15.12.2018

Emanuel - Bóg z nami Ew. Mateusza 1,18-25



Drodzy, ludzkość miała wiele niezwykłych porodów, jednym z takich porodów było przyjście na świat w 1997 roku w Stanach Zjednoczonych siedmioraczków. Były to pierwsze siedmioraczki w znanej ludzkości historii. Wszystkie dzieci były na tyle zdrowe i silne że przeżyły i do dzisiaj mają się dobrze. Wyobraźmy to sobie, jak urodzą się bliźnięta mamy zwyczaj mówić szczęście razy dwa, a tutaj szczęście razy 7.
Ale nawet tak wielkie wydarzenie jak poród siedmioraczków nie jest tak wspaniałe i tak znaczące dla ludzkości, jak Boże narodzenie, jak narodzenie Boga z dziewiczy.
Żyjemy w czasach kiedy wielokrotnie narodzenie z dziewicy jest obiektem żartów, niedowierzania lub kpin, ale jeśli Pan Jezus nie urodził się z dziewicy, nie został poczęty w całkowicie cudowny sposób, to nie może być Bogiem a tym bardziej „Bogiem z nami”. Boże narodzenie tylko wtedy jest Bożym narodzeniem kiedy wierzymy w dziewicze poczęcie. Jeśli w nie, nie wierzymy równie dobrze te święta możemy nazwać świętami zimowymi, świętem Mikołaja, gwiazdką czy czymkolwiek innym.
To właśnie dziewicze poczęcie za sprawą Ducha Św. sprawia że mamy tutaj do czynienia z czymś wyjątkowym. I wigilia, choinka, obdarowywanie się prezentami i cała nasza świąteczna uroczystość ma za zadanie tylko ten fakt podkreślić. Jeśli podczas świątecznego zabiegania stracimy z oczu naszego solenizanta, to stracimy to co najważniejsze.  
Pewnie wielu z nas o tym wie, ale to powtórzę, że w Świętach Bożego narodzenia nie chodzi głównie, o jedzenie, prezenty, choinkę zakupy, światełka, ale chodzi o Pana Jezusa Chrystusa. Chodzi o to, że druga osoba Trójcy Świętej, odwieczny Boży Syn, ten który zawsze był w niebie z Ojcem, teraz przez moc Ducha Świętego staje się człowiekiem. Pamiętam jaki był dla mnie kiedyś szok, gdy dowiedziałem się że początek Chrystusa, nie był podczas Jego narodzin.  Pan Jezus podczas poczęcia za sprawą Ducha Św., przyjął jedynie ludzkie ciało, „Słowo stało się ciałem”. Ale zanim to się stało, Pan Jezus istniał, był w niebie, mieszkał z Ojcem jak w kolędzie „oj maluśki, maluśki” śpiewamy
Cy nie lepiej by tobie, by Tobie siedzieć było w niebie
Wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie.
Ale Pan Jezus nie pozostał w niebie, tylko przyszedł do nas, upodobnił się do nas, narodził się jak każdy z nas, by stać się Zbawicielem Świata.
Czasami ludzie mówią, że nikt nie wie jak tam jest, bo nikt stamtąd nie wrócił. Ale to nie jest prawda, Jezus wiedział jak tam jest i On przyszedł stamtąd, przyszedł do nas z nieba, by powiedzieć nam o swoim Ojcu i o tym jak zostać zbawionym.
Anioł we śnie powiedział do Józefa. Józefie nie lękaj się przyjąć żonę swoją Marię, bo Ona poczęła z Ducha Św. i urodzi syna i nadasz mu imię Jezus: albowiem On zbawi lud swój od grzechów Jego (20-21 wiersz).
Główny cel pojawienia się na ziemi Jezusa Chrystusa, to zbawienie ludzkości. Zbawienie dla każdego człowieka który w niego uwierzy. Imię jakie miał nadać Józef przyszłemu Zbawicielowi to „Jezus” hebrajskie „Jeszusa”, co oznacza Bóg jest Zbawieniem.
Słowo Zbawiciel dzisiaj wielu osobom niewiele mówi, bo osłuchaliśmy się go i traktujemy je bardzo religijne, ale dosłownie znaczy ono „uratować, wyratować, ocalić od zniszczenia, to więc pan Jezus narodził się, by nas uratować, ocalić od zniszczenia.
A co nam takiego zagrażało lub zagraża, że Bóg musiał posłać swojego Syna, by przyszedł nas uratować.
Zwróćmy uwagę na 21 wiersz 1 rozdz. Ewangelii Mateusza
Mateusza 1:21  A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego.
  Pismo Święte mówi, że tym zagrożeniem jest grzech, Jezus przyszedł by uratować nas od naszych grzechów. Grzech to jest najstraszniejsza rzecz jaka kiedykolwiek spotkała ludzkość. Nie przydarzyło się ludzkości i nam nic gorszego jak grzech właśnie. Pomyślmy chwilę, wszystkie wojny na świcie, nienawiść, złość, rozbite cierpiące rodziny, choroby, głód, nałogi, morderstwa, gwałty, brak współczucia, brak litości, obojętność i wszystko co zła, a ostatecznie śmierć,  to rezultat grzechu. I nie ma człowieka który by nie grzeszył, wszyscy ludzie przed Bogiem są grzesznikami, choćby byli najbardziej dobrzy, najbardziej święci, najbardziej sprawiedliwi, też są winni swojego grzechu jak powiedział w Piśmie Św. apostoł Paweł że wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rzymian 3,23). Tylko jeden człowiek nigdy nie popełnił żadnego grzechu, nigdy nie zrobił niczego złego, to właśnie Pan Jezus Chrystus.   Grzech spowodował jeszcze jedną straszną rzecz, oddzielił nas od Boga.  W Ks. Proroka Izajasza który przepowiadał narodzenie Pana Jezusa jest napisane tak:
Izajasza 59:2  Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy.
Jak widzimy z powodu naszych grzechów nie możemy być blisko Boga, nie możemy cieszyć się Jego błogosławieństwem i nie chce On odpowiadać na nasze modlitwy. W liście Apostoła Pawła do Rzymian jest powiedziane w 6 rodz. 23 wierszu, że ostatecznie zapłatą za grzech jest śmierć. I nie tylko chodzi o śmierć fizyczną, ale o śmierć wieczną. Jeśli człowiek umrze we własnych grzechach, to będzie wiecznie oddzielony od Boga, potępiony na wieki w piekle.
Jednak Bóg jest dobry i pełen miłości, nie chce potępienia żadnego człowieka. On pragnie przebaczyć winy każdemu dlatego wysłał nam Zbawiciela. Posłał na ziemie swojego syna, by ocalił nas od potępienia, które zagraża każdemu z nas. Przebaczenie jest możliwe, bo Pan Jezus nie tylko się narodził w cudowny sposób, nie tylko żył bezgrzesznym życiem, nie tylko czynił cuda, uzdrawiał i podnosił z martwych, ale przede wszystkim wypełnił to, co było najważniejszym celem Jego misji, zmarł męczeńską śmiercią na Krzyżu golgoty za nasze grzechy i zmartwychwstał. Śmierć i zdrada Judasza nie zaskoczyły Pana Jezusa, On od początku mówił, że nie przyszedł aby Mu służono, ale by służyć i oddać życie swoje na okup za wielu (Mat 20,28).  Chodzi o to, że Bóg pozwolił na to, żeby On, Syn Boży, Bóg Człowiek został okrutnie  zabity i w ten sposób stał się ofiarą za nasz grzech. Pamiętamy? Gdy Jan Chrzciciel go zobaczył pierwszy raz, to powiedział oto baranek Boży, który gładzi grzechy świata (J 1,29), Jezus gładzi grzechy świata. Ale zgładzenie grzechów nie dzieje się automatycznie, to nie jest tak, że Jak Pan Jezus umarł za grzechy świata, to od razu wszyscy idą do nieba. Pismo Św. mówi, że jeśli chcemy dostąpić przebaczenia grzechów, to musimy w Chrystusa uwierzyć (J 3,16). Nie chodzi o taką wiarę, że wiem że On istniał, czy istnieje, czy to, że narodził się, czy umarł na Krzyżu albo zmartwychwstał. Chodzi o wiarę która pociąga za sobą przyznanie się do grzechów przed Bogiem, odwrócenie od nich i oddanie się Chrystusowi. Jedno z najstarszych chrześcijańskich wyznań wiary to wyznać, że „Jezus jest moim Panem”. Chodzi o wiarę która sprawia, że stajemy się uczniami Jezusa Chrystusa, o takich Pismo Św. mówi że są chrześcijanami. Tylko taka wiara daje nam przebaczenie grzechów i życie wieczne. W chwili gdy uwierzymy w Chrystusa, kara która należała się nam za grzechy zostanie zaliczona na jego konto. Pismo Św. nazywa to łaską, że Bóg przebacza nam grzechy z łaski przez wiarę w Jezusa. Nie można na zbawienie zasłużyć własnymi uczynkami, własną gorliwością religijną, chodzeniem do takiego czy innego kościoła, jest tylko jedna droga do życia wiecznego! Pan Jezus powiedział, Ja jestem droga prawda i żywot i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie (J 14,6). A innym razem powiedział mając na myśli przebaczenie grzechów „Pójdźcie do mnie wszyscy którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja dam wam odpocznienie” (Mat 11,28).
Droga do życia wiecznego jest przez wiarę w Jezusa i tylko przez wiarę w Jezusa jak powiedział ap. Piotr w swoim kazaniu wygłoszonym w 4 rozdz. Dziejów apostolskich, że jest tylko jedno imię pod niebem dane ludziom przez które możemy być zbawieni, to Imię Pana Jezusa.
To nie przypadek że Jezus urodził się w Betlejem,  że nie było dla nich miejsca w gospodzie, że te okoliczności Jego narodzin były cudowne, ale to wszystko się stało, by wypełniło się Słowo Boże zapowiadane przez proroka Izajasza na ponad 700 lat przed Jego narodzinami, że Pana pocznie Syna i nazwą go imieniem Immanuel, co się wykłada Bóg z nami (w 23).
To jest najcudowniejsza wieść we wszechświecie, to jest prawdziwa dobra nowina, to jest Ewangelia, to jest sens Bożego narodzenia, że Bóg w Chrystusie chce być z nami, chce nam przebaczyć, że posłał swojego syna, by nikt z nas nie zginął. Ale od nas zależy, czy go przyjmiemy czy go odrzucimy. Jeśli Go przyjmiemy to przejdziemy ze śmierci do żywota, jeśli go odrzucimy to w dzień sądu zostaniemy potępieni. Jak przyjąć Jezusa, należy pomodlić się do Niego, On zmartwychwstał i żyje, by każdy kto Go wzywa dostąpił przebaczenia. Boże narodzenie to dobry czas, by na nowo się zastanowić kim jest dla mnie Jezus Chrystus, czy jest moim Panem, moim Zbawicielem, czy wyłącznie jakąś postacią historyczną lub religijną. Niech Boże narodzenie będzie dla nas Bożym narodzeniem, a wigilia czasem kiedy wspominamy przyjście na świat Zbawiciela.

13.12.2018

Aniołowie sługami Bożymi w dziele zbawienia



Drodzy nie sposób nie zauważyć, że w wielu ważnych wydarzeniach biblijnych brali udział Boży posłańcy, aniołowie. W Biblii jest 278 odniesień do aniołów, a jednak często ignorujemy ten fakt i bardziej ludzie są skupieni na demonach niż aniołach. Przynosili oni wieści od Boga, byli wykonawcami Bożego sądu lub wspierali wierzących w podążaniu za Chrystusem. Aniołowie zapowiadali np. przyjście na świat Jana chrzciciela. Czytamy o tym w Ew. Łukasza, że gdy Zachariasz wszedł do świątyni spełnić swoje obowiązki kapłańskie to:
Łukasza 1:11  Wtem ukazał się mu anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzidlanego.
12  I zatrwożył się Zachariasz na jego widok, i lęk go ogarnął.
13  Anioł zaś rzekł do niego: Nie bój się, Zachariaszu, bo wysłuchana została modlitwa twoja, i żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan.
Później zapowiadali przyjście na świat naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa
Łukasza 1:26  A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret,
27  Do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria.
28  I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami.
Byli również obecni przy śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa
Mateusza 28:1  A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób.
2  I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim.
3  A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg.
4  A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi.
5  Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego.
6  Nie ma go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział; chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.
Aniołowie pomagali także kościołowi w podążaniu za Jezusem
Dzieje Apostolskie 12:5  Strzeżono tedy Piotra w więzieniu; zbór zaś modlił się nieustannie za niego do Boga.
6  Owej nocy, gdy Herod miał go już wyprowadzić, Piotr, skuty dwoma łańcuchami, spał między dwoma żołnierzami, strażnicy zaś przed drzwiami strzegli więzienia.
7  Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi; trąciwszy zaś Piotra w bok, obudził go, mówiąc: Wstań prędko! I opadły łańcuchy z jego rąk.
8  I rzekł anioł do niego: Opasz się i włóż sandały swoje. I uczynił tak. I rzecze mu: Narzuć na siebie płaszcz swój i pójdź za mną.
Słowo Boże uczy nas że w niebie jest niezliczona ilość aniołów, którzy wielbią i wywyższają Boga oraz pomagają w realizacji dzieła Zbawiania (Obj 5,11).
To co jest naprawdę pocieszające i podnoszące na duchu, to, to że jednym z zadań aniołów jest pomaganie wierzącym w ich podążaniu za Chrystusem.
W kontekście wypowiedzi kim jest Pan Jezus Chrystus, autor listu do hebrajczyków tak napisał o aniołach:
Hebrajczyków 1:14  Czy nie są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia?
Najczęściej służby aniołów nie widzimy, bo są duchami, a duch nie ma ciała i jest nie widoczny dla naszych oczu. Jednak one są i jak czytamy służą z nakazu Bożego tym, którzy mają dostąpić zbawienia. Służą nam w różnych kontekstach, mogą przychodzić nam z pomocą gdy jest nam ciężko i potrzebujemy wzmocnienia od Boga jak czytamy o Jezusie, że przed Jego śmiercią, anioł umacniał go. Mogą nam służyć ratując nas z różnych opresji jak anioł wyratował Piotra z więzienia. Pomagają nam także pełnić Boże dzieło, zwiastować ewangelię i służyć dla królestwa Bożego. Aniołowie w niebie radują się gdy nawraca się choćby jeden grzesznik  (Łuk 15,10). W tren sposób widać że biorą czynny udział w naszym zbawieniu.
W Psalmie 34 wierszu 8 jest powiedziane, że Bóg otacza anielską ochroną, tych którzy się go boją, to znaczy wierzą w Niego i są Mu posłuszni.
Natomiast w Psalmie 91 czytamy
Psalm 91:11  Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
12  Na rękach nosić cię będą, Byś nie uraził o kamień nogi swojej.
To przypomina mi historię z książki Johna Patona, „Misjonarz wśród kanibali”. John był misjonarzem na Nowych Hebrydach, to jest sieć wysp na Pacyfiku i opowiadał o tym jak któregoś dnia, tubylcy, dzikie plemiona tamtego rejonu zeszli się i otoczyli ich dom. A John wraz z żoną gorliwie modlił się do Pana. W pewnym momencie tak jak się pojawili, tak szybko się rozeszli. Przez długi czas John zastanawiał się co spowodowało ich odejście. Odpowiedź otrzymał po około roku, gdy nawrócił się wódz plemienia, powiedział On, że odejście napastników było spowodowane tym, że dom Johna był otoczony setkami wysokich mężczyzn, którzy mieli lśniące ubrania. Wygląda na to, że Bóg posłał swoich aniołów, by uratować swojego sługę podobnie jak w przypadku Elizeusza.
Kiedyś mój przyjaciel Marek, opowiadał mi w jak we wspaniały sposób Bóg pomógł mu. Miał ciężki czas w swoim życiu i wiele problemów. Poszedł do lasu się modlić, a tam zawołał go pewien człowiek który poprosił o wskazanie drogi twierdząc że się zgubił. Marek wytłumaczył mu, ale on chciał żeby wsiadł z nim do samochodu i wyprowadził go na utwardzoną drogę. Gdy z nim wsiadł, to ten człowiek tłumaczył Markowi, by się nie poddawał, by spojrzał dalej szerzej i tłumaczył mu jak można pokonać problemy. Marek mówił mi, że dokładnie znał jego problem chociaż on nic mu nie mówił. A na końcu powiedział mu bardzo dziwną rzecz, gdy wysiadł. Powiedział: „nie zastanawiaj się kim jestem, Bóg posłał mnie do ciebie by dodać ci otuchy” wsiadł w samochód i odjechał.
Tak, służba aniołów wobec nas,  to wielkie pocieszenie dla kościoła i dla nas wszystkich. Jednak i tutaj diabeł wykrzywił tą obietnicę kierując oczy wielu wierzących zamiast na Boga, to na aniołów i stworzył bałwochwalczy kult. Ma on miejsce kiedy ludzie modlą się do aniołów lub oddają im chwałę, a czynią tak w kościele już od IV wieku. W kościele Rzymsko-katolickim 29 września jest dniem ku czci archaniołów, sam kiedyś modliłem się do aniołów „aniele stróżu mój…” i wierzyłem, że taka modlitwa jest niezwykle skuteczna. Ale nie, to nie tak, cześć i kult aniołów to złamanie pierwszego przykazania, to obrażanie Boga, to bałwochwalstwo. Mamy modlić się do Boga o anielską ochronę, a nie do aniołów, by nas ochraniali. Wtedy rzeczywiście Bóg posyła swoich aniołów, by strzegli nas na wszystkich naszych drogach. 

7.12.2018

Bóg przymierza Ks. Wyjścia 3,13 – 15



W drugiej Ks. Mojżeszowej w trzecim rozdziale znajdujemy opis powołania Mojżesza do służby wyprowadzenia narodu Izraelskiego z Egiptu. Gdy Mojżesz otrzymuje od Boga instrukcje, co ma zrobić by wyprowadzić z niewoli naród Izraelski, to zadaje Bogu pytanie, że jak już pójdzie do Izraela, to co ma im powiedzieć, że kto go posyła i jaki to jest Bóg, bo przecież jest ich tak wielu w Egipcie i po za nim.
I wtedy Bóg mówi, że tak powiesz do Synów Izraelskich, że posyła cię Jahwe Bóg (w. 14), czyli Jestem który jestem, a druga rzecz, to miał im powiedzieć, że ten Jahwe Bóg, to Bóg Abrahama Izaaka i Jakuba, Bóg ich Ojców, który teraz postanowił wstawić się za narodem Izraelskim jak obiecał przed wiekami przodkom Izraela.
I chciałem zwrócić waszą uwagę na to, że sposób w jaki Bóg przedstawia się Mojżeszowi, ma istotne znaczenie dla Narodu Izraelskiego i dla nas. Ta treść którą Mojżesz miał przekazać starszym Izraela niosła ważne przesłanie, które miało ich utwierdzić w tym, że misja Mojżesza wyprowadzenia narodu nie jest wymyślonym przez Niego pomysłem, ale wypełnieniem się Bożego Planu danego przodkom przed wiekami. Nie jest też misją karkołomną, samobójczą, ale  możliwą do wykonania, bo nie stoi za nią człowiek, lecz wszechmogący Bóg.
Najpierw Bóg mówi do Mojżesza, że powiesz synom Izraelskim, że Jahwe Bóg posyła cię, a później dodasz, że jest to Bóg Abrahama Izaaka i Jakuba, takie jest imię Jego na wieki i tak będą Go nazywać po wszystkie pokolenia.
Po pierwsze powiesz do Synów Izraelskich, że posyła cię Bóg który jest, Jahwe. Nie tyle Bóg chciał tutaj przekazać Mojżeszowi i Izraelitom, że jest jakiś Bóg, bo to było wiadomo  i w tamtej kulturze wszyscy wierzyli w jakiegoś Boga. Ale Bóg chciał podkreślić to, że On jest inny niż Bogowie które ludzie czcili w tamtym czasie. Jahwe Bóg jest Bogiem, który jest, to znaczy działa, żyje, pomaga, odpowiada na modlitwy, to Bóg który jest z człowiekiem i który będzie z Mojżeszem (w 12) i będzie z narodem Izraelskim prawdziwie, a nie tak jak wszyscy fałszywi egipscy bogowie, czy jacykolwiek inni. To więc Mojżesz ma iść i powiedzieć, że posyła mnie Bóg który naprawdę Jest, Bóg który was usłyszał, Bóg który widzi waszą niedolę i Bóg który może was wyratować. To jest ten Bóg, który jest Bogiem Abrahama Izaaka I Jakuba. Abraham, Izaak i Jakub doświadczyli że On prawdziwie jest, Bóg niezmienny i Bóg który jest Bogiem z pokolenia na pokolenie.
I gdy przychodzi Pan Jezus, On przedstawia się nam podobnie, choć w Nowym Testamencie nie występuje dosłowna forma imienia Jahwe, Jestem który Jestem, to Pan Jezus często podkreśla, to że Jest. Pan często mówi o sobie Ego Emi, czyli ja jestem. 
Nie będę tutaj przywoływał wszystkich fragmentów z Nowego Testamentu, bo ich jest bardzo dużo, ale przywołam kilka.
Pierwszy fragment, gdzie to Jezusowe Ja jestem brzmi bardzo Bosko, to sytuacja, gdy uczniowie byli przerażeni, bo zostali sami na Jeziorze Galilejskim wiosłując do brzegu, a zerwała się burza i wtedy Pan Jezus idąc po wodzie mówi do nich
Mateusza 14,27…Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się!
Drugi fragment, to sytuacja, gdy Pan Jezus daje swoim uczniom ostatnie zalecenia przed swoim wniebowstąpieniem, każe czynić uczniami, chrzcić  i On do nich mówi:
Mateusza 28,20 …A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.
I oczywiście cały szereg zwrotów „Ja jestem” z Ew. Jana gdzie Pan Jezus mówi, Ja jestem światłością świata, Ja jestem chlebem żywota, Ja jestem drzwiami dla owiec, Ja jestem dobry pasterz, Ja jestem Krzewem winnym i  później po zmartwychwstaniu, gdy uczniowie nie dowierzają w to, że On wstał z grobu, to mówi do nich
Łukasza 24,39 …Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknijcie mnie i patrzcie:
To Jezusowe „Ja Jestem” jest odwołaniem do Boga który Objawił się Mojżeszowi, a teraz objawia się w Chrystusie, tak Bóg umiłował świat że posłał swego Syna (J 3,16). Bóg objawia się w Chrystusie jako Zbawiciel tym którzy w niego uwierzą. Bóg Mojżeszowi kazał tak powiedzieć, bo chciał by Izraelici wiedzieli, że On ratuje, On im pomoże, On ich nie zostawi. I Tak samo Bóg postępuje w Chrystusie dzisiaj z wszystkimi, którzy Mu zaufają. On Zbawia ich od grzechów, od potępienia, jest z nimi, prowadzi ich. O Jezusie gdy przyszedł na świat  powiedziano Immanuel, Bóg z nami. Przez Pana Jezusa Bóg Jahwe jest z nami, kto widział Syna widział i Ojca, kto poznał Syna poznał i Ojca.
A druga rzecz istotna dla Izraela, która niosła za sobą głęboką treść, to że ten objawiający się Bóg, to Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba. Ale co to miało dla nich oznaczać? Ano to, że ten Objawiający się Bóg, to Bóg przymierza, Bóg który dotrzymuje obietnic, dotrzymuje umowy, to co powiedział dziesiątki, setki, tysiące lat wcześniej wciąż obowiązuje, aż nie wypełni swojego Słowa. Jeśli dał obietnicę Abrahamowi o rozmnożeniu narodu, o pobycie w Egipcie, o wyprowadzeniu i ofiarowaniu ziemi, to pomimo tych setek lat, te obietnice nie uległy zatarciu.
Więc treść jaką Mojżesz ma przekazać Izraelitom jest taka, że posyła Go Bóg żywy, działający, Bóg który będzie z nimi, bo dał obietnice ich praojcom i obietnic dotrzymuje. Posyła go Bóg, który jest wierny i pełen mocy, by zrealizować wszystko co przed wiekami zamierzył jak powiedział do Abrahama 400 lat wcześniej:
Rodzaju 15:13  I rzekł do Abrama: Wiedz dobrze, że potomstwo twoje przebywać będzie jako przychodnie w ziemi, która do nich należeć nie będzie i będą tam niewolnikami, i będą ich ciemiężyć przez czterysta lat.
14  Lecz Ja także sądzić będę naród, któremu jako niewolnicy służyć będą; a potem wyjdą z wielkim dobytkiem.
To wielkie przesłanie dla Izraela z którym idzie Mojżesz jest aktualne i dla nas dzisiaj. Bóg zawarł z nami przymierze, przez krew Chrystusa, dał nam obietnice, że jeśli uwierzymy w Jego Syna, to przebaczy nam grzechy i obdarzy nas życiem wiecznym, będzie z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata, podniesie nas z martwych, nie porzuci nas i nie opuści. To przymierze jest wciąż aktualne, a Jego obietnice wciąż pewne, a my czekamy na pełne ich zrealizowanie. Jak dotrzymał obietnic złożonych Izraelitom, co podkreślił Jozue przy swojej śmierci:
Jozuego 23:14…poznajcie tedy całym swoim sercem i całą swoją duszą, że nie zawiodła żadna z tych wszystkich dobrych obietnic, jakie dał wam Pan, Bóg wasz; wszystkie się wam wypełniły, a nie zawiodło z nich żadne słowo.
tak dotrzyma wszystkim obietnic, które dał wierzącym w Jezusa. 
Dlatego jak mówi list do hebrajczyków nie porzucajmy ufności naszej, która ma wielką zapłatę (Hebr 10,35) Amen

3.12.2018

Moc osobistego świadectwa Studium 2 Listu Piotra 1,16-18



Po tym jak Piotr powiedział, że zamierza zawsze przypominać wierzącym prawdy ewangelii, teraz podaje kolejne powody dla których wiara i posłuszeństwo ewangelii jest tak ważne.

 1,16
Z jakiego powodu  należy być posłusznym ewangelii?
Z powodu tego, że ewangelia to nie zręcznie zmyślone opowieści, ale najprawdziwsze fakty.
Ktoś mógłby powiedzieć Piotrowi, a po co tyle zachodu z tą ewangelią, po co tak bardzo się starać i pracować nad swoją wiarą, po co tyle szumu? Często ci którzy niezbyt dobrze rozumieją ewangelię lub nie rozumieją jej w ogóle mówią, że nie należy przesadzać z tą religią! Mówią tak, bo dla nich chrześcijaństwo  nie jest kwestią życia i śmierci, tylko jedną z opcji lub dodatkiem do życia.
Ale Piotr tutaj odpowiada na takie zarzuty. Warto całym sercem pójść za ewangelią, za słowami Chrystusa, bo wszystko co Chrystus robił, cuda, sposób zachowania, to czego nauczał, jaką śmiercią zmarł, jak zmartwychwstał i to że Jego ofiara na Krzyżu gładzi nasze grzechy, nie jest wynikiem jakiś zmyślonych historyjek, czy urojeniami jakiś nawiedzonych osób, czy bajkami wymyślonymi z rozmysłem przez osoby chcące na tym zbijać jakiś kapitał.
Ale jest prawdziwym objawionym planem Boga zbawienia grzeszników, który można sprawdzić i zweryfikować. Ewangelia jest ratunkiem Boga dla każdego człowieka, ale jest skuteczna przez wiarę dlatego trzeba się jej uchwycić.
Fałszywi nauczyciele pojawiający się w kościele atakowali prawdziwą ewangelię przez podważanie jej autentyczności, osoby Chrystusa i tego, że zapłacił na Krzyżu za nasze grzechu. I oczywiście fałszywi nauczyciele nadal tak czynią. W przypadku Piotra podważali powtórne przyjścia Pana Jezusa i twierdzili, że ono nie nadejdzie, bo już minęło kilkadziesiąt lat od Jego zmartwychwstania i nadal nic się nie zmienia, Chrystus nie przychodzi (2 Ptr 3,4).
Sposób działania diabła nie zmienił się, wciąż diabeł strzela do kościoła i do tych, którzy uchwycili się Chrystusa tą samą amunicją.
Jaka to jest amunicja?
1.      Chrześcijaństwo to zmyślone bajki przez grupę żydów albo przez kościół i duchownych by ciągnąc zyski.
2.      Atakuje się Biblię, że jest niewiarygodna, sprzeczna w sobie, podważa się jej natchnienie i twierdzi, że jest wyłącznie ludzkim dziełem.
3.       Innym oskarżeniem jest, że Chrześcijaństwo nie jest wyjątkowe na tle innych religii i porównywalne z nimi. Jednak gdy Piotr mówi o tym, ze ewangelia nie jest bajką, to właśnie ma na myśli w opozycji inne religie, które są wymyśloną bajką, greckie i Rzymskie opowieści o różnych bogach lub inne zmyślone historyjki o cudownym działaniu boskich istot. 
4.      Niektórzy zmyślają historie o Panu Jezusie i przypisują mu działania, które nigdy nie miały miejsca np. przedstawia się gnostyckie ewangelię jako prawdziwe w których Pan Jezus jest przedstawiony w fałszywy sposób np. ewangelię Judasza, Piotra, Tomasza.
5.      Próbuje się zdyskredytować postać Chrystusa przez przypisywanie mu osobistych relacji z kobietami, Marią Magdaleną, czy mówi się o Jego pobycie w Indiach gdzie rzekomo uczył się technik duchowych od tamtejszych mnichów.
6.      Podważa się cuda Pana Jezusa, a nawet jego historyczność. Jednak ta jest potwierdzona w źródłach pozabiblijnych pisał o nim Józef Flawiusz  żydowski historyk, Tacyt, Rzymski historyk oraz Piliniusz młodszy, który pełnił obowiązki Pretora w I w i w jednym swoich listów pyta jak postępować z chrześcijanami, którzy czczą Chrystusa jak Boga.
7.      Innego rodzaju atakiem na kościół jest opowiadanie bajek przez pseudochrześcijańskich nauczycieli, którzy w ten sposób ośmieszają wiarę i zwodzą ludzi. Do tej kategorii należą wszelkiego rodzaju nowe objawienia, objawienia maryjne i świętych, rzekome cuda które zostały dokonane przez uzdrowicieli, a tak naprawdę nigdy się nie wydarzyły. Przedstawianie nowych etycznych norm chrześcijańskich, że wierzący mogą grzeszyć i cieszyć się Bożym błogosławieństwem lub powinni być piękni, zdrowi i bogaci, a Bóg nie chce by wierzący chorowali i cierpieli. Niektórzy dają posłuch baśniom, odwracając swoje uszy od prawdziwej Ewangelii 2 Tym 4.4; Tytusa 1,14 -  baśnie

Jednak jak mówi Piotr, on nie przedstawia bajek, ale jest naocznym świadkiem wielkości Pana Jezusa Chrystusa.
Kto to jest naoczny świadek?
Naoczny świadek jest to ktoś, kto przedstawia fakty które widział i słyszał. I Piotr mówi że On jest takim człowiekiem, wszystko co mówi o Chrystusie jest potwierdzone jego doświadczeniem. Piotr mówi, że w żadnym razie nie zmyśla jak pozostali i nie przekręca Ewangelii Chrystusowej. Dlatego tak ważne jest słuchać nauki apostolskiej, tego czego nauczali apostołowie Chrystusa, bo ich przekaz jest z pierwszej ręki. Chrześcijanin nie ma wymyślać czegoś nowego, ale trzymać się starej, ale wciąż świeżej ewangelii przekazanej nam przez apostołów.

Nowy Testament często odwołuje się do osobistego świadectwa apostołów, że objawienie o Jezusie Chrystusie nam przekazane jest w 100% godne wiary i w żadnym razie nie ośmieszamy się przyjmując ewangelię, ale w ten sposób ratujemy swoje  życie otrzymując przez wiarę w ewangelię życie wieczne.
1 Jana 1,1; 1 Jana 4,14; Ew. Jana 1,14; Dzieje Ap 1,2-3; 4,20; Łukasza 1,2.

Apostoł Paweł gdy odwoływał się do zmartwychwstania to mówił, o świadkach którzy widzieli Pana zmartwychwstałego 1 Kor 15,3-8.

Na podstawie przekazanego nam świadectwa apostołów i my doświadczyliśmy prawdziwości Chrystusa. Gdy uwierzyliśmy w przekaz apostołów Bóg przyznał się do tego i posłał do naszych serc Ducha Św. Dzieląc się nim – Chrystusem -  mówimy o tym że doświadczenie apostołów zostało potwierdzone w nas przez to, że Chrystus i nas zabawił.

1.17 -18
Teraz Piotr mówi, że był świadkiem tego, że to właśnie Chrystus jest tym jedynym wybranym przez Boga, a nie kto inny.
I powołuje się tutaj na dwie rzeczy:
1.      Po pierwsze, widział Go w chwale
2.      Po drugie, słyszał na własne uszy jak Bóg przemówił, że Chrystus jest Synem Bożym, jest Mesjaszem, jedynym Zbawicielem świata.
W Ew. Mateusza 16,28 Pan Jezus obiecuje niektórym uczniom, że ujrzą Syna Człowieczego w chwale. Po kilku dniach zabiera trzech uczniów na górę (Mat 17,1-9) gdzie tak właśnie się dzieje. To więc w swoim liście Piotr powołuje się na tą sytuacje, że widział Pana Jezusa w chwale i majestacie. Widział Go w chwale takiej jaką ma w niebie i jaka będzie Mu towarzyszyć w dzień jego przyjścia (Mat 24,30). To więc ci którzy naśmiewają się z przychodzącego Jezusa w wielkiej mocy i chwale czynią to na własną zgubę, bo On z pewnością powróci. To doświadczenie mocno dotknęło Piotra i tych, którzy byli tego światkami.  
Piotr mówi również, że był świadkiem kiedy Bóg Ojciec potwierdził Boskość i wybranie Chrystusa.
Musimy wiedzieć, że wszystkie te niezwykłe rzeczy, które Pan Jezus czynił, wszystkie niezwykłe cuda i to jak przemienił się przed uczniami jest w tym celu byśmy wierzyli, że On jest Synem Bożym i jedyną drogą do Boga, nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez niego Ew. Jana 14,6.
Jan mówił że właśnie w tym celu napisał swoją ewangelię, by wszyscy wierzyli że Jezus jest Synem Bożym Ew. Jana 20,30-31; Jana 10,37-38.
Bóg Ojciec wielokrotnie potwierdzał, że właśnie to Pan Jezus jest posłanym przez Boga Zbawicielem. Potwierdził to poprzez, kometę, gwiazdę, która wskazywała drogę mędrcom, przez dziewicze poczęcie, przez spełnione proroctwa, przez aniołów zwiastujących pasterzom, przez Jana Chrzciciela którego posłał przed służbą Pana Jezusa. Potwierdził to przez chrzest i jak przemówił Bóg z nieba (Mat 3,16-17), potwierdził to Bóg przez wszystkie cuda, zmartwychwstanie Łazarza, potwierdził przez zmartwychwstanie Pana Jezusa i posłanie Ducha Św. Potwierdza to cały czas, przez to, że obdarza nowym narodzeniem tych którzy w Pana Jezus uwierzą

Zastosowanie:
1.      Czy wierzymy całym sercem w to świadectwo, które przekazali nam apostołowie?
2.      Czy dajemy odpór bajkom przez które diabeł próbuje atakować naszą wiarę?
3.      Czy wykorzystujemy nasze osobiste świadectwo do głoszenia wiary w Chrystusa?

1.12.2018

Walka Pana Jezusa w Getsemane Ew. Mateusza 26,36 – 46



„Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy. Wszystko było przed nami i nic nie mieliśmy przed sobą. Dążyliśmy prosto w stronę nieba i kroczyliśmy prosto w kierunku odwrotnym”.
W taki o to dziwny sposób pisał Charles Dickens o rewolucji francuskiej przedstawiał ją jako wielką porażkę i niewiadomą, a jednocześnie czas nowych nadziei i możliwości. Cytat ten dobrze oddaje czas śmierci Chrystusa. Możemy powiedzieć, że właśnie miała nadejść najczarniejsza chwila w historii ludzkości, wszystko miało się skończyć. Syn Boży, ten który przyszedł do swoich, do swojego stworzenia, do tych których umiłował został zdradzony, za chwilę będzie pojmany, a później w wyniku swingowanych dowodów i fałszywych świadków zostanie ukrzyżowany umierając rozpostarty na drzewie jak złoczyńca. A jednocześnie ta chwila jest najlepszą chwilą w historii ludzkości, jest najlepszą chwilą dla wszystkich chrześcijan, bo przecież przez jego śmierć mamy zbawienie, odpuszczenie grzechów i zmiłowanie, którego dostąpiliśmy Przez Krew Krzyża Jego (Kol 1,20). Gdyby śmierć Pana Jezusa się nie wydarzyła, to nie byłoby dla nas żadnej nadziei, żadnego przebaczenia i żadnego miłosierdzia. Wiemy, że Jego śmierć to nie przypadek, ale spełnienie odwiecznego Bożego planu ratunku ludzkości.
Po kolacji Paschalnej i rozmowie z uczniami, gdzie mówił że wszyscy się Go zaprą Pan udaje się z nimi na spoczynek do ogrodu Getsemane. Ale Jezus doskonale wie, że żadnego odpoczynku nie będzie, że za chwile zostanie aresztowany, a uczniowie go pozostawią. Ogród Getsemane do którego idą dosłownie oznacza tłocznie lub prasę oliwną. Było to miejsce, które Chrystus i Jego uczniowie doskonale znali, bo wcześniej zatrzymywali się  tam (Jan 18,2). Prawdopodobnie był to ogród, który należał do jakiegoś zaprzyjaźnionego z Jezusem człowieka i znajdował się pod drugiej stronie doliny Cedronu u podnóża Góry Oliwnej. Jako ciekawostkę dodam, że ten ogród jest do dzisiaj i rosną tam jedne z najstarszych drzew liściastych na ziemi. Obecnie ogród jest ogrodzony i można go podziwiać za płotu. Naukowcy przebadali trzy z ośmiu drzew, które tam rosną i dowiedzieli się że pochodzą one z końca XI i początku XII wieku oraz mają wspólny kod genetyczny. Prawdopodobnie zostały przeszczepione z jednego drzewka, które mogło być uważane przez Krzyżowców, którzy w tamtym czasie zajmowali Jerozolimę za drzewo, które pamiętało czasy Chrystusa. Ale my wiemy, że to nie drzewa są ważne dla naszej wiary, ale historyczny fakt tego, co Pan Jezus dla nas uczynił. Miejsce, gdzie On się modlił w ostatnich dniach, gdzie podjął ostatnią swoją duchową walę ma kierować nasze oczy na Pana Jezusa.
I chciałbym zwrócić dzisiejszego ranka waszą uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, powiemy sobie jak Pan Jezus radził sobie wobec pokus i jak my powinniśmy sobie z nimi radzić. Po drugie, powiemy sobie, co to znaczy, że duch ochoczy, ale ciało mdłe. I po trzecie   zawsze powinniśmy być gotowi przyjąć na siebie Bożą wolę, nawet jeśli trudna i ciężka do zaakceptowania jak to uczynił Chrystus.

 Pan Jezus Chrystus naszym przykładem radzenia sobie wobec pokus
Widzimy w tym fragmencie Pana Jezusa takiego jakiego nie możemy go zobaczyć przez cały okres Jego służby. Widzimy Go w wielkiej depresji, w wielkim śmiertelnym boju, tak że jak to, mówi Ewangelista Łukasz w 22 rozdz. podczas modlitwy pot Jego niczym krople krwi spływał na ziemię. Dzisiaj lekarze już wiedzą, że pod wpływem wielkiego stresu naczynka krwionośne pod skórą mogą pękać i człowiek będzie się pocił potem zmieszanym z krwią.  Z pewnością dla naszego Pana to jest najtrudniejsza chwila i największa próba w Jego służbie. Jak mówił Pan Jezus w 14 rozdz. Ew. Jana, że nadchodzi władca tego świata, przychodzi na niego największy atak szatana jakiego kiedykolwiek doświadczył podczas swojego życia. Wiemy, że diabeł od początku chciał skłonić Pana Jezusa, by zszedł z drogi posłuszeństwa Bogu, zszedł z drogi Krzyża. Tak też było tym razem, diabeł kusił Go, by nie poddał się woli Ojca, ale żeby uciekł, stchórzył, ratował się, jednak Pan Jezus do samego końca walczył o to, by pozostać całkowicie wiernym Bogu. Musiało tak być, by Jego ofiarna śmierć została przyjęta jako przebłaganie za nasze grzechy. Gdyby tylko w jakikolwiek sposób, choćby minimalny okazał nieposłuszeństwo swojemu Ojcu, to nie byłby już bezgrzeszny i nie mógłby zapłacić za nasz grzech, ale musiałby zapłacić za swój.
Widzimy go, że gdy przybyli do ogrodu, On nie poszedł odpoczywać, ale wiedząc co ma na Niego przyjść poszedł się modlić. Powiedział do uczniów, pozostańcie tutaj, a ja odejdę i tam będę się modlił (w. 36). Odszedł dalej, wziął ze sobą trzech uczniów, Piotra, Jakuba I Jana, by walczyć w modlitwie. I gdy On mówi do nich, że pójdzie się modlić, to używa wzmocnionej formy greckiego słowa oznaczającego modlitwę. Zwykłe greckie Słowo na modlitwę, to słowo euchomai, a Pan Jezus używa tutaj słowa proseuchomai co oznacza, że ja pójdę wylać moje serce przed Bogiem, będę miał społeczność z Ojcem. On pragnął i chciał mieć głęboki czas społeczności z Bogiem przed swoją śmiercią. On wiedział doskonale, że w tym czasie w czasie tej największej próby, potrzebuje nie tylko się modlić, ale potrzebuje by ta społeczność z Ojcem, ta modlitwa była wyjątkowo głęboka i gorliwa. Pan Jezus wiedział, że żeby przejść tą próbę, to potrzebuje być posilony i umocniony przez Ojca. Gdy czytamy relacje ewangelisty Łukasza o tych wydarzeniach, to dowiadujemy się, że w trakcie modlitwy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go (Łuk 22,43). Chociaż Jezus był Bogiem, to też był człowiekiem i był poddany słabościom jakim poddani są ludzie, był zmęczony, odczuwał łaknienie, musiał odpoczywać, spać, można było go zranić i zabić, odczuwał lęk i obawy, doświadczył tego wszystkiego czego my doświadczamy z wyjątkiem grzechu. Dlatego jako człowiek, jako sługa Boży z krwi i kości potrzebował posilenia przez Boga Ojca.
Jest to wspaniały przykład dla nas jak zachowywać się w chwilach prób i pokus. Wydaje mi się, że często wielu chrześcijan jest zupełnymi ignorantami w tej dziedzinie, mówimy dużo o Bożej mocy, pragniemy być silnymi wierzącymi, chcemy by Bóg nas używał i oczywiście chcemy doświadczać zwycięstw w naszym życiu duchowym, ale ile robimy, by rzeczywiście to miało miejsce? Czy naśladujemy naszego Pana w tym jak on zmagał się z obawami, lękiem i pokusami? Pomyślmy chwilę, jeśli Syn Boży musiał gorliwie się modlić by zwyciężyć w chwilach prób, pokus, obaw i zniechęcenia, to czy my możemy doświadczać zwycięstw bez takiej modlitwy, bez społeczności z Bogiem, bez Jego posilenia? Oczywiście nie i tego Pan Jezus chce nauczyć swoich uczniów i nas. Chce nas nauczyć, że regularna modlitwa tym bardziej gorliwa im bardziej dotkliwe są doświadczenia jest konieczna, by zwycięsko przejść nasze próby, pokusy, lęki, obawy, zniechęcenie i cokolwiek innego co miałoby nas spotkać, a jest zagrożeniem dla naszego życia duchowego. Zobaczmy w jaki sposób On tego uczy swoich uczniów.
Najpierw czytamy, że zabrał ze sobą na modlitwę Piotra Jakuba i Jana (w. 37) i odszedł dalej z nimi w głąb ogrodu, by się modlić. Chciał żeby widzieli Go w tym ostatnim boju i chciał, by oni nauczyli się, że w takich sytuacjach jak ta, potrzebują wsparcia Boga. Pan chciał, by uczniowie nauczyli się zdawać sprawę ze swojej ludzkiej słabości. Jeszcze przed chwilą, może godzinę wcześniej wszyscy zgodnie mówili, że są tak silni, tak mu oddani, tak wierzący, że nie zostawią Go, a nawet są gotowi iść z nim na śmierć. Ale Pan Jezus biorąc ich na modlitwę, daje im komunikat - tak naprawdę nie wiecie co mówicie, siła by wytrwać w próbie nie bierze się z was, waszych chęci, czy deklaracji, ale bierze się od Boga. Człowiek jest słaby i w duchowych bitwach musi polegać na Bogu. Póki nie nauczycie się tego, nie będziecie mogli być tacy jacy chcecie być i mówicie, że będziecie. Musicie nauczyć się ufać Bogu, zdać się na Niego w modlitwie, szukać u Niego wsparcia, bo modlitwa jest przyznaniem się do zależności od Boga. Więc On pozwala im patrzeć na siebie w tych ostatnich chwilach, na Jego modlitewny bój w Jego najtrudniejszym momencie służby. Oni idą z Nim w głąb ogrodu, ale nie modlą się razem z Nim. On odchodzi kilkanaście kroków dalej (w. 39) i tam modli się samotnie, a im przykazuje by także się modlili. Jednak oni nie robią tego, jest późno w nocy, są zmęczeni, więc zasypiają, ale Pan przychodzi i napomina ich:
Mat 26,40 I wrócił do uczniów, i zastał ich śpiących, i mówił do Piotra: Tak to nie mogliście jednej godziny czuwać ze mną?
On mówi, musicie czuwać, musicie się modlić jeśli chcecie zwyciężyć w tej próbie i daje im kolejną zachętę
Mateusza 26:41  Czuwajcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie…  
Inaczej mówiąc czuwajcie przez modlitwę zdajcie się na Boga, by diabeł was nie pokonał, by grzech was nie zwyciężył, by strach nie wziął nad wami góry. I gdy Przyjrzymy się służbie Pana Jezusa, to zobaczymy, że On przechodził swoje próby przez Ufność w Słowo Boże i modlitwę. Jeśli chcemy prowadzić zwycięskie życie chrześcijańskie, to Bóg dał nam potężną duchową broń, swoje Słowo którego mamy się uchwycić wiarą i modlitwę przez którą posila naszego ducha.
Tak też pisał ap. do Efezjan o duchowej walce, kazał wziąć miecz ducha, którym jest Słowo Boże, a o modlitwie napisał
Efezjan 6:18  W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych.
I zauważmy jak Pan Jezus i ap Paweł mówią o modlitwie, że gdy się modlimy, to czuwamy. Chodzi o to, że modląc się nie pozwalamy diabłu i pokusom pokonać nas. Dzięki modlitwie do Boga nasze duchowe zmysły są wyostrzone, a nasza duchowa gorliwość wzmaga się. Również Piotr mając na myśli modlitwę podobnie nas wzywa w swoim liście
1 Piotra 4:7  Lecz przybliżył się koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić.
1 Piota 5:8  Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć.
I oczywiście nie chodzi o to, że sukces leży w samej modlitwie. Modlitwa jest jedynie narzędziem, ale narzędziem, niezbędnym przez które Bóg działa i nas posila, zwycięstwo przychodzi od Boga, ale przez modlitwę.
To jest przesłanie naszego Pana dzisiaj dla nas, czuwaj modląc się i nie ustawaj, byś nie popadł w pokuszenie, byś nie uległ diabelskim namowom do grzechu, czy słabościom własnego ciała. Czuwaj modląc się, by być posilonym przez Pana, dzięki temu jesteśmy wrażliwi na duchowe sprawy duchowo i mamy trzeźwe Boże spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Prawda jest taka, że często upadamy, bo lekceważymy wezwanie naszego Pana i zamiast się modlić, to śpimy. W Biblii nie znajdziemy żadnego fragmentu, który by mówił że mamy uciekać przed diabłem, ale Biblia mówi przeciwstawcie się diabłu wiarą w modlitwie, a ucieknie od was. Jak my walczymy z diabelskimi pokusami do grzechu? Jak walczymy z naszymi obawami z naszym lękiem i strachem? Jak walczymy ze światem i z tym wszystkim co pragnie odwieść nas od Boga? Czy padamy na swoje kolana jak czynił to Syn Boży, jak czynił to Hiob, jak czynił to Hiskiasz, Abraham, ap Paweł i wielu innych? Czy modlimy gorliwie wierząc i wiedząc, że w ufności Bogu nasza siła?    


Duch ochoczy, ale ciało mdłe
Druga zaś rzecz jest taka, że duch do modlitwy może być ochoczy, ale często ciało jest mdłe, co Pan Jezus mówi w 41 wierszu. Uczniowie choć wiedzieli, że mają się modlić, to jednak nie uczynili tego i wiemy jak się to skończyło. Gdy doszło do decydującego momentu, by stanąć po stronie Pana Jezusa, to uciekli, a jeden z nich w sposób zdecydowany wyparł się Go. Po prostu poddali się fizycznemu zmęczeniu po ciężkim tygodniu służby i ulegli przygnebiającej smutnej atmosferze, która była pośród nich wyczuwalna z powodu zbliżającej się śmierci Pana Jezusa. Jeśli kiedykolwiek powinni walczyć ze zmęczeniem i starać się za wszelką cenę poświęcić czas na modlitwę, to właśnie teraz.  Widzimy, że za każdym razem, gdy Pan Jezus do nich wracał od modlitwy, to zastawał ich śpiących. Wzywał ich do czuwania, znów się oddalał, by oddać się modlitwie, ale jak przychodził znowu spali. I tak trzy razy, oddalał się i przychodził do nich zastając ich pogrążonych we śnie. Pomimo Jego napomnień, pomimo Jego wezwań wciąż poddają się zmęczeniu i odpuszczają sobie duchową walkę kosztem snu.  I jak studiowałem ten fragment, to zdałem sobie sprawę, że oni byli zupełnie nieświadomi tego jak ważne wydarzenia teraz mają miejsce. Lekceważyli jego wezwania i ulegli zmęczeniu, bo nie rozumieli, iż biorą udział w największej duchowej bitwie wszechczasów.
Ale to co spotkało uczniów, często spotyka wielu chrześcijan, duch jest ochoczy, mają pragnienie, mają szczere motywację, chcą być bisko Boga, chcą mu służyć, chcą widzieć jak Bóg we wspaniały sposób działa w ich życiu, ale poddają się swojemu zmęczeniu, zniechęceniu i zamiast czynić to, do czego Bóg nas wzywa pozwalają na to, że dzieje się to, czego pragnie ich ludzka natura. Powiedzmy że jest czas na modlitwę w Zborze, ale ktoś przyszedł z pracy zmęczony, jeszcze jakieś kłopoty się wydarzyły, domowe obowiązki i gdy należało iść na modlitwę, to doszedł do wniosku że jest zmęczony i może pójdzie następnym razem. A następnym razem jest podobnie i tak potrafimy odpuszczać sobie z wieloma rzeczami z grupą biblijną z nabożeństwem z ewangelizacją, ze służbą w zaborze z ofiarnością z modlitwą o bliskich, z domowym czytaniem i studiowaniem Słowa Bożego z uczeniem naszych dzieci bojaźni Bożej, a później wielu się dziwi, że ich życie duchowe jest słabe lub rozleciało się. Zamiast walczyć ze zmęczeniem z pokusą i wszystkim tym, co chce zabrać nasz czas poświęcony na Boga i Boże sprawy i nie poddawać się zniechęceniu, to pozwalamy na to, że tak się dzieje. Pamiętajmy że w naszym ciele jest wiele ludzkich namiętności, które same w sobie nie muszą być złe, ale muszą być poddane Bogu, bo jeśli nie będą, to doprowadzą do naszego grzechu i upadku.  Zauważmy, że często nie stosujemy takich wymówek, gdy chodzi o nasze obowiązki, gdy chodzi o naszą pracę, zajęcia dla dzieci, rozliczenie z urzędem skarbowym, załatwianie spraw urzędowych czy inne. Wiemy że te rzeczy muszą być zrobione i pomimo zmęczenia, pomimo czasami zniechęcenia, czy tego że coś jest trudne, robimy to co trzeba. Tym bardziej powinniśmy zachowywać się podobnie w stosunku do Boga, pomimo zmęczenia naszego ciała, czy jakiegoś zniechęcenia robić to, co należy. Jeśli traktujemy jako ważne sprawy naszego ciała, które mają tymczasowy charakter, to o ileż poważniej powinniśmy traktować sprawy ducha, które są wieczne.
Musimy też być świadomi, że istnieje wewnętrzny duchowy konflikt w życiu człowieka odrodzonego z Ducha Św. który opisuje Ap. Paweł w 7 rodz. listu do Rzymian, że często ma dobre pragnienia, ale wykonania tego co dobre brak (Rzym 7,18). Toczy się duchowa wojna w sercu każdego z nas, ciało chce swego, tego co jest przeciwne Bogu, a nasz odrodzony duch pragnie Bogu służyć. I takie zmaganie będzie przez całe nasze życie chrześcijańskie i ono się dopiero skończy, kiedy Pan nas wyzwoli z tego ciała. Ale ap. Paweł podaje nam receptę jak sobie z tym radzić w liście do Galacjan, kiedy mówi żeby postępować według Ducha, a wtedy nie będziemy pobłażali cielesnym żądzom (Gal 5,17-18). Dzisiaj rozwiązaniem na ten duchowy konflikt jest nasze posłuszeństwo. Ciało jest często mdłe, ale obudźmy je naszym duchowym zapałem i nie pozwólmy, by ono decydowało o kierunku naszego życia   

Gotowość przyjęcia Bożej woli
I trzecia ostatnia rzecz o której chce dzisiaj powiedzieć, to że idąc za przykładem Pana Jezusa powinniśmy uczyć się od Niego zawsze wypełniać Bożą wolę. Wypełnianie Bożej woli powinno być w naszym życiu największym priorytetem. Widzimy naszego Pana w sytuacji w której bardzo się zmaga z tym co ma na niego przyjść. On trwoży się, smuci, poci krwią i przeżywa wielkie utrapienie. Wątpię, czy Pan Jezus bał się Krzyża jako fizycznego cierpienia w swojej agonii. Wiemy że wiele osób w historii ludzkości bardzo dzielnie znosiło śmierć pomimo największych cierpień. Chrześcijanie w historii Kościoła często umierali z uśmiechem na ustach wiedząc, że teraz otrzymają nagrodę od swojego Pana. To więc teraz ich Pan miałby być mniej dzielny niż oni? W moim przekonaniu Pan Jezus przede wszystkim bał się oddzielenia od swojego Ojca z którym wiecznie był złączony i przyjęcia na siebie Bożego gniewu oraz tego, że musi ponieść grzech wielu. Jego święta Boża natura, czuła obrzydzenie do wszelkiego grzechu, a teraz musi stać się On grzechem za nas.  To było głównym powodem Jego smutku i utrapienia, że przyjdzie chwila kiedy Ojciec odwróci od Niego swoje oblicze, kiedy straci z nim więź, kiedy będzie musiał wypowiedzieć Słowa „Boże mój, Boże mój czemuś mnie upuścił” (Mat 27,46).
 To więc teraz, gdy On się modli „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie” (w. 39) to jest coś takiego w Jego ludzkiej naturze, co chciałoby uciec od Krzyża, ale zaraz dalej dodaje, wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.
Odkłada On na bok swoje ludzkie pragnienia, przeciwstawia się pokusom uniknięcia Krzyża. Kusiciel do Niego mówi unikaj Krzyża, nie musisz cierpieć wszak Jesteś Synem Bożym, ale Pan Jezus mówi, nie moja wola, nie tego czego ja chce, nie to, co jest łatwiejsze, ale uczynię to czego pragnie Ojciec. Widzimy jak tu objawia Jego doskonałe posłuszeństwo, kiedy odrzuca, to, co On mógłby chcieć jako człowiek, a wybiera wolę Ojca
Nie chodzi o to, że Pan Jezus chciał czegoś innego, co chciał Ojciec, ale chodzi o to, że całkowicie poddał swoją wolę pod posłuszeństwo Bogu.
W Ew. Jana 12:27 On mówi tak:  „Teraz dusza moja jest zatrwożona, i cóż powiem? Ojcze, wybaw mnie teraz od tej godziny? Przecież dlatego przyszedłem na tę godzinę”.
Pan Jezus mówi, że chociaż się boje, chociaż ogarnia mnie lęk i strach, to nie mogę uciec od Krzyża, bo w tym celu przyszedłem na ziemię. Nie ma konfliktu między Jego wolą, a wolą Jego Ojca, wprost przeciwnie Pan pokazuje, że jest całkowicie zgodny z tym, czego pragnie Bóg. Prosił Ojca, by ten kielich Go minął o ile to jest możliwe (w 39). Gdy już wiedział że nie ma innej drogi, że jedyna droga do zbawienia grzeszników wiedzie przez Jego śmierć, to całkowicie poddał się temu, co miało na Niego przyjść. Pan mówi w 42 wierszu, że skoro Jego śmierć jest jedyną drogą do pojednania ludzi z Bogiem, że taka jest Boża wola, to niech się tak stanie, to On tego chce.
Tu zauważmy że nie ma innej drogi do zbawienia jak tylko przez Chrystusa, przez wiarę w ofiarną Jego śmierć. Sam wszechmogący Bóg nie miał innej drogi, nie miał innej możliwości zbawiania grzeszników jak jedynie przez ofiarną śmierć Jezusa. To więc odrzucanie Chrystusa próba zastąpienia Go inną osobą, Marią, świętymi, ludzkimi uczynkami, innymi religiami jako droga do nieba jest strasznym obrażaniem Boga. Jest strasznym obrażaniem Boga, bo Bóg nie oszczędził własnego Syna dla zbawienia ludzi, a teraz miałby kogoś zbawić bez Niego? Nie, to byłoby gorsze poniżenie dla Chrystusa niż to, które musiał znieść na Krzyżu!
Chciał wypełnić w doskonały sposób wolę Bożą i to pragnienie, to staranie naszego Pana powinno być staraniem każdego wierzącego chrześcijanina. Jest wspaniała pieśń którą kiedyś śpiewałem „twe drogi są najlepsze, najlepsze dla mnie są, ty Panie wiesz najlepiej co dla mnie dobre jest”.
Jeśli coś jest dla nas dobre w oczach Boga, jeśli Bóg do czegoś nas wzywa w swoim Słowie to nigdy nie powinniśmy tego unikać, ale całym sercem powinniśmy dążyć za przykładem Pana Jezusa do wypełnienia Bożej woli. Musimy uznać, że Bóg doskonale wie co jest dla nas dobre i mieć zadowolić się tym co On na nas nakłada. I nie mam na myśli tylko sytuacji kiedy Boża wola w naszych oczach jest łatwa dla nas do przyjęcia, ale również wtedy, kiedy Boża wola jest dla nas trudna do zaakceptowania i psuje nasze palny. Pan Jezus jest tutaj dla nas niedoścignionym przykładem kiedy powiedział, „nie tego co ja chcę, ale tego co ty Ojcze”. A w modlitwie Pańskiej modlimy się „bądź wola twoja”, chrześcijanie pragną by Boża wola wypełniła się na świecie, ale również wypełniła się w ich życiu. Czy to jest nasze pragnienie, by być posłusznym Bożej woli jak był posłuszny Pan Jezus? A jeśli tak, to na ile potrafimy zrezygnować z tego czego my pragniemy i przyjąć to co chce Bóg. Niekiedy mamy już gotowe plany naszego życia, naszych postanowień i ciężko nam dostroić je do Bożej woli, gdy okazuje się, że są one z nią w sprzeczności. Czy potrafimy w chwilach pokus powiedzieć, Ojcze nie moja wola, ale twoja niech się stanie.

Podsumowując:
1.      Po pierwsze Pan Jezus uczy nas, że w chwilach pokus, prób, ataków diabelskich zniechęcenia i wszystkiego co odrywa nas od Boga powinniśmy być skupieni na modlitwie. Wiara w Boże obietnice i modlitwa, daje nam zwycięstwo we wszystkich pokuszeniach.
2.      Po drugie pamiętajmy, że duch ochoczy, ale ciało mdłe dlatego nie poddawajmy się temu, czego pragnie nasze ciało i nie odpuszczajmy sobie, ale przez posłuszeństwo Panu pokonajmy zmęczenie i zniechęcenia i wykonujmy nasze duchowe obowiązki.
3.      I po trzecie starajmy się na wzór Pana Jezusa pragnąć Bożej woli i wykonywać ją nie tylko wtedy kiedy jest łatwa, ale też wtedy, kiedy jest trudna i niesie ze sobą cierpienie, odrzucenie, smutek, czy brak akceptacji. Amen        

Łączna liczba wyświetleń