzie jest zbawienie, to oni nie znają prawdy. Prawda wymaga choć minimalnego zrozumienia, że Jezus nas zbawił. Możesz nie wiedzieć wielu rzeczy, ale jedno będziesz wiedział bardzo dokładnie, że Jezus jest zbawicielem, że umarł za ciebie, że jest twoim Panem i Bogiem. Tak więc, ci którzy znają prawdę choćby najprostsi nie potrzebują jakiejś specjalnej filozofii, specjalnej mądrości, oni już maja prawdę na wieki, Chrystus jest w nich i ich prowadzi, a oni są w NIm.

Tak o tej prawdzie pisze Paweł 1 Koryntian 2,2-9 

Kolejna rzecz, to Jan mówi, że przez prawdę, ewangelii którą przyjęliśmy jesteśmy błogosławieni przez Boga.

Nie można cieszyć się Bożą przychylnością, Bożym pokojem, Bożą miłością, Bożym błogosławieństwem, Bożą opieką, Bożym miłosierdziem jeśli nie kochamy prawdy, która jest w Chrystusie.

Te wszystkie Boże błogosławieństwa przychodzą do naszego życia wraz z prawdą ewangelii, którą przyjęliśmy. Autorzy nowotestamentowi, często nam to przypominają 1 Tym 1,2; Rzymian 1,7.

Słowo Boże mówi, że ludzie którzy nie kochają prawdy, nie tylko nie są błogosławieni przez Boga, ale są pod przekleństwem i zagraża im Boży sąd Jana 3,36; 1 Koryntian 16,22. 

Kolejna rzecz o której mówi ap. Jan to, to, że prawda nas kontroluje.

Zobaczmy, że Jan cieszył się z tych, którzy w tym kościele chodzą w prawdzie.

Co to znaczy chodzić w prawdzie?

To znaczy żyć zgodnie z treścią ewangelii. Nie tylko wierzymy w prawdę, ale żyjemy zgodnie z nią, zgodnie ze Słowem Bożym, które nas prowadzi i któremu pragniemy być posłuszni. Wiara w sposób intelektualny nie zmieni naszego życia, dopiero życie w prawdzie sprawa, że stajemy się nowymi ludźmi. 1 Jana 1,6-7; 1 Jana 2,6; Galacjan 2,14; Ozeasza 14,9.

13.11.2020

Testament dla następnego pokolenia Jozuego 23

 


Jakie byłyby ostatnie zalecenia dla twoich bliskich, gdybyś wiedział, że zaraz odejdziesz z tego świata. Jakie dziedzictwo byś dla nich zostawił, znikome, czy nieznikome? Na co skierowałbyś ich oczy w obliczu twojej śmierci? Co będzie naszym testamentem dla pozostającego pokolenia? Np. Karol Marks niemiecki filozof i działacz rewolucyjny w ostatnich chwilach powiedział „No, już, wynoście się stąd! Ostatnie słowa są dla głupców, którzy nie powiedzieli wystarczająco wiele”. Napoleon Bonaparte powiedział natomiast „Francja, armia, Józefina”. Inni wielcy tego świata mówili równie trywialne rzeczy.  Większość ludzi odchodząc z tego świata nie zostawia swoim bliskim żadnych wartości, ani fundamentów na których mogliby dalej budować swoje życie bez nich. Dzieje się tak z tego powodu, że sami nie mają żadnej trwałej nadziei, więc nie są w stanie przekazać jej innym.

Jozue wiedział, że jedynym pewnym fundamentem życia i gwarantem wypełnienia się Bożych obietnic danych Izraelowi jest podążanie całym sercem za Panem. W tą stronę wiec skierował oczy całego Izraela przed swoją śmiercią. Nie mówił żeby skupiano się na nim, czy na jego osiągnięciach, czy nawet na ziemi obiecanej, która dał im w posiadanie. Ale powiedział do swoich braci, naczelników, sędziów i przełożonych, by pamiętali o Panu. Przypomniał im, że wszystko co dobre, wszystkie zwycięstwa jakie odnieśli, wszystkie sukcesy jakie stały się ich udziałem  mają dzięki Panu.      

To było prawdziwe dziedzictwo Jozuego dla Izraela, mógł wykorzystać te ostatnie miesiące i tygodnie swego życia, by umocnić serca Izraelitów w miłości do Pana. Mamy tu przykład człowieka, którego koniec życia warto rozpatrywać i naśladować  jak mówi nam list do Hebrajczyków 13,7. Niekiedy myślę o naszym odejściu o moim i twoim, gdzie wtedy będą nasze myśli, do czego będzie lgnęło nasze serce, co zostawimy tym którzy po nas zostają? Jak będą nas wspominać po naszym odejściu, czy będą mogli doszukać się tam słów i przykładu życia jakie Jozue dał Izraelowi? Czy będą nas pamiętać z tego, że całym sercem kochaliśmy Pana i służyliśmy Jego kościołowi, czy raczej z innych rzeczy.

Pomyśl o tym chwilę - gdy nasi bliscy będą myśleć o nas po naszym odejściu, co zapamiętają? Czy będą mogli tam znaleźć życie i napomnienia, które pozwolą im zbliżyć się do Pana. Kiedyś słuchałem świadectwa nawrócenia byłego ateisty, który został ukąszony przez jadowitą rybę podczas nurkowania. Wiedział on, że czasu ma niewiele i wtedy przypomniał sobie słowa swojej wierzącej mamy, która zawsze do niego powtarzała, że gdziekolwiek będzie na świecie i cokolwiek będzie robił jeśli będzie mu w życiu źle  niech wzywa Imienia Jezusa - uczynił tak, a Chrystus uratował Jego życie i nawrócił się.

Dziedzictwo jakie zostawiła mu Jego mama w postaci Imienia Jezusa pozwoliło mu odnaleźć życie wieczne i szczęście.

Wiele lat temu rozmawiałem z jednym z moich znajomych o Jego tacie, który odszedł do wieczności. Powiedział mi, że pamięta jak tata miał zakład stolarski i obsługując klientów mówił im o Jezusie, że powinni Mu zaufać jako swemu Zbawicielowi.

 Powiedział mi również, że wtedy wstydził się tego, że niemal każdemu klientowi jego tata starał się powiedzieć ewangelię. Ale później nawrócił się i pamięć o jego gorliwym i oddanym tacie dla Chrystusa  wzmacniała jego wiarę.

W ten sposób Jozue i my nawet po śmierci możemy mieć dobry Boży wpływ na pokolenie, które zostanie po nas.

Podobnie również myślał ap. Piotr

 2 Piotra 1:10  Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie.

11  W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

12  Dlatego zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, chociaż o nich wiecie i utwierdzeni jesteście w prawdzie, którą macie.

13  Uważam zaś za rzecz słuszną, dopóki jestem w tym ciele, pobudzać was przez przypominanie,

14  Wiedząc o tym, iż rychło trzeba mi będzie rozstać się z życiem, jak mi to zresztą Pan nasz, Jezus Chrystus, objawił.

15  Dołożę też starań, abyście także po moim odejściu stale to mieli w pamięci.

Jednak by zapamiętano nas jako osoby, które kierują uwagę ludzi na Pana sami musimy dbać o gorliwą społeczność z Panem. Jak to ktoś powiedział, że nic nie damy innym poza tym, co sami mamy. Jozue mógł powiedzieć tak do Izraela, bo świadczyło za nim ponad 60 letnie jego gorliwe oddanie dla sprawy Bożej. Ktokolwiek przypomniał sobie Jozuego zawsze pamiętał, że On chodził blisko Pana i służył Bożemu ludowi.

Zwróćmy uwagę na kilka rzeczy jakie zaleca nam, by Bóg mógł na nas wypełnić swoje obietnice i byśmy mogli się stać zachętą, żywym listem dla następnego pokolenia.

1.      Po pierwsze mówi Jozue, starajcie się usilnie wypełniać Boże Słowo wiersz 6.

Jeśli chcemy zostawić trwałe Boże wartości następnemu pokoleniu, naszym dzieciom, dać im dobry przykład z którego będą mogły czerpać nawet jak nas nie będzie, to kierujmy naszą i ich uwagę na Boże Słowo, które jest uniwersalną wartością w każdym pokoleniu. To z Bożego Słowa dowiadujemy się jak należy służyć Bogu i jak się z nim pojednać. To Boże Słowo ma moc dotknąć naszego serca osądzić nas, podnieść, pocieszyć i dać odpowiedzi na pytania o przyszłość. Jozue powiedział do Izraela to, co powiedział mu kiedyś Bóg, gdy obejmował przywództwo nad narodem w Jozuego 1,8. Sam zobaczył i doświadczył, że słowa przekazane Mojżeszowi przez Boga są rzeczywiście Bożymi słowami, a posłuszeństwo im przynosi błogosławieństwo.  Żyjąc tymi słowami w domu w kościele w pracy, mówiąc i rozmyślając o nich wskazujemy naszym bliskim i wszystkim innych źródło życia.

2.      Następnie Jozue mówi, dbaj o to, żebyś nie pomieszał się z pogańskimi narodami, bo gdy to uczynisz, to pójdziesz za ich bogami w. 7.

Innymi słowy Jozue wzywa Izraelitów, by trzymali się daleko od świata, od sposobu jego życia, myślenia, załatwiania spraw, jego mody, moralności i tego wszystkiego, co odciąga nas od szczerego oddania Chrystusowi.

Jeśli zaczniemy bratać się z tym światem jak zaczęli czynić to Izraelici, szybko utracimy nasze świadectwo, niebiański blask, nasz zapał i nasze oddanie dla Chrystusa. Wtedy nasze serce przylgnie do wielu bogów tego świata jak mamona, rozrywka, władza, polityka, najróżniejsze ludzkie filozofie, które zapalają na chwile ludzkie serca, ale nie mogą dać życia wiecznego. Ap. Jan przypomina nam tą ważną zasadę w innych słowach „nie miłujcie świata, ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jana 2,15). Jeśli nasze serce będzie lgnęło do wielu bogów tego świata, jeśli będziemy próbowali służyć Bogu i mamonie, też nie zostawimy dla następnego pokolenia trwałego fundamentu. Zostawimy wtedy dla nich, to co zostawia wielu tego świata, może jakieś posiadłości, pieniądze, czy wpływy i z tego głownie zostaniemy zapamiętani, że o to się troszczyliśmy, a nie o Pana i Bożą chwałę.

3.      Tylko do Pana Boga lgnijcie, innymi Słowy postaw Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu. Postaw na pierwszym miejscu szukanie Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, byś mógł być błogosławiony przez Pana o okazać się wiernym Jego sługą w. 8.

4.      Czwarta rzecz, byśmy mogli odziedziczyć wszystkie obietnice dane nam przez Pana i wskazać drogę następnemu pokoleniu, to strzeżmy swego serca w. 11.

Nasze serce jest podstępne mówi Słowo Boże:

 Jeremiasza 17:9  Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać?

W Biblii czytamy, że to Pan bada serce, że to On pozwala nam zapanować nad emocjami i pragnieniami naszego serca. Często słuchamy naszych emocji, tego czego pożądamy. Pozwalamy, by nasze pragnienia rządziły naszym życiem, zamiast pilnować się usilnie mówi Jozue, by czynić to, co słuszne, a nie to, co nam się w danej chwili chce. C.S Lewis powiedział, „że wiara, to sztuka trzymania się rzeczy raz przyjętych rozumowo, na przekór zmiennym nastrojom”. Jeśli nie będziemy się usilnie pilnować i pozwolimy żeby nasze życie duchowe biegło swoim torem bez naszego wkładu i wysiłku w końcu nasze grzeszne pragnienia, nasze serce da się oszukać i odejdziemy od Pana.

Jozuego 23:8  Tylko do Pana, Boga waszego, lgnijcie tak, jak czyniliście do dnia dzisiejszego.

Łączna liczba wyświetleń