6.10.2015

Jak studiować Biblię

 Materiały pomocnicze – Baptystyczne podstawy wiary Harold Rawlings
Właściwe studium Biblii jest niezwykle ważne, od niego zależy w dużym stopniu twoje zrozumienia Boga i Jego poznanie. Jeśli już na początku swojej przygody z Bogiem położysz złe fundamenty może być tak, że już zawsze będziesz miał problem z właściwą interpretacją Słowa Bożego.
Trzeba od razu powiedzieć, że lektura Biblii nie jest taka trudna i nie zrozumiała jak się wielu ludziom wydaje. Wiele osób sięga po Biblię, ale zaraz się zniechęca nie rozumiejąc o co w niej chodzi. Pamiętajmy że Biblia jest Bożą księgą, Bożym listem napisanym przez Boga za pomocą ludzi do ludzi. Tak więc Bóg nie zakrywa w niej swojej woli, ale ją nam objawia. Przedstawia swoje oczekiwania względem nas i przedstawia w niej Sam siebie. Przez Biblię poznajemy Bowiem kim Bóg jest i co dla nas uczynił. Poznajemy również kim jest człowiek. Świat od wieków próbuje odpowiedzieć na te pytania, ale może skutecznie tego uczynić, bo odrzuca biblijny światopogląd.
Tak więc siadamy do Biblii z myślą, że teraz dowiemy się czegoś nowego o Bogu i dowiemy się czegoś nowego o nas. Poznamy Boga i poznamy samych siebie. Wydaje mi si, że każdy kto z otwartym sercem bez wcześniejszych uprzedzeń zasiądzie do Biblii odkryje ekscytujące prawdy.
1.      Kilka zasad czytania Biblii
a.      Powinniśmy ustalić sobie jakiś chronologiczny tok czytania Biblii.
Nie powinniśmy czytać Biblii na wyrywki. Czasami chrześcijanie tak czytają biblię i mówią „to teraz zobaczę co Bóg chce mi powiedzieć” i otwierają na chybił trafił. Ale przypuśćmy że ktoś otworzył na fragmencie (Mt 27,25) że Judasz poszedł i się powiesił. Ooo, powiedziałby chyba Bóg nie chce żebym się powiesił więc otworze jeszcze raz i teraz otworzył na fragmencie (Łuk 10,37) idź i ty czyń podobnie. Ta humorystyczna anegdotka pokazuje jak można w błędny sposób odczytywać Bożą wolę z Biblii dla naszego życia
Może to być cała Biblia od początku do końca. Ale z tego powodu, że jest to gruba księga wielu ludzi się zniechęca. Może być to czytanie tematyczne,  czy czytanie jakiś poszczególnych ksiąg. Warto przedtem coś dowiedzieć na temat powstania danej księgi, jej autora, przybliżony czas napisania, kontekst historyczny, kulturowy. Początkującym proponuje, by zaczęli  swoją przygodę z Biblię od nowego Testamentu, a dokładnej od Ew Ew. Jana. Ewangelia ta jest  treściwym traktatem Boga napisanym do człowieka.
Można również skorzystać z wielu programów czytania Biblii np. Biblia w rok, dwa lata, czy trzy. Programy tematyczne i inne.
b.      Następna rzecz przy czytaniu Biblii, to modlitwa.
Musimy pamiętać, że Biblia nie jest zwykłą książką, to Boża księga, zawierająca Boże Słowo. Przez Biblię przemawia do nas Bóg. Przed jej lekturą zawsze powinniśmy modlić się i prosić Boga, by przemówił do nas tym słowem i pomógł nam odkryć prawdy zawarte w Piśmie Świętym. Wskazana jest również postawa pokory, czy chce zmienić swój punkt widzenia, czy jestem gotowy zaakceptować i przyjąć to jak Bóg patrzy na świat, jak patrzy na mnie. Tylko wtedy kiedy jestem pokorny wobec Bożego Słowa może ono skutecznie działać w moim życiu
c.       Niektórzy zasiadając do Biblii przygotowują sobie również papier i coś do pisania, by zapisywać myśli, które w trakcie jej czytania przychodzą nam do głowy.
 Sam wielokrotnie doświadczyłem jak to jest pomocne i inspirujące, gdy później czytam swoje odkrycia.
d.      Dobrze jest również zaopatrzyć się w niezbędne narzędzia do czytania Biblii jak : słownik, atlas biblijny, konkordancja biblijna, komentarze biblijne.
e.      Wiem z doświadczenia że ważną częścią studiowania Biblii jest właściwy czas i miejsce.
Nie powinniśmy studiować jej od przypadku, ale powinniśmy czynić ą regularnie w wyznaczonym czasie. Niech to będzie czas tylko dla nas i dla Biblii, wtedy kiedy możemy mieć spokój, możemy pomyśleć i skupić się na jej przesłaniu, wtedy kiedy nikt nie będzie nam przeszkadzał.

Przeszkody w czytaniu Biblii
a.      Osobiste uprzedzenia
„Czytam biblię ale swoje wiem”
b.      Z góry powzięte opinie
„lubię czytać Biblię bo popiera moje poglądy”
c.       Myślenie w kategoriach życzeń
„wczytujemy biblię rzeczy których tam nie ma” np. na podstawie Dz Ap 16,31 niektórzy uważają, że jeśli oni się nawrócą to muszą się nawrócić wszyscy w ich domu
d.      Generalizowanie.
Np. ktoś mówi, że Jezus pił wino i staje się to dla niego przyzwoleniem do picia. Lub przyjmuje na podstawie jednego niejasnego lub czasami milczącego fragmentu jakąś regułę. Np. parafrazując słowa Jezusa jak mam wiarę, to wszystko co chcę w każdym przypadku stanie mi się.
e.      Odwołanie się do przekonań większości.
Jeśli wszyscy tak mówią to musi być prawdą np. że bracia Jezusa i siostry wspomniani w Biblii to byli kuzyni, wszyscy ludzie są dobrzy, każda religia prowadzi do Boga i inne.


Pytania
Jak myślisz jakie są powody tego, że ludzie nie studiują Biblii?
Jaka jest różnica między czytaniem a studiowaniem Biblii?
Jaka pora dania według ciebie jest najlepsza na studiowanie Biblii i dlaczego?

Pokonać przepaść kulturową.
Musimy wziąć pod uwagę, że Biblia była napisana setki lat przed nami i pewne rzeczy w niej zawarte, zwyczaje i zachowania mogą być dla nas niezrozumiałe. Jak np. to gdy Bóg zażądał, by Abraham złożył swojego syna Izaaka w ofierze. Dlaczego Abraham nie zdziwił się na taką prośbę Boga? Takie zachowania były czymś normalnym w jego kulturze i wyrażały najwyższy stopień oddania. Albo inny przykład, gdy Rachela zabrała bożki domowe z domu Labama. Zaraz myślimy o typowych figurkach, bożkach w naszym rozumieniu, ale wtedy i w tamtej kulturze były to dokumenty stwierdzające stan majątku. Każda córka, która była w ich posiadaniu mogła ubiegać się przed sądem o przekazanie majątku na rzecz swojego męża.
W ten sposób lepiej rozumiemy dlaczego Labam chciał tak koniecznie je znaleźć. Obawiał się że straci jeszcze jakiś majątek, a że był chciwy, to jego obawy były tym większe.
Tak więc musimy pokonać przedział kulturowy, przepaść kulturową. Wyobraźmy sobie, że ktoś za czasów Pana Jezusa bierze naszą gazetę do ręki i czyta ją. Czy rozumiałby ten człowiek o czym czyta, zakładając że zna nasz język? Oczywiście że nie będzie rozumiał! Musiałby choć trochę zgłębić ducha naszych czasów, kulturę politykę, modę i prądy danej epoki. Podobnie i my zasiadając do Biblii musimy zgłębić jej czasy, znaleźć się na ulicach Jerozolimy w czasach Jezusa, przejść przez morze razem z Mojżeszem, wyruszać na bitwy razem z Jozuem,  prorokować razem z Jeremiaszem. Oczywiście nie dosłownie, ale należy przenieś się w ich czasy i odkryć jakie kierowali przesłanie do im współczesnych, a znajdziemy główną myśl danego tekstu i księgi, a wtedy możemy odkryć zastosowanie. Nie mówię, że to jest łatwe, ale nie jest i trudne dla dociekliwego studenta Biblii. Jedno wiem na pewno, wymaga dużo pracy i poświęcenia. I wydaje mi się, że na to dzisiaj jest deficyt. Żyjemy w czasach, w których przekonuje się nas, że wszystko możemy mieć szybko, prosto i bez wysiłku.  Z tego powodu wiele osób jest z irytowanych i wiele działań porzuca nie osiągając nic znaczącego.   

Studiowanie w kontekście
Ważną częścią studiowania Biblii jest zwracanie uwagi na kontekst danego fragmentu, kontekst księgi i kontekst rozdziału. Mówi się, że fragment Biblijny wyrwany z kontekstu staje się pretekstem. Każdy fragment ma swój kontekst, czyli o jego znaczeniu decyduje to co przed nim jest napisane i to co po nim jest napisane. Również istotny jest kontekst księgi, który wyznacza znaczenie danego fragmentu. Bez zrozumienia kontekstu jesteśmy skazani na całkowicie błędną interpretacje Biblii co zresztą jest potwierdzone przez setki sekt i błędnych doktryn.



3.10.2015

Siła niewiary i moc kaznodziejstwa - Mateusza 13,53-58


Drodzy chce powiedzieć dzisiaj o dwóch rzeczach, o skutecznym kaznodziejstwie i sile niewiary.
Nie ma większej przeszkody w doświadczaniu Bożego błogosławieństwa niż niewiara.
Autor listu do Hebrajczyków mówił o tym w ten sposób
Hebrajczyków 11:6  Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.
Jeśli w jakikolwiek sposób chcemy doświadczać Boga, doświadczać jego prowadzenia, posilenia, pocieszenia, czy widzieć odpowiedzi na nasze modlitwy musimy uwierzyć, że Bóg jest i działa w sposób aktywny wobec tych, którzy go szukają. Tak to już Bóg uczynił, że ustanowił wiarę narzędziem, które sięga nieba i chwyta te wszystkie Boże błogosławieństwa, którymi Bóg chce nas obdarzyć.
Ostatnio trochę mówiliśmy o mocy wiary, że jeślibyśmy mieli wiarę w Boga jak ziarnko gorczycy, to moglibyśmy podjąć się wielu Bożych dzieł i nie było by dla nas nic niemożliwego, bo dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Ale jak wielka jest moc wiary, podobnie wielka może być moc niewiary. Niewiara może być tak silna, że nawet wobec największych cudów i niezwykłych świadectw działania Boga, wiele osób pozostaje zatwardziałymi na zawsze. Nieraz słyszymy jak ludzie mówią: „gdyby tylko Bóg był i gdyby tylko stąpił przed nami z pewnością byśmy w Niego uwierzyli”. Ale jestem pewny, że takie słowa wcale nie są próba poszukiwania Boga, ale są nieudolną próbą wykazania, że Boga nie ma i usprawiedliwienia swojej niewiary. Jestem pewny również, że gdyby nawet stąpił przed nimi i zobaczyliby Boga w całej swojej chwale i tak by nie uwierzyli. Przecież Bóg stąpił do nas i żył z nami w osobie Chrystusa, jak mówi Jan „A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, jaką ma jedyny syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (J 1,14).
Wspomnijcie na Faraona, który zmagał się z Mojżeszem, jak wiele Bożych cudów oglądał, a dopiero dziesiąta plaga zmusiła go do wypuszczenia Izraela. I nie zrobił tego dlatego, że uwierzył, ale uczynił tak z powodu kapitulacji i rezygnacji. Jego serce jednak pozostało niezmienione nawet wobec tak wielkich Bożych dzieł. Wspomnijcie wielu Izraelitów na pustyni, którzy mieli przed sobą żywego Boga we dnie w postaci obłoku i żywego Boga w nocy w postaci wznoszącego się w niebo słupa ognia, który szedł przed nimi i oświetlał im drogę. Ale pomimo tak niezwykłych, spektakularnych dzieł większość nie uwierzyła i była gotowa zawracać do Egiptu i czcić egipskie bałwany, do których zresztą ciągle wracali.
Widać, że z ludzkim sercem jest coś nie tak i kwestia niewiary, to nie jest tylko kwestia mojej osobistej wolnej decyzji. Ludziom, którzy odrzucają Zbawiciela, odrzucają Jego słowo wydaje się że czynią tak, bo sami zdecydowali. Ale Słowo Boże pokazuje inny obraz, że decyzja o odrzuceniu Ewangelii, odrzuceniu Boga wynika z ludzkiego upadku w grzech i człowiek w naturalnym stanie nie chce Boga.
I mamy taką sytuacje w naszym dzisiejszym fragmencie. Jezus musiał już być dosyć mocno znany z powodu cudów. Przez dłuższy okres  przemierzał miasta galilejskie i tam głosił o królestwie Bożym. Ale wiele z tych miast odrzuciło Mesjasza: Betsaida, Chorazyn, Kafarnaum. Teraz postanowił wrócić do Nazaretu. Nazaret było miejscem gdzie Jezus się wychował i leżało zaledwie kilka kilometrów od Kafarnaum. Wydaje się, że Pan Jezus co jakiś czas odwiedzał to miasto. Uczynił tak w Ew. Łukasza na początku swojej publicznej służby zaraz po kuszeniu przez Szatana ( Łuk 4,16). Teraz czyni to kolejny raz, około roku od tamtych wydarzeń
 Gdy Jezus przyszedł do Nazaretu udał się zaraz do synagogi w szabat. Każde miasto miało swoją synagogę, gdzie Żydzi w szabat gromadzili się przy słuchaniu czytań i nauczań ze Starego Testamentu. Z pewnością znano tam Jezusa, niektórzy z przebywających to jego sąsiedzi i widzieli go wcześniej jak dorastał. Ale teraz patrzą na Niego w inny sposób. Słyszeli o tych wszystkich niezwykłych rzeczach, które czynił w innych miastach. Słyszeli o tym, że chodzi wszędzie ze swoimi uczniami i naucza o Królestwie Bożym. I z tego powodu nie poznają Go. Zastanawiają się co się stało z tym chłopakiem, jakoś raptem zaczął się inaczej zachowywać niż poprzednio. Z pewnością przypominają sobie inne wydarzenie opisane w Ew. Łukasza rok wcześniej (Łuk 4,16) gdy czytał w ich synagodze i czytał tekst z proroka Izajasza mówiąc „Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobra nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność” (Łuk 4,18). A później powiedział, że ten tekst dotyczy Jego posługi. Żydzi oburzali się i opuścił Nazaret w niesławie, chcieli go zepchnąć ze skały (Łuk 4,29). Mógłby ich zostawić i nigdy już do nich nie powrócić, ale Bóg nie chce śmierci grzesznika i daje człowiekowi drugą szansę, wyciąga do niego pomocną dłoń. Jeśli tylko ukorzy się i wyzna swój grzech otrzyma od Boga miłosierdzie. Teraz kiedy emocje trochę opadły od tamtych wydarzeń, Pan wraca do Nazaretu po raz kolejny, wszedł do synagogi, by przemówić do nich.

Skuteczne kaznodziejstwo
Jak musiały słodko brzmieć jego słowa, w jego wypowiedziach był jakiś elektryzujący magnetyzm, który powodował, że ludzie chcieli Go słuchać. Ci którzy Go słuchali mówili, że nigdy jeszcze żaden człowiek nie przemawiał jak ten przemawia (J 7,46).
Również w naszym fragmencie czytamy, że zdumiewali się Jego przemową (w. 54), byli zdziwieni Jego mądrością, błyskotliwością i nie mogli pojąć w jaki sposób wszedł w posiadanie tego wszystkiego.
I myślę że warto wspomnieć tutaj o kilku niezwykłych cechach przemowy Jezusa, które powodowały, że ludzie chcieli go słuchać.
1.      Po pierwsze Jezus mówił z mocą, jako moc mający (Mat 7,29).
Przemowom Jezusa towarzyszył autorytet, przemawiał z pełnym przekonaniem. Czuć było w Jego głosie nie tylko to, że wie o czym mówi, ale jego słuchacze czuli, że mówi prawdę, że za wypowiadanymi słowami stoi Bóg. Gdy Jezus zaczynał swoją publiczną służbę, powiedział że Duch Św. jest nad nim, że został namaszczony do zwiastowania ubogim dobrej nowiny. (Łuk 4,18). Za każdym słowem wypowiadanym przez Jezusa stał Bóg, tak że zwiastowanie Jego było niczym miecz dosięgający ludzkiego serca i osądzający człowieka. Również ap. Paweł mówił o takim zwiastowaniu, że nie zwiastuje ewangelii w uczonych słowach mądrości, ale objawia się w niej Duch i moc. (1 Kor 2,4). Prawdziwe zwiastowanie przenika człowieka i osądza go tak, że dany człowiek myśli że kaznodzieja zna całe Jego życie. Ale to jest właśnie moc Bożego Słowa, która działa niczym strzał w serce.
2.      Drogą zaś rzeczą jest to, że Jezus miał pojęcie o tych sprawach o których mówił, miał wiedzę.
By być dobrym mówcą trzeba mieć wiedzę na dany temat.
Różne możemy mieć poglądy na temat Jarosława Kaczyńskiego (polskiego polityka). Ale jednego odmówić mu nie można, że jest dobrym mówcą. Całkiem niedawno zrozumiałem po części dlaczego tak jest. On często przez wiele godzin w domu, czasami nawet do trzeciej rano czyta książki i dzięki temu ma wiedzę. Jezus miał całą wiedzę, i znał całą prawdę o Bogu. Żydzi dziwili się skąd ta jego uczoność skoro się nie uczył w żadnych szkołach teologicznych. Nie wiedzieli i nie wierzyli, że wiedział wszystko o Bogu, bo przyszedł z nieba. Gdy mówca nie ma wiedzy, na dany temat to jest żenujące. Kaznodzieja, który nie zna Boga, nie wiele wie o Bogu i nie chce poznawać Boga, czytać i rozwijać się nigdy nie powinien zostać kaznodzieją.
3.      Trzecia zaś rzecz, która towarzyszyła przemowom Jezusa, to ludzie czuli że zależy Mu na nich (Łuk 4,22). W Ew. Łukasza czytamy
„A zbliżali się do niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać”. (Łuk 15,1)
Kiedyś słyszałem pewną anegdotkę, gdy pewien kaznodzieja mówił: że kocha zwiastować i przemawiać do ludzi, a ktoś zadał mu pytanie czy kochasz również ludzi którym zwiastujesz? Pan Jezus kochał ludzi, którym zwiastował Słowo Boże w odróżnieniu od faryzeuszy i uczonych w piśmie i wielu innych kaznodziejów, którym nie zależy na osobach do których kierują przesłanie. Uczucie które Jezus żywił do ludzi musiało być słyszalne w tonie Jego głosu.
4.      Czwarta rzecz z powodu której Pan Jezus był dobrym mówcą, to Jego słowa przenikały człowieka, poruszały Jego serce.
W wypowiedziach Pana Jezusa było coś takiego co powodowało, że serce i dusza człowieka były pobudzone (J 7,46). Po prostu jego głos był potężny. Jak w psalmie 29:4  „Głos Pana potężny, Głos Pana wspaniały”.
W wypowiedziach Jezusa było coś co powodowało, że człowiek tracił wszelkie argumenty i nie mógł się już z nim spierać. Wielokrotnie czytamy jak swoim przeciwnikom zamykał usta i nikt nie mógł sprostać Jego mowie. Czytamy jak zamknął usta Saduceuszom, gdy chcieli się z nim kłócić o to, że zmartwychwstania nie ma (Mat 22,29-33), Jak zamknął usta Faryzeuszom, gdy pytali Go czy należy płacić podatek cesarzowi (Mat 22,17-22), jak zamknął usta tym którzy chcieli ukamienować jawnogrzesznice (J 8,7). Było coś takiego w Jego wypowiedziach, że człowiek wiedział, że jest w tej chwili skonfrontowany z Bogiem i wymaga się od niego by podjął decyzje, za lub przeciw.
5.      I piata rzecz jest taka, że Pan Jezus mówił ciekawie.
Nawet jeśli mówił o rzeczach, które były dla ludzi oczywiste to mówił w taki sposób, że brzmiały inaczej. Coś w rodzaju wziąć stary tekst piosenki i stworzyć na nowo do niej muzykę. Wyjaśniał również Słowo Boże w sposób głęboki i pełny, nie tylko tak jak faryzeusze w sposób płytki, powierzchowny i suchy.
To wszystko powodowało, że ludzie tłumnie przychodzili Go słuchać. I jestem pewny, że Pan Jezus był najlepszym kaznodzieją, jaki kiedykolwiek się urodził i jaki kiedykolwiek chodził po ziemi. On jest dla nas dzisiaj wzorem kaznodziejstwa. I w dzisiejszych czasach potrzebujemy dobrych, biblijnych kaznodziejów! Mówi się, że kaznodziejstwo umiera, że czasy kaznodziejów się skończyły, że kościół nie chce dzisiaj słuchać kazań, że w dobie radia telewizji, Internetu nie potrzebujemy zwiastowania w kościołach. Więc skraca się kazania, a wydłuża część uwielbiającą w miejsce kazania w kościołach coraz częściej pojawiają się przedstawienia, dramy i inne. Ale jednak Bóg ustanowił kaznodziejstwo ważną częścią posługi kościoła przez które posila i poodrywa ludzi do działania. Dlatego powinniśmy modlić się o dobrych kaznodziejów, którzy będą powołani przez Boga i będą przemawiali w Bożym autorytecie z mocą Ducha Św. Powinniśmy modlić się o odwagę dla kaznodziejów w wygłaszaniu kazań i by mówili z przekonaniem i zdecydowanie.   Dzisiaj ciężko zrozumieć nam fenomen Jana Wesley’a i Georg Whitefield’a, którzy potrafili na swoich przemówieniach zgromadzić kilka tysięcy osób. Ale gdy przyjrzymy się kościołom XVIII wiecznej Anglii, gdzie kazania w kościołach były odczytywane, moralizatorskie, nudne i przeintelektualizowane zrozumiemy na czym polegała ich popularność. Wierze wciąż, że ludzie są głodni prawdziwego zwiastowania, ale prawdziwe zwiastowanie wymaga prawdziwych kaznodziejów. A prawdziwych kaznodziejów może dać nam tylko Bóg. Nie wystarczy skończyć seminarium, czy przeczytać wszystkie książki do homiletyki, czy ogarnąć wszystkie zasady homiletyczne i przejść kurs dla dobrych mówców. Może to jest czasami nasz problem tak mocno naciskamy na wykształcenie akademickie, że tracimy z oczu konieczność rozpoznawania powołania. Powinniśmy równie mocno skupić się na tych dwóch rzeczach, zarówno kształceniu jak i powołaniu. Prawdziwe zwiastowanie bowiem wymaga powołania Bożego i Bożego autorytetu. Nie można się tego nauczyć, nie można tego kupić, można jedynie otrzymać to w darze.

Cechy niewiary
Teraz dalej zajmijmy się tematem niewiary, mamy tutaj Tego błyskotliwego mówcę porywającego tłumy. Ale mieszkańców Nazaretu nie było łato przekonać, dlatego że oni mają swoje już wyrobione zdanie mówią w 55 wierszu, czy to nie jest ten syn cieśli, czy nie znamy Go, czy wszystkiego nie wiemy o nim, czy nie znamy jego rodziny. Wiemy kim On jest, co mógłby jeszcze nam mieć do zaoferowania, po za tym co już o nim wiemy.
I chce przedstawić tutaj kilka cech niewiary

1.      Niewiara nie widzi oczywistego
Niewiara potrafi być bardzo ślepa. Mają przed sobą Jezusa, człowieka którego zawsze znali, człowieka, który pośród nich się wychował i nigdy nie zauważyli w nim nic niezwykłego. Ale teraz widzą, że nastąpiła potężna zmiana w Jego sposobie życia, ze zwykłego cichego i spokojnego syna cieśli stał się wielkim charyzmatycznym nauczycielem. Już sama taka zmiana powinna im dać do myślenia, co się takiego zmieniło, jak On może robić te wszystkie cuda gdyby Bóg nie był z nim? Powinni zadawać sobie to pytanie, które zadawał Nikodem, „wiemy że od Boga przyszedłeś nikt nie byłby w stanie robić czegoś takiego co ty czynisz gdyby nie był z tobą” (J 3,2). Przypomnę że cuda Pana Jezusa, to nie były jakieś naciągane historyjki, posiadały wielu naocznych świadków. Uważny obserwator z otwartym sercem wiedział, że to nie może być jakieś oszustwo. Cuda które Jezus czynił były niezwykle, ludzie którzy nigdy nie mieli szansy na zdrowie w jednej chwili je odzyskiwali, sparaliżowani zaczynali chodzić, trędowaci zostali oczyszczeni, ślepi zaczynali widzieć, martwi wstawali. Dzisiaj słyszymy o uzdrowieniach tu i o uzdrowieniach tam, ale gdy przyjrzymy się temu bliżej często okazuje się, że jest to jakaś sprytna mistyfikacja. Ale w przypadku Pana Jezusa nie mogło być o tym mowy, nawet Jego przeciwnicy nie mogli zaprzeczyć cudom, które czynił co zresztą wprowadzało ich w zakłopotanie. Pan Jezus często powoływał się na swoje dzieła i mówił
Jan 10:37  Jeśli nie wykonuję dzieła Ojca mojego, nie wierzycie mi;
38  Jeśli zaś wykonuję, to choćbyście mi nie wierzyli, wierzcie uczynkom, abyście poznali i wiedzieli, że we mnie jest Ojciec, a Ja w Ojcu.
Ale niewiara jest ślepa na to wszystko, i żąda więcej dowodów, ale jakie dowody można jeszcze przedstawić? Czy te które są, są niewystarczające? „Udowodnij mi proszę, że Biblia jest prawdą” – mówią, „że Biblia pochodzi od Boga”. A jednocześnie dla niewiary nie ma znaczenia setki wypełnionych proroctw, setki lat jej powstawania, odkrycia archeologiczne, tysiące potwierdzających jej autentyczność manuskryptów, setki świadków, i miliony ludzi, którzy pod jej wpływem zostali przemienieni. Nie, niewiara nie może tego zaakceptować, bo u podstaw niewiary nie leży brak dowodów, u podstaw niewiary powiedział Jezus leży grzech
Jan 3:19  A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. To jest prawdziwa przyczyna niewiary, niewiara nie potrzebuje więcej dowodów, gdyby potrzebowała Bóg, by je dał. I może tu popełniamy błąd, że spotykając się z niewiarą mnożymy dowody, a wydaje mi się, że powinniśmy zwiastować o sądzie jak to czynił Chrystus wobec niej.

2.      Niewiara mnoży wątpliwości z powodu których powinna nie wierzyć.
Z jednej strony niewiara nie chce uznać oczywistego, faktów, a z drugiej strony mnoży wątpliwości dzięki którym może nie wierzyć. Ludzie niewierzący często wytaczają wiele błahych argumentów dla poparcia swojej niewiary. Zabierz niewierzącego do kościoła i często będzie mówił, że krzesło mu się nie podobało, kaznodzieja był za głośny lub mówił za długo, był za zimno lub za gorąco, ludzie mu przeszkadzali itp. Ale zupełnie nie będzie odnosił się do treści przesłania, ale będzie szukał wymówek żeby nie pójść tam po raz kolejny. Prawdziwą przyczyną jego dyskomfortu jest Słowo Boże, które mierzi go w sercu i ciśnie, z tego powodu nie chce tam iść. Poznałem kiedyś pewnego człowieka, który przez wiele lat był alkoholikiem w ostatnim stadium, już był umierający i nawrócił się. Pojechał do swojego domu gdzie się wychował, jego mama również była alkoholiczką, mówił że gdy wszedł do mieszkania swojej mamy, była tam „melina” właśnie wokół stołu siedzieli alkoholicy i również jego mama. W takiej oto sytuacji zaczął zwiastować im Chrystusa, powiedział mi że ci alkoholicy ze strachu przed Bożym słowem oknami wyskakiwali. Kiedyś jeden z moich przyjaciół mieszkał na stancji z chłopakami, którzy się upijali. Ten mój przyjaciel napisał werset z Biblii na kartce i wywiesił go na drzwiach, 1 Listu Pawła do Koryntian 6,10 „Ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą”. Ci lokatorzy byli zmuszeni codziennie przechodzić koło tego wiersza, nie mogli na niego patrzeć i prosili by go ściągnął. Tak, niewiara ma zawsze dobry powód i usprawiedliwienie dla swoich wątpliwości i ucieka od prawdziwego problemu, od konieczności pojednania się z Bogiem. Zwróć uwagę jak zaczynasz z ludźmi rozmawiać o Chrystusie o tym co zrobił dla nas na krzyżu i jak wiele łaski nam okazał, jak ciężko utrzymać właściwy kurs do końca rozmowy. Wciąż uciekają od głównego tematu schodząc na poboczne i z nieba schodzą na ziemię. Ty będziesz zawracał do Chrystusa, a oni ciągle do obowiązków domowych, koszenia trawy, pracy, szkoły, konieczności zrobienia zakupów, religii itp.
Podobnie jak w naszym tekście, nie On nie może być Synem Bożym,  bo to przecież Syn cieśli, bo znamy Go, znamy jego braci i Jego siostry, nie to nie może być prawda. Nie chcą nawet przyjrzeć się jego nauczaniu, Jego cudom wystarczy dla nich, że jest synem cieśli, że nie skończył ich szkół i już został odrzucony. Wystarczy, że jesteś inny, chodzisz do innego kościoła, nie robisz tego co wszyscy, już uważają że jest coś z tobą nie tak. Nie zadają sobie pytania, że może jednak masz racje, że może jednak kaznodzieja mówił prawdę, że Biblia rzeczywiście jest Boża księgą, może warto się nad tym pochylić.
Może oni jednak mają racje, że Maria nie jest zawsze dziewicą jak naucza Kościół Rzymsko katolicki. Tutaj czytamy, że mówili o jego braciach i o jego siostrach wiersz 55. Słowo Boże mówi wyraźnie że Maria po urodzeniu Jezusa miała kolejne dzieci. W Ew. Łukasza Jezus jest nazwany pierworodnym jej synem (Łuk 2,7), Józef nie obcował z nią dopóki nie urodziła syna (Mat 1,25) później między Józefem a Marią były normalne kontakty małżeńskie stąd inne dzieci, które się urodziły. Pamiętamy, już wcześniej Mateusz wspomina o nich w (Mat 12,46) jest to okazja do wyjaśnienia, kto jest prawdziwą rodziną Jezusa. Również inni ewangeliści wspominają o braciach i siostrach Chrystusa
Jan 2:12  Potem udał się do Kafarnaum wraz z matką swoją i braćmi…
W Ew. Jana mamy cały wątek z braćmi Jezusa, gdy nakłaniają Go by dał się poznać światu i jest powiedziane, ze nawet Jego bracia nie wierzyli w niego Jana 7,5. Później jeden z Jego braci Jakub został jednym przywódców zboru w Jerozolimie, Paweł wspominał w swoim liście że go poznał.
Galacjan 1:19  A innego z apostołów nie widziałem oprócz Jakuba, brata Pańskiego.
Tak więc doktryna o wiecznym dziewictwie Marii jest fałszywa i zwodzi prostych ludzi. Gdyby tylko chcieli czytać i posłuchać wiedzieliby. A tak wolą wierzyć w głupoty.
3.      Kolejną cechą niewiary jest, że gorszy się i jest zła na Chrystusa i jego kościół bez powodu.
Znany kaznodzieja dr. Martyn Lloyd-Jones w jednym w swoich kazań powiedział. „Jakie racjonalne argumenty przemawiają przeciwko Chrystusowi? Co masz przeciwko Niemu? Przyjrzyj Mu się. Przyjrzyj się młodemu człowiekowi, który pracował jako cieśla w Palestynie. Przyjrzyj się Mu gdy miał trzydzieści lat i zaczął zwiastować… Jakie masz wobec Niego zarzuty? Czego Mu brak co w Nim jest złego? Czy przyszedł na świat, aby nas zgubić, zniszczyć? Cały swój czas poświęcał na uzdrawianie chorych, rozmawianie z ludźmi odrzuconymi przez społeczeństwo, jadanie z celnikami i grzesznikami”. W końcu umarł za tych ludzi. Co w Nim jest złego?
Nieraz oglądam wiadomości i widzę te walczące feministki, walczących z wiarą w Chrystusa ateistów, i te wszystkie liberalne i lewicowe środowiska. Jak często są źli na tych którzy mówią o chrześcijaństwie, o tym że pochodzimy od Boga, że ewolucja jest fałszywa, że homoseksualizm to grzech. Jak często są źli gdy otrzymają traktat, gdy rozmawiasz z ludźmi na ulicy, czasami wydaje mi się że gdyby nie policja i prawo zlinczowaliby mnie, zgrzytają na chrześcijan zębami i chcieliby zrobić wszystko co w ich mocy, żeby pozbyć się ich ze świata. Co w nich jest złego? Dlaczego świat nie chce ludzi, którzy chcą miłować swoich wrogów, którzy chcą troszczyć się o biednych, pomagać chorym, odwiedzać w więzieniu,. karmić głodnych i zwiastować dobrą nowinę uciśnionym? Dlaczego tak jest?
 Po prostu prawdziwa ewangelia obraża naturalnego człowieka, obraża jego ego i jego ja. Jeśli serce jest twarde człowiek oburza się i denerwuje, jakie ma prawo ten kaznodzieja mówić o tym co jest w moim życiu złe. I gorszyli się z niego, byli źli na niego, bo chciał pokazać im prawdę.
4.      I ostatnią czwarta cechą niewiary jest, że niewiara blokuje Boże błogosławieństwo.
 I nie uczynił tam wielu cudów, bo nie wierzyli w Niego ( w 58).
Nie chodzi o to, że wiara zmusza w jakiś magiczny sposób Boga do działania, czy Bóg miałby być zakładnikiem naszej wiary. Jak to naucza się w niektórych środowiskach charyzmatycznych, że jeśli tylko wierzysz Bóg nie ma wyjścia musi spełnić to w co wierzysz. W tym przypadku niewiara spowodowała, że Bóg odwrócił się od mieszkańców Nazaretu i nie chciał wobec ich zatwardziałości okazywać im łaski.
W Ks. Powtórzonego Prawa czytamy co Bóg rzekł do Izraela, gdy oni będą się od Niego odwracać:
Powtórzonego Prawa 32:20 …Zakryję przed nimi oblicze moje, Zobaczę, jaka będzie przyszłość ich, Gdyż ród to przewrotny, Synowie, w których nie ma wierności.
Zakrył Bóg oblicze przed Nazareńczykami i tak samo zakrywa oblicze dzisiaj przed wszystkimi, którzy nie chcą w niego uwierzyć, ukorzyć się przed Nim i przyznać do własnych grzechów. Aktywny sprzeciw człowieka zawsze powstrzymuje Boże działanie. Czasami Jezus uzdrawiał ludzi gdy nie było wiary, gdy uzdrawiał opętanych, lub mówili pomóż mojemu niedowiarstwu (Mk 9,24). Nieraz uzdrawiał w odpowiedzi na wiarę (Łuk 8,50), ale nigdy nie działał tam, gdzie ludzie byli zatwardziali i sprzeciwiali się Jemu w sposób bezpośredni. Bóg może działać w życiu kogoś kto jest neutralny, lob kogoś kto jest lekko otwarty, ale nie będzie działał w życiu ludzi, którzy Go odrzucają.
Tak wiec podsumowując: przedstawiliśmy Kaznodziejską skuteczność Pana Jezusa i powiedzieliśmy sobie, że również dzisiaj potrzebujemy biblijnych kaznodziejów. Ale gdzie ich szukać? Drodzy musimy prosić Boga, by posilał tych którzy już są i powoływał nowych.
A druga rzecz, przedstawiliśmy naturę niewiary i widzieliśmy, że niewiara nie wynika z faktów, ale wyrazem osobistego uprzedzenia do Chrystusa wynikającego z grzechu. I tragedią niewiary jest, że powstrzymuje ona Boże działanie w życiu człowieka, jak długo człowiek sprzeciwia się Bogu tak długo Bóg nie okaże mu łaski. Prośmy Boga by nie było tak w naszym życiu i w życiu naszych bliskich. Amen



29.09.2015

Skąd możemy mieć pewność, że dane księgi należą faktycznie do Biblii?



Materiały pomocnicze i uzupełniające „Baptystyczne podstawy wiary” Harold Rawlings

Kanon Starego Testamentu

Drodzy jak rozpoznać, które księgi Pisma Św. powinny być w kanonie? Skąd możemy być pewni, że te księgi które mamy obecnie czyli 39 Ks. Starego Testamentu i 27 Ks. Nowego Testamentu stanowią Biblię i żadne inne?
Są to niezwykle istotne pytania, bo od właściwej odpowiedzi na nie zależy wszystko, wszystko co wiemy o Bogu. Jeśli kanon pisma – miara, norma jest naruszalna, to fundament Biblii na którym budujemy jest bardzo chwiejny. To oznaczałoby, że za chwilę biblia będzie uzupełniona o jakieś nowe objawienie, które podważa słuszność i prawdziwość naszej wiary. Ale stoimy na stanowisku, że objawienie zostało zakończone, że to co Bóg chciał przekazać człowiekowi odnośnie siebie zostało w pełni zawarte w Słowie Bożym, które jest bezbłędne i niezmienne aż wieki.
Pan Jezus mówił, że Słowo Boże jest nienaruszalne Mateusza 5,18, list do hebrajczyków przypomina nam, że objawienie jest zakończone, a ostatecznym i najpełniejszym jego wyrazem jest objawienie się przez syna Hebrajczyków 1,2
To nie znaczy, że Bóg dzisiaj nie może prowadzić człowieka, ale to znaczy że wszystko cokolwiek uważamy, że Bóg czyni musimy poddawać pod ocenę Pisma Św.

·         Kanon Starego Testamentu został ustalony na długo przedtem zanim powstało chrześcijaństwo.  Do doboru ksiąg kanonicznych Żydzi przywiązywali wiele uwagi i wyznaczono wiele kryteriów jakie musiała spełniać dana księga by została uznana za kanoniczną.
ü  Jednym z kryteriów było, że księga musiała być spisywana w języku Hebrajskim lub Aramejskim, którym żydzi posługiwali się od niewoli Babilońskiej.
ü  Dana Ks. która została uznana za kanoniczną nie mogła być w sprzeczności z innymi księgami, które już były uznawane za natchnione jak np. zakon Mojżesza.
ü  Innym kryterium było, że nie mogła powstać później niż w czasach Ezdrasza.
ü  Następnym Kryterium było, że musiała pochodzić od proroka, który wygłaszał proroctwa. Po niewoli babilońskiej panowało już powszechne przekonanie, że era proroków została zakończona i czekano na największego proroka – mesjasza. Tak więc po niewoli babilońskiej nowe księgo, które powstawały jak np. Ks. Machabejskie miały wartość historyczną ale zdecydowanie odróżniano je od ksiąg świętych
·         W II - III w p.n.e. przetłumaczono biblię hebrajską na język grecki tzw. „Septuaginte” do septuaginty włączono też swobodnie Ks. których Żydzi palestyńscy nie uznawali za natchnione, a jedynie historyczne, które później Kościół Rzymsko Katolicki włączył do swojego kanonu Biblii. Katolicki kanon zawiera 46 Ksiąg Starego Testamentu i dodane są księgi:  Tobiasza, Judyty, 1 i 2 Machabejska, Mądrości, Syracha, Barucha oraz dodatki w Księgach Estery i Daniela.
Znany starożytny Historyk Józef Flawiusz w swoich pismach pisał:
Historyk żydowski Józef Flawiusz (I w. n.e.) w jednym ze swoich dzieł wyliczył księgi uważane przez Żydów za święte. Były to: 5 ksiąg Mojżeszowych, 13 ksiąg prorockich oraz 4 księgi zawierające hymny na cześć Boga, jak również bardzo pożyteczne wskazania życiowe. Razem 22 księgi, dokładnie tyle, ile jest liter w alfabecie hebrajskim. Józef nie podaje tytułów ksiąg, skądinąd wiemy jednak, że w owym czasie kanon u Żydów wyglądał następująco:

1. pięcioksiąg Mojżesza (Tora), pięć ksiąg mojżeszowych
2. prorocy:
a. księga Jozuego
b. księga Sędziów
c. obie księgi Samuela
d. obie księgi królewskie
e. proroctwo Izajasza
f. proroctwo Jeremiasza  
g. proroctwo Ezechiela  
h. księgi 12-tu „proroków mniejszych” – w oryginalnym kanonie hebrajskim są połączone

3. pisma :

a.      psalmy •
b.      księga przypowieści  
c.       księga Kaznodziei (hebr. Kohelet)  
d.      pieśń nad pieśniami  
e.      księga Rut  
f.        obie księgi kronik  
g.      księga trenów  
h.      księga Daniela – była zaliczana do pism a nie do proroków! •
i.        księga Estery  
j.        księga Ezdrasza  
k.       księga Nehemiasza  
l.        księga Ijoba.

Razem 24 księgi. Józef, chcąc uzgodnić tę liczbę z liczbą liter alfabetu hebrajskiego, prawdopodobnie połączył Księgę Rut z Księgą Sędziów (ich akcja rozgrywa się bowiem w tym samym okresie) oraz Księgę Trenów (przypisywanych Jeremiaszowi) z proroctwem Jeremiasza.
·         Należy zauważyć, że ani Jezus, ani apostołowie nie cytowali rozszerzonego kanonu Starego Testamentu. Jedynie cytowali Księgi, które powszechnie były uznawane za natchnione i cieszyły się autorytetem wśród Żydów palestyńskich. Żydzi palestyńscy nie uznawali również kanonu aleksandryjskiego, który powstał po tym jak część Żydów zhellenizowała się i zaczęła posługiwać językiem greckim. Dla tej również grupy przetłumaczono septuaginte dodając do niej nie kanoniczne Ks.
·         Nadto w dodatkowych Ks. Starego Testamentu uznawane przez Kościół Rzymsko Katolicki są fragmenty sprzeczne z pozostałymi Ks. Pisma Św uważanymi powszechnie za natchnione i tak np.




1. Czary i magia. W księdze Tobiasza czytamy: "Wtedy powiedział mu znowu anioł: 'Rozpłataj tę rybę i wyjmij z niej żółć, serce i wątrobę i zostaw je przy sobie, a wnętrzności odrzuć. Żółć bowiem, serce i wątroba jej są pożytecznym lekarstwem' (...). A młodzieniec zapytał anioła i rzekł mu: Bracie Azariaszu, co za lekarstwo jest w sercu, w wątrobie i w żółci ryby?' A ten mu odpowiedział: 'serce i wątrobę ryby spal przed mężczyzną lub kobietą, których opanował demon lub zły duch, a zniknie opęta­nie i już nigdy nie zwiąże się z nim" (Tob. 6,4.7.8 BT). Z zacytowanego tekstu wypływa nauka sprzecz­na z Pismem Świętym. Serce i wątroba ryby nie mają takiej nadnatu­ralnej mocy. Jest rzeczą niemożliwą, aby anioł przysłany przez Boga mógł dać taką radę Tobiaszowi albo komukolwiek innemu. Chrystus powiedział, że tylko w mocy Jego imienia złe duchy będą wypędzane ( Mar. 16,17). Apostoł Paweł powiedział do dziewczyny opanowanej przez złego ducha tak: "Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł" (Dz. 16,18). Przytoczone przykłady z natchnionych ksiąg Biblii nie są zgodne z tym, co czytamy w Księdze Tobiasza.

2. Odpuszczenie grzechów za jałmużnę. "Jahnuina uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, na­syceni będą życiem" (Tob. 12,9 BT). Podobną myśl zawiera inna apokryficzna księga, Mądrość Syracha, czyli Eklezjastyka: "Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy" (Syr. 3,30 BT). Jeśli jałmużna oczyszcza nas z grzechów, niepotrzebna jest krew Jezusa. Apostoł Piotr napisał jednak: "Wiecie bowiem, nie z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy" (I Piotra 1,18.19 BT). Warto także zacytować słowa Judy: "Temu zaś, który może was ustrzec od upadku i stawić nienagannymi i rozradowanymi wobec swej chwały, jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i władza..." (Juda 24 ).

3. Modlitwa i dary za zmarłych. W II Księdze Machabejskiej czytamy: "Żołnierze Judy przyszli zabrać ciała tych, którzy polegli, i pochować razem z krewnymi w rodzinnych grobach. Pod chitonem jednak u każdego ze zmarłych znaleźli przedmioty poświęcone bóstwom (...), chociaż Prawo tego Żydom zakazuje. Dla wszystkich więc stało się jasne, że oni to i z tej właśnie przyczyny zginęli. Wszyscy zaś wychwalali Pana, sprawiedliwego Sędziego, który rzeczy ukryte czyni jawnymi, a potem oddali się modlitwie i błagali, aby popełniony grzech został całkowicie wymazany (...). Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym (...). Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu" (II Mach. 12,39-45 BT).

Ludzie raz żyją i raz umierają, a później idą na sąd Hebr. 9,27. Człowiek nie może człowieka wykupić swoimi ofiarami religijnymi i zagwarantować mu miejsca w niebie Ps. 49.8. Jedynie krew Jezusa oczyszcza nas z grzechów, a żadne inne ofiary religijne czy inne 1 Jana 1,7; Efez 1,7

Kanon Nowego Testamentu
Wbrew powszechnej opinii kanon Nowego Testamentu nie został ustalony na jakimś jednym soborze, ale jedynie zatwierdzono oficjalnie Księgi, które już powszechnie w kościołach uchodziły za natchnione. Uczyniono to IV w n.e podczas soboru w Kartaginie, a jeszcze w wcześniej w 363 roku na soborze w Laodycei. Ale z Historii starożytnego kościoła zachował się Kanon Muratoriego uzupełniony w 170 r i zawierał wszystkie Ks. Nowego Testamentu oprócz listu do Hebrajczyków, Listu Jakuba i 3  listu Jana.

Zasady jakimi kierowano się przy wyborze Ks. natchnionych
·         Księga musiała pochodzić od apostołów lub osób blisko związanych apostołami.
·         Czy kościół powszechnie uznawał daną Ks. za natchnioną. Z tego tez powodu niektóre Ks. w początkowym okresie były kwestionowane np. list Jakuba, list do hebrajczyków, apokalipsa, bo nie były znane całej społeczności kościoła.
·         Czy księga jest spójna z innymi tekstami Biblii i nie przeczy je doktrynie.
·         Czy księga spełnia standardy moralne wskazujące na natchnienie Duchem Św.
Tak więc kanon powstał dużo wcześniej zanim kościół jest oficjalnie rozpoznał np. w Liście Klemensa Rzymskiego do Koryntian napisany w latach 88-97 n.e mamy cytaty z Ew. Mateusza, Marka, Łukasza – Klemens nazywa te Ks. pismem. Tertulian w połowie II w. Pisał o czterech ewangeliach, dziejach apostolskich, trzynastu listach Pawła, Liście do Hebrajczyków, I Liście Jana i Apokalipsie. W podobnym czasie Ireneusz wymienił cztery Ewangelie. Napisał: „Niemożliwe jest, aby Ewangelii było więcej lub mniej, niż jest”, przy czym wymienił Ewangelie Mateusza, Łukasza, Marka i Jana. Listę nowotestamentowych ksiąg wymienił także Orygenes (185-254).

"[1]Sugestia, że Kościół dokonał jakichś zmian w Nowym Testamencie w IV w., jest absurdalna. Zobaczymy to, biorąc pod uwagę ilość starożytnych rękopisów ksiąg nowotestamentowych, których skatalogowano już blisko 5.500 po grecku, około 10.000 po łacinie, 8.000 w językach etiopskim, gockim, gruzińskim i ormiańskim. W sumie 25.000. Dla porównania - drugie dzieło najlepiej reprezentowane przez wczesne kopie to „Iliada” Homera z „zaledwie” 643 rękopisami, a potem „Wojny Galijskie” Juliusza Cezara z 10 kopiami. Nowy Testament można odtworzyć z cytatów we wczesnochrześcijańskich dziełach, które powstały przed 325 r.

            Ze względu na mnogość wczesnych kopii wprowadzenie jakiejkolwiek istotnej zmiany w tekst Nowego Testamentu w IV w. byłoby niemożliwe. W pierwszych wiekach taka zmiana spotkałaby się ze sprzeciwem świata chrześcijańskiego, tak jak próba Marcjona. W późniejszych czasach ktoś musiałby taką zmianę wprowadzić do wszystkich znaczniejszych kopii, włącznie z tymi, które powstały we wczesnych wiekach w języku syryjskim, łacińskim czy koptyjskim, co byłoby zadaniem niewykonalnym. Poza tym taką zmianę należałoby też wprowadzić do dzieł wczesnochrześcijańskich pisarzy, którzy cytowali księgi nowotestamentowe już od końca I wieku, co także byłoby niemożliwe.

Jakość kopii
Dan Brown napisał: „Biblia jest produktem człowieka, moja droga, nie Boga (...) ewoluowała przez niezliczone tłumaczenia, edycje, dodatki.  Historia nie zna definitywnej wersji tej księgi”. Czy tak jest? Niezupełnie. Biblia jest produktem człowieka, ale zawiera relacje” naocznych świadków. Łukasz napisał: „Wszystko od początku przebadałem” (Ewangelia Łukasza 1,3). Apostoł Jan oświadczył: „Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota” (I List Jana 1,1), a Piotr przypomniał, że biblijni autorzy pisali „nie opierając się na zręcznie zmyślonych baśniach, lecz jako naoczni świadkowie jego wielkości” (I List Piotra 1,16). Księgi biblijne pisali ludzie natchnieni przez Ducha Świętego, o czym świadczą zapowiedziane przez nich i wypełnione proroctwa o Tyrze, Babilonie, Niniwie, a także setki proroctw o Mesjaszu.

            Jak wysoka jest jakość ksiąg nowotestamentowych niech świadczy fakt, że dysponujemy kopiami, które od oryginałów dzielą zaledwie dwa pokolenia! Jak to niewiele zobaczymy, gdy porównamy je z innymi starożytnymi pismami, w przypadku których różnica ta wynosi zwykle 1000 lat! Na przykład „Roczniki Tacyta”, które powstały około 116 roku, przetrwały dzięki fragmentarycznym kopiom z IX-XI w.  Najstarszą dobrze zachowaną kopię „Wojen Galijskich” Juliusza Cezara dzieli od oryginału 900 lat. Znawca starożytnych rękopisów, F. Kenyon, napisał o księgach nowotestamentowych: „Okres między powstaniem oryginału a najwcześniejszymi, zachowanymi do naszych czasów kopiami jest tak krótki, że właściwie bez znaczenia. W ten sposób usunięta została ostatnia podstawa dla jakichkolwiek wątpliwości, że Pismo Święte dotarło do nas zniekształcone. Zarówno autentyczność, jak i wiarygodność ksiąg nowotestamentowych mogą być uważane za ostatecznie potwierdzone”. 





[1] http://www.solafide.dei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=98&Itemid=88

24.09.2015

Potrzeba większej wiary Ew. Łukasza 17,5-6


Gdy czytamy ewangelię możemy być wystraszeni tym jakie obowiązki Bóg na nas nakłada. Wiele osób mówi, że nie da się żyć takim życiem do którego nawoływał nas Pan Jezus. Rzeczywiście wymagania Jezusa są dużo wyższe niż wymagania Starego Testamentu, wymagania Jezusa dotyczą nie tylko zewnętrznej formy, ale wzywają do przemiany serca. Pan Jezus mówił, że grzech morderstwa popełnia nie tylko ten, który faktycznie zamorduje, ale także ten, który nienawidzi swojego brata. Grzech cudzołóstwa popełnia nie tylko ten, który faktycznie takiego czynu się dopuścił, ale ten, który myśli o cudzołóstwie. Tutaj Pan Jezus mówi o konieczności dawania przykładu i konieczności przebaczania tak długo jak długo, ktoś o przebaczenie będzie prosił. Prawdopodobnie te wymagania przeraziły apostołów, zaczęli się zastanawiać jak w ogóle to możliwe, któż jest zdolny żyć tak jak oczekuje od niego Ten Nauczyciel. Nikt w naturalnym stanie nie będzie przebaczał w nieskończoność, zawsze jest jakaś granica po przekroczeniu, której nie można liczyć na ludzkie przebaczenie. Ale Jezus oczekiwał, że zawsze będziemy przebaczać. Więc apostołowie  zaczęli być świadomi, że brakuje im wiary, by sprostać oczekiwaniom Jezusa. Jakby chcieli powiedzieć, „wiesz dobrze Panie Jezu, że do takiego poświęcenia nie jesteśmy zdolni, nie mamy siły, nie mamy mocy, brakuje nam wiary. Widać wyraźnie, że wiara to nie jest coś, co jest cały czas na takim samym poziomie. Wiara może być większa i może być mniejsza, są ludzie którzy mają większe zaufanie do Boga, inni mają małe lub w ogóle Bogu nie ufają. Ale Bóg może tej wiary przydać, naszą wiarę rozwinąć, doprowadzić do tego, że nasze zaufanie do Boga wzrośnie. I Pan Jezus zgodził się z tym. Mówi „macie racje brakuje wam wiary, by żyć w pełni chrześcijańskim życiem”. Czy nie to jest często naszym problemem w życiu chrześcijańskim, że brakuje nam wiary, by żyć uczciwie i nie kombinować wierząc, że Bóg zaspokoi moje potrzeby? Brakuje nam wiary, by głosić ewangelię ludziom o których może myślimy, że nigdy się nie nawrócą? Brakuje nam wiary, by modlić za naszych bliskich, sąsiadów, przyjaciół ufając, że Bóg doprowadzi ich do upamiętania? Brakuje nam wiary, by podjąć się Bożych dzieł, które mogą doprowadzić do przemiany naszego życia i życia mieszkańców naszego miasta. Znany chrześcijański misjonarz Wiliam Carey, który założył Baptystyczne towarzystwo misyjne i przez wiele lat głosił z powodzeniem ewangelię w Indiach powiedział takie słowa „Oczekuj wielkich rzeczy od Boga i czyń wielkie rzeczy dla Boga” Ale jak mamy oczekiwać wielkich rzeczy od Boga i jak mamy czynić wielkie rzeczy dla Boga kiedy brakuje nam wiary? Wtedy nawet małe rzeczy dla Boga wydają się dla nas ciężarem nie do uniesienia.
Pan Jezus nie mówi tutaj o jakiejś teorii pozytywnego myślenia, nie o takiej wierze mówił do apostołów. On mówi o wierze w Boga. Mówi o tym, że to, co często nas ogranicza w Bożym dziele, to właśnie brak wiary i brak zaufania do Boga. Tylko jeden Bóg wie jak wiele inicjatyw nie zostało podjętych lub porzuconych tylko dlatego, że chrześcijanom brakowało wiary na zaczęcie, czy prowadzenie Bożego dzieła.
Następnie Jezus mówi do apostołów
Łukasza 17:6  A Pan rzekł: Jeślibyście mieli wiarę jak ziarno gorczyczne, i rzeklibyście do tego figowca: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, usłuchałby was.
Wiara jak ziarnko gorczycy, wiemy że Jezus mówił że ziarnko gorczycy było najmniejsze ze wszystkich ziaren jadalnych roślin w rejonie Palestyny. Ale gdy zasadziło się go w ziemię, to rosło i rosło tak że stawało się dużym krzewem. Na tyle dużym, że jeździec na koniu mógł się pod nim schronić i ptaki niebieskie mogły zakładać w nim gniazda.
Tak więc Jezus mówi do apostołów, chociaż macie małą wiarę to jednak wiara wasza może wzrosnąć, gdy będzie rozwijana. Nie można dojść do posiadania dużej wiary, dużego zaufania do Boga jeśli wiary się nie rozwija. Wszyscy wiemy, że jeśli chcemy postawić dom, skończyć szkołę, założyć biznes to musimy do tych inicjatyw dokładać kolejne elementy. Nie da się zbudować domu z jednej cegły i worka cementu, nie da się skończyć szkoły zaliczonym jednym sprawdzianem i nie da się zbudować biznesu przez samo zarejestrowanie firmy. Podobnie jest z wiarą. Wiara wymaga, by o nią dbać przez czytanie Bożego słowa, słuchanie kazań, okazywanie posłuszeństwa Bogu, zwiastowanie ewangelii, modlitwę, uczestniczenie w życiu kościoła i podejmowanie się Bożych dzieł. Biblijna wiara właśnie ma ta właściwość, że buduje się cały czas, ale musimy jej dostarczyć odpowiedniego budulca. Wielu chrześcijan jest duchowo słabych właśnie dlatego, że nie dbają o swoją wiarę i nie budują jej, a czasami nawet rujnują i niszczą tą odrobine wiary którą mają, przez grzech i nieposłuszeństwo. Wielu chrześcijan nie podejmuje się żadnych dzieł dla Boga, bo właśnie brakuje im wiary. I czasami całe swoje chrześcijańskie życie, przeżywają na tej odrobinie, na tej małej wierze, a mogli ją rozwinąć i używać jej do budowania Bożego Królestwa.
Jezus mówi, że jeśli tylko nasza wiara wzrasta, jeśli tylko mamy tą biblijną wiarę i dbamy o nią, to możemy z czasem zrobić niesamowite rzeczy. I nie będzie dla nas nic niemożliwego, bo dla Boga nie ma nic niemożliwego. Jezusowi chodzi o to, że ufając Bogu z czasem będziemy mogli podjąć się dzieł dla Bożego Królestwa, których nigdy byśmy się wcześniej nie podjęli z powodu obaw i małej wiary. Ale teraz, dlatego że mamy zaufanie do Boga możemy prosić o wielkie rzeczy i czynić wielkie rzeczy dla Boga.   
I Jezus porównuje moc tej biblijnej wiary do, mocy jakiej trzeba by było, by wyrwać drzewo sykomory. Drzewo sykomory, lub inaczej figowieca ma bardzo silne korzenie i jest niezwykle odporne na susze. Korzenie Figowca są tak silne, że mogą wrastać nawet w szczeliny najtwardszych skał. Wyrwać figowiec z korzeniami, to był naprawdę wyczyn, a jeszcze przenieść go w może, to coś absolutnie nadprzyrodzonego.
Ale czy Pan chce byśmy naszą wiarą drzewa wyrywali z korzeniami i przenosili je do morza? Nie, On używa tutaj metafory po to, by uświadomić nam, że jeśli mu zaufamy, to On ma taką moc, że może uczynić to, czego po ludzku uczynić się nie da przez nas. I widzimy to w historii kościoła, gdy Boży ludzie porywali się na ogromne dzieła, które wydawały z ludzkiej perspektywy niemożliwe. Często porywali się na te wielkie dzieła bez pieniędzy, bez znajomości, bez odpowiedniego wykształcenia, ale z wiarą w ufności swojemu Bogu. Widzimy to, gdy patrzymy na Wiliama Wilberforce’a, który przez całe swoje życie walczył o zniesienie niewolnictwa w Wielkiej Brytani w XVII w i w końcu dopiął swego. Widzimy to gdy patrzymy Camerona Townsend’a który założył jedną z największych misji na świecie tłumaczy Biblii im Wycliffe’a i widzimy to w życiu Gorga Muller’a który założył ogromny sierociniec dla porzuconych dzieci w Bristolu, widzimy to także w życiu każdego człowieka, który poświęci się Panu.
Moją modlitwą i pragnieniem jest, byśmy mieli na tyle wiary, by podjąć się tych Bożych wielkich dzieł w naszym życiu, a również zobaczymy wielką Bożą moc, którą Bóg okazuje przez człowieka, który Mu zaufał. Tak więc pamiętaj, mała wiara ma potencjał do wzrostu pod warunkiem że dostarczymy jej odpowiedniego budulca, gdy wzrośnie, będzie czynić wielkie rzeczy dla Boga i oczekiwać wielkich rzeczy od Boga. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Amen



22.09.2015

Wiarygodność Biblii


Materiały pomocnicze „Baptystyczne podstawy wiary” – Harold Rawlings
Dzisiaj porozmawiamy sobie o wiarygodności tekstów Biblijnych. Skąd możemy być pewni że Biblia jest rzeczywiście Słowem Bożym? Skąd możemy być pewni, że Biblia to nie jest księga jakich wiele na naszych półkach? Skąd możemy być pewni że autorem Biblii ostatecznie nie jest człowiek, ale Bóg.

Przyjrzyjmy się świadectwu Chrystusa i apostołów.
Pan Jezus wielokrotnie powoływał się na Biblię i uważał ją za Słowo Boże. Mat 5,17-19; Łuk 24,27.44; Jan 10,35
 W Nowym Testamencie mamy około 200 odwołań do Ks. Rodzaju, a szczególnie do jej pierwszych części, wiele z tych odwołań pochodzi z ust samego Jezusa. Każda Nowotestamentowa księga oprócz listu do Filemona i 2 oraz 3 listu Jana zawiera aluzje do pierwszej księgi Pisma Świętego. Z 50 rozdziałów Ks. Rodzaju jedynie 7 nie jest wspomniana w Nowym Testamencie, a aż 50% aluzji pochodzi z pierwszych 11 rozdziałów tej księgi 63% natomiast pochodzi z pierwszych trzech rozdziałów 1 Ks. Mojżeszowej. Mówię o tym wszystkim, by dać nam dokładniejszy obraz zrozumienia jak ważną wagę Jezus przywiązywał do Prawa i Proroków do Starego Testamentu.
Jezus bez zastrzeżeń odwoływał się do starotestamentowych postaci biblijnych. Dla niego to nie były tylko jakieś bajki, czy mity, ale wszystko co mówił Stary Testament było godne zaufania.
ü  Pan Jezus Powoływał się na Lota Łuk 17,28; żonę Lota Łuk 17,32
ü  Powoływał się na Noego Łuk 17,27
ü  Powoływał się na Adama i Ewę Mat 19,4, a jednocześnie uważał że zapis z Ks. rodzaju o stworzeniu jest całkowicie wiarygodny
ü  Jezus powoływał się na Abrahama Jana 8,56
ü  Powoływał się na Mojżesza Jan 3,14
ü  Pan Jezus uznawał, że pisma Mojżesza to Słowo Boże Mat 15,4
Gdy kwestionujemy autentyczność Starego Testamentu, jednocześnie musimy uznać, że Pan Jezus był kłamcą i oszustem, bo powoływałby się na osoby i wydarzenia, które nie miały miejsca. Dlatego kościoły (np. kościół katolicki), które przyjęły pogląd, że pierwsze rozdziały Ks. Rodzaju to mit lub metafory niszczą autorytet całej Biblii. Jeśli nie możemy jej jakiejś części ufać, skąd możemy mieć pewność, że inne fragmenty są prawdziwe? Nadto, jeśli odrzucamy Adama, Ewę, upadek pierwszych ludzi, to mamy problem z interpretacją całej Biblii bo często Biblia wraca do wydarzeń w Ks. Rodzaju.   

Autentyczność Nowego Testamentu
ü  Pan Jezus obiecywał Apostołom, że Duch Św. doprowadzi ich do całej prawdy Jan 14,26. Jak myślisz jakie znaczenie ma to dla nas?
ü  Słowa apostołów miały Boski autorytet 1 List Jana 4,6
ü  Ap. Paweł cytuje Ew. Łukasza 1 Tym 5,18; Łuk 10,7
ü  Ap. Piotr nazywa pisma Pawła „pismami” porównując je do natchnionych pism Starego testamentu 2 Piotra 3,15-16
Musimy sobie również zdać sprawę, że posiadamy prawie 6000 tys. kopi Nowego testamentu w języku greckim. Badano je i udowodniono ich autentyczność, żadna inna Ks. Starożytna nie zawiera tak wielu źródeł o takim stopniu pewności. Do tego tysiące ludzi na przestrzeni czasów zostali przemienieni przez Biblię tak jak ona to obiecuje, że każdy kto pokutuje ze swoich grzechów stanie się innym, nowym człowiekiem 2 Kor 5,17; Jana 3,3-6.


 


Łączna liczba wyświetleń