9.10.2012

Solus Chrystus – Tylko Chrystus


Drodzy dzisiaj zajmiemy się kolejną zasadą reformacyjną - „Solus Christus”, czyli „Tylko Chrystus”.
Jest takie popularne powiedzenie, że wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jest to prawda w tym sensie, że ostatecznie każdy człowiek niezależnie od tego jaką drogę życia, by obrał i tak będzie musiał stanąć przed tym samym Bogiem. Ale ludzie często używają tego stwierdzenia na podkreślenie, że każda droga życia jest dobra i właściwa i w tym sensie jest to wielkie kłamstwo. Nie ma wielu dróg do Boga, nie ma wielu dróg do zbawienia i odpuszczenia grzechów, jest tylko jedna droga wytyczona przez Boga. Pan Jezus powiedział:
 Jana 14:6 Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (przez Chrystusa).
 Tylko Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem, a ludźmi. Bez pośrednictwa Chrystusa żaden człowiek nie może być zbawiony i nie potrzebujemy żadnego innego pośrednika między Bogiem,  a człowiekiem jak tylko Jezusa Chrystusa.
Zasada ta została przedstawiona w czasach reformacji, by przeciwstawić się wielu nieprawdziwym poglądom w tamtych czasach, mówiącym w jaki sposób możemy dostąpić zbawienia. Choć od tego czasu minęło ponad 400 lat jest wciąż aktualna. Wciąż widzimy, że ludzie mają różne drogi do Boga i wielu z nich uważa, że każda z tych dróg jest dostatecznie dobra. Jednak Pismo Św. daje  nam bardzo jasny przekaz: jest tylko jedna droga przez którą człowiek może być pojednany z Bogiem, jest tylko jedna droga, przez którą możesz dostąpić żywota wiecznego - „nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Chrystusa”.
     Żyjemy w czasach, w których ludzi razi ekskluzywność ewangelii, wyjątkowość Jezusa Chrystusa. Pamiętam, że gdy się nawróciłem i zacząłem podkreślać tą prawdę, to w moim kierunku poleciały gromy, że jestem arogancki, nietolerancyjny, „że tylko my będziemy zbawieni”. Z pewnością wiele razy słyszeliśmy, że każda religia jeśli tylko karze czynić dobrze jest równie dobra jak chrześcijaństwo, że każdy bóg, w którego się wierzy byle by tylko był dobrym bogiem jest w porządku. Co raz częściej mówi się, że prawda jest względna, że jest wiele prawd i nie ma tej ostatecznej. Ale takie podejście jest zaprzeczeniem idei prawdy w ogóle, bo jeśli jest wiele prawd to jak w ogóle możemy mówić o tym, że coś jest prawdą. Prawda ma to  do siebie, że jest jedyna, wyjątkowa, ekskluzywna. Prawda jest ostateczna w odróżnieniu od kłamstwa i fałszu. Wszystkie inne drogi zbawienia są kłamstwem i fałszem „prawda jest w Chrystusie”.  On jest autentyczny jest drogą, która doprowadzi nas do celu w przeciwieństwie do wszystkich innych.
Nowy Testament przepojony jest tą zasadą i czytając go od razu dojdziemy do wniosku, że kościół jest chrystocentryczny, że Pan Jezus Chrystus jest w centrum życia kościoła, jest w centrum życia chrześcijan. Gdy przyjrzymy się temu, co głosili, to zobaczymy, że nie głosili siebie, nie głosili wielkich poglądów filozoficznych, nie prezentowali wielkich postaci historycznych, ale skupili się na jednym człowieku, którego nazywali zbawicielem.
Gdy Piotr przemawia przed przełożonymi ludu i radą starszych po tym jak Chrystus uzdrowił przez jego ręce chromego od urodzenia ma odwagę powiedzieć, że Chrystus jest wyjątkowy:
Dzieje Apostolskie 4:12  I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.
Nie było  wcześniej i nie będzie żadnej innej osoby, która mogłaby dać ludziom zbawienie. nasz Pan wypowiadał się o tym podobnie, mówił o sobie, że jest jedyną drogą, że jest światłością świata i chlebem żywota:
Jana 8:12  A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota.

Jana 6:35  Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.

Jana 10:7  Wtedy Jezus znowu powiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec.
8  Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy, lecz owce nie słuchały ich.
9  Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie.
Nikt nie może się równać z Chrystusem, nie możemy postawić znaku równości między Panem Jezusem a innymi wielkimi ludźmi tego świata. Ludzie próbują tak czynić, stawiają Chrystusa pośród innych wielkich takich jak Arystoteles, Platon, Budda, Mahomet, Sokrates, Mojżesz i mówią, że są to równie wielcy ludzie Jak Chrystus. Ale jest to zupełna bzdura oni wszyscy byli grzesznymi ludźmi potrzebującymi zbawiciela. Chrystus jest Bogiem i człowiekiem, przewyższa ich wszystkich, to  oni potrzebują Jego. Chrystus jest zupełnie inny, nawet nie stoi w tej samej kategorii, co ludzie. On jest Bogiem, jest bramą, drogą, chlebem, światłem i prawdą. Gdyby dzisiaj pojawił się ktoś taki, kto by tak o sobie mówił powiedzielibyśmy, że jest chory psychicznie. Nawet ludzie, którzy mają wysokie mniemanie o  sobie nie mają odwagi określać się takimi terminami jak to czynił Chrystus, On jest absolutnie wyjątkowy jest jedyny wszyscy, którzy przyszli przed nim i po  nim nie są zbawicielami, przewodnikami do Boga są „złodziejami i oszustami”.
W liście Pawła do Tymoteusza czytamy:
1 Tymoteusza 2:5  Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,
6  który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie.
Drodzy, nie ma wielu dróg nie ma wielu pośredników. Do Boga przychodzimy tylko przez jedną osobę, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas. Żadna inna osoba oprócz Chrystusa nie jest  nam potrzebna w pojednaniu z Bogiem. Ludzie próbują opierać się na pośrednictwie innych osób, niekiedy są to jakieś szczególnie święte osoby takie jak św. Piotr, Tomasz czy inni święci i mają nadzieję pozyskania łaski Boga przez ich pośrednictwo. Jeszcze inni opierają na pośrednictwie Marii matki Jezusa uważając ją na tyle godną, że może ona prosić o łaskę dla ludzi, ale Boży Syn w dziele zbawienia nie potrzebuje żadnej pomocy, nie potrzebuje żadnego asystenta.  On sam dokonał przebłagania za nasze grzechy,  On sam poniósł nasze winy, On sam nas zbawił. Nie pomagała mu w tym  żadna inna osoba.
Pozwólcie, że wyrażę to  jednym przykładem: w 2010 roku biskupi katoliccy zaapelowali do papieża Benedykta XVI o nowy dogmat Maryjny, że Maria zostanie uznana za współ -odkupicielkę.  Pod petycją podpisało się 800 biskupów i 50 kardynałów. Ale stawianie obok Chrystusa w dziele odkupienia kogokolwiek, nawet jego matki jest bluźnierstwem, jest równoznaczne z zaparciem się Go.
    „Jeden jest pośrednik między Bogiem, a ludźmi, człowiek i Bóg w jednej osobie Chrystus Jezus”. Dlatego też nie możemy mówić o żadnej ekumenii z wyznawcami Islamu, hinduizmu, buddyzmu. Stawianie tych religii i innych obok chrześcijaństwa jest zupełną pomyłką. Ludzie, którzy tak czynią tylko dowodzą, że nie są chrześcijanami i zupełnie nie rozumieją istoty chrześcijaństwa.  Nie rozumieją na czym polega odkupienie i dlaczego może być to tylko Jezus. Apostoł Paweł wyjaśnia nam, że On jako jedyny złożył okup za nas, on uzyskał prawo żeby wstawiać się w naszej sprawie na nim Bóg położył swoją pieczęć, (Jana 6:27) Jego ofiara jest w pełni akceptowana przez Boga, na jej podstawie może pośredniczyć między nami, a Bogiem. Jego dzieło jest tak doskonałe, że nie potrzebuje żadnego poprawiania, pomocy żadnych dodatkowych osób, jedynie co mamy uczynić to całkowicie zawierzyć mu swoje życie. To w zupełności wystarczy, tym samym dowodzimy, że całkowicie Mu ufamy.
Musimy zdać sobie sprawę z kolejnego ważnego faktu, z tego,  że potrzebujemy pośrednika. Nie możemy stanąć przed Bogiem tacy jacy jesteśmy, nie możemy przyjść do Boga o własnych silach i domagać się od Niego błogosławieństwa. Wynika to z naszego upadku, wynika  to z tego kim jesteśmy, a Pismo Św. mówi że jesteśmy grzesznikami, że jesteśmy słabi, że nie jesteśmy godni żeby stanąć przed Bogiem. Spróbuj dzisiaj pójść do pałacu prezydenckiego, ciekawe czy zostaniesz przyjęty. Oczywiście że nie, musisz mieć odpowiednią pozycję lub znać kogoś, kto przedstawi cię prezydentowi. Ludzie są całkowicie aroganccy, myślą, że mogą o własnych siłach stanąć przed Bogiem. Uważają, że są na tyle dobrzy iż  Bóg ich zaakceptuje i przyjmie. Ale jest to zupełnie nieprawdziwe przekonanie, Bóg jest idealnie święty, a człowiek jest całkowicie zepsuty. Nawet nie moglibyśmy ostać się przed obliczem najświętszego, blask jego świętości zniszczyłby nas.
Musi być ktoś doskonały i święty, by przyprowadzić nas do Boga. Posłuchajcie, co Pan powiedział do Mojżesza:
Wyjścia 33:19  I odpowiedział Pan: Sprawię, że całe dostojeństwo moje przejdzie przed tobą, i ogłoszę imię "Pan" przed tobą, i zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, i zlituję się, nad kim się zlituję.
20  Nadto powiedział: Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu.
21  I rzekł Pan: Oto miejsce przy mnie. Stań na skale.
22  A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę,
23  a gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można.
 Bóg nie pozwolił oglądać Mojżeszowi swojego oblicza, gdyż grzeszny człowiek nie  może  ostać się przed Bogiem jeśli nikt odpowiedni się za nim nie wstawi. 
         Drodzy, o Mojżeszu czytamy, że był to człowiek bardzo skromny i pokorny, Biblia mówi:
Liczb 12:3  Mojżesz był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, którzy są na ziemi.
Jednak nawet Mojżesz nie mógł stać przed Bogiem, potrzebował ofiary, potrzebował przebłagania, potrzebował być osłonięty przed świętością Boga.
Podobnie Ty, potrzebujesz pośrednika, który będzie godny stać przed Bogiem i będzie mógł wstawiać się w naszej sprawie. Potrzebujemy kogoś, kto będzie człowiekiem, bo jesteśmy ludźmi i potrzebujemy kogoś, kto będzie Bogiem, by móc rozmawiać z Bogiem.
Jest tylko jedno imię, które spełnia te wszystkie warunki, imię które zostało odrzucone przez ten świat - imię Jezusa Chrystusa.
Dlatego przedwieczny Syn Boży zszedł na ziemię, narodził się w Betlejem z kobiety, jak każdy człowiek. We wszystkim (z wyjątkiem grzechu) upodobnił się do nas. Przechodził podobne doświadczenia jak my, cierpiał głód, zmęczenie, niewyspanie, przechodził pokusy, odrzucony przez ludzi i zdradzony. Ostatecznie zabity, by powstać z martwych i okazać swoją boską moc. Wstępuje do nieba i zasiada po Bożej prawicy stając się wiecznym kapłanem, naszym wstawiennikiem, obrońcą, zbawicielem naszą nadzieją i Panem.
 Jego słowa zostały potwierdzone przez Jego czyny. Nie tylko mówił o sobie, że jest światłością świata, ale żył jako wzór, bezgrzesznym życiem, nie tylko mówił o uzdrowieniu i o pomocy chromym , ale uzdrawiał ich, gdy do Niego przychodzili.
Łukasza 4:40  A gdy słońce zachodziło, wszyscy, którzy mieli u siebie chorych, złożonych różnymi chorobami, przyprowadzali ich do niego. On zaś kładł na każdego z nich ręce i uzdrawiał ich.
Nie tylko mówił o zmartwychwstaniu, ale sam powstał z martwych.
(Łukasza 24:5) „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?” Powiedział do kobiet anioł
  „Nie ma go tu, ale wstał z martwych. Wspomnijcie, jak mówił wam, będąc jeszcze w Galilei”
Jedna z pieśni mówi „w Chrystusie mym i tylko w Nim moja nadzieja, pokój, moc”.
 W czym, lub w kim  jest twoja nadzieja, skąd możesz mieć pewność, że kiedy staniesz przed Bogiem, to zostaniesz przyjęty? A zapewniam was, każdy człowiek będzie musiał przed Nim stanąć i zdać sprawę ze swego życia. Czy masz kogoś kto wstawi się w ten dzień za ciebie? Czy ten ktoś jest właściwą osobą?  Czy Jezus Chrystus jest twoim pośrednikiem między Bogiem?
Pośrednik jest to ktoś taki, kto może zrobić dla nas rzeczy, których my nie jesteśmy w stanie zrobić.
Osoba Chrystusa jest także w pełni akceptowana przez Boga. Zarówno Jego dzieło na krzyżu jak  i całe życie zostało przez Boga przyjęte jako doskonała ofiara, na mocy której Bóg jest w stanie przebaczyć człowiekowi grzechy. Bóg Ojciec od samego  początku wskazuje na Jezusa Chrystusa i wyróżnia Go spośród innych ludzi.
Rzymian 3:25  którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów,
To nie ja ustanowiłem jedną drogę zbawienia nie uczynił tego też kościół, ale Bóg uznał, że jest w stanie przebaczyć nam nasze grzechy i świat ze sobą pojednać na podstawie Jego ofiary. Bóg ustanowił Chrystusa jako jedyną drogę zbawienia, skuteczną przez wiarę.
           Może się ze mną nie zgodzisz, może się na mnie obrazisz, ale nie jest to mój wymysł. Jeśli masz z tym problem, to masz problem z Bogiem. Ofiara Chrystusa całkowicie zaspokaja naszą największą potrzebę. Co jest naszą największą potrzebą? Biblia mówi, że naszą największą potrzebą jest pojednanie z Bogiem, bliskość Boga, to jest nasza największa potrzeba. Z powodu utraty bliskości Boga doświadczamy śmierci, zła, grzechu, nienawiści, rozpaczy, braku nadziei. Bóg w Chrystusie chce na nowo okazać się dla nas Ojcem, kimś bliskim, na kim będziemy mogli się oprzeć. Bóg w Chrystusie chce przebaczyć nam nasze grzechy i przyjąć nas do siebie. Dlatego Modlitwa „Ojcze nasz” w naszych ustach ma tylko wtedy sens gdy akceptujemy Bożą drogę zbawienia, gdy Bóg rzeczywiście przez wiarę w Chrystusa stał się naszym Ojcem.  
To prowadzi nas do jeszcze jednego bardzo ważnego wniosku: Jeśli Jezus Chrystus jest jedyną drogą zbawienia jeśli nie ma innej możliwości przebaczenia grzechów jak tylko przez wiarę w Niego, to obowiązkiem każdego chrześcijanina, który poznał tą jedyną drogę,  jest dzielenie się z ludźmi tym w jaki sposób mogą dostąpić pojednania z Bogiem. Jeśli to jest największa nasza potrzeba, największa potrzeba świata, i kochamy ludzi to nie możemy milczeć na ten temat. Cały świat tkwi złym, wymyśla swoje sposoby na zbawienie, wymyśla swoich pośredników, ale wszelkie ich starania z góry są skazane na porażkę. Wszyscy ludzie, którzy nie wiedzą na jakiej podstawie Bóg przebacza nam grzechy są w niebezpieczeństwie.
Gdy umrą staną przed Bogiem, ale Bóg jedyne, co będzie mógł im dać to swoją sprawiedliwość- „a zapłatą za grzech jest śmierć”. Dlatego Bóg posyła nas do świata, bo nie chce by ktokolwiek zginął. Bóg chce, by każdy człowiek dowiedział się, że On ustanowił pośrednika między sobą a ludźmi, Boga i człowieka w jednej osobie Jezusa Chrystusa. Amen 

6.10.2012

Smak Bożego przebudzenia

Czy jest gdzieś na ziemi miejsce, gdzie można by doświadczyć Boga w pełni i zobaczyć jak powinno wyglądać prawdziwe chrześcijaństwo? Być może takim miejscem jest Korea.
Krwawy początek 
W drugiej połowie XIX wieku Korea była zamknięta na ewangelię. W 1866 roku Robert Thomas, Walijski misjonarz przebywający w Chinach, udał się do Korei, aby rozprowadzać Biblie między ludźmi mówiącymi po chińsku. Po przybyciu do brzegu, statek spotkał się z wrogim przyjęciem „półdzikich” koreańskich strażników granicznych. Gdy zbliżał się do wybrzeża, strażnicy zaatakowali i wrzucali na pokład płonące gałęzie. Załoga musiała opuścić płonący statek. Niektórym udało się wsiąść do łodzi, ale zostali pochwyceni i zabici. Dzielny Robert Thomas wziął kilka biblii i po płyciźnie zaczął iść w kierunku lądu. Na brzegu został okrutnie zaatakowany, ale zanim zginął wcisnął drogocenne Księgi w ręce morderców.
W 1876 roku japońskie statki wtargnęły do kilku koreańskich portów. Za nimi podążyły inne siły marynarki i w 1884 wraz z przybyciem amerykańskiego misjonarza dr. Allena, prymitywna, odizolowana Korea otworzyła w końcu oficjalnie drzwi na świat, a także na ewangelię. W 1885 roku przybyli kolejni misjonarze – Appensellerowie (metodyści) i Underwoodowie (prezbiterianie). Nastąpił stały wzrost.
Ogień Ducha
W 1907 roku Bóg dał niemowlęcemu kościołowi koreańskiemu coś szczególnego.
Nabożeństwo trwało przez kilka dni – wyznawano grzechy, płakano i drżano. Poganie byli zadziwieni. Delegaci noworocznego zgromadzenia zanieśli przebudzenie do swoich kościołów. Wszędzie rezultaty były takie same: głębokie przeświadczenie o grzechu, po którym następowało wyznanie i zadośćuczynienie, oraz pewna nowa cecha – wspólna głośna modlitwa – cecha która do dzisiejszego dnia daje się zauważyć w niektórych kościołach Korei.
Rene Monod pisze:
„Jednali się ze sobą śmiertelni wrogowie. Zwracano skradzione pieniądze i przedmioty. Regulowano popełnione niesprawiedliwości, nie tylko wśród chrześcijan, ale także wśród pogan. Pewien stary chiński biznesman się zdziwił, gdy jeden z chrześcijan zwrócił mu dużą sumę pieniędzy, którą kiedyś otrzymał od niego na skutek pomyłki. Wielu pogan nawróciło się i przyszło do Chrystusa dzięki honorowemu postępowaniu chrześcijan”.
Prześladowania
Długie lata okupacji japońskiej przyniosły chrześcijanom problemy. Raz do roku Japończycy żądali od Koreańczyków okazania lojalności rządowi poprzez uczestniczenie w ceremonii w świątyni szintoistycznej. Rozpoczęło się to w latach trzydziestych, gdy Japończycy starali się zasymilować Koreańczyków i próbowali wprowadzić kult cesarza. Chrześcijanie zmagali się ze swoim sumieniem.
W końcu jeden odważny pastor koreański postanowił nie przybyć na ceremonię. Reakcja Japończyków była szybka i bezlitosna. W pobliżu świątyni pastor został pobity na śmierć. Wielu chrześcijan zostało zachęconych jego postawą, ale inni uznali cenę za zbyt wysoką i w tym czasie przebudzenie zaczęło gasnąć.
Koniec drugiej wojny światowej w 1945 roku przyniósł kres okupacji japońskiej w Korei, ale dla tego kraju nastały czasy wielkiego cierpienia. W krótkim okresie pokoju chrześcijanie szczególnie w północnej Korei, koncentrowali się na prowadzeniu pracy Bożej i budowaniu kościołów.
Chrześcijanie w Korei Północnej wkrótce zaczęli być okrutnie prześladowani przez komunistów. Dopóki mogli zbierali się codziennie na wielkie spotkania modlitewne. Komuniści zamykali kościoły, jednak nic nie mogło zatrzymać fali modlitwy. Spotkania modlitewne osiągały jeszcze większe rozmiary niż w latach 1906-07. Odbywały się o wschodzie słońca, około piątej rano. Bez względu na pogodę zbierały się tysiące ludzi, a wszyscy zanosili wspólne modlitwy, jak we wczesnych dniach przebudzenia.
Wywołało to złość komunistów, którzy odpowiedzieli strasznymi torturami. Znów popłynęła krew męczenników. Kilku chrześcijan zostało ukrzyżowanych przez chińskich komunistów. Wiernym świadkom, którzy nadal głosili ewangelię, „czerwoni” obcinali języki. Dzieciom przyłapanym na potajemnych lekcjach Szkółki Niedzielnej pałeczkami przebijano bębenki.
Boża obecność
Dr Robert Finley, misjonarz i założyciel International Students Inc. odwiedził Koreę na początku lat pięćdziesiątych. Był głęboko poruszony:
„Jako baptysta doznałem silnego wstrząsu fundamentów swej teologicznej warowni! Byłem na spotkaniu modlitewnym  w Korei, gdzie pięćdziesiąt osób nieuleczalnie chorych zostało natychmiast cudownie uzdrowionych. Do tamtej pory wszystko było dla mnie jasne – takie rzeczy dzisiaj już się nie zdarzają. Ale co można zrobić kiedy widzi się je na własne oczy? Uznałem, że mogę zrobić tylko jedno – zmienić swoją teologię.
Nie martwcie się. Nadal jestem porządnym baptystą, ale dowiedziałem się, że i dzisiaj dzieją się cuda Nowego Testamentu. Każdy cud, włączając wskrzeszenie z martwych, o jakim czytacie w księdze Dziejów Apostolskich, został odtworzony w młodym kościele azjatyckim. Widziałem to, i to nie jeden raz, ale więcej razy!”
W obliczu tak oszałamiających stwierdzeń należy powołać drugiego świadka, Rene Monoda, który oglądał podobne wydarzenia w Koreańskim Kościele Prezbiteriańskim.
„Zawsze byłem zdania, że cuda zarezerwowane były dla pierwszych chrześcijan. Pewien chromy człowiek został przyniesiony na nabożeństwo . kilku Koreańczyków na zmianę niosło go na plecach przez 80 km. Teraz kaleka leżał przed ludźmi zgromadzonymi w kościele. Jego chore nogi i ręce były krótsze niż zdrowe kończyny. Zaniesiono o niego modlitwy. Krew i siły powróciły do jego chorych członków. Chromy wyciągnął się, wstał i zaczął wypróbowywać swoje uzdrowione kończyny. Nie były już krótsze. Jego wyniszczone ręce i nogi urosły do normalnej długości. Nigdy nie uwierzyłbym opowieści o takim cudzie, gdybym nie zobaczył go na własne oczy. W kościele, w którym to się stało od pięciu lat codziennie o piątej rano zbiera się na modlitwę ok. pięciu tysięcy osób. Przyznaję, że zawsze wątpiłem czy w dwudziestym wieku martwi mogą być wzbudzani. Po mojej pierwszej wizycie w Korei już nie wątpię.”
Uratowany przez miłość
W 1945 roku młody buddysta leżał umierając na gruźlicę. Lekarze dawali mu tylko trzy miesiące życia. Dzięki wizytom i wiernemu świadectwu młodej chrześcijanki, w końcu powierzył on swoje życie Chrystusowi. Głęboko poruszyły go łzy tej osiemnastoletniej dziewczyny, gdy błagała go, aby przyjął Chrystusa. Zostawiła mu swoją Biblię, którą czytał i nie tylko się nawrócił, ale został także uzdrowiony. Został pastorem wspólnoty mieszczącej się w namiocie w dzielnicy slumsów w Seulu. Dzisiaj jego nazwisko znane jest na całym świecie jako pastora największego lokalnego kościoła na świecie, David Yonggi Cho.
W tym skromnym wojskowym namiocie ludzi przychodzący z różnymi chorobami i problemami byli uzdrawiani i otrzymywali pomoc. Stopniowo liczba wiernych rosła i kościół przeprowadził się do okolicy West gate w Seulu. Było wtedy ok. sześciuset członków. W 1972 dziesięć tysięcy. 31 maja 1981 roku kościół liczył 177.489 członków, z których wszyscy uczestniczyli w 12.421 małych grupach.
Przebywanie w obecności tak wyjątkowego i zupełnie nie zepsutego sługi Bożego było przeżyciem zmuszającym do przyjęcia postawy pokory. Niesamowity sukces i rozgłos jakim się cieszy nie wywierają na niego wpływu. Nie ma wątpliwości, że tajemnicą stałego rozwoju kościoła w Seulu jest modlitwa wzmacniana postem.
W 1987 liczba członków przekroczyła pół miliona. Do 1990 było ponad siedemset tysięcy członków.
W roku 1973 kościół ustanowił tzw. Górę Modlitwy. Usytuowana ok.45 kmna północ od Seulu znajduje się w strategicznym miejscu miedzy stolica Korei Południowej, a granicą z Koreą Północną. Codziennie, bez względu na porę roku, można tam znaleźć modlących się ludzi. Wielu z nich pości. Można zawsze liczyć na obecność trzech tysięcy osób, a w weekendy liczba wzrasta do dziesięciu tysięcy. Przy szczególnych okazjach może się tam zmieścić dwadzieścia pięć tysięcy ludzi. Modlitwa o przebudzenie znajduje się zawsze na początku listy.
Największe wyzwanie
Chociaż dr Cho i jego lokalny kościół są najbardziej znane na świecie to stanowią tylko część tego co Bóg czyni w tym szczególnym narodzie. W Seulu znajduje się największy na świecie lokalny kościół metodystyczny, największy lokalny kościół prezbiteriański, największy lokalny kościół baptystyczny i największy lokalny kościół zielonoświątkowy. W Korei Południowej panuje atmosfera ciągłego przebudzenia. Ponad dwadzieścia pięć procent ludności to chrześcijanie, a liczba ta każdego dnia się zwiększa. Szczególnie zależy im na Korei Północnej. Być może nadchodzi dzień, gdy Korea Północna zrzuci jarzmo komunistycznego ucisku. To będzie wspaniały dzień w historii tego wyjątkowego narodu. Zjednoczony naród koreański mógłby rozpowszechnić przebudzenie w całej Azji, Japonii, a nawet przechylić szalę w Chinach.
Fragmenty książki Colina Whittakera pt.: „Wielkie przebudzenia”



1.10.2012

Ufność bezbożnego


Hioba 8:14  Jego ufność, to babie lato, a jego wiara, to pajęczyna.
15  Jeśli się opiera na swoim domu, to ten się nie ostoi; jeśli się go kurczowo trzyma, to ten nie przetrwa.
Gdy ludzie nie znają Boga, to swoją ufność pokładają w czymkolwiek innym. Dla niektórych jest to kariera zawodowa dla innych rodzina lub nagromadzony majątek. Jeszcze dla innych mogą to być tytuły, wykształcenie lub władza. Ale jak powiedział Hiob „ufność bezbożnego to babie lato”. Bezbożnym jest ktoś kto nie zna Boga, żyje bez Niego i nie liczy się z Jego słowem. Ludziom człowiek bezbożny kojarzy się z kimś, kto jest szczególnie zły, zdemoralizowany. Ale Pismo Św. uważa za bezbożnych tych którzy hołdują własnym pożądliwością, kłaniają się fałszywym bogom, żyją dla przyjemności są z dala od Bożych wartości takich jak sprawiedliwość, prawość, uczciwość, wstrzemięźliwość, czystość, uprzejmość, prawdomówność, wierność, umiłowanie dobra. Bezbożność, to życie na swój własny wzór na modłę tego świata. Ale taka ufność, to nic trwałego i chwila kiedy bezbożny przekona  się o tym, że wszystko inne oprócz Boga i Bożych celów nie warte jest naszej wiary i wysiłku. Babie lato ma to do siebie, że jest bardzo nietrwałe, wystarczy że dmuchnie większy wiatr i jest rozniesione  po okolicy. Jakże to prawdziwe w stosunku do tych ziemskich wartości, a jednak tak często gonimy za nimi. Ulegamy złudzeniu, że może jednak w oparciu o nie zbudujemy coś trwałego. Mógłbym mnożyć przykłady ludzi których życie posypało w ciągu jednego dnia. Niektórzy z nich dowiedzieli, że chorują na raka inni wzięli kredyt którego teraz nie mogą spłacić jeszcze innym rozleciały się z powodu grzechu cudzołóstwa, kłótni rodziny. Są i tacy którzy zostali oszukani, okradzieni z posiadanego  majątku nie rzadko przez pseudo – przyjaciół lub rodzinę i w jednej chwili życie tych ludzi się rozleciało. Ich ufność nie była złożona we właściwym miejscu. Jest jeszcze śmierć z którą musimy się zmierzyć, nie uciekniemy o dniej i nie ma znaczenia jak bardzo będziemy starali się jej uniknąć. Ona przyjdzie i odbierze nam wszystko, nasze plany, naszych bliskich, rzeczy które zgromadziliśmy i nie możemy nic uczynić. Ale śmierć nie może nam odebrać wiary w Boga, to co zabierzemy ze sobą na drugą stronę, to właściwie złożona ufność. Jeśli nasze oparcie było w Bogu w śmierci Jezusa Chrystusa na Krzyżu za nasze grzechu pójdzie ono za nami.
Babie lato ma to do siebie, że leci tam gdzie wiatr zawieje, ludzie bezbożni zdani są na los na przypadek nie umieją przeciwstawić się wpływowi i modzie tego świata płyną z prądem nieprawości pomnażając swoje grzechy i ściągając na siebie słuszny gniew Boży.
 Dokąd wiedzie nas życie gdy jest ugruntowane w rzeczach które są nietrwałe? Takie życie wiedzie nas do rezygnacji do poddania się do samobójstwa. Takie życie stawia przed nami mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Po co to wszystko, co się stanie z nami po śmierci czy warto się tak  trudzić nad czymś co jest tak ulotne? Musimy zdać sobie sprawę, że nic nie ostoi jeśli nie mamy ufności w Bogu, Jezusie Chrystusie i jego śmierci za nasze grzechy na krzyżu.
Wiara bezbożnego jest poplątana jak pajęczyna. Nie ma w niej żadnej stałości, żadnej stabilności, a rzeczy w które wierzy są tak ze sobą pomieszane, że trudno jemu samemu powiedzieć na czym jego wiara opiera się. Często spotykam ludzi którzy mówią o sobie, że są wierzący, ale gdy wnikamy w szczegóły tej wiary okazuje się że wierzą jednocześnie w zmartwychwstanie i reinkarnacje, modlą się do Jezusa Chrystusa i do Marii. Uważają że Bóg jest niesprawiedliwy bo nie rozwiązał problemu głodu, chorób i cierpiących na ziemi. Często mają poplątane ze sobą poglądy na Boga z wszystkich religii. W ich życiu jest trochę przekonań odnośnie Boga z hinduizmu, buddyzmu, chrześcijaństwa, New age. Wszystko jest ze sobą pomieszane i poplątane, jakże żałosny jest stan bezbożnego, nie znającego żywego Boga. Myśli, że coś ma ale tak naprawdę nie ma nic ani trwałej ufności ani wiary na której mógłby się oprzeć. A jaka jest twoja ufność i jaka jest twoja wiara?

30.09.2012

W Bogu potencjał


1 Kronik 4:9  Lecz Jaabes był znakomitszy niż jego bracia i jego matka nazwała go Jaabes, gdyż pomyślała: W bólu rodziłam.
10  A Jaabes wołał do Boga Izraela tymi słowy: Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił jego prośbę.

Księga kronik wymienia imiona potomków Judy. Pośród nich pada imię Jabesa, które wyróżnia się wśród innych. Już samo to świadczy, że Jabes bardziej zapisał się w historii niż inni jego przodkowie. Zwróćmy uwagę co Biblia mówi o tym człowieku? Już od samego początku przyszłość Jabesa nie zapowiada się dobrze wers 9 mówi, że czas porodu Jabesa był szczególnie trudny dla jego matki. Nie wiemy z czym dokładnie te trudności były związane, może poród był szczególnie bolesny? Lub czas porodu zbiegł się z trudną sytuacją tej rodziny, może  był naznaczony śmiercią kogoś z bliskich. A może poród Jabesa spowodował jakieś trwałe kalectwo u jego matki? Z pewnością sytuacja ta mocno wpłynęła na dalsze życie tego chłopaka. Imię które otrzymał znaczy – „sprawił mi ból”  wyobrażacie sobie mieć tak na imię, prawdopodobnie jego matka za każdym razem jak spojrzała na Jabesa pamiętała o  bulu i goryczy, który się z nim wiązał. Jego historia pokazuje że zmagał się z odrzuceniem, może brakiem miłości lub akceptacji przez rodzinę. Może wielokrotnie doświadczał jakiś drwin, które trwale wpłynęły na jego psychikę. Wyobraźcie sobie jak to jest wzrastać w  miejscu gdzie nie jesteś kochany i akceptowany, prawdopodobnie w takim środowisku wzrastał Jabes. Ale w jakimś momencie swojego życia Jabes poznał Boga i postanowił z Bożą pomocą zmienić sytuacje w jakiej się znalazł. On wołał do Boga żeby Bóg odmienił jego życie.  Doświadczył wiele bólu i  cierpienia, ale teraz gdy poznał Boga zobaczył, że Pan może to zamienić i postanowił modlić się do Niego żeby odmienił jego życie by Bóg uleczył jego zranione serce.
 Modlitwa Jabesa jest bardzo  heroiczna z pewnością nie było to zwyczajnie wypowiedzenie tych słów „obyś mi prawdziwie błogosławił” ale hebrajskie zwroty wskazują na głębokie pragnienie i wołanie Jabesa do Pana zastępów. Prawdopodobnie jego modlitwa trwała dłuższy czas i była ciągle przypominana, jakby Jabes zmagał się z Bogiem żeby wyprosić błogosławieństwo. Jabes mówił, „Boże ja już nie chce tak dalej żyć jak żyłem” „Ja już mam dosyć cierpienia  i bólu w moim życiu nawet moje imię nie przepowiada nic dobrego”.
Bóg nie pozostał głuchy na jego wołanie i odmienił jego los i sprawił, że przyszłość była wspaniała.
Drodzy w Bogu jest ogromny potencjał i moc która może odmienić nasze życie. Każdy z nas ma niemiłe  doświadczenia, które odcisnęły piętno na naszej psychice lub w pewien sposób wytyczyły nam dalszą drogę życia. Pochodzimy z różnych środowisk, niektórzy z nas wychowywali się  z jednym rodzicem. Innym  towarzyszył alkohol od dzieciństwa, jesze inni nie byli kochani, a może nawet rodzice obchodzili się z nimi źle.  Nawet ciągła krytyka kształtuje naszą psychikę i sposób patrzenia na świat. Gdy w kółko ciągle ktoś  ci powtarza, że jesteś zły, wszystko źle  robisz, do niczego się nie nadajesz, to możesz w końcu tak o sobie zacząć myśleć. Wiele sytuacji w naszym życiu mogło złapać nas w potrzask patrzenia na siebie jako na ofiarę, a nie na zwycięzcę. Bardzo wiele osób nie osiągnęło tego co mogło osiągnąć, bo ich życie zostało zniszczone przez drwiny, wyśmiewanie, szufladkowanie, wytykanie ich palcami. Nawet sami rodzice mogą być tego przyczyną przez złe krzywdzące i nieumiejętne rodzicielstwo. Niekiedy przez niewiedze lub powielanie błędów pokoleniowych w wychowywaniu swoich dzieci. Co pewien czas słyszymy o placówkach edukacyjnych, które krzywdziły swoich podopiecznych przez bicie lub molestowanie. Historia Jabesa daje nadzieje każdemu który doświadczył w swoim życiu podobnych trudności, daje nadzieje każdemu który został stłamszony na starcie został potraktowany jako ktoś  drugiej kategorii.
Jabes gdy poznał Boga prosił Go o moc i błogosławieństwo, prosił Go by jego życie nie było naznaczone bólem którego doświadczał w przeszłości i pasmem porażek. Nie skupiał się na tym co przeszedł i co go spotkało, ale zwrócił się ku przyszłości i powiedział. „Boże ty możesz  odmienić moje życie”, Bóg może uleczyć te wszystkie rany które zostały nam zadane przez naszych bliskich, przyjaciół. Może sprawić, że te wszystkie ciężkie przeżycia nie zniszczą nas, a nawet staną się dla nas źródłem błogosławieństwa.
Rzymian 8:28  A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
 Dzisiaj czytamy cały szereg imion przywódców rodów Judy, ale pośród tych Imion wyróżnia się Imię Jabesa, który postanowił zawalczyć o swoją przyszłość wołając do Pana . Czytamy że  był bardziej poważany, cieszył się większym szacunkiem niż jego bracia. Dlaczego tak  się stało? Bo wołał do Pana zastępów. Czy ty godzisz się z tym co cię spotyka czy jednak postanawiasz coś zmienić? Czy modlisz się do Pana by twoje przyszłe życie i życie twoich dzieci było lepsze, bardziej oddane Bogu, gorliwsze w naśladowaniu Go? Czy wołasz do Pana, by zmieniał sytuacje w jakiej się znalazłeś? Może nie masz pracy lub masz bardzo kiepską, może jesteś chory lub nie masz gdzie mieszkać? Może żyjesz przeszłością rozpamiętując to co było i zadręczasz się tym ciągle. Może to dotyczyć różnych dziedzin, ale z Bogiem jesteśmy w stanie pokonać w naszym życiu wszystko co zostało popsute i zniszczone i przegonić wszelkie straszące nas demony.

21.09.2012

Sola Gratia – Tylko Łaska


Dzisiaj poświęcimy naszą uwagę nad dalszym zgłębianiem cudu zbawienia i zajmiemy się reformacyjną zasadą Sola Gratia – Tylko Łaska. Zasada ta mówi nam, że przyczyną zbawienia grzesznika jest tylko i wyłącznie łaska Boża. Jest to, niezasłużona w żaden sposób przychylność Boga względem grzesznego człowieka. Bóg w żaden sposób nie czuł się  niczym zobowiązany, żeby okazać dobro zgubionemu i grzesznemu człowiekowi. Żaden człowiek nie dał Bogu najmniejszego powodu do tego żeby Bóg okazał mu łaskę. Więc jeśli ktoś dostąpił daru zbawienia i przebaczenia grzechów, to nie jest to, jego zasługą. Nie zrobił nic przed tym aktem zbawienia co spowodowało, że Bóg zwrócił się w Jego stronę i nie może zrobić nic by tą łaskę Boga pozyskać.  W Liście Pawła do rzymian czytamy:
Rzymian 5:8  Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
Bóg okazuje nam  swoją dobroć w najmniej oczekiwanym momencie, nie okazuje jej wtedy kiedy byliśmy dobrzy, nie okazuje jej wtedy kiedy spełnialiśmy dobre uczynki. Nie zbliża się do  nas z powodu naszej religijności czy przestrzegania Jego przykazań. Robi coś  zupełnie odwrotnego, okazuje swoją dobroć i przychylność człowiekowi wtedy kiedy byliśmy grzesznikami. Wtedy kiedy byliśmy od niego daleko i byliśmy Jego wrogami, właśnie w takich okolicznościach Bóg postanawia posłać swojego Syna Jezusa Chrystusa by wziął na siebie należną nam winę.
Pozwólcie, że wyrażę to, innym fragmentem Pisma Św. który wszyscy dobrze znamy.
Jana 3:16  Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
Nie ma tu żadnej twojej zasługi Bóg postanowił  cię zbawić wtedy kiedy byłeś grzesznikiem, wtedy kiedy chodziłeś własnymi  drogami i byłeś umarły duchowo. Musimy sobie powiedzieć, że łaska Boża sprawia nam problemy, często nie rozumiemy jej nie wiemy dlaczego  Bóg jednego człowieka zbawił, a drugiego nie. Nie rozumiemy dlaczego w ogóle tą łaskę nam okazał skoro nie daliśmy mu do tego żadnego powodu. Jakimś wyjaśnieniem jest  miłość naszego Boga. Tak Bóg umiłował świat, widział straszny nasz stan i niewolę, nasze upodlenie i zupełna beznadzieje i postanowił zmiłować się nad nami. Nie zostawił nas samych sobie, nie zostawił nas na pastwę naszych pożądliwości, świata, szatana ale postanowił wkroczyć i okazać nam miłosierdzie. Gdyby Bóg tego nie uczynił świat byłby potwornym miejscem bez żadnej nadziei, a życie nie miałoby żadnego sensu.
Problem z łaską mamy jeszcze z jednego powodu z powodu naszego upadku, z powodu naszego „ja” i naszej dumy. Ludzie uważają, że nie potrzebują łaski od nikogo, że są  w stanie sami zająć się każdym swoim problemem i nie muszą  być nikomu wdzięczni czy dłużni. Uważamy, że jesteśmy samowystarczalni i wtedy gdy ktoś okazuje nam niezasłużoną łaskę czujemy się zakłopotani, skrępowani czujemy się nie swojo. Wynika to z poczucia, naszej wartości z tego, że uważamy się za kogoś ważnego.  Patrzymy na siebie i mówimy sobie: nie „potrzebuje łaski mam przecież swoją godność” „kim  ja jestem żeby ktoś musiał mi coś dawać na co nie zasłużyłem”. Tak moi drodzy mamy poważne problemy z przyjęciem Bożej łaski, a te problemy wynikają z naszej grzeszności. Nie chcemy być od nikogo zależni, ale to jest wielkie oszustwo grzechu i szatana nie możemy żyć niezależnie od Boga. Nawet ludzie którzy dzisiaj nie wierzą w Boga i nie chcą mieć z nim nic wspólnego są całkowicie od niego zależni choć nie zdają sobie z tego sprawy.
W Ew Łukasza znajduje się niesamowity werset który mówi:
Łukasza 6:35  Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy i dla niewdzięcznych, i dla złych.
Tak, Bóg okazuje łaskę nawet tym którzy mu bluźnią, nie wierzą w niego, łamią z premedytacją jego przykazania. Śmieją się z tego co  dla nich uczynił i gardzą ofiarą Jego Syna. I pomimo tego wszystkiego Bóg okazuje tym ludziom łaskę. Pozwala im nadal żyć, daje im deszcz, pozwala pracować, nie zsyła na nich gromów z nieba będąc niezwykle miłosiernym i cierpliwym wobec ludzi.
Dlaczego Bóg, to wszystko czyni? Dlaczego okazuje nam swoje miłosierdzie i swoją dobroć? Dlaczego daje swojego Syna za ludzi którzy zupełnie na to nie zasługują? Dlaczego lituje nad takimi żałosnymi stworzeniami jak ty czy ja? Właściwie jest tylko jedna racjonalna odpowiedź, Bóg czyni tak z powodu swojej Chwały. Bóg czyni tak żeby okazać swój majestat swoją mądrość, wielkość i wspaniałość. To prowadzi nas do innej ważnej zasady „tylko Bogu Chwała” „Soli deo Gloria” W liście Pawła do Efezjan czytamy:
Efezjan 2:7  aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie.
8  Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
9  nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
Przyczyną zbawienia jest przede wszystkim Boża Chwała. Najczęściej jak myślimy o zbawieniu, to zwracamy uwagę  na naszą potrzebę, ale głównym powodem dla którego   Bóg okazuje nam łaskę, swoją dobroć nie jesteśmy my sami. Przyczyna nie leży w nas nie leży w naszych uczynkach i staraniach, ale najważniejszą i główną przyczyną okazania nam łaski jest On sam. Dlatego też gdy patrzymy na historię zbawienia nie wolno nam zaczynać od siebie nie wolno nam dojść do  wniosku, że to my tutaj jesteśmy tacy ważni. Co pewien czas spotykam się z opiniami, że podmiotem jest człowiek, że Bóg uczynił to wszystko dla człowieka i że my w tym wszystkim jesteśmy najważniejsi. Ludzie mają tendencje przesuwania akcentu z Boga na człowieka z pewnością jest, to efektem dzisiejszego humanizmu gdzie podkreśla się ciągle naszą wartość. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce powiedzieć, że Boga zupełnie nie interesowało co  się z nami stanie. Chce powiedzieć, że działanie Boże nie wynikało z nas „łaską jesteście zbawieni” niczym niezasłużoną przychylnością Bożą jesteśmy zbawieni „to nie jest z nas” nie my jesteśmy tego  sprawcami, nie jest to z naszych uczynków. Inne fragmenty Pisma Św. mówią:
Rzymian 3:24  i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie,
Tytusa 2:11  Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi,
Tytusa 3:3  Bo i my byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący, poddani pożądliwości i rozmaitym rozkoszom, żyjący w złości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący siebie nawzajem.
4  Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga,
5  zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego,
6  którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego,
7  abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca.
Pojęcie łaski prowadzi nas do kolejnego wielkiego wniosku, że nasze zbawienie nie jest przypadkowe. Bóg okazuje swoja łaskę tym  którym chce, których umieścił w swoim odwiecznym planie. I nie uczynił tak z tego powodu, że ci ludzie w jakiś sposób na to zasłużyli, ale uczynił tak z powodu wybrania i przeznaczenia, uczynił tak z powodu suwerennej swojej woli bez naszych zasług. Posłuchajcie co mówi Ap. Paweł o swoim zbawieniu i służbie.
Galacjan 1:15  Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją,
16  żeby objawić mi Syna swego, abym go zwiastował między poganami, ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi,
 Widzicie co mówi Paweł, on powiedział, że Bóg obrał go sobie i przeznaczył do tej misji zanim się urodził. Apostoł jeszcze nic nie zrobił, jeszcze się nie narodził, a Bóg już miał plan co do jego życia. Bóg powołał go przez wybór swojej woli i uczynił go tym kim się stał.
Innym znanym fragmentem jest tekst z Listu do Rzymian 9,9 – 18 (przeczytać)
Boże wybranie Jego łaska i miłosierdzie nie zależy od postanowień i starań człowieka. Może nam się wydawać, że w jakiś sposób znajomość Boga i ewangelii zawdzięczamy sobie. Że na jakimś etapie to my podejmujemy decyzje, ale chce wam powiedzieć, że decyzja o twoim zbawieniu zapadła o wiele wcześniej zanim się urodziłeś i jeszcze wcześniej przed założeniem świata.
Efezjan 1:4  w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości
5  przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,
Czy teraz widzicie czym jest Boża Łaska? Jeden z wielkich autorów chrześcijańskich pisze:
„jest to dobrowolny przejaw miłości, do którego nic Boga nie zmusza. To co najbardziej przyczynia się do chwały łaski, to fakt iż jest ona zupełnie nieskrępowanym, nieograniczonym wyrazem miłości Boga do biednych grzeszników”.
Wiem że może to być dla nas nie zrozumiałe, wiem że może wydawać się to niesprawiedliwe,  ale to Bóg decyduje a nie my. Bóg czyni tak aby okazać się prawdziwie Bogiem i okazać swoją Chwałę. Bóg wybiera i Bóg decyduje o zbawieniu o zbawieniu każdego z  nas.
Nie zastanawia was fakt dlaczego dwóch ludzi będących w tym samym czasie na tej samej ewangelizacji i słuchających tego samego kaznodziei w różny sposób reaguje na ewangelię? Dlaczego jeden z nich drwi z niej i uważa ją za największe oszustwo na świecie, a drugi uważa ją  za najpiękniejszą i najwspanialszą wieść jaką można kiedykolwiek usłyszeć? Nie zastanawia was dlaczego jesteśmy tu dzisiaj w ten niedzielny poranek? Przecież moglibyśmy być gdziekolwiek indziej i robić zupełnie co innego. Ale uznaliśmy, że jest to najlepsze miejsce w którym możemy się zebrać i słuchać poselstwa ewangelii. Drodzy widzę tylko jedną odpowiedź w Piśmie Św. „Kogo Ojciec nie pociągnie nikt nie może przyjść do mnie” (Jana 6:44). Tylko  łaska Boża sprawiła, że jesteśmy w ty miejscu, że możemy wierzyć w Jezusa Chrystusa i mieć nadzieję na przyszłą chwałę. Tylko łaska Boża sprawiła, że Bóg objawił nam swego Syna przez którego nas zbawił.
Powiedzieliśmy sobie, że w żaden sposób nie możemy zasłużyć na Bożą łaskę dlatego otrzymujemy ją darmo. Powiedzieliśmy sobie, że jest ona wynikiem suwerennej, nie wymuszonej woli Boga w kierunku człowieka. Ale  nigdy nie wolno traktować nam tej łaski jako coś taniego coś nad czym nie warto się pochylić lub coś co ma niewielką wartość.  Apostoł Paweł powiedział,  że wielu ludzi tego świata traktuje ewangelię jako głupstwo (1 Koryntian 1:23) jako coś nad czym nie warto się zatrzymać. Gotowi by byli zrobić bardzo wiele żeby uzyskać zbawienie, ale nie chcą uwierzyć w ewangelię jest ona dla nich zbyt prosta,  według nich nie ma w niej żadnej mądrości. Do tego uważają, że cena jej nie jest zbyt wygórowana dlatego,  że Bóg ustanowił Ją jako dar który uzyskujemy z łaski  przez wiarę. Ludzie traktują ewangelię podobnie jak Naaman myślał o uzdrowieniu. Przypomnijmy sobie jego historię: Naaman był dowódcą wojsk Aramejskich i zachorował na trąd. Szukał wszędzie pomocy ale nigdzie nie znalazł, aż do chwili gdy uprowadzono dziewczynkę z Izraela. Gdy ona zobaczyła Naamana to  powiedziała, że jest w Izraelu prorok, który mógłby Go uzdrowić. Naaman natychmiast udał się w podroż do Elizeusza. Gdy przyszedł,  to Elizeusz kazał  mu obmyć się 7 razy w jordanie. Pamiętacie co powiedział  Naaman? (2 Królewska 5:11 - 2 Królewska 5:14) On uważał , że to  jest zbyt proste oburzył się i mówił: „Oto myślałem sobie, że wyjdzie stanie przede mną, Potem wezwie Imienia Pana, Boga swojego, podniesie swoją  rękę nad Chorym miejscem  i usunie trąd. On myślał, że to zależy od człowieka od Jego zabiegów tego co czyni i Jego  rytuałów. Pamiętacie co powiedzieli jego słudzy gdy odchodził oburzony? (2 Królewska 5:13)   „Lecz słudzy jego przystąpili do niego i przemówili tak: Ojcze! Gdyby prorok nakazał ci coś trudnego, czy nie uczyniłbyś tego? Tym bardziej więc powinieneś to uczynić, gdy ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty!”
Oni powiedzieli że gdyby było to coś  trudnego i skomplikowanego, to by nie wahał się tego zrobić dlatego, że w jego świadomości pozbycie się trądu musiało kosztować bardzo wiele. W taki sposób ludzie myślą o zbawieniu, uważają, że przebaczenie grzechów musi ich kosztować bardzo wiele dlatego ewangelia jest dla nich głupstwem. Ale przebaczenie i pojednanie kosztowało bardzo wiele. Byśmy my mogli otrzymać je z łaski Boży Syn Jezus Chrystus musiał zapłacić  najwyższą cenę. Ewangelia nie jest tania jest najdroższym darem w  historii, ale Bogu niech będzie Chwała, że to On poniósł jej koszty. Uczynił tak dlatego, że nikt z nas nie posiadał takiej sumy. Nikt z nas nie mógłby być zbawiony gdyby Bóg i Jego Syn nie zdecydowali się ponieść kosztów Ewangelii.
Rzymian 8:32  On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?
Bóg zaś daje dowód swej  miłości ku nam, że nie oszczędza swojego syna, ale Go wydaje za  nas wszystkich. Nie traktujmy łaski Bożej jako coś taniego czy słabego to jest Boża moc która zbawia wierzących,  to jest Boża moc która podnosi nas z martwych i daje nam życie wieczne. O to się dzisiaj potyka świat, uważają że jest to głupstwo, że nie ma  w tym żadnej mądrości nic skomplikowanego, nic czemu warto by było poświęcać uwagę. Ale Bóg czyniąc ewangelie łaską zadał śmiertelny cios światu, diabłu i grzechowi.
Musimy zdać sobie sprawę, że łaska w żadnym razie nie polega na tym, że Bóg odpuszcza winy grzesznika dlatego, że jest pobłażliwy wobec grzechu będąc gotowym puścić  grzech płazem lub uchylić swój sąd. Mówiliśmy już ostatnim razem o sprawiedliwości i świętości Boga. On jest władcą wszechświata i grzech budzi w nim największą odrazę, obraża Go, podważa Jego autorytet i władzę. Za każdym razem gdy grzeszymy stawiamy się ponad Bogiem, ponad Jego przykazaniami. Tak jak gdybyśmy mówili: „nie interesuje mnie co Ty Boże o tym wszystkim myślisz, robię to co ja uważam  za słuszne”. Takie postępowanie musi  spotkać się ze słusznym gniewem Bożym. Łaska polega na tym, że ten gniew został wylany na Bożego Syna. Często spotykamy się z tym że na Krzyżu widać Boże miłosierdzie i Bożą miłość do grzesznika. Ja bym raczej powiedział, że widać tam wyraz Bożego  gniewu i Bożego  oburzenia wobec grzechu i nieprawości. Tam dostrzegamy jako Bardzo grzech rani Boga i jak  wiele musi kosztować  przebaczenie. Ludzie którzy stali pod krzyżem mniemali, że Jezus sobie na to zasłużył bo zawisł na drzewie, dla nich jednoznacznie wiązało się to z przekleństwem. I rzeczywiście był przeklęty za nas w nasze miejsce (2 Koryntian 5:21)byśmy mogli w nim stać się sprawiedliwością Bożą.
Meyer Palmer Biblista ,ujął to w taki sposób:
Prawo mówi „zapłać pełną sumę”! podczas gdy łaska oświadcza: „Pełna suma została już zapłacona!’’. Prawo jest dziełem, które należy wykonać, łaska to dzieło już wykonane. Prawo trzyma człowieka w zamkniętym kole działań, łaska zmienia jego naturę.  Prawo potępia, łaska usprawiedliwia. Osoba będąca pod prawem staje się sługą pracującym dla zapłaty, człowiek znajdujący się pod łaską jest synem radującym się z objętego dziedzictwa.
Drodzy podsumowując,  niech okazana nam łaska w  Jezusie Chrystusie będzie dla nas najwyższą wartością i radością. Bądźmy z całego serca wdzięczni Bogu za jego dar zbawienia i okazujmy tą wdzięczność przez pobożne bogobojne życie jak Paweł pisze do koryntian:
2 Koryntian 5:21 – 6,1  On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą.  A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali; Amen.


Łączna liczba wyświetleń