11.11.2022

Dlaczego ważne jest studiowanie i oczekiwanie drugiego przyjścia Pana Jezusa?

 


Drodzy, zamierzam wygłosić 10 wykładów przez kolejne miesiące na temat czasów ostatecznych.

Dzisiejszy wykład będzie wstępem do tematyki czasów ostatecznych. Spróbuje odpowiedzieć na pytane dlaczego ważne jest studiowanie i oczekiwanie drugiego przyjścia Chrystusa i jak to wpływa na nasze życie chrześcijańskie. Oraz przedstawię główne poglądy na ten temat. Studiowanie czasów końca jest niezwykle fascynujące i budujące, bo Bóg już napisał koniec historii, a to oznacza, że całkowicie zna przyszłość i kontroluje ją. Przyszłość jest w Jego ręku dlatego może nam z cała pewnością powiedzieć, co się stanie, a my możemy się tego uchwycić wiarą.

Zastanawiam się czasem, czy kościół dzisiaj czeka na powrót Jezusa i odnoszenie wrażenie, że nie zawsze, a powinniśmy. Niestety sami możemy się ograbiać z Bożych błogosławieństw.  Często nie chcemy zajmować się tym tematem uważając, że jest zbyt trudne, ma wiele kwestii spornych i przynosi podziały. Jeszcze inny powód, to zmęczenie kościoła tymi rzeczami. W historii chrześcijaństwa było już tak wiele okresów w których kościół myślał, że już za chwilę Jezus powróci i nic się nie stało. Niektóre grupy wyznaczały daty i miejsca przyjścia Jezusa, ludzie porzucili pracę i codzienne obowiązki myśląc, że to teraz, jednak Jezus nie przyszedł, a wielu się zawiodło. Z tego powodu mnóstwo kościołów widząc to, postanowiło być bardziej ostrożnym i zdystansowało się do czasów ostatecznych niekiedy porzucając ten temat całkowicie.

Należy wyraźnie powiedzieć, że drugie przyjście Pana Jezusa i odkupienie chrześcijan jest w centrum Nowego Testamentu. Pan Jezus chce byśmy w Jego kościele nauczali całej woli Bożej. Apostoł Paweł w 20 rozdz. Dziejów Apostolskich odchodząc z Efezu wzywa starszych tej społeczności i mówi im, że nie uchylał zwiastować całej woli Bożej (Dz 20,27). Nigdy nie powinniśmy myśleć, że to, co Biblia naucza na temat czasów końca jest mało ważne i unikać tego. Jeśli Bóg nam coś powiedział, to nie w tym celu byśmy o tym zapomnieli lub to porzucili.

 Pierwsi chrześcijanie żyli tym wydarzeniem codziennie i wyglądali Jezusa z nieba, pomyślmy ile bardziej my powinniśmy, to czynić, my którzy znajdujemy się u schyłku historii. Oczywiście powinniśmy mieć właściwą perspektywę  i rozumieć przyjście Pana Jezusa w kontekście całego Nowego Testamentu i nie zajmować się wyłącznie tym tematem, ale nie powinniśmy także go unikać.

Zwróćmy uwagę na fragment listu Pawła do Filipian 3,20-21

Filipian 3:20  Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa,

21  Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.

Widzimy, że ap. Paweł ukazuje chrześcijan jako czekających na to, co Jezus uczyni podczas swego drugiego przyjścia. Nasza ojczyzna jest w niebie, chrześcijanin to jest ktoś, kto spogląda w niebo i wygląda z Niego przychodzącego Zbawiciela. Wszystkie nasze krzywdy, troski, cierpienia i doświadczenia staja duże mniejsze, a my silniejsi, gdy żyjemy nadzieją powrotu Pana Jezusa i naszego spotkania z Nim.

Jeszcze jeden fragment mówiący o tym jak chrześcijanie mają żyć, tym razem z listu do Tytusa.

Tytusa 2:13  Oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa,

Mamy żyć oczekując naszej nadziei powrotu Pana Jezusa wraz z spełnieniem której nastąpi nasze pełnie odkupienie, zmartwychwstanie i uwielbianie. Nadziei, która sprawi, że wielka chwała naszego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa objawi się w całej pełni i wszyscy zobaczą wspaniałość i prawdomówność naszego Boga. O tej wspaniałości objawienia chwały będę więcej mówił w kolejnych wykładach.

Nie wiem, czy wiecie, ale w 260 rozdziałach NT znajduje się ponad 300 odniesień do powrotu Pana Jezusa. A jeśli chodzi o całą Biblię, Nowy i Stary Testament jest to 1/4 wszystkich proroctw a 1/3 z nich jeszcze nie została spełniona. 23 z 27 ksiąg Nowego Testamentu odnoszą się do ponownego przyjścia Mesjasza. W Starym Testamencie jest 1845 odniesień do tego wydarzenia, a siedemnaście ksiąg Starego Testamentu podkreśla jego znaczenie. Ich celem nie jest zaspokojenie naszej ciekawości, ale byśmy byli przygotowani na spotkanie z Chrystusem. I musze powiedzieć, że nie ma mocniejszej doktryny w Piśmie Św. która motywowałaby nas do czystego, świętego i gorliwego życia, jak właśnie prawda o powrocie Pana Jezusa. To będzie coś niesamowitego, całkowity zwrot w historii.

Chciałbym teraz powiedzieć o tym jaki wpływ ma na nas doktryna o powrocie Jezusa, gdy jest dobrze i wiernie nauczana.

Często w Nowym Testamencie mówienie o ponownym przyjściu Pana Jezusa jest powiązane z wezwaniem do bogobojnego życia. Jak choćby fragment z listu do Tytusa, który sobie przeczytaliśmy.

We wcześniejszym wersecie jest napisane

Tytusa 2:12  Nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli,

A następnie jest mowa o tym, że Jezus ma przyjść.

Chodzi o to, że dobrze rozumiana doktryna powrotu Pana Jezusa i naszego spotkania z Nim ma dyscyplinujący nas charakter. Każdy chrześcijan, który Pamięta i jest to mu przypominane, że niebawem będzie musiał się spotkać ze swoim Panem i zdać sprawę ze swego życia stara się na to przygotować, by podobać się Jezusowi. Nasza chrześcijańska czujność i gorliwość w obowiązkach zleconych przez Pana jest na dużo większym poziomie, gdy pamiętamy, że wszystkie nasze uczynki, słowa, działania i motywacje zostaną ocenione przez naszego Zbawiciela. Z kolei, gdy nie pamiętamy i nie mówimy w naszych kościołach o powrocie Pana, to nasza gorliwość i wyczekiwanie słabnie. Badania dowodzą, że Kościoły w  których centrum jest pamięć i nauczanie o eschatologii – czyli czasach ostatecznych rozwijają się dużo lepiej, a członkowie tych kościołów są gorliwsi.

Niestety mamy tendencje słabnąć w naszej pielgrzymce chrześcijańskiej, ale Pan Bóg dał nam narzędzia, by w czujności utrzymywać nasze dusze, dlatego widzimy tak wiele wezwań w Nowym testamencie do ponownego przyjścia Jezusa i do czujności.

Powinniśmy rozumieć, że nasze spotkanie z Jezusem, to nie jest tylko jego drugie przyjście, ale również nasze odejście do Niego. Niektórzy mówią, że do końca świata jeszcze daleko - być może tak jest. Z pewnością jest bliżej niż było 2000 tys. Lat temu. Ale dla każdego z nas będzie koniec tego świata, gdy Pan Bóg odwoła nas stąd i powoła do siebie. Dla niektórych z nas może być to kilka lat lub kilka miesięcy dla innych kilkanaście lat lub kilkadziesiąt. Nikt z nas nie wie, kiedy Bóg wezwie nas do siebie, dlatego należy być gotowym cały czas.

Inny ważnym powodem nauczania o czasach ostatecznych w kościele jest pocieszanie wierzących. Dla niewierzącego świata powtórne przyjście Pana Jezusa i założenie Jego widzialnego Królestwa, to nic dobrego, bo Biblia uczy, że dzień powtórnego powrotu Chrystusa dla niewierzących będzie dniem zagłady o czym mówi Paweł w 2 liście do Tesaloniczan

 2 Tesaloniczan 1:9  Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego,

Dla wierzących zaś będzie to dzień odkupienia i zmartwychwstania jak czytamy w Ew. Łukasza wypowiedzi Jezusa w kontekście przedstawionych znaków zwiastujących Jego powrót

Łuk 21:28  A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze.

Inaczej mówiąc Pan Jezus zachęca kościół, by widząc jego zbliżające się przyjście cieszył się. Podobnie też nauczał apostoł Paweł w 4 rozdz. 1 listu do Tesaloniczan, gdy mówił o przyjściu Jezusa i wyśnił wątpliwości kościoła w Tesalonice wobec tych, którzy już zmarli.

Paweł nauczał, że wraz z ponownym przyjściem Jezusa, Ci którzy zmarli w wierze w Pana zmartwychwstaną, a Ci, którzy będą przy życiu w czasie Jego przyjścia zostaną porwani w obłoki w powietrze i ich stare ciała zostaną przemienione na wzór zmartwychwstałego ciała Pana Jezusa.

I apostoł mówił, że powinniśmy się pocieszać tymi słowami

1Ts 4:18  Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy.

Mamy się pocieszać w utrapieniach i doświadczeniach nauką o ponownym przyjściu Jezusa. Nauką o zmartwychwstaniu i naszym spotkaniu z Panem. Kiedy On powróci albo my pójdziemy do Niego wszystkie nasze cierpienia znikną. Już nie będzie żadnego płaczu, bólu, znoju, chorób, zmartwień, zawiedzionych nadziei, zniechęcenia, zmęczenia i tego wszystkiego, co sprawia, że nasze dzisiejsze życie chrześcijańskie jest trudem.

Chrześcijan powinien wiedzieć, że wszelkie kłopoty jakie go spotykają są tylko tymczasowe, a chwała do jakiej został Powołany jest wieczna. Dlatego ap. w 8 rozdz. listu do Rzymian mówił, że uważa iż jakikolwiek trud lub cierpienie nic nie znaczą w porównaniu do naszego spotkania z Jezusem i chwałą, która wtedy się objawi (Rzym 8,18). Podobne pocieszenie możemy również przeczytać 2 Kor 4,17.

 Wierzący  Powinien wiedzieć, że przychodzący Pan osądzi wszystkie sprawy dlatego sami nie musimy szukać zemsty i sprawiedliwości na tym świecie.

Gdy w taki sposób myślimy dużo łatwiej uporać się nam z niesprawiedliwością i wszelkimi wyzwaniami.

Pamiętam, że przez wiele lat mojego życia byłem oburzony na niesprawiedliwość i czasami z tego powodu nie miałem pokoju dopóki dopóty nie zrozumiałem, że powinien powierzyć to Panu Jezusowi, który jako jedyny sprawiedliwie osądzi wszystkie sprawy pod niebem i wszystkich ludzi. Nie muszę sam wymierzać sprawiedliwości mogę to oddać Panu Jezusowi, On to zrobi.

Powinniśmy również nauczać eschatologii, by wiedzieć że jakkolwiek, by nie było, to ostateczne Słowo należy do Boga i Jego zwycięstwo jest postanowione, a wraz z Nim zwycięstwo Jego ludu – tych którzy uwierzyli w Chrystusa. Dokładnie widzimy to na końcu Ks. Objawienia, gdzie mamy obietnice o nowym niebie i nowej ziemi w których będzie mieszkać sprawiedliwość. Takie spojrzenie podrywa nasze serca do uwielbienia, bo wiemy że chrześcijanin nigdy nie przegrywa. Nawet jak przegrywa to i tak wygrywa. Nawet jak go prześladują, musi nosić swój krzyż, zdarzają mu się upadki, a może odbiorą mu życie, to i tak jest wygranym, bo nasza wiara w Jezusa zwycięża wszystko i prowadzi nas do życia wiecznego. 

Naukę o rzeczach ostatecznych często określa się słowem eschatologa. Słowo to pochodzi z języka greckiego i zawiera w sobie dwa wyrazy „es-chatos – ostatni lub ostateczny oraz „logos, logia” czyli „słowo” logia – nauka.

Zatem eschatologia, to nauka zajmująca się czasami ostatecznymi.

Warto zauważyć, że Idee eschatologiczne rozwijają się stopniowo w całej Biblii dlatego trzeba czytać i studiować całą Biblię, a nie tylko jeden fragment. Dopiero badając całe Boże Słowo Możemy mieć pełny obraz zgodnie z tym, co napisał ap. Paweł do Tymoteusza w 2 liście w 3 rozdziale, że całe Pismo jest przez Boga natchnione, pożyteczne do nauki, wykrywania błędów, poprawy i wychowania nas w sprawiedliwości (2 Tym 3,16). Paweł oczywiście mówił o Starym Testamencie, ale wiemy, że Nowy Testament ma to samo natchnienie i został napisany tym samym palcem – ręką Boga.

Przykład rozwijania się objawienia widać np. po tym, jak przedstawiana jest kwestia życia pozagrobowego w Starym Testamencie oraz w Nowym.

W Pismach Starego Testamentu często jest powiedziane, że wraz ze śmiercią człowiek idzie do Szeolu Psalm 6,4-5 bez rozróżnienia na piekło i niebo, po prostu kraina umarłych.

Psalm 6:4 Powróć, o Panie, ocal moją duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie,

5 bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie, któż Cię wychwala w Szeolu?

Wraz z tłumaczeniem Pism Hebrajskich na język grecki tzw. Septuaginte na 200 lat przed Chrystusem słowo Szeol oddano słowem Hades – często tłumaczone jak grub. U proroków Starego Testamentu widzimy słowa kierujące naszą uwagę, że po śmierci wierzący będą z Bogiem, ale bez dokładnych szczegółów. Wraz z nadejściem Nowego Przymierza objawienie się znowu poszerzyło i Pan Jezus wyraźnie nauczał już o dwóch osobnych miejscach, Gehennie – czyli piekle, miejscu cierpienia dla niewierzących oraz Królestwie Bożym – niebie, miejscu radości i odpocznienia dla wierzących.

Listy Nowego Testamentu dały nam jeszcze więcej poznania i otrzymaliśmy od ap. Pawła, Piotra, Jana oraz innych natchnionych autorów więcej szczegółów przyjścia Pana Jezusa, które będziemy rozważać w kolejnych miesiącach. Czytelnicy Biblii powinni zauważyć, że Pan Bóg często tak postępuje i odkrywa stopniowo przed swoim ludem swe zamiary. Abrahamowi też nie objawił wszystkich szczegółów, przy jego powołaniu, ale kazał mu wyjść od swojej rodziny i iść do ziemi, którą miał mu wskazać. Abraham musiał zaufać Bogu, a Pan na różnych etapach tej wędrówki odkrywał mu tajemnice.

Pewnie jesteśmy świadomi, że na czasy ostateczne mamy bardzo wiele różnych poglądów. Wynika to z tego, że wszyscy jesteśmy ciekawi przyszłości i charakteru ponownego przyjścia Jezusa. Jednak nauka eschatologiczna pomimo znacznego objawienia ma też w sobie sporo niewiadomych. Właściwe znamy tyko, a może aż, ogólny zarys powrotu Chrystusa, ale sporo szczegółów jest pokrytych milczeniem i powinniśmy być wobec tego bardzo pokorni. Bóg nie dzieli się z nami wszystkimi swoimi planami, ale te które nam objawił wystarczą byśmy Mu zaufali.

W księdze powtórzonego Prawa znajduje się bardzo ciekawy werset:

Powtórzonego Prawa 29:29  To, co jest zakryte, należy do Pana, Boga naszego, a co jest jawne, do nas i do naszych synów po wieczne czasy, abyśmy wypełniali wszystkie słowa tego zakonu.

Część rzeczy Bóg nam odkrył i to, co nam odkrył możemy, a nawet powinniśmy badać. Ale są również rzeczy, których nam nie objawił i wobec nich powinniśmy być ostrożni i pokorni.

Pomimo różnych spojrzeń na czasy ostateczne właściwie mamy trzy główne poglądy według których są one rozpatrywane.

Ja jeszcze dzisiaj  przedstawię te poglądy żebyśmy wiedzieli jakie są spojrzenia i podejścia do tego tematu. Wybiorę jeden z nich, który uważam za najwłaściwsze podejście i powiem dlaczego moim zdaniem tak powinniśmy patrzeć na eschatologie i na tym dzisiaj zakończę, a później będziemy mieli jeszcze trochę czasu na pytania i dyskusje.  

Pierwszy ze znanych poglądów do amilenializm bardzo popularny w wielu kręgach. Nazwa tego poglądu oznacza zaprzeczenie milenium czyli Tysiącletniego Królestwa Chrystusa. W tym podejściu na wiele tekstów eschatologicznych nie patrzy się w sposób dosłowny, tylko duchowy. Amilenialiści uważają, że nie będzie dosłownego Tysiąclecia wspominanego przez ap. Jana w 20 rozdz. Ks. Objawienia, a okres tysiąclecia trwa obecnie, bo Jezus już panuje i kościół jest niebiańskim duchowym królestwem. Wielu z nich, bo też są różnice w tych poglądach, uważa nie będzie dosłownego antychrysta jednakże może istnieć człowiek grzeszny, który pasowałby do jakiejś definicji antychrysta.

Panowanie Pana Jezusa dokonało się wraz ze zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem, a teraz czekamy jedynie na Jego powrót i ustanowenie nieba na ziemi. W tym poglądzie wszystko następuje w jednym czasie, powrót Jezusa, zmartwychwstanie, sąd ostateczny i wieczność.

W opinii Amilenialistów szatan od zwycięstwa Jezusa na Krzyżu jest już związany i nie ma wielkiego wpływu na świat. Nie ma również wyraźnego kontrastu miedzy Izraelem, a kościołem. Obietnice, które wcześniej zostały dane Izraelowi wraz z Nowym Przymierzem przeszły na Kościół, więc Kościół jest teraz duchowym Izraelem, a Pan Bóg z fizycznym Izraelem już skończył (choć tu mogą też być różne opinie). Często powołuje się na Ew. Mateusza 21,43, gdzie jest powiedziane, że Królestwo Boże zostanie Izraelowi zabrane i dane ludowi, który będzie wydawał jego owoce.

Również uważa się, że nie wszystkie obietnice dane Izraelowi muszą się spełnić, jeśli jakieś były warunkowe, a warunki ze strony człowieka nie zostały dotrzymane, to i obietnica przestała być aktualna.

Znani przedstawiciele tego poglądu to: Augustyn z Hippony, Marcin Luter, John Calvin, CS Lewis, Robert Charls Sproul, dr Mrtin Loyd Jones. 

Drugi popularny pogląd to postmilenializm.

Mówi on o tym, że Pan Jezus dopiero powróci po Tysiącletnim Królestwie, a do tego czasu będzie trwał nieustanny rozwój ewangelii, tak, że ona zdobędzie cały świat i wszyscy się nawrócą, a świat stanie się wyraźnie chrześcijański. Czyli, czym bliżej powrotu Jezusa tym świat będzie lepszy. Co do tysiąclecia wśród postmilenialistów nie ma zgody, czy będzie to faktyczne 1000 lat, czy 1000 oznacza jedynie jakiś długi okres. W każdym razie pod koniec tysiąclecia, Chrystus powraca i nastąpi powszechne zmartwychwstanie, sąd oraz ustanowenie nieba i piekła w całej pełni.

Jeśli chodzi o szatana, to też nie ma jednoznacznego stanowiska wśród postmilenialistów, czy diabeł jest już związany, czy jednak jest to kwestia przyszłości i będzie związany dopiero w tysiącleciu. Ale w większość zwolenników tego poglądu uważa, że szatan jest już związany od wieków, bo jest pod kontrolą Boga, a w tysiącleciu zostanie związany w sposób szczególny. Jeśli chodzi i Izrael i kościół, to postmilenialiści w swoim spojrzeniu są podobni do amilenialistycznych poglądów, że Kościół jest spełnieniem obietnic danych Izraelowi i jest duchowym Izraelem.

W związku z twierdzeniami tego poglądu, że sytuacja na świecie będzie się poprawiać, czym bliżej tysiąclecia i przyjścia Chrystusa powołuje się na to, że w wielu częściach świata poprawiły się warunki życia. Ewangelia jest głoszona niemal na całym świecie i ogromne kwoty pieniędzy są wydawane na cele chrześcijańskie. Inny dowód na słuszność swoich poglądów poistmilenialistów ma być, że Biblia jest najbardziej poczytną księga świata i obecnie jest tłumaczona na najwięcej języków niż kiedykolwiek w historii

Z biblijnych argumentów przytacza się Przypowieść Pana Jezusa o zakwasie z Ew. Mat 13,33, że Królestwo Boże podobne jest do zaczynu, że wystarczy odrobina, a później rozszerza się i ogrania wszystko. Przywołuje się Ks. Objawienia 7,9-10 rozdz. gdzie Jan widzi wielki tłum zbawionych w niebie , którego nikt nie mógł policzyć

Znani przedstawiciele tego poglądu to:

Jonathan Edwards, Benjamin Warfield, Greg Bahnsen, Loraine Boettner, Kenneth Gentry 

Trzeci popularny pogląd do którego ja się skłaniam, to Premilenializm i z tej perspektywy będą późniejsze wykłady.

Premilenialiści utrzymują, że powtórne przyjście Jezusa nastąpi przed ustanowieniem tysiąclecia. Będzie ono poprzedzone wielkim uciskiem, przyjściem antychrysta, powrotem Żydów do Izraela, przebudzeniem duchowym w Izraelu i odbudową świątyni. Wraz z powrotem Pana Jezusa będzie zmartwychwstanie wierzących i Chrystus założy swoje widzialne Królestwo na ziemi, które będzie trwało przez 1000 lat. W czasie Milenium (czyli tysiąclecia) szatan zostanie związany i będzie to wspaniały okres odnowy całego stworzenia. Po okresie milenium nastąpi wypuszczenie szatana z więzienia i bunt narodów wobec Boga, co będzie związane z zagładą. Następnie przyjdzie powszechne zmartwychwstanie także niesprawiedliwych i sąd ostateczny, a  Kościół nie jest duchowym Izraelem i nie wypełnia obietnic danych Izraelowi. Bóg ma swoje obietnice dla Kościoła i dla Izraela, choć część tych obietnic jest wspólnych. Jeśli oczywiście chodzi o Zbawienie zarówno kościół jak i Izrael otrzymują życie wieczne w ten sam sposób, z łaski przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

W opinii premilenialistów Bóg ma plany dla literalnego Izraela i wypełni je w czasach ostatecznych oraz w milenium. Przykładem jednej z takich obietnic jest przyrzeczenie Boga w 15,18 Ks. Rodzaju, że ziemia którą Bóg da Abrahamowi będzie sięgać od Rzeki Egipskiej, aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. Obietnica ta jak dotąd nie została spełniona i prawdopodobnie zostanie wypełniana w Tysiącletnim Królestwie.

Premilenialiści proroctwa biblijne zazwyczaj odczytują dosłownie. Tam gdzie interpretacja dosłowna jest niemożliwa lub sam tekst wskazuje na symbole, odczytuje się tekst symbolicznie. W opinii premilenialistów celem pisma nie jest zasłonięcie nam Bożych postanowień, ale objawienie ich.

Bardziej znani przedstawiciele Premilenializmu to: Charles Ryrie, Hal Lindsey, John MacArthur . 

Teraz chciałbym jeszcze powiedzieć kilka słów, dlaczego uważam, że premilenializm jest najlepszym spojrzeniem na proroctwa czasów ostatecznych.

Po pierwsze, co już zostało wspomniane wynika to z zasady hermeneutycznej, że Biblie należy rozumieć dosłownie w jej kontekście historycznym i kulturowym. Jeśli uduchowiamy różne fragmenty Biblii i nadajemy im sami znaczenie, to tak jakby stawiamy się ponad Biblią. I zamiast to Słowo Boże decydować jak należy rozumieć tekst, to nadajemy mu własne ukryte znaczenie. Takie podejście do tekstu biblijnego rodzi zagrożenie wczytywania w tekst rzeczy, których tam nie ma. I tak np. 20 rozdz. Ks. Objawienia mówi, że po przyjściu Chrystusa będzie tysiąc wspaniałych lat dla ziemi. Ale odejście od interpretacji dosłownej i twierdzenie, że to jest tylko metafora wprowadza wątpliwości, czy to będzie 1000 lat, czy tylko jakiś dłuższy okres czasu, a może jeszcze coś innego. Skoro w tym przypadku przyjmiemy, że tekst nie jest dosłowny i znaczy coś innego niż w rzeczywistości znaczy, to dlaczego nie w innych przypadkach? I tak niektórzy uważają, że tysiąc lat chodzi o niebo, a nie o ziemie lub chodzi o jakieś doświadczenia wierzącego. Widzicie, że jak odchodzimy od interpretacji dosłownej, to możemy sobie pływać jak chcemy i jest niebezpieczeństwo, że możemy wymyślać, co chcemy. 

Jednym z argumentów za teologią amilenializmu jest, że reformatorzy byli amilenialistami. Ale trzeba powiedzieć, że ani Luter, ani Jan Kalwin nie zajmowali się wnikliwie eschatologią. Pozostawili ja taką jaka wtedy była od czasów Augustyna, który spopularyzował amilenialistyczne podejście do czasów ostatecznych. Reformatorzy głównie zajęli się walką o prawdę ewangelii, która w tym czasie była niemal całkowicie przysłonięta przez odpusty, ludzkie uczynki i kościelne sakramenty. Należało ukazać, że usprawiedliwienie przed Bogiem, odpuszczenie grzechów i życie wieczne jest wyłącznie z łaski przez wiarę   

Kolejny argument za dosłowną interpretacją proroctw jest taki, że wszystkie proroctwa dotyczącego pierwsze przyjścia Chrystusa  odnośnie wypełniły się dosłownie. Nie jesteśmy w stanie wymienić tu wszystkich, ale przywołam kilka.

Dosłownie wypełniło się proroctwo, że Pan Jezus zostanie przybity do Krzyża

Psalm 22:17  Oto psy otoczyły mnie, Osaczyła mnie gromada złośników, Przebodli ręce i nogi moje.

Także proroctwo o tym, że żołnierze podzielą szaty Pana Jezusa, a suknie rzucą los

Psalm 22:19  Między siebie dzielą szaty moje I o suknię moją los rzucają.

Zostało przepowiedziane, że Jezus zostanie zdradzony przez przyjaciela za 30 srebrników

Zachariasza 11:12  Wtedy rzekłem do nich: Jeżeli uznacie to za słuszne, dajcie mi należną zapłatę, a jeżeli nie, zaniechajcie! I odważyli mi jako zapłatę trzydzieści srebrników.

13  Lecz Pan rzekł do mnie: Wrzuć je do skarbca, tę wysoką cenę, na jaką mnie oszacowali! Wtedy wziąłem trzydzieści srebrników i wrzuciłem je w świątyni do skarbca.

Psalm 41:10  Nawet przyjaciel mój, któremu zaufałem, Który jadł mój chleb, Podniósł piętę przeciwko mnie.

Również dosłownie się spełniło, że Pan Jezus zostanie napojony octem wisząc na Krzyżu Ps. 69,22, a także to, że wjedzie na osiołku do Jerozolimy jako Król Zachariasza 9,9, oraz że Jezus przed ukrzyżowaniem będzie bity i poniżany Ks. Izajasza 50,6 oraz cały rozdział Izajasza 53.

Wszystkie te proroctwa wypełniły się dosłownie w związku z tym sugeruje, że proroctwa dotyczące drugiego przyjścia Pana Jezusa również wypełnią się dosłownie. Chodzi tutaj o znaki zbliżania Jego powrotu, widzialne, przyjście, sąd i tysiąclecie. 

Jeszcze jeden argument chce przedstawić za dosłownym odczytywaniem proroctw. Pierwsi Ojcowie kościoła wierzyli w literalne tysiąclecie. Właściwe dopiero od czasów Augustyna zaczęto to na poważnie kwestionować. Ale przez pierwsze trzy wieki wiara, że wraz z powrotem Chrystusa nadejdzie fizyczne milenium – tysiąc lat wspaniałego okresu dla ziemi była czymś normalnym.

Jeden z ojców kościoła Papiasz (60-130), uczeń Jana apostoła napisał:

„Tysiącletnie Królestwo będzie po zmartwychwstaniu, kiedy królestwo Chrystusowe osiądzie w materialnej formie na tej ziemi.”

Również Ojciec kościoła Ireneusz (130-202 ) interpretując fragment z Ks. Rodzaju o błogosławieństwie dla Jakuba, które brzmiało

Rodzaju 27:28  Niech ci Bóg da rosę niebios i żyzność ziemi, Oraz obfitość zboża i wina.

29  Niechaj ci służą ludy I niechaj ci pokłon oddają narody. Bądź panem braci twoich, A niech ci pokłon oddają synowie matki twojej. Kto ciebie przeklinać będzie, Niech będzie przeklęty, A kto tobie błogosławić będzie, Niech będzie błogosławiony.

Mówił wyraźnie, że błogosławieństwo dane Jakubowi w Jego czasach się nie wypełniło, bo zamiast tego, że bracia mu się mieli kłaniać, to Jakub kłaniał się Ezawowi i to aż 7 razy. Również narody i ludy nie służyły Jakubowi, ale to raczej On służył Labanowi swojemu wujkowi najpierw za jedną córkę 7 lat, później za drugą. I też nie odziedziczył obfitości zboża i wina, bo jak wiemy był głód w ziemi, w której mieszkał i musiał wyemigrować z całą swoją rodziną do Egiptu. Tak więc Ireneusz pyta w jaki sposób wypełniło się błogosławieństwo dane Jakubowi? I odpowiada tak:

„Przewidziane błogosławieństwo zatem należy bezsprzecznie do czasów Królestwa, kiedy sprawiedliwi będą rządzić na ich ziemiach powstanie z martwych, kiedy to stworzenie, po odnowieniu i uwolnieniu, będzie owocować z obfitością wszelkiej żywności, z rosy niebieskiej i płodności ziemi: tak jak starsi, którzy widzieli Jana, ucznia Pańskiego, mówili, że słyszeli od niego”

Ireneusz powołuje się tutaj na starszych, którzy znali apostoła Jana i słyszeli słowa o fizycznym Królestwie od niego.

Z kolei Polikarp uczeń apostoła Jana wierzył w dosłowne wypełnienie się proroctwa z 11 rodz. Ks. Izajasza w czasie millenium, gdzie jest powiedziane:

Izajasza 11:6  I będzie wilk gościem jagnięcia, a lampart będzie leżał obok koźlęcia. Cielę i lwiątko, i tuczne bydło będą razem, a mały chłopiec je poprowadzi.

7  Krowa będzie się pasła z niedźwiedzicą, ich młode będą leżeć razem, a lew będzie karmił się słomą jak wół.

8  Niemowlę bawić się będzie nad jamą żmii, a do nory węża wyciągnie dziecię swoją rączkę.

9  Nie będą krzywdzić ani szkodzić na całej mojej świętej górze, bo ziemia będzie pełna poznania Pana jakby wód, które wypełniają morze. 

Tak interpretował to Polikarp

„Albowiem Bóg jest bogaty we wszystkim. I dobrze, że kiedy stworzenie zostanie przywrócone, wszystkie zwierzęta powinny być posłuszne i być w podporządkowaniu się człowiekowi i powracają do żywności pierwotnie podanej przez Boga (ponieważ były pierwotnie poddane w posłuszeństwie Adamowi), to znaczy, produktom ziemi. Ale to jest inna okazja, a nie czas teraźniejszy, jest [do szukania] za wykazanie, że lew [potem] będzie żywił się słomą. I to wskazuje na duże rozmiary i bogatą jakość owoców. Bo jeśli to zwierzę, lew, żeruje na słomie [w tym okresie], jakie cechy musi mieć sama pszenica, której słoma służy jako odpowiedni pokarm dla lwów”? 

Inny Ojciec kościoła, Justyn Męczennik (100-165 ) w swoim dialogu z Tryfonem pisał następująco:

„Lecz ja i inni, którzy są chrześcijanami zrównoważonymi (rozsądnymi, prawomyślnymi) co do wszystkich kwestii, jesteśmy pewni, że nastąpi zmartwychwstanie umarłych i Tysiącletnie Królestwo w Jerozolimie, które wtedy zostanie zbudowane, ozdobione i powiększone, jak głoszą prorocy Ezechiel, Izajasz i inni.”

Więcej na temat tysiącletniego królestwa powiemy siebie jak będzie wykład o tysiącleciu.

Mam nadzieje, że przekonałem was dzisiaj i zachęciłem do badania biblijnych proroctw, by w ten sposób umacniać się w wierze i wiedzieć do jakiej nadziei powołał nas nasz Pan byśmy nie chwiali się w wierze, ale z całą gorliwością i uwagę wierzyli Mu i oddali się na służbę Bogu dla Jego chwały. 

Stworzenie czy ewolucja? Ks. Rodzaju 1,1


Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię

Dzisiaj idziemy do samego początku i przez następne tygodnie zajmiemy się pierwszymi 12 rozdziałami Ks. Rodzaju. Być może pierwszy wiersz Ks. Rodzaju jest jednym najtrudniejszych do przyjęcia fragmentów Biblii, a z pewnością jednym z najbardziej kontrowersyjnych w dzisiejszych czasach. Szczególnie w ostatnich kilkudziesięciu latach, gdy na znaczeniu zyskała teoria ewolucji debata na temat początku świata przybrała na sile. Być może nie zdajemy sobie sprawy jak ważna jest odpowiedź na pytanie jaki faktycznie był początek i jak ta prawda wpływa na nasze życie. Jeśli nie wiemy skąd pochodzimy, kim jesteśmy, to nie możemy zrozumieć naszego istnienia i przeznaczenia.  Słowo Boże często pokazuje i odnosi się do tego, że kwestia początku to fundamentalna sprawa dla zrozumienia całej Biblii i jej przesłania. Jeśli nie wierzymy w biblijny opis stworzenia świata, jeśli mamy wątpliwości, że faktycznie Bóg to uczynił przez swoją wielką moc, to jak możemy wierzyć w inne fragmenty Biblii. Jak np. możemy wierzyć w to, co mówi Nowy Testament o Chrystusie, jak możemy wierzyć w cuda i zmartwychwstanie skoro już na samym początku mamy problem z autorytetem Słowa Bożego. Zresztą Nowy Testament też odnosi się do początków i nie tylko Nowy Testament, ale wiele ksiąg Biblijnych Starego Testamentu wraca do fundamentów i stworzenia. Wiele psalmów, ksiąg prorockich odnosi się do 1 rozdz. Ks. Rodzaju. Kwestionowanie Bożego stworzenia jest kwestionowaniem całej Biblii. Jeśli to, co mówi Ks. Rodzaju o stworzeniu jest mitem, to jak możemy wierzyć, że inne części Pisma są prawdziwe? Zresztą krytycy Biblii nie tylko kwestionują opis stworzenia, ale kwestię Adama i Ewy, upadku w grzech, Noego, światowy potop, Abrahama, a także powstanie Izraela i ich wyjście z Egiptu. Więc nie dziwcie się jak przyznając się do wiary w Boże literalne stworzenie zostaniecie uznani za oszołomów, nieuków będąc wyśmianym, że wierzycie w bajki, mity i zabobony.    

Niektórzy chrześcijanie wychodząc naprzeciw temu próbują pogodzić ewolucje z Pismem i w związku z tym powstała teoria „ewolucji teistycznej”, która zakłada, że Bóg posłużył się ewolucją, by stworzenie mogło zaistnieć. Ale mówię wam, gdy zaczniecie się temu przyglądać i chcecie być wiernymi Słowu Bożemu, to nie da się tego pogodzić. Nie ma kilka możliwości, albo wierzymy w to, co mówi Biblia o początkach, albo wierzymy w ewolucje. Nie ma drogi pośrodku. Nie da się pogodzić stworzenia z ewolucją, bo one się wzajemnie wykluczają. W kolejnych kazaniach będę się więcej odnosił do szczegółów.

Niestety teoria ewolucji jest obecnie przedstawiania jako nauka i uczona w szkołach podstawowych, średnich i na uczelniach wyższych. Z mitów uczyniono fakty, ubrano je w ładne obrazki w podręcznikach, jak małpa zaczyna się prostować stając się człowiekiem podając to w szkołach.

Pamiętam jak wiele lat temu jedno z moich dzieci przyszło ze szkoły i powiedziało, ze Pani na lekcji mówiła, że pochodzimy od małpy. Zasmuciło mnie to, bo zredukowano człowieka do roli zwierzęcia i uczy się tego małe dzieci odbierając im godność, piękno i cel do jakiego przeznaczył nas Stwórca.  Wtedy usiedliśmy i rozmawialiśmy, że jest to kłamstwo i nie pochodzimy od żadnej małpy, ale od Boga i to nadaje nam wartość i czyni nas wyjątkowymi w stworzeniu.  

Jeśli pochodzimy od małpy nie różnimy się niczym wyjątkowym od zwierząt będąc wytworem przypadkowych ewolucyjnych procesów, a to znaczy, że nie mamy żadnego znaczenia i żadnej wartości. Budując na tym fundamencie stworzono ateistyczne społeczeństwa, jak komunizm, faszyzm które dały sobie przyzwolenie na masowe ludobójstwo.   

Znaczna większość ewolucjonistów twierdzi, że świat i wszechświat powstał przypadkiem i z niczego miliardy lat temu. Uważa się, że ziemia powstała 4,5 miliarda lat temu jako część tworzącego się Układu Słonecznego, który uformował się z wielkiej wirującej chmury gazu, pyłu i skał. „Zawarty w mgławicy wodór i hel pochodziły głównie z Wielkiego Wybuchu, który dał początek dla wszechświata. Życie natomiast na ziemi według teorii ewolucji powstało około 3,9 miliarda lat temu w wyniku reakcji chemicznych zachodzących pod wpływem promieniowania kosmicznego, promieniowania UV i wyładowań elektrycznych towarzyszącym burzom, które szalały na Ziemi. W ten sposób według tej teorii powstawały proste związki organiczne. Te przekształcały się z czasem w aminokwasy, białka i kwasy nukleinowe. Związki wielkocząsteczkowe nabyły zdolność do samopowielania się. Proces ten trwał wystarczająco długo, aby ze skupiających się w coraz bardziej złożone układy cząsteczek organicznych powstały najprostsze komórki”. Później te komórki rozwijały się od prostych form do coraz bardziej zawansowanych i złożonych tak, że powstały proste organizmy w wodzie. Następnie te organizmy dalej ewoluowały do bardziej złożonych i w końcu życie wyszło z wody na ląd około 500 milionów lat temu jak twierdzi teoria ewolucji. Z czasem z tych lądowych organizmów rozwinęły się inne, a w końcu człowiek.   

Jeśli wszechświat i ziemia powstawały przez miliardy lat w procesie ewolucji nie tylko kłamie Ks. Rodzaju, ale dziesiątki innych fragmentów w Biblii, które się do tego odnoszą i tracimy oparcie dla doktryny, która mówi, że Bóg jest Stwórcą.

Jednak Słowo Boże mówi wyraźnie Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię (Rodz 1,1).

I mamy tu do czynienia z bardzo prostymi słowami. Wydaje się, że nie da się tego wyrazić prościej. Nie ma w tych słowach niczego skomplikowanego, niczego czego jakiś człowiek nie byłby w stanie zrozumieć. Mamy prostą odpowiedź w naszym pytaniu o początek. Więc jeśli zastanawiasz skąd to się wszystko wzięło, to tu ją masz „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Myślę o tych wszystkich poszukiwaniach odpowiedzi na to pytanie o setkach miliardów dolarów wydanych, by wyjaśnić początek. A mamy to tu, napisane tak prosto, tak zwyczajnie, tak ludzkim językiem jak to tylko możliwe. I niestety wielu potyka o tą prostotę, bo twierdzi, że to nie może być ta odpowiedź. Podobnie też z ewangelią naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest ona bardzo prosta, że człowiek jest grzesznikiem, że potrzebuje Zbawiciela i otrzymaliśmy Go w Jezusie, gdy zmarł z nasze grzechy i powstał z martwych. A dzisiaj daje ratunek, zbawienie, przebaczenie grzechów z łaski, darmo dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą. Czyż nie jest to podobnie proste jak kwestia początków? A jednak ten prosty przekaz dla wielu jest zbyt trudny do przyjęcia, bo nie chcą uznać Boga w Jego wszechmocy i potędze.

Świat, niebo i ziemia i wszystko co na nich nie powstały przypadkiem z wielkiego wybuchu formując się miliardy lat, ale zaistniały za sprawą wszechmogącego Boga. Nie wiem jak można rozumieć to inaczej, albo w to wierzysz, że Pan dał początek stworzeniu, albo to odrzucasz.

W XIX wieku żył dosyć znany naukowiec Herbert Spencer. Odkrył on, że cała rzeczywistość czyli wszystko, co istnieje może być zawarte w pięciu stwierdzaniach takich jak: czas, siła, działanie, przestrzeń i materia.

Gdy przyjrzymy się pierwszemu wersetowi z Ks. Rodzaju, to dostrzeżemy odkrycie Spencera.

Na początku – czyli czas. Następnie jest napisane, uczynił to Bóg - czyli siła.

Później jest mowa o stwarzaniu - czyli działanie, następnie jest niebo - czyli przestrzeń i ziemia - czyli materia.

Co ciekawe sam Spenser był ewolucjonistą uznając nauki i odkrycia Karola Darwina, a Darwin uważał Spencera z najwybitniejszego filozofa angielskiego tej epoki.

Można powiedzieć, cóż za ironia, że Bóg pozwolił odkryć i nazwać ewolucjoniście początek swego działania. Choć pewnie sam Spencer nie dostrzegł w pierwszym wersecie Ks. Rodzaju swego odkrycia.  

Teraz postaram się przyjrzeć się temu trochę bliżej.

Zanim Bóg stworzył niebo i ziemię czas nie istniał, a Pan Bóg był i jest w wieczności. Stwierdzenie czym jest wieczność nie jest możliwe dla nas do pojęcia. Człowiek jako istota skończona wszystko rozpatruje w czasie, w kategoriach początku i końca.

Wieczność nie jest czasem choć w naszym świecie próbujemy tak wieczność przedstawiać, by pomóc ludzkiemu umysłowi zrozumieć ten termin. Raczej wieczność powinniśmy rozpatrywać w kategorii stanu i tak też przedstawia to angielski słownik Webstera. Więc Bóg, który jest Stwórcą czasu jak czytamy „na początku” a sam jest poza czasem w wieczności ma wgląd we wszystkie wydarzenia, myśli i działania przez cały czas wszystkich swoich stworzeń od początku do końca. Bóg nie musi sprawdzać, co stanie się w przyszłości, bo cała historia jest przed Nim w wieczności i on nad nią, panuje od początku do samego jej końca. Dlatego np. słowo Boże mówi w Psalmie 139, że On zna wszystkie nasze myśli, słowa i dni, choć jeszcze to nie nadeszło Ps. 139,16. Pan mógł również powiedzieć na samym początku jaki będzie koniec mówiąc w 3 rozdz. Ks. Rodzaju, że kiedyś potomstwo kobiety zgniecie głowę węza Rodz. 3,15, czyli Pan Jezus pokona szatana i zniszczy jego dzieła.

Dalej słowo Boże mówi, że wszystko uczynił Bóg. Nie mamy niczego w znanym nam świcie, co powstało by samo z nicości. Wszystkie znane nam zasady fizyki mówią, że żeby coś zaistniało musi być pierwsza przyczyna. Musi być jakaś energia lub siła, która coś zapoczątkuje. Mało tego, ta energia lub siła musi być inteligentna, by dać początek czemuś złożonemu i zorganizowanemu. Każda uwolniona energia bez inteligentnego działania powoduje zniszczenie, a nie budowanie. Gdyby energia sama w sobie powodowała budowanie, to moglibyśmy zwieźć materiały do budowy domu w jedno miejsce i rzucić tam bombę, a dom powstałby sam. Lub inny przykład, moglibyśmy kupić pudełko klocków lego dla naszych dzieci i potrząsać nimi, a klocki złożyłby się same pod wpływem włożonej w nie energii. A może gdybyśmy powtarzali te doświadczenia odpowiednio długo, to w końcu dom, by powstał, a klocki by się złożyły? Tak właśnie mówi ewolucja, że potrzebny był czas. Ale myślicie, że milion bomb lub 1000 lat potrząsania klocków coś zbudowałby? Nie, wiemy, że to jest niedorzeczne, rzucenie bomby w miejsce materiałów budowlanych,  niczego nie zbuduje, a jedynie zniszczy. Podobnie z klockami i ze wszystkim innym. Jeśli nie będzie siły, energii i to siły, która posiada inteligencje nic nie powstanie. Musimy powiedzieć jasno, że teoria ewolucji jest głupia.

Listo do Hebrajczyków mówi

Hebrajczyków 11:3  Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.  

Nie było mnie przy stworzeniu, ale otrzymałem od Boga na tyle mądrości i inteligencji, by wiedzieć i być pewnym, że istnienie świata to nie przypadek. Mogłem również przez wiarę poznać, że Bóg ukształtował wszystko mocą swego słowa. Nasza logika domaga się Stworzyciela, pierwszej przyczyny. Jednak człowiek może się temu sprzeciwić, a nawet z tym walczyć i tak uczynił np. znany fizyk ateista Stephen Hawking, który zmarł w 2018 roku. W jednej z książek „Wielki Projekt” jaką napisał dowodzi, że Bóg nie jest potrzeby do zaistnienia świata, bo są prawa fizyki jak np. grawitacja.

Przepraszam, a skąd się wzięła grawitacja, przyciąganie ziemskie i inne stałe niewzruszone procesy, które utrzymują ziemię, nasz układ planetarny, czy całą galaktykę w odpowiednim miejscu? Przeczytajmy inny fragment z listu do Hebrajczyków:

Hebrajczyków 3:4  Albowiem każdy dom jest przez kogoś budowany, lecz tym, który wszystko zbudował, jest Bóg.

Ciekawe jest, że ateiści i ewolucjoniści mówią, że nie mogą uznać Boga jako pierwszą przyczynę powołując się na naukę. Twierdzą, że to nauka nie pozwala im uznać w Bogu stworzyciela. Ale tym samym zaprzeczają nauce, prawu przyczynowości, bo nic nigdy nie powstało z niczego.

Rozwinąłem trochę kwestie czasu i siły, teraz jest działanie – stworzenie. Odniosłem się do tego przy omawianiu siły. Działanie to inteligencja. Bóg posłużył się nie tylko swoją mocą, ale także swoją mądrością i wiedzą.

Przypowieści Sal. 3:19  Pan mądrością ugruntował ziemię i rozumem stworzył niebiosa.

Jak powiedziałem wcześniej sama moc niczego, by nie uczyniła. Bezrozumna energia wywołuje tylko zniszczenie. Jak ze złości ktoś w sposób nieprzemyślany kopnie w drzwi, to nie sprawi, że staną się lepsze, ale prawdopodobnie zniszczy je.  Dopiero energia odpowiednio spożytkowana przez kogoś inteligentnego może sprawić, że jakiś projekt powstanie.

Tak użyta energia dała początek wielu wspaniałym pomysłom na ziemi, które służą nam w codziennym życiu. Korzystamy z silnika spalinowego, który napędza nasze samochody i nie tylko. Do jego produkcji potrzebny jest intelekt i zagospodarowana energia. Podobnie z naszymi urządzaniami w naszych domach, których codziennie używamy np. takich ja zmywarka, pralka, piekarnik, kuchenka i wiele innych. Mamy w tym przypadku do czynienia z inteligentnymi projektami, ktoś musiał je wymyśleć, zaplanować, napisać projekt i wykonać.

A teraz weźmy pod uwagę cały wszechświat, ziemię i stworzenie. Jak to jest wspaniale zaprojektowane, a złożoność tego wszystkiego jest na dużo większym poziomie niż najbardziej skomplikowane urządzenie wykonane przez człowieka.

Zarówno naukowcy, jak i obserwatorzy wszechświata są nieustannie zdumieni zawiłością i złożonością naszego kosmosu oraz życia, które on podtrzymuje. Wszystkie jego drobne detale idealnie do siebie pasują w doskonale wyważonym, synergicznym systemie. Kiedy badamy złożoność kosmosu – od najmniejszego atomu po granice wszechświata – szybko zdajemy sobie sprawę, że przypadek po prostu nie może wyjaśnić niewiarygodnego porządku i elegancji tego, co istnieje. Jak mówi autor Listu do Rzymian 1,20: „ że Poprzez wszystko, co Bóg stworzył, możemy wyraźnie zobaczyć Jego niewidzialne cechy — Jego wieczną moc i Boską naturę”. Im więcej dowiadujemy się o naszym wszechświecie, tym więcej odkrywamy dowodów kierujących nas ku Stwórcy, który to wszystko połączył i sprawił, że wspaniale się uzupełnia.

Pomyśl chwile o naszej planecie. Ziemia znajduje się w najbardziej odpowiednim punkcie naszego Układu Słonecznego. Dzięki temu Nie jest ani za gorąco, ani za zimno. Jest idealnie Pochylona pod kątem 23,5 stopnia i obraca się wokół własnej osi raz na 24 godziny, obracając się wokół słońca z prędkością około 107 tys. Km/h na godzinę.

Żeby istniało życie na ziemi grawitacja misi być idealna. Gdyby była trochę silniejsza, ściągnęłaby wszystkie atomy w jedną wielką kulę. A gdyby była nieco słabsza, atomy byłby tak daleko od siebie, że nigdy nie zostałyby zebrane w gwiazdy i galaktyki.

Aby gwiazdy mogły powstać, siła grawitacji musi być idealnie odpowiednia. Okazuje się, że jeśli zmienimy grawitację choćby o ułamek procenta – na tyle, że będzie, powiedzmy, o jedną miliardową grama mocniejsza lub słabsza – wszechświat staje się tak inny, że nie ma gwiazd, galaktyk i planet.

To wszystko sprawia, że właśnie na ziemi mogą istnieć idealne warunki do życia.

Prorok Izajasz prorokował o tym tak:

Izajasza 45:18  Bo tak mówi Pan, Stwórca niebios On jest Bogiem - który stworzył ziemię i uczynił ją, utwierdził ją, a nie stworzył, aby była pustkowiem, lecz na mieszkanie ją stworzył: Ja jestem Pan, a nie ma innego.

Niesamowitą złożoność obserwuje się również w biologii. Czy wiesz, że tylko jedna żywa komórka zawiera tyle informacji, co 100 milionów stron encyklopedii.

Bóg również stworzył ogromną przestrzeń – niebo.

Kosmos jest niesamowitym miejscem i tak rozległym, że nie jesteśmy w stanie pojąc wielkości tej przestrzeni. Obecnie ludzkie urządzenia dostrzegły najdalszą galaktykę w odległości 13,4 miliarda lat świetlnych. Rok świetlny, to jest taka odległość jaką światło pokonuje w ciągu jednego roku. Natomiast prędkość światła to 300 tys. Kilometrów na sekundę. Więc najbardziej odległa galaktyka jaką ludziom udało się zauważyć jest tak daleko nas, że są to odległości wykraczające poza naszą wyobraźnię.

Król Dawid napisał, że jest zachwycony i pełny chwały dla Boga spoglądając w niebo

Psalmy 8:2.4  Panie władco nasz jak wspaniałe jest Imię  twoje… Gdy oglądam niebo twoje, dzieło palców twoich, Księżyc i gwiazdy, które Ty ustanowiłeś.

Dotychczas szacuje się, że jest około 350 miliardów galaktyk, a liczna gwiazd w jednej galaktyce szacowana jest od 200 – do 300 miliardów.

A pismo mówi, że nasz Bóg zna wszystkie gwiazdy po imieniu.

Psalm 147:4  Wyznacza liczbę gwiazd, Wszystkim nadaje imiona.

I oczywiście Bóg uczynił też całą materię – ziemię. Nie ma potrzeby bardziej się do tego odnieść, bo myślę, że wcześniej dałem dostatecznie dużo argumentów dowodząc wspaniałości i wyjątkowości w stwórczym akcie Boga.

Nie wiem jak można wierzyć w teorię ewolucji, to jest po prostu głupie. Mam wrażenie, że trzeba mieć więcej wiary w to, że to wszystko powstało samo niż w to, że uczynił to Bóg.

W rzeczywistości Karol Darwin, twórca teorii ewolucji miał sam wile wątpliwości, co do swoich wymysłów i twierdzeń. Mówi np. w 6 rozdz. swojej książki „o powstaniu gatunków”

„Na długo przed tym, jak dotarłem do tej części mojej pracy, czytelnik napotkał natłok trudności. Niektóre z nich są tak poważne, że do dziś nie mogę nad nimi rozmyślać bez wątpliwości” Na innym miejscu napisał:

„Takie proste organizmy, jak pszczoły robiące ul, mogą wystarczyć, aby obalić całą moją teorię”.

W rozdziale o niedoskonałościach Darwin napisał, że największym problemem jest w jego teorii całkowity brak zapisów kopalnych. Czyli sam dostrzegał, że jego teoria, iż wszystko powstało samo nie ma w ogóle i dowodów i sensu.

Napisał także że jest „zdeterminowany, aby za wszelką cenę uciec od inteligentnego projektu i osobowego Boga”. Sam używał również wobec swej teorii ewolucji  słów w jednym z listów, że jest to „ewangelia diabła”

Więc, Darwin wymyślił swoją teorię, by usprawiedliwić się ze swojej niewiary w Boga i uporać z wyrzutami sumienia, które dręczyły jego duszę.

Ale my wiemy przez wiarę, że na początku stworzył Bóg niebo i zimę. Mam nadzieje, że wiemy iż nie jesteśmy tu przypadkiem, że zostaliśmy powołani przez świętego, wszechmocnego, dobrego i sprawiedliwego Boga, by oddawać mu chwałę, wierzyć w Jego syna Jezusa Chrystusa i służyć Mu ciesząc się społecznością z naszym Stworzycielem.

5.11.2022

Sukces bez znaczenia Ks. Rodzaju 36


Ktoś powiedział, że „nie powinniśmy bać się porażki, ale sukcesu bez znaczenia”. Pan Jezus z kolei wyraził to innymi słowami w Ew. Marka 8,36

„Bo cóż pomoże człowiekowi, jeśli nawet cały świat pozyska, ale własną duszę zatraci”?

Często omijamy genealogie w Biblii, bo imiona i wspomniane rodowody niewiele nam mówią. Jednak gdybyśmy trochę znali tych ludzi i zagłębili się w historie ich życia, to znaleźlibyśmy dla nas wiele lekcji.  Ale mam nadzieje, że zgodzimy się wszyscy z tym, że jeśli Duch Św. umieścił coś w Biblii, to nie jest to, bez znaczenia. Wierzę, że podobnie jest z rodowodami. Mają one dla nas wartość historyczną. Czytając je widzimy, że Biblia i opisane w niej wydarzenia nie są zmyślone, ale dotyczą, faktycznych ludzi i prawdziwych zdarzeń. Niestety wielu jest ignorantami wobec historii - żyjąc myślą, że zaczęła się ona od nich. Szczególnie mają tak młodzi ludzie, ale nie tylko. Jednak pokolenia przed nami zmagały się z podobnymi problemami jak my.  Innym powodem umieszczania w słowie Bożym rodowodów jest to, by pokazać nam, że nasz Bóg jest Bogiem pokoleń. My odchodzimy, a po nas przychodzi kolejne pokolenie, ale Pan trwa na wieki i nadal działa i będzie działać w ludziach, którzy będą po nas. Historia się od nas nie zaczęła i prawdopodobnie na nas się nie skończy. Jeszcze innym powodem jest, by pokazać nam jak wypełnia się Boże Słowo jak np. w przypadku rodowodu Pana Jezusa na początku Ewangelii Mateusza lub Łukasza.

Czytając natomiast  36 rozdz. Ks. Rodzaju o Ezawie i jego potomkach wiedzę wielki sukces Ezawa i Jego rodu, ale bez znaczenia w kontekście wieczności. W rezultacie musimy powiedzieć, że Ezaw i jego potomkowie odnieśli wielką porażkę, byli tak blisko życia wiecznego jak to tylko możliwe, ale nie stali się jego uczestnikami.

Wydaje się, że Rodowód Ezawa i jego potomków znajduje się w Biblii z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest nakaz Pana Boga w stosunku do Izraela, by nie zdobywać ziemi Edomitów, gdy szli do ziemi obiecanej. Izrael miał zrozumieć, że nie powinni ich atakować, bo zarówno oni jak i Edom wywodzą się od tego samego ojca i w ten sposób są jakby braćmi.

Powtórzonego Prawa 2:4   Wydaj ludowi takie oto polecenie: Będziecie przechodzić przez posiadłości waszych braci, synów Ezawa, mieszkających w Seirze. Oni będą się was bać, ale wy miejcie się na baczności.

5   Nie próbujcie z nimi walczyć, bo Ja nie dam wam nic z ich kraju, nawet takiego skrawka ziemi, który można by przykryć jedną stopą, góry Seir bowiem oddałem na własność Ezawowi.

Wierzę, że drugim powodem jest skłonienie Izraelitów i nas do refleksji nad losami Ezawa i jego rodziny. Widzimy, że istnieje wyraźny kontrast między rozdziałami 36, a 37. Ezaw i jego rud są przedstawieni jako ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy i osiągają potęgę. Zdobywają oni ziemię Seiru, wzrastają w sile i wydają na świat wielu królów. Izrael natomiast mieszka z rodzina spokojnie w ziemi Kaanan będąc tam gościem nie osiągającym, aż tak wielkiego znaczenia. Później za sprawą głodu i pobytu Józefa w Egipcie rodzina Jakuba przenosi się do Egiptu.

Widzimy więc dwie drogi, wielki świecki, szybki sukces Ezawa, ale bez Boga. Oraz znaczenie wolniejszy i trudniejszy rozwój rodziny Jakuba, ale z Bogiem.

Ezaw miał przywilej wychowywać się w domu w którym rodzice znali Pana i mówili swoim synom o przymierzu jakie Bóg zawarł z Abrahamem i o obietnicach jakie im dał. Ale niestety w jego życiu nigdy nie zostało to powiązane z wiarą, a jego serce zamiast zwrócić się ku Bogu zwróciło się do sukcesu na wzór tego świata. Choć stał się wielkim człowiekiem, zamożnym, sławnym i był założycielem dynastii dając początek Edomitom, to stracił swoją duszę.  Podobnie potoczyły się również losy wielu jego potomków, byli książętami i królami robiąc wielką karierę, ale o każdym z nich czytamy, że umarł. Jeśli nie znali Pana, to żadna potęga nie jest warta takiego losu.

Nie jesteśmy w stanie zająć się w tym rozdziale wszystkimi tymi osobami, ale przyjrzymy się niektórym i spróbujemy z tego przedstawić kilka lekcji. 

Sukces na wzór tego świata w rzeczywistości jest porażką.

Na początku naszego rozdziału czytamy, że Ezaw miał piękną rodzinę, a jego żonami były piękne kobiety na co wskazują ich imiona. Kiedyś nadawano imiona, by podkreślały jakieś cechy wyglądu, charakteru lub chciano zachować w pamięci okoliczności w których dziecko przyszło na świat. I tak Ezaw miał przynajmniej trzy żony. Pierwszej na imię było Ada której imię oznaczało „ozdoba” lub „ozdobiona” co wskazuje na to, że była bardzo atrakcyjna. Druga to oholibama co oznacza „wysoka” lub „dostojna”, a trzecia żona to Besemat czyli „perfumowana”. Może lubiła w wyjątkowy sposób kosmetyki.

Te piękne żony urodziły Ezawowi wspaniałe dzieci, które na wzór Ezawa miały silne cechy przywódcze i stały się liderami. Sam Ezaw i jego rodzina bardzo się wzbogacili do tego stopnia, że postanowił opuścić ziemię Kanaanejską, bo nie było już miejsca obok Jakuba, by dalej się rozwijać. Problem jednak polegał na tym, że w ich domu nie było Boga. Ezaw już od samego początku jest przedstawiony jako ten, który gardzi Bożymi obietnicami i sprzedaje swoje pierworództwo za miskę soczewicy. Wybiera sobie na żony kobiety, które pochodziły z pogańskich plemion i wniosły do jego domu bezbożne zwyczaje. Później, gdy się bardzo bogaci nie ma oporów opuścić ziemi związanej z Bożymi obietnicami. A w Nowym Testamencie w liście do Hebrajczyków w 12 rozdz. Ezaw jest przedstawiony jako bezbożnik, który w ogóle nie cenił duchowych błogosławieństw ofiarowanych przez Pana. Najczęściej bezbożnik kojarzy nam się z bardzo złym zepsutym człowiekiem, ale to są również ludzie, którzy odnieśli wielki sukces na wzór świata i żyją według jego standardów. Ludzie których czasami możemy podziwiać i chcieć być jak oni.

Prawdopodobnie Ezaw był miłym fajnym człowiekiem. Jest przedstawiony Jako przywódca, osoba zamożna, myśliwy o silnych cechach męskich, mąż wielu pięknych kobiet, ojciec wspaniałych synów i mógł nie jednej osobie imponować. Być może w dzisiejszych czasach na Faceeboku miałby setki tysięcy jeśli nie miliony obserwujących i były autorytetem dla wielu ludzi.

Sądząc po tym kim zostali Jego synowie i wnuki przekazał im głód sukcesu jaki sam nosił w sercu, ale w rzeczywistości odniósł wielką porażkę.

Pomimo wielkiej pozycji poszedł do piekła i wypełniły się na nim słowa Pana Jezusa, że jaki pożytek jest z wielkiego powodzenia, jeśli mielibyśmy zatracić swoją duszę. Ezaw odniósł również porażkę rodzicielską. Najważniejszą rzeczą jaką rodzice mogą przekazać swoim dzieciom jest Ewangelia naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Łatwo jest zaszczepić w sercach naszych pociech, by dążyły do wielkości według tego świata, ale o wiele trudniej jest nauczyć ich bojaźni Pana.

Łatwo jest przekazać chęć bycia wielkim człowiekiem, piłkarzem,  znanym sportowcem, kimś bogatym, osobą która powinna zdobyć dobre wykształcenie i mieć dobrą pracę, ale o wiele trudniej jest nauczyć nasze dzieci, by dążyły do sukcesu według Boga i pragnęły być podobnymi do Pana Jezusa.

Zwróćmy uwagę na 12 wiersz. Jednym z wnuków Ezawa jest Amelek. Amelek był założycielem Amelekitów. Znamy ten lud z Biblii, zamieszkiwali oni południowy Kaanan. Zaatakowali również Izraelita, gdy Izrael wychodził z Egiptu i doszło do bitwy pod Refidim o czym możemy przeczytać w Ks. Wyjścia 17 rozdz. 8-16. Tam Bóg powiedział do Mojżesza, że całkowicie zetrze z ziemi bezbożnych Amelekitów, a nawet pamięć po nich. Czy chcielibyśmy tego dla nas lub naszych dzieci? Oczywiście nie!

Ezaw zamiast wychować potomków, którzy będą miłowali Boży lud, wychował takich, którzy go nienawidzili. Edomici - potomkowie Ezawa nie pozwolili również Izraelitom przejść przez swoją ziemie w ich wędrówce do ziemi obiecanej.  

Jak my myślimy o sukcesie i powodzeniu, czego uczymy nasze dzieci? Czy myślimy, że człowiek sukcesu to jest ktoś na wzór Ezawa i tacy nam imponują. Ktoś, kto osiągnął wielką pozycje społeczną, zdobył dobre wykształcenie i dorobił się dużych pieniędzy, czy zrobił wielką karierę? Czy taki właśnie jest człowiek w którym Bóg ma upodobanie? Niestety mam obawy, że niektórzy z nas mogą tak myśleć i to możemy komunikować naszym bliskim przez postawy, wskazywanie autorytetów, czy rozmowy w naszych domach.

Od czasu do czasu jak jest jakieś większe spotkanie rodzinne w którym biorę udział, to dyskusja dotyczy przede wszystkim tego, kto ile gdzie zarobił, jaką ma firmę lub pracę, jakie nagrody zdobył, jakim samochodem jeździ i gdzie mieszka, jak wysokie wykształcenie komuś udało się zdobyć i ile ma władzy, to jest właśnie często miara sukcesu tego świata.

Pan Jezus natomiast o takim człowieku powiedział w Ew. Łukasza w 12 rozdz. „głupcze” któremu pole obrodziło i postanowił zburzyć stare spichlerze i pobudować większe, by bardziej się zabezpieczyć, a w Bogu nie był bogaty. Głupcze, czy nie wiesz, że żyjąc na sposób tego świata pójdziesz do piekła? Co będzie wtedy warty cały twój dorobek i sukces? Głupcze powiedziałby nasz Pan, do Ezawa i jego synów oraz do tysięcy dzisiejszych ludzi, których świat uważa za wielkich. Mogą być to, imponujący nam aktorzy, youtuberzy, celebryci, znani ludzie ze świata biznesu, kultury, mody i władzy, którzy krzyczą do nas z kolorowych gazet, telewizorów i naszych smartfonów wyznaczając trendy i kierunki życia, ale bez Boga.

Ludzie ci często nic nie wiedzą o Biblii, ale potrafimy słuchać każdego ich słowa, jakby byli duchowym autorytetem.

Więc kiedy myślimy o rodzinie Ezawa, pomyślmy o tym, co my budujemy, co budujesz dla własnego życia i co budujesz dla swojej rodziny i swoich dzieci? Wieczny sukces, czy wieczną porażkę. 

Stan posiadania nie jest dowodem na Boże błogosławieństwo

Kolejna lekcja, której możemy się nauczyć z naszego fragmentu dotyczy błogosławieństwa.

Zbyt często wiążemy Boże błogosławieństwo z pieniędzmi i powodzeniem. Gdyby faktycznie tak było, to moglibyśmy powiedzieć, że Ezaw i jego rodzina byli naprawdę błogosławieni przez Boga – nawet bardziej niż Izrael, a wiemy, że nie jest to prawda.

Dzisiaj mamy wielu kaznodziejów nauczających, że Bóg chce żeby chrześcijan był Bogaty, bo według nich dobrobyt materialny jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i jesteśmy jego dziećmi. Ale gdyby była to prawda, to musielibyśmy uznać za najbardziej błogosławionych przez Boga wielu oszustów, handlarzy narkotyków, ludzi prowadzących niemoralne życie, czy osoby stojące na czele organizacji przestępczych.

Wielu kaznodziejów teologii bogactwa przywołuje jako dowód patriarchów, Abrahama, Izaaka i Jakuba. Powołują się też na obietnice dane Izraelowi, że jeśli będą posłuszni, to Bóg obdarzy ich powiedzeniem. Ale na bogatych patriarchów  i Boże obietnice bogactwa w Starym Testamencie trzeba patrzeć jako na zapowiedzi duchowych błogosławieństw w Nowym Testamencie, które w rzeczywistości są o wiele większe niż jakiekolwiek materialne błogosławieństwo. Stary Testament często przedstawia nam w typach, symbolach i cieniach nadchodzące nowe przymierze w śmierci Jezusa Chrystusa. I tak ziemia obiecana dla Izraela była fizyczna, dla nas jest duchowa. Boży lud wtedy ograniczał się do jednego fizycznego narodu. Dzisiaj tym Bożym narodem jest kościół Chrystusa na całej ziemi. W Starym Testamencie jedno plemię z Izraela miało rolę kapłańską i musiało składać krwawe ofiary za lud. Dzisiaj wszyscy wierzący są kałanami Boga, a nasza ofiarą ma być całe nasze życie.

Oczywiście Bóg błogosławi nas również materialnie, ale nigdy nie powinniśmy myśleć, że gdy nam się powodzi, to oznacza, że Bóg jest z nami, a gdy tak nie jest, to nas opuścił. Nie, Bóg jest po naszej stronie wtedy, gdy wierzymy w Pana Jezusa Chrystusa i jesteśmy mu posłuszni. Niestety zamożni ludzie lub tacy, co im się powodzi materialnie uważają, że są blisko Boga na co wskazuje zasobność ich portfela. Ale prawda jest taka, że niezależnie od tego ile mamy, jeśli nie jesteśmy posłuszni Bożemu Słowu nie możemy podobać się Panu Bogu. Często również dobrobyt materialny przysłania nam Boga i oddala od Niego na co wskazuje wiele fragmentów Pisma Św. jak choćby 3 rozdz. Ks. Objawienia, gdzie wielu chrześcijan w kościele w Laodycei bardziej pokładało swe bezpieczeństwo w stanie posiadania niż w Panu Jezusie Obj 3,17.   

Apostoł Paweł powiedział, że chrześcijanin powinien mieć postawę dziękczynienia i poczucie zwycięstwa w Chrystusie w każdych okolicznościach.

W liście Filipian 4,12 czytamy

Filipian 4:12  Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek.

13  Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.

Być może jako dzieci Boże nie zawsze będziemy materialnie obfitowali, a innym razem Bóg może nam dać więcej niż potrzebujemy. Niezależnie od tego, co Pan zdecyduje należy Go szukać i mieć postawę dziękczynienia w każdych okolicznościach i nie łączyć obecności Boga w naszym życiu z tym jak jesteśmy zamożni. Ezaw mógł myśleć, że powodzenie jakie posiada jest dowodem na to, że Bóg jest z nim, a tymczasem nic takiego nie miało miejsca.

W rzeczywistości często jest tak, że ludziom, którzy nie znają Boga w tym świecie powodzi się bardziej niż wierzącym, czego nawet psalmista nie mógł zrozumieć

W psalmie 73 czytamy o bezbożnych

Psalm 73:4  Albowiem nie mają żadnych utrapień, Zdrowe i krzepkie jest ich ciało.

5  Znoju śmiertelników nie doznają I nie spadają na nich ciosy, Jak na innych ludzi.

Psalm 73:7  Obnoszą się dumnie ze swą otyłością, Serce ich jest pełne złych myśli.

Psalm 73:12  Oto takimi są bezbożni: Zawsze szczęśliwi, gromadzący bogactwa.

O wierzących zaś czytamy, że często karceni przez Pana, poddawani próbom i doświadczeniom i że od domu Bożego zaczął się sąd. Czyli Bóg swój lud sądzi teraz, wychowuje Go i doświadcza byśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. Niewierzącym zaś pozwala Pan chodzić własnymi drogami, gromadzić bogactwa, często nawet nieuczciwe. Ale ostatecznie jest to na ich szkodę, bo zwodzi ich serce, że Bóg jest po ich stronie i w ten sposób nie chcą poznać Pana i nie mogą być przez Niego wychowani. 

Posiadanie władzy nie oznacza, że Bóg jest po naszej stronie.

Następna rzecz jest taka, że posiadanie władzy nie musi oznaczać i często nie oznacza, że Bóg jest po stronie rządzących. Niektórzy ludzie władzę i wspinanie się po szczeblach kariery uważają za wyjątkowe Boże błogosławieństwo i utożsamiają ją Bożym wybraniem. Ale widzimy, że w rodzie Ezawa było wielu królów co czytamy od 31 wiersza do 39, a jednak nie byli Bożymi ludźmi, a nawet walczyli z Izraelem. Czasami chrześcijanie uważają, że skoro każda władza jest od Boga, to z gruntu jest sprawiedliwa i nie można jej oceniać. Ale nie jest to prawdą. Kościół już nie raz popadł tutaj w pułapkę jednając się z władzą polityczną. Nie ma oczywiście nic złego w byciu politykiem, ale trzeba zachować właściwą perspektywę. Niektóre kościoły i chrześcijanie w czasie wojny wspierały Hitlera widząc w nim Bożego wybrańca, inni wspierali Stalina, a dzisiaj wielu chrześcijan wspiera Putina, być może nie u nas, ale np. w Rosji czy w krajach pro Rosyjskich. Ale powinniśmy oczekiwać od władzy zarówno tej lokalnej jak i państwowej, by pilnowali prawa i Bożego porządku. Należy przypominać im, że nie są nad Bogiem, a  powierzona im odpowiedzialność jest dana, by dbali o sprawiedliwość i z tego Bóg ich rozliczy.

Często wierzącym w Chrystusa może się wydawać, szczególnie wobec niesprawiedliwej władzy prześladującej kościół, że oni triumfują, a my przegrywamy. Jednak mamy obietnice, że, gdy Pan przybędzie, to kościół będzie Panował razem z Jezusem na wieki wieków. W ks. Objawienia kiedy apostoł Jan opisuje sąd Boży, to mówi, że przed sędziowskim Bożym tronem widział wielkich ludzi i małych. Wszyscy musieli zdać sprawę Bogu wszechmogącemu ze swego życia i rozliczyć się ze swoich uczynków. 

Pocieszające jest to, że ostatecznie to Bóg panuje nad każdą władzą (Dan 4,17) i każda podlega jego osądowi. 

Kiedyś imiona sławne zgasną

Ostatnia sprawa dotyczy tego, że kiedyś imiona sławne zgasną, a Imię Jezus oraz ci, których Pan odkupił będą żyć zawsze.

Jest wspaniała pieść z niezwykłym tekstem, którą śpiewaliśmy na początku nabożeństwa

Gdy przyjdzie czas imiona sławne zgasną

Imię Jezus będzie żyć;

Jak purpurowy odblask zorzy jasnej

Będzie we wieczności lśnić

Kto dzisiaj pamięta o potomkach Ezawa? Niegdyś sławne imiona jego rodu, które prawdopodobnie budziły w dawnych czasach szacunek i lęk dzisiaj są bez znaczenia. Do Boga zawsze należy ostatnie słowo Historii. Potomkowie Ezawa przetrwali do czasów Chrystusa najpierw znani jako Edomici, a później jako Idumejczycy. Zniknęli z historii w 70 r.n.e, gdy Jerozolima została zniszczona. Jednym z potomków Ezawa był Herod Wielki namiestnik Judei w czasie urodzenia Jezusa. To ten sam, który nakazał wymordowanie dzieci w Betlejem, gdy Jezus się urodził, by zgładzić potencjalnego konkurenta do władzy. Innym potomkiem Ezawa, był Herod Antypas, który ściął głowę Janowi i szydził z Jezusa podczas procesu sądowego przed Jego ukrzyżowaniem. Ale pomimo pozornej wygranej oni przegrali, poszli do piekła i zostali zapominani, a potomek Jakuba – Jezus Chrystus zmartwychwstał i żyje obdarzając życiem wszystkich, którzy w Niego uwierzą. A już niebawem powróci w Chwale, by panować nad wszystkimi narodami.  

Również Izrael przetrwał, aż do dnia dzisiejszego opierając się wielu próbom zniszczenia go. Przez około 2000 lat tułali się z miejsca na miejsce od narodu do narodu, bez swego państwa będąc często prześladowani, a jednak zachowali swoją kulturę i tożsamość, co określa się mianem cudu. Wierzę, że Bóg nie pozwolił do końca wytracić ich, ba ma w stosunku do nich swoje plany, które wypełni w ostatnim czasie.

Zobaczmy, że to, co się naprawdę liczy, to uznanie w oczach Boga. Bardzo dobrze wyraził to Mojżesz w Psalmie 90,12

Naucz nas liczyć dni nasze, Abyśmy posiedli mądre serce!

Inaczej mówiąc, Boże daj nam na tyle mądrości i łaski byśmy nie zmarnowali naszego życia i nie przeżyli go bez ciebie, bo niestety, gdy tak się stanie zostaniemy zapomniani na wieki.

Ale gdy wierzymy w Jezusa i chodzimy z Nim nasze życie nie zostanie zapomniane. Choć świat może zapomnieć nasze imiona, a nasze groby kiedyś porosną być może trawą i nawet zostaną zlikwidowane, to gdy Pan Jezus powróci, On podniesie nas z martwych, da nam nowe uwielbione ciała i tak już zawsze będziemy z Panem. Jak mówi księga Daniela, że imiona wielu sług Bożych będą jaśnieć jak gwiazdy na wieki wieczne (Dan 12,3).

Na Szetlandach u północnych wybrzeży Szkocji pewien mężczyzna spędził pięć lat i wydał życiowe oszczędności, budując wielki stalowy jacht, który ważył 126 ton. W dniu jego zwodowania zaprosił do grania miejscowy zespół, a całe miasto świętowało. Zaplanował tym jachtem podróż dookoła świata. Łódź została zwodowana, orkiestra grała, butelka szampana została rozbita o dziób i statek spuszczono do wody. Ale jak tylko to zrobiono,  zatonął i spoczął na dnie portu! Po co komu piękna łódź, która nie unosi się na wodzie? Ten człowiek zmarnował pięć lat i mnóstwo pieniędzy, budując bezużyteczną rzecz — łódź, która nie pływała. Jaki jest pożytek z udanego, wspaniałego życia, które kończy się za 20 czy 85 lat, jeśli człowiek nie jest gotowy na wieczność, bo nie zaufał Chrystusowi? Co z tego choćbyś cały świat pozyskał a duszę zatracił (Mk 8,36). 

Podsumowując:

1.      Po pierwsze sukces na wzór tego świata bez Boga w rzeczywistości wielka porażką. Co z tego, że zbudowałeś coś wielkiego jeśli zostanie to całkowicie zapomniane i w wieczności będzie bez znaczenia.

2.      Po drugie, stan posiadania nie jest dowodem na to, że jesteśmy blisko Boga. Może nam się bardzo dobrze powodzić materialnie, ale możemy być tak daleko od Pana jak to tylko możliwe. To właśnie o bogaczach Pan powiedział, że ciężko im wejść do Królestwa Bożego, jak wielbłądowi przejść ucho igielne (Mk 10,25).

3.      Po trzecie, to że jakaś władza rządzi Państwem nie znaczy, że są błogosławieni przez Boga jak ród Ezawa. Po prostu zostali ustanowieni przez Boga, by pilnować prawa i porządku i tego mamy się od nich domagać jak Jan Chrzciciel domagał się tego od Heroda. Jeśli natomiast rządy nadużywają swojej władzy zostaną z tego rozliczeni przez Boga.  

4.      Po czwarte, kiedyś wszystkie Imiona sławne i wielkie zgasną jak zgasły imiona potomków Ezawa. Tylko Imię Jezus i Ci, którzy temu Imieniu zaufali będą żyli na wieki wieków, a pamięć o nich nigdy nie zostanie zatarta.

4.11.2022

Nie śpijmy, by nie popaść w pokuszenie Mat 26,36-46

 


Pan Jezus przed samą śmiercią poszedł do ogrodu Getsemane z apostołami i tam się modlił, ale także nakazał czynić to, swoim uczniom. Zwrócił się do Piotra Jakuba i Jana, by czuwali i modlili się z Nim, sam zaś oddalił się na niewielką odległość wołając do Boga Ojca.

Gdy wrócił do nich zastał ich śpiących, nie posłuchali Go jak prosił, by z nim czuwali w modlitwie. Uczniowie zignorowali nakaz Pana Jezusa. Później kolejny raz przykazał im czuwanie, ale i tym razem spali.

Zwróćmy uwagę, że Jezus powiedział iż powinni się modlić, by nie popaść w pokuszenie, lub inne tłumaczenia mówią, że powinni się modlić, by nie ulec pokusie.

Pan wiedział, że przyjdzie na nich próba, związana z jego aresztowaniem i ukrzyżowaniem. Wiedział, że diabeł będzie się starał ich zastraszyć w podążaniu za Nim i zasiać w ich sercach wątpliwości, co do osoby Chrystusa.

W związku z tym nawoływał ich do modlitwy do Boga, by Bóg ich zachował, ochronił i dał zwycięstwo w zwątpieniach i próbach, które miały na nich przyjść.

Ale wiemy jak oni się zachowali – nie modlili się. Zignorowali słowa Pana Jezusa i gdy przyszła próba nie stanęli na wysokości zadania, ale przestraszyli się, byli zrezygnowani, a Piotr nawet zaparł się Pana.

Zobaczmy, że niewierność uczniów po aresztowaniu Jezusa była konsekwencja braku modlitwy w ich życiu. Po prostu brakowało im Bożej mocy, której nie otrzymali w chwili pokusy, by zdołać się jej oprzeć. Brakowało im odwagi, gdy należało się opowiedzieć po stronie Jezusa. Brakowało im wiary i przekonania, że faktycznie jest tym za kogo się podawał. Brakowało im zrozumienia Słowa Bożego o Jego śmierci i zmartwychwstaniu, tym bardziej, że Pan Jezus przygotowywał ich na ten czas. Brakowało im również mądrości jak się zachować w kryzysowej sytuacji w jakiej się znaleźli. A wszystko to się zdarzyło, bo nie modlili się wtedy, kiedy był czas na modlitwę.

Z przykrością musimy powiedzieć, że upadki i wątpliwości chrześcijan wielokrotnie są z ich winy i mogą być konsekwencją zaniedbywania modlitwy w naszym życiu.

Wiele pokus i prób zostałoby pokonanych, gdybyśmy zawsze traktowali poważnie słowa Pana Jezusa wzywające nas do modlitwy. Modlitwa jak powiedział Pan Jezus jest duchowym czuwaniem. To właśnie przez nią w połączeniu ze słowem Bożym Bóg udziela nam swojej mocy i daje nam rozeznanie w sprawach duchowych. To przez modlitwę Pan wzmacnia naszego ducha utwierdzając nas w naszej wierze w Niego i swoich obietnicach. To przez modlitwę otrzymujemy moc, by odeprzeć ataki szatana i przejrzeć jego chytry plan, który ma na celu osłabić naszą gorliwość i rozwój Królestwa Bożego.

Jak widzimy w naszym fragmencie wrogiem modlitwy w naszym życiu jest nasze ciało, które jest słabe. Ciało nie widzi nic atrakcyjnego w modlitwie, nic zachęcającego. Wprost przeciwnie, dla ciała modlitwa jest nudna i męcząca. Pewnie to jeden z powodów, że gdy zaczynamy się modlić, to zanim się dobrze rozkręcimy już jesteśmy zmęczeni.   Należy mieć na uwadze, że za każdym razem, gdy nasz duch będzie rwał się do modlitwy świadomy jak ważna to sprawa, ciało będzie chciało osłabiać ten zapał. Dzieje się tak dlatego, że nasze ciało pożąda przeciwko temu, co chce Bóg. Ale będąc świadomym, że brak komunikacji z Bogiem bardzo nas osłabia i przynosi porażkę należy się temu przeciwstawiać i nie czynić tego, co chcemy, ale to, co jest właściwe. Od nas zależy, czy poddamy się naszemu ciału, czy słowom Pana Jezusa. Uczniowie mogli zdecydować, czy będą spać, czy będą się modlić – niestety wybrali sen.

Zwróćmy uwagę również na to, ze najpierw Pan Jezus zachęcał do modlitwy, a później kazał im już spać.

Widzimy wyraźnie, że przegapili właściwy czas, by się modlić. Bóg daje nam czas, by się przygotować na doświadczenia, pokusy i wyzwania naszego chrześcijańskiego życia. Ale gdy nie traktujemy poważnie danego nam przez Boga czasu i nie wykorzystujemy go na modlitwę, to nam on umyka, a tym samym tracimy możliwość otrzymania od Pana błogosławieństwa. Oby tak nie było w naszym życiu jak miało to miejsce w przypadku uczniów 1Tesaloniczan 5,6.

Łączna liczba wyświetleń