Witam, nazywam się Korzeniowski Jarosław, jestem pastorem Kościoła Chrześcijan Baptystów, szczęśliwym mężem jednej żony i spełnionym ojcem czwórki dzieci. Obecnie mieszkamy i służymy w Wejherowie. Wszystkich odwiedzających tego bloga serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że zajrzeliście tutaj. Mam nadzieje, że materiały tu zamieszczone zbudują twoją wiarę i przybliżą Cię do Boga. Większość postów jest wynikiem moich przemyśleń i opracowań na podstawie Pisma Św. Życzę owocnego pobytu.
2.11.2010
Chrystus jest życiem mym - pieśń
Jezus jest drogą prawdą i życiem Ew Jana 14,6
Pan Jezus Chrystus powiedział o sobie, że jest drogą prawdą i życiem i nikt nie może dostać się do nieba bez Jego pośrednictwa. Takie słowa Jezusa często są negowane przez wyznawców innych religii, którzy umniejszają rolę Chrystusa uważając go za wielkiego proroka, nauczyciela, człowieka, ale w żadnym wypadku Boga lub jedyną drogę do nieba. Pamiętam rozmowę z jednym człowiekiem, który był wyznawcą hinduizmu, gdy zacytowałem te słowa Chrystusa on odrzekł, że "Jezus nie mógł tak powiedzieć o sobie". Pan Jezus nie tylko mógł tak powiedzieć On powiedział prawdę, która wielu bulwersuje i oburza. Jezus przypisuje sobie i słusznie monopol na odpuszczenie grzechów, zbawienie, pojednanie z Bogiem. Może zapytasz mnie a co w takim razie z innymi religiami? Odpowiem ci najprościej jak potrafię, zwyczajnie są fałszywe i nigdy nie doprowadzą nas do Boga, jedynie przed Jego oblicze w celu potępienia za grzechy, ale przecież nie o to nam chodzi.
Pan Jezus jest drogą, co to oznacza? Przede wszystkim to, że Jego osoba usprawiedliwia nas z naszych grzechów i daje nam wstęp przed oblicze Boże. Jeśli otrzymujemy jakieś błogosławieństwo od Boga, to jest ono przez Chrystusa. Ktoś mógłby spytać, że jest błogosławieństwo ogólne do którego, można zaliczyć to, że słonce świeci również na złych ludzi, i jeszcze inne dobre rzeczy od Boga co spotykają każdego bez wyjątku, czy jest to dzięki Chrystusowi? Tak właśnie dzięki niemu. Dlaczego Bóg nie zniszczył tego świata zaraz po upadku człowieka? Uważam że nie uczynił tego właśnie ze względu na Chrystusa. Wiedział że któregoś dnia pośle Swego Syna, który na nowo pojedna ten świat z nim - Bogiem Stwórcą, bo inaczej jaki byłby sens kontynuowania tego wszystkiego. Błogosławieństwo szczegółowe dotyczy odpuszczenia grzechów, łaski od Boga i wszystkiego co jest bezpośrednio związane z ofiarą Chrystusa, ale tego mogą doświadczyć tylko ci, co zaufali Mu i powierzyli swoje życie w Jego ręce.
Jezus też wskazuje nam drogę mówiąc o sobie i pokazując jak Bogu się podobać i kim On jest.
Jezus jest prawdą - Chrystus powiedział o sobie, że jest prawdą. Prawda jest czymś ostatecznym, nie zanieczyszczonym, czymś jedynym, czymś autentycznym i Chrystus właśnie taki jest. Chrystus jest prawdą w przeciwieństwie do kłamstwa. Ludzie szukają czegoś trwałego, co nada sens ich życiu, według Bożego Słowa tylko Chrystus może to zrobić. Życie bez znajomości Chrystusa, bez prawdy jest życiem pustym, jałowym, które kończy się bezsensowną śmiercią. Poznając prawdę poznajemy, to, że my żyjemy w kłamstwie. Bez znajomości Chrystusa jesteśmy ślepi i nie znamy siebie samych. On jest Alfa i Omegą, Początkiem i Końcem. W Nim jest początek tego świata, początek twojego życia, w Nim jest także koniec wszystkiego, czy nam sie to podoba, czy nie.
Jezus jest życiem - Na tym świecie nie ma nic trwałego, wszystko umiera i ma swój koniec. Organizujemy sobie życie z ta myślą że wszystko się kiedyś skończy a ostatecznie my sami. tak byśmy chcieli w jakiś sposób to życie przedłużyć. Owszem możemy dbać o zdrowie, chodzić do lekarza, ale nie możemy żyć w nieskończoność. Przychodzi dzień śmierci i wszystko się kończy. Bóg mówi że dzieje się tak dlatego, że człowiek zerwał z nim więź, upadł w grzech- nieposłuszeństwo względem Niego. Względem Boga, który jest źródłem życia i to przyniosło śmierć. Chrystus jest życiem, On jest od wieków i na wieki. Nigdy nie było chwili w historii, kiedy go nie było i nigdy nie będzie takiej chwili, kiedy Go nie będzie. W nim jest życie wieczne i On nim obdarza kogo chce, a obdarza tych, którzy są mu posłuszni. Społeczność z Chrystusem przynosi również życie do wszystkich dziedzin naszej egzystencji. Małżeństwa rozpadające się zaczynają kwitnąć, chorzy, zdrowieją, zagorzali przestępcy stają się prawi i potulni jak baranki, martwe relacje z rodzicami wracają do normalności, znieczuleni ludzie na krzywdę innych staja się współczujący. To właśnie znaczy, że Chrystus jest życiem.
Maria w biblii a dogmaty kościoła
Zachęcam do przeczytania ciekawego artykułu porównującego teksty biblijne na temat kultu Marii matki Jezusa z tym co mówi Pismo Święte.
„Kwestia ekumeniczna, którą wskazałem w encyklice Redemptoris Mater, głęboko
określa wędrówkę Kościoła w naszym czasie. Jeśli chodzi o to zagadnienie, to poszukiwania, pogłębione w treściach i pełne szacunku w wykładzie, powinny ukazać braciom z Kościołów prawosławnych i reformowanych, że doktryna katolicka o Błogosławionej Dziewicy jest w swej istocie veritas biblica, veritas antiqua, a zatem nie może być motywem podziału” (Jan Paweł II).
Około dwudziestu razy wzmiankują Ewangelie i Dzieje Apostolskie o matce Jezusa, Marii (zob. MAT. 1,16-25; 2,11.13; 13,55; MAR. 6,3; ŁUK. 1,27.30.34.38.39.41.46.56; 2,5.16.19.34; JAN 2,1.3.5; DZ. AP. 1,14). Chrześcijanom czytającym te księgi na ogół znane są informacje zawarte w tych tekstach. W tej części artykułu postaramy się je wszystkie zebrać i uporządkować. (Wyróżnienia w cytatach pochodzą od autora opracowania, a wszystkie natchnione teksty zaczerpnięto z czwartego wydania katolickiej Biblii Tysiąclecia, opublikowanej przez Pallottinum w 1989 roku).
W pierwszym rozdziale Ewangelii Mateusza wspomniano o zaślubinach Marii z Józefem oraz o śnie Józefa, który mu się przyśnił, gdy chciał opuścić Marię. Ta pierwsza relacja kończy się słowami: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus” (MAT. 1,24.25). W wyróżnionym fragmencie tekstu oryginalnego użyto greckich słów „uk eginosken auten”, co znaczy: nie poznał jej.
W rozdziale drugim Ewangelii Mateusza mamy informację o przybyciu mędrców ze Wschodu i o poleceniu danym Józefowi we śnie, by z Dzieciątkiem i Jego matką udał się do Egiptu.
Następna wzmianka o Marii znajduje się dopiero w dwunastym rozdziale Ewangelii Mateusza. Jest tu informacja o przybyciu do Jezusa, który wtedy nauczał, Jego matki i braci: „Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” (MAT. 12,46). Bardzo ciekawa jest reakcja Jezusa na tę wiadomość: „Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (...). Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (MAT. 12,48.50). Zostało to także wspomniane w innych ewangeliach (zob. MAR. 3,31-35; ŁUK. 8,19-21). Mateusz po raz ostatni czyni wzmiankę o matce Jezusa w rozdziale trzynastym podając, że mieszkańcy Nazaretu, którzy znali Jezusa z czasów Jego dzieciństwa, zadawali sobie pytanie, skąd u Niego taka mądrość i cudowna moc: „Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?” (MAT. 13,55.56). Podobne słowa odnotowuje ewangelista Marek w trzecim wierszu szóstego rozdziału swojej ewangelii, kiedy opisuje te same okoliczności, w których one padły.
Nowych informacji o Marii, matce Jezusa, dostarcza Ewangelia Łukasza w rozdziale pierwszym. Znajduje się tu tak zwane zwiastowanie czy przepowiednia o narodzinach Syna dana Marii przez anioła Gabriela. Ten fragment kończy się pokornymi słowami Marii: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł” (ŁUK. 1,38). Następnie zamieszczona jest w tym rozdziale wzmianka o odwiedzinach Elżbiety przez Marię. Zanotowano tutaj słowa Elżbiety wypowiedziane pod wpływem Ducha Świętego: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (ŁUK. 1,42). W Łukaszu 1,46-55 odnotowane są słowa Marii, które teolodzy katoliccy nazywają Magnificatem. Ich treścią jest uwielbienie Boga, które w znacznej części przypomina podobne zapisy znajdujące się w Starym Testamencie, a zwłaszcza w Księdze Psalmów.
Rozdział drugi Ewangelii Łukasza to sprawozdanie z pobytu Józefa i Marii w Betlejem w czasie spisu ludności oraz odwiedzin pasterzy i mędrców. Wspomniano tutaj, że Maria „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (ŁUK. 2,19). Wiersze od 21. do 38. z drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza to relacja z przyniesienia Dzieciątka przez rodziców do świątyni, by zgodnie z prawem Mojżeszowym przedstawić je Panu i złożyć stosowną ofiarę. W tym fragmencie znajdują się też prorocze słowa Symeona, męża sprawiedliwego i pobożnego, dotyczące Jezusa. Łukasz kończy to sprawozdanie słowami: „A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (ŁUK. 2,33.34).
W drugim rozdziale Ewangelii Łukasza mamy opis podróży rodziców Jezusa z dwunastoletnim Synem z Nazaretu do Jerozolimy. To właśnie wtedy zgubili oni Jezusa i zauważyli to dopiero po dniu wędrówki, a odnaleźli Go w świątyni po trzech dniach (zob. ŁUK. 2,43-46).
O matce Jezusa czytamy także w Ewangelii Jana: w rozdziale drugim w wierszach od 1. po 5. znajduje się opis wesela w Kanie Galilejskiej, na którym byli także Jezus, Jego bracia i uczniowie. Wtedy to — zanim dokonał cudu przemiany wody w wino — doszło do rozmowy między Nim a Jego matką, która zwróciła się do Niego ze słowami: „Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” (JAN 2,3-4). Mimo tej niezbyt zachęcającej odpowiedzi Maria zareagowała pozytywnie, okazując wiarę w Jego moc i zrozumienie potrzeb ludzkich. Powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (JAN 2,5). Po weselu Jezus z matką, uczniami i braćmi udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni (zob. ŁUK. 2,12).
W Ewangelii Jana 19,25-27 widzimy Marię obok krzyża Jezusa, gdzie stała wraz ze swoją siostrą, Marią, żoną Kleofasa, Marią Magdaleną i umiłowanym uczniem Jezusa. To do niego Jezus skierował słowa: „Oto Matka twoja” (JAN 19,27), a następnie zostało wspomniane, że „od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”.
Ostatnia wzmianka o matce Jezusa znajduje się w Dziejach Apostolskich. Łukasz, autor tej księgi, podaje, że Maria, bracia Jezusa i uczniowie trwali jednomyślnie na modlitwie w Jerozolimie (zob. DZ. AP. 1,14).
Oto wszystkie informacje ewangelistów na temat Marii i jej stosunków z Jezusem. Warto przeczytać te wersety biblijne, by mieć własny pogląd na to, co Słowo Boże mówi o tej szlachetnej niewieście, porównać z poglądami, jakie są powszechnie przyjęte i zobaczyć na ile kult maryjny, z którym się na co dzień spotykamy, jest prawdziwie biblijny.
Jak widzimy, obraz Marii, jaki przedstawia nam Biblia, nie jest wyidealizowany. Dostrzegamy tutaj bogobojną, szlachetną niewiastę, która miała wątpliwości co do Syna, wzloty i chwile słabości jak każdy grzeszny człowiek. Tak przedstawia ta święta księga wszystkich bohaterów wiary. Ukazuje, że każdy człowiek ma swoje wzloty i upadki, a wzorzec do naśladowania mamy tylko jeden — a jest nim Jezus Chrystus, Syn Boży.
Tradycja kultu maryjnego jest bardzo stara, bo sięga czwartego stulecia istnienia chrześcijaństwa. Na pewno nie ma ona swych korzeni w judaistycznej myśli religijnej. Judaizm to religia monoteistyczna, w której nie do przyjęcia było i jest oddawanie czci jakiemukolwiek stworzeniu poza samym Jahwe, stwórcą nieba i ziemi, wszechmocnym i jedynym Bogiem. W księgach Mojżeszowych, uznawanych wszak przez Jezusa z Nazaretu i Jego uczniów-naśladowców za księgi objawione i natchnione, istnieje wyraźnie sformułowany zakaz oddawania czci i uprawiania kultu rzeczy martwych i żywych, wszystkiego, co odwracałoby myśli człowieka od wiary w jedynego Boga, od powierzania tylko Jemu swoich problemów i tylko w Nim szukania swego ratunku. Nie trzeba być biblistą czy teologiem, aby to dostrzec przy czytaniu ksiąg Starego Testamentu, ksiąg świętych także dla chrześcijan pierwszych stuleci. Tak więc nie w judaizmie, lecz w religii hellenistycznej należałoby szukać początków kultu człowieka, chociażby najbardziej szlachetnego i oddanego Bogu.
W pierwszym i drugim stuleciu chrześcijaństwo miało jeszcze orientację judeo-
chrześcijańską. Do niedawna przypominanie o judaistycznych korzeniach chrześcijaństwa było bardzo niemodne wśród teologów. Wydaje się, że dzisiaj wolniej zachodzą pewne zmiany w tym względzie. Można to zauważyć w wypowiedzi znanego teologa katolickiego, a zarazem działacza ekumenicznego, ks. Michała Czajkowskiego, który powiada: „W żywym kontakcie z judaizmem podzieleni chrześcijanie wracają do źródeł, do wspólnej kolebki, a więc do jedności. Powrót do wspólnej kolebki judaistycznej to zarazem odchodzenie od zbyt silnych związków z myślą grecką”[1].
Drogę do hellenizacji chrześcijaństwa, jak sądzę, utorowali głównie apologeci. Byli to chrześcijanie, jakby cierpiący na kompleks judaistyczny, którzy w szkołach pogańskich otrzymali filozoficzne wykształcenie. Odcinali się bowiem nie tylko od pewnych, ich zdaniem, wypaczeń religii żydowskiej, z którymi polemizował także Chrystus i apostołowie, ale równocześnie starali się wprowadzić pewne pojęcia i zachowania, z którymi byli zżyci, a które, jak mniemali, były zgodne z nauką Chrystusa, przekazaną nie tyle w zachowanych pismach apostołów, ile w tradycji istniejącej w niektórych kręgach chrześcijan wywodzących się z pogan — elementu dominującego już w drugim stuleciu istnienia chrześcijaństwa. Wielu chrześcijanom prawdopodobnie trudno było wyzbyć się niektórych zwyczajów i przekonań zakorzenionych w ich narodzie. Na pewne pytania, rodzące się po przyjęciu wiary chrześcijańskiej, szukano odpowiedzi w dorobku filozoficznej myśli pogańskiej, zwłaszcza greckiej. Była ona bowiem dla wielu wykształconych nowo nawróconych chrześcijan nadal atrakcyjna ze względu na jej próbę logicznej odpowiedzi na niektóre kwestie ludzkie, na które nie znajdowali odpowiedzi w Piśmie Świętym. W tym czasie następowała stała dyskredytacja samego judaizmu, prowadzona systematycznie przez władze rzymskie oraz tych chrześcijan, którzy w judaizmie widzieli zaplecze myśli konserwatywnej, utrudniającej dostosowywanie chrześcijaństwa do istniejącej rzeczywistości, dyskredytacja prowadzona w imię rozszerzania nauki Chrystusa.
Początki kultu maryjnego sięgają czwartego stulecia, to jest okresu, gdy chrześcijaństwo wyszło już z podziemia po uznaniu przez cesarza Konstantyna jego równorzędnego charakteru z religią dotychczas powszechnie istniejącą. Było to nobilitacją dla chrześcijaństwa uważanego dotychczas za religię ludzi prostych, niewykształconych. W tym czasie dają znać o sobie spory dotyczące natury Chrystusa, zakończone kompromisowym stwierdzeniem, że Chrystus był zarówno Bogiem, jak i człowiekiem. W piątym stuleciu polemiki te koncentrowały się na stosunku do siebie dwóch natur Chrystusa, boskiej i ludzkiej. Do tego doszedł spór, czy Maria była matką Boga, czy tylko człowieka. Dla wielu wierzących chrześcijan (w tym także biskupów) twierdzenie, że człowiek może być matką Bożą, było bluźnierstwem.
Nieprzypadkowo zagadnienie to — podniesione w roku 431 na soborze w Efezie, mieście, które miało długą tradycję kultu bogini Artemidy — spotkało się z aplauzem tłumu, który poparł stanowisko biskupa Aleksandrii. Biskup ten ogłosił swoje rozumienie tej kwestii nie czekając na przybycie wszystkich znaczących biskupów, w tym biskupa antiocheńskiego, wyznaczonego przez cesarza na przewodniczącego soboru. W atmosferze rozgrywek o umocnienie swojego prestiżu i forsowania przez dwie spierające się strony swoich spekulacji teologicznych powstał dogmat[2] nie przez wszystkich zrozumiały, w tym także przez cesarza, który zwołał to zgromadzenie, przyznający matce Jezusa tytuł Theotokos (Bogarodzicy).
W średniowieczu powstał drugi dogmat maryjny — o nieustającym dziewictwie Marii, matki Jezusa. O ile jego część mówiąca, iż Maria była dziewicą, gdy poczęła Jezusa, jest do przyjęcia dla tych chrześcijan, którzy swą wiarę opierają wyłącznie na Biblii, o tyle jego druga część stwierdzająca, że po urodzeniu Chrystusa nadal trwała w dziewictwie, jest nie do zaakceptowania z uwagi na to, że nie ma uzasadnienia w Piśmie Świętym. A wersety biblijne, cytowane na początku artykułu, świadczą wręcz o tym, że tak nie było.
Pobożność średniowieczną, obok czci świętych i wzrostu kultu człowieczeństwa Chrystusa, cechowało także nasilenie się kultu maryjnego, co zaznaczyło się między innymi wprowadzeniem nowych świąt maryjnych. Dogmat o nieustającym dziewictwie został sformułowany i podany wiernym jako obowiązujący w XII wieku, konkretnie na pierwszym soborze laterańskim w 1123 roku. Powstanie tego dogmatu można łączyć zarówno z kształtowaniem się pobożności opartej na ascezie — której źródło można dostrzec w rozwijającym się w XI wieku ożywieniu monasterskim oraz reformach Grzegorza VII — jak i z rozwojem filozofii scholastycznej i jej zainteresowaniem się grzechem pierworodnym, w takim jego rozumieniu, jakie nadał mu Augustyn z Hippony[3].
By się lepiej przyjrzeć, jak w średniowieczu uzasadniano naukę Kościoła o dziewictwie Marii po narodzeniu Chrystusa, chciałoby się w tym miejscu przytoczyć w całości argumentację biblijną Tomasza z Akwinu[4], w której najmocniejszym tekstem uzasadniającym nieustające dziewictwo Marii ma być werset proroczy z Ezech. 44,2: „Ta brama będzie zamknięta, nie będzie się jej otwierać i nikt nie będzie przez nią wchodził, gdyż Pan, Bóg izraelski, wszedł przez nią, dlatego będzie zamknięta”. Chciałbym wiedzieć, jak do tego argumentu, zaczerpniętego z Księgi Ezechiela, ustosunkowaliby się współcześni bibliści katoliccy, którzy zarzucają innym wyrywanie wersetów z najbliższego kontekstu.
Na kolejny dogmat maryjny trzeba było czekać kilka ładnych stuleci. Dopiero 8 grudnia 1854 roku znany ze swego konserwatyzmu papież Pius IX, który został w bieżącym roku wyniesiony na ołtarze, ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Bogarodzicy. Mówi on, „że Maria Panna zachowana została wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy w pierwszej chwili swego poczęcia”. Trudno tutaj ustosunkowywać się do tej nauki, która nie ma żadnego uzasadnienia w Piśmie Świętym. Poza tym należałoby się także odnieść do katolickiej nauki o grzechu pierworodnym. Co prawda i przy tej nauce Kościół Katolicki powołuje się na Pismo Święte, na przykład na słowa z I Mojż. 3,15, czy też pozdrowienie anielskie, ale są to wersety bardzo dowolnie interpretowane, przytoczone jedynie w celu poparcia wcześniej przeprowadzonego rozumowania.
Następnym dogmatem na drodze do ubóstwienia Marii był już współczesny, pochodzący z 1950 roku dogmat o „Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny”. Został on ogłoszony przez papieża Piusa XII. Przy jego uzasadnianiu nie ma próby odwoływania się do dodatkowych cytatów z Biblii. Takie postawienie sprawy jest w tym sensie poprawne, jako że Biblia całkowicie milczy na temat śmierci Marii, nie mówiąc już o jej zmartwychwstaniu.
autor: Ryszard Jarocki
przypisy:
1. Michał Czajkowski, Ekumeniczne korelacje, w: Nauka, Kościół, ekumenizm, Wydawnictwo Naukowe „Semper”, 1994, s. 18.19.
2. Dogmat — termin grecki występujący także Nowym Testamencie, rozporządzenie, dekret (zob. Łuk. 2,1), postanowienie cesarza (zob. DZ. AP. 17,7), postanowienie zgromadzenia (zob. DZ. AP. 16,4). „W pierwszych wiekach chrześcijaństwa terminem dogmat określano nakazy prawne, opinie szkół filozoficznych i zasady ludzkiego działania. (…) dogmat oznaczał po prostu doktrynę, a od IV wieku coraz wyraźniej prawdę wiary, Objawienie Boże, które utożsamił z depozytem wiary, oraz jego nieomylne nauczanie przez Kościół. II Sobór Watykański poszerzył zakres dogmatu. Jego treścią może być nie tylko objawiona prawda Boża, ale i orzekający sąd Kościoła o Bogu” (zob. hasło „dogmat”, w: Encyklopedia katolicka, t. IV, 1983).
3. Grzech pierworodny, według poglądu augustiańskiego, jest przekazywany przez akt spowodowany pożądliwością. Według niego impuls seksualny w takiej formie, w jakiej jest obecnie przekazywany, jest karą za niesubordynację pierwszych rodziców.
4. Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. XXV, Bóg człowiek, syn Marii, art. 3, s. 176.
„Kwestia ekumeniczna, którą wskazałem w encyklice Redemptoris Mater, głęboko
określa wędrówkę Kościoła w naszym czasie. Jeśli chodzi o to zagadnienie, to poszukiwania, pogłębione w treściach i pełne szacunku w wykładzie, powinny ukazać braciom z Kościołów prawosławnych i reformowanych, że doktryna katolicka o Błogosławionej Dziewicy jest w swej istocie veritas biblica, veritas antiqua, a zatem nie może być motywem podziału” (Jan Paweł II).
Około dwudziestu razy wzmiankują Ewangelie i Dzieje Apostolskie o matce Jezusa, Marii (zob. MAT. 1,16-25; 2,11.13; 13,55; MAR. 6,3; ŁUK. 1,27.30.34.38.39.41.46.56; 2,5.16.19.34; JAN 2,1.3.5; DZ. AP. 1,14). Chrześcijanom czytającym te księgi na ogół znane są informacje zawarte w tych tekstach. W tej części artykułu postaramy się je wszystkie zebrać i uporządkować. (Wyróżnienia w cytatach pochodzą od autora opracowania, a wszystkie natchnione teksty zaczerpnięto z czwartego wydania katolickiej Biblii Tysiąclecia, opublikowanej przez Pallottinum w 1989 roku).
W pierwszym rozdziale Ewangelii Mateusza wspomniano o zaślubinach Marii z Józefem oraz o śnie Józefa, który mu się przyśnił, gdy chciał opuścić Marię. Ta pierwsza relacja kończy się słowami: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus” (MAT. 1,24.25). W wyróżnionym fragmencie tekstu oryginalnego użyto greckich słów „uk eginosken auten”, co znaczy: nie poznał jej.
W rozdziale drugim Ewangelii Mateusza mamy informację o przybyciu mędrców ze Wschodu i o poleceniu danym Józefowi we śnie, by z Dzieciątkiem i Jego matką udał się do Egiptu.
Następna wzmianka o Marii znajduje się dopiero w dwunastym rozdziale Ewangelii Mateusza. Jest tu informacja o przybyciu do Jezusa, który wtedy nauczał, Jego matki i braci: „Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” (MAT. 12,46). Bardzo ciekawa jest reakcja Jezusa na tę wiadomość: „Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (...). Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (MAT. 12,48.50). Zostało to także wspomniane w innych ewangeliach (zob. MAR. 3,31-35; ŁUK. 8,19-21). Mateusz po raz ostatni czyni wzmiankę o matce Jezusa w rozdziale trzynastym podając, że mieszkańcy Nazaretu, którzy znali Jezusa z czasów Jego dzieciństwa, zadawali sobie pytanie, skąd u Niego taka mądrość i cudowna moc: „Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?” (MAT. 13,55.56). Podobne słowa odnotowuje ewangelista Marek w trzecim wierszu szóstego rozdziału swojej ewangelii, kiedy opisuje te same okoliczności, w których one padły.
Nowych informacji o Marii, matce Jezusa, dostarcza Ewangelia Łukasza w rozdziale pierwszym. Znajduje się tu tak zwane zwiastowanie czy przepowiednia o narodzinach Syna dana Marii przez anioła Gabriela. Ten fragment kończy się pokornymi słowami Marii: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł” (ŁUK. 1,38). Następnie zamieszczona jest w tym rozdziale wzmianka o odwiedzinach Elżbiety przez Marię. Zanotowano tutaj słowa Elżbiety wypowiedziane pod wpływem Ducha Świętego: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (ŁUK. 1,42). W Łukaszu 1,46-55 odnotowane są słowa Marii, które teolodzy katoliccy nazywają Magnificatem. Ich treścią jest uwielbienie Boga, które w znacznej części przypomina podobne zapisy znajdujące się w Starym Testamencie, a zwłaszcza w Księdze Psalmów.
Rozdział drugi Ewangelii Łukasza to sprawozdanie z pobytu Józefa i Marii w Betlejem w czasie spisu ludności oraz odwiedzin pasterzy i mędrców. Wspomniano tutaj, że Maria „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (ŁUK. 2,19). Wiersze od 21. do 38. z drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza to relacja z przyniesienia Dzieciątka przez rodziców do świątyni, by zgodnie z prawem Mojżeszowym przedstawić je Panu i złożyć stosowną ofiarę. W tym fragmencie znajdują się też prorocze słowa Symeona, męża sprawiedliwego i pobożnego, dotyczące Jezusa. Łukasz kończy to sprawozdanie słowami: „A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (ŁUK. 2,33.34).
W drugim rozdziale Ewangelii Łukasza mamy opis podróży rodziców Jezusa z dwunastoletnim Synem z Nazaretu do Jerozolimy. To właśnie wtedy zgubili oni Jezusa i zauważyli to dopiero po dniu wędrówki, a odnaleźli Go w świątyni po trzech dniach (zob. ŁUK. 2,43-46).
O matce Jezusa czytamy także w Ewangelii Jana: w rozdziale drugim w wierszach od 1. po 5. znajduje się opis wesela w Kanie Galilejskiej, na którym byli także Jezus, Jego bracia i uczniowie. Wtedy to — zanim dokonał cudu przemiany wody w wino — doszło do rozmowy między Nim a Jego matką, która zwróciła się do Niego ze słowami: „Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” (JAN 2,3-4). Mimo tej niezbyt zachęcającej odpowiedzi Maria zareagowała pozytywnie, okazując wiarę w Jego moc i zrozumienie potrzeb ludzkich. Powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (JAN 2,5). Po weselu Jezus z matką, uczniami i braćmi udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni (zob. ŁUK. 2,12).
W Ewangelii Jana 19,25-27 widzimy Marię obok krzyża Jezusa, gdzie stała wraz ze swoją siostrą, Marią, żoną Kleofasa, Marią Magdaleną i umiłowanym uczniem Jezusa. To do niego Jezus skierował słowa: „Oto Matka twoja” (JAN 19,27), a następnie zostało wspomniane, że „od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”.
Ostatnia wzmianka o matce Jezusa znajduje się w Dziejach Apostolskich. Łukasz, autor tej księgi, podaje, że Maria, bracia Jezusa i uczniowie trwali jednomyślnie na modlitwie w Jerozolimie (zob. DZ. AP. 1,14).
Oto wszystkie informacje ewangelistów na temat Marii i jej stosunków z Jezusem. Warto przeczytać te wersety biblijne, by mieć własny pogląd na to, co Słowo Boże mówi o tej szlachetnej niewieście, porównać z poglądami, jakie są powszechnie przyjęte i zobaczyć na ile kult maryjny, z którym się na co dzień spotykamy, jest prawdziwie biblijny.
Jak widzimy, obraz Marii, jaki przedstawia nam Biblia, nie jest wyidealizowany. Dostrzegamy tutaj bogobojną, szlachetną niewiastę, która miała wątpliwości co do Syna, wzloty i chwile słabości jak każdy grzeszny człowiek. Tak przedstawia ta święta księga wszystkich bohaterów wiary. Ukazuje, że każdy człowiek ma swoje wzloty i upadki, a wzorzec do naśladowania mamy tylko jeden — a jest nim Jezus Chrystus, Syn Boży.
Tradycja kultu maryjnego jest bardzo stara, bo sięga czwartego stulecia istnienia chrześcijaństwa. Na pewno nie ma ona swych korzeni w judaistycznej myśli religijnej. Judaizm to religia monoteistyczna, w której nie do przyjęcia było i jest oddawanie czci jakiemukolwiek stworzeniu poza samym Jahwe, stwórcą nieba i ziemi, wszechmocnym i jedynym Bogiem. W księgach Mojżeszowych, uznawanych wszak przez Jezusa z Nazaretu i Jego uczniów-naśladowców za księgi objawione i natchnione, istnieje wyraźnie sformułowany zakaz oddawania czci i uprawiania kultu rzeczy martwych i żywych, wszystkiego, co odwracałoby myśli człowieka od wiary w jedynego Boga, od powierzania tylko Jemu swoich problemów i tylko w Nim szukania swego ratunku. Nie trzeba być biblistą czy teologiem, aby to dostrzec przy czytaniu ksiąg Starego Testamentu, ksiąg świętych także dla chrześcijan pierwszych stuleci. Tak więc nie w judaizmie, lecz w religii hellenistycznej należałoby szukać początków kultu człowieka, chociażby najbardziej szlachetnego i oddanego Bogu.
W pierwszym i drugim stuleciu chrześcijaństwo miało jeszcze orientację judeo-
chrześcijańską. Do niedawna przypominanie o judaistycznych korzeniach chrześcijaństwa było bardzo niemodne wśród teologów. Wydaje się, że dzisiaj wolniej zachodzą pewne zmiany w tym względzie. Można to zauważyć w wypowiedzi znanego teologa katolickiego, a zarazem działacza ekumenicznego, ks. Michała Czajkowskiego, który powiada: „W żywym kontakcie z judaizmem podzieleni chrześcijanie wracają do źródeł, do wspólnej kolebki, a więc do jedności. Powrót do wspólnej kolebki judaistycznej to zarazem odchodzenie od zbyt silnych związków z myślą grecką”[1].
Drogę do hellenizacji chrześcijaństwa, jak sądzę, utorowali głównie apologeci. Byli to chrześcijanie, jakby cierpiący na kompleks judaistyczny, którzy w szkołach pogańskich otrzymali filozoficzne wykształcenie. Odcinali się bowiem nie tylko od pewnych, ich zdaniem, wypaczeń religii żydowskiej, z którymi polemizował także Chrystus i apostołowie, ale równocześnie starali się wprowadzić pewne pojęcia i zachowania, z którymi byli zżyci, a które, jak mniemali, były zgodne z nauką Chrystusa, przekazaną nie tyle w zachowanych pismach apostołów, ile w tradycji istniejącej w niektórych kręgach chrześcijan wywodzących się z pogan — elementu dominującego już w drugim stuleciu istnienia chrześcijaństwa. Wielu chrześcijanom prawdopodobnie trudno było wyzbyć się niektórych zwyczajów i przekonań zakorzenionych w ich narodzie. Na pewne pytania, rodzące się po przyjęciu wiary chrześcijańskiej, szukano odpowiedzi w dorobku filozoficznej myśli pogańskiej, zwłaszcza greckiej. Była ona bowiem dla wielu wykształconych nowo nawróconych chrześcijan nadal atrakcyjna ze względu na jej próbę logicznej odpowiedzi na niektóre kwestie ludzkie, na które nie znajdowali odpowiedzi w Piśmie Świętym. W tym czasie następowała stała dyskredytacja samego judaizmu, prowadzona systematycznie przez władze rzymskie oraz tych chrześcijan, którzy w judaizmie widzieli zaplecze myśli konserwatywnej, utrudniającej dostosowywanie chrześcijaństwa do istniejącej rzeczywistości, dyskredytacja prowadzona w imię rozszerzania nauki Chrystusa.
Początki kultu maryjnego sięgają czwartego stulecia, to jest okresu, gdy chrześcijaństwo wyszło już z podziemia po uznaniu przez cesarza Konstantyna jego równorzędnego charakteru z religią dotychczas powszechnie istniejącą. Było to nobilitacją dla chrześcijaństwa uważanego dotychczas za religię ludzi prostych, niewykształconych. W tym czasie dają znać o sobie spory dotyczące natury Chrystusa, zakończone kompromisowym stwierdzeniem, że Chrystus był zarówno Bogiem, jak i człowiekiem. W piątym stuleciu polemiki te koncentrowały się na stosunku do siebie dwóch natur Chrystusa, boskiej i ludzkiej. Do tego doszedł spór, czy Maria była matką Boga, czy tylko człowieka. Dla wielu wierzących chrześcijan (w tym także biskupów) twierdzenie, że człowiek może być matką Bożą, było bluźnierstwem.
Nieprzypadkowo zagadnienie to — podniesione w roku 431 na soborze w Efezie, mieście, które miało długą tradycję kultu bogini Artemidy — spotkało się z aplauzem tłumu, który poparł stanowisko biskupa Aleksandrii. Biskup ten ogłosił swoje rozumienie tej kwestii nie czekając na przybycie wszystkich znaczących biskupów, w tym biskupa antiocheńskiego, wyznaczonego przez cesarza na przewodniczącego soboru. W atmosferze rozgrywek o umocnienie swojego prestiżu i forsowania przez dwie spierające się strony swoich spekulacji teologicznych powstał dogmat[2] nie przez wszystkich zrozumiały, w tym także przez cesarza, który zwołał to zgromadzenie, przyznający matce Jezusa tytuł Theotokos (Bogarodzicy).
W średniowieczu powstał drugi dogmat maryjny — o nieustającym dziewictwie Marii, matki Jezusa. O ile jego część mówiąca, iż Maria była dziewicą, gdy poczęła Jezusa, jest do przyjęcia dla tych chrześcijan, którzy swą wiarę opierają wyłącznie na Biblii, o tyle jego druga część stwierdzająca, że po urodzeniu Chrystusa nadal trwała w dziewictwie, jest nie do zaakceptowania z uwagi na to, że nie ma uzasadnienia w Piśmie Świętym. A wersety biblijne, cytowane na początku artykułu, świadczą wręcz o tym, że tak nie było.
Pobożność średniowieczną, obok czci świętych i wzrostu kultu człowieczeństwa Chrystusa, cechowało także nasilenie się kultu maryjnego, co zaznaczyło się między innymi wprowadzeniem nowych świąt maryjnych. Dogmat o nieustającym dziewictwie został sformułowany i podany wiernym jako obowiązujący w XII wieku, konkretnie na pierwszym soborze laterańskim w 1123 roku. Powstanie tego dogmatu można łączyć zarówno z kształtowaniem się pobożności opartej na ascezie — której źródło można dostrzec w rozwijającym się w XI wieku ożywieniu monasterskim oraz reformach Grzegorza VII — jak i z rozwojem filozofii scholastycznej i jej zainteresowaniem się grzechem pierworodnym, w takim jego rozumieniu, jakie nadał mu Augustyn z Hippony[3].
By się lepiej przyjrzeć, jak w średniowieczu uzasadniano naukę Kościoła o dziewictwie Marii po narodzeniu Chrystusa, chciałoby się w tym miejscu przytoczyć w całości argumentację biblijną Tomasza z Akwinu[4], w której najmocniejszym tekstem uzasadniającym nieustające dziewictwo Marii ma być werset proroczy z Ezech. 44,2: „Ta brama będzie zamknięta, nie będzie się jej otwierać i nikt nie będzie przez nią wchodził, gdyż Pan, Bóg izraelski, wszedł przez nią, dlatego będzie zamknięta”. Chciałbym wiedzieć, jak do tego argumentu, zaczerpniętego z Księgi Ezechiela, ustosunkowaliby się współcześni bibliści katoliccy, którzy zarzucają innym wyrywanie wersetów z najbliższego kontekstu.
Na kolejny dogmat maryjny trzeba było czekać kilka ładnych stuleci. Dopiero 8 grudnia 1854 roku znany ze swego konserwatyzmu papież Pius IX, który został w bieżącym roku wyniesiony na ołtarze, ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Bogarodzicy. Mówi on, „że Maria Panna zachowana została wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy w pierwszej chwili swego poczęcia”. Trudno tutaj ustosunkowywać się do tej nauki, która nie ma żadnego uzasadnienia w Piśmie Świętym. Poza tym należałoby się także odnieść do katolickiej nauki o grzechu pierworodnym. Co prawda i przy tej nauce Kościół Katolicki powołuje się na Pismo Święte, na przykład na słowa z I Mojż. 3,15, czy też pozdrowienie anielskie, ale są to wersety bardzo dowolnie interpretowane, przytoczone jedynie w celu poparcia wcześniej przeprowadzonego rozumowania.
Następnym dogmatem na drodze do ubóstwienia Marii był już współczesny, pochodzący z 1950 roku dogmat o „Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny”. Został on ogłoszony przez papieża Piusa XII. Przy jego uzasadnianiu nie ma próby odwoływania się do dodatkowych cytatów z Biblii. Takie postawienie sprawy jest w tym sensie poprawne, jako że Biblia całkowicie milczy na temat śmierci Marii, nie mówiąc już o jej zmartwychwstaniu.
autor: Ryszard Jarocki
przypisy:
1. Michał Czajkowski, Ekumeniczne korelacje, w: Nauka, Kościół, ekumenizm, Wydawnictwo Naukowe „Semper”, 1994, s. 18.19.
2. Dogmat — termin grecki występujący także Nowym Testamencie, rozporządzenie, dekret (zob. Łuk. 2,1), postanowienie cesarza (zob. DZ. AP. 17,7), postanowienie zgromadzenia (zob. DZ. AP. 16,4). „W pierwszych wiekach chrześcijaństwa terminem dogmat określano nakazy prawne, opinie szkół filozoficznych i zasady ludzkiego działania. (…) dogmat oznaczał po prostu doktrynę, a od IV wieku coraz wyraźniej prawdę wiary, Objawienie Boże, które utożsamił z depozytem wiary, oraz jego nieomylne nauczanie przez Kościół. II Sobór Watykański poszerzył zakres dogmatu. Jego treścią może być nie tylko objawiona prawda Boża, ale i orzekający sąd Kościoła o Bogu” (zob. hasło „dogmat”, w: Encyklopedia katolicka, t. IV, 1983).
3. Grzech pierworodny, według poglądu augustiańskiego, jest przekazywany przez akt spowodowany pożądliwością. Według niego impuls seksualny w takiej formie, w jakiej jest obecnie przekazywany, jest karą za niesubordynację pierwszych rodziców.
4. Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. XXV, Bóg człowiek, syn Marii, art. 3, s. 176.
1.11.2010
Służba na cmentarzu
Pierwszy listopada. Byłem dzisiaj na cmentarzu, ale nie po to żeby modlić się za zmarłych, tylko rozdawać literaturę chrześcijańską i wskazywać ludziom na Chrystusa jako jedyną osobę, która może pojednać nas z Bogiem. Był to wspaniały czas, kiedy mogliśmy dzielić się Słowem Bożym z zainteresowanymi oraz dawać książki, które mieliśmy rozłożone przy wejściu na główny cmentarz w Nowym Dworze Gdańskim. W taki sposób służymy już trzeci rok na tym samym cmentarzu więc ludzie już nas kojarzą. Tym razem rozdawaliśmy książki Billy'ego Graham'a "Śmierć a co dalej" i "Musicie się na nowo narodzić". Zeszło około czterdziestu pozycji i kilka traktatów, były owocne rozmowy o łasce Pana Jezusa Chrystusa. Wszyscy przechodzący z uwagą nam się przyglądali, co pewien czas podchodziła jakaś osoba zachęcona dużym napisem "literatura chrześcijańska za darmo". Co ciekawe mimo tego napisu ludzie chcieli dawać nam pieniądze za otrzymaną literaturę. Jedna z pań wręcz wcisnęła nam 5 złotych. Bóg pobłogosławił w piękną słoneczną pogodę, co było dla nas jeszcze większą zachętą do działania. Gdy na horyzoncie pojawił się ksiądz katolicki, który miał prowadzić ceremonię mszy,krzyknął w naszym kierunku "o starzy znajomi!". Najbardziej zapamiętałem pewnego mężczyznę, który spoglądając w naszym kierunku z pogardą powiedział: "wstydu nie mają". Myślę, że ta wypowiedź dobrze obrazuje stan tego świata. Według tego świata powinniśmy się wstydzić kiedy żyjemy w prawdzie i głosimy Chrystusa, powinniśmy się wstydzić gdy od kilkudziesięciu lat jesteśmy z tą samą żoną, powinniśmy się wstydzić gdy stronimy od seksu pozamałżeńskiego, powinniśmy się wstydzić gdy uczciwie płacimy podatki. To nie my powinniśmy się wstydzić, to ten świat jest chory, zepsuty, upadły w grzech. Ludzie całymi latami żyją na tzw. kocią łapę po to, by brać dodatkowe zasiłki uważając się za przebiegłych i cwanych w żaden sposób nie wstydząc się takiego niemoralnego zachowania, a wręcz przeciwnie chlubią się tym. Nie wstydzą się gdy poprzedniego dnia upili się do nieprzytomności, spotykają się w pracy opowiadając sobie jak to świetnie się bawili. Nie wstydzą się gdy co tydzień zmieniają partnera uważając, to za korzystanie z życia i wspaniałe doświadczenie. Nie wstydza sie gdy spalają kolejnego papierosa popijając piwem, a dzieci nie maja co jeść.
Bóg powiedział
Izajasza 5:8 Biada tym, którzy przyłączają dom do domu, a rolę do roli dodają, tak że nie ma wolnego miejsca i tylko wy sami osiedliście w kraju.
Izajasza 5:11 Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino,
Izajasza 5:18 Biada tym, którzy ściągają winę sznurami nieprawości, a grzech jakby powrozami wozów,
Izajasza 5:20 Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz.
Izajasza 5:21 Biada tym, którzy we własnych oczach uchodzą za mądrych i we własnym mniemaniu za rozumnych!
Izajasza 5:22 Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i mocarzami w mieszaniu mocnego napoju,
Izajasza 10:1 Biada tym, którzy ustanawiają niesprawiedliwe ustawy, i pisarzom, którzy wypisują krzywdzące wyroki,
Izajasza 29:15 Biada tym, którzy głęboko ukrywają przed Panem swój zamysł, których działanie odbywa się w ciemności i którzy mówią: Kto nas widzi? Kto wie o nas?
Izajasza 31:1 Biada tym, którzy zstępują do Egiptu po pomoc, polegają na koniach i ufność pokładają w wozach wojennych, że liczne, i w jeźdźcach, że bardzo silni, lecz nie patrzą na Świętego Izraelskiego i nie szukają Pana.
Ezechiela 13:18 i mów: Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada tym kobietom, które szyją czarodziejskie wstążki na wszystkie przeguby rąk i robią przepaski na głowy ludzi każdego wzrostu, aby łowić dusze! Czy chcecie wyłapywać dusze z mojego ludu, byle tylko swoje własne życie zachować?
Amosa 5:7 Biada tym, którzy przemieniają prawo w piołun, a sprawiedliwość rzucają na ziemię!
Micheasza 2:1 Biada tym, którzy leżąc na swych łożach, obmyślają zbrodnię i knują zło, a gdy świta poranek, popełniają je, gdyż jest to w ich mocy.
Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego kto wierzy.
Tak więc Bóg był z nami dzisiaj tam, na tym cmentarzu byśmy świadczyli o miłości Chrystusa, dla jednych była to woń ku życiu dla innych ku śmierci. Niech imię Pana Jezusa Chrystusa oraz Boga Ojca w Duchu Św będzie wywyższone.
Bóg powiedział
Izajasza 5:8 Biada tym, którzy przyłączają dom do domu, a rolę do roli dodają, tak że nie ma wolnego miejsca i tylko wy sami osiedliście w kraju.
Izajasza 5:11 Biada tym, którzy od wczesnego rana gonią za trunkiem, których do późnego wieczora rozpala wino,
Izajasza 5:18 Biada tym, którzy ściągają winę sznurami nieprawości, a grzech jakby powrozami wozów,
Izajasza 5:20 Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz.
Izajasza 5:21 Biada tym, którzy we własnych oczach uchodzą za mądrych i we własnym mniemaniu za rozumnych!
Izajasza 5:22 Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i mocarzami w mieszaniu mocnego napoju,
Izajasza 10:1 Biada tym, którzy ustanawiają niesprawiedliwe ustawy, i pisarzom, którzy wypisują krzywdzące wyroki,
Izajasza 29:15 Biada tym, którzy głęboko ukrywają przed Panem swój zamysł, których działanie odbywa się w ciemności i którzy mówią: Kto nas widzi? Kto wie o nas?
Izajasza 31:1 Biada tym, którzy zstępują do Egiptu po pomoc, polegają na koniach i ufność pokładają w wozach wojennych, że liczne, i w jeźdźcach, że bardzo silni, lecz nie patrzą na Świętego Izraelskiego i nie szukają Pana.
Ezechiela 13:18 i mów: Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada tym kobietom, które szyją czarodziejskie wstążki na wszystkie przeguby rąk i robią przepaski na głowy ludzi każdego wzrostu, aby łowić dusze! Czy chcecie wyłapywać dusze z mojego ludu, byle tylko swoje własne życie zachować?
Amosa 5:7 Biada tym, którzy przemieniają prawo w piołun, a sprawiedliwość rzucają na ziemię!
Micheasza 2:1 Biada tym, którzy leżąc na swych łożach, obmyślają zbrodnię i knują zło, a gdy świta poranek, popełniają je, gdyż jest to w ich mocy.
Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, która jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego kto wierzy.
Tak więc Bóg był z nami dzisiaj tam, na tym cmentarzu byśmy świadczyli o miłości Chrystusa, dla jednych była to woń ku życiu dla innych ku śmierci. Niech imię Pana Jezusa Chrystusa oraz Boga Ojca w Duchu Św będzie wywyższone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)