Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Ew. Mateusza. Pokaż wszystkie posty

15.03.2015

Ostrzeżenie przed odrzuceniem Jezusa Ew. Mateusza 12,22 – 32


Mamy tu sytuacje gdy Jezus uzdrawia opętanego przez demona, który prawdopodobnie spowodował ślepotę i odebrał mowę temu człowiekowi. Nowy Testament pokazuje, że niektóre rodzaje demonów powodują chorobę i tak jest w tym przypadku. Biedny człowiek, był całkowicie zgubiony i nikt nie mógł mu pomóc. Z pewnością późniejsze zdumienie ludu wynikało z tego, że był to przypadek całkowicie beznadziejny jak wiele innych w których jedynie Chrystus mógł przynieść ulgę. Moc Chrystusa jest większa od wszelkiej mocy diabła i człowiek ten w jednej chwili został uwolniony. W wyniku tego cudu ludzie zaczęli mówić że Jezus jest „Synem Dawida”. Oczywiście wiemy, że Jezus nie był synem Dawida, ale synem Józefa według ciała i odwiecznym Synem Bożym. Syn Dawida natomiast to tytuł mesjański jaki przypisywano Jezusowi (Mat 9,27; 15,22; 21,9). Jezus oczywiście nie mógł być dosłownym synem Dawida, bo Dawid żył 1000 lat wcześniej. Tytuł ten Oznaczał, że Mesjasz będzie pochodził z linii Dawida i będzie spadkobiercą tronu Dawida oraz przyniesie wyzwolenie dla Izraela. Co ciekawe najczęściej ten tytuł występuje w Ew. Mateusza bo Mateusz swoją ewangelię głównie adresował do Żydów jak pamiętamy. A dla Żydów pochodzenie Mesjasza z linii Dawida miało znaczenie fundamentalne. Jeśli ktoś pretendowałby do tytułu Chrystusa – Mesjasza musiał pochodzić z linii Dawida. Wiązało się to z kilkoma proroctwami ze Starego Testamentu. Jednym z najważniejszych było proroctwo z 2 Ks. Samuela. Bóg złożył Dawidowi obietnice, że utwierdzi jego królestwo na wieki
2 Ks. Samuela 7,12-16
12  A gdy dopełnią się dni twoje i zaśniesz ze swoimi ojcami, Ja wzbudzę ci potomka po tobie, który wyjdzie z twego łona, i utrwalę twoje królestwo.
13  On zbuduje dom mojemu imieniu i utwierdzę tron królestwa jego na wieki.
14  Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem; gdy zgrzeszy, ukarzę go rózgą ludzką i ciosami synów ludzkich,
15  Lecz łaska moja od niego nie odstąpi, jak odjąłem ją Saulowi, którego usunąłem sprzed ciebie.
16  I trwać będzie twój dom i twoje królestwo na wieki przede mną; tron twój też utwierdzony będzie na wieki.
Część tego proroctwa dotyczy Salomona, ale część Mesjasza, który według ciała będzie pochodził od Dawida i będzie królem na wieki. On sprawi przez swoje zwycięstwo że nadejdzie wieczne Królestwo, królestwo w którym będzie panowała Boża sprawiedliwość na wieki, królestwo które nigdy nie będzie zniszczone (Dan 2,44).  Inne proroctwo, które bezpośrednio było związane z Dawidem jest zapisane w Ks. Izajasza
Izajasza 11:1  I wyrośnie różdżka z pnia Isajego, a pęd z jego korzeni wyda owoc.
2  I spocznie na nim Duch Pana; Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch poznania i bojaźni Pana.
A jak wiemy Jesse był ojcem Dawida (Rut 4,22; Mat 1,6; 1 Sam 16,1). To właśnie z jego rodziny miał przyjść obiecany Mesjasz. Niezwykłe jest to,  że dla zwykłych prostych ludzi Jezus jest Synem Dawida. A dla religijnych Faryzeuszy, wykształconych i badających Pisma Jezus jest oszustem, posłańcem diabła. Widać, że problem niewiary, to nie problem dowodów. Niewiara ma swoje źródło w grzesznym sercu człowieka. Problem niewiary wypływa z niechęci podporządkowania się Zbawicielowi i porzucenia własnych grzechów.
Teraz kiedy świadkowie uzdrowienia głośno zastanawiają się, czy czasem Jezus nie jest właśnie tym Mesjaszem o którym mówią wszystkie proroctwa, wzbudza to nienawiść i agresje faryzeuszy. Oni nie mogą tego znieść, że ten prosty, ubogi cieśla z Nazaretu miałby być Bożym wybrańcem, że ten prosty ubogi cieśla z Nazaretu miałby być w wyjątkowy sposób używany przez Boga i namszczony Duchem Świętym. Oni nie tylko nie mogą go zaakceptować, ale szczerze z pełną mocą nienawidzą Go. Nienawidzą do tego stopnia, że są ślepi na wszelkie argumenty, wszelkie cuda i wszelkie świadectwa i są gotowi Go zabić. To samo dzisiaj dotyczy tysięcy ludzi, którzy nie chcą słyszeć o Jezusie, a same tylko wspomnienie imienia Jezusa wzbudza w nich agresję i niechęć. Nie chcą słyszeć,  że On jest posłanym przez Boga Mesjaszem, Zbawicielem i jedynym odkupicielem ludzi. Nie chcą często nawet słyszeć że potrzebują zbawienia i pojednania z Bogiem. Są tak mocno przeświadczeni o swojej sprawiedliwości i ślepi na swój stan duchowy, że cała ewangelia wydaje im się głupia. Ostatnio jeden z więźniów z którym studiuje biblię opowiadał mi, że gdy tylko wspomniał imię Jezusa w rozmowie w ZK od razu była wyraźna niechęć i agresja ze strony rozmówcy. Jezus mówił, że ciemność nie zbliża się do światłości, bo nie chce by jej uczynki zostały odkryte, że ludzie kochają swoje grzechy, swoje nieprawości i są przywiązani do własnych dróg zbawienia odrzucając Syna Bożego (Jana 3,19-20). Ewangelia pochodzi z nieba, od czystego, Świętego, Sprawiedliwego Boga. Człowiek zaś jest zaprzedany grzechowi i diabłu spędzając swoje życie w aktywnym buncie przeciw Bogu. Dlatego tak często samo słowo Jezus i słowa ewangelii wzbudzają agresje niechęć.
Oby nigdy nas to nie spotkało, że odwrócimy się plecami od Pana, że pogardzimy Jego Zbawieniem, jego ofiarą, Jego poświęceniem, Jego oddaniem. Jak mówi Słowo, On dla nas stał się grzechem, byśmy w Nim stali się  sprawiedliwością Bożą i dla sprawiedliwości żyli (2 Kor 5,21).
On wydał samego siebie, by odkupić nas od teraźniejszego wieku złego i wyrwać nas ze śmierci i panowania szatana. Odrzucenie Zbawiciela jest najgorszym z możliwych grzechów, jest to grzech niewybaczalny, jest to grzech ściągający na człowieka potępienie. Ale dla Faryzeuszy nie miało to żadnego znaczenia, oni widzieli w Jezusie demona, oskarżają Go że mocą Belzebuba wypędza demony (w 24). Belzebubem wtedy nazywano księcia demonów, dosłownie nazwa ta znaczy „władca much” i prawdopodobnie wywodzi się od jednego z imion balla bóstwa kananejskiego. W późniejszym okresie belzebub był utożsamiany z samym szatanem. Jezus wyjaśnia niedorzeczność takiego oskarżenia i mówi, że gdyby szatan szatana wypędzał, to jak mogłoby się ostać Jego królestwo (w 26)?. Mówi że żadne rozdwojone królestwo nie ostoi się. Nawet królestwo diabła jeśli będzie podzielone musi się rozpaść (w 25). Pamiętam że kiedyś czytałem jedną z książek chyba „Ostatnia bitwa” znanego charyzmatycznego kaznodziei Ricka Joynera swojego czasu popularnego w Polsce w środowiskach charyzmatycznych i uważanego przez wielu za wielki autorytet. W tej książce ten fałszywy  nauczyciel (bo tak trzeba go nazwać) opisywał jedną ze swoich wizji, że demony w królestwie szatana wciąż walczą ze sobą. Ale jak widzimy w królestwie szatana jest zgodna i determinacja by siać zło,  zniszczenie, niewiarę i wątpliwości.
Następnie Faryzeusze muszą sobie uświadomić, że jeśli potępiają Jezusa to muszą również potępić wszystkich, którzy czynią podobne dzieła, swoich synów zajmujących się egzorcyzmami. Gdyby Jezus czynił coś złego oskarżenia te byłyby słuszne, ale On czynił to co czynili wszyscy Boży mężowie, a nawet więcej, opatrywał rany swojego ludu, poświęcał się dla nich i wydał samego siebie. Rozkrzewiał Boża ewangelię przez moc znaków i cudów niszcząc działa szatana.
W obliczu takich wielkich świadectw powinni byli uwierzyć, powinni przyjąć Jezusa widząc, że przyszło do nich Królestwo Boże, którego zawsze oczekiwali. Powinni byli zobaczyć, że Jezus może zniszczyć wszystkie dzieła diabła, bo jest od niego większy i mocniejszy (w 29).
Słowo  Boże mówi, że On na to się pojawił, aby zniszczyć dzieła diabelskie (1 Jana 3,8). Za sprawą bowiem szatana grzech stał się częścią  nas. Gdy diabeł w raju nakłonił pierwszych ludzi do nieposłuszeństwa. Za sprawą szatana zostaliśmy jako ludzie pozbawieni Bożej chwały i oddaliśmy się diabłu dobrowolnie przez posłuszeństwo grzechowi w niewolę. Za sprawą szatana człowiek stał się buntownikiem i odrzucił Boże błogosławieństwo oraz Boże Ojcostwo. Za sprawą szatana choroby, wojny, niezgoda i śmierć  po upadku Adama zaczęły zbierać ogromne żniwo. Szatan przez Jezusa jest nazwany zbrojnym mocarzem
( w 29), ale ten zbrojny mocarz został pokonany przez Chrystusa na Krzyżu. Chrystus dokonał tego co Bóg zapowiedział w raju, że kiedyś potomek kobiety, zgniecie głowę węża, zgniecie głowę szatana (rodz 3,15).
I tak się stało gdy Jezus na krzyżu pokonał mór nieprzyjaźni między człowiekiem, a Bogiem. Pokonał barierę która oddzielała nas od naszego Stwórcy, pokonał grzech, umierając za niego i przyniósł wszystkim którzy pragną oczyszczenia Bożą sprawiedliwość, którą Bóg obdarza każdego przez wiarę w Chrystusa. Jezus również przez Krzyż zniszczył śmierć, straszne dzieło diabła i wyprowadził jeńców na wolność. Wyprowadził na wolność tych, których diabeł trzymał w niewoli przez zaślepianie im oczu na ewangelię, by nie mogli dostrzec chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa i nie mieli żadnej nadziei. Diabeł trzymał w niewoli i nas i tak  byśmy pozostali, ale Pan Jezus ulitował się nad nami i wyzwolił nas, wyrwał nas z mocy ciemności i przeniósł do swojego królestwa.  Pokonał tego zbrojnego mocarza i wyznaczył dzień kiedy wrzuci diabła do jeziora ognia i siarki (Obj 20,10). Niektórzy podpierają się wierszem 29 by udowodnić praktykę związywania szatana w okręgach niebieskich. Dowodzą, że mocą, której udziela im Bóg mogą związać szatana, a wtedy jego dzieła zostaną pokonane i nadejdzie Królestwo Boże. Ale ten fragment mówi, że to nie my pokonujemy tego mocarza, ale Pan Jezus to uczynił. On rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności i wystawił je na pokaz, gdy odniósł triumf nad nimi przez swoją śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie (kol 2,15). Ten triumf polega na tym że zakończył odwieczną misje odkupienia ludzkości. Już bowiem bezpośrednio po upadku dał Bóg wspaniałą obietnice posłania Mesjasza (Rodz 3,14) Diabeł chciał zawsze zniszczyć Boży plan posłania Zbawiciela. Chciał zniszczyć ludzkość pobudzając ich do grzechów, by Boże obietnice nie mogły się zrealizować. Widzimy jak szatan w historii Zbawienia chce zniszczyć Boże dzieło. Pobudzał Faraona, by wyrzucał hebrajskich chłopców do Nilu, ale Bóg ocalił Mojżesza. Później wszelkimi innymi sposobami chciał zniszczyć przez wieki naród izraelski, by Zbawiciel się nie narodził, pobudzał ich do grzechów i chciał zachwiać obietnicą. W ks. Estery czytamy że Haman wyjednał  u króla Perskiego zagładę dla wszystkich Żydów. Ale znów Bóg nie dopuścił do  tego. Kto mógł kierować umysłem Hamana i wzbudzić w nim tak haniebny plan, tylko jedna odpowiedź przychodzi mi  na myśl, szatan on był tego źródłem. Gdy Jezus narodził się, diabeł próbował zgładzić dziecię rękami Heroda, ale i tym razem odniósł porażkę. Później kusił zbawiciela, by sprzeniewierzył się misji wyznaczonej przez Ojca. Kusił Jezusa nawet przez najbliższych przyjaciół, gdy Piotr próbował odwieść Go od Jego misji. Ale Pan Jezus zwyciężył, by przez Krzyż pokonać całkowicie naszego największego odwiecznego wroga, diabła. Tak wiec triumfu nad diabłem nie uzyskujemy przez związywanie Go, ale przez zaufanie i posłuszeństwo Zbawicielowi. Wtedy wszystkie dzieła diabła w naszym życiu w końcu muszą ustąpić, jak nic nie miał do Jezusa, tak nic nie może mieć do nas gdy złączymy się przez wiarę ze Zbawicielem.

Wobec tego wszystkiego, żaden człowiek nie powinien zostać obojętny. Obojętność i nie zdecydowanie jest postawą oportunistyczną w Królestwie Bożym. Jezus powiedział, że
 Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, a kto ze mną nie zbiera, rozprasza (Mat 12:30)
Z jednej strony mamy faryzeuszy, którzy trwają w aktywnym buncie przeciwko Chrystusowi, a z drugiej strony mamy ludzi przyglądających się i wahających, by uznać Pana Jezusa swoim Panem.
Należy powiedzieć, że obie grupy są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Zarówno ludzie, którzy walczą z chrześcijaństwem jak Faryzeusze i sprzeciwią się mu. Jak i ci, co się przyglądają, ale chrześcijanami również nigdy nie zostają. W sprawach duchowych nie ma czegoś pośrodku, albo Jesteś z Jezusem albo jesteś przeciw niemu. Nie ma szarości, jest czarne i białe. Są osoby, które próbują przyjąć kurs środka. Nie opowiadają się zdecydowanie za Panem, ale też nie opowiadają się przeciw Niemu. Mówią „no należy wierzyć, ale nie można z tą religią przesadzać i trzeba zachować do niej dystans”. Nie, tu nie ma miejsca na skróty, są tylko dwie drogi wąska i szeroka. Dwie bramy wąska i szeroka, dwie decyzje albo z Panem, albo przeciw niemu. Eliasz kiedyś powiedział do Izraela
1Królewska 18:21 …Jak długo będziecie kuleć na dwie strony? Jeżeli Pan jest Bogiem, idźcie za nim, a jeżeli Baal, idźcie za nim!...

Największym grzechem w oczach Bożych wcale  nie jest morderstwo, kłamstwo, ludobójstwo czy inne okropności. Oczywiście nie chce umniejszać wagi tych czynów, ale Biblia mówi nam, że wszystkie te okropności mogą być wybaczone jeśli tylko człowiek upamięta się i zwróci się do Jezusa. Ale jeden grzech nigdy nie może być wybaczony, to grzech przeciw Duchowi Św.
(w 31-32)  To grzech gdy człowiek ewidentnie jest świadomy, że ma do czynienia z Bogiem i jest świadkiem lub w jakiś sposób odbiorcą Bożej łaski. A później lekceważy to, odwraca się od Ewangelii i gardzi nią. W naszym przypadku faryzeusze mieli jawne dowody przed sobą Bożej mocy, a jednak bluźnili Chrystusowi i odwracali się od Niego.
O takim grzechu prawdopodobnie wspomina autor listu do Hebrajczyków wobec osób, które w jakiś sposób poznały łaskę Pana, ale później odwróciły się od Niego
Hebrajczyków 6:4  Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego,
5  I zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz, cudownych mocy wieku przyszłego
6  Gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.
Tak więc ten grzech dotyczy osób które odrzucają Jezusa wobec niezbitych dowodów jego miłosierdzia i jego łaski. Mogą być to osoby, które słyszą ewangelie i mają przed sobą dowody jej mocy. Są w jakiś sposób przekonane, że to poselstwo jest prawdą, ale z powodu miłości do swojego grzechu odrzucają Pana. Mogą być to osoby, które już wiele lat chodzą do zboru, może są ochrzczone i w sposób intelektualny rozumieją ewangelię. Doświadczyły jakiś odpowiedzi na modlitwy i jakiegoś dotknięcia przez Pana. Ale nie było to trwałe nawrócenie, tylko chwilowy zachwyt prawdami ewangelii. W końcu jednak gardzą tym i odchodzą stając się winnym bluźnierstwa przeciwko Duchowi Św.
Istotą grzechu przeciwko Duchowi Św. jest brak pokuty, brak skruchy, brak upamiętania. Człowiek taki trwa w swoim buncie przeciw Chrystusowi będąc świadomym jego mocy. Dlatego  postawa niewiary jest bardzo niebezpieczna. Wiele osób dzisiaj chlubi się swoim ateizmem, swoją niewiarą, czy nawet w obliczu ewangelii zwalczają ją, gardząc nią lub ją ośmieszając. Czyniąc tak mogą stać się wini grzechowi przeciwko Duchowi Św. Przez swoją postawę mogą spowodować, że jedyna osoba we wszechświecie, która mogła ich przekonać o prawdzie ewangelii czyli Duch Św. pozostawi ich na pastwę ich grzechów i nigdy już nie będą mieli szansy nawrócić się.
Kiedyś byłem świadkiem, gdy zwiastowałem ewangelię jednemu z mich znajomych. Bóg niezwykle mocno przyznawał się do tych słów sprawiając głębokie przekonanie w sercu tego człowieka o prawdziwości tego przesłania. Objawiło się to tym, że ów człowiek płakał w mojej obecności, ocierał łzy i mówił że nie wie co się z nim dzieje, tak mocno był dotknięty przez Pana. Ale nie nawrócił się i nie przyjął Pana, nie chciał być posłuszny wezwaniu Jezusa i wolał dalej iść swoją własną drogą. Czasami myślę sobie o tej sytuacji i mam nadzieje, że nie stał się winny grzechowi przeciw Duchowi Św, grzechowi na potępienie. Póki człowiek żyje ma szansę przyjąć Zbawiciela i uwierzyć, ale wtedy gdy zwiastowana mu jest ewangelia i odrzuca ją gardząc Bożą łaską, może być to ostatni raz kiedy otrzymał możliwość nawrócenia. Może Bóg już nigdy nie dać mu szansy usłyszeć, już nigdy nie dać mu szansy pokutować. Wtedy pozostaje już tylko oczekiwanie straszliwego dnia sądu. Jakże niebezpieczne jest igranie z Ewangelią, lekceważenie jej przesłania i wystawianie Bóg na próbę. 
Jan w swoim liście mówiąc o świadectwie, które Bóg złożył o Jezusie napisał tak
1Jna 5:9  Jeżeli świadectwo ludzkie przyjmujemy, to tym bardziej świadectwo Boże, które jest wiarogodniejsze; a to jest świadectwo Boga, że złożył świadectwo o swoim Synu.
10  Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim.
Największy grzech, niewiara, odrzucenie Zbawiciela. Czyniąc tak, człowiek czyni z Boga kłamcę, gardzi największym Bożym darem łaski. Bóg powiedział, ze dla takich nie ma przebaczenia.
Siedząc tutaj dzisiaj nie możemy myśleć, że te słowa nas nie dotyczą. Równie mocno są skierowane do nas dzisiaj jak do współczesnych Jezusowi. Jezus przygotował dla tych którzy mu zaufają  wspaniałe zwycięstwa, pokonując  wszystkich naszych duchowych wrogów i dając nam wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności. Pokonał szatana tego zbrojnego mocarza, który zmuszał nas do czynienia swojej woli, ale Pan wyzwolił  nas. Nie bądźmy nie czuli na te dowody Bożej łaski jak niegdyś byli nieczuli Faryzeusze. Nie opierajmy się Panu i nie zadowalajmy się chrześcijaństwem na pół gwizdka. Jezus nie umarł za  nas po to, byśmy mogli żyć trochę w świecie trochę z Nim. On  Teraz wzywa nas do zaangażowania, do poddania Mu wszystkich aspektów naszego życia. Nie odwracajmy się również od Pana i nie porzucajmy nadziei która ma wielką zapłatę (Heb 10,35) byśmy nie stali się winni grzechowi przeciw Duchowi Św. Zawsze w każdym aspekcie naszego życia i w obliczu największych doświadczeń polegajmy na Nim. Ostrzegajmy też odważnie tych, którzy sprzeciwiają się Panu gardząc ewangelią, że czyniąc tak, ściągają na siebie potępienie. Amen 


28.02.2015

Jezus obiecanym sługą Jahwe Ew Mateusza 12,14-21


Niezwykłe jest w całej służbie Jezusa jego postawa pokory i uniżenia w kontekście Jego wielkości, majestatu i mocy. Nigdy na ziemi nie pojawił się ktoś taki jak Jezus, człowiek z taką mocą, z takim autorytetem,  z taką mądrością i z takim poznaniem Boga. A jednocześnie był bardzo, cichy, spokojny i pokorny. On mówił uczcicie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mat 11,29). Rzeczywiście jak mówi Słowo  Boże ogołocił samego siebe, będąc Panem stał się sługą. Chcąc dzisiaj zrozumieć jak Jezus mocno uniżył się będąc Bogiem i stając się człowiekiem. I to człowiekiem, który nie przyszedł rozliczać, zbierać, ale przede wszystkim przyszedł dać każdemu z nas łaskę Zbawiania. Możemy podać przykład władcy jakiegoś wielkiego mocarstwa powiedzmy Stanów Zjednoczonych. I oto ten władca wychodzi ze swojego „białego domu”, przestaje otaczać się ochroną, zaczyna rozmawiać z ludźmi, zaczyna pomagać im i im usługiwać. Wyobrażacie sobie jaką wywołałoby to konsternacje? Wyobrażacie sobie co  media na całym świecie by pisały o tej sytuacji? A tutaj mamy coś o wiele więcej, tutaj mamy samego Boga, Syna Bożego, który schodzi na ziemie i staje się jednym z nas,  by leczyć nas z naszych chorób, by ponieść nasze grzechy, by w końcu umrzeć za nas. Pomyślcie o  nim chwile  o Bogu, który przychodzi do nas, rodzi się człowiekiem w ubogiej rodzinie nie domaga się chwały dla siebie, nie chce żeby Go podziwiano, nie chce by uważano Go za jednego z  tych wielkich przywódców politycznych, żeby ludzie widzieli w nim wielkiego rewolucjonistę jak się to nawet dzisiaj próbuje Go przedstawiać. O nie chce tego, uzdrawiał wszystkich ale nie szukał rozgłosu (16) był uniżony i pokorny, by być wywyższonym w odpowiednim czasie nie przez ludzi, ale przez Boga. To jest dla nas lekcja, być cichym i pokornym jak On, nie domagać się chwały dla siebie, służyć Bogu w nadziei, że Bóg nas wywyższy w swoim czasie. Nie obrażać się gdy ktoś nas nie pochwali, lub nie zauważy naszego poświęcenia. Służyć Bogu i ludziom nie w nadziei, że ludzie nas zauważą, ale w ufności że od Pana otrzymamy zapłatę. Jezus był zupełnym przeciwieństwem faryzeuszy oni chcieli żeby ludzie ich podziwiali. Jezus chciał żeby Bóg Go wywyższył. Oni dbali o pozory, Jezus zajmował się tym co w sercu. Jezus ukrywał swoje czyny, oni trąbili o tym co dobrego czynili na prawo  i lewo. Oni nakładali na ludzi ciężkie jarzmo przepisów, Jezusa jarzmo jest miłe i lekkie to jarzmo posłuszeństwa wynikającego z łaski zbawienia. Oni spiskują by zgładzić Jezusa, Jezus natomiast obdarza życiem.
Następnie Ewangelista Mateusz zaczyna cytować proroka Izajasza i przywołuje proroctwo Z Izajsza 42,1-4 na potwierdzenie, że Mesjasz którego Bóg zapowiadał miał właśnie taki być, pokorny i łagodny i miał służyć ludziom i doprowadzić Boży plan zbawienia do końca.
Jezus centrum wszystkiego
Izajasz mówi, że Jezus jest tym sługą którego wybrał Bóg, by przyniósł narodom zbawienie, by przyniósł narodom sprawiedliwość i odkupienie. Na samym początku chce powiedzieć, że prawdziwa zmiana na ziemi i w nas samych nigdy nie przychodziła przez człowieka, zawsze przychodziła przez Boga. To Bóg od początku był inicjatorem ratunku dla nas. Jak już wielokrotnie mówiłem, gdy czytamy Biblię to widzimy, że dobry Bóg zawsze w historii wyciąga rękę do człowieka. On wyciągnął rękę do zgubionej ludzkości i jak tylko człowiek upadł i zgrzeszył, to Bóg w 3 rozdz. Ks. Rodzaju zapowiedział, że któregoś dnia pośle Mesjasza, odkupiciela dla ludzi
Rodzaju 3:15  I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.
Bóg powiedział, że przyjdzie dzień, iż potomek kobiety zdepcze głowę wężowi, zniszczy jednego z największych naszych przeciwników, zniszczy szatana na wieki. Już wtedy Bóg dał nadzieje Adamowi i Ewie, że któregoś dnia przez posłanego potomka naprawi to wszystko. Później Bóg ratuje Noego i czuwa nad tym, by Jego obietnica mogła się wypełnić, by Noe miał synów i by zapowiedziany potomek mógł nadejść. Następnie Bóg wybiera Abrahama, przypomina swoje obietnice,  które kiedyś już dał Adamowi mówiąc
Rodzaju 12:3  I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.
Z Abrahama ma wyjść ten potomek, obietnica się zawęża i staje się bardziej klarowna. Przez Abrahama przez niego przyjdzie ratunek dla wszystkich plemion ziemi. Bóg tą obietnice kilka razy przypomina Abrahamowi (Rodz. 18,18; Rodz 22,18) później Bóg przypomina to Izaakowi
Rdzaju 26:4  Rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i dam potomstwu twemu wszystkie te kraje, a wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo twoje,
Następnie po śmierci Izaaka obietnice dziedziczy Jakub jego syn (Rodz 28,14). Później obietnica staje coraz bardziej wyraźna. W Egipcie rozrasta się naród, potomstwo Abrahama a Bóg powołuje Mojżesza wyprowadzając naród z Egiptu i wprowadzając Go do ziemi obiecanej. Przez cały czas przypomina, że mają oczekiwać na kogoś o wiele większego od Mojżesza, kogoś na wzór Mojżesza, kogoś kto będzie przewodnikiem i pasterzem mówiąc
Powtórzonego Prawa 18:15  Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.
Później przez proroków Objawia Bóg coraz więcej szczegółów kim ma być ten obiecany potomek Abrahama. Prorok mówi nam o tym, że będzie wywodził się z plemienia Judy, z linii Dawida, że urodzi się w Betlejem, że zostanie zdradzony za trzydzieści srebrników, że zostanie ukrzyżowany, że zmartwychwstanie i że zaprowadzi w końcu sprawiedliwość na ziemi.
Dlaczego to wszystko przywołuje, bo tutaj czytamy, że to właśnie Jezus jest zwieńczeniem tych wszystkich starotestamentowych, odwiecznych obietnic. To właśnie Jezus jest centrum Bożej historii i nasze oczy mają być skierowane na Niego. Słowo Boże mówi, że każdy kto będzie wzywał imienia Pańskiego będzie zbawienny (Dz Ap 2,21) Jakiego imienia to mamy wzywać, by dostąpić ratunku, jakiego imienia mamy wzywać, by zostały ci przebaczone twoje grzechy? Drogi przyjacielu jest tylko jedno imię pod niebem przez które możesz być zbawiony, to imię Pana Jezusa (Dz Ap 4,12).
To właśnie Jezus jest tym sługą Boga, który miał nadejść i cała Biblia jest skupiona na Nim. Możemy powiedzieć, że historia zaczyna się od Chrystusa jak mówi Jan „na początku było Słowo” i historia zmierza do Chrystusa, to on ostatecznie zatriumfuje gdy powróci w swojej Chwale, a z Nim wszyscy ci którzy mu zaufali.
Jak tylko Jezus pojawił się na świecie Bóg ciągle uwiarygadniał jego misje i Jego poselstwo. W jaki sposób Bóg pokazał, że jest to Jego sługa umiłowany? Pokazał to przez wypełnienie proroctw, przez niezwykłe narodziny, przez głos z nieba podczas chrztu gdy mówił „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” Mat 3,17. Pokazał to przez Jego niezwykłą służbę pełną mocy, cudów i niezwykłych zjawisk. Pokazał to przez namaszczone nauczanie „on przemawiał tak jak nikt nigdy nie przemawiał” (Jana 7,46). Pokazał to w końcu przez zmartwychwstanie. Po trzech dniach wstał z grobu i ukazał się wielu świadkom. Pokazuje to przez cały czas odpowiadając na nasze modlitwy w imieniu Jezusa i powołując do Królestwa Bożego tysiące, miliony ludzi na całym świecie. W ten właśnie o to sposób Bóg potwierdził Chrystusa byśmy nie mieli wątpliwości, że tylko On jest Zbawicielem.
Czyniąc to, Bóg zmiłował się nad nami,  dał swojego umiłowanego Syna, Syna który był i  jest jego rozkoszą, który był z nim od wieczności zawsze. A teraz zszedł do nas, by ponieść nasze grzechy na krzyż, by stać się ofiarą przebłagalną i ponieść śmierć w miejsce każdego z nas. Czy możemy mieć jeszcze jakieś wątpliwości, że Bóg jest dobry, że Bóg jest miłosierny, że Bóg kocha nas. On przecież własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wydał (Rzy 8,32), by zaspokoić słuszne żądania swojej sprawiedliwości. Wobec tego czy możemy mieć wątpliwości, że teraz kiedy uwierzymy w Jego Syna on daruje nam grzechy! Czy możemy mieć wątpliwości, że to Jezus jest ta właściwą osobą i tylko Jezus, że przez wiare w Niego przychodzi błogosławieństwo!
Jezus sługą Jahwe
Teraz zwróćcie uwagę, że Jezus jest doskonałym sługą Jahwe, sługą który całkowicie wypełnił Jego wolę (Dz Ap 13,22) w przeciwieństwie do narodu Izraelskiego i w przeciwieństwie do każdego z nas. Naród izraelski ciągle się potykał i ciągle zawodził, odwracali się od Boga, a Bóg ich napominał, gdy wołali do Niego okazywał im łaskę, a później znowu się odwracali i tak w kółko. W końcu Bóg nazywa ich prostytutką, uprawiali nierząd z kamieniem i drewnem pod każdym zielonym drzewem (Jer 3,9) nie dotrzymali Bożego przymierza, nie byli jakimi Bóg chciał ich widzieć. A co z nami? Wcale nie byliśmy lepsi, pogrążeni w bałwochwalstwie, w poczuciu własnej sprawiedliwości byliśmy wierni własnym zasadom, z dala od obietnic Bożych i bez Boga na świecie, oddani własnym pożądliwością. Chodziliśmy za własnymi pragnieniami nie myśląc o Bogu i Jego woli. Ale nie On. Jezus miał doskonałą sprawiedliwość w oczach Bożych i jako jedyny człowiek na ziemi wypełnił cały zakon, jak mówi Paweł „On podlegał zakonowi” Gal 4,4. On sprostał wszystkim przepisom, On nie popełnił żadnego grzechu (1 P 2,22), On był doskonałym sługą, by zabrać naszą niedoskonałość i przykryć nasze uchybienia. On uczynił to w czym zawiódł Adam, w czym zawiódł Izrael w czym zawiódł każdy z nas.
Jak też w innym miejscu mówi Izajasz
„Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie” (Iz 53,11).
Jezus mówił
Marka 10:45  Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.
W ks. Izajasza znajdujemy wiele proroctw odnośnie uległej wobec Boga służby Jezusa Iz 42,1-7; dramatyczny Izajasza 53 rozdział, gdy Jezus zraniony i umęczony wydaje siebie za grzech – Izajasza 61,1-2 Jezus posłużył się tym tekstem, gdy rozpoczynał swoją publiczną służbę
Duch Wszechmocnego, Pana nade - mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie,
Abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych.
Żył doskonałym i bezgrzesznym życiem w posłuszeństwie prawu dla nas, dla naszego zbawienia. On był doskonałym sługą, byśmy my również mogli zostać sługami Boga, byśmy mogli cieszyć statutem dzieci Bożych, by Bóg mógł nazwać nas swoimi przyjaciółmi, a Jezus swoimi braćmi. On
Co z tego dla nas wynika, wydaje mi się że odpowiedź jest jednoznaczna, bądźmy sługami jak On był sługą. Nie miał upodobania w zaszczytach i pochlebstwach, nie miał upodobania w tym by mu służono, ale w tym by służyć innym.
Bądźmy względem siebie takiego usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, że uniżył się i to  uniżył, aż do śmierci Krzyżowej (Fil 2,8). Inaczej mówiąc służmy sobie nawzajem, okazujmy sobie miłość przez wzajemną pomoc, życzliwość, troskę. Nie żyjmy tylko dla siebie, Pan żył dla nas byśmy my mogli żyć dla Niego i dla innych .On powiedział, że skoro On umył nogi uczniom, i my powinniśmy nawzajem sobie umywać (J 13,14). To umywanie nóg dotyczy wspierania się w potrzebach naszych i w naszych problemach. To umywanie nóg dotyczy tego, że zwracam uwagę nie tylko na to co moje, nie tylko troszczę się o swój interes, ale myślę również innych. Miejmy również w Chrystusie upodobanie jak i Ojciec miał w nim upodobanie, „to jest Syn mój umiłowany - mówił - tego słuchajcie”
Czy słuchamy  Jezusa, jego nauczania i Jego przykazań? Czy jego osoba jest dla nas najważniejsza? Czy zachwycamy się nim? Czy Jezus nas fascynuje? Rozkoszuj się Panem mówi słowo, a da ci to czego sobie życzy serce twoje (Ps 37,4), rozkochaj się w Nim.
Słowo Boże mówi, że w Nim w Jezusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i poznania (Kol 2,3). Czy nurkujemy dostatecznie głęboko, w Jezusa, czy zanurzamy się w Nim wiarą, by te skarby odkryć? Ludzie chcą poznawać wciąż nowe rzeczy, biorą strój nurka i zanurzają się w morzach i oceanach, odkrywają jaskinie i skarby, czasami drogie kamienie, ale w Chrystusie są o wiele większe bogactwa. Zanurz się w Chrystusa, a on przyozdobi twoją duszę najszlachetniejszymi kamieniami On nada ci piękno w oczach Boga, piękno które nigdy nie przeminie.

Nie zagasi i nie do łamie
Następnie czytamy, że służba Mesjasza będzie charakteryzowała się tym, że trzciny nadłamanej nie do łamie i knota tlącego się nie zgasi, dopóki nie doprowadzi do zwycięstwa sprawiedliwości (w 20).
Tu należy wyjaśnić, że pasterze używali trzciny do wyrobu małych instrumentów. Gdy trzcina popękała lub się zużyła stawała się bezużyteczna i ją wyrzucano. Również lnu używano jako knota, a gdy się wypalił i był jeszcze tlący wyrzucano go, bo już nie mógł dawać światła. Jest to wspaniały obraz Izajasza jak Jezus będzie postępował z ludźmi. Jezus nie depta, nie niszczy ludzi choćby byli najgorsi, choćby byli największymi grzesznikami nie odrzuci ich jeśli tylko przyjdą do niego i postanowią się upamiętać. W Jezusa oczach każdy człowiek ma znaczenie. W jego oczach miała znaczenie samarytanka dla której miał czas przy studni w 4 rozdz. Ew Jana. Była to kobieta o wątpliwej reputacji, kobieta która miała wielu mężczyzn, a obecnie żyła na kocią łapę z innym, kobieta której żaden szanujący się Żyd pewnie nie chciałby dotknąć z tego powodu że była samarytanką, a Żydzi mieli pogardę dla takich. To  coś jak w naszej kulturze „cyganka”. A do tego prowadziła niemoralne życie, nawet wśród swoich była uważana za nieczystą, wstydziła się siebie i swojego postępowania. Ale wplątała się w te wszystkie grzechy, niewłaściwe relacje i cierpiała z tego powodu. Była taką nadłamaną trzciną lub tlącym się knotem, kimś na kim wielu już położyło kreskę, „ona się już do niczego nie nadaje” „z niego już nic nie będzie”. Jezus wiedział o tym wszystkim i znalazł czas dla niej, porozmawiał z nią i doprowadził ją do wiary w Niego, odmienił jej życie, nie zgniótł nie dogasił, nie złamał do końca, ale podniósł i zbawił.
Inna sytuacja, która mi się przypomina to sytuacja kiedy Jezus został zaproszony na posiłek do pewnego Faryzeusza Łuk 7,36-50. I gdy tak siedzieli przy stole weszła grzeszna kobieta i zaczęła nacierać Jezusa nogi olejkiem i zaczęła płakać. Z tej historii dowiadujemy się, że była to nierządnica, która całowała i nacierała nogi Jezusa. Jaka niezręczna sytuacja, właściciel domu spodziewał się, że Jezus odpędzi tą kobietę, a On przygarnął ją i odpuścił jej grzechy, zbawił i zmienił jej życie, dał jej wiarę i nadzieje. Co by się stało gdyby wtedy Jezus ją odrzucił? Już tylu mężczyzn ją wykorzystało, a pozostała część brzydziła się jej. Być może odebrałaby sobie życie, ale nie Jezus nie mógł tak zrobić. Wszyscy bylibyśmy zdolni żeby tak uczynić, ale nie On. On nie złamie do końca i nie zgasi do  końca, ale wyciągnie rękę do każdego kto zwróci się do Niego. On tego który do niego przychodzi nie wyrzuci precz, on podniesie ciebie da ci cel wiarę i nadzieje.
Ciągle mam w głowie pewnego człowieka, którego kilka lat temu spotkałem w Elblągu miał na imię Piotrek. Opowiadał jakie życie prowadził zanim poznał Jezusa, był alkoholikiem, mieszkał na dworcach, odebrało mu władzę w nogach i tylko leżał, żebrał i pił. Wszyscy mieli go za degenerata i śmiecia. Któregoś razu znalazł się na klatce schodowej pijany i jacyś bandyci polali go środkiem łatwopalnym i podpalili. Miał spaloną całą twarz i cudem przeżył. Sam o sobie mówił, że był chodzącym trupem. Wszyscy go skreślili, ale nie Jezus, chrześcijanie zabrali go do ośrodka, wydobrzał i zaczął głosić ewangelię. On nadłamanej trzciny nie do łamie, a knota tlącego nie dogasi. Jezus nie odrzuci również i ciebie jeśli tylko przyjdziesz do Niego, wezwiesz jego Imię i przyjmiesz Go jako zbawiciela i Pana.
 To miłosierdzie Jezusa będzie trwać do dnia, gdy powróci  i zapanuje pełna sprawiedliwość, gdy powróci i wywyższy tych, którzy Mu zaufali, a wykona sąd nad tymi, którzy nie okazali Mu posłuszeństwa i odrzucili Go
Również i my powinniśmy być wrażliwy na ludzką krzywdę, ludzkie cierpienie, ludzki upadek. Może w twoim środowisku, w pracy w kościele, pośród sąsiadów jest taka nadłamana trzcina, tlący się knot, zrezygnowany człowiek. Nie przekreślajmy go, nie bądźmy jak wszyscy, bierzmy przykład z naszego Pana.
W imieniu Jego jest nasza nadzieja, a nie tylko nasza, ale nadzieja całego świata. Kto mógł przypuszczać gdy Izajasz wyrzekł te słowa że Imię Jezusa będzie znane na całym świecie, kto mógł przypuszczać, 700 lat przed jego narodzeniem że Bóg da zbawienie przez Jego imię ludziom którzy uwierzą, kto mógł o tym wiedzieć? Nikt tylko Bóg. Bóg dzisiaj mówi do narodów, do nas, do ciebie byś położył swoje życie w Jezusie, przyjdź do niego a będziesz żył!
Podsumowując
1.      Po pierwsze Jezus daje nam wspaniały wzór pokory i uniżenia. Będąc  wielkim stał się małym niech, będąc Panem stał się sługą, to jest mocna zachęta by iść w Jego ślady
2.       Po drugie Jezus jest centrum historii, czy Jest również centrum mojego życia?
3.      I po trzecie Jezus podnosił ludzi i ratował ich, my również nie przekreślajmy tych którzy potrzebują pomocy. Amen



Łączna liczba wyświetleń