4.11.2017

Ufność Imieniu Jezusa Przypowieści Sal 18,10-11



Każdy człowiek w życiu szuka oparcia i bezpieczeństwa. Gdy jesteśmy dziećmi, to takim naturalnym źródłem bezpieczeństwa są dla nas są rodzicie, a przynajmniej powinni być. Małe dzieci podczas zagrożenia tulą się lub chowają w ramionach swoich rodziców. Z czasem gdy dorastamy zaczynamy szukać podparcia i bezpieczeństwa w innych miejscach. I tak wielu szuka bezpieczeństwa we własnych umiejętnościach, wykształceniu lub własnej mądrości. Jeszcze inni szukają go w ludziach, rodzinie, znajomych, kolegach, czy pracy. Znaczna część osób szuka bezpieczeństwa w pieniądzach i stanie posiadania myśląc, że mogą zabezpieczyć swoją przyszłość, a nawet wieczność.
Jak czytamy w 11 wierszu, myślą że „mienie bogacza jest warownym grodem”. Widać że ludzkość tak bardzo się nie zmieniła od czasów Salomona, zarówno wtedy jak i dzisiaj myślą, że pieniądze ochronią ich podczas dnia niedoli. Wprawdzie wielu mówi, że w to nie wierzy, ale w sercu myśli inaczej goniąc za wszelką ceną za zyskiem.   
Ale jest wiele takich zagrożeń, gdzie pieniądze nie mogą pomóc np. nieuleczalna choroba. Nie ma znaczenia ile byś posiadał i jak wiele byś zgromadził, jeśli zachorujesz na przypadłość na którą nie ma leku, to choćbyś wydał całe swoje mienie i tak ci się nie poprawi jak uzdrowiona przez Pana Jezusa kobieta z Ewangelii, która cierpiała na krwotok. Czytamy o niej w Ew. Łuk 8,43, że wszystkie pieniądze wydała na lekarzy, a jednak jej stan się nie poprawił.
Tutaj możemy przywołać bardziej współczesny przykład jednego z najbogatszych i wpływowych ludzi na świecie, założyciela firmy apple produkującej komputery i urządzenia elektroniczne, Steva Jobsa, który zachorował na raka trzustki i pomimo całego swojego majątku szacowanego na 8,3 miliarda dolarów umarł w wieku 56 lat.  
 Pieniądze nie są również w stanie ochronić nas przed sytuacjami losowymi, choć nie wiem ile byśmy posiadali, to nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed wypadkiem. Możemy wsiąść do najbardziej bezpiecznego samolotu lub samochodu z najbardziej doświadczonym pilotem lub kierowcą, możemy wsiąść na najlepiej wyposażony i na najbardziej bezpieczny statek i jeśli czujemy się całkowicie bezpiecznie z tego powodu że jest to solidna maszyna lub prowadzi ją doświadczony nawigator, to jesteśmy głupcami. Historia pokazuje, że pomimo najlepszych zabezpieczeń, technologii i doświadczenia ludzi, nasz los nie jest w naszych rękach. Tu możemy wspomnieć jeden z najwspanialszych i najpotężniejszych statków w historii jak Tytanic, który zatonął podczas swojego pierwszego rejsu w 1914 r pociągając na dno ponad 1500 osób. Jeszcze bardziej wymowny jest ten przykład, gdy dodamy, że w tamtym okresie uważano Tytanica za statek niezatapialny.     
A już na pewno pieniądze nie są w stanie ani trochę pomóc nam w dniu śmierci. W dniu w którym musimy opuścić ten świat i stanąć przed Bogiem.
Dzień śmierci i dzień sądu kiedy musimy stanąć przed Świętym i sprawiedliwym Bogiem, to jest dzień w którym najbardziej potrzebujemy pomocy ze wszystkich jakie kiedykolwiek miały miejsce w naszym życiu, ale tutaj nie pieniądze, a jedynie wstawiennictwo Chrystusa przyniesie zbawienie.
W Ks. Ezechela czytamy
Ezecheiela 7:19  Swoje srebro wyrzucą na ulicę, a ich złoto pójdzie na śmiecie; ich srebro i złoto nie będzie mogło ich wybawić w dniu gniewu Pana. Swojego głodu nie będą mogli zaspokoić ani napełnić swojego brzucha, gdyż były im podnietą do grzechu.
A jednak jest jakaś złudna moc w tych wszystkich świecidełkach, stanie posiadania, czy gromadzeniu bogactwa. Możemy patrzeć na to wszystko co posiadamy i może nam się wydawać, że jest to wysokim murem i dobrym zabezpieczeniem, lecz tylko w naszym wyobrażeniu (11).  
Dlatego Słowo Boże nas przestrzega:
….Gdy bogactwo się mnoży, nie lgnijcie do niego sercem! (Ps 62,11)
Prawdziwe bezpieczeństwo o jakim mówi Biblia, to Imię Pana.
Przyp Sal 18:10  Imię Pana jest mocną wieżą; chroni się do niej sprawiedliwy i jest bezpieczny.
Ale co to, tak naprawdę znaczy, że imię Pana jest mocną wierzą i daje nam schronienie? Drodzy chodzi tutaj o dwie rzeczy, o poznanie Boga i zaufanie mu. W dzisiejszych czasach nie przywiązujemy tak wiele uwagi do imienia jak kiedyś. Ale wtedy w tamtej kulturze imię zawierało w sobie głębie. Za imieniem krył się charakter, moc i autorytet osoby. Najczęstszym imieniem Boga w Starym Testamencie było imię Jahwe, które znaczy Jestem, który jestem. Wskazujące na wszechobecność Boga i ciągłą gotowość do pomocy. Jahwe, to jest Bóg który jest, jest zawsze dostępny, zawsze gotowy by pomóc tym, którzy do niego wołają. Bóg który jest naprawdę w odróżnieniu od pogańskich bożków i martwych bóstw. Jahwe to Bóg Izraela, Bóg żywy i prawdziwy. Innym imieniem Boga jest El Szadaj – Bóg wszechmogący. El Szadaj, to Bóg dla którego nie jest nic niemożliwe, Bóg który może pomóc w każdej sprawie. Jeszcze innym imieniem, którym określa się Boga w Starym Testamencie to, El Roi – Bóg który widzi jak nazwała go Hagar, gdy była bliska śmierci. Bóg Biblii widzi nasze cierpienie i zmagania, widzi nasze troski i naszą krzywdę i nie pozostaje obojętny, gdy Go szukamy. Mojżesz o Bogu mówił Jahwe Nissi, czyli Jahwe moim sztandarem. Dla Mojżesza oznaczało, że Bóg wspiera i dodaje odwagi do walki.
Widzimy, że Imiona objawiają charakter Boga, przedstawiają Go kim On jest. To więc mieć bezpieczeństwo w imieniu Boga, nie oznacza powtarzać imię Boga jak jakąś mantrę, czy nawet znać je literalnie, ale oznacza poznać Boga.  Poznać z kim mamy do czynienia, kim On jest.
I wszystkie te starotestamentowe imiona Boga mają swoje odbicie w jednym nowotestamentowym imieniu w imieniu Jezus, które oznacza „Jahwe jest zbawieniem” . To dzisiaj w tym imieniu, w imieniu Jezusa mamy pewny ratunek i w tym imieniu mamy odpuszczenie grzechów oraz zbawienie. Jednak ratunek i zbawienie, które Bóg oferuje nam w Jezusie, dotyczy wiary i zaufania Jemu. Moglibyśmy znać wszystkie imiona jakimi Bóg przedstawia się w Starym Testamencie, znać Imię „Jezus”. Jednak bez wiary i zaufania nic nam to nie pomorze. To więc gdy Salomon mówi, że Imię Pana jest mocną wierzą, mocniejszą i pewniejszą niż wszystko inne, niż największe pieniądze, największe znajomości, najlepsze wykształcenie i że można się w nim schronić ma na myśli zaufanie Bogu, wiarę w Niego. Po prostu zarzucamy kotwicę swojego życia w Jezusie. Ufność złożona w Chrystusie przynosi pokój do naszego serca, którym Bóg obdarza nas przez moc Ducha Św. Wprawdzie ufając Panu Jezusowi nie znamy przyszłości, ale nie musimy jej znać, wystarczy nam że Pan Jezus ją zna. Jedynie w imieniu Pana Jezusa możemy znaleźć przebaczenie grzechów i życie wieczne.
On powiedział o sobie:
Jan 10:9  Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.
A apostoł  Piotr stojąc przed Radą najwyższą Jerozolimy mając na myśli imię Pana Jezusa powiedział:
Dzieje Ap 4:12  I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.
Bóg dał nam  wszystkim pewne schronienie, imię, które nie może zawieść, imię wobec którego uciekały wszystkie diabły, imię w którym jest zbawienie, to Imię Jezusa.
Daje nam ono prawdziwe niezachwiane oparcie w doczesnym życiu, a przede wszystkim pewną nadzieje na życie wieczne. Nie ma bezpieczeństwa i zbawienia dla nikogo, kto nie uchwyci Chrystusa. Dlatego dzisiaj nie czekaj, odrzuć wszystkie inne imiona, wszystkie inne kotwice bezpieczeństwa, które zwodzą i obiecują schronienie, ale Go nie dają i zaufajmy imieniu Jezus.  




1.11.2017

Praktyczne życie chrześcijańskie według Ducha Św. Studium listu do Galacjan 5,26-6,5


Apostoł Paweł wezwał Galackich chrześcijan by żyli według Ducha Św. jak wiemy życie według Ducha Św. rodzi owoce Ducha Św. którymi są miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć wierność, łagodność, wstrzemięźliwość i inne. Wszystko co dobre i budujące chrześcijańskie życie wypływa z Bożego Ducha.
Teraz ap. Paweł mówi czym w praktyce jest życie według Ducha Św. Jak ono się objawia w życiu chrześcijanina, czego chrześcijanin ma szukać do czego ma dążyć?
To więc jednym z praktycznych rezultatów zwycięstwa chrześcijanina w Duchowej bitwie między tym co cielesne, a między tym co Duchowe jest nasz osobisty stosunek do siebie nawzajem. Być może w Galackim kościele już pojawiły się pierwsze owoce legalizmu, odstąpienia od Chrystusa.
Gdy człowiek upadł w grzech to, to co też zostało zniszczone, to ludzkie relacje. Widzimy już na samym początku kiedy Adam oskarża swoją żonę, że on przez nią zjadł owoc. Później między dziećmi Adama i Ewy dochodzi do konfliktu i morderstwa, Kain zabija swojego brata Abla. I tak od samego początku, od upadku człowieka w grzech ludzkie relacje są poszarpane. Historia ludzkości to historia ludzkich konfliktów, wojen, kłótni, zazdrości, wyrządzania krzywdy, zemsty, niesprawiedliwego traktowania, naśmiewania się z siebie, poniżania innych itp.
Do jakiejkolwiek ludzkiej społeczności byśmy się nie zwrócili dostrzeżemy tam, że ludzkie relacje nie są takie jakie Bóg chciał żeby były, żeby miłować bliźniego jak siebie samego.
Widzimy skłócone rodziny, plemiona, państwa, organizacje, kościoły, partie polityczne i inne.

5,26
Kościół chrześcijański nie może być miejscem, które wygląda jak ten świat, ale musi odznaczać się znamionami nowego Duchowego życia, które zostało chrześcijanom darowane przez Ducha Św. Filip 2,3
1.      Po pierwsze jeśli zostaliśmy odrodzeni duchowo i mamy Ducha Św. już przestańmy szukać ludzkiej osobistej chwały. Jest to chęć skupiania na sobie uwagi by inni nas podziwiali, chwali, zabiegania o ludzkie zaszczyty. Dążenie do ludzkiej próżnej chwały wynika z fałszywego osobistego przekonania, że jesteśmy lepsi niż inni ludzie, że jesteśmy od nich mądrzejsi, bardziej wartościowi. Jest to przekonanie zbudowane na wysokim mniemaniu o sobie, pysznienie się własną osobą i chęć skupiania na sobie uwagi oraz budowania mojego ja i ludzkiego ego. Często ludzie są chciwi pochlebstw, uznania, podkreślania ich zasług.  
·        Pragnienie szukania osobistego uznania, ludzkiej chwały wynika z naszej grzeszności i naszego cielesnego usposobienia.
·        Jeśli nie ludzkiej to jakiej chwały powinniśmy szukać?
Od chwili nawrócenia chrześcijanin powinien szukać we wszystkim, we wszelkich swoich działaniach i dążeniach chwały Boga i Pana Jezusa Chrystusa (Mat 5,16; Judy 1,25)
Jak ap. Paweł nazywa szukanie ludzkiej chwały i dążenie do karmienia własnego ego?
Nazywa je próżnym lub pustym. Znaczy to, że szukanie ludzkiej chwały jest bezowocne, jest stratą czasu i energii i nie znajduje uznania u Boga. Pogoń za zaszczytami, pochlebstwami i uznaniem ze strony ludzi jest stratą czasu.
Najgorsze jest to, że pomimo próżności ludzkiej chwały jesteśmy skłonni gonić za nią, jej pragnąć i szukać.


Jakie owoce daje szukanie ludzkiej chwały?
Z dążenia do zaspokajania ludzkiego ego biorą się kłótnie, gdy chcemy dowieść swojej wyższości nad innymi, zazdrość, nieporozumienia, poniżanie innych, wykorzystywanie ich, ośmieszanie, by w ten podnieś swoje poczucie wartości.
A gdy np. uwarzmy innych za lepszych od siebie to zazdrościmy im, uważamy ich za rywali.
Zupełnie inaczej jest z miłością, miłość nie ocenia, nie walczy, nie poniża, nie odbiera komuś godności. 
Recepta na takie postępowanie znajduje się w Rzym 12,3.10. Chrześcijanin, to ktoś, kto chce panować i panuje nad swoim zarozumialstwem.
Prawdziwy chrześcijanin opiera swoje relacje z innymi ludźmi nie na rywalizacji, ale na służbie, zaufaniu i miłości. Pragnie drugim służyć i nie chce myśleć, że ktoś jest od niego lepszy czy gorszy, ale chce okazywać praktyczną miłość. Sukces swojej służby, czy życia chrześcijańskiego nie mierzy porównując się z innymi, ale ocenia się przez prtyzmat posłuszeństwa Chrystusowi.

6,1
Praktyczna miłość w życiu chrześcijanina wyraża się w podnoszeniu i zachęcaniu we wspólnej wierze współbraci i siostry.
Paweł podaje tutaj przykład chrześcijanina który został złapany na jakimś upadku. Chodzi o jakieś grzeszne postępowanie, jakiś grzech który stał się widoczny dla innych.

Jak w takich okolicznościach powinni zachować się inni chrześcijanie?

Najczęściej jest chęć osądzenia takiego człowieka, napiętnowania go. Ale chrześcijanie powinni być wyrozumiali wobec takiego i łagodnie z miłością, aczkolwiek zdecydowanie wzywać do upamiętania tych którzy grzeszą. Zasada takiego postępowania jest podana w Ew. Mat 18,15-20.
W takim poprawianiu innych chrześcijan musimy uważać na samego siebie, by nie myśleć że my jesteśmy lepsi, bo takiego czy innego grzechu nie popełniliśmy. W takich sytuacjach zawsze jest niebezpieczeństwo pychy i porównywania się z innymi.
Gdy poprawiamy i dyscyplinujemy innych zawsze musimy czynić to w pokorze mając świadomość, że wszyscy mamy braki i dopuszczamy się uchybień.

Jaki jest twój stosunek do chrześcijan którzy upadli, jak reagujesz, czy myślisz że jesteś od nich lepszy?

Też Paweł mówi, że taką sprawą dyscyplinarną powinni zająć się chrześcijanie, którzy mają Ducha, chodzą w Duchu Św. a Jego owoce są w ich życiu widoczne.
Gdy do poprawiania tych którzy upadli, biorą się wierzący, którzy sami mają wiele do nadrobienia, to może być nieskuteczne i jest obawa że postąpią z nimi w niesprawiedliwy, zimny i twardy sposób.

6,2
Chrześcijańską postawa wobec trudności innych wierzących nie powinno być ich osądzanie, ale pomaganie w ich podążaniu za Chrystusem.

Jakie brzemiona mamy pomóc nosić innym chrześcijanom?

Gdy Paweł mówi tutaj o noszeniu brzemion innych, to ma na myśli zniechęcenia, troski, pokusy różnego rodzaju, wątpliwości i różne smutki. Wszystko to, co mogłoby przyczynić się do naszego upadku, czy odejścia od wiary.
Kościół jest miejscem, gdzie chrześcijanie w tych zmaganiach powinni sobie pomagać.
Biblia uczy nas, że Bóg nam w naszych zmaganiach pomaga 1 Piotra 5,7, ale czyni to też przez innych. Dlatego chrześcijańska społeczność, to miejsce gdzie ludzie muszą mieć ze sobą relacje, dzielić ze sobą życie, problemy, obawy, lęki i troski, byśmy wspólnie razem mogli modlić się o siebie i szukać rozwiązań dla doczesnych problemów. Chrześcijański kościół to nie miejsce, gdzie skrywamy swoje sprawy, zatrzymujemy je dla siebie. Powinniśmy raczej szukać osoby, przyjaciela, czy grupę osób w kościele z którymi dzielimy się tym, co przeżywamy i wspieramy się razem.
Dlatego dobre są domowe grupy biblijne, czy inne inicjatywy podczas których chrześcijanie mogą się spotykać i dzielić swoimi brzemionami (Hebr 10,23-25)

Paweł mówi, że czyniąc tak, pomagając sobie, wypełniamy zakon Chrystusowy, prawo Chrystusowe.
A jakie sjest najważniejsze Prawo Chrystusowe? (Jana 13,34; 15,12.17; Rzym 13,8).

6.3
Teraz Paweł odnosi się do tych, którzy uważają, że noszenie brzemion innych, służenie im, czy pomaganie byłoby jakąś ujmą dla tego, kto miałby to czynić.
Czasami niektórzy chrześcijanie rzucają lekkomyślnie „że każdy musi sobie radzić sam, przecież ja też sobie jakoś radzę i nie oczekuje, że ktoś za mnie załatwi sprawy”.
Paweł mówi, że takie postawienie sprawy jest zarozumialstwem i wypływa ono ze zbytniego pokładania nadziei w sobie samym. Taka postawa jest  ślepotą duchową, niezrozumieniem istoty kościoła, niezrozumieniem co Bóg uczynił w Chrystusie i jak połączył wszystkich chrześcijan w jedno ciało. Jeśli Chrystus oddał za nas życie i wezwał nas przez swojego Ducha do naśladowania, to my też powinniśmy oddawać życie za innych, kłaść nasze życie dla zbudowania i pomocy innym wierzącym.
Gdy jesteśmy zarozumiali, to myślimy że jesteśmy „czymś” kimś ważnym, kimś silnym. Kiedy tak myślimy mierzymy innych własną miarą, odmawiamy im pomocy, bo uważamy że powinni sami sobie radzić. Jednak taka postawa siły, przekonania o sobie, że jestem czymś świadczy o tym, że raczej jestem nikim. Gdy Duch Św. wkracza w życie człowieka, człowiek przestaje polegać na sobie, przestaje uważać że jest kimś, przestaje Bogu odbierać chwałę, błogosławieni ubodzy w Duchu powiedział Pan Jezus.
Bóg pokazuje nam, że jesteśmy nikim bez Niego, to więc jeśli ktoś myśli że jest kimś, to znaczy że jeszcze nie poznał Boga tak, jak powinien Go poznać.

6,4
Do czego zobowiązani są wszyscy chrześcijanie i przed czym muszą się wystrzegać?
Wszyscy chrześcijanie są zobowiązani do badania samych siebie, do osobistego osądu własnego postępowania. Każdy chrześcijanin powinien badać jak ocenia swój wzrost w wierze na podstawie swojego zachowania i w świetle Słowa Bożego, a nie w porównaniu się z innymi.
Mamy wystrzegać się oceniania własnej pobożności na tle innych ludzi, chrześcijan. Często przyglądamy się innym i myślimy sobie, że w porównaniu do nich całkiem dobrze lub źle wypadamy.
Wzorem do naśladowania dla wszystkich chrześcijan jest Pan Jezus Chrystus Hebr. 12,1-2; Filip 2,5.
Wygląda na to, że ap. Paweł mówi że gdy sobie uświadomimy, że tak naprawdę bez Boga jesteśmy niczym i będziemy pamiętać, ze wszystko co mamy i kim jesteśmy otrzymaliśmy od Boga, to nie będziemy porównywali się już więcej z innymi. Jeśli będziemy pamiętać, że każdy z nas zasługiwał przed Bogiem na potępienie, ale został zbawiony przez łaskę Bożą okazaną nam w Chrystusie, to nie będziemy chcieli się wywyższać nad innych wiedząc że sami byliśmy nikim. Nie będziemy chcieli tego czynić, bo zobaczymy dzięki Chrystusowi, że nie mamy do tego prawa, bo nie jesteśmy nic lepsi niż inni ludzie.
Więc zamiast osądzać innych chrześcijan musimy osądzać własne postępowanie, czy aby nie osądzamy innych, bo takie postępowanie jest obrzydliwe przed Bogiem i pociąga za sobą Jego sąd, a każdy z nas przed nim musi zdać sprawę.
Czy ja porównuje się z innymi szukając chluby dla własnej pobożności?
Czy cieszę się gdzieś podświadomie upadkami innych i myślę sobie, ja jednak tak nie uczyniłem?

6.5
Czy nie ma sprzeczności między słowami Pawła w 2 wierszu kiedy zachęca by chrześcijanie nawzajem nosili własne ciężary a tym co mówi w 5 wierszu, że każdy własny ciężar poniesie?
Nie, nie ma sprzeczności. W 2 wierszu Paweł mówi o ciężarach związanych z trudnościami wiary chrześcijańskiej. W 5 wierszu Paweł mówi o służbie każdego chrześcijanina, która zostanie oceniona przez Boga. Każdy chrześcijanin ma własną drogę, własny krzyż i jest zobowiązany wobec Chrystusa go nieść (Mat 10,38). Jest to własna służba i własna odpowiedzialność przed Bogiem żeby naśladować Chrystusa. Mamy siebie nawzajem zachęcać, ale życie z Bogiem i podążanie za Chrystusem jest odpowiedzialnością każdego wierzącego i każdy z nas odpowie za to, przed Chrystusem jak się starał i jak wiele energii poświęcał na szukanie Boga. Ale służba chrześcijańska choć jest ciężarem to jednak również miłym brzemieniem pod warunkiem, że kochamy Pana Jezusa (Mat 11,30; 1 Kor 3,12-15; 2 Kor 5,10)


28.10.2017

Znaki fałszywego nauczyciela część 2 Ew. Mateusza 23,5 – 12


Drodzy dzisiaj po raz drugi będziemy rozmawiali o fałszywych nauczycielach na podstawie 23 rozdz. Ew. Mateusza wiersze od 5-12. Przypominam że Jest to druga część kazania na ten temat.
Tak jak mówiliśmy wcześniej, fałszywi nauczyciele to zawsze palący problem w kościele i Biblia często przestrzega nas przed ich działalnością. Mogą pojawić się wśród nas całkiem naturalnie jak powiedział Paweł do starszyzny Efeskiej w Dziejach Ap. 20 rozdz. że nawet spomiędzy nich samych niektórzy zaczną mówić rzeczy przewrotne, by ludzi pociągnąć za sobą. Widzimy dużo tego dzisiaj w kościele, jest wiele fałszywych nauk nie mających potwierdzenia w słowie Bożym i wielu zwodzicieli domagających się czci i szacunku należnej Bogu. Powołują się na Boga, a tymczasem są wysłannikami diabła. I jednym z zadań kościoła jest przestrzegać wierzących przed fałszywą nauką i fałszywymi prorokami. Czynił tak Pan Jezus w wielu miejscach np. 7 rozdz. Ew. Mateusza mówiąc „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi (Mat 7,15). Mówił o tym w 16 rozdz. Mateusza, że „miejcie się na baczności i strzeżcie się kwasu faryzeuszów i saduceuszów”! (Mat 16,6). Pan przestrzegał przed nimi w 24 rozdz. Mateusza, gdy mówił „I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu (24,11). I po kolei przestrzegali przed fałszywymi przewodnikami wszyscy autorzy nowotestamentowi, Paweł, Piotr, Jan, Łukasz, Marek, Juda i inni.
Skoro mamy tak wiele ostrzeżeń zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie, to jeszcze bardziej wyraźnie widzimy jak wielkim zagrożeniem dla kościoła są fałszywi pasterze. Sami nie wchodzą do żywota wiecznego i jeszcze prowadzą na potępienie tysiące i miliony dusz (Mat 23,13).
Dlatego też w stosunku do nich Pan Jezus wypowiadał się najostrzej i dla nich jest przeznaczony najsurowszy wyrok, najgłębsze ciemności.
Dzisiaj rozważmy sobie drugą cześć wypowiedzi Pana Jezusa w stosunku do faryzeuszy i uczonych w piśmie. W rzeczywistości większość z nich było zwodzicielami, którym zależało jedynie na nich samych. Powiedzieliśmy sobie ostatnio, że fałszywi nauczyciele nie posiadają Bożego autorytetu do przemawiania w imieniu Boga, bo autorytet ten wypływa z wierności Słowu Bożemu. Gdy nauczyciel przestaje być wierny, tym samym traci autorytet. A wciąż powołując się na niego, że jest wysłannikiem Boga, staje się złodziejem Bożego autorytetu. Mówiliśmy także, że fałszywi nauczyciele są hipokrytami, mówią ale nie czynią. Wzywają do poświęcenia i moralności, ale sami żyją bezbożnie ukrywając się ze swoimi grzechami. Trzecia zaś rzecz o której sobie powiedzieliśmy to, że fałszywi nauczyciele nie troszczą się o ludzi, nakładają na nich ciężkie brzemiona, wiele od nich wymagają, ale sami im nie pomagają.

Fałszywi nauczyciele działają na pokaz
Teraz Pan Jezus przechodzi do kolejnej rzeczy, która charakteryzuje fałszywych nauczycieli, to działanie na pokaz. Nie posiadają oni wewnętrznej prawdziwej duchowości. Nie potrafią czcić Boga w duchu, w swoim sercu, w swoim wnętrzu, ale wszystko co czynią, robią dla swojej cielesnej satysfakcji.
Zwróćmy uwagę na wiersz 5 naszego dzisiejszego tekstu
Mateusza 23:5  A wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli. Poszerzają bowiem swoje rzemyki modlitewne i wydłużają frędzle szat swoich.
Zobaczcie, fałszywi nauczyciele nie działają dla Boga, nie zadowalają się tym, że Bóg widzi ich uczynki, ale koniecznie dążą do tego, by ludzie ich widzieli, by ludzie ich podziwiali, by ludzie ich chwalili.
Przypomnijmy sobie jak Pan Jezus mówił o jałmużnie i modlitwie w 6 rodz. Ew. Mateusza, że nie mamy swojej pobożności wymościć przed ludźmi. Jeśli pomagamy innym, to mamy czynić to w pokorze i skrytości. Niech nie wie twoja lewica, co czyni twoja prawica (Mat 6,3). Podobnie było z modlitwą, że ci którzy posiadają fałszywą pobożność modlą się tak, by ich inni widzieli. A chrześcijanie mają wejść do komory swojej i modlić się w ukryciu, bo Bóg widzi w ukryciu.
Ale fałszywi nauczyciele nie potrafią tego zrobić, nie potrafią prowadzić duchowego wewnętrznego życia i zadowalać się tym, że Bóg widzi ich dobre postępowania nawet jak ludzie nie widzą. Oni nie potrafią tego zrobić, bo nie czerpią satysfakcji z podobania się Bogu. Człowiek wierzący mający z Bogiem prawdziwą duchową społeczność, on nie potrzebuje się afiszować ze swoją religijnością, bo jest w pełni zaspokojony, usatysfakcjonowany, tym że Bóg go widzi, że Bóg go kocha, że Bóg go akceptuje. Świat może mnie nienawidzić, może mnie odrzucać, ważne że Bóg mnie akceptuje. W tym znajduje satysfakcje każdy duchowo odrodzony człowiek. Fałszywi nauczyciele zaś nigdy nie narodzili się na nowo, nigdy nie otrzymali Ducha Św., nigdy nie poznali Boga i w swoim duchu nic o nim nie wiedzą. Więc mogą religijnie przemawiać, mogą być przywódcami w kościele, mogą prowadzić seminaria, być wielkimi mówcami na konferencjach i będą, to czynić tylko w tym celu, by ludzie ich podziwiali. Nawet więcej, fałszywi nauczyciele mają mocne ciśnienie na kwestie popularności, oni będą pchać się właśnie w te miejsca gdzie mogą zaistnieć i wszelkimi sposobami będą starali się podkreślać swoją pobożność. Tam gdzie nie mogą być błysku fleszy, tam nie będą się angażować, bo to jest zbyt pospolite i nie gwarantuje odpowiedniego prestiżu. Czynią tak, bo chcą zaspokoić swoje cielesne apetyty. Człowiek odrodzony przez Boga swojej akceptacji szuka u Boga, nieodrodzony zaś szuka jej w świecie i u ludzi. Wielu czuje się ważnych, kiedy ludzie ich podziwiają.  
To więc fałszywi nauczyciele jak powiedział Pan, wszystkie swoje uczynki spełniają, bo chcą. By ludzie ich widzieli. Tym też, pochwałą ludzką, mierzą sukces swojej służby.
To pokazywanie się przed ludźmi jest czynione na kilka sposobów:

1.      Poszerzają swoje rzemyki modlitewne
Te rzemyki modlitewne, czy w innych tłumaczeniach szkatułki to skórzane pudełka zawierające pergaminy, gdzie faryzeusze wkładali część Pisma Św. Wynikało to z nadinterpretacji Starego Testamentu, gdzie jest powiedziane że to słowo przywiążesz sobie jako znak na twojej ręce i pamiątka między twoimi oczami (wyj 13,9.16). Dla wielu było całkiem jasne, że przywiązanie słowa Bożego odnosiło się do tego, że to Słowo miało być w umyśle w sercu i postępowaniu. Ale faryzeusze i uczeni w piśmie chcąc podkreślić swoją pobożność  dosłownie traktowali fragmenty o przywiązaniu słowa Bożego i w specjalnej skórzanej kapsule mieli część fragmentów pisma przywiązując je do czoła oraz na swoje ramiona. Poszerzali rzemienie na których to było umocowane, bo chcieli by ludzie zobaczyli że to słowo jest dla nich ważne i myśleli, że przez sam fakt przywiązania Słowa Bożego do ręki lub czoła będą błogosławieni przez Boga. Rozumiecie, ta tak, jak ja bym myślał że wielkość Biblii jaką posiadam ma znaczenie przed Bogiem. Ale niektórzy tak myślą, wielkość Biblii, wielkość krzyżyka, różańca itp. Niektórzy specjalnie mają duże Biblie, by inni widzieli ich pobożność. To mogą być długie modlitwy, wyszukane słowa, specjalny sposób klękania i wiele innych. Jednak cel zawsze jest jeden, pokazać przez zewnętrzną formę, że jestem bardziej pobożny niż inni.


2.      W specjalny sposób wyróżniają swoje szaty.
Podobnie było w przypadku faryzeuszu i uczonych w piśmie z frędzlami. Bóg kazał Izraelitom by mieli przy swoich szatach fioletowe frędzle, które miały za zadanie przypominać im o Bożych przykazaniach
Ks. Liczb 15:38  Przemów do synów izraelskich i powiedz im, żeby oni i ich potomkowie porobili sobie frędzle na skrajach swoich szat, a przy frędzlach na skraju umieścili sznurki z fioletowej purpury.
39  Będziecie mieli te frędzle po to, abyście, gdy na nie spojrzycie, przypomnieli sobie wszystkie przykazania Pańskie, i abyście je pełnili, a nie dali się zwieść swoim sercom i swoim oczom, które was prowadzą do bałwochwalstwa,
Jednak faryzeusze i uczeni w piśmie robili frędzle nieco dłuższe niż inni by podkreślić, że są bardziej oddani Bogu niż inni. Standardowo frędzle miało około 3 cm, jednak faryzeusze robili 6 cm.
Więc podkreślali swoją pobożność przez swój ubiór, że ich relacja z Bogiem jest bliższa niż innych, że są bardziej wyjątkowi, bardziej święci, bardziej duchowi, dlatego mają prawo reprezentować Boga.
I fałszywi nauczyciele zawsze tak robią, przez zewnętrzną cielesną formę obnoszą się ze swoją pobożnością. Czynią tak przez specjalny ubiór, specjalne szaty, czapki, wisiorki, krzyżyki, modlitewniki, biblie, naklejki, napisy na szatach i wiele innych. Jednym z najbardziej jaskrawych tego przykładów jest Kościół Rzymski, czy Prawosławny gdzie duchowni niemalże prześcigają się w bardziej wymyślnej szacie, by podkreślić swoją rangę. Jeden z byłych księży powiedział mi kiedyś, że gdy nawrócił się do Chrystusa i wychodził odprawiać msze w swojej wyjątkowej wyszukanej szacie, to źle się z tym czuł, bo zrozumiał że przez to, skupia uwagę na sobie, zamiast na Chrystusie
Kaznodzieje ewangelii sukcesu np. podkreślają swoją pobożność i Boże błogosławieństwo przez wystawne życie, zasoby finansowe i dobry wygląd. Jeśli nie jeździsz odpowiednim samochodem, nie masz odpowiednio modnego garnituru, to znaczy że Bóg ci nie błogosławi.

Nie mają pokory
Druga zaś rzecz charakterystyczna dla fałszywych nauczycieli, to brak im pokory. Nie mają pokory, nie są uniżeni, ich serce jest przepełnione pychą i chcą być tytułowani i wywyższani. Spójrzcie kolejne wersety:
Mateusza 23:6  Lubią też pierwsze miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach,
7  I pozdrowienia na rynkach, i tytułowanie ich przez ludzi: Rabbi.
Faryzeusze lubili najbardziej zaszczytne miejsca w synagogach i na ucztach. Dlatego, że przez zajmowanie tych miejsc podkreślali swoją pozycje i to jak są ważni. Oczywiście chcieli otaczać się najważniejszymi ludźmi w mieście, być zapraszanymi na uczuty i imprezy z najbardziej znamienitymi osobistościami. Pokazując się z takimi ludźmi chcieli komunikować innym, że mają być szanowani, podziwiani i bardzo uznawani. To jest też niebezpieczeństwo dla kościoła, że chcąc legitymować swoją posługę, czy nadać jej odpowiednią rangę kościół może zabiegać o aprobatę ważnych ludzi świata.  
Często fałszywi nauczyciele mają parcie na najbardziej honorowe miejsca, chcą być zapraszani na najbardziej prestiżowe występy, czy konferencje. Chcą pokazywać się z ważnymi ludźmi i zawsze mają dla nich czas, ale nie mają nigdy czasu dla zwykłego Kowalskiego. Często są aroganccy, wskazujący bezpośrednio na siebie i chcą, by cała uwaga skupiała się na nich, zamiast na Chrystusie. Zamiast Bóg być w centrum, to oni są w centrum.
Zabiegają o to wszystko bo pragną być źródłem kierunku duchowego. Zobaczcie, tutaj chodzi o autorytet, kogo i czego mamy słuchać. Fałszywi nauczyciele powiedzą że ich, oni są źródłem wiedzy i objawienia. Jednak Bóg mówi, że mamy słuchać Chrystusa i Jego Słowa.

Odbierają chwałę Bogu
Inną cechą fałszywych nauczycieli jest to, że odbierają chwałę która jest należna wyłącznie Bogu.
W Ks. Izajsza czytamy
Izajasza 42:8  Ja, Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom.
Chcą by ich rozpoznawano, lubią pozdrowienia na rynkach i tytułowanie ich w szczególny sposób (w. 7). Pragną być podziwiani i wywyższani przez ludzi. Swoją pozycje chcą podkreślać, przez nadawanie sobie tytułów i szczególnej godności, tak jak postępuje się w świecie. Jakiś czas temu słyszałem, że są organizacje nadające komuś tytuł „apostoła” jeśli zapłacisz odpowiednią sumę pieniędzy.  
Ale przez tą postawę dają świadectwo, że w ogóle Boga nie znają. Oburzają się jeśli ludzie nie tytułują ich tak jak chcą, jak nie mówią do nich „proszę księdza”  „księże biskupie” „pastorze” „prezbiterze”, czy w jeszcze jakiś inny sposób. Ludziom prawdziwie odrodzonym, prawdziwe nawróconym i kochającym Pana Jezusa Chrystusa nie zależy na tym i nie powinni czuć się urażeni jeśli ktoś nie zwrócił się do nich tak jak powinien. Dla fałszywych nauczycieli może być problem jeśli zwrócisz się do nich po imieniu. Powiedzmy, że ktoś przedstawiłby mnie jakiejś osobie i powiedział „bracie Darku poznaj pastora Jarka”. A ten brat Darek powiedziałby do mnie „cześć Jarek, Darek Jestem”. No, a ja już wielce urażony, jak On tak śmiał zwracać się do mnie po imieniu, przecież ja jestem ważną osobą.
Zobaczcie, ludzie tego świata kochają te tytuły, gonią za nimi i chcę je zdobyć, by poczuć się kimś ważnym. Ale w kościele mamy pamiętać, że nasza wartość przed Bogiem nie zależy od tytułów i od tego jak inni nas postrzegają. To co wyniosłe jest u ludzi, obrzydliwością jest przed Bogiem (Łuk 16,15). Przed Bogiem natomiast liczy się cichy i pokorny duch, liczy się to, że sam siebie nie uważasz za wspaniałego i mądrego, wiesz że jesteś grzesznym człowiekiem potrzebującym Bożej łaski. 
Ale wielu nauczycieli w kościele pragnie chwały dla siebie, pragnie by ich wywyższano, by ich wynoszono na piedestał kosztem Pana Jezusa Chrystusa. I w ten sposób odbierają Bogu chwałę, a ludzie którzy ich chwalą i podziwiają stają się bałwochwalcami. Mam wielki szacunek do wszystkich wielkich postaci w historii Kościoła i do wszystkich obecnych oddanych Bożych sług. Ale musimy pamiętać, że ci wszyscy ludzie są wyłącznie ludźmi i nie należy się im żadna chwała, mamy ich szanować dla ich pracy, ale nie mamy ich wywyższać. Jeśli domagają się od nas przesadnej czci, czy przesadnego ślepego posłuszeństwa chcąc być naszymi Panami, to są fałszywymi nauczycielami.
Oczywiście musimy tutaj rozumieć, że kwestia tytułów o których mówi Pan Jezus odnosi się do duchowych relacji między chrześcijanami, a nie chodzi tutaj o stosunki zawodowe, czy kwestie nazewnictwa. Nie chodzi o to, że w szkole nie możemy mówić do nauczyciela „Panie profesorze”, czy do lekarza „panie doktorze” albo do naszego ziemskiego taty, „Ojcze”, czy pastora „pastorze”, a do księdza „proszę księdza”. Nawet sam ap. Paweł mówił o sobie, że dla tych których przyprowadził do Chrystusa jest duchowym, ojcem (1 Kor. 4,14). Chodzi o to, żeby tytułów nie używać  do wywyższania siebie, podkreślania naszego ja i odbierania Bogu chwały.

Postawa prawdziwego nauczyciela
Teraz zobaczmy jaka jest postawa prawdziwego Bożego sługi.
Mateusza 23, 8  Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest - Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi.
9  Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
10  Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus.
Pan Jezus mówi, że ci którzy naprawdę są Bożymi sługami nie zabiegają o tytuły. Nawet jeśli je mają, to nie chwalą się nimi. Nie pozwalają na to, by jakoś specjalnie ich wywyższano. Nie przypominają przy każdej okazji że są np. profesorami, doktorami, pastorami, biskupami, czy ważnymi osobistościami. Nie pozwalają nazywać się „rabbi” co oznaczało „dostojny nauczyciel”. Jak dzisiaj niekiedy do duchownych ludzie zwracają się „wasza świętobliwość”, czy „wielebny ojcze”, lub „Ojcze Święty”. Musimy być świadomi że takie tytuły i w takim kontekście nie należą się człowiekowi, a jedynie Bogu.
Jak czytamy, to Chrystus jest naszym przewodnikiem, to Chrystus jest naszym Panem, to Jemu i Bogu wszechmogącemu należy się chwała. My wszyscy w stosunku do siebie przed Bogiem jesteśmy równi, jesteśmy braćmi i siostrami. Wprawdzie możemy pełnić różne funkcje, ale to nie sprawa że ktoś z nas jest od kogoś większy, czy lepszy. To nie sprawa że ktoś z nas ma prawo panować nad drugim człowiekiem i decydować o Jego życiu. To Pan Jezus Chrystus umarł za nas wszystkich i każdego z wierzących nabył swoją własną krwią. Kościół Jezusa Chrystusa nie jest kościołem żadnego człowieka, kościołem Piotra, Papieża, czy jakiegoś ważnego pastora, biskupa czy grupy ludzi. Kościół jest kościołem jedynego Pana Kościoła Jezusa Chrystusa.
Pan Jezus też mówi, że prawdziwy nauczyciel nie pozwala się nazywać Ojcem, a tym bardziej Ojcem świętym, czy kimś w tym rodzaju. Mamy nikogo w ten sposób nie nazywać, bo jest to tytuł zarezerwowany dla Boga.
„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (w.9).
Tylko Bóg jest Ojcem chrześcijan  w sensie nadania im duchowego życia i tylko Bóg może pośród nich być darzony autorytetem jaka należy się Bogu Ojcu. Żaden człowiek w społeczności chrześcijańskiej nie może domagać podobnej godności, by np. przed nim klękano, czy całowano go w rękę jak ma to miejsce w przypadku papieża. Taki rodzaj okazywania czci Jest bałwochwalstwem.
W Dziejach Ap. Znajdujemy sytuację, kiedy podobne godności chciano oddać Piotrowi, czemu on kategorycznie się sprzeciwił:
Dzieje Ap. 10:24  Następnego dnia przybył do Cezarei; Korneliusz zaś, zwoławszy swoich krewnych i najbliższych przyjaciół, oczekiwał ich.
25  A gdy Piotr miał wejść, Korneliusz wyszedł mu naprzeciw, padł do nóg jego i złożył mu pokłon.
26  Piotr zaś podniósł go, mówiąc: Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem.
Czy widzimy to wyraźnie? Piotr mówi do Korneliusza, nie kłaniaj się mi, nie należy mi się taka godność, ja jestem też sługą Bożym, jestem człowiekiem.
W Izraelu niektórzy nauczyciele i faryzeusze, starsi, byli nazywani w ten sposób jakoby, to przez nich, czy dzięki nim przychodziło do ludzi duchowe życie. Mawiali, „że rodzice dają życie cielesne, a oni dają ludziom życie duchowe”.  
Ale nie, Bóg jest dawcą życia, On nas zrodził przez Słowo Prawdy i moc Ducha Św., a Pan Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi co jest podkreślone w kolejnym wierszu:
Mateusza 23:10  Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus.
Tylko Chrystus jest naszym przewodnikiem do Ojca, tylko On jest Prawdą, tylko On wie wszystko. Żaden z nas, żaden nauczyciel Słowa Bożego nie ma na tyle wiedzy i nie jest na tyle mądry, by znał odpowiedzi na wszystkie pytania. Czasami jest niesmacznie jak niektórzy ludzie rozpływają się w zachwycie nad jakimiś przewodnikami duchowymi, lub z każdą najmniejszą sprawą udają się do nich. Całe nasze życie i kierownictwo naszego życia mamy poddać w ręce Chrystusa. I wierze że każdy prawdziwy nauczyciel Słowa Bożego, będzie kierował uwagę ludzi na Pana Jezusa. Każdy nauczyciel Słowa Bożego powinien powiedzieć, że nie jestem w stanie pomóc ci we wszystkim sprawach, nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania, a tym bardziej nie jestem w stanie dać ci życia wiecznego i przebaczyć ci grzechów.  Ale mogę ci wskazać osobę, która może Cię poprowadzić i zbawić, tą osobą jest Pan Jezus Chrystus. On o sobie powiedział:  
Ew. Jana 14,6 wiersz powiedział, ja jestem droga, Prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie
Jeśli Jezus jest drogą, to można nią iść, wskazuje kierunek, jeśli jest prawdą, to można w nią wierzyć i uchwycić się jej, jeśli jest życiem, to może je również dać i nam.

Chcesz być wielki stań się sługą
I ostatnia rzecz w naszym dzisiejszym rozważaniu, to wezwanie Pana Jezusa dla każdego nauczyciela i przywódcy w kościele.
Mateusza 23:11  Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym,
12  A kto się będzie wywyższał, będzie poniżony, a kto się będzie poniżał będzie wywyższony.
Widzicie? Odwrotnie niż w świecie. Świat by powiedział, chcesz być wielki pchaj się do przodu, rozpychaj się łokciami, nie oglądaj się na innych i za wszelką cenę realizuj własne cele. W świecie idea przywództwa realizowana jest przez władzę i silną rękę (Mat 20,26).
W Królestwie Bożym zaś, przywództwo realizowane jest przez służbę i poświęcenie dla innych. Pan Jezus mówi, że chcesz być wielkim w Królestwie Boga? Masz parcie na to, by być podziwianym i dojść do wielkich rzeczy w Boży sposób? Przedstawiam ci Bożą drogę do wielkości, poświęć się jako sługa dla innych. Nie buduj w sposób sztuczny i złudny swojego autorytetu przez tytuły, silną władzę i autorytatywne domaganie się dla siebie szacunku. Ale służ jako sługa, jako wzór dla innych, a Bóg w odpowiednim czasie cię wywyższy. Ambicje bycia wielkim, najlepszym w Królestwie Bożym nie są złe, ale muszą być odpowiednio ukierunkowane. Kiedyś pewien pastor powiedział mi, że gdy obejmował służbę kaznodziejską postanowił być najlepszym kaznodzieją jakim mógł być. Postanowienie to, jest dobre wtedy, kiedy chce być najlepszym kaznodzieją, by być najlepszym sługą Chrystusa. Ale byłoby złe, gdy ktoś chciał być najlepszym kaznodzieją, by inni ludzi zachwycali się nim i podziwiali go.
Posłuchajcie Jak pisał Ap. Piotr do przywódców.
1Piotra 5:2  Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem,
5:3  Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody.
Przywódcy mają być pokorni i mają być sługami jako wzór dla innych. Nie mają się wywyższać, ale skłaniać się ku niskości. Mają być czujni, by przez swoje ambicje nie odbierać chwały Bogu i nie działać na pokaz. Jeśli chcą być wielcy niech służą Bogu i ludziom, czyniąc tak mogą spodziewać się nagrody od Boga. Amen

20.10.2017

Wierność w ofiarności Malachiasza 3,8-11


Gdy czytamy Ks. Malachiasza to widzimy, że Bóg ma wiele zastrzeżeń do swojego ludu. Były to czasy kiedy część Izraela powróciła z niewoli babilońskiej, ale ich powrót nie przełożył się na posłuszeństwo Bogu. Wciąż zaniedbywali Boże przykazania, a cześć oddawana Bogu miała w większości charakter tylko obrzędowy, jednak ich serce było daleko od Boga. Bóg do nich miał pretensje o rozwody, porzucanie swoich żon, brak bojaźni przed Nim i brak szacunku do Jego słowa. Składali również nieczyste ofiary niegodne Boga. Zamiast Bogu przynieść to co najlepsze, to ofiarowali, to co kulawe, ślepe, zepsute i w ten sposób okazywali Bogu wzgardę.
Pośród tych wielu zarzutów do Bożego ludu, Bóg maił również pretensje, że Go oszukiwali i okradali. Oni pytali się w czym cię oszukujemy i okradamy, a Bóg mówił, że oszukiwali Go w dziesięcinach i daninach (Mal 3,8).
Dziesiąta część ich dochodów miała być przyniesiona do świątyni, by Boża służba mogła się rozwijać. Jednak wielu z nich, choć może byli religijni, nie byli wierni Bogu w ofiarności. Zamiast dawać całą dziesięcinę do domu Bożego, przynosili jej część albo w ogóle. To, tak naprawdę odzwierciedlało stan ich serca i prawdziwe zaufanie do Boga. Nie wierzyli i nie ufali Mu, że wszystko co mają ich zdrowie, praca, zasoby, zbiory zależało od Niego. Być może wyrażali to w swoich modlitwach, pieśniach i deklaracjach, ale nie pokazywali tego w życiu.
Zauważmy, że Bóg mówi do nich
Malachiasza 3:10  Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, i w ten sposób wystawcie mnie na próbę! - mówi Pan Zastępów - czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę.
11  I zabronię potem szarańczy pożerać wasze plony rolne, wasz winograd zaś w polu nie będzie bez owocu - mówi Pan Zastępów.
Nie dawali, bo obawiali się że jak dadzą, to sami nie będą mieli. A Bóg mówi, dlatego że nie dajecie i nie jesteście wierni w ofiarności, to nie macie! Wystawicie mnie na próbę, zaufajcie mi, a zobaczycie że wam pobłogosławię i sprawię, że wasze plony będą obfite i będziecie mieli z czego dawać.
Biblia zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie wzywa nas do ofiarności, do ofiarności solidnej i obfitej. Do ofiarności stałej, a nie od przypadku, że jak jestem w zborze to dam, a jak mnie nie ma, to nie dam.
Ta sama zasada, o której Bóg mówił w Ks. Malachiasza została nam przypomniana w liście Ap. Pawła do Koryntian
2 Koryntian 9:6  A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie.
7  Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje.
8  A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę.
Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, kto daje Bogu resztki, nie powinien też liczyć na to, że Bóg będzie obficie mu błogosławił. Niekiedy możemy myśleć, że nie dając Bogu zaoszczędzimy jak myśleli Izraelici. A tymczasem nie tylko nie oszczędzali, ale tracili, bo Bóg pozwalał na to, że szarańcza pożarła ich plony, a owocu winnego nie było.
Możemy myśleć że nie dając zaoszczędzimy, ale jeśli Bóg odejmie swoje błogosławieństwo od naszego życia, to możemy nawet stracić to, co już posiadamy. Ktoś powiedział, „nie stać mnie żeby nie dać”.  Wierzę że dziesięcina jest Bożym sposobem zaopatrzenia dla swego kościoła. Dziesiąta część naszych dochodów należy do Boga. I jeśli każdy z nas jest w tym wierny, mamy wtedy zapas w Bożym domu, by wspierać Boże dzieło. Oczywiście dziesięcina nie jest jakimś Bożym bankiem do pomnażania pieniędzy, ale jest Bożą szkołą do uczenia nas dystansu do rzeczy materialnych i zaufania Bogu. Jeśli jesteśmy wierni w ofiarności, to mamy środki np. na organizowanie koncertu, traktaty, opłacenie rachunków, utrzymanie pastora, ewangelizacje, działalność misyjną, dofinansowanie wyjazdów, czy pobytu na jakiś wydarzeniach dla tych, którym tych środków brakuje, wspieranie ubogich i wiele innych.
Dziękuje Bogu, że Bóg pozwolił mi od początku zrozumieć tą ważną duchową zasadę i odkąd się nawróciłem starałem się być w tej służbie zawsze wierny.
Chciałbym wam przedstawić jedno ze świadectw dotyczących tej właśnie dziedziny naszego życia.
Wiele miesięcy temu jeden z barci, którego osobiście nigdy nie poznałem napisał do mnie, że chciałby wspierać finansowo nasz Zbór, co też regularnie czynił wpłacając na konto co miesiąc środki. Z czasem napisał mi swoje świadectwo na temat ofiarności, posłuchajcie:  
„Kiedyś podczas nabożeństwa pastor mówił o ofiarności, ja wtedy pracowałem jako młody elektryk zarabiając 1500zł. Pastor mówił, o Bożym błogosławieństwie i o byciu wiernym w małym i dużym. Ludzie często się wstrzymują z dawaniem ofiary/dziesięciny, bo twierdzą że sami mają mało. I ja też taki byłem. Zarabiałem swoje 1500zł, i uważałem że to, było mało by dawać. Myślałem o tym, że jakbym dał dziesięcinę, to zostanie mi jeszcze mniej. Wiele osób myśli, że jak będzie więcej zarabiać, to wtedy będzie dawać.  I to jest błędne myślenie. Pastor powiedział wtedy słowa które mnie uderzyły. Ale najpierw ujawniły moje nastawienie. Powiedział: "Jak chcesz dawać dziesięcinę z 10000 tys. zł, jeśli nie potrafisz z  1000zł ? Oburzyłem się w sobie, jak to! Człowieku o czym Ty mówisz?! Jakie 10000 tys. zł?! Kto tyle zarabia?! Ja nie, i pewnie nigdy nie będę tyle miał!. Jednak to słowo, które powiedział pastor pracowało we mnie. Doszedłem dzięki Bogu do wniosku, że muszę Mu zaufać. Zacząłem dawać systematycznie dziesiątą część moich dochodów i stałem się w tym wierny. Tak mijał czas, aż stało się to moim nawykiem. Dostawałem wypłatę i pierwszy przelew szedł na konto naszego zboru.
Potem pobraliśmy się z moją żoną. Wtedy zadzwonił do mnie kolega z Niemiec, że jego szef potrzebuje elektryków do pracy. A że, to praca na zachodzie Niemiec w bardzo dużej firmie, to i zarobki bardzo dobre. Pracy było coraz więcej, pieniędzy również. Moja żona zaszła w pierwszą ciążę a ja miałem wrażenie, że Bóg rozstąpił przed nami morze życia, i że teraz nic nie jest z Bogiem niemożliwe. Płacone mieliśmy od liczby godzin, a potem od ilości wykonanych instalacji, zarabialiśmy naprawdę nieźle.
Wypłaty na poziomie 3000 euro stały się normalne, a bywały miesiące, że mieliśmy po 4-5 tys. euro. Wtedy przypomniały mi się słowa pastora o ofierze z 10000 tys. zł i o tym jak myślałem, że nigdy nie będzie mi dane tyle zarabiać, a teraz miałem prawie dwa razy tyle... Oczy zalały mi się łzami. Ze wszystkich pieniędzy zawsze z żoną oddajemy dziesiątą część na ofiarę Bogu. Bo tak sobie postanowiliśmy, że to będzie dziesięcina. W Bogu nie ma ograniczeń, one są w nas. Od nas zależy, na ile pozwolimy Bogu nas uczyć, trenować i wychowywać”.
Takie, o to świadectwo przesłał mi Darek ze swego życia.
Ostatnio też słyszałem świadectwo, że jeden z braci w jednym z naszych kościołów podjął drugą pracę, drugi etat z którego wszystkie dochody przeznacza na budowę kaplicy dla tego zboru.
A jak jest z twoją ofiarnością? Czy dajesz na Bożą służbę obficie, czy dajesz skąpo? Czy dajesz ochotnie, czy dajesz z żalem?
Daj Bogu solidnie, nie dawaj Mu ze swoich resztek byś nie został przez niego posądzony o wzgardę i by Bóg nie postanowił, że sam sobie odbierze to, co do Niego należy. Amen.



19.10.2017

6. Jak wzrastać w społeczności z Bogiem - Posłuszeństwo Bogu


Ostatnim spotkaniem z cyklu jak wzrastać w społeczności z Bogiem jest temat posłuszeństwa. Wszystko cokolwiek dotychczas powiedzieliśmy o społeczności z Bogiem nie będzie miało żadnego znaczenia jeśli nie będzie w naszym życiu posłuszeństwa Bogu, Bożemu Słowu.
Pan Jezus podsumowując kazanie na górze podsumował je właśnie podobieństwem obrazującym temat posłuszeństwa.
Mateusza 7,21-29
1.      Jak myślisz co to znaczy mówić Panie, Panie, a nie robić tego co mówi Jezus (w 21)?
2.      Dlaczego Jezus powiedział do tych którzy uważają, że służą w Jego imieniu nigdy was nie znałem? Czego im brakowało?
Zauważmy że posłuszeństwo Bożemu Słowu jest kluczową sprawą. Czasami może nam się wydawać że pewne rzeczy z naszej perspektywy są mało istotne, bo są zbyt błahe i mało znaczące. Ale Bóg tak nie myśli. Bóg chce przede wszystkim wierności w małym (Łyk 19,17).
Człowiek jednak często chce czynić po swojemu, zmieniać Boże zasady i przykazania lub podjąć się tej części Bożego dzieła, która przynosić mu podziw i sławę.
3.      Kogo Jezus w tej historii nazwał głupim, a kogo mądrym?
4.      Co to znaczy według Jezusa budować swój dom na Pisaku? Czym jest piasek? Zachwyt nad nauką Jezusa, ale brak prawdziwego naśladowania i posłuszeństwa.
5.      Co to znaczy według Jezusa budować swój dom na skale?
6.      Jak myślisz kiedy się ostatecznie okaże, że ktoś budował na Pisku lub na skale?
Budowanie domu na piasku jest łatwiejsze, ale ostatecznie zupełnie bezwartościowe. Budowanie domu na skale jest znacznie trudniejsze i wymaga od nas więcej wysiłku, ale tylko wiara przez posłuszeństwo znajduje akceptacje u Boga. Gdy ktoś mówi że wierzy, ale nie okazuje Bogu posłuszeństwa, to tak naprawdę nie wierzy, ale oszukuje siebie samego (Jak 2,14-20).

Kwestie posłuszeństwa dobrze ukazuje postawa Noego. Noe otrzymał od Boga polecenie zbudowania wielkiej łodzi, arki, która miała ochronić go przed światowym potopem (Ks. Rodzaju 6,13-22) Zauważ że na wszystkich etapach przygotowań do potopu jest podkreślone posłuszeństwo Noego (Rodz. 6,22; 7,5). Noemu nic by nie dał zachwyt nad mądrością Boga, czy szczyceniem się tego, że Bóg objawił mu przyszłość jeśli, by się nie podjął budowy arki. Podobnie i dzisiaj, wiara w Chrystusa bez uczynków martwa jest, bez wartości przed Bogiem choćby nie wiem w jak wspaniałych słowach wyrażać się o niej.

1.      Bóg dał Noemu nakaz budowy arki i podał jej dokładne wymiary (w. 14-16). Jak myślisz dlaczego Bóg przekazał Noemu tak szczegółowe instrukcje odnośnie okrętu który miał zbudować? Czy to w ogóle miało jakieś znaczenie? Czy Noe mógł sam decydować o tym jak będzie wyglądał okręt, który miał uratować go i Jego rodzinę?

2.      Noe miał też wprowadzić do arki zwierzęta i tu również otrzymał szczegółowe instrukcje. Wyobraź sobie co by się stało, gdyby Nowe nie trzymał się ściśle Bożych wytycznych jakie zwierzęta wziąć do arki. Jakie to miałoby konsekwencje dla całego gatunku (19-20; Rodz 7,2-3)
3.      Trzecią rzecz którą Bóg kazał uczynić Noemu, to miał nagromadzić żywności dla siebie i dla zwierząt (w 21)
Pomyśl o tym chwilę, ile Noe musiał wysiłku włożyć by zbudować arkę? Jak wiele lat musiał nad nią pracować, by mogła posłużyć mu do ratunku. Jak wiele swoich zasobów intelektualnych, czasowych, fizycznych i finansowych musiał zaangażować by Arka powstała? A co, by było, gdyby Noe powiedział do Boga, że dziękuje mu za te wspaniałe informacje o budowie Arki i nie przykładał się do pracy lub postępował według swoich wytycznych?

Posłuszeństwo Bogu jest tak kluczowe, że wszelkie nasze ofiary Bogu tracą na znaczeniu bez elementu posłuszeństwa.
1Sm 15:22  Samuel odpowiedział: Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i w rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani.
1Sm 15:23  Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem.
Człowiek chciałby dać Bogu trochę religii, pośpiewać, poklaskać, po podnosić ręce itp. Bóg chce natomiast posłuszeństwa.
Co jest lepsze od dawania Bogu ofiar? Kiedy nasze ofiary mają znaczenie przed Bogiem?
Z czym jest porównane nieposłuszeństwo Bogu?
Jakie konsekwencje nieposłuszeństwa poniósł Król Saul?

Powiedz co Psalm 50,8-23 mówi o posłuszeństwie Bogu?

Zwróćmy uwagę co Pan Jezus mówił o posłuszeństwie podczas ostatniej wieczerzy z uczniami.

Ew Jana 14,23-24; 14,15
1.      Z czym bezpośrednio związana jest wiara w Jezusa i miłość do Niego (w. J,14, 23)?
2.      Czym jest nieprzestrzeganie Słów Pana Jezusa (J 14,24)

Przeczytaj Ew. Jana 15,8 – 14
1.      Kiedy Będzie uwielbiony Bóg przez nasze życie (wers 8)
2.      Kiedy możemy być pewni, że trwamy Jezusie Chrystusie i go kochamy (wers. 10)?
3.      W Jaki sposób Jezus pokazał nam, że trwał w miłości swojego Ojca (wers 10)?
4.      Kiedy możemy być pewni, że jesteśmy przyjaciółmi Jezusa (Wers 14)?
5.      Na czym polega prawdziwa miłość do Chrystusa? (J 14,15)

Zwróć uwagę na kilka poniższych wezwań Słowa Bożego do posłuszeństwa
1. Trzeźwość i wstrzemięźliwość (Rzymian 13,13, Efezjan 5,18)
2. wstrzymywanie od  kłamstwa (Mateusza 5,33 – 37 Kolosan 3,9 Efezjan 4,25)
3. Czytanie i rozważanie Słowa Bożego (Psalm 1,1-2 Joz 1,8)
4. Modlitwa (I Tym. 2,1)
5. Głoszenie Ewangelii (Mateusza 28,19-20)
6. Świadectwo (Mateusza. 5,13-16)
7. Codzienna praca (Efezjan. 4,28) (2 Tesaloniczan 3,10)
8. Przebaczanie (Efezjan 4,32)
9. Nie miłowanie Świata (1 Jana 2,15)
10. Wybór małżonka (2 Kor. 6,14)
11. Życie rodzinne (Efezjan. 6,1-4)
12. Uczciwość wobec pracodawcy (Efez. 6,5-8)
13. Posłuszeństwo władzom państwowym (Rzymian. 13,1-7)
14. Uległość wobec przewodników w kościele (Hebrajczyków. 13,17)





Łączna liczba wyświetleń