15.07.2014

Wybranie, wezwanie, powołanie i zbawienie

Drodzy jest pewna nauka, doktryna w Biblii, która jest niezwykle jasno przedstawiona, a jednak budzi wiele kontrowersji. Jest to nauka o wybraniu, przeznaczeniu do zbawienia. Słowo Boże w wielu miejscach uczy nas, że Bóg w swojej łasce, przeznaczył ludzi do zbawienia. Następnie w odpowiednim czasie ich powołał i odpowiedzieli na ewangelię. Bóg troszczy się również o to, żeby ci wszyscy którzy zostali przez Niego powołani wytrwali w wierze i zostali zbawieni.
1.      Wezwanie
Bóg do zbawienia wzywa wszystkich ludzi, ale uwierzą tylko ci którzy przez Boga zostaną pociągnięci.
Wielu wezwanych, ale mało wybranych Mateusza 22,14. Bóg zaprasza wszystkich do zbawienia.  Wezwani do zbawienia są wszyscy Mateusza 11,28 Bóg wzywa wszystkie krańce ziemi do nawrócenia Izajasza 45,22. Jezus wzywa każdego i pragnie mu dać żywą wodę do picia Jana 7,37. Bóg zaprasza wszystkich Objawienie 22,17

2.      Powołanie
W Biblii czytamy że Bóg powołuje do zbawienia. Dlatego zawsze mówię, że chrześcijaninem nie stajesz się kiedy chcesz. A często tak ludzie myślą o chrześcijaństwie. Chrześcijaninem stajesz się wtedy kiedy Bóg zadecyduje, kiedy Bóg cię powoła do życia wiecznego, a nie ty sam się powołasz. Możesz zacząć chodzić do kościoła chrześcijańskiego, możesz zacząć czytać Biblię, możesz zacząć na zewnątrz zachowywać się jak chrześcijanin, ale chrześcijaninem możesz nie być. Chrześcijaninem nie stajesz się w taki sposób jak stajesz się wyznawcą innych religii. Gdy stajesz się wyznawcą innych religii to przekonujesz się do jakiś poglądów, które usłyszysz, zaczynasz praktykować jakiś kult owej religii i jest to twoja decyzja. Ale chrześcijaninem stajesz się z powodu Bożego działania. Decyzji Boga, który objawia ci prawdy Słowa Bożego mocą Ducha Świętego, o twoim zgubieniu, o ofierze Syna Bożego w którym masz usprawiedliwienie.
Jana 6,37 Do Jezusa przychodzą ci co daje ich Ojciec. Jana 6,44 Ojciec pociąga do  zbawiania i bez jego interwencji człowiek nie jest zainteresowany ewangelią ; Jana 6,64-65 Jeśli komuś nie jest dane to od Ojca, nie może taki człowiek uwierzyć w Jezusa; Jana 10,16 Jezus ma owce już wybrane, które musi przyprowadzić Jana; 10,26-27 Ci którzy nie wierzą, nie są z Jego owiec; Jeremiasza 1,5 Bóg go wybrał i powołał, podobnie uczynił z Apostołem Pawłem Galacjan 1,15-16
Objawienie 13,8 ci którzy nie są zapisani w księdze żywota baranka od założenia świata oddadzą pokłon zwierzęciu.
Apostoł Paweł uczy wyraźnie w liście do Rzymian 9,9-24, że Bóg powołuje i wybiera.
Wszystkie fragmenty z ewangelii Jana wskazują wyraźnie na Boże powołanie tych którzy odpowiadają na ewangelię. Bóg wcześniej zanim człowiek jest gotowy uwierzyć w Chrystusa działa w sercu człowieka i tak kieruje jego drogami, że prowadzą go one do Chrystusa. Jezus mówił, że jeśli ktoś przychodzi do Niego On go nie wyrzuci precz, co znaczy tyle, że będzie zbawiony.

3.      Wybranie
Biblia wielokrotnie mówi o wybraniu. Jest to akt suwerennego Boga, który przeznacza ludzi do zbawienia. Ten Boży wybór w żadnym razie nie został w jakikolwiek sposób zainicjowany przez człowieka. Czyli człowiek nie dał Bogu żadnego powodu dla którego Bóg miałby powołać tą konkretną osobę. Wprost przeciwnie, Słowo Boże uczy że Bóg miał powód, by każdego człowieka potępić, ale niektórych postanowił zbawić okazując im swoje miłosierdzie. Bóg nie uczynił tego ze względu na nasz stan moralny, bo powołuje osoby o różnych stopniu moralności. Wszak w jego oczach i tak wszyscy jesteśmy splugawieni, zepsuci i nabieramy wartości dopiero w Chrystusie. Bóg wybrał wierzących z powodu swoich własnych celów, których nam nie objawił. Wybrał wierzących z powodu swej wielkiej miłości, choć miał słuszne prawo potępić wszystkich.
Efezjan 1,4 Bóg wybrał wierzących przed założeniem świata.  Bóg wybrał Tesaloniczan i innych ku zbawieniu 2 Tesaloniczan 2,13. Poganie przeznaczeni do życia wiecznego uwierzyli Dzieje 13,48. Ze względu na wybranych Bóg skróci dniu ucisku Mateusza 24,22

4.      Bóg wybrał konkretnych wierzących z sobie tylko znanego powodu i troszczy się o ich zbawienie.
Rzymian 8,28-30 Bóg wybrał wierzących i powołał w odpowiednim momencie, a także czuwa nad tym,  by ci których powołał dostąpili zbawienia. Efezjan 1,4-14 Bóg wybrał wierzących w Chrystusie z powodu upodobania swojej woli, aby przyczynili się w wieczności do uwielbienia chwały jego.
5.      Bóg powołuje i odradza człowieka do społeczności z Chrystusem
Słowo Boże uczy, że to  Bóg zradza chrześcijanina swoją mocą przez Słowo Boże i Ducha Świętego.
Bóg daje nam prawo stania się Dziećmi  Bożymi Jana 1,12-13. By stać się chrześcijaninem musi nastąpić narodzenie z Ducha Św Ew. Jana 3,3-5; Bóg zrodził nas przez Słowo Boże gdy zechciał Jakuba 1,18; Bóg ożywił chrześcijan chociaż byli martwi Efezjan 2,4-5; Bóg odrodził nas ku nadziei żywej 1 Piotra 1,3.23




13.07.2014

Ew. Mateusza 9,18 – 26 Mocniejszy niż krwotok, mocniejszy niż śmierć.

Drodzy dzisiaj mamy dwie historie z życia Jezusa, którymi się zajmiemy. Pierwsza z nich dotyczy śmierci córki Jaira, przełożonego synagogi. A druga, która właściwie jest wpisana w tą pierwszą dotyczy kobiety, która od wielu lat cierpiała na krwotok i wydała wszystkie swoje pieniądze na lekarzy, ale żaden z nich jej nie pomógł.
Zastanawiałem się długo nad tą historią. Zastanawiałem się nad tym dlaczego Bóg zdecydował, by każdy z ewangelistów oprócz Jana opisał tą historię w swojej ewangelii. Dlaczego każdy z tych trzech ewangelistów umieścił w tej jednej historii zarówno Jaira przełożonego synagogi i chorą kobietę cierpiącą od wielu lat na nieuleczalną chorobę? Żaden z nich nie pominął czy to Jaira, czy to tej kobiety. Można powiedzieć, że przez tą historię połączono ich życie ze sobą  na zawsze.
Ale co mają wspólnego te dwie osoby? Co ma wspólnego przełożony synagogi, szanowany człowiek organizujący życie religijne współczesnych mu ludzi z chorą nieczystą kobietą cierpiącą od wielu lat na krwotok. Co ma wspólnego pobożny, gorliwy, przykładny Żyd z kobietą, która z powodu swojej dolegliwości przez prawo była uznana za nieczystą? Z kobietą, której nie można było się dotykać? Z kobietą, która nie miała w opinii wielu w końcu prawa przyjść i prosić Jezusa tego Świętego Nauczyciela, a co dopiero się Go dotknąć? Dlaczego Bóg zdecydował żeby te dwie osoby ze sobą połączyć i przedstawić nam je w jednej opowieści?
Wydaje mi się że jest to ważne, by na te pytania sobie odpowiedzieć zanim przejdziemy do szczegółów historii tych dwóch osób. I wydaje mi się że mam odpowiedź. Zarówno Jair jak i ta chora kobieta potrzebują pomocy Jezusa. Zarówno on jak i ona potrzebują Zbawiciela.
Myślę, że celowo Duch Święty umieścił te dwie przeciwne sobie osoby obok siebie, by w ten sposób przypomnieć nam ważną prawdę, o której  mamy tendencje zapominać. Ta prawdą jest że nie ma znaczenia czy jesteśmy moralni religijni i dobrzy. Czy może uchodzimy za nieczystych grzesznych, plugawych i bezbożnych. Wszyscy potrzebujemy tego samego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Przed Bogiem w kwestii zbawienia wszyscy ludzie są równi, Bóg dzieli nas na martwych i żywych. Martwi to ci co  nigdy nie poznali Chrystusa i nigdy nie uczynili Go swoim Zbawicielem, nigdy nie zawierzyli Mu swojego życia. A żywi przed Bogiem to ci, którzy uczynili zupełnie odwrotnie. Uznali swój grzech, uznali że nie są w stanie żadnym sposobem zapracować na swoje zbawienie i całkowicie swoją nadzieje położyli w Chrystusie. Nieraz może nam się wydawać, że prowadzący przykładne życie „Kowalski”, dobry ojciec i mąż, sumienny pracownik i dobry sąsiad potrzebuje w mniejszym stopniu Chrystusa niż zapijaczony, skonfliktowany ze wszystkimi i zaniedbujący swoją rodzinę „Nowak”. Nie, wszyscy w równym stopniu potrzebujemy Zbawiciela i Ratownika. Potrzebował Go przełożony synagogi, człowiek na wysokim stanowisku pełniący posługi religijne. Człowiek który, w mniemaniu wielu odniósł sukces. w Potrzebowała Go również nieczysta kobieta, która nie miała ani pozycji społecznej, ani pieniędzy.
Potrzebujesz Go również i ty i ja.
Następna rzecz, która mnie uderza w historii tych dwóch osób, to dwie beznadziejne sytuacje. Zarówno sytuacja Jaira jest całkowicie po za zasięgiem ludzkich możliwości jaki i sytuacja tej biednej kobiety. Spróbujmy przyjrzeć im się bliżej.
Do Jezusa przychodzi człowiek o imieniu Jair z bardzo poważnym problemem u Mateusza czytamy, że Jego córka umarła. Inni ewangeliści podają, że jest bliska śmierci. Prawdopodobnie chodzi o to, że jest konająca i nie ma możliwości pomóc jej w inny sposób jak tylko zwrócić się do Jezusa, którego sława w tamtym czasie musiała już dotrzeć do wielu osób. Jair pełni dosyć odpowiedzialną funkcje, przełożonego synagogi. Synagogi były to obiekty w których odprawiano kult religijny po zniszczeniu świątyni Salomona i uprowadzeniu do  niewoli babilońskiej. Żydzi podczas wygania nie mogli sprawować kultu w świątyni, więc stawiali synagogi w których czytano stary Testament i modlono się, taki dzisiejszy kościół. Jair właśnie był odpowiedzialny za wyznaczanie ludzi do czytania i do posług, był również przewodzącym wśród tamtejszej starszyzny. I ten wielce szanowany człowiek, który z pewnością miał wielkie wpływy w pewnej chwili okazuje się bardzo bezradny. Jest to chwila gdy ciężko zachorowała jego córka. Myślę, że niektórzy z nas doświadczyli takich chwil. To są chwile, że nic nie jest w stanie ci pomóc. Nie mogą ci pomóc twoje pieniądze, znajomości, wpływy jedynie co może ci pomóc to cud, to ponadnaturalna interwencja Boga. I Jair właśnie znalazł się w takiej sytuacji, to że przyszedł do Jezusa, że Go poszukiwał, że złożył mu pokłon, że padł do jego stop, że błagał Go usilnie (Mk 5,23) oddaje jak bardzo był zdesperowany, oddaje tragizm tej sytuacji. Ewangelista Łukasz dodaje, że była to  jego jedyna córka (Łk 8,42) poza nią nie miał innych dzieci. Z pewnością musiał ją bardzo kochać. Podejrzewam, że każdy z nas chciałby zrobić wszystko co jest możliwe, żeby uratować swoje dziecko. Kiedyś poznałem pewną kobietę, która opowiadała mi, że w czasie gdy jej syn był mały i chory, to jeździła na stopa prawie 400 kilometrów z nim do lekarza na rehabilitacje i leczenie, bo nie stać ja było na pociąg. W tym czasie cały czas trzymała tego małego chłopca na rękach i łapała okazje. Ciężko mi było sobie to wyobrazić, ale dzisiaj gdy mam własne dzieci wiem, że to jest możliwe i zachowałbym się podobnie.  
Inni ewangeliści mówią, że w trakcie drogi do domu Jaira sytuacja pogorszyła się, ktoś przychodzi i mówi, że dziewczynka umarła (Mk 5,35). Mówią: „nie trudź już nauczyciela ona umarła”, pozbawiają tego człowieka ostatniej nadziei. Jeszcze do tej chwili miał prawo myśleć, że zaraz Jezus przyjdzie zaraz coś powie lub się jej dotknie i jego jedyna córka znów będzie zdrowa. Ale teraz, gdy ona już umarła, to wszelka nadzieja zgasła. Jezus widzi to, widzi jak zwątpienie powoli ogarnia tego człowieka i mówi” „nie bój się tylko wierz” (Łk 8,50). Następnie udają się na miejsce, a tam uroczystość żałobna trwa w najlepsze (w. 23), wszyscy zawodzą, wszyscy płaczą, prawdopodobne są tam zawodowe płaczki, które wynajmowało się w takich sytuacjach. Jezus przekonuje ludzi, że dziewczynka śpi i zaraz zbudzi ją ze snu, ale wszyscy się z niego śmieją, dobrze wiedzą że zmarła. Wtedy Jezus każe wszystkich usunąć (Mk 5,39-40) pozostawia tylko ze sobą trzech uczniów: Piotra, Jakuba i Jana oraz rodziców dziewczynki. Następnie zwraca się do niej w słowach „Mówię ci wstać” (Mk 5,41) po tych słowach dziewczyna podnosi się i chodzi, nakazuje ją nakarmić. Już nikt  nie może mieć wątpliwości, że dwunastoletnia dziewczynka, która przed chwilą była martwa teraz żyje. Wyobrażacie sobie radość rodziców, radość tego ojca. Drodzy spójrzcie na tą historię i zobaczcie jak pełna dramatyzmu ona jest, jak narasta w niej napięcie. Aż  chce się zapytać co  się zaraz stanie, czy Jezusowi uda się tą dziewczynkę przywrócić do życia. Cała ta historia ma za zadanie pokazać i uświadomić nam, że Jezus dokonał czegoś zupełnie niemożliwego, że Jezus dokonał czegoś, czego nikt inny nie byłby w stanie dokonać. Jednym słowem Jezus dokonuje rzeczy niemożliwych. Jezus rozwiązuje niemożliwe problemy, ratuje z niemożliwych sytuacji, każe nam ufać i wierzyć kiedy z ludzkiego punktu widzenia nie ma podstaw do wiary.
Równie dramatyczna jest druga historia, chce ją omówić byśmy mogli zobaczyć pełny obraz tego co Słowo Boże próbuje na przekazać. W drugiej historii mamy biedną cierpiącą kobietę, która choruje od 12 lat i nigdzie nie znajduje pomocy. Choroba na którą cierpi całkowicie ją zrujnowała. Zrujnowała ją finansowo, bo wszystkie swoje oszczędności i zarobione pieniądze wydała na leczenie z nadzieja, że jej stan się poprawi, a  być może wyzdrowieje (Mk 5,26). Z pewnością wielu lekarzy i znachorów do których chodziła obiecywało jej poprawę i zdrowie, musiała płacić tylko więcej i więcej, aż pieniądze się skończyły. Jak pisze ewangelista Marek nie tylko jej się nie poprawiało, ale jeszcze się pogarszało pod wpływem wątpliwych metod leczenia. Owi lekarze do których udawała się ta kobieta, to raczej oszuści i naciągacze, którzy wykorzystywali jej stan, żeby się wzbogacić. Również i dzisiaj możemy spotkać pełno takich osób,  którzy zwodzą i obiecują ludziom zdrowie za  odpowiednia kwotę.  Wtedy gdy zapłacisz, to zdradzą ci jakąś cudowną metodę lub dadzą ci cudowny lek. Ta biedna kobieta również dała  się na  to  naciągnąć. Do tego  dochodziło codzienne cierpienie z powodu dolegliwości. Zarówno cierpienie fizyczne jak i psychiczne. Prawo Mojżeszowe nakazywało uznać taką kobietę za nieczystą i z tego powodu prawdopodobnie była wykluczona ze społeczności synagogi. Nieczystym stawał się również każdy człowiek, który się jej dotknął co mogło prowadzi do ograniczonych kontaktów z rodziną. Prawo mówiło
Kapłańska 15:25  Jeżeli kobieta będzie miała upływ krwi przez wiele dni, a nie jest to czas jej nieczystości, albo jeżeli będzie miała upływ krwi poza czasem jej nieczystości, to będzie nieczysta przez wszystkie dni upływu tak samo, jak w czasie jej nieczystości. Będzie ona nieczysta.
Żeby wyobrazić sobie chociaż trochę co przeżywała ta kobieta, trzeba tu przywołać ludzi chorujących na jakieś choroby zakaźne. Ludzi którzy z powodu swojej choroby są wykluczeni społecznie lub ich choroba jest w jakiś sposób odrażająca.
I po tych kilkunastu latach cierpienia i zmagania słyszy o Jezusie, o jakimś niezwykłym  nauczycielu co leczy każdą chorobę i każdą niemoc i do tego robi to za darmo. Nie zdziwiłbym się gdyby na początku nie mogła w to uwierzyć.
Ale po tym wszystkim co o Nim usłyszała doszła do wniosku, że musi się z Nim spotkać, że musi podejść i choć na chwilę się Go dotknąć, a będzie zdrowa. W końcu przepycha się przez ten tłum, który towarzyszy Jezusowi. To mogło być kilkuset ludzi, wszyscy się cisną,  wszyscy napierają, ale ona ma jedną myśl „tylko się go dotknąć”. I udaje się, dotyka się Go. W jednej chwili zostaje uzdrowiona,  odczuwa ulgę od dwunastoletniego cierpienia. Wtedy Jezus odwraca się i kieruje pytanie w stronę tłumu „kto się dotknął szat moich”? (Mk 5,30). Nasza bohaterka przyznaje się i składa świadectwo przed wszystkimi jak to cudownie została uleczona ze swojej choroby (Łk 8,47). I Znowu niezwykła desperacja, beznadziejny przypadek, cudowny wspaniały ratunek, który pochodzi od Jezusa. Wbrew pozorom te dwa przypadki mają wiele wspólnego. Zarówno pierwszy jest beznadziejny jak i drugi. W pierwszym beznadziejność jest potwierdzona przez śmierć dziewczynki i żałobę która jest w domu. Nikt już nie może mieć wątpliwości, że nic się nie da zrobić, bo na śmierć nie ma lekarstwa. A w drugim przypadku beznadziejność jest potwierdzona przez dwanaście lat leczenia. Jedynie Jezus jest rozwiązaniem dla tych rozpaczliwych przypadków i dla  każdej rozpaczliwej sytuacji.
Ale jestem przekonany, że celem ewangelistów jest ukazać nam coś więcej, niż to,  że Jezus ratuje z beznadziejnych problemów. Celem ewangelistów jest pokazać  nam, że Jezus ratuje człowieka z beznadziejnego położenia w jakim znajduje się każdy wobec Boga z powodu grzechu. Słowo Boże mówi, że byliśmy martwi duchowo przez grzechy i upadki. Pytam się was, co może zrobić martwy człowiek? Co może zrobić ktoś, kto już nie żyje? Nie może zrobić zupełnie nic. Do tego wszyscy chodziliśmy w mocy złego naśladując władcę, który jest w powietrzu, szatana. Była roztoczona nad nami żelazna kurtyna, której żaden z nas nie mógł przebić.  Czytamy o tym wszystkim w liście Pawła do Efezjan 2,1-4. Ale Bóg ożywił nas, i wyrwał  nas z moce złego, nas którzy byliśmy martwi. Beznadziejna sytuacja, tylko tak  można oddać nas poprzedni stan. I w takiej beznadziejnej sytuacji znajduje się każdy nie znający Chrystusa.
Mamy dwie potwierdzone sytuacje w których człowiek nie może pomóc. Jedynie Bóg może rozwiązać sprawę. Celem tych sytuacji jest uświadomić nam, że żaden człowiek sam nie może rozwiązać problemu swojego zbawienia. Bóg w Jezusie Chrystusie wymazał obciążający nas list dłużny, który zwracał się przeciwko nam ze swoimi wymaganiami i przybił go do krzyża (Kol 2,14).
Bóg miał całą listę naszych długów względem Niego, całą listę naszych grzechów i cała listę oskarżeń przeciw nam. Ale postanowił wymazać to wszystko, rzucić to w niepamięć i mógł to uczynić tylko w jeden sposób. Przybić tą listę do Krzyża wraz ze swoim synem Jezusem Chrystusem. To w nim mamy przebaczenie, to w Nim mamy pojednanie.  To w Nim zaczynamy żyć, To w Nim pokonujemy wszelką beznadzieje, naszą bezsilność i wszystko z czym jako ludzie nie dajemy sobie rady. To On Jezus Chrystus pojednał nas z Bogiem, byśmy nie żyli już więcej dla grzechu, ale dla sprawiedliwości.
W naszym dzisiejszym fragmencie znajduje się również mocna zachęta byśmy przyszli do Jezusa i przed Nim położyli nasze życie. Jezus jest otwarty, by pomóc nam w naszych potrzebach. Jezus nigdy nie jest tak bardzo zajęty, by nie odpowiedział na nasze wołanie. Zwróćcie uwagę, że gdy Jezus szedł do domu Jaira,  to został zatrzymany przez tą cierpiącą kobietę. Sprawa Jaira wydawała się tak pilna, że nie mogła czekać. Dzisiaj jak ktoś jest umierający, to wysyła się po niego karetkę na sygnale. Raczej nie zatrzymuje się karetki na sygnale, wszyscy jej ustępują. Ale Jezus zatrzymał się i miał czas dala tej kobiety. Po prostu nie dajmy się oszukać, że Bóg nie ma  dla nas czasu lub nasza sprawa Go nie interesuje.
Tak często z wieloma sprawami i problemami nie dajemy sobie sami rady. To mogą być sprawy natury cielesnej i duchowej. To mogą być jakieś złe myśli, nieprzebaczenie, niska samoocena,  depresja, to może być grzech z którym nie dajesz sobie rady. To również mogą być problemy natury cielesnej jak: choroba, niespłacone długi, konflikty z ludźmi i inne. Może sytuacja wydaje ci się beznadziejna jak sytuacja Jaira i tej chorej kobiety.  Może masz myśli jakie podpowiadano Jairowi „nie trudź już nauczyciela” „w tej sytuacji to nawet Bóg nie pomoże” czasami słyszymy. Jakże często jesteśmy atakowani takim myśleniem. Słowo Boże wzywa na do zgoła innej postawy. Mówi
1Piotra 5:6  Ukorzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.
7  Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.
W psalmie 55 czytamy:
Psalm 55:23  Zrzuć na Pana brzemię swoje, A On cię podtrzyma! On nie dopuści, By na zawsze zachwiał się sprawiedliwy.
Bóg nie jest głuchy i obojętny na nasze troski i nasze prośby. Różne sprawy mają różny priorytet. Czasami może nam się wydawać, że jest taka sprawa Jaira i  ona nie może czekać. Ale w tej Bożej arytmetyce priorytety są często  inne. Jedno jest pewne Bóg nie jest zły gdy do niego przychodzimy. Bóg mówi do nas jak powiedział do Jaira „nie bój się tylko wierz”. Nie trać wiary i nie trać nadziei, ale przyjdź do Jezusa. Powiedz sobie jak ta cierpiąca kobieta „obym tylko się Go dotknął/dotknęła kraju jego szaty a jego łaska spłynie na mnie”
Nasz problem często polega na tym, że brakuje nam takiej postawy, postawy desperacji w której chwytasz się z całej siły Chrystusa. Modle się o to, bym zarówno  ja jak i wy wszystkie swoje nadzieje złożyli w Chrystusie. Dlaczego? Efezjan 4:21  gdyż PRAWDA jest w Jezusie. On jest drogą prawdą i żywotem i nikt nie przychodzi do Boga inaczej jak tylko przez Niego Jana 14,6
Nie mogę ci obiecać, że gdy zrzucisz na Pana swoje brzemię,  to Bóg rozwiąże wszystkie twoje problemy tak jakbyś ty chciał. Ale mogę ci obiecać, że jeśli położysz swoją nadzieje w Nim, to On przebaczy ci twoje grzechy i przeprowadzi cię przez te problemy tak jak On chce. Czasami to będzie coś niezwykłego, innym razem coś zwyczajnego, ale zawsze coś wspaniałego.
Podsumowując
1.       Po pierwsze wszyscy potrzebują Zbawiciela, który jest Jezus. Zarówno tzw. Dobry jak i zły, wykształcony i nie mający żadnego wykształcenia, szanowany i odrzucony. Dosłownie każdy potrzebuje Chrystusa, ale większość o tym nie wie.
2.      Po drugie Jedynie Jezus ratuje z beznadziejnego położenia w jakim  znajduje się cała każdy z nas. On pojednał nas z Bogiem i bóg w Nim wymazał  nasze długi nie zaliczając nam naszych upadków. Ale policzył je  na jego konto przez wiarę w Niego.

3.      I po trzecie Jezus nigdy nie jest tak zajęty, by nie odpowiedział na nasze wołanie. To czego często nam brakuje, to postawy jak miał Jair czy owa kobieta „Nie bój się tylko wierz”

8.07.2014

Dobrzy aniołowie

Drodzy  dzisiaj zajmiemy się tematem dobrych aniołów. Jak już mówiliśmy wcześniej Biblia komunikuje nam, że człowiek nie jest jedyną rozumną istotą stworzona przez Boga. Są też istoty duchowe, aniołowie. Ostatnio rozmawialiśmy o złych aniołach zwanych demonami. Dzisiaj zajmiemy się tematem dobrych aniołów. Stary Testament mówi o aniołach ponad 100 razy, Nowy Testament wymienia aniołów około 165 razy.
Tak więc częstotliwość wspominania aniołów jest duża. Już samo to powinno nam wystarczyć do tego, żeby gruntownie przestudiować ten temat.
Aniołowie w biblii nie występują też w jednej czy dwóch księgach, czy w jednym okresie historycznym. Ale pojawiają się w 34 księgach począwszy od Księgi Rodzaju do Księgi Objawienia.
Biorąc pod uwagę te wszystkie fakty nie możemy mieć  żadnych wątpliwości, że aniołowie istnieją, są istotami rozumnymi i spełniają wolę Boga.

1.      Istnienie aniołów
Prześledzimy kilka fragmentów z Biblii o tym, że aniołowie się pojawiali w różnych sytuacjach i nie są to wymysły czy przewidzenia ludzi. Zapowiadali jakieś wydarzenia, które później miały miejsce
Anioł  - po pierwsze słowo anioł oznacza posłańca. I w takiej roli aniołowie występują w Biblii są posyłani przez Boga do wypełniania Jego woli Psalm 103,20.
ü  Aniołowie przyszli do Abrahama Rodz. 18,1-2 ci sami aniołowie przyszli do Lota rodz. 19,1.15 anioł przyszedł do Gedeona Sędziów 6,11 anioł z polecenia Boga osądził Dawida za policzenie Izraela 2 Samuela 24,16-17
Anioł przyszedł do Marii i oznajmił jej narodzenie Chrystusa Łuk. 1,26-28 anioł zwiastował narodzenie Jana Chrzciciela Zachariaszowi Łuk 1,11-13 aniołowie oznajmiali pasterzom narodzenie Jezusa Łuk 2,8-15 aniołowie byli przy zmartwychwstaniu Jana 20,12 aniołowie byli z uczniami gdy Jezus odchodził do nieba Dzieje 1,10-11

2.      Stworzenie aniołów i liczba aniołów.
ü  Biblia uczy, że aniołowie zostali stworzeni przez Boga przed założeniem świata i przed stworzeniem człowieka.
             Kolosan 1,16 Hiob mówił, że byli obecni przy stwarzaniu ziemi Job 38,4-7
ü  Nie wiemy dokładnie jak wiele jest aniołów ale z pewnością jest ich ogromna liczba Objawienie 5,11 (tysiące tysięcy) Elizeusz widział wielką armię aniołów 2 Królewska 6,16 Jezu mówił, że mógłby prosić Ojca o więcej niż dwanaście legionów aniołów Mateusza 26,53 legion liczy ponad 3300 żołnierzy. Więc Jezus mówił o około 40000 tysiącach aniołów. Dawid o niezliczonych tysiącach Psalm 68,18

3.      Rola aniołów
Aniołowie mają kilka zadań.
ü  Pierwszym zadaniem aniołów jest uwielbianie Boga
Izajasza 6,3; Psalm 148,2
ü  Aniołowie są duchami służebnymi posyłanymi do pomocy ludziom wierzącym.
obserwują nas 1 Koryntian 4,9 aniołowie pomagają nam gdy mamy problemy Hebrajczyków 1,14; Dzieje 5,18-19 Dzieje 12,5-10; Dzieje 27,23-25 chronią wierzących i ostrzegają ich przed niebezpieczeństwami, anioł ostrzegał Józefa Mat 2,13; Mat 2,19; Dawid mówi, że Bóg ich posyła by chronili życie wierzących Psalm 91,11-12; Psalm 34,8 być może wierzący mają przydzielonych aniołów do ochrony Mateusza 18,10; anioł umacniał Jezusa przed jego męką Łukasza 22,43; Daniel mówi, że Bóg posłał anioła, który zamkną paszcze lwów gdy był wrzucony do lwiej jamy Daniela 6,23 anioł kazał filipowi przyłączyć się do wozu eunucha Dzieje 8,26
Bóg posłał anioła, by przygotować żonę dla Izaaka rodz. 24,40
Aniołowie niosą wierzących do nieba po śmierci Łuk 16,22-23
(świadectwa o działaniu aniołów)
ü  Aniołowie z polecenia Boga wylewają również sąd na ziemię i ludzi.
Objawienie 8,1-12; Obj 16,1-2; aniołowie pozbawili wzroku chcących skrzywdzić Lota Rodz 19,11; anioł pana pozbawił życia armie asyryjską Izajasza 37,36, aniołowie przy końcu świata na polecenie Chrystusa wrzucą ludzi do piekła Mateusza 13,40-42 anioł poraził Heroda Dzieje 12,21-23

4.      Natura aniołów
ü  Aniołowie są duchami Hebrajczyków 1,14 Aniołowie cieszą się gdy grzesznik się nawraca posiadają uczucia Łukasza 15,10 rozum i ciekawość 1 Piotr 1,12 mają ograniczoną wiedzą i nie wiedzą wszystkiego jak Bóg Mateusza 24,36.
ü  Biblia mówi że, aniołowie są inteligentniejszymi istotami stworzonymi przez Boga niż ludzie i mają więcej mądrości i siły. Również ich poznanie o świecie jest większe, bardziej rozumieją otaczającą nas rzeczywistość i to kim jest Bóg.        2 Piotra 2,11 ich poznanie również wynika z tysięcy lat życia i doświadczenia
ü  Aniołowie nie żenią się ani nie umierają Mateusza 22,30; Łukasza 20,35-36
ü  Czasami aniołowie przybierali ludzką postać i pozwalali widzieć się ludziom innym razem nie. Co ciekawe prawie zawsze aniołowie ukazywali się jako istoty płci męskiej. Czasami w wizjach i snach przybierali kształty ponadludzkie np. mieli skrzydła Izaj. 6,2.6 Ez. 1.5-8
ü   Archaniołowie W świecie aniołów prawdopodobnie jest pewna hierarcha. Wydaje się że najwyżej są archaniołowie Biblia wspomina o archaniele Michale i jego aniołach Judy 1,9; Objawienie 12,7. Nigdzie w Biblii nie jest powiedziane, że jest wiele archaniołów, zawsze jest to liczba pojedyncza i zawsze odnosi się do Michała.
Niektóre księgi apokryficzne (Henoha, Tobiasza) wspominają o innych archaniołach jak Rafał  Michał, Gabriel, Szatkiel, Baradiel, Szachakiel, Sidriel. Ale są raczej wątpliwe źródła nie potwierdzone przez Pismo Święte.
Serafy – spalać się, płonąć - Widział je w wizji Izajasz i ich rolą jest chwalenie Imienia Boga i opiewanie Jego wielkości. Serafy cały czas nieustanie wielbią Boga. W wizji Izajasza miały skrzydła.
Cheruby – silni – potężne nadprzyrodzone istoty strzegły dojścia do drzewa życia Rodz.3,24; były umieszczone nad wiekiem  arki przymierza jako istoty ze skrzydłami którymi zasłaniały wieko arki Wyjścia 25,18-22 jakby osłaniały Bożą Chwalę. Występują również w w Ks. Ezechiela 10 rozdz. I tam również są związane z Bożą chwałą. Cheruby są obok tronu Boga Psalm. 99,1; 80,2


5.      Czy powinniśmy oddawać cześć aniołom
Ludzie często modlą się do aniołów o opiekę i pomoc. W Polsce popularna jest modlitwa „aniele stróżu mój”. Ale Pismo Święte uczy, że modlitwa do aniołów jest grzechem i powinniśmy modlić się tylko do Boga. Możemy prosić Boga, by posłał swoich aniołów dla naszej pomocy. Aniołom nie należy oddawać czci i kłaniać się przed nimi. Bóg przestrzega przed wielbieniem aniołów, Boga mamy uwielbiać
Powtórzonego Prawa 4,19 Kolosan 2,18-19 Jan padł przed aniołem ale ten go podniósł Obj. 19,10 Obj. 22,8-9







7.07.2014

Czynniki, które umożliwiły szybki wzrost kościoła chrześcijańskiego w pierwszych wiekach.

W czasie pierwszych czterech wieków chrześcijaństwo stało się oficjalną religią w cesarstwie rzymskim. Zważywszy na początki i wielokrotne prześladowania, które spotykały chrześcijan w pierwszych wiekach wydaje się to niezwykłym osiągnięciem. Tak spektakularny rozwój kościoła chrześcijańskiego nie byłby możliwy gdy nie różne czynniki, które temu rozwojowi sprzyjały. Za najważniejszy należy uznać ponadnaturalne działanie Boga. Księga dziejów apostolskich nie pozostawia nam wątpliwości, że kościół chrześcijański jest dziełem Boga w świecie. Kościół wziął swój początek, siłę i moc od Boga gdy Bóg w łasce swojej wylał na niewielką 120 osobową wspólnotę w Jerozolimie Ducha Św. Od tego czasu mimo różnych trudności i problemów wspólnota ta rozrastała się. Ewangelista Łukasz wzrost ten przypisuje przede wszystkim Bugu, który codziennie pomnażał liczbę tych co mieli zostać zbawieni[1]. Wielu Historyków jest zgodnych co do tego, że Bóg już wcześniej przed oficjalnym powstaniem Kościoła przygotował fundament pod jego pojawienie się. Inni twierdzą, że nastąpiły niezwykłe zbieżne okoliczności. Apostoł Paweł zauważył w  Liście Galcjan 4,4, że Bóg zesłał Syna swego gdy nadeszła pełnia czasu, podobnie napisał ewangelista Marek mówiąc, że „wypełnił  się czas”[2]. W myśli wypełnił się czas, zawarte jest przygotowanie świata na przyjście Chrystusa i pojawienie się Kościoła.

Wkład Żydów
Pierwsi nawróceni pochodzili głównie ze środowiska judaistycznego. Chrześcijaństwo wyrosło z Judaizmu, Bóg Żydów był również Bogiem Chrześcijan, który doprowadził do końca w Chrystusie odwieczny swój plan zbawienia dla wszystkich narodów. Pierwotnie przesłanie o Chrystusie było adresowane głównie do Żydów, którzy oczekiwali na wypełnienie obietnic danych „Ojcom” (Ks. Rodz. 12,3 2 Ks. Samuela 7,12-14) o utwierdzeniu Królestwa, wiecznym błogosławieństwie i przyjścia potomka z linii Dawida, który odbuduje Królestwo Izraela. Dla wielu Żydów przesłanie o Chrystusie było wypełnieniem odwiecznych proroctw Starego Testamentu, dlatego też na tym gruncie w początkowych latach kościół pozyskał najwięcej nawróconych. Ale Ewangelia nie była tylko przeznaczona dla Żydów. Jej zadaniem było dotrzeć do wszystkich narodów co też później się stało, a czego skutki obserwujemy również i dzisiaj. Śmiało możemy powiedzieć, że Żydzi mieli największy wkład w rozwój późniejszego kościoła. Przyczyniło się do tego nie tylko zwiastowanie ewangelii, ale również kultura Żydowska,  która była znana w całym ówczesnym Cesarstwie Rzymskim. W wyniku niewoli babilońskiej nastąpiło rozproszenie narodu Izraelskiego i Żydzi zostali pozbawieni świątyni, która była centrum kultu religijnego. Taki stan rzeczy spowodował, że zaczęto organizować społeczności żydowskie w synagogach, w których czytano teksty Starego Testamentu. W ten sposób w czasach Jezusa synagogi były niemal w każdym mieście, a znajomość kultury żydowskiej oraz Pism Starego Testamentu była dosyć powszechna. Pisma zapowiadały przyjście Mesjasza, a Synagogi w całym cesarstwie dały możliwość komunikowania ewangelii w wielu miejscach. Oswoiły również i przybliżyły przyszłym nawróconym idee mesjańskie. W ten sposób Judaizm spełnił rolę pedagoga i przewodnika do Chrystusa i dał pierwszemu kościołowi mocne organizacyjne struktury[3]. Innym wkładem Żydów było zaszczepienie w otaczających ich kulturach biblijnego monoteizmu. Idea ta wzywała do odwrócenia się od bałwochwalstwa i komunikowała, że tylko jeden Bóg jest prawdziwy, którego później głosili chrześcijanie. Potencjalni nawróceni mogli z łatwością przyjąć tą prawdę, bo nie była już dla nich obca, byli na nią przygotowani. Podobną role uczyniły Żydowskie zapowiedzi mesjańskie, które sprawiły postawę oczekiwania na jakiegoś wyzwoliciela. Szczególnie miało to znaczenie właśnie wtedy gdy Cesarstwo Rzymskie podbiło w  niewole wiele narodów. Chrześcijanie głosili Chrystusa jako Pana, który przynosi prawdziwą wolność od wszystkich ciemiężycieli i jest ponad wszystkimi.  Dla podbitych i zniewolonych ludzi takie przesłanie nie mogło zostać obojętne.

Wkład  Rzymian 
Z pewnością dużą rolę w szybkim rozprzestrzeniani się ewangelii i wzroście kościoła miało Cesarstwo Rzymskie. Rzymianie byli dobrymi administratorami i stworzyli jednolite prawo dla całego regionu. W ten sposób doprowadzili do wytworzenia jedności i solidarności w prowincjach cesarstwa. Ewangelia głosiła, że wszyscy ludzie są z jednego pnia i wszyscy na swój sposób są braćmi oraz potrzebują tego samego zbawiciela. To więc słuchającym łatwiej było przyjąć biblijne doktryny o zepsuciu wszystkich i karze dla wszystkich oraz zbawieniu jedynie w Jezusie.
Duże znaczenie dla szybkiego rozprzestrzeniania się ewangelii miała jedność polityczna cesarstwa. Brak granic i możliwość swobodnego przemieszczana się pozwoliły na prędkie zaniesienie przesłania o Jezusie w najdalsze zakątki Cesarstwa. Był to okres pokojowego rozkwitu państw śródziemnomorskich, Pompeje uporały się z piractwem, a rzymscy żołnierze strzegli pokoju w Azji w Afryce i Europie[4]. Taki jednolity i stosunkowo spokojny świat umożliwił swobodny handel i przemieszczanie się zwiastujących ewangelię. Często ewangelią dzielili się ludzie podróżujący z miejsca na miejsce w interesach lub nawróceni żołnierze wcieleni do armii rzymskiej.
Nie można również przecenić sieci dróg jakie zbudowali Rzymianie. Drogi te były utwardzone, a główne były zrobione z betonu i mogły służyć wiele lat. Gdy analizujemy trasy apostoła Pawła to widzimy, że wielokrotnie wykorzystywał te szlaki w celach misyjnych[5].  Przy owych drogach znajdowały się strategiczne miast Cesarstwa. W ten sposób Paweł i inni misjonarze mogli mieć dosyć szybko duży wpływ na ówczesnych mieszkańców prowincji.
Innym czynnikiem który ułatwił przyjęcie poselstwa o Chrystusie były podboje rzymian. Cesarstwo podbiło dużą część starożytnego świata wraz z ich kulturami i bogami. To doprowadziło do utraty wiary w wiele bóstw czczonych w tamtym czasie. Wiele osób doszło do wniosku, że skoro ich bóstwa nie mogły pomóc w walce z rzymianami to nie mają mocy lub w ogóle nie istnieją. Ludzie zaczęli poszukiwać nowej wiary, wiary która dawałaby im trwalsze oparcie. Ewangelia natomiast przyszła z mocą, przedstawiała Boga jako kogoś kto żyje i naprawdę istnieje, pomaga, odpowiada na modlitwy i jest ponad wszystkimi. Przedstawiała Boga jako Pana historii, który nie pozostaje obojętny na wołania swojego ludu.
Wkład Greków
Nie możemy pominąć wkładu kultury greckiej, która przyczyniła się do szybkiego rozwoju chrześcijaństwa w pierwszych wiekach. Chociaż rzymianie podbili niemalże cały ówczesny świat militarnie i politycznie, to Grecy podbili go kulturalnie.  Pierwszą rzeczą jaką Grecy dali ewangelii to Język. Ewangelia, by mogła rozprzestrzeniać się bez przeszkód potrzebowała uniwersalnego Języka, którym posługiwano by się w całym cesarstwie rzymskim. Taką rolę spełniał język grecki. Język grecki był tym czym dzisiaj jest język angielski.  Earle E. Cairns w książęce Z chrześcijaństwem Przez Wieki napisał:
„Dialekt antycki, używany przez Ateńczyków, wszedł w  użycie w piątym wieku przed Chrystusem, czemu towarzyszył rozkwit państwa ateńskiego. Mimo, że państwo to zostało u schyłku piątego stulecia zniszczone, dialekt z Aten, stosowany w klasycznej literaturze greckiej, stał się tym językiem, który Aleksander Wielki, jego żołnierze oraz kupcy hellenistycznego świata pomiędzy 338 a 146 rokiem p.n.e. modyfikowali, wzbogacali i rozpowszechniali w całym śródziemnomorskim świecie. To właśnie ten pospolity dialekt zwykłych ludzi, znany jako koine, różniący się od klasycznej greki sprawił, że chrześcijanie mogli porozumiewać się z ludźmi w starożytnym świecie. To właśnie w tym dialekcie mogli spisać Nowy Testament, a wcześniej Żydzi z Aleksandrii otrzymać Septuagintę, czyli Stary Testament po grecku. Dopiero niedawno odkryto, że oryginalny język Nowego Testamentu to pospolita greka zwyczajnych ludzi, żyjących w czasach Chrystusa”[6].
Inną dziedziną kultury greckiej, która przyczyniała się w budowanie fundamentów pod ewangelię, to filozoficzne poszukiwania greckich myślicieli jak Platon czy Sokrates. Nauczali oni, że to co obserwujemy, to tymczasowy świat zmysłów. Będący cieniem innego prawdziwego świata. Świata piękna, dobroci, harmonii. Platon nauczał, że musi istnieć rzeczywistość niematerialna, wieczna i niezmienna. Materialna zaś jest tylko odbiciem, zniekształceniem wspaniałej rzeczywistości duchowej. Wprawdzie filozofowie Greccy w swoich rozważaniach nigdy nie doszli do poznania Boga, to jednak w pewnym sensie przygotowali świat na przyjęcie poselstwa o Chrystusie. Chrystus przyszedł objawić nam nowy lepszy świat, świat prawdziwy, Boże Królestwo które nadchodzi i w odpowiedniej chwili ogarnie wszystko. W Chrystusie człowiek mógł poznać tego osobowego Boga, którego poszukiwały greckie rozważania filozoficzne. Boga pełnego dobroci i piękna. Boga niezmiennego o stałych wartościach. Jak pisze Earle E. Cairns grecka kultura wzbudziła w  ludziach pragnienie poznania Boga, zbliżenia się do niego i tęsknotę za nim[7]


Wkład samego kościoła.
Zauważyłem, że niektórzy historycy rozważając i analizując szybki rozwój chrześcijaństwa pomija wkład samych chrześcijan. Chrześcijaństwo nie mogłoby rozwijać się w tak szybkim tempie gdyby nie sami chrześcijanie. Przyglądając się kościołowi pierwszych wieków widzimy niezwykła gorliwość w dzieleniu się dobrą nowiną o Chrystusie. Nawróceni niemalże na każdym miejscu dzielili się z innymi swoją nową wiarą. Czynili to również z radością, mocą i wielką siłą przekonania. Nierzadko ewangelia rozchodziła pod wpływem prześladowań i konieczności przemieszczania się jednego miejsca na inne. Entuzjazm pierwszych chrześcijan dla wielu musiał być porywający i zachęcający do przyłączenia się.
Inna cechą kościoła wywierającą ogromny wpływ na otaczający świat, to praktyczna codzienna miłość okazywana sobie nawzajem i innym. W świcie zdominowanym przez twarde prawo silniejszego, niewolnictwo i w wielu przypadkach braku troski o słabych, schorowanych. Chrześcijaństwo wyglądało jak ruch z innego świata, świata gdzie ludzie okazują  sobie bezinteresowną pomoc. Świata w którym jedni żyją dla drugich,  a nie dla siebie, czerpiąc przyjemność w zaspokajaniu potrzeb innych. To nie mogło zostać niezauważone.
Chrześcijaństwo pierwszych wieków posiadało również wysokie normy etyczne. Uczniowie Chrystusa zobowiązywali się, że nie będą oszukiwać, przywłaszczać sobie cudzego mienia, brać udziału w cudzołożnych orgiach na cześć bóstw czy napadać na innych. Piliniusz młodszy rzymski urzędnik pisząc list do cesarza Trajana tak opisuje chrześcijan:
„ Zapewniali, że całą ich winą lub błędem było to, że w określonym dniu regularnie spotykali się przed wschodem słońca i na przemian śpiewali pieśni oddając cześć Chrystusowi jako bogu. Związali się też przysięgą, ale nie była to zmowa dotycząca jakichś przestępstw, ale przyrzeczenie, że nie będą oszukiwać, napadać na innych, popełniać cudzołóstwa, wykorzystywać zaufania innych ludzi i przywłaszczać sobie tego, co pożyczyli. Kończąc te głupstwa, mieli w zwyczaju rozchodzić się, a później ponownie gromadzić się na wspólnym posiłku, zwyczajnym i nieszkodliwym".
Tak więc te wszystkie zsumowane czynniki spowodowały, że chrześcijaństwo szybko zaczęło przybierać  na znaczeniu. Szczególnie rozwój ten było widać w niższych warstwach społecznych. Ludzie w kościele chrześcijańskim znajdowali pomoc i oparcie, którego często nie otrzymywali od władz państwowych.
Władze państwowe próbowały stłumić ten rozwój przez prześladowania lub fałszywe oskarżenia w pierwszych wiekach. Ale i te sytuacje raczej stymulowały rozwój chrześcijaństwa niż ograniczały go. Skazani chrześcijanie na śmierć, często umierali z nadzieją na lepsze życie i nie wzbraniali się przed śmiercią. Wierzyli, że w Królestwie Chrystusa mają trwalszy dom nie rękami ludzkimi zbudowany, ale wieczny. Obserwatorzy prześladowań często byli zdumieni tym, że śmierć można przyjmować z takim spokojem, a nawet z uśmiechem. Tertulian łaciński teolog z Afryki północnej żyjący w latach ur. pomiędzy 150 a 160, zm. 240 napisał „krew męczenników jest nasieniem Kościoła”.
Widzimy więc, że szybki rozwój chrześcijaństwa w pierwszych wiekach był spowodowany wieloma bodźcami, które nakładały się na siebie. Dzięki temu w roku 313 Konstantyn wydał Edykt Mediolański, który zapewniał wolność religijną w całym cesarstwie Rzymskim. W kolejnych latach Cesarz Konstantyn faworyzował kościół chrześcijański wydając kolejny przychylne dla niego edykty, o zwrocie zagrabionego mienia, dofinansowaniu przez państwo, wyłączenia duchownych ze służby publicznej. Sam Konstantyn twierdził, że uwierzył, gdy w trakcie bitwy w 312 roku otrzymał wizję znaku krzyża na niebie z napisem „pod tym znakiem zwyciężaj”. Ale ze swoich chrztem czekał niemalże do końca swojego życia.





[1]Ks. Dziejów Apostolskich 2,47 Pismo Święte Starego I Nowego Testamentu, Nowy Przekład z Języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma Świętego, Warszawa 2007. Jeśli nie jest inaczej zaznaczone wszystkie biblijne cytaty są z przekładu Biblii Warszawskiej
[2] Ewangelia Marka 1,15
[3] „Z chrześcijaństwem przez wieki” Historia Kościoła Powszechnego wydawnictwo Credo 2002 st. 35
[4] Jak wyżej st. 28
[5] Jak wyżej st. 29
[6] Tamże st. 29
[7] Tamże st. 31

6.07.2014

Nie łatamy starego nowym Mat 9,14-17

Drodzy dzisiaj spróbujemy dostrzec różnicę miedzy pustą religijnością, która jest nacechowana wieloma rytuałami, praktykami, postami i różnymi technikami umartwiania ciała, ale nie przynosi żadnej ulgi człowiekowi, a prawdziwą społecznością z Bogiem.
A drugą rzeczą o której powiemy to że, ewangelia niesie ze sobą nowość i świeżość oraz wolność od przepisów i nakazów, Starego Testamentu. Więcej skupie się na tym, że ewangelia nie tyle wymaga od chrześcijan przestrzegania jakiś konkretnych literalnych praw jak ma  to miejsce w wielu religiach. Ale ewangelia sprawia, że chrześcijanie w Chrystusie mają cudowny zakon wolności.
Mamy w naszym fragmencie sytuacje, że przychodzą do Chrystusa uczniowie Jana i  faryzeusze jak pisze Łukasz i mają pytania dotyczące zachowania uczniów Chrystusa. Widać, że w ich pytaniu jest pewna doza pretensji. Dlaczego twoi uczniowie nie poszczą tak jak my to czynimy i faryzeusze? Faryzeusze w tamtym czasie byli jednym z najważniejszych stronnictw religijnych. Dzisiaj byśmy powiedzieli największa denominacja religijna, która dyktuje sposób wyrażania pobożności.
Według tych grup uczniowie Chrystusa i sam Chrystus prowadzili bardzo frywolne, lekkie mało ograniczone życie. Istniało takie przekonanie i istnieje do dzisiaj, że Boży człowiek swoją pobożność wyraża przez surowe praktyki religijne, czym  bardziej surowe tym bardziej pobożny. Skoro  nie pościli tak często jak inni (faryzeusz pościł przynajmniej dwa razy w tygodniu chociaż prawo nakazywało tylko raz) nie zachowywali w ścisły sposób sabatu, nie obmywali rąk przy jedzeniu co było w tamtym czasie w zwyczaju, to Bóg nie może być z nimi. Taka swoboda jaką mieli uczniowie Chrystusa według współczesnych mu religijnych ludzi odbierała powagę „prawdziwej religii”. Ale Chrystus wyjaśnia, że wszelkie praktyki duchowe dla chrześcijanina nie mają wynikać z samego obowiązku, tradycji, przywiązania do nich czy wyuczenia. Ale chrześcijanin zawsze powinien wiedzieć, dlaczego  coś robi i po co coś robi. Jeśli pości to ma to wynikać z prawdziwej potrzeby, a nie odgórnego nakazu. Jeśli chodzi do kościoła, na społeczności to niech tam  uczęszcza z otwartym sercem, by słuchać Słowa Bożego, a nie z wyuczonej tradycji. Jeśli się modli niech to będzie świadome, do Kogo się zwraca i z czym się zwraca.   Jezus mówi, że w życiu jego uczniów również przyjdzie czas na post i smutek, ale teraz nie ma potrzeby tego czynić, bo oblubienic jest z nimi, bo Chrystus jeszcze nie umarł.  I w tej chwili uczniowie Chrystusa powinni się radować.
Myślę, że wolność w Chrystusie jaką mamy przez ewangelię jest czymś niezwykle wspaniałym. Mówił już o  tym apostoł Paweł w słowach A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność 2 Koryntian 3:17  . Mówił także o tym, że ludzie nie odrodzeni z Ducha Świętego nie znający Boga, nie rozumieją tej wolności nie rozumieją, że prawdziwe uwielbienie Boga nie polega na jakiś rytuałach, religijnej minie, odprawianiu czegoś, medytacjach, postach, składaniu ofiar itp.. rzeczy. Nie polega  na tym, że mamy post w piątek, różaniec we wtorek, grupę biblijną w czwartek i ktoś widząc to, mówi o ci są prawdziwie pobożni. Nie, prawdziwe uwielbienie Boga polega na tym,  że oddajemy cześć Bogu w duchu i w prawdzie. Jezus w wyraźny sposób komunikował to  samarytance, gdy ona mówiła o religijnym życiu, że jej ojcowie na tej górze oddawali cześć Bogu, a żydzi mówili że w Jerozolimie należy to czynić. Ona mówiła o miejscach,  przepisach, zasadach. A Jezus mówił o wewnętrznej duchowej, prawdziwej społeczności z Bogiem opartej na relacji przez wiatę w Chrystusa. Spytajcie się ludzi jak należy uwielbiać Boga, a zobaczycie, że zaczną wam mówić o przepisach rytuałach i religijnych zachowaniach. Słowo Boże mówi:
Jan 4:24  Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie. Czyli chodzi o to, że należy uwielbiać Boga zgodnie z Jego Słowem zapisanym w Biblii, to jest ta prawda. Zawsze mówię, że Bóg nie przyjmie innej czci jak tylko tą, którą ustanowił. Tak więc nie możemy sobie wymyślać jak chcemy czcić Boga i teraz będziemy tak czynić jak uważamy. Mamy czcić Go w taki sposób jak On sam chce. A chce byśmy ściśle trzymali się tego co jest napisane. Mamy też czynić to z odpowiednim nastawieniem i szczerymi motywacjami „będziesz miłował  Boga z całego serca z całej duszy i z całej siły”.   I ta cześć nie jest oddawana przez posługę religijną, ale czcimy Boga w naszym  sercu. Pusta religijność polega na tym, że sprowadzamy Boga do osoby, która jest zależna od  naszej posługi, od naszych działań, od naszych rytuałów i ich potrzebuje. A przecież to nie On potrzebuje nas, ale my potrzebujemy Jego. On jest stwórcą i dał życie wszelkiemu stworzeniu jest źródłem od którego pochodzi wszystko.
Apostoł Paweł w Dziejach apostolskich powiedział o tym w ten sposób:
 Dzieje Apostolskie 17:24  Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
25  Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.
Pusta religijność oparta nawet o najsurowsze przepisy nigdy nie usatysfakcjonuje Boga, bo Bóg tego nie potrzebuje. Bóg chce byśmy prowadzili nasze chrześcijańskie życie nie w oparciu o rytuały i ceremonie, ale o żywy związek z Nim samym. I z tego związku ma wynikać nasza czystość, radość, gorliwość i oddanie Bogu. Posłużę się przykładem życia małżeńskiego. Wyobraźmy sobie męża, który stara się spełniać wszystkie formalne obowiązki wobec swojej żony. Dba o jej utrzymanie, zawozi ją do lekarza gdy jest chora, dba o dom i życie rodzinne, ale w trakcie trwania tego małżeństwa nigdy nie okazał żadnych ciepłych uczuć w stosunku do niej. Nigdy nie powiedział że ją kocha i nigdy nie dał jej tego odczuć. Chociaż nigdy jej nie obrażał, to zawsze odnosił się do niej chłodno, chociaż nigdy niczego  nie zaniedbał, to zawsze było widać, że czyni to z poczucia obowiązku, a nie z miłości. I podobnie wygląda religijne życie. Z jednej strony tworzy jakiś obraz pobożności, ale gdy przyjrzymy się bliżej zobaczymy, że to wszystko jest puste bez radości, bez miłości i nie ma w sobie ognia, który daje ewangelia,  nie ma w sobie życia. Zobaczymy, że religijni ludzie nie znajdują w ogóle pokoju i odpocznienia w tych tradycjach, przepisach i rytuałach. Chociaż je mnożą i dodają do nich kolejne mając nadzieje na większe uświęcenie ceremonii i wzniosłość życia religijnego, to jednak  nic przez to  nie zyskują. To właśnie Jezus przekazuje uczniom Jana i Faryzeuszom,  którzy pytają dlaczego my prowadzimy takie surowe religijne życie i nie mielibyśmy mieć społeczności z Bogiem. A ty i twoi uczniowie  tak nie robicie i twierdzicie, że jesteście blisko Boga. Upadek w grzech spowodował, że człowiek pragnie religii, Bóg natomiast wzywa nas do społeczności.
W książce „Sundar Singh: Ślady stóp w Himalajach” młody nawrócony Hindus Sundar spotyka Sadhu - hinduskiego wędrownego ascetę, żyjącego ściśle według zasad swojej religii. Spotyka go w niecodziennej sytuacji, gdy siedzi w upalny dzień między czterema dużymi ogniskami. Dowiaduje się, że ten religijny człowiek nie tylko to czyni, ale np. zimą stoi do pasa godzinami w lodowatej wodzie. Sundar pyta się go, co on robi? On odpowiada, że ćwiczy i umartwia swoje ciało. Więc chrześcijanin zadaje mu pytanie, czy udało mu się, to już uczynić? Czy udało  mu się coś w ten sposób osiągnąć, poznać Boga? „Nie”, odpowiada. „Nie mam nadziei, że kiedykolwiek  mi się to uda” mówi. Wtedy Sundar odpowiada, że Bóg oferuje życie w wolności od grzechów nie poprzez surowe ceremonie, ale poprzez wiarę w Chrystusa. Czy ty to wiesz, że Bóg oferuje życie i społeczność ze sobą nie poprzez ceremonie i praktyki religijne, ale poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa? Nie przez sakramenty, posty, długie modlitwy, surowe ascetyczne życie, ceremonie, święta itp.. ale przez wiarę  w Jezusa Chrystusa. Czy masz z Bogiem społeczność w duchu i w prawdzie z której wypływa jeśli trzeba post, z której wypływa modlitwa, słuchanie słowa Bożego, ewangelizacja i inne aktywności. Bóg miał żal i pretensje już do Izraela, że skupili się na życiu religijnym, ale nie kochali Boga.
Izajasza 1:13  Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań - nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.
14  Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza, stały mi się ciężarem, zmęczyłem się znosząc je.
15  A gdy wyciągacie swoje ręce, zakrywam moje oczy przed wami, choćbyście pomnożyli wasze modlitwy, nie wysłucham was, bo na waszych rękach pełno krwi.
16  Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić!
17  Uczcie się dobrze czynić, przestrzegajcie prawa, brońcie pokrzywdzonego, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, wstawiajcie się za wdową!
Na innym miejscu Bóg mówi
Izajasza 29:13  I rzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim,
Bóg nie chce by nasza pobożność była wyuczonym przepisem ludzkim, ale pragnie by w społeczność  z Nim był zaangażowany nasz umysł i serce. Bóg chce byśmy miłowali Go z całej duszy, siły i mocy.
Lud ten czci mnie tylko wargami mówi do Izraela. Co to znaczy czcić Boga tylko wargami? To znaczy pośpiewać trochę, pomodlić się, powiedzieć Boże jak ja cię kocham i prowadzić nadal pogańskie grzeszne życie. Oszukujemy wtedy samych siebie myśląc, że Bóg się tym zadowoli.
Formalne życie religijne zawsze prowadzi do legalizmu, niewłaściwego postrzegania Boga, przeświadczenia że jesteśmy lepsi niż inni. Należy też podkreślić,  że Pan Jezus nie sprzeciwił się tutaj ćwiczeniom duchowym jak post.  Wprost przeciwnie czytamy w biblii,  że mężowie Boży często pościli i modlili się. Pan Jezus przestrzega nas by duchowe ćwiczenia nie stały się dla nas czystą formalnością, przykrym obowiązkiem bez kontaktu z Bogiem. On mówi,  w Mat 9,15,  że jak przyjdzie czas gdy oblubieniec zostanie zabrany, gdy On zostanie wydany na śmierć i przyjdą dni smutku, próby, trudności wtedy będą pościć. Gdy przychodzi odpowiedni czas powinniśmy pościć. Bóg dał nam post jako narzędzie walki duchowej z której powinniśmy korzystać w odpowiedniej porze. Gdy czytamy Biblię zawsze widzimy, że z tego narzędzia korzystano w szczególnie trudnym czasie gdy były dni pokuty, oczyszczenia, gdy były problemy, ważne decyzje do podjęcia wtedy Boży mężowie pościli. Musimy sobie powiedzieć, że grzech jest podstępny, że zwodnicze jest serce człowieka, że diabeł stara się by nawet dobre dyscypliny życia duchowego stały się w naszym życiu czystą formalnością. Nie pozwólmy na to, rozmyślaj nad tym co robisz ze swoim życiem duchowym i po co to robisz.
Druga zaś rzecz znajduje się od 16 wersetu do 17. Pan Jezus podaje w tym fragmencie dwa porównania, które mają za zadanie zobrazować nam różnice między starym przymierzem zawartym z Mojżeszem na górze Synaj, a nowym zawartym we krwi Jezusa. Jezus mówi, że nadchodzi nowe i nowe nie może być wymieszane ze starym. Stare w tych porównaniach to Judaizm jego obrzędy i sprawiedliwość jaką daje prawo. Nowe to Chrystus i chrześcijaństwo. Nie przyszywa się do starego ubrania łaty z nowego, bo dziura stanie się większa. Stare przymierze było dobre i spełniało swoją rolę do powrotu Chrystusa. Jego zadaniem było wskazywanie na lepszą  i doskonalszą sprawiedliwość nie przez uczynki zakonu, ale przez wiarę w Jezusa. W ten sposób prawo Starego Testamentu spełniało rolę przewodnika,  który wziął nas za ręce i poprowadził do Chrystusa, Teraz gdy przyszedł Chrystus stare spełniło swoją rolę i zostało zastąpione przez nowe. W liście do hebrajczyków czytamy:
Hebrajczykow 7:18  A przeto poprzednie przykazanie zostaje usunięte z powodu jego słabości i nieużyteczności,
19  Gdyż zakon nie przywiódł niczego do doskonałości, z drugiej zaś strony wzbudzona zostaje lepsza nadzieja, przez którą zbliżamy się do Boga.

Hebrajczykow 7:11  Gdyby zaś doskonałość była osiągalna przez kapłaństwo lewickie, a wszak w oparciu o nie otrzymał lud zakon, to jaka jeszcze była potrzeba ustanawiać innego kapłana według porządku Melchisedeka, zamiast pozostać przy porządku Aarona?
12  Skoro bowiem zmienia się kapłaństwo, musi też nastąpić zmiana zakonu.

Jezus wyraża to również przez obraz wlewania młodego  wina do starych bukłaków. Gdy młode wino wlewane jest do starych bukłaków  ze skóry to bukłaki pękają. Młode wino zawsze jeszcze trochę fermentuje, ale stary bukłak już się nie rozciąga i w końcu gazy fermentacyjne go rozsadzają. Młode wino musi być wlewane do nowych bukłaków by zachowało się jedno i drugie. Ewangelia jest tym młodym winem i rządzi się nowymi prawami. Stare tradycje żydowskie i formy życia religijnego usztywniły się i stały się skamieniałe. Młode wino nowego życia od Chrystusa nie może poddać się tym starym przepisom. Nie chodzi o to, że ewangelia uwalnia nas od wszelkiej dyscypliny, ale życie ewangelii jest bardziej giętkie dopasowane do nowego przymierza, przymierza łaski, która okazuje się o wiele silniejsza niż prawo.
Co to dla nas oznacza?
Przede wszystkim oznacza, że w przymierzu łaski nie możemy zawracać do uzyskania usprawiedliwienia czy uświęcenia przez dawne rytualne przepisy ceremonialne czy żywnościowe. Dobra nowina o Chrystusie i Jego zbawczej śmierci na krzyżu całkowicie wystarczy, by przywieść nas do Boga, by przykryć nasze grzechy,  by wprowadzić nas do nieba. Nie ma potrzeby i nie wolno nic do tego dodawać.  I nie możemy nic z tego ujmować.
Galacjan 1:9  Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty!
Jest to  Boże dzieło całkowicie zakończone. Jezus powiedział na krzyżu „wykonało się” Jana 19,30. Z jakiś powodów wciąż widzimy, że ludzie uważający się za chrześcijan chcą poprawiać i udoskonalać dzieło Chrystusa. W kościele katolickim wrócono do starego przymierza przez ołtarz, przez składaną bezkrwawą ofiarę, przez miejsce najświętsze jakim jest tabernakulum, przez kapłaństwo i wiele innych rzeczy. Inni znowu powstrzymują się od pokarmów, wieprzowiny, przestrzegają literalny sabat i inne święta jako warunki zbawienia. Tak jak kiedyś, tak i dzisiaj ciężko wielu uwierzyć i zaakceptować, że stare przeminęło i przyszło nowe. Ciężko uwierzyć że Bóg usprawiedliwia grzesznika nie z powodu tego co robi ten człowiek, ale z powodu tego co zrobił Chrystus.
Inną formą zastosowania zasady Jezusa jest pewne otwarcie na nowe rzeczy. Świat się zmienia i kościół również powinien  się zmieniać. Rdzeń i przesłanie ewangelii zawsze powinno być takie samo, ale wciąż musimy poszukiwać nowej formy przekazu. Nie możemy być zamknięci i ograniczeni np. do  jednej metody zwiastowania ewangelii czy jednego przekładu biblii.
Ostatnio spotkałem  się z denominacją która uważa, że stary przekład biblii Gdańskiej jest jedynym natchnionym przez Boga. Występuje już tam archaiczny język, a wiele słów wyszło z użycia. Ale oni uważają, że nie należy tego zmieniać, bo  zmienimy słowo Boże.  To jest przykład źle pojmowanego konserwatyzmu. Mamy dbać o doktrynę, o treść przeslania, ale musimy uczyć się przekazywać ją w nowy jasny sposób, nowym językiem i nowymi środkami przekazu np. przez Internet, telewizje czy inne formy. Wiele metod pod wpływem zmiany kultury i czasów wychodzi z użycia i niekiedy stają się nawet przeszkodą w jasnym komunikowaniu ewangelii. Dlatego kościół Chrystusa nigdy nie powinien być zamknięty na nowe pomysły i nowe metody. To nie znaczy, że mamy przyjmować wszystko co nowe, ale mamy oceniać i korzystać z tego co dobre.
Drodzy przywiązujemy się do różnych form, kroju, i rytu, które to pierwotnie mają  nam pomagać,  ale z czasem mogą się stać dla nas pułapką, lub przeszkodą w zbliżaniu się do Boga. To może być forma nabożeństwa, czy elementy nabożeństwa (przykłady nabożeństw w krajach muzułmańskich) to może być charakter i sposób modlitwy, współczesne narzędzia pomocnicze na nabożeństwie takie jak projektor, czasami przeszkodą staje się sam budynek gdy trzymamy się go niczym kotwicy,  nagłośnienie itp. rzeczy. Po prostu czasami stare wychodzi z użycia i należy je zmienić.  Wbrew pozorom  dla wielu z nas mogą to  być rzeczy tak ważne,  że ciężko nam się skupić na treści gdy zmieni się forma. Niektórzy zielonoświątkowcy będąc na nabożeństwie baptystycznym mogą dojść do wniosku, że u baptystów nie ma  ducha bo pieśni są zbyt mało entuzjastyczne, bo modlitwa jest zbyt spokojna, bo w nabożeństwie jest mało miejsca na spontaniczność i kreatywność. Znowu Baptysta idąc na nabożeństwo zielonoświątkowe może uważać, że tamta forma jest zbyt frywolna i nie do przyjęcia i Bóg, by się pod tym nie podpisał. Trzeba zachować pewien dystans do formy i prosić Boga o mądrość, by umieć odróżnić kiedy forma przysłania nam treść.
Drodzy czasami smakuje tak mocno stare, że nie chcemy nowego. Wiele osób uważało, że komputer się nigdy nie przyjmie, a teraz trudno sobie wyobrazić wiele zajęć bez tego urządzenia. Czasami z powodu, źle rozumianego konserwatyzmu w ogóle nie chcemy spróbować czegoś nowego, chociaż nowe może być lepsze.
Konserwatyzm na tendencje mówić stare jest lepsze, bo jest stare i sprawdzone. Nowe jest podejrzane dlatego,  że jest nowe.  Tak więc czasami trzeba coś zmienić coś poprawić z czegoś zrezygnować, zacząć coś robić w zupełnie nowy sposób i nie bać się tego.
Podsumowując
1.      Po pierwsze, religijne surowe życie nie musi świadczyć o pobożności. Często okazuje legalizmem pod którym kryje się grzech. Społeczność z Bogiem przynosi radość i wolność od martwych legalistycznych przepisów.  Człowiek chce religii Bóg oczekuje prawdziwej i szczerej wiary wyrażonej w posłuszeństwie, a nie w martwych ceremoniach.
2.       Po drugie dzieło Chrystusa zostało całkowicie zakończone. Jedynie co możemy zrobić to je przyjąć, a ono przynosi przebaczenie, uwolnienie i nowe życie. Musimy dbać o czystość tego przesłania przez które mamy wolność, by nie dać się na nowo podbić w niewolę. Kto zwiastuje inną ewangelię niż zbawienie wyłącznie z łaski przez wiarę niech będzie przeklęty.
3.      Po trzecie nie bójmy się nowych rzeczy, nowych metod i nowych wyzwań. Mamy być konserwatywni w doktrynie, ale liberalni w formie. Amen


                                                          

Łączna liczba wyświetleń