10.01.2016

Jezus chodzi po wodzie Ew. Mateusz 14,22-33


Drodzy dzisiaj mamy przywilej i wielką radość przyjrzeć się jednemu z najbardziej znanych fragmentów Ew. Mateusza na świecie, a mianowicie temu jak Pan Jezus chodzi po wodzie. Postaram się omówić okoliczności tego wydarzenia, oraz to, czego Chrystus przez ten cud chciał nauczyć swoich uczniów i nas. Od razu zaznaczę, że Jezus nie oczekuje byśmy my w sposób dosłowny chodzili po wodzie jak uczą niektórzy. Może wydawać się to niedorzeczne, ale co pewien czas pojawia się ktoś, kto próbuje naśladować w ten sposób Pana Jezusa, ale najczęściej kończy się to tragicznie. Ostatni przypadek o jakim słyszałem miał miejsce w Nigerii. Młody 35 letni Pastor Franck Kabele twierdził, że Chrystus objawił się mu i ma powtórzyć Jego cud chodzenia po powierzchni wody. Zebrał więc członków swojego kościoła na plaży by mogli się przypatrywać jak pokona on dystans z jednego brzegu na drugi, który łodzi zajmował około 20 minut. Odpłynął więc łodzią na tą odległość, jednak jak tylko pastor próbował stanąć na wodzie od razu zaczął tonąc i w konsekwencji się  utopił. Tak, niewłaściwa interpretacja słowa Bożego może prowadzić do śmierci, a co gorsza również do śmierci duchowej. Znamy przypadki gdzie ludzie umarli bo nie chcieli przyjmować leków twierdząc, że Bóg ich uzdrowi. Inni sprzedali wszystko i rzucili pracę żyjąc z oszczędności po ogłoszeniu daty powrotu Jezusa, a gdy Pan Jezus nie powrócił nie mieli z czego żyć. Jeszcze inni dali posłuch fałszywym naukom odpadając od wiary i ściągając na siebie potępienie. Właściwe zrozumienie nauczania pana Jezusa jest dla nas fundamentalne, bo tu chodzi o nasze dusze. Złe zrozumienie może prowadzić to tragicznych konsekwencji, a w rezultacie nawet do śmierci. John MacArthur znany kaznodzieja w USA powiedział kiedyś na temat tego fragmentu Pisma „że od czasów Jezusa nie słyszał by ktokolwiek chodził po wodzie, bo ten fragment nie uczy jak chodzić po wodzie. Ten fragment uczy ludzi, którzy nie mogą chodzić po wodzie, że Bóg może” I taki Bóg jest przy nas.
1.      Niebezpieczeństwo w sukcesach duchowych
Teraz spójrzmy na nasz fragment. Pan po tym jak uczynił wielki cud z rozmnożeniem chleba oddalił się na osobność, by mieć społeczność ze swoim Ojcem. Ludzie których nakarmił chcieli obwołać go Królem (Ew. Jana 6,15), apostołowie zastanawiali się kim On jest. Najczęściej modlimy się przed wielkimi wydarzeniami, ale Jezus udziela nam lekcji, że powinniśmy również modlić się do Boga i trwać w pokorze po wielkich sukcesach duchowych, by nie odbierać Bogu chwały. Wydaje się, że On poszedł na modlitwę, by oprzeć się pokusie bycia wywyższonym nie w tym czasie, kiedy Bóg miał Go wywyższyć. Już raz był w ten sposób atakowany przez diabła, gdy diabeł Go kusił i pokazał Mu wszystkie królestwa świata mówiąc, że może to mieć w tej chwili, wystarczy że odda mu pokłon (Mat 4,8-9). Nie trzeba Krzyża, nie trzeba cierpienia, nie trzeba posłuszeństwa już teraz możesz być Królem, tylko oddaj mi hołd – tak mówił diabeł. Tutaj była tego samego rodzaju pokusa, gdy ludzie chcieli Go wywyższyć a nie Bóg, chcieli okrzyknąć Go królem ludzkiego królestwa. Jednak Boży plan był o wiele większy i o wiele szerszy. W Bożym planie Jezus ma zostać Królem Królów i Panem Panów, ale to może się dokonać wyłącznie przez Boże wywyższenie na drodze Krzyża, a nie przez ludzkie wyniesienie Go.
Zwróćmy uwagę że sukcesy duchowe w swojej istocie mogą być równie niebezpieczne jak upadki. Jeśli nie trwamy w społeczności z Bogiem szybko zaczniemy Bogu odbierać chwałę i pysznić się naszym powodzeniem, co z kolei prowadzi do ruiny duchowej. Pamiętam, że kiedyś pewien ze znanych kaznodziejów (chyba dr. Martyn Lloyd Jones – ale nie jestem pewien) opowiadał o tym, że po tym jak wygłosił dobre kazanie podeszła do niego pewna siostra i chwaliła go za usługę, a wtedy on odpowiedział – „wiem siostro, diabeł już mi o tym wcześniej powiedział”.  Naprawdę lekcje Pana Jezusa są wspaniałe, powinniśmy prosić Go by nam błogosławił i równie mocno prosić by przez to, jak on nas używa był uwielbiony wyłącznie Bóg Ojciec i Pan nasz Jezus Chrystus, a nie „ja”. Ludzka cielesna natura zawsze domaga się poklasku i zwracania na siebie uwagi i tylko będąc blisko Boga w mocy Jego Ducha jesteśmy w stanie odeprzeć wszystkie pokusy przyjmowania chwały dla siebie.
Jezus wymógł na uczniach by przeprawili się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, najwyraźniej uczniowie nie chcieli Go opuścić. Czuli się przy Nim dobrze i bezpiecznie, ale On im kazał i musieli to zrobić. W naszym chodzeniu z Panem nie zawsze jest tak, że to, do czego powołuje nas Chrystus jest fajne i miłe. Często służba dla Pana wymaga od nas wielu wysiłków, samozaparcia i zmagania, a też nie zawsze nam się chce. Słowo Boże wzywa nas by przeciwstawiać się wewnętrznej niechęci, lenistwu i ociąganiu się w posłuszeństwie Bogu.  Nieraz chcielibyśmy zostać w swoim bezpiecznym miejscu, ale to bezpieczne miejsce może nie być Bożą wolą dla nas, jak w przypadku uczniów. On wysłał ich, by płynęli w kierunku Kafarnaum i wcale im się to nie podobało, do tego mieli jeszcze przeciwny wiatr. Jednak Chrystus kazał im i nie zawrócili, a sam udał się na modlitwę. Przebywał na modlitwie przez wiele godzin (w 23). Właściwie całą noc, aż do samego świtu.  Nad ranem o czwartej straży nocnej więc w godzinach między 3 a 6 rano zobaczył zmagających się uczniów z przeciwnym wiatrem, którzy już na znaczną odległość odpłynęli od brzegu. Jan podaje że było to od 25 do 30 stadiów, około 6 kilometrów. Najwidoczniej podczas przeprawy przez Jezioro wybuchła burza, a oni nie zdążyli dotrzeć na drugi brzeg.

2.      Jezus  zawsze przychodzi nam z pomocą
Pan Jezus jednak nie pozostawia ich samych, On widzi ich zmaganie, widzi przeciwności z jakimi przyszło im się zmierzyć, widzi jak bardzo są zmęczeni i zrezygnowani i przychodzi do nich w niezwykły sposób idąc po wodzie. Drodzy musimy powiedzieć, że Pan Jezus nigdy nas nie opuszcza i nie pozostawia nas gdy potrzebujemy Jego pomocy. W tej historii widać to bardzo wyraźnie w dwóch sytuacjach. W pierwszej wtedy, gdy zmagają się z burzą, a On przychodzi i ucisza pogodę tak, że bez przeszkód mogą dalej kontynuować swoją podróż, a lęk i strach odchodzą. Zwróćcie  uwagę że to było między 3 a  6 rano, oni byli już bardzo zmęczeni i przestraszeni. Może zaczęli myśleć, że nie dadzą rady w tych warunkach przepłynąć na drugą stronę. Ich siła była wyczerpana, a ufność mocno nadwyrężona. Pewnie nie spodziewali się, że w tej sytuacji otrzymają pomoc od Jezusa, co innego jak był z nimi w łodzi. Ale teraz, jak? Nie ma Go z nami. A jednak przyszedł nie zostawił ich, to musiało być totalne zaskoczenie, oni widząc Go myśleli że widzą zjawę, ducha. I to co jest również bardzo wymowne, że przyszedł do nich po wielu godzinach zmagań, jakby w ostatniej chwil.  A druga sytuacja to wtedy, gdy Piotr chce przyjść do Niego po wodzie i On mówi by przyszedł, ale w pewnym momencie zląkł się wichury, stracił wiarę i zaczął tonąć (28-30).  Wtedy wołał do Jezusa, by ten Go uratował mówiąc „Panie ratuj  mnie” a Jezus wyciągnął do niego rękę i uratował Go. Tak, historia Jezusa gdy chodzi po wodzie jest wspaniałą pouczająca historią o tym jak On przychodzi nam z pomocą w odpowiedniej chwili.
On zna nas całkowicie, On wie kiedy nam pomóc jak nam pomóc, w jakich okolicznościach się pojawić . Nieraz Bóg czeka do czwartej straży nocnej, przychodzi wydaje się bardzo późno, niemal w ostatniej chwili. Ale czeka odpowiednio długo, by nauczyć nas cierpliwości, polegania na Nim i byśmy dostrzegli Jego chwałę. Byśmy wiedzieli, że nie naszą siłą i mocą pokonaliśmy trudności, ale to On, potężny Bóg w Chrystusie zmiłował się nad nami. Apostoł Paweł też doświadczał podobnych zmagań, aż nauczył się pewnej lekcji w chodzeniu z Bogiem. Zwróćcie uwagę na fragment 2 listu do Koryntian
2 Koryntian 1:8  Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym;
9  Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych,
10  Który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie.
Paweł wraz z innymi misjonarzami doświadczyli niedaleko Efezu jakiś strasznych utrapień, ponad ludzkie siły, tak że byli pewni iż nadszedł ich koniec. Nie znamy szczegółów tego wydarzenia, ale z pewnością musiało być bardzo ciężkie, skoro tak wypróbowany sługa Chrystusa jak Paweł opisuje to, w tak dramatyczny sposób. Ale wtedy kiedy byli przekonani iż dzień śmierci nadszedł, Bóg wyratował ich. Wyratował ich, by okazać swoją Chwałę w jeszcze większy i potężniejszy sposób. Doświadczając tego ratunku, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że uczyniła to Boża ręka, a nie ludzka.
Innym razem znowu przychodzi bardzo szybko, by odpowiedzieć na nasze wołania jak w sytuacji Piotra. Wystarczyło tylko, że Piotr zaczął tonąć i wołać „Panie ratuj” a w tej chwili Jezus wyciągnął do niego rękę. Każda sytuacja jest indywidualna. On nas zna w doskonały sposób jak mówi psalm 139. On wie kiedy siedzimy i wstajemy, On widzi myśl naszą z daleka i wie dobrze o wszystkich naszych ścieżkach (Ps. 139,2-3). Wie Pan czego potrzebujemy w każdej sytuacji i w każdej chwili, łaskawie odpowiadając na nasze potrzeby.
Chrystus też zostawił nam wspaniałe obietnice troski i opieki. Jedna z wspanialszych, która mocno dotyka mego serca jest zapisana w Ew. Łukasza
Łukasza 12:32  Nie bój się, maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo.
On troszczy się o dzieci swoje, nie zostawia ich w potrzebach, nie zapomina o ich sprawach i wyciąga swoją rękę w odpowiedniej chwili by pomóc, nic nie jest w stanie Mu przeszkodzić. Nie może przeszkodzić Mu żadna ciemność, żadne złe okoliczności, żadna fala, żaden człowiek, diabeł, czy cokolwiek we wszechświecie. Pan jest w mocy pomagać w największej burzy i w najtrudniejszych okolicznościach jak i w zwyczajnych sytuacjach.
On zapewnia nas, że nawet wszystkie włosy na głowie naszej są policzone (Mat 10, 30). Czy to nie jest cudowne, że nie musimy się niczego bać, że po naszej stronie, po stronie tych którzy zaufali Chrystusowi jest osoba, która ma największą moc we wszechświecie, której wszystko jest podporządkowane. Tak, świadomość że Bóg jest po mojej stronie jest cudowna i to daje pokój mojemu sercu.
Cudowne jest również to, że w każdej chwili gdy potrzebuje mogę zawołać „Panie ratuj” i wiem że nie wołam w próżnie, nie wołam do kogoś martwego, do kogoś kto mnie nie słyszy, do kogoś kto nie może pomóc. Nasz Bóg nie jest jak Bogowie innych ludów jak mówi psalmista
Psalm 115:5  Mają usta, a nie mówią, Mają oczy, a nie widzą.
6  Mają uszy, a nie słyszą, Mają nozdrza, a nie wąchają.
7  Mają ręce, a nie dotykają, Mają nogi, a nie chodzą, Ani nie wydają głosu krtanią swoją.
Nie, nasz Bóg taki nie jest, nasz Bóg odpowiada, gdy do niego wołamy. Nasz Bóg posłał swojego syna Pana Jezusa Chrystusa czyniąc Go pośrednikiem Nowego przymierza, byśmy dzisiaj śmiało mogli przyjść przed Jego tron i przedłożyć Mu nasze troski. Posłał Jezusa Chrystusa, by uczynił nas swoimi dziećmi, by już nikt z tych którzy zaufają Jezusowi nie czuł się opuszczony, pozostawiony bez nadziei i bez pomocy i bez Boga na świcie. Jeśli znasz swojego Boga wołaj do Niego, wołaj jak wołał kiedyś Piotr. Wołaj w chwili doświadczeń i utrapień, wołaj gdy jest ci ciężko i smutno na duszy, wołaj by lepiej Go poznać. Wołaj „Panie ratuj”,  pomóż, przybądź, a On ciebie nie pozostawi.
Bóg nasz przybywa i nie milczy; Przed nim ogień pochłaniający, A dokoła niego sroży się potężna burza – mówi psalm 50,3
Musimy się nauczyć, ze nie ma żadnego powodu w naszym życiu chrześcijańskim do paniki, niepokoju czy zdenerwowania. Jakże często spotykamy w Ewangeliach słowa „nie bójcie się”, „ufajcie”, ,,bądźcie dobrej myśli”, „nie trwóżcie się”. W Boga wierzcie i we mnie wierzcie – powiedział Jezus - w domu Ojca mego wiele jest mieszkań idę przygotować wam miejsce (Jan 14,1).  Podobnie Pan mówi do apostołów i do nas w dzisiejszym fragmencie „ufajcie Ja jestem, nie bójcie się”
3.      Pan Jezus Panuje nad wszystkim
Kolejną lekcją z naszego dzisiejszego fragmentu jest to, że Pan Jezus zawsze nad wszystkim Panuje, nad każdą sprawą, dobrą czy złą, panuje nad każdym życiem i nad każdym wydarzeniem. To wszystko co ma miejsce pod niebem i wszystko co ma miejsce we wszechświecie jest w granicach Jego autorytetu.
Panował nad tym tłumem, który chciał obwołać Go królem, panował nad tą sytuacją w jakiej znaleźli się uczniowie, panował nad przyrodą chodząc po tafli wody i panował również nad pogodą, wsiedli do łodzi i wiatr ustał (w 32).
Tak jak uczniowie wcześniej zastanawiali się kim On jest, tak po tych wszytkach manifestacjach mocy jak rozmnożenie chleba, chodzenie po wodzie, rozkazywanie morzu i pogodzie, zgodnie przyznali składając mu pokłon, że On jest Synem Bożym.
Zwróćmy uwagę co Słowo Boże mówi o autorytecie Pana Jezusa. Gdy Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu pouczał w ostatnich słowach swoich uczniów powiedział im „ dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat 28,18). Jaki jest zakres Jego władzy, czy coś jest dla niego niemożliwe, czy ktoś może go powstrzymać przed zrealizowaniem Bożego planu? Nie, nic nie może mu stanąć na drodze. Zwróćcie uwagę na inny fragment z Ks. objawienia  „Jam jest pierwszy i ostatni i żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła” (Obj 1,17-18)
Jezus panuje nad wszystkim, nad życiem i nad śmiercią, nad twoim i moim losem, nad jutrzejszym dniem. Panuje również nad aniołami, nad demonami i nad szatanem. Nie ma niczego we wszechświecie co by mu poddane nie było. On panuje nad każdym władcą tego świata i dla każdej sprawy wyznaczył dzień i dla każdego człowieka wyznaczył czas. On również sprawuje sąd i daje zbawienie tym którzy do Niego przychodzą. Tak więc, nie obawiajmy się, że Boży plan jest w jakiś sposób zagrożony, nie obawiajmy się o naszą przyszłość, o naszą wieczność, jeśli jesteśmy w Jego rękach, jeśli pochodzimy z Jego owiec, nic i nikt nie może wyrwać nas z Jego ręki (Jan 10,28), tylko w Niego (Jezusa) uwierzmy. Uchwyćmy się Go jako pewnej nadziei, jasnej pochodni świecącej w ciemnym miejscu jakim jest świat. Nie obawiajmy się i nie irytujmy się z tego powodu, że jakaś sprawiedliwość zostanie pominięta, jakiś uczynek zapomniany, Jego oczy są jak płomień ognia On widzi i przenika wszystko (Obj 2,18).
No dobra, wiemy że Jezus Panuje, ale co jeszcze możemy zrobić z tą informacją? Drodzy autorytet Pana Jezusa ma nas prowadzić do posłuszeństwa pomimo przeciwności jakie napotykamy, czy obaw jakie nam towarzyszą. To w końcu On ostatecznie będzie nas sądził, będzie też sądził świat i naszych przeciwników, to On ma klucze śmierci i piekła, to Jego opinii o nas powinniśmy się obawiać. A nie tego co myśli o nas „Kowalski” rodzina lub obawiać się przełożonego, czy rządu i być im posłuszny wbrew Bożym przykazaniom. To właśnie w kontekście władzy Pana Jezusa zostajemy wezwani do Ewangelizacji, „idźcie i czyńcie uczniami” rzekł do apostołów. Do zmagających się z falami uczniów mówi „nie bójcie się ja jestem”. Jakby chciał się ich zapytać już zapomnieliście od czego i od kogo zależy wasze życie? My moglibyśmy zapytać kim ty jesteś Panie, że mamy się nie bać? On móhłby nam odpowiedzieć, nie bój się bo Ja jestem tym, który trzyma w ręku wszystko. Na innym miejscu Pan powiedział „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego (Boga), który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle. (Mat 10,28). Tak więc autorytet Pana Jezusa ma za zadanie dodawać nam otuchy i dawać nam poczucie bezpieczeństwa oraz pchać nas i motywować do posłuszeństwa.

4.      Jezus godzien naszej czci i chwały
Ostatnią zaś rzeczą o której chciałem powiedzieć to, to że Pan Jezus jest godzien naszej czci i chwały. W naszym dzisiejszym fragmencie widzimy, że gdy uczniowie zobaczyli Jego autorytet, Jego moc to złożyli mu pokłon, oddali mu cześć taką jak się oddaje Bogu (w 33). Czy Pan Jezus powstrzymywał ich przed tym? Czy prosił żeby tego nie robili mówiąc, że tylko Bóg jest godzien chwały? Czytając dziesięć przykazań dowiadujemy się, że tylko Bogu możemy oddawać chwałę. Nie będziesz miał innych Bogów obok mnie (Ks. Wyj 20,3). Tylko Bóg zasługuje na to, by go czcić. Izraelici często łamali to przykazanie i obok Boga czcili swoje wymyślone bożki. Ale tutaj Jezus przyjmuje chwałę od uczniów, czy to nie jest sprzeczne z pierwszym przykazaniem? Nie, nie jest, bo Jezus jest Bogiem, „kto nie czci Syna, nie czci i Ojca” czytamy w (Jana 5,23). Niektórzy twierdzą, że nie powinniśmy Jezusowi oddawać chwały, że nie powinniśmy Go wywyższać i nie powinniśmy czcić Go jak Boga. Największą znaną w Polsce taką grupą są „Świadkowe Jehowy”, ale nie tylko bo np. „Chrześcijanie Dnia Sobotniego”, „Jednota Braci Polskich”, „Unitarianie”, a nawet „Zielonoświątkowcy Jedności Bóstwa” co prawda nie w Polsce ale w USA. Jednak taki stosunek do Jezusa jest sprzeczny z przesłaniem Ewangelii, brak czci dla Syna to jałowe uwielbienie Boga, to chwała Bogu oddawana na daremno. 
Uczniowie nie mieli oporu wyznać w Jezusie Boga przez określenie Go tytułem „Ty jesteś Synem Bożym”. Określenie Syn Boży w kontekście podkreślenia jego Jedności z Ojcem występuje 45 razy w Nowym Testamencie i wskazuje na to, że Jezus jest tej samej istoty co Ojciec. Chrystus doskonale to wyraził mówiąc „ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan 10,30).
To też nie jest jedyny raz kiedy ludzie oddawali cześć Jezusowi rozpoznając w nim Boga. Uczynił tak np. apostoł Tomasz, gdy Jezus dał się mu poznać jako Zmartwychwstały. Czytamy w Ew. Jana że Tomasz wyznaje Go swoim Panem i Bogiem (Jan 20,28), ślepy od urodzenia którego Jezus uzdrowił składa Mu pokłon jako Bogu (Jan 9,38), uczniowie widząc Go po zmartwychwstaniu złożyli Mu pokłon (Mat 28,17).
W Ks Objawienia czytamy:
Objawienie 5:13  I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków.
14  A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.
 Pan Jezus nigdy nie sprzeciwiał gdy oddawano mu cześć w przeciwieństwie do Piotra któremu Korneliusz oddał pokłon (Dz. Ap 10,25-26). Piotr podniósł Go i prosił by tego nie czynił, bo też jest tylko człowiekiem. Również anioł, którego ujrzał Jan w swoim objawieniu nie przyjmował chwały dla siebie i nie pozwolił tego uczynić Janowi, ale Bopgu kazał się kłaniać (Obj 19,10). Nie ma co do tego wątpliwości, że Chrystus ma być przez nas uwielbiany i wywyższany, oddając Jemu chwałę oddajemy chwałę Bogu Ojcu.  
Tak więc podsumowując
1.      Doświadczając sukcesów duchowych potrzebujemy w takim samym stopniu modlitwy i ochrony Bożej jak sytuacji gdy przeżywamy doświadczenia, czy upadamy.
2.      Pan nigdy nie zostawia nas w naszych potrzebach, ale zawsze przychodzi nam z Pomocą. Czasami czeka i możemy pytać, gdzie On jest? Dlaczego nie odpowiada? Innym razem Jego ratunek przychodzi bardzo szybko, ale możemy być pewni że Jeśli wołamy do Niego „ratuj mnie” nie zostawi nas.
3.      Trzecia zaś rzecz jest taka, że Pan Jezus panuje nad wszystkim, nad każdą sprawą, każdą sytuacją, każdą osobą. Powinno nas to prowadzić do poczucia bezpieczeństwa i do posłuszeństwa.
4.      I czwarta rzecz, Pan Jezus jest godzien, by oddawać Mu chwałę, cześć i uwielbienie. 

29.12.2015

Ofiaruj Bogu swoje dziekczynienie


Drodzy dzisiaj z Bożej łaski mamy przywilej przywitać Nowy rok 2016. I tak jest w naszym życiu że gdy żegnamy coś starego a witamy coś nowego, to cofamy się pamięcią wstecz i myślimy również o przyszłości. Zastanawiamy się nad tym etapem życia który minął, robimy pewne podsumowania i bilans tego co nam się udało zrobić lub czego się nie udało. Mamy także nadzieje, że przyszły rok będzie lepszy od poprzedniego. Ale przede wszystkim powinniśmy być Bogu wdzięczni za Jego dobroć za Jego łaskę, za okazaną nam opiekę i za Jego zbawienie, które zgotował nam przed założeniem świata. Powinniśmy być Bogu wdzięczni za dobre rzeczy, które doświadczyliśmy w poprzednim roku jak i za doświadczenia. Dzięki temu, że Bóg nas prowadził poznaliśmy go lepiej, głębiej i jesteśmy dojrzalsi w naszej wierze. Powinniśmy być wdzięczni za to, że Bóg nie postępuje z nami wedle naszych grzechów, ale pomimo naszych upadków, naszej grzeszności, czy braku wdzięczności okazuje nam dobroć i łaskę choć na to nie zasługujemy.
Przypomnę tylko niektóre rzeczy związane z nasza społecznością, które wydarzyły się w poprzednim roku. Bóg pozwolił nam dotrzeć do setek ludzi w roku 2015 z ewangelią przez osobiste świadectwa, przez traktaty które rozdawaliśmy czy przez okolicznościowe wydarzenia takie jak konferencja biblijna, spotkania integracyjne, koncert, rozdawanie paczek dla potrzebujących i inne. Przez znaczną część 2015 roku spotykaliśmy się w obiekcie przy ul Sobieskiego 217 jak pamiętamy, była to sala na piętrze, niska, już trochę ciasna z minimalnymi możliwościami użytkowania. Wprawdzie mieliśmy plan, by szukać odpowiedniego obiektu dla naszej społeczności 2015 roku, ale nie było wiadomo jak wszystko się ułoży. Dzisiaj dzięki Bożej dobroci mamy samodzielny obiekt, gdzie bez przeszkód możemy rozwijać dalszą służbę. Bóg pozwolił nam również cieszyć się nowymi nawróconymi osobami i nasza społeczność rozrosła się. Wiele także powodów do wdzięczności znajdziemy w naszym życiu osobistym.  
Zwróćmy się do pewnej historii z Ew. Łukasza 17,11-19 która mówi na o tym, że Bóg pragnie by serca tych którzy są odbiorcami Jego dobroci, były przepełnione wdzięcznością.
Trąd był straszną chorobą. Nie wiele jest dzisiaj tak strasznych chorób jak trąd w czasach Jezusa. Często zaczynał się od małego guza, niby nic wielkiego, ale choroba rozwijała się i z czasem całe ciało było pokryte wrzodami. W miarę rozwijania się choroby niektóre gnijące części ciała mogły odpadać np. palce u rąk i nóg. Przypadłośc ta powodowała również, że od chorego wydzielał się smród z gnijących części ciała. Do tego chory taki musiał być odosobniony i prawo Mojżeszowe zabraniało wszelkiego kontaktu z trędowatymi. Jeśli pojawiły się jakieś zmiany na skórze musiałeś pokazać się kapłanowi, który oceniał czy to jest trąd czy nie. Jeśli trąd, wtedy człowiek taki musiał żyć poza społecznością a jedynymi ludźmi z którymi mógł utrzymywać kontakty to inni trędowaci. Trędowatych nie wolno było  pozdrawiać, dotykać i kontaktować się z nimi, nawet wtedy jeśli to był ktoś z bliskiej twojej rodziny (Kpł 13,43-46). Gdy trędowaci byli w pobliżu ludzi zdrowych musieli krzyczeć  że są chorzy na trąd, by nikt do nich nie zbliżał się, bowiem choroba ta jest zaraźliwa. Tak wiec nawet trudno nam sobie wyobrazić jak musiał cierpieć człowiek fizycznie i psychicznie chorujący na tą straszną chorobę. Do tego jeszcze panowało przekonanie wśród Żydów, że jeśli ktoś jest trędowaty, to znaczy że przeklęty przez Boga. Wyobrażacie sobie? Żyć ze świadomością, że jesteś odrzucony przez ludzi, bez nadziei na zdrowie, bez możliwości kontaktu z rodziną i odrzucony przez Boga.
Pan Jezus okazał wielką łaskę tym trędowatym uzdrawiając ich. Dla nich to było tak, jak powstanie z martwych.
Gdy go zobaczyli z daleka zaczęli wołać do Niego by zmiłował się nad nimi. Z pewnością wcześniej musieli słyszeć o Jezusie, o Jego autorytecie i Jego mocy, bo zwracali się do niego „Mistrzu”. Jezus w swoim czasie była tak popularny w rejonie Galilei, że znaczna część ludzi słyszała o jakimś cudownym nauczycielu i uzdrowicielu, który pomaga każdemu.
Teraz wiedzą, że Jezus jest ich jedyna szansą, jedynym lekarstwem i wołają do Niego o litość. Następnie Pan daje się uprosić i każe iść do kapłana, by kapłan mógł orzec, że są rzeczywiście czyści. Jednak nie od razu zostali uzdrowieni. Uzdrowienie dopiero nastąpiło w trakcie drogi do świątyni. Wydaje się że Jezus zrobił to, by testować ich wiarę, gdyby nie poszli nie zostaliby uzdrowieni. Naprawdę musiało to być niesamowite, szli i w jednej chwili ich ciało stało się gładkie i zdrowe, a wszelkie objawy choroby ustąpiły (w 14). Próbuje sobie wyobrazić tych ludzi, jak musieli cieszyć się, skakać z radości. Jak musiało to być dla nich szokujące, a jednocześnie jak zwyczajne dla Boga. Po prostu szli i zostali uzdrowieni.
Ale jeden z nich zastanawia się nad tym głębiej i rozważa to bardziej. On widzi, że spotkała Go wielka łaska od Boga, więc wraca wychwalając Boga na głos, czego pewnie nie robił od długiego czasu z powodu poprzedniego stanu. Ale teraz pada do nóg Jezusa i dziękuje mu z całego serca. On oddaje cześć Panu Jezusowi, wielbi Go wiedząc że On jest kimś więcej niż człowiekiem. On wielbi Go jak Boga i otrzymuje od Niego o wiele więcej niż uzdrowienie fizyczne, otrzymuje zbawienie.
Wtedy Jezus pyta się, gdzie są pozostali czyż nie uzdrowił dziesięciu, gdzie jest dziewięciu.? Ale tych dziewięciu już nic więcej nie potrzebuje od Jezusa, nie widzą w nim nadziei na swoje życie z wyjątkiem tego samarytanina.
Drodzy wszyscy otrzymujemy od Boga wiele dobrego, wszyscy otrzymujemy od Boga życie, pracę, rodzinę, przyjaciół, i chwile radości. Każdy człowiek mieszkający w tym mieście wszystko co ma i kim jest otrzymał od Boga. Ale nie wielu ludzi to dostrzega, nie wielu ludzi widzi komu należy się chwała i wdzięczność za wszelkie dobro które otrzymują. Może nam się wydawać, że oczywiste jest to, iż mamy mieszkanie, zdrowie, wsparcie od rodziny, bezpieczeństwo, spokój w kraju i wiele innych dobrych rzeczy które doświadczamy. Ale tak nie jest, to wszystko jest aktem Bożej dobroci i Bożej łaski. Czy dziękujemy Bogu za to, co nam daje? Czy czcimy Go tak, jak na to zasługuje? Czy czcimy Go poprzez uwielbianie i przez posłuszeństwo Jego słowu? Czy nasze serca są przepełnione wdzięcznością dla Boga jak serce tego samarytanina? Czy widzimy i dostrzegamy nie tylko te ziemskie dobra które Bóg nam daje, ale przede wszystkim wieczne wartości, które od Pana otrzymaliśmy. Przebaczenie grzechów, życie wieczne, dziedzictwo dla nas w niebie przygotowane, to że staliśmy się Bożymi dziećmi i wraz z Chrystusem pokonaliśmy śmierć, grzech i szatana.
Wdzięczność Bogu wypływa ze świadomości nędzy duchowej z jakiej Bóg nas wyratował. Gdy widzę w jakim duchowym opłakanym stanie byłem i że nie było dla mnie żadnej nadziei, a Bóg wyrwał mnie z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa swego syna umiłowanego. Jeśli to widzę dostatecznie jasno, będę wdzięczny. Bądźmy Bogu wdzięczni za ten poprzedni rok za jego łaskę i prowadzenie bo wdzięczność pozwala nam doświadczać Boga w głębszy, pełniejszy sposób. Poszerza nasze horyzonty pojmowania Boga i sprawia, że poznajemy Go dużo lepiej. Bóg uczynił nas do oddawania Mu chwały i wtedy kiedy to robimy jesteśmy prawdziwie spełnieni, jesteśmy szczęśliwi, zyskujemy wiele więcej niż dajemy.
Z drugiej stromy mamy niewdzięczne osoby, w tym przypadku tych dziewięciu Żydów. Oni myśleli że wszystko im się należy od Boga. Otrzymali również uzdrowienie od Jezusa ale nie przyszli podziękować, nie widzieli takiej potrzeby. I wiele osób prosi Boga o różne rzeczy, modli się do Niego o opiekę i troskę, pomoc w życiowych rozterkach, ale często nie dziękują Mu. Myślą że się to im należy, mają pretensje do Boga gdy spotykają ich niepowodzenia, czy doświadczenia jakby Bóg był zobowiązany zapewnić nam gładkie przejście przez życie. Wielu ludzi potrzebuje Boga na trochę, na chwilę. Wtedy kiedy mają kłopoty wołają do Niego. I On ich ratuje, ale jak tylko kłopoty się skończą zapominają O Bogu. Moim życzeniem dla nas na ten przyszły rok jest byśmy pamiętali o naszym Panu Jezusie Chrystusie w każdym czasie zarówno wtedy kiedy mamy trudne chwile jak i wtedy kiedy nasze życie jest poukładane i wszystko jest dobrze. Pamiętajmy o tym że źródłem naszego życia nie są dobre okoliczności życiowe, znajomości, dobra praca, ale źródłem naszego życia jest Pan Jezus Chrystus i nasza społeczność z Nim.

Prawdziwa wdzięczność też jest przeciwieństwem narzekania i postawy roszczeniowej.  Najczęściej skupiamy się na tym czego nam brakuje i czego nie mamy, a rzadziej widzimy to, za co Bogu możemy dziękować.
Apostoł Paweł pisząc do Kolosan powiedział:
Kolosan 3:15  A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele: a bądźcie wdzięczni.
Również w liście do kolosan we cześniejszym fragmencie Paweł mówi tak:
Kolosan 2:6  Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w nim chodźcie,
7  Wkorzenieni weń i zbudowani na nim, i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie.
Jakie dziękczynienie mamy składać? Mamy składać nieustanne dziękczynienie. Brak dziękczynienia dla Boga w życiu człowieka nie bierze się braku powodów lecz wynika z naszej samolubnej, egoistycznej postawy. Nie bądźmy jak tych 9 trędowatych. Jezus zapytał się tego który przybył, gdzie są pozostali? To znaczy że On czeka na nasze dziękczynienie, że Bogu to jest miłe gdy dostrzegamy  Jego dobroć i potrafimy Mu za to podziękować.
Tak wiec dziękujmy Bogu za ten miniony rok i rozwijajmy w sobie w tym nowym roku tą rzadką umiejętność dziękowania za wszystko.


21.12.2015

Syn jest nam dany Ks. Izajasza 9, 1-6


Drodzy obchodzimy kolejną pamiątkę Bożego narodzenia. I chciało by się powiedzieć, że wspaniale iż świat pamięta o narodzeniu Bożego syna. Jednak gdy spojrzymy na świat już nie jest nam tak wesoło, bo zaczynamy dostrzegać, że świat wcale nie cieszy się narodzenia Chrystusa. Cieszy się natomiast z wielu innych rzeczy z tzw. magii świąt, czyli pewnej unikalnej atmosfery, która towarzyszy temu wydarzeniu. Ludzie cieszą się, że nagle wszędzie jest kolorowo, palą się lampki, ożywiają wystawy sklepowe, słyszymy wiele pozdrowień i życzeń.  Ale spróbuj komuś złożyć Boże życzenia. Spróbuj Powiedzieć „mój drogi, moja droga życzę ci, by w te święta twoja społeczność z Chrystusem i radość z Jego narodzenia była jeszcze bardziej głęboka niż kiedykolwiek wcześniej. Życzę ci by ten narodzony Chrystus wyzwolił w tobie przez wiarę nowe pokłady miłości bliźniego, dobroci i pragnienie posłuszeństwa Bogu”. Sądzę, że gdybyś w taki sposób składał świąteczne życzenia raczej nie cieszyłbyś się zrozumieniem. Wielu cieszy się z tzw. szału zakupów i prezentów. Przedsiębiorcy zacierają ręce na dodatkowe zyski. Tak, to jest świat. W narodzeniu Bożego syna widzi wszystko ale nie Boże narodzenie. I możemy śmiało powiedzieć, że szatan zrobił to celowo. Przykrył jedno z największych wydarzeń w historii ludzkości zwykłymi ludzkimi sprawami, a nawet grzesznymi praktykami by ludzie w Narodzeniu Bożego syna nie widzieli nic szczególnego i nic niezwykłego. Jak w wielu domach narodzenie Bożego Syna świętuje się alkoholem, pytam co Jezus ma wspólnego z pijaństwem. Ludzie w Boże  widzą religie, widzą rozrywkę, widzą gadżety, ale często nie widzą tego, że Słowo stało się ciałem i zamieszkało pośród nas, by rozświetlić mroki grzechu i śmierci. Och jakże smutno, gdy wszędzie słyszymy w tym okresie „Boże narodzenie”, „Boże narodzenie” a zaraz okazuje się, że ktoś miał na myśli wyłącznie choinkę, prezenty, śpiewanie kolęd, wolne w pracy, czy spotkanie z rodziną. Och, jakże smutno że świat w tym czasie, profanuje imię Jezusa Chrystusa wykorzystując Go do swoich komercyjnych celów, pomniejszając Jego chwałę i ośmieszając Jego chwalebne Imię.
Ale Boże narodzenie ma spełnić inne zadanie, ma być dla nas wspaniałym pocieszeniem, ma być dla nas przypomnieniem, że dla każdego człowieka Bóg przygotował ratunek, bo Syn jest nam dany (5). I jak mówi Jan na początku swojej Ewangelii
Jan 1:4  W nim było życie,(w Chrystusie) a życie było światłością ludzi.
5  A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.
Od tego samego miejsca zaczyna swoje proroctwo Izajasz. Przypomnę, że Izajasz wygłasza te niezwykłe słowa na 750 lat przed narodzeniem Jezusa. Wielu miało wątpliwości, czy czasem proroctwo Izajasza nie znalazło się w Biblii już po jego narodzinach. Wątpliwości te wynikały z pytań, które rodziły się w ludzkim umyśle „ skąd prorok Izajasz na tak długo przed pojawieniem się tego cudownego dziecka, wiedział o jego przyjściu”? Jednak dla nas to jest jasne, że Bóg przemawiał przez proroków i zapowiadał przed wiekami, że któregoś dna poślę w jednej osobie, Proroka, Kapłana i Króla, który na wzór Mojżesza wyprowadzi ludzi z niewoli. Jak Mojżesz wyprowadził Izraela z niewoli Egipskiej, tak to cudowne dziecko miało wyprowadzić ludzi z niewoli szatana, grzechu i śmierci. Mojżesz prowadził Izraela do ziemi obiecanej, a naszą ziemią obiecaną dzisiaj jest Królestwo Boże, odpocznienie które Bóg przygotował dla tych którzy Go miłują.
Bóg nawet w swojej łasce i dobroci dał argumenty archeologiczne dla niedowiarków i odpowiedział na ich pytania o autentyczność tekstu Izajasza gdy znaleziono między rokiem 1947-56 rękopisy w Qumran. Były to starożytne teksty Biblijne z II i I w. p.n.e. Między tymi tekstami znajdowała się również Ks. Izajasza, która nawet jest datowana na koniec III w. p.n.e. Okazało się, że owa Ks. Izajasza jest zgodna z dzisiejszym tekstem jaki mamy przed oczami w 99% pomimo około 1300 lat różnicy między znalezionym tekstem, a wcześniejszym najstarszym przed znaleziskiem. Różnica 1% jaka była, dotyczyła szyku niektórych słów w zdaniu i różnej pisowni tego samego słowa. Ale w żaden sposób starożytna Ks. Izajasza nie odbiegała treścią i przesłaniem od naszego tekstu.
Tak więc Izajasz zaczyna swoje wspaniałe proroctwo od tego, że to cudowne dziecko przyniesie światło dla tych którzy będą mieli możliwość oglądać i słuchać Go. Przyniesie światłość i nadzieje dla wszystkich którzy uwierzą w Niego.

Mrok spowija narody
Łatwiej będzie nam zrozumieć proroctwo Izajasza, gdy przyjrzymy się w jakim kontekście historycznym zostało wygłoszone.
Gdy czytamy tą księgę widzimy, że były to bardzo trudne czasy dla Izraela. Pogłębiała się bezbożność, niemoralność i bałwochwalstwo. Wprawdzie trwał formalny kult, ale jak czytamy w 1 rozdz. Bóg brzydził się taką czcią, która polegała tylko na zewnętrznej religijności opartej o rytuały i praktyki religijne. Miał za złe Bożemu ludowi, że choć hucznie obchodzą święta, to jednak świąteczny entuzjazm nie przekłada się na codzienną gorliwość w przestrzeganiu Bożych przykazań (skąd my to znamy). Był to okres panowania w Judzie bezbożnego króla Achaza. Zachowywał się o wiele gorzej niż swoi poprzednicy. W 2 Ks. Królewskiej w 16 rozdz. czytamy o nim, że kroczył drogą królów Izraelskich, którzy już dawno odeszli od Pana. Jak pamiętamy po śmierci Salomona Królestwo Izraelskie podzieliło się na dwa królestwa, na Judę i Izraela. Królestwo Judy przez pewien czas trwało przy Panu, ale Królestwo Izraelskie jak tylko umarł Salomon za sprawą Jeroboama odeszło od Boga. I teraz Achaz król Judzki nie naśladuje swoich Ojców ale Idzie drogą Jeroboama, może nawet i gorzej postępuje. Wprowadza kult Boga Molocha na górze oliwnej. Wznosi jego wizerunek i u jego stóp stawia piec do palenia ofiar. W tym też piecu składa na ofiarę własnego syna co było obrzydliwe w oczach Boga. Wprowadza także kult Boga Ammona. A niemal w każdym domu w Izraelu kwitnie bałwochwalstwo, ludzie modlą się do srebrnych i złotych statuetek które sobie postawili. Achaz również zamknął drzwi świątyni, gdzie Izraelici mieli czcić Boga, tak że cześć oddawana prawdziwemu Bogu niemal umarła. Tak, są to bardzo smutne czasy. I prorok Izajasz przychodził do tego króla i napominał go, ale Achaz nie chciał słuchać, był przywiązany do swojego bałwochwalstwa i wolał czcić demony zamiast prawdziwego Boga.
W takich to ciemnych czasach przyszło żyć i prorokować Izajaszowi.
Ale Bóg mówi, że kiedyś przyjdzie dziecko które rozświetli ten mrok, da ludziom światło i nadzieje. Mrok który wynika z ludzkiego grzechu. Mrok, który nie dotyczy tylko Achaza i jemu współczesnych. Biblia mówi, że wszyscy ludzie pogrążeni są w ciemności, że wszystkie narody pogrążone są w ciemności i nie wiedzą dokąd idą i nie wiedzą po co żyją na tym świecie. Zapytaj się tego świata o sens ludzkiego życia, zapytaj się dokąd idziemy i po co istniejemy, a zobaczysz, że świat nic sensownego na ten temat nie ma do powiedzenia. Nad wszystkimi ludźmi, nad całą ziemią jest jakby rozpostarta duchowa zasłona przez grzech i szatana trzymająca ludzi w niewoli i w niewiedzy odnośnie ich przeznaczenia. Zasłona ta jest tak silna i tak mocna, że nie pozwala człowiekowi dostrzec Boga nawet Bożym narodzeniu.
W Innym fragmencie Ks. Izajasza czytamy
Izajasza 60:1  Powstań, zajaśniej, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą.
2  Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a jego chwała ukaże się nad tobą.
Czy widzicie to co mówi Izajasz 2 wierszu 60 rozdz. Ciemność okrywa ziemie i mrok narody. Ciemność ta polega na tym, że ludzie nie widzą potrzeby nawrócenia i szukania Boga. Nie widzą w tym narodzonym dziecku w Betlejem swojej jedynej nadziei na życie wieczne. Byliby w stanie funkcjonować i żyć nawet jakby Jezus nigdy się nie narodził. Nie widzą swojego grzechu i konieczności zapłaty za niego„ Nie widzą w końcu że Zbawiciel Jezus Chrystus umarł za grzech każdego człowieka i nie musimy sami płacić, a nawet nie możemy sami zapłacić za nasz grzech. Nie widzą również, że to przebaczenie grzechów jest dostępne dla każdego wyłącznie przez wiarę w Jezusa. Tak, bez Chrystusa nie ma nadziei dla świata, nie ma nadziei dla żadnego człowieka. On jest droga prawda i żywot i nikt nie przychodzi do Boga, nikt nie dostaje się do nieba jak tylko przez Niego (J 14,6).
Mrok i ciemność która okrywa narody wyraża jeszcze jedną rzecz. Świat i ludzie tego świata nie widzą, że zmierzają na zatracenie wieczne. Żyją, cieszą się, realizują swoje plany i marzenia myśląc że zawsze tak będzie. Myśląc że nic złego się nie stanie, nie ma sensu przejmować się Bogiem, sądem ostatecznym „po prostu trzeba chwytać życie, bo jest takie krótkie” - słyszymy. I w ten sposób umyka im całe życie na budowanie ludzkiej chwały zamiast Bożej. I będzie w dzień sądu jak w historii którą przedstawił Jezus o dwóch domach, gdzie jeden zbudowany na pisku runął, a drugi zbudowany na solidnym fundamencie ostał się (Mat 7,24-29). W historii tej budowla na piasku, to budowla życia w oparciu o moje wartości, o moje przekonania, o mój światopogląd, o moje pragnienia i moją siłę. A budowla na skale, to budowanie życia w oparciu o wiarę i posłuszeństwo Panu Jezusowi Chrystusowi. Taki dom ostoi się zawsze, a szczególnie ma moc ostać się wobec największej próby, śmierci i sądu ostatecznego. Dom zbudowany na Chrystusie nie może runąć, bo jest zbudowany z najtrwalszych i nie ulegających zniszczeniu materiałów. Jest zbudowany w oparciu o najświętszą Krew Chrystusa, która została wylana na ołtarzu przebłagalnym i mac oczyścić z grzechów każdego człowieka, który w Chrystusa uwierzy.

Chrystus przynosi światło do życia człowieka
Bóg  w swojej łasce i dobroci zapowiada przez Izajasza, że kiedyś narodzi się dziecko, które rozgoni i zwycięży ciemność, która spowija narody. Dziecko, które przyniesie światłość do życia człowieka i przyniesie światłość dla całej ludzkości, aż po wieki wieczne.
Próbuje sobie wyobrazić jak Izajasz pragnął wybadać dzień i czasy na które to przypadnie. Próbuje sobie wyobrazić, jak w cudowny sposób to proroctwo musiało go pocieszać w chwili gdy patrzył na swój naród. Naród, który porzucił Boże przykazania. Porzucił przywilej obcowania z żywym Bogiem i zwrócił się do marnych i martwych bałwanów. Oddając w ten sposób cześć demonom zamiast Stwórcy.
Teraz Izajasz patrzy na to proroctwo i mówi, „Bóg odmienni los mojego narodu, Bóg odmieni kiedyś los całej ziemi” i Bóg może odmienić los każdego człowieka. Pod warunkiem, że w to narodzone dziecko w Betlejem uwierzymy. Wtedy zabłyśnie światłość w naszym życiu. Wtedy kiedy uwierzysz stanie się to, co stało się ze mną i z wieloma innymi ludźmi będącymi w tym kościele i innymi na całym świecie wierzącymi w Chrystusa. Z oczu naszych, z oczu wierzącego w Jezusa człowieka, spadają łuski, a ślepota duchowa ustępuje. I zaczynasz sobie zdawać sprawę, że Jezus Chrystus rzeczywiście jest jedynym Zbawicielem, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Myślisz sobie jak mogłem być taki ślepy tak nieczuły i tak niewzruszony na łaskę Zbawiciela, który umierał za mnie na Krzyżu. Zaczynasz widzieć w jaki straszny sposób żyłeś przedtem zanim poznałeś Chrystusa. Zaczynasz wstydzić  się tego, że kiedyś swoim postępowaniem zasmucałeś Pana. Jest ci przykro z tego powodu, że nie tylko go zasmucałeś, ale chwaliłeś się swoją niemoralnością, swoim grzechem, swoją mądrością, kombinatorstwem odbierając w ten sposób Panu Bogu chwałę. Zaczynasz też dostrzegać jakie niebezpieczeństwo śmierci i potępienia groziło ci i gdyby Bóg nie wyciągnął do ciebie ręki, nie odrodził twojego serca nie byłoby nadziei. Teraz widzisz że Bóg posłał do ciebie Zbawiciela byś nie zginął, ale miał życie wieczne.
Dzięki Chrystusowi rozpacz, chaos i beznadzieja z życia człowieka może zniknąć. Teraz dzięki Chrystusowi jest pewna nadzieja, że cierpienie minie, że wojny odejdą w zapomnienie, że ból się kiedyś skończy, a nadejdzie wieczna sprawiedliwość i wieczny pokój.
Spójrz jeszcze raz na to proroctwo, tu jest powiedziane przez Izajasza, że w przyszłości Bóg nawiedzi ziemię Zebulona i ziemię Naftalego i okryje chwałą drogę morską Zajordanie i okręg pogan (Izaj 8,23). Mowa tutaj o rejonie Galilei, gdzie Jezus spędził swoje życie, wychowując się tam, a później nauczając w tych rejonach. Ale musimy wiedzieć, że Ziemia Zebulona i Naftalego, rejon Galilei nie cieszył się dobrą sławą wśród Żydów. Mieszkańcy tego rejonu byli bardzo grzeszni wobec Pana. Mieszkali na pograniczu pogańskich narodów i mieszali się z tymi narodami, oraz przyjmowali ich zwyczaje i bałwochwalcze praktyki. Bóg karał mieszkańców tych okolic posyłając na nich Asyrię, która niemal całkowicie zniszczyła ten rejon i zasiedliła ludnością te okolice ze wschodniej Asyrii. Tak że powstał taki tygiel narodów. Sława rejonu Galilei była tak zła, że jak pojawił się Jezus, to gardzono nim tylko dlatego, że wywodził się z Nazaretu (J 1,46) i twierdzili iż prorok nie może pochodzić z Galilei (Jan 7,52), bo w ich mniemaniu Bóg nie dopuściłby, żeby przyszedł z tak grzesznego rejonu.
A jednak Bóg w swojej łasce spowodował, że ten najbardziej grzeszny rejon Izraela otrzymał przywilej zobaczenia Zbawiciela i pierwszy usłyszał Ewangelię Zbawienia. Bóg rozświetla największy mrok, Jego łaska jest najbardziej obfita tam, gdzie jest największy grzech. Dzisiaj także, Bóg chce przebaczyć grzechy choćby największemu grzesznikowi, chce uwolnić ciebie choćby z największego związania i minie Jego gniew, gdy zwrócisz się do Chrystusa.

Zwróćmy uwagę, że tekst Izajasza ma charakter Globalny, a nie tylko lokalny, to nie jest tylko światłość dla Izraela, to nie jest tylko światłość dla ciebie, ale Chrystus jest światłością dla narodów. W Nim narody nadzieje pokładać będą (Mat 12,210). To właśnie przez Chrystusa przyjdzie kiedyś nowy porządek na świecie. To że Jezus przeszedł w rejon Galilei miało oznaczać, że On będzie wykraczał po za kult świątynny, poza narodową spuściznę Izraela, poza Judaizm, że Jego zbawienie nie będzie tylko związane z jednym narodem, ale będzie sięgać aż po krańce ziemi.
W innym miejscu Izajasza czytamy o Chrystusie w taki sposób
Izajasza 11:10  I stanie się w owym dniu, że narody będą szukać korzenia Isajego, który załopocze jako sztandar ludów; a miejsce jego pobytu będzie sławne.
A Ewangelia Jana mówi nam
Jana 1:9  Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
Drodzy jest wiele fałszywej światłości na świecie. Wszystkie Religie po za Chrystusem są fałszywe i prowadzą na zatracenie. Nawet w granicach chrześcijaństwa wciąż musimy wracać do Biblii, by odróżnić fałsz od prawdy. Nie wszystko co przybiera chrześcijański płaszcz i na ustach ma Jezusa rzeczywiście jest chrześcijańskie. Prawdziwa światłość nie znajduje się ludzkich pomysłach na życie, nie znajduje się w ludzkiej filozofii, w ludzkich materialnych dążeniach, w ludzkich osiągnięciach. Nie wszystko co świeci jak złoto, złotem rzeczywiście jest. Prawdziwa światłość i nadzieja znajduje się w Chrystusie. I proroctwo Izajasza ma mocy wydźwięk eschatologiczny. Któregoś dnia ten Jezus który narodził się w Betlejem wychował w Nazarecie i nauczał w Galilei a umarł i zmartwychwstał w Jerozolimie, przyjdzie po raz kolejny. Dać całej ziemi odpocznienie od grzechu, wojen, niepokojów, głodu, chorób, śmierci, zmęczenia, strachu i dosłownie wszystkiego co powoduje że nie jesteśmy szczęśliwi. Wtedy światło Chrystusa rozbłyśnie nad całą ziemią nie w postaci marnych neonów a w postaci prawa i sprawiedliwości po wieczne czasy. Również ty, możesz cieszyć się światłem Chrystusa w swoim życiu. Możesz mieć wielką radość o której mówi Izajasz, radość z narodzonego dziecka, które przynosi nam pokój z Bogiem i pokój w sercu oraz przebaczenie grzechów. Może do tej pory nie znałeś sensu swojego życia, może znalazłeś się tutaj przypadkiem i wcale nie miało cię tu być, ale słuchasz teraz tego poselstwa, to więc wzywam spójrz na Chrystusa, a On ciebie zbawi i będziesz uwolniony od swoich grzechów i otrzymasz dar życia wiecznego.  Wzywam również ciebie, który może jesteś chrześcijaninem, ale z jakiegoś powodu oddaliłeś się od Boga, straciłeś zapał, popadłeś w jakieś grzechy. Spójrz na Chrystusa On usunie z twojego życia wszelki mrok, wyswobodzi cię i będziesz prawdziwie wolnym człowiekiem tylko wołaj do Niego, a On zmiłuje się nad tobą.
Wzywam również nas wszystkich, by świętując Boże narodzenie jeszcze bardziej zaufać Chrystusowi. On pokonał wszystkich naszych duchowych wrogów, śmierć grzech i szatana, a teraz przyjdzie jako Król Król i Panów Pan i potężna będzie Jego władza i pokój bez końca na wieki wieków. Czekamy na to, przyjdź panie Jezu Amen



  

17.12.2015

Najwspanialszy prezent


Możemy powiedzieć że okres świąt Bożego narodzenia to okres wyjątkowy. W domach przystrajamy choinkę, na naszych stołach pojawiają się świąteczne potrawy,  obdarowujemy się upominkami. Czynimy tak dlatego bo chcemy wspominać wyjątkowe wydarzenie jakie miało miejsce ponad dwa tysiące lat temu. Chcemy wspominać narodzenie Bożego syna Jezusa Chrystusa. I te nasze prezenty, te dzisiejsze paczki mają za zadanie przypominać nam o tym największym darze jaki sprawił nam Bóg. Cieszymy się, gdy otrzymujemy różne podarunki, cieszymy się gdy otrzymujemy upominki świąteczne, ale największy powód do radości mamy z tego, że Jezus Chrystus przyszedł do nas ludzi. Przyszedł jako człowiek, by żyć z nami i umrzeć za nas, umrzeć za nasze grzechy.
Gdy pasterze w noc narodzenia Chrystusa byli w polu i paśli swoje trzody, nagle z nieba zobaczyli wielką jasność, tak o tym czytamy w Ewangelii Św. Łukasza
Łukasza 2:8  A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim.
9  I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka.
10  I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu,
11  Gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym.
Anioł powiedział, że Narodzenie Chrystusa jest niezwykle radosnym wydarzeniem. Niezwykle radosnym z tego powodu, że on przyszedł zbawić nas, uratować nas, obdarzyć mnie i ciebie Życiem Wiecznym.  
Ktoś powiedział, że „gdybyśmy najbardziej potrzebowali pieniędzy, to Bóg posłałby nam ekonomistę, gdyby naszą największą potrzebą była informacja, to Bóg wysłałby nam edukatora. Gdybyśmy najbardziej potrzebowali technologii, to Bóg posłałby nam naukowca. Gdyby naszą największą potrzebą była przyjemność, to Bóg zesłałby nam artystę. Ale naszą największą potrzebą jest przebaczenie, więc Bóg posłał nam Zbawiciela".
Niczego nie potrzebujemy tak bardzo jak przebaczenia u Boga. Dlatego Jezus musiał stać się naszym Zbawicielem, by pojednać nas z Bogiem, by umrzeć na Krzyżu za nasze grzechy. Bóg jest sprawiedliwy i święty i nikomu nie może puścić płazem jego grzechów. Każdy grzech musi być przez Boga ukarany. Jeśli Bóg nie ukarałby za grzech ludzki swojego syna, to musiałby ukarać każdego człowieka. A jedynie słuszna kara za grzech w Bożych oczach to potępienie na wieki.
 I choć Pan Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi na całym świcie, to jednak Pismo Święte mówi, że będą zbawione tylko te osoby, które  ten Boży dar którym jest Chrystus przyjmą osobiście wierząc w Niego. Każdy sam osobiście, by dostąpić przebaczenia grzechów i życia wiecznego musi uwierzyć w Chrystusa. Pismo Św. mówi że nie możemy dostąpić Zbawienia i życia wiecznego dzięki temu że urodziliśmy się w rodzinach chrześcijańskich. Nie możemy być zbawieni przez to, że zostaliśmy tylko ochrzczeni. Nie możemy być zbawieni jedynie dzięki naszej aktywności religijnej. Nie możemy też być zbawieni za pomocą naszych dobrych uczynków. Wiele osób myśli, że jeśli tylko będą czynić  dobrze, Bóg da im życie wieczne. Ale jeśli nasze dobre uczynki byłby wystarczające, by zmazać nasz grzech, to po co, Bóg pozwolił na śmierć swojego syna? Proszę pomyśl o tym chwilę. Po co Jezus miałby przyjść na ten świat i umrzeć męczeńską śmiercią, jeśli sami moglibyśmy się zbawić, jeśli moglibyśmy na zbawienie zapracować. Nasze dobre uczynki są niewystarczające, by zapłacić za nasze grzechy. Dlatego Bóg okazał nam wielką dobroć i powiedział ,że przebaczy nasze winy wyłącznie przez wiarę w Jego syna, Jezusa Chrystusa. Wielką radością o której mówił anioł jest to, że każdy kto dzisiaj uwierzy w Chrystusa otrzyma przebaczenie grzechów, życie wieczne i dar Ducha Św. Wielką radością jest to, że śmierć została pokonana przez Pana Jezusa, który umarł i zmartwychwstał. Dzisiaj wierząc w Niego również zwyciężamy śmierć i nie musimy bać się jej, bo też zmartwychwstaniemy przez wiare w Niego, w Chrystusa.  Ale wielkim smutkiem o czym możemy więcej przeczytać w książce „Chrystus i ty” włożonej do paczki jest sytuacja, gdy ktoś odrzuci Chrystusa. Odrzucenie  Chrystusa, niewiara w Jezusa jest równoznaczne z potępieniem na wieki.
Wszyscy chyba znamy fragment z Pisma Świętego który mówi
Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (Jan 3,16)
Bóg nie chce by ktokolwiek z nas zginął, nie chce zatracenia żadnego człowieka, dlatego dał swego Syna abyś dzisiaj wierząc w Niego skorzystał z najwspanialszego prezentu od Boga: przebaczenia grzechów i życia wiecznego. Dlatego proszę nie zwlekaj, jeśli nigdy nie zaprosiłeś Pana Jezusa do swojego życia jako swojego Zbawiciela, możesz zrobić to teraz. Pomodlić się do Niego i poprosić, by przebaczył ci grzechy, przyszedł do ciebie i zbawił cię. Możesz zrobić to, gdy pójdziesz do swojego domu, wezwij Imię Jezusa on przejdzie do ciebie, jak przyszedł kiedyś do mnie. Pan Jezus powiedział, że kto Jego zapragnie, kto w Niego uwierzy, On przyjdzie do Niego i w Nim zamieszka, a taki człowiek stanie się nowym człowiekiem, stanie się dzieckiem Bożym.
W okresie tych świąt pragnę życzyć każdemu wiele radości z prezentów i rodzinnej atmosfery, ale przede wszystkim największej radości z narodzenia Pana Jezusa Chrystusa. Amen 


16.12.2015

Studium biblijne Ew Jana 2,13-25


Pamiętajmy że nadrzędnym celem Ewangelii Jana jest to co Jan napisał w 20 rozdz. 31 wierszu Jan. Byśmy wierzyli i mieli żywot w imieniu Jezusa.

12. Kto pamięta jakim świętem była pascha w Izraelu?
  ü  Dlaczego Jezus zdenerwował się na ludzi i okazał swój gniew? Biblia mówi że Bóg jest dobry ale wylewa swój gniew wobec tych ludzi którzy nie chcą się upamiętać gardząc w ten sposób Jezusem Chrystusem.  Przeczytajmy Izajasza 1,11-20. Józef Falwiusz starożytny historyk wspomina że w czasie paschy w Izraelu za czasów Jezusa składano aż 250 tys. zwierząt w ofierze.  Tak, choć Izraelici byli bardzo gorliwi w kulcie świątynnym, to jednak gorliwość świątynna nie przekładała się na codzienne życie. Tak więc mowa tu o hipokryzji,  fałszywej religii, powierzchownego kultu.
  ü  Świątynia powinna być miejscem pokuty, miejscem czci i oddawania chwały Bogu, a stała się targowiskiem próżności, jaskinią zbójców. Stała się miejscem gdzie ludzie zamiast czcić Boga załatwiali swoje interesy. Jezus też sprzeciwiał się fałszywej religii w domu jego Ojca, dbał o to, by kościół był kościołem Boga żywego.
ü  Jak myślisz co Jezus miał na myśli mówiąc żeby zburzyć świątynie starotestamentową, a On w trzy dni ją odbuduje?  Jak jego ciało miało być świątynią?
W jaki sposób w starym Testamencie spotykano się z Bogiem? W świątyni spotykano się z Bogiem.
Jak dzisiaj spotykamy się z Bogiem Efezjan 2,18; Jana 14,6; Heb 4,14-16
ü  Czego możemy nauczyć się od Pana Jezusa w Tej sytuacji. Jezus był bardzo gorliwy dla Królestwa Bożego. Gdzie jest nasza gorliwość? Dla jakich ty spraw jesteś bardzo gorliwy? Czy są to sprawy królestwa Bożego? Mat 6,33; Rzym 12,11
ü  Co czujesz gdy Boża prawda jest bezczeszczona, obrażana, hańbiona czy jest ci smutno z tego powodu, czy jest ci to obojętne?
ü  Jak my dzisiaj traktujemy sprawy ewangelii, czy jesteśmy obłudni czy szczerzy i oddani.  Jeśli jesteśmy obłudni udajemy, narażamy się na Boży sąd, na problemy, Bóg może dopuścić kłopoty w naszym życiu 1 Piotr 4,17; 1 Kor 11,27
ü  Jaką nadzwyczajną cechę miał Jezus i co to dla nas oznacza? 2,25? 1 Król 8,39 Ps 139.
ü  Jaki jest największy znak Boskości i autentyczności misji Jezusa?

ü  Jak myślisz jakiego znaku szukali żydzi, że nie wierzyli w te znaki które Jezus im dawał? Oni szukali jakiegoś astronomicznego znaku żeby coś z nieba stąpiło, coś się na niebie działo. Podobnie jak mówi dzisiaj wielu ludzi, „jeśli Bóg jest to niech się nam pokarze, niech coś uczyni”





Łączna liczba wyświetleń