5.11.2022

Sukces bez znaczenia Ks. Rodzaju 36


Ktoś powiedział, że „nie powinniśmy bać się porażki, ale sukcesu bez znaczenia”. Pan Jezus z kolei wyraził to innymi słowami w Ew. Marka 8,36

„Bo cóż pomoże człowiekowi, jeśli nawet cały świat pozyska, ale własną duszę zatraci”?

Często omijamy genealogie w Biblii, bo imiona i wspomniane rodowody niewiele nam mówią. Jednak gdybyśmy trochę znali tych ludzi i zagłębili się w historie ich życia, to znaleźlibyśmy dla nas wiele lekcji.  Ale mam nadzieje, że zgodzimy się wszyscy z tym, że jeśli Duch Św. umieścił coś w Biblii, to nie jest to, bez znaczenia. Wierzę, że podobnie jest z rodowodami. Mają one dla nas wartość historyczną. Czytając je widzimy, że Biblia i opisane w niej wydarzenia nie są zmyślone, ale dotyczą, faktycznych ludzi i prawdziwych zdarzeń. Niestety wielu jest ignorantami wobec historii - żyjąc myślą, że zaczęła się ona od nich. Szczególnie mają tak młodzi ludzie, ale nie tylko. Jednak pokolenia przed nami zmagały się z podobnymi problemami jak my.  Innym powodem umieszczania w słowie Bożym rodowodów jest to, by pokazać nam, że nasz Bóg jest Bogiem pokoleń. My odchodzimy, a po nas przychodzi kolejne pokolenie, ale Pan trwa na wieki i nadal działa i będzie działać w ludziach, którzy będą po nas. Historia się od nas nie zaczęła i prawdopodobnie na nas się nie skończy. Jeszcze innym powodem jest, by pokazać nam jak wypełnia się Boże Słowo jak np. w przypadku rodowodu Pana Jezusa na początku Ewangelii Mateusza lub Łukasza.

Czytając natomiast  36 rozdz. Ks. Rodzaju o Ezawie i jego potomkach wiedzę wielki sukces Ezawa i Jego rodu, ale bez znaczenia w kontekście wieczności. W rezultacie musimy powiedzieć, że Ezaw i jego potomkowie odnieśli wielką porażkę, byli tak blisko życia wiecznego jak to tylko możliwe, ale nie stali się jego uczestnikami.

Wydaje się, że Rodowód Ezawa i jego potomków znajduje się w Biblii z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest nakaz Pana Boga w stosunku do Izraela, by nie zdobywać ziemi Edomitów, gdy szli do ziemi obiecanej. Izrael miał zrozumieć, że nie powinni ich atakować, bo zarówno oni jak i Edom wywodzą się od tego samego ojca i w ten sposób są jakby braćmi.

Powtórzonego Prawa 2:4   Wydaj ludowi takie oto polecenie: Będziecie przechodzić przez posiadłości waszych braci, synów Ezawa, mieszkających w Seirze. Oni będą się was bać, ale wy miejcie się na baczności.

5   Nie próbujcie z nimi walczyć, bo Ja nie dam wam nic z ich kraju, nawet takiego skrawka ziemi, który można by przykryć jedną stopą, góry Seir bowiem oddałem na własność Ezawowi.

Wierzę, że drugim powodem jest skłonienie Izraelitów i nas do refleksji nad losami Ezawa i jego rodziny. Widzimy, że istnieje wyraźny kontrast między rozdziałami 36, a 37. Ezaw i jego rud są przedstawieni jako ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy i osiągają potęgę. Zdobywają oni ziemię Seiru, wzrastają w sile i wydają na świat wielu królów. Izrael natomiast mieszka z rodzina spokojnie w ziemi Kaanan będąc tam gościem nie osiągającym, aż tak wielkiego znaczenia. Później za sprawą głodu i pobytu Józefa w Egipcie rodzina Jakuba przenosi się do Egiptu.

Widzimy więc dwie drogi, wielki świecki, szybki sukces Ezawa, ale bez Boga. Oraz znaczenie wolniejszy i trudniejszy rozwój rodziny Jakuba, ale z Bogiem.

Ezaw miał przywilej wychowywać się w domu w którym rodzice znali Pana i mówili swoim synom o przymierzu jakie Bóg zawarł z Abrahamem i o obietnicach jakie im dał. Ale niestety w jego życiu nigdy nie zostało to powiązane z wiarą, a jego serce zamiast zwrócić się ku Bogu zwróciło się do sukcesu na wzór tego świata. Choć stał się wielkim człowiekiem, zamożnym, sławnym i był założycielem dynastii dając początek Edomitom, to stracił swoją duszę.  Podobnie potoczyły się również losy wielu jego potomków, byli książętami i królami robiąc wielką karierę, ale o każdym z nich czytamy, że umarł. Jeśli nie znali Pana, to żadna potęga nie jest warta takiego losu.

Nie jesteśmy w stanie zająć się w tym rozdziale wszystkimi tymi osobami, ale przyjrzymy się niektórym i spróbujemy z tego przedstawić kilka lekcji. 

Sukces na wzór tego świata w rzeczywistości jest porażką.

Na początku naszego rozdziału czytamy, że Ezaw miał piękną rodzinę, a jego żonami były piękne kobiety na co wskazują ich imiona. Kiedyś nadawano imiona, by podkreślały jakieś cechy wyglądu, charakteru lub chciano zachować w pamięci okoliczności w których dziecko przyszło na świat. I tak Ezaw miał przynajmniej trzy żony. Pierwszej na imię było Ada której imię oznaczało „ozdoba” lub „ozdobiona” co wskazuje na to, że była bardzo atrakcyjna. Druga to oholibama co oznacza „wysoka” lub „dostojna”, a trzecia żona to Besemat czyli „perfumowana”. Może lubiła w wyjątkowy sposób kosmetyki.

Te piękne żony urodziły Ezawowi wspaniałe dzieci, które na wzór Ezawa miały silne cechy przywódcze i stały się liderami. Sam Ezaw i jego rodzina bardzo się wzbogacili do tego stopnia, że postanowił opuścić ziemię Kanaanejską, bo nie było już miejsca obok Jakuba, by dalej się rozwijać. Problem jednak polegał na tym, że w ich domu nie było Boga. Ezaw już od samego początku jest przedstawiony jako ten, który gardzi Bożymi obietnicami i sprzedaje swoje pierworództwo za miskę soczewicy. Wybiera sobie na żony kobiety, które pochodziły z pogańskich plemion i wniosły do jego domu bezbożne zwyczaje. Później, gdy się bardzo bogaci nie ma oporów opuścić ziemi związanej z Bożymi obietnicami. A w Nowym Testamencie w liście do Hebrajczyków w 12 rozdz. Ezaw jest przedstawiony jako bezbożnik, który w ogóle nie cenił duchowych błogosławieństw ofiarowanych przez Pana. Najczęściej bezbożnik kojarzy nam się z bardzo złym zepsutym człowiekiem, ale to są również ludzie, którzy odnieśli wielki sukces na wzór świata i żyją według jego standardów. Ludzie których czasami możemy podziwiać i chcieć być jak oni.

Prawdopodobnie Ezaw był miłym fajnym człowiekiem. Jest przedstawiony Jako przywódca, osoba zamożna, myśliwy o silnych cechach męskich, mąż wielu pięknych kobiet, ojciec wspaniałych synów i mógł nie jednej osobie imponować. Być może w dzisiejszych czasach na Faceeboku miałby setki tysięcy jeśli nie miliony obserwujących i były autorytetem dla wielu ludzi.

Sądząc po tym kim zostali Jego synowie i wnuki przekazał im głód sukcesu jaki sam nosił w sercu, ale w rzeczywistości odniósł wielką porażkę.

Pomimo wielkiej pozycji poszedł do piekła i wypełniły się na nim słowa Pana Jezusa, że jaki pożytek jest z wielkiego powodzenia, jeśli mielibyśmy zatracić swoją duszę. Ezaw odniósł również porażkę rodzicielską. Najważniejszą rzeczą jaką rodzice mogą przekazać swoim dzieciom jest Ewangelia naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Łatwo jest zaszczepić w sercach naszych pociech, by dążyły do wielkości według tego świata, ale o wiele trudniej jest nauczyć ich bojaźni Pana.

Łatwo jest przekazać chęć bycia wielkim człowiekiem, piłkarzem,  znanym sportowcem, kimś bogatym, osobą która powinna zdobyć dobre wykształcenie i mieć dobrą pracę, ale o wiele trudniej jest nauczyć nasze dzieci, by dążyły do sukcesu według Boga i pragnęły być podobnymi do Pana Jezusa.

Zwróćmy uwagę na 12 wiersz. Jednym z wnuków Ezawa jest Amelek. Amelek był założycielem Amelekitów. Znamy ten lud z Biblii, zamieszkiwali oni południowy Kaanan. Zaatakowali również Izraelita, gdy Izrael wychodził z Egiptu i doszło do bitwy pod Refidim o czym możemy przeczytać w Ks. Wyjścia 17 rozdz. 8-16. Tam Bóg powiedział do Mojżesza, że całkowicie zetrze z ziemi bezbożnych Amelekitów, a nawet pamięć po nich. Czy chcielibyśmy tego dla nas lub naszych dzieci? Oczywiście nie!

Ezaw zamiast wychować potomków, którzy będą miłowali Boży lud, wychował takich, którzy go nienawidzili. Edomici - potomkowie Ezawa nie pozwolili również Izraelitom przejść przez swoją ziemie w ich wędrówce do ziemi obiecanej.  

Jak my myślimy o sukcesie i powodzeniu, czego uczymy nasze dzieci? Czy myślimy, że człowiek sukcesu to jest ktoś na wzór Ezawa i tacy nam imponują. Ktoś, kto osiągnął wielką pozycje społeczną, zdobył dobre wykształcenie i dorobił się dużych pieniędzy, czy zrobił wielką karierę? Czy taki właśnie jest człowiek w którym Bóg ma upodobanie? Niestety mam obawy, że niektórzy z nas mogą tak myśleć i to możemy komunikować naszym bliskim przez postawy, wskazywanie autorytetów, czy rozmowy w naszych domach.

Od czasu do czasu jak jest jakieś większe spotkanie rodzinne w którym biorę udział, to dyskusja dotyczy przede wszystkim tego, kto ile gdzie zarobił, jaką ma firmę lub pracę, jakie nagrody zdobył, jakim samochodem jeździ i gdzie mieszka, jak wysokie wykształcenie komuś udało się zdobyć i ile ma władzy, to jest właśnie często miara sukcesu tego świata.

Pan Jezus natomiast o takim człowieku powiedział w Ew. Łukasza w 12 rozdz. „głupcze” któremu pole obrodziło i postanowił zburzyć stare spichlerze i pobudować większe, by bardziej się zabezpieczyć, a w Bogu nie był bogaty. Głupcze, czy nie wiesz, że żyjąc na sposób tego świata pójdziesz do piekła? Co będzie wtedy warty cały twój dorobek i sukces? Głupcze powiedziałby nasz Pan, do Ezawa i jego synów oraz do tysięcy dzisiejszych ludzi, których świat uważa za wielkich. Mogą być to, imponujący nam aktorzy, youtuberzy, celebryci, znani ludzie ze świata biznesu, kultury, mody i władzy, którzy krzyczą do nas z kolorowych gazet, telewizorów i naszych smartfonów wyznaczając trendy i kierunki życia, ale bez Boga.

Ludzie ci często nic nie wiedzą o Biblii, ale potrafimy słuchać każdego ich słowa, jakby byli duchowym autorytetem.

Więc kiedy myślimy o rodzinie Ezawa, pomyślmy o tym, co my budujemy, co budujesz dla własnego życia i co budujesz dla swojej rodziny i swoich dzieci? Wieczny sukces, czy wieczną porażkę. 

Stan posiadania nie jest dowodem na Boże błogosławieństwo

Kolejna lekcja, której możemy się nauczyć z naszego fragmentu dotyczy błogosławieństwa.

Zbyt często wiążemy Boże błogosławieństwo z pieniędzmi i powodzeniem. Gdyby faktycznie tak było, to moglibyśmy powiedzieć, że Ezaw i jego rodzina byli naprawdę błogosławieni przez Boga – nawet bardziej niż Izrael, a wiemy, że nie jest to prawda.

Dzisiaj mamy wielu kaznodziejów nauczających, że Bóg chce żeby chrześcijan był Bogaty, bo według nich dobrobyt materialny jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i jesteśmy jego dziećmi. Ale gdyby była to prawda, to musielibyśmy uznać za najbardziej błogosławionych przez Boga wielu oszustów, handlarzy narkotyków, ludzi prowadzących niemoralne życie, czy osoby stojące na czele organizacji przestępczych.

Wielu kaznodziejów teologii bogactwa przywołuje jako dowód patriarchów, Abrahama, Izaaka i Jakuba. Powołują się też na obietnice dane Izraelowi, że jeśli będą posłuszni, to Bóg obdarzy ich powiedzeniem. Ale na bogatych patriarchów  i Boże obietnice bogactwa w Starym Testamencie trzeba patrzeć jako na zapowiedzi duchowych błogosławieństw w Nowym Testamencie, które w rzeczywistości są o wiele większe niż jakiekolwiek materialne błogosławieństwo. Stary Testament często przedstawia nam w typach, symbolach i cieniach nadchodzące nowe przymierze w śmierci Jezusa Chrystusa. I tak ziemia obiecana dla Izraela była fizyczna, dla nas jest duchowa. Boży lud wtedy ograniczał się do jednego fizycznego narodu. Dzisiaj tym Bożym narodem jest kościół Chrystusa na całej ziemi. W Starym Testamencie jedno plemię z Izraela miało rolę kapłańską i musiało składać krwawe ofiary za lud. Dzisiaj wszyscy wierzący są kałanami Boga, a nasza ofiarą ma być całe nasze życie.

Oczywiście Bóg błogosławi nas również materialnie, ale nigdy nie powinniśmy myśleć, że gdy nam się powodzi, to oznacza, że Bóg jest z nami, a gdy tak nie jest, to nas opuścił. Nie, Bóg jest po naszej stronie wtedy, gdy wierzymy w Pana Jezusa Chrystusa i jesteśmy mu posłuszni. Niestety zamożni ludzie lub tacy, co im się powodzi materialnie uważają, że są blisko Boga na co wskazuje zasobność ich portfela. Ale prawda jest taka, że niezależnie od tego ile mamy, jeśli nie jesteśmy posłuszni Bożemu Słowu nie możemy podobać się Panu Bogu. Często również dobrobyt materialny przysłania nam Boga i oddala od Niego na co wskazuje wiele fragmentów Pisma Św. jak choćby 3 rozdz. Ks. Objawienia, gdzie wielu chrześcijan w kościele w Laodycei bardziej pokładało swe bezpieczeństwo w stanie posiadania niż w Panu Jezusie Obj 3,17.   

Apostoł Paweł powiedział, że chrześcijanin powinien mieć postawę dziękczynienia i poczucie zwycięstwa w Chrystusie w każdych okolicznościach.

W liście Filipian 4,12 czytamy

Filipian 4:12  Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.

13  Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.

Być może jako dzieci Boże nie zawsze będziemy materialnie obfitowali, a innym razem Bóg może nam dać więcej niż potrzebujemy. Niezależnie od tego, co Pan zdecyduje należy Go szukać i mieć postawę dziękczynienia w każdych okolicznościach i nie łączyć obecności Boga w naszym życiu z tym jak jesteśmy zamożni. Ezaw mógł myśleć, że powodzenie jakie posiada jest dowodem na to, że Bóg jest z nim, a tymczasem nic takiego nie miało miejsca.

W rzeczywistości często jest tak, że ludziom, którzy nie znają Boga w tym świecie powodzi się bardziej niż wierzącym, czego nawet psalmista nie mógł zrozumieć

W psalmie 73 czytamy o bezbożnych

Psalm 73:4  Albowiem nie mają żadnych utrapień, Zdrowe i krzepkie jest ich ciało.

5  Znoju śmiertelników nie doznają I nie spadają na nich ciosy, Jak na innych ludzi.

Psalm 73:7  Obnoszą się dumnie ze swą otyłością, Serce ich jest pełne złych myśli.

Psalm 73:12  Oto takimi są bezbożni: Zawsze szczęśliwi, gromadzący bogactwa.

O wierzących zaś czytamy, że często karceni przez Pana, poddawani próbom i doświadczeniom i że od domu Bożego zaczął się sąd. Czyli Bóg swój lud sądzi teraz, wychowuje Go i doświadcza byśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. Niewierzącym zaś pozwala Pan chodzić własnymi drogami, gromadzić bogactwa, często nawet nieuczciwe. Ale ostatecznie jest to na ich szkodę, bo zwodzi ich serce, że Bóg jest po ich stronie i w ten sposób nie chcą poznać Pana i nie mogą być przez Niego wychowani. 

Posiadanie władzy nie oznacza, że Bóg jest po naszej stronie.

Następna rzecz jest taka, że posiadanie władzy nie musi oznaczać i często nie oznacza, że Bóg jest po stronie rządzących. Niektórzy ludzie władzę i wspinanie się po szczeblach kariery uważają za wyjątkowe Boże błogosławieństwo i utożsamiają ją Bożym wybraniem. Ale widzimy, że w rodzie Ezawa było wielu królów co czytamy od 31 wiersza do 39, a jednak nie byli Bożymi ludźmi, a nawet walczyli z Izraelem. Czasami chrześcijanie uważają, że skoro każda władza jest od Boga, to z gruntu jest sprawiedliwa i nie można jej oceniać. Ale nie jest to prawdą. Kościół już nie raz popadł tutaj w pułapkę jednając się z władzą polityczną. Nie ma oczywiście nic złego w byciu politykiem, ale trzeba zachować właściwą perspektywę. Niektóre kościoły i chrześcijanie w czasie wojny wspierały Hitlera widząc w nim Bożego wybrańca, inni wspierali Stalina, a dzisiaj wielu chrześcijan wspiera Putina, być może nie u nas, ale np. w Rosji czy w krajach pro Rosyjskich. Ale powinniśmy oczekiwać od władzy zarówno tej lokalnej jak i państwowej, by pilnowali prawa i Bożego porządku. Należy przypominać im, że nie są nad Bogiem, a  powierzona im odpowiedzialność jest dana, by dbali o sprawiedliwość i z tego Bóg ich rozliczy.

Często wierzącym w Chrystusa może się wydawać, szczególnie wobec niesprawiedliwej władzy prześladującej kościół, że oni triumfują, a my przegrywamy. Jednak mamy obietnice, że, gdy Pan przybędzie, to kościół będzie Panował razem z Jezusem na wieki wieków. W ks. Objawienia kiedy apostoł Jan opisuje sąd Boży, to mówi, że przed sędziowskim Bożym tronem widział wielkich ludzi i małych. Wszyscy musieli zdać sprawę Bogu wszechmogącemu ze swego życia i rozliczyć się ze swoich uczynków. 

Pocieszające jest to, że ostatecznie to Bóg panuje nad każdą władzą (Dan 4,17) i każda podlega jego osądowi. 

Kiedyś imiona sławne zgasną

Ostatnia sprawa dotyczy tego, że kiedyś imiona sławne zgasną, a Imię Jezus oraz ci, których Pan odkupił będą żyć zawsze.

Jest wspaniała pieść z niezwykłym tekstem, którą śpiewaliśmy na początku nabożeństwa

Gdy przyjdzie czas imiona sławne zgasną

Imię Jezus będzie żyć;

Jak purpurowy odblask zorzy jasnej

Będzie we wieczności lśnić

Kto dzisiaj pamięta o potomkach Ezawa? Niegdyś sławne imiona jego rodu, które prawdopodobnie budziły w dawnych czasach szacunek i lęk dzisiaj są bez znaczenia. Do Boga zawsze należy ostatnie słowo Historii. Potomkowie Ezawa przetrwali do czasów Chrystusa najpierw znani jako Edomici, a później jako Idumejczycy. Zniknęli z historii w 70 r.n.e, gdy Jerozolima została zniszczona. Jednym z potomków Ezawa był Herod Wielki namiestnik Judei w czasie urodzenia Jezusa. To ten sam, który nakazał wymordowanie dzieci w Betlejem, gdy Jezus się urodził, by zgładzić potencjalnego konkurenta do władzy. Innym potomkiem Ezawa, był Herod Antypas, który ściął głowę Janowi i szydził z Jezusa podczas procesu sądowego przed Jego ukrzyżowaniem. Ale pomimo pozornej wygranej oni przegrali, poszli do piekła i zostali zapominani, a potomek Jakuba – Jezus Chrystus zmartwychwstał i żyje obdarzając życiem wszystkich, którzy w Niego uwierzą. A już niebawem powróci w Chwale, by panować nad wszystkimi narodami.  

Również Izrael przetrwał, aż do dnia dzisiejszego opierając się wielu próbom zniszczenia go. Przez około 2000 lat tułali się z miejsca na miejsce od narodu do narodu, bez swego państwa będąc często prześladowani, a jednak zachowali swoją kulturę i tożsamość, co określa się mianem cudu. Wierzę, że Bóg nie pozwolił do końca wytracić ich, ba ma w stosunku do nich swoje plany, które wypełni w ostatnim czasie.

Zobaczmy, że to, co się naprawdę liczy, to uznanie w oczach Boga. Bardzo dobrze wyraził to Mojżesz w Psalmie 90,12

Naucz nas liczyć dni nasze, Abyśmy posiedli mądre serce!

Inaczej mówiąc, Boże daj nam na tyle mądrości i łaski byśmy nie zmarnowali naszego życia i nie przeżyli go bez ciebie, bo niestety, gdy tak się stanie zostaniemy zapomniani na wieki.

Ale gdy wierzymy w Jezusa i chodzimy z Nim nasze życie nie zostanie zapomniane. Choć świat może zapomnieć nasze imiona, a nasze groby kiedyś porosną być może trawą i nawet zostaną zlikwidowane, to gdy Pan Jezus powróci, On podniesie nas z martwych, da nam nowe uwielbione ciała i tak już zawsze będziemy z Panem. Jak mówi księga Daniela, że imiona wielu sług Bożych będą jaśnieć jak gwiazdy na wieki wieczne (Dan 12,3).

Na Szetlandach u północnych wybrzeży Szkocji pewien mężczyzna spędził pięć lat i wydał życiowe oszczędności, budując wielki stalowy jacht, który ważył 126 ton. W dniu jego zwodowania zaprosił do grania miejscowy zespół, a całe miasto świętowało. Zaplanował tym jachtem podróż dookoła świata. Łódź została zwodowana, orkiestra grała, butelka szampana została rozbita o dziób i statek spuszczono do wody. Ale jak tylko to zrobiono,  zatonął i spoczął na dnie portu! Po co komu piękna łódź, która nie unosi się na wodzie? Ten człowiek zmarnował pięć lat i mnóstwo pieniędzy, budując bezużyteczną rzecz — łódź, która nie pływała. Jaki jest pożytek z udanego, wspaniałego życia, które kończy się za 20 czy 85 lat, jeśli człowiek nie jest gotowy na wieczność, bo nie zaufał Chrystusowi? Co z tego choćbyś cały świat pozyskał a duszę zatracił (Mk 8,36). 

Podsumowując:

1.      Po pierwsze sukces na wzór tego świata bez Boga w rzeczywistości wielka porażką. Co z tego, że zbudowałeś coś wielkiego jeśli zostanie to całkowicie zapomniane i w wieczności będzie bez znaczenia.

2.      Po drugie, stan posiadania nie jest dowodem na to, że jesteśmy blisko Boga. Może nam się bardzo dobrze powodzić materialnie, ale możemy być tak daleko od Pana jak to tylko możliwe. To właśnie o bogaczach Pan powiedział, że ciężko im wejść do Królestwa Bożego, jak wielbłądowi przejść ucho igielne (Mk 10,25).

3.      Po trzecie, to że jakaś władza rządzi Państwem nie znaczy, że są błogosławieni przez Boga jak ród Ezawa. Po prostu zostali ustanowieni przez Boga, by pilnować prawa i porządku i tego mamy się od nich domagać jak Jan Chrzciciel domagał się tego od Heroda. Jeśli natomiast rządy nadużywają swojej władzy zostaną z tego rozliczeni przez Boga.  

4.      Po czwarte, kiedyś wszystkie Imiona sławne i wielkie zgasną jak zgasły imiona potomków Ezawa. Tylko Imię Jezus i Ci, którzy temu Imieniu zaufali będą żyli na wieki wieków, a pamięć o nich nigdy nie zostanie zatarta.

4.11.2022

Nie śpijmy, by nie popaść w pokuszenie Mat 26,36-46

 


Pan Jezus przed samą śmiercią poszedł do ogrodu Getsemane z apostołami i tam się modlił, ale także nakazał czynić to, swoim uczniom. Zwrócił się do Piotra Jakuba i Jana, by czuwali i modlili się z Nim, sam zaś oddalił się na niewielką odległość wołając do Boga Ojca.

Gdy wrócił do nich zastał ich śpiących, nie posłuchali Go jak prosił, by z nim czuwali w modlitwie. Uczniowie zignorowali nakaz Pana Jezusa. Później kolejny raz przykazał im czuwanie, ale i tym razem spali.

Zwróćmy uwagę, że Jezus powiedział iż powinni się modlić, by nie popaść w pokuszenie, lub inne tłumaczenia mówią, że powinni się modlić, by nie ulec pokusie.

Pan wiedział, że przyjdzie na nich próba, związana z jego aresztowaniem i ukrzyżowaniem. Wiedział, że diabeł będzie się starał ich zastraszyć w podążaniu za Nim i zasiać w ich sercach wątpliwości, co do osoby Chrystusa.

W związku z tym nawoływał ich do modlitwy do Boga, by Bóg ich zachował, ochronił i dał zwycięstwo w zwątpieniach i próbach, które miały na nich przyjść.

Ale wiemy jak oni się zachowali – nie modlili się. Zignorowali słowa Pana Jezusa i gdy przyszła próba nie stanęli na wysokości zadania, ale przestraszyli się, byli zrezygnowani, a Piotr nawet zaparł się Pana.

Zobaczmy, że niewierność uczniów po aresztowaniu Jezusa była konsekwencja braku modlitwy w ich życiu. Po prostu brakowało im Bożej mocy, której nie otrzymali w chwili pokusy, by zdołać się jej oprzeć. Brakowało im odwagi, gdy należało się opowiedzieć po stronie Jezusa. Brakowało im wiary i przekonania, że faktycznie jest tym za kogo się podawał. Brakowało im zrozumienia Słowa Bożego o Jego śmierci i zmartwychwstaniu, tym bardziej, że Pan Jezus przygotowywał ich na ten czas. Brakowało im również mądrości jak się zachować w kryzysowej sytuacji w jakiej się znaleźli. A wszystko to się zdarzyło, bo nie modlili się wtedy, kiedy był czas na modlitwę.

Z przykrością musimy powiedzieć, że upadki i wątpliwości chrześcijan wielokrotnie są z ich winy i mogą być konsekwencją zaniedbywania modlitwy w naszym życiu.

Wiele pokus i prób zostałoby pokonanych, gdybyśmy zawsze traktowali poważnie słowa Pana Jezusa wzywające nas do modlitwy. Modlitwa jak powiedział Pan Jezus jest duchowym czuwaniem. To właśnie przez nią w połączeniu ze słowem Bożym Bóg udziela nam swojej mocy i daje nam rozeznanie w sprawach duchowych. To przez modlitwę Pan wzmacnia naszego ducha utwierdzając nas w naszej wierze w Niego i swoich obietnicach. To przez modlitwę otrzymujemy moc, by odeprzeć ataki szatana i przejrzeć jego chytry plan, który ma na celu osłabić naszą gorliwość i rozwój Królestwa Bożego.

Jak widzimy w naszym fragmencie wrogiem modlitwy w naszym życiu jest nasze ciało, które jest słabe. Ciało nie widzi nic atrakcyjnego w modlitwie, nic zachęcającego. Wprost przeciwnie, dla ciała modlitwa jest nudna i męcząca. Pewnie to jeden z powodów, że gdy zaczynamy się modlić, to zanim się dobrze rozkręcimy już jesteśmy zmęczeni.   Należy mieć na uwadze, że za każdym razem, gdy nasz duch będzie rwał się do modlitwy świadomy jak ważna to sprawa, ciało będzie chciało osłabiać ten zapał. Dzieje się tak dlatego, że nasze ciało pożąda przeciwko temu, co chce Bóg. Ale będąc świadomym, że brak komunikacji z Bogiem bardzo nas osłabia i przynosi porażkę należy się temu przeciwstawiać i nie czynić tego, co chcemy, ale to, co jest właściwe. Od nas zależy, czy poddamy się naszemu ciału, czy słowom Pana Jezusa. Uczniowie mogli zdecydować, czy będą spać, czy będą się modlić – niestety wybrali sen.

Zwróćmy uwagę również na to, ze najpierw Pan Jezus zachęcał do modlitwy, a później kazał im już spać.

Widzimy wyraźnie, że przegapili właściwy czas, by się modlić. Bóg daje nam czas, by się przygotować na doświadczenia, pokusy i wyzwania naszego chrześcijańskiego życia. Ale gdy nie traktujemy poważnie danego nam przez Boga czasu i nie wykorzystujemy go na modlitwę, to nam on umyka, a tym samym tracimy możliwość otrzymania od Pana błogosławieństwa. Oby tak nie było w naszym życiu jak miało to miejsce w przypadku uczniów 1Tesaloniczan 5,6.

27.10.2022

Kryzys - przekleństwo, czy błogosławieństwo? Ks. Rodzaju 35,16 – 29

 


Jest takie polskie powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami. Takie wrażenie możemy odnieść studiując nasz dzisiejszy tekst. 

W naszym fragmencie czytamy o wielu doświadczeniach i smutnych wydarzeniach, które spotkały Jakuba po tym, gdy postanowił oczyścić się i zbliżyć do Pana. Nie możemy w naszym życiu uniknąć cierpienia choć wielu, by bardzo chciało, ale możemy zdecydować jak będziemy na nie reagować.

Nie możemy uniknąć śmierci bliskich nam osób, które kochamy. Należy się z tym pogodzić, że wszyscy kiedyś odejdziemy z tego świata, a także wszyscy nasi bliscy: nasze mamy, ojcowie, małżonkowie, rodzeństwo, dzieci i przyjaciele. Być może za kilka lat umrą niektórzy z nas, jeszcze więcej ludzi umrze za kilkadziesiąt lat, a za 100 lat lub trochę więcej nie będzie tutaj żadnego z nas.

Nie możemy również uniknąć wielu cierpień związanych z codziennymi okolicznościami. Nie możemy uchronić się przed wieloma chorobami nawet jeśli bardzo się staramy. Oczywiście, dieta, powstrzymywanie się od używek, brak nałogów, dużo ruchu, dbanie o zdrowie, mogą nam pomóc zachować lepszą sprawność. Ale nawet praktykując to wszystko, nie mamy gwarancji, że unikniemy schorzeń.

Zdarza się również w naszym życiu wiele sytuacji nieprzewidzianych, wypadków, tragicznych i przykrych okoliczności, które nas zaskakują.

Ale pomimo cierpień i doświadczeń możemy mieć nadzieje i powinniśmy mieć nadzieje, że wszechmogący Bóg jest w nich z nami i przeprowadza nas przez nie. Kiedyś czytając księgę Daniela 3 rozdz. który opisuje sługi Boże wrzucone do rozpalonego pieca zdałem sobie sprawę, że Bóg nie zawsze uchroni nas od pieca, ale zawsze jest z nami w piecu.

Dzisiaj widzimy Jakuba, którego spotykają ciężkie doświadczenia po tym, gdy postanowił zbliżyć się do Boga. Umiera jego ukochana żona Rachela podczas porodu za którą pracował 7 lat u Labana. Jeszcze wcześniej umiera Debora służąca jego matki w. 8, ona wychowała Rebekę – musiała być bardzo wiekowa około 160 – 170 lat. Była ważną osoba dla Jakuba, przypominała mu jego mamę, która zmarła, gdy Jakub był w Haranie. Prawdopodobnie przybyła ona do Jakuba, gdy wrócił do Kaananu. Ogrom smutku jaki był związany z odejściem Debory wyraża miejsce pochówku, które zostało nazwane „dębem płaczu”. Następnie najstarszy syn Jakuba – Ruben dopuszcza się niemoralności współżyjąc z nałożnicą Ojca – Bilhą, która była niewolnicą Racheli. Wydaje się, że była to próba przejęcia władzy i dziedzictwa jak uczynił kiedyś Absalom w stosunku do Dawida swego ojca. Podejrzewam, że bardzo musiało to dotknąć Jakuba, co później jest wyrażone w Ks. Rodzaju 49,4.

Rodzaju 49:3  Rubenie, ty jesteś pierworodnym moim, Siłą moją i pierworodnym męskiej mocy mojej, Pierwszym co do godności, pierwszym co do potęgi.

4  Burzliwyś jak woda, ale nie będziesz miał pierwszeństwa, Boś wszedł na łoże ojca swego; Splugawiłeś wówczas moje posłanie, na które wszedłeś.

 A także Umiera  jego ojciec – Izaak, choć tu minęło trochę czasu od jego przybycia do śmierci Izaaka – około 12 lat. 

Zbliżenie się do Boga jest związane z próbami

Mogło by się wydawać, że gdy Izrael postanawia zbliżyć się do Pana, to teraz będzie tylko łatwiej. Wielu właśnie popada w takie błędne myślenie. Ale często tak nie jest. Nawet może się okazać, że właśnie wtedy, kiedy postanawiamy zbliżyć się do Boga spotyka nas więcej trudności niż wtedy, gdy byliśmy od Niego daleko. Jednak doświadczenia przechodzone z Bogiem służą dla naszego zbawienia i pozwalają nam lepiej poznać Pana.

Pan Jezus uczy nas, że nawracając się do Niego narażamy się na kłopoty, które dotychczas nas omijały. Mówił, że z powodu miłości do Niego możemy mieć konflikt w naszych domach z naszymi bliskimi, którzy są przeciwni wierze w Jezusa

Łukasza 12:52  Odtąd bowiem pięciu w jednym domu będzie poróżnionych; trzej z dwoma, a dwaj z trzema;

53  Będą poróżnieni ojciec z synem, a syn z ojcem, matka z córką, a córka z matką, teściowa ze swą synową, a synowa z teściową.

Uczył także, że Jego uczniowie będą nosić Krzyż z powodu wiary w Niego.

 Łukasza 14:27  Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.

Krzyżem tym jest konieczność zaparcia się samego siebie i ponoszenie kosztów uczniostwa.

Ale powinniśmy wiedzieć i ufać, że od Chwili, gdy nawróciliśmy się do Jezusa cokolwiek nas spotyka z Bogiem służy dla naszego Zbawienia jak czytamy w liście do Rzymian 8,28

Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.

Zaufanie w tej mierze do Pana pozwoli nam spojrzeć na próby i doświadczenia nie jako na zło konieczne, ale Boże narzędzie, którego Bóg używa, by przysposobić nas do swoich planów i Królestwa Bożego. Powinniśmy wiedzieć i pamiętać, że Bóg karci swoje dzieci dla ich dobra i ku zbawieniu, byśmy wraz ze światem nie zostali potępieni Hebr. 12,6. W wyniku karcenia Bożego jesteśmy doświadczani, a nasz charakter i poziom wiary wzrasta w dojrzałości. Ludzie niewierzący natomiast często nie doświadczają ojcowskiej i karcącej ręki Boga, ale Pan pozwala im chodzić własnymi drogami. Może wydawać się na to fajnie, ale tak naprawdę dzieje się to na ich szkodę, bo zostaną potępieni.   

Może być również tak, że po tym gdy postanawiamy zbliżyć się do Boga diabeł chce nas powstrzymać w realizacji tego planu i zniechęcić. Najwidoczniej Bóg pozwala na takie próby. Więc szatan wzbudza w naszym życiu różne kłopoty przez które chce powstrzymać zbawienie ludzi i nasz rozwój duchowy.

Kiedyś słyszałem świadectwo okultystki, która postanowiła zerwać z magią i nawrócić się do Pana. W chwili, gdy podjęła taką decyzje i zaczęła szukać Boga niemal natychmiast pojawiły się różne przykre dolegliwości zdrowotne, które wcześniej ją omijały.  

Innym razem, to mogą być przeciwności ze strony ludzi, pokusy do jakiegoś grzechu, czy cokolwiek innego, co odciągnie naszą uwagę od Boga. Pamiętam pewnego chłopaka, miał na imię Andrzej, który zaczął przychodzić do Zboru. Opowiadał o tym, że jego znajomi od kieliszka i rozrywki już od wielu miesięcy nie interesowali się nim. Ale jak tylko zaczął zbliżać się do Boga, to pojawiło się wiele propozycji spędzenia wolnego czasu i rozrywki, by zapomniał o Chrystusie.

Diabeł chce wykorzystać doświadczenia, które nas spotykają byśmy sprzeciwili się Panu dlatego często po sukcesie duchowym lub przebudzeniu przychodzi pokusa. Widzimy to w życiu Jakuba i życiu Pana Jezusa. Zaraz po tym jak Pan Jezus jest ochrzczony i zaczyna swoją publiczną służbę jest prowadzony przez Ducha Św. na pustynie, by być poddanym próbie przez Szatana. Diabeł przychodzi do Pana Jezusa, gdy jest słaby i głodny próbując nakłonić Go do nieposłuszeństwa.

Również, gdy był na górze przemienienia w Ew. Mat. 17 rodz. i okazał swą chwałę przed uczniami, to schodząc z góry ma konfrontacje z demonem, którego uczniowie nie mogli wypędzić.

Również my, gdy będziemy chcieli zbliżyć się do Boga jak Jakub po swoim przebudzeniu duchowym, będziemy mieli różne próby, pokusy i zniechęcenia, by nie nastąpił przełom duchowy w twoim i moim życiu. Za każdym razem, gdy postanowisz być bardziej posłuszny Panu Szatan będzie próbował zniechęcić Cię do tego atakując przez różne narzędzia. Diabeł chciałby, by ogień przebudzenia i święte postanowienia jakich się podjęliśmy zostały zgaszone. Każde nasze duchowe zwycięstwo powoduje nasz wzrost duchowy i zagraża królestwu diabła, bo przez zbliżenie się do Boga będziemy bardziej Mu oddani, bardziej użyteczni w pracy dla Niego i bardziej skuteczni w odpieraniu ognistych pocisków złego.

Od nas zależy jak zachowamy się w próbach i doświadczeniach, możemy w nich odnieść zwycięstwo i jeszcze bardziej przylgnąć do Pana, ale możemy również poddać się rezygnacji i ulec zniechęceniu. 

Jakub postanowił odnieść w próbie zwycięstwo

Jak się zachowujemy w próbach i pokusach? Jakub postanowił żyć zgodnie z nową tożsamością i odnieść zwycięstwo.

Widzimy, że gdy Jakub wraca z Betel po społeczności z Bogiem zmierzając do Hebronu, by wziąć swoje dziedzictwo od swego ojca Izaaka spotka go bardzo ciężkie doświadczenie. Zaczyna rodzić Rachela, jego ukochana żona.  Poród jest na tyle ciężki, że niedługo po nim umiera. Tu warto wspomnieć, że gdy umierała, to Biblia mówi, że uchodziła z niej dusza w. 18, a nie życie, bo w języku Hebrajskim są to dwa odrębne słowa. Wspominam o tym, by podkreślić, że wraz ze śmiercią człowieka nasza dusza wciąż żyje i idzie do Boga Kazn. Sal 12,7. Niektórzy twierdzą, że jakby człowiek zapada w sen po śmierci i czeka na zmartwychwstanie i sąd, jeszcze inni uważają, że wraz ze śmiercią człowiek ginie całkowicie, a Bóg na sąd przywróci go do życia. Ale i tu Słowo Boże nie pozostawia nam wątpliwości, co się dzieje z nami po śmierci. Śmierć kończy jedynie nasze życie fizyczne, ale nie duchowe. Dusza nasz zostaje uwolniona od ciała, by stawić się przed Bogiem na sąd.

Rachela jest jeszcze na tyle silna i świadoma, że po porodzie nadaje swojemu synowi, który się rodzi imię Ben – Oni – syn boleści, albo syn mojego cierpienia.

Chyba nikt z nikt z nas nie chciałby mieć tak na imię. Jak przykro musiałoby być temu chłopcu, kiedy by dorastał i zaczął zadawać pytania o swoje imię i dowiedziałby się, że jego urodzenie spowodowało śmierć Jego matki. Jak bardzo taka wiadomość obciążałaby jego duszę, być może położyłaby się to cieniem na całe jego życie jak ciężkie doświadczenia niektórych z nas w dzieciństwie.

 Ale Jakub zmienił imię chłopca z Ben – Oni – syn boleści na Beniamin – Syn mojej prawicy lub syn mojej prawej ręki.

Nie chciał, by przyjście na świat Beniamina choć towarzyszyła temu tragedia kojarzyło mu się z boleścią, ze smutkiem i śmiercią jego żony. Chciał dostrzegać w narodzinach Beniamina zwycięstwo, a nie porażkę. Teraz za każdym razem wypowiadając jego imię będzie to czynił z radością i dumą. A Beniamin słysząc swoje imię będzie się czuł ważny i doceniony, że jest prawą ręką dla swego ojca.

Zobaczmy, że to my decydujemy, co zrobimy z naszymi doświadczeniami. Jeśli skoncentrujemy się w naszych kłopotach na naszym bólu, smutku i tragedii jak to mógł zrobić Jakub w przypadku śmierci Racheli, to odniesiemy porażkę. Wtedy często pogrążamy się w depresji i zgorzknieniu nie mogąc wznieść się ponad trudności. Ale jeśli na nasze ciężkie przeżycia spojrzymy przez pryzmat Bożej woli wiedząc, że Bóg ma dla nas w nich cel i skoncentrujemy się na Panu, to zwyciężymy je i staną się one dla nas błogosławieństwem, a nie przekleństwem.

Wiem, że wielu z was miało różne ciężkie przeżycia, ciężkie dzieciństwo, trudni rodzice, trudne małżeństwa, choroby, tragedie inne traumatyczne sytuacje. Prawdopodobnie spotkają nas w przyszłości ciężkie doświadczenia, ale to od ciebie zależy, co z nimi zrobisz, czy posłużą nam jako błogosławieństwo, czy jako przekleństwo.

Niestety Rachela zmarła, ale Jakub nie patrzył już na jej śmierć jak stary Jakub, ale jak nowy Izrael. Podobnie patrzył na swoje życie ap. Paweł w służbie dla Pana Jezusa. Pomimo wielu ciężkich przeżyć, prześladowań i doświadczeń nie skupiał się na sobie. On powiedział w 20 rozdz. Dziejów Ap. „lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuje do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo o ewangelii łaski Bożej”.

Co robimy ze swoimi doświadczeniami jak na nie patrzymy, oczami starego Jakuba, (tu wstaw swoje imię), czy oczami nowego Izraela, oczami dziecka Bożego, które może być pewne, że próby służą dla Jego dobra? Zobaczmy, że Bóg z największego zła jakim było zabicie Jezusa wywiódł największe dobro jakim jest zbawienie dla wszystkich ludzi.

Co ciekawe Rachela została pochowana przy drodze Betlejem. Za czasów Mojżesza, gdy spisywano Ks. Rodzaju znano jeszcze miejsce jej pochówku. Nawet około 400 lat później za czasów Samuela wiedziano, gdzie jest pochowana, bo wspomina się to miejsce przy okazji namaszczenia Saula – czytamy tam

1 Samela 10:2  Gdy dziś odejdziesz ode mnie, spotkasz dwóch mężów u grobu Racheli na granicy Beniamina…

Mówię o tym, by podkreślić, że Historie biblijne nie są bajkami, metaforami i wymyślonymi historyjkami, ale są historycznymi faktami. 

Nierozważne grzesznie może pozbawiać nas Bożego błogosławieństwa

Kolejna rzecz jest taka, że przez nierozważne postępowanie i decydowanie się na grzech możemy pozbawić się błogosławieństwa. Zobaczmy, że Ruben najstarszy syn Jakuba dopuścił się niemoralności w Jego domu i współżył z nałożnicą swego ojca. Jak wcześniej wspominałem prawdopodobnie była to próba przejęcia władzy w rodzinie. Być może wycofanie Jakuba i brak zdecydowania w wielu sprawach jak choćby w przypadku zgwałcenia Diny doprowadziły do tej sytuacji. Nie  wiemy, ale to, co jest pewne, że postępek Rubena pozbawił go błogosławieństwa pierwszeństwa. Jako pierwszy syn swego ojca miał prawo do podwójnego dziedzictwa – podwójnej części spadku po ojcu (Pwt 21,15-17). Był również duchowym przywódcą dla swoich braci, ale to wszystko utracił. Kapłaństwo po Rubenie przejął Levi, a władzę Królewską Juda, podwójne błogosławieństwo zostało rozdzielone na synów Józefa – Manassesa i Efraimia. A to wszystko za to, że zbezcześcił łoże swego ojca. O czym Jakub poinformował Rubena krótko przed swoją śmiercią w Ks. Rodzaju 49,3-4.

Jest to ważna lekcja dla nas, że jeśli jako zbawieni ludzie postępujemy nierozważnie i zasmucamy Pana swoim postępowaniem możemy utracić cenne błogosławieństwa, które Bóg dla nas ma jak Ruben utracił pierwszeństwo.

Zamiast otrzymać błogosławieństwa od Pana i wzrastać duchowo otrzymujemy jego karcącą dyscyplinę, a przecież tego nie chcemy.

Pozostali synowie Jakuba są wymienieni aby dać nam rozeznanie jako Bóg wypełnia swoje przymierze i jak rodzi się naród Izraelski. Pomimo grzeszności Jakuba i wielu doświadczeń jakie go spotykają ostatecznie Pan buduje fundament pod przyszłe obietnice. Z synów Jakuba powstanie naród, a z tego narodu z plemienia Judy Bóg da ludziom Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Warto zauważyć, że gdy Ruben grzeszy i zostaje pozbawiony pierworództwo błogosławieństwo spada na Judę z plemienia którego ma przyjść Zbawiciel. Pomimo grzechu Rubena i tragedii Jakuba Bóg obraca zło w dobro. 

Pojednanie z Izaakiem

Po wszystkim w końcu Jakub wraca do domu do Hebronu, do ojca swego Izaaka. Najwidoczniej następuje między nimi pojednanie. Jakub w końcu bierze swoje dziedzictwo nie jako oszust, ale jako przyjęty i zaakceptowany syn. Być może my jesteśmy w konflikcie już przez długi czas z naszymi bliskimi, znajomymi sąsiadami lub braćmi w Chrystusie. Proszę weźmy przykład z Jakuba i pojednajmy się, przebaczmy, jeśli mamy komuś coś do przebaczenia, przebaczmy jak Bóg przebaczył nam w Chrystusie Kol 3,13. Z naszego fragmentu może się wydawać, że Izaak umiera szybko po powrocie Jakuba. Ale gdy uważnie policzymy lata, to zobaczymy, że Jakub mieszka jeszcze około 11 lat ze swym Ojcem zanim on umrze. Gdy Józef zostaje sprzedany do Egiptu, to Izaak ma około 168 lat, a umiera na rok przed wyniesieniem Józefa jako władcę Egiptu. Ostateczne widzimy, że Bóg prostuje wszystkie drogi Jakuba, chociaż prowadzi go krętą drogą do tego.  W życiu Jakuba było wiele niepotrzebnego bólu, smutku i cierpienia z powodu jego krnąbrności. Grzech nigdy nie jest wart swojej ceny. Możemy być pewni, że to, co Bóg rozpoczął, dokończy (Filip 1:6). Czy dzieje się to „krętą drogą” czy „prostą”, zależy od naszego oporu lub współpracy, ale cele Pana zostaną osiągnięte.  

20.10.2022

Przebudzenie duchowe Jakuba Ks. Rodzaju 35,1 – 15


 Chcielibyśmy żeby w naszym życiu duchowym były same sukcesy, rzadko myślimy, że mogą spotkać nas kryzysy lub ciężkie upadki. Jednak, gdy upływa czas pojawiają się kolejne problemy, doświadczenia, wyzwania oraz grzechy i może być różnie. Ci którzy byli bardzo gorliwi na początku okazuje się, że stracili swój pierwotny zapał i przygaśli. Inni, którzy dobrze zaczęli po drodze się pogubili, a nie mało również odpadło od wiary. Nasza chrześcijanka pielgrzymka to często nie jest bieg na 100 metrów, ale długi, męczący wielokilometrowy maraton. Ci którzy brali udział w biegach długodystansowych wiedzą, że na starcie wszyscy są entuzjastycznie nastawieni i nikt nie myśli o zejściu z trasy.

Ale podczas samego biegu zawodnicy przeżywają zmęczenie, zniechęcenia i mają wątpliwości. I pewnie dawno wszyscy byśmy zeszli z trasy, gdy nie Pan Jezus, który działa w naszych sercach podtrzymując naszą wiarę przez Ducha Św.

W naszym dzisiejszym fragmencie mamy pogubionego i zdezorientowanego Jakuba, który uciekł od Labana z nakazem od Boga, by wracał do rodziny swojej do ziemi swego ojca. Ale bojąc się swego brata Ezawa Jakub nie osiedla się w ziemi obiecanej, ale na granicy mieszkając najpierw Sukot, a później koło miasta Sychem. Czyni tak pomimo wyraźnego świadectwa Boga, że nie musi się obawiać swego brata, bo Bóg doprowadza do ich pojednania. Ale zaufanie do Pana nie jest mocną stroną w życiu Jakuba i wciąż się tego uczy - zresztą podobnie jak my. Osiedlenie się poza ziemią obiecaną może wydawać się drobnym nieposłuszeństwem, ale niestety ma swoje bardzo przykre konsekwencje i doprowadza do tragedii w domu Jakuba. Któregoś razu jego córka Dina będąc ciekawa nowej kultury udaje się do miasta i tam zostaje zniewolona oraz zgwałcona przez Sychema - syna władcy tej miejscowości. Ale Sychem zakochuje się w Dinie i chce ją za żonę prosząc rodzinne Jakuba, by zawarli z nimi przymierze. Ale synowie Jakuba propozycje małżeństwa i przymierza z sychemitami wykorzystują do zemsty przekonując Sychema i jego lud, że muszą się obrzezać, a gdy Kananejczycy są cierpiący Symeon i Lewi napadają na miasto i pozbawiają życia wszystkich mężczyzn. Inni bracia Jakuba plądrują miasto i uprowadzają kobiety z dziećmi.

Takie postepowanie synów bardzo nie podoba się Jakubowi. Uważa on, że przez swoje nierozważne i gniewne postepowanie ściągają na rodzinne zagrożenie. Jakub boi się, że okoliczne ludy dowiadując się o tym przyjdą i wymierzą im sprawiedliwość.

Z pewnością to wszystko powoduje, że Jakub zastanawia się nad swoim życiem i drogą z Bogiem bardziej niż zwykle. Być może zadaje sobie pytania dlaczego, go to wszystko spotkało? Gdzie jest Bóg, który obiecał, że będzie go prowadził? Co ma robić dalej w swoim życiu, zostać w okolicach Sychemu, czy uciekać?

Widać wyraźnie, że przez ostatnie lata swojej drogi z Bogiem Jakub trochę duchowo się pogubił. Minęło 10 lat od czasu jak uciekł od Labana i pomimo spotkania z aniołem wciąż jego relacja z Bogiem nie jest na takim poziome jak powinna być. Przez ten czas pozwolił również na to, ze jego rodzina nazbierała sobie różnych obcych bogów i magicznych amuletów poświęconych dla fałszywych bóstw,  które miały zapewnić im błogosławieństwo w.4.

Sytuacja Jakuba może być dobrym przykładem naszego życia chrześcijańskiego. Może już od wielu lat chodzimy z Bogiem, a może od niedawana, ale uciekło lub zaginęło to coś, co było na początku naszej drogi. Ten pierwotny ogień Ducha Św. który rozgrzewał nasze serce dla Pana i rozpalał nas do pracy dla Niego.

Biblia nazywa to pierwszą miłością, która jest gorąca i gorliwa. Być może nie zawsze postępuje rozsądnie, ale na pewno jest szczera i chce z całego serca być oddana Panu.

A Pan Jezus chce płonących serc dla Niego wzywając nas byśmy byli gorący (Obj 3,15). On nie chce, by w naszym życiu Jego miejsce zajmowały fałszywi bogowie jak w rodzinie Jakuba. Wprawdzie tam były jakieś figurki i przedmioty, ale dla nas dzisiaj to są wszystkie te rzeczy, które stały się ważniejsze od Boga i Jego słowa zajmując Jego pozycje.

Gdy Pan Jezus w Objawianiu Jana kierował listy do Zborów, to przekazując słowa do Zboru w Efezie powiedział, że ma mu za złe iż porzucił swoja pierwszą miłość (Obj 4,4). Czyli Pan Jezus i Jego ewangelia w ich życiu nie zajmowała już takiego miejsca jak powinna. Wezwał ich więc do upamiętania mówiąc, że kiedyś byłeś wysoko, byłem dla ciebie najważniejszy, służba dla mnie miała dla ciebie duże znaczenie, ale utraciłeś to. Nie pilnowałeś społeczności ze mną jak powinieneś i nie szukałeś mnie, dlatego popadłeś w kryzys duchowy i potrzebujesz odnowienia.

Widzimy to również w rodzinie Jakuba, przez okres 10 lat, które upłynęły od powrotu oddalił się od Boga.

I choć my błądzimy i oddalamy się od Niego jak Jakub i jego rodzina, to Pan Bóg w swej łasce, dobroci i miłosierdziu wychodzi nam naprzeciw okazując pomoc. Może ktoś z nas się pogubił, narobił bałaganu, ale Pan wciąż wzywa nas do siebie byśmy do Niego przyszli, wyznali Mu nasze grzechy, oddali Mu nasze troski, by mógł naprawić nasze życie. 

Bóg nie zrezygnował z Jakuba

Zobaczmy, że Bóg pomimo pogubienia się Jakuba nie zrezygnował z Niego, nie porzucił Go i nie zostawił. Z pewnością po tym, co wydarzyło się w Sychemie Jakub ma wiele pytań, miota się, zastanawia co dalej powinien robić, a to wszystko jest podszyte obawami i wielkim lękiem o swoje bezpieczeństwo oraz rodziny. Pan Bóg widzi to, widzi Jego pogubienie, jego stan, jego obawy i wychodzi mu naprzeciw. Można powiedzieć, ze wyciąga do niego pomocną dłoń. Czytamy w 1 wierszu 35 rozdz., że Bóg przemówił do niego i powiedział mu, co ma dalej robić, by mógł znaleźć drogę powrotną do Pana.

Nasz Bóg nigdy nie rezygnuje ze swoich dzieci, ale wyrusza im na pomoc ratując ich jak postanowił uratować Jakuba. Zwróćmy uwagę, że to Jakub ze swoją rodziną narozrabiali, podjęli złe grzeszne decyzje, pogubili się duchowo i Pan mógłby ich zostawić czekając aż Jakub sam przyjdzie do Boga. Ale Pan wie jak mocno człowiek w swoim grzechu może się pogubić i dać się oszukać szatanowi. Stan naszego zgubienia może być tak głęboki, że w swoim upadku nawet nie pomyślimy o powrocie do Boga. Niestety niektórzy nawet cieszą się ze swojego zgubienia zamiast płakać. Więc Pan wyrusza sam po nas, budzi nasze sumienie przez swoje słowo i okoliczności życia nawołując  do powrotu do Niego jak uczynił to w przypadku Jakuba.

Pan Jezus wyraził tą prawdę we wspaniałej przypowieści w 15 rozdz. Ew. Łukasza na przykładzie zgubionej owcy, czyli człowieka, który zapląta się w swoim grzechu. I gdy już do tego dojdzie Bóg jest tym, który wyrusza na poszukiwania zgubionego. A gdy go znajdzie, to znaczy dotrze do niego - ratuje go. Chrystus powiedział, że bierze takiego człowieka na ramiona, uwalnia z opresji i raduje się z jego nawrócenia.

Jeśli się zgubiłeś podobnie jak Jakub, to nie daj się oszukać diabłu i swojemu grzechowi, że nie ma dla ciebie nadziei. Bo to nie jest prawda, Bóg nawołuje do powrotu, do wiary w naszego Pana Jezusa Chrystusa, który wzywał do siebie wszystkich grzeszników w słowach „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat 11,28). To co należy zrobić, to usłyszeć Jego słowa i okazać posłuszeństwo.

To jest właśnie to, co uczynił Jakub, by powrócić do społeczności z Bogiem. 

Należy słuchać jak Bóg wzywa do siebie

Jeśli się zgubiliśmy należy słuchać jak Pan nas woła, tylko słysząc Jego głos doświadczymy przebudzenia. Czytamy, że Bóg przemówił do Jakuba i rzekł mu, by poszedł do Betelu i został tam. Maił zbudować ołtarz Panu, który mu się ukazał, gdy uciekał przed Ezawem i powrócić do społeczności z Nim.

Ktoś może powiedzieć, że Bóg przemówił do Jakuba, ale nie przemówił nigdy do mnie. Ale to nieprawda Pan przemawia cały czas tylko nie zawsze chcemy Go słuchać.

Przede wszystkim przemawia do nas przez swoje Słowo zapisane w Biblii. Ale jeśli nasze Biblie są zamknięte i zakurzone i nie mamy czasu, by słuchać Boga, to nie dziwmy się, że Go nie słyszymy. Czasami nie mamy czasu, by pojawić się na nabożeństwie lub spotkaniu biblijnym, gdzie Boże Słowo jest rozważane i choć Pan przemawia, my możemy być głusi na Jego głos, bo jesteśmy wciąż zajęci. W tym też czasie potrafimy słuchać wielu innych głosów, głosu świata i jego kultury, który dyktuje nam jak żyć i postępować. Możemy słuchać głosu naszych grzesznych pragnień i pożądliwości, które kierują naszą uwagę na zaspokojenie egoistycznych dążeń. Słuchamy również głosu szatana, który mówi do nas wzmacniając przekaz świata, kłamie na temat Boga malując w naszej wyobraźni nieprawdziwy Jego obraz i oskarża nas, że jesteśmy tak kiepscy, że Bóg nie może lub nie chce nam pomóc. I może tak jest lub może tak być, że pragniemy przebudzenia duchowego w naszym życiu, ale niewiele robimy, wciąż nie słuchamy i przebudzenie nie przychodzi. Nie tylko chodzi o to, żeby słyszeć co Bóg mówi, ale okazywać Panu posłuszeństwo. Co z tego, gdyby Jakub usłyszał wezwanie Boga, ale, by Go nie posłuchał i nie poszedł do Betel, gdzie Pan nakazał i nie zbudował mu ołtarzu. Byłby wtedy tylko słuchaczem słowa, a nie Jego wykonawcą. A wiemy, że Pan przemawia do nas przez lista Jakuba 1,22

Jakuba 1:22  A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie.

23  Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu;

24  Bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest.

Jeśli pozostaniemy jedynie na etapie słuchania, to nie zyskamy upodobania u Pana. Bóg chce, by nasze słuchanie było powiązane z posłuszeństwem, a wtedy będziemy błogosławieni. 

Jeśli chcesz odnowy, to musisz się oczyścić

Kolejna rzecz jest taka, że jeśli chcemy odnowy w naszym życiu duchowym, to należy się oczyścić z tego, co Pana nie chwali i co wiemy, że Go zasmuca. Gdy Bóg przemówił do Jakuba, to on sam zrozumiał, że powinien odrzucić wizerunki obcych bogów, których jego rodzina sobie nazbierała przez lata. Już Rachela część z nich zabrała ze swego rodzinnego domu, a inne zostały przyswojone od otaczającej ich kultury.

Powiedział do nich w 2 i 3 wierszu

Usuńcie obcych bogów z pośród siebie oczyśćcie się i zmieńcie szaty wasze! Wstawszy bowiem, pójdziemy do Betelu. Tam zbuduje ołtarz Bogu który mię wysłuchał w dniu niedoli mojej i był ze mną w drodze, którą odbyłem w. 2 -3.

Jakub wiedział, że nie może pójść do Betel na spotkanie ze świętym Bogiem zachowując stare życie. Takie postępowanie świadczyłoby o tym, że lekceważy Boga i nie chce mu służyć. Rozumiał, że musi pokutować, zmienić swoje postępowanie, uczynić Pana swoją największą miłością i jedynym kołem ratunkowym, a On przebaczy jego nieposłuszeństwo i wyleje na Niego swoje błogosławieństwo dając mu odnowę duchową i otoczy go ochroną.

Gdy Pan wzywał Izraela obiecując im odnowę to powiedział przez proroka Izajasza

Izajasza 1:16  Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić!

17  Uczcie się dobrze czynić, przestrzegajcie prawa, brońcie pokrzywdzonego, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, wstawiajcie się za wdową!

18  Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna.

19  Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać,

Wielu ludzi nie doświadcza odnowy modląc się do Pana, bo nic nie chcą zmienić i odrzucić w swoim życiu z tego, co Bóg potępia. Pragną zachować swoje grzechy i Boga, ale tak się nie da. Może nie mamy dzisiaj problemu z wizerunkami Boga, ale co z naszym egoizmem, złością, niemoralnością, hipokryzją, zazdrością, kłamstwem, złymi nawykami, czy pragnąc przebudzenia jesteśmy gotowi te rzeczy odrzucić i walczyć z nimi?

Jakie są dzisiaj nasze duchowe przeszkody, które stoją nam na drodze do przebudzenia? 

Gdy zawracamy do Pana, Bóg otacza nas swoją ochroną

Następna rzecz jest taka, że gdy zwracamy się do Pana słuchając Go, On otacza nas swoją ochroną.

Jakub obawiał się, że okoliczni mieszkańcy będą chcieli się zemścić za postępowanie Jego synów bowiem zrobili oni coś strasznego. Wymordowali mężczyzn w całym Sychemie i porwali resztę mieszkańców. Nie wiemy dokładnie ilu zabili mężczyzn, ale prawdopodobnie od kilkudziesięciu do kilkuset. W związku z tym zemsta innych Kananejczyków była bardzo prawdopodobna. A jednak czytamy, że gdy Jakub z rodziną wyruszyli do Betel, by tam oddać cześć Panu, to Kananejczycy i Peryzejczycy nie mieli odwagi wystąpić przeciw nim, bo padł na okoliczne miasta strach od Boga. Bóg poprzez swoją moc sprawił, że ci, którzy myśleli o pomszczeniu Sychemitów bali się rodziny Jakuba. Nie jest to ostatni raz, gdy Pan w ten sposób ochraniał swój lud. Podobnie Bóg uczynił, gdy Mojżesz z narodem Izraelskim wychodził z Egiptu. Rzucił Pan strach na narody, które mieli podbić tak, że ich morale i odwaga do walki bardzo osłabła. W serca Izraelitów natomiast Pan wlał odwagę, by mogli pokonać swoich wrogów.

W Ks. Wyjścia taką oto obietnice Bóg daje Mojżeszowi przed wejściem do ziemi obiecanej.

Wyjścia 23:27  Lęk mój wzbudzę przed tobą i wprawię w przerażenie wszelki lud, przeciw któremu wyruszysz, i sprawię, że uciekać będą przed tobą wszyscy twoi nieprzyjaciele.

A później po 40 latach Pan powtarza tą obietnicę w Ks. Powtórzonego Prawa

Powtórzonego Prawa 2:25  Od dziś strach i lęk przed tobą rzucę na wszystkie ludy pod niebem, że gdy usłyszą wieść o tobie, będą się bać i drżeć przed tobą.

Dokładnie coś takiego się stało, gdy Jakub wyruszył z Sychemu do Betel.

„Zwróćcie uwagę jak zmieniła się sytuacja, gdy w domu Jakuba był grzech, to on się bał Kananejczyków. Ale gdy się oczyścił i postanowił zawrócić do Pana, to oni się go bali”.

Drodzy, gdy postanawiamy zawrócić się do Pana odwracając się od naszych grzechów i chodzimy z Nim, to Bóg otacza nas swoją ochroną i silnym swoim ramieniem. Nie zdajemy sobie nawet do końca sprawy z zakresu tej ochrony, ale Słowo Boże mówi, że nawet wszystkie włosy na głowie naszej są policzone przez Boga, co znaczy że nawet tak drobne sprawy, które nas dotyczą są pod Jego kontrolą. Zobaczmy również, że bezpieczeństwo nasze nie jest w naszej sile i naszych zdolnościach, ale jest ono u Pana. Dlatego prorok Izajasz mógł powiedzieć:

Izajasz 26:4  Ufajcie po wsze czasy Panu, gdyż Pan jest skałą wieczną.

lub na innym miejscu

Izajasz 12:2  Oto, Bóg zbawieniem moim! Zaufam i nie będę się lękał: gdyż Pan jest mocą moją i pieśnią moją, i zbawieniem moim.

W świadectwie misjonarza Davida Brainerda z XVIII wieku znanego jako apostoła wśród Indian jest opowiedziana pewna historia, która ukazuje jak Bóg wspaniale może chronić swoje sługi. Udał się pewnego dnia na ewangelizacje szczególnie okrutnego plemienia Indiańskiego w stanie New Jork. Przybył tam późnym wieczorem i postanowił noc spędzić w lesie. Dawid nie zdawał sobie sprawy z tego, że od dłuższego czasu Indianie śledzili go z zamiarem pozbawienia życia – nienawidzili bowiem każdego białego człowieka. Po jakimś czasie zbliżyli się oni do jego obozu i pewnie by go zabili, gdyby nie to, że zastali go na kolanach modlącego się o nich. Ujrzeli również jak później twierdzili, że zbliżał się do niego grzechotnik i podniósł się na wysokość jego twarzy wyciągając swój język, a Dawid miał zamknięte oczy. Ale z niewiadomych przyczyn jak mówili wąż w jednej chwili odszedł od Dawida i uciekł w ciemność. Obserwując całą sytuacje bardzo się przestraszyli i postanowili nie robić mu krzywdy. Z samego rana Dawid wszedł do wioski, a wszyscy wiedzieli o tym, co się stało i w związku z tym zdecydowali posłuchać jego przesłania ewangelii które tego dnia głosił z 53 rozdz. Ks. Izajasza.

O tak, Pan darzy cudowna ochroną swoje sługi jak darzył Jakuba. Również ja i ty możemy liczyć na jego prowadzenie i ochronę, gdy będziemy Mu posłuszni. 

By przyszło do naszego życia przebudzenie uwielbiajmy Pana.

Kolejna rzecz, która prowadzi nas do odnowy duchowej, to należy wrócić do uwielbiania Pana. Zobaczmy, że gdy Jakub dotarł do Betel, to tam zbudował ołtarz i nazwał to miejsce El Betel – czyli Bóg Betel, a Betel znaczyło dom Boży.

Na tym miejscu czytamy w 14 wierszu, że Jakub postawił pomnik kamienny – ołtarz i na tym ołtarzu złożył Bogu ofiarę z płynów i polał ołtarz oliwą. W ten sposób okazywał Panu cześć – uwielbiał Go. Drodzy, Pan nasz Bóg chce być uwielbiony, wywyższony, chce przyjąć od nas cześć, która Mu się należy jako Panu i Stwórcy. On nas stworzył, On odrodził naszego upadłego ducha w grzech byśmy go czcili. Wybrał nas jeszcze przed założeniem świata jak czytamy w 1 rozdz. listu do Efezjan przeznaczył nas „Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej’ „odkupił nas ku uwielbieniu chwały swojej”. Wszystko co uczynił Bóg, całe stworzenie i plan odkupienia ludzkości jest dla Jego chwały. Nie człowiek jest tu najważniejszy, nie ty i ja jesteśmy w centrum i nie o nas tu chodzi, ale o Niego – o naszego Pana Jezusa Chrystusa ku chwale Boga Ojca. On jest w tym najważniejszy i On ma być uwielbiony. Jak często uwielbiamy Pana w naszym życiu i w naszych modlitwach? Jak często wychwalamy Go za Jego wspaniałe dzieła i zbawienie, które nam dał mówiąc o Jego wielkości i Jego cudach? To jest przywilej, że możemy tu dzisiaj gromadzić się na tym miejscu i śpiewać Mu na chwałę pieśni, wysławiać Go, ogłaszać Jego dobroć i dziękować Mu za naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa wzywając Jego imię. Zachęcam,  jeśli chcemy odnowy w naszym życiu poświęcajmy czas na uwielbianie naszego Boga jak to czynił Jakub.   

Gdy chcemy odnowy przypomnijmy sobie cel naszego powołania.

I ostatnia rzecz, jeśli chcemy odnowy w naszym życiu duchowym, to należy przypomnieć sobie i ciągle to robić cel naszego powołania i obietnice jakie złożyliśmy Panu.

Gdy Jakub postawił ołtarz uwielbiając Boga, Pan przypomniał Jakubowi kim jest i jaki jest cel Jego powołania mówiąc, że imię jego jest Jakub, ale nie będzie się tak nazywał. Teraz będzie Izraelem – ten który walczył z Bogiem. I powiedział mu Pan, żeby się rozradzał i rozmnażał, bo ma dla Niego plan. Uczynić z Niego wielki naród, a nawet mnóstwo narodów, tak że Królowie będą od niego pochodzić. A ziemię, którą dał Bóg Abrahamowi i jego Ojcu Izaakaowi daje jemu i potomstwu jego po nim w. 11-12.

Przez ostatnie 10 lat Jakub żył tak jakby zapomniał kim jest i nie dążył do realizacji Bożego powołania. Nie osiedlił się w ziemi obiecanej jak powinien wracając od swego teścia Labana. Naraził się na ryzyko asymilacji z Kananejczykami narażając Boży plan rozproszenia narodu wśród pogan. Nie czcił również należycie Pana jak obiecał  pozwalając swojej rodzinie na bałwochwalstwo. Niestety zaniedbał wiele z tego, co powinien czynić.

Teraz Bóg przypomina mu, że nie żyje zgodnie ze swoim powołaniem i należy to zmienić, bo czekają jego i jego synów wielkie obietnice.

Podobnie Pan Bóg postępuje z nami, gdy gubimy się, gdy zapominamy do czego nas powołuje, gdy rozmywają się nam Jego obietnice zawarte w słowie Bożym. Wtedy Pan mówi, przypomnij sobie kim jesteś, jesteś dzieckiem Bożym, moim synem zrodzonym przez Ducha Św. i Słowo prawdy. Przypomnij sobie jak Cię odkupiłem, jaką cenę zapłaciłem za ciebie na Krzyżu Golgoty, cenę sińców i ran oraz przebitych rąk i strasznego cierpienia. Odkupiłem Cię po to, byś nie żył dzisiaj jak żebrak, zrezygnowany i upaprany w swoim grzechu poświęcony dla marności. Ale byś żył jak zwycięzca, jak wolny szczęśliwy człowiek budując prawdziwą wieczną budowlę, którą jest Królestwo Bożego z nadzieją na wieczne i niezniszczalne obietnice Zmartwychwstania i życie wiecznego. 

Podsumowując: 

1.      Po pierwsze, Bóg nie zrezygnował z Jakuba pomimo jego zaniedbań. Tak Pan nie rezygnuje ze swoich dzieci, ale jeśli trzeba smaga i karci je, by przywrócić ich do społeczności ze sobą.   

2.      Po drugie, chcąc przebudzenia należy słuchać głosu Bożego jak Pan Jezus wzywa nas do siebie i okazać Mu posłuszeństwo.

3.      Po trzecie, jeśli chcemy odnowy należy się oczyścić. Odrzucić wszystko co wiemy, że nie podoba się Panu, by mógł przywrócić nam radość ze swego zbawienia i nam błogosławić.

4.      Po czwarte, gdy się oczyścimy szukając Boga On odpowie nam i otoczy nas swoją ochroną.

5.      Piąta rzecz, szukając Jego odnowy należy Pana uwielbiać.

6.      I ostatnia sprawa, chcąc odnowy i przebudzenia przypomnijmy sobie cel naszego powołania i nie żyjmy jak żebracy, ale jak zwycięzcy.          

11.10.2022

Przemiana Pawła - Studium Dziejów Ap. 9,19-25

 


Ostatnio mówiliśmy o tym na przykładzie Ananiasza i Pawła na czym polega nawrócenie, że Ananiasz słuchał Boga i był mu posłuszny będąc gotowym wykonać wszystko, co Pan mu zlecił. Widzieliśmy również, że Bóg aktywnie dzieła w różnych miejscach przez Ducha Św., by Królestwo Boże mogło się rozwijać i tak układa różne okoliczności, by wszystko zbiegło się w jedną całość. Prawdziwe nawrócenie powoduje również, że człowiek modli się do Boga, chce mieć z Nim społeczność i szuka go jak to czynił Saul. Zauważyliśmy, że Bóg w służbie, chce używać ludzi i łączyć ich razem, by byli od siebie zależni, bo chce, by każdy chrześcijanin był częścią kościoła w którym jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za siebie nawzajem.

Dzisiaj dalej będziemy rozważać na przykładzie Saula, co wskazuje na prawdziwe nawrócenie człowieka do Chrystusa.

w. 19

Widzimy, że po tym jak Saul przekonał się, że Jezus jest Mesjaszem i nawrócił się do Niego, to przebywał przez jakiś czas z uczniami, którzy byli w Damaszku. Z pewnością nawrócenie Pawła odbiło się tam wiekiem echem wśród wierzących. Ten który wcześniej był ich prześladowcą teraz stał się ich bratem. I co robi teraz brat Paweł? Czy idzie do domu zaszywa się i czyta samotnie biblię nie chcąc się z nikim widzieć, czy tak postępuje?

Co jakiś czas słyszę, że ktoś jest wierzący, ale nie chce być związany z żadnym kościołem, bo On chce tak sobie wierzyć w domu sam, bez społeczności, czy tak postąpił Saul? Nie, widzimy że od razu jak tylko się nawrócił zaczął przebywać z kościołem, kochał kościół i z pewnością chciał służyć tym ludziom, a może nawet wynagrodzić im w jakiś sposób to jak wcześniej ich prześladował.

Biblia bardzo wyraźnie naucza, że jeżeli prawdziwie się nawróciliśmy i narodziliśmy na nowo z Ducha Św. to kochamy kościół Jezusa Chrystusa, czyli naszych braci i siostry. A miłość o której mówi ewangelia, to służba dla tych, których kochamy 1 Jana 3,14; 1 Jana 2,9-11 Jana 13,34-35.

Prawdziwe nawrócenie polega na tym, że nie chcesz już ze światem spędzać swojego czasu, by brać udział w ich rozrywkach, ale chcesz budować kościół, bo światłość nie może mieć społeczności z ciemnością Psalm 1,1-3; Psalm 16,3; 119,63.79; Psalm 101,6; 2 Kor 6,14-17; Hebr 10,25.

Nie mówię tutaj o ewangelizacji niewierzących, czy próbie dotarcia do nich z ewangelią, czy konieczności kontaktów z niewierzącymi w ramach obowiązków zawodowych, czy jakiś innych, ale mówię o tym gdzie powinno być nasze serce, dokąd powinniśmy tęsknić. Jak mam wybór, czy spędzać czas ze światem, czy z kościołem, człowiek wierzący powinien wybierać kościół Chrystusa. Ostatnio słyszałem świadectwo jednej z rodzin, która opowiadała, że w niedzielę w porze nabożeństwa zaczęła przyjeżdżać do nich rodzina. I głupio było im ich zostawić, to więc raz i drugi z nimi zostali i nie poszli do Zboru na nabożeństwo. Ale kolejny raz, gdy znowu przyjechali w porze nabożeństwa powiedzieli do nich, że bardzo się cieszą, że są, ale w tym czasie oni idą do kościoła i mogą pójść z nimi lub zostać i zaczekać na nich. Pójść nie chcieli więc musieli zaczekać. 

w. 20

Spoglądając na 20 wiersz widzimy radykalną przemianę Pawła, teraz zaczyna głosić to, co wcześniej zwalczał. Nawrócenie do Jezusa w życiu człowieka powoduje radykalną zmianę życia. Człowiek, który kocha Chrystusa od chwili nawrócenia zaczyna Mu służyć. Wcześniej Saul komu służył? Służył Żydom, władzy, może sobie i własnym poglądom, ale teraz zaczął służyć Panu Jezusowi i rozgłaszać, że On jest Zbawicielem świata, Synem Bożym.

To więc widzimy, że Bóg przez nawrócenie do Jezusa nadał mu nowy cel i sens życia. To jest właśnie prawdziwe nawrócenie do Chrystusa, że od chwili kiedy Go poznałeś, to chcesz Mu służyć, bo On stał się twoim Zbawicielem i Panem. Już nie chcesz żyć swoim życiem, ale chcesz, życiem Chrystusa, które jest w wierzącym przez obecność Ducha Św. Gal 2,20; Gal 5,24; Rzymian 6,4-6.13; Rzymian 12,1-3. 

Tak więc jeśli naprawdę się nawróciłeś, to chcesz być pod kontrolą Jezusa Chrystusa. Chcesz być przez Niego prowadzony i chcesz czynić, co Jemu się podoba. Zaczynamy też rozumieć, że życie dla tego świata nie ma żadnego sensu, bo przemija kształt tego świata i poświęcanie się dla niego jest marnością i strata czasu. 

Kolejna cecha prawdziwie nawróconego człowieka, to chce dzielić się swoją wiarą z innymi i mówić o wspaniałości Pana Jezusa i jego ewangelii. Widzimy to na przykładzie Saula, że w jego sercu odkąd nawrócił się powstał ogień, żar, by dzielić się tym nowym odkryciem jakim jest poznanie Pana i otrzymanie życia wiecznego. Przypomina to trochę historię, którą kiedyś słyszałem, że wszedł człowiek ze szapita, gdzie przywrócono mu wzrok, a wcześniej nigdy nie widział i szedł ulicą i wszystkim się zachwycał i mówił do ludzi by zobaczyli jakie to piękne wskazując na niebo, drzewa, budynki i różne przedmioty, a wielu myślało że zwariował, ale się tym nie przejmował, bo był zachwycony, że mógł to wszystko oglądać. Podobnie jest z wierzącymi w Jezusa mają potrzebę od Ducha Św. by dzielić się Jezusem i gdy to robią to daje radość. Saul niemal od razu pobiegł do synagogi, by mówić o Jezusie. On nie mógł tego powstrzymać, chciał głosić imię Pana. Jana 1,43-45; Łuk 2,18-18; Łuk 8,39; Psalm 71,17-18; Jana 4,28-29; Psalm 9,2.

Przypomnijmy sobie, że Paweł miał listy do Synagog od władz w Jerozolimie, by odnaleźć i aresztować chrześcijan. Teraz listy które miał wykorzystał, by zwiastować ewangelię, bo dały mu możliwość przemówić w synagogach w Damaszku.

To więc wyobrażam sobie, że dla tych, którzy go słuchali musiał być wielki szok. Spodziewali się, że będzie mówił o tym jakim wielkim zagrożeniem jest chrześcijaństwo, a tymczasem zaczął je głosić w 21.

To czego możemy się nauczyć w tym od Pawła, to wielka odwaga tego człowieka. Nie bał się skonfrontować z tymi wszystkimi ludźmi w synagodze słuchających go, ale głosił odważnie pomimo wielu przeciwników. W rzeczywistości Paweł bał się  bardziej nie mówić ewangelii niż ją mówić, bo chciał być bardziej posłuszny Bogu niż własnym lękom i ludziom, którzy chcieli go zastraszyć. On rozumiał, że tak naprawdę liczy się tylko to, co Bóg o tobie myśli a nie ludzie 1 Kor 9,16; Jeremiasza 1,17; Mate 28,18-20.

Również my dzisiaj możemy i mamy nakaz od Pana dzielić się naszą wiarą wszędzie, gdzie jesteśmy. Mamy to czynić wśród naszych niezbawionych znajomych, rodziny, w domu w pracy, z panią w sklepie i w urzędzie. Na stacji benzynowej, czy w restauracji. Tam gdzie mamy trochę czasu, by porozmawiać, tam możemy to czynić. Nie musimy być wielkimi ewangelistami. Wystarczy, że zdobędziemy się na odwagę, by powiedzieć kim jest dla nas Jezus Chrystus.

I co Paweł głosił? Głosił że Jezus jest Synem Boga, że jest Bogiem, Zbawicielem wszystkich ludzi w którego trzeba uwierzyć, by być uratowanym. Warto tu zwrócić uwagę, że charakter jego głoszenia jest doktrynalny, nie mówi tylko o osobistych swoich doświadczeniach, ale mówi o tym kim Jezus jest dla wszystkich i co z tego wynika dla wszystkich.

Więc składaniu świadectwa powinno się zwracać uwagę na to, że moja wiara w Jezusa nie jest wyłącznie jakimś moim subiektywnym odczuciem, ale każdy jest wezwany do posłuszeństwa Chrystusowi jeśli chce być zbawiony. 

w. 22

Czy Paweł ugiął się pod presją swoich przeciwników, czy pozwolił się zastraszyć?

Nie, czytamy że coraz bardziej umacniał się i wprawiał w zakłopotanie wielu Żydów. Widzimy kolejną cechę prawdziwego nawrócenia, jest to rozwój – wzrost w wierze. Wielu chrześcijan pozwala się zastraszyć lub ich gorliwość z czasem słabnie, albo ma słomiany zapał, ale Słowo Boże wzywa nas, by dbać o to, żeby ogień Ducha Św, oddanie i gorliwość dla sprawy Bożej został z nami do samego końca 1 Kor 15,58; Filip 1,27-28; 2 Ptr 1,4-9.

Więc nie dajmy się zastraszyć, przez rodzinę, sąsiadów, znajomych, czy ten świat, ale czyńmy wolę Bożą. Nie pozwólmy również, by grzech osłabił naszą gorliwość lub skupienie się na sprawach tego świata. 

w. 23-25

Ostatnia rzecz jest taka, że gdy jesteśmy gorliwi dla ewangelii należy spodziewać się prześladowań. Gorliwość Pawła spowodowała, że Żydzi uknuli spisek na jego życie i chcieli go zabić. Wypełnia się to, co Jezus powiedział Ananiaszowi, że Paweł musi wiele wycierpieć dla Jego imienia. Ale też i my powinniśmy być gotowi na cierpienie oraz prześladowania jeśli będziemy gorliwie żyć dla Chrystusa 2 Tym 3,12; 1 Piotra 4,12-18; Jana 15,20-21.

Pamiętajmy w takich sytuacjach, że Bóg jest suwerenny i pozwala tylko na takie doświadczenia, które są jego wolą z których jeśli chce, to nas ratuje. Dał Pawłowi możliwość ucieczki, choć Żydzi strzegli bram i chcieli go schwytać, bo Pan miał w stosunku do niego inne plany.  

Łączna liczba wyświetleń