6.03.2017

Spójrz na Chrystusa, a będziesz uleczony Ew. Jana 3,14 - 16


Drodzy podczas rozmowy Pana Jezusa z Nikodemem, Pan Jezus przypomniał mu o wydarzeniu wywyższeniu węża na pustyni. Historia ta jest związana z buntem Izraelitów przeciw Bogu, kiedy po przejściu przez morze czerwone zniechęcili się trudami podróży i zaczęli narzekać z powody braku wody i innych niedogodności. (Ks. Liczb 21,4 – 9).
Takie postępowanie rozgniewało Boga i Bóg zesłał na lud jadowite węże, które zaczęły ich kąsać i wielu od nich pomarło.
Teraz Pan Jezus odwołuje się do tej sytuacji i mówi, że jest to wspaniała ilustracja tego w jaki sposób Bóg nas zbawia.
Jadowite węże które kąsały Izraelitów to grzech, grzech kąsa jak żmija. Wszyscy ludzie są ukąszeni, wszyscy są zabici przez grzechy i upadki, nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie ma kto by szukał Boga, wszyscy zbłądzili, wszyscy się splugawili, każdy człowiek na własną drogę zboczył. Z grzechem jest tak jak z tym jadem, jeśli nie zostanie podane odpowiednio szybko antidotum, to grzech zaprowadzi grzesznika do śmierci, do śmierci wiecznej, do potępienia na wieki (1 Kor 6,9-10; Jak 1,15). Wprawdzie Izraelici którzy umierali od węży, umierali docześnie, ale historie Starego Testamentu są graficznym przedstawieniem prawd duchowych podobnie jak przypowieści Pana Jezusa i podobieństwa z Nowego Testamentu.
Jeśli pozwolimy na to, by grzech ciągle nas kąsał, jeśli nie podamy skutecznego leku który uleczy nasze dusze z tego śmiertelnego jadu, to umrzemy. Słowo Boże mówi, że zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6,23).
Biblia mówi że grzech najgorsza rzecz jaka mogła przydarzyć się i się przydarza człowiekowi. Grzech oddziela nas od Boga, buduje mur nieprzyjaźni między nami a Stwórcą, tak że zakrywa On oblicze swoje i nie chce słyszeć naszych modlitw. Jeśli miłujemy grzech, jeśli miłujemy to co Bogu się nie podoba, to niebo dla grzesznika jest jak z ołowiu, choćby nawet pomnożył swoje modlitwy Bóg nie wysłucha Go.
I Bóg w swojej dobroci w swoim miłosierdziu znalazł rozwiązanie, by uleczyć nas z tej śmiertelnej choroby, by pojednać nas ze sobą.
Pamiętamy, że Bóg na pustyni kazał Izraelitom zbudować miedzianego węża. Ten kto spojrzał na miedzianego węża zaraz był wolny od trucizny, która zagrażała Jego życiu. Nie musiał przygotowywać jakiejś skomplikowanej mikstury, iść do apteki i kupować jakiegoś drogiego leku, na który z pewnością nie wszystkich byłoby stać. Bóg nie kazał  również robić niczego czego nie mógłby uczynić każdy człowiek. Wystarczyło tylko, że uwierzy iż spojrzy na tego miedzianego węża a Bóg spowoduje że będzie wolny od trucizny, a od razu stawał się zdrowy.
Takim właśnie wspaniałym obrazem posłużył się Pan Jezus by wyjaśnić Nikodemowi co musi się stać by człowiek był uwolniony od swojego grzechu, od potępienia, od śmierci wiecznej. Ten wywyższony Wąż na pustyni to obraz wywyższonego Chrystusa, Syna Człowieczego, tego który Zmartwychwstał i wstąpił na niebiosa i siedzi po prawicy tronu Bożego. Tego którego Bóg ofiarował jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy skuteczną przez wiarę (Rzym 3,25).
Jak Izraelici patrzyli na węża i zostali uwolnieni od śmiertelnego jadu, tak wystarczy że ktoś dzisiaj spojrzy z wiarą na wywyższonego Chrystusa Jezusa i będzie uwolniony od przekleństwa grzechu.
Podobnie jak ze spojrzeniem na węża nie jest to nic skomplikowanego, jest to bardzo proste, by mieć przebaczone grzechy i otrzymać życie wieczne. Wystarczy że z prawdziwą wiarą w sercu spojrzysz na Chrystusa. Wystarczy że uwierzysz że On jest twoim Zbawicielem, Synem Bożym posłanym przez Ojca, by dać swoje życie jako okup za ludzi, a będzie ci przebaczone. Stanie się to tak szybko jak w sytuacji Izraela, gdy spojrzeli na wywyższonego węża na pustyni. Tylko ktoś na niego popatrzył od razu odczuwał ulgę, od razu był wolny od śmierci. Tak też z Chrystusem w jednej chwili dług każdego człowieka zostanie spłacony, wystarczy że podniesie głowę i powie Jezu ratuj mnie grzesznika, wystarczy że będzie wzywał imienia Pańskiego, a Pan nikogo nie wyrzuci precz.
I zobaczmy, że na tej pustyni gdzie przebywali Izraelici nie było niczego innego co mogło ich uratować, nie było tam innego leku, innego antidotum niż tylko to proste, zwykłe spojrzenie na tego miedzianego węża. Tak i z chorobą grzechu jest tylko jeden lek na to, wiara w Chrystusa. W całym wszechświecie i przy całej ludzkiej inteligencji i przy wszystkich możliwych środkach człowiek nie znajdzie innego leku na grzech jak tylko taki jaki dał nam Bóg, wiara w Jego Syna, Pana Jezusa. Nie można być uratowanym od potępienia w żaden inny sposób. Tak jak powiedziałem, to jest bardzo proste, jest dostępne dla wszystkich ale większość ludzi nie wierzy w ten Boży lek. Oni myślą że ich religia im pomorze, że zrobią to ich uczynki, sakramenty, święcona wyda, jakieś specjalne modlitwy, rytuały i ceremonie, czy jeszcze inne ludzkie starania. Niektórzy wierzą że lekiem na grzech jest poprawienie edukacji społecznej, inni myślą że są to pieniądze, „jak damy ludziom dobrobyt to oni się zmienią”. Jakaś część osób wierzy w postęp medycyny do tego stopnia, że człowiek przestanie umierać.   
Nie, tylko wąż miedziany na pustyni leczył Izraela z Jadu, tylko Pan Jezus Chrystus może przebaczyć nam grzechy, tylko wiara w Niego uwalnia nas od wyroku potępienia, tylko On daje nam życie wieczne.
Jan 3:16  Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
W bardzo dobitny sposób wyraził do ap. Piotr w Dziejach Ap. 4,12 stojąc przed Radą najwyższą i tak powiedział o Jezusie Chrystusie
Dzieje Ap 4:12  I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.
Nie ma nic we wszechświecie na co mógłbyś spojrzeć oprócz Chrystusa i być wolnym od swojego grzechu. Nie ma nic takiego, oprócz Chrystusa co dałoby nam pokój z Bogiem i pokój w naszym sercu, że jesteśmy pojednani z Bogiem, że Bóg stał się naszym Ojcem, a my Jego dziećmi.
Jeśli jeszcze nie zostałeś uzdrowiony z przekleństwa swojego grzechu, to spójrz dzisiaj na Chrystusa jak Izraelici patrzyli na węża miedzianego. Spójrz dzisiaj na Jezusa Chrystusa z wiarą, spójrz  na Krzyż jak umierał tam za twoje i moje grzechy, spójrz na Jego umęczone ciało złożone do grobu, spójrz na Jego zmartwychwstanie i spójrz na Jego wywyższenie jak dzisiaj siedzi po prawicy tronu Bożego. Zobacz Go w chwale i uwierz że jest również twoim Zbawicielem, a będzie człowiekowi przebaczone. Spójrz i patrz na niego, wpatruj się w Niego przez Jego słowo, a obraz Jego zbawczej ofiary każdego dnia przed naszymi oczami będzie coraz wyraźniejszy, aż do dnia, gdy dobiegną dni nasze, a wtedy On weźmie nas do chwały.
Amen




4.03.2017

Posłuszeństwo Bogu wymaga pokory Ks Liczb 16,1-10


Czynić wolę Bożą i zachowywać wyznaczone nam przez Boga granice okazuje się że w cale nie jest takie proste. Szczególnie wtedy gdy nasze serce pełne jest grzesznych ludzkich ambicji  i naszych osobistych planów.
Widzimy w naszym fragmencie że Korach i inni 250 osób zbuntowali się przeciw Mojżeszowi. Teb bunt miał miejsce około rok po wyjściu Izraela z Egiptu. Zbuntowali się dlatego, że uważali iż zostali pokrzywdzeni, gdy Pan Bóg rozdzielał służby dla pokoleń Izraelskich. Korach pochodził z plemienia Leviego, a jak wiemy lewici otrzymali przywilej służenia przy przybytku, namiotu spotkania. To jest to miejsce gdzie składano Bogu ofiary, gdzie Bóg rozmawiał z Mojżeszem, gdzie przebywała arka i gdzie było miejsce najświętsze. Do zadań Lewitów należało przygotowywanie służby w przybytku, noszenie i dbanie o przedmioty które były potrzebne podczas kultu. Zwijanie namiotu spotkania i rozkładanie go. Lewici mieli także przywilej mieszkać bardzo blisko namiotu spotkania,  mówiąc obrazowo jakby byli bliżej Boga przez swoją służbę niż inni. Bóg wyznaczył im rolę bycia pomocą dla Aarona i Jego Synów, podczas gdy oni składają ofiary Bogu. Mojżesz I Aaron również pochodzili od Lewiego, ale to ród Arona Bóg wybrał do składania ofiar i reprezentowania Izraela w miejscu najświętszym. Jednak Korach uważał, że to za mało służyć przy przybytku, uważał że to on i wszyscy lewici powinni mieć taki sam dostęp do Boga jak Mojżesz I Aron. Czuł się pokrzywdzony i oszukany, twierdząc że Mojżesz i Aron wykorzystują jego i innych do realizowania własnych ambicji. Gdyby tylko wiedział jak bardzo pomylił się w swojej ocenie, ale pycha zaślepiła mu oczy.
Liczb 16:9  Czy wam było za mało, iż Bóg Izraela wyróżnił was w zborze izraelskim, aby was zbliżyć do siebie, byście mogli sprawować służbę w przybytku Pańskim i stawać przed zborem, aby im służyć?
10  Pozwolił tobie, a z tobą wszystkim twoim braciom, synom Lewiego, zbliżać się do siebie, a wy żądacie jeszcze i kapłaństwa?
11  Dlatego ty i cały twój zastęp połączyliście się, aby wystąpić przeciwko Panu, kim zaś jest Aaron, że szemrzecie przeciwko niemu?
Wiemy jak skończyła się ta historia. Mojżesz zaproponował buntownikom, że niech Bóg zdecyduje kogo wybrał i ostatecznie buntowników pochłonęła ziemia (Liczb 16,31 – 33).
Widzimy że nie możemy sobie pogrywać z Bogiem, podważać Jego słowa, ustanawiać w kościele własnych zasad, czy kierować się niezdrowymi ambicjami, chęcią zysku, dumą, zazdrością, czy ludzką żądzą. Każdy człowiek chcący przystąpić do Boga i poznać Go musi uznać zasady które Bóg ustanowił i w oparciu o które pozwala nam do siebie się zbliżyć.
Jedną z takich zasad niezmiernie ważną jest, że przystęp do Boga mamy dzisiaj jedynie przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa. On jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi.
W liście Pawła do Tymoteusza czytamy:
1 Tymoteusza 2:5  Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,
6  Który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie.
Na innym miejscu w Ewangelii Jana tak Pan Jezus mówi o sobie
Jana 14:6  Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i PRAWDA i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.
Tak więc nie potrzebujemy żadnego innego pośrednika by być blisko Boga, by nasze modlitwy dotarły przed Boże oblicze, by Bóg przyjął nas. Potrzebujemy wiary w Chrystusa, uchwycić się całym sercem Jezusa, Jego słów, Jego nauczania, Jego przykazań i Jego osoby, to jest droga do Boga. Nie potrzebujemy rzeszy świętych, wstawiennictwa Marii, czy jakiś szczególnych kapłanów. To jest tylko jeden z przykładów jak można wykrzywiać Słowo Boże.

Juda w swoim liście 1500 lat później po wydarzeniach z Korachem napisał list do społeczności chrześcijańskiej mówiąc:
Judy 1:4  Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.
On przestrzegał przed fałszywymi liderami, fałszywymi nauczycielami którzy podważają Słowo Boże i postępują w Kościele według własnych upodobań podobnie jak Korach. Zamiast dbać o prawdę i prowadzić ludzi do zbawienia, ci fałszywi nauczyciele dbają o własne interesy, stanowiska i swój osobisty prestiż. Nie kierują się Słowem Bożym, ale własnymi ambicjami, wizjami, swoimi osobistymi przekonaniami nie mającymi uzasadnień w Biblii. Uważają na wzór Koracha że są mądrzejsi od Boga i mają czelność występować przeciw Bożemu porządkowi gloryfikując niemoralnych liderów, zachowania homoseksualne, związki partnerskie, rozwody, seks przedmałżeński, onanizm, aborcje, światowość i nauczanie kobiet. I jak pisze Juda w swojej bezczelności te niemoralne rzeczy uzasadniają łaską i miłością naszego Boga.
Prawdziwi nauczyciele powołani przez Boga to osoby poddające się pod autorytet Słowa Bożego, pod autorytet Chrystusa, dobrze zaznajomieni z Pismem Św. jak mówi Paweł do Tymoteusza
 2 Tymoteusza 2:15  Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy.
Osoby które są powołane przez Boga nie chcą nic innego jak tylko tego, by prawda Ewangelii, świeciła tak jasno jak tylko to jest możliwe. Nie chcą w żadnym razie chwały dla siebie, interesuje ich jedynie chwała Boga Ojca i Pana Chrystusa
Biblia ostrzega nas w wielu miejscach i także przez przykład z Korachem jaki koniec spotka odstępców, tych którzy za daleko się zapędzają i mają własny ludzki pomysł na Kościół. To co mamy czynić, to trzymać się wyznaczonej nam prostej drogi przez Boga w Jego Słowie. Jednak dla wielu prosta wiara wyrażająca się w zwyczajnym codziennym posłuszeństwie Chrystusowi wydaje się mało atrakcyjna. Tak, zawsze taka wiara będzie mało atrakcyjna dla cielesnego nieodrodzonego człowieka, bo ciało nie znajduje żadnego ukojenia w Krzyżu Pana Jezusa Chrystusa. Te dwie natury Duchowa i cielesna są sobie przeciwne i fałszywi nauczyciele zupełnie nie widzą tej różnicy. Wprawdzie posługują się tymi terminami jak Korach widział całą Bożą służbę ale nie rozumieją jej głębi.




27.02.2017

Wierność w służbie Studium Listu do Efezjan 6,21-24



6,21
Apostoł Paweł kończy już list do Efezjan. Jak wiemy przebywa obecnie w więzieniu Rzymskim i przez Tychikiusa przekazuje ten oto list, który Efezjanie otrzymali. Przez Tychikiusa przekazuje również wiadomości o tym, co się z nim dzieje obecnie.

Zwróć uwagę na to jak ap. Paweł przedstawia Tychikiusa jakie świadectwo mu wystawia?
ü  Umiłowany brat
ü  Wierny sługa w Panu
Kim był Tychikius? Pojawia się on w Nowym Testamencie jeszcze kilka razy. Należał do grupy misyjnej, która podróżowała z Pawłem Dz 20,4-6; służył również Pawłowi jako posłaniec do Zborów i brał udział w ich zakładaniu i Jego misjach Kol 4,7; 2 Tym 4,12; Tyt 3,12

Tak więc Tychikius był zaangażowany całym sobą w budowanie Kościoła Pana Jezusa Chrystusa i nie jedno z pewnością poświęcił by służyć Bogu. Poświęcał swój czas na Boże cele, który mógłby spożytkować inaczej. Pozbawiał się komfortu uczestnicząc w różnych podróżach misyjnych, narażał się na niebezpieczeństwie, angażował swoją siłę, inteligencję i środki by z całego serca służyć Bogu.

Jak myślisz gdyby apostoł Paweł dzisiaj pisał list do Efezjan, co by napisał o naszym zaangażowaniu? Czy byłoby o czym wspomnieć w tym liście np. o naszej służbie, zaangażowaniu w Zborze, poświęceniu dla sprawy Królestwa Bożego, interesowanie się braćmi i siostrami?

Zauważ że Tychikius był wiernym sługą Pawła ze względu na Chrystusa. Możemy powiedzieć, że był wiernym pomocnikiem w Jego podróżach misyjnych, w Jego zmaganiach w Jego rozterkach.
Jak myślisz co to znaczy że był wiernym pomocnikiem?
Tychikius to był ktoś na kim można było polegać, nie był jak chorągiewka na wietrze. Jeśli się czegoś podjął, jeśli dał słowo, to trzymał się tego wiernie nawet jeśli to miałoby sprawić mu trudności, czy przynieść prześladowania (1 Kor 15,58). Podobne świadectwo Ap Paweł wystawia Tymoteuszowi Filip 2,19-22.

6,22
Tychikius miał nie łatwe zadanie z jednej strony miał przekazać wiadomości od Pawła, ale wiadomości były takie że Paweł jest w więzieniu. A z drugiej strony miał zachęcić społeczność do trwania w Chrystusie, umacniania się w wierze i nie poddawania się.

I znowu tu możemy brać przykład z Tychikiusa, zachęcać się nawzajem do trwania w Chrystusie. Pomagać sobie i podtrzymywać tych, którzy tracą wiarę czy upadają. Czasami interesujemy się czyimś życiem, ale czynimy to w niezdrowy sposób w sensie sensacji. Powinniśmy interesować się sobą w sensie pomocy i zachęcania  Gal 6,2; 1 Tes 5,14; Izaj 40,1.; 2 Kor 1,3-4
Zachęcanie to, ma polegać na odciąganiu naszej uwagi o niepotrzebnych zmartwień i codziennych problemów, których wiele w życiu każdego człowieka a kierowanie naszej uwagi na to co w górze, na to co w niebie, na sprawy naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa  Kol 3,1-4
Jak w praktyczny sposób mogę zachęcać i pocieszać innych chrześcijan?
Przez dobre słowo, przez pomoc w jakiejś sprawie, przez dobre swoje życie, czyli dobre świadectwo i inne.

6.23 -24
Jakie błogosławieństwa Paweł wymienia w 23 i 24 wierszu

ü  Pokój
Pokój z Bogiem ma każdy chrześcijanin, który pojednał się z Bogiem przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa (Rzym 5,1). Oznacza to, że człowiek już nie jest na ścieżce wojennej z Bogiem, nie jest już wrogiem Boga, a Boży Gniew został zdjęty z człowieka i wylany na Chrystusa podczas męki Krzyża. W wyniku tego pokoju z Bogiem człowiek ma pokój rozlany w swoim sercu przez Ducha Św. który zostaje darowany każdemu który uwierzył w Chrystusa. Nie jest to pokój jaki ma świat Jana 14,27 w bezpieczeństwie mającym swoje źródło w dobrach tego świata i w ludzkich staraniach. Pokój Boży jaki mają chrześcijanie jest Boga i wynika z Jego wszechmocy, władzy i bezpieczeństwa o jakim zapewnia swoje dzieci.  Filipian 4,6-7
ü  Miłość
W Chrystusie Bóg daje nam siłę byśmy miłowali siebie nawzajem oraz Boga z całego serca. Źródłem miłości jest Bóg, społeczność z Bogiem pomnaża miłość w życiu chrześcijańskim Rzym 12,10; 1 Jana 4,7-13
ü  Wiarę
Paweł mówi tutaj o wierze w postaci ufności Bogu, że taka wiara jest darem Boga. Jeśli brak nam ufności w Boże obietnice, brak nam wiary i odwagi to powinniśmy modlić się do Pana, by przydał nam wiary jak modlili się uczniowie (Łuk 17,5; Hebr 12,2; 1 Piotra 5,10
ü  Łaskę
Łaska jest to niezasłużona Boża przychylność, będzie ona z tymi którzy miłują Pana. Bóg tym ludziom okazuje swoje miłosierdzie i swoją dobroć, jest dla nich łaskawy wylewając na tych którzy go miłują swoje błogosławieństwa.

Zwróć uwagę od kogo te błogosławieństwa pochodzą? Te błogosławieństwa pochodzą od Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa.

Na miłość do kogo jest położony nacisk w 24 wierszu?
Na miłość do Pana Jezusa Chrystusa. Tylko ci ludzie mogą otrzymać Bożą łaskę, którzy miłują Pana Jezusa, którzy uwierzyli w Niego, przyjęli Go jako swojego Zbawiciela. Żadni inni ludzie po za Chrystusem nie mogą liczyć na szczególną Bożą łaskę, miłosierdzie i zmiłowanie, dlatego że wyłącznie Pan Jezus jest drogą do Boga, pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, naszą świątynia w której mamy społeczność z Ojcem Ew. Jana 14,6 1 Tym 2,5; Jana 14,9. Wprawdzie ludzie niewierzący doświadczają powszechnej Bożej łaski wynikającej z tego, że Bóg jest stwórcą i opiekunem całego stworzenia, ale nie doświadczają Bożej miłości i usynowienia, które jest dostępne dla ludzi jedynie w Chrystusie.

26.02.2017

Boży model przywództwa Ew. Mateusza 20,25-28


Jak pamiętamy Pan Jezus jest kilka dni przed śmiercią krzyżową w Jerozolimie. Zmierza konsekwentnie na miejsce męki by tam wypełnić wole Ojca i oddać swoje życie jako okup za wielu. On rozumie jak nikt inny że droga do chwały widzie przez cierpienie. Jednak jak mówiliśmy ostatnio nie rozumieją tego apostołowie, oni wciąż myślą o władzy, chwale i wywyższeniu na sposób ludzki. Myślą o pierwszych miejscach jakie otrzymają, pragną być lepszymi i ważniejszymi od innych. Nawet Jakub i Jan próbowali zapewnić  sobie dobre miejsce w Królestwie Bożym przez bliskie relacje jakie łączyły ich z Chrystusem, przez znajomości, polityczne układy, tak jak to się odbywa w świecie.
Ale Pan wyjaśnił im, że droga do chwały, do nagrody w Królestwie Bożym jest drogą cierpienia, drogą poświęcenia swojego życia na służbę dla Chrystusa, na służbę dla drugich dla braci i sióstr w Chrystusie, dla bliźnich.
I jak widzimy, gdy pozostali apostołowie usłyszeli o tym co próbowali zrobić Jakub i Jan. Jak próbowali sobie zapewnić dobrą pozycje w Królestwie Bożym oburzyli się na nich (Mt 20,24). Ale musimy być świadomi że ich oburzenie nie wynikało z tego, że byli bardziej duchowi od Jakuba i Jana, ale z tego że tak naprawdę to oni chcieli być po prawicy i lewicy Pana Jezusa co doskonale widać podczas ostatniej wieczerzy o czym wspomina ewangelista Łukasz.
Łukasza 22:24  Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego.
Pan Jezus widząc ich pragnienie władzy i górowania jednego nad drugim dał im i nam wspaniałą lekcje jak ma wyglądać przywództwo w Bożym Królestwie, jak ma wyglądać przywództwo w Kościele Pana Jezusa Chrystusa.

Pokorne przywództwo
Ale zanim przejdziemy do szczegółów tego fragmentu musimy sobie powiedzieć trochę o pokorze. Widzimy że Biblijne Boże przywództwo nacechowane jest pokorą i nie polega na panowaniu, wynoszeniu się, pogoni za zaszczytami, poniżaniu ludzi i pokazywaniu jacy to my jesteśmy ważni i jacy oni powinni być szczęśliwi że mają takich przywódców. Nie na tym polega wielkość w Bożym Królestwie.
Gdy przyjrzymy się biblijnym bohaterom wiary zawsze dostrzeżemy że ich służbę cechowała pokora która wyrażała się w tym, że to nie oni zasługują na jakieś zaszczyty, że nie na nich ma się skupiać uwaga ludzi, ale to Bóg ma być wywyższony.
Przypomnijmy sobie co myślał na swój temat Abraham ten wielki bohater wiary. Człowiek który doświadczył w życiu pasma sukcesów, człowiek o wielkiej popularności i wielkim bogactwie, człowiek którego Bóg nazwał swoim przyjacielem.
Podczas swojej rozmowy z Bogiem, gdy próbował ratować Sodomę i Gomorę mówił:
Ks. Rodzaju …Oto ośmielam się jeszcze mówić do Pana mego, choć jestem prochem i popiołem.
Czy widzimy jak on o sobie myśli, jak na siebie patrzy, on wie że jest prochem i popiłem, że nie jest tu najważniejszy, że nie o niego tutaj chodzi w przeciwieństwie do uczniów Pana Jezusa w tamtym czasie i wielu współczesnych przywódców chrześcijańskich.
Podobnie myślał o sobie biblijny Józef sprzedany przez braci. Jak wiemy z czasem został władcą Egiptu i otrzymał wielką władzę, prestiż oraz wielkie bogactwo. A jednak gdy przybyli Jego bracia  nie zemścił się na nich, ale wspaniałomyślnie im wybaczył wiedząc że sąd należy do Boga i że Bóg posłał go do Egiptu wcześniej żeby ocalić Boży lud
Ks. Rodzaju 50,19  A Józef rzekł do nich: Nie bójcie się! Czyż ja jestem na miejscu Boga?
20  Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud.
Kolejnym wielkim człowiekiem był Mojżesz. Mojżesz jest jednym z największych Bożych przywódców w Biblii, ale ten to wielki Mojżesz charakteryzował się wyjątkową pokorą wobec Boga i wobec ludzi. Gdy spotkał się z Bogiem przy krzewie gorejącym powiedział: „Boże kim że ja jestem bym miał pójść do Faraona i wyprowadzić synów Izraelskich” (Ks Wyj 3,11). Później dowiadujemy się o nim że był najpokorniejszym w tamtym czasie człowiekiem na ziemi ( Ks. Liczb 12,3).
Również podobnie do niego zachowywał się Król Dawid. Pamiętacie tą sytuacje gdy Król Dawid składał ofiarę na budowę świątyni, był już wielkim Królem o wielkiej sławie i wielkim bogactwie? Pamiętacie co on powiedział do Boga?
1 Kronik 29:14  Lecz czymże ja jestem i czymże jest mój lud, że możemy ochotnie składać tobie dary? Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy.
Tak samo przedstawia się sprawa wszystkich Bożych proroków. Zawsze ich służba charakteryzowała się wielką pokorą, wielką uniżonością. I choć często otrzymywali wielkie odpowiedzialności to cały czas mieli świadomość z czyjej ręki to otrzymali i że przed Bogiem są tylko prochem. W Nowym Testamencie jest podobnie Jan Chrzciciel o sobie mówił, że nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów Pana Jezusa (Jana 1,27), a apostoł Piotr po spotkaniu z Panem i wielkim połowie ryb zrozumiał swoją znikomość i grzeszność.
Wielki apostoł Paweł, apostoł narodów, tytan pracy misjonarskiej i duszpasterskiej. Człowiek którego Bóg używał w niezwykły i cudowny sposób powiedział do starszyzny Efeskiej o swojej służbie tak
Dzieje Ap. 20:19  I jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które na mnie przychodziły z powodu zamieszek Żydów.
Służba dla Boga by była służbą w której Bóg ma upodobanie zawsze nacechowana jest pokorą. Tego Pan Jezus chce nauczyć swoich uczniów, że jeśli chcą być wielcy w Królestwie Bożym, jeśli chcą by ich służba miała znaczenie przed Bogiem to muszą wstąpić na drogę pokory, to muszą porzucić ludzką pychę i ludzkie ambicje i stać się sługami. Muszą przestać myśleć o panowaniu i przywództwie w sposób charakterystyczny dla tego świata, który polega często na wykorzystywaniu tych którym się przewodzi do własnych celów.

Biblijne przywództwo  
Teraz zobaczmy co Pan Jezus mówi na temat Bożego przywództwa w Królestwie Bożym w Jego kościele. Pan widzi ciągłe dążenia uczniów do realizowania swoich ambicji i pragnienie panowania jeden nad drugim więc daje im lekcje mówiąc:
Mateusza 20:25 Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.
26 Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.
Wiemy jak władza wygląda w świecie, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Często oparta jest na rządach tzw. „twardej ręki”. Władcy tego świata zamiast przewodzić tym którym mają służyć, to często panują nad ludźmi wykorzystując ich do własnych celów i realizowania własnych grzesznych ambicji.
Jak wiele systemów politycznych i ich przywódców obiecywało ludziom wolność, opiekę, władzę która służy obywatelowi, a w chwili gdy władza została przez nich zdobyta, to umacniali ją w swoim ręku kosztem ludzi, ich życiem jak chociażby faszyzm, czy komunizm. I jak długo świat będzie istniał, a z nim ten obecny porządek, to się nie zmieni. Nie zmieni się z tego powodu, że człowiek jest skażony grzechem i to co pędzi go do przodu to grzeszne ambicje, dążenie do wielkości, chęć bycia podziwianym, chęć bycia lepszym od innych. Żadna władza choćby najlepsza jeśli nie boi się Boga i nie wierzy, że ma sędziego nad sobą nie uchroni się przed takim sposobem sprawowania władzy.
W świecie jest dokładnie tak jak nasz Pan powiedział, że władcy świeccy rządzą ludźmi samowolnie, często według własnego kaprysu.
Jednak możemy być pewni że Bóg osądzi każdego ziemskiego władcę i rozliczy z danej mu odpowiedzialności.
Smutne jednak jest to, że kościół ma tendencje przejmować świeckie wzorce sprawowania władzy. Niekiedy kościół zapomina, że Królestwo Pana Jezusa Chrystusa nie jest z tego świata i nie może rządzić się prawami jakimi rządzi się ten świat. W Bożym Kościele nie chodzi i nie może chodzić o stanowiska, tytuły, poszerzanie swojej władzy, wykorzystywanie ludzi, czy zwalczanie swoich wrogów. Nie może być tak że przywódcy kościołów, liderzy, duchowni panują nad duszami ludzkimi zniewalając ich sumienia, zmuszając do ślepego posłuszeństwa, czy podporządkowując sobie kościół. W rzeczywistości w Królestwie Chrystusa ma być zupełnie odwrotnie, to co ma charakteryzować chrześcijańskie przywództwo to pełna poświęcenia służba w miłości, której najwspanialszym wzorem jest nasz Pan Jezus Chrystus.
Pan Jezus powiedział do apostołów, że nie tak jak w świecie ma być między wami (w. 26). Nie chodzi o to żebyśmy w ogóle nie mieli przewodników, nauczycieli czy pastorów, bo na innym miejscu Słowa Bożego jest powiedziane, że Bóg takie osoby powołuje, by prowadzić innych do dojrzałości. Ale mamy od nich wymagać by piastowali swoją służbę w pokorze, zresztą wszyscy mamy się przyoblec się w pokorę względem siebie (Kol 3,12).
Zwróćcie  uwagę jak apostoł Piotr pisał do starszych kościoła
1 Piotra 5:2  Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem,
3  Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody.
4  A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały.
5  Podobnie, młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.
Nie ma nic złego w chęci przewodzenia czy w byciu dobrym liderem, czy dążenia do wiecznej chwały, ale potrzebne są właściwe motywacje. Jak mówi Piotr do starszych służcie nie z przymusu, nie dla zysku, nie jako panujący, ale ochotnie po Bożemu czyli na wzór Chrystusa z oddaniem jako przykład dla innych.
Wszyscy chrześcijanie mają biec w wyścigu który jest przed nami, w wyścigu w którym nagrodą jest wieniec żywota, w wyścigu na końcu którego Pan Jezus będzie rozdzielał nagrody i nagany i oceni naszą służbę oraz  nasze starania, czy budowaliśmy ten Boży dom ze złota, srebra, drogich kamieni, siana lub słomy jak czytamy w (1 Kor 3,12). Ale ten Boży wyścig nie polega na tym, że rozpychamy się łokciami, kto pierwszy, kto lepszy, kto większy, kto mądrzejszy, kto bardziej uduchowiony, ale polega na tym że prześcigamy się wzajemnie w okazywaniu sobie szacunku, polega na służbie dla drugich jak powiedział Pan „ktokolwiek by chciał być między wami wielki niech będzie sługą waszym” (w. 26).
I taka służba w Bożym Królestwie jest drogą do chwały, drogą do wywyższenia. Tak też służył Bogu i ludziom apostoł Paweł, gdy pisał do Koryntian i w pierwszym swoim liście w 4 rozdz. powiedział:
1 Koryntian 4:1  Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych.
W Nowym ewangelicznym przekładzie ten fragment jest przetłumaczony w ten sposób:
1 Koryntian 4:1  Oto, jak nas traktować: Jako podwładnych Chrystusa, odpowiedzialnych za głoszenie tajemnic Boga.
Mówiąc o sługach Chrystusa, podwładnych Chrystusa apostoł Paweł myśli o pokornej służbie. A słowo jakie użył „podwładni” dosłownie oznaczało podrzędnych wioślarzy na galerach pod trzecim najniższym pokładem statku. Tym samym mówi do koryntian ucieszę się gdy będziecie o mnie myśleć jako o najmniej znaczącym w dziele Bożym, jako najmniej ważny niewolnik Chrystusa i tak powinni myśleć o sobie wszyscy słudzy Chrystusa, a szczególnie ci którym Bóg powierzył służbę pasienia trzody Bożej. Tak więc chrześcijański model przywództwa wzór do którego dążymy to przewodzenie przez pełną poświęcenia służbę dla siebie nawzajem, a nie panowanie na wzór świata. Tym samym Pan Jezus do uczniów do Jakuba i Jana, do nas i do wszystkich kieruje słowa nie wywyższajcie się jeden nad drugiego, to nie jest droga do wielkości, taka chwała nic nie znaczy i wynika z grzesznych ambicji. Jeśli chcecie prawdziwej chwały to służcie, służcie i jeszcze raz służcie sobie nawzajem, to jest droga do wywyższenia w Bożym Królestwie.

Droga sługi
To prowadzi nas do rozważenia głębiej tematu sługi. Jaka jest droga sługi? Co ma na myśli dokładnie Pan Jezus gdy mówi:
Mateusza 20:27  I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym.
28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Wiecie o tym że czas biegnie bardzo szybko, szczególnie później gdy zaczynasz dostrzegać że masz go niewiele. Chciałoby się jak najwięcej z tego życia wziąć, jak najmniej czasu stracić, jak najwięcej zobaczyć, jak najlepiej się zabawiać i prowadzić jak najwygodniejsze życie. Chcielibyśmy żeby życie miało jak najmniejsze ciśnienie, najlepiej niezbyt dużo obowiązków, niezbyt trudno i niezbyt wiele doświadczeń.
Chcielibyśmy sami decydować na co i kiedy mamy ochotę i co będziemy robić. Wcale nam się nie uśmiecha być zależnym od kogoś, czy słuchać jego poleceń.
Ale właśnie takie są wymogi królestwa Bożego, być sługą to zrezygnować z własnego czasu, z własnej wygody, z własnych ambicji i być dostępnym dla innych służąc im bez poczucia straty. Być sługą w chrześcijańskim sensie to oddać się dla potrzeb Królestwa Bożego.
Pamiętam świadectwo pewnego przyjaciela, pastora które dobrze obrazuje na czym polega bycie sługą dla innych. Opowiadał że podczas pewnych świąt Bożego narodzenia gdy zasiadł z rodziną do wigilii zadzwonił telefon. W telefonie usłyszał znajomy głos brata ze Zboru który powiedział że zepsuł mu się samochód i stoi w śnieżycy wiele kilometrów dalej i czy mógłby po niego przyjechać. Tutaj na stole barszcz i inne wspaniałe potrawy, ciepło przyjemnie, a tam perspektywa wielogodzinnej niebezpiecznej podróży. Ale wsiadł w samochód i pojechał pokazując w ten sposób że miał serce sługi.
I Pan Jezus stosuje bardzo ciekawe słowa na określenie sługi w 26 wierszu mówi, że sługa to diakon „diakonos”, a z kolei w 27 wierszu używa innego greckiego słowa „dulos” niewolnik.
Dzisiaj słowo diakon kojarzy nam się z kościołem i nie ma żadnego zastosowania w świecie. Ale w czasach Pana Jezusa diakon to było świeckie słowo i zostało zaadoptowane do kościoła. Oznaczało ono kogoś kto wykonywał najbardziej poślednie prace np. pracownik który był zatrudniony do posprzątania podwórka, do wynoszenia śmieci, do przynoszenia Jedzenia itp. zajęcia. Diakon to był ktoś kto wykonywał zajęcia które nie wymagały kwalifikacji i wykształcenia. Słowo diakon jest użyte w Nowym Testamencie w stosunku do chrześcijan ponad 50 razy. Duch Św. mógł innego słowa użyć określając charakter służby chrześcijańskiej, ale wezwał nas by być diakonami, by iść drogą samozaparcia dla naszych wygód, naszego wolnego czasu, naszych zachcianek, czy naszych pragnień. Duch Święty wezwał nas do tego by być sługami, by ofiarować swoje życie w służbie innym. Drodzy czasami nam się wydaje jak powiedziałem wcześniej, że jeśli poświęcamy coś dla innych, nasz czas, nasze pieniądze, nasze zdrowie, naszą energię to tracimy. Ale my wtedy nie tracimy. Wprost przeciwnie, my zyskujemy, zyskujemy skarb w niebie i uśmiercamy nasz egoizm, naszą dumę i nasze ja.
Słowo „dulos” – niewolnik w 27 wierszu jeszcze bardziej oddaje sens tego co Pan Jezus chciał powiedzieć. Dzisiaj może niewiele nam mówić, ale w czasach Pana Jezusa niewolnicy byli wszędzie, nie mieli niemal żadnych. Jeśli zostali pobici lub zabici przez swego pana to nikt nie ponosił za to odpowiedzialności. Zadaniem niewolnika było służyć swojemu panu. Całe jego życie zależało od człowieka który jest Jego właścicielem. Więc w naszym kontekście „dulos” pokazuje jak powinniśmy być zaangażowani w służbie Chrystusowi i sobie nawzajem, to jest prawdziwe miejsce wielkości.
Gdy czytamy listy Nowego Testamentu zauważmy że apostoł Paweł cięgle tego słowa używał w stosunku do siebie np. Rzym 1,1; Filipian 1,1; Tytus 1,1. On wiedział że od chwili gdy zaufał Chrystusowi powierzając mu swoje życie, jego życie już nie było jego, ale było życiem Chrystusa. Apostoł Paweł dążył do chwały , dążył do tego by pochwycić jak sam został pochwycony przez Jezusa (Filipian 3,12), dążył do nagrody w niebie, ale wiedział doskonale że droga do nagrody, to droga sługi, to droga bólu, to droga poświęcenia swojego życia w służbie innym.
Jedną z wielkich bohaterek wiary XX wieku jest Amy Carmichael misjonarka pracująca w Indiach która organizowała służbę wśród kobiet i dzieci zmarła w 1951.
Tak pisała w jednej swojej książce
„Czy możemy podążać za zbawicielem nie mając żadnej rany lub blizny”?
Tak, Amy miała wiele blizn i wiele ran były to prawdziwe stygmaty Chrystusowe które nosiła na swoim ciele. Nie polegały jednak na tym, że otwierały się jej jakieś mistyczne rany,  ale były to rany wynikające z poświęcenia i służby. Takie również nosił apostoł Paweł, gdy powiedział „albowiem ja stygmaty Jezusowe noszę na ciele moim” (Gal,17).
Możemy zadać sobie pytanie i powinniśmy je zadawać jak ja służę Chrystusowi? Jak ja cierpię dla Niego? Jakie ofiary dla Niego ponoszę? Jaką cenę płacę za bycie Jego uczniem? Czy w ogóle płacę jakąś cenę? To są pytania które powinniśmy sobie stawiać codziennie?

Przykład Chrystusa
Najwspanialszym przykładem służby i oddania dla drugich jest nasz Pan Jezus Chrystus on powiedział w 28 wierszu
Mateusza 20:28  Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.
Mamy być sługami na wzór Pana Jezusa, on oddał swoje życie dla innych, oddał swoje życie dla nas i za nas, oddał je na dwa sposoby. Cały swój czas i całe swoje życie poświęcił w usługiwaniu innym i nie miał ani przez chwilę, ani przez sekundę poczucia straty, że źle wykorzystał życie. Nigdy nie powiedział i nie pomyślał co ja mam z tego życia?! Chociaż to wszyscy Jemu powinni usługiwać. To On jest Bogiem, jest Królem Królów, jeśli ktoś jest godny tego by mu służyć, to właśnie On.
I chociaż był w postaci Bożej to nie upierał się zachłannie przy tym by być równym Bogu, ale przybrał postać sługi, aż do śmierci Krzyżowej (Fili 2,6 – 8),
I cały czas niestrudzenie pomagał innym, wychodził do nich, uczył ich, uzdrawiał ich, był z nimi i spędzał z nimi czas. Mógł w tym czasie posiedzieć w domu i zająć się swoimi prywatnymi sprawami, ale On wiedział że najważniejsze, że życiodajne to zajmowanie się sprawami Ojca. I tak było przez cały okres jego służby. Niekiedy był zmęczony i potrzebował odpoczynku, wtedy szedł na modlitwę, by otrzymać od Ojca dodatkowe siły. A następnego dnia zaczynał na nowo pomagać z oddaniem tym co potrzebują Jego pomocy.
Uczył też tego swoich uczniów i nas np. podczas ostatniej wieczerzy gdy przepasał się wziął miskę z wodą i zaczął umywać nogi swoim uczniom mówiąc, że jest mistrzem i Panem a jednak umył im nogi dając im w ten sposób wspaniały przykład, że i oni powinni sobie nawzajem umywać (Jana 13,14-17). Wtedy w tamtym czasie umywanie nóg to była rola sługi, niewolnika. Innymi słowy Pan Jezus mówi do swoich uczniów uniżcie się przed sobą i pomagajcie sobie nawzajem bezinteresowną pomocą, nie zużywajcie swojego życia na zaspokojenie waszych egoistycznych pragnień, bo to droga do zmarnowania życia.
  

I drugi rodzaj oddania, to oddał własne życie jako okup za nas. Oddał swój czas, ale oddał również swoje życie dosłownie, by stać się ofiarą za nasze grzechy.  
Życie Pana Jezusa, to nie tylko przykład jak wielu uważa, ale także konieczna ofiara przebłagalna za wykupienie wszystkich ludzi z niewoli grzechu i wyroku potępienia jaki ciąży na wszystkich, bo wszyscy zgrzeszyli (Rzym 3,23). Wielu jest w stanie zaakceptować Pana Jezusa jako wspaniały przykład poświęcenia, ale nie są w stanie przyjąć że Pan Jezus umarł za ich grzechy. Często słyszę jak ludzie mówią jaki Bóg musiałby być okrutny, by w ten sposób potraktować swojego Syna wydając go na śmierć. Spójrz na to inaczej jaki grzech jest straszny, że Bóg musiał w ten sposób potraktować swojego Syna.
I Jezus stał się okupem, by wykupić nas z niewoli grzechu, śmierci, szatana, pożądliwości naszego ciała i niewoli świata. Jego święte i bezgrzeszne życie stało się ceną za naszą wolność. Taką to cenę wymagała Boża sprawiedliwość i urażona Boża świętość. Każdy człowiek obraził Boga swoim grzechem i ludzie obrażają Boga codziennie. Przez to co robią, co mówią, co myślą i jakie mają motywacje. I nie ma dla nikogo nadziei wolności i życia wiecznego jeśli nie uwierzy w okup, który Chrystus zapłacił za Jego grzechy, bo tylko przez wiarę w Chrystusa wolność od gniewu Bożego i potępienia może być grzesznikowi darowana.
Bóg zapłacił przez Chrystusa najwyższą cenę z możliwych za naszą wolność jak powiedział apostoł Piotr
1 Piotra 1:18  Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego,
19  Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego.
I musimy wiedzieć, że Jezus nie odkupił nas w tym celu byśmy teraz prowadzili życie jakie chcemy, ale odkupił nas dla siebie byśmy dalsze nasze życie poświęcili już nie na marne postępowanie, ale na bycie sługą Jego i innych.

1.      Po pierwsze, wielkość w Królestwie Bożym, dążenie do chwały, to droga pokory. Czym bliżej Boga jesteś, tym więcej pokory w tobie. Czym dalej Boga tym więcej pychy, dumy, buty i ludzkiego ja.
2.      Po drugie biblijne Boże przywództwo polega na usługiwaniu tym którym przewodzimy, a nie na panowaniu.
3.      Po trzecie droga sługi Pana Jezusa to droga zaparcia się samego siebie w poświęceniu dla innych. Taki styl życia prowadzi do wywyższenia, chwały i nagrody w niebie.
4.      I po czwarte najlepszym przykładem poświęcenia jest przykład Chrystusa. My mamy wstępować w Jego ślady. Jednocześnie Chrystus jest o wiele więcej niż tylko przykładem jest naszym Panem, jest Zbawicielem, jest odkupicielem wszystkich ludzi za których zapłacił okup, ale zbawienia dostąpią wyłącznie ci, którzy przyjmą Jego ofiarę wierząc w Niego. Amen  

17.02.2017

Poznanie Chrystusa usuwa strach Ew. Marka 4,35 – 41


Historia uciszenia Burzy na Jeziorze galilejskim jest jedną z najbardziej niezwykłych i niesamowitych historii w Nowym Testamencie. Uczniowie w raz z Panem Jezusem przeprawiają się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, gdzie nie było wielkich miast i tak wielkich tłumów, które zanim podążały. Ale w trakcie tej przeprawy na Jeziorze zerwała się wielka Burza. Jezioro Galilejskie jest znane z bardzo zmiennej pogody. W jednej chwili pogada może się zmienić o 180 stopni. Wsiadając do łodzi może być zupełna cisza, a za chwilę okropna burza. Zmiany te są spowodowane tym że Jezioro Galilejskie jest położone 210m.n.p.m. Ale po zachodniej stronie jeziora znajdują się góry z dolinami i przełęczami skąd wieje wiatr. Wtedy zimne powietrze z zachodniej strony łączy się z powietrzem, które znajduje się w dolinie Jeziora i tak powstają gwałtowne burze.  Ta musiała być szczególnie gwałtowana, tak że fale łudź zalewały. Apostołowie bardzo się przestraszyli i myśleli że zginą.
Jedynie Pan Jezus był całkowicie spokojny, spał w tyle łodzi. Dla nich musiał to być szok, jak w takim momencie można spać? Dlaczego On nic nie robi, nie pomaga nam, nie angażuje się? Ewangelista Marek napisał, że uczniowie mieli pewne pretensje do Pana Jezusa „czy nic Go nie obchodzi ich los”.
Nie potrafili zrozumieć jego zachowania, jak w takiej chwili można zachować spokój. Ale Pan Jezus mógł być całkowicie spokojny, bo ufał swojemu Ojcu, bo znał przyszłość i wiedział że nie nadeszła jeszcze jego godzina.
I jak widzimy na rozpaczliwą prośbę uczniów Pan obudził się i zgromił wicher, zgromił morze i nastała wielka cisza, tak że uczniowie zastanawiali się z Kim mają do czynienia. Kim jest Ten, że i wiatr, i może są mu posłuszne?
Wiemy, że odpowiedź na to pytanie jest taka, że mają do czynienia z Bogiem, że mają do czynienia z osobą która stworzyła wiatr i morze dlatego one słuchają Go.
Jednak ja chciałbym krótko skupić się na reakcji uczniów Pana Jezusa i powiedzieć z czego wynikała ich niewiara. Zobaczmy jak bardzo się bali, byli przerażeni że zaraz stracą swoje życie. Zabrakło im wiary w to, że Bóg jest Panem i władcą każdej sytuacji niezależnie od okoliczności.
Łatwo jest pamiętać i wyznawać, że Bóg jest Panem mojego życia kiedy wszystko dobrze się układa. Ale nasze zaufanie do Boga, tak naprawdę testowane jest wtedy, kiedy przychodzą różne burze i problemy do naszego życia. Wtedy widzimy, czy rzeczywiście ufamy Bogu, czy wierzymy Mu, czy mamy pokój w sercu pomimo okoliczności. Czy bliskie nam jest doświadczenie Króla Dawida, który powiedział w psalmie 23 że „choćbym szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę”.
Zwróćmy uwagę, że po tym gdy Pan uciszył morze i wiatr, zapytał się apostołów czemu są bojaźliwy i nie mają wiary (w. 39). Oni zaś w reakcji na to, co Pan Jezus uczynił z morzem i wiatrem pytali siebie nawzajem z kim mają do czynienia, że nawet żywioły są Mu posłuszne (w. 41).
Więc widzimy, że lęk, strach, obawy i niewiara apostołów była spowodowana tym, że nie znali dostatecznie dobrze Chrystusa. Gdyby wiedzieli z kim mają do czynienia zanim wybuchła burza, to ich reakcja na to wydarzenie byłaby inna. Gdyby wiedzieli, że obok nich znajduje się Ten, który panuje nad przyrodą w którego mocy jest każda sytuacja! Ten który zna przyszłość i wie co się za chwilę stanie i jaki będzie koniec wydarzeń! Czy wtedy by się bali, czy wtedy również traciliby wiarę i w przerażeniu krzyczeli giniemy?
Nie, wtedy mieliby podobny pokój do tego, który miał Pan Jezus, że mógł spać nawet w obliczu burzy. Podobny pokój do tego który miał Dawid gdy powiedział w psalmie 131
Psalm 131:2  Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
I podobny pokój który miał Paweł i Sylas, gdy trafili do więzienia w Filipi za zwiastowanie ewangelii (Dz 16 rozdz.), wcześniej zostali wychłostani, a będąc w więzieniu modlili się i śpiewem wielbili Boga.
Widzimy że niewiara oraz lęk wynika z tego, ze nie znamy dostatecznie dobrze naszego Boga, naszego Pana Jezusa Chrystusa i z tego powodu, że Go nie znamy to nie potrafimy mu zaufać w burzach naszego życia.
Dlatego to, co powinniśmy robić, to ciągle utwierdzać naszą wiarę, poznawać coraz bliżej naszego Pana, umacniać się w Nim i w potężnej Jego mocy jak pisze ap. Paweł do Efezjan w 6 rozdz.
I gdy Biblia mówi o tym, że Boży lud zna swojego Boga, to ma na myśli głębokie poznanie oparte na Słowie Bożym i osobistym doświadczeniu. Znać Boga to znaczy mieć z nim bliską więź, nie tylko wiedzieć kim jest, ale to znaczy być przyjacielem Boga jak był Abraham który Go poznał. W Starym Testamencie mamy to samo słowo, gdy jest mowa o poznaniu Boga i intymnym poznaniu kobiety,  żony.
I w miarę jak chodzimy z Bogiem i poznajemy Go coraz lepiej nasze zaufanie do Boga, oraz nasza wiara wzrastają, a strach i niepokój odchodzą.
Tak więc czemu uczniowie tak bardzo się bali? Brakowało im wiary. A czemu brakowało im wiary, bo nie znali Chrystusa dostatecznie dobrze. Gdy nie znamy Chrystusa, gdy nie wiemy kim jest, gdy nie wiemy co dla nas uczynił i co czyni każdego dnia, to jesteśmy bojaźliwy i brakuje nam wiary.

Łączna liczba wyświetleń