7.09.2018

Chrześcijańskie cierpienie ma sens Studium 1 Listu Piotra 4,12-19



Po przedstawieniu praktycznych zasad chrześcijańskiego życia Piotr przechodzi do głębszego wyjaśnienia celu chrześcijańskich cierpień podając kilka zasad w które należy się uzbroić, by je przejść. 

4.12
1. Być przygotowanym na cierpienia
Pierwsza zasada by przejść chrześcijańskie cierpienia, to być na nie przygotowanym. Chrześcijan nie powinien spodziewać się w tym upadłym świecie, że będzie akceptowanym i dobrze traktowanym, wprost przeciwnie powinien spodziewać się raczej cierpień i trudności. Zawsze powinniśmy pamiętać jak świat potraktował Chrystusa, nie uhonorował Go miejscem przeznaczonym dla Króla. Wprawdzie ochoczo świat czerpał z fizycznych błogosławieństw jakie Pan Jezus miał do zaoferowania. Ale w chwili gdy wzywał do upamiętania, potępiał grzech, stawał się wrogiem dla tego świata (Mat 10,25).
Apostoł Paweł również nie miał wątpliwości co do tego, że każdy kto chce kroczyć za Chrystusem, będzie znosił prześladowania (2 Tym 3,12); (Dzieje Ap 14,22).
Chrześcijańskie cierpienie jest swoistą próbą wiary, próbą którą Bóg wcześniej zaplanował i w której nas prowadzi. Próba ta jak mówiliśmy w poprzednich rozważaniach ma na celu wyszlifować chrześcijańską wiarę, utwierdzić ją, spowodować jej wzrost i dojrzałość (Rzymian 5,3-5).
Dla Piotra i wielu pierwszych chrześcijan cierpienia i doświadczenia były naturalną drogą do Królestwa Bożego. Jednak dzisiaj wielu nauczycieli naucza, że chrześcijan to ktoś, kto nie powinien i nie może cierpieć, bo jest „dzieckiem Króla”. Ma to oznaczać, że Bóg chroni nas przed wszelkiego rodzaju doświadczeniami. Ale zwycięstwo chrześcijańskie nad doświadczeniami nie jest w tym, że one nas omijają, ale w tym że przechodzimy je razem z Bogiem. Poddawanie się w chrześcijańskich doświadczeniach i porzucanie wiary jest świadectwem na to, że ta wiara tak naprawdę nigdy nie była prawdziwa, bo prawdziwa wiara okazuje się nie wedle tego co ma, a nie wedle tego czego niema.
A jak ty przechodzisz prześladowania, chrześcijańskie doświadczenia, czy masz pokusę by zrezygnować z wiary?     
Jakie zagrożenia płyną z nauczania, że chrześcijan nie może cierpieć, bo chroni go Bóg?

4.13-14
2. Druga zasada by przejść chrześcijańskie cierpienia, to radować się z tego że byliśmy godni cierpieć dla imienia Jezusa.
Dla chrześcijanina cierpienia wynikające z wiary w Chrystusa powinny być powodem do chluby, a nie zmartwień. Podobnie cierpienia do chrześcijańskich przechodził Chrystus i wielu Bożych sług (Filip 1,29; 5,10-12 2 Kor 11,21-28; 11,36-38)
Dlaczego chrześcijanin może przeżywać radość z cierpień jakie znosi dla Chrystusa?

Chrześcijanin może znosić cierpienia radując się, bo wie że nagroda w niebie za poświęcenie się Chrystusowi nie minie go. Taka postawa jest możliwa tylko wtedy kiedy wierzący rzeczywiście chodzi z Chrystusem i ma z nim społeczność. To Chrystus przez swojego Ducha Św. daje siłę do znoszenia prześladowań i cierpień Dzieje 6,8.15; 7,60; Mat 10,19-20. (widzieli chwałę na Szczepanie)

Kiedy chrześcijan otrzyma nagrodę od Chrystusa?
 Chrześcijańska nagroda będzie w pełni dana tym, którzy kroczyli za Chrystusem w dzień Jego powrotu (Mat 24,30;25,31). Pan Jezus Chrystus będąc na ziemi, często mówił o swoim ponownym przyjściu, będzie to dzień zmartwychwstania dla wierzących i ofiarowania im nagród wedle ich wierności 1 Kor 3,13 

4.15
Chrześcijanin ma uwarzyć, by nie wplątać się w jakieś grzeszne sprawy lub takie które nie służą Królestwu Bożemu, a z nich mogłyby wynikać cierpienia. Takie cierpienie nie jest chlubą u Boga, a hańbą. (1 Piotra 2,20)
I Piotr podaje praktyczne przykłady wplątania się  w sprawy, które mogłyby spowodować wstydliwe cierpienia dla chrześcijan. Taki sprawami są, nieuczciwe postępowanie w jakiejś sprawie, oszustwa, awanturnictwo, pijaństwo, kłamstwa, sianie plotek i knucie intryg itp. Chrześcijanin również może się wplątać w sprawy, które go nie dotyczą, jakaś działalność rewolucyjna, w sprawy innych ludzi gdy sobie tego nie życzą. Wplątać się w jakieś sprawy w miejscu pracy przez które później cierpi, może to być konflikt z kimś lub jakaś niezdrowa rywalizacja 2 Tymoteusza 2,3-6. 

4.16
Jednak inaczej jest z cierpieniem sprawiedliwym dla słusznej sprawy. Takie cierpienie jest cierpieniem dla chwały Bożej i nigdy z Jego powodu nie powinniśmy się wstydzić. Zawsze powinniśmy znosić takie cierpienie cierpliwe z nadzieją że Bóg się w tym uwielbi. Często to były publiczne zniesławienia, wyśmiewanie lub rzucanie fałszywych oskarżeń. Tutaj też Piotr nazywa wierzących chrześcijanami, co dzisiaj uważane jest za normę, ale kiedyś oznaczało poniżające przezwisko. Nazwa chrześcijanie wbrew pozorom nie pochodzi od słowa chrzest, ale od słowa Chrystus. Chrześcijanie to wyznawcy Chrystusa. Cierpieć jako chrześcijanin, to cierpieć jako wyznawca Chrystusa, cierpieć za Chrystusa, za przyznawanie się do Niego.

4.17-18
3.  Trzecia rzecz, która pozwoli nam przejść chrześcijańskie doświadczenia, to świadomość,            że one służą oczyszczeniu naszej wiary, uświęceniu chrześcijan.
Jak myślisz co to znaczy, że nadszedł czas, by rozpoczął się sąd od domu Bożego?
Bóg pozwala na cierpienie dla chrześcijan i kościoła, by go oczyścić i przygotować na spotkanie ze sobą. Jednak sąd dla chrześcijan ma tylko charakter doczesny. Dzisiaj chrześcijanie są doświadczani i próbowani, by w przyszłości mogli się radować w Bożej chwale. Ten czas oczyszczania kościoła ma miejsce od dnia założenia go przez Pana, aż do chwili, gdy Pan dokona ostatecznego odkupienia swojej własności jaką jest kościół. Jednak póki kościół jest osadzony w grzesznym świecie będzie przez ten świat doświadczany.

Też musimy mieć świadomość, że grzechy popełniane przez chrześcijan o wiele bardziej obrażają Boga niż dokonane przez niewierzących. Ten sam grzech, który czyni człowiek niewierzący może pozostać jakby bez kary, aż do sądu Bożego, jednak nie będzie tak w przypadku wierzącego człowieka. Nie będzie tak, bo Bóg rozpoczął sąd od kościoła. Z jednej strony jest to dla chrześcijan często ciężkie i trudne doświadczenie. W konsekwencji jednak służy nam ono i doprowadzi do naszego zbawienia. Dużo gorzej mają poganie, którym Bóg pozwala chodzić własnymi drogami, ostatecznie jednak doprowadzi to do ich potępienia.  Lepiej żebyśmy dzisiaj zostali skarceni i przećwiczeni przez Pana jako Jego dzieci, niż Bóg miałby nas zostawić w tym stanie i pozwolić na nasze potępienie Psalm 119,71-75; Hebr 12,6-13.
Skoro sąd się zaczął od domu Bożego i Bóg nie oszczędza w swoich dzieci w dyscyplinowaniu ich, to jaki koniec będzie niewierzących?
Skoro Bóg dopuszcza do cierpień tych za których wydał swojego syna. Dopuszcza do tego, by oni byli lżeni, opluwani, by rzucano w nich fałszywymi oskarżeniami, by ich zabijano, to pomyśl ile cięższy sąd biedą mieli niewierzący. Jeśli Bóg w taki sposób obchodzi się ze swoim ludem, to jak się obejdzie z tymi, którzy Jego ludem nie są?

Wierzący w Chrystusa muszą mieć świadomość, że ich zbawienie jest okupione śmiercią Bożego syna, że została zapłacona ogromna cena w osobie Jezusa Chrystusa za możliwość zbawienia. Nawrócenie zaś, to wejście na drogę Krzyża (Mat 10,38), konieczność upamiętania i pójścia za Chrystusem. Nawrócenie pociąga za sobą koszty wiary, dlatego Piotr mówi, że sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia. Wielu tych kosztów nie chce ponosić i nie chce iść za Chrystusem. Jeśli tyle wysiłku kosztuje zbawienie, to o wiele gorszy koniec będzie niewierzących (2 Tes. 1,4-10).
Każdy chrześcijan powinien być świadomy kosztów jakie przyjdzie mu zapłacić za wiarę w Chrystusa, koszty te dla każdego z nas mogą mieć innych charakter. Dla jednych będzie to utrata majątku, dla innych rodziny, dla jeszcze innych reputacji. Koszty Związane są również z zaangażowaniem w Królestwo Boże jak nakaz przez Pana głoszenia słowa Bożego, trwania w Jego słowie, w modlitwie, wspieranie i miłowanie ludu Bożego. To wszystko składa się na trudności o których mówi Piotr (Mat 7,14). Przyp Sal 13,31

4.19
4. Czwarta rzecz która pozwala nam przejść doświadczenia i prześladowania, to powierzenie siebie samego Bogu.
Jak myślisz dlaczego Piotr użył w 19 wierszu zwrotu „powierzyć swoje dusze stwórcy” na co chce on zwrócić uwagę w kontekście chrześcijańskiego cierpienia?
Po prostu chrześcijan w cierpieniach musi zaufać Bogu, powierzyć się mu tak jak powierza się pieniądze do Banku. On jest naszym stwórcą, więc pozwólmy Mu ze swoimi stworzeniem zrobić to, co chce. Bóg jest stwórcą chrześcijan w sensie fizycznym i w sensie duchowym. Jeśli miałby Bóg uznać, że nasze życie miałoby się skończyć, czy powinniśmy cierpieć, to powinniśmy w pokorze ten fakt zaakceptować
 


31.08.2018

Jezus Chrystus nasz pasterz Ew. Jana 10,1 – 6



Drodzy Pan Jezus jest tutaj przedstawiony jako prawdziwy pasterz w odróżnieniu od fałszywych pasterzy, faryzeuszy którzy nie troszczyli się o owce i nie zależało im na ich zbawieniu a jedynie na tym, by wykorzystywać je dla swoich celów. Ale nie taki był Pan, Jemu zależało na owcach, zależało mu na tych do których został posłany. Jego troska o owce została potwierdzona tym, że Pan Jezus życie położył za owce (w. 11). Jak wiemy On zmarł męczeńską śmiercią na Krzyżu, by wszyscy którzy mają być zbawieni otrzymali przez wiarę w Niego przebaczenie grzechów. To nam należała się śmierć, to nam należał się Boży gniew, to nam należało się przekleństwo za nasze winy, ale Bóg zmiłował się nad nami i posłał nam Zbawiciela. Pan Jezus, który jest pasterzem naszych dusz wziął na siebie karę za winę nas wszystkich. Ci którzy w to uwierzą stają się Jego owcami, które słuchają Jego głosu i idą za Nim.
Nie ma innej drogi do Zbawienia jak tylko przez wiarę w naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Nie mogą nas zbawić inne religie jak buddyzm, Islam, hinduizm i wiele innych. Obecnie na świecie jest setki jeśli nie tysiące religii. Ale żadna z nich oprócz chrześcijaństwa, oprócz Chrystusa nie wprowadzi ludzi do nieba. Diabeł wymyślił setki religii, by było ogromne zamieszanie w tym co jest prawdą, a wszystko w tym celu  by ludziom trudniej było przyjść do Chrystusa i nigdy nie zostali zbawieni. Nie mogą nas również zbawić nasze dobre uczynki, sakramenty kościoła, dawanie na msze, czy nasza religijność. Nie może nas zbawić Papież, Św. Piotr, Maria, czy pastor. Może to zrobić Jedynie Pan Jezus Chrystus, bo On jest tym kamieniem węgielnym, tym Bożym wybrańcem, bramą dla owiec, Bożym Mesjaszem, którego dał Bóg jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy i uczynił Go pośrednikiem między sobą a nami.
Po prostu jeśli ktoś prosi Boga o przebaczenie grzechów przez Marię, przez aniołów, przez święte osoby, przez księdza, czy jakiegokolwiek innego boga niż Pan Jezus, nie zostanie wysłuchany.
Pan Jezus powiedział, że On ma prawo przebaczyć nam grzechy i tylko On może owce wyprowadzić na pastwisko, co oznacza że tylko przez Niego możemy być zbawieni.
Tu jest powiedziane w 2 wierszu, że Pan Jezus jest Zbawicielem, bo On wszedł do owczarni przez drzwi i odźwierny Mu te drzwi otworzył.
Mamy tutaj bardzo żywy obraz znany w Izraelu, obraz owczarni. Wszystkie owce na noc były spędzane do zagrody, gdzie były bezpieczne, a pasterze udawali się wtedy na spoczynek. Jednak nad zagrodą czuwał strażnik, odźwierny, który pilnował, by złodzieje lub drapieżniki nie dostały się w nocy do zagrody. Odźwierny nie otworzył bramy owczarni nikomu kto nie był pasterzem i nie miał prawa do owiec. Jednak złodziej lub drapieżnik mógł dostać się do zagrody przez ogrodzenie nie wchodząc bramą. I tacy byli faryzeusze oraz tacy są wszyscy fałszywi pasterze obiecujący ludziom zbawienie za ich pośrednictwem i przez ich fałszywe doktryny. Nie dostają się oni do owczarni przez drzwi, ale w inny jakiś lewy sposób. Chodzi o to, że nie są potwierdzeni przez Boga i nie mają prawa reprezentować owiec przed Bogiem.  
Pan Jezus dostał się do owczarni przez bramę, jemu odźwierny którym jest Duch Św. otworzył. Osoba Pana Jezusa jako naszego Zbawiciela i pasterza naszych dusz została potwierdzona przez Ducha Św. Duch Św. potwierdził prawo Pan Jezusa do owiec przez wypełnienie przez Niego proroctw, przez Jego cudowne narodziny, przez Jego pełną mocy i cudów służbę, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Przez Jego wniebowstąpienie i posłanie Ducha Św. Pan Jezus dostał się do owczarni w legalny sposób i Bóg Ojciec przyznał się do Niego podczas Jego posługi dając Mu cudowne namaszczenie. Przyznał się do niego podczas chrztu w Jordanie Dlatego możemy całkowicie być Pewni, że to jedynie Pan Jezus jest naszym Zbawicielem.  On również zna swoje owce i woła je po imieniu (w 3).
Znowu mamy tutaj graficzny obraz, gdy pasterz przychodził rano zabrać swoje stado, by wyprowadzić je na pastwisko, to wołał owce. I te które go znały, znały jego głos, to przychodziły do niego. Na Youtube jest krótki film, który bardzo dobrze to pokazuje. Inni pasterze wołają owce z pastwiska, ale jakby ich owce nie słyszały. Jednak gdy przyszedł ten prawdziwy pasterz, to od razu zareagowały na Jego głos i przyszły do Niego.
Tak samo jest w życiu duchowym, Pan Jezus przez swoje Słowo, przez ewangelię woła tych którzy mają być zbawieni. On ich zna, On wie którzy to są na całym świecie i gdy ich woła oni słyszą Jego głos i przychodzą do Niego, by być oczyszczonymi z grzechów. On wyrywa ich ze szponów diabła, fałszywych religii, fałszywych doktryn i mocy naszych grzechów. Kiedy nas już wyrwie, kiedy nas zbawi obmyje i oczyści to idzie przed nami, prowadzi nas, stając się naszym pasterzem. To jest cudowne że Pan Jezus nigdy nie porzuca swoich owiec, nigdy ich nie zostawia, oddał za nich swoje życie i wyprowadzi ich na wspaniałe pastwiska, które dla nas oznaczają życie wieczne w Jego wiecznym Królestwie.
Wieczerza Pańska do dobry czas, dobry moment by zadać sobie pytanie, czy Pan Jezus jest moim pasterzem? Czy mogę powiedzieć tak jak Dawid w Psalmie 23
Psalm 23,1 Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie.
2  Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.
3  Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje.
Czy myślimy tak o Chrystusie jako o naszym pasterzu? Czy mogę powiedzieć jakkolwiek jest w moim życiu wiem że On mnie prowadzi?
Czy zostałem przez Niego wezwany, usłyszałem Jego głos wzywający do zbawienia, gdy powiedział: „A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” (Obj 22,17)? Czy usłyszałem i przyszedłem do Niego po przebaczenie grzechów, po zbawienie i wciąż idę za Nim? Jeśli tak, to dziękuj swojemu Panu, dziękuj Mu za powołanie za to, że wyprowadził Cię z tego zepsutego świata, że wyzwolił cię z mocy złego, że otworzył oczy naszego serca byśmy mogli zobaczyć ogrom naszych grzechów i wielkie miłosierdzie naszego Boga okazane nam w Jezusie.
Jeśli nie, jeśli nie mamy pewności czy Pan Jezus jest naszym pasterzem, czy zostaliśmy przez Niego zbawieni to módlmy się by tak się stało. Prośmy Pana i błagajmy Go, by nas poprowadził, by przebaczył grzechy i dał Dar Ducha Św. Jeśli szczerze ze skruchą w modlitwie  do Niego przyjdziemy, On przyjmie nas, wszak powiedział że Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz (Jana 6,37). Amen
Link do filmu jak owce rozpoznają głos pasterza

25.08.2018

Namaszczenie Pana Jezusa Ew. Mateusza 26,1 – 13



Drodzy jak widzimy służba Pana Jezusa na ziemi się kończy teraz stoi przed nim Krzyż. I Krzyż Chrystusa to jest centrum chrześcijaństwa bez Krzyża nie ma przebaczenia, nie ma zbawienia i nie ma nadziei. Właściwie cała Biblia prowadzi nas niejako do tego miejsca. W Starym Testamencie Bóg zapowiada wydarzenia paschalne przez typy jak np. Izaak którego Abraham miał złożyć w ofierze. Zapowiada przez symbole jak miedziany wąż wywyższony na pustyni przez Mojżesza i zapowiada przez proroków jak np. Izajasza 53 rozdz. Cała starotestamentowa służba ofiarnicza jest zapowiedzią większego i wspanialszego przebłagania które ma przyjść w osobie Chrystusa przez Jego ofiarną śmierć na Krzyżu. Później kolejni prorocy począwszy od Mojżesza, a skończywszy na Janie chrzcicielu zapowiadają przyjście Mesjasza i cierpienia jakie na niego spadną oraz Jego Zmartwychwstanie i wywyższenie. Jan chrzciciel gdy Go zobaczył powiedział „oto baranek Boży, który gładzi grzechy świata” To nie opłatek jest barankiem Bożym, który gładzi grzech, ale żywy prawdziwy Chrystus, który położy swoje życie, przeleje swoją krew stając się wieczną ofiarą przebłagalną dla wszystkich, którzy w niego uwierzą.

Bóg suwerennie sprawuje władzę
Teraz spróbujmy się odnaleźć się w jakim miejscu jesteśmy. Jak wiemy jest to środa i składa się ona z wielu wydarzeń. Zaczyna się w 21 rozdz. kiedy Pan Jezus idąc rano do Jerozolimy przeklina drzewo figowe, później rozmawia z kapłanami w świątyni, później naucza w podobieństwach, a następnie jest Jego konfrontacja z uczonymi w piśmie i Faryzeuszami. Później w 24 i 25 rozdziale na górze oliwnej tłumaczy swoim uczniom kiedy w pełni przyjdzie Królestwo Mesjasza i ogarnie całą ziemię oraz jakie znaki będą temu towarzyszyć.
Na sam koniec tego dnia Pan Jezus znowu wraca do tego, co za chwilę ma się wydarzyć mówiąc uczniom:
Mateusza 26:2  Wiecie, że za dwa dni będzie Pascha i Syn Człowieczy będzie wydany na ukrzyżowanie.
To więc po tej wspaniałej mowie eschatologicznej Pan Jezus ściąga uczniów na ziemię i mówi że zanim to wszystko się stanie, będzie wydany i zabity. Powtarza to po raz czwarty w Ew. Mateusza przygotowując ich na te wydarzenia.
I Pan Jezus od początku o tym doskonale wiedział, wiedział że Jego misja skończy się w Jerozolimie na Krzyżu. Wiedział że musi się to stać w ten piątek za dwa dni w święto paschy, wtedy kiedy branek paschalny, który był typem Chrystusa jest ofiarowany. Nie mogło się to stać żadnego innego dnia, ale właśnie wtedy kiedy baranki były składane. On przecież jest naszym barankiem, który zgładził nasz grzech jak pisze apostoł Piotr w swoim liście że zostaliśmy wykupieni  „drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego” (1 Ptr 1,20).
Podobnie też mówi ap. Paweł że „na naszą Wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus” (1 Kor 5:7 ).
 On Wiedział że zostanie zdradzony i wydany w ręce arcykapłanów i rzymian, a oni go umęczą i przybiją do drzewa. Jak już mówiłem kilka kazań wcześniej nie ma tu mowy o przypadku. Pan Jezus cały czas jest całkowicie świadomy tego, co stanie się za chwile i co dzieje się z Jego sprawą. On wie o tym że Judasz planuje Go wydać, tylko szuka odpowiedniej okazji, wie o tym że arcykapłani i starsi ludu naradzają się, by podstępnie Go pojmać i zabić. I nie tylko o tym wie, ale całkowicie ma pod kontrolą te wszystkie wydarzenia. To nie przypadek że ewangelista Mateusz w jednym krótkim fragmencie zestawia wypowiedź Pana o Jego śmierci w 2 wierszu, a zaraz wspomina że w tym samym czasie przywódcy ludu naradzają się, by go schwytać i zgładzić w 3 i 4 wierszu. Oni myślą, że robią to po cichu w konspiracji i mają tajemny sprytny plan o którym nikt nie wie, a tymczasem Pan Jezus w innym miejscu otwarcie mówi że zaraz wszystko się wydarzy, co oni tam knują. Niezwykłe i niesamowite jest to jak przez te wydarzenia uwydatnia się wielkość i mądrość naszego Boga. Zobaczmy że pomimo złego grzesznego postępowania arcykapłanów, Judasza czy Rzymian oraz innych przeciwników Pana Jezusa, Bóg realizuje przez nich swój plan nie będąc jednocześnie odpowiedzialnym za ich grzechy. To oni podejmują decyzje, to oni się naradzają i postanawiają zabić Pana. To Judasz postanawia Go wydać, to wszystko są ich złe grzeszne decyzje, ale wpisane w odwieczny Boży plan odkupienia ludzkości. Rzeczywiście Bóg we wszystkim działa ku dobremu, ku realizacji swoich odwiecznych postanowień (Rzym 8,28) i diabeł oraz żaden człowiek nie są w stanie choćby w najmniejszym stopniu pokrzyżować Jego planów. A nawet wprost przeciwnie, nie tylko nie są w stanie zniweczyć Bożego planu, ale Bóg dzięki swojej mocy czyni co On chce, nawet przez swoich przeciwników.
Zobaczmy, co oni mówili w 5 wierszu, że chcą zabić Jezusa, ale żeby tylko nie stało się to w święto, bo obawiali się ludu. Jak wiemy Pascha była najważniejszym świętem żydowskim. Wszyscy przychodzili do Jerozolimy by złożyć ofiarę i dziękować Bogu za cudowne ocalenie z niewoli egipskiej.  Wtedy w Jerozolimie mogło być ponad dwa miliony osób. Historyk Józef Flawiusz twierdzi że w tym okresie składano ponad 250 tys. baranków, a jeden baranek był na 10 osób. To więc nie chcieli w święto zabić Pana, by ten lud, który tak entuzjastycznie witał Jezusa jak wjeżdżał do Jerozolimy nie ukamienował ich. A kiedy zabili Pana Jezusa? Nie chcieli w święto Paschy, a kiedy Go zabili? No widzimy że właśnie zamordowali go  w święto. Nie byli w stanie nawet w najmniejszym stopniu pokrzyżować Bożych planów. Kiedy chcieli go zabić nie mogli, a kiedy nie chcieli musieli. 
To pokazuje nam bardzo wyraźnie, że Bóg jest Panem całej historii i Panem wszystkich wydarzeń. On suwerennie sprawuje kontrole nad wszystkim co ma miejsce na ziemi i w naszym życiu. W Jego ręku jest każdy człowiek oraz każda sytuacja. Jest dokładnie tak jak mówi prorok Jeremiasz
Jeremiasz 10:23  Wiem, Panie, że droga człowieka nie od niego zależy i że nikt, gdy idzie sam, nie kieruje swoim krokiem.
Drodzy, ci którzy zaufali Bogu są zupełnie bezpieczni. Historia zamknie się dokładnie tak jak Bóg to zaplanował, ni mniej ni więcej. Choć diabeł knuje przeciw Bogu i przeciw wierzącym, choć świat nienawidzi Jezusa i Jego kościoła, choć przeżywamy wiele rozterek, chorób problemów i upadków, to jeśli miłujemy Pana, Bóg doprowadzi nas do miejsca, które dla nas zaplanował.

Hojność dla Pana
Teraz od 6 do 13 wiersza widzimy że Pan Jezus znajduje się w Betannii, w domu Szymona trędowatego. Ewangelista Mateusz tu się cofa w czasie i z środy przeskakuje do soboty, bo z  ewangelii Jana 12 rozdz. dowiadujemy się że to było na sześć dni przed paschą. Ktoś może ma pytanie dlaczego Mateusz przeskakuje z środy do soboty dlaczego się cofa? On chce nam pokazać jak wyglądały przygotowania na pogrzeb Pana Jezusa. Chce byśmy zobaczyli że wszystkie poszczególne elementy wydarzeń ostatnich dni składają się w jedną całość i nic nie dzieje się przypadkiem. Widzimy że Pan Jezus krok po kroku zmierza na śmierć, a każde kolejne wydarzenie jest zwiastunem nadchodzącego cierpienia.
Tutaj jest w domu Szymona trędowatego. Oczywiście Szymon już nie był trędowaty, bo inaczej nie można by było się z nim spotkać  i najwyraźniej Pan Jezus wcześniej go uzdrowił. Terasz Szymon z miłości i wdzięczności do Pana zaprosił Go na gościnę. Są tam również inne osoby jest tam Łazarz którego wskrzesił z martwych, jest Maria i Marta są uczniowie Pana Jezusa. To więc jest około 20 osób, może trochę więcej. 
I w pewnej chwili tej uroczystości Maria jak wspomina Jan wzięła słoik z płyną tłustą maścią nardową i namaściła nią Pana Jezusa. Namściła jego głowę, jego nogi, a w całym domu unosił się zapach tego kosmetyku. Zarówno Mateusz jak i Jan wspominają że była to bardzo droga maść, bardzo drogi kosmetyk. Apostoł Jan oszacował wartość tej maści na 300 denarów. A trzysta denarów w tamtym czasie, to około rok pracy najemnego pracownika. Gdybyśmy chcieli dzisiaj przedstawić wartość tego kosmetyku, to prawdopodobnie było by to przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych. Zakładając, że praca wtedy była niżej wyceniana niż dzisiaj. Więc widzimy że to bardzo droga oliwa. Tak droga, że ci którzy byli świadkami tego, uczniowie, a szczególnie Judasz jak mówi Jan oburzyli się czytamy w 8 wierszu
Mateusza 26:8  A uczniowie, ujrzawszy to, oburzyli się i mówili: Na cóż ta strata?
9  Przecież można było to drogo sprzedać i rozdać ubogim.
U Ewangelisty Jana natomiast czytamy
Jana 12:4  A Judasz Iskariot, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł:
5  Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i nie rozdano ubogim?
6  A to rzekł nie dlatego, iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano.
Pewnie Judasz był pomysłodawcą tego protestu, bo zależało mu na pieniądzach, które z tego kosmetyku można było uzyskać, a że był skarbnikiem, to część pieniędzy kradł dla siebie.
Jednak Pan Jezus zganił uczniów, którzy twierdzili że to marnotrawstwo, że można było maść sprzedać i rozdać pieniądze ubogim.
Powiedział do nich „dlaczego przykrość jej wyrządzacie, dlaczego ją krytykujecie, zrobiła dobrze, okazała mi wiele miłości, wile poświęcenia (w 10).
I dalej Pan mówi:
Mateusza 26:11  Albowiem ubogich zawsze macie wśród siebie, ale mnie nie zawsze mieć będziecie,
12  Bo ona, wylawszy ten olejek na moje ciało, uczyniła to na mój pogrzeb.
Widzimy tutaj wielkie poświęcenie Marii dla Pana, wielkie oddanie, chciała uczcić Pana Jezusa najlepiej jak tylko mogła. Prawdopodobnie w jakiś sposób wiedziała, że zbliża się Jego pogrzeb, że już więcej nie będzie możliwości okazać Mu jak bardzo Go miłuje. Więc wzięła to co miała najcenniejszego w domu, drogą maść i wylała ją na Jezusa. Nie patrzyła na koszty, nie kalkulowała jak uczniowie jak Judasz, że to ogromna strata, ale chciała tą drogą maścią okazać najwyższą cześć. Wspaniały gest ze strony Marii i wspaniały dar, który wyrażał jej głębokie oddanie dla Jezusa.
Widzimy że wielka miłość do Pana Jezusa jest gotowa do wielkich poświęceń i potrafi zdobyć się na wielką ofiarność, wielką hojność. W życiu wierzącego są takie momenty, gesty miłości dla Pana kiedy nie liczymy kosztów, chcemy uczcić Pana jak najlepiej, jak najmocniej i jak najwspanialej. Czy ty miałeś lub miałaś lub masz takie chwilę kiedy nie zastanawiasz się ile cię to kosztuje, ale chcesz poświęcić dla Pana coś cennego. Coś co rzeczywiście ma wartość i nie jest jakąś resztką. Najczęściej kalkulujemy ile możemy dać ile możemy poświęcić z naszego życia z naszego czasu z naszych pieniędzy z naszych sił dla Chrystusa. Jednak gdy uświadomimy sobie dostatecznie głęboko co Pan poświęcił dla nas, ile nam z siebie dał, jak bardzo nas umiłował, to wtedy akty czci i wdzięczności są w naszym życiu bardzo obfite.
Jednym z bardziej współczesnych przykładów wielkiego poświęcenia jest historia życia pewnej chrześcijanki mieszkającej w Stanach zjednoczonych. Oseola McCarty żyła w latach 1908 - 1999. Ozelia przez całe życie robiła pranie i prasowanie dla zamożnych rodzin, nigdy nie wyszła za mąż i nie miła dzieci. Skończyła zaledwie 6 klas gdy zachorowała na paraliż jej ciotka i była zmuszona iść do pracy. Na jej barkach spoczęła odpowiedzialność za cały dom i opiekę nad ciocią. Ale Ozelaia każdego dnia wytrwale  przyjmowała zlecenia na pranie i prasowanie. To co udało jej się zaoszczędzić odkładała na konto oszczędnościowe. Miała wielkie marzenie żeby skończyć studia, ale nigdy nie udało się jej tego zrealizować. Pewnego dnia zaszokowała świat, gdy przekazała w darowiźnie uniwersytetowi w Południowej Mississippi w Hattiesburgu 150 tys. dolarów na stypendium dla afroamerykańskich studentów. Gdy dziennikarze ją zapytali dlaczego to uczyniła, ona odpowiedziała że bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać a niżeli brać (Dz Ap. 20,35).
Doskonale rozumiał to Król Dawid, który sam składał obfite dary i do takich darów zachęcał innych czego wyraz dał przy składaniu ofiar na budowę świątyni czytamy w 1 Ks. Kronik tak:
1 Kronik 29:3  Ponadto, ponieważ upodobanie mam w domu Boga mojego, oddaję na rzecz świątyni Boga mojego to złoto i srebro, które jest moją osobistą własnością, oprócz tego wszystko, co przygotowałem dla przybytku świętego,

A później Dawid zachęcił ludzi, by okazywali hojność dla Pana i w ten sposób uwielbiali Go. I ludzie złożyli ochotnie swoje dary.
1 Kronik 29:6  I złożyli ochotnie swój dar książęta rodów i książęta plemion izraelskich, i dowódcy nad tysiącami, i setnicy, i zarządcy mienia królewskiego,
7  Złożyli na potrzeby świątyni Bożej pięć tysięcy talentów złota, dziesięć tysięcy złotych darejków, dziesięć tysięcy talentów srebra, osiemnaście tysięcy talentów spiżu, sto tysięcy talentów żelaza.
8  A kto miał drogie kamienie, składał je w skarbcu świątyni Pana do rąk Jechiela, Gerszonity.
9  A lud radował się z tego, że tak ochotnie składali oni swe dary, gdyż z całego serca składali te dary Panu; również i Dawid, król, wielce się radował.
Dawanie ze szczerego serca Panu, dawanie z miłości przynosi wiele radości i błogosławieństwa. Maria wyraźnie cieszyła się że mogła ten cenny olejek zużyć ku czci naszego Pana. I musimy powiedzieć, że prawdziwe uwielbienie zawsze połączone jest z dawaniem, przede wszystkim dajemy swoje życie Panu. Ale to dawanie życia wyraża się w praktycznym poświęceniu w składaniu darów w postaci swojego czasu, swojego posłuszeństwa, swoich sił, swoich pieniędzy, swoich talentów na służbę Bożą.
I niektórzy mówią że Bóg nie potrzebuje naszych darów. Ale niekiedy mam wrażenie, że mówią tak, bo nic Bogu nie chcą dać. Oczywiście Bóg  nie potrzebuje do istnienia naszych ofiar, bo nie karmi się nimi (Dz 17,25). Ale chce naszego uwielbienia, bo w tym celu nas stworzył i w tym celu nas powołał i chętnie przyjmuje dary złożenie ochotnie ze szczerego serca. Pan Jezus pochwalił Marię, powiedział że dobry uczynek zrobiła. Docenił jej poświęcenie, jej oddanie i przyjął złożony dar jako wyraz czci i uwielbienia. I dlatego że ona go uczciła On również ją uczcił. Powiedział w 13 wierszu, że gdziekolwiek będzie zwiastowana ta ewangelia, będzie wspomniane to, co uczyniła Maria. Maria nie zapomniała o Jezusie i On zatroszczył się o to, by nie zapomniano o jej poświęceniu. Dzisiaj mamy około 2000 tys. lat od tego wydarzenia i wciąż opowiada się o tym, co uczyniła Maria. I opowiada się w około 1300 językach, bo na tyle języków przetłumaczono obecnie Nowy Testament. Gdy przychodzi taka chwila w twoim życiu, że pod wpływem impulsu, refleksji, chcesz uwielbić Pana, chcesz złożyć mu jakiś dar, chcesz wyrazić swoją wdzięczność, to nie powstrzymuj tego. Jeśli składasz ze szczerego serca i w akcie uwielbienia, Bóg nigdy o tym nie zapomni i odda ci w odpowiedniej chwili.  

Niezrozumiane poświęcenie
I ostatnia rzecz o jakiej chciałem powiedzieć dzisiaj, to że nasze poświęcenie i oddanie dla Pana nie zawsze jest docenione i zrozumiałe nawet w kościele. Jak widzimy uczniowie nie przyjęli z entuzjazmem aktu uwielbienia jaki okazała Panu Maria. Oni mówili, na cóż ta strata, można było lepiej to wykorzystać i w ten sposób gasili jej zapał i radość (w 8-9). Musimy być świadomi że służba i poświęcenie dla Pana może spotkać się z krytyką nawet w szeregach braci czy sióstr. Jeśli liczymy na to że nasze poświęcanie zostanie docenione w zborze, to możemy się zawieść. Ty będziesz służył Bogu ze szczerego serca i wkładał w służbę całe swoje siły, a inni zamiast to docenić, czy zachęcić cię,  to zaczną krytykować. Myślę że większość z nas którzy podjęli się jakiejś służby dla Pana, mogli tego doświadczyć. Doświadczają tego pastorzy, misjonarze, nauczyciele szkółek niedzielnych, ci co grają w zborze, czy prowadzą jakieś spotkania albo ofiarowują jakieś swoje zdolności manualne, czy dają lub robią cokolwiek innego. Często znajdą się jakieś osoby, którym twoje zaangażowanie się nie podoba lub zrobiliby to inaczej. Jednak to nie powinno nas powstrzymywać, bo wiemy że ostatecznie Pan Jezus zawsze doceni nasze oddanie. My jednak musimy uczyć się ostrożnie oceniać innych, bo możemy krytykować coś co Bóg chce błogosławić. A już na pewno nie możemy liczyć i słuchać świata w ocenie naszej służby dla Boga. Świat zawsze będzie mówił, że wszystko co poświęciłeś dla Pana jest jedną wielką stratą. Będą mówić, że tracisz czas, możliwości, siły, pieniądze i ubolewać nad tym jak bardzo marnujesz sobie życie krocząc za Chrystusem. Ale ostatecznie okaże się, że to ci którzy umiłowali ten świt zmarnowali życie, a ty będziesz trwał na wieki.
Podsumowując:
1.      Po pierwsze, Bóg suwerennie sprawuje władzę, co widać doskonale w okolicznościach śmierci Pana Jezusa. Dlatego całkowicie możemy być pewni, że to co zaplanował wypełni się. Nie jest w stanie tego popsuć żadna siła we wszechświecie, nie jest w stanie tego zmienić diabeł, nasz grzech, czy cokolwiek innego. Historia skończy się dokładnie tak jak Bóg chce.
2.      Po drugie, starajmy się okazywać miłość naszemu Panu szczerym sercem przez hojność i poświęcanie. Takie dary złożone dla Niego podobają się Mu, bo są wyrazem najwyższego uwielbienia.           
3.      I po trzecie, pamiętajmy że nasze poświęcanie dla Pana może spotkać się z krytyką nawet w kościele. Jednak niech to nas nie zniechęca, przez ludzi możesz być nie doceniony, jednak przez Pana zawsze będziesz uczczony. 

22.08.2018

Żyć w nowy sposób Studium 1 Listu Piotra 4,8 – 11



W związku z tym, że nadchodzi nowy porządek w którym i wszystko co stare ma ulec zagładzie, chrześcijanie mają przylgnąć do nowych Bożych wartości, pielęgnować to, co ma wartość przed Bogiem.

4,8
Pierwsza rzecz, którą powinien kierować się nowonarodzony chrześcijanin, to „żarliwa miłość” do innych chrześcijan.
Piotr na określenie żarliwej miłości stosuje greckie słowo, które oznacza „naciągnięty” lub „napięty”. Używane ono było w stosunku do biegacza, który biegnie z maksymalną prędkością i w ten sposób naciąga swoje siły do maksimum. To więc gdy Piotr mówi o żarliwej miłości jednych do drugich ma na myśli wysiłek niemalże ponad swoje siły, przedłożenie dobra bliźniego nad swoje własne. Miłość taka wymaga od nas zapierania się samych siebie, nie przychodzi nam naturalnie, ale konieczne jest podejmowanie świadomych wyborów, by taką miłość okazywać. Miłość tą opisał ap. Paweł 1 Liście do Koryntian 13 rozdz.

Okazywana miłość musi także założyć, że może spotkać się z niezrozumieniem, a nawet odrzuceniem lub z wrogim potraktowaniem. Ale chrześcijanin nawet w takich sytuacjach nie może okazywać wrogości, mścić się w jakikolwiek sposób. Wciąż powinien szukać zgody, porozumienia i dobra z drugą osobą.

Jak myślisz w jaki sposób możesz okazywać żarliwą miłość innym w kościele?  

Jak myślisz co to znaczy, że miłość zakrywa mnóstwo grzechów?
Oczywiście wiemy, że tu nie może chodzić o nasze zbawienie, czy oczyszczenie z naszych grzechów. Biblia wyraźnie naucza, że to co oczyszcza z grzechów grzesznika, to zastępcza ofiara Pana Jezusa złożona za nasze winy (1 Jana 1,7).
Chodzi o to, że żarliwa miłość nie jest prędka do osądzania drugiego człowieka, potrafi wiele wybaczyć, przymyka oko na wady których każdy z nas ma wiele. Żarliwa miłość nie wyciąga grzechów na wierzch i nie mówi, a ty jesteś „taki i owaki”, stara się nie dostrzegać złego. Nie chodzi o to, że przymyka oko na grzech, ale miłość akceptuje człowieka z jego słabościami i wadami. Przede wszystkim wierzący stara się przebaczać grzechy, które ktoś popełnił przeciw niemu Oczywiście to nie przeczy dyscyplinie w zborze, tych którzy grzeszą i nie chcą się upamiętać te osoby mamy dyscyplinować, (Mat 18,15-18).

4.9
Kolejna praktyczna zasada to okazywanie gościnności bez szemrania. Miłość wyraża się w tym, że świadczymy innym dobro.
W czasach Piotra gościnność wyrażała się w tym, że otwierano swój dom dla innych chrześcijan, którzy wymagali pomocy, opieki lub byli w drodze i nie mieli noclegu oraz strawy. Inną formą gościnności były sytuacje kiedy otwierano swój dom na spotkania biblijne i nabożeństwa. (Hebr 13,1-2) (Rzym 16,15).
Musimy mieć świadomość, że okazywanie gościnności, czy pomoc wierzącym, którzy takiej pomocy od nas potrzebują jest okazywaniem miłosierdzia samemu Panu Jezusowi, ani jeden  dobry uczynek, choćby najmniejszy wyświadczony wierzącym nie będzie zapomniany  (Mat 25,40) . Bóg tym, którzy świadczą dobro braciom i sistrom w zborze da wspaniałą nagrodę za ich poświęcenie i okazane miłosierdzie.
Jak myślisz dlaczego mamy okazywać gościnność bez szemrania, narzekania?
Chodzi o to, że nie powinniśmy narzekać, że komuś pomagamy i okazujemy gościnność. Wiemy że gościnność jest związana z dodatkowymi kosztami i wysiłkiem. Czasami niektórzy oferują swoją gościnność, a później tego żałują lub czują się w jakiś sposób do gościnności przymuszeni. Niekiedy gościnność może być bardziej z poczucia obowiązku i brakuje entuzjazmu w jej okazywaniu. Wtedy ludzie zazwyczaj nie mówią wprost lecz pokątnie narzekają. Zdarzyło się mi też być zaproszonym do domu przez jednego ze współmałżonków, a drugi był z tego faktu niezadowolony, co było dosyć stresujące i niekomfortowe.

4.10 
Kolejne praktyczne okazywanie miłości, to usługiwanie sobie nawzajem darem Bożej łaski, który każdy z nas otrzymał od Ducha Św.
Wszyscy wierzący w Chrystusa otrzymali jakieś Boże obdarowanie, którym powinni usługiwać w zborze. Zauważmy, że duchowe dary nie są nam dane w tym celu byśmy się nimi chwalili lub z powodu nich wywyższali jak np. miało to miejsce w kościele w korynckim do którego Paweł napisał 2 listy.
Duchowe dary otrzymaliśmy, by budować innych, by budować Kościół Jezusa Chrystusa i w takim celu powinny być używane. Inne wykorzystywanie duchowych darów np. do budowania własnego autorytetu, czy w celach gromadzenia dóbr materialnych jest sprzeniewierzeniem się Bożym zamierzeniom.
Mamy być dobrymi szafarzami, zarządcami powierzonych nam przez Boga darów, dobre szafowanie, które Bogu się podoba, to wykorzystywanie swojego obdarowania na budowanie w wierze innych.

Biblia wymienia wiele darów łaski jakie może otrzymać chrześcijanin od Boga. Zauważmy, że dary te są darami łaski Boga. Bóg udziela każdemu jak chce za darmo. Żaden z nas na żaden dar łaski nie zapracował i nie zasłużył własną gorliwością, mądrością, czy czymkolwiek jeszcze innym. Dlatego wykluczone wszelkie chlubienie się darami duchowymi.
1 Kor 12,7-11.
Zwróć uwagę że Duch Boży daje dary jak sam uważa za stosowne. Człowiek nie ma wpływu na to jaki dar otrzyma. Oczywiście może prosić Boga o konkretne dary, ale decyzja zawsze należy do Boga.

Biblia wymienia różne dary łaski, które możemy otrzymać od Boga  i każdy chrześcijan powinien dążyć do odkrycia swojego obdarowania i służenia nim (1 Kor 12,7-13; Rzym 12,3-8).
Czy wiesz jaki ty otrzymałeś/aś dar od Boga?

4,11
Jeśli ktoś jest obdarowany w jakieś dary przemawiania, nauczania, wykładnia, to ma to czynić zgodnie ze Słowem Bożym. Dar wykładania słowa nie upoważnia człowieka, do przekazywania treści, których w Słowie Bożym nie ma lub jemu są przeciwnie 2 Tym 2,15. Kaznodzieja nie może również mówić tego co chce i co ślina mu na język przyniesie, ale ma zwiastować Boże Słowo dla pouczenia i zbudowania wiernych. Dlatego kazanie musi być osadzone w tekście biblijnym i tego też tekstu ma być wykład. Nie może być tak, że kazanie jest na temat polityki, artykułu z gazety, czy wczorajszego odczucia lub osobistych przemyśleń, czy doświadczeń kaznodziei. Oczywiście usługujący słowem może podawać różne przykłady, ale one wszystkie mają wspierać przekaz biblijnego przesłania. Czasami usługujący Słowem mówią same historyjki, ale w ogóle nie przekazują pouczenia biblijnego tekstu. Dary mogą mieć różny charakter, mogą objawiać się w wykładzie słowa, napomnieniu, mowy mądrości w doradzeniu i inne.
Paweł ostrzegała że wielu posługujących słowem to puste gaduły (2 Tym 2,16; Tyt 1,10). Chodzi o taki którzy gadają byle co i nie przekazują żadnych treści, a ich zwiastowanie nie ma ani ładu, ani składu.
Inną grupą darów są dary posługiwania, pomocy, działalności charytatywnej. Ci którzy posiadają te dary mają czynić służbę posługiwania z mocą. Chodzi tutaj o zaangażowanie, nie unikanie z naszej strony wysiłku dla tych którzy takiej posługi wymagają. W ten sposób możemy okazać moc Bożą dla osób, które są słabe, strapione i potrzebują opieki.
Wszystko zaś ma być czynione na chwałę Bożą, by Bóg był uwielbiony przez Pana Jezusa Chrystusa. To właśnie przez miłość i wzajemne usługiwanie Bóg będzie uwielbiony w Kościele (Rzym 11,36; Efez 3,21; 1 Kor 10,31).

17.08.2018

Obywatel Królestwa Bożego



Efezjan 2:19  Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga,
Jakiś czas temu w Turcji aresztowano  amerykańskiego pastora Andrew Brunsona i oskarżono go o terroryzm i szpiegostwo. W związku z tym Stany Zjednoczone zaczęły domagać się od Turcji uwolnienia ich obywatela, bo nie było żadnych dowodów na jego przestępczą działalność. Jednak Turcja nie chciała się zgodzić na wypuszczenie więźnia, to więc USA zaczęły używać mocniejszych środków nacisku niż dyplomatyczne i wprowadziło sankcje na niektóre towary dla Turcji. To z kolei doprowadziło do załamania waluty tureckiej i znacznego pogorszenia sytuacji gospodarczej Turcji, a to tylko z powodu jednego amerykańskiego obywatela. Gdy dowiedziałem się o całej tej historii to pomyślałem sobie jak dobrze być obywatelem takiego silnego państwa, które nie zostawia w swoich ludzi, gdy potrzebują pomocy.
Ale zaraz sobie zdałem sprawę, że my chrześcijanie jesteśmy obywatelami dużo silniejszego państwa, Królestwa Bożego i z tytułu obywatelstwa, przynależności do Królestwa Bożego przysługuje nam szereg przywilejów z tym związanych, choć nie zawsze zdajemy sobie z nich sprawę.
Apostoł Paweł mówi, że jeśli jesteśmy w Chrystusie, jeśli narodziliśmy się na nowo, jeśli Bóg przez wiarę w Pana Jezusa stał się naszym Ojcem, to staliśmy kimś wyjątkowym w oczach Bożych. Staliśmy się jego dziećmi, już nie jesteśmy obcymi i przychodniami, ale dzięki Panu Jezusowi otrzymaliśmy obywatelstwo samego nieba i największego z możliwych sojusznika, naszego Pana Jezusa Chrystusa któremu dana jest wszelka moc na niebie i na ziemi.
Jak mówi dalej Paweł jesteśmy współobywatelami świętych i domownikami Boga. Oznacza to, że wierzący w Pana Jezusa są obiektem specjalnej Bożej troski i Bóg interesuje się nimi w szczególny sposób.
Jeśli ziemskie Królestwo w tym przypadku Stany Zjednoczone ujęło się za swoim obywatelem ileż bardziej Bóg działa dla dobra wierzących jeśli Mu ufają i proszą Go o błogosławieństwo i pomoc.
To czego nam potrzeba, to więcej ufności i wiary, że Bóg nigdy nie zostawia swoich wybranych, ale jak mówi list do Rzymian 8,28, Bóg sprawa, że wszystkie okoliczności ich życia obraca ku wiecznemu dobru jakie dla nich zaplanował.
Gdy czytamy kazanie na górze to widzimy tam, że Pan Bóg w życiu wierzących nie tylko troszczy się o ich zbawienie, czy wielkie życiowe sprawy, ale nawet najmniejsze sprawy życia doczesnego, jak praca, jedzenie, ubranie, zdrowie, bezpieczeństwo i inne, to wszystko jest pod Bożą kontrolą w naszym życiu.
Jest dokładnie tak jak my troszczymy się o swoje dzieci, chcemy dla nich dobrze, chronimy je i dajemy im to, co jest potrzebne do życia.  Musimy wiedzieć, że w Chrystusie wszelkie zasoby Królestwa Bożego są dla nas dostępne i wtedy kiedy potrzebujemy Bożej pomocy, Bożego ratunku, Bożego zaopatrzenia powinniśmy z odwagą przychodzić do naszego Zbawiciela z dziękczynieniem  i go o to prosić. On nigdy nie pozostaje głuchy na wołania tych, którzy go proszą, a szczególnie swoich dzieci.
Wspaniałą do tego zachętę mamy w 7 rozdz. Kazania na górze
Mateusza 7:7  Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
8  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.
9  Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień?
10  Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża?
11  Jeśli tedy, wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą.
Nie załamujmy się i nie poddawajmy, gdy wpadniemy w tarapaty, gdy cierpimy prześladowania, gdy przeżywamy okres zniechęcenia, gdy dopadała nas choroba, gdy jest coś w naszym życiu jak mówi apostoł Piotr, co pali nas niczym ogień. Powinniśmy wszystkie nasze troski z ufnością powierzyć naszemu Ojcu, który nawet wszystkie włosy na naszej głowie ma policzone.
Też zauważmy, że gdy apostoł Paweł mówi, że już nie jesteśmy obcymi mając na myśli Pogan, którzy kiedyś byli z dala od obietnic Bożych, to mówi że przez wiarę w Jezusa Chrystusa Bóg nadał prawdziwy sens naszemu życiu dla którego możemy żyć i dla którego możemy się poświęcać.  
Zanim poznaliśmy Chrystusa dla jakich celów żyliśmy? Dla jakich celów żyją dzisiaj ludzie, posłuchaj o czym mówią w autobusie u lekarza w pracy, a zobaczysz że tylko zajmują się tym życiem, co mogą kupić, co mogą zjeść, gdzie wyjechać i jak zrealizować doczesne ambicje. Jednak to wszystko jest ulotne i zniszczalne, ich cele za chwilę stracą na znaczeniu i zostaną z niczym. My jednak, Boży lud, dzięki Panu Jezusowi mamy teraz za cel żywot wieczny (Rzym 6,22).
Apostoł Paweł w liście do Rzymian tak o tym mówi
Rzymian 6:20  Gdy bowiem byliście sługami grzechu, byliście dalecy od sprawiedliwości.
21  Jakiż więc mieliście wtedy pożytek? Taki, którego się teraz wstydzicie, a końcem tego jest śmierć.
22  Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny.

 Cel życia wiecznego, to cel przy którym wszystkie ziemskie cele bledną i tracą na znaczeniu. Jest to cel o którym Pan Jezus nauczał, że warto za niego zapłacić każdą cenę, oddać każdy skarb, a nawet jeśli trzeba własne życie położyć.
Tak więc bycie obywatelem nieba jest wielkim przywilejem o wiele większym niż bycie obywatelem jakiegokolwiek ziemskiego mocarstwa. Troska Boga Ojca o swoje dzieci jest o wiele większa niż troska jakiegokolwiek prezydenta o swoich obywateli, czy troska ziemskiego Ojca o swoje dzieci. Poczytujmy sobie to za największą chlubę, że w Chrystusie staliśmy się dziećmi Bożymi, współobywatelami świętych i domownikami Boga. Amen


Łączna liczba wyświetleń