Witam, nazywam się Korzeniowski Jarosław, jestem pastorem Kościoła Chrześcijan Baptystów, szczęśliwym mężem jednej żony i spełnionym ojcem czwórki dzieci. Obecnie mieszkamy i służymy w Wejherowie. Wszystkich odwiedzających tego bloga serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że zajrzeliście tutaj. Mam nadzieje, że materiały tu zamieszczone zbudują twoją wiarę i przybliżą Cię do Boga. Większość postów jest wynikiem moich przemyśleń i opracowań na podstawie Pisma Św. Życzę owocnego pobytu.
27.04.2016
Biblijna Rekonstrukcja Stowrzenia Świata
24.04.2016
Jezus Ożywiciel Ew. Jana 5,24
Ten
dzisiejszy fragment Ewangelii Jana jest jednym z najwspanialszych i
najważniejszych Fragmentów w całym Piśmie Świętym.
Skuteczność Ewangelii
Po pierwsze widzimy, że Ewangelia jeśli ma być
skuteczna w życiu człowieka nie może być czymś co jest obok nas. Ona nie zbawia
tych którzy ją słyszą, ale Zbawia tych którzy ją usłyszą. Różnica polega na
tym, że można ciągle słyszeć Ewangelię lub słuchać Ewangelii i pozostać przez
nią nieporuszonym. Można słyszeć ją w kościele, na ulicy, na spotkaniu
biblijnym, na koncercie w telewizji lub w innych miejscach, ale pomimo to można
pozostać na nią głuchym. Wydaje mi się i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć,
że czym częściej ludzie słyszą Ewangelię i przechodzą koło niej obojętnie, tym
mocniej zatwardzają na nią swoje serca. Ewangelia wzywa nas do pójścia za
Jezusem, do słuchania Jego słów, do przestrzegania Jego przykazań co ściśle
związane jest z posłuszeństwem.
Nie
bez powodu Pan Jezus 24 wierszu zaczyna słowami „Zaprawdę Zaprawdę” chce nam w ten sposób uświadomić że zaraz
będzie mówił coś bardzo istotnego, coś bardzo ważnego. Gdy Jezus mówi
„Zaprawdę, Zaprawdę” nasze uszy powinny być w podwójny sposób wyczulone i
nastawione do słuchania.
Mieć życie wieczne
I
wtedy Pan Jezus mówi o tym wielkim przesłaniu, że kto wierzy Bogu, wierzy w
Jezusa, kto słucha Jezusa i jest posłuszny Jego słowom nie stanie przed
potępiającym sądem Bożym, lecz przeszedł ze śmierci do Żywota. Wiara w Pana
Jezusa gładzi nasze grzechy, oczyszcza nas od naszych win, zdejmuje z nas Boży
gniew i potępiający wzrok Boga. Bóg który wcześniej dla nas był sędziom w
Chrystusie staje się naszym Ojcem.
I
zobaczcie jaka to jest wspaniała obietnica, że wierząc w Pana Jezusa, wierząc
Bogu, który na Jezusie położył swoją pieczęć, przechodzimy ze śmierci do życia.
Biblia
mówi, że ten który wierzy w Jezusa stając się Jego uczniem otrzymuje życie
wieczne. Zwróćcie uwagę że 24 wierszu nie jest napisane, że ten który wierzy i
słucha będzie miał życie wieczne, ale jest napisane że ma życie wieczne. Już
dzisiaj, już teraz przez wiarę w Jezusa przechodzimy ze śmierci do żywota, już
dzisiaj, już teraz możemy cieszyć statusem dzieci Bożych i oczekiwać spełnienia
najdroższych i najwspanialszych Bożych obietnic, które są przygotowane dla nas w
niebie.
Sąd
Widzimy
również bardzo wyraźnie w tym 24 wierszu, że Pan Jezus mówił o sądzie. Jest to
coś czego należy się bać, coś co nam zagraża. Jeśli tak by nie było, Pan Jezus
nie przestrzegałby przed tym. Już wezwanie do ziemskiego sądu przed oblicze sędziego
rodzi w nas pewien niepokój, a co dopiero wezwanie na sąd od Sędziego całej
ziemi. Pan Jezus mówi tutaj o sądzie ostatecznym, o sądzie na którym będzie
musiał stanąć każdy człowiek z wyjątkiem tych, którzy zaufali Chrystusowi. I
sąd ten jest sądem ostatecznym potępiającym. Zostanie wydany wyrok wobec tych, którzy nie uwierzyli i nie przyjęli Chrystusa.
Apostoł
Jan widział ten sąd w swojej wizji i pisał o nim
Objawienie 20:11 I widziałem wielki, biały tron i tego, który
na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla
nich nie było.
12
I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i
księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i
osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było
napisane w księgach.
13
I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i
piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy
według uczynków swoich.
14
I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro
ogniste, to druga śmierć.
15
I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do
jeziora ognistego.
Jak
widzimy jest to sąd na podstawie uczynków. W wielki dzień sądu ostatecznego
wszyscy ludzie będą musieli stanąć przed Świętym i Sprawiedliwym Bogiem.
Wszyscy którzy kiedykolwiek żyli i zmarli i gdziekolwiek się znajdują muszą
stanąć przed obliczem Boga. Jak czytamy „wielcy i mali”, ludzie ze wszystkich
sfer społecznych. Zarówno wszyscy Królowie, wyniesieni wysoko jak i wszyscy
niskiego rodu, każdy stanie przed Bogiem bez wyjątku. Wtedy zostaną osądzeni na
podstawie tak jak żyli, co czynili, co myśleli, jakimi motywacjami się
kierowali 12 wiersz. A uczynki ich dowiodą, że nie ma ani jednego
sprawiedliwego (Rzym 3,23), że
wszyscy oni są grzesznikami i na podstawie swoich uczynków zostaną potępieni.
Ale ci którzy zaufali Chrystusowi, uwierzyli w Niego i stali się mu posłuszni
są w drugiej księdze, są w „księdze żywota” i nie są sądzeni na sądzie
ostatecznym. W innym miejscu w Obj 21,27
księga ta, jest nazwana „księgą Żywota Branka”. Do Księgi tej zostali wpisani
ci którzy uwierzyli w zastępczą śmierć Jezusa za ich grzechy, ci którzy zostali
obmyci krwią Jezusa, ofiarną i przebłagalną krwią baranka. Z tych ludzi wyrok
potępienia został zdjęty i oni są zwolnieni z sądu ostatecznego, o czym Pan
Jezus mówił w (Jana 5,24)
Wierzący
w Chrystusa nie staną na sądzie ostatecznym, muszą jednak stanąć na sądzie
Chrystusowym, gdzie Chrystus podsumuje ich życie i da nagrodę lub naganę w
zależności od tego jak w Chrystusie prowadzili swoje życie.
2 Koryntian 5:10 Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem
Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele,
dobre czy złe.
Tak
więc sąd ostateczny jest dla niewierzących, na nim zostaną ostatecznie
potępieni. Dla wierzących natomiast jest sąd Chrystusowy weryfikujący ich życie
w Jezusie i w zależności od tego, jak byli Jezusowi posłuszni taką nagrodę
otrzymają.
Widać
w tym 24 wierszu wyraźny rys Ewangelii, zobaczymy. Najpierw Ewangelia musi być głoszona,
nie ma nawrócenia jeśli ewangelia nie jest głoszona. Uważam nawet, że arogancją
jest modlić się do Boga o zbawienie ludzi jeśli nie głosimy im Ewangelii.
Później człowiek musi przyjąć , musi usłyszeć osobiście wezwanie Jezusa by
zostać Zbawionym. Chociaż Ewangelia może być głoszona do tłumów, to jednak
każdy z nas musi potraktować ją indywidualnie. Dopiero wtedy gdy tak się
stanie, gdy osobiście przyjmiemy Chrystusa przechodzimy ze śmierci do życia.
Nasze grzechy zostają nam przebaczone, a my już mamy życie wieczne. Jezus
powiedział wyraźnie, że ci którzy wierzą nie staną przed sądem ostatecznym, że
przeszli ze śmierci do żywota. I kiedy nadejdzie dzień Zmartwychwstania, a
Słowo Boże mówi że będzie to w chwili, gdy Jezus przyjdzie z Nieba wtedy wszyscy
ci którzy w Niego uwierzyli powstaną z martwych.
Tak
więc Bóg przez wiarę w Ewangelię Zdejmuje z nas wyrok potępienia, który ciąży
nad każdym człowiekiem. A tym samym zdejmuje z nas strach, lęk, obawy przed
wiecznością i sprawia że stajemy się prawdziwie wolni. Spotkanie z Bogiem już
nie jest straszne. Bóg staje się od chwili, gdy zaufałem Jezusowi moim Ojcem do
którego wołam Abba, za którym tęsknie i z kim pragnę spotkać się. Przypomina mi
się osławiona już historia gdy Jan Wesley założyciel metodyzmu płynął statkiem
ze Stanów Zjednoczonych do Anglii i spotkał na nim Braci Morawskich. W trakcie
tej podróży wybuchł ogromny sztorm i wszyscy byli przerażeni i pełni obaw o
swoje życie. Bracia Morawscy jednak, śpiewali nabożne pieśni i modlili się,
wtedy Jan zapytał ich czy nie boją się śmierci, oni odpowiedzieli mu „dzięki
Bogu nie”. To wydarzenie wywarło ogromny wpływ na Jana Wesleya i później przez
wiele miesięcy zastanawiał się jak można dojść do takiego pokoju wobec śmierci
jaki mieli bracia Morawscy. To jest możliwe tylko w Chrystusie, nie stajemy na
sądzie jeśli wierzymy, przechodzimy ze śmierci do żywota.
Amen
16.04.2016
Nie rodzimy się uczniami Jezusa, ale stajemy się uczniami Jezusa. Ew Mateusza 28,18-20
Drodzy,
dzisiaj jesteśmy świadkami radosnego wydarzenia. Wydarzenia niezwykłego, ja bym
powiedział nawet niebiańskiego. Niebiańskiego dlatego, że to co ma miejsce w
życiu tych osób, które dzisiaj przyjmują chrzest nie pochodzi z ziemi, ale
Słowo Boże mówi, że upamiętanie, wiara w Jezusa i nowe narodzenie, chociaż
dzieje się na ziemi, w sercach ludzi, to jednak pochodzi z nieba. I
podejrzewam, że nie wszystkim dane będzie to dzisiaj zobaczyć. Dla niektórych z
nas będzie to jakaś nowinka, ciekawostka. Dla jeszcze innych może coś
gorszącego, „no bo jak to chrzcić kogoś drugi raz”. A jeszcze inni uznają to
jako coś zwykłego. Ja jednak zachęcam, by spojrzeć na to wydarzenie z
perspektywy nieba z perspektywy Boga. A on w swoim słowie mówi, że bierzemy udział
w czymś co sam Bóg zainicjował, a tym
samym bierzemy udział w Bożym wydarzeniu.
To
Bóg przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa mocą Ducha świętego pociągnął
do siebie oto te osoby, by dzisiaj wyznały swoją wiarę w Jezusa i przyjęły
chrzest. Słowo Boże mówi, że gdy nawraca się jeden grzesznik, to jest wielka
radość wśród aniołów w niebie (Łuk
15,10) i mam nadzieje, że my chcemy dzisiaj do tej radości niebieskich
zastępów przyłączyć się.
Może
ktoś zadaje sobie pytanie skąd w ogóle pomysł na chrzest w wieku świadomym?
Dlaczego chrzcimy w taki sposób, a nie w taki jaki jest powszechnie znany, dlaczego
nie chrzcimy niemowląt? Przede wszystkim chcemy być wierni Pismu Św. w myśl zasady jaką Bóg dał Jozuemu
Jozuego 1:7 Tylko bądź mocny i bardzo mężny, aby ściśle
czynić wszystko według (prawa), jak ci Mojżesz, mój sługa, nakazał. Nie
odstępuj od niego ani w prawo, ani w lewo, aby ci się wiodło wszędzie,
dokądkolwiek pójdziesz.
1.
Po pierwsze
Pismo Święte jasno uczy nas, że mamy chrzcić tylko nawrócone osoby. Zwróćmy
uwagę na Mat 28,19
Pan
Jezus po swoim zmartwychwstaniu dawał uczniom ostatnie zalecenia. Wiemy o tym,
że gdy mamy okazje do przekazania ostatnie instrukcje zawsze wybieramy te
najbardziej istotne. I nie jest również inaczej i w tym przypadku. Słowa które
Jezus przekazuje do uczniów są bardzo ważne. On mówi im co mają robić po Jego
odejściu do nieba. I Pierwszą rzecz jaką im przykazuje to, to że mają iść na
cały świat do wszystkich ludzi i mówić im ewangelię. Mają czynić uczniami, a
czynienie uczniami jest związane z głoszeniem Ewangelii. Ewangelii, czyli
inaczej dobrej nowiny. Tą dobrą nowiną jest to, że Chrystus umarł za grzechy
ludzi i dzisiaj wierząc w Jego zastępczą śmierć, wszystkie osoby mogą dostąpić
odpuszczenia grzechów i usprawiedliwienia przed Bogiem i nie pójdą do piekła.
Zwróćmy uwagę kogo apostołowie mieli chrzcić, czy mieli chrzcić niemowlęta? Pan
Jezus powiedział, że mają chrzcić uczniów w 19 wierszu. Mają chrzcić tych, którzy przez ich głoszenie Ewangelii
o zbawczej śmierci Pana Jezusa, w Pana Jezusa uwierzą. Nie mieli chrzcić nikogo
innego. Nie mieli chrzcić ludzi którzy mieli taki kaprys, bo podobał się im ten
obrzęd, nie mieli chrzcić na siłę z przymusu nienawróconych i nie mieli chrzcić
również niemowląt. Mieli chrzcić tylko osoby świadomie, tylko osoby, które
świadomie z nieprzymuszonej woli uwierzyły w Chrystusa. Osoby, które
postanowiły nawrócić się. Nawrócić się z całego serca i szczerze do Boga. Mieli
chrzcić osoby, które z powodu Jezusa Chrystusa i tego co uczynił dla nas na
krzyżu postanowią naśladować Go. Tutaj w naszym dzisiejszym tekście pojawia się
słowo uczeń. Apostołowie mieli chrzcić uczniów Jezusa. Postawmy sobie pytanie,
kto jest uczniem Jezusa? Kogo nazwalibyśmy kimś takim? Czy każdy człowiek z
automatu jest uczniem Jezusa? Czy ktoś, kto wie coś o Jezusie jest uczniem Pana
Jezusa? A może ktoś, kto został ochrzczony jako dziecko i chodzi do kościoła,
to jest uczeń Jezusa? Co trzeba zrobić, by stać się uczniem Jezusa? Najlepiej
niech na to pytanie odpowie nam sam Pan Jezus:
Łukasza 9:23 I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce
pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie
codziennie, i naśladuje mnie.
Tak,
to jest uczeń Jezusa. Uczniem Jezusa jest człowiek, który odwraca się od siebie samego, odwraca się od
własnych grzechów, od swoich pragnień i przyjmuje za cel do momentu kiedy
postanowi to uczynić, iść w ślady Chrystusa. Tak więc uczeń Chrystusa to ktoś,
dla kogo Chrystus stał się Jego Panem, Mistrzem, Zbawicielem, kimś kogo kocha z
całego serca i kogo naśladuje. W naszej
dzisiejszej kulturze, ucznia najczęściej kojarzymy ze słuchaczem, ale w
kulturze hebrajskiej uczeń to ktoś, kto idzie w ślady mistrza. Tym mistrzem i
Zbawicielem dla obecnych tu osób chcących przyjąć chrzest stał się Pan Jezus
Chrystus. Takie osoby, Bóg nazywa swoimi dziećmi (J 1,12), a Jezus mówił że ludzie którzy w Niego uwierzyli nie
staną przed sądem Bożym, ale przeszli ze śmierci do Żywota (J 5,24). Grzechy tych osób zostały odpuszczone i przypomnę że nie
z powodu chrztu jak wierzy wiele osób, że sakramenty religijne praktyki, dobre
uczynki czy spowiedź mogą zmazać nasze grzechy. Pismo Św. mówi że jest tylko
jeden sposób przez który możemy mieć przebaczone grzechy, tym sposobem jest
wiara w Chrystusa, w to że On zapłacił swoją śmiercią, za nasze winy, złożył
okup za nas.
Ap.
Paweł powiedział
Efezjan 2:8 Albowiem łaską zbawieni jesteście przez
wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
9
Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
Pragnę
zaznaczyć to bardzo wyraźnie, jesteśmy zbawieni przez wiarę w Jezusa, jedynie
przez wiarę. A chrzest i wszystkie inne nasze uczynki, posłuszeństwo Chrystusowi
mają wynikać z wiary.
Drodzy
katechumeni, czy wiecie że macie przebaczone grzechy przez wiarę w Jezusa? Czy
wiecie że przeszliście ze śmierci do żywota? Czy wiecie że czekają was
najdroższe i najwspanialsze obietnice złożone przez prawdomównego Boga, pod warunkiem
że naprawdę wierzycie! Życzę wam, by wasza wiara okazała się prawdziwa, gdy
będzie doświadczana, próbowana i szlifowana przez Boga, by mogła się stać wiarą
dojrzałą, wiarą w ogniu wypróbowaną i okazała się najcenniejszym klejnotem,
który złożycie Bogu na Jego ręce w dzień waszego spotkania z Nim.
Pamiętam
jak ja kilkanaście lat temu zacząłem chodzić do Zboru, a w moim sercu budziła
się wiara w Chrystusa. Po którymś nabożeństwie podszedł do mnie pastor i
powiedział. „Jarek chodzisz już kilka miesięcy do naszego Kościoła nie myślałeś
o chrzcie? I wtedy odpowiedziałem „ależ pastorze ja już byłem ochrzczony”.
Wtedy wzięliśmy Pismo Św. i czytaliśmy je, co Biblia mówi o chrzcie, a mówi że
najpierw musi być wiara w Jezusa, a dopiero kolejnym krokiem jest chrzest na
wyznanie wiary. Tylko taki chrzest jest ważny przed Bogiem i tylko taki chrzest
Bóg akceptuje. Jak czytamy w Ew Marka.
Marka 16:15 I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście
ewangelię wszystkiemu stworzeniu.
16
Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
będzie potępiony.
Najpierw
trzeba uwierzyć w Chrystusa, a dopiero po tym jak się uwierzy można się
ochrzcić. Jest to jedyna właściwa kolejność.
2.
I po drugie
greckie Słowo występujące w naszym tekście z Ew. Mateusza 28,19 odnośnie chrztu to słowo „baptizo” co znaczy
zanurzać.
Dzisiaj
wiele osób myśli, że słowo chrzest pochodzi od słowa chrześcijanin. Ale „Chrześcijanin”
pochodzi od słowa „Chrystus”. W ten sposób po raz pierwszy zaczęto nazywać
chrześcijan w Dziejach Ap. 11,26. I
właściwie to było przezwisko, przeciwnicy kościoła szydzili z tych, którzy należeli do kościoła
i dosłownie znaczyło „należący do drożny Chrystusa” lub „zwolennik Chrystusa”.
Słowo
chrzest natomiast, greckie „baptizo” znaczy zanurzać. Dlatego w naszym kościele
nie chrzcimy ludzi przez polanie wodą lub pokropienie. Słowo Boże mówi, że mamy
zanurzać, dlatego że dopiero zanurzenie oddaje sens tego, co Pan Jezus przez
chrzest chciał osiągnąć i z czym chrzest miał się nam kojarzyć. A mianowicie
chrzest jest symbolem śmierci starego człowieka, który wcześniej zanim się
nawrócił żył dla świata i dla siebie samego, dla grzechu i dla szatana. A zmartwychwstaniem nowego
człowieka, który od tego momentu żyje dla Chrystusa, dla Boga, dla prawdy, dla
Królestwa Bożego. Chrzest jest symbolem nowego narodzenia, jest wizualnym
przedstawieniem duchowej rzeczywistości.
W Dziejach Apostolskich w 8 rozdz. czytamy
taką ciekawą historię o Eunuchu i Filipie jak zwiastował mu ewangelię
Dzieje Ap. 8:35 A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu
dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma.
36
A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto
woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?
37
Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A
odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.
38
I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił
go.
Widzimy
że Filip zwiastował Eunuchowi ewangelię, dobrą nowinę o Jezusie i gdy Eunuch
się nawrócił i chciał zostać ochrzczony, Filip powiedział mu, że jeśli wierzy może
(to co mówiłem wcześniej) On odpowiedział że wierzy w Jezusa. Zatrzymali się więc
wóz i weszli obaj do wody i co zrobił Filip? Zanurzył go, ochrzcił go. Ale
dzisiaj chrzest często nam się kojarzy z pokropieniem, polaniem wodą, ale Filip
zanurzył go. I w ten sposób wyraził to, że Eunuch narodził się na nowo
Tak
więc co tu dzisiaj robimy? Przez chrzest ogłaszamy i pokazujemy że ci drodzy
katechumeni umarli dla świata i żyją teraz dla Boga. Możemy powiedzieć że
dzisiaj przez chrzest jest ich pogrzeb i powstanie z martwych. Powstanie z
martwych do życia z Bogiem
Podsumowując
dwie rzeczy
1.
Pan Jezus kazał
chrzcić tylko nawrócone osoby, osoby na tyle świadome by mogły usłyszeć
Ewangelię i odpowiedzieć na nią, inny chrzest jest nieważny w oczach Boga.
2.
I druga rzecz, to
właściwy chrzest zgodny z Pismem Świętym to chrzest przez znużenie. Inna forma
chrztu nie oddaje tego, co chrzest ma przedstawiać, a ma przedstawiać śmierć
starego człowieka i zmartwychwstanie nowego człowieka.
10.04.2016
Największy znak Ew. Mat 16,1-4
Drodzy
jak często zdarza się nam myśleć, powiedzieć lub słyszeć „jak nie zobaczę to
nie uwierzę”? Wydaje mi się że każdy z nas spotkał się z takim zdaniem. Po
prostu ogólnie jesteśmy sceptyczni co do rzeczy, które zwykle się nie dzieją i
wykraczają poza to co znamy i doświadczamy. Gorzej jednak gdy takie
stwierdzenie jest wynikiem duchowej ślepoty w życiu człowieka. Gorzej jednak,
gdy mamy przed sobą wiele dowodów i świadectw jakiegoś wydarzenia, a i tak nie
chcemy uwierzyć. Voltaire, pisarz epoki oświecenia powiedział że gdyby nawet na
rynku w środku miasta uczyniono cud i jego świadkami byłoby 1000 trzeźwych osób
i tak ufałby swojemu rozumowi.
Wyobraźmy
w sobie, że jesteśmy w sądzie i ktoś mówi że widział oskarżonego jak oskarżony
około godz. 23.00 obrabował sklep z elektroniką przy ul Kościuszki 8. Następnie
wchodzi kolejny świadek i mówi to samo, a nawet podaje rysopis oskarżonego i
wskazuje go na ławie oskarżonych. Po tym pojawia się kolejny i kolejny świadek.
I tak mamy kilkuset świadków, którzy wszyscy zgodnie twierdzą to samo. Czy sędzia
słuchający ich zeznań dałby im wiarę? Oczywiście że tak, każdy sędzia na tej
ziemi niemiałby wątpliwości, że tak faktycznie było. Apostoł Paweł mówi, że
Chrystusa zmartwychwstałego widziało naraz 500 set świadków (1 Kor 15,6). Żyli oni nadal gdy Paweł
apostoł pisał pierwszy list do Koryntian. Na tej podstawie Paweł przekonywał Koryntian,
że niewiara w Zmartwychwstanie, a tym samym w Chrystusa jest duchową głupotą i
jest duchową ślepotą. Podobnie było z cudami Jezusa. Nikt z oglądających jego
cuda nie mógł zaprzeczyć, że miało miejsce coś niezwykłego, że doszło do jawnego
cudu. Po pierwsze świadków cudów Jezusa było tak wielu, że nie sposób było
wszystkich ich oszukać. Po drugie ludzie, którzy doświadczali cudów od
Chrystusa często byli znani w swoim środowisku. Ludzie wiedzieli że pan Zenek z
ulicy zielonej mieszkający pod piątką nie widzi już od 20 lat i chodzi z białą
laską. Wszyscy go znali, niekiedy mu pomagali, znali historię jego choroby i
mogli podać datę kiedy stracił wzrok. Lub np. pani Zosia mieszkająca przy ul.
Bukowej pod 10 jest sparaliżowana od lat 15, wszyscy o tym wiedzą i nie raz
pchali wózek, by pani Zosi pomóc dotrzeć do domu. Więc gdy teraz widzą Pana
Zenka, który wzrok odzyskał i panią Zosię skaczącą i biegającą wiedzą, że to
nie ściema. Po trzecie cuda Jezusa często dotyczyły beznadziejnych przypadków.
Problemem dzisiejszych uzdrowicieli jest potwierdzić rzekome uzdrowienia jakie
mają miejsce podczas ich spotkań w sposób medyczny. Ostatnio słyszałem jak na
jednej z konferencji uzdrowieńczej modlono się o człowieka ze wstawionym
rozrusznikiem serca i o dziwo ten rozrusznik z klatki piersiowej zniknął, a
serce wyzdrowiało. Jednak ktoś dociekliwy postanowił to zbadać, więc próbował
dotrzeć do tego uzdrowionego, ale nie było to możliwe, bo jak zniknął
rozrusznik, zniknął też ten uzdrowiony. Ale tak nie było w przypadku Chrystusa,
mogłeś spotkać ludzi którzy nie mieli ręki, a Chrystus im ją przywrócił, nie
mieli ucha, a odrosło im, byli sparaliżowani a w jednej chwili zaczynali
chodzić, głusi zaczynali słyszeć, ślepi widzieć, opętani byli uwolnieni.
1.
Duchowa ślepota
I
znowu mamy konfrontacje Jezusa z Saduceuszami i Faryzeuszami. Przypomnę, że
Saduceusze i faryzeusze byli stronnictwem religijno-politycznym. Faryzeusze
mieli teologicznie poglądy konserwatywne i przyjmowali cały Stary Testament.
Saduceusze natomiast mieli poglądy liberalne, uznawali tylko pięcioksiąg i nie
wierzyli w zmartwychwstanie. Właściwie oba te stronnictwa zwalczały się ze
sobą, ale tutaj najwyraźniej połączyli siły, by Pana zaatakować.
Po
pierwsze widzimy tutaj ich straszną duchową ślepotę.
Widać
że można być całkiem blisko tych wszystkich wydarzeń, można oglądać je na
własne oczy, niemal dotykać ich, a jednak być zatwardziałym w swoim sercu i nie
dawać wiary w to, że Chrystus jest rzeczywiście Zbawicielem świata. I najlepszym
przykładem są tego właśnie Faryzeusze i Saduceusze oraz uczeni w piśmie, którzy
mieli przed sobą setki, a nawet tysiące świadków cudów Jezusa. Ale pomimo to
wciąż żądają znaku z nieba. Czasami sami
byli uczestnikami wydarzeń gdy dokonały się niezwykłe cuda:
Marka 3:1 I wstąpił znowu do synagogi; a był tam
człowiek z uschłą ręką.
2
I podpatrywali go, czy uzdrowi go w sabat, aby go oskarżyć.
Ale
czy duchowa ślepota jest czymś odległym? Czymś co było tylko charakterystyczne
wobec przywódców religijnych z czasów Jezusa? Nie, duchowa ślepota również i
dzisiaj jest powszechna wszędzie wokół nas. Wiele osób nie daje wiary Słowu
Bożemu, twierdząc że Pismo wyszło wyłącznie spod ręki człowieka. Nie ma
znaczenia że objawia ono swoją moc w życiu wielu ludzi, nie ma znaczenia że
jest niezwykle spójne od początku do końca. Nie ma znaczenia że zostało
potwierdzone przez źródła historyczne i archeologię. Dla wielu nie ma
znaczenia, że Biblia jako jedyna Księga na świecie zapowiada tysiące wydarzeń
naprzód, a setki z nich już miało miejsce. Przypomnę że co do samego Pana
Jezusa i Jego misji znajdujemy w Starym Testamencie ponad 300 proroctw. Czyż
nie jest to duchowa ślepota, gdy mając koło siebie tak wielką liczbę świadków (Hebr 12,1) Stworzenie, Biblię,
Kościół, wierzących i świadectwa przemienionych ludzi. Wiele osób żyje tak
jakby Boga nie było, jakby sąd miał nigdy nie nadejść, jakby Chrystus nie
zmartwychwstał, jakby istniało tylko to życie. Tak, duchowa ślepota jest tak
mocna, że potrafi odrzucić wszelkie racjonalne argumenty za wiarą w Chrystusa,
choćby najbardziej przekonywujące. A przeciw wierze podawać rzeczy zupełne
głupie i niedorzeczne jak np. „gdy Bóg był, to by nam się pokazał”. Albo niech
nam się pokaże, to wtedy w niego uwierzymy”. Albo, „gdyby Bóg był to nie
pozwoliłby na cierpienie niewinnych dzieci” Lub, „nasze metody badawcze nie
potwierdzają, że świat został stworzony i
że istnieje inteligentny (Bóg) projektant otaczającej nas
rzeczywistości. O głupi, Bóg jest poza zakresem naszych badań i doświadczeń.
Jest o wiele większy i mądrzejszy niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić. A
jednocześnie w sposób niezwykły objawił i objawia się nam przez stworzenie,
swoje Słowo i Pana Jezusa Chrystusa. Ale by zauważyć to wszystko potrzebna jest
wiara, bez wiary nie możemy zobaczyć wielkości i wspaniałości Boga. Tak to już
Bóg ułożył, że objawia się nam wtedy, kiedy w Niego uwierzymy. Dlatego że Bóg
jest poza zakresem naszych metod badawczych, to nie człowiek decyduje o tym,
kiedy Boga odkryje. Ale to Bóg decyduje o tym kiedy nam się objawi.
Jednak
gdy człowiek chce w uporze trwać w swojej niewierze, w swoich uprzedzeniach,
wątpliwościach, w swojej religii jak faryzeusze i saduceusze i nie chce zrobić
żadnego kroku, by szukać Boga. Szukać szczerze z całego serca. Bóg zamyka mu możliwość poznania siebie. A
człowiek w swym naturalnym stanie nie może dostrzec Boga, bo porusza się przez
życie tylko po wierzchu i nie odkrywa na czym życie naprawdę polega.
Apostoł
Paweł pisząc swój list do kościoła w Koryncie napisał:
1 Koryntian 2:14 Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych
rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać,
gdyż należy je duchowo rozsądzać.
Widzicie?
Dla człowieka cielesnego, nieodrodzonego, nie mającego Ducha Bożego, to całe
gadanie o Bogu, o Ewangelii, o Zbawieniu, Jego Chwale i niebie to głupie
rzeczy. Nie rozumie ich, są poza jego zasięgiem. Możesz gadać o religii, o
kościele, obrzędach, ceremoniach i z tym nikt nie ma problemu, ale jeśli
zaczniesz mówić o ewangelii Pana Jezusa Chrystusa, o tym jak On zbawia, jak za
nas umarł, jak przybił do Krzyża wszystkie nasze grzechy i jak godny jest
miłości i uwielbienia, to zaraz napotkasz duchowy opór.
„Lepiej
byś się porządną robotą zajął, a nie tymi głupotami”. Czy nie takie
komentarze czasami słyszymy”? Ale jeśli Ewangelia jest rzeczywiście prawdziwa,
jeśli Bóg rzeczywiście posłał swego Syna z Nieba, by zmarł za nas na Krzyżu,
jeśli On rzeczywiście zmartwychwstał i pokonał śmierć i jeśli rzeczywiście
przez wiarę w Niego mamy żywot wieczny, to jest to najmądrzejsza i
najcudowniejsza „głupota”, dla której warto poświęcić wszystko, by ją poznać.
Ale
większość ludzi jest zupełnie ślepych. Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy a nie
widzą, mają rozum, a nigdy nie mogą poznać (Izaj
6,10). Po prostu żyjemy w ciele, a Boża rzeczywistość jest duchowa. Stąd
sprawy ducha są dla nas przysłonięte. Jesteśmy jakby uwięzieni w tym ciele i
dostrzegamy tylko to, co materialne. Nie widzimy natomiast rzeczywistości
duchowej. Czasami docierają do nas pewne sygnały z tamtego świata, niekiedy
poczujemy coś, mamy jakby jakieś przeczucie, ale są to krótkie chwile. Dlatego
działania człowieka wiary często są dla świata nieracjonalne, bo człowiek wiary
nie kieruje się tym co widzi, ale kieruje się tym czego nie widzi, a w co
wierzy na podstawie Bożego Słowa.
Do
tego jeszcze Biblia mówi o trzech przyczynach duchowej ślepoty w życiu
człowieka.
Pierwszym
powodem duchowej ślepoty jest grzech
(Jana 3,19-20). Grzech zaślepia nasze oczy tak, że nie wiemy dokąd idziemy (Hebr 3,13; Przyp Sal 28,26). Drugą
przyczyną duchowej ślepoty o której mówi Biblia jest szatan. Szatan trzyma
wszystkich ludzi w niewoli. Jest Bogiem świata tego i zaślepia ludzkie umysły,
by ludzie nie dostrzegli chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa, nie przyszli do
Niego i nie zostali przez Niego zbawieni.
2 Koryntian 4:3 A jeśli nawet ewangelia nasza jest
zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną,
4
W których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie
świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.
I
trzecim powodem duchowej ślepoty jest suwerenny wyrok naszego Boga. Po prostu
Bóg musi chcieć dać nam się poznać. „Jeśli Ojciec kogoś nie pociągnie nikt nie
może przyjść do mnie” (J 6,44) - powiedział Jezus. Lub inny fragment
Mateusza
11:27 Wszystko zostało mi przekazane
przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko
Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Tak
więc to są powody duchowej ślepoty. Dlatego Faryzeusze i Saduceusze nie mogli
widzieć w Jezusie Mesjasza. Dlatego większość ludzi przeżywa całe życie nie dowiadując
się i nie zastanawiając się nad tym, że Bóg posłał swego Syna, by umarł za
nasze grzechy na drzewie Krzyża i byśmy wierząc w Niego mieli żywot wieczny.
Skutki jednak duchowej ślepoty są opłakane, bo końcem jej jest śmierć i
potępienie na wieki.
2.
Ciemność nienawidzi światłości i zwalcza ją.
Pomimo
to, że Faryzeusze i Saduceusze byli ze sobą w konflikcie i spierali się o
władze i poglądy, jednak nie przeszkadzało im tutaj połączyć sił i wspólnie
zaatakować Jezusa. Sprawdza się na nich stare porzekadło, że wspólny wróg łączy
wrogów. Czytamy, że przyszli do Niego, żeby Go podejść, testować i kusić. Starali się nakłonić Jezusa do
zrobienia czegoś czego nie będzie mógł zrobić. I w ten sposób chcieli
zdyskredytować Go i ośmieszyć przed wszystkimi. Przyszli do Niego i mówili, „pokaż nam znak z nieba” (w 1). Chcą
przedstawić to w taki sposób, że jakby przyszli uwierzyć w Niego i dają Mu
(Jezusowi) szansę ich przekonać. „Jeśli naprawdę chcesz żebyśmy w ciebie
uwierzyli teraz możesz dać nam taką możliwość wystarczy że uczynisz znak”.
Prawdopodobnie chodziło im o jakiś znak kosmiczny coś na wzór Jozuego który
zatrzymał słońce (Joz 10,12-13) lub
Eliasza, który ściągnął ogień z nieba (1
Król 18,38). Ale w głębi serca jednak nie pragnęli się nawrócić, tylko chcą
mieć możliwość powiedzieć - „a widzicie dlaczego nie wierzymy w Niego? Daliśmy
Mu możliwość wykazać się, uczynić znak, a On nic nie uczynił. Nasze argumenty i
podejrzenia były słuszne, to oszust”. Ale Jezus przejrzał ich i znał prawdziwe
zamiary. Wiedział jak bardzo ich serca są zepsute. On wszystko wiedział o nich
i On wszystko wie o każdym człowieku (J
2,25). Dlatego nie dał się wciągnąć w ich gierki.
Ale
zobaczcie przyszli specjalnie do niego żeby go zwalczać, ośmieszyć, pogrążyć.
Przeszkadzał im tylko dlatego, że mówił prawdę. Ten konflikt między ciemnością
a jasnością nie jest niczym nowym. Już od początku stworzenia zaraz po upadku
Bóg mówił, że potomstwo węża i sam wąż (szatan) będzie prześladował dzieci
światłości.
Czytamy
w Ks. Rodzaju
Rodzaju 3:15 I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a
kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty
ukąsisz je w piętę.
Dzieciom
ciemności nie wystarcza że pomnażają swój grzech i żyją w swoich nieprawościach
hołdując przyjemnością. Nie wystarcza im że oddają się swojej religii, swojemu
bałwochwalstwu, ateizmowi i wszystkiemu innemu co jest przeciwne Bogu i Bożej
sprawiedliwości. Oni muszą jeszcze zniszczyć wszelkie przejawy światłości, więc
atakują tych którzy w tej światłości żyją i zwalczają ją z całą zajadłością.
Zwalczają naszego Pana Jezusa Chrystusa podważając skuteczność Jego ofiary,
Jego historyczność, Jego boskość, zmartwychwstanie i nasze zbawienie. Jeśli
będziesz gorliwym i aktywnym chrześcijaninem spotka cię wiele prześladowań ze
strony świata, a czasami nawet ze strony twoich najbliższych (2 Tym 3,12). Będą cię nazywać
nienawistnikiem, człowiekiem nietolerancyjnym, pysznym, zadufanym. I uczynią to
tylko dlatego, że będziesz głosił iż zbawienie jest tylko w Chrystusie. Spróbuj
im powiedzieć, że ich religia jest fałszywa, że czczą bałwany modląc się do
obrazów, posągów i relikwii! Spróbuj im powiedzieć, że czczą demony, a nie
Boga!
Będą mówić, że postradałeś zmysły, stałeś się
marzycielem, częścią sekty, fanatykiem religijnym, a to wszystko tylko dlatego
że będziesz ich wzywał do upamiętania przed Bogiem i do pobożnego życia
zgodnego z Ewangelią Pana naszego Jezusa Chrystusa. W kategoriach państwowych
oskarżano chrześcijan że są wrogami społeczeństwa i zagrażają dobru
społecznemu, dlatego że przeciwstawiali się prawom niezgodnym ze Słowem Bożym.
Wielu chrześcijan umarło w więzieniach
lub stracili życie w sposób nagły i okrutny tylko dlatego że mówili o Chrystusie
i Jego Ewangelii. Jezus powiedział, że będą tak nas nienawidzić i będą tak nas
prześladować, że zabijając nas będą przekonani że czynią coś dobrego dla Boga (Jan 16,2). Dzięki łasce Bożej obecnie
mamy pokój w naszym kraju i możemy swobodnie wyrażać naszą wiarę. Ale konflikt
między światłością a ciemnością nadal trwa, przeciwnicy światłości z powodu
miłości do swoich grzechów i pobudzani przez szatana będą zwalczać Pana Jezusa
i wszystko co się z Nim wiąże. Będą zwalczać Jego kościół, chrześcijan,
chrześcijańskie wartości jak prawość, moralność, sprawiedliwość. I będą chcieli
nas ośmieszać, jak chcieli ośmieszyć naszego Pana. Będą nienawidzić nas również
z tego powodu, że nie uczestniczymy w ich niemoralnym zachowaniu i potępiamy
je. Nie uczestniczymy w ich libacjach, w ich sposobie życia (np. na kocią
łapę), wysławiania się, żartowania itp. Już samo prawe życie chrześcijanina
będzie powodowało napięcia i konflikty, bo będzie oskarżało sumienia tych,
którzy żyją na sposób tego świata. Psalm 37 mówi
Psalm 37:12 Bezbożny źle myśli o sprawiedliwym I zgrzyta
na niego zębami.
Pozostaje
pytanie dlaczego? Dlaczego Bezbożny nienawidzi sprawiedliwego, co jest źródłem
Jego nienawiści? W czym ten sprawiedliwy mu przeszkadza, co w nim jest złego?
Pragnie być uczciwy, miły, dobry dla innych, pomaga pokrzywdzonym, udziela
bezbożnemu jeśli zajdzie potrzeba. Stara się miłować bliźniego swego jak siebie
samego i gdyby cały świat taki był, byłoby wspaniale, świat byłby niemal rajem.
I znajduje tylko jedno wytłumaczenie, że źródłem nienawiści bezbożnego jest
podłoże duchowe, złość ta wypływa ze złego zepsutego serca zdominowanego przez
grzech i znajdującego się w mocy szatana. Dlatego wszelkie przejawy światłości
złoszczą bezbożnego, bo wyszłaby na jaw jego prawdziwa natura.
3.
Rozpoznać znaki czasów
Kolejną
rzeczą jest umiejętność rozpoznawania znaków czasów. Jezus mówi do Faryzeuszy i
Sadyceuszy, że mówicie o znakach - to dobrze - posłuchajcie, ja coś powiem wam
o znakach. Odpowiedź Pana Jezusa jest niezwykle błyskotliwa, wspaniała, on mówi:
gdy nastanie wieczór (prawdopodobnie sytuacja ta miała miejsce wieczorem) i
niebo się czerwieni mówicie, że będzie pogoda (w.2). A rano gdy niebo się czerwieni i jest zachmurzone mówicie że
będzie niepogoda. Jesteście dobrymi meteorologami i można powiedzieć że znacie
się na pogodzie. Ale wy o sobie mówicie, że jesteście teologami i że znacie się
na sprawach Bożych. Jednak znaków Bożych nie umiecie rozpoznać. Tak więc Jezus
wykazuje ich marne przygotowanie teologiczne i ośmiesza ich. Mówi, znacie się
na pogodzie, a nic nie wiecie o Bogu, chociaż wy szczycicie się z tego że
jesteście specjalistami na temat Boga i innych chcecie o Bogu uczyć. A
tymczasem może powinniście się przekwalifikować i nauczać ludzi o pogodzie.
Jezus celowo stosuje wobec Sadyceuszy i Faryzeuszy Ironię, by wykazać ich
niewiedzę. W domyśle chce im powiedzieć: „mieliście wszystko, mieliście prawo
Boże, mieliście proroków, mieliście proroctwa, macie pisma, mieliście Jana
chrzciciela, mieliście cuda i niezwykłe znaki. Powinniście bez problemów
rozpoznać, że ten czas obecny jest czasem Mesjasza”. Jednak wy nie
rozpoznaliście, bo nie umiecie rozpoznawać duchowych rzeczy, nie umiecie
rozpoznawać Bożych znaków. A nie umiecie rozpoznawać duchowych rzeczy, dlatego
że wasze serca są pogrążone w ciemności. Widzicie tylko to, co jest cielesne,
co was otacza, a nie widzicie niczego głębiej. I podobnie jest z wszystkimi
cielesnymi nie odrodzonymi ludźmi. Nie widzą żadnych znaków przybliżającego się
sądu Bożego i nie chcą się nawrócić. Nie widzą co dzieje się na świcie, że
wojen przybywa, kataklizmów. Rozkład moralny się pogłębia, a ludzie stają się
tacy o jakich mówi Pismo z czasów ostatnich. Ale Jezus oczekiwał od jemu
współczesnych, by rozpoznawali znaki i tego samego Bóg oczekuje od nas dzisiaj.
Oczekuje byśmy próbowali rozpoznawać w jakim miejscu jesteśmy na zegarze Bożej
historii. Coś wam powiem o znakach posłuchajcie, W 24 rozdz. Mateusza czytamy:
Mat 24:6
Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie
trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec.
7
Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko
królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi.
Duchowe
znaki nadchodzącego Królestwa Bożego są widoczne wystarczy się przyjrzeć. W
miarę zbliżania się do końca konflikty na świecie będą narastać. Będzie coraz
większa nienawiść i nieufność miedzy narodami, grupami społecznymi i między pojedynczymi
ludźmi. W wielu krajach będzie dochodzić do wojen domowych. Nadto przyroda w
miarę zbliżania się do końca będzie coraz bardziej fiksowała. Będą częstsze
trzęsienia ziemi o nasilonych skutkach, anomalie pogodowe, huragany i powodzie.
Jeden z moich przyjaciół bardziej wnikliwie interesuje się tym tematem i badał
wzrost trzęsień ziemi w poszczególnych latach odkąd prowadzone są badania.
Okazało się że częstotliwość trzęsień dramatycznie wzrasta.
Według
wyliczeń CRED ilość katastrof naturalnych zwiększyła się, tylko na przestrzeni
ostatnich 20 lat o 233%, z czego grubo ponad połowę (60%) stanowi wzrost ilości
katastroficznych trzęsień ziemi! To są znaki, o których mówił nasz Pan.
Innym
znakiem o którym mówił nasz Pan jest:
Mateusza 24:12 A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto
miłość wielu oziębnie.
Pan
Jezus mówił, że czym bliżej Jego powrotu, czym bliżej czasów ostatnich tym
bezbożność coraz większa. Grzech pomnoży się i świat stanie się taki niemoralny
jak nigdy wcześniej. To wniknie również do kościoła i będzie wpływać na oddanie
i gorliwość chrześcijan. W wielu zborach i w życiu wielu chrześcijan miłość do
Pana oziębnie i wielu stanie się letnimi i będą tylko zachowywać pewne pozory
pobożności, a tymczasem ich prywatne życie będzie takie jak życie świata. O tym
również wspominał ap. Paweł w (2 Tym
3,1-5). Powstanie także wielu fałszywych proroków i fałszywych nauczycieli,
którzy nie będą wzywać do upamiętania, nie będą mówić o trudach krzyża, ale
tylko to, co ucho łechce. To na czym głównie będzie im zależało, to poklask i
pieniądze.
Tak
więc znaki są wszędzie: w polityce, w przyrodzie, w ekonomii, w życiu
społecznym w Izraelu, w kościele i możemy dostrzec Bożą pracę w historii jeśli tylko
mamy otwarte serce i chcemy słuchać Jezusa. Ale ludzie nie widzą, nie
dostrzegają, często są ślepi jak za czasów Lota. Wtedy jedli i pili, kupowali,
sprzedawali, budowali domy i zakładali interesy, aż do dnia gdy spadł ogień z
nieba i pochłonął wszystkich (Łuk
17,28). I tak będzie z dniem przyjścia Pana, będą zupełnie ślepi jak
Faryzeusze i Sadyceusze na znaki, które Bóg zostawia w historii. Będą je
tłumaczyć globalnym ociepleniem, zmianą klimatyczną, zanieczyszczeniem świata,
cyklami które nachodzą i przychodzą. Powiedzą że zawsze tak było i że w tym
wszystkim nie ma nic niezwykłego. Będzie tak, aż do dnia gdy Zbawiciel ukaże
się z nieba, wraz tysiącami aniołów i świętych. Wtedy spadnie na nich nagła
zagłada, tak że nikt nie ocaleje prócz tych którzy uwierzyli w Pana naszego
Jezusa Chrystusa.
Drodzy,
nie bądźmy ślepi w obliczu tak wielu znaków jakie Bóg nam daje. Widząc to
jeszcze bardziej przylgnijmy do Zbawiciela i okazujmy gorliwość w naszej wierze,
by w dzień przyjścia Jego nie zostać zawstydzonym.
4.
Największy znak
I
ostatnia rzecz o której dzisiaj chce powiedzieć to, to że Bóg daje nam
największy znak z możliwych i jeśli przejdziemy wobec niego obojętnie, to już
żaden znak nie będzie nam dany. Jezus mówi że ród zły i cudzołożny domaga się
znaku, ale znak nie będzie mu dany, chyba tylko znak Jonasza (w4). Pan Jezus określa tych którzy domagają się od
niego znaku plemieniem złym i cudzołożnym. Dlatego że zamiast lgnąc do
światłości, którą jest Jezus odwracają się od Niego. Izrael odkąd Bóg zawarł z
nimi przymierze był jak cudzołożna żona, która ustawicznie zdradza swego męża,
tak Izrael zdradzał swego Boga. Odwracali się od Niego do swoich bałwanów, nie
szanowali Jego praw i przykazań pomimo wielu niezwykłych rzeczy, które Bóg
uczynił z tym narodem i ciągłych nawoływań proroków. A teraz chcą jeszcze
znaku. Nie, Bóg nie jest tym zainteresowany. Nie będzie żadnych znaków dla
zatwardziałych grzeszników poza znakiem Jonasza. Co to jest ten znak Jonasza? Musimy
wrócić do 12 rozdz. i czytamy tam, że znakiem Jonasza jest:
Mateusza 12:40 Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba
trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy
noce.
Widać
bardzo wyraźnie, że Jonasz jest tu przez Jezusa przedstawiony jako typ i
zapowiedź zmartwychwstania. On chce im powiedzieć, że dany wam będzie jeszcze
jeden znak, jakby jeszcze jedna szansa uwierzenia. Tym znakiem ma być
Zmartwychwstanie Jezusa. Zmartwychwstanie jest największym i najwspanialszym
znakiem prawdomówności Boga. Przez Zmartwychwstanie Bóg ogłasza wszystkim, że
wypełnił wszystkie obietnice dane Ojcom: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.
Obietnice związanie z wiecznym Królowaniem potomka Dawida i błogosławieństwie
dla wszystkich narodów. Więcej nawet, obietnice dane Adamowi, że któregoś dnia
narodzi się człowiek, potomstwo kobiety, który zgniecie głowę węża. Zetrze
szatana i Jego dzieła na wieki. Jednak dla Sadyceuszy i Faryzeuszy ten znak miał
być znakiem pieczętującym ich potępienie. Co oni zrobili z tym znakiem? Dali
pieniądze żołnierzom, żeby tego nie rozgłaszano. Odrzucili ten znak! Największy
i najwspanialszy znak, który miał wskazywać na to, że wszystko co Jezus mówił i
wszystko co czynił było prawdą został przez nich odrzucony. Tym samym odrzucili
Boga, odrzucili Bożą prawdę, uczynili z Boga kłamcę, nie ma dla takich
przebaczenia. Co Jezus zrobił po tym, gdy im to powiedział? Zostawił ich,
opuścił ich. Bóg ich porzucił i pozwolił od tej pory na to, by ciemność w ich
życiu pogłębiała się coraz bardziej, aż do całkowitego zatracenia.
Ten
fragment jest ostrzeżeniem dla każdego z nas. Bóg dał nam najwspanialszy z
możliwych znaków poświadczający, że misja Chrystusa, którą było zbawienie
świata, pojednanie nas z Bogiem została przez Niego wypełniona. Ofiara
Chrystusa została zaakceptowana przez Boga. Bóg poświadczył to wzbudzając
Chrystusa z martwych. Dzisiaj przez ten znak świat może się dowiedzieć, że nie
ma Zbawiciela poza Jezusem. Wszyscy przewodnicy duchowi i założyciele wielkich
religii leżą w grobie, ale Jezus żyje On zmartwychwstał. Grób znaleziono z
odsuniętym kamieniem, a w środku nie było ciała, byli za to aniołowie i mówili „czemu
szukacie żyjącego wśród umarłych, nie ma Go tu Zmartwychwstał”. Wiele osób
widziało Go po Jego śmierci zmartwychwstałego i świadczyło o tym. Jego prawda triumfuje
zapewniając nas między innymi przez Zmartwychwstanie, że wierząc w Niego
przeszliśmy ze śmierci do żywota.
Dzisiaj
wielu ludzi domaga się znaku od Boga. „Ooo, gdyby tylko Bóg dał nam znak –
mówią. Na pewno byśmy w Niego uwierzyli. Gdyby tylko potwierdził, że istnieje i
rozwiał nasze wątpliwości byśmy byli Mu posłuszni”.
Znany
Aktor i reżyser Woody Alen powiedział kiedyś:
„Gdyby
tylko Bóg dał mi jakiś wyraźny znak! Na
przykład
, deponując znaczną sumę pieniędzy na moim koncie w banku szwajcarskim”.
Ale
Bóg dał im już największy z możliwych znaków i co oni z tym robią? Odrzucają
to, nie chcą wierzyć, śmieją się z tego, podważają to. Żadnego znaku już dla
nich nie będzie. Jeśli nie uwierzą w Zmartwychwstałego Zbawiciela nie otrzymają
już żadnego potwierdzenia. Ale jeśli przyjmą Go, nawrócą się, to wtedy zobaczą
i poczują, że prawda jest w Jezusie. Jak ja zobaczyłem i wielu z nas.
Podsumowując
cztery rzeczy
1.
Po pierwsze
duchowa ślepota może być bardzo głęboka i całkowicie irracjonalna. Możesz
przedstawić najwspanialsze dowody, a pomimo to wielu ludzi i tak nie uwierzy i
będzie trzymać się swoich poglądów i uprzedzeń.
2.
Po drugie
ciemność nienawidzi światła i zwalcza je. Jest odwieczny konflikt między
dziećmi Boga, a dziećmi diabła. I diabeł chce zrobić wszystko co w Jego mocy,
by zniszczyć wszystkie dzieci Boże posługując się przy tym swoimi sługami.
3.
Mamy rozpoznawać
znaki czasów i widzieć gdzie się znajdujemy na zegarze Bożej historii.
4.
Bóg dał nam największy
znak. Zmartwychwstanie Jezusa. Odrzucając Zmartwychwstanie odrzucamy
Zbawiciela. Ten znak nie jest tylko do oglądania, ale przez Zmartwychwstanie
Bóg wzywa nas do wiary i posłuszeństwa Ewangelii. Amen
3.04.2016
Wielkie miłosierdzie naszego Boga Mat. 15,29 – 39
Drodzy
dzisiaj wiele powiemy sobie o wielkim miłosierdziu naszego Boga, bo wydaje mi
się że jest to przewodnia myśl dzisiejszego fragmentu. Miłosierdziu które
daleko wykracza poza ludzkie zrozumienie. Dlatego że miłosierdzie Jego nie
obejmuje tylko dobrych, nie obejmuje tylko ludzi którzy podobają się Bogu, ale
miłosierdzie Jego rozciąga się na wszystkich, również na złych i niewierzących.
Mówimy tutaj o Bogu, który w każdej chwili jeśli tylko zachce może skończyć z
każdym grzesznikiem z każdym bezprawiem i z każdą nieprawością, a jednak nie
robi tego. Jego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, jego deszcz pada na pole
pobożnego i bezbożnego. Pada na pole człowieka który chwali Boga i wysławia Go,
ale pada również na pole tego, który Go lży i mu bluźni. W ten sposób Bóg
okazuje miłosierdzie wszystkim, nawet największym przestępcą. Już kiedyś
powiedział przez usta proroka Ezechela
Ezechiela 18:23 Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci
bezbożnego - mówi Wszechmocny Pan - a nie raczej w tym, by się odwrócił od
swoich dróg i żył?
To
jest również odpowiedź na to, dlaczego Bóg pozwala na swojej ziemi by szerzył
się grzech i bezprawie. Ale miłosierdzie Boga nie jest tylko pasywne, jest
przede wszystkim aktywne. On posłał swojego Syna by nas ratować od piekła i
potępienia. On nam odpowiada i ratuje nas, gdy do Niego wołamy. Widać to
najlepiej w Jezusie, że Bóg nie jest gdzieś daleko poza naszymi sprawami,
problemami, czy rozterkami. Widać to było w ostatniej historii gdy Jezus
uzdrowił córkę kobiety Kananejskiej, która prosiła Go i błagała, by zmiłował
się nad nią. Widać to w naszym dzisiejszym fragmencie kiedy czytamy słowa z 32 wiersza, gdy Pan Jezus rzekł „Żal mi tego ludu” i nie mogę ich
odprawić póki ich nie nakarmię. Możemy powiedzieć, że Bóg w jakiś sposób
współodczuwa z nami, jest przejęty naszą sprawą, obchodzimy Go.
Słowa
Jezusa, że żal mu było ludu oznaczają, że on był wewnętrznie poruszony tym, że
teraz miałby odprawić ten lud i komuś mogłoby się coś stać w drodze powrotnej.
Tak więc nasz Pan patrząc na kogoś w potrzebie, na kogoś cierpiącego utożsamia
się z nim. On nie jest jak ci greccy czy rzymscy Bogowie z mitologii, którzy
zabawiają się kosztem ludzi. Nie, nasz Bóg nie cieszy się z krzywdy żadnego
człowieka. Bóg nie tylko współodczuwa z nami, czy w jakiś sposób niesie nasze
brzemię, ale jak widzimy Bóg chce pomóc, chce złagodzić przyczynę bólu i
cierpienia. Pan Jezus nie tylko użalał się nad ludem, ale uzdrawiał ich,
pocieszał, karmił, nauczał, służył swoim przykładem.
Miłosierdzie
Boże w niezwykły sposób jest ukazane w postępowaniu Boga ze swoim ludem. Kiedy
Izrael cierpi odwraca się od swojego Boga wtedy wołają do Niego i Bóg ratuje
ich. Dzięki interwencji Boga Ich sytuacja poprawia się. Później znowu
zapominają o Nim i znów odwracają się do Niego. Znowu Bóg wydaje ich na pastwę
ich grzechów i cierpią bardzo i znowu wołają do Boga o miłosierdzie, a On nie
pozostaje głuchy na błagania swojego ludu. I historia ta powtarza się niemal
przez cały Stary Testament. W 2 Ks.
Kronik tak o tym czytamy
2
Kronik 36:15 A przecież Pan, Bóg ich
ojców, nieustannie wysyłał do nich swoich posłańców, litując się nad swoim
ludem i nad swoim mieszkaniem.
Tak,
Bóg ma ogromne serce dla wszystkich pokrzywdzonych, a szczególnie dla swojego
ludu. Nawet powiedział że Jego lud jest dla niego jak źrenica jego oka (Zachariasz 2,12). Kto dotyka Jego lud,
to tak jakby drażnił najczulsze miejsce Boga.
Miłosierdzie Boga wobec pogan
W
naszym dzisiejszym fragmencie to miłosierdzie Boga jest ukazane w działaniu
Pana Jezusa w jeszcze bardziej niezwykły sposób, bo tu okazuje soją dobroć
poganom. Pamiętamy ostatnio mówiliśmy że Jezus poszedł w okolice Tyru I Sydonu
w okolice pogańskie. Jak wiemy i tam został rozpoznany chociażby przez kobietę
kananejską, która prosiła Go o pomoc. Z pewnością nie była to jedyna sytuacja,
gdzie w tamtych terenach posługiwał. Przypomnę że Ewangelie są jedynie zwięzłym
i krótkim streszczeniem służby Pana Jezusa. Prawdopodobnie Jezus w okolicach
pogańskich przebywał kilka miesięcy. Wcześniej w Ew. Mateusza w 14 rozdz.
czytaliśmy że nakarmił 5000 tys. mężczyzn oprócz kobiet i dzieci. Zwróćmy uwagę
na pewien drobny szczegół w Mateuszowej relacji (Mat 14,19). On (Jezus) kazał wtedy ludowi usiąść na zielonej
trawie (Mk 6,39). Był to okres najprawdopodobniej
wiosenny, bo wtedy trawa w tym gorącym klimacie jest zielona. Teraz w 15 rozdz.
gdy każe ludowi usiąść, Mateusz zaznacza że tym razem mają spocząć na ziemi (Mat 15,35). Wygląda na to, że jest jesień,
nie ma już trawy. Pan Jezus opuszcza okolice Tyru i Sydonu i udaje się na północ i zmierza jak zaznacza
Ew. Marek (Mk 7,31) do
dziesięciogrodu inna nazwa to Dekapolis od greckiego – deka – dziesięć i polis – miasto.
Wydaje
się że wybrał tą trasę, bo chce ominąć terytoria znajdujące się pod rządami
Heroda Antypasa. Przypominam, że Herod interesował się Jezusem w tym czasie. A
wcześniej kazał aresztować i ściąć Jana Chrzcielna. Teraz może zagrażać
Jezusowi będąc zazdrosnym o Jego popularność i obawiać się o swoją władzę. Herod
był paranoikiem i niemiałby oporów zlikwidować wszystkich wobec których uznałby,
że mogą zagrażać jego stanowisku.
Tak
więc wydarzenia które opisuje Mateusz mają miejsce w rejonie Dekapolis. Jest to
teren w większości pogański. I najwyraźniej Jezus usługuje poganom na co
wskazują jeszcze dobitniej słowa że ludzie doświadczający Jego służby wielbili
Boga Izraela ( w. 31). Nie byłoby
potrzeby o tym wspominać, że wielbili Boga Izraela, gdyby byli Izraelitami. Duch
Św. przez ewangelistę Mateusza celowo umieszcza to wtrącenie, by pokazać pewien
kontrast. Izrael odrzuca swojego Mesjasza, przywódcy religijni przeciwstawiają
się Jemu, prości Żydzi w większości chcą obwołać Go królem politycznym, ale nie
widzą w nim Zbawiciela. Tu natomiast gdy pojawia się kobieta kananejska widzi w
nim syna Dawida widzi w nim Mesjasza. Teraz tłumy pogan wysławiają Boga Izraela
widząc że ich bóstwa są marnością. Jak na ironię Syn Boży lepiej jest przyjęty
przez pogan niż przez własny lud.
Zwrócenie
się Pana Jezusa do pogan jest proroczym aktem zapowiadającym przyszłe
wydarzenia. Wydarzenia które już były przepowiedziane Abrahamowi, że w
potomstwie Jego będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi (Rodz. 12,3). Oznaczało to, że przez
potomka Abrahama, którym jest Jezus, ewangelia, a tym samym możliwość
odpuszczenia grzechów i życia wiecznego, możliwość Zbawienia będzie dla
wszystkich narodów. Po tym jak Pan Jezus dokonał swojej misji wysłał swoich
uczniów, aż po krańce ziemi (Mat
28,18-20). Dzisiaj wszyscy ludzie z każdego narodu, z każdego Języka o
każdym kolorze skóry mogą być błogosławieni przez Boga i być naprawdę blisko z
Bogiem pod jednym warunkiem, że przyjmą Syna Bożego Jezusa Chrystusa jako
swojego Pana i Zbawiciela. Wydarzenia, które opisuje Ewangelista Mateusz
zapowiadają czas łaski i okazania wielkiego miłosierdzia Boga dla każdego. Już
wcześniej w 8 rozdz. Mateusza czytamy, że Pan Jezus zapowiada że przyjdzie czas
kiedy wielu pogan nawróci się do Boga i zasiądzie do stołu wraz Abrahamem,
Izaakiem i Jakubem, a Żydzi będą wyrzuceni precz. Teraz w miarę jak finał misji
Chrystusa się przybliża łaska dla pogan staje się coraz bardziej wyraźna.
Najpierw
Pan Jezus uzdrawiał i nauczał wyłączenie Żydów. Teraz jego dobroci doświadczają
poganie. Najpierw rozmnażał żywność dla Żydów. Teraz swojego rozmnożenia
Żywności doświadczają poganie. Najpierw swoją pięćdziesiątnice mieli Żydzi gdy
stąpiły języki ognia na uczniów i mówili innymi językami 2 rozdz. Dz. Ap. Później swoją pięćdziesiątnice mieli również
poganie w domu Korneliusza 10 rozdz. Dz.
Ap.
To
jest wielkie zmiłowanie naszego Boga, że szykował zbawienie od początku dla
wszystkich ludów. To jest to co powiedział Symeon widząc małego Jezusa
Łukasza 2:30 Gdyż oczy moje widziały zbawienie twoje,
31
Które przygotowałeś przed obliczem wszystkich ludów:
32
Światłość, która oświeci pogan, i chwałę ludu twego izraelskiego.
Niezwykłe uzdrowienia
I
znowu jak poprzednim razem cuda Jezusa są niezwykłe i spektakularne. Poganie
przychodzą do niego ze wszystkich stron znosząc ślepych, głuchych, chromych,
kalekich, bez rąk i bez nóg. Tak nie przesłyszałeś się! Pan Jezus uzdrawiał
nawet tych, którzy nie mieli kończyn. Użyte greckie słowo w 30 wierszu to „kyllos”. W Biblii
warszawskiej przetłumaczone jako „kalekich”
użyte np. we fragmencie gdy Jezus mówi, że jeśli coś cię gorszy odetnij i
odrzuć od siebie. Lepiej ci będzie wejść kalekim do żywota wiecznego niż mieć
wszystkie kończyny i pójść do piekła Mat
(18,8). Dla Pana Jezusa nie było problemu przywrócić nogi komuś kto je
stracił lub spowodować, że jeśli ktoś nie miał ręki to odrosła mu. Pamiętacie
tą sytuację gdy żołnierze przyszli aresztować Jezusa przed ukrzyżowaniem? W Ew.
Jana czytamy:
Jan 18:10 Wówczas Szymon Piotr, który
miał miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho.
A słudze było na imię Malchos.
Co
Jezus zrobił? Uzdrowił tego człowieka, spowodował że ucho odrosło. Tak samo i w
naszym dzisiejszym fragmencie. Pomyślcie chwile, wyobraźcie sobie że ktoś
przynosi do Pana Jezusa takiego człowieka jak obecnie znany Nick Vujicic. Jest
to człowiek, dla tych którzy nie wiedzą niemający obu rąk i obu nóg. Ma tylko
jeden krótki kikut lewej nogi. Wydaje mi się, że większość dzisiejszych
uzdrowicieli jak nie wszyscy byliby przerażeni, gdyby ktoś taki wyszedł do
modlitwy o uzdrowienie. Nigdy nie słyszałem i nie widziałem żeby jakiś
dzisiejszy uzdrowiciel spowodował, że komuś odrosły kończyny. Ale nie Pan
Jezus, On uzdrawiał beznadziejne przypadki z ludzkiego punktu widzenia. Nie
masz nogi, przyniesiono cię do Jezusa, już masz! Nie masz ręki przyprowadzono
cię do Jezusa, już masz. Straciłeś oko na wojnie lub przy pracy Pan sprawił że
się pojawiło. Straciłeś ucho, na rozkaz Jezusa odrosło. I rozmyślałem nad tym i
rozmyślałem. Oczywiście te cuda wskazywały na to, że On jest Mesjaszem, dlatego
były niepowtarzalne. Były również aktem Bożego miłosierdzia wobec tych biednych
schorowanych ludzi. Ale one również pokazują nam zakres mocy Boga. Rzeczywiście
dla Boga nie ma nic niemożliwego. On stworzył nasze ciała, on ma moc je uleczyć
kiedy zachce i on ma moc stworzyć je ponownie kiedy nadejdzie dzień
zmartwychwstania. Nasz Bóg jest Bogiem świata duchowego jest również Panem świata materialnego. Jak mówi psalm 33,9
Bo on rzekł - i stało się, On rozkazał - i stanęło. Wystarczy że
powie on Słowo, a dzieje się to co On chce.
To
musiało być niezwykłe, w krótkim czasie tak wiele nadprzyrodzonych uzdrowień.
Lud się zdumiewał, nie mógł tego wszystkiego połapać, ludzki umysł tego nie
ogarniał (w. 31). Nie ogarniał wtedy
i nie ogarniałby dzisiaj nawet z całą swoją techniką i wszystkimi metodami
badawczymi. To było absolutnie niezwykłe i zachwycające. A z drugiej strony
budziło ogromny szacunek do Boga połączony z nabożnym lękiem. Ludzie mieli
świadomość, że Bóg jest między nimi i byli przejęci Jego majestatem. Tak że
wielbili Boga Izraela. Odwracali się od swoich bożków i zwracali się ku Bogu
żywemu i prawdziwemu, Bogu Izraela.
I
to jest cel wszelkiej posługi, by ludzie wielbili Boga, by ludzie widzieli
nasze pobożne życie i chwalili Ojca, który jest w Niebie. Posługa z Boga nie
chce chwały dla siebie, brzydzi się chwałą dla siebie. Posługa która nie
uwielbia Boga i nie prowadzi ludzi do oddawania Bogu chwały nie jest Boga. Może
być z człowieka i przynosić chwałę człowiekowi. Ludzie zachwycają się jakimś
człowiekiem i wychwalają go pod niebiosa i ten człowiek staje się jakby ich
Bogiem. Przejmuje nad nimi swój autorytet i zamiast podążać za Chrystusem
ludzie zaczynają podążać za człowiekiem. Posługa gdzie nie ma chwały dla Boga
może również pochodzić od szatana i wtedy prowadzi ludzi w kierunku fałszywego
kultu i bałwochwalstwa. Nie ma wątpliwości, że posługa z Boga prowadzi ludzi do
Boga, a Bóg przemienia ich życie tak że ludzie stają się prawdziwe wolni.
I
posługa Pana Jezusa w tym miejscu i w taki sposób trwała trzy dni. Dowiadujemy się tego z Ew. Marka,
gdy Jezus powiedział:
Marka 8:2 Żal mi tego ludu, bo już trzy dni są ze mną,
a nie mają co jeść.
Lud
przyszedł do Jezusa i mieli ograniczone zapasy żywności, niektórzy z nich nie
mieli nic i nie jedli już od trzech dni. Zarówno Jezus jak i ludzie byli
wyczerpani. Dlatego Pan nie chciał ich odprawić, żeby nic im się nie stało.
I
popatrzycie na troskę Chrystusa o ten lud (w
32). Może my byśmy powiedzieli: „niech wracają do domu. Z powodu trzech dni
niejedzenia jeszcze nikt nie umarł. Muszą jakoś sobie poradzić”. Ale Boga
interesuje to czy mieliśmy co jeść przedwczoraj, wczoraj, czy mamy co jeść
dzisiaj. Gdybym ja o tym wiedział wiele lat temu zupełnie bym inaczej patrzył
na sytuacje w jakiej kiedyś znalazła się moja rodzina w której się wychowałem.
Był kiedyś, gdy byłem dorastającym chłopakiem taki okres w moim domu, kiedy
brakowało na podstawowe potrzeby. Tak naprawdę niewiele trzeba, by znaleźć się
w takiej sytuacji, wystarczy stracić pracę, zachorować, wpaść w spiralę
zadłużenia przez nieodpowiedzialne decyzje. I tak stało się wtedy. Moi rodzice
stracili pracę i czasami nie mieliśmy co zjeść. Sytuacja ta trwała około dwóch
lat. Nie raz nie jedliśmy przez dwa lub trzy dni. I myślałem wtedy jako
dorastający chłopak, że to wszystko jest na naszej głowie i właściwie prócz nas
nikogo to nie obchodzi, czy mamy co zjeść, czy nie. Ale dzisiaj dzięki Bożemu
słowu widzę, że myliłem się. Bóg jest przejęty sytuacją każdego głodującego
dziecka, każdego głodującego człowieka. On jest naprawdę współczującym Bogiem.
I gdym tylko wtedy wiedział, że mogę do Niego zawołać, gdybym tylko miał wtedy
wiarę, że gdy wołam do Niego On odpowiada z pewnością by nas nakarmił. Dlatego
powiedział, by modlić się do Niego o chleb powszedni (Mat 6,11). Dlatego powiedział, żeby nie troszczyć się o to, co
będziemy jeść i w co będziemy się przyodziewać, ale mamy szukać Królestwa
Bożego, a nasze codzienne potrzeby będą zaspokojone (Łuk 12,24). Pan troszczy się o nasze potrzeby duchowe, ale troszczy
się również o nasze potrzeby materialne. I jego troska rozciąga się tak daleko
i tak głęboko, że jest zainteresowany tym, czy nie chodzimy głodni. Czasami
myślimy, że ten wielki Bóg interesuje się tylko wielkimi sprawami. Tym że komuś
brakuje ręki, ktoś jest chory na raka, ktoś inny ma poważne długi, gdzieś
wybuchła bomba, wojna i zginęło mnóstwo ludzi. Ooo tak, wtedy Bóg się angażuje.
To jest sprawa właściwa dla Boga! Ale tutaj w tak błahej sprawie, czy to Go w
ogolę obchodzi? Oczywiście że obchodzi! Jezus był przejęty ludem, zrobiło mu
się żal, głodnych i zmęczonych. Dlatego Dawid powiedział:
Psalm 37:25 Byłem młody i zestarzałem się, A nie
widziałem, żeby sprawiedliwy był opuszczony, Ani potomków jego żebrzących
chleba.
Bóg
nie zostawia tych, którzy do Niego wołają, On się lituje i jest pełen współczucia
i zawsze zostawia ludzi nasyconych.
Pewien
znany Żydowski wybitny badacz Biblii Alfred Edersheim, który stał się
chrześcijaninem. Powiedział kiedyś, że „Pan zawsze zostawia ludzi
nakarmionych”. Gdy skończył służbę w Galilei rozmnożył żywność dla pięciu
tysięcy mężczyzn oprócz kobiet i dzieci i nikt w jego towarzystwie nie pozostał
głodny. Teraz gdy odchodzi z rejonów pogańskich rozmnaża żywność dla 4000 tys.
mężczyzn i znów nikt nie został głodny. I gdy Pan odchodził z ziemi
zorganizował uczniom ostatnią wieczerzę podczas której wszystkich ich nakarmił
i nie zostawił ich głodnych. Wierzę że chodząc z Panem Jezusem zawsze będziemy
nasyceni wiecznym pokarmem On obiecał nam „kto
do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy
pragnąć nie będzie” (J 6,35).
Niektórzy
badacze Biblii twierdzą, że historia z 14 rozdz. Mateusza o nakarmieniu 5000
tys. i z 15 rozdz. o nakarmieniu 4000 tys. to jest ta sama historia tylko różni
się małymi szczegółami. Ale musimy powiedzieć, że są to niedorzeczne
stwierdzenia. Ktoś kto tak twierdzi musi być zupełnym ignorantem odnośnie
historii biblijnych. Najczęściej takie oskarżenia są wysunięte przez osoby,
które nie wierzą w natchnienie Biblii i w autentyczność jej relacji. Często też
nie wierzą w cuda i są zwolennikami tzw. ewangelii społecznej, która polega na
tym że ewangelia jedynie wzywa do poświęcenia się dla bliźniego. Zwolennicy
ewangelii społecznej cud z rozmnożeniem najczęściej interpretują jako przykład
dzielenia się. Najpierw Jezus podzielił się kilkoma rybkami i chlebami z
innymi, a ci którzy to zobaczyli i skrywali żywność zostali tym poruszeni i też
wyjęli ją i podzielili się z innymi. W ten sposób wszyscy się najedli. Ale w
obu tych historiach wszystko jest inne. Inni
są ludzie którzy zostają nakarmieni, geograficznie jest to inne miejsce i inna
jest liczba nakarmionych i ma to miejsce w innych porach roku.
Uczniowie
pytają Pana skąd mieliby wziąć tyle żywności żeby wszystkich nakarmić? Wydaje
się że jakby zapomnieli, iż kilka miesięcy wcześniej Jezus rozmnożył żywność
dla większej liczby osób. Jednak to ich pytanie różni się od tej sytuacji z 14
rozdz. tam byli zupełnie rozbici tym że Pan oczekiwał od nich karmienia tak
wielkiej liczby ludzi. Tutaj sami przyznają się, że są bezradni i mają zbyt
małe zasobny i jeśli Jezus nic nie uczyni nie są w stanie nakarmić tych ludzi.
Więc
on pyta się ich o to, co posiadają, a oni mówią mu, że mają 7 chlebów i dwie
ryby. Wtedy Pan każe usiąść ludowi i
rozmnaża żywność podaje uczniom, a oni podają dalej. I znowu mamy wspaniały
przykład pomnożenia zasobów przez Pana. Kiedy uczniowie szczerze przed Jezusem
przyznają się że nie są w stanie tego uczynić ludzkimi siłami i zdają się na
Niego on wyposaża ich i sprawia, że mogą nakarmić tych ludzi. ludzkie zasoby są
ograniczone i wyczerpują się, ale Boże nigdy. I my musimy uwierzyć w to i zdać
sobie sprawę, że dzięki Chrystusowi mamy dostęp do nieograniczonych zasobów
nieba i możemy dzięki temu realizować Boże cele i podejmować się wielkich dzieł
wiary. Gdy polegamy tylko na zasobach jakie my mamy, to wiele nie zdziałamy.
Gdybyśmy tylko polegali na naszych możliwościach, to nie bylibyśmy w stanie
nabyć tego obiektu w którym się spotykamy, bo nie byłoby nas na niego stać.
Gdyby Boży ludzie tylko patrzeli na swoje zasoby nigdy nie podjęliby się
wielkich Bożych dzieł. Gorg Muller nigdy nie zbudowałby żądnego sierocińca, bo
nie miał pieniędzy. Hudson Tylor nigdy nie założyłby misji w Chinach i nie
nawrócił żądnego chińczyka bo brakowało środków i misjonarzy. Apostoł Paweł
nigdy nie założyłby żadnego Zboru, bo wygląd Jego był słaby a mowa licha (2 Kor 10,10). Po prostu w naszej
służbie musimy polegać na Panu i nie trzymać się jedynie chłodnych kalkulacji,
ale spojrzeć na Boże dzieło przez wiarę, że jeśli realizujemy Boże cele Bóg nas
wyposaży w potrzebne nam narzędzia. Nie rezygnować również z realizacji Bożych
planów wymawiając się tym, że nie jesteśmy odpowiednio wyposażeni. Wszyscy
zgodzimy się z tym, że nakaz misyjny Jezusa dotyczy wszystkich chrześcijan.
Wszyscy mamy opowiadać światu ewangelię, ale ktoś może nie robić tego, bo może
uważać że się do tego nie nadaje. Powiem wam, że ja też czuje że się do tego
nie nadaje. O ludzkich siłach do tego się nie nadaje! Nigdy nie chciałem zostać kaznodzieją, ale
wierze że Bóg mnie powołał. I powiedziałem Panu w modlitwie „ Boże ja się do
tego nie nadaje” i prosiłem Go by mi pomógł i mnie wyposażył i wierze że On to uczynił. Tak samo i ty, jeśli
uważasz że się nie nadajesz do Bożego dzieła, że masz za małe zasoby by
realizować Boże zadania, to jesteś w dobrym miejscu. Nikt z nas, sam z siebie
nie nadaje się, by wykonać Boży plan. Przyznaj się Panu do swoich słabości i
wątpliwości zaufaj Mu i proś o to by cię wyposażył i rób to co Bóg mówi, a on
cię poprowadzi.
Inną
ważną lekcją z tego fragmentu jest to, o czym już kiedyś wspominałem. Zauważcie
że gdy oni oddali te swoje zasoby chleba i ryb Jezusowi. Pan Jezus rozmnożył je
tak, że jeszcze zostało więcej niż przedtem zanim dali Panu, to co mieli. Jest
to duchowa zasada pomnażania. Wszystko co dajesz dla Boga rozkwita i rozwija
się. Gdy dajemy Bogu swój czas, swoje talenty, swoją rodzinę, swoje pieniądze,
swoje rzeczy i służy to Królestwu Bożemu, Bóg to błogosławi i to co dajemy
pomnaża. Apostoł Paweł rozumiał tą zasadę doskonale i powiedział do Koryntian
2 Kor 9:6 A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć
będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie.
Jeśli
nie mamy dla Boga czasu, nie dajemy Mu swoich sił, nie ofiarujemy mu na służbę
swoich talentów, nie łożymy na Jego dzieło swoich pieniędzy nie liczmy na to,
że Bóg będzie to błogosławił i rozwijał. Bóg czci tych którzy Jego czczą, On
błogosławi tych którzy Jego błogosławią.
I
na ostatek jedna ciekawa rzecz
Tak
jak poprzednim razem wszyscy się najedli i jeszcze wiele zostało i czytamy (w. 37) że zostało zebranych siedem koszy
okruszyn. Te kosze o których wspomina tutaj Mateusz różniły się o tamtych koszy
z 14 rozdz. Gdy Mateusz mówi o koszach podczas karmienia Żydów w Galilei używa
słowa „kophinos” były to
płaskie kosze do noszenia żywności i wtedy uzbierano ich dwanaście. W tym
fragmencie na określenie kosza używa „spyris” był to kosz w którym nawet mógł się zmieścić człowiek. Być może
Pan Jezus rozmnożył tutaj dużo więcej żywności po to, by starczyło jeszcze
pielgrzymom w czasie powrotu do swoich domów. W każdym razie jedno jest pewne,
gdy Pan daje, to daje w obfitości. On błogosławi ponad miarę.
Podsumowując
1.
Miłosierdzie Boże
jest niezmierzone. Pan lituje się i współczuje każdej skrzywdzonej osobie i nie
jest nieczuły na ludzki los, o co niektórzy Go oskarżają. Jezus użalił się nad
ludem nad poganami, uzdrowił ich i nakarmił.
2.
Bóg do tego
stopnia interesuje się naszym życiem, że jest ważne dla niego to, czy mamy co
zjeść i w co się przyodziać. Jest Bogiem zarówno wielkich spraw, ale jest
Bogiem i małych spraw. Po społeczności z
Panem zawsze jesteśmy nakarmieni. Nikt od Niego nie odchodzi głodny.
3.
Prawdziwa służba dla Boga zawsze prowadzi
ludzi do uwielbiania Boga a nie człowieka, czy kogokolwiek jeszcze innego.
Między innymi to jest jeden z testów na to, czy czyjaś posługa jest z Boga.
4.
Boże zasoby są
nieograniczone i w Chrystusie mamy do nich dostęp, wiec nie powinniśmy i nie
możemy polegać wyłącznie na tym co posiadamy. Powinniśmy przed Panem przyznać
się do naszych słabości i niewystarczalności i prosić Go by nas wyposażył do
swojego dzieła.
5.
Bóg pomnaża to co
Jemu oddajemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



