12.05.2019

Grzesznik spotyka Jezusa Ew. Łukasza 19,1 – 10



Drodzy dzisiaj przyjrzymy się historii z Ew. Łukasza jak pewien bogaty człowiek spotyka Pana Jezusa. Przyjrzymy się znanej historii o Zacheuszu, którego serce pomimo całego majątku jaki posiadał było niespokojne. Wiem doskonale, że tego pokoju jaki daje Bóg swoim dzieciom, tym którzy wierzą w Jezusa Chrystusa nie da się niczym zastąpić. Ap. Paweł powiedział, że pojednanie z Bogiem przez wiarę w Chrystusa przynosi do serca pokój, który przewyższa ludzki rozum. A Pan Jezus w 14 rozdz. Ew. Jana mówił do uczniów, że daje im i zostawia swój pokój, który wynika z obecności Ducha Św.
Ewangelia Jezusa Chrystusa uwalnia od strachu i potępienia każdego grzesznika, tego wyzwalania pragnął nasz dzisiejszy bohater. Tak naprawdę wszyscy ludzie tego pragną, wszyscy ludzie odczuwają niepokój przed wiecznością, odczuwają niepokój w obliczu nadchodzącej śmierci, a co z nią związane Bożym sądem.
Pan Jezus zmierza powoli do Jerozolimy, gdzie ma zostać ukrzyżowany. Po drodze zachodzi do Jerycha wspaniałego miasta, które zostało już dawno odbudowane po tym jak Jozue je zniszczył w czasie podboju ziemi obiecanej. Jerycho uchodziło za czasów Jezusa za wspaniały ogród starożytnego świata, gdzie akweduktami została sprowadzona woda i nawadniała cały obszar. W mieście był wspaniały amfiteatr zbudowany przez Heroda i nowy pałac. Niektórzy twierdzili, że Jerycho to raj na ziemi, bajeczna kraina Palestyny. Przecinały się tam szlaki handlowe biegnące na północ, wschód, zachód i południe, a same miasto przyciągało wielu handlarzy, miłośników rozrywek, rabusiów i złodziei. Było również dobrym miejscem dla celników, poborców podatkowych, którzy ściągali podatki od przepływających towarów i osób, pojawiających się w mieście. Takim właśnie człowiekiem był Zacheusz, celnik, Żyd pracujący dla Cesarstwa Rzymskiego i zbierający w jego imieniu podatki. Zacheusz nie tylko był celnikiem, ale też był przełożonym celników. W grupie poborców podatkowych odgrywał najważniejszą rolę i to wiązało się z największym dochodem. A bycie celnikiem w tamtym czasie w Izraelu było bardzo dochodowym zajęciem, głównie z tego powodu że celnicy zawyżali podatki, które mieli pobierać w imieniu Rzymu. Mieli stawki standardowe z których musieli rozliczyć się z cesarstwem, a co pobrali ponadto to, było ich. A  w związku z tym, że prawo podatkowe nie było do końca jasne (jak zawsze zresztą), celnicy często wymyślali dodatkowe podatki i tak pobierali o wiele więcej niż wyznaczono. To powodowało, że uchodzili wśród ludzi za zdzierców. Do tego pracowali dla wroga i utożsamiano ich ze zdrajcami, byli znienawidzeni do tego stopnia, że nie mogli chodzić do synagogi, a ludzie nie chcieli mieć z nimi nic wspólnego, bo uchodzili za nieczystych. To więc jedynymi z którymi utrzymywali kontakt, to ludzie o takim pokroju jak oni sami. Ale Jezus nie gardził nimi jak czyniła to znaczna większość Izraelitów, a szczególnie religijni faryzeusze. Wprost przeciwnie, Pan Jezus spotykał się z takimi ludźmi i często z tego powodu był oskarżany, że jada z celnikami i grzesznikami i zanieczyszcza się w ten sposób. Ale Pan nie przebywał z nimi dlatego że chciał prowadzić podobne życie jak oni. Przebywał z nimi, bo chcieli słuchać Słowa Bożego, bo wiedzieli że są zgubieni i potrzebują ratunku, a Jezus przyszedł szukać i zbawić to co zginęło (w. 10). On przyszedł do grzeszników. On powiedział, że nie potrzebują zdrowi lekarza, ale ci co się źle mają  (Łuk 5,31).
Tacy byli celnicy, oni wiedzieli że są zgubieni, wiedzieli że potrzebują Zbawiciela, który wyzwoli ich z grzechów. I taki był Zacheusz, choć miał wszystko i był bardzo bogaty, stać go było na każdą rozrywkę dostępną w tamtym czasie, to nie czuł się szczęśliwy z powodu swoich win. Ciążyły mu one, obawiał się o swoją wieczność, wiedział że jest zgubiony. Wiedział że jeśli umrze i stanie na sądzie Bożym, to nie będzie dobrze. Pewnie myślał nie raz, nie dwa, co mi po tych wszystkich pieniądzach, co mi po tych wszystkich rozrywkach jeśli miałbym zostać potępiony? On naprawdę szukał wyzwolenia od swojego grzechu. Ci natomiast, którzy uważali się za dobrych ludzi i nie widzieli własnych win z powodu swojej duchowej ślepoty obrażali się na Jezusa, gdy mówił o konieczności upamiętania. Ale Zacheusz taki nie był, on czuł ogromny ciężar na sercu, czuł wagę swojego grzechu i to skłoniło go do szukania ratunku w Jezusie
To jest pierwsza rzecz, która musi wydarzyć się w życiu każdego grzesznika, by mógł być zbawiony, musi zdać sobie sprawę ze swojego grzechu, czym głębiej tym lepiej. Nie potrzebują zdrowi lekarza, ale ci którzy są chorzy. Dopiero gdy zdamy sobie sprawę jak Zacheusz, że wcale nie jesteśmy dobrymi ludźmi, dopiero gdy zdamy sobie sprawę, że jesteśmy winni przed Bogiem, a Jezus jedynym Zbawicielem, to zaczynamy szukać w Chrystusie ratunku. Zanim to nie nastąpi w naszym życiu, zanim nie będziemy głęboko przeświadczeni o własnej nędzy duchowej, to nie będzie nam specjalnie zależało na lekarzu którym jest Jezus. Pan Jezus w kazaniu na górze mając na myśli konieczność uświadomienia sobie swojej nędzy duchowej mówił „błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios”(Mat 5,3).  Wydaje się, że Dzisiejszy świat jeszcze bardziej nam w tym nie pomaga niż wcześniej. Ciągle próbuje się usprawiedliwiać ludzką winę przez chorobę, słabość, charakter, religię i wiele innych. To powoduje, że wiele osób ma bardzo płytkie poczucie grzechu, jeśli w ogóle je ma. Oskarża się kościół o to, że mówiąc o grzechu wzbudza poczucie winy, co prowadzi ludzi do depresji. Ale Słowo Boże mówi, że bez poczucia nie możemy znaleźć ratunku w Chrystusie. Syn marnotrawny, który postanowił wrócić do Ojca najpierw powiedział w swoim sercu, a później do Ojca, że zgrzeszyłem przeciw niebu i przeciw tobie i nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Poczucie winy doprowadziło go do skruchy, do wyznania grzechów, a to dało mu przebaczenie. Wiecie dlaczego współczesny człowiek z powodu swojego poczucia winy wpada w depresje? Dzieje się tak dlatego, bo nie chce przyjść do Zbawiciela, a w żaden inny sposób nie może uciec od swojego grzechu.   
Zacheusz przypomina grzeszną kobietę z 7 rozdz. Ew Łukasza, która przyszła do Pana Jezusa i namaściła jego stopy olejkiem, a Pan odpuścił jej grzechy i powiedział, że z powodu wielkiej jej grzeszności, bardzo go umiłowała. Od tego jak mocno jesteśmy przekonani o własnym grzechu zależy nasza miłość do Jezusa. Jeśli jesteśmy bardzo przekonani o swojej winie, jeśli wiemy, że niczym nie jesteśmy w stanie poprawić naszego stanu duchowego, jeśli widzimy w sposób wyraźny jak nisko upadliśmy i jak bardzo brakuje nam Bożej chwały, to będziemy gorliwie szukać Jezusa Chrystusa. Ci którzy w najgłębszy sposób doświadczają swojego grzechu miłują Pana najwięcej. A czym więcej Go miłują, tym mocnej widzą jak wielkim jest Zbawicielem i jak wielkimi grzesznikami są oni sami.  

Pragnienie spotkania z Chrystusem
Druga rzecz, którą widać w tym fragmencie, a która musi się wydarzyć w życiu grzesznika, by był zbawiony, to musi pragnąc spotkania z Jezusem. Widzimy Zacheusza w 3 wierszu który, miał głębokie pragnienie widzieć Jezusa. Prawdopodobnie słyszał o Jezusie już wcześniej i podejrzewam że to, co najbardziej przemówiło do niego, to jak Pan Jezus przyjmował grzeszników i celników. Może słyszał o tym jak wszystkich uzdrawia, jak czyni wielkie cuda i spotyka się z wyrzutkami społecznymi. Pewnie pomyślał sobie, że jeśli ktokolwiek może mi pomóc, to tylko Jezus. I odkłada wszystko na bok czyniąc starania, by spotkać się z Nim. Ale okazuje się, że spotkać Jezusa, to nie takie proste. On próbuje dostać się do niego, ale nie może z powodu tłumu jaki Go otaczał, a dodatkowo był niskiego wzrostu. Pan Jezus w pewnym okresie swojej służby był bardzo popularnym nauczycielem, niekiedy towarzyszyło mu tysiące osób, które cisnęły się, by go zobaczyć, porozmawiać lub coś od niego otrzymać.
Ale Zacheusz nie zniechęca się, wyprzedza tłum, wybiega naprzód i wchodzi na drzewo sykomory, aby ujrzeć Pana, gdy tamtędy będzie przechodził. Drzewo sykomory to dosyć niskie drzewo około kilu metrów wysokości o grubym pniu i rozłożystych gałęziach. To więc mógł łatwo wspiąć się na nie i czekać na Jezusa.
Widzimy że pragnienie które miał prowadziło go do działania, do poszukiwania możliwości spotkania z Chrystusem. Był gotowy narazić się na śmieszność i ponieść związane z tym trudności. Wyszedł ze swojego miejsca komfortu, gdzie mógł czuć się bezpiecznie, by spotkać Chrystusa. To więc jeśli chcemy być zbawionymi musimy mieć pragnienie przyjścia do Jezusa, pragnienie które nie zniechęca się przeszkodami, ale jest gotowe pokonać je. Wiele osób nie może doświadczyć zbawienia, bo w ogóle nie mają pragnienia, by być blisko Jezusa Chrystusa i nie są gotowi poświęcić cokolwiek, by znaleźć Go. Niektórzy Jak tylko doświadczają jakiś trudności w związku z Chrystusem, to od razu się zniechęcają. Mam takie marzenie w swoim sercu, by widzieć mnóstwo ludzi, którzy mają pragnienie być blisko Jezusa, są głodni Jego osoby, Jego bliskości, by doświadczać Jego mocy w swoim życiu i są gotowi ponosić koszty z tym związane. Kilka dni temu miałem okazję widzieć film jak Bóg działa pośród Romskich chrześcijan na Słowacji. Romowie są tam całkowicie zepchnięci na margines społeczny, straszna bieda, do tego wielu z nich zmaga się z nałogami. I kościół zaczął tam misje, zwiastował Chrystusa, a wiele serc było spragnionych Pana. I Bóg sprawił tam przebudzenie, setki romskich chrześcijan spotyka się i uwielbia Boga. Chcą być razem, chcą śpiewać dla Pana, chcą dzielić się Bożym Słowem z innymi, chcą dzielić się miłością ze sobą i wspierać nawzajem, mają wielki głód Pana, wielkie pragnienie, a Bóg nie pozostaje na nie obojętny i błogosławi im posyłając ogień Ducha Św. do ich serca.
Gdy ewangelista Łukasz mówi nam o pragnieniu Zacheusza to używa greckiego słowa zēteō, które oznacza szukać czegoś aby znaleźć, dążyć do czegoś, celować w coś. Tego samego słowa używa Pana Jezus, gdy mówi, żeby szukać Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dodane (Mat 6,33). W innym fragmencie Jezus mówi szukajcie, zeteo, a znajdziecie.
Jednak gdy ludzie nie mają pragnienia nie mogą doświadczać spotkania z Jezusem. Gdy nie są głodni Boga nie mogą być nakarmieni. Gdy nie jesteśmy gotowi zrobić żadnego wysiłku, by szukać Pana, to nie liczmy na to, że będziemy doświadczać mocy Jego zbawienia w naszym życiu. Pan Jezus zapraszał do siebie pragnących w 7 rozdz. Ew. Jana powiedział:
Jana 7:37  A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije.
W innym miejscu w Ks. Objawienia czytamy
Objawienie 22:17  A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota.
Pragnienie, szukanie Boga, bycie głodnym Jego Słowa i Jego działania pozwala nam doświadczać mocy Jego zbawienia.
To samo uczucie towarzyszyło psalmiście gdy mówił
Psalm 42:2  Jak jeleń pragnie wód płynących, Tak dusza moja pragnie ciebie, Boże!
A król Dawid modlił się w ten sposób
Psalm 143:6  Wyciągam ręce do ciebie; Dusza moja pragnie ciebie jak zeschła ziemia.
Bądźmy jak Zacheusz, niech nasze serca będą pragnące, głodne Boga. Róbmy wysiłki, by go szukać, a On obiecuje, że ci którzy Boga szukają znajdą Go, co jest potwierdzone w naszej dzisiejszej historii.

Bóg odpowiada na pragnienie
Zwróćmy uwagę, że Pan Jezus zatrzymuje się przy Zacheuszu siedzącym na drzewie. Nie przechodzi pomijając go, ale przystaje, patrzy do góry i mówi Jego imię. Mówi – Zacheuszu dzisiaj muszę się u ciebie zatrzymać. Jaka niesamowita sytuacja, nie znali się wcześniej, nie widzieli się, ale Pan Jezus znał go jeszcze przed założeniem świata. Wiedział zanim się spotkali, że Zacheusz ma pragnienie widzieć, się z nim i ciąży Mu Jego grzech. Mamy tutaj wspaniałą manifestację boskości Pana Jezusa. Pamiętacie Natanaela z 1 rozdz. Ew. Jana jak Filip przyprowadził go do Jezusa? Wtedy Jezus spojrzał na Niego i powiedział, że jest prawdziwym Izraelitą, jest człowiekiem w którym nie ma fałszu. A Natanael zapytał skąd Jezus go zna, a Jezus powiedział, że widział go pod drzewem figowym. To spowodowało, że Natanael rozpoznał w Nim Mesjasza, Syna Bożego. Jezus wiedział o nim coś, czego nikt nie mógł wiedzieć, tylko sam Bóg. I tak również w tej sytuacji, Zacheusz musiał być w szoku. Pan wiedział kim On jest, wiedział że on ma pragnienie Go spotkać. Dziś muszę stanąć w twoim domu, twoje modlitwy Zacheuszu zostały wysłuchane, chciałeś mnie widzieć, oto jestem. 
Bóg zaspokaja pragnienie Zacheusza i wychodzi naprzeciw tych, którzy Go szukają. Jak w historii syna marnotrawnego, Ojciec ujrzał go, gdy jeszcze był daleko i wyszedł mu na spotkanie.
Pan Jezus nie bez powodu wszedł do Jerycha, On doskonale wiedział że tam czeka na niego grzesznik, którego dzisiaj ma zbawić. I widzimy to w wielu spotkaniach zapisanych w ewangeliach, widzimy to w tym jak przechodził przez Samarię i spotkał samarytankę. Uczniowie poszli do miasta nakupić żywności, ale Pan zatrzymał się przy studni, gdzie za chwilę miała przyjść kobieta, która otworzyła swoje serce dla Niego. Widzimy to w przypadku chromego który siedział przy sadzawce. W tych wszystkich sytuacjach Bóg poszedł zbawić to co zginęło. On widzi nasze pragnienie, on widzi jak Go szukamy, jak nam zależy, jak bardzo chcemy być blisko niego, czy nasze serca są gotowe i nie pozostaje na to obojętny.
W psalmie 53 czytamy
Psalm 53:3  Bóg spogląda z niebios na ludzi, Aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, Który szuka Boga.
Bóg szuka ludzi, którzy szukają Jego, a jeśli Go szukają przychodzi do nich. Nie jest obojętny na nasze pragnienie ślepy na nasze poszukiwania jak czytamy w psalmie
Psalm 145:18  Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, Wszystkim, którzy, go wzywają szczerze.
19  Spełnia życzenie tych, którzy się go boją, A wołanie ich słyszy i wybawia ich.

Prawdziwe zbawienie sprawia upamiętanie
I ostatnia rzecz o której chciałem dzisiaj wspomnieć w oparciu o nasz tekst, to że skuteczne zbawienie w życiu człowieka powoduje upamiętanie. Mówiliśmy o tym, że musimy zobaczyć swój grzech, by zostać zbawionym. Następnie powiedzieliśmy sobie, że należy mieć pragnienie na które Bóg odpowiada, a teraz dochodzimy do tego, że Boże zbawienie w życiu grzesznika powoduje zmianę, upamiętanie.
Pan Jezus poszedł do domu Zacheusza nie brzydził się nim jak wielu faryzeuszy i religijnych ludzi. To jest wielce pocieszające, że Chrystus ma łaskę i miłosierdzie choćby dla największych grzeszników jeśli tylko chcą się skruszyć.
To więc On idzie do tego domu, a Zacheusz przyjmuje Go z wielką radością.
I nagle Zacheusz wstaje i mówi coś absolutnie niezwykłego „Panie oto połowę majątku mojego daje ubogim, a jeśli  na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób” (w 8) 
A Pan Jezus komentując to mówi, że Zacheusz właśnie został zbawiony, zbawienie nawiedziło Jego dom, bo się prawdziwie nawrócił.
Zobaczmy w jak wspaniały sposób obecność Jezusa zmieniła Zacheusza. Z człowieka który jeszcze przed chwilą był złodziejem, szantażystą zrobił się filantrop i człowiek, który chce naprawić wszystkie swoje krzywdy. Naprawdę został zbawiony, nie gdzieś tam w przyszłości, ale w chwili gdy przyjął ewangelię, gdy przyjął Jezusa otworzyły się dla niego bramy nieba. My często nie wiemy, czy ludzie zostali naprawdę zbawieni, gdy się nawracają, bo nie wiemy czy ich nawrócenie jest szczere. Ale Pan Jezus doskonale znał serce Zacheusza i wiedział, że wszedł do Królestwa Bożego. Zobaczmy, że spotkanie z Jezusem Chrystusem z którego wynika zbawienie powoduje upamiętanie, trwałą zmianę, powoduje porzucenie grzechów. Jeśli nie było w naszym życiu upamiętania w wyniku spotkania z Jezusem, jeśli wciąż pozostaliśmy tacy sami po spotkaniu z Nim jak przed spotkaniem, to obawiam się że nie zostaliśmy zbawieni. Wielu twierdzi, że doświadcza mocy Bożej, że doświadcza Jezusa i mają z Nim społeczność, ale w ogóle nie widać w ich życiu upamiętania. Każdy kto naprawdę spotkał Jezusa Chrystusa i przyjął Go jako swego Pana i Zbawiciela stał się innym nowym człowiekiem. Pan Jezus powiedział o tym wydarzeniu, że jest narodzeniem się na nowo (Ew. Jana 3,3), a apostoł, że kto jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem i stare przeminęło (2 Kor 5,17).
Upamiętanie Zacheusza wyrażało się w tym, że postanowił oddać połowę majątku i zadość uczynić tym, których skrzywdził, oszukał, czy coś na nich wymusił. Dla niego problemem były pieniądze i wymuszenia, dla nas upamiętanie może się wyrażać w porzuceniu innych grzechów. Każdy z nas może mieć z czym innym problem, coś innego musi zostawić dla Chrystusa. Może być to gniew, jakaś niemoralność, kłamstwa, lenistwo, pijaństwo, skąpstwo, czy cokolwiek innego, to co Chrystus nam pokazuje jako konieczne do zostawienia i wymaga od nas zaparcia się samych siebie. 
Pan Jezus przyszedł zbawić to co zginęło, być może ty jesteś zgubionym człowiekiem, może nigdy nie poznałeś Jezusa Chrystusa i Jego zbawienia. Jeśli tak, dzisiaj jest najlepszy dzień na to, by zawołać do Zbawiciela i zaprosić Go do swojego życia. On jest dobry i miłosierny dla duszy która go szuka.
Tak więc prześledziliśmy  w jaki sposób grzesznik może dostąpić zbawienia:
1.      Po pierwsze musi zdać sobie sprawę, że jest grzesznikiem i grzech zaczyna mu ciążyć.
2.      Po drugie musi mieć pragnienie przyjść ze swoim grzechem do Jezusa Chrystusa i prosić o przebaczenie. Chrystus na to pragnienie nie pozostaje obojętny i przychodzi do tych, którzy Go szukają.
3.      I po trzecie rezultatem prawdziwego Zbawienia jest upamiętanie ze swoich grzechów wyrażające się w porzuceniu ich.

11.05.2019

Historia Biblii



Rękopisy z Qumran
W 1947 roku trzech beduińskich chłopców wędrowało ze stadem owiec i kóz w okolicach Morza Martwego. Gdy jedna z kóz zaginęła, jeden z nich udał się na poszukiwania. Przypadkowo natrafił na nieznaną sobie wcześniej jaskinię. Rzucił do jaskini kamień i usłyszał dźwięk tłuczonego dzbana. Następnego dnia postanowił wrócić w to samo miejsce zabierając ze sobą kolegę. Jak się później okazało natrafili na jaskinię, w której znajdowały się ukryte w dzbanie hebrajskie zwoje sprzed blisko dwóch tysięcy lat. W dzbanie tym znajdowało się siedem dużych, w miarę dobrze zachowanych zwojów.
Odnalezione przez Beduinów zwoje zostały pocięte na kawałki i wystawione na sprzedaż dla turystów na jerozolimskich bazarach. Jeden z tych fragmentów trafił do rąk, handlarza antyków z Betlejem. Handlarz ten skontaktował się z profesorem Eleazarem Sukenikiem z Uniwersytetu Hebrajskiego z prośbą o ocenę, czy fragmenty są wartościowe, czy też są to falsyfikaty.
Profesor szybko zorientował się, że ma przed sobą coś niezwykłego, i poprosił o dostarczenie większej liczby zwojów. Handlarz dostarczył więc Sukenikowi trzy kompletne, jeszcze nie rozwinięte zwoje skórzane, zapisane pismem staro-hebrajskim.
Profesor odkupił rękopisy i po dokładnej analizie okazało się, że pierwszy zawierał tekst biblijnej Księgi Izajasza, drugi to komentarz do proroczej Księgi Habakuka,  a trzeci to nieznany wcześniej Zwój Wojny  opisujący apokaliptyczną wizję wojny Synów Światłości z Synami Ciemności. 
Przez kolejne lata archeologowie przeszukali około 200 jaskiń i odkryli 11 grot w których w sumie znaleźli około 900 rękopisów w tym 233 manuskryptów biblijnych.
Przeprowadzone badania archeologiczne i metodą radiowęglową C14 pozwalają datować rękopisy na okres od II do I wieku p.n.e.  Dzięki badaniom paleograficznym zwojów ustalono, że najstarsze z nich powstawały nawet od połowy III wieku p.n.e.
Pierwszy polski całościowy przekład Rękopisów z Qumran, ukazał się dopiero w 1996 roku jako Rękopisy znad Morza Martwego w tłumaczeniu Piotra Muchowskiego. 
Do czasu odkrycia rękopisów z Qumran najstarszym zachowanym do naszych czasów rękopisem Starego Testamentu był Kodeks z Aleppo z X wieku. Przez wiele wieków stanowił punkt odniesienia jako najdokładniejszy tekst Biblii hebrajskiej, wielokrotnie konsultowany w przypadku wątpliwości. 
Jednak gdy znaleziono rękopisy na palestyńskiej pustyni w Qumran starsze od kodeksu z Aleppo o ponad 1000 lat, to zaczęto porównać jednolitość tekstów.
Po porównaniu rękopisów z Qumran z Kodeksem z Aleppo okazało się, że na przestrzeni ponad 1000 lat treść Świętych Pism Starego Testamentu nie uległa zmianie!
Kodeks z Aleppo to tekst masorecki – jest on zapisany przy pomocy hebrajskich liter spółgłoskowych (tekst oryginalny) oraz systemu znaków samogłoskowych w postaci kropek i kresek umieszczanych nad lub pod literami, aby pomóc w odczycie i interpretacji oryginalnego tekstu hebrajskiego. 
W oryginalnym tekście hebrajskim były tylko samogłoski pisane w jednym ciągu bez spacji i znaków interpunkcyjnych.
Sztuka czytania wyrastała ze znajomości treści Biblii. Żydzi od dziecka uczyli się całej Biblii na pamięć, słuchając i powtarzając jej treść. Dzięki temu patrząc na ciąg samogłosek byli w stanie odczytać tekst biblijny.
Tu warto wspomnieć o niezwykłej staranności z jaką żydowscy skrybowie dokonywali kopiowania świętego tekstu: starannie liczyli wszystkie litery i słowa w każdej linii, kąpali się i brali nowe pióro przed napisaniem świętego Imienia Boga JHWH.
Uważnie i wyraźnie poprawiali znalezione błędy, a jeśli popełnili zbyt wiele błędów, dokonywali pogrzebu takiego zwoju, który nie mógł być używany.

Słowo “Biblia” pochodzi z języka greckiego, która oznacza “zwoje” lub “księgi”. Greckie słowo z kolei pochodzi od nazwy starożytnego miasta Byblos, którego mieszkańcy specjalizowali się w wytwarzaniu materiałów piśmienniczych
Biblia jest Księgą pod wieloma względami wyjątkową!
Była pisana przez 1500 lat na trzech kontynentach (Azja, Afryka i Europa)
Bóg powołał do jej spisania 40 autorów różniących się pod wieloma względami (praca, pochodzenie, wykształcenie), a jednak wszystkie księgi łączą się odniesieniami, historią i wzajemnie uzupełniają i podczas lektury Biblii ma się wrażenie jakby napisał ją jeden autor, a nie 40.
Zawiera chronologiczny zapis historii narodu wybranego (Żydów) od powołania Abrahama ponad 2000 lat przed narodzeniem Chrystusa aż do przyjścia Chrystusa, Jego śmierci, zmartwychwstania, wniebowstąpienia i misyjnej służby Jego uczniów – apostołów.
Pierwsza księga Biblii pokazuje początek wszystkich rzeczy - stworzenie świata i pochodzenie pierwszych ludzi.
Ostatnia księga Biblii pokazuje koniec wszystkich rzeczy – zniszczenie teraźniejszego wszechświata i stworzenie nowej ziemi i nowych niebios.
PIĘCIOKSIĄG -  Autorem pierwszych 5 ksiąg Biblii był Mojżesz, którego historię chyba dobrze znamy (?)
Pierwszych 6 rozdziałów Biblii opisuje ponad 1600 lat historii od stworzenia świata, uczynienia Adama z prochu ziemi, uczynienie Ewy z żebra Adama, historię Kaina i Abla, powstawanie i osiedlanie się pierwszych plemion, stopniowe moralne zepsucie ludzkości i uniwersalny potop za czasów Noego.
Poza wszystkimi rodzajami zwierząt lądowych i ptaków, 8 osób zostało uratowanych w Arce Noego.
Kolejne 4 rozdziały opisują okres ponad 400 lat od potopu do powołania Abrahama, ponowne zaludnianie ziemi przez potomków Noego, budowa wieży Babel, pomieszanie języków i rozproszenie ludzi po całej ziemi.
W 12 rozdziale pierwszej księgi Biblii (zwanej Księgą Rodzaju) dochodzimy do chronologicznego środka Starego Testamentu Nieco ponad 2000 lat od stworzenia świata i nieco ponad 2000 lat do przyjścia Chrystusa – Bóg powołuje z Mezopotamii Abrama i nakazuje mu wędrówkę na zachód do ziemi obiecanej – do Kanaanu.

Tak rozpoczyna się historia narodu wybranego.
Abram, nazwany przez Boga Abrahamem – ojcem narodów, w wieku 100 lat, zostaje ojcem Izaaka.
Izaak ma dwóch synów: Ezawa i Jakuba.
Jakub,  nazwany przez Boga Izraelem - walczący z Bogiem, zostaje ojcem 12 synów, którzy stają się głowami 12 plemion narodu Izraelskiego.
Jeden z synów Izraela, Józef, zostaje sprzedany jako niewolnik do Egiptu, gdzie po wielu perypetiach zostaje premierem Egiptu i ratuje cały ówczesny świat przed klęską głodu.
Księga Rodzaju kończy się wędrówką całej rodziny Izraela z powodu klęski głodu w Kanaanie do Egiptu, gdzie spędzą kolejne 450 lat.
Druga Księga Mojżesza to historia wyjścia narodu Izraelskiego z Egiptu, który rozrósł się do kilku milionów (2-3 miliony).
Plagi egipskie, przejście przez Morze Czerwone, 40 lat wędrówki przez pustynię – nadanie prawa pod górą Synaj – Dekalog – 10 przykazań będących streszczeniem obszernego prawa moralnego, religijnego i cywilnego, które jest szczegółowo przedstawione i zilustrowane w kolejnych 3 księgach Mojżesza.
Następne Księgi Biblijne opisują zdobycie Ziemi Kanaanu i zasiedlenie jej przez 12 plemion Izraela pod przywództwem Jozuego, zmagania i walki z sąsiednimi narodami za czasów Sędziów, ustanowienie Królestwa za czasów Saula, Dawida (na około 1000 lat przed Chrystusem), złoty wiek Salomona, który buduje Bogu piękną świątynię, podział królestwa po śmierci Salomona na królestwo Izraela na północy i Judy na południu i opis rządów kolejnych władców – ich wierności i niewierności Bogu i konsekwencji ich postępowania, aż do upadku królestwa Izraela i zabrania ich do niewoli do Asyrii, a następnie upadku Judy, zburzenie świątyni i Jerozolimy w 586 roku przed Chrystusem i 70-letniej niewoli Babilońskiej.
Ostatnie księgi historyczne opisują powrót z niewoli za czasów Persów, odbudowę Jerozolimy, odbudowę świątyni i powolne odradzanie się narodu żydowskiego.
Wydarzenia opisane w Biblii dotyczą konkretnych geograficznych miejsc, które do dzisiaj istnieją i które możemy odwiedzić.
Chronologia i historia biblijna jest udokumentowana i potwierdzona licznymi odkryciami archeologicznymi i pozabiblijnymi źródłami historycznymi, które dowodzą prawdomówności i spolegliwości biblijnego przekazu historycznego.
Biblia zawiera też księgi poetyckie jak Psalmy, będące natchnionym zbiorem pieśni Izraela, księgę Pieśni nad Pieśniami opisującą piękno miłości małżeńskiej  i księgi mądrości – przypowieści Salomona i księgę Kaznodziei Salomona – prezentujące głębokie filozoficzne rozważania.
Ostatnią częścią Starego Testamentu są księgi prorockie, które są Bożym komentarzem postępowania ludzi za czasów królów, niewoli i odnowy królestwa.
Prorocy przemawiali do ludzi żyjących za ich czasów, ale też zapowiadali nadejście Wielkiego Wybawiciela, Mesjasza, Bożego Wybrańca, który przyniesie wszystkim ludziom, wszystkim narodom ratunek i wyzwolenie ze zła, z opresji i z niewoli grzechu!
Nowy Testament zaczyna się od nawiązania do starotestamentowych zapowiedzi.
Wszystkie cztery Ewangelie przedstawiają wypełnienie proroczych słów i wizji nowego Królestwa pod władzą nowego Króla Izraela z rodu Dawida.
Pan Jezus w swoim narodzeniu z dziewicy w Betlejem, w swoim nauczaniu, czynieniu cudów, uzdrawianiu chorych, byciu zdradzonym, i ukrzyżowanym na Golgocie wypełnia nie dziesiątki ale setki proroctw i zapowiedzi Starego Testamentu.
Jego zmartwychwstanie i spotykanie się przez kolejnych 40 dni z Jego uczniami, Jego wstąpienie do nieba na ich oczach i wylanie Ducha Świętego na Jego uczniów, jest dramatycznym początkiem Kościoła, którego kolejne losy są opisane w Księdze Dziejów Apostolskich i Listach Apostolskich.
Ostatnia księga Nowego Testamentu zawiera proroczą wizję czasów ostatecznych, opis końca tego świata i stworzenie nowego nieba i nowej ziemi!
To w wielkim skrócie zarys poselstwa Biblii.

Teraz przejdziemy do tłumaczeń Pisma Świętego.
Pierwszy przekład starożytnych pism hebrajskich na język grecki został dokonany między 250 a 150 rokiem p.n.e.
W tamtym czasie Grecy byli największym mocarstwem i ich język stał się środkiem komunikacji między różnojęzycznymi narodami, tak jak dzisiaj język angielski.
 Wielu Żydów było rozproszonych po różnych krajach i na ich potrzeby, siedemdziesięciu tłumaczy, w ciągu 72 dni, dokonało przekładu pierwszych 5 Ksiąg Starego Testamentu.
Nazwa SEPTUAGINTA pochodzi od łacińskiego słowa 70.
W późniejszych wiekach przełożono pozostałe księgi starego testamentu, które stopniowo uzupełniano również o żydowskie opracowania historyczne, spisane w języku greckim.
Do IV wieku tekst Septuaginty doczekał się wielu odpisów. Łączna liczba zachowanych kopii sięga 1555 sztuk. 
Do naszych czasów dotrwały kompletne kodeksy, pochodzące z IV wieku n.e.: Kodeks Watykański, Synajski i Aleksandryjski.
Septuaginta miała wielkie znaczenie dla utrzymania judaizmu wśród Żydów, posługujących się na co dzień Greką, a żyjących z dala od swojego kraju.
Z drugiej strony, ponieważ język grecki dominował w całym śródziemnomorskim świecie, tłumaczenie to dało innym kulturom możliwość zapoznania się z Biblią.
Septuaginta, była najbardziej rozpowszechnionym przekładem Hebrajskich pism tamtych czasów oraz najczęściej cytowanym przekładem w Nowym Testamencie spisanym także w j. greckim.
Hexapla Orygenesa z III wieku – zestawienie w 6 paralelnych kolumnach hebrajskiego tekstu Starego Testamentu i 5 greckich przekładów.
Takie zestawienie miało być pomocne we właściwym zrozumieniu myśli Pisma świętego.
Kolejnym znaczącym przekładem była WULGATA - BIBLIA HIERONIMA
Stopniowo w Cesarstwie Rzymskim rosło zapotrzebowanie na przekłady Łacińskie.
Do końca IV wieku n.e. powstały liczne tłumaczenia fragmentów Biblii w języku starołacińskim. 
Jednolitego przekładu całości Pisma Świętego dokonał dopiero Hieronim, który około 365 roku nawrócił się na chrześcijaństwo i rozpoczął studia teologiczne.
Poświęcił ponad 20 lat na studiowanie Hebrajskiego, Aramejskiego i Greki.
Podczas pobytu w Antiochii, w 379 roku, został mianowany duszpasterzem i otrzymał stanowisko poufnego sekretarza i bibliotekarza biskupa Damasusa.
Ten biskup zlecił mu rewizję tekstów Starego i Nowego Testamentu, tłumaczonych po Łacinie.
Ostatecznie Hieronim dokonał przekładu całego Starego Testamentu z języka hebrajskiego i ujednolicił przekład pism Nowego Testamentu.
Pracy tej poświęcił resztę swojego życia, zamieszkawszy w klasztorze  w Betlejem. 
Jego tłumaczenie zyskało wielką popularność dzięki prostemu językowi, jakiego Hieronim użył do tłumaczenia – stąd późniejsza nazwa jego przekładu: Wulgata – powszechny, powszedni, zwykły.
Za przykład tłumaczenia, który stara się oddać bardziej myśl tekstu niż jego dosłowność niech posłuży psalm 3 wiersz 8. Przekład literacki tłumaczy tak: „Wszak Ty uderzyłeś w szczękę wszystkich wrogów moich, Połamałeś zęby bezbożnych. A Jan Kochanowski przetłumaczył go tak „biłeś ich w gęby, a oni w krwawym piasku zbierali swe zęby”.
Z czasem, Wulgata Hieronima zyskała akceptację w zachodnich Kościołach i ostatecznie stała się źródłem wszystkich późniejszych Rzymskokatolickich tłumaczeń.
Wulgata była najczęściej używaną wersją Biblii w piśmiennictwie i liturgii Kościoła zachodniego i królowała przez kolejne wieki, aż do pojawienia się tłumaczeń na języki narodowe.

Podział na rozdziały i wersety nie znajdował się w pierwotnej Biblii.
Został on wprowadzony dużo później.
Podzielenie ksiąg biblijnych na rozdziały przypisuje się angielskiemu duchownemu, arcybiskupowi Canterbury, Stephenowi Langtonowi. Dokonał on tego w połowie XIII wieku.
Mylące interpretacje wynikające z istniejącego podziału na rozdziały i wersety (i dodatkowo dodane przez tłumaczy nagłówki).


Przykład interpretacji przypowieści Jezusa z Ew. Łukasza 15
Łk 15 (1): I zbliżali się do niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać. (2): A faryzeusze i uczeni w Piśmie szemrali, mówiąc: Ten człowiek przyjmuje grzeszników i jada z nimi. (3): I opowiedział im taką przypowieść:
zgubiona owca
(7): Mówię wam, że podobnie w niebie większa będzie radość z jednego pokutującego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty.
zgubiona moneta
(10): Podobnie, mówię wam, będzie radość przed aniołami Boga z jednego pokutującego grzesznika.
ZESTAWIENIE KONTRASTÓW - daleko i blisko, żywa owieczka i martwa moneta, pasterz na polach i kobieta w domu
Pan Jezus nie kończy jednak na tym, ale kontynuuje:  zgubiony syn marnotrawny i drugi syn w domu ojca
Po przeczytaniu wszystkich 3 fragmentów tej jednej przypowieści możemy się zastanowić, która jej część mówi o nas – gdzie my jesteśmy zgubieni:  – blisko, w domu Ojca jak ten drugi syn i jak ta moneta  - czy daleko jak syn marnotrawny i jak zagubiona owca

WYNALEZIENIE DRUKU
W czasach średniowiecza książki były niezwykle rzadkie, gdyż powstawały w wyniku odręcznego, długotrwałego i mozolnego przepisywania. Wyprodukowanie jednej księgi trwało całe lata.
Wynalezienie przez Gutenberga ruchomej czcionki drukarskiej na zawsze zmieniło i zrewolucjonizowało proces komunikacji w całej Europie.
Pierwszą drukowaną książką na świecie była edycja Łacińskiej Wulgaty Hieronima.
Jej druk rozpoczęto około 1452 roku w Mainz, w Niemczech, a zakończono w 1455 roku.
Tę drukowaną wersję Wulgaty określa się od tamtego czasu Biblią Gutenberga.
Gutenberg, użył wysokiej jakości papieru i kolorowych, ręcznie barwionych, dużych inicjałów.
Sporządził wyjątkowo piękny krój czcionki – tekst tłoczono dwudziestoma czterema dużymi i małymi literami łacińskiego alfabetu. Prasę drukarską ustawiono na czterdzieści dwie linie na stronę, z dwoma kolumnami druku.
Nabywcy sami wybierali artystę, który upiększał ich osobiste kopie zdobieniami. To sprawiło, że każda z nich była unikalna.
Biblia została wydana w dwóch tomach, w nakładzie stu dziewięćdziesięciu sześciu egzemplarzy. Jej druk zajął 3 lata!
Do naszych czasów przetrwało jedynie  czterdzieści osiem sztuk. Jedna z oryginalnych Biblii Gutenberga znajduje się w Polsce, w muzeum w Pelplinie.
Wynalazek druku stanowił wielki krok, dzięki któremu zostało rozprzestrzenione Słowo Boże.
Na to właśnie musiał mieć nadzieję sam Johannes Gutenberg, mówiąc: „i popłynie strumień prawdy! Jak nowa gwiazda, rozproszy ciemności ignorancji i wniesie światło dotychczas nieznane, by zajaśniało między ludźmi”. 
Dotychczas jeden człowiek potrzebował kilku lat na przepisanie Biblii, a prasa Gutenberga w ciągu kilku lat drukowała kilkaset Biblii. Pojawiały się kolejne prasy i nie dało się już tego zatrzymać - coraz większa rzesza ludzi miała dostęp do Pisma Św.
To spowodowało, że ludzie zaczęli korzystać z drukowanych wydań Pisma Św. i tłumaczyć je na języki narodowe. Pierwszym, który skorzystał z prasy Gutenbera do nowego tłumaczenia był Erazm z Roterdamu.
Wydrukował on Grecki tekst Nowego Testamentu i swoje własne tłumaczenie Nowego Testamentu na język łaciński.
Poprzednie tłumaczenie Hieronima językowo się zestarzało.
Tu należy wspomnieć, że wynalezienie druku przez Gutenberga zbiegło się z innym bardzo ważnym wydarzeniem, które spopularyzowało jeszcze bardziej Biblię na cały świat -  REFORMACJA spowodowała tłumaczenia Biblii na języki narodowe.
Marcin Luter przetłumaczył całą Biblie na język niemiecki. Uważany jest nawet za twórcę języka niemieckiego, bo jeździł po całych Niemczech, wszystkich landach, gdzie mówiono różnymi dialektami i ujednolicił język przez stworzenie podstaw gramatyki języka niemieckiego. Dzisiaj w Niemczech stawia się mu pomniki z napisem „dr. Marcin Luter twórca Języka Niemieckiego”.
Jan Sebastian Bach w  XVII wieku przybliżył treść niemieckiego tekstu biblijnego, zamieszczając jego fragmenty w kantatach śpiewanych podczas nabożeństw.
Kantaty były wykonywane podczas nabożeństw w każdą niedzielę przez chór szesnastu śpiewaków pod kierunkiem samego autora. Nabożeństwa często trwały 8 godzin, kazanie 2 godziny i 6 godzin śpiewania.

Na długo wcześniej zanim pojawił się druk i powszechne stały się przekłady na języki narodowe, dwóch apostołów Słowian, Cyryl i Metody opracowali alfabet, pozwalający na zapisanie dźwięków występujących w mowie słowiańskiej.
Już na początku lat 60. IX w. dokonali przekładu wybranych ksiąg Pisma Świętego.
Do czasów współczesnych zachowała się tylko część tekstów powstałych w czasach Cyryla i Metodego.
Za cara Symeona Wielkiego (893–927) przełożono na język staro-cerkiewno-słowiański szereg dalszych fragmentów Biblii.
Zanim pojawił się jeszcze druk w Europie, około 1378 roku Jan Wiklif, profesor na Uniwersytecie w Oksfordzie, opublikował dzieło w którym wyjaśnił, że wszystkie dzieci Boże są sobie równe i są tak samo zdolne, by zrozumieć Pismo Święte.
Oświadczył, że „Pismo Święte jest najwyższym autorytetem dla każdego chrześcijanina, zasadą wiary i ludzkiego doskonalenia”.
Owocem jego umiłowania Słowa Bożego było angielskie, niemalże dosłowne tłumaczenie Biblii z Łaciny, oparte na  Wulgacie.
Wracając do czasów reformacji i prasy drukarskiej, znaczącym wydarzeniem było tłumaczenie Wliama Tyndale’a z greckiego Nowego Testamentu Erazma.
Praca Tyndale’a wymagała dużo wysiłku, bo musiał stworzyć 300 nowych słów w języku angielskim, by dobrze przetłumaczyć tekst grecki. Z początku wszyscy zachwycali się przekładem Tyndale’a - nawet król Henryk VIII.
Jednak hierarchom kościelnym nie podobało się, że Tyndale przetłumaczył Biblie na j. angielski i wywarli nacisk na Króla, tak że Tyndale musiał przenieść się do Belgii i tam kończył swoją pracę.
Z Belgii też przemycano Biblię Tyndale’a przez Niemcy do Anglii.
Ostatecznie Tyndleya schwytano i po 500 dniach surowego więzienia, został uduszony a następnie spalony na stosie za swoje tłumaczenie razem ze swoim działem w 1536 roku.
Jego ostatnią modlitwą było „Boże otwórz oczy Króla Anglii”. Modlił się, by Król Anglii mógł dostrzec jak ważny jest swobodny dostęp do Biblii i nie zakazywał go.
Myles Coverdale kaznodzieja i tłumacz Biblii zapoznał się przekładem Tyndleya i poszedł z nim do króla jako ze swoim przekładem, a Henryk  VIII dał pozwolenie na jego druk jako Biblii Mateusza i cała Anglia czytała przekład Williama Tyndleya. W ten sposób można powiedzieć modlitwa Tyndleya została wysłuchana.

Konflikt Henryka VIII z papiestwem z powodów prywatnych - bo jak wiemy on ciągle zmieniał i mordował swoje żony - jeszcze bardziej przyczynił się do rozpowszechnienia Pisma Św.
Gdy w Anglii powstał narodowy kościół anglikański, to dostęp do Biblii stał się powszechny, bo nikt go nie zakazywał. Tak jak kropla drąży skałę, tak Słowo Boże w Anglii wywierało coraz większy wpływ na ludzkie umysły.
Po śmierci Henryka VIII na tron wstąpiła Maria I Tudor jego córka tzw. Krwawa Marry. Chciała ona całkowitego powrotu Anglii na łono kościoła Rzymskiego i zakazała czytania Biblii po angielsku, rozpowszechniania jej i drukowania. Nakazała również odprawianie nabożeństw po łacinie, a tych którzy się sprzeciwiali surowo karała więzieniem albo ścięciem głowy, stąd jej krwawy przydomek. W wyniku jej represji śmierć poniosło około 350 osób.
Ostatecznie po 5 latach i ona została ścięta, a jej miejsce zastąpiła jej siostra z innej matki Anny Boleń, królowa Elżbieta. Nakazała ona biskupom wydanie nowej Biblii tzw. Biblii biskupiej i w każdym kościele w Anglii taki egzemplarz Biblii się znajdował. Elżbieta chciała by każdy angielski obywatel miał dostęp do Pisma Św. i każdy kto wchodzi do kościoła mógł czytać tekst Słowa Bożego. W ten sposób w całym kraju, we wszystkich kościołach był egzemplarz Biblii, co doprowadziło do wielkich duchowych zmian, bo kiedy Biblia jest czytana, zmienia życie ludzi.
Po 40 latach rządów Elżbiety tron objął Król Jakub Steward i on nakazał wydanie nowego przekładu Biblii. Oczekiwał że nowe tłumaczenie będzie lepsze od poprzednich i zebrano cały sztab  tłumaczy. 57 osób podzielono na zespoły po 6 osób w trzech ośrodkach uniwersyteckich i tak po latach powstał jeden z najlepszych przekładów „Biblia Króla Jakuba”. Przekład ten do dziś jest bardzo ceniony jako jeden z najwierniejszych przekładów Pisma Św. i doczekał się wielu uwspółcześnień.
Przekład Biblii Króla Jakuba jest też tym przekładem, który powędrował do Nowej Anglii z ówczesnymi emigrantami zasiedlającymi Stany Zjednoczone i był duchowym fundamentem na którym ten kraj powstawał. 
Pierwszym polskim tłumaczeniem obejmującym jedynie Stary Testament jest „Biblia Królowej Zofii” tłumaczona z języka czeskiego w 1455 roku, czyli wtedy kiedy Gutenberg drukuje pierwszą Biblię.
100 lat później w Polsce było już 6 polskich przekładów.
Pierwszym pełnym polskim przekładem jest Biblia Leopolity z 1561 tłumaczona z języka łacińskiego.
Jednak nie uzyskała pozwolenia na wydanie w Polsce i była drukowana w Niemczech.
Przekład ten powstał na uniwersytecie Krakowskim i uchodzi za niezbyt udany pod względem językowym. Pojawia się w nim słownictwo (już wówczas) przestarzałe, gwarowe, występuje też pewna zależność od źródeł czeskich.
W 1563 roku została wydana Biblia Brzeska tłumaczona z języka hebrajskiego, greckiego i łaciny (zwana też „Radziwiłłowską”)
Następnie pojawił się przekład Szymona Budnego znany jako Biblia nieświeska (1570–1572) oraz Biblia Wujka (1599) i Biblia Gdańska (1632), które były aż do połowy XX wieku najpopularniejszymi przekładami Biblii w Polsce.
Na przełomie XIX i XX wieku powstał nowy przekład Tory i większości pozostałych ksiąg Starego Testamentu, wydany na podstawie języków oryginalnych przez Izaaka Cylkowa. Przed Cylkowem w 1871 roku w Wiedniu nakładem A. Reicharda ukazało się tłumaczenie Biblii hebrajskiej pt. Pismo Święte wszystko Starego Przymierza żydowskie i polskie.
Kolejne przekłady dokonywane na podstawie języków oryginalnych zaczęły się pojawiać dopiero w drugiej połowie XX wieku. Pierwszym z nich była Biblia Tysiąclecia, tłumaczona pod kierunkiem benedyktynów z Tyńca, której pierwsze wydanie ukazało się w roku 1965.
W 1975 roku ukazał się nowy przekład Biblii, wydany przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne. Przekład ten, znany jest jako Biblia warszawska.
Także w 1975 roku ukazało się pełne wydanie Biblii poznańskiej.
W roku 1997 ukazała się Biblia warszawsko-praska, pełne tłumaczenie wszystkich ksiąg z języków oryginalnych dokonane przez Kazimierza Romaniuka.
W roku 2008 wydane zostało nowe tłumaczenie – Biblia Paulistów – przygotowane przez Towarzystwo Świętego Pawła.
W 2016 roku zakończono prace nad pierwszym w języku polskim, ekumenicznym przekładem Pisma Świętego – Biblią Ekumeniczną. Wzięło w nich udział dwudziestu tłumaczy z siedmiu Kościołów, a konsultacje prowadzono w sumie z jedenastoma Kościołami. Pracę nad przekładem zapoczątkowano w 1994 roku.  17 marca 2018 ogłoszono wydanie całości dzieła w dwóch wersjach różniących się obecnością apokryfów. 
W tłumaczeniu Biblii swoich sił próbowali też literaci, m.in. Artur Sandauer (przekład Księgi Rodzaju), Czesław Miłosz(m.in. Psalmy, Pieśń nad pieśniami, Księga Hioba) oraz Roman Brandstaetter (m.in. Księga Joba, Psalmy).
Ciekawostkami są adaptacje Nowego Testamentu na gwary i regionalne lub środowiskowe odmiany języka:
śląską (Biblia Ślązoka)
W 2013 roku Oficyna Wydawnicza „Vocatio” wydała przekład Septuaginty na język polski, którego dokonał Remigiusz Popowski. W 2016 oba przekłady (Starego i Nowego Testamentu) wydano jako Biblia pierwszego Kościoła.
W ostatnich latach pojawiła się Nowa Biblia Gdańska wydana z inicjatywy Śląskiego Towarzystwa Biblijnego (2012), Uwspółcześniona Biblia Gdańska (2017) będąca rewizją protestanckiej Biblii gdańskiej z 1632  oraz Toruński Przekład Nowego Testamentu (2017) zawierający alternatywne tłumaczenia niektórych słów, a także polskie odpowiedniki oryginalnych idiomów, które mogłyby być niezrozumiałe dla współczesnego czytelnika.
Obecnie Oficyna Wydawniczą „Vocatio” kontynuuje pracę nad Nowym Przekładem Dynamicznym, który ma na celu użycie współczesnego polskiego języka, unikającego archaizmów,  z uwzględnieniem słownictwa, którym posługują się dzisiejsi Polacy. Tam, gdzie przekład dosłowny jest zrozumiały, będzie on zachowany, a w trudniejszych miejscach zastosowany zostanie dynamiczny ekwiwalent znaczeniowy.
W 2012 ukazała się Księga Psalmów. W ramach publikacji pilotażowych ukazały się dotąd zeszyty z przekładami: Listu do Rzymian, Listu do Efezjan, Listu do Kolosan, Listu do Filipian, Listów Piotra oraz Listów Jana.  
Praca Zbiorowa: Paweł Jurkowski i Jarosław Korzeniowski

4.05.2019

Jezus Chlebem życia



Pan Jezus o sobie mówił, że jest chlebem żywota. Użył kolejny raz dobrze znanej wszystkim formy wypowiedzi, języka metafory. Mówił o sobie, że jest wodą życia, że jest prawdziwym krzewem winnym, światłością świata, drogą prawdą i życiem, a tutaj, że jest chlebem żywota. Chleb dobrze oddaje to, co Pan Jezus chciał przekazać nam i tym, którzy Go słuchali. Chciał powiedzieć, że On jest dla nas prawdziwym pokarmem z nieba i jak chleb daje nam życie fizyczne każdego dnia, tak Pan Jezus daje nam życie wieczne jeśli w Niego uwierzymy i wierzymy cały czas karmiąc się nim przez wiarę.
Pan Jezus w odróżnieniu od chleba fizycznego, który karmi i daje życie na krótko, daje życie na wieki.
Jan 6:33  Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot.
Nie tylko Pan Jezus jest żywotem dla nas, ale On jest żywotem dla całego świata. Bóg chce aby świat w Jezusie znalazł swojego Zbawiciela przez którego możemy mieć przebaczone grzechy.
Pan Jezus daje nam duchowe życie, które możemy otrzymać tylko dzięki Bogu. Wszyscy mamy życie biologiczne, ale to życie jest słabe i kruche. Nie ma znaczenia jako mocno byśmy się starali go utrzymać i tak kiedyś przyjdzie dzień naszej śmierci. To wiec przesadne poświęcanie uwagi temu ziemskiemu życiu z pominięciem życia duchowego jest głupie, jest bezsensowne i strasznie krótkowzroczne. Ale świat tak żyje, dużo uwagi poświęca temu życiu, tak jakby to, co tutaj, nigdy miało się nie skończyć. Jednak jest to pudrowanie trupa, nie ważne jak mocno będziemy go pudrować i tak z każdym dniem rozpada się coraz bardziej. Nie chodzi o to, żeby w ogóle nie zajmować się tym życiem, ale nie wiązać z tym życiem swoich wiecznych nadziei, nie poświęcaj mu więcej uwagi niż to konieczne.
Jedynie chleb Boży, którym jest Pan Jezus, daje nam życie na wieki. Pan Jezus wyjaśnia w 40 wierszu, że to życie na wieki polega na tym, że każdy kto w Niego wierzy zostanie wzbudzony z martwych do wiecznego życia. Jezus obiecał, że pewnego dnia powróci na ziemię by dopełnić wszystkich Bożych obietnic, a jedną z tych obietnic jest odkupienie naszego ciała. Wtedy On podniesie z martwych do wiecznego życia wszystkich, którzy położyli w Nim swoją nadzieję i uwierzyli, że tylko Jedynie On jest chlebem który zstąpił z nieba.
A jak wejść w posiadanie tego wiecznego życia?
W tym fragmencie Pan Jezus daje nam odpowiedź:
Jan 6:37  Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz;
Po pierwsze należy przyjść do pana Jezusa. Należy przyjść do Niego przez wiarę, że On jest zbawicielem świata i On jako jedyny ma odpowiedź na prawdziwy mój problem, na problem mojego grzechu. Pan Jezus może odpowiedzieć na moje przyjście do Niego, bo naprawdę jest, bo On żyje, On zmartwychwstał i widzi wszystkich tych, którzy do Niego pragną przyjść.
Jest wspaniały werset w Psalmie 53
Psalm 53:3  Bóg spogląda z niebios na ludzi, Aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, Który szuka Boga.
Pan widzi tych, którzy pragną być blisko Niego i chcą stać się uczniami Chrystusa. W odpowiedzi na ich pragnienie wychodzi im naprzeciw, jak Ojciec w historii o Synu marnotrawnym wybiegł naprzeciw swojemu synowi, gdy ten jeszcze był daleko.
Ludzie rozwiązania na swoje poczucie winy poszukują w wielu miejscach, ale często nie chcą przyjść do Pana Jezusa. Ale jeśli do Niego nie przyjdą, nie mogą uzyskać życia wiecznego, nie mogą uzyskać przebaczenia u Boga.
Druga rzecz o której mówił Pan Jezus, to należy patrzeć na Syna, widzieć syna, czytamy w 40 wierszu. Nie chodzi tu o zwykłe spojrzenie, ale wpatrywanie się w Syna, doświadczenie Syna, poznanie Go, badanie Go, studiowanie Jego osoby, przywiązanie się do Niego i podążanie za Nim. To patrzenie w Syna jest tym jak jubiler wpatruje się w brylant, by rozpoznać jego autentyczność i wartość. Kiedy już wie, z czym ma do czynienia, wtedy podejmuje decyzje, czy warto się o niego starać.
I jeszcze jedna rzecz o której mówi pan Jezus, żeby mieć życie wieczne należy uwierzyć, „kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie” powiedział Pan Jezus w wierszu 35.
A później Pan Jezus od 51 wiersza mówi cały czas o konieczności spożywania Go
Jan 6:51  Ja jestem chlebem żywota, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata.
52  Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia?
53  Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie.
54  Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
55  Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem.
56  Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim.
57  Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie.
58  Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki.
Drodzy wiara w Pana Jezusa, to spożywanie Go, gdy wierzysz w Niego to karmisz się Nim, a życie wieczne które jest w nim jest również i w tobie, bo przez wiarę w Niego jesteśmy z Nim złączeni w Jego śmierci. Życie wieczne, które jest w Nim przepływa również przez ciebie jak soki z winorośli przepływają do gałęzi.
Nie wystarczy tu przyjść i słuchać, nie wystarczy czytać, nie wystarczy wiedzieć, nie wystarczy przyglądać się Panu Jezusowi, czy uważać Go za kogoś wyjątkowego. Ale należy Go przyjąć i należy Go spożywać, karmić się Nim jako twoją ofiarą za twoje grzechy. Wiara w Pana Jezusa, wiara w to, że Jego ofiarna Krew obmywa mnie z moich grzechów, a Jego umęczone na Krzyżu ciało jest ofiarą za moją winę, to spożywanie ciała i krwi Pana Jezusa. Mając wieczerze Pańską nie spożywamy Pana Jezusa, nie spożywamy Jego ciała i nie pijemy Jego krwi. To robimy, gdy wierzymy w Niego, bo przez wiarę w tą ofiarę przychodzi do nas życie. W Wieczerzy Pańskiej jedynie sobie przypominamy, że umęczone ciało i przelana krew karmi naszą duszę, by żyć na wieki.
Przypomnijmy sobie jeszcze raz, kto ma życie wieczne? Ten kto przychodzi, ten kto wpatruje się i ten kto wierzy. Ten kto wierzy cały czas, żyje przez Chrystusa, a On wzbudzi Go z martwych w dniu ostatecznym, czyli w dzień swojego powtórnego przyjścia.

2.05.2019

Dwie modlitwy Jakuba



Drodzy, chciałbym krótko porównać dwie modlitwy Jakuba z Ks. rodzaju w odstępie 20 lat byśmy mogli zobaczyć jak Jakub się zmienił i jak zmieniła się Jego modlitwa pod wpływem chodzenia z Bogiem i lepszego poznania Go.
W 28 rozdziale Ks. Rodzaju czytamy o tym, że Jakub obawiając się zemsty swojego brata Ezawa za oszustwo jakiego się dopuścił ucieka do swojego wujka Labana mieszkającego w Syrii  około 800 kilometrów dalej. W drodze zatrzymał się na noc w Betel i tam miał wizję we śnie drabiny do nieba jak aniołowie po niej wchodzili i schodzili oraz otrzymał od Boga obietnice błogosławieństwa.  Doświadczenie to spowodowało większą bojaźń Jakuba przed bogiem i zachęciło go do modlitwy, a modlił się w ten sposób
Ks. Rodzaju 28:20  I złożył tam Jakub ślub, i powiedział: Jeżeli Bóg będzie ze mną i będzie mnie strzegł w drodze, w którą się udaję, i da mi chleb na pokarm i szatę na odzienie,
Rdz 28:21  I powrócę w pokoju do domu ojca mego, to Pan będzie Bogiem moim,
Rdz 28:22  A kamień, który postawiłem jako pomnik, będzie domem Bożym, i ze wszystkiego, co mi dasz, będę ci dawał dokładnie dziesięcinę.
Co możemy powiedzieć o tej modlitwie?
Widzimy, że jest to modlitwa takiego targu z Bogiem. Jakub znajduje się w poważnych kłopotach, ucieka przed swoim bratem, jego życie jest zagrożone i nie może być pewny przyszłości. Z domu nie zabiera nic poza żywnością na drogę i nie jest pewny, czy kiedykolwiek do swojego rodzinnego domu będzie mógł wrócić. Ucieka do swojego wuja, którego nigdy nie widział i też nie wie, co go tam czeka i czy w ogóle zostanie przyjęty.
Więc, modli się do Boga, że jeśli Bóg będzie mu błogosławił, jeśli będzie go chronił, troszczył się o Jego życie, to on będzie mu służył i w ten sposób odwdzięczy się Jemu. Przypomina to taką bardzo niedojrzałą modlitwę człowieka, który jest w kłopotach i aby ratować swoją skórę, to obiecuje Bogu, że będzie mu posłuszny i poprawi jeśli Bóg mu pomorze. Wiele osób modli się w podobny sposób, że jeśli Boże wyratujesz mnie z tych udręk, to ja, co tydzień będę chodził do kościoła, albo zrobię coś dobrego, może podejmę się jakiś szlachetnych działań, czy stanę się bardziej pobożny. A ile razy jest tak, że jak Bóg już wyratuje, to ludzie zapominają o swoich obietnicach?
Ale czas mija, Jakub jest bogatszy w wiele doświadczeń, pracuje przez 20 lata u swojego wujka, bierze za żony dwie jego córki. W tym czasie zostaje przez swojego wuja i teścia  wiele razy oszukany, ale też uczy się dużo o Bogu. O tym kim jest, jak jest dobry, jak się o niego troszczył i jak wiele razy w swoim miłosierdziu litował się nad nim ratując go z kłopotów i nie pozwolił go wykorzystać.
W końcu Jakub opuszcza Labana i wyrusza do swojej rodzinnej ziemi, by tam się osiedlić, ale obawiając się swojego teścia i wujka, robi to w tajemnicy. Nie wie również, co czeka go po powrocie, czy jego barat jeszcze gniewa się na niego, czy jeszcze pragnie zemsty, czy musi się go obawiać? Ale postanawia zaufać Bogu, który wcześniej kazał mu wyruszyć w podróż powrotną. Gdy jest blisko swojego domu dowiaduje się, że Jego brat Ezaw jedzie mu naprzeciw z wojskiem. To powoduje wielkie obawy u Jakuba, że Ezaw teraz się na nim zemści i znów Jakub się modli do Boga błagając Go o ratunek i opiekę. Staje w podobnej sytuacji niepewności jak 20 lat wcześniej, gdy musiał uciekać ze swojego domu.
Ale teraz modlitwa Jakuba wygląda inaczej niż wcześniej. Wcześniej targował się z Bogiem, a teraz liczy na Jego łaskę wiedząc, że nie jest godny wszelkiej Jego dobroci.
Rodzaju 32:9  Potem rzekł Jakub: Boże ojca mego Abrahama i Boże ojca mego Izaaka, Panie, który do mnie powiedziałeś: Wróć do ziemi swojej i do ojczyzny swojej, a będę ci czynił dobrze,
10  Niegodny jestem wszystkich dowodów łaski i wszystkich objawów wierności, jakie okazałeś słudze twemu, bo tylko o tym kiju moim przeprawiłem się przez Jordan, a teraz mam dwa obozy.
11  Wyrwij mnie, proszę, z ręki brata mego, z ręki Ezawa, bo boję się go, że przyjdzie i zabije mnie oraz matkę z dziećmi.
12  Wszak sam powiedziałeś: Będę ci czynił dobrze i rozmnożę potomstwo twoje jak piasek morski, którego nie można zliczyć z powodu wielkiej ilości!
Porównując te dwie modlitwy tego samego człowieka, ale w odstępie 20 lat widzimy, że Jakub poznał Boga lepiej. Już nie robi targów z Bogiem, „że ja ci Boże coś i ty mi coś”. Liczy Jakub na łaskę Boga i Jego miłosierdzie, liczy na wypełnienie Bożych obietnic i całkowicie zawierza Słowu Bożemu. Wszyscy którzy trwamy w Bogu, to wzrastamy w nim, a nasze chodzenie z Panem jest dojrzalsze, nasze modlitwy stają dojrzalsze, pewniejsze i bardziej pokorne. Wcześniej modlitwie Jakuba, brakuje uniżenia przed Bogiem, pokory, poczucia, że na nic przed Bogiem nie zasługuje. Raczej Jakub myśli, że z tego powodu, że będę ci służył, to zasługuje na twoje błogosławieństwo. Ale teraz wie, że tak nie jest. Bóg jest z nim nie dlatego, że Jakub coś mu obiecał, ale dlatego, że Pan sam tak chce, że tak postanowił, że Go wybrał i że ma w stosunku do niego palny.  Przyznaje się Jakub również do swojego strachu, mówi otwarcie że się boi, przyznaje do swojej słabości, że może liczyć tylko na Boga. Podobnie jest w naszym życiu, czym lepiej znamy Boga, tym bardziej na nim polegamy i tym mocnej liczymy na Jego łaskę, a nie nasze siły. Nasze modlitwy są bardziej dojrzałe, Jakub chwali Boga za Jego wierność już nie myśli tylko o sobie, ale wysławia Pana, wyznaje swój grzech, wyznaje to, że nie jest godny dowodów łaski, a następnie mówi o swoich prośbach Bogu. Powołuje się również na Boże obietnice, by Bóg wypełnił swoje słowo. Niech modlitwa Jakuba będzie dla nas takim wzorem do modlitwy dzisiaj.  

Łączna liczba wyświetleń