10.05.2017

Cel Prawa Mojżeszowego, Studium Listu do Galacjan 3,19-22


Oponenci Pawła po tym jak Paweł dowiódł, że zbawienie z łaski przez wiarę objawione Abrahamowi jest wciąż aktualne i prawo mojżeszowe nie znosi uprzednio danej obietnicy mogli powiedzieć Pawłowi „to po co w takim razie prawo Boże”? Po co Bóg dał zakon, skoro nie w tym celu żeby człowiek był przez niego zbawiony?
Więc Paweł teraz wyjaśnia cel nadania prawa i pokazuje, że Prawo Mojżeszowe wcale nie stoi w opozycji do zbawienia z łaski przez wiarę jak twierdzili judaizujący nauczyciele. Oni mówili „no dobrze Pawle, jeśli zbawienie jest z łaski przez wiarę jak mówisz, to w takim razie zakon byłby zupełnie niepotrzebny. Pomijasz Pawle całkowicie Mojżesza, odwodzisz ludzi od przestrzegania Bożego prawa. W rzeczywistości, to ty jesteś Pawle fałszywym nauczycielem, a nie my. To ciebie należy zwalczać, a nie nas (Dzieje Ap 21,28)
Wtedy Paweł wskazuje, że celem zakonu nie jest zbawiać człowieka, czy uzupełnić zbawienie z łaski i nigdy nie było, nie w tym celu Bóg nadał Prawo Mojżeszowe, ale zakon ma prowadzić człowieka do Chrystusa i zawsze maił taki cel.

w. 19 – 20
W jakim celu został nadany zakon pyta Paweł.
Po co apostoł Paweł zadaje to pytanie?
Doskonale wie, że gdy zostanie zrozumiany cel zakonu, to wtedy znikną wątpliwości, czy przestrzeganie zakonu jest potrzebne do zbawienia.
Zakon został nadany, by objawić wielkość i moc grzechu. Zakon również został nadany, by pokazać że człowiek sam własnymi uczynkami nie jest w stanie się zbawić. Pomimo tego, że ma prawo, przykazania i tak nie jest w stanie ich przestrzegać jak wymaga tego od człowieka Bóg.
Rzymian 7,1-13; Rzym 3,20; Rzym 4,15

Zakon miał swoją rolę i swój czas. Zwróć uwagę do kiedy miał pełnić swoje zadanie (w 19). Do przyjścia potomka. Potomkiem tym jak wcześniej wykazał Paweł jest Pan Jezus Chrystus. Więc z chwilą przyjścia potomka rola zakonu się zakończyła dla tych co przyjęli Chrystusa.
Dala tych zaś, którzy Go nie poznali to cel zakonu wciąż jest ten sam, ma prowadzić ludzi do Chrystusa. Pokazywać grzeszną naturę, wskazywać na konieczność zaufania Zbawicielowi. Gdy człowiek uwierzy w Chrystusa znajduje się już pod łaską, a nie pod zakonem.

Tak więc co powinien człowiek poznać zanim przedstawi mu się łaskę?
Powinien poznać prawo, Boże wymagania. Powinno mu się zwiastować o tym, że jest grzesznikiem, którego prawo Boże potępia. Należałoby przypomnieć takiemu człowiekowi Boże przykazania i powiedzieć – zobacz takie są Boże wymagania jeśli ich dopełnisz będziesz żył. Ale oczywiste jest, że nikt nie może dorównać Bożym standardom, więc zaufanie Chrystusowi jako swojemu Zbawicielowi staje się konieczne, by wszyscy byli zbawieni z łaski, a nie z uczynków.
Wtedy kiedy ktoś już jest przekonany przez Prawo Boże, że jest potępionym grzesznikiem i nic sam z siebie nie może uczynić, by zmienić ten stan. Wtedy jest miejsce dla Bożej łaski w Chrystusie.
Słowo Boże i Duch Św. najpierw przekonuje człowieka o jego grzechu. Dopiero człowiek przekonany o grzechu jest w stanie skutecznie skorzystać z łaski (Jan 16,8; Rzym 7,7)


A co jeśli ktoś nie zna Prawa Bożego?
To że ktoś nie zna Prawa Bożego nie zmienia Bożych standardów świętości. Co najwyżej może być to okoliczność łagodząca, może otrzymać mniejszy wyrok, ale również jest winny. Bóg nadał Prawo Mojżeszowi którego streszczeniem jest 10 przykazań, by wszyscy się dowiedzieli jakie są Boże wymogi sprawiedliwości.
Jednak wiele osób zamiast dostrzec w przykazaniach przewodnika do Chrystusa uczyniło je celem samym w sobie co jest sprzeczne z ideą nadania prawa.

Teraz Paweł wykazuje w 19 i 20 wierszu, że w kategorii doniosłości i wielkości chwały zakon jest niżej niż zbawienie z łaski przez wiarę. Wykazuje to przedstawiając nadanie jednego i drugiego – łaski i zakonu

Zwróć uwagę ja Bóg nadawał zakon?
Czynił to przez pośrednika. Z jednej strony pośrednikiem w nadaniu Bożego prawa między ludem, a Bogiem był Mojżesz, a z drugiej strony między Bogiem a Mojżeszem byli aniołowie.

Teraz przypomnij sobie jak Bóg nadawał obietnice łaski?
Abraham wcześniej wspomniany przez Pawła otrzymał obietnice zbawienia z łaski bezpośrednio od samego Boga. Bóg mu dał obietnice osobiście Ks. rodz. 12,1-3

To więc już w sposobie otrzymania jednego i drugiego widać zasadnicze równice tego, co jest bardziej wzniosłe i ważniejsze. Obietnica dana Abrahamowi jest obietnicą z pierwszej ręki. Zakon zaś przychodzi do ludzi z trzeciej ręki. Najpierw Bóg, później aniołowie, następnie Mojżesz, a dopiero lud.

Pośrednik był konieczny, przy nadaniu zakonu, bo zakon był umową w której zarówno Bóg jak i lud mieli warunki do spełnienia. W objawieniu łaski podczas obietnicy nadanej Abrahamowi nie było potrzeby pośrednika, bo Bóg sam ratyfikował przymierze z Abrahamem, był tylko On - Abraham spał. Abraham nie miał żadnych warunków do spełnienia. (Rodz 15,17-18) i Bóg przysiągł na siebie samego że dotrzyma obietnicy Rodz. 22,16; Hebr. 6,13-14.
Tak więc, obietnica nadania potomka i błogosławieństwa dla wszystkich narodów nie zależała od wierności Abrahama, ale tego czy Bóg mógł jej dotrzymać!

Czy więc wtedy zakon jak twierdzili Judaizujący jest przeciw Bożym obietnicom? Czy te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczają?
Oczywiście nie. Wprost przeciwnie, nadany zakon wzmacnia obietnice łaski i czyni ją konieczną. Pokazuje wspaniałość obietnicy i jeszcze bardziej uwydatnia jej głębie oraz miłosierdzie Boga. Tego właśnie nie rozumieli Judaizujący, że zakon utwierdza łaskę, a nie ją znosi jak oni twierdzili.

w. 21-22
Judaizujący wzywali do zachowywania zakonu, a wtedy mówili że człowiek będzie Zbawiony. Paweł natomiast pokazuje, że żaden zakon przez który człowiek mógłby być zbawiony nie został człowiekowi nadany. Jest jeden rodzaj zbawienia, zbawienia wyłącznie z łaski przez wiarę. Gdyby Bóg miał dla ludzi jakąś inną drogę zbawienia z pewnością by ją objawił. Ale droga Krzyża, droga na której Chrystus zapłacił za wszystkie nasze grzechy jest jedyną drogą zbawienia jaką Bóg dał człowiekowi (Ew Jana 14,6). Więc przeciwstawianie Zakonu łasce jest znoszeniem łaski i zabieganiem o zbawienie z uczynków. Jest w rzeczywistości odrzucaniem jedynej drogi zbawienia jakie Bóg dał ludzkości. Przyjmowanie przykazań jako drogę do zbawienia, usprawiedliwienia przed Bogiem nie jest utwierdzaniem łaski, ale zaprzeczeniem łaski.

Zakon dowodzi, (Pismo dowodzi), że wszyscy są grzesznikami, że cały świat poddany jest grzechowi. Jest tak dlatego, że obietnica ma być z łaski przez wiarę.
Skoro wszyscy podani są grzechowi, wszyscy też potrzebują łaski (1 Król 8,46; Ps 143,2; Przyp 20,9; Izaj 53,6; Rzym 3,23; 3,19 ;11,32.
Ci którzy to zrozumieją i przyjmą Jezusa Chrystusa jako swego Pana i Zbawiciela i będą zbawieni.
Paweł pokazuje, że cała ludzkość została schwytana przez grzech niczym ławica ryb w sieć i cała ludzkość potrzebuje wyzwolenia. Na wszystkich ludzi ciąży Boży gniew, a jedyna droga ucieczki przed potępieniem jest w ramiona Zbawiciela, Jezusa Chrystusa i zostało nam to  dane z łaski Boga.

w. 23-24
co to znaczy zanim przyszła wiara byliśmy zamknięci i trzymani pod strażą zakonu?
Prawo z powodu swej doskonałości i świętości było niemożliwym do spełnienia warunkiem i w  ten sposób zwróciło się przeciwko człowiekowi i potępiło go (Rzym 6,23; Kol 2,14).
Było niczym strażnik, który nie pozwala nam wyjść z niewoli. Ciągle przypominało nam o naszych grzechach i Bożych wymaganiach. Nie miało znaczenia jak mocno ludzie starali się wydostać spod niewoli prawa i tak zawsze gdzieś uchybili Bożym wymaganiom, a wtedy wyrok potępienia zwracał się przeciwko nim.
Tak było do czasu, gdy Bóg dał wyczekiwaną drogę zbawienia przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wtedy Gdy człowiek przyjmuje Chrystusa potępiający wyrok prawa zostaje zdjęty z Jego serca (Rzym 6,14).

Słowo przewodnik, którego używa Paweł oznacza niewolnika którego zadaniem było pilnowanie dzieci, aż do chwili, gdy dziecko osiągnęło dorosłość. Każde dziecko znajdujące się pod strażą takiego przewodnika tęskniło za dniem kiedy zostanie wyzwolone spod jego władzy. Tak chrześcijanie zostali wyzwoleni od zakonu. Wszyscy którzy oczekiwali Zbawiciela wraz z dniem Jego przyjścia doznali poczucia ulgi rozumiejąc, że łaska Boża jest lepsza niż najlepsze prawo.

Mieszanie zakonu i łaski, dodawanie coś do zbawienia z łaski przez wiarę jest zaprzeczeniem Bożej łaski. Nasze dobre uczynki nie dają nam usprawiedliwienia z naszych grzechów, czyni to jedynie wiara w ofiarę Chrystusa.
Właściwe zrozumienia prawa Bożego zawsze prowadzi ludzi do Chrystusa. Niewłaściwe zrozumienie stawia na tronie człowieka.


Zwróć uwagę jak Biblia jest spójna jak pasują do siebie kolejne elementy układanki. Kto mógł sprawić coś takiego? Tylko Bóg. Tylko Bóg mógł sprawić, że droga zbawienia odkrywana przez wieki ma swoją ciągłość i spójność co widzimy na podstawie Słowa Bożego.

Zwróć uwagę na miłosierdzie Boże, że Bóg mógł nas potępić bez zakonu, bez objawienia nam Zbawiciela. Ale objawił swoje prawo i posłużył się nim, by pokazać nam głębie naszego grzechu byśmy nie mieli wątpliwości, że potrzebujemy Zbawiciela. 

5.05.2017

Nieposłuszny prorok 1 Król 13,1-26


W naszym fragmencie czytamy o pewnym proroku, Bożym mężu, który otrzymał rozkaz od Pana, by iść do północnego Królestwa Izraela i ogłosić sąd dla odstępczego Króla Jeroboama. Widzimy, że ten prorok stara się być oddany Bogu i ma wiele dobrych cech Bożego człowieka. Przyszedł do Króla Jeroboama zgodnie ze słowem Pana chociaż wiedział, że to narazi go na niebezpieczeństwo ze strony króla. I rzeczywiście tak się stało, jak tylko wygłosił swoje proroctwo, to król kazał go schwytać (w. 4). Jednak Bóg sprawił, że ręka Jeroboama uschła. Widać że Bóg stał za słowami i osobą tego proroka. Widzimy również, że ten prorok jest skuteczny w modlitwie. Po tym jak uschła ręka króla, król prosił by mąż Boży modlił się za niego do Pana i by jego ręka była jak wcześniej. Więc prorok pomodlił się i Bóg wysłuchał go - ręka powróciła do wcześniejszego stanu (w 6). 
Gdy król przekonał się, że owy prorok jest Bożym człowiekiem i Bóg stoi za nim, pomyślał, że warto byłoby mieć kogoś takiego po swojej stronie. Zaprosił więc Bożego męża na posiłek, na ucztę i chciał dać mu jakiś upominek. Ale Boży mąż powiedział, że dostał wyraźny rozkaz od Pana iż nie może niczego przyjąć i nie może mieć z Jerobamem żadnej społeczności. Ma tam nie jeść, nie pić i nie wracać tą samą drogą którą przyszedł (w 7-9). Znowu widzimy Jego oddanie, że ten Boży człowiek jest nieprzekupny i czyni wszystko tak, jak kazał mu Pan.
Tak więc ten Boży człowiek ma prawdziwe słowa od Pana, jest posłuszny, jest odważny, jest nieprzekupny, bezkompromisowy, Bóg przyznaje się do Jego modlitwy i wydaje się, że całym sercem jest oddany Bogu.
W Betel mieszkał inny prorok - starzec. Prawdopodobnie wiele starszy od tego pierwszego. Gdy usłyszał to wszystko przez swoich synów, co stało się w Betel, jak młodszy prorok ogłosił słowa Pana i jakie wszystkie znaki wystąpiły podczas jego posługi postanowił, że dogoni tego proroka i zaprosi go do siebie do domu.
Dogonił go i chciał zaprosić na posiłek, ale ten powiedział, że dostał rozkaz od Pana, by nie jeść chleba w Betel, nie pić tam wody oraz wracać inną drogą (w 17).

Tu warto dodać, że Betel to znaczy dom Boży, i jest miejscem znanej historii z 1 Ks. Mój, z 28 rozdz. gdzie położył się Jakub w trakcie podróży do Labana i podczas snu widział drabinę wznoszącą się do nieba po której wstępowali i zstępowali aniołowie Boży. Możemy powiedzieć, że ten stary prorok mieszkający w Betel, mieszkał w miejscu gdzie Jakub widział bramę do nieba. Ale Jerobam uczynił z tego miejsca bramę do piekła, bo postawił tam fałszywe bóstwo w postaci cielca i kazał oddawać mu chwałę.

Jak młody prorok odmówił, to stary okłamał Go i powiedział, że też jest prorokiem i Boże plany się zmieniły - teraz ma się u niego zatrzymać. O dziwo ten prorok przyjął to słowo, co ściągnęło na niego gniew Boży i własną śmierć, bo Bóg ukarał go za nieposłuszeństwo.

Drodzy, historia ta jest bardzo pouczająca. Ten młody prorok dobrze zaczął, ale źle skończył.
Źle skończył dlatego, że dał się oszukać temu staremu prorokowi. Uwierzył, że Bóg zmienił zdanie, a powinien wiedzieć, że Słowo Pana jest pewne. Pozwolił na to, że ten stary prorok stał się dla niego wyrocznią. Zamiast trzymać się Słowa Bożego i tego co Bóg mu wcześniej powiedział zaufał innym źródłom objawienia. I uczynił to tak bardzo, że nawet nie zadał siebie trudu, by zweryfikować czy to, co mówi ten stary prorok jest prawda.
Jeśli miał wątpliwości, co już nie było właściwe, bo Bóg wcześniej powiedział mu co ma czynić. To jeszcze mógł modlić się do Boga i prosić Go o potwierdzenie słów starego proroka. Ale nie uczynił tego, uwierzył że tamten został posłany przez Boga podobnie jak on wcześniej. Uwierzył, że tamten również jest prorokiem zapominając o tym, że Bóg nie ma względu na osobę i nie ma znaczenia przed Bogiem jaką władzę i urząd ktoś posiada. W ten sposób młody prorok poddał się pod autorytet człowieka odrzucając Boga.
Dla każdego chrześcijanina istnieje takie niebezpieczeństwo jak w sytuacji tego młodego proroka. Ile to źródeł objawienia mamy dzisiaj, które chcą pretendować do miana Słowa Bożego? Mamy Ks. Mormona, Koran, Pisma Św. Jehowy, i wiele innych. Mamy też wiele osób, które chcą przekazywać nam słowa bezpośrednio od Boga powołując się na to, że Bóg do nich przemawia. Podobnie jak ten stary prorok przyszedł do tego młodego i powiedział mu, że wcześniej Pan mówił to…, ale teraz mówi tamto….. My też możemy mieć podobne doświadczenia. Docierają do nas głosy, że Bóg w jakiejś sprawie zmienił zdanie, że Biblia jest przestarzała i teraz są nowe czasy i należy szukać nowych rozwiązań. Pamiętam jak pewnej znajomej podesłałem filmy na temat tego, że teoria ewolucji to fikcja. Znajoma ta odpisała mi słowami w tonie politowania i kpin: "Jarek ty naprawdę w to wierzysz, że Bóg stworzył świat".
Ale jeśli zaczniemy ufać tym pozabiblijnym źródłom objawienia, to bardzo szybko zejdziemy z drogi prawdy jak bohater naszej historii. Musimy pamiętać, że jeśli Bóg coś powiedział w swoim słowie, to wciąż jest to aktualne i choć minęło wiele lat od tego jak to uczynił, to Słowo Jego jest wieczne i niezmienne.
Pan Jezus powiedział w Ew. Mateusza
Mateusza 24:35 Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
Boże Słowo jest bardziej stałe i nienaruszalne niż niebo i ziemia. Jest bardziej stałe niż to wszystko, co nas otacza np. kosmos, wschody i zachody słońca, czas, noc i dzień oraz ruchy planet.
Porzucenie Słowa Bożego i posłuszeństwa Bogu oraz poddanie się pod inny autorytet, który chce kierować naszym życiem kończy się tragedią duchową podobnie jak w sytuacji naszego proroka. Widzimy, że zagryzł Go lew. Bóg pozwolił, by tak się stało, bo ten mąż Boży sprzeniewierzył się Słowom Pana.
Drodzy, możemy dobrze zacząć, możemy być używani przez Boga, możemy osiągnąć wiele sukcesów duchowych w naszym życiu, ale jeśli na jakimś etapie naszego życia przestaniemy trzymać się Słowa Pana, to źle skończymy. Jeśli na jakimś etapie naszego życia pozwolimy na to, by zamiast Słowa Bożego coś innego zaczęło kierować naszym życiem, inne źródła objawienia, jacyś ważni dla nas ludzie, jakieś wewnętrzne pragnienia, itp.  to jest to droga, do duchowej katastrofy. 

2.05.2017

Wieczne obietnice Studium listu do Galacjan 3,15-18


Paweł wykazał na przykładzie Abrahama że doktryna usprawiedliwienia wyłącznie z wiary jest jak najbardziej zasadna. Argumentem przeciwników Pawła mogło być to, że prawo nadane Mojżeszowi na górze Synaj było nowym przymierzem i lepszą zmianą w stosunku do sytuacji w jakiej był Abraham. Apostoł wyszedł naprzeciw takim oskarżeniom i dowiódł wyższość przymierza z Abrahamem nad przymierzem z góry Synaj.

3,15
Testament Grecki raz napisany i zapieczętowany nie mógł już być zmieniany ani modyfikowany. Inaczej było z Testamentami Rzymskimi, można było ostatnią wolę zmienić lub dodać do testamentu jakieś poprawki.
W każdym razie ani jeden ani drugi testament nie może być zmieniony po śmierci zmarłego.

Paweł odnosi się tutaj do stosunków między ludzkich i na przykładzie testamentu pokazuje, że ludzkie postanowienia, ostatnia wola ma znaczenie. Nikt tej ostatniej woli nie zmienia, ale ją szanuje. Skoro szanuje się ostatnią wolę zmarłego, to tym bardziej jest ważne przymierze z wiecznym prawdomównym Bogiem, które Bóg zawarł z Abrahamem. Wszak to była jego wola by ci którzy mają dostąpić usprawiedliwienia, dostąpili go wyłącznie z samej wiary.
To więc przymierze z Mojżeszem nie było przymierzem na mocy którego Izraelici mieli dostępować Zbawienia, było jedynie zapowiedzią lepszego przymierza, cieniem nadchodzącego, które miało się wypełnić w Jezusie Chrystusie.
Przymierze spod Góry Synaj miało za zadanie jeszcze bardziej potwierdzić, że konieczne jest przymierze łaski, bo skala i obrzydliwość grzechu w oczach Bożych jest porażająca. Przymierze z Mojżeszem wcale nie znosiło przymierza z Abrahamem, było natomiast kolejnym krokiem do pełnego objawienia łaski w Jezusie Chrystusie.

Dwa przymierza
Przymierze z Abrahamem jest całkowicie różne od przymierza które Bóg zawarł z Mojżeszem.

Przymierze z Abrahamem
Rodz. 12,1-3; 13;15; Rodz. 15,1-18;22,16-18; 26,3-4; 28,13-14

Zwróć uwagę kto ma dopełnić obietnicy, kto jest gwarantem jej wypełnienia?
Bóg cięgle mówi, że on coś zrobi, że On coś uczyni, że On daje mu ziemię, że On da mu potomstwo, że On sprawi iż w Abrahamie będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Bóg ciągle powołuje się na siebie i wypełnienie obietnicy nie zleży od Abrahama, czy od Jego posłuszeństwa, ale od Boga.

A czego Bóg wymagał od Abrahama?
Wymagał jedynie wiary w obietnice?
Zauważ również, że obietnice dane Abrahamowi nie straciły na ważności po Jego śmierci, Bóg powtórzył te obietnice zarówno Izaakowi jak i Jakubowi. Tak jak Paweł pisał w 15 wierszu. Skoro ludzki Testament jest ważny po śmierci, tym bardziej Boże obietnice dane Abrahamowi, przeszły one na następne pokolenie.


Przymierze z Mojżeszem
Jakie było przymierze z Mojżeszem?
Ks. Wyjścia 24,1-11
Przymierze z Mojżeszem pod górą Synaj było oparte o przestrzeganie Zakonu. Z jednej strony Bóg gwarantował swoje błogosławieństwo pod warunkiem, że Izrael będzie dopełniał Prawa. Czego naród nie uczynił. Tak więc to przymierze straciło swoją ważność, bo zostało zerwane. Jeremiasza 31,31

3,16
Następnie Paweł powołuje się na fragmenty Słowa Bożego, gdzie jest powiedziane, że wieczne przymierze dane Abrahamowi dotyczyło potomka, a nie potomków (Rodz 3,15;22,18.
Obietnice miały ziścić się przez potomka Abrahama którym jest Chrystus, a nie naród Żydowski jak twierdzili fałszywi nauczyciele, bo jakże przez naród miał cały świat dostąpić błogosławieństwa.
Jasne się robiło, że głębia danej obietnicy Abrahamowi ma swoje podłoże duchowe, a nie dotyczy wyłącznie ziemi i cielesnego błogosławieństwa dla narodu jak rozumieli to Żydzi

3,17-18
Teraz Paweł przechodzi do jasnego przedstawienia swojego argumentu, skoro Testament po śmierci jest nie do podważenia, a obietnica zbawienia dotyczyła potomka, a nie potomków, to jest oczywiste, że zakon nie unieważnia wcześniejszych danych Abrahamowi obietnic jak twierdzili Judaizujący. Zakon został nadany 430 lat po tym jak Jakub wyruszył do Egiptu, około 1445 r a 645 lat po tym jak Abrahamowi została złożona obietnica. Więc do wypełnienia się obietnicy danej Abrahamowi od jej złożenia minęło około 2090 lat.

Dlaczego Przymierze z Abrahamem nie mogło być anulowane?
Nie mogło być anulowane, bo Bóg nie nakazał Abrahamowi spełniać żadnych dodatkowych warunków np. dobrych uczynków, czy jakiś dodatkowych zasług, ale przysiągł na siebie samego, że dotrzyma danej mu obietnicy.

Dlaczego Judaizujący fałszywi nauczyciele nie mogą mieć racji wiersz 18?
Jeśli mieli by racje, że zbawienie nie jest tylko z łaski przez wiarę, ale też z uczynków zakonu, to by znaczyło że obietnica dana Abrahamowi nie polega na łasce, ale na uczynkach. Dziedzictwo dane Abrahamowi nie może być oparte o jedno i drugie, albo jest oparte o łaskę, albo o uczynki.
Ale jak czytamy w 18 wierszu Bóg obdarzył Abrahama obietnicą dziedzictwa i uczynił to, przez swoją łaskę, a nie przez uczynki. Jest to dar od Boga, który Abraham otrzymał bezpłatnie, bez zasług i na zawsze. Obietnica ta jest tak wiążąca jak testament człowieka, a nawet jeszcze bardziej, bo jest złożona przez samego prawdomównego Boga. To więc każdy grzesznik, który uwierzy obietnicy jak uwierzył Abraham będzie miał przebaczone grzechy i otrzyma życie wieczne, bezpłatnie i na zawsze co gwarantuje mu Bóg w Jezusie Chrystusie. (Rzym 4,13-14)

Nie można ufać trochę łasce i trochę uczynkom. Albo ufamy Bożej łasce zbawienia, albo ufamy własnym uczynkom. Albo Bóg mnie zbawia, albo ja sam próbuje się zbawić.

Jakie wyzwalające prawdy niesie ze sobą wiadomość, że obietnica została dana Abrahamowi niezależnie od Jego uczynków?
Dlaczego łaska jest bardziej pewna niż próba zasłużenia sobie na zbawienie naszymi uczynkami?
Czego obietnica dana Abrahamowi uczy nas o Biblii?
Co mówią nam te wszystkie lata rozwoju biblijnego objawienia o Bogu i o wyższości Biblii nad innym księgami religijnymi? 

29.04.2017

Nie czyńmy jaskini zbójców z domu Bożego Ew. Mateusza 21,12-17



Drodzy jesteśmy w ostatnim tygodniu życia i służby Pana Jezusa przed Jego męką. Wiemy że wjechał do Jerozolimy witany przez wielki tłum, który ogłaszał Go Królem. Z pewnością wielu miało spore oczekiwania wobec Niego wierząc, że teraz pobije wszystkich wrogów Izraela.
Jednak gdy Jezus wjechał do Jerozolimy w ostatnim tygodniu, nie poszedł do pałacu Heroda do siedziby Piłata i nie zaczął przewrotu politycznego, chociaż ludzie tego od Niego oczekiwali. On poszedł do Świątyni, do domu swego Ojca, bo prawdziwy problem człowieka, nie jest polityczny, społeczny, czy ekonomiczny. Prawdziwy problem człowieka leży w Jego relacji z Bogiem. Jeśli ta relacja nie zostanie naprawiona, to nic nie poprawi jego stanu duchowego choćby o odrobinę.
Dopiero wtedy kiedy, pojednamy się z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa świat zaczyna wyglądać dla nas inaczej. Przestaje ci przeszkadzać polityka, ekonomia, ludzie, brak perspektyw, czy jeszcze inne czynniki, którym przypisywaliśmy nasze nieszczęście. Nie chodzi o to, że w ogóle te rzeczy nie ma ją znaczenia. Ale wtedy, kiedy sprawa naszej relacji z Bogiem zostanie odbudowana, zaczynamy widzieć wyraźnie, że nasze wcześniejsze nieszczęście nie było spowodowane złym stanem otoczenia, ale było spowodowane złym stanem mojego serca.
Pewnego pamiętnego dnia i ja to odkryłem, gdy Chrystus wstąpił w moje życie. pamiętam, że po tym wydarzeniu poprzedniego dnia rano, wyszedłem na zewnątrz i pomyślałem, że jaki piękny jest ten świat, jakiś taki nowy, świeży. Nachyliłem się i macałem trawę, wydawała się bardziej zielona, żywa, piękniejsza niż wcześniej. Później odkryłem, że świat od wczorajszego dnia nie zmienił się, to ja się zmieniłem. Moje serce się zmieniło.
Gdyby tamten tłum, który witał Pana Jezusa przy wjeździe do Jerozolimy rozumiał to, to inaczej patrzyłby na służbę Chrystusa. I inaczej patrzyłby w ogóle na wszystko.
A Pan Jezus pokazywał to cały czas, dlatego poszedł do świątyni, dlatego wyrzucił z niej ludzi, dlatego powywracał tam stoły.
On pokazał w ten sposób, że najważniejszym celem Jego misji jest nasz stosunek do Boga. I był oburzony tym, że przez uczynienie targowiska w Świątyni ludzie nie mogli dostrzec jak ważne jest właściwie oddawać Bogu cześć.
Miejsce kultu Boga wszechmogącego, zamiast być miejscem społeczności z Bogiem, miejscem gdzie ludzie będą Go uwielbiać i zbliżać się do Niego, wyznawać swoje Grzechy i dostrzegać Boskie atrybuty. Stało się miejscem, gdzie ludzie załatwiali swoje interesy i zapominano o wielkości i majestacie Boga.
I przypomnijmy sobie 2 rozdz. Ew. Jana tam Jan opisuje podobną sytuacje. Tylko miało to miejsce na początku publicznej działalności Jezusa. Podczas pierwszej Paschy o której Jan wspomina. Pan udał się do Jerozolimy i jak w przypadku historii z Ew. Mateusza wszedł na teren świątynny i zastał taką samą sytuację.
Pewnie przy każdym święcie Paschy w świątyni stawiano stragany, kantory wymiany walut, sprzedawano zwierzęta ofiarne i czyniono z Bożego domu targowisko. Wtedy czas święta Paschy dla handlarzy i właścicieli kantorów to najlepszy interes, jak dzisiaj np. Święta Wielkanocne lub Bożego narodzenia.

1.      Nie czyńmy z kościoła jaskini zbójców
Jednak tak jak wtedy, tak i dzisiaj często pomimo świąt, pomimo bycia w świątyni, czy nawet składania ofiar ludzie nie widzą Boga.
Widzą interes, mają religię, mają jakąś uroczystość i wiele innych ważnych spraw, ale nie oddają chwały Bogu. I nie bez przyczyny Pan Jezus zaczął swoją publiczną służbę od pobytu w świątyni i kończy swoją służbę na świątyni. Najważniejsze w życiu człowieka, to oddawać chwałę Bogu, to pojednać się z Bogiem, to dostrzegać naszą zależność od Stwórcy, naszą grzeszność i Jego łaskę.
Faryzeusze i uczeni w piśmie uczynili naprawdę wiele złego by zwykły człowiek nawet w świątyni nie znalazł Boga.
Handel o którym tutaj czytamy miał miejsca na dziedzicu Pogan. Świątynia składała się z kilku części. Najpierw był dziedziniec pogan, gdzie nie żydzi mogli przebywać, później głębiej dziedziniec kobiet, później dziedziniec mężczyzn, a później miejsce święte gdzie pełnili służbę kapłani, a na końcu miejsce najświętsze, gdzie raz do roku wchodził arcykapłan.
Annasz który był wtedy najwyższym kapłanem, zły, skorumpowany człowiek wymyślił sposób jak mieć większe dochody. Tam gdzie był dziedziniec pogan wynajmował stoiska pod stragany, by ludzie mogli na nich kupić rzeczy potrzebne do kultu religijnego takie jak: zwierzęta ofiarne, oliwę, wino, sól.
Nadto, każda ofiara składana w świątyni musiała być zatwierdzona przez kapłanów. Więc jeśli nie kupiłeś swojej ofiary w na dziedzińcu pogan, to w rzeczywistości nie mogłeś jej złożyć Bogu, bo kapłani nie przyjmowali innej ofiary jak tylko ta która była nabyta na placu. Jak łatwo się domyślić ofiary kupowane na dziedzińcu miały wielokrotną przebitkę. Jeden z historyków Żydowskich twierdzi, że nawet dziesięciokrotną.
Były tam także stoiska, gdzie podróżni mogli wymienić pieniądze, by nimi zapłacić podatek świątynny. Podatek ten można było płacić tylko w dwóch walutach w  syklach galilejskich, lub syklach świątynnych, inne waluty były uznawane za  nieczyste. Więc każdy, kto przybył z daleka i miał inne pieniądze musiał dokonać wymiany. Wymiana jednak często była po niekorzystnym zbójeckim kursie.
To wszystko powodowało, że rzeczywiście jak Pan Jezus mówi że, zamiast świątynia być domem modlitwy, miejscem skruchy i społeczności z Bogiem stała się jaskinią Zbójców, synonimem wyzysku i niesprawiedliwości.
I dzisiaj nic się nie zmieniło, nieodrodzeni i nie znający Boga ludzie wciąż z Bożej świątyni którą jest kościół czynią jaskinie zbójców. Kościół to miejsce, gdzie ludzie mają uwielbiać Boga, gdzie mają znaleźć zbawienie, gdzie mają dostrzec swoją grzeszność i Bożą chwałę. Jak mówi Paweł w liście do Tymoteusza, że Kościół to filar i podwalina prawdy (1 Tym 3,15). Kościół ma dbać o prawdę, bronić jej, podtrzymywać ją i ją głosić. Kościół to miejsce gdzie Bóg przez Jezusa Chrystusa ma być wywyższony, gdzie Bóg ma być na pierwszym miejscu. Ale jeśli kościół zaczyna zajmować się czymś innym niż uwielbieniem Boga i prowadzeniem kobiet i mężczyzn do pojednania z Nim. Jeśli zaczyna zajmować się, biznesem, zarabianiem pieniędzy, uprawianiem polityki. Jeśli w kościele zaczyna chodzić o władzę, o wpływy, zdobywanie dóbr materialnych, zarabianie mamony, budowanie miłego gniazdka na ziemi i to staje się celem kościoła. To jednocześnie odwracana jest uwaga ludzi od tego co najważniejsze, od Boga, od prawdy, od drogi zbawienia. W ten sposób Kościół ze strażnika prawdy staje się jaskinią zbójców, targowiskiem próżności.
To jest to, co Bóg ciągle mówił do Izraela przez wszystkich proroków, że Izrael miał być Bożym świadectwem doskonałości, sprawiedliwości i świętości Boga w świecie. Ale zamiast czcić Boga w prawdzie Jego Słowa ośmieszali imię Boże przez wyzysk, przelewanie krwi, bałwochwalstwo, oszustwa, kłamstwa, niemoralność itp. Czynili to tak żarliwe, że Bóg nazywał ich prostytutką (Jer 2,20), a Ap. Paweł powtórzył za Ks. Ezechiela że z ich powodu poganie bluźnią imieniu Bożemu (Rzym 2,24).
Należy tu również wspomnieć że karygodne jest to, że jakaś część kościołów lub duchownych z nazwy chrześcijańskich istnieje i działa dla pieniędzy. Coraz częściej w kościele pisze się książki wyłącznie dla pieniędzy, głosi się świadectwa dla pieniędzy, a nawet się zmyśla ciekawe historię by na nich zarobić, tworzy się muzykę dla popularności i pieniędzy, naucza dla pieniędzy. Ostatnio widziałem na youtbe program z człowiekiem Dawid Hogan i on twierdzi, że podniósł z martwych 70 osób, jeździ po całym świecie opowiada nieprawdziwe świadectwa i oczywiście zarabia na tym mnóstwo pieniędzy. W wielu kościołach handluje się zbawieniem, to jest to z czym Marcin Luter walczył, że „jeśli moneta w skarbonie zadźwięczy, to dusza w czyśćcu już nie jęczy”. W kościele Rzymskim jeśli tam pójdziesz to za pieniądze możesz nabyć życie wieczne, Boże błogosławieństwo, Sakramenty i z czyścica wypuścić bliskich przez płacenie za mszę. Pytam, czy to nie przypomina jaskini Zbójców? Tak, w istocie nią jest. Podejrzewam, że oskarżenie Pana Jezusa w stosunku do jemu współczesnych, że ze świątyni, z domu modlitwy, z domu Jego Ojca uczynili jaskinię Zbójców byłoby równie trafne dzisiaj jak i wtedy. Po  prostu uczynili jak Annasz, zarabiają pieniądze na Bogu. Myślą że z pobożności jak mówi Paweł mogą ciągnąc zyski (1 Tym 6,5). Bóg jednak nie jest ślepy i nie jest obojętny i nie odda swojej chwały nikomu (Izaj 42,8). I to prowadzi nas do drugiej rzeczy, że Bóg chce czystej świątyni.

2.      Bóg chce mieć czysty kościół
Gdy Pan Jezus zobaczył, co uczyniono z domu Jego Ojca naprawdę się zdenerwował. Uczniowie nie mieli zbyt wielu okazji, żeby widzieć Go w takich sytuacjach. Czytamy, że wyrzucił wszystkich handlarzy ofiarami, wekslarzy, stoły ich powywracał i jak dodaje Ew. Marek nie pozwolił nawet żeby ktoś choćby naczynie przeniósł przez świątynie, prawdopodobnie chodzi tutaj o to, że ludzie przez świątynie skracali sobie drogę (Mk 11,16).
Musimy mieć świadomość że Pan Jezus wywołał tam wielkie zamieszanie. Dziedziniec pogan, to była najbardziej rozległa część świątyni. Nie wiemy dokładnie ilu tam było tych sprzedawców, ale śmiało możemy powiedzieć że to nie było kilku. Może kilkudziesięciu, a nawet kilkuset. Pan Jezus jednak wszystkich ich wypędził i nie tylko tych, którzy sprzedawali, ale także tych którzy kupowali. Wypędził całą gromadę ludzi stamtąd.
Z powodu zbliżania się święta Paschy na całym dziedzińcu pogan mogło być kilka tysięcy osób.
Próbuje sobie wyobrazić jak najwyższy kapłan Annasz musiał być wściekły, że Pan Jezus popsuł mu interes. Jak szerokim echem musiało odbić się takie wydarzenie wśród tamtejszych przywódców religijnych. „Ten samozwańczy prorok - jak o Nim myślano, Galilejczyk za którym podążają tłumy przyjechał na osiołku do Jerozolimy, a teraz robi zamieszanie w naszej świątyni”.
Ale Pan Jezus nie robił zamieszania w ich świątyni, Pan oczyszczał swoją świątynię. Dom swojego Ojca. Chciał żeby w Jego domu była oddawana prawdziwa cześć Bogu. Później w 23 wierszu arcykapłani i starsi ludu zadają pytanie Panu Jezusowi jakim prawem to czyni.
 On czynił to prawem własności. Nie chciał  jakiegoś iluzorycznego kultu, jakieś religii zastępującej prawdziwą praktyczną pobożność. Ale chciał, by Bóg był traktowany z nabożnym szacunkiem. Chciał, by te wszystkie ofiary, modlitwy i cała chwała oddawana Bogu wynikała w życiu człowieka z prawdziwej szczerej Bożej bojaźni i była wyrazem prawdziwego uwielbienia wynikającego z serca.
To wszystko co działo się w świątyni przedstawiało fałszywy obraz Boga. Pokazywało że można kraść, kłamać, wyzyskiwać, robić biznes na Bogu, być obłudnym, żyć niemoralnie i przyjść do świątyni kupić sobie ofiarę złożyć ją, trochę pokadzić kadzidłem, poklękać, odmówić kilka modlitw, zaśpiewać jakiś hymn, porobić jakieś gesty religijne i mieć poczucie że jestem wierzący, że jestem czcicielem Boga, że Bóg jest zadowolony i będzie mi błogosławił.  
Nie, to była fałszywa religia, a Bóg chce mieć szczere prawdziwe wielbienie w duchu i w prawdzie. Wielbienie wynikające z serca, szczere, oddane, w prawdzie Bożego Słowa.
I tak jak wtedy Pan chciał oczyścić swoją świątynie, tak i dzisiaj chce by Jego świątynia którą jest Kościół i nasze życie była czysta.
Chce by Jego kościół dbał o to, by nie plamić się ze światem, nie przyjmować wzorców tego świata i nie żyć na Jego wzór jak mówi Paweł w liście do Efezjan.
Efezjan 5:25  Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie,
26  Aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo,
27  Aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany.
Czego Pan pragnie dla kościoła? Żeby był bez zmazy, bez skazy, żeby był święty i niepokalany. Jeśli Kościół dotyka się nieczystego i idzie na kompromis w sprawie bałwochwalstwa czcząc obcych Bogów, akceptuje fałszywe religie, fałszywe bóstwa to zanieczyszcza się. Jeśli kościół nie wzywa świata do upamiętania i  świętości oraz pozwala na to, by normy moralne w świecie przeniknęły do kościoła i kościół zaczyna akceptować rozwody, powtórne związki, życie na kocią łapę, homoseksualizm, aborcje, pijaństwo, zdzierstwo, chciwość, wyzysk i wiele innych, to kościół zanieczyszcza się.   
Jeśli Kościół nie usuwa ze swoich szeregów fałszywych nauczycieli, karierowiczów, obłudników, nie potępia fałszywej nauki, nie przestrzega przed tym co Bugu się nie podoba i czego Bóg nie nienawidzi to zanieczyszcza się. Jeśli Kościół nie walczy o sprawiedliwość i w imię źle pojętej miłości uważa, że wszystko należy akceptować, na wszystko się zgadzać to zanieczyszcza się.
A Pan Jezus Chrystus, chce mieć Kościół bez zmazy, bez skazy, bez fałszywej ekumenii. Kościół rozróżniający między prawdą, a kłamstwem, kościół który jest wierny Panu.
Podobnie z naszym życiem, Pan Jezus chce, by było ono święte. Byśmy w każdym naszym działaniu, w każdej myśli upodabniali się do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa jak czytamy w liście Piotra.
1 Piotra 1:15  Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym,
A w liście do Hebrajczyków czytamy:
Hebrajczyków 12:14  Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana.
Drodzy dążmy do świętości. Módlmy się wołajmy do Pana by oczyszczał naszą świątynie, by oczyszczał nasz Zbór, naszą denominację z fałszywego kultu, z fałszywych czcicieli i nauczycieli. Módlmy się by Pan oczyszczał swój Kościół na całym świecie i wzbudził sobie lud bez zmazy, skazy, czy czegoś w tym rodzaju.
Wołajmy by Pan oczyszczał świątynie naszego ciała, gdzie złożył swojego Ducha Św. by każdy z nas, każdy wierzący miał głębokie pragnienie bycia świętym, czystym moralnie, czystym w sumieniu i czystym w motywacjach.
Drogi przyjacielu bracie, siostro, może jest coś takiego w twoim życiu, w twojej świątyni co Pan chciałby usunąć? Może jakiś stół zastawiony przez grzech, który Pan chciałby wywrócić, może jest jakiś handel, kompromis ze światem, który Pan chciałby w twoim życiu skończyć? Jeśli jest coś takiego, to wzywam cię pozwól dzisiaj Panu Jezusowi zrobić porządek w twojej świątyni, by twoja cześć oddawana Bogu, była Mu miła!
Możemy zakrzyknąć: Panie nasz przyjdź do swego kościoła, przyjdź z mocą twego Ducha z mocą twego Słowa i oczyść naszą świątynie!
Widzimy że oczyszczenie świątyni przez Pana Jezusa przynosi zamieszanie. Ono przynosi zamieszanie do kościoła i przynosi zamieszanie do naszego życia, ale lepsze takie zamieszanie niż złudne przekonanie, że czcimy Boga, a tymczasem nasza cześć dla Niego jest daremna (Mat 15,9). 

3.      Chwała dla Syna Bożego
Trzecia rzecz z tego fragmentu jest taka, że Syn Boży godzien jest chwały. Czytamy o tym w 15 i 16 wierszu. Gdy arcykapłani i uczeni w piśmie zobaczyli cuda które Pan Jezus uczynił, oraz dzieci, które wołały Hosanna synowi Dawidowemu, to oburzyli się. W ich mniemaniu to, że Pan Jezus pozwalał by te dzieci przypisywały mu tytuł mesjański jakim było określenie „Syn Dawidowy” oraz wołały Hosanna, co znaczy zbaw teraz lub uratuj teraz było bluźnierstwem. Arcykapłani i uczeni w piśmie chcieli przekazać Jezusowi przez swoje oburzenie „czy nie widzisz jak cię nazywają, czy nie widzisz że dzieci oddają ci chwałę która należy się Bogu, zabroń im tego”.
A czy Pan Jezus zabronił dzieciom tak do siebie mówić?
Nie, nie tylko nie zabronił, ale przywołał wobec arcykapłanów fragment psalmu 8,3 że Bóg z ust niemowląt i ssących zgotował sobie chwałę.
Przywołał ten fragment jako ilustrację chcąc w ten sposób powiedzieć, że zobaczcie niemowlęta chwalą Boga. One pomimo swojej niedojrzałości oddają to, co się Bogu należy. Te małe dzieci, które śpiewają Hosanna Synowi Dawidowemu rozpoznały we mnie Syna Bożego, Mesjasza i wiedzą że jestem godzien chwały, a wy chcecie zamknąć im usta.
Chociaż jesteście dojrzali, chociaż powinniście w pierwszym rzędzie rozpoznać czas Mesjasza, to nie rozpoznaliście. Znacie Pisma, jesteście przywódcami duchowymi w Izraelu, to jednak nie uczyniliście i nadal nie czynicie togo co powinniście, a mianowicie uznać we mnie Zbawiciela, Syna Bożego!
Pan w ten sposób pokazuje duchową ślepotę arcykapłanów i uczonych w piśmie. Małe dzieci są bliżej Boga niż oni. I choć są małe niedojrzałe, to jednak widząc cuda, słysząc co głosi widziały w Chrystusie Mesjasza godnego ludzkiej chwały.
A ci którzy powinni rozumieć, ci którzy szczycą się ze swojej mądrości, ze swojego poznania są całkowicie ślepi.
To jest to, co Pan Jezus powiedział przy wjeździe do Jerozolimy w ostatnim tygodniu kiedy tłum obwołał Go Królem, a Faryzeusze chcieli żeby im zabronił. On powiedział, że jeśli ten tłum będzie milczał, to kamienie będą krzyczeć (Łuk 19,40)
Inaczej mówiąc, jeśli wy nie będziecie oddawali Synowi Bożemu chwały, to wzbudzi Bóg takich, którzy będą Mu oddawać cześć. Tak moi drodzy, Jezus Chrystus, nasz Pan, godzien jest chwały i uwielbienia. Jeśli ludzie dojrzali nie będą Go chwalić, jeśli my nie będziemy Go chwalić On odbierze sobie chwałę w inny sposób. Może to zrobić nawet z ust niemowląt, nawet przez kamienie.
Jesteśmy na tyle dojrzali, że powinniśmy to wiedzieć, że kościół jest własnością Pana Jezusa Chrystusa. On nabył go przez swoją świętą krew. I kościół ma być miejscem, gdzie imię Chrystusa będzie wywyższone, gdzie Bóg przez Chrystusa będzie uwielbiony. Taka jest Boża wola, że tak jak Ojciec jest otoczony chwałą, tak i syn. Tak jak Ojciec jest wywyższony i uwielbiony tak i Syn, kto nie czci Syna nie czci i Ojca (Jana 5,23). Taka jest Boża wola, by każdy chrześcijanin, każdy członek ciała Chrystusowego którym jest kościół wywyższał imię Jezusa, by na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią (Filip 2,10).
Drodzy to też nasz obowiązek, po to zostaliśmy powołani jako święty Boży lud, by oddawać Bogu przez Chrystusa chwałę.

Podsumowując: powiedzieliśmy sobie o trzech rzeczach
1.      Po pierwsze, nie czyńmy z kościoła jaskini zbójców.
2.      Po drugie, Bóg chce mieć czysty kościół bez zmazy, skazy czy coś w tym rodzaju.
3.      I po trzecie, Syn Boży godzien jest naszej chwały. 


22.04.2017

Miłość znakiem rozpoznawczym uczniów Chrystusa Studium Ew. Jana 13,31-35



13,31
Jak myślisz dlaczego Pana Jezus po wyjściu Judasz mówi, że teraz został uwielbiony Syn człowieczy i Bóg został uwielbiony w Nim?
Oczywiście chodzi o to co ma się zdarzyć, że szybkimi krokami śmierć Pana Jezusa się przybliża oraz Jego  zmartwychwstanie. To co zapowiedział Chrystus wypełnia się, to co mówili o nim prorocy dzieje się. Judasz wyszedł go zdradzić, wyszedł wydać Go za 30 srebrników  
Pan Jezus o swoim uwielbieniu mówił już wcześniej w Ew. Jana 12,23.28; 17,1.
Więc jak tylko wkroczył w tą ostatnią fazę swojej misji na ziemi, to bezpośrednio mówi, że będzie uwielbiony i wywyższony.
Od jego słów do faktycznego Jego wywyższenia dzielą go już tylko godziny, zaraz zostanie wydany, zbity, umęczony i powieszony na Krzyżu na którym umrze, a później zostanie złożony do grobu i po trzech dniach zmartwychwstanie. Nastąpi Jego wywyższenie, nastąpi Jego uwielbienie, zasiądzie po prawicy Bożej i stając się sprawcą Zbawienia dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą oraz Królem Królów i Panem Panów.
I nie tylko wtedy, ale uwielbienie Jezus wciąż trwa. Trwa wtedy kiedy nasze modlitwy do Boga przez niego są zanoszone, trwa wtedy kiedy wstawia się za nami u ojca, trwa wtedy kiedy Bóg przez Jego wstawiennictwo przebacza nam grzechy. Uwielbienie i wywyższenie Jezusa jeszcze bardziej uwidoczni się kiedy przybędzie w chwale na sąd i będą przed nim zebrane wszystkie narody.
To więc kwestia uwielbienia Syna jest dla nas jasna, ale jak Ojciec został uwielbiony w Synu?
Oczywiście uwielbienie Ojca to posłuszeństwo Syna. Syn do końca był posłuszny Ojcu, aż do śmierci Krzyżowej i w ten sposób plan Ojca wypełnił się. Jezus pokonał grzech, nienawiść, zło, diabła i wszystkich swoich przeciwników. Jezus też przez krzyż pokazał wymogi Bożej sprawiedliwości, pokazał jak grzech jest straszny, jak obrzydliwy w oczach Bożych i jak Święty jest Bóg. Ojciec został uwielbiony w Synu. Syn objawił Jego chwałę, Jego moc, Jego sprawiedliwość, Jego świętość i Jego miłosierdzie.
Syn objawił również Miłość Boga do ludzi, tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. (Jana 3,16)

Tu nasuwa się pytanie jak w naszym życiu Bóg może być uwielbiony?

13,32
Widzimy że Bóg dopilnuje żeby Syn był uwielbiony w Ojcu, bo Syn najpierw uwielbił Ojca. Bóg dopilnuje, by wywyższenie Jezusa dokonało się i by wszystkie proroctwa dotyczące Jego osoby wypełniły się. Bóg zawsze dotrzymuje swoich obietnic, bo Bóg jest wierny. Nigdy nie może być tak, by mogło zawieść Słowo Boże. Bóg wywyższył i uwielbił Syna za Jego posłuszeństwo i Bóg wywyższy wszystkich, którzy mu ufają, wszystkich którzy pozostają mu wierni.
Ci którzy chodzą z Bogiem mogą być pewni swojej nagrody jak tego, że po nocy następuje dzień.
Jak 4,10; Mat 13,43; Daniela 12,3


Miłość ma być cechą po której będą rozpoznawać uczniów Chrystusa.

Jak myślisz dlaczego Jezus mówi, że daje nowe przykazanie skoro w Starym Testamencie już było powiedziane, że mamy miłować Boga i bliźniego (kapł 19,18)?

Na czym polegała ta nowość?

Nowość ta polegała na tym, że możemy spojrzeć zupełnie inaczej na Królestwo Jezusa, kościół i wierzących niż wcześniej. Królestwo Jezusa to Królestwo ludzi usługujących sobie, a nie walczących o przywileje i stanowiska. Królestwo Jezusa to nie Królestwo, gdzie silniejszy rządzi słabszym, ale to miejsce, gdzie obmywamy sobie nawzajem nogi, poświęcamy się jedni dla drugich. Choć wcześniej to prawo miłości było znane, to jednak nie było praktykowane. Wprost przeciwnie z powodu sposobu interpretacji zakonu przez Faryzeuszy i surowości w przestrzeganiu przepisów służba Bogu jawiła się jako ciężka i surowa, a nie miejsce gdzie człowiek może odetchnąć, odpocząć, poczuć się kochanym i akceptowanym niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, wyglądu itp.
Tak więc to nowe przykazanie, to nowa jakość miłości, miłości z mocą, miłości do wszystkich nawet do swoich wrogów.  
Teraz ta nowa jakość miłości będzie możliwa, dzięki Duchowi Świętemu (Rzym 5,5) i dzięki temu, że przez Chrystusa możemy mieć pewność, że kochając innych nie tracimy życia, ale je zyskujemy.
Miłość wymaga poświęcenia, wymaga oddania i wysiłku, bez Chrystusa oddanie w miłości dla bliźniego zawsze przynosi poczucie straty, że marnuje czas, siły i pieniądze. Jednak w Chrystusie miłość nabiera prawdziwego sensu, bo ma wieczną wartość, bo kochając innych chrześcijanie doświadczają Chrystusa. Wtedy kiedy kochamy, poświęcamy się dla siebie, to Chrystus się przez nas manifestuje, po tym poznają żeście uczniami moimi jeśli miłość wzajemną mieć będziecie. Miłość była znakiem rozpoznawczym Chrystusa i ma być i naszym.
Dzięki Chrystusowi mamy nową zdolność kochania, kochania aż na śmierć, kochania tak, że możemy życie za siebie oddawać bez poczucia, że źle ulokowaliśmy nasze nadzieje (1 Jana 3,16; Jana 15,12-13; 1 Jana 4,11; Efez 5,2; Rzym 5,5)

Nowość i świeżość Bożej miłości jaką obdarzył nas Bóg i jaką chrześcijanie powinni się miłować doskonale wyraził Ap. 1 Kor. 13 Rodz.

Jakie negatywne cechy lub grzechy nie pozwalają nam kochać Boga i bliźniego?
Egoizm, Pycha, lenistwo, niechęć do poświęceń, wygodnictwo

Podaj praktyczne przykłady ofiarnej miłości wobec innych ludzi, co mogę dla nich poświęcić? (1 Jana 3,17; Gal 6,2; Rzym 15,1.7; Rzym 14,1; Efez 4,28)



Jak myślisz dlaczego przez ofiarną miłość do siebie nawzajem wszyscy ludzie poznają żeśmy uczniami Jezusa?
Co tobie jest potrzebne by kochać innych tak, jak kochał ich Chrystus?
Miłość to jest to, czego nie ma ten świat. Z jednej strony świat chce mieć miłość, oddanie, poświęcenie, wzajemną pomoc i świat podziwia miłość. A z drugiej strony świat kieruje się pożądliwościami, egoizmem, pychą, chęcią zysku i wyzyskiem. Dzieje się tak dlatego, że świat jest w niewoli grzechu, nie mają Chrystusa, a dopiero Syn wyswobadza z grzechów. Ofiarna miłość wymaga, by zaprzeć się samego siebie, zaprzeć się swoich naturalnych cech i skłonności. Ofiarna miłość to właściwie działanie przeciw sobie, to zwyciężanie samego siebie. Dlatego w świcie prawdziwa miłość jest tak rzadka i tak nienaturalna oraz darzona wielkim podziwem.

Opisz kościół chrześcijański któremu brakuje miłości?

Kościół Chrystusa to miejsce, gdzie miłość powinna być czymś naturalnym, to miejsce które jest niczym oaza na pustyni pozwalająca odetchnąć i znaleźć prawdziwe życie.
Chodząc z Chrystusem cały czas wzrastamy w miłości do Boga i do bliźniego. Jeśli tego  brakuje w naszym życiu to znak, że nasz relacja z Chrystusem nie rozwija się prawidłowo. Miłość do Chrystusa zawsze prowadzi nas ku miłości do ludzi. Prawdziwe chodzenie z Chrystusem powoduje, że nasza miłość pomnaża się.
(1 Piotra 4,8; 2 Tes 1.3)





Łączna liczba wyświetleń