18.09.2020

Wolność od siebie samych Ew. Łukasza 9,23-24


 Słowo Boże uczy nas, że wiele naszych cierpień i problemów życiowych wynika z tego, że zbytnio skupiamy się na sobie. Źródłem takiego postępowania jest nasz grzech, nasza pycha i nasze ja. Czym bardziej człowiek jest pyszny, tym bardziej dotyka go, to co się o nim mówi i jak jest postrzegany. Czym większe poczucie naszego ja, tym bardziej ma dla nas znaczenie opinia świata o nas i tym większy wpływ mają na nas wszystkie możliwości pokazania się. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jeśli nie myślimy o tym, jak wiele naszych decyzji życiowych  może być podejmowanych w wyniku naszego grzesznego ego. Tu możemy podać za przykład to, jak i co kupujemy. Wiele osób kupuje rzeczy na które ich nie stać byle tylko w oczach innych dobrze wypaść. Możemy również przechwalać się i kłamać, by stwarzać w oczach świata wizerunek, wyjątkowych, mądrych, błyskotliwych chcąc by nas podziwiano. Czasami możemy się uwikłać w jakieś propozycje, czy kuszące okazje, które rzekomo mają podnieść nas status społeczny lub przez nie będziemy mogli dorównać innym. Jeszcze inni kończą szkoły, których absolwenci są postrzegani jako mądrzy ludzie, choć wcale nie są szczęśliwi uzyskując dyplom tych prestiżowych uczelni. Pan Jezus przez wiarę w  swoją ewangelię obiecał nam wolność od naszych grzechów, między innymi też wolność od nas samych, od naszego ja, naszego ego i naszej pychy.

Współczesna psychologia uczy nas, że mamy kochać przede wszystkim siebie, ciągle podnosić poziom własnej wartości, a wtedy będziemy szczęśliwi. Nawet wiele kościołów zaakceptowało taką drogę do uzdrowienia naszych dusz polecając programy i książki, które mówią o akceptacji siebie oraz promując miłość do siebie samego jako drogę wewnętrznego uzdrowienia.

 Ewangelia natomiast uczy, że mamy umrzeć dla siebie, a żyć dla Jezusa. Dopiero wtedy będziemy prawdziwie wolni i szczęśliwi. Pan Jezus powiedział, że jeśli chcemy być Jego uczniami mamy zaprzeć się samych siebie i brać swój Krzyż na siebie codziennie i tak naśladować Go.

Słowa te zostały wypowiedziane po tym, jak Piotr próbował przekonać Pana Jezusa, że nie umrze na Krzyżu. Pan Jezus wyraźnie temu zaprzeczył i zgromił Piotra, że nie przyszedł realizować woli ludzi, ale wolę Boga i w tym znajdował prawdziwe zadowolenie. Tylko realizując wolę Boga, choć jest dla Niego trudna będzie mógł wypełnić plan zbawienia, a Jego życie będzie miało prawdziwy sens.

Dzięki wierze w Pana Jezusa  również i my wstępujemy na drogę uczniostwa na której jesteśmy wezwani do całkowitego oddania się Chrystusowi zgodnie z naszym obdarowaniem.

Umrzeć dla siebie w słowach Chrystusa oznacza zapomnieć o sobie, o naszych egoistycznych marzeniach lub zrezygnować z myślenia skupionego na nas.  Chrystusowe zaparcie się samego siebie nie tylko polega na powstrzymywaniu się w realizacji naszych egoistycznych interesów, ale też na tym, że odwracasz swoją uwagę od siebie i skupiasz ją całkowicie na Chrystusie. W ten sposób stajesz się wolny od siebie samego, od strachu i lęku o własne życie, byt, dzień jutrzejszy, rodzinę i setki innych trosk. Wymaga to od nas wiary w Jezusa i zaufania Mu. Samo powstrzymywanie się od realizacji egoistycznych pragnień nie przyniesie nam wolności od naszego „ego”, bo nasze serca wciąż będą skupione na nas. Wtedy będziemy przeżywali jeszcze większy wewnętrzny konflikt. Jeśli jednak skupimy się na Chrystusie i służbie dla Niego nie tylko w naszych działaniach, ale przede wszystkim w naszych sercach, wtedy wygramy wojnę dzięki Panu Jezusowi z samym sobą i staniemy się wolnymi ludźmi.

Decyzję taką należy podejmować codziennie, codziennie mamy brać swój Krzyż, codziennie zapierać się samych siebie w naszych sercach i żyć dla Pana Jezusa. Jeśli codziennie dla Niego będziemy umierać, to codziennie będziemy też dla Niego żyć. Tym Krzyżem który mamy brać na siebie, to jest Boża wola, przestrzeganie Bożych przykazań wynikających z ewangelii i cierpienie, które może z tego wynikać. Tak jak to zrobił Pan Jezus i odrzucił propozycje Piotra, a w rzeczywistości szatana, który przez Piotra proponował Jezusowi uniknięcie Krzyża. Także i nam nasze ciało i diabeł  podpowiadają  codziennie, by żyć dla siebie. Jednak życie dla siebie powiedział Pan Jezus, jest życiem które wiedzie na zatracenie. Jeśli jednak umrzemy dla Chrystusa już dzisiaj, odrzucając nasze ego, zyskamy życie na wieki i prawdziwą wolność.   

17.09.2020

Doskonała miłość Studium 1 Listu Jana 4,7 – 12

 


Po tym, gdy apostoł Jan przestrzegł i wyjaśnił w jaki sposób przychodzą zwiedzenia do kościoła powraca do tematu miłości. Widać że w dziełach Jana, czyli Jego listach i ewangelii temat miłości jest jedną z najbardziej istotnych kwestii świadczących o autentyczności chrześcijaństwa. Już w ewangelii Jan podkreślił największe przykazanie dla chrześcijan, że mają miłować Jezusa i siebie nawzajem. Świat będzie poznawał uczniów Chrystusa właśnie przez wzajemną miłość. 1 Jana 3,10-12.

Teraz Jan przechodzi do rozwinięcia tematu miłości i wyjaśnienia dlaczego miłość w Bożym kościele jest taka ważna. Prawdziwe zbawienie nie polega tylko na tym, ze właściwie wierzysz, ale że kochasz Bożą miłością innych, swoich bliźnich. 

5.7

Po pierwsze Jan mówi miłujmy się nawzajem. Mówiliśmy o tym na poprzednich spotkaniach, że miłość w rozumieniu Jana, to praktyczne poświęcanie się dla Boga i innych bliźnich. W stosunku do Boga miłość objawia się przez przestrzeganie przykazań, a w stosunku do bliźnich to usługiwanie im. Jan nie mówi o jakimś ciepłym uczuciu w sercu, czy jakimś emocjonalnym sentymentalizmie, ale o decyzji bycia posłusznym Bogu i wyświadczania dobra wobec innych, szczególnie wierzących w Chrystusa. Jak ta chrześcijańska miłość powinna wyglądać Pan Jezus  powiedział to w 13 rozdz. Ew. Jana (Ew. Jana 13,3-15 Ew Jana 15,10)

Także ap. Paweł podkreślał, że miłość to największa ze wszystkich cnót chrześcijańskich

 1 Koryntian 13. Rozdz. 

Dlaczego właśnie miłość, a nie coś innego np. uzdrawianie chorych, czynienie cudów, wielka mądrość i uczoność, czy jakieś inne cnoty np. cierpliwość, łagodność itp.

Bo miłość jest tym, co nas najbardziej upodabnia do Boga. Bóg chrześcijański jest Bogiem miłości, „gdyż miłość jest z Boga”, to więc w sposób naturalny ktoś, kto narodził się na nowo będzie jak mówi Jan kochał innych.

Bóg stworzył człowieka do relacji miłości, bo sam jest Bogiem który trwa w wieczności w relacji miłości ze swoim Synem i Duchem Św.

Gdy przyjrzymy opisowi stworzenia człowieka się człowieka, to widzimy że Bóg od początku chce relacji miłości. Relacji z sobą, ale też relacji z drugim człowiekiem Rodz. 2,5.18 – 20.

Dzisiaj dzięki lepszemu poznaniu jak działa ludzka natura wiemy, że człowiek nie jest w stanie funkcjonować bez miłości. Szczególnie w początkowej fazie rozwoju dziecko potrzebuje miłości, troski, opieki. Jeśli tego nie otrzyma, to dalszy jego rozwój jest zaburzony. Później również, potrzebujemy wszyscy relacji i bliskości z innymi ludźmi. To nie przypadek, że człowiek chce zakładać rodzinę i żyć z nią w relacji. Bóg tak nas uczynił, że chcemy być z innymi, chcemy bliskości, a kiedy w naszym życiu tego brakuje lub jest to w jakiś sposób zaburzone, to cierpimy. Grzech spowodował, że uciekamy od relacji zarówno z Bogiem jak i z drugim człowiekiem. Nadto jak już mamy relacje, to nie zawsze właściwie o nie dbamy. W rzeczywistości tak naprawdę wszyscy ludzie krzyczą o miłość, a z drugiej strony bronią się przed nią lub próbują ją zastąpić czymś innym, ale to nie działa. 

4.8

Tak więc chrześcijanie mają się miłować. W ten sposób wystawiają świadectwo że są z Boga. Ale by miłować tą Bożą miłością, to musimy mieć relacje z Bogiem. Nie możemy miłować tak jak Bóg tego od nas oczekuje jeśli nie stawiamy na pierwszym miejscu Boga. To Bóg daje nam siłę do miłości, bo Bóg jest miłością i bez Boga nie jesteśmy w stanie kochać w sposób doskonały. To jest to jedno najważniejszych przykazań jakie dał nam Pan Jezus Mateusza 22,36-39

Skoro Bóg jest miłością, jest także źródłem miłości, moc do kochania innych możemy wziąć tylko od Niego. Jeśli nie czerpiemy od Niego, to nasza ludzka miłość zawsze będzie niedoskonała, egoistyczna, wybiórcza. Z tego powodu Pan Jezus powiedział, że On jest krzewem winnym a my latoroślami i musimy w Nim trwać by wydawać owoce.

Dlatego też w przykazaniu miłości najpierw jest miłość do Boga, a później do ludzi. Jeśli kochasz Boga, nie kochasz i ludzi którzy zostali stworzeni na Jego obraz. Nie ma miłości do Boga, to i miłość do ludzi zanika w naszym życiu. 

Musimy powiedzieć, że świat nie może doświadczać tej Bożej miłość i nie zna tej miłości, bo świat nie zna Boga. Jak mówi Jan kto nie miłuje nie zna Boga i wiemy, że świat nie miłuje Jezusa Chrystusa, nie miłuje jego kościoła, nie miłuje wierzących w Chrystusa i stąd możemy być pewni że nie znają Boga. Nawet w kościele ludzie formalnie mogą należeć do zboru, ale do Chrystusa nie koniecznie jeśli nie miłują innych chrześcijan, nie chcą z nimi mieć relacji, czy im służyć.   

A co to znaczy że Bóg jest miłością?

Najczęściej ludzie źle to rozumieją i mówią że skoro Bóg jest miłością, to jak może wrzucić ludzi do piekła, albo dlaczego pozwala na cierpienie skoro jest wszechmocny i mają wiele innych zarzutów do Boga. Część osób dochodzi do wniosku, że Bóg nie tylko nie jest miłością, ale jest zły i okrutny, bo pozwala na mordy, a nawet nakazywał je czynić. Jednak powinniśmy wiedzieć, że to Bóg definiuje miłość, a nie my. Jeśli mamy z tym problem, to znaczy, że źle rozumiemy miłość.

To, że Bóg jest miłością nie oznacza, że zgadza się na grzech i niesprawiedliwość. Właśnie Dlatego że Bóg kocha, nienawidzi zła i grzechu. W stwierdzeniu że Bóg jest miłością znajdujemy odpowiedź dlaczego Bóg stworzył świat który sprawia mu tyle kłopotu. Ano dlatego, że Bóg chce się dzielić wszystkim co ma i z tego też powodu dał ludziom możliwość wyboru, by byli zdolni do prawdziwej miłości.

Boże dowody miłości widać w całym stworzeniu. Świat jest tak uczyniony, by służyć nam za mieszkanie, daje wodę, powietrze, wspaniałe i smaczne pożywienie i wiele innych wspaniałych rzeczy. Boża miłość powoduje, że Bóg znosi nas na tym świecie pomimo naszego grzechu, naszej niesprawiedliwości, naszego buntu i cierpienia jakie zadajemy innym w wyniku naszej grzeszności. Ale Bóg nie zabija grzesznika, pozwala mu żyć, działać, daje słońce na Jego pole i deszcz, to świadczy o Bożym miłosierdziu i Jego dobroci wobec nas. 

4,9-10

Słowo Boże mówi, że na nic dobrego nie zasługujemy, tylko na potępienie, tylko na piekło (Rzym 6,23). Ale Bóg nie wrzuca nas do niego, daje nam szansę zbawienia i posyła do nas swojego Syna by ludzie nie zginęli.

Jan mówi, że posłanie Zbawiciela jest największym Bożym dowodem miłości do ludzi. Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do Bożej troski i miłości Boga powinien spojrzeć na Chrystusa. On przyszedł by umrzeć za nas, wziąć na siebie naszą winę, umrzeć w nasze miejsce, by nikt z nas nie poszedł na zatracenie. W rzeczywistości Bóg nie chce zatracenia grzesznika Ezechiela 18,23; 18,31-32; Izajasza 45,22 1 Tymoteusza 2,4; Tyt 3,4

W Ew. Mat 5 rozdz. Jezus nakazuje miłować wrogów, jak Bóg miłuje grzeszników, jego wrogów którzy buntują przeciw niemu.

Ale wyjątkową miłość Bóg ma wobec tych, którzy przyjęli Jego Syna, tych nazywa swoimi dziećmi. Tych umiłował wyjątkową miłością jak czytamy w Efezjan 2,4-5. Z powodu wielkiej swojej miłości do nas ożywił nas w Chrystusie, byśmy mogli Go poznać i mogli Mu służyć i być z Nim na wieki.

W Chrystusie mamy najpełniej pokazaną Bożą miłość.  Bóg ma wiele litości i dobroci dla ludzi, ale ma też sąd dla złych, bluźnierców i buntowników,.

Chrystus jest największym darem dla ludzkości dla nas i w nim mamy wzór jak mamy kochać innych. Tak jak On ukochał nas, że wyparł się samego siebie i służył innym Filipian 2,5-11.

Jak mówi Jan - możemy żyć przez Syna, przez wiarę w Niego, On jest ubłaganiem za grzechy nasze 1 Jana 2,2; Efez 1,7

Słowo z 10 wiersza, ubłaganie za grzechy oznacza, że Pan Jezus swoją ofiarą uspokoił Boży gniew, zaspokoił Bożą sprawiedliwość, która domagała się ukarania grzesznika. To więc Jezus swoją ofiarą zadowolił Boga. Uczynił to, co robił arcykapłan  w Starym Testamencie, że raz na rok wchodził do miejsca najświętszego i tam dokonywał przebłagania, Chrystus zaś dokonał za nas wiecznego przebłagania Kapłańska 16,29-34; Rzym 3,24; 2 Kor 5,21. 

4.11

Skoro Bóg okazał nam tyle miłości, my też mamy przykazanie nawzajem się miłować. Często ociągamy się w okazywaniu miłości lub narzekamy na innych. Czym bardziej zapominamy lub nie wiemy ile Bóg poświęcił dla nas, tym mniej okazujemy miłości innym. A czym głębiej wiemy czym jest ofiara Chrystusa i jak wielką miłość okazał nam Bóg, tym więcej dajemy z siebie innym. 1 Jana 3,16; Efez 5,1-2 

4,12

Zobaczmy, Boga nikt nigdy nie widział. Nie możemy zobaczyć Boga, te wszystkie relacje że ktoś był w niebie i widział Boga trzeba włożyć między bajki.  Ale możemy zobaczyć działanie Boga. Możemy zobaczyć Boga przez to, że Bóg mieszka w nas, gdy okazujemy sobie miłość jak powiedział Pan Jezus w Ew. Jana 13,34-35

14.09.2020

Minimalizm wobec ewangelii pozbawia nas wielu błogosławieństw 2 Królewska 13,14-19.

 


Czy mądrym jest spodziewać się maksymalnych zysków za minimalny wkład?  Raczej nie, na świecie ta zasada jest dosyć jasna. Jeśli chcemy coś wartościowego osiągnąć to zazwyczaj wiemy, że powinniśmy się zaangażować, a owoce naszego zaangażowania będą często współmierne do naszego poświęcenia. Jednak w świecie duchowym nie zawsze widzimy to dostatecznie ostro jak w fizycznej rzeczywistości. Mamy tendencje myśleć, że nie ma  znaczenia jak będziemy zaangażowani w nasze życie duchowe, a Bóg i tak zrobi swoje.  Oczywiście bez nas Bóg też wykona swoją wolę, ale przez brak naszego zaangażowania utracimy wiele błogosławieństw, możliwość lepszego poznania Boga i wzrostu duchowego.

Jedna z pieśni jaką śpiewamy ze śpiewnika pielgrzyma brzmi

Przyjacielem naszym Jezus

Jak wspaniałym wiernym On!

Z Ojcem swoim nas pojednał.

I z szatańskich wyrwał szpon.

Któż to może wypowiedzieć

ile łask tracimy tu,

Gdy modlitwę zaniedbamy

nie ufając szczerze Mu.

Pieśń tą napisał  Józef Scriven, który mieszkał w Irlandii i żył w XiX wieku. Tam doświadczył ogromnej tragedii. Dzień przed swoim ślubem stracił narzeczoną, która się utopiła. Był to dla niego ogromny cios po którym wstąpił do wojska, ale w trakcie służby wojskowej stan jego zdrowia znaczenie się pogorszył i Józef musiał zostawić służbę. Po tym wszystkim wyjechał do Kanady, a za cel swojego życia obrał  pomoc innym i zaangażował się społecznie pracując z ludźmi upośledzonymi fizycznie i będącymi w trudnej sytuacji materialnej. Tutaj kolejny raz doświadczył tragedii, bo kobieta którą miał poślubić nagle zmarła. W tym czasie zaczął szukać Zbawiciela – Jezusa Chrystusa i zrozumiał, że Bożym celem dla niego jest, by samotnie szedł poprzez życie i służył Jezusowi z zaangażowaniem i poświęceniem. Dzięki temu później zrozumiał jak wiele błogosławieństw tracimy gdy zaniedbujemy naszą społeczność z Panem.

Dzisiaj chciałbym mówić na ten temat na przykładzie fragmentu Słowa Bożego z 2 Ks. Królewskiej 13, rodz. od 14 wiersza do 19. Historia jest o tym, gdy Elizeusz prorok sprawujący służbę po Eliaszu przez około 60 lat na terenie północnego Królestwa Izraela w IX w.p.n.e zestarzał się i zapadł na jakąś chorobę na którą miał umrzeć. O jego ciężkim stanie dowiedział Izraelski król Joasz i przyszedł Go odwiedzić przeczuwając, że zbliża się Jego śmierć. Myśl o odejściu Elizeusza napawała Joasza smutkiem i lękiem dlatego mówił lamentując „Ojcze mój, rydwanie Izraela i konnice Jego”. Co miało oznaczać, że uznawał w Elizeuszu Bożego proroka, podporę dla Izraela i ważny głos doradczy. Chociaż sam Joasz nie był jakoś szczególnie przywiązany do Pana o czym czytamy w 11 wierszu. „Czynił On to, co złe w oczach Pana, nie odstępował od żadnego z grzechów Jeroboama, syna Nebata, w które ten wciągnął Izraela, ale trwał w nich”.

A grzechy Jeroboama znamy oddzielił się on od południowego królestwa Izraela po śmierci Salomona i zapoczątkował fałszywy kult w Północnym królestwie ze stolicą w Samarii

1 Królewska 12,28  Naradziwszy się tedy, kazał król sporządzić dwa cielce ze złota i ogłosić ludowi: Dosyć już pielgrzymowaliście się do Jeruzalemu; oto bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej.

29  I kazał jednego ustawić w Betelu, a drugiego ustawił w Dan.

30  Rzecz ta stała się pobudką do grzechu, lud bowiem pielgrzymował albo do tego w Betelu albo do tego w Dan.

31  Pobudował też świątynki na wzgórzach i ustanowił kapłanami pierwszych lepszych z ludu, którzy nie należeli do domu Lewiego.

32  Nadto ustanowił Jeroboam w ósmym miesiącu, piętnastego dnia tegoż miesiąca, święto na wzór święta, jakie było obchodzone w Judzie, i składał ofiary na ołtarzu. Tak uczynił również w Betelu, składając ofiary cielcom, które kazał sporządzić. Osadził też w Betelu kapłanów ze świątynek na wzgórzach, które kazał pobudować.

33  Tak więc składał ofiary na ołtarzu, który kazał sporządzić w Betelu, piętnastego dnia ósmego miesiąca, to jest miesiąca, który sam wymyślił, aby w nim ustanowić święto dla synów izraelskich, i składał ofiary na ołtarzu, składając też ofiarę z kadzidła. 

Tak też postępowali jego następcy jak Joasz, który przyszedł do Elizeusza. Pomimo bezbożnego życia Joasz darzył Elizeusza szacunkiem i uważał, że odejście tego Bożego proroka będzie stratą dla Izraela. Być może długa służba Elizeusza i świadectwa cudów potwierdzające Jego posłanie spowodowały, że pomimo swojej bezbożności widział w życiu Elizeusza jakąś wyjątkowość na tle innych proroków. Dlatego Joasz czuł się zagrożony, gdy myślał o śmierci Elizeusza, może uważał że póki Elizeusz żyje, to Bóg Elizeusza jakoś chroni Jego królestwo, ale jak Elizeusz odejdzie to wraz z nim odejdzie Boża ochrona od narodu.

W odpowiedzi na Jego przyjście i obawy Elizeusz ostatni raz przemawia do niego słowami od Boga przepowiadając mu przyszłość. Prorok nakazuje mu wziąć strzały otworzyć okno na wschód i wystrzelić. Starzała którą wystrzelił miała symbolizować strzałę zwycięstwa na Aramem w przyszłej bitwie pod Afek. Aram w tym czasie zagrażał Izraelowi zajmując tereny obecnej Syrii, wcześniej Aramejczycy rozgromili króla Jechoachaza w południowym królestwie Izraela, a teraz szykowali się na Joasza. Ale Elizeusz pokazuje Joaszowi, że nawet po Jego śmierci Bóg da Mu zwycięstwo nad Aramem i Boże błogosławieństwo nie jest zależne od tego, czy Elizeusz żyje, czy nie, ale od tego, czy Joasz będzie Bogu posłuszny.

 Następnie Elizeusz każe Joaszowi wziąć strzały i uderzać nimi o ziemię. Joasz uderzył trzy razy i przestał. Prorok napomniał Go, że powinien uderzyć 5 lub 6, co oznaczałoby że odniesie całkowite zwycięstwo nad Aramem po którym już by się nie podnieśli. A tak, tylko trzy razy wygra bitwy i nie zniszczy Aramejczyków całkowicie. Joasz po pierwszej strzale, która symbolizowała wojnę i zwycięstwo powinien rozumieć, że uderzanie strzałami o ziemię również oznacza zwycięstwo nad Aramem. Z tego też powodu powinien tłuc tymi strzałami o ziemię tak długo, aż by się zmęczył lub Elizeusz, by go powstrzymał. Ale Joasz nie zrobił tak, bo brakowało mu duchowego zrozumienia, wiary i gorliwości dla Pana.  

Czytałem sobie ten fragment i myślałem, że Bóg jest wielce dobry i łaskawy. Choć Joasz nie kochał Pana tak jak powinien to czynić, to jednak Bóg pomimo Jego grzechów wyświadczał mu dobro, by w ten sposób Joasz mógł poznać, że to Pan jest Bogiem, a nie inne fałszywe bóstwa jakie jeszcze czczono w Północnym Królestwie Izraela.

Ale przede wszystkim ten fragment uczy nas, że powinniśmy być zaangażowani, gorliwi, oddani Panu jeśli chcemy doświadczać Jego prowadzenia. Odkryłem w moim chodzeniu z Panem, że ta zasada jest często całkowicie przemilczana lub pomija przez wielu chrześcijan.  Choć zbawianie jest z łaski przez wiarę nie dzięki ludzkim uczynkom, czy przez naszą gorliwość, to jednak takie zwycięstwa odnosimy w Chrystusie na jakie sobie zapracujemy. Zbawienie z łaski nie może oznaczać, że będziemy się biernie przyglądać nie robiąc nic i czekać, aż Bóg wszystko uczyni. Jedną z głównych dewiz Benedykta z Nursji założyciela zakonu benedyktynów było łacińskie Ora et labora – czyli módl się i pracuj, a inne podobne temu powiedzenie brzmi módl się i ufaj tak jakby wszystko zależało od Boga i pracuj tak jakby wszystko zależało od ciebie. Mam też obawy, że w niektórych przypadkach tych osób, którzy powołują się na zbawienie z łaski przez wiarę, a nie widać w ich życiu owocu upamiętania, nie miało miejsca prawdziwe pojednanie z Bogiem. Pan Jezus nauczał, że prawdziwość naszej wiary możemy ocenić po uczynkach, nie jesteśmy z nich zbawieni, ale jesteśmy zbawieni do nich. Więc jeśli ich brak, to jak mówi Jakub w swoim liście może się okazać, że do nowego narodzenia z Ducha Św. w życiu takiego człowieka nigdy nie doszło, wiara bez uczynków martwa jest. Pamiętajmy na słowa naszego Pana, że drzewo dobre poznaje się po dobrych owocach, a złe po złych. Nie może dobre drzewo rodzic złych owoców, ani drzewo złe dobrych (Mat 12,33).

Sytuacja Joasza i proroka Elizeusza wyraźnie nam pokazuje, że istnieje związek miedzy naszym duchowym zaangażowaniem, a Bożymi zwycięstwami, które będziemy doświadczać w naszym chrześcijańskim życiu. Jest dokładnie tak, jak w przywołanej na początku chrześcijańskiej pieśni Józefa Scrivena, że zaniedbując nasze duchowe obowiązki, modlitwę, karmienie się słowem Bożym, społeczność z Bożym ludem, przykazania naszego Pana i wszystko do czego wzywa nas Słowo Boże tracimy wiele błogosławieństw, które mógłby się stać naszym udziałem, ale z powodu naszego lenistwa, ospałości, rezygnacji i zbytniego skupiania się na sprawach tego świata, które zagłuszają słowo nie otrzymujemy ich. Bóg dając nam swoją łaskę nie zwalania nas z odpowiedzialności wobec naszych wyborów raczej czyni nas świadomymi jak ważne jest robić rzeczy właściwe, które przynoszą wieczne i dobre rezultaty.

Zasada, że w duchowym życiu będziesz miał tyle błogosławieństwa na ile zapracujesz polegając oczywiście na Bogu w służbie jest widoczna w wielu miejscach Nowego Testamentu. Chce przypomnieć, by nie było tutaj nieporozumień, że nie mówimy  o zbawieniu, Ono jak wspomniałem jest wyłącznie z łaski przez wiarę. Mówimy o wysłuchanych modlitwach, Bożych darach i nagrodach, które Bóg chce dać tym, którzy są gotowi dla niego się poświecić i wyjść ze strefy swego komfortu.

Spójrzmy na fragment z listu do Jakuba   

Jak 4:2 Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie.

Jak 4:3 Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Jakub pisząc swój list do chrześcijan zwraca naszą uwagę na to, że część Jego adresatów, która prowadziła walki, kłótnie, spory robiła to pod wpływem swoich pożądliwości. Zamiast się kłócić, powinni modlić się, by otrzymać od Boga to, czego pragną. Biblia zachęca nas, by wszelką naszą troskę złożyć na Pana On ma o nas staranie  (1 Ptr 5,7). Z tego powodu mówi Jakub, że zabrakło modlitwy, a w jej miejsce pojawiło się narzekanie i kłótnie, to nie otrzymywali tego, co potrzebowali. Inni zaś, którzy modlili się, ale też nie otrzymywali, nie otrzymywali z tego powodu, że mieli nieszczere motywacje wobec Pana zamierzając Boże odpowiedzi na modlitwy zużyć na zaspokojenie swych grzesznych namiętności. Być może niektórzy modlili się o pracę, pieniądze, zdrowie, rodzinę i wiele innych rzeczy, ale myśląc o Bożych darach wcale nie zamierzali tym, co Bóg im da uwielbiać Pana, ale myśleli wyłącznie o sobie. Zobaczmy że odpowiedzi na modlitwy, które Bóg mógł im udzielić zależały od ich zaangażowania i postawy.

W innym fragmencie w Ew. Mateusza Pan Jezus uczy nas

Mateusza 7:8  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

9  Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień?

10  Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża?

11  Jeśli tedy, wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą.

Również i tutaj Pan Jezus uczy, że bez naszego zaangażowania, bez szukania, pukania, starania się, modlitwy nie możemy otrzymać dobrych rzeczy od Boga.

Inny fragment dobrze nam znany to Boża obietnica zapewnienia wierzącym utrzymania, który znajdziemy w 6 rozdz. Ew. Mateusza. Pan Jezus mówi tam do uczniów żeby się nie troszczyć zbytnio o odzienie i pożywienie, bo Bóg wie, że potrzebujemy tego do życia i chce nam to przydać. Ale stawia nam warunek

Mateusza 6:33 …szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.

Jeszcze jeden przykład, tym razem jest użyty w kontekście ofiarności

2 Koryntian 9:6  A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie.

Pierwotnie była to prosta zasada rolnicza, siejesz mało, rzadko i słabe ziarno, to będziesz miał małe plony. Paweł zastosował tą zasadę w stosunku ofiarności na służbę mówiąc, że nasza gorliwość i hojność w ofiarności ma wpływ na Boże błogosławieństwo w tej dziedzinie i innych. Gdy chrześcijanin jest hojny i w ufności z radością daje Bogu, to Bóg oddaje Mu o wiele więcej niż On dał. Jeśli jednak jesteśmy skąpi i nie dajemy, to Bóg też powstrzymuje swoje błogosławieństwo. Oczywiście Bóg nie jest Bankiem pomnażającym nasze pieniądze i bada również nasze motywację, ale jeśli jesteśmy szczerzy i z czystymi motywacjami angażujemy się w dzieło Boże, to Bóg to pomnaża. Może błogosławić nam na wiele różnych sposobów, posyłać miłość do naszego serca, otaczać nas ochroną, pomnażać dobra materialne, czy obdarzać zdrowiem lub otaczać nas dobrymi ludźmi. Oczywiście powinniśmy pamiętać, że Bóg jest suwerenny w swoim błogosławieństwie i nie jest tak, że gdy Mu służymy, to musi nam odpłacić. Bóg czyni to, bo chce błogosławić, a nie bo musi.

Tak więc Pan błogosławi nam odpowiednio do naszego zaangażowania i poświęcenia dla Jego osoby i spraw Królestwa Bożego.  Tego chce nauczyć Elizeusz Joasza, że jeśli On będzie Bogu wierny, to nawet gdy nie będzie Elizeusza, Bóg Joasza nie opuści.

Jednak Joasz nie wykazał dostatecznej gorliwości i zapału w tej symbolicznej walce z Aramem. W tych symbolicznych uderzeniach strzałami uderzał tak jakby nie chciał ich skrzywdzić zamierzając im okazać litość, gdy już będą przez niego powaleni. W Jego symbolicznym poświęceniu nie było żaru, zapału, ognia i determinacji by tłuc Aramejczyków. Zobaczmy że najpierw miał wystrzelić strzałę zwycięstwa na wschód, gdzie leżał Aram. A teraz gdy ma uderzać strzałami o ziemię symbolicznie pokazuje co z nimi zrobi, gdy już będą pokonani. Joasz pokazał, że brak mu gorliwości, by doszczętnie zniszczyć wrogów Boga. Zamiast włożyć w ten symboliczny gest cały swój zapał i serce ograniczył się do minimalnego zaangażowania.   

Słowo Boże uczy nas, żeby czcić Pana, a wtedy Pan będzie czcił nas. Jeśli będziemy gardzić Bogiem i On nami wzgardzi 1 Sam 2,30. Chodzi o to, że jeśli będziemy Pana traktować poważnie i On będzie traktował nas poważnie wylewając na nas swoje błogosławieństwa. Jeśli jednak zaczniemy sobie z Bogiem pogrywać, przestaniemy na Niego zważać, to i On nie będzie nas prowadził.

Wiele osób myśli o chrześcijaństwie jako o przyjściu do kościoła w niedzielę, wysłuchanie kazania, zaśpiewanie kilku pieśni, kilka uścisków dłoni i trochę gestów religijnych, a potem wrócić do domu i dalej żyć swoim życiem. Zamiast dać całe swoje serce Panu i być w pełni zaangażowanym, to ograniczają się do minimalizmu i pragną od Boga za ten swój minimalny wkład maksymalnych zysków. Wielu uderza jedynie trzy razy o ziemie strzałami zamiast tłuc nimi cały czas, by otrzymać wszystkie błogosławieństwa jakimi Pan chce nas obdarzyć.  

Nie zadowalajmy się spełnianiem minimalnego wkładu w naszą służbę dla Boga. Ponieważ jeśli to zrobimy, utracimy błogosławieństwa, które Pan Bóg chce nam dać. Słyszałem kiedyś taką historię, że był pewien mężczyzna, który przez wiele lat pracował na gospodarstwie starszego małżeństwa. Za tą pracę otrzymywał wynagrodzenie i możliwość mieszkania. Codziennie rano wychodził w pole, zajmował się również zwierzętami gospodarskimi. Każdego dnia przechodził obok rozpadającej się starej stodoły, odrapanej i brudnej obory, rozwalającej się bramy, niszczejącego płotu i wymagającego uporządkowania podwórka. Ale nie zwracał na to uwagi myślał tylko o tym, by wykonać swoje obowiązki i mieć spokój. W końcu to nie było jego gospodarstwo. Ale któregoś dnia wezwali go na rozmowę właściciele domostwa. Powiedzieli mu że bardzo go lubią i dziękują za to, że przez te wszystkie lata sumiennie dla nich pracował. Ale teraz już się zestarzeli i nie mieli dzieci.  Wiec uzgodnili, że oddadzą swoje gospodarstwo jemu i kiedy umrą stanie się ich spadkobiercą.

Był on bardzo poruszony ich hojnością. Wychodząc z domu popatrzył na gospodarstwo i zaczął zauważać rzeczy, których wcześniej nie wiedział. Zobaczył, że płot jest do naprawy, że trzeba wyremontować stodołę, pomalować oborę, uporządkować podwórko i naprawić dom.

Jak myślisz na czym polegała różnica? Wcześniej nie dostrzegał tych wszystkich rzeczy.  

Różnica polegała na tym, że teraz to miało być jego gospodarstwo. Wcześniej wychodził i mówił sobie, muszę to zrobić, a teraz gdy wyszedł powiedział sobie, chce to zrobić.

Bóg uczynił nas przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa dziedzicami Królestwa Bożego, kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę z błogosławieństw wynikających z bycia dziedzicem Boga, zaczynamy być dumni z tego, co robimy dla Królestwa. Nie służymy dla kogoś, pastora, denominacji, budujmy nasze dziedzictwo, nasze gospodarstwo. Być może zbyt wielu chrześcijan czuje się jedynie pracownikami Bożego Królestwa, zamiast czuć się dziedzicami. A ty kim jesteś, kim się czujesz, pracownikiem czy dziedzicem? 

4.09.2020

Gorliwość dla Boga


 Billy Graham znany ewangelista na całym świcie, kiedyś opublikował list studenta komunisty z USA,  który napisał do swojej dziewczyny. W liście tym owy komunista zrywa zaręczyny ze swoją narzeczoną i tłumaczy jej powody, pisze w ten sposób;

 My, komuniści, ponosimy wiele ofiar. Jesteśmy tymi, którzy zostają zastrzeleni, powieszeni, zlinczowani, spaleni, uwięzieni, oczerniani, wyśmiewani. Jesteśmy zwalniani z naszej pracy i na wiele różnych sposobów nasze życie jest niewygodne. Pewien procent z nas zostaje zabity lub uwięziony, a także żyjemy w ciągłej biedzie. Z tego co zarabiamy dużą część przeznaczamy na wspieranie idei komunistycznej, a sobie zostawiamy tyle ile jest absolutnie konieczne, by utrzymać się przy życiu. My komuniści nie mamy czasu, ani pieniędzy na rozrywkę, filmy, koncerty, restauracje, piękne domy i samochody. A wielu opisuje nas jako fanatyków.

I faktycznie jesteśmy fanatykami. Nasze życie jest zdominowane przez jeden wielki cel, który nam przyświeca, walkę o światowy komunizm.

My komuniści mamy filozofię życia, której nie można kupić za żadne pieniądze. Mamy prawdziwy powód do walki, jasny cel w życiu, któremu wszystko podporządkowujemy. Jeśli cierpimy lub cierpi nasze życie osobiste albo nasze ego z powodu podporządkowania się komunizmowi. Wtedy pocieszamy się myślą, że każdy z nas na swój mały sposób przyczynia się do czegoś nowego, prawdziwego i lepszego dla ludzkości, bo jest tylko jedna rzecz w której jestem śmiertelnie poważny i jest to sprawa komunistów. To jest moje życie, moja sprawa, moje hobby, moja ukochana, moja żona i kochanka, mój chleb i mięso. Pracuje nad tym dzień w dzień i śnie o tym w nocy, a moja gorliwość nie słabnie w miarę upływu czasu. Dlatego nie mogę prowadzić przyjaźni, romansu, a nawet rozmowy nie odnosząc się do tej siły, która kieruje moim życiem. Oceniam ludzi, książki, pomysły i działania pod kątem ich wpływu na sprawę komunistyczną i przez ich stosunek do tego. Siedziałem już w więzieniu z powodu moich przekonań i jeśli to będzie konieczne jestem gotowy do wyjścia przed pluton egzekucyjny.    

Ten młody człowiek z naszego listu był gotów wszystko poświęcić dla komunizmu, swój czas swoją dziewczynę, a nawet swoje życie. Człowiek ten wierzył, że znalazł prawdziwy sens w życiu, coś nad czym warto się trudzić, czemu warto się poświęcić i oddać temu całe swoje życie we wszelkiej gorliwości.

My wiemy, że komunizm jest fałszywą filozofią, diabelską religą jedną z wielu, która zdobyła miliony serc i pociągnęła za sobą jeszcze więcej ofiar.

Ale Bóg dał nam prawdziwą religię, prawdziwy sens życia, któremu warto się poświęcić i podporządkować temu wszystko, to wiara i miłość do naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którą Bóg obdarza nas życiem wiecznym. Komunizm oczekiwał od ludzi wiele, ale nie dawał w zamian wolności, szczęścia i poczucia godności jak obiecywał, wprost przeciwnie – przynosił śmierć.

Równie wiele oczekuje od nas Chrystus, chce całego naszego życia, ale On przynosi nam prawdziwa wolność, nadzieję i życie wieczne.

Słowo Boże często wzywa nas do gorliwości w naszej miłości do Pana Jezusa Chrystusa.

W liście Rzymian Ap. Paweł dając ogólne zalecenia dla Zboru powiedział

Rzymian 12:11  W gorliwości nie ustawiając, płomienni duchem, Panu służcie,

Bóg zachęca nas byśmy ciągle dbali o to, by mieć gorące serce dla Niego, walczyć ze z niechęceniem, ospałością lenistwem i dążyć do tego by nasza dusza płonęła, wręcz gotowała się dla Pana. Gdy Paweł mówi o gorliwości, to ma na myśli bycie stałym, starannym, zaangażowanym, pełnym zapału, entuzjazmu w służbie dla Chrystusa we wszystkim co czynimy.

Zbyt często wiedzę, że część chrześcijan na początku swojej drogi z Panem Jezusem jest gotowa pójść wszędzie gdziekolwiek On ich poprowadzi i zrobić wszystko, co On im każe. Ale po jakimś czasie, po kilku miesiącach, latach niektórzy  tracą ten pierwotny zapał i gorliwość w posłuszeństwie Chrystusowi, modlitwie, budowaniu jego kościoła, miłości do bliźnich i znów zaczynają się więcej zajmować własnym życiem niż sprawami Jezusa Chrystusa.

Drodzy dbajmy o to, do czego wzywa nas Ap. Paweł w liście do Koryntian

1 Koryntian 15:58  A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu.

Jeśli wspominany komunista miał o co walczyć z taką gorliwością, tym bardziej my, którzy wiemy że zaufaliśmy prawdzie. Jeśli ludzie całymi dniami potrafią się ekscytować meczami futbolowymi, wyścigami, czy innym sportem. Potrafią opowiadać godzinami o swojej pasji, pracy, polityce która ich fascynuje, czy o miłości swojego życia, tym bardziej my chrześcijanie, którzy ukochaliśmy naszego Pana, a który dał przebaczenie, pojednanie z Ojcem i życie wieczne. 

Gorliwość dla Boga nie może być w naszym życiu sporadycznym luksusem, ale ma być naszą codziennością jest Bożym przykazaniem dla nas.

Kiedyś do Pana Jezusa przyszedł człowiek i zapytał się Go, które przykazanie jest największe a Pan Jezus odpowiedział Mu w ten sposób:

Mateusza 22:37  Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej.

38  To jest największe i pierwsze przykazanie.

Miłość do Boga ma przewyższać miłość do czegokolwiek innego, również do nas samych. Mamy w nią zaangażować nasze uczucia, myśli i czyny, dopiero wtedy będzie ona mogła rozwijać się i dojść do dojrzałości w nas.

Należy pamiętać, że Pan Jezus nie odkupił nas w tym celu byśmy dalej mogli żyć własnym życiem, ale jak mówi list do Tytusa 2,14 wykupił nas od grzechu i przekleństwa dla siebie byśmy byli Jego własnością gorliwi w dobrych uczynkach.

Jeśli jednak straciliśmy pierwotny zapał, pozwoliliśmy na to, by nasze serca powoli oziębły w miłości do Pana, to powinniśmy Go za to przeprosić, upamiętać się i wrócić do pierwszej miłości.

W Ks. Objawienia, gdy Pan Jezus posyłał apostoła Jana z listami do kościołów, to takie poselstwo skierował do kościoła w Efezie:

Objawienie 2:2  Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami.

3  Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś.

4  Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość.

5  Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz.

Chrześcijanie Efescy nie odstąpili od Pana, ale stracili pierwotną miłość, pierwszą gorliwość. Już nie było w ich sercach tyle zapału dla Jezusa co wcześniej, nie było takiego poświęcenia, starania, oddania, entuzjazmu, radości z chrześcijańskich spotkań, pilności jak na początku. Być może wszystko wydawało się normalne, ale Pan Jezus wiedział, że nie jest, tak jak było wcześniej. Faktem jest, że ta pierwsza gorliwość jest czasami niedojrzała, ale nie mamy pozbawiać jej zapału tylko udoskonalać jej treść.

Brak pierwszej miłości i utracona gorliwość jest grzechem, stąd wezwanie Pana Jezusa do upamiętania. Wspomnij z jakiej wyżyny spadłeś i spełniaj uczynki takie jak wcześniej. Inaczej mówiąc Pan Jezu kieruje do nich przesłanie, przypomnij sobie jak było na początku, jak się starałeś, jaki byłeś gorliwy, jaką wielką miłością do mnie pałałeś, jak cieszyłeś z każdego spotkania, modlitwy  i  z jakim zapałem mówiłeś co dla ciebie zrobiłem, wróć do tego.   

2.09.2020

Badanie duchów część 2, Studium 1 list Jana 4,4 – 6

 


Dzisiaj mamy 2 część rozważania na temat badania duchów. Ostatnio powiedzieliśmy sobie że jest to konieczność dla kościoła, bo diabeł pragnie przez fałszywą naukę odwieść wierzących od wiary lub skierować ich uwagę w niewłaściwą stronę. Tak więc wierzący w Chrystusa nie mogą przyjmować każdej nauki bezkrytycznie, ale mają wszystko oceniać, wszystko sprawdzać, czy jest zgodne ze Słowem Bożym. Mamy być jak wspomniani berejczycy w Dziejach Apostolskich 17,10 – 11.  Apostoł Jan podaje nam kilka testów w jaki sposób ocenić fałszywą naukę. O pierwszym mówiliśmy ostatnio, to jest właściwa Chrystologia, co ci ludzie mówią i w co wierzą na temat Chrystusa. Czy wierzą że On jest Bogiem, że zapłacił na Krzyżu za nasze wszystkie grzechy? Czy wierzą w Niego jako swego Pana? Czy wierzą w Boga Trójedynego, Ojca, Syna i Ducha Św.? Czy wierzą że Chrystus był bezgrzeszny? Czy wierzą że On jest jedynym zbawicielem itp., rzeczy. To wszystko są fundamenty wiary, wyciągniesz jedną cegłę, to wali się cała budowla. Teraz idziemy dalej. 

4.4

Pomimo ataków fałszywych nauczycieli, diabła i demonów wierzący nie powinni poddawać się i tracić nadziei, bo Bóg dba o nich by nie zeszli z drogi prawdy. Wobec wielu fałszywych nauk i wielu fałszywych nauczycieli możemy mieć obawy jak w takim razie pozostać na drodze prawdy. Jan mówi, że jeśli jesteśmy z Boga, czyli narodziliśmy się na nowo i mamy w sobie Ducha Św. to Bóg pozwali nam rozeznać między tym co prawdziwe, a tym co fałszywe. Bóg nie pozwoli by Jego dzieci uległy zwiedzeniu co do ewangelii. Oczywiście możemy upaść, możemy w jakimś zakresie mieć wątpliwości co do jakiejś nauki, czy w pomniejszych sprawach możemy nie mieć racji, ale koniec końców, ostatecznie prawdziwi chrześcijanie zostaną zachowani i ewangelii nie porzucą na rzecz innej fałszywej nauki. Apostoł Jan już o tym wspominał w 2 rozdz. 20 wierszu oraz wierszu 27 że wierzący mają namaszczenie od Ducha Św. i w sposób ponadnaturalny wiedzą co jest prawdą i fałszywi nauczyciele ich nie zwiodą Jana 10,2-5; Mateusza 24,24.

Zwróćmy uwagę, prawdziwie wierzący nie może zostać zwiedziony, bo większy jest Ten który jest w nas, czyli Duch Św. niż ten który jest na świcie, czyli diabeł. 

Zwróć uwagę, że człowiek odrodzony z Boga mówi Jan apostoł już zwyciężył złego 1 Jana 2,13 i zwyciężył wszystkie fałszywe nauki oraz wszystkich fałszywych nauczycieli, gdy Jan mówi- dzieci, wy ich zwyciężyliście, bo w was jest Chrystus.  Wierzący zwyciężyli w ten sposób, że fałszywa nauka nie może odebrać im życia wiecznego, bo przez działanie Boga w nich nie poddadzą się jej. 

Czy diabeł chciałby zwieść prawdziwie wierzących? Oczywiście, niczego nie pragnie bardziej niż właśnie tego, ale nie może tego uczynić, bo Bóg przez Ducha Św. wciąż odnawia wierzących i koryguje ich kierunek. Duch Święty będąc w wierzących sprawa również, że są nieczuli na fałszywą ewangelię jak ci, którzy Ducha Bożego nie mają. W ten sposób ludzie nieodrodzeni z Boga nie mają Bożej ochrony przed zwiedzeniami i Bożego rozeznania w sprawach duchowych 1 Koryntian 2,12 – 15. 

 Musimy zrozumieć, że fałszywej nauce przede wszystkim ulegają ludzie, którzy nie pragną Chrystusa i prawdziwej ewangelii, ale czegoś co może trochę poprawi im samopoczucie albo da im rozwiązanie doczesnych problemów itp. Jednak nigdy nie przyszli do Chrystusa po prawdziwe zbawienie od grzechu  o czym czytamy 2 Tes 2,9 – 11; Izajasza 29,9-14; Rzym 1,21-25. W związku z tym nie mogą wytrwać przy Chrystusie, bo tak naprawdę nigdy Go nie kochali miłością niezniszczalną. 

4.5

Fałszywi nauczyciele mówią jak świat, mówią to, co światu odpowiada i co świat może zrozumieć i może przyjąć dlatego świat ich słucha. Często cieszą się tak dużą popularnością, bo chcą dać ludziom ze świata tego czego oni szukają. Ich ewangelia, oraz to, co oni głoszą nie konfrontuje świata z prawdą, świat nie ma powodu się na nich obrażać, wprost przeciwnie - światu odpowiada ich nauka.

Dzięki temu, że nie głoszą prawdziwej ewangelii, która konfrontuje człowieka z Bogiem i wzywa do upamiętania oraz porzucenia grzechu są wszędzie akceptowani. Głoszenie otwarcie prawdziwej ewangelii wobec świata nie przysporzy nam posłuchu i akceptacji. Wprost przeciwnie, duch tego świata sprawi że będziemy atakowani i fałszywie oskarżani.

 Ew. Łukasza 6,26; Jana 15,19; 1 Królewska 22,6-18; 2 Tym 4,3-4 

4.6

Apostoł Jan mówi, że kto rzeczywiście jest Boga, pragnie być posłuszny apostołom, posłuszny nauce apostolskiej, posłuszny Słowu Bożemu. Jeśli człowiek nie chce słuchać Bożej nauki, nie chce słuchać ewangelii, nie pociąga go ona, a może kiedyś go w jakiś sposób pociągała. Ale teraz pierwotny entuzjazm osłabł, to znak, że nie jest z Boga, nie narodził się na nowo.

Kto zna Boga słucha nas mówi Jan. Podobnie mówił Pan Jezus Chrystus  Jan 8,47; 8,43; 8,37; Jana 10,26 – 27.

Podsumowując cały ten fragment, to Jan daje nam trzy sposoby rozróżnienia fałszywych nauczycieli.

1.      Po pierwsze, właściwa Chrystologia, właściwa doktryna, co mówią o Chrystusie, kim był, kim jest i czego dokonał.

2.      Po drugie, czy widać w ich życiu przemianę, uświęcenie, działanie Ducha Św. jakie są ich owoce.

3.      Po Trzecie, to jakie są ich poglądy na temat Słowa Bożego, czy mówią tak jak świat mówi, czy mówią tak jak słowo Boże mówi.

Po tych wszystkich testach poznajemy Ducha prawdy i ducha fałszu

Łączna liczba wyświetleń