15.12.2016

Wielka radość Ew. Łukasza 2,1-14


Bożonarodzeniowa historia pojawienia się na świecie Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa jest wszystkim nam dobrze znana. Historia którą przypominamy sobie każdego roku. Przypominamy sobie przez czytanie Pisma Św., choinkę i prezenty Bożonarodzeniowe, świąteczną atmosferę w domu i domowe często w święta wyjątkowe potrawy.
Ale obawiam się, że z powodu tego iż ta historia jest tak dobrze znana, to możemy zapomnieć o głębi i wadze tego wydarzenia. Nierzadko również prawdziwa treść Bożego narodzenia jest przysłonięta przez Bożonarodzeniową tradycje, zakupy, prezenty i wiele innych rzeczy które dzieją się wokół tego święta.
Ale nie możemy zapomnieć, że najważniejszy w Bożym narodzeniu jest sam solenizant. Obchodzimy bowiem pamiątkę urodzin Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Boga wcielonego. Obchodzimy urodziny Tego o którym w Ewangelista Jan powiedział: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo (Ew. Jana 1,1).
Boże narodzenie, odwieczne Słowo, Syn Boży, który zawsze był u Ojca około 2000 tys. lat temu zszedł na ziemię i stał się człowiekiem, urodził się jak każdy z nas. Ale swojego życia nie przeżył jak każdy z nas. On nie przyszedł zakładać rodziny, budować domu, zdobywać wykształcenia, dorabiać się, czy realizować swoich ambicji zawodowych. Przyszedł w Jednym głównym celu o którym czytaliśmy w Ew. Łukasza 11 wierszu, „gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel którym jest Chrystusa Pan”.
Przyszedł jako Zbawiciel, by zbawić to co zginęło, by zbawić ludzi od ich grzechów, by uratować ich od konsekwencji ich win. Dlatego że Słowo Boże mówi iż zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 3,23).
Na potwierdzenie autentyczności tych wydarzeń, na potwierdzenie że właśnie Pan Jezus jest tym obiecanym Zbawicielem którego zapowiadały pisma prorockie, Bóg dał niezwykłe znaki. Już od samego początku relacji Ew. Łukasza czytamy że Cesarstwo Rzymskie zarządziło wielki spis ludności. Był to sposób liczenia obywateli cesarstwa w tamtym czasie, chodziło o podatki i służbę wojskową. Spis taki odbywał się co 14 lat. W wyniku konieczności bycia zapisanym Józef wraz z Marią musieli udać się z Nazaretu do Betlejem skąd pochodzili. Była to długa i niebezpieczna droga 129 kilometrów do przebycia, około 5 dni w zaawansowanej ciąży. W czasach gdy nie było samochodów, telefonów, dróg jak nasze, sklepów na każdym rogu, dla Józefa i Marii musiała to być bardzo ciężka wyprawa. Wyprawa na tyle ciężka, że jak tylko pojawili się w Betlejem doszło do porodu.
Ale musiało tak się stać, by wypełniło się Słowo Boże, by wypełniło się proroctwo wypowiedziane przez Bożego proroka Micheasza około 700 lat wcześniej, że Zbawiciel narodzi się w Betlejem (Mich 5,1).
To więc w całej podróżny Marii i Józefa do Betlejem jest palec Boży, wielki cud Bożej opatrzności, by Pan Jezus urodził się w miejscu w którym Bóg postanowił że tak się stanie.
Narodzenie Pana Jezusa nie tylko obfituje w przedziwne zrządzenia opatrzności Bożej, ale wspomniane niezwykłe cuda, które towarzyszą Jego urodzinom jak zwiastowanie Marii przez Gabriela, gwiazdę betlejemską, przybycie mędrców ze wschodu by oddać Panu Jezusowi należny hołd, czy wspaniałe ogłoszenie tej radosnej wieści przez aniołów pasterzom czuwającym w polu.
Takie niezwykłe i spektakularne cuda  Bóg czynił tylko w przełomowych okresach historii, by nikt nie miał wątpliwości że mamy tutaj do czynienia z Bożym dziełem.
Takim wydarzeniem jest przyjście na świat Syna Bożego o czym nawet świadczy codzienna data na naszych kalendarzach. Liczymy bowiem czas przed narodzeniem Chrystusa i od narodzenia Chrystusa.
Aniołowie powiedzieli, że zwiastują pasterzą radość wielką, bo tego dnia narodził się im Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan (11).
Mamy cieszyć się z tego, że Bóg dał nam Zbawiciela. Ale właściwie dlaczego przyjście Pana Jezusa jest takim wielkim powodem do radości, że ogłosili to sami aniołowie z nieba? Czy chodzi tylko o to, żebyśmy mieli to spotkanie wigilijne, choinkę w domach czy świąteczną atmosferę.
Nie, tu chodzi o wiele ważniejszą rzecz, tu chodzi o naszą wieczność, tu chodzi o nasze zbawienie. Aniołowie ogłosili, że narodził się Zbawiciel, ktoś kto może zbawić ludzi od ich grzechów.
Prawda jest taka że każdy człowiek jest grzesznikiem. Słowo Boże mówi, (Rzym 3,23) że wszyscy ludzie zgrzeszyli i pozbawieni są Bożej chwały. A w innym miejscu, że zapłatą za grzech jest śmierć, jest potępienie na wielki (Rzym 6,23). I jedyna droga do nieba, jedyna droga do przebaczenia człowiekowi grzechów wiedzie przez szczerą wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Pan Jezus nie tylko urodził się, ale On żył bezgrzesznym życiem, by stać się ofiarą przebłagalną za grzech każdego człowieka. On oddał swoje życie na Krzyżu golgoty, by każdy w kto w niego uwierzy nie poszedł na potępienie, ale miał życie wieczne.
I choć Pan Jezus zmarł za grzechy całego świata, to jednak nie wszyscy ludzie będą zbawieni. Zbawieni będą tylko ci, którzy przyjmą Pana Jezusa, uwierzą w Niego stając się Jego uczniami. Ci ludzie dostąpią przebaczenia grzechów i otrzymają życie wieczne. Nie ma innej drogi do nieba jak tylko prze wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Świat ma oczywiście wiele innych dróg do nieba, przez inne religie, przez ludzkie uczynki, religijne starania, przez inne osoby, itp.  Pan Jezus jednak kiedyś o tym powiedział w ten sposób „ja jestem droga prawda i żywot i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez mnie” (Jana 14,6). On nie pozostawił nam wątpliwości, jeśli chcemy mieć przebaczone grzechy i być zbawionymi to jedyna droga wiedzie przez wyłącznie samego Pana Jezusa. Jego bowiem Bóg uczynił pośrednikiem między nami a sobą, tak że w Dziejach apostolskich apostoł Piotr powiedział: „że nie ma innego imienia danego ludziom pod niebem przez które mogliby być zbawieni jak tylko przez imię Pana Jezusa Chrystusa (Dz 4,12).
Nie możemy zasłużyć na życie wieczne, nie możemy zapracować, nie możemy kupić sobie życia wiecznego, możemy jedynie uwierzyć w Chrystusa i przyjąć od niego dar przebaczenia grzechów i życie wieczne.
To więc to jest ta radość o jakiej anioł mówił pasterzom, że Bóg dał wam i nam Zbawiciela, że teraz żaden człowiek nie musi iść na potępienie do piekła, że każdemu może być wybaczone, że każdy może otrzymać dar Ducha Św. i życie wieczne pod warunkiem iż uwierzy w Pana Jezusa Chrystusa.
I na koniec odezwał się wielki chór aniołów mówiąc „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom w których Bóg ma upodobnianie” (w 14).
Komu Bóg daje pokój? W kim ma upodobanie w jakich ludziach, kto może liczyć na Bożą łaskę?
Znowu z pomocą przychodzi nam Słowo Boże:
Rzymian 5:1  Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,
I znowu tylko ci ludzie mają pokój z Bogiem, którzy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa. Tacy ludzie nie muszą się obawiać sądu ostatecznego, śmierci i piekła, bo Pan Jezus zapłacił za ich grzechy swoją śmiercią na Krzyżu Golgoty. W tych osobach, którzy przyjęli Jezusa, Bóg ma upodobanie, im daje pokój, oni stali się dziećmi Bożymi jak czytamy w innym miejscu.
Jest wiele ważnych chwil w życiu człowieka, podjęcie decyzji odnośnie wykształcenia, wybór współmałżonka, narodzenie dziecka, przeprowadzka, czy zmiana pracy. Ale Biblia mówi że nie ma nic ważniejszego od naszej decyzji co uczynimy z Chrystusem, jak się zachowamy wobec tej nowiny, że Bóg dał nam Zbawiciela, bo od tej decyzji zależy wszystko, nasze życie i to, gdzie spędzimy wieczność. Pan Jezus powiedział co z tego, choćbyś cały świat pozyskał, a duszę zatracił (Łuk 9,25). Jeśli odrzucimy Chrystusa, nie uwierzymy w Niego, nie staniemy się Jego uczniami, to czeka na człowieka wyłącznie Boży gniew, piekło i potępienie. Ale Bóg nie chce by ktokolwiek poszedł do piekła więc dał swojego Syna by każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne.
Moim życzeniem dla każdego z nas jest, by radość z Bożego narodzenia, była szczerą prawdziwą radością z narodzenia Zbawiciela i by nic nam tego wielkiego wydarzenia nie przysłoniło. 

13.12.2016

Chrześcijańskie małżeństwo Efez 5,22-33


Teraz Paweł przechodzi ze środowiska kościoła do środowiska domu rodzinnego i omawia jak ma wyglądać chrześcijańskie życie w rodzinie. Dla wielu dzisiaj te proste zalecenia wynikające z Pisma Św. są nie do przyjęcia z powodu odwrócenia roli mężczyzny i kobiety w rodzinie, a także z powodu kryzysu samej rodziny. Jednak musimy pamiętać, że Boże zasady wynikające z Pisma Św. są ponadczasowe i nie dotyczą tylko jednej epoki, ale są skierowane do osób wszystkich czasów, wszystkich kultur, wszystkich ludzi. Boże zalecenia to Boża recepta na szczęśliwą i błogosławioną rodzinę.
W świecie w jakim Paweł napisał ten list małżeństwo wyglądało inaczej niż dzisiaj. W środowisku Żydowskim, kobiety często były poniżane, a mężczyźni nadużywali wobec nich swojego autorytetu i siły. Często wykorzystywali nakazaną uległość żon dla własnych celów. Barcley pisze w swoim komentarzu „Żyd dziękował Bogu za to, że Bóg nie stworzył go poganinem, niewolnikiem lub kobietą. W świetle żydowskiego prawa kobieta nie była osobą, lecz rzeczą. Nie posiadała żadnych formalnie ustanowionych praw, była absolutną własnością męża, który mógł z nią postępować według własnej woli”.
W środowisku pogańskim (greckim) żony również nie miały wiele do powiedzenia. Było czymś normalnym niedotrzymywanie żonie wierności i szukanie uciechy w domach publicznych. Żony poganki nie mogły swobodnie spacerować po ulicach, musiały siedzieć w domu. Rozwód w środowisku Greckim nie był objęty przepisami prawa i mąż mógł żonę zostawić w każdej chwili. W środowisku Rzymskim kobiety często przechodziły z rąk do rąk i rzadko kiedy mąż naprawdę się  troszczył o żonę. To więc zdarzało się, że kobiety miały po kilkunastu mężów zanim dożyły starości. Świat Apostoła Pawła, pogański świat był zepsuty, dzisiaj jeśli chodzi o aspekty prawne małżeństwa są dożo lepsze. Ale tam gdzie chrześcijaństwo nie wywarło zbyt wielkiego wpływu, widzimy że wciąż relacje rodzinne nie wyglądają zbyt dobrze.

5,22

1 Tym 2,11; 1 Kor 14,34
Od 21 wiersza, apostoł Paweł zaczął mówić o zasadach uległości. Najpierw mówił, że wszyscy mamy być ulegli wobec siebie, pokorni, pomagający sobie, wspierający siebie nawzajem.
Teraz przechodzi do tej samej zasady w rodzinie, że żony mają być uległe swoim mężom.
Mowa tutaj o każdej żonie chrześcijance niezależnie od poziomu wykształcenia, umiejętności, wiedzy, czy czymkolwiek innym, czym mogłaby górować nad swoim mężem. Każda żona chrześcijanka powinna postrzegać swojego męża jak tego który przewodzi, tego który ostatecznie podejmuje decyzje, tego który prowadzi, bo została stworzona przez Boga by być dla męża pomocą.
Jak myślisz o jaką uległość chodzi apostołowi Pawłowi? Kol 3,18
Przykładem uległości jest, jak my jesteśmy ulegli wobec Pana i Jego słowa. Chodzi więc o to, by żona nie podważała autorytetu męża wynosząc się nad niego. Uległość ta nie polega na tym, że teraz mąż ma narzucać zasady, ale jest w tym, że żona ma dobrowolnie ofiarować się mężowi. Oznacza to, że taka żona rozumie rolę jaką Bóg jej wyznaczył w małżeństwie i chce być temu posłuszna ze względu na Pana.
W żadnym razie rola taka wyznaczona kobiecie nie daje przyzwolenia mężowi do poniżenia jej, ani tego że jest mniej ważna, ale rola ta jest dla kobiety miejscem Bożej służby. Podobnie jak poddanie Syna Ojcu nie polega na pozbawieniu Chrystusa boskości, czy umniejszeniu Jego ważności, czy zaznaczeniu że jest mniej ważny od Boga – Syn jest poddany Ojcu 1 Kor 11,3. Zobaczmy że dla syna możliwość służenia Ojcu nie była rodzajem poniżenia, ale wywyższenia. Tak samo możliwość uległości żony wobec męża nie jest rodzajem poniżenia, ale wywyższenia jak możliwość służenia sobie nawzajem.
To właśnie z powodu naszej grzeszności i ataku świata na wyznaczone role w rodzinie możemy źle rozumieć Boże zalecenia.
Jak myślisz dlaczego dzisiaj słowa o uległości żon wobec mężów wzbudzają tyle kontrowersji?

5,23
Teraz Paweł wyjaśnia dlaczego kobieta ma być uległa mężowi i mówi, że to nie jest Jego wymysł, czy jakiegoś innego człowieka, ale tak Bóg postanowił. Jak Bóg postanowił, że Chrystus będzie głową kościoła, tak postanowił że mąż będzie głową żony. Rodz. 2,22-23; 3,16
 Zobaczmy że nasz dom rodzinny ma być obrazem kościoła. Uległa Żona wie, że bycie głową w rodzinie jest rolą męża i jest to obrazem relacji Chrystusa do kościoła i do Jego autorytetu nad kościołem.
Szanowanie w kościele autorytetów ustanowionych przez Boga pomaga innym zaakceptować, zrozumieć i poddać się Bogu. Porządek ten nie jest ustanowiony przez człowieka, ale Boga 1 Kor 11,3; Efez 1,22; 4,15.

Tak jak Pan Jezus wybawił kościół od zła, grzechu i potępienia, tak mąż ma być ochroną i tarczą dla uległej żony. Ma być jej nieustannym obrońcą jak Chrystus jest obrońcą kościoła.
W jaki sposób mąż może bronić i być tarczą dla swojej żony?

5,24
Wierząca żona powinna być uległa mężowi we wszystkim!
Jak myślisz czy są jakieś granice uległości wierzącej żony wobec męża?
Tak, tymi granicami jest Słowo Boże, Gdyby mąż oczekiwał od żony czegoś co jest niezgodne ze Słowem Bożym powinna zakwestionować jego oczekiwania.
Jak myślisz, czy wierząca żona powinna być uległa wobec niewierzącego męża? 1 Piotra 3,1

5,25
Mężowie mają miłować swoje żony jak Chrystus umiłował kościół.
W jaki sposób Chrystus umiłował kościół i jak to pozwala nam lepiej zrozumieć jak mąż ma miłować swoją żonę?
ü  Chrystus wydał na śmierć samego siebie za kościół
ü  Chrystus cierpiał dla kościoła
ü  Chrystus poświęcał się dla kościoła
ü  Chrystus oddał się dla kościoła
ü  Chrystus ochrania kościół i troszczy się o niego
ü  Chrystus służy kościołowi
Teraz w miejsce słowa Chrystus wstaw „mąż”, a w miejsce słowa kościół wstaw „żona”, a będziesz miał odpowiedź jacy mężowie mają być w stosunku do swoich żon.
Pomyśl o tym jaka była i jest miłość Chrystusa do kościoła, ofiarna, bezinteresowna, nieobojętna Kol 3,19.
Miłujący mąż ma być prawdziwym rycerzem dla swojej żony, a nie powodem do jej zmartwień, płaczu, frustracji czy  problemów.

5,26 - 27
Paweł tutaj szczegółowo wyjaśnia jak wygląda miłość Chrystusa do Kościoła.
 Jak Chrystus oczyścił i uświęcił Kościół, by był bez zmazy czy skazy, podobnie mąż powinien dbać o dobro żony, by we wszystkim mogła podobać się Chrystusowi i nie zachęcać jej, czy nie prowadzić do jakiegokolwiek grzechu.
Wierzący mąż z całego serca powinien dbać o dobro duchowe i wieczne swojej żony, modlić się z nią, zachęcać do studium pisma, do czystości w postępowaniu i w sferach seksualnych. Nie może i nie powinien prowadzić do czegokolwiek co byłoby niezgodne z Bożą wolą dla jego rodziny, czy dla jego żony.

Jak myślisz jak mąż może pomóc swojej żonie rozwijać się duchowo i jak może ją chronić przed grzechem i wszelką nieczystością?

Zwróć uwagę również co oczyszcza wierzących i pozwala im wzrastać w świętości (w 26). To Słowo Boże oczyszcza nas, to Ono zmienia nas, Ono pozwala nam wzrastać, Ono doprowadza nas do Świętości, Ono również odradza nas przez moc Ducha Św. (Jak 1,18; 1 Piotr 1,23). Bóg używa swojego Słowa, by zmieniać serce wierzącego. Dlatego powinniśmy jak najwięcej w naszym życiu mieć do czynienia ze Słowem Bożym, czytać je, rozważać, studiować, rozmyślać o Nim, uczestniczyć w spotkaniach biblijnych gdzie to Słowo jest zwiastowane, w nabożeństwach na dobrych biblijnych konferencjach, czytając dobre biblijne książki jeśli chcemy wzrastać w Chrystusie ( zwróć uwagę na Psalm1).

Co jest celem Chrystusa dla Kościoła?
Celem Chrystusa jest by kościół odbijał charakter Boga w świecie, by był święty, nie spaczony tym światem, jego modą, jego trendami i opiniami, ale by kościół trzymał normy Bożej prawdy.
Bóg ma wspaniały plan dla swojego kościoła – najpierw odkupił Go przez krew Chrystusa, następnie uświęca Go swoim Słowem i mocą Ducha Św. A któregoś dnia wywyższy kościół i uwielbi go.

5,28 - 29
Teraz Paweł podaje kolejny przykład miłości męża do żony. Mąż ma miłować żonę ta jak miłuje własne ciało dbając o nie i pielęgnując je.
Przykład Pawła wynika z połączenia męża i Żony. Teraz kiedy mąż złączył się z żoną stali się jednym ciałem, a to oznacza że mąż który dba o swoją żonę, tak naprawdę dba o siebie samego.
Tak więc wierzący mężowie, którzy nie dbają o swoje żony jakby zaprzeczają Bożej zasadzie i postanowieniu, a także Bożemu Słowu, że żona jest ich nieodłączną częścią (Efez 5,29). Żaden racjonalny logicznie myślący człowiek nie ma w nienawiści swojego ciała.
Mąż podobnie jak karmi i chroni własne ciało, ma postępować z żoną, ma zaspokajać jej potrzeby, by pomagać jej wzrastać i dojrzewać w Chrystusie
Jak dalece powinna być posunięta ofiarna miłość męża do żony? Filipian 2,1-4

5,30
Nie do pomyślenia jest by Chrystus nie troszczył się o swój kościół. Troska Chrystusa o kościół jest troską Chrystusa o Bożą chwałę, swoją chwałę. Gdyby Chrystus nie troszczył się o swoje ciało którym jest kościół umniejszałby swoją chwałę. Zaniedbany Kościół Chrystusa świadczyłby o samym Chrystusie. Podobnie w małżeństwie, zaniedbana żona chrześcijanka przez męża jest świadectwem męża.
Życie męża z żoną powinno być tak blisko związane, że staną się jednością (Ks. Rodzaju 2,24) – To jest wzór do którego dążymy.
Tak więc mężowie powinni mieć świadomość, że nie troszcząc się o dobro swojej żony, tym samym nie troszczą się o siebie. Wyświadczanie dobra żonie, to wyświadczanie dobra sobie samemu.
W jednej z rodzin mieli w domu dużą wywieszoną tabliczkę z napisem „mama zadowolona = rodzina szczęśliwa”.

5,31
Na poparcie swoich argumentów Paweł przywołuje fragment z Ks. Rodz. 2,24.
Wzorem dla każdego chrześcijańskiego małżeństwa powinien być ten fragment. Dążyć do jak najgłębszej jedności, jednomyślności, zgody i harmonii w małżeństwie. Był połączonym w jedności myśli w jedności decyzji, jedności zdania, w jedności dążeń.

I tak jak Chrystus nie opuści nigdy kościoła, tak wierzący mąż, czy wierząca żona nigdy nie mogą pragnąć porzucić drugą połowę. Jeśli wierzący mąż lub żona chcą opuścić swojego współmałżonka tym samy zaprzeczają, że Chrystus odkupił swój kościół by nigdy już nie był pozostawiony.  Dlatego że mąż czy żona w Chrystusie są ze sobą na trwale związani jak dwie połówki tego samego owocu.
5,32
Co jest tą wielką tajemnicą?
Tą tajemnicą jest to, że żona i mąż złączeni w małżeństwie stają się jednym ciałem. Podobnie jak tajemnicą jest że Bóg jest jeden w trzech osobach, ale nie ma trzech Bogów, tylko Jeden Bóg. Po prostu są rzeczy dotyczące człowieka i Boga, że żaden człowiek nie może ich pojąć i tylko Boży umysł je doskonale rozumie. Jak to, że mąż i żona w małżeństwie stają się jednym ciałem.
Małżeństwo ma również większy wymiar, jest bowiem obrazem wspaniałej tajemnicy jedności między Chrystusem, a Kościołem, są to rzeczy których do końca nie jesteśmy w stanie pojąć, ani zrozumieć, jednak mają znaczenie.

5,33
Teraz Paweł podsumowuje wszystko co powiedział wcześniej, mężowie mają miłować i troszczyć się o żony, żony mają szanować swoich mężów i doceniać ich przewodnictwo i wkład oraz wysiłek.
Jak myślisz dlaczego jest powiedziane że mąż ma miłować żonę, a żona ma szanować swego męża?

10.12.2016

Namaszczenie Jezusa Studium Ew. Jana 12,1-8


Zbliża się ostatnia Pascha na którą jako baranek zostanie złożony Pan Jezus. Jest to trzecia Pascha wspomniana w Ew. Jana
     ·         Pierwsza pascha (2,13)
     ·         Druga Pascha (6,4)
     ·         Trzecia Pascha (6,5)
Służba Pana Jezusa trwała ponad trzy lata około 3,5 roku. Teraz Pan Jezus jest już kilka dni przed śmiercią. Został Mu ostatni tydzień Jego ziemskiej działalności. Betania leżała blisko Jerozolimy. Zaraz Żydzi którzy już postanowili zabić Pana Jezusa dowiedzą się że z powrotem pojawił się w okolicach, bo wcześniej  usunął się by Boży plan się wypełnił.
Wiemy z poprzednich wierszy, że arcykapłani i Faryzeusze wydali rozkaz, że ktokolwiek zobaczy Jezusa ma o tym donieść sanhedrynowi, by go pojmać i stracić.

Teraz więc Jezus przychodzi do Betanii, przychodzi do tych których kocha i którzy kochają Jego, do Marty, Marii i Łazarza którego wskrzesił z martwych.
Tam przygotowano Mu wieczerzę. To wieczorny posiłek, kolacja którą spożywano półleżącej pozycji.
Marta nadal jest tą osobą, która krząta się i usługuje Panu. Najwidoczniej w tej roli się dobrze czuje, ma dar usługiwania, a usługiwanie samemu Jezusowi to najwspanialsza rzecz pod słońcem.
Jest również pośród nich Łazarz, który jeszcze niedawno może kilka tygodni wcześniej był martwy, leżał w grobie a teraz znajduje się z nimi przy stole. Wielkie świadectwo tego, że Pan Jezus jest rzeczywiście Drogą prawdą i życiem, zmartwychwstaniem, że wiara w Niego równa się życie wieczne.
Swoją drogą musiało to być, niesamowite świadectwo mieć koło siebie Łazarza, którego Pan wskrzesił z martwych.
Być może to nie było w domu Marii i Marty, ale Szymona Trędowatego, który także mieszkał w Betanii o czym wspominają Mateusz i Marek MK,14-3; Mat 26,6-13
Jeśli to było rzeczywiście w domu Szymona trędowatego, to z pewnością Szymon został uzdrowiony przez Pana Jezusa i dlatego można było się do niego zbliżać.

Zwróć uwagę , że miłość do Pana Jezusa powoduje, że Mu usługujemy, że Go słuchamy, że Mu służymy. Tak jak czyniła to Marta.
·         Jak myślisz jak my dzisiaj możemy usługiwać Panu Jezusowi?
·         Zwróć uwagę na Jana 14,15. Pan Jezus powiedział, że miłość do niego wyraża się w spełnianiu Jego przykazań, wymień kilka przykazań Pana Jezusa?

Maria namaściła Stopy Pana Jezusa drogą maścią. Funt maści to ok 340 gramów. Produkty do wyrobu tej maści pozyskiwano w Indiach. Wartość tej maści jak powiedział Judasz była około 300 denarów, a 1 denar to była zapłata pracownika z 1 dzień pracy. Więc na tą maść, którą Maria namaściła nogi Pana Jezusa trzeba było pracować około jeden rok. W dzisiejszych realiach taka maść kosztowałaby około 30 tys. zł. Zastanawiam jak bardzo musiała kochać Maria Pana, by zdobyć się wobec niego na taką szczodrość.

I to jest kolejna lekcja, że jeśli naprawdę kochamy Pana, to jesteśmy szczodrzy w służbie Jemu, w usługiwaniu i w ofiarności. Wtedy kiedy miłość do Pana przepełnia nasze serce nie mamy problemu poświęcać dla Chwały Pana Jezusa, Boga Ojca, to co jest cenne, co ma durzą wartość w naszych oczach. Wtedy chętnie ofiarujemy swój czas, swoje siły, swoje pieniądze, bo wiemy że zawdzięczamy Panu o wiele więcej. Ile byśmy z wdzięczności Panu nie ofiarowali i tak nigdy nie odwdzięczymy się Mu za Jego dar życia wiecznego, ale chociaż w ten sposób możemy pokazać Mu, że Jego ofiarna śmierć za nasze grzechy ma w naszych oczach dużą wagę.
Mateusza 6:21  Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje.

Maria również wytarła nogi Pana Jezusa swoimi włosami, okazała mu wiele miłości. Z pewnością jej serce było przepełnione miłością do Pana. Miłość do Pana skłania nas do poświęceń, kto więcej miłuje Pana jest w stanie więcej dla Niego poświęcić. Dlatego powinniśmy wciąż na nowo rozpalać w swoim życiu nasze serca dla Pana przez społeczność z Nim, modlitwę i studium Słowa Bożego, szukanie Boga.

Judasz jednak nie mógł zgodzić się z ta ofiarą z tym marnotractwem w Jego mniemaniu.
Dlaczego Judasz był zły gdy Maria namaściła Pana Jezusa? Wymień jakimi motywacjami się kierował?
·         Judasz był chciwy, był egoistą myślał tylko o sobie o własnym interesie. Miał świeckie ambicje, chęć bycia bogatym, myślał że przez służbę Chrystusowi zdobędzie pozycje, uznanie i pieniądze.
Tutaj widzimy jak zachowuje się człowiek, który nie ma miłości do Pana. Nie jest gotowy nic poświęcać dla Niego, myśli tylko o sobie, o własnym interesie, własnych korzyściach.
Powiedz do jakiego miejsca doprowadziły grzeszne ambicje Judasza?
Omów na przykładzie Judasza jak działa grzech w naszym życiu (Jak 1,15)?
Zobacz że grzech Judasza, grzeszne ambicje i chciwość, chęć władzy doprowadziły do całkowitego Jego upadku. Podobnie jest w życiu każdego człowieka, który nie chce się upamiętać. Bóg nas upomina, wzywa do społeczności, ale jeśli buntowniczo się od Niego odwracamy i nie chcemy słuchać w końcu grzech doprowadzi do naszego zatracenia jak było w przypadku Judasza.

Zwróć uwagę,  że Judasz skrywał się z prawdziwymi swoimi motywacjami (5-6). Mówił tak jakby mu chodziło o troskę w stosunku do ubogich, ale w rzeczywistości myślał o własnych korzyściach. I Pan to wiedział, wiedział jaki jest prawdziwy stan Jego serca (Jana 6,70).

I możemy powiedzieć na przykładzie Judasza, że najniebezpieczniejsze miejsce dla nas jest w kościele. Jeśli będąc w kościele, słuchając prawdy, wiedząc jaka jest wola Pańska odrzucimy Jezusa, to otrzymamy dużo surowszy wyrok niż ci, którzy  nie mieli możliwości poznać Pana (Łuk 12,48).
To że mamy możliwość poznać prawdę, że słuchamy jej, że wiemy kim jest Chrystus, że wiemy czego On oczekuje od nas, to sprawia że spoczywa na nas duża odpowiedzialność. I powinniśmy skłonić swoje serca do słuchania Pana, bo jeśli pozwolimy na to, by nasze serce był krnąbrne i buntownicze wobec Słowa Bożego, to nie pomoże nam najlepszy nauczyciel, najlepszy kościół. Judasz miał najlepszego z możliwych nauczycieli, a jednak i tak poszedł do piekła, bo miłował grzech.

Pan Jezus napomina Judasza mówi „zostaw ją” ona to czyni na mój pogrzeb”. Już czuje Pan oddech śmierci za swoimi plecami, niebawem zostanie złożony w ofierze, okrutnie zamordowany za grzechy nas wszystkich.
Czy oni wszyscy mają tego świadomość, czy Maria wie o tym? Nie wiemy tego, ale jedno jest pewne, namaszczenie Pana Jezusa jest swoistym pomnikiem Marii, który postawiła na Jego pogrzeb (Mk 14,9).
Zobacz, że w służbie dla Pana Jezusa są pewne priorytety. Wspomaganie ubogich jest jak najbardziej dobre i szlachetne, ale w tym czasie namszczenie Pana Jezusa było ważniejsze. Nieraz musimy wybierać miedzy dobrym, a lepszym. Chodząc blisko z Panem, dzięki Jego łasce mamy większe rozeznanie w tym co jest właściwe w danej chwili.
Zauważmy także, że czyn Marii nabrał większego znaczenia później, już po pogrzebie Pana Jezusa. Nieraz nasze działania w służbie Panu pierwotnie mogą okazywać się niewielkie, ale w przyszłości może się okazać, że nabiorą ogromnego znaczenia.


Dobrze obrazuje to pewna historia, historia zamurowanej Biblii


„Przed ponad stu laty, kiedy jeszcze nie było tunelu pod szczytem św. Gotarda w Alpach, podróżni udający się z Włoch do Szwajcarii i z powrotem musieli nadłożyć spory odcinek trudnej, stromej i okrężnej drogi. Szło się wtedy grupami.
Pewnego razu grupa murarzy z okolic Lugano wybrała się w drogę do środkowej Szwajcarii, istniały tam bowiem większe możliwości zarobkowe. W jednej z takich grup znajdował się młody człowiek imieniem Atonio. Rozmawiał on po drodze ze starszą już kobietą, która opowiadała mu o Panu Jezusie.
Atonio nie bardzo chciał jej słuchać. Na koniec podarowała mu pięknie oprawioną Biblię. Wziął ją, lecz jej nie czytał.
Kiedy dotarli do miasta Glarus, pomagał tam przy budowie wielkiego domu. Przy pracy przeklinał i drwił razem z kolegami.
Podczas tynkowania zauważył w murze dziurę. Naraz przyszło mu na myśl, żeby w tej dziurze zamurować Biblię, którą dostał. Pobiegł szybko po swoją torbę i powiedział o tym kolegom, mówiąc: "Popatrzcie, mam tutaj Biblię; zamuruję ją w tej dziurze". Wepchnął ją z trudem w niewielki otwór, po czym zamurował przy wtórze śmiechu kolegów. Po jakimś czasie wrócił do swej ojczyzny.
W roku 1861, dziesiątego maja wybuchł w Glarus wielki pożar, podczas którego spłonęło 490 domów. Miasto legło w ruinach, jednak po kilku latach przystąpiono do odbudowy.
Pewien mistrz murarski otrzymał zadanie odbudowy wielkiego domu, który był częściowo zniszczony. Człowiek ten, imieniem Jan, również pochodził z Włoch. Podczas prac murarskich zauważył w murze książkę, a kiedy ją wydostał, okazało się, że była to Biblia. Bardzo go to zdziwiło, skąd się tu wzięła w murze. Było to coś niezwykłego. On sam miał kiedyś swoją Biblię, którą mu odebrano. Teraz w wolnym czasie zaczął znów czytać znalezioną przez siebie Biblię. Nie rozumiał wszystkiego, co czytał, ale zagłębiał się w Ewangelię i Psalmy. Z nich nauczył się też modlić. I tak po niedługim czasie stało się dla niego jasne, że jest zgubionym grzesznikiem, lecz ze słów w Biblii wiedział, że Bóg go miłuje, a przez wiarę w Pana Jezusa otrzyma przebaczenie grzechów. Kiedy Jan powrócił jesienią do domu, do rodziny, opowiedział wszystkim dobrą nowinę o swym zbawieniu. Postarał się też o więcej egzemplarzy Biblii i w wolnym czasie obchodził okoliczne wioski roznosząc je ludziom, którzy pragnęli ją czytać. Rozpowszechniając w ten sposób ewangelię, dobrą nowinę, zaszedł w strony, w których mieszkał Atonio. Pewnego dnia postawił na jarmarku mały straganik i zaczął sprzedawać egzemplarze Biblii.
Przechodziło tamtędy kilku młodzieńców, wśród których znajdował się też Atonio. Kiedy zobaczył je na straganie zaraz powiedział do kolegów. "Ha! Biblie! Nie potrzebuję ich! Mógłbym pójść do Glarus, mam tam przecież jedną zamurowaną. Ciekaw jestem, czy sam diabeł potrafiłby ją stamtąd wydostać?"

Jan słysząc te słowa spojrzał na młodzieńca i zrozumiał, skąd wzięła się Biblia w murze, z którego sam ją wydostał. Rzekł więc do młodzieńca :"Bądź ostrożny, młody człowieku, szydzić jest łatwo, lecz co byś powiedział, gdybym ci pokazał tę Biblię?" Na to Atonio: "Nie oszukasz mnie! Ona była oznaczona, dlatego zaraz bym ją poznał. Idę o zakład, że nawet diabeł jej stamtąd nie wydostanie" Na te słowa Jan wyjął Biblię i rzekł: "Czy poznajesz ją, przyjacielu?" Atonio przystanął bez słowa poznając, że była to właśnie ta, którą sam zamurował. Jan zaś rzekł do niego: "Nie uczynił tego jednak diabeł, lecz Bóg, który sprawił to, abyś wiedział, że On istnieje i pragnie ciebie zbawić". Na te słowa Atonio wybuchnął całą nienawiścią, którą nosił w głębi serca wobec Boga. Sumienie w nim przemawiało, on jednak rzekł do kolegów. "Chodźcie, pokażemy mu, że tu nie miejsce na Jego pobożne stoisko". W parę sekund mały straganik się rozleciał. Jan został pobity, sprawcy zaś rozpierzchli się pośród tłumu ciekawskich Od tamtej pory Atonio stał się jeszcze większym wrogiem Boga.
Po pewnym czasie Atonio znowu pracował na budowie, gdzie podpiwszy sobie spadł z rusztowania i doznał poważnych obrażeń. Odwieziono go do szpitala. Jan dowiedział się o tym i odwiedził go w szpitalu. Serce Antonia było jednak niczym z kamienia, mimo że widział miłość Jana do siebie. Jan odwiedzał go nadal co tydzień i powoli, z początku z nudów, później z ciekawości Antonio zaczął czytać Biblię. Pewnego dnia natrafił na miejsce w Liście do Hebrajczyków 12,5 i te słowa uderzyły go. "Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego". Ponieważ uznał, że to pasuje zupełnie do jego przypadku, czytał dalej. Słowo Boże zaś, które kruszy skały, zaczęło działać w jego sercu. Po niedługim czasie uznał swoją winę i wyznał Bogu cały ciężar swych grzechów. Nauczył się też wierzyć z pełną ufnością W dzieło dokonane przez Pana Jezusa na krzyżu Golgoty. Jego dusza została uleczona z grzechu, lecz jego biodra pozostały unieruchomione od tego wypadku robót murarskich nie mógł już wykonywać, ale znalazła się dla niego inna praca. Później ożenił się z córką Jana. Jego teść był mu przyjacielem Antonio jest już teraz u Pana. Biblia, niegdyś zamurowana, jest dla jego wnuków najcenniejszym spadkiem”.



9.12.2016

Pokuta kluczem do Bożego błogosławieństwa Ks. Izajasza 58,1-12


Ile razy słyszeliśmy lub może doświadczyliśmy, że wołamy do Boga, a On jakby nie słyszy, jakby nie odpowiada. Jak często to pada z ust wielu ludzi, że modlą się, chodzą do kościoła, starają się jak tylko mogą, ale Bóg pozostaje głuchy. Czasami niemal cały dzień na klęczkach z modlitewnikiem w rękach, oddani wszelkiej religijnej gorliwości, a jednak wciąż nie widać działania Pana Boga. Jakby był jakiś daleki, obcy, jakby nasze sprawy Go nie interesowały, aż ciśnie się na usta pytanie, czy Jemu w ogóle na nas zależy, czy On jest, czy nas wysłuchuje? A jeśli jest, jeśli Mu na nas zależy, jeśli nas słucha dlaczego w naszym życiu układa się tak jak się układa? Dlaczego mamy tak wiele niepowodzeń, porażek, przygnębienia, niewysłuchanych modlitw, zniechęcenia oraz lęku i obaw w sercu.
Takie było doświadczenie Izraela w czasach Izajasza. Kult religijny Boga Jahwe trwał w najlepsze, ludzie modlili się, pościli, chodzili do świątyni, odprawiali ceremonie. Często byli w tym bardzo gorliwi i wydawało się, że są oddani Bogu. Jednak Bóg nie słuchał ich, nie reagował na ich oddanie i gorliwość religijną. Czego brakowało? Brakowało upamiętania, brakowało przeświadczenia o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.  
Co z tego, że modlili się cały dzień, co z tego że wzywali Pana, co z tego że chodzili do świątyni, czy czytali Biblię! Jak w tym samym czasie wykorzystywali swoich bliźnich okłamując lub oszukując ich. W ich sercu było pełno nienawiści i złości zamiast przebaczenia i miłości. Co z tego że pościli, brali udział w uroczystościach religijnych jak podczas tych praktyk ich serce ich myśli w ogóle nie były skupione na Bogu, na Jego chwale, nakierowane na przestrzeganie Jego przykazań. Ich serca nie były skupione na tym żeby szukać Boga, żeby się Jemu podobać, żeby prowadzić prawe pobożne życie, żeby uciekać od tego co jest obrzydliwe w oczach Pana.
Bóg nawet nakazał Izajaszowi by wydzierał się do ludu Izraela na całe gardło, że Panu Bogu przede wszystkim chodzi o pokutę, upamiętanie, odwrócenie się od grzechów. To się Bogu podoba, takich ludzi szuka Bóg, tych którzy rozdzierają przed Panem swoje serca, a nie szaty jak czytamy w Ks Joela
Joe 2:13  Rozdzierajcie swoje serca, a nie swoje szaty, i nawróćcie się do Pana, swojego Boga, gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i żal mu karania!
Prawdziwa pobożność która Bogu się podoba zaczyna się od mojego wnętrza, najpierw moje serce musi być zmienione by zostało zmienione całe moje życie, tak by Bóg był w nim uwielbiony. Najpierw moje serce musi być zmienione, by obecność na nabożeństwie, przebywanie z braćmi i siostrami stała się dla mnie największą rozkoszą. Najpierw moje serce musi być zmienione by modlitwa była dla mnie czasem społeczności z Bogiem i chwilą odpocznienia, a nie męczarnią i nudną praktyką religijną. Najpierw moje serce musi być zmienione bym w miłości bliźniego, pomocy potrzebującemu zaczął widzieć sens i możliwość służenia Bogu. Najpierw moje serce musi być zmienione by zbliżające się święta Bożego narodzenia były głównie czasem radości z przychodzącego na świat Zbawiciela, a nie wyłącznie pogonią po sklepach, jedzeniem i piciem.
Izraelici w swojej gorliwości religijnej myśleli, że Bóg nie dostrzeże ich grzechów, albo przymknie na nie oko, a może uda się im Go jakoś przekupić pomnażając swoje modlitwy, ofiary, czy posty. Jaki głupi i fałszywy wizerunek Boga wykiełkował w ich sercach, Boga który jest raczej bożkiem, bóstwem wyrysowanym na ludzkie podobieństwo na wzór pogańskich narodów. Boga którego można oszukać, coś przed nim ukryć, który karmi się ofiarami i ceremoniami zapominając o sprawiedliwości.  
Dzisiaj również wiele osób ma taki wizerunek Boga, „trochę religii, trochę kościoła, trochę modlitwy i w ten Pan Bóg będzie zadowolony i jeszcze będzie mi błogosławił, a także przymknie oko na moje grzechy”. „Na pewno nie zaszkodzi trochę religijności, a jeszcze pomoże, tylko oby nie za bardzo”.
Nie, taka pusta religijność nie tylko jest niewłaściwa, ale jest bezsensowna, bezcelowa, obraża również Boga, bo czyni z Niego kogoś kim On nie jest.
Tak wiec nie może nas dziwić, że jeśli ktoś w taki sposób postępuje z Bogiem, w sposób cyniczny i instrumentalny nie porzucając swoich grzechów, nie może być wysłuchany. W innym miejscu Bóg mówi do Izraela, choćbyście pomnożyli swoje modlitwy nie wysłucham was, bo na waszych rękach pełno, krwi, grzechu (Izaj 1,15).

Bóg mówi do swojego ludu chcecie Mojego błogosławieństwa? Chcecie by moje obietnice wypełniły się w waszym życiu? Chcecie mojej ochrony, Mojego prowadzenia, mojego uzdrowienia. Chcecie tego wszystkiego? To odwróćcie się od waszych grzechów. Odwróćcie się od wszelkiej niesprawiedliwości, a wtedy:
Izajasza 58:9 …będziesz wołał, Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie,
10  Gdy głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe,
11  I Pan będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają.
Jakie wspaniałe błogosławieństwo dla tych, którzy szczerze porzucają swój grzech, odwracając się od tego co Panu się nie podoba.
1.      Wtedy gdy będziemy wołać Pan nas wysłucha, w chwili niedoli przyjdzie nam z pomocą. Jak wspaniale wiedzieć, że mam Boga w niebie, Boga wszechmogącego który jest po mojej stronie i nie zostawi mnie w dzień, gdy będę szedł ciemną doliną. Nie zdarzy nam się wtedy to, co często słyszymy z ust ludzi, „wołam a Bóg nie odpowiada”. Dawid kiedyś powiedział że był młody i zestarzał się, ale nie widział żeby sprawiedliwy, ten który czci Pana  był przez Niego opuszczony (Ps 37,25).
2.      Będzie również On naszą tylną strażą i będzie chronił nas przed naszymi wrogami (w 8). Zapewni nam bezpieczeństwo takiego jakiego my sami nie jesteśmy sobie w stanie zapewnić. Ja rozumiem to w ten sposób, że nawet w chwilach prób i doświadczeń Bóg daje nam pokój i w końcu wyprowadza nas na prostą. Pamiętam, że gdy nawróciłem się miałem wiele długów i problemów w wyniku grzesznego życia jakie prowadziłem. Modliłem się do Pana w tej sprawie, błagałem i prosiłem, by wyprostował moje drogi i On uczynił to. Długi spłaciłem, pojednałem się ze starymi wrogami i otrzymałem od Pana zupełnie nowe życie. Wiele takich przykładów mógłbym tutaj przywołać. Wielu z was doświadczyło tego samego i wielu tych którzy porzucą swój grzech i przyjdą do Pana tego doświadczy.
3.      Inną obietnicą jest, że twoje światło wzejdzie w ciemności, a zmierzch będzie jak południe. Bóg sprawia w życiu tych, którzy z nim chodzą pewność i utwierdzenie w prawdzie, nawet  w obliczu ciemności i zła, niemoralności i braku rozeznania świata co jest słuszne i prawdziwe. Dzisiaj widzimy to jeszcze jaśniej jak światu się wszystko pokręciło i to co dobre nazywają złem, a co złe nazywają dobrem. Boży człowiek nie ma takich problemów, On wie jaka jest ścieżka prawdy, a Jego światłość, prawe życie, Boże błogosławieństwo błyszczy z daleka. I bezbożni to widzą, wiedzą że tam mieszka Boży prorok, Boży człowiek, że on zna prawdę, on jest jej pewny, on nie boi się o niej mówić, on nią żyje. On wie dokąd idzie i dokąd zmierza. Nawet w starości jego światłość będzie jak najlepszy czas dnia, a jego zejście ze świata wspaniałą chwilą spotkania z Panem i dniem zmartwychwstania. Wierze głęboko, że jeśli po Bożemu wychowujemy swoje potomstwo, to Pan obdarzy nas błogosławieństwem w tym względzie i sprawi, że będziemy dumni z naszych dzieci i zaoszczędzimy im w ich życiu wiele cierpień.
4.      I ostatnia obietnica, że Bóg będzie cię ciągle prowadził, dzień w dzień, będzie czuwał nad tobą swoją opatrznością, a Jego oko będzie skierowane na twoje życie, ku twojemu błogosławieństwu. Codziennie potrzebujemy opieki Pana i Jego prowadzenia, codziennie potrzebujemy Jego rad i Jego mądrości. Codziennie potrzebujemy Jego siły do podejmowania właściwych wyborów, wychowywania dzieci, bycia dobrym pracownikiem, synem, córką, obywatelem. Wszelkie nasze powodzenie zależy od Pana bez niego nic nie możemy uczynić. Szukajmy Go, ale szukajmy Go przede wszystkim rozdzierając swoje serce, a nie tylko szaty jak czynił to Izrael. Szukajmy Go szczerze, a nie obłudnie jak mamy tego przykład w dzisiejszym fragmencie.






4.12.2016

Równa zapłata Ew. Mateusza 19,30 – 20,16


Drodzy dzisiaj przyjrzymy się podobieństwu o pracownikach w winnicy. Zaczęliśmy od 30 wiersza 19 rozdz. bo widzimy wyraźnie że ten wiersz łączy się tym podobieństwem. Zresztą nasz Pan na podsumowanie swojego podobieństwa powtarza ten sam wiersz 20 rozdz. 16 wierszu
Mateusza 20:16  Tak będą ostatni pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
To krótkie zdanie Pana Jezusa może wydawać się niezrozumiałe i zawiłe, ale w rzeczywistości chodzi o proste przysłowie, że wszyscy otrzymają tyle samo. Zarówno ci którzy nawrócili się bardzo wcześnie i służyli Bogu bardzo długo jak i ci którzy nawrócili się w ostatniej chwili jak łotr na Krzyżu (Łuk 23,42), oni też otrzymają życie wieczne. Musimy zrozumieć że każdy z nas w oczach Bożych jest równy i u Boga nie ma uprzywilejowanych osób, ulubieńców, tych których Bóg traktuje w specjalny sposób. Jak wiemy Bóg nie ma względu na osobę. Nie darzy sympatią ludzi, czy gniewa się na nich z powodu swoich kaprysów. Jeśli obdarza życiem wiecznym, to czyni to na podstawie swojej łaski. Jeśli wylewa gniew, to czyni to w wyniku swojej świętości i sprawiedliwości.
Wieczerza pańska którą dzisiaj obchodzimy jest dobrym czasem, by to sobie przypominać, że wszyscy przed Bogiem jesteśmy równi, że wszyscy jesteśmy jak ten nędzarz i żebrak z ewangelii Łukasza z 16 rodz. który leżał owrzodziały u wrót bogacza. Wszyscy jesteśmy żebrakami Bożej łaski, wszyscy zostaliśmy zbawieni w ten sam sposób, przez wiarę w Jezusa Chrystusa i wszyscy otrzymaliśmy to samo życie wieczne, z tego samego źródła.

Znaczenie podobieństwa
Tak więc przejdźmy teraz do naszego podobieństwa.
Pan Jezus mówi, że Królestwo niebios podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem najmować robotników do swej winnicy (w 1). W Palestynie w tamtym okresie nie było to nic niezwykłego, ot normalny zwyczajny dzień gospodarza. Wprawdzie miał swoich pracowników, ale w czasie zbiorów w winnicy musiał zatrudniać jeszcze kolejnych tzw. sezonową siłę roboczą. Było to konieczne, bo gdy grona dojrzewały w końcu września, zaraz potem następował okres deszczowy. Kto nie zdążył w tym krótkim przedziale czasu zebrać plonów z winnicy niechybnie je stracił. Dlatego każdy robotnik w tym okresie był niemal na wagę złota. Jak byłem dorastającym chłopakiem chodziłem na zarobek do różnych gospodarzy w okresie żniw i pamiętam, że jak były sianokosy i siano wyschło na polach, to trzeba było koniecznie je zwieźć do stodoły jak najszybciej w ciągu kilku dni, by deszcz nie zapadał. Wtedy praca trwała od wczesnych godzin rannych do bardzo późnych godzin wieczornych. To było istne wariactwo, byle szybciej, byle więcej i byle zdążyć przed deszczem.
I tutaj nasz gospodarz wyrusza wczesnym rankiem około godz. 5 – 6 na rynek miejski gdzie gromadzili się pracownicy którzy chcieli podjąć pracę. Tam najmuje tych którzy czekali.
Umówił się z robotnikami na stawkę jednego denara za cały dzień pracy. Była to przeciętna dniówka robotnika w tamtym czasie. Gdybyśmy chcieli to odnieść do dzisiejszych wartości, to byłoby to około sto złotych, może trochę ponad sto.
Następnie ten sam gospodarz wybrał się znowu na rynek by zatrudnić tych, którzy tam stali o godz. 9, wtedy kiedy poprzedni pracownicy już kilka godzin pracowali w winnicy. Im obiecał, że uczciwie się z nimi rozliczy, gdy podejmą się oferowanej pracy.
Później to samo uczynił w południe i zatrudnił tych, którzy nie mieli zajęcia. Zrobił to także o godz. 15 i uczynił tak też o godz. 17, jedną godzinę przez zakończeniem pracy.
Tak więc ten gospodarz zatrudniał ludzi przez cały dzień, o różnych porach. Z pierwszymi umówił się na denara z poprzednimi umówił się na uczciwa zapłatę.
Gdy dzień się zakończył nadszedł czas rozliczeń, tak nakazywało prawo (Kpł 19,13). Gospodarz zlecił wypłatę zarządcy Najpierw wezwano tych, którzy pracowali najkrócej, jedną godzinę i zarządca wręczył im całego denara, później kolejnych i zapłacił im tak samo. Wszyscy otrzymali taką samą zapłatę. Tyle ile oni potrzebowali na życie, gospodarz zaspokoił ich potrzeby.
Czy zapłata według ludzkich standardów była sprawiedliwa? Czy ci którzy pracowali najkrócej zasłużyli na taką samą zapłatę jak ci którzy pracowali dłużej? Nie, to jest właśnie łaska, miłosierdzie gospodarza, chciał im dać denara, tyle ile tamtym i dał.
Teraz podeszli ci którzy pracowali cały dzień, wiedząc o tym, że tamci chociaż krócej od nich pracowali otrzymali tyle na ile ci pierwsi umówili się z gospodarzem. No, ale teraz doszli do wniosku, że skoro tamci dostali po denarze, to ich pierwotna umowa z gospodarzem już jest nieważna. Muszą dostać więcej (w 10), przecież trudzili się dłużej, napracowali ciężej. Z pewnością byli bardzo podekscytowani stojąc przed zarządcą, spodziewali się sporej zapłaty. A tymczasem otrzymali tyle na ile umówili się z gospodarzem, jednego denara. Tyle samo jak ci, co pracowali godzinę. I co? Rozczarowanie, rozgoryczenie, ich oczekiwania były tak duże, że  nie byli w stanie ukryć swego rozżalenia.
Szemrali przeciwko gospodarzowi, narzekali na niego, poczuli się przez niego oszukani, skrzywdzeni.
Gospodarz jednak odpowiedział im w bardzo prosty i mądry sposób. Powiedział, czy nie na denara się ze mną umówiliście (13-14)? Czy nie taką stawkę wam obiecałem? Skoro wtedy kiedy się dogadaliśmy byliście zadowoleni, dlaczego teraz jesteście niezadowoleni? Przecież otrzymaliście tyle, ile wam obiecałem. Dlaczego macie do mnie pretensje o to, jak ja rozporządzam swoim majątkiem? Dlaczego się złościcie, gdy ja jestem dobry ( 15)?
Prawdziwym problemem tych ludzi nie było to, że gospodarz ich oszukał jak twierdzili, bo nie oszukał, albo to, że tamci otrzymali tyle samo co oni. Prawdziwym problemem była zawiść i zazdrość.
Jakiś czas temu oglądałem stary polski film, gdy pewien lubiany człowiek w wiosce mający wielu przyjaciół wygrał milion w totolotka. Zrobił wielką imprezę dla znajomych i sąsiadów i zajął się organizowaniem swojego życia. Wyremontował dom, kupił ciągnik do uprawy roli, dokupił ziemi. Ale ci sąsiedzi, już nie byli mu tacy przychylni jak wcześniej, teraz uważali go za wroga tylko z tego powodu, że miał więcej od nich.
Zawiść i zazdrość, to była prawdziwa przyczyna ich niezadowolenia.
Teraz spróbujmy wyjaśnić o co chodzi w tym podobieństwie, co to znaczy, że ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi? Co to znaczy, że wszyscy otrzymali tyle samo?
Gospodarzem w tym podobieństwie jest Bóg, winnica to Jego królestwo, Królestwo Boże. Pracownicy zatrudnieni do pracy w winnicy, to ludzie którzy zostali przez Boga powołani do zbawienia. Jedni zostali powołani bardzo wcześnie, może jak byli młodzi i pracują już w Bożej winnicy bardzo długo. Od wielu lat służą Bogu w Jego Królestwie, niektórzy 50, 60, a może nawet więcej. Inni pracownicy ci pracujący krótko, to osoby które nawróciły się późno lub nie miały okazji długo służyć Panu, bo ich życie rychło się zakończyło, albo zostali powołani przed samym przyjściem Zbawiciela. Więc w stosunku do tych co służyli Bogu od dziesięcioleci, służba tych drugich była bardzo krótka
Wieczór to chwila zapłaty, to wieczność, to dzień kiedy wejdziemy do odpocznienia naszego Pana, to moment kiedy otrzymamy naszą nagrodę. To chwila kiedy po jednym dniu pracy, życia które szybko mija wejdziemy do Królestwa które nie będzie zniszczone nigdy.
 Zarządca zaś dający wypłatę, to Pan Jezus Chrystus. On wszystkim tym, którzy trudzili się w Jego królestwie wypłaci nagrodę.
I wszyscy ci którzy niezależnie od tego w jakiej chwili zostaną powołani otrzymają życie wieczne. Czy to jest sprawiedliwe by ktoś, kto nawrócił się jako młody człowiek i przez całe swoje życie służył Panu dożywając 100 lat, otrzymał tyle samo co jakiś przestępca, który przez całe życie żył bezbożnie i nawrócił się niemalże na łożu śmierci, albo dosłownie na łożu śmierci? Z ludzkiej perspektywy jest niesprawiedliwe, niezrozumiałe. Ale Bóg jest wspaniały, jest miłosierny, dobry, łaskawy i wszystkim tym, którzy uwierzyli w Chrystusa chce okazać miłosierdzie w takim samym stopniu.
Przecież wszyscy zasługiwaliśmy na potępienie, Nikt z nas nie był godny i nie jest godny tego, by Bóg okazał mu łaskę. Jak mówi Ks. Izajasza
Izajasz 64:6  …wszyscy staliśmy się podobni do tego, co nieczyste, a wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona, wszyscy więdniemy jak liść, a nasze przewinienia porywają nas jak wiatr.
To co zrobił Bóg w tej przypowieści to łaska w czystej postaci.

Życie wieczne to dar
I musimy zrozumieć, że podobieństwo to ma szerszy kontekst. Kontekstem dla tego podobieństwa jest to, co Pan Jezus wcześniej mówił do apostołów, że ciężko bogaczowi wejść do Królestwa Bożego (Mat 19,23). Powiedział to na przykładzie bogatego młodzieńca, który nie chciał zostawić swoich majętności i pójść za Chrystusem. Wtedy Piotr zapytał się Pana co uczniowie będą mieć za to, że poszli za Jezusem (Mat 19,27).
Bogacz, który nie chciał zostawić swoich pieniędzy wciąż miał swoje pieniądze. A co my będziemy mieć, niektórzy opuścili swoje domy, swoją pracę, ich wcześniejsze wykształcenie straciło na znaczeniu, pozostawili  swoje rodziny.
To jest ta grupa, która została powołana o 6 rano. Apostołowie poświęcili całe życie w dosłownym sensie dla Królestwa Bożego. Znaczna większość apostołów po wieloletniej wiernej służbie Chrystusowi w sposób męczeński straciła życie. Prawdopodobnie tylko apostoł Jan zmarł śmiercią naturalną.
I zanim apostołowie pojęli, że nagroda która otrzymają nie polega na zapracowaniu sobie, ale na łasce, minęło wiele czasu. Oni ciągle myślą o pierwszych miejscach i zaszczytach w Królestwie Bożym (Mat 18,1). Niekiedy kłócą się o to (Łuk 22,24-27), przypomnijmy sobie matkę synów Zebedeuszowych, która przyszła do Pana Jezusa załatwiać najważniejsze stanowiska dla Jakuba i Jana (Mat 20,21). Nawet przed samą śmiercią Pana Jezusa, przy stole podczas ostatniej wieczerzy spierali się o to, kto jest ważniejszy (Łuk 22,24). I przed tym podobieństwem oni pytają się Pana, co będziemy mieć? Wciąż myślą w sposób ziemski, choć samo pytanie o nagrodę nie jest pozbawione sensu. To jednak w mniemaniu uczniów będą mieć pewnie więcej niż inni, którzy tak nie poświęcili się, którzy później zostali powołani, mniej pracowali, mniej cierpieli. W tym pytaniu „co będziemy mieć”, gdzieś przebija się ta chęć górowania nad innymi, rywalizacji, dążenie do zaszczytów, zasiadanie po prawicy i lewicy Pana Jezusa.
Więc Pan Jezus kieruje do nich to podobieństwo, że Królestwo Boże nie polega na tych samych wartościach jakimi kieruje się świat. Nie powinniśmy o Królestwie Bożym myśleć w kategoriach, zaszczytów, stanowisk, lepszej zapłaty od innych. Nie powinniśmy uważać, że jesteśmy lub będziemy ważniejsi od innych w Bożym Królestwie, bo może wcześniej się nawróciliśmy, czy bardziej poświęcamy dla Pana Jezusa. Nie, Królestwo Boże na tym nie polega. Królestwo Boże to Królestwo łaski. Życie wieczne to coś, na co nie możemy zapracować. Życie wieczne to Boży dar, który Bóg udziela według suwerennej swojej woli i udziela go niezależnie od uczynków, ludzkich starań, naszego poświęcenia i naszej religijności, a wyłącznie na podstawie wiary w Chrystusa.
Życie wieczne to nie jest kwestia tego kiedy zostałeś przez Boga powołany do Jego Królestwa, czy o 6 godz., na początku swego życia, czy w środku, czy u schyłku. Bóg postanowił przez Pana naszego Jezusa Chrystusa dać wszystkim życie wieczne, nawet tym, którzy nawrócą się na łożu śmierci. Nawet tym, którzy przez całe życie oddawali się grzechowi, ale gdy nastał ich koniec zostali zdjęci bojaźnią Bożą i została im okazana Boża łaska. Niektórzy twierdzą, że pod koniec swojego życia nawrócił się w więzieniu Hitlerowski zbrodniarz Rudolf Höss, komendant obozu w Oświęcimiu Auswitch Birkenau. Ostatnie jego słowa przed wykonaniem wyroku śmierci były prośbą o przebaczenie u Boga u ludzi i u Narodu Polskiego. Nie wiem czy on naprawdę się nawrócił, czy nie. Nie mnie to oceniać. Ale gdyby ktoś taki znalazł się w niebie czy byłbyś zdziwiony? Czy mielibyśmy do Boga pretensję i przekonanie, że to jest  niesprawiedliwe? Czy mielibyśmy postawę, że to jest niesprawiedliwe, gdyby ofiary tego hitlerowskiego oprawcy poszły do piekła, a on przez wiarę w Chrystusa znalazł się w niebie?
Musimy powiedzieć, że Boża łaska wykracza poza ludzkie zrozumienie. Bóg chce dać tym, którzy uwierzą w Chrystusa życie wieczne. I jest gotowy przebaczyć grzechy choćby największemu grzesznikowi nawet na łożu śmierci jeśli się upamięta i szczerze będzie żałował za swoje grzechy.
I choć przyjmujemy Bożą łaskę, to nawet w Kościele nie do końca rozumiemy jej głębie i próbujemy w niej doszukiwać się ludzkiej sprawiedliwości, jak czynili to pracownicy winnicy oburzając się, że ci którzy mniej pracowali otrzymali taką samą zapłatę. Widzimy również , że Bóg przez swoją  łaskę daje to, co obiecał i o wiele więcej, gdy  ci ostatni otrzymali tą samą obfitość Bożego błogosławieństwa.

Taka sama wartość życia wiecznego
To więc teraz ktoś mógłby zapytać, a co z nagrodami? Czy to znaczy że w ogóle nie będzie nagród w niebie, za służbę wytrwałość i poświęcenie? Co z tymi którzy pracowali więcej, poświęcali się bardziej, modlili się dłużej, służyli gorliwiej?
Po prostu musimy zrozumieć, że Pan Jezus tutaj tym się nie zajmuje. On mówi, że każde życie wieczne jakie otrzymają ci którzy za Nim poszli ma taka samą wartość. Tutaj chodzi o równość życia wiecznego.
 Nie ma lepszych zbawionych i gorszych zbawionych. Nie ma dwóch klas zbawionych jak wierzą np. Świadkowie Jehowy. Oni wierzą że jest klasa niebiańska tzw. 144 tys. i ci znajdują się w niebie służąc przed obliczem Bożym i ich życie wieczne jest lepsze i bardziej wartościowe niż innych. I jest również klasa zbawionych żyjących na ziemi, wprawdzie też zabawieni, ale jakość tego zbawienia jest trochę gorsza.
Nie ma czegoś takiego, wszyscy będziemy w domu Ojca gdzie wiele jest mieszkań (Jana 14,2). Wszyscy jesteśmy dziedzicami Bożymi i współdziedzicami Chrystusa (Rzym 8,17). Wszyscy jesteśmy na uczcie baranka i bierzemy udział w Jego weselu. Wszyscy jesteśmy świętym kapłaństwem Boga i wszyscy z tego samego źródła duchowego pijemy.
Jeśli chodzi o życie wieczne jest tutaj równość. Gospodarz zapłacił wszystkim tak samo.
Wprawdzie nagrody jakieś będą, ale Biblia nigdzie dokładnie nie mówi o szczegółach tych nagród. Nie wiemy dokładnie co to za nagrody. Jedno jest pewne, nagrody które otrzymają ci którzy pracowali bardziej i więcej w żaden sposób nie sprawią, że ci którzy ich nie otrzymają będą mieli gorszą jakość życia wiecznego. 
Ale wszyscy co otrzymują życie wieczne mają tą sama jakość pełni życia. Zarówno prosty brat, czy siostra w Zborze jak i wielki ewangelista gromadzący na kampaniach ewangelizacyjnych tysiące osób. Nie ma lepszych i gorszych w Bożym Królestwie wszyscy są również ważni i potrzebni.

Suwerenność Boga
Są jeszcze inne pośrednie prawdy w tym podobieństwie na które warto zwrócić uwagę. choć nimi dzisiaj nie będziemy się zajmować tak szeroko.
Zobaczmy, że do życia wiecznego człowiek nie powołuje się sam. Gospodarz o każdej godzinie jechał na rynek i brał tych, którzy byli przygotowani do pracy. To Bóg powołuje człowieka do Królestwa Bożego, to On wybiera, to On daje prace w winnicy, to On zbawia.
Ew. Jana w sposób szczególny wyjaśnia nam te prawdy „kogo Ojciec nie pociągnie nikt nie może przyjść do mnie”, mówił Pan Jezus (J 6,44).

Wszyscy pracują
Następna prawda jaką widzimy w tym podobieństwie, to że wszyscy pracują w Bożym Królestwie. Nie ma lenistwa, bezczynności. Każdy wierzący, jeśli jest naprawdę wierzący będzie odznaczał się uczynkami płynącymi z wiary. Prawdziwa wiara w Chrystusa przynosi owoce upamiętania. Jedna z zasad reformacyjnych brzmiała „sola fides nunquam sola” „sama wiara nigdy sama”. Zbawienie jest z wiary, ale prowadzi do pobożnego i bogobojnego życia.

Bóg wciąż powołuje
I ostatnia rzecz na którą możemy zwrócić uwagę w naszym tekście to, to że Bóg wciąż powołuje do swojej winnicy do Królestwa Bożego. Wierzę, że Bóg będzie powoływał ludzi do ostatniego dnia przed przyjściem Pana jak gospodarz w naszej winnicy. Byli tacy których powołał na ostatnią godzinę przez zakończeniem dnia pracy. Łaska wciąż trwa, ewangelia wciąż jest głoszona, teraz już po całym świecie. Wciąż nawracają się ludzie i Bóg powołuje nowych. Aż nadejdzie dzień żniwa, dzień wypłaty. Wtedy praca zostanie przerwana, drzwi łaski zamkną się i nastanie wesele branka.
Jeśli zostaliśmy powołani do pracy przy pańskiej winnicy do życia wiecznego, nie bójmy się o swoją przyszłość, pełną zapłatę otrzymamy. Dziękujmy również Bogu za Jego łaskę, jego dobroć, błogosławieństwo i obietnice mające wieczną pieczęć.
Jeśli jednak nie zostaliśmy powołani, nie rozumiemy tych wszystkich rzeczy, nie tęsknimy za spotkaniem z Panem, to wzywam: przyjdź pracuj w Pańskiej winnicy, uwierz w Chrystusa, a zapłata twoja będzie obfita.
  

Łączna liczba wyświetleń