11.12.2013

Sąd ostateczny

Dzisiaj zajmiemy ostatnim etapem eschatologii Sądem ostatecznym, nowym niebem i nową ziemią.
Po czasie milenium nastąpi ostateczna zagłada wrogów Boga, co zakończy się sądem ostatecznym i całkowitym triumfem Boga i Baranka.
Przeczytajmy (Objawienie 20,11 – 21,8)
Jak już mówiliśmy wcześniej, że Biblia naucza o kilku sądach. Będzie tzw. Sąd Chrystusowy, który dotyczy wierzących i oceny ich dzieła w Chrystusie (2 Koryntian 5, 8 -10) (1 Koryntian 3,11 – 15). Ale będzie również sąd ostateczny, w czasie którego Bóg osądzi wszystkich którzy kiedykolwiek żyli na ziemi i zmarli, a sąd ten będzie dotyczył niewierzących.
Słowo Boże wielokrotnie wspomina o Sądzie Bożym, który będzie miał miejsce. Jana 12,48 Rzymian 2,5.16 Dzieje Ap 17,31 Ew. Mateusza 12,36.41.42 Hebrajczyków 9.27 2 Piotra 2,9
Często również Pan Jezus nauczał na temat sądu ostatecznego.
1.      Po pierwsze widzimy że wierzący nie muszą się tego sądu obawiać, jak już powiedzieliśmy on będzie dotyczył niewierzących. Wprawdzie wierzący będą obecni na tym sądzie, ale tylko w celu ogłoszenia ich sprawiedliwymi, a nie ich przeznaczenia czy oceny ich życia. Sąd na wierzącymi miał miejsce już wcześniej w czasie gdy nastąpiło porwanie Kościoła, był  to sąd Chrystusowy (Objawienie 20,4 – 6).
2.        W czasie powtórnego przyjścia  nastąpi zmartwychwstanie niesprawiedliwych (Obj 20,13).
 Apostoł Paweł wierzył również w zmartwychwstanie niesprawiedliwych, które nastąpi po milenium. Będzie to zmartwychwstanie na sąd. (Dzieje Ap 24,15) (Daniela 12,12) (Jana 5,29).
Podczas drugiego przyjścia Chrystusa będzie tylko zmartwychwstanie sprawiedliwych (Objawienie 2,5). Tak więc będą dwa zmartwychwstania jedno w czasie przyjścia Chrystusa drugie w czasie Sądu ostatecznego.
3.      Tylko wiara w Chrystusa daje ocalenie i życie wieczne (Jana 3,36). Ludzie którzy uwierzyli w Chrystusa są wpisani do księgi żywota, która jest w niebie. W momencie, gdy ktoś uwierzy jest wpisany do Księgi żywota. W niebie znajduje się księga żywota baranka Obj. 20,12 (Daniela 12,1)
4.      Warto zwrócić uwagę, kogo będzie dotyczył sąd ostateczny „wielkich i małych” (Objawienie. 20,12) przed Bogiem wszyscy są równi i każdy niezależnie od tego, jaką miał pozycje i kim był będzie musiał stanąć przed sądem i otrzyma sprawiedliwy wyrok. Kary w piekle również będą stopniowane w zależności od uczynków niewierzących.
ü  Zwróć również uwagę co jest przedmiotem sądu niewierzących? Wszystkie uczynki niewierzących będą przedstawione na sądzie, wszystkie myśli i wszystkie słowa Ew. Mateusza 12,36 Łukasza 8,17. Wszystkie uczynki niewierzących świadczą przeciw nim, bo nie zostały dokonane w Bogu i nie przynosiły Bogu chwały. Bóg przyjmuje tylko chwałę jaka mu jest oddawana w Chrystusie i przez Chrystusa. Każdy inny rodzaj uwielbienia jest obrażaniem Boga i próbą ominięcia najświętszej ofiary którą złożył Chrystusa z samego siebie jako ofiarę przebłagalną za grzechy nasze.
5.      Co się dzieje po sądzie ostatecznym? Zwróć uwagę na Obj. 20, 14 – 15 Jakie przeznaczenie czeka tych którzy nie byli zapisani w księdze żywota? Zostaną wrzuceni do Jeziora ognistego (Obj. 20,14-14) kto jeszcze znajduje się w Jeziorze ognistym? (Obj. 19,20) (Obj. 20,10)
ü  Jak długo będzie trwała kara tych którzy trafili do Jeziora ognistego? Jaka to będzie kara? Objawienie. 20,10 14,10 – 12, Marka 9,44-48
6.      Jaka przyszłość czeka tych którzy uwierzyli w Chrystusa? (Objawienie 21,1 – 8). Wymień obietnice znajdujące się w tym fragmencie? Bóg będzie mieszkał z ludźmi, zniknie cierpienie i wzdychanie, smutek, choroby, złość i wszystko co dotyczy grzechu. Nie będzie już trudu i mozołu, który jest wynikiem przekleństwa po upadku
7.      Bóg również stworzy nowe niebo i nową ziemię. Objawienie 21,1 Izajasza 65,17-18 2.
Czym będzie się charakteryzowało nowe niebo i ziemia? Na ziemi będzie dużo mniej wody i będą panowały inne warunki klimatyczne Obj. 20,1, Nie będzie już nocy i nic przeklętego (Obj. 22,3)



9.12.2013

Zdesperowana niewiasta Łukasza 8,43 - 48

Drodzy dzisiaj chce podzielić się krótka historią z Ewangelii Łukasza o pewnej kobiecie, która została uzdrowiona przez Jezusa.
W naszej historii czytamy, że podczas służby Jezusa pewna kobieta, która chorowała od 12 lat na krwotok i doświadczała wiele cierpień z tego powodu. A nadto wydała wszystkie swoje pieniądze na lekarzy, a jednak nie doświadczyła żadnej pomocy, gdy tylko przyszła do Jezusa i potajemnie dotknęła się szaty natychmiast została uzdrowiona.
Musimy wiedzieć, że zanim to uzdrowienie w życiu tej kobiety nastąpiło jej dramat był ogromny. Prawdopodobnie była wykluczona ze społeczności synagogi z tego powodu że miała upływ krwi, bo według prawa była nieczysta.
Kapłańska 15:25  Jeżeli kobieta będzie miała upływ krwi przez wiele dni, a nie jest to czas jej nieczystości, albo jeżeli będzie miała upływ krwi poza czasem jej nieczystości, to będzie nieczysta przez wszystkie dni upływu tak samo, jak w czasie jej nieczystości. Będzie ona nieczysta.
Nieczystym również stawał się każdy człowiek, który ją dotknął, co mogło prowadzić do zerwania kontaktów rodzinnych. Z pewnością była bardzo zdesperowana i nie widziała już żadnej nadziei dla siebie po za Jezusem Chrystusem. Ciężko nam dzisiaj to sobie wyobrazić, bo mamy w miarę łatwy dostęp do lekarza i leków, które mogą nam pomóc na wiele schorzeń, ale wtedy sytuacja była zupełnie inna.
Jest kilka rzeczy na które chciałbym w sposób szczególny podkreślić.
1.      Po pierwsze Jezus prawdziwie pomaga w odróżnieniu od świata. Jak często ludzie szukają pomocy i odpowiedzi w świecie na swoje problemy tak jak ta biedna kobieta. Wydała wszystkie pieniądze jakie miała na lekarzy i nic jej się nie poprawiło, ewangelista Marek mówi nawet, że jej się pogorszyło. Świat i odpowiedzi tego świata na nasze problemy nie mogą przynieść nam prawdziwej ulgi. Chociaż wielokrotnie jesteśmy bombardowani różnymi hasłami, filozofiami, nowinkami technicznymi i osiągnieciami medycznymi, które rzekomo rozwiążą wszystkie nasze problemy. To jednak jest to wielkie oszustwo i nie przynosi nam prawdziwej ulgi, pokoju i zdrowia duchowego.  Wprost przeciwnie, nawet z powodu tych rzeczy nam się pogarsza, bo szukając po za Jezusem stajemy się bardziej sfrustrowani i nieszczęśliwi, zgorzkniali, zawiedzeni. Wprawdzie poprawia się trochę komfort naszego życia, ale czy to daje nam prawdziwe oparcie i pomoc w chwili, gdy trzeba stanąć przed Bogiem, gdy przyjdzie dzień śmierci i sądu?  Ludzie nie znający Jezusa są na etapie ciągłego poszukiwania, poszukują odpowiedzi na szczęśliwe i spełnione życie, ale tak długo jak tego wszystkiego będą szukać po za Jezusem tak długo tego nie znajdą jak ta biedna kobieta. Tylko Jezus był w stanie jej pomóc, był w stanie ją zbawić i dać jej prawdziwą ulgę.
2.      Po drugie Bóg widzi każdy nieśmiały krok w jego  stronę.
Zobaczcie jak wielki tłum ludzi w tym czasie cisnął się do Jezusa. Tak jak powiedział Piotr, że wielu się go dotykało i wielu się o Niego ocierało. Ale większość tych ludzi nie przyszła do Jezusa po pomoc. Większość tych ludzi nie widziała w Jezusie swojego Zbawiciela, który stał się dla nich jedyną nadzieją. Niektórzy przyszli z ciekawości żeby zobaczyć uzdrowienia inni podziwiali Go za odwagę i stanowczość jeszcze inni byli ciekawi co to, za wielki nauczyciel o którym teraz tak wiele się mówi. Ale wielu z nich nie poznało Go i nie doświadczyli zbawienia. A owa kobieta w nieśmiały i bojaźliwy sposób zwróciła się do Jezusa i nawet nie zwróciła się bezpośrednio tylko dotknęła się Jego szaty i On to widział. Widział stan jej serca i pragnienie i nie pozostawił jej bez pomocy. Jeśli czynisz szczere kroki w kierunku Boga, może są one nieśmiałe i wydają ci się niewielkie, to wiedz, że Bóg je widzi i wyjdzie ci naprzeciw jak w przypadku tej kobiety. Ale musisz te kroki czynić, musisz wyjść z tego tłumu i zwrócić się do Niego. Może masz obawy, może nie wiesz co dalej będzie i jak potoczy się twoja przyszłość kiedy postanowisz zaufać Chrystusowi. Ja również nie wiem co dokładnie się stanie, ale jednego możesz być pewien On Bóg wszechmogący, nasz Pan Jezus Chrystus zwróci się w twoją stronę.
3.       Trzecia rzecz to, wiara w Chrystusa wyzwala Jego zbawczą moc. Zabawienie, które oferuje Chrystus jest dla każdego człowieka i Pan Jezus wzywa i mówi:
Mateusza 11:28  Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
Apostoł Paweł zaś:
Rzymian 3:24  I są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie,
3:25  Którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez

Tak więc życie wieczne i Boże błogosławieństwo jest na wyciągnięcie ręki dla każdego, ale dla każdego, który w Chrystusa uwierzy. Dla każdego, który Jemu zaufa i zwróci się do Niego z tą potrzebą. Wielu było i wielu się ocierało jak dzisiaj, gdy ludzie chodzą do kościoła czynią rytuały, ale to wszystko sztuczne, mechaniczne bez prawdziwej wiary. A nawet jak czynią to szczerze, to szczerość jeszcze nikogo nie zbawiła.  Zbawienie i przebaczenie grzechów pochodzi od Chrystusa, a nie naszych starań. Kobieta ta była niezwykle obciążona i gdy uwierzyła w Jezusa doświadczyła uzdrowienia i zbawienia. Może nam się wydawać, że dar, który otrzymała był nie współmiernie durzy w stosunku do tego co uczyniła, bo co  uczyniła? Przyszła i się Go dotknęła, ale wcześniej jeszcze powiedziała w swoim sercu „jeśli tylko to uczynię będę zdrowa”. Czy ty wiesz, że jeśli dotkniesz się Jezusa będziesz zdrowy? Czy masz takie przekonanie w swoim sercu, że On jedna nas z Bogiem? Takie jest Boże zbawienie. Ono już się dokonało i zostało przypieczętowane Krwią Chrystusa. Dzisiaj możesz przyjść i je otrzymać darmo jeśli tylko dotkniesz się Go z wiarą.

6.12.2013

Wiara w Boga wyraża się w posłuszeństwie Bogu.

Drodzy dzisiaj chciałbym byśmy zajęli się posłuszeństwem Bogu. Biblia uczy nas, że prawdziwa wiara w Boga wyraża się w posłuszeństwie Słowu Bożemu.
Przeczytajmy fragment z Ks. Jozuego 1.7 – 8
Jakie przykazanie Bóg dał Jozuemu?
 ü  Miał ściśle czynić wszystko według tego co jest napisane w Piśmie Św.
 ü  Jakiemu autorytetowi miał być posłuszny Jozue żeby mieć pewność, że właściwie postepuje?
 ü  Miał rozmyślać i studiować Boże Słowo i być jego wykonawcą.
ü  Kiedy Jozue mógł być pewny że wypełnia nakaz Pana Boga?
ü  Jakie obietnice Bóg dał Jozuemu?
ü  Jaka jest recepta na spełnione życie według Słów skierowanych do Jozuego?
Przeczytaj fragment z Ew. Mateusza 7,21 -29
ü  Jak myślisz co to znaczy mówić Panie, Panie, a nie robić tego co mówi Jezus?
ü  Dlaczego Jezus powiedział do tych którzy uważają, że służą w Jego imieniu nigdy was nie znałem?
ü  Kogo Jezus w tej historii nazwał głupim, a kogo mądrym?
ü  Co to znaczy według Jezusa budować swój dom na Pisaku? Czym jest piasek? Zachwyt nad nauką Jezusa, ale brak prawdziwego naśladowania i posłuszeństwa.
ü  Co to znaczy według Jezusa budować swój dom na skale?
ü  Jak myślisz kiedy się ostatecznie okaże, że ktoś budował na Pisku lub na skale?

Budowanie domu na piasku jest łatwiejsze, ale ostatecznie zupełnie bezwartościowe. Budowanie domu na skale jest znacznie trudniejsze i wymaga od nas więcej wysiłku, ale tylko wiara przez posłuszeństwo znajduje akceptacje u Boga. Gdy ktoś mówi że wierzy, ale nie okazuje Bogu posłuszeństwa, to tak naprawdę nie wierzy, ale oszukuje siebie samego Jakuba 2,14-20

Przeczytaj Ew. Jana 15,8 – 14
ü  Kiedy Będzie uwielbiony Bóg przez nasze życie (wers 8)
ü  Kiedy możemy być pewni, że trwamy Jezusie Chrystusie i go kochamy (wers. 10)?
ü  W Jaki sposób Jezus pokazał nam, że trwał w miłości swojego Ojca (wers 10)?
ü  Kiedy możemy być pewni, że jesteśmy przyjaciółmi Jezusa (Wers 14)?
ü  Na czym polega prawdziwa miłość do Chrystusa? (J 14,15)

                                             
Przeczytaj poniższe fragmenty i powiedz w czym mamy być posłuszni?
Względem Boga Względem ludzi
1. Trzeźwość i wstrzemięźliwość (Rzymian 13,13, Efezjan 5,18)
2. wstrzymywanie od  kłamstwa (Mateusza 5,33 – 37 Kolosan 3,9 Efezjan 4,25)
3. Czytanie i rozważanie Słowa Bożego (Psalm 1,1-2 Joz 1,8)
4. Modlitwa (I Tym. 2,1)
5. Głoszenie Ewangelii (Mateusza 28,19-20)
6. Świadectwo (Mateusza. 5,13-16)
7. Codzienna praca (Efezjan. 4,28) (2 Tesaloniczan 3,10)
8. Przebaczanie (Efezjan 4,32)
9. Nie miłowanie Świata (1 Jana 2,15)
10. Wybór partnera (2 Kor. 6,14)
11. Życie rodzinne (Efezjan. 6,1-4)
12. Uczciwość wobec pracodawcy (Efez. 6,5-8)
13. Posłuszeństwo władzom państwowym (Rzymian. 13,1-7)
14. Uległość wobec przewodników (Hebrajczyków. 13,17)

Co Pan Bóg powiedział na temat posłuszeństwa przez usta Samuela do Saula?

1Sm 15:22  Samuel odpowiedział: Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i w rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani.
1Sm 15:23  Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem.

Prawdziwa wiara w Jezusa Chrystusa okazuje się przez posłuszeństwo Jego Słowom. Przez posłuszeństwo sami nabieramy pewności, że jesteśmy rzeczywiście zbawieni i utwierdzamy swoją wiarę.




1.12.2013

Fałszywi nauczyciele Ew. Mateusza 7,15 - 20

Siedzisz sobie w niedzielne popołudnie w domu odpoczywając nagle słyszysz pukanie do drzwi. Podchodzisz do nich i otwierasz, a przed tobą stoją zazwyczaj dwie miłe osoby zadając ci pytania w stylu „czy chcesz być szczęśliwy”? Albo „czy chciałbyś mieć dobrze wychowane dzieci”? Albo „jak pan czy pani myśli czy na ziemi będzie jeszcze kiedyś dobrze”? Po krótkiej rozmowie okazuje się, że masz do czynienia ze Świadkami Jehowy. Chyba prawie każdy z nas miał choć raz do czynienia w swoim życiu z tymi ludźmi. Dlaczego o nich wspominam? Bo jest to jeden z przykładów w jaki sposób fałszywi prorocy pojawiają się w naszym życiu. Jak mówiliśmy jest ciasna brama i wtedy, kiedy zaczynasz zastanawiać się nad swoim życiem duchowym, poszukiwać tej ciasnej bramy to możesz spotkać, wysłanników samego szatana, fałszywych proroków, którzy będą chcieli zdobyć twoją duszę i podbić cię w niewolę byś nigdy przez tą bramę nie wszedł i nigdy nie wszedł na wąską ścieżkę. Diabeł zawsze reaguje gdy widzi że zasoby jego królestwa mogą być uszczuplone, a jedną z jego metod jest właśnie posyłanie fałszywych proroków i dawanie złudnej nadziei. Działanie fałszywych proroków i nauczycieli nie jest ograniczone tylko do poszukujących, ale także w samym kościele wielokrotnie spotkamy ludzi, którzy są wilkami w owczej skórze. A nawet jak powiedział Paweł z pomiędzy nas samych powstaną ludzie mówiący rzeczy przewrotne (Dz. Ap. 20,30). Często przynoszą podziały, sieją wątpliwości, spory, fałszywe doktryny i wprowadzają niepokój i zgubne nauki.
Drodzy dzisiaj zajmiemy się ostrzeżeniem Jezusa przed fałszywymi prorokami. Jak powiedzieliśmy sobie wcześniej 7 rozdział Ew. Mateusza jest podsumowaniem Kazania na górze. Jezus chce by nikt, kto słucha Jego słów nie miał wątpliwości kim jest i dokąd zmierza. Na tej duchowej drodze czaka na człowieka wiele zagrożeń, dlatego jest to ciasna brama i wąska droga. Jednym z tych zagrożeń są fałszywi nauczyciele.
Jest to tak istotny temat, że należy mu poświęcić więcej uwagi. W wielu pismach Nowego Testamentu jest duży nacisk na niebezpieczeństwo ze strony tych ludzi, Juda poświęcił nawet cały list, by ostrzec wierzących przed zwodniczymi pasterzami.
Jaka jest charakterystyka tych ludzi? W jaki sposób możemy ich rozpoznać? Zwróćcie uwagę, że owi fałszywi nauczyciele przychodzą do nas w odzieniu owczym, a w środku pod tym nakryciem są wilkami drapieżnymi. Odzienie owcze tutaj oznacza łagodność, uprzejmość, tacy ludzie na początku zawsze są mili i z pozoru bez zarzutu. Starają się przypodobać i zdobyć uwagę. Można nawet powiedzieć, że na pierwszy rzut oka trudno ich rozpoznać, bo takim ich sobie nie wyobrażaliśmy. Najczęściej wyobrażenie fałszywego proroka polega na tym, że głosi on rażąco fałszywe rzeczy przeciw Bogu lub prowadzi strasznie niemoralne życie. Ale odzienie owcze sugeruje nam tutaj, że cała trudność polega na rozpoznaniu tych osób. Taki człowiek stara się maskować i nie ujawnia swoich prawdziwych motywacji jest bardziej niebezpieczny niż ci, których łatwo rozpoznać na pierwszy rzut oka. Jednak zamiary tych ludzi są złe w stosunku do innych. I znowu to zło jest bardzo subtelne. Nie zawsze działalność fałszywych nauczycieli kończy się w taki sposób, że doprowadza ludzi do zbiorowego samobójstwa jak to się stało się Gujanie w 1978 gdzie ponad 900 osób popełniło zbiorowe samobójstwo za namową Jimiego Jonsa, który był przywódcą sekty. To zło polega przede wszystkim na tym, że ci ludzie nie prowadzą innych do Chrystusa, nie głoszą prawdziwego Krzyża Pana Jezusa i prawdziwej drogi zbawienia. Nie sprawiają również, że ludzie wchodzą przez ciasną bramę i idą wąską drogą. Raczej głoszą szeroką bramę mówiąc wiele o miłości, Bożych błogosławieństwach i obiecują złudną wolność jak powiedział Piotr 2,19.
Ale przyglądając się uważnie ich życiu możemy rozpoznać, kim te osoby są. Dlatego że ich prawdziwa natura w końcu się okaże. Pan Jezus powiedział, że testem są owoce jakie ci ludzie przynoszą. Jestem przekonany, że dotyczy to zarówno tego, co nauczają i tego jak wygląda ich życie, co potwierdzają inne fragmenty Słowa Bożego.
Juda w swoim liście ostrzega wierzących przed takimi ludźmi i mówiąc:
Judy 1:4  Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.
a Piotr pisze w taki sposób
2 Piotra 2:1  Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę.
Myślę że jedną z głównych cech fałszywych proroków jest głoszenie gładkiej ewangelii bez konieczności upamiętania, bez konieczności niesienia krzyża, bez trudności i bez wyrzeczeń, bez porzucania grzechu i pójścia w ślady Jezusa. To wszystko są elementy wąskiej bramy, ale fałszywi nauczyciele nie chcą wąskiej bramy i chcą pozostać na szerokiej drodze, by móc grzeszyć. Zamieniają łaskę naszego Boga w rozpustę i chcą realizować swoje pożądliwości.  Dlatego będą wiele mówić o Bożej miłości i Bożych błogosławieństwach, a mało o Bożej świętości, o Bożej sprawiedliwości, o sądzie, o grzechu, o konieczności upamiętania się z martwych uczynków, o sprawiedliwości Bożej i konieczności przestrzegania Bożych przykazań. Dlatego, że te rzeczy są ciężkie i często niepopularne. Zwróćcie uwagę o czym ludzie chcą słuchać gdy mówisz im o Bogu? Często chcą słuchać, jaki Bóg jest dobry i jak wiele rzeczy może im zaoferować, jaki pełen miłości i litości. Ale gdy zaczniesz mówić o wąskiej bramie i wąskiej drodze, o sądzie i innych rzeczach, które wzywają ich do podporządkowania się Bogu, to odwracają się. Jak w sytuacji, gdy Paweł zwiastował ewangelię namiestnikowi rzymskiemu Feliksowi
Dzieje Ap. 24:24  A po kilku dniach przybył Feliks z żoną swoją Druzyllą, która była Żydówką. Kazał więc sprowadzić Pawła i przysłuchiwał się mu, co mówił o wierze w Jezusa Chrystusa.
24:25  Lecz gdy zaczął mówić o usprawiedliwieniu, o wstrzemięźliwości i o przyszłym sądzie, Feliks zaniepokoił się: Na teraz dość, odejdź; w sposobnej chwili każę cię zawezwać.
Fałszywi nauczyciele więc, nie mówią o tych rzeczach bo to drażni ludzi i spowoduje że ludzie nie będą chcieli ich słuchać. Nie chcą się nikomu narazić i bardziej zależy im na zyskach i ich interesie.
Kilka lat temu, gdy stałem przy cmentarzu z książkami ewangelizacyjnymi, to po uroczystości w dzień święta zmarłych przyszedł do mnie ksiądz i zapytał się „co powinien zwiastować ludziom w kościele”. Ja powiedziałem że „powinien mówić o upamiętaniu, konieczności porzucenia grzechu i zwrocie ku Panu Jezusowi”. On wtedy powiedział: „że gdyby w taki sposób zaczął do ludzi głosić, to oni wtedy uciekliby z kościoła”. Fałszywy nauczyciel zawsze będzie głosił pod ludzi, by ich przy sobie zachować, bo oni go lubili. Poczytajcie Stary Testament i przyjrzyjcie się prorokom, dzisiaj dla nas to są wielcy mężowie Boży, ale w swoich czasach często byli prześladowani, zabijani, znienawidzeni, dlatego że głosili Słowo od Boga nie zważając na człowieka. Piotr powiedział, że w Starym Testamencie „byli fałszywi prorocy między ludem” (2 Piotra 2,1). Tak i w naszych czasach, będą fałszywi nauczyciele, a nawet więcej Słowo Boże naucza, że w czasach ostatecznych ich działalność się nasili. Zobaczcie co mówił  Jeremiasz jak wzywał Izraela do upamiętania i mówił że Bóg postanowił swój sąd i  niebawem  Babilończycy najadą Żydów, a świątynia będzie zburzona? A co  mówili fałszywi prorocy? Oni mówili tak:
Jeremiasza 23:16  Tak mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie słów proroków, którzy wam prorokują, oni was tylko mamią, widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana!
 23:17  Ustawicznie mówią do tych, którzy gardzą słowem Pana: Pokój mieć będziecie. A do tych wszystkich, którzy kierują się uporem swojego serca, mówią: Nie przyjdzie na was nic złego.
Jeremiasz potępiał grzech i mówił o karze, która spotka wszystkich, którzy łamią Boże prawo. A fałszywi prorocy mówili o pokoju, mówili że wszystko będzie dobrze, że będą bezpiecznie mieszkać i będzie im się powodziło. A tymczasem lada dzień król Babiloński miał najechać ich ziemię i uprowadzić ich do Babilonu . Ci zwodziciele mówili to, co oni chcieli słyszeć. Mówili, nie ma znaczenia jak żyjesz i co robisz, Bóg chce ciebie błogosławić, bo bardzo cię kocha.
Nikt nie chce słyszeć o nieszczęściach, problemach które go spotkają, raczej ludzie chcą słuchać o błogosławieństwie i to właśnie głosili fałszywi prorocy. Chcieli mieć powodzenie i zabiegali o uznanie, tak naprawdę wcale nie zależało im na tym ludzie, ale zależało im na własnym interesie. Nie przestrzegali ludzi przed prawdziwym niebezpieczeństwem, przed sądem Bożym, przed karą, która spotka każdego człowieka za grzech. Nie przestrzegają przed piekłem, gniewem Bożym i nie piętnują grzechu. W ten sposób znieczulali ludzkie serca, a owce ginęły. Wyobraź sobie, że chodzisz do lekarza, który odkrył u ciebie śmiertelną chorobę, ale ten lekarz nie mówi ci tego i nie aplikuje żadnego leczenia. Nie chce przekazywać tobie złych wieści i sprawiać ci bólu. Nie chce byś zezłościł się na niego lub zmienił go na innego. Mówi ci dobre rzeczy, że wszystko jest w porządku, że „proszę się nie przejmować, te bóle w klatce piersiowej przejdą, ten ból głowy który masz od kilku tygodni zaraz się skończy”. Ale choroba rozwija się nadal, aż doprowadzi do śmierci. Czy chciałbyś takiemu człowiekowi powierzyć swoje zdrowie? Nie, taki doktor jest śmiertelnie niebezpieczny, podobnie jest z fałszywymi nauczycielami.
Bóg w Księdze Jeremiasza objawia ich prawdziwą naturę mówiąc:
Jeremiasza 6:14  I leczą rany swojego ludu powierzchownie, mówiąc: Pokój, pokój! - choć nie ma pokoju.
Tacy nauczyciele dają złudną nadzieje, mamią ludzi rzeczami, które nigdy się nie staną i nie przynoszą im prawdziwej ulgi. Dzisiaj jest pełno taki nauczycieli obiecujących ludziom powierzchowną pomoc dotyczącą ciała. Obiecują ludziom uzdrowienia, bogactwo, Boże błogosławieństwo i Bożą ochronę. Zawsze mający wiele do powiedzenia na tematy, które nikogo nie urażą, unikający konfrontacji i zdefiniowania co Bogu się nie podoba i kim naprawdę jest Bóg. Będą wiele mówić o niebie i jak tam jest wspaniale, ale mało o piekle i jak tam jest straszenie. Zawsze unikający prawdziwej doktryny i solidnego nauczania i nigdy nie wzbudzający w ludziach bojaźni Bożej. Najczęściej podczas zwiastowania tych osób jest dużo żartów, śmiechu, złudnych obietnic, ogólnie panuje swobodna atmosfera i brakuje powagi. Ale zwróćcie uwagę na wszystkich mężów Bożych ich zwiastowanie było pełne Bożej świętości, świętej powagi. Wiedzieli, że mówią o bardzo ważnych sprawach, od których zależy życie ludzi.
Kolejną rzeczą jaką chciałbym wspomnieć, to drapieżność fałszywych nauczycieli. Jezus przestrzegał, że pod tym owczym nakryciem czai się wilcza natura (wers 15). Natura ta polega na dbaniu o własne dobro i wykorzystywaniu ludzi, którym powinni służyć. Bogiem tych ludzi nie jest pan Jezus Chrystus, ale ich brzuch i wszystko czynią z chęcią zysku i zaspokajania własnych pożądliwości.
 2 Piotra 2:3  Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie.
2Piotra 2:14  Oczy ich wypatrują tylko cudzołożnic i nigdy im nie dość grzechu; nęcą dusze słabe, serce mają wyćwiczone w chciwości, synowie przekleństwa.
Izajasza 56:11  Psy to żarłoczne, nienasycone. A są nimi pasterze, którzy na niczym się nie znają. Wszyscy chodzą swoją własną drogą, każdy myśli o własnej korzyści, wszyscy bez wyjątku.
Główną motywacją fałszywych nauczycieli jest zysk i wygodne życie. Nie troszczą się o ludzi nie opatrują i nie leczą ich przez zwiastowanie Słowa Bożego i poświęcenie swojego życia dla ewangelii. Ale opowiadają im bajki i jak powiedział Piotr przez nadęte i puste słowa zwodzą ludzi żeby pociągnąć ich za sobą (2 Piotra 2,18).
Wspomniane zmyślone opowieści to często fantastyczne wydarzenia, które rzekomo mają miejsce podczas ich służby jak np. w tym wypadku:
„Joshua Mills to  ewangelista, artysta nagrywający własną muzykę, podczas jego nabożeństw manifestują się znaki i cuda ponadnaturalnej mocy Bożej, takie jak olej i złoty pył, uzdrowienia, cuda w sferze finansowej oraz anielskie wizytacje”. 
Jest to  jedna z reklam konferencji jaka miała odbyć się w Polsce. Lub inny przykład:
Dr. Kaye Beyer jej życie jest pełne ponadnaturalnych znaków i cudów od manny pojawiającej się z nieba wraz z Bożą obecnością, po uzdrowienia i ponadnaturalne zaopatrzenie finansowe w czasie misji. Płynie w unikalnym dla siebie proroczym obdarowaniu, wiele razy jej „namaszczenie radości” manifestuje się fizycznie.
Drodzy Jezus powiedział, że mamy się strzec fałszywych nauczycieli. Paweł mówił że ma upodobanie w ciasnej bramie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny (2 Kor 12,10).
Tak, fałszywa ewangelia zawsze jest mila i atrakcyjna, nikogo nie chce obrazić jest maksymalnie rozcieńczona, a nauczanie o Krzyżu nie jest zgorszeniem ale staje filozofią i moralizowaniem. Fałszywa ewangelia zawsze jest zwiastowaniem pod ludzi, by im się podobać wtedy słyszymy tylko słowa fałszywych proroków z czasów Jeremiasza „pokój, pokój i bezpieczeństwo”, będą uzdrowienia i powodzenie finansowe, proszek z nieba i anioły. A co się stało ze starym szorstkim Krzyżem, który zadaje śmiertelny cios naszej dumie, naszemu Ja i wzywa nas do przejścia przez ciasną bramę i podążanie wąską ścieżką. Co się stało z nauczaniem czym jest śmierć Chrystusa na Krzyżu, za grzechy nasze, że On usuwa ten obciążający nas list dłużny, który zwracał się przeciwko nam ze swoimi wymaganiami.
 Zanany kaznodzieja Charles Spugeron powiedział, że z tego co zwiastują fałszywi nauczyciele nie pozostałoby nawet na zupę dla chorego świerszcza.
Ale jaki koniec czeka fałszywych nauczycieli i tych którzy ich słuchają?
Mateusza 7:19  Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień.
lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie (2 Piotra 2,3)
czeka ich przeznaczony najciemniejszy mrok (2 Piotra 2,17). Końcem wszystkich fałszywych proroków, nauczycieli i tych, którzy myślą, że pod pozorem pobożności mogą ciągnąc zyski będzie gniew Boży i w ostateczności wieczne potępienie. Jak napisał Piotr zguba ich nie drzemie, kto niszczy świątynie Bożą, którą jest kościół tego zniszczy i Bóg. Mamy Boże obietnice, że bramy piekielne kościoła nie przemogą (Mateusza 16,18), ale mamy również ostrzeżenie Syna Bożego, że będą próbowały to uczynić, tym razem przez fałszywych nauczycieli. Dlatego mamy się strzec i mamy na siebie uważać wszystko oceniając i poddając biblijnej krytyce. Kiedyś słyszałem o tym, w jaki sposób szkoli się ludzi, którzy rozpoznają fałszywe pieniądze. Okazuje się, by poznać fałszywe trzeba dobrze znać prawdziwe. Wierzę, że jeśli będziemy poznawać Słowo Boże i wnikać głęboko w Jego treść, jeśli rozmiłujemy się w zakonie Pańskim i ten Zakon będziemy rozważać dniem i nocą, to Bóg pozwoli nam odkryć fałsz i zachowa nas przed tym wszystkim jak miało to miejsce w Efeskim zborze
Objawienie 2:2  Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami. Amen


27.11.2013

Droga Golgoty - Co to znaczy być złamanym? Część 1

Wstęp 

W kwietniu 1947 r. przybyło na organizowaną przeze mnie konferencję w okresie Świąt Wielkanocnych kilku misjonarzy, których zaprosiłem jako mówców, ponieważ słyszałem, że doświadczali duchowego przebudzenia na swoim polu misyjnym już od kilku lat, a ja byłem zainteresowany sprawą duchowego przebudzenia. To jednakże, co oni nam powiedzieli, wielce się różniło od tego, co w moim umyśle kojarzyło się z pojęciem duchowego przebudzenia. Wszystko, co powiedzieli, było niezmiernie proste i ogromnie spokojne. W miarę, jak oni wykładali nam Słowo Boże i składali swoje świadectwa, spostrzegłem, że byłem osobą najbardziej potrzebującą duchowego przebudzenia spośród wszystkich tam obecnych ludzi, i to w takim stopniu, w jakim sobie tego nigdy przedtem nie uświadamiałem. Świadomość tej prawdy przychodziła jednak stopniowo. Ponieważ byłem jednym z przemawiających, byłem, jak obecnie przypuszczam, bardziej zajęty potrzebami innych, aniżeli moimi własnymi. Ale gdy moja małżonka i inni upokorzyli się przed Bogiem i doznali obmycia najkosztowniejszą krwią Jezusa, wówczas ja czułem się niejako wysoko, ale tez pozostałem suchy — zapewne dlatego suchy, że byłem wysoko. Prostota głoszonego słowa głęboko mnie upokorzyła, a raczej upokorzyła mnie prostota tego, co ja miałem uczynić w celu dostąpienia ożywienia duchowego i napełnienia Duchem Świętym. Gdy przy końcu tej konferencji inni składali świadectwo o tym, w jaki sposób zostali złamani przy Krzyżu Pana Jezusa i w jaki sposób On napełnił ich serca Duchem Świętym, tak, że się aż przelewały — to ja jeszcze nie miałem takiego świadectwa. Dopiero później bytem w stanie, dzięki łasce Pana Jezusa, zrezygnować z moich usiłowań, aby te sprawy zaszufladkować do pewnych już przeze mnie posiadanych doktrynalnych schematów, a przyjść w pokorze serca do Krzyża w celu otrzymania oczyszczenia z moich osobistych grzechów. To stało się niejako całkowicie nowym początkiem mego chrześcijańskiego życia. Podobnie, jak to było wówczas w wypadku Naamana, ciało moje stało się „jako ciało dziecięcia małego” — a mianowicie w chwili, gdy zdecydowałem się na upokorzenie się, tak jak on się upokorzył i posłusznie zanurzył się w Jordanie. Od tego czasu rozpoczął się zupełnie nowy rozdział w moim życiu. Znaczyło to wszakże, że musiałem wybrać ustawiczne umieranie temu dużemu „Ja”, aby Jezus mógł stać się wszystkim, znaczyło to też ustawiczne przychodzenie do Niego po oczyszczenie Jego najświętszą Krwią. Ale właśnie dlatego był to zupełnie nowy rozdział.
W owym czasie moja żona i ja wydawaliśmy małe czasopismo pod nazwą „Challenge” (tj. „Wyzwanie do czynu”), na którego łamach usiłowaliśmy prowadzić młodych ludzi do głębszego poznania Pana Jezusa Chrystusa. Było rzeczą oczywistą, że pisaliśmy tam o tym, co Bóg nam objawił. Po prostu podawaliśmy drukiem to, co na temat duchowego przebudzenia zostało nam podane. I oto ogromna ilość ludzi zaczęła czytać to pisemko — tylko dla tych prostych wskazań, które w nim były umieszczone. Gdy w dalszym ciągu w następnych numerach pisaliśmy na temat duchowego przebudzenia, poczytność tego pisma jeszcze się w zdumiewający sposób powiększyła. Codziennie zaczęły przychodzić listy, w których czytelnicy opisywali błogosławieństwo, jakie wzięli od Boga dzięki temu pismu, w których proszono nas o dostarczenie dalszych egzemplarzy. Prośby o przysłanie pisma i wiadomości o rozpoczynającym się duchowym przebudzeniu w życiu gromadek ludu Bożego zaczęły napływać nawet z bardzo odległych krain, do których nasze pisemko znalazło jakimś sposobem drogę. Rozpoczęto również robić przekłady na język francuski i niemiecki. Zostaliśmy porwani przez prąd potężnej działalności Bożej ponad wszelkie nasze oczekiwanie: na coś podobnego też w zupełności nie zasłużyliśmy. Nie mieliśmy też istotnie z czego się chlubić, gdyż nie tyle nasze pisemko było przyczyną owego przebudzeniowego błogosławieństwa, ile raczej to właśnie błogosławieństwo przebudzeniowe było przyczyną powstania naszego pisemka. Sam Bóg pracował w wielu sercach i w różnych częściach świata. Świadectwo tych, którzy doznali duchowego przebudzenia, wywołało głód duchowy u innych. Ci też z kolei znaleźli drogę do Krzyża — i w ten sposób błogosławieństwo przechodziło z życia jednych do życia drugich. A wszędzie, gdzie to błogosławieństwo docierało — zdawała się docierać także i nasza mała gazetka, gdyż usiłowaliśmy na jej stronicach przedstawić prostymi słowami duchowe prawdy dotyczące przeżyć, które zaczęły się stawać udziałem wielu — i to słowami Biblii.
Związek zachodzący pomiędzy tym wszystkim, o czym napisałem powyżej, a tą książeczką jest prosty: książeczka niniejsza jest zbiorem niektórych numerów naszego pisemka. W chwili obecnej okoliczności tak się ułożyły, że trudno nam jest wydawać dalsze numery tego pisemka, ale otrzymujemy nadal wiele próśb o przysłanie dawniejszych numerów. Wyraźnie więc widzimy, że istnieje potrzeba udostępnienia tych prostych nauk o przebudzeniu duchowym szerszemu kręgowi czytelników, jako że w sercach ludu Bożego coraz bardziej rośnie pragnienie i tęsknota za Rzeką wody żywej. Zachęceni błogosławieństwem, które Pan wylał już poprzednio na nasze wydawnictwo, zebraliśmy kilka ważniejszych numerów pisemka „Challenge”, które okazały się szczególnie pomocnymi, a dodawszy do nich tylko dwa jeszcze dodatkowe rozdziały, wysyłamy tę książeczkę w świat, prosząc Pana, aby jej zechciał użyć według Swojej woli. Nie możemy się chlubić, jakoby przeprowadzone zostało w tej książeczce systematyczne studium naszego tematu, rozwijane rozdział za rozdziałem, gdyż każdy artykuł był pomyślany jako całość, dlatego też z chwilą, gdy zostały umieszczone obok siebie, nieuniknione jest powtarzanie się pewnych rzeczy. Nie można więc tej książki traktować jak każdą inną zwykłą książkę, a poszczególne rozdziały należy czytać raczej każdy z osobna, a nie jako całość, za jednym zamachem.
Nie należy tez uważać niniejszej książki jako wyłącznie nasze dzieło. Rzeczy zapisane w tej książce to owoc tego, czegośmy się nauczyli w społeczności z innymi, którzy w różnych stronach rozpoczęli, podobnie jak my, chodzić drogą Krzyża w nowy sposób. Rozdziały te mogłyby więc równie dobrze być napisane przez kogokolwiek z tej społeczności. Społeczność ta ustawicznie rośnie, jako że coraz większa ilość osób doznaje błogosławieństwa tego poruszenia przebudzeniowego w naszym kraju, przy czym rozchodzi się ono w sposób cichy, ale jakże owocny. Ten fakt przydaje naszym zdaniem temu, co na tych stronicach jest napisane, jeszcze większe znaczenie.
A teraz jeszcze słowo o samym przebudzeniu duchowym. Pojęcie przebudzenia w świetle tego, co na stronicach tej książki jest napisane, może dla wielu będzie niespodzianką. Przeważnie myśli się o przebudzeniu duchowym jako o jakimś znacznym ruchu religijnym, dzięki któremu wielka ilość ludzi się nawraca, gdy grzesznicy w wielkich rzeszach przychodzą do uświadomienia sobie swej grzeszności i zostają przyprowadzeni do Chrystusa, przy czym towarzyszy temu wszystkiemu duża doza podniecenia. A chociaż się takiego nawiedzenia Ducha Bożego bardzo pragnie, to uważa się je jednak za bardzo nieobliczalne, za coś, o co się tylko możemy modlić, lecz co Bóg sam daje w swoim czasie podczas gdy my musimy kontynuować życie w doznawaniu porażek, a Kościół musi się jakoś obejść w swoim świadczeniu bez nowego życia.
Ale niektórzy z nas dochodzą do przekonania, że prawdziwe przebudzenie duchowe jest czymś wręcz odwrotnym! Nie musi ono być czymś okazałym dla oka — a w żadnym wypadku nie jest czymś okazałym dla człowieka, który stanął oko w oko ze swoimi grzechami w świetle Krzyża! Prawdą jest natomiast, że wszędzie tam, gdzie jest coś rzucającego się w oczy — to jest najmniej wartościowa część przebudzenia duchowego. Nasi przyjaciele misjonarze, którzy nam usługiwali, starali się jak najbardziej unikać relacji o tym wszystkim, co miało właśnie coś z sensacyjności, aby czasem nie przyćmić tymi relacjami istoty rzeczy, którą Bóg nam chciał przez ich usługę objawić. Dalej zaś duchowe przebudzenie nie jest czymś, co Bóg czyni najpierw pomiędzy nienawróconymi, lecz na pierwszym miejscu między Swoim ludem. Duchowe przebudzenie oznacza po prostu nowe życie, co wyraźnie wskazuje na fakt, że życie już istniało, lecz że jego poziom się obniżył. Nienawróceni ludzie nie potrzebują duchowego przebudzenia, gdyż nie posiadają życia, które by należało obudzić. Przebudzenia potrzebują chrześcijanie. Ale tutaj się zakłada, że coś się znajduje w stanie depresji — ożywia się coś, co osłabło. Kandydatami do duchowego przebudzenia są zatem te osoby, które są gotowe wyznać, że w ich życiu duchowym nastąpiło jakieś osłabienie. A im wyraźniej wystąpi wyznanie niedostatku, tym wyraźniej da się odczuć błogosławieństwo Boże w duchowym przebudzeniu. Gdy to będzie miało miejsce pomiędzy nami, wierzącymi, Bóg będzie działać pomiędzy zgubionymi z nową mocą i zobaczymy nowe dzieło łaski. Za dni przebudzenia w Walii, jednym z haseł Evan'a Roberts'a były słowa: „Ugnij Kościół i zbaw ludzi!" A te dwie rzeczy zawsze idą w parze. Świat utracił swoją wiarę, ponieważ Kościół utracił ogień swej miłości — Bożej miłości.
Jeszcze trzeba zaznaczyć jedną rzecz, jeśli chodzi o ustosunkowanie serca czytelnika do treści tej książki. Bóg ubłogosławi go jedynie wtedy przez to, co w niej jest napisane, jeśli do czytania podejdzie z głęboko odczutym głodem serca. Musi odczuwać wielkie niezadowolenie ze stanu Kościoła w ogólności, a ze swego własnego stanu duchowego w szczególności. Musi być gotowym do tego, aby Bóg rozpoczął Swoje dzieło w nim, a nie najpierw w kimś innym. Musi też serce jego napełniać radosne zaufanie i wyczekiwanie tego, co Bóg może i chce zrobić, w celu uczynienia zadość jego potrzebie. Jeśli dana osoba jest w jakimkolwiek sensie pracownikiem na niwie Bożej, wówczas pilność tej sprawy wielokrotnie się potęguje. W jakim stopniu będzie gotowy wyznać swoją potrzebę i w jakim stopniu dozna błogosławieństwa, zadecyduje o tym, w jakim stopniu Bóg będzie mógł błogosławić tym, którym on usługuje. Nade wszystko musi on sobie zdawać sprawę z tego, że najbardziej potrzeba, aby on najpierw upokorzył się przy Krzyżu. Jeśli pomiędzy ludźmi potrzebna jest nowa rzetelność w podejściu do zagadnienia grzechu — to musi on rozpocząć od siebie. Nie zapominajmy, że lud Niniwy zaczął pokutować dopiero wtedy, kiedy król tego miasta powstał ze swego tronu i oblókł się w wór, siadając w popiele na znak pokuty.
Niechaj jednak ci czytelnicy, którzy nie są kierującymi pracą Bożą, nie poddadzą się pokusie, aby oglądać się na tych, którzy tę pracę prowadzą, i aby na nich czekać. Bóg pragnie rozpocząć z każdym z nas osobiście. Bóg chce rozpocząć od ciebie!
Oby błogosławił nam wszystkim.
ROY HESSION

Rozdział 1

Co to znaczy być złamanym


Chcemy o zagadnieniu duchowego przebudzenia mówić bardzo prosto. Duchowe przebudzenie jest niczym innym jak życiem Jezusa Chrystusa wylanym w ludzkie serca. Pan Jezus jest zawsze zwycięski. W Niebie wysławiają Go nieustannie z racji Jego zwycięstwa. Niezależnie więc od naszego doświadczenia bezowocności i faktu, iż tak często zawodzimy — On nigdy nie jest pokonany. Jego moc jest nieograniczona. Nam tylko trzeba należycie się do Niego ustosunkować, a wówczas ujrzymy, jak Jego moc objawia się w naszych sercach, w naszym życiu i służbie, a Jego zwycięskie życie napełni nas tak obficie, że będzie się przelewało ku innym. Na tym tylko polega istota duchowego przebudzenia.
Jeśli jednak mamy zająć w stosunku do Niego właściwe stanowisko, to musimy się nauczyć na pierwszym miejscu, że nasza wola musi zostać złamana i poddana Jego woli. Poddanie się Panu i doznanie złamania naszej woli to początek duchowego przebudzenia. To jest bolesne i upokarzające, ale jest to jedyna droga. Oznacza to, że już „nie ja, lecz Chrystus” (Ga 2:20).
Chrystus nie może żyć w całej pełni i objawiać się przez nas, dopóki to pyszne „ja” nie zostanie w nas złamane. Oznacza to po prostu, że to twarde, nie chcące się ugiąć „ja”, które się ustawicznie usprawiedliwia, które ustawicznie chce mieć wszystko po swojemu, broni swoich praw, szuka swej chwały — nareszcie skłania głowę przed Bożą wolą, przyznaje się do swych błędów, poddaje swoje pragnienia Jezusowi, rezygnuje ze swoich praw i wyrzeka się własnej chwały, aby Pan Jezus mógł mieć wszystko i być wszystkim. Innymi słowy oznacza to umieranie swojemu „ja” i temu wszystkiemu, co z niego wypływa.
Jeśli przyjrzymy się szczerze naszemu życiu chrześcijańskiemu, to ujrzymy, ile w rzeczywistości w każdym z nas jest tego „ja”. Często nawet to nasze „ja” usiłuje prowadzić chrześcijańskie życie (a samo słowo „usiłuje” już na to wskazuje, że działa tutaj nasze „ja”). Bardzo często „ja” wykonuje chrześcijańską pracę, a zawsze to własne „ja” skłonne jest do rozdrażnienia, zazdrości, gniewu, krytycyzmu i zmartwienia, to „ja” tak nieustępliwe i harde w stosunku do innych ludzi. Nasze „ja” bywa wstydliwe, skłonne do kompleksu niższości i zamknięte w sobie. Nic więc dziwnego, że nam potrzeba złamania. Jak długo to „ja” ma władzę w naszym życiu, Bóg nie może z nami wiele osiągnąć, ponieważ owoc Ducha, (wyszczególniony w Gal 5), którym Bóg pragnie gorąco napełnić, jest całkowitym przeciwieństwem owego twardego, hardego ducha, którym cechuje się nasze „ja”, a podstawą dla napełnienia nas tym owocem jest ukrzyżowanie tegoż „ja”.
Dzieła złamania naszego „ja” dokonuje zarówno Bóg, jak i my sami. Bóg przywodzi nacisk, lecz my musimy zdecydować się na poddanie się temu naciskowi. Gdy rzeczywiście serca są otwarte na Boże działanie i gdy jesteśmy skłonni do tego, aby dać się Duchowi Bożemu przekonać o grzechu w miarę, jak z Panem naszym obcujemy (a gotowość przyjęcia światła Bożego jest podstawowym warunkiem społeczności z Bogiem), wówczas Bóg nam pokaże, na czym polega uzewnętrznienie się owego pysznego „ja”, które Mu sprawia ból. W tym momencie możemy zatwardzić kark i odmówić pokutowania, albo też możemy skłonić głowę i powiedzieć: „Tak, Panie!” A więc pokorne poddanie się Bogu na każdy dzień polega po prostu na reagowaniu na przekonywujące napomnienia Boga, a ponieważ mają one miejsce ustawicznie, nasze poddanie się Mu i łamanie naszego „ja” będzie miało charakter ciągły. Może nas to dużo kosztować, gdy będziemy wiedzieli, że trzeba złożyć wszystkie nasze prawa i samolubne interesy i niełatwe będą chwile, w których będziemy musieli wyznawać nasze winy i naprawiać wyrządzone krzywdy — gdy zajdzie potrzeba.
Dla tej przyczyny nie jest rzeczą prawdopodobną, abyśmy się poddali złamaniu gdzie indziej, jak tylko pod krzyżem Pana Jezusa. Gotowość naszego Pana, aby się dać złamać dla nas i za nas — jest jedynym bodźcem, mogącym skłonić serce nasze do tego, aby zezwoliło na złamanie nas samych również, gdy patrzymy na Niego, który był w postaci Bożej i nie poczytał sobie za łupiestwo być równym Bogu, jak też nie trzymał się kurczowo tego wysokiego zaszczytu, lecz wyzbył się go dla nas, a przyjął kształt niewolnika Bożego i niewolnika w stosunku do człowieka! Widzimy Go, jak gotów był nie mieć żadnych praw, nie mieć własnego domu, żadnych posiadłości, jak pozwalał ludziom się znieważać — a nie odwzajemniał się przekleństwem za przekleństwa, jak pozwalał się nawet podeptać i nie bronił się zupełnie ani się nie mścił. Ponad wszystko widzimy Go złamanego, gdy idzie na Golgotę, jak pokorny Baranek, aby tam zająć miejsce ludzi jako Ofiara, niosąc ich grzechy w Swym ciele na Krzyżu. We wzruszającym urywku prorockiego Psalmu (Ps 22:7) czytamy Jego słowa: „Alem ja robak, a nie człowiek”. Ci, którzy podróżowali po krajach tropikalnych opowiadają, że zachodzi wielka różnica pomiędzy wężem a robakiem, szczególnie wtedy, gdy usiłujemy je zaatakować. Wąż się podnosi, zaczyna syczeć i usiłuje odwzajemnić się atakiem za atak — oto prawdziwy obraz naszego „ja”!
Ale robak nie sprzeciwia się zupełnie: pozwala robić ze sobą, co się komu spodoba — możesz go kopnąć lub też rozdeptać obcasem — a to jest prawdziwym obrazem złamania naszego „ja”. Pan Jezus zdecydował się na to, aby dla nas i za nas stać się właśnie takim robakiem, a nie człowiekiem, a uczynił to dlatego, że wiedział, iż my właśnie jesteśmy takimi robakami, którzy zostali na skutek grzechu pozbawieni wszystkich praw, za wyjątkiem prawa pójścia do piekła. Ale obecnie Pan nasz wzywa nas do zajęcia naszego właściwego miejsca robaka. Całe Kazanie na Górze, w którym Pan Jezus naucza, że winniśmy nie odwzajemniać złem za złe, miłować nieprzyjaciół i dawać nie spodziewając się z tego korzyści — daje wyraz prawdzie, że winniśmy być właśnie robakami, a niczym innym. Jednakże wizja naszego Pana, który gotów był — jako ucieleśnienie Miłości — dać się złamać za nas, może nakłonić nas do poddania się takiemu porządkowi.
Ach, złam, Miłości, pychę mą,
Spraw, abym w śmierci skłonił głowę moją,
Chcę patrzeć dziś na mękę Twą,
Gdyś za mnie znosił Krzyż, Tyś mą ostoją!
Ale umieranie swojemu „ja” nie jest rzeczą, którą moglibyśmy uczynić raz na zawsze. Początkowy akt śmierci ma niewątpliwie miejsce, gdy Bóg nam objawia te rzeczy, ale już do końca naszych dni, począwszy od tego momentu, będziemy doznawali ustawicznego umierania, gdyż w ten sposób będzie mógł Pan Jezus ustawicznie się w nas i przez nas objawiać. (Przeczytaj: 2Ko 4:10). Na każdy dzień będziemy musieli po tysiąckroć dokonywać tego wyboru: będzie to oznaczało, że odtąd już nie będziemy mieli naszych własnych pieniędzy, własnych planów, własnego czasu, jakichś własnych przyjemności. Będzie to oznaczało ustawiczne poddanie się tym, którzy nas otaczają, gdyż nasze poddanie się Bogu możemy mierzyć tylko i wyłącznie miarą naszego poddania się człowiekowi. Każde upokorzenie, każdy człowiek, który nas drażni lub gniewa — jest Bożym sposobem do złamania nas, abyśmy się mogli stać jeszcze głębszymi i obszerniejszymi naczyniami, przez które mogłoby przepływać życie Chrystusa.
Musicie bowiem zrozumieć, że jedynym życiem, które się może podobać Bogu, jest Jego życie — i tylko ono może być życiem zwycięskim, w żadnym zaś wypadku nie może nim być nasze życie, choćbyśmy nie wiem jak usilnie się o to starali. Ponieważ jednak nasze życie, które jest skoncentrowane wokoło naszego „ja”, jest czymś diametralnie przeciwnym do życia Pana Jezusa, nie będziemy nigdy napełnieni Jego życiem, jeśli nie zgodzimy się na to, aby Bóg przywodził nasze życie ustawicznie do śmierci, w czym musimy współdziałać poprzez moralny wybór i zgodę.  
Roy Hession

Łączna liczba wyświetleń