13.08.2019

Człowiek bez Boga jest jak trawa, która usycha



Izajasza 40:6  Głos mówi: Zwiastuj! I rzekłem: Co mam zwiastować? To: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.
7  Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą!
8  Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki.
Sprzedaż produktów przeciwko starzeniu się to wielki biznes, np. Amerykanie wydają 20 miliardów dolarów rocznie na produkty, które mają za zadanie powstrzymać upływ czasu, a co z tym związane, starzenie się. Wiele osób kupuje sobie całą masę kremów, olejków i różnych kosmetyków na zmarszczki. Mamy wiele szamponów, które mają zapobiegać łysieniu. Reklamuje się suplementy diety, które rzekomo mają cudowne właściwości odmłodzenia nas o 20, 30 lat. Ale czy te wszystkie specyfiki faktycznie mogą nam dać to, co obiecują? Czy dzięki naszej zapobiegliwości, dobrej diecie i całej gamie produktów odmładzających rzeczywiście możemy zatrzymać dla nas upływ czasu?
Znany lekarz dr. Thomas Perls specjalista od genetyki starzenia się i długowieczności, założyciel największego centrum medycznego na świecie zajmującego się tymi zagadnieniami powiedział, że nie ma żadnego naukowego dowodu, że jakikolwiek dostępny na rynku produkt zatrzyma lub odwróci procesy starzenia się”
Oczywiście niektóre sposoby życia, niektóre produkty, czy sport, mogą spowolnić te procesy, ale nigdy ich nie zatrzymają. W rzeczywistości jest tak jak mówi Boże Słowo, że wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny.    
Oznacza to, że na ziemi pojawiamy się na krótko. Gdy jesteśmy młodzi, to wydaje się nam, że życie jest długie, a przed nami jeszcze wiele czasu.
Mamy wtedy wrażenie, że jesteśmy niemal nieśmiertelni i możemy zdobyć cały świat. Ale gdy mijają kolejne lata, idziemy do pracy, zakładamy rodziny i wychowujemy następne pokolenie, to zaczynamy dostrzegać, że jesteśmy znikomi jak pokolenia, które były przed nami i tylko kwestia, kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat, kiedy odejdziemy.
Prorok Izajasz mówi, żebyśmy przyjrzeli się trawie polnej, nasze życie podobne jest do niej, cała jej chwała pojawia się na krótko i mija w ciągu jednego sezonu.
Skupmy się chwilę na tym, pomyślmy jaka jest trawa polna. W Piśmie Świętym jest to często obraz ludzkiego życia, a ta zasada jest wielokrotnie przedstawiana.
Król Dawid w Psalmie 35 mówi:
Psalm 39:5  Daj mi, Panie, poznać kres mój I jaka jest miara dni moich, Abym wiedział, jak jestem znikomy!
W Psalmie 103 czytamy podobne słowa:
Psalm 103:14  Bo On wie, jakim tworem jesteśmy, Pamięta, żeśmy prochem.
15  Dni człowieka są jak trawa: Tak kwitnie jak kwiat polny.
16  Gdy wiatr nań powieje, już go nie ma I już go nie ujrzy miejsce jego.
w liście Św. Jakuba 4,14: czytamy
Jakuba 4:14  Wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje Się na krótko, a potem znika.
Rzeczywiście łąka jest piękna, szczególnie wtedy gdy zakwitnie, ale trwa to bardzo krótko i za chwilę cała jej chwała mija.
Podobnie jest z każdym ciałem, z każdym człowiekiem, niezależnie od tego kim by był lub co w życiu osiągnął. Możemy prowadzić najlepsze i najbardziej wspaniałe życie, być najmądrzejszymi oraz bardzo uhonorowanymi. Możemy być wielkimi ludźmi, podziwianymi przez wielu i wielu może nam zazdrościć sukcesów oraz osiągnięć. Możemy być również bardzo dumni z tego, co w życiu udało nam się uzyskać. Niekiedy ta duma wynika ze zdobytego wykształcenia, z dobrze wychowanych dzieci, posiadania wielu majętności, czy zdobycia wielu sukcesów w różnych dziedzinach życiowych. Ale chwała ta, choćby była najbardziej spektakularna jest tymczasowa, chwilowa, a przez to bardzo złudna. Kwiat usycha w zaledwie kilka tygodni, podobnie wszyscy odchodzimy, a wszystkie nasze sukcesy w obliczu śmierci stają się bezwartościowe w tym sensie, że nie mogą nam pomóc, nie mogą nas przed śmiercią uratować  i dać nam życia wiecznego. Pamiętaj o tym, że w grobie nędzarz i książę leżą obok siebie, koniec obojga jest taki sam. 
Jakiś czas temu rozmawiałem ze swoim przyjacielem, który pracował w firmie jednego z bardziej znaczących biznesmenów w Polsce. Opowiadał mi o tym jak bardzo jego szef był zaganiany, na nic nie miał czasu, prowadził wiele biznesów i 24 godz. to było dla niego za mało, by wszystko ogarnąć. Żeby wydłużyć sobie dzień, postanowił kupić śmigłowiec, by jak najszybciej dotrzeć z kolejnego spotkania biznesowego na następne. Któregoś dnia jednak śmigłowiec uległ awarii i zginął wraz z pilotem. Cóż za ironia, to, co miało wydłużyć mu dzień, jakby przedłużyć jego życie, skróciło je.
To tylko jeden z przykładów, który pokazuje nam jak bardzo jest kruche nasze życie i jak szybko przemijamy. Choć życie niektórych z nas może wyróżniać się wśród innych i być bardzo rzadkim kwiatem, delikatnym wspaniałym i lśniącym, to w końcu ginie, obraca się w proch jak wszyscy. "A proch Cezara nie jest bardziej królewski niż pył żebraka".   
Tak więc, czy nie ma dla nas żadnej nadziei, czy prorok Izajasz pozostawia nas z niczym?
Nie, gdyby nas tak zostawił, gdyby nas zostawił bez nadziei, bez żadnego pokrzepienia i pocieszenia, to czy warto by było żyć dalej? Jaki sens byłby w całym naszym trudzie, gdyby wszystko miało skończyć się w grobie.
Właśnie prorok z natchnienia Bożego chce, aby tak się nie stało w życiu żadnego człowieka. On mówi że z powodu kruchości i słabości naszego życia nie możemy być przywiązani do tego, co jest na tym świecie, a co jest tymczasowe, bo bezpowrotnie umrzemy. Nie możemy opierać naszego bezpieczeństwa, naszej nadziei na nas samych, na tym, co osiągnęliśmy, kim jesteśmy, czy jak bardzo jesteśmy uhonorowani. Jeśli myślimy że nasze osiągnięcia w jakikolwiek sposób pomogą nam przed Bogiem w chwili, gdy  On odwoła nas z tego świata i staniemy przed Jego sądem, to jesteśmy w wielkim błędzie. To będzie świadczyło tylko przeciwko nam, że tak dużo czasu mieliśmy na wszystko inne, a tak mało na szukanie Boga.
My nie trwamy wiecznie, żadne nasze dzieła nie trwają wiecznie, żadne ludzkie działania nie dadzą nam życia wiecznego, ale prorok Izajasz mówi, że jest źródło Życia wiecznego. Nie jest Ono u człowieka, nie w naszych możliwościach leży wieczność, a gdzie jest?
„SŁOWO BOGA NASZEGO TRWA NA WIEKI”
Źródłem życia wiecznego jest słowo naszego Boga. Jeśli chcemy otrzymać życie wieczne, jeśli chcemy mieć życie na wieki, jeśli pragniemy, aby dzień śmierci nie był naszym końcem i chwilą potępienia, to musimy przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga.
Ktoś może zapyta, a co to znaczy przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga?
W Ew. Św. Jana w 1 rozdz.  czytamy o Słowie Boga
Jan 1:1  Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
2  Ono było na początku u Boga.
3  Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
4  W nim było życie, a życie było światłością ludzi.
5  A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.
Jan 1:9  Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
10  Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
11  Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.
12  Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego,
13  Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
14  A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.
Tak więc przyjąć i uwierzyć w Słowo Boga, to znaczy przyjąć Jezusa Chrystusa i uwierzyć w Niego jako swojego Zbawiciela, bo Chrystus jest żywym Słowem Boga.
Bóg Ojciec posłał swego Syna Jezusa Chrystusa, by zmarł na krzyżu męczeńską śmiercią za grzechy każdego człowieka. Pan Jezus w ten sposób stał się ofiarą przebłagalną za każdego grzesznika.
Ale to nie znaczy, że teraz wszyscy ludzie na świecie z automatu otrzymają życie wieczne na podstawie śmierci Chrystusa. W 12. wierszu 1 rozdz. Ew. św. Jana jest powiedziane, że trzeba osobiście uwierzyć we własnym sercu, że Jezus Chrystus umierał na krzyżu za mnie. Często myślimy o tym, że umierał tam za cały świat, ale czy umierał za ciebie, czy stał się twoim Zbawicielem, czy ty przyjąłeś Go jako swoją ofiarę za grzech? Prawdziwa wiara w Chrystusa skutkuje upamiętaniem, czyli odwróceniem się od grzechu i przyjęciem Ducha Św. Chrystus jako żywy, jako ten który zmartwychwstał, przychodzi w osobie Ducha Św. do wszystkich, którzy w niego uwierzą.
Gdy opieramy się na Słowie Boga, którym jest Chrystus, nie musimy obawiać się śmierci. Pan Jezus na krzyżu pokonał śmierć, a udowodnił to przez wskrzeszania z martwych, których dokonywał podczas swojej służby, a później przez swoje zmartwychwstanie. Prorok powiedział, że Słowo Boga naszego trwa na wieki. Pan Jezus trwa na wieki i nigdy nie skończą się lata Jego. On obiecał dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą życie wieczne i zmartwychwstanie, mówiąc, że w domu Jego Ojca jest wiele mieszkań i przygotował miejsce dla każdego, kto Go umiłował Ew Jana rozdz. 14. A na innym miejscu w Ew. św. Jana Chrystus powiedział:
Jan 5:24  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.
W związku z tym, wiele lat później, jeden z uczniów Pana Jezusa będąc w więzieniu, apostoł Paweł, napisał, że w ogóle nie boi się śmierci, bo życiem dla Niego jest Chrystus, a śmierć, gdy się wierzy w Chrystusa to zysk, bo umrzeć, znaczy być z Jezusem (Filipian 1,21). Czy jest możliwe spojrzeć na śmierć jak na zysk? Przecież śmierć kojarzy się nam przede wszystkim ze stratą? Jest możliwe, jeśli umrzeć znaczy być już na zawsze z Jezusem. Jest możliwe jeśli umrzeć znaczy być zbawionym i cieszyć się na wieki chwałą Boga w niebie. 
Często nasz strach i obawy przed dniem śmierci wynikają z tego, że nie znamy Chrystusa, nie żyjemy dla Niego w naszej codzienności, nie pamiętamy o nim w pracy, w szkole, czy wolnym czasie. Nie czytamy Jego Słowa, które jest zapisane w Piśmie Św. by przez nie mógł duchowo nas posilać, w konsekwencji czego nie jesteśmy przygotowani na spotkanie z Nim.  Ale nie musi tak być, On ciągle wzywa nas do siebie, jak wtedy, gdy chodził po ziemi, mówiąc,  „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11,28).
Wciąż chce nas przyjąć i pocieszyć w naszych trudach i smutkach, dając nam przebaczenie grzechów, bez którego nie ma nadziei na zbawienie byśmy nie przeminęli jak trawa podczas jednego sezonu. Ale by tak mogło się stać, musimy do Niego przyjść. Przyjść przez wiarę i zaprosić Go do naszego życia, wzywając Jego imienia. Nie czekajmy z ta decyzją, bo dzisiaj żegnamy Tadeusza, ale kiedyś będą żegnać nas.  

2.08.2019

Pogrzeb ku chwale Boga Ew. Mateusza 27,57 – 66



Życie, śmierć, a także pogrzeb Pana Jezusa były wyjątkowe, ale w niektórych wydarzeniach nie zawsze dostrzegamy Bożą rękę. Najczęściej spodziewamy się działania Boga w sposób spektakularny jak natychmiastowe uzdrawianie z ciężkich chorób, wskrzeszenia z martwych, manna z nieba, rozsunięcie się wód morza czerwonego, plagi egipskie i wiele innych o których mówiliśmy np. tydzień temu, gdzie było cudowne zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi, czy rozdarcie zasłony w świątyni.
Ale najwięcej Bóg działa w sposób dla nas mniej dostrzegalny, codzienny, zwykły, gdzie spełnia się Jego słowo za sprawą boskiej opatrzności. Boża opatrzność polega na działaniu w szczegółach i okolicznościach codziennych wydarzeń zwykłych ludzi, czasami przez długi czas, aż dojdzie do wypełnienia się Bożej woli. Słowo „opatrzność” nie występuje w Biblii podobnie jak trójca, ale nie wątpliwości, że jest trójca i że Bóg rządzi światem przez swoją opatrzność. Wielu niewierzących takie spełnienie się biblijnych proroctw nazywa przypadkiem, zrządzeniem losu nie dostrzegając w tym cudownej ręki Boga. I być może Boża opatrzność nie jest zbyt spektakularna na pierwszy rzut oka, ale czym bardziej się przyglądamy jej, czym bardziej ją rozważamy tym bardziej jest cudowna. Zaczynamy dostrzegać, że Bóg działał jednocześnie w wielu miejscach w życiu wielu ludzi na różnych poziomach, by wszystko połączyć w jedną całość. Weźmy choćby krótko pod uwagę jedno z najbardziej jaskrawych opatrznościowych wydarzeń w Biblii jak życie biblijnego Józefa. Widzimy jak Bóg działa pośród Jego braci, choćby powodując zmianę decyzji z zabicia Józefa na sprzedaż go do Egiptu, a później przez głód który pojawił się w ich kraju. Działa w życiu Józefa dając mu sny mądrość i prowadzenie, działa w życiu Potyfara, że akurat przyszedł na targ niewolników wtedy, kiedy Józef tam przybył, działa w życiu więźniów mających sny, którzy z Józefem odbywali karę. Działa również w życiu Faraona, Jakuba i wielu innych, którzy byli zaangażowani w wypełnienie się Bożego słowa, że potomkowie Abrahama będą mieszkać w Egipcie i będą tam ciemiężeni przez czterysta lat.
A teraz Bóg działa w pogrzebie Jezusa, choć dla wielu może on wydawać się zwyczajny.   
Jednak gdy przyjrzymy się szczegółom, to zobaczymy, że również ma on ten aspekt cudowności jak całe życie Pana Jezusa.

Boża opatrzność
Po tym jak Pan Jezus zmarł, to do Piłata przyszedł Józef z Aryamatei i prosił o ciało Jezusa, bo chciał Go pochować. Mamy tu przynajmniej kilka niezwykłych wydarzeń. Pan Jezus umarł dosyć szybko, tak że do 18.00 przed szabatem mógł być zdjęty z Krzyża. Żydzi nie chcieli, by Jezus został na Krzyżu w trakcie szabatu, bo obawiali się zanieczyszczenia. Prawo mówiło że skazaniec powieszony nie może pozostać na drzewie na noc (Pwt 21,22-23), to wiec zależało im, by jak najszybciej zdjąć Go z drzewa. Martwili się, że na paschę mogliby nie dopełnić przepisów. Widzimy ich obłudę i legalizm, zmordowali syna Bożego, ale chcą dobrze wypaść w święto. Przypomina to, religijność wielu ludzi, którzy na co dzień żyją bezbożnie, ale w niedzielę tną do kościoła, a w święta z dumą zasiadają do stołu wigilijnego lub śniadania wielkanocnego.
W związku z tym, że nie chciano zostawić ciał na czas szabatu innym skazańcom połamano kości nóg czytamy w Ew. Jana w 19 rozdz. by przyśpieszyć ich śmierć. Z połamanymi kośćmi skazaniec nie mógł się podciągnąć na nogach i złapać oddechu. W przypadku Pana Jezusa nie uczyniono tego, bo zmarł wcześniej.
Tu wypełniło się jedno z proroctw z Ks. Wyjścia 12,4, które zostało wypowiedziane ponad 1500 lat p.n.e, że baranek paschalny nie mógł mieć połamanych kości które wspomina ap. Jan w 19 rozdz. 36 wiersza swojej ewangelii. Z tego powodu, że nie połamano kości Jezusowi, to przebito Jego bok, by była 100% pewność że umarł i w ten sposób wypełniono się kolejne proroctwo z Ks. Zachariasza 12,10 gdzie jest powiedzione, że będą patrzeć na tego, którego przebili.
Józef z Arymatei będąc członkiem Rady Najwyższej, a jednocześnie potajemnie uczniem Pana Jezusa widząc co się dzieje, postanowił poprosić o Jego ciało, by pochować Go w swoim nowym grobie. Musimy zrozumieć, że  Jezus umierał jako przestępca w związku z tym Rzymianie często nie zadowalali się jedynie odebraniem życia skazanemu, ale dodatkową karą było odebranie czci zmarłemu po śmierci. Skazańców chowano w zbiorowych mogiłach lub pozostawiano ciała dla widoku publicznego w celu odstraszenia potencjalnych przestępców. Jednak w przypadku Pana Jezusa Bóg na to nie pozwolił, natchnął Józefa, by ten zajął się pochówkiem Pana. Nadto miał jeszcze jednego niezwykłego pomocnika Nikodema z trzeciego rodz. Ew. Jana o którym Jan wspomina z kolei w 19 rozdz.
Mało jest prawdopodobne, by ciało Jezusa zostało wydane komuś innemu, kto nie miał takiej pozycji jak Józef z Arymatei. Więc Bóg wysyła do Piłata bogatego człowieka, członka Rady Najwyższej, tajemnego swego ucznia, który miał na tyle autorytetu i pieniędzy że Piłat wydał mu ciało Jezusa.  
Proroctwo mówi, że chciano po śmierci Jezusa sponiewierać w Ks. Izajsza 53,9 czytamy  „grób mu wyznaczono między bezbożnymi”. Prawdopodobnie po zdjęciu z krzyża plan był taki, by wrzucić ciało Jezusa w jakiś pospolity dół jak Rzymianie mieli to w zwyczaju, a może nawet tak uczyniono. Druga część proroctwa natomiast mówi, że Bóg pokrzyżuje zamiary bezbożnych i Jezus spocznie wśród bogaczy.
Biblia Warszawska nie tłumaczy zbyt dobrze tego fragmentu, inne przekłady oddają go lepiej, w przekładzie Starego i Nowego Przymierza czytamy
Izajasza 53,9 I wyznaczono Mu grób wśród bezbożnych, a spoczął w grobowcu bogatego, choć nie uczynił nikomu nic złego ani Jego ust nie splamił nigdy fałsz.
Przez Józefa z Arymatei wypełnia się Boże Słowo, że Jezus spocznie w grobowcu bogatego człowieka. Żaden z uczniów nie mógł zając się pochówkiem, bo wszyscy oprócz Jana uciekli, a kobiety nie miały takiej możliwości. Do tego należało działać dosyć szybko, bo nie było czasu na przygotowania z powodu szabatu. Z ludzkiego punktu widzenia sytuacja jest trudna jeśli nie beznadziejna, ale tam, gdzie człowiekowi kończą się możliwości Bóg ma jeszcze wiele rozwiązań.
Teraz zastanówmy się chwilę, ilu Pan Jezus mógł mieć tajnych bogatych uczniów wśród Rady Najwyższej, którzy mieli wykute groby dostatecznie blisko golgoty, by szybko po ukrzyżowaniu mógł zostać pochowany, a Jego ciało nie zostało zbezczeszczone?
Myślę że niewielu, prawdopodobnie Józef był jedynym, który dysponował takimi możliwościami i mającym taki autorytet, by móc otrzymać pozwolenie na zabranie ciała. Też pewnie musiało go to wiele kosztować, przede wszystkim reputacje, bo wcześniej ukrywał swoją sympatię do Chrystusa z obawy przed Żydami, a teraz musiał się ujawnić. Tak, prawdziwa wiara w Chrystusa zawsze nas kosztuje i Bóg w końcu nawet tajnych uczniów doprowadza do momentu kiedy będą musieli się odkryć i ponieść koszty.
Czy widzimy w tym wszystkim niezwykłą Bożą opatrzność, czy widzimy, że choć na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic nadzwyczajnego, nie ma wielkich fajerwerków, to Bóg cały czas działa swoją suwerenną mocą i wypełnia swój plan?
Mateusza 27:58  Ten przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa. Wtedy Piłat kazał je wydać.
59  A Józef wziął ciało i owinął je w czyste prześcieradło,
60  I złożył je w swoim nowym grobie, który wykuł w skale, i zatoczył przed wejście do grobu wielki kamień, i odszedł.
 Jest jeszcze jeden powód dla którego ciało Pana Jezusa musiało być dosyć szybko złożone w grobie. Pan Jezus zapowiadał w trakcie swojej służby, że po trzech dniach zmartwychwstanie mówił o tym w 12, 16 i 20 rodz. Ew Mateusza, a także mamy relacje o tym w innych ewangeliach. Również tego obawiali się Żydzi dlatego prosili Piłata o dodatkową straż przy grobie (w. 62 – 64). Wiemy że Jezus zmartwychwstał w niedzielę rano, więc by było trzy dni musiał być pochowany przed godz. 18.00 w piątek, bo po osiemnastej zaczynał się już kolejny dzień.
W ten sposób piątek stał się pierwszym dniem spoczynku w grobie Pana Jezusa, sobota drugim dniem i niedziela w trakcie której z samego rana o świcie zmartwychwstał stała się trzecim dniem. Niektórzy mają z tym problem i mówią, że Pan Jezus nie był faktycznie w ziemi trzy dni jak zapowiadał. Ale gdy Jezus mówił o swoim zmartwychwstaniu, że po trzech dniach będzie wzbudzony z martwych nigdy nie miał myśli dokładnie trzech 24 godzinnych cykli, ale odnosił się do żydowskiego pomiaru czasu. Dla Żydów nawet mała część dnia poprzedniego, choćby jedna godzina była nazywana dniem. My czasami też komunikujemy się w ten sposób, gdy mówimy np. że jedziemy do Warszawy na trzy dni, ale do Warszawy dojeżdżamy pierwszego dnia wieczorem powiedzmy ok godz. 16.00 i jesteśmy cały następny dzień i wyjeżdżamy o godz. 13.00 kolejnego dnia i choć nie byliśmy w Warszawie pełnych trzech dni, to rozumiemy że byliśmy trzy dni. Podobnie było ze śmiercią Pana Jezusa, zmartwychwstał trzeciego dnia i musiał być płożony w grobie w piątek przed godz. 18.00 bo później zaczynał się już szabat i kolejny dzień.
Możemy tutaj powtórzyć za ap. Pawłem
Rzymian 11:33  O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!
Bóg zatroszczył się, by ciało Pana Jezusa spoczęło w odpowiednim miejscu i wypełniło się proroctwo, choć Jego przeciwnicy mieli dla niego zupełnie inny plan. Posłużył się do tego swoim tajnym uczniem, Józefem z Arymatei, który z obawy przed Żydami wcześniej się ukrywał.
Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie tego pojąć jak Bóg mógł wziąć te wszystkie okoliczności zarówno demoniczne jak i naturalne i z tego wszystkiego wypracować swoją wolę. Ale tak działa umysł nieskończonego wiecznego Boga, że nie tylko widzi wszystko we wszechświecie, nie tylko ma te wszystkie wiadomości, nie tylko zna każdą myśl i każde działanie każdego stworzenia, ale łączy te wszystkie rzeczy dla swoich odwiecznych zamierzeń.
Również dzisiaj powinniśmy we wszystkich sprawach ufać Bogu, że On dobrze się o nie zatroszczy, choć na pierwszy rzut oka wcale może tak nie wyglądać. A jednak Bóg działa przez swoją suwerenną moc i codzienną opatrzność, by Jego plan się wypełnił. Rządzi światem czasami używając do tego spektakularnych cudów, ale częściej zwykłych codziennych wydarzeń i też tajnych uczniów, skrytych sympatyków, o których być może nic nie wiemy, ale gdy przychodzi odpowiednia chwila, to Bóg pobudza ich do działania.

Bóg wykorzystuje ludzki grzech dla swojej chwały
Druga rzecz jest w tym fragmencie taka, że Bóg wykorzystuje ludzki grzech dla swojej chwały.
W psalmie 76 czytamy:
Psalm 76:11  Gdyż nawet gniew ludzki przyczynia ci sławy, A tymi, co ocaleją z gniewu, ty się opaszesz.
Jak gniew ludzki, jak ludzki grzech może Bogu przysporzyć chwały? A jednak może, Bóg ma moc wykorzystać ludzką złość, ludzki grzech, by jego wielkość była jeszcze bardziej widoczna. To jest niesamowite, że Boży przeciwnicy walcząc z Bogiem, tak naprawdę pomagają Mu. Czy oni chcą pomagać Bogu? Nie! Oni chcą zniszczyć Boże dzieła. Czy diabeł chce pomagać Bogu? Czy demony chcą pomagać Bogu? Czy świat chce pomagać Bogu? Nic z tych rzeczy, a jednak w swym buncie przysparzają Bogu chwały, bo Bóg wykorzystuje ich nieposłuszeństwo, do swoich celów. 
I mamy tego przykład w drugiej części naszego fragmentu. Faryzeusze przyszli do piłata, by dał im straż w celu pilnowania grobu, bo przypomnieli sobie, że Pan Jezus przepowiadał swoje zmartwychwstanie. Oczywiście oni nie wierzyli w zmartwychwstanie, ale uważali, że uczniowie Chrystusa mogliby przyjść i wykraść Jego ciało i w ten sposób sfabrykować zmartwychwstanie (w 64). Obawiali się że gdyby do tego doszło, a wieść o zmartwychwstaniu rozeszła się, to drugie oszustwo byłoby gorsze niż pierwsze. I tu po części mieli racje, że zmartwychwstały Jezus będzie miał o wiele większy wpływ, o wiele większą siłę oddziaływania niż poprzednio.
 Znając uczniów wiemy, że obawy faryzeuszy były bezzasadne, bo uczniowie w ogóle nie myśli o zmartwychwstaniu Jezusa. Nie rozumieli Jego słów, gdy zapowiadał że trzeciego dnia powstanie z martwych, bo nie wierzyli że Mesjasz może umrzeć.
Więc Piłat na prośbę Żydowskich przywódców daje im rzymską straż, by zabezpieczyli grób do trzeciego dnia.
Wzięli straż poszli do grobu i zabezpieczyli go pieczęcią (w. 65-66). Zabezpieczanie prawdopodobnie polegało na wylaniu wosku między kamieniem, a ścianą jaski i przystawieniu rzymskiej pieczęci. W ten sposób jakiekolwiek ruszenie kamienia byłoby od razu widoczne, bo wosk zostałby skruszony. Rzymska pieczęć miała gwarantować, że nikt nie odważy się przesuwać kamienia zabezpieczającego grób.
Następnie postawiono przed grobem rzymską straż, wyszkolonych zdyscyplinowanych żołnierzy, by czuwali przy grobie.
Musimy wiedzieć, że pilnowanie grobu nie wyglądało tak jak na wielu filmach, że dwóch strażników stoi przy kamieniu. Oddział straży Rzymskiej liczył od 4 do 16 żołnierzy, czterech z nich ustawiało się przed tym, czego mieli pilnować, a pozostali otaczali ich w półokręgu i odpoczywali. Po 4 godzinach była zmiana, ci którzy odpoczywali stawali na straży, a zmęczona czwórka, odpoczywała. Zaśnięcie strażników również możemy odrzucić, bo było to jednoznaczne z karą śmierci. Żaden Rzymski żołnierz nie pozwoliłby sobie na sen podczas służby, zbyt dużo było do stracenia. Pamiętam jak ja stawałem na warcie i jak mocno byłym skupiony, by nie zasnąć, bo groziło to, pozbawieniem przepustki i środkami dyscyplinarnymi. A jak mocno bylibyśmy skupieni na zadaniu wiedząc, że od tego zależy nasze życie? Do tego, byli to świetnie wyszkoleni żołnierze i przelęknięci uczniowie, rybacy nie mający doświadczenia w walce nie mieliby z nimi żadnych szans.
Bóg wiedział, że wielu przeciwników Jezusa będzie rozgłaszało, że Jego ciało zostało ukradzione, a zmartwychwstanie jest wielkim oszustwem. Więc zatroszczył się o to, by tych wątpliwości było jak najmniej, grób został solidnie zabezpieczany, by fakt zmartwychwstania, był jeszcze bardziej potwierdzony. I to zabezpieczany w jaki sposób, przez przeciwników Jezusa, przez ludzi którzy go nienawidzili, przez Jego morderców, zabezpieczony w wyniku ich złości i chęci zniszczenia Jego imienia. A Bóg wziął ich grzech i wykorzystał ku swojej chwale, by dzisiaj nikt nie miał wątpliwości, że zmartwychwstanie jest prawdą, a Jezus Bożym Synem.
Czyż nie jest tak, że gniew ludzki przysparza Bogu chwały? Czyż nie jest tak, że ani ludzie, ani diabeł, ani demony, ani żadne potęgi niebieskie nie są w stanie pokrzyżować Bożego planu? Nie tylko nie są w stanie tego zrobić, ale jeszcze w konsekwencji okazuje się, że przez swój bunt dzięki Bożej mocy przyczyniają się do tego, że Boża chwała jest jeszcze bardziej widoczna. Chcieli powstrzymać zmartwychwstanie, a tymczasem je uwiarygodnili, czyż Bóg nie jest cudowny! Tak często czujemy się bezradni w wyniku przeciwności lub przeciwników w zwiastowaniu ewangelii. Niekiedy jesteśmy zniechęceni, a nawet źli, że nasze starania, by Boże Królestwo się rozszerzało są torpedowane i to, co zamierzaliśmy nie wychodzi nam. Dajemy świadectwo dla Chrystusa, może cierpimy i wydaje się, że nie przynosi to żadnego pozytywnego skutku. Czy przegrywamy, czy Bóg przegrywa, czy Boży przeciwnicy wygrywają? Nic bardziej mylnego, Historia kościoła jest pełna przykładów zdarzeń, że rzeczy które były najbardziej niekorzystne dla Bożego ludu zostały obrócone przez Boga w dobro, a złośliwe działania tych, którzy walczyli z nim zostały wykorzystane do rozsławienia Jego imienia.  Gdy zobaczymy te dwie rzeczy bardzo wyraźnie, że Bóg rządzi światem przez swoją opatrzność i czuwa nad wszystkimi choćby najdrobniejszymi wydarzeniami, a nawet ludzki grzech przysparza mu chwały, to nasza perspektywa wszechmocy Boga bardzo się poszerzy, a nasze zaufanie do Niego z pewnością wzrośnie. Amen

1.08.2019

Ratunek w cierpliwości 2 List Piotra 3,15-18



W ostatnich wierszach listu Piotr wzywa chrześcijan do cierpliwego oczekiwania na Chrystusa dobrze wykorzystując czas, którego Bóg nam udziela.

w.15
Wobec zniecierpliwienia niektórych chrześcijan w wyniku odsuwania się powrotu Chrystusa i i wobec działalności fałszywych nauczycieli Piotr odnosi się do tego co już powiedział w 9 wierszu. A mianowicie, że Chrystus wcale nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy o powrocie, ale okazuje cierpliwość, bo chce by wszyscy doszli do upamiętania i wiary w Niego.
To samo mówi Piotr teraz, że odwlekanie się powrotu Chrystusa w żadnym razie nie jest dowodem na to, że On nie powróci, ale powinniśmy widzieć w tym ratunek i Bożą cierpliwość.
Dlaczego wydaje się że Pan zwleka?
Przez danie nam dodatkowego czasu Bóg daje możliwość upamiętania tym, którzy jeszcze nie pokutowali, tym którzy jeszcze Go nie poznali i tym którzy jeszcze uwikłani są w grzechy.
Bóg jest bardzo cierpliwy i miłosierny i nie ma upodobania w śmierci grzesznika, ale chce by wszyscy doszli do upamiętania i wiary (1 Tymoteusza 2,4; Ezechiela 18,31-32; 33,11).
Wspaniałą historią Bożej cierpliwości i miłosierdzia jest historia Syna Marnotrawnego w rozdz. 15 Ew Łukasza gdzie jest przedstawione, że Bóg czeka na grzesznika, na jego upamiętanie i pomaga mu gdy wyrazi skruchę i postanowi zawrócić ze swoich złych dróg.

Boża cierpliwość w żadnym razie nie może być wykorzystywana do pomnażania grzechów, a właśnie taki użytek z Bożej cierpliwości czyni wiele osób. (Rzymian 2,4; Kazn Sal 8,12).
Wiele osób nie dostrzegając przyszłego powrotu Pana Jezusa i sądu Bożego uważa, że nigdy on nie nadejdzie i traktuje to, jako zachętę do większego grzeszenia.

Ale to cierpliwe chrześcijańskie życie w oczekiwaniu na przyjście Pana Jezusa nie daje mi prawa do nie robienia niczego. Przez okres oczekiwania jak powiedział Piotr powinniśmy wzrastać w naszym poznaniu Chrystusa, wielbieniu Boga, uświęceniu i zwiastowaniu ewangelii (2 Kor 5,10-11).  

Teraz Piotr odwołuje się do ap. Pawła, który w swoich pismach, również często ostrzegał przed fałszywymi nauczycielami i fałszywą nauką oraz mówił o powrocie Chrystusa .
Warto tu wspomnieć, że choć Ap. Paweł napomniał Piotra otwarcie wobec wszystkich (Gal 2,11) że nie postępuje zgodnie z prawdą ewangelii, to jednak Piotr nie miał mu tego za złe. Z pewnością mu wybaczył jeśli nawet z początku mógł się poczuć urażony, teraz przedstawia listy Pawła jako autorytatywne pisma i mówi o mądrości jaka mu jest dana.  
Pomimo początkowego nieporozumienia między Pawłem, a Piotrem nadal wspierają się współpracują razem dla prawdy ewangelii (Gal 2,9).
Możemy tylko uczyć się od Piotra jego postawy, że pokornie przyjął napomnienie od Ap. Pawła kiedy nie zachował się właściwie, a teraz w liście poleca Pawła i wspiera go w Jego autorytecie danym mu przez Boga, zwróćmy uwagę na 16 wiersz.

w.16
Zwróć uwagę jak Piotr nazywa listy Pawła i do czego je porównuje i co to oznacza?
Piotr nazywa listy Pawła Pismami i porównuje je do innych świętych natchnionych pism uczących o Bogu. Oznacza że Pisma Pawła są tak samo natchnione jak i inne święte pisma o których Paweł napisał w 2 Tym 3,15-17

Co jeszcze Piotr mówi o Pismach Pawła?
Mówi że są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe i trudne w interpretacji, które niezbyt wykształceni i niezbyt umocnieni w wierze ludzie przekręcają ku własnej zgubie.

Co miał Piotr na myśli mówiąc, że pewne rzeczy w Pismach Pawła są niezrozumiałe?
Prawdopodobnie miał na myśli to, co Paweł Pisał o ponownym przyjściu Chrystusa, zmartwychwstaniu, nadejściu antychrysta, i porwaniu kościoła w powietrze itp.
Mógł mieć na myśli również inne trudne fragmenty listów Pawła, co do interpretacji których trzeba większego wysiłku.

Ale nie tylko listy Pawła są przekręcane, również cała Biblia jest często przekręcana i wypaczana stąd mamy tak dużo różnych sprzecznych twierdzeń odnośnie tych samych fragmentów.
Niektórzy na podstawie Biblii dowodzą, że trzeba sprzedać cały majątek i nie można posiadać żadnych dóbr osobistych. Inni na podstawie Biblii mówią, że Bóg wszystkim przebaczy i nikt nie trafi do piekła, jeszcze inni mówią o zbawieniu na podstawie uczynków, konieczności zachowywania Sabatu, czy powstrzymywania się od niektórych pokarmów. Słyszałem o kościele, który na podstawie Biblii bierze jadowite węże na ręce i w ten sposób dowodzi swojej wiary, jeszcze inni chcą chodzić po wodzie, być zdrowi i bogaci, a to wszystko na podstawie tej samej Biblii.

Podaj powody które przywołuje Piotr, w wyniku których przekręcają Słowo Boże?
1.      Ludzie nie chcą się kształcić i studiować Słowa Bożego, by dojść do prawdziwego Jego znaczenia.
2.      Drugim powodem jest, że w wyniku niechęci do solidnego studiowania Słowa Bożego wiele osób nie jest umocniona w wierze i ulega różnym wpływom, naukom, trendom i modom.
Dojście do właściwego znaczenia Słowa Bożego wymaga wysiłku, czasu i wzrostu w wierze, ale wiele osób nie chce poświęcać swojego czasu na studium Biblii. Raczej miłują swoje grzechy i nie mają pragnienia dojścia do prawdy, ale przekręcają ją dla własnych korzyści. Jednak czynią to ku własnej zgubie i potępieniu.
Musimy być świadomi że zniekształcanie poselstwa Ewangelii, głoszenie fałszywej nauki i wciąganie w nią ludzi prowadzi do potępienia (Gal 1,8; Obj 22,18-19).
Najczęściej ofiarami fałszywych nauczycieli padają ludzie niezbyt umocnieni i niezbyt utwierdzeni w ewangelii, którzy nie znają zbyt dobrze Słowa Bożego przez to dają się zwodzić fałszywej nauce (Efez 4,11-14)

w.17
Jaka powinna być nasza postawa wobec zagrożeń ze strony zwodzicieli i tych, którzy przekręcają Boże Słowo?
Piotr mówi, że mamy być czujni i mieć się na baczności nie ufając różnym rewelacjom i nowinkom.
Często zbyt wielu chrześcijan wierzy w różne dziwne nowe nauki myśląc, że one sprawią jakąś cudowność w ich życiu, a jednocześnie nie chcą walczyć z grzechem i być pilnymi w Studium Bożego Słowa.
Za każdym razem, gdy decydujemy się słuchać fałszywych nauczycieli narażamy się na zwiedzenie. Nie możemy zostać w kościele gdzie głosi się fałszywą naukę, czy iść np. do szkoły biblijnej ze względu na jej popularność lub reputacje, gdzie głosi się fałszywe rzeczy. Nie powinniśmy jechać na konferencję ze względu na fajną atmosferę, a tam będzie głoszona fałszywa nauka.
Często słyszałem, że niektórzy wierzący wybierający się na konferencje gdzie byli wykładowcy mówiący dziwne niebiblijne rzeczy chcąc tam pojechać mówili że „jadą zjeść mięso a kości wypluć”. Co miało znaczyć, że wezmą z tej konferencji tylko to, co dobre. Cóż za naiwność i głupota, po co narażać się na zwiedzenie. Fałszywa nauka jest tak podana, że nie ma tam kości i mięsa, wszystko to plewy.
Tylko prawda uświęca i daje wzrost, fałszywa nauka przywodzi do zguby.

W rzeczywistości chrześcijanie wobec prawdy i fałszu powinni być zdecydowani. Jeśli ktoś przynosi fałszywą naukę powinniśmy zdecydowanie się od niego odciąć  (2 Jana 1,10).

w.18  
To więc stronimy od fałszywej nauki, a mamy umiłować prawdę przez którą będziemy wzrastać w łasce i poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. O tej prawdzie wcześniej Piotr powiedział 1 Piotra 2,2.
Wzrost w łasce dokonuje się przez poznawanie i trwanie Słowie Bożym i w społeczności z Panem Jezusem Chrystusem.

27.07.2019

Cuda podczas ukrzyżowania świadczące że Jezus jest Mesjaszem Ew. Mateusza 27,45-56



Drodzy dzisiaj spojrzymy na śmierć Jezusa. Najczęściej mamy okazje rozważać fragmenty związane z ukrzyżowaniem i śmiercią Chrystusa podczas świąt wielkanocnych. Jednak jest niebezpieczeństwo, że gdy tylko mówimy o ukrzyżowaniu podczas Wielkanocy, to wiele może nam umykać. Tak więc mam nadzieje, że dzisiaj spojrzymy na kwestie śmierci Jezusa Chrystusa świeżym okiem.     
Ostatnio omawialiśmy to jak Pan Jezus cierpiał i mówiliśmy o tym, że wszystkie cierpienia, które zostały Mu zadane były wypełnieniem się biblijnych proroctw Starego Testamentu, że Boży Mesjasz, Boży Zbawiciel będzie cierpiał za grzechy ludu i w Jego ranach w Jego cierpieniu jest nasze uzdrowienie z naszych win i naszych upadków. Każde znieważenie Jezusa, każde uderzenie, każdy bat nie było dziełem przypadku, ale wypełnieniem się Bożego planu Zbawienia, by uratować grzeszników. A jednocześnie mówiliśmy o tym, że choć Bóg zaplanował cierpienie i śmierć swego syna, to nie był bezpośrednią przyczyną zadanych Mu cierpień. Nie nakłonił w żaden sposób Jego oprawców do zdrady, znęcania się i ostatecznie zdania Jezusowi bolesnej Krzyżowej śmierci. I w tym okazała się wielka moc Boża, że Bóg wykorzystał ludzkie zło, ludzki grzech, cierpienie Jezusa, by wywieść z tego największe możliwe dobro, zbawienie dla wszystkich ludzi, którzy w Chrystusa uwierzą.
I choć śmierć Jezusa sama w sobie nie była niczym wyjątkowym, bo wiele osób umierało w ten sposób, to charakter tej śmierci, to w jaki sposób Jezus umierał jest wielkim świadectwem Jego boskości i skuteczności Jego ofiary. Jego śmierć podobnie jak narodziny, a później życie miała ten charakter niezwykłości, której towarzyszyły cuda. W agonii Jezusa znajdujemy 6 cudów na Krzyżu, które wskazują na Niego jako na Mesjasza.

Ciemność na ziemi
Pierwszym z cudów, który się wydarzył podczas Jego śmierci, były ciemności, które na trzy godziny spowiły ziemię (w.45). Gdy powieszono Jezusa na Krzyżu, to było przed południem. Ew. Jan powiedział w 19 rozdz. 14 wierszu, że wyrok na Pana Jezusa został wydany około 6 rano. I wtedy wzięto Pana po ubiczowaniu i przybito w piątek rano do Krzyża. I tak wisiał przez kilka godzin (prawdopodobnie trzy godz.) w świetle dnia, a później nastąpił drugi etap Jego agonii, kiedy przyszła ciemność i wisiał kolejne trzy godziny w ciemności, tak więc na Krzyżu umierał 6 godz.
Ciemność jak mówi ewangelista Mateusz pojawiła się około godz. 6, ale tu należy wziąć pod uwagę, ze Mateusz stosuje Żydowski pomiar czasu, u Żydów 6 godzina to południe, a dziewiąta – moment śmierci Pana Jezusa to godz. 15.00. Ciemność spadła na ziemię od godz. 12.00 do godz. 15.00. Jezus umarł dokładnie o godzinie w której zaczęto zabijać baranki w świątyni.
 Co ciekawe niektórzy Rzymscy historycy wspominają o tej ciemności
Tallus napisał w połowie I wieku n.e. dzieło historyczne. Niestety, jego dzieła znamy tylko z wzmianki późniejszych autorów, np. piszącego w 221 roku n.e. Juliusza Afrykańczyka. Juliusz Afrykańczyk polemizuje tam z Tallusem, mówiąc „Ciemność tę Tallus w trzeciej księdze swojej Historii nazywa, jak mi się wydaje, bez racji zaćmienia słońca (rzecz jasna, że zaćmienie nie mogło mieć miejsca podczas pełni księżyca, Chrystus umarł podczas paschalnej pełni księżyca).
Inną wzmianką o tym zaćmieniu jest praca Flegona, który również polemizuje Tallusem i chce racjonalnie wyjaśnić zjawisko ciemności pisząc 
W czwartym roku, jakkolwiek, 202 Olimpiady [32/33 r n.e.], doszło do zaćmienia słońca,
większego i doskonalszego niż jakiekolwiek, które zaszło przed tymże; w szóstej godzinie, dzień zamienił się w ciemną noc, tak że gwiazdy było widać na niebie, a trzęsienie ziemi w Bityni obaliło wiele budynków miejskich w Nicei”
Także Tertulian znany apologeta chrześcijański potwierdza autentyczność ciemności jakie powstały podczas ukrzyżowania polemizując z poganami, że Chrystus rzeczywiście jest Mesjaszem i mówi „nie ma wątpliwości co do zaćmienia słońca” oraz, że dowody ku temu istnieją, stwierdzając: „wy sami macie najmocniejsze w świecie potwierdzenie tego w swoich archiwach”.
I oczywiście wielu naukowców nie daje wiary tym ciemnościom, bo według astronomicznych badań, to zaćmienie nie mogło nastąpić, bo Pascha jest w środku miesiąca, a miesiąc zaczynał się od pełni księżyca. Jeśli jest pełnia księżyca, to księżyc znajduje się po przeciwnej stronie niż słońce i w sposób naukowy nie może dojść do zaćmienia.  Mamy tutaj do czynienia z absolutnym cudem kiedy Bóg w odpowiedzi na śmierć swego syna spowodował ciemności. I biblia daje nam kilka takich niezwykłych cudownych przykładów kiedy Bóg już tak czynił, mamy plagę ciemności w Ks. Wyjścia która spadła na Egipt podczas wyprowadzania Izraelitów. Mamy przykład w 10 rozdz. Ks. Jozuego kiedy Bóg z koeli zatrzymuje słońce pozwalając Izraelitom dokonać sądu na swoich wrogach.
I co chce Bóg nam powiedzieć, przez ciemności, które zesłał na ziemię podczas ukrzyżowania? Drodzy ciemność w Biblii zawsze jest symbolem sądu, a światłość symbolem zbawienia. W ten sposób Bóg chce powiedzieć światu, że Krzyż Chrystusa jest miejscem sądu Bożego. Bóg na Krzyżu w Chrystusie osądził grzech. Jezus jako niewinny baranek wziął na siebie grzechy świata, aby cierpieć jako sprawiedliwy za niesprawiedliwych (1 Ptr 3,18). On który nie znał grzechu został za nas grzechem uczyniony (2 Kor 5,21), abyśmy w nim przebaczenia dostąpili.    
Listo do galacjan mówi, że Chrystus stał się za nas przekleństwem (Gal 3,13), a w  Mat 20,28 czytamy że oddał swoje życie jako okup za wielu. W chwili gdy ciemność spadła na całą ziemię, to tak, jakby Bóg Ojciec odwrócił łaskawe oblicze od swojego umiłowanego syna i ukazał mu swój gniew za grzechy nas wszystkich.
Jak powiedział kiedyś kaznodzieja John MacArthur „że Jezus nie umierał na Krzyżu jako przykład, nie umierał jako męczennik dla szlachetnej sprawy. Nie umierał jako dobry człowiek pokazując nam jak powinniśmy walczyć o  nasze przekonania. On umierał jako ofiara za grzech, a nadprzyrodzona ciemność była tego świadectwem”

Opuszczenie przez Boga
Drugim niezwykłym cudem jaki wydarzył się podczas agonii Jezusa był moment kiedy Pan Jezus wyraził swoje ubolewanie w słowach „Eli, Eli, lama sabachtani! Co znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”?
Słowa te padły, gdy trzygodzinne ciemności dobiegały końca i musiały być dosyć głośnie, bo wielu z tych, którzy tam stali je słyszeli. I co jest niezwykłego w tych słowach? Ano to, że odwieczny Boży Syn nigdy jak dotąd nie doświadczył żadnego przerwania społeczności ze swoim Ojcem. Ale w tej chwili, w tym momencie, kiedy nasze grzechy spadły na Jezusa, kiedy musiał ponieść za nie karę, to Bóg ojciec odwrócił się od Niego, bo jest zbyt święty by mieć jakąkolwiek styczność z grzechem. Syn zamiast doświadczać wiecznej Bożej miłości zaczął doświadczać przekleństwa i Bożego gniewu. To musiał być wielki szok dla Niego. Wydaje się, że właśnie tego obawiał  się najbardziej w ogrodzie Getsemane, gdy pocił się krwią. To z czym ludzie nie mają problemu i potrafią całe swoje życie przeżyć bez Boga i z dala od Niego, Boży syn widział jako jedną z najstraszniejszych rzeczy, że mógłby kiedykolwiek stracić społeczność ze swoim Ojcem, że mógłby być daleko od Boga. Jak wspaniale by było, gdyby każdy z nas miał takie obawy i czuł takie przejęcie przed utratą społeczności z Bogiem i czuł taki wielki wstręt do grzechu jak On. Ewangelista Marek oddaje hebrajski zwrot zawołania Jezusa „Eloi, Eloi, lama sabachtani”, co dosłownie znaczy Boże mój, Boże mój, czemu mnie porzuciłeś.
To właśnie powoduje grzech, że Bóg odwraca się od człowieka, zakrywa przed nim swoje oblicze i wtedy odwrócił się od Syna. Ojciec potraktował syna tak, jakby Jezus osobiście popełnił każdy grzech za który zapłacił. A syn powiedział do Ojca w odpowiedzi na opuszczenie, ojcze dlaczego, dlaczego mnie porzuciłeś, przecież nic złego nie uczyniłem. Słowa te nie są wołaniem o pomoc, czy rezygnacją Jezusa, ale są wołaniem o bliską więź z Ojcem, o przywrócenie społeczności z Nim. Jezus na Krzyżu Golgoty nie przestał być Bożym synem, ale odwieczna więź między Nim a Ojcem wtedy została zerwana. Pomyślmy chwilę  - jak bardzo ślepi i aroganccy są ludzie wierząc, że w ich grzechach Bóg przyjmie ich do siebie i obdarzy ich swoim błogosławieństwem, skoro nie mógł mieć społeczności nawet ze swoim śynem, gdy wziął nasze winy na siebie. Jak strasznie ludzkość jest ślepa, jak strasznie pokrzywione są jej drogi i jak daleko jest od Boga, że ma nadzieje, iż Bóg zaakceptuje ich grzechy. Właśnie po to, grzech został ukarany w Chrystusie byśmy dzisiaj przez wiarę w Niego, mogli zbliżyć się do Boga w nadziei że zostaniemy przyjęci. Rozpaczliwe Słowa Pana Jezusa o opuszczeniu Go przez Ojca są również wypełnieniem słów proroctwa z 22 Psalmu Dawidowego, gdzie Dawid mówi 1000 lat przed Jezusem „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił...? Czemuś tak daleki od wybawienia mego, od słów krzyku mojego?
Niektórzy słysząc to, śmiali się z niego, że wzywa Eliasza (w. 47 - 49). Szyderstwa te wynikały z tego jak się kończył Stary Testament, że Ks. Malachiasza zapowiada przyjście Eliasza, przed nadejściem sądnego Dnia Pana. Żydzi wierzyli, że przychodzący Eliasz będzie współpracował z Mesjaszem, a Jezus podawał się za Mesjasza, więc teraz naśmiewają się z Niego, że pewnie wzywa Eliasza na pomoc.

Moc nad śmiercią
Trzecim niezwykłym cudem jaki wydarzył podczas ukrzyżowania, to był moment Jego zgonu. Kiedy czytamy, że po tym jak próbowali Go napoić kwaśnym winem (w 48), to jeszcze raz zawołał donośnym głosem, dosłownie wrzasnął i wtedy oddał ducha. Ewangelista Jan powiedział nam, że wrzasnął – wykonało się, skończyło się. Jego misja zbawienia tych, którzy mieli uwierzyć w Niego została zakończona. Cud który się wydarzył polegał na tym, że Jezus umarł w chwili kiedy chciał, a nie wtedy, kiedy chcieli tego Żydzi, Rzymianie, czy ktokolwiek inny. Choć zadano Mu wiele cierpień i stracił wiele krwi, to jeśli tylko tego by chciał, to mógłby żyć dalej, mógłby przedłużać swoje życie w nieskończoność i nikt nie byłby w stanie Mu tego życia odebrać. W Ew. Jana w 10 rozdz. Pan Jezus powiedział, że nikt Mu życia nie odbiera, ale ma moc je dać i ma moc je odzyskać (J 10,18). Gdy wszystko się wykonało co zaplanował Bóg dla swego syna, by zbawienie ludzkości mogło być możliwe, wtedy oddal swego Ducha w ręce swego Ojca jak czytamy w Ew. Łukasza (23,46). Ojciec ponownie przyjął Syna, by teraz oddać Mu Jego chwałę i wywyższyć Go przez zmartwychwstanie.
Co to dla nas oznacza? Ano to, że Bóg w Chrystusie nas umiłował i wydał samego siebie za nas jak czytamy w liście Tytusa
Tytus 2:14  Który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach.
Lub jak czytamy u Izajasza
Izaj 53,12… ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.
Bóg w Chrystusie okazał nam wielką miłość, nam którzy w ogóle na to nie zasługiwaliśmy, ale pomimo naszego buntu i naszej grzeszności postanowił zbawić nas. Jak powiedział ap. Jan w swoim liście, że miłość nie polega na tym, że myśmy umiłowali Boga, ale na tym że On pierwszy nas umiłował. Bóg nie miał żadnego powodu żeby tak uczynić, wprost przeciwnie dostarczyliśmy Bogu mnóstwo powodów żeby tego nie zrobił. Staliśmy się wręcz martwi przez grzechy i upadki nasze, ale nas umiłował jeszcze przed założeniem świata i dobrowolnie nas odkupił.

Wolna droga do Boga
Czwartym cudem, który wydarzył się podczas śmierci Jezusa jest to co się stało 51 wierszu kiedy oddał swojego ducha. W chwili gdy Jezus umarł czytamy, że zasłona, która był w świątyni, która oddzielała miejsce święte od najświętszego, pękła, rozdarła się na dwie części od góry do dołu. Świątynia była podzielona na kilka części była część święta gdzie kapłani codziennie sprawowali służbę, ale była też część najświętsza gdzie tylko raz do roku wchodził arcykapłan i składał ofiarę za siebie i za lud. To miejsce najświętsze było oddzielone od miejsca świętego specjalną zasłoną jak Bóg nakazał
Ks. Wyjścia 26:31  Zrobisz też zasłonę z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu i ze skręconego bisioru; zrobisz ją z wyhaftowanymi na niej artystycznie cherubami
32  I zawiesisz ją na czterech słupach z drzewa akacjowego pokrytych złotem, ze złotymi hakami, stojących na czterech srebrnych podstawach.
33  Zasłonę zawiesisz na hakach i wniesiesz za zasłonę Skrzynię Świadectwa, a ta zasłona będzie wam oddzielać miejsce święte od najświętszego.
Celem zasłony było oddzielić grzesznego człowieka od świętego Boga. Jak długo służba w świątyni była sprawowana, tak długo przypominała Izraelitom, że Bóg jest oddzielony i daleki człowiekowi, a miejsce święte, miejsce przebywania Boga niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba. Ale gdy umarł Chrystus ta zasłona która oddzielała miejsce święte od miejsca najświętszego rozdarła się sama. Przystęp do Boga został uwolniony dla wszystkich którzy uwierzą w Chrystusa. Od tego momentu już nie trzeba ziemskich pośredników, którzy zagwarantują nam bliskość Boga. Prawo ceremonialne wypełniło się, prawdziwy baranek został zabity, pojawił się ostateczny arcykapłan, przebłaganie dokonało się. Budowanie ołtarzy dzisiaj, kapłaństwo na wzór Starego Testamentu, czy składnie ofiar w celu przebaczenia grzechów skończyło się i jest jak świecenie latarki w słoneczny dzień. Mamy pośrednika w niebie, który pośredniczy w niebiańskiej świątyni i przez którego mamy zagwarantowany przystęp do tronu Bożego. Samoistne rozdarcie zasłony było wspaniałym cudem. Nie mogło to się stać samodzielnie ze względu na jej konstrukcje. Zasłona była bardzo ciężka i gruba. Miała 18 metrów długości i 9 metrów szerokości, a grubości 10 centymetrów. Według tradycji żydowskiej do jej zawieszenia potrzebne było kilkaset osób. Nie było możliwe żeby od tak sobie pękła, nawet nie było możliwe, by podejść i bez przeszkód rozciąć ją nożem. To Bóg swoją mocą rozdzielił zasłonę i w ten sposób zaprasza nas do siebie byśmy jak mówi list do hebrajczyków „przystąpili z ufną odwagą do tronu łaski” (Hebr 4 ), gdzie mamy wstęp przez krew Jezusa jako drogę nową i żywą (Hebr 10,19-20), którą otworzył dla nas przez złożenie za nasze grzechy własnego ciała.



Sądne trzęsienie ziemi
Kolejnym cudem który wydarzył się podczas ukrzyżowania było trzęsienie ziemi, czytamy że ziemia się zatrząsała i skały popękały, gdy Pan Jezus oddał ducha. Ostatnio czytałem opracowanie geologów  Jeffersona Williamsa z Supersonic Geophysical i Markusa Schwaba oraz Achima Braueraz Niemieckiego Centrum Badań Geologicznych. Którzy dzięki najnowocześniejszej technologii potwierdzili, że za czasów Poncjusza było jedno z wielkich trzęsień ziemi w rejonie Jerozolimy i nawet podali dokładną datę kiedy ono wystąpiło   zaznaczając, że zawiera ona margines błędu wskazując na początek kwietnia. Trzęsienie ziemi podczas ukrzyżowania Jezusa Chrystusa wydaje się zapowiedzią sądu jaki spadnie na mieszkańców ziemi, gdy przyjdzie dzień Pański, kiedy Jezus w potężnej mocy i potężnej chwale na głos trąby archanioła stąpi z nieba jako sędzia. W ks. Zachariasza czytamy, że postawi swoje nogi na górze oliwnej, a góra oliwna rozpadnie się i stanie się doliną (Zach 14,4). A Izajasz mówi nam, że w dzień przyjścia Pana ziemia się rozleci na kawałki, że zatacza się jak pijany, że trzęsie się i drży (Izaj 24,18-20).
Wtedy Pan Jezus stanie się Królem nad cała ziemią i wywyższy swoich wybranych i będą z nim już na wieki wieków.

Zmartwychwstanie świętych
Ostatnim cudem jaki się wydarzył podczas śmierci Chrystusa jest zmartwychwstanie niektórych świętych.
Mateusza 27:52  I groby się otworzyły, i wiele ciał świętych, którzy zasnęli, zostało wzbudzonych;
53  I wyszli z grobów po jego zmartwychwstaniu, i weszli do świętego miasta, i ukazali się wielu.
Nie stało się to bezpośrednio po śmierci Jezusa, ale po Jego zmartwychwstaniu jak czytamy w 53 wierszu. Niektórzy z tych, którzy wierzyli w zapowiedzi  proroków o przyjściu Mesjasza i oczekiwali na Jego nadejście zmartwychwstali. Tutaj opinie są podzielone jakiego rodzaju to było zmartwychwstanie. Niektórzy twierdzą, że święci zmartwychwstali w swoich starych ciałach i później jak Łazarz zmarli po raz drugi. Ale to wydaje się mało prawdopodobne, bo czytamy że ukazali się wielu osobom, to więc sugeruje że zmartwychwstali w nowych uwielbionych ciałach i po tym jak się ukazali wielu osobom wstąpili wraz z Chrystusem do nieba zaznając przedsmaku tego o czym mówi ap. Paweł w 1 liście do Tesaloniczan 4,16, że w chwil przyjścia Chrystusa z nieba wierzący zmartwychwstaną w nowych ciałach.
Oczywiście zmartwychwstanie świętych jest kolejnym potwierdzeniem skutecznej misji Jezusa i zapowiedzią naszego zmartwychwstania. Wszyscy wierzący czekamy na ten moment, na nadzień odkupienia naszego ciała kiedy, powstaniemy do nowego życia w nowych ciałach, które nie chorują, nie podlegają słabościom, smutkom i żadnym troskom.

Jaka powinna być reakcja świata na te wszystkie wydarzenia, jakie powinno być nasze stanowisko w obliczu tych wszystkich cudów, jaka powinna być rekcja świadków widzących co się dzieje podczas ukrzyżowania Jezusa?
Powinniśmy uczynić to, co uczynił setnik i Jego żołnierze widząc te wszystkie niezwykłe wydarzenia w 54 wierszu
Mateusza 27:54  A setnik i ci, którzy z nim byli i strzegli Jezusa, ujrzawszy trzęsienie ziemi i to, co się działo, przerazili się bardzo i rzekli: Zaiste, ten był Synem Bożym.
Musimy pamiętać, że to byli ludzie niezwykle twardzi, często wieszali na krzyżach podobnych skazańców i pewnie nie robiło to już na nich żadnego wrażenia. Myśleli, że tym razem będzie podobnie, że mają do czynienia z jakimś wariatem o którym mówi się, że jest królem, niektórzy twierdzą że synem Bożym. Dla nich nie miało to zbyt wielkiego znaczenia cokolwiek by o sobie nie mówił, czy ktoś o nim, to zostanie ukrzyżowany jak poprzednicy. Wyśmiali Go, opluli, wcisnęli na jego skroń koronę cierniową i zabawili się Jego kosztem. Ale tym razem jest inaczej. Już od samego początku Jezus budził zdziwienie, nie szarpał się, nie krzyczał, nie próbował zachować życia, nie oskarżał, nie nienawidził swoich prześladowców i nikomu nie miał za złe. Nadto, podczas ukrzyżowania współczuje ludziom, okazuje im miłosierdzie z Krzyża, modli się za nich, a teraz to, te cuda, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Widzą ciemność i trzęsienie ziemi, a jednocześnie mają tego dziwnego skazańca na Krzyżu i wiedzą, że to co się dzieje jest z nim związane. Już wiedzą, że On jest kimś wyjątkowym, a to co o nim mówiono jest prawdą, obrazili Boga. Powiesili na Krzyżu Bożego Syna, byli przerażeni zarówno tym co się stało i co jeszcze może się stać. Najwyraźniej setnik i żołnierze w wyniku tych wydarzeń nawrócili się, uwierzyli w Jezusa Chrystusa. I taka właśnie powinna być nasza reakcja na przedstawione wydarzenia, że Jezus jest naprawdę Synem Bożym i jesteśmy winni Mu posłuszeństwo. Czy ciebie przekonuje 6 cudów na Krzyżu, że Jezus Synem Bożym? Czy przekonuje cię ciemność nad całą ziemią, opuszczenie przez Boga, moc nad chwilą śmierci, rozdarcie zasłony w świątyni, trzęsienie ziemi i zmartwychwstanie niektórych świętych? Mam nadzieje że tak i możesz z sercem pełnym wiary powiedzieć, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym, że jest twoim/ mim Panem, któremu chce służyć.                                                                                         

   

24.07.2019

Nowe niebo i nowa ziemia Studium 2 Listu Piotra 3,11-14



Ostatnio mówiliśmy o tym, że przede wszystkim nasze życiowe wysiłki powinniśmy poświęcić na budowanie Królestwa Bożego, bo świat zmierza ku zagładzanie i wiązanie jakichkolwiek trwałych nadziei z tym światem stawia nas na przegranej pozycji. Dniem zagłady świata, będzie dzień Pański, który przyjdzie jak złodziej zaskakując bezbożników. Bóg często zapowiada ten dzień w wielu miejscach swego słowa. Będzie to dzień sądu nad tym bezbożnym światem i jednocześnie dzień triumfu i sprawiedliwości naszego Boga oraz tych, którzy umiłowali powrót Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Przez czas oczekiwania na ten dzień przez chrześcijan powinno towarzyszyć dążenie do świętości i dobre wykorzystywanie czasu dla Chwały Boga.

w.12
To wszystko co dotyczy ponownego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa, armagedonu, Nowej ziemi i nowego nieba może nas trochę przerażać. Czytaliśmy o kataklizmach, które nastąpią, czytaliśmy o tym, że cała ziemia i wszystkie dzieła ludzkie na niej spłoną. Bóg osądzi wszystkich mieszkańców ziemi i tych którzy nie byli przygotowani na spotkanie z Nim przez wiarę w Pana Jezusach i wrzuci ich do piekła. To więc ogólnie perspektywa dni ostatecznych nie wygląda zachęcająco. W Księdze Amosa 5,18 Bóg powiedział wobec tych, którzy kusili  Go wzywając dzień Pański, by Bóg coś uczynił, że na co wam ten dzień. Jest wszak on ciemnością a nie światłością. To więc dla tych którzy kusili Pana, Dzień Pański to dzień zagłady. Dla chrześcijan jednak, Dzień Pański, to dzień odkupienia nie powinni się go bać, lecz raczej za go wyczekiwać.
Chrześcijan to ktoś, kto jest zmęczony tym grzesznym światem. Z jednej strony raduje się zbawieniem, które Bóg nam dał w Chrystusie, ale z drugiej, smuci się, że świat jest zepsuty grzechem i chciałby, by Nowe stworzenie już nastało.

Lepiej ten 12 wiersz jest przetłumaczony w Biblii Tysiąclecia
2Pt 3:11 Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności,
12 gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią.
13 Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość.
To więc czy chrześcijanin powinien oczekiwać dnia Pańskiego, modlić się o rychły powrót Chrystusa?
Tak, powinien, bo pragniemy by w końcu w pełni nadeszło Boże Królestwo. W Biblii Boży ludzie to pragnienie wyrażali na różne sposoby Obj 22,17; Obj 22,20; Filipian 3,20; 1 Tes 1,9-10; 2 Tym 4,7-8
Ci którzy znają Pana, kochają Go i służą mu, Pragą by On już przyszedł, pragną by nastała Jego sprawiedliwość. Dlatego też mogą i powinni modlić się o przyjście Pana i błagać by nastało Jego Królestwo.

w.13
Dlaczego powinniśmy czekać i błagać by Chrystus powrócił?
Przede wszystkim jest to związane jak mówi Piotr z odnową stworzenia i naszym odkupieniem. W końcu nasz Bóg będzie wywyższony i uwielbiony tak, jak na to zasługuje.
Czekamy bo mamy obietnicę życia wiecznego i całkowitej odnowy stworzenia, którą nawet ciężko sobie wyobrazić. Jeśli miałbym do czegoś porównać przyszłe życie jakie Bóg da tym, którzy umiłowali przyjście Jego, to przyrównałbym do raju przed upadkiem, gdzie znajdowali się Adam z Ewą. Ale wydaje się, że drugie niebo i ziemia będą dużo wspanialsze od pierwszych.

Warto też tutaj powiedzieć, że Piotr nie zajmuje się tutaj tak szczegółowo chronologią wydarzeń jaka ma nadejść, raczej chce zaszczepić w nas oczekiwanie dnia odkupienia i spełnienia się wszystkich obietnic, które z tym dniem są związane. Musimy mieć świadomość że wiele proroctw spełnia się przez długi okres, choć brzmią w taki sposób jakby wszystkie Boże obietnice miały przyjść od razu.
 W Ks. Objawienia Nowe niebo i Nowa ziemia występują po tysiącletnim Panowaniu Mesjasza i sądzie ostatecznym.  Obj 21,1-5
1.      Teraz zwróćmy uwagę na kilka obietnic, które są związane z nastaniem dnia odkupienia kiedyś w przyszłości sam Bóg będzie mieszkał z wierzącymi, będziemy tak bliską społeczność z Bogiem jak to tylko jest możliwe. Dzisiaj pomimo naszego zbawienia wciąż pielgrzymujemy w oddaleniu od Pana, aż do dnia gdy się z Nim spotkamy.
2.       Bóg też otrze z oczu zbawionych wszelką łzę i wszelkie cierpienie się skończy. Gdy nastanie dzień odkupienia, dzień naszego spotkania z Panem wszelkie cierpienie jakie odnieśliśmy w związku z nasza służba dla Chrystusa, czy w wyniku tego że żyjemy w grzesznym świecie się zakończy. Wtedy nie będzie już niczego co w jakikolwiek sposób mogłoby zachwiać naszym spokojem, wzbudzić strach, czy nasze obawy.
3.      Nie będzie również śmierci, zostanie całkowicie zniszczona. Dla wierzących dzisiaj tym dniem będzie dzień zmartwychwstania. Kiedy wierzący zmartwychwstaną już nie mogą umrzeć (obj 2,11) 1 Kor 15,51-55
4.      Nie będzie już mozołu, zmęczenia. Dzisiaj wszystko cokolwiek robimy wymaga od nas wysiłku. Ziemia i praca człowieka jest pod Bożym przekleństwem, że w pocie oblicza swego będziesz zdobywał chleb Rodz 3. W chwili gdy nastanie Nowe stworzenie te rzeczy zostaną usunięte.
5.      Biblia mówi że wraz z przyjściem Pana Jezusa nastanie pokój na całej ziemi (Izaj 2,4)
6.      Nastanie też pokój w świecie zwierząt (Izaj 11,6-9)
7.      Będzie zupełnie nowa rzeczywistość, ludzie w tysiącleciu będą żyli po kilkaset lat (Izaj 65,17-25)
8.      Bóg odnowi całą ziemię Ezech 47,7-12

w.14
To w związku z tymi wszystkimi wspaniałymi obietnicami mamy się strać, by być znalezionym przed Panem, bez skazy i bez nagany.
Jak myślisz co to znaczy być znaleziony bez skazy i bez nagany?
Chodzi o to, żeby porzucić w tym czasie w którym czekamy na przyjście Pana Jezusa wszelki grzech i ciężar, który jeszcze nie pozwala nam w pełni cieszyć się radością z naszego zbawienia lub odciąga nas od naszej wiecznej nadziei.
Hebr 12,14; 12,1; filipian 1,9-10; 1 Tes 3,13; 1 Jana 2,28; 1 Kor 3,15; 2 Kor 5,10
Biblia mówi, że niektórzy mogą otrzymać od Pana naganę jeśli nie starali się odpowiednio mocno walczyć z grzechem i gorliwie służyć Chrystusowi. Brak walki z grzechem i brak gorliwości może również wskazywać na brak nowego narodzenia i w dzień Pański okaże się, że brak gorliwości wynikał z braku nawrócenia. Ktoś mógł powierzchownie zajmować się chrześcijaństwem i łudził się nadzieją zbawienia, ale tak naprawdę Chrystus nigdy nie stał się jego Panem.
Po prostu gdy nadejdzie dzień naszego spotkania z Panem Jezusem,, to mamy być znalezieni z wiarą, pełni ufności w nasze zbawienie (Hebr 3,14; Łuk 18,7-8) i wypełnieni pokojem który wypływa z wiary, a który przewyższa ludzki rozum (Filipian 4,6-7)
Mamy też obietnice, że ci którzy naprawdę kochają Pana, tych Bóg utwierdzi i zostaną znalezieni bez nagany 1 Kor 1,8

Łączna liczba wyświetleń