19.07.2023

Postęp społeczny Ks. Rodz. 4,17 – 26

 

Trzeba powiedzieć, że stan dzisiejszego rozwoju techniki i możliwości człowieka jest imponujący. Jeszcze 100 lat temu motoryzacja była w powijakach, a wiele urządzeń codziennego użytku jak elektronarzędzia, roboty kuchenne, komputery, Internet, telefony komórkowe, podróżne w kosmos, były jedynie obiektem marzeń i to jeszcze tych bardziej śmiałych. Świat w ciągu 100 lat poczynił znaczny postęp, a za kolejne 100 czyli w roku 2123 jeśli świat wciąż będzie istniał, rozwój będzie jeszcze większy. Możemy jedynie przypuszczać, że pojawią się samochody łączące funkcje samolotu, wiele fabryk produkcyjnych zostanie zastąpionych robotami, które będą szybciej i wydajniej wykonywać pracę jaką wcześniej wykonywał człowiek. Powszechne staną się drony, które będą dostarczać pocztę i różne przesyłki, domy będą budowane przez drukarki 3D. W każdym miejscu będziemy otoczeni komputerami, programami sztucznej inteligencji i kamerami. Wiele naszych codziennych zajęć będzie zautomatyzowanych przez inteligentne roboty, a bariera językowa dzięki nowoczesnym urządzeniom niemal zniknie. 

Jednak postęp bez Boga jest jak wspinanie się na drabinę sukcesu, by w końcu odkryć, że jest oparta o niewłaściwą ścianę. Jesteś już na samej górze, uczyniłeś wiele wysiłku, by tam się dostać, poświeciłeś wiele ofiar i wydałeś mnóstwo pieniędzy, by dowiedzieć się, że to nie ma sensu zgodnie ze słowami naszego Pana, co z tego choćbyś cały świat pozyskał, a duszę zatracił Łuk 9,2. Postęp nawet najbardziej imponujący nie jest w stanie uratować człowieka i wyrwać go z jego grzesznego stanu, ochronić przed śmiercią, Bożym sądem oraz potępianiem.

W naszym dzisiejszym fragmencie Bóg ukazuje nam jak rozwija się pierwsza ludzkość i tworzą się pierwsze społeczeństwa. Jedna społeczność wywodzi się od Kaina, który zabił swojego brata. Kain przeklęty uciekł sprzed oblicza Boga dając początek zepsutej ludzkości, która chce żyć jak najdalej od Pana. Druga społeczność wywodzi się od Seta, są to ludzie, którzy chcą wzywać Imienia Pana i szukać Jego oblicza, by w Nim znaleźć wieczną nadzieje. Pierwsza społeczność reprezentuje cały świat, który sprzeciwia się Bogu i upatruje sensu życia w rozwoju technologicznym, kulturowym i społecznym. Społeczeństwo Kaina, to społeczeństwo opierające swoja ufność na fundamencie materialnym i ludzkich osiągnięciach. Druga grupa przedstawia ludzi wierzących na całym świecie, którzy wiedzą, że jakikolwiek postęp bez Boga jest tylko iluzoryczny i nie jest prawdziwy. Daje jedynie fałszywe poczucie bezpieczeństwa, ale nie przynosi życia wiecznego i trwałego ratunku.

Od chwili, gdy zaczęły się tworzyć społeczeństwa świat podzielony jest na te dwie grupy, ludzi kochających ten świat i jego system wartości z jego przepychem, splendorem, kulturą, fałszywą religią i ludzkimi osiągnięciami. Oraz druga grupa - ludzi Bożych, którzy widzą nędze własnego grzechu, widzą, że wszystko na tym świecie bez Boga, to marności i wszystko zmierza do śmierci. Dlatego postanowili zaufać Słowu Bożemu, uchwycić się Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela wierząc, że Prawda jest w Jezusie.     

Teraz przyjrzymy się bliżej naszemu tekstowi i tym dwóm grupom ludzi. Zanim przejdziemy głębiej należy wyjaśnić, częste pytanie z którym się spotykamy, skąd Kain miał żonę. Czytamy w 17 wierszu, że obcował Kain ze swoją żoną i urodziła ona Henocha. Przypominam, że to nie jest ten Henoch, których chodził z Bogiem z 5 rozdz. Ks. rodzaju.

Niektórzy twierdzą, że oprócz Adama i Ewy na ziemi była jeszcze jakaś druga grupa ludzi, która rozwijała się niezależnie od nich i z tej społeczności Kain wziął małżonkę. Jednak jest to błędna droga. W rzeczywistości z żoną Kaina, to dosyć prosta i banalna sprawa – jego małżonką została jego siostra lub siostrzenica. Biblia nie wymienia wszystkich dzieci Adama i Ewy. Mówi tylko o tych, których życie i losy były związane z historią zbawienia. W 5 rozdz. w 4 wierszu, jest powiedziane o Adamie i Ewie, że po zrodzeniu Seta, trzeciego syna, Adam z Ewą zrodzili jeszcze synów i córki. Nie wiemy dokładnie jak wiele wszystkich dzieci urodziło się z małżeństwa pierwszych ludzi, ale biorąc pod uwagę długość ich życia - ponad 900 lat i gdyby założyć, że jedno dziecko rodziło się co 20 lat i byliby w stanie wydać potomstwo do około 850 roku życia, to mogliby mieć około czterdzieścioro dzieci. Ktoś policzył, że w chwili śmierci Adama na ziemi mogło już mieszkać ponad milion jego potomków, a w czasie potopu nawet kilka miliardów.

Jeśli chodzi o kwestie kazirodztwa, to z początku Bóg dopuszczał takie związki, a zakaz został wprowadzony dopiero później.

Teraz widzimy, że Kain odchodzi od oblicza Pana. Jak wiemy Bóg go przeklął i miał być tułaczem na ziemi. Odejście Kaina od oblicza Pana, nie tylko oznacza, że Bóg przestał z Nim rozmawiać, ale Kain porzucił dążenie do pokuty i chęci szukania Boga. Po prostu po zabójstwie swego brata Abla postanowił żyć własnym życiem niezależnie od Pana realizując swoje marzenia i pragnienia. To jest to, co dzisiaj czyni większości ludzi na świecie. Nie interesują się Bogiem, Biblią, co ma Pan do powiedzenia na temat ich życia, grzechu oraz kwestii zbawienia. Jedynie czym chcą się zajmować, to realizacja osobistych dążeń i ambicji.

Więc Kain zakłada rodzinę, a następnie zakłada miasto w ziemi Nod. Ziemia Nod oznacza – „krainę wędrówek”. To pokazuje nam, że Kain uciekł od swojej rodziny, od Adama i Ewy i zerwał z rodzinnymi relacjami żyjąc bez korzeni i przynależności. Zerwał również z Bogiem swoich rodziców i skupił się na budowaniu własnej chwały.

Gdy rodzi mu się syn i daje mu imię Henoch, to zakłada miasto nazywając go imieniem swego syna. Przypomnijmy sobie, że Bóg przeklął Kaina i powiedział, że będzie wędrowcem na ziemi, ale Kain zakłada miasto i nie chce wędrować.

 Dlaczego Kain nie chce wędrować, dlaczego nie chce się tułać jak Pan mu powiedział? Odpowiedź wydaje się oczywista, Kain wciąż chce się buntować przeciwko Bogu. Gdy Bóg powiedział, że będzie tułaczem On postanawia osiąść. Wątpię czy znalazł szczęście, raczej nazwa miasta wskazuje, że ostatecznie je porzucił i poszedł dalej, bo nie jest ono nazwane miastem Kaina tylko Henocha.  

Rodzą się w rodzinie Kaina kolejne dzieci. Z jednej strony społeczeństwo się rozwija, widzimy Jabala, który zakłada hodowlę trzód, jego brat Jubal zaczyna wytwarzać instrumenty i grać na cytrze oraz flecie. W ten sposób rozwija się kultura. Spróbuj sobie wyobrazić kogoś, kto gra na jakimś instrumencie ponad 700 lat, jakie wielkie doświadczenie może zdobyć i jak szeroki wpływ mieć? Rozwija się także technologia, powstają narzędzia z miedzi i żelaza, które pomagają uprawiać rolę i ułatwiają codzienne życie. I nie ma w tym nic złego, że ta społeczność rośnie i odkrywa nowe rzeczy. Wszak mamy czynić sobie ziemie poddaną. Bóg nie jest przeciwko postępowi i kulturze samej w sobie, to jest łaska Boża, że możemy odkrywać wynalazki, opracowywać nowe technologie, tworzyć muzykę, kino i teatr.  

Problemem jest, że społeczeństwo Kaina, nie żyje dla Bożej chwały, nie chce czynić sobie ziemi poddanej, by Bóg był wywyższony. Czyli nie dziękuje Bogu za nowe technologie, rozwój kulturalny i rozkwit, raczej rozwija się bezbożne społeczeństwo tworząc wiele bezbożnych treści. Chce nazywać miasta swoim Imieniem, w starożytności nadawanie czemuś swego imienia oznaczało budowanie własnej chwały i pozycji podobnie jak było w przypadku wieży Babel w 11 rodz. Ks. Rodzaju, gdy zdecydowano o budowie miasta i wieży twierdząc, że zbudują sobie imię.  Biblia ukazuje nam, że z każdym pokoleniem w rodzinie Kaina następuje coraz większe zepsucie na co wskazują imiona jakie nadają dzieciom oraz to, co czynią kolejne pokolenia. Wnuk Kaina nadaje swemu synowi imię Mechujael, co oznacza Bóg wymazuje, a kolejne wspomniane Imię Metuszael, to przemoc Boga. Ci ludzie są źli na Boga, być może Kain mówił im o surowości Boga, jego sądzie, okrucieństwie Pana, złości na ludzi i braku miłosierdzia - stąd te imiona. 

Widzimy również upadek moralny społeczeństwa Kaina. Piąty potomek Kaina, Lamech bierze sobie dwie żony. Bożym wzorem nigdy nie było dla człowieka wielożeństwo, poligamia, ale monogamia – jeden mężczyzna i jedna kobieta na całe życie. Mówiliśmy o tym, gdy omawialiśmy stworzenie Adama i Ewy. Tu widzimy, że ten wzór zostaje odrzucony. Z pewnością Lemech nie jest jedynym poligamistą w tym czasie. On jedynie jako pierwszy odrzuca w sferze seksualnej normy jakie Bóg ustanowił, a za nim podążają kolejni. Imiona tych dwóch kobiet mogą nam trochę podpowiedzieć dlaczego Lamech ma więcej niż jedną żonę. Pierwszej było na imię Ada, czyli ozdoba lub upiększać się, a drugiej było na imię Sylla, co oznacza „słodko brzmiący głos”. Więc Lamech raczej nie kierował się w wyborze małżonki cechami charakteru ani normami moralnymi. Wybrał te kobiety, najpierw jedną, a później drugą, bo pociągały go fizycznie.  

Mało tego, Lamech nie tylko okazuje się poligamistą, ale jest okrutnym, porywczym człowiekiem i mordercą, czytamy o tym w 23 wierszu gdy mówi, że zabił człowieka za to, że go zranił, a chłopca za to, że zrobił mu siniec. W bibliach warszawskich mamy tłumaczenie 23 wiersza, że on gotów jest zabić mężczyznę i chłopca, ale w innych przekładach sens jest taki, że on przechwala się przed swoimi żonami, że jest silnym człowiekiem, którego trzeba się bać i udowodnił to przez swoją okrutność zabijając mężczyznę i chłopca. Chodzi tutaj o pozbawienie życia dojrzałego człowieka, wojownika oraz młodego żołnierza, który jeszcze nie ma zbyt dużego doświadczenia. Następnie przechwala się, że jego sława i wielkość są większe od Kaina i jest w stanie lepiej się o siebie zatroszczyć, niż Bóg zatroszczył się o Kaina. Pan powiedział że ktokolwiek by skrzywdził Kaina siedmiokrotną pomstę poniesie. Lamech zaś ogłasza, że  osoba, która odważy się go skrzywdzić ma otrzymać 77 razy większą pomstę ni Kain. Mamy więc przed sobą dumnego, porywczego, okrutnego i zdemoralizowanego człowieka, który nie tylko nie chciał pokutować ze swoich grzechów, ale był z nich dumny. Mamy kogoś kto rzuca wyzwanie samemu Bogu i uważa, że skuteczniejszy od Niego w trosce o bezpieczeństwo.

Mamy więc obraz coraz więcej degradacji społecznej w sensie moralnym i ludzkość już nie tylko grzeszy, ale chełpi się grzechem, jest dumna ze swojej nieprawości. Czy nie przypomina to naszych dzisiejszych społeczeństw, które porzucają boże wartości w sferze seksualnej, poszanowania ludzkiego życia, czy relacji społecznych z bliźnimi.  

Kilka dni temu czytałem o kolejnym absurdzie, który tym razem miał miejsce w Holandii, że tytuł miss Holandii został przyznany transseksualnemu mężczyźnie jakby w Holandii nie było pięknych kobiet. Wychodzi na to, że najpiękniejszą kobietą w Holandii jest mężczyzna. Niestety następuje całkowite odwrócenie odwiecznych wartości, podważa się płciowość człowieka, zmienia pojęcie małżeństwa, zaprzecza się przypisanej nam przez Boga biologicznej roli. W sferze społecznej i rodzinnej ludzie odrzucają troskę o dobro bliźniego i zależy im jedynie na nich samych.  

Księga Izajasza mówi

Izajasza 5:20  Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz.   

Wydaje się, że to nie jest przypadek, że Lamech przechwala się morderstwem po tym, gdy nastąpiło wynalezienie miedzi i żelaza. Mieć i żelazo umożliwiło skuteczniejsze zabijanie ludzi przez miecze i włącznie. Oczywiście również służyło w rolnictwie i w wyrobie różnego rodzaju narzędzi ułatwiających ludziom życie. Ale jak wiemy, to co może ułatwiać nam życie potrafimy wykorzystać również do złych celów. Tak jest choćby z energią atomową, bronią wszelkiego rodzaju, czy muzyce lub kulturze o czym rzadziej myślimy. Możemy przez wynalazki techniki, muzykę kulturę rozwijać się społecznie na chwałę Boga. Ale można również zabijać ludzi, promować przez sztukę grzeszne treści lub muzykę, która zamiast koić zmysły prowadzi do depresji, myśli samobójczych, a słowa piosenek wzywają do przemocy lub niemoralności. A to wszystko często jest promowane pod hasłem postępu i wolności słowa. Ale postęp w grzechu nie jest żadnym postępem i prowadzi do zniszczenia. Kiedyś nie zwracałem tak uwagi na treści piosenek, ale odkąd się nawróciłem staram się nie słuchać złych przekazów mając świadomość, że to wszystko wpada do mojego umysłu i serca i kształtuje moja postawę oraz myślenie. I jaką chwałę, by to przynosiło Bogu w moim życiu. Jak wiemy rud Kaina rozwijał się i plamił ziemię swoim grzechem, aż Bóg zdecydował o potopie dla całej ziemi ratując jedynie Noego. 

Set reprezentuje Boży lud

Jednak Pan nie pozostawił ludzkości na pastwę szatana i grzechu, wzbudził Adamowi i Ewie Seta z linii którego miał narodzić się Zbawiciel. Właśnie dlatego Set jest wspomniany w naszym tekście. Wiemy, że Adam i Ewa mieli jeszcze wiele innych dzieci, a Set jest tym człowiekiem z rodu którego później narodził się Noe. Noe natomiast zrodził Sema, i minęło 9 pokoleń do Abrahama, któremu objawił się Bóg i zapowiedział, że jego nasienia narodzi się Zbawiciel i przez Niego przyjdzie błogosławieństwo dla wszystkich mieszkańców ziemi.      

Zobaczmy, że ratunek zawsze przychodzi od Boga. I to nie człowiek coś zrobił, by wypełniła się Boża obietnica z Rodz. 3,15, że potomek kobiety zgniecie głowę węża, ale to Bóg czuwał nad tym żeby tak się stało. Mamy w naszym tekście wyraźny kontrast. Z jednej strony rozwój grzesznej ludzkości, pomysły człowieka na ratunek, pokój, szczęście i wspaniałe społeczeństwo, co zawsze zawodzi. A z drugiej widzimy łaskę naszego Pana, że pomimo rozwoju grzeszności ludzi, On nie porzuca nas, ale podnosi ludzkość z naszej nędzy i ratuje. Jakie to jest pocieszające dla każdego z nas. Dziękuje Ci Boże, że nie pozostawiłeś nas samym sobie, jak to niestety często wielu pragnie, by Bóg się od nich odczepił i dał im w końcu spokój.

Set, który urodził się Adamowi i Ewie jest reprezentantem Bożego ludu. Wszyscy ci, którzy uwierzą w Pana są duchowymi spadkobiercami Seta. Nie czytamy o nikim z linii Kaina, żeby uwierzył w Boga i okazywał mu posłuszeństwo. Ale jeśli chodzi o linie Seta, to mamy takie osoby jak Henoch, który chodził z Bogiem i tak kochał Pana, że w końcu zabrał go Bóg do nieba Rodz. 5,24, mamy również Noego, który był sprawiedliwy w oczach Boga, a Pan ocalił Go z potopu. Biblia mówi, że Adam żył 930 lat, czyli umarł tuż przed narodzinami Noego. Z pewnością bolało go serce pamiętając raj i widząc zepsucie rodzaju ludzkiego.

Adam dał swemu kolejnemu synowi na imię Set, co oznacza „potomek”, „nasienie”. Ewa wiązała z nim wielkie nadzieje mówiąc, że Pan dał jej syna zamiast zabitego Abla. Jej wiara została wynagrodzona, bo czytamy, że wtedy zaczęto wzywać imienia Pana. Wygląda na to, że Adam z Ewą mówili Setowi o Bogu, a On poszedł w ślady Abla i pokochał Pana. Nie wiemy o nim zbyt wiele, ale na podstawie jego rodu możemy domniemywać, że dbał o duchowy rozwój swojej rodziny zachęcając ich i ucząc, by chodzili z Bogiem. Starł się o to dla swojego syna, wnuka, prawnuka i czynił to tak długo, aż odwołał go Pan.  Swojemu synowi dał na imię Enosz, co oznacza „słaby” lub „śmiertelny”. Set nie chełpił się swoją siłą i mądrością jak to czynił Lamech, ale rozumiał, że jest słabym, grzesznym i śmiertelnym człowiekiem i bez Pana jest jedynie prochem na ziemi.  Przebudzenie w linii Seta trwało, aż do czasów Noego. Jest to wspaniały przykład tego, że możemy zbudować fundamenty wiary dla swojej rodziny na wiele pokoleń, gdy troszczymy się o jej duchowy rozwój czytając w domu słowo Boże, rozmawiając o Nim, gdy wspólnie razem się modlimy, chodzimy do Zboru i służymy Bogu. Dajemy wtedy szanse naszym dzieciom, wnukom i kolejnym pokoleniom zbliżyć się do Pana i poznać Go, a to o wiele więcej niż wszystkie skarby tego świata. Nasze dzieci nie muszą skończyć super szkoły żeby mieć życie wieczne, nie muszą umieć kilku jeżyków, by mieć przebaczone grzechy, nie potrzebują mieć wszystkich gadżetów, by dostąpić szczęśliwego spełnionego życia, ale do tego wszystkiego potrzebują Jezusa Chrystusa. On przebacza grzechy i daje życie wieczne, zapewniając szczęście, pokój z Bogiem i spełnione życie. Zgodnie ze słowami z Psalmu 127 „Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują”

Starajmy się o to, by w naszych rodzinach wzywano imienia Pana, ale żeby tak mogło się stać, my sami musimy poznać Go i poznawać osobiście dbając o społeczność z Bogiem. Wtedy będzie prawdziwy postęp, chcesz postępu na Bożą chwałę w swojej rodzinie, mieście i kraju – „Wzywaj imienia Pana”.

Jednam z takich osób, przez którego przyszedł postęp na Bożą chwałę był Samuel Morse – wynalazca telegramu. Kiedyś przyjaciel go zapytał „profesorze Morse, czy kiedy przeprowadzałeś swoje eksperymenty znalazłeś się w miejscy w którym nie wiedziałeś co dalej”? Morse wtedy odpowiedział, że wielokrotnie tak było, ale wtedy klękał i modlił się do Boga o światło i zrozumienie. Następnie dodał, że gdy po odkryciu telegramu, który nosi jego imię spływały na niego zaszczyty z USA i Europy nigdy nie czuł, że na nie zasłużył. Powiedział, że dokonał tego odkrycia nie dlatego, że był mądrzejszy od innych ludzi, ale tylko dlatego, że Bóg zaplanował to dla ludzkości i posłużył się nim i mu objawił tą technologię.

W maju 1844 roku pierwsza wiadomość wysłana telegrafem, wysłana przez samego Morse'a między Waszyngtonem a Baltimore, brzmiała: „Cóż uczynił Bóg!” To był prawdziwy postęp, ponieważ Bóg był w centrum życia Morse'a.

Gdzie poświęcamy swoją energie i czas, czy na postęp w naszej społeczności z Bogiem, by wszystko co zrobimy mogło służyć Mu na chwałę? Pamiętamy, że postęp bez Boga, to żaden postęp. Ostatecznie wszyscy potomkowie Kaina zostali zniszczeni w potopie, a ocaleli jedynie potomkowie Seta – Noe ze swoją rodziną. Jest to wspaniały obraz nadchodzącego Bożego sądu, wszyscy duchowi spadkobiercy Kaina zginą w swoim buncie przeciwko Bogu. Ocalają jedynie Ci, którzy pójdą w ślady Seta, upamiętają się i uwierzą w Chrystusa pokładając w Nim całą swoją nadzieję.

2.07.2023

Kain i Abel Rodz. 4,1 – 16


 Niemal codziennie oglądając lub czytając wiadomości ze świata dowiadujemy się o tym, że ktoś kogoś pozbawił życia, zabił lub zamordował. W świecie powszechnych kamer i urządzeń cyfrowych w wielu sytuacjach możemy oglądać niemal na żywo takie  tragiczne historie. Choćby relacje z wojny na Ukrainie, która toczy się zaledwie kilkaset kilometrów za naszą granicą. Jakiś czas temu przeczytałem o statystykach, które mnie poruszyły, a mianowicie, że przeciętne dziecko obejrzy w telewizji 8 tys. morderstw przed ukończeniem szkoły podstawowej i 200 tys. aktów przemocy do 18 roku życia. Na świecie co roku jest popełniane około 415 tys. zabójstw. W Polsce natomiast w 2022 odnotowano 507 morderstw. Dobrą informacja jest to, że ta liczba od lat 90 spadła prawie o połowę. Takie nasycenie przemocą otaczającego nas świata powoduje, że oswajamy się z tym i nie robi to już na wielu wielkiego wrażenia, gdy słyszą o zabiciu drugiego człowieka. No może, gdy to się wydarzy w bliskim naszym otoczeniu. Świat od dnia upadku, od momentu kiedy doszło do pierwszego morderstwa, gdy Kain zabił Abla jest przesycony przemocą. Przybiera ona różne formy jak działania indywidualne, ale także systemowe czego dowodem jest holokaust, czy aborcja.  Pomimo różnych organizacji mających na celu przeciwdziałać aktom przemocy, pomimo policji, sądów, więzienia i szerokich organów ścigania wciąż nie udaje się ludzkości powstrzymać zabijania. Sugeruje, że jak długo grzeszny człowiek będzie żył na ziemi, tak długo nie uda się tego zrobić, bo problem morderstw nie leży w przepisach prawnych, ale w sercu człowieka. Pan Jezus powiedział w Ew. Mat 15:19 „że z serca bowiem pochodzą złe myśli i zabójstwa”. Dopiero gdy Pan Jezus powróci i zapanuje na ziemi Królestwo Boże, a problem ludzkiego grzechu zostanie całkowicie rozwiązany, nie będzie na ziemi przemocy.

Historia Kaina i Abla pokazuje nam, że moc grzechu w sercu człowieka po upadku rozwija się, co jest źródłem zła. Pierwszy urodzony człowiek jakim był Kain okazał się odstępcą, buntownikiem nienawidzącym Boga i bliźniego. Po tym jak Adam i Ewa zostali wypędzeni z raju urodził im się syn, któremu dali na imię Kain, co oznacza „otrzymany” lub „nabyty”. Wielu biblistów uważa, że Adam i Ewa z jego narodzinami wiązali wielkie nadzieje w związku z obietnicą w Ks. Rodzaju 3,15, że potomek kobiety zniszczy diabła, dlatego Kain może znaczyć „zdobyłem go”. Wygląda na to, iż uważali, że zdobyli Zbawiciela. A tymczasem urodził im się grzesznik w którego sercu grzech rozwijał się, co doprowadziło do tragedii.

Po jakimś czasie urodził im się drugi syn, któremu dali na imię Abel, co oznacza „tchnienie”, „kruchość”, „marność”. Prawdopodobnie Imię Abel wynikało z tego, że już w jakiejś znaczniej mierze doświadczyli trudów życia po upadku i zrozumieli, że konsekwencje grzechu nie będą usunięte tak szybko jak się spodziewali. Doświadczyli bólu, cierni jakie rodziła im ziemia, może choroby, trudności w komunikacji małżeńskiej i wysiłku wynikającego z wychowania.

Kain został rolnikiem i uprawiał ziemię, a Abel był pasterzem trzód i zajmował się bydłem.

Z pewnością Adam i Ewa mówili im o Bogu, Jego charakterze, pięknie, świętości, Bożych obietnicach posłania Zbawiciela,  o upadku, utraconym raju i jak można się do Boga zbliżać. Na pewno mówili o szatanie jak ich oszukał i jakim jest kłamcą, jak obiecał im, że będą jak Bóg znający dobro i zło zrywając owoc, a stali się w swoim buncie podobni do szatana. Tak, Adama i Ewa byli dobrymi ewangelistami dla swoich dzieci ucząc ich o Zbawicielu. Stąd właśnie wynika późniejsza chęć Kaina i Abla złożenia Bogu ofiar. Dzięki pobożnemu wychowaniu jakie przekazali im ich rodzice wiedzieli, że powinni czcić Pana. Niestety część rodziców, nawet w środowisku chrześcijańskim nie uczy swoich dzieci o Bogu, a później ich dzieci nie wiedzą, że powinni czcić Boga, a także nie wiedzą jak powinni to robić. 

Ofiara Abla i Kaina

 Kain przyniósł Panu ofiarę z planów rolnych, Abel zaś złożył ofiarę z pierworodnych swojej trzody. Jednak ofiara Kaina nie została przyjęta przez Pana, a dar Abla tak.

Pojawia się pytanie, dlaczego Bóg nie przyjął daru Kaina, a przyjął to, co złożył Abel? Dlaczego dar Abla podobał się Bogu, a Kaina nie znalazł upodobania w oczach Pana?

Biblia w liście do Hebrajczyków mówi:

Hebrajczyków 11:4  Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain, dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy, gdy Bóg przyznał się do jego darów, i przez nią jeszcze po śmierci przemawia.

Czyli różnica w ofiarach Kaina i Abla polegała na ich jakości i postawie serca z jaka ją składali. O Ablu czytamy, że złożył Panu to, co miał najlepszego. Złożył Panu Pierworodne ze swojej trzody i z tłuszczu ich. Gdy czytamy Stary Testament i wymagania dotyczące ofiar, ofiara Abla spełniała je. Dał to, co było pierwsze, najbardziej wyczekiwanie, najlepsze, to, co zazwyczaj człowiek chce zostawić dla siebie. Danie najpierw Panu, a nie zostawienie sobie wymagało wiary i zaufania, że Bóg mi pobłogosławi i mnie zaopatrzy w późniejszym terminie. Niezwykłym świadectwem takiej ofiary jest Anna z 1 Ks. Samuela 1 Rozdz. Ona modliła się o chłopca, a gdy Bóg wysłuchał jej modlitwy i porodziła Samuela dała go na służbę do przybytku, a później Bóg ją pobłogosławił jeszcze w piątkę dzieci. Więc Abel ofiarował Bogu z miłości z serca z wdzięczności do Pana chcąc w ten sposób Go uwielbić i podziękować Mu. Wiedział, że Bóg jest godny najwyższej czci, a przez ofiarę jaką złożył i postawę z jaką to zrobił dał świadectwo, że Pan był prawdziwie na pierwszym miejscu w Jego życiu. Zrobił to zgodnie z przykazaniem, będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego z całej duszy swojej i z całej myśli swojej Mat 22,37.

Kaina ofiara natomiast nie była doskonała, nie wynikała z miłości do Boga. Raczej była ofiarą płynącą z religijnego obowiązku. Złożył ją nie dlatego, że był wdzięczny Bogu, ale dlatego że tak trzeba. Zrobił to, co robi większość religijnych osób dzisiaj, mają jakąś swoją religię, biorą udział w ceremoniach, rytuałach, uczestniczą w praktykach religijnych, ale tak naprawdę nie kochają Boga, nie pragną Mu  być posłuszni zgodnie z Jego słowem. W większości chcą żyć po swojemu, a Bogu chcą dać ze swego życia jedynie trochę pustych rytuałów i nie chcą Go uczcić jak jest tego Godzin. Tak naprawdę nie zależy im na Bogu, a jedynie sobie.

Różnica między ofiarą Abla, a ofiarą Kaina była zasadnicza. Abel kochał Boga, wszystko co robił i do czego dążył miało za zadanie uczcić Boga. Kain nienawidził Boga, a ofiary które składał były jedynie udawaną pobożnością i Pan to widział. Widział serce Abla i Kaina, widział ich motywacje, zamierzenia i palny.

Była jeszcze jedna różnica w ofiarach Abla i Kaina bardziej znacząca niż wcześniejsza. Gdy Bóg wypędził z Raju Adama i Ewę, to przyodział ich nagość w skóry. Ostatnio mówiliśmy, że przede wszystkim była to nagość duchowa. Bóg pokazał w ten sposób, że przebaczenie i społeczność z Bogiem można uzyskać jedynie przez krwawą ofiarę. Musiało zginąć jakieś niewinne zwierzę, by mogli być okryci, co wskazywało na przyszłą ofiarę Chrystusa.

List do Hebrajczyków mówi, że u naszego Boga bez przelania krwi nie ma przebaczenia grzechów Hebr 9,22.

Dla Adama i Ewy wymagania Boże stały się jasne, że jeśli chcą mieć z Bogiem społeczność muszą do Boga zbliżać się przez pośrednictwo krwawej ofiary. Najpierw grzechy człowieka musiały zostać przykryte przez śmierć zastępcy, by człowiek mógł mieć z Panem społeczność. Także Kain i Abel wiedzieli o tym. Wiedzieli od swoich rodziców, że jeśli chcą uzyskać przebaczenie i łaskę Boga, to można to zrobić jedynie przez zastępczą śmierć ofiary za ich winy. Abel uwierzył w to i zaakceptował Boże wymagania sprawiedliwości, dlatego złożył krwawą ofiarę i zyskał przychylność Pana. Kain natomiast postanowił dać Panu to, co On uznał za słuszne, a nie to, czego Bóg wymagał dla przebaczenia. Chciał w ten sposób ustanowić własną sprawiedliwość, wymyśleć własną fałszywą religię i przez nią się zbawić. Takie aroganckie postępowanie Kaina, odrzucenie Bożych wymagań, co do przebaczenia musiało spotkać się z brakiem przychylności Bożej. Kain uznał, że to On będzie decydował o tym jak Bogu należy oddawać cześć i że Jego sprawiedliwość jest lepsza od tej, którą Bóg ustanowił.

I znowu jest to charakterystyczne dla wszystkich religijnych ludzi dzisiaj, którzy nie chcą przyjść do Boga na podstawie ofiary Jezusa, ale swoich dobrych uczynków, swojej religii i swoich przekonań na temat zbawienia.

Bóg ustanowił Pana Jezusa jako pośrednika między nami o Bogiem. Jahwe również powiedział, że jest w stanie przebaczyć grzesznikowi tylko w oparciu o wiarę w Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ale mnóstwo ludzi dzisiaj nie chce tego zaakceptować, są jak Kain i chcą ustanowić własną drogę zbawienia.

Paweł w liście do Rzymian mówi:

Rzymian 10:3  Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu.

Niestety tacy ludzie obrażają Boga, bo myślą, że ich religia, ich droga sprawiedliwości, ich uczynki i ich ofiary są lepsze i skuteczniejsze dla przebaczenia niż ofiara Jezusa. Niestety tak jak Kain nie uzyskał przychylności Pana, tak również i oni, nie uzyskają Bożej aprobaty i przebaczenia. Pamiętacie jak synowie Aarona w Ks. Liczb w 3 rozdz. Przynieśli Panu inny ogień, którego Pan nie nakazał? Zamiast uzyskać Bożą przychylność zostali przez Boga spaleni. Drodzy, kierujmy się Bożą bojaźnią i oddawajmy cześć Bogu w taki sposób jak Pan ustanowił, a nie jak nam się podoba i jak uczynił to Kain. 

Buntownicze serce Kaina

Następnie Bóg przyjął ofiarę Abla, a odrzucił ofiarę Kaina. Wtedy Kain rozgniewał się na Boga i rozgniewał się również z zazdrości na swego brata Abla. Bóg zobaczył ten grzech w sercu Kaina i zapytał się go dlaczego się gniewa, dlaczego jesteś ponury i smutny. Dlaczego nie masz pokoju, czy nie z tego powodu, że dopuściłeś grzech do swego serca i nie chcesz podporządkować się mojej woli. Pozwoliłeś na to, co jest złe w moich oczach i dopuściłeś zazdrość, bo przyjąłem ofiarę twego brata. Wiemy, że  Pan nie pytał Kaina z tego powodu, że nie wiedział dlaczego Kain jest rozgniewany i chodzi Ponury. Ale przez to pytanie Bóg dawał szanse Kainowi przyznać się i wyznać swój grzech. Chciał żeby Kain przyznał się przed Bogiem do swego buntu i gniewu i naprawił to. Bóg również dawał mu szanse złożyć właściwą ofiarę. Kain mógł wszystko naprawić, wystarczyło ukorzyć się i zrobić co Bóg oczekiwał, ale nie chciał. Mógł pokutować przed Bogiem, okazać skruchę, przyznać, że zrobił niewłaściwie i upamiętać się. Ale Wolał trwać w swoim grzechu i pozwolić na to, że zło w jego sercu rozwijało się i rosło aż doprowadziło do morderstwa. To jest obraz zbuntowanego grzesznika, że wtedy, kiedy Bóg go napomina, kiedy odkryje jego grzech i mu ten grzech uświadomi, to wielu zamiast pokutować i zrobić to, co Bóg mówi, jeszcze bardziej zatwardzają swoje serce i są źli na Boga. Oskarżają Pana o niesprawiedliwość i brak błogosławieństwa. Są źli nie tylko na Boga, ale tą złość przenoszą również na bliźniego, na ludzi w kościele, na współmałżonków, na dzieci, na rodziców, na bliskich  

Gdy jesteś z jakiegoś powodu zły, to dobrze zadać sobie pytanie jakie Bóg zadał Kainowi „dlaczego jestem zły”. Co jest podstawą mojego gniewu? Prawdopodobnie dowiemy się wtedy, że jesteśmy źli z powodu naszego egoizmu, że nie idzie po naszemu, że nie jest tak jakbyśmy chcieli, a nasz gniew jest wynikiem nieposłuszeństwa Bogu.   

Hebrajski tekst mówiący o gniewie Kaina wskazuje na gotujące się ze złości serce dając nam tym samym obraz skali wściekłości Kaina.

Kain żyje pretensjami do Boga zamiast cieszyć się z błogosławieństwa jakim Bóg Go obdarza i pokornie z nim obcować. Złość Kaina wylewa się na jego brata Abla. Drażni go, że jego brat żyje z Bogiem, że ma z Nim społeczność, że jest szczęśliwy. Może Abel opowiadał jeszcze Kainowi jak wspaniale mieć społeczność z Panem, jaki czuje wielki pokój i jak bardzo się cieszy, że Bóg jest blisko. A to mogło jeszcze bardziej pobudzać Kaina do złości. W rzeczywistości Kain jest obrazem każdego niewierzącego, który złości się i zgrzyta zębami na pobożnego, bo drażni bezbożnego sprawiedliwość sprawiedliwych. Drażni bezbożnego i oskarża go pobożne życie wierzących, bo przez to, grzechy bezbożnika są jeszcze bardziej widoczne.

Dzieje się dokładnie to, co mówi Psalm 37

Psalm 37:12  Bezbożny źle myśli o sprawiedliwym I zgrzyta na niego zębami.

Ilu to bezbożników tylko dlatego nienawidzi ludzi wierzących, bo chcą oni wieść prawe życie. Nienawidzą ich, bo kochają swój grzech, są źli na Boga, na Biblię, na tych którzy głoszą ewangelię, na kościół i na naszego Zbawiciela. Taki właśnie był Kain, pogrążony w gniewie i złości planując w swoim sercu zamordowanie brata. Może teraz w twoim sercu jest bunt i złość, może jest tam złość na Boga z jakiegoś powodu lub złość na bliźniego. Mogę ci poradzić to, co Bóg powiedział do Kaina w wierszu 7, zapanuj nad swoim grzechem przez łaskę Chrystusa. Przyjdź przez wiarę pod Krzyż i wyznaj swój grzech, a Pan przebaczy Ci i obdarzy pokojem jak Abla. 

Panuj nad swoim grzechem

Bóg mówi, wszak byłoby pogodne twoje oblicze, miałbyś pokój Kainie gdybyś czynił dobrze. Pamiętaj, że u drzwi twojego serca czai się grzech. Od momentu upadku on ciągle tam jest i zawsze tam będzie, aż nie zostaniemy wyzwoleni z tego grzesznego ciała, by być już na zawsze z Panem. Dlatego musimy nad naszym grzechem panować i robić wszystko, co w naszej mocy, by nie przejął nad nami kontroli. Bóg przedstawia grzech jako dzikie drapieżne zwierzę, które szykuje się do skoku na swoją ofiarę, a jeśli z nim nic nie zrobimy, to nas rozszarpie.  

Nie pozwól, by twój grzech rozwijał się niekontrolowany, bo doprowadzi do strasznej tragedii, zniszczy twoje życie i być może życie twoich bliskich, co widzimy w przypadku Kaina.

Gdyby Kain upominamy przez Boga szybko wyznał swoją winę, przeprosił Pana i naprawił relacje z Bogiem, to odzyskałby radość i pokój. Pan mówi czyń dobrze, przestrzegaj mojego słowa,  nie będziesz miał poczucia winy, które prowadzi do złości i gniewu.

Ale On wciąż nie chce się przyznać, nie chce zrobić nic, by rozprawić się ze swoją winą i pozwala na to, by korzeń grzechu, gniewu, nienawiści, złości i frustracji w Jego sercu rósł. I z każdym dniem było mu coraz ciężej przyjść do Pana i przyznać się. Grzech ma taką właściwość, że eskaluje i powoduje, że nasze serce staje się coraz bardziej nieczułe na Boży głos, gdy pozwalamy żeby nieprawość w nas wzrastała.

List do Hebrajczyków o rosnącym grzechu w ludzkim sercu mówi w ten sposób

Hebrajczyków 12:15  Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu,

Na początku gdy grzech jest mały, to w miarę łatwo można sobie z nim poradzić. To trochę tak jak z małym zielskiem na polu. Wystarczy, że pójdziesz na chwilę i szybko wyrwiesz go, ale jeśli pozwolisz by rosło, to zagłuszy wzrost zasianych owoców i z czasem jest coraz ciężej go usunąć. Mam kilka takich starych chwastów koło domu. Ostatnio postanowiłem wziąć ostrą motykę i wydziabać je. Ale waliłem tą motyką i nie szło łatwo, by się ich pozbyć. Dokładnie tak jest z zakorzenionym grzechem.

Na początku Grzech zawsze zaczyna się od złych myśli. Jeśli pozwolisz złym myślom rozwijać się doprowadzą do złych uczuć. Złe uczucia natomiast doprowadzą do złych słów, a to w końcu do złych czynów, a czyny do złych nawyków. Tak więc zajmuj się twoim grzechem, gdy jeszcze on jest na etapie myśli. Słowo Boże mówi, żeby myśleć o tym, co dobre, miłe, prawdziwe, czyste, poczciwe, sprawiedliwe, chwalebne, co jest cnotą i co godne pochwały Filip 4,8. Myślcie o tym co w górze, co Chrystusowe, a nie o tym, co na ziemi, a Bóg będzie wtedy strzegł umysłów naszych Kol 3,2.

Gdy pojawia się grzech należy przyznać się przed Panem do Niego, wyznać go Bogu i poprosić Pana, by oczyścił nasze serce. Trwając w łasce Chrystusa możemy grzech kontrolować i trzymać się od niego z daleka. Nie należy z nim flirtować, czy narażać się na jego wpływ i zrobić wszystko co w naszej mocy, by nie opanował nas. Pan Jezus powiedział, że jeśli gorszy cię ręka twoja odetnij ją, jeśli oko wyłup je Mk 9,43.47. Oczywiście nie chodziło mu o okaleczanie się, ale o to, by być radykalnym w walce z grzechem. Być może trzeba zarwać znajomość z niektórymi osobami, przestać chodzić w miejsca które lubimy, założyć odpowiednie zabezpieczania na Internet, czy zrezygnować z telewizji. Niestety Kain nie był tym zainteresowany, nie chciał pozbyć się swego grzechu, bo kochał go, pozwolił by nieprawość rozwijała się i któregoś dnia z myśli i uczuć przeszedł do czynów.

Choć Bóg go ostrzegał i dawał mu szanse na nawrócenie on zwabił swojego brata na pole i podstępem zamordował go, jakby na złość Bogu. Akt przemocy, którego się dopuścił był odrzuceniem Bożej łaski. Ktoś powiedział, że może Kain pomyślał „chcesz Boże krwawą ofiarę, to dam ci ją i zabił brata”.   

Zaprosił swojego brata na pole. Podstępem i miłym usposobieniem zwabił go, a następnie zamordował. Kain jako pierwszy w okrutny sposób dopuścił się morderstwa i łatwo nam go potępić, ale Pan Jezus powiedział, że każdy kto gniewa się na brata swego, na bliźniego winny jest zabójstwa Mat 5,22 i to samo mówi 1 list Jana 3,15.

Prawdopodobnie większość z nas nikogo nigdy faktycznie nie zabiła, ale w ogóle nas to nie usprawiedliwia, bo wiemy że wielokrotnie gniewaliśmy się na innych, mieliśmy złe myśli o naszych bliźnich. Tacy właśnie wszyscy jesteśmy i gdyby zaszła potrzeba być może zabilibyśmy.

Z przykrością musze przyznać, ze miałem taką sytuację wiele lat temu jako niewierzący człowiek. Wdałem się bójkę i w szale złości prawie zabiłem człowieka, tylko dzięki znajomym nie uczyniłem tego, bo oderwali mnie.

Ap. Paweł pisząc  o stanie serc grzeszników w liście do Rzymian mówi.

Rzymian 3:12  Wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego.

13  Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami;

14  Usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości;

15  Nogi ich są skore do rozlewu krwi,

16  Spustoszenie i nędza na ich drogach,

17  A drogi pokoju nie poznali.

18  Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. 

Miłosierdzie Pana

Zobaczmy jaki Bóg jest dobry, pomimo morderstwa wciąż chce przebaczyć grzech Kaina. Gdy Kain zabił Pan zadaje mu pytanie, gdzie jest jego brat w 9 wierszu. Wiemy, że pytanie to znów ma pomóc Kainowi przyznać się. Bóg doskonale wiedział, co Kain zrobił, ale chciał, by on powiedział co zrobił, uświadomił sobie swój straszny czyn i zaczął pokutować. Bóg jest wielce miłosierny, jest gotowy wybaczyć grzesznikowi, jego bunt, złość, gniew, morderstwo, cudzołóstwo, kłamstwo, pijaństwo i każdy inny choćby najgorszy grzech. Za te wszystkie ohydne rzeczy, Chrystus umarł na Krzyżu. Ale wybaczenie wymaga szczerej pokuty i przyjęcia Chrystusa. Niestety większość ludzi nie chce pokutować, ale chce ukrywać swoje grzechy, umniejszać swoją odpowiedzialność, usprawiedliwiać się, zwalać winę na innych, udawać że nic się nie stało i grać szlachetnych dobrych ludzi jak Kain. Gdy Bóg go pyta, to odpowiada bezczelnymi słowami, „że nie jest stróżem brata swego”. Czyli mówi Bogu, że nic nie wie i nie interesuje go jego brat jednocześnie wiedząc dokładnie, co się wydarzyło. Widać, że grzech od dnia upadku rozwinął się, tam był wstyd i nieśmiałość, a teraz jest arogancja i twarde kłamstwo.  Wciąż w Kainie nie ma skruchy, taka postawa nigdy nie doprowadzi do uzdrowienia serca, a jedynie do przekleństwa i śmierci wiecznej.

Bóg mówi do Kaina w 10 wierszu „co ty zrobiłeś, głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi”. Czyli jak mogłeś to zrobić, czy nie wiesz, że za ten czyn pociągnę cię do odpowiedzialności, a dowodem przeciwko tobie jest krew twojego brata, która domaga się sprawiedliwości. Dowodem na sądzie Bożym przeciwko grzesznikom jeśli się nie upamiętają i nie uwierzą w Jezusa będą ich złe czyny, których Bóg jest świadkiem i domaga się sprawiedliwości, bo każdy grzech jest pogwałceniem Bożych praw i wymaga ukarania. Drodzy, Bóg jest mścicielem każdej nieprawości, a każdy grzech obraża Go. 

Bóg przeklina Kaina.

Ostateczne Bóg przeklina Kaina jak przeklina wszystkich grzeszników, którzy nie chcą się upamiętać i wierzyć w Pana Jezusa. Przeklina Kaina w tym, w czym uważał, że jest najlepszy czyli uprawianie roli mówiąc, że będzie przeklęty na ziemi, która przyjęła krew jego brata. Będzie przeklęty w uprawie roli i nie da mu ona już swego plonu. Nigdy nie będzie już zadowolony i spełniony w tym, co dawało mu tak wiele satysfakcji. Ma być również wędrowcem i tułaczem na ziemi. Czy nie jest tak, że grzesznik nie pojednany z Bogiem nigdy nie znajdzie prawdziwej satysfakcji? Czy nie jest tak, że ciągle jego serce jest niespokojne i jest jakby tułaczem i wędrowcem na ziemi? Chwytasz się czegoś, poświęcasz się czemuś, może pracy zawodowej, hobby, zarabianiu pieniędzy, poznawaniu wiedzy, czy jakiejś dziedziny nauki, lub kolekcjonujesz przyjemności, ale po jakimś czasie odkrywasz, że to nie jest to, czego dokładnie pragniesz, czegoś temu brakuje i chwytasz się następnej rzeczy, a w niej odkrywasz podobne uczucie. I grzesznicy nie znający Zbawiciela są takimi niespokojnymi wędrowcami przez życie, zawsze nienasyceni nie mający pokoju, bo on jedynie jest w Jezusie Chrystusie, co pan Jezus wyraził w Ew. Jana 6,35

Jan 6:35…Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.   

Chrystus daje pełne nasycenie i zaspokaja wszelkie pragnienie.

Bóg nie zabił Kaina, choć mógł to zrobić. Okazał mu miłosierdzie, ale nawet tego Kain nie docenił. Raczej narzekał i mówił, że zbyt surowy jest Boży sąd dla niego. Czy nie jest tak, że gdy człowiek zgrzeszy, a Bóg go osądzi, to wtedy narzekamy podobnie Kain, że Pan jest niesprawiedliwy, że obszedł się z nami zbyt mocno? Czy nie jest tak, że jak grzesznicy słyszą o sądzie i piekle, to mają pretensje do Boga, że jest niesprawiedliwy, zbyt ostry i są oburzeni jak On może to robić? Czy nie przypominają w tym Kaina, zamiast się przyznać do swojej winy, to atakują Boga?

Raczej powinniśmy postąpić jak Dawid i gdy został skarcony przez Boga, to dziękował mówiąc

Psalm 119:71  Dobrze mi, żem został upokorzony, Abym się nauczył ustaw twoich.

Czy dziękujemy Bogu jak nas skarci, czy narzekamy, że obszedł się z nami zbyt surowo? Może ciebie niedawno Pan skarcił przez jakieś niepowodzenie, doświadczenia, trudności, kłopoty. Jaką mamy postawę wobec tego, Dawida, czy Kaina?

Pomimo wszystko Pan jest dobry dla grzeszników, nawet dla Kaina i daje mu znak, by nikt nie zrobił mu krzywdy. Populacja ludzka będzie się rozwijała i urodzą się kolejne pokolenia, które będą chciały pomścić Abla. Ale Bóg nie chce żeby się mścić i doprowadzać do kolejnego osobistego rozlewu krwi. Ostrzega wszystkich mścicieli, że sąd jest wyłącznie w Jego ręku. Dał również narzędzia sądu państwu, władzy, by pilnowała porządku.

Pana Jest dobry dla grzeszników i pozwala im chodzić przez ten świat do dnia swego sądu jak Kainowi dając im szanse na upamiętanie i wiarę w Jezusa. Nie spada na złych ludzi z powodu ich grzechów od razu grom z jasnego nieba, ale często żyją długo i cieszą się dobrym zdrowiem, rodziną i wieloma innymi łaskami Pana, aż do dnia, gdy wezwie ich przed swój trybunał za winy.

Ostatecznie historia Kaina jest bardzo smutna, bo odchodzi on sprzed oblicza Bożego jako zatwardziały i zagniewany grzesznik, który odrzuca Bożą łaskę.

A co ja i ty zrobimy, gdy Bóg wzywa nas do pokuty? Mamy wybór możemy być źli na Boga jak Kain mając do niego pretensje, że nas chce sądzić za nasze grzechy. Ale możemy również przyznać się do naszych nieprawości i przyjąć, uwierzyć, we właściwą ofiarę złożoną z Bożego Syna i otrzymać przebaczenie oraz pokój z Bogiem  dziękując Mu za Jego miłosierdzie. Pierwsza postawa prowadzi do potępienia, jak w przypadku Kaina, druga do Zbawienia jak to się stało z Ablem. 

21.06.2023

Pan Jezus drogą do utraconego raju Ks. Rodzaju 3,20 – 24

 


Wszyscy wiemy, że o wiele łatwiej nam przejść z czegoś gorszego do czegoś lepszego, ale o wiele trudniej przejść z dobrego do złego, a nawet bardzo złego. Tak niestety stało się w przypadku Adama i Ewy. Byli w raju z Bogiem doświadczając niezwykłej bliskości ze swoim Stwórcą. Codziennie mogli z Nim obcować, nie znali żadnego cierpienia, nie doświadczali strachu, lęku i obaw, posiadali również życie wieczne. Jednak przez grzech to wszystko utracili, ale Pan Jezus dla swojego kościoła to wszystko odzyskał. I w tym krótkim dzisiejszym fragmencie z Ks. Rodzaju mamy wszystkie elementy ewangelii. Jeśli temu słowu uważnie się przyjrzymy, to dostrzeżemy w nim sąd Boga względem upadłej ludzkości, ale także jego dobroć, miłosierdzie i łaskę, którą obdarza grzeszników, by mogli dostąpić przebaczenia i być zbawieni. 

Adam uwierzył w Bożą obietnicę

Czytamy, że po upadku Adam nadaje swoje żonie imię Ewa, które z hebrajskiego „Hawwa” dosłownie znaczy dająca życie – matka, bo jak czytamy ona była matka wszystkich żyjących. Powinniśmy wiedzieć, że wszyscy pochodzimy od jednej kobiety i od jednego mężczyzny. Cały rodzaj ludzki pochodzi od Adama i Ewy jak mówi Słowo Boże – Ewa jest matką wszystkich żyjących. Wszyscy ludzie żyjący na ziemi są w pewnym sensie rodziną i mają jednych rodziców. Nie ma różnych gatunków ludzi, nie wyewoluowaliśmy z małpy czy z jakiś innych stworzeń człekokształtnych. Niektórzy naukowcy wyznający ewolucję twierdzą, że różne gatunki człowieka rozwinęły się nie ziemi niezależnie od siebie, a później połączyły się. I tak mówi się o połączeniu homo sapiens – człowieka myślącego i neandertalczyka – jednego z podgatunków człowieka. Ale mówię wam jest to zupełna fikcja i wróżenie z fusów. Nic takiego  nie maiło miejsca. Gdyby coś takiego się wydarzyło nie moglibyśmy mówić o upadku całego rodzaju ludzkiego i potrzebie Zbawiciela – Jezusa Chrystusa dla wszystkich ludzi. Kwestia naszego pochodzenia jest niezwykle istotna w kontekście ewangelii. Jeśli Adam z Ewą nie byli naszymi rodzicami i pierwszymi upadłymi ludźmi to znaczy, że Biblia kłamie, a my nie mamy grzeszne natury nam przekazanej i nie potrzebujemy Zbawiciela.

Zwolennicy poglądów ewolucyjnych niestety nawet w obrębie chrześcijaństwa zapominają o tym, że Biblia jest jedną całością, a Historia zbawienia jest bardzo spójna ze sobą. Wyjmiesz jeden element układanki i sypie się wszystko. Wtedy trzeba stawać na głowie i wykrzywiać proste znaczenie tekstów biblijnych, by spiąć całość.     

Teraz zauważmy, że Adam daje kobiecie na Imię Ewa - matka dająca życie. Ale do tego czasu jeszcze nie mieli potomstwa. Adam tutaj opiera się na Bożej obietnicy, że będą mieli potomków, że Ewa będzie miał potomstwo, które zdepcze głowę węża. Oni uwierzyli, że pomimo upadku Bóg kiedyś z Ewy da im Zbawiciela. Prawdopodobnie myśleli, że pierwszy ich syn Kain będzie tym człowiekiem. Gdy urodził się Kain Ewa powiedziała, że otrzymała mężczyznę z pomocą Pana. Prawdopodobnie w ten sposób wyraziła nadzieję, że teraz przyjdzie odkupienie, które Bóg obiecał. Ale Kain zamiast być zbawicielem okazał się odstępcą i mordercą. Miało minąć jeszcze tysiące lat zanim Jezus miał przyjść na świat.

W każdym razie Adam i Ewa uwierzyli Bogu w posłanie Zbawiciela. Uwierzyli w to, co Bóg powiedział do węża w Rodz. 3,15, że potomek kobiety którym miał być Chrystus zniszczy szatana – zgniecie głowę węża. Uwierzyli podobnie jak później Abraham w Bożą obietnice, że Bóg kiedyś z jego nasienia da potomka przez którego przyjdzie błogosławieństwo dla wszystkim narodów Rodz. 12,3.

W ten sposób Adam i Ewa pojednali się z Bogiem i zostali zbawieni przez wiarę. Choć Bóg wygnał ich z raju i konsekwencje grzechu ciągnęły się za nimi do końca ich dni, a także przeszyły na następne pokolenia oni sami zrozumieli jak wielkim kłamcą jest szatan i zaufali Bogu oraz Jego obietnicom. W chwili, gdy zerwali owoc dowiedzieli się, że diabeł ich oszukał obiecując lepsze życie niż to, które mieli w Edenie.    

Zapamiętajmy, że wszyscy którzy zostali zbawieni w Biblii i których grzechy zostały odpuszczone otrzymali przebaczenie przez wiarę w Bożą obietnice. Ludzie przed przyjściem Chrystusa wierzyli w Jezusa który nadejdzie, w czasie Jego pobytu na ziemi mieli uwierzyć w tego który jest, a my wierzymy w Jezusa który przyszedł i zmarł za nasze grzechy. Życie wieczne nigdy nie było dzięki uczynkom człowieka, ale zawsze przez wiarę jak powiedział ap. Paweł w liście do Efezjan:

Efezjan 2:8  Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;

9  Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.

Lub w liście do Rzymian odnośnie Abrahama

Rzymian 4:3  Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość.

Zbawienie nigdy nie było dane na podstawie starań człowieka, to zawsze wiara prowadziła i prowadzi nas do społeczności z Bogiem, a uczynki są jej produktem i świadectwem. 

Akceptacja przez Boga wymaga ofiary

Kolejna rzecz jaką widzimy w naszym fragmencie, to że przebaczenie i przyjęcie przez Boga wymaga ofiary. Zbaczamy, że Bóg przyodział Adama I Ewę w skóry. Po upadku odzienie było konieczne, bo myśli i serce człowieka już nie było czyste, a pożądliwości zaczęły kontrolować ludzką wolę. Z powodu grzechu  Bóg już nie chciał, by człowiek chodził nago jak to było wcześniej. Niektórzy zwolennicy nagości powołują się na stworzenie mówiąc, że nagość jest naturalna. Ale bycie nudystą nie jest zgodne z Bożą wolą.

Ale jeszcze ważniejsze od okrycia przez Boga ludzkiej fizycznej nagości jest potrzeba okrycia duchowej nagości grzesznika przez ofiarę. Jeśli Bóg przyodział Adama i Ewę  w skóry, by nie byli nadzy, to znaczy że musiał pozbawić życia jakieś zwierzę. Jak wiemy nagość pierwszych ludzi nie tylko ma znaczenie dosłowne, ale i symboliczne. Zaraz po tym, gdy ludzie zgrzeszyli w 10 wierszu 3 rozdz. Ks. Rodzaju jest napisane, że skryli się przed Panem Bogiem pośród drzew ogrodu. Adam z Ewą przez liście z raju chcieli zakryć swój grzech. Jakiś czas temu mówiliśmy o tym, że tylko Bóg może zakryć nasz grzech przez ofiarę Chrystusa. Grzesznik nie jest w stanie zrobić niczego poza upamiętaniem i wiarą w Jezusa, by zmazać swój grzech, a to również jest łaską od Boga. Nasz dzisiejszy fragment doskonale to pokazuje. Bóg zapewnił ofiarę ze zwierząt i okrył nagość pierwszych ludzi skórami z tej ofiary. Nie tylko nagość fizyczną, ale przede wszystkim duchową. Jest to wspaniały obraz zbawienia i zapowiedź posłania Chrystusa. Bóg zapewnia ofiarę z niewinnego zwierzęcia, które zostaje zabite w miejsce pierwszych grzeszników, by ich grzech został przykryty. To właśnie Bóg Ojciec uczynił dla nas w Jezusie - zapewnił nam niewinną ofiarę, która zmazuje wszystkie nasze winy. Oczyszczenie z grzechów otrzymujemy jedynie przez świętą krew Jezusa - ona zmazuje każdy grzech - jak mówi wspaniała pieśń. Dlatego później apostoł w liście do Rzymian w 3 rodz. mówi, że przez ofiarę Jezusa Bóg sam okazuje się sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, kto wierzy. Czyli Pan Jezus jest sprawiedliwością Bożą, uśmierza On Boży gniew. Bóg Ojciec może się okazać sprawiedliwym przez śmierć Jezusa wobec naszych grzechów, bo zostały One ukarane w Nim – w Jezusie. Więc Bóg może nam je darować bez uszczerbku dla swojej świętości i sprawiedliwości. A jednocześnie my możemy okazać się sprawiedliwymi przed Bogiem, bo Jezus okrywa nas płaszczem swojej sprawiedliwości jak Bóg okrył skórami Adama i Ewę. Zobaczmy, że wszystko to robi Bóg nie ma tu żadnej ludzkiej zasługi – On znajduje zastępcę i On składa ofiarę, a później tą ofiarą okrywa pierwszych ludzi.  Jakże cudowny obraz zbawienia. Dzisiaj będąc w Chrystusie przez wiarę stoimy przed Bogiem okryci sprawiedliwością Jezusa. Cały Stary Testament przez swój system ofiarniczy pokazuje nam i wprowadza nas w kwestie zadośćuczynienia wskazując na Jezusa. Przez ofiary Starego Testamentu Bóg mówi, że kiedyś nadejdzie doskonała ofiara w Osobie Bożego Syna, Ofiara bez skazy, święta, czysta, doskonale sprawiedliwa, by Już na zawsze usprawiedliwić wszystkich grzeszników, którzy wierzą i dać im pewność życia wiecznego oraz pokój z Bogiem. Dzisiaj powinniśmy dziękować Bogu i uwielbiać Go, że przyodział nas w Chrystusa i nie pozostawił nas nagimi.

Niezwykłe jest również to, że Bóg od początku daje ludzkości nadzieje i zapowiada Zbawiciela, który rozwiąże problem grzechu i zniszczy szatana. 

Już nas samym początku otrzymujemy sporo szczegółów ewangelii, że Zbawca przyjdzie za sprawą kobiety, a nie mężczyzny. Czyli Zbawiciel urodzi się w cudowny sposób z dziewicy dzięki Duchowi Św. Że będzie wrogość między dziećmi szatana, a dziećmi Boga i że potomek kobiety – Jezus Chrystus ostatecznie pokona diabła i grzech, a uczyni to przez ofiarę, którą zapewni Bóg, a skuteczność jej będzie przez wiarę jak Adam z Ewą uwierzyli otrzymując przebaczenie. Sporo szczegółów już na samym początku odnośnie zbawienia prawda?

Ale to jeszcze nie wszystko. 

Wypędzenie z Raju jako akt miłosierdzia

Nie wszystko, co wydaje się takie złe, faktycznie takie jest. Gdy mamy pod opieką małe dzieci, to chronimy je przed wrzątkiem stojącym na stole nie pozwalając dziecku sięgnąć rączką po szklankę, a dziecko wtedy denerwuje się – prawda? Ale dziecko często nie zdaje sobie sprawy, że zakazując mu chwycenia szklanki tak naprawdę chronimy go. Podobnie uczynił Bóg wypędzając pierwszych ludzi z raju. Zobaczmy, że Bóg powiedział iż człowiek stał się taki jak my, zna dobro i zło. Z tą różnicą, że Bóg znał zło jak onkolog zna raka badając pacjenta. Człowiek natomiast poznał zło jak ktoś, kto raka posiada. Czy poznanie zła w czymkolwiek pomogło człowiekowi, czy ta wiedza wyzwoliła go, sprawiła że stał się wolny, szczęśliwszy, lepszy? Nie, nic z tych rzeczy. Poznał zło i stał się jego niewolnikiem. Teraz już rozumie różnice między byciem cały czas w bliskości z Bogiem, a byciem daleko od Niego. Pewnie im się to nie podoba, ale już nie mogą tego zmienić, wybrali zło i muszą zmierzyć się z konsekwencjami swojego wyboru. Następnie Bóg wypędza człowieka z Edenu, by nie wyciągnął teraz ręki i zerwał owocu z drzewa życia i żył na wieki. Wypędzenie z raju może nam się wydawać surową karą. Ale w rzeczywistości jest to akt miłosierdzia. Wyobraźmy sobie, że grzeszny Adam i Ewa, a później ich grzeszne potomstwo i kolejni grzeszni ludzie zostaliby w raju spożywając z drzewa życia i przez wieki pomnażali grzech, ból i smutek. Jak ziemia byłaby strasznym miejscem w którym człowiek mógłby pomnażać grzech i zło bez konsekwencji? Jak ludzie byliby nieszczęśliwy, gdyby Bóg im na to pozwolił? Z pewnością możliwość życia wiecznego w grzechu jeszcze bardziej pomnożyłoby skalę nieprawości, bo ludzie czuliby, że mogą.  W ten sposób życie prawdziwie stałoby się piekłem na ziemi. Bóg nie mógł do tego dopuścić i zakazał im dostępu do raju oraz drzewa życia. Przez pewien czas raj by na ziemi, ale jak widzimy w naszym tekście w 24 wierszu Bóg dopilnował, by człowiek tam nie wrócił. Być może niektórzy próbowali tam się dostać i zerwać owoc z drzewa życia. Ale Pan postawił na straży aniołów oraz ognisty miecz, być może to była jakaś przeszkoda z ognia, która uniemożliwiała wstęp do Edenu. Z czasem biblijny ogród Eden został zalany wodami potopu. Dzisiaj mieszkamy na zgliszczach tego, co było przed potopem.

W każdym razie Bóg chciał żeby Adam i Ewa umarli w nadziei na przyszłe zmartwychwstanie, a później będą mogli żyć wieczne w pełnym pokoju i pełnej radości. Musimy przyznać, że dość często Bóg musi wypędzić nas z pozornego dobra, by dać nam prawdziwe dobro. Choćby kwestia zbawienia, kiedy Bóg zmienia sytuacje naszego życia chwiejąc naszym pozornym bezpieczeństwem, byśmy uchwycili się Zbawiciela - Pana Jezusa Chrystusa i otrzymali życie wieczne.

Wielu ludzi pewnie nie szukałoby zbawienia w Chrystusie, gdyby Bóg wcześniej nie odebrał im czegoś, co cenili bardziej niż Boga. Niektórym posypało się zdrowie, małżeństwo, inni stracili pieniądze lub bliskich, albo nie udało spełnić ziemskich marzeń i ambicji tracąc w ten sposób sens życia i swój raj. Jeszcze inni wpadli w konflikt z prawem, zawiedli się na przyjaciołach lub rodzinie. Ale pomimo utraconego pozornego dobra, które przecież było tymczasowe możemy otrzymać coś lepszego. W miejsce utraconego pozornego raju mamy obietnicę życia na wieki przez wiarę w Jezusa. Tą obietnicą jest zmartwychwstanie w nowym nieskażonym ciele w którym będziemy mogli oglądać Boga. Tą obietnicą jest nowe niebo i nowa ziemia w których będzie mieszkała sprawiedliwość. Tą obietnicą są błogosławieństwa o jakich nam się nawet nie śniło, czego oko nie widziało, ucho nie słyszało i co na serce ludzkie nie wstąpiło, to Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują. Wszystko to jest na wyciagnięcie ręki, wystarczy uwierzyć i przyjąć Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, a bramy nieba otworzą się dla nas. To Pan Jezus jest dzisiaj dla nas drzewem życia. Choć tamto drzewo życia zostało nam zabrane, to Bóg darował ludziom żywot w Jezusie.

Posłuchajcie co On mówił o sobie:

Jana 11:25 …jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

26  A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki…

Jana 5:24  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.

Jan 6:47  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we mnie, ma żywot wieczny.

48  Ja jestem chlebem żywota.

Jan 8:51  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki.

Jan 6:40  A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.

Problem jednak w tym, że wielu nie chce uchwycić się Chrystusa. Woli żyć w grzesznym stanie na wieki z dala od Boga. Jednak zapłatą za grzech jest śmierć Rzym 6,23.

Wprawdzie gdy zaufamy Chrystusowi nie od razu zostajemy przeniesieni do raju, ale żyjemy nadzieją życia wiecznego jak po wypędzeniu musieli żyć Adam z Ewą. Nasz Duch został odrodzony, otrzymaliśmy Dar Ducha Św. Ducha Chrystusa, który nieustannie jest z nami na drodze do nieba. Pan obiecał, że nie opuści nas i nie pożuci i że będzie z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata. I któregoś pięknego dnia wprowadzi nas do swojej obecności i będziemy z nim już na wieki. 

Podsumowując: 

1.      Po pierwsze Adam z Ewą choć upadli w grzech, to uwierzyli w Bożą obietnice posłania Zbawiciela i w ten sposób byli pierwszymi ludźmi, którzy dostąpili przebaczenia przez wiarę w Jezusa. Tak i my dzisiaj w ten sam sposób otrzymujemy zbawienie z tą różnicą, że oni patrzeli na Jezusa do przodu, my zaś spoglądamy do tyły na Golgotę.

2.      Po drugie, mogliśmy zobaczyć, że przebaczenie u Boga wymaga ofiary już od początku. Bóg musiał uśmierć zwierzę, by okryć nagość Adama i Ewy. Bez przelania krwi nie odpuszczenia mówi list do Hebrajczyków 9,22. W przypadku naszego zbawienia Bóg sam zapewnił nam ofiarę w osobie Jezusa, a my mamy w niego uwierzyć. Gdy tak się stanie Bóg oczyści nas z grzechów, a Chrystus przykryje nas płaszczem swojej sprawiedliwości.

3.      I po trzecie, wypędzenie z Raju choć może się wydawać ciężka karą, to w rzeczywistości jest aktem miłosierdzia, który uchronił ludzi od zjedzenia z drzewa życia i pomnażaniu grzechu w nieskończoność. Dzisiaj naszym drzewem życia jest Pan Jezus. W wyniku wiary w Niego zostajemy odrodzeni, oczyszczeni, uświęceni, a w odpowiednim czasie przyjęci do Chwały.   

11.06.2023

Poświęcenie domu modlitwy dla Pana 1 Królewska 8, 54 – 63

 


Drodzy, mamy dzisiaj wyjątkową niedziele – pierwsze nabożeństwo w naszym nowym lokalu, który otrzymaliśmy dzięki łasce Bożej. Od wielu lat modliliśmy się o to i zbieraliśmy środki na ten cel, by nasz Zbór posiadał swoją nieruchomość, która będzie służyła dla chwały Bożej. Wołaliśmy do Boga, by nowe miejsce miało dobrą lokalizację, bardziej swobodne wejście żeby nie trzeba było wchodzić przez klatkę schodową, by było przystępne dla nas cenowo, a dzisiaj nasze ofiary i modlitwy zmaterializowały się i możemy dziękować Bogu, że wysłuchał nas. W związku z tym pierwszym nabożeństwem w naszym nowym miejscu chciałbym żeby prowadził nas dzisiaj tekst z 1 Ks. Królewskiej 8 rozdz. 54 – 63. Jest to modlitwa Salomona, by Bóg przyznał się do świątyni jaką Izraelici pobudowali dla Jego chwały i pobłogosławił ją. Wierzę, że my też chcielibyśmy, by Bóg pobłogosławił nasze nowe miejsce i żeby mogło ono przynosić Bogu chwałę. Mam nadzieje, że na przykładzie naszego fragmentu zobaczymy, co to znaczy poświęcić coś dla Pana.

Cały tekst z poświecenia świątyni jest dosyć długi i obejmuje dwie modlitwy, które Salomon wzniósł do Boga podczas tej uroczystości. Pierwsza modlitwa jest dłuższa i bardziej szczegółowa znajduje się wierszach od 8,22 – 53, a druga jest bardziej ogólna od wiersza 54 – 63.

Świątynia którą postawił Salomon, była spełnieniem pragnienia jego ojca Dawida, który chciał w ten sposób uczcić Pana. Przez wiele lat król Dawid gromadził materiały i czynił przygotowania dla domu Pana, ale dopiero jego syn Salomon miał przywilej podjąć się tego dzieła. Budowa świątyni trwała 7 lat i wymagała nie lada wysiłku oraz ogromnych kosztów, ale w końcu została doprowadzona do finału i mogła służyć Bożemu ludowi.

Wprawdzie nasze przedsięwzięcie, nie jest tak okazałe jak świątynia Salomonowa, ale także wymagało od nas wiele wysiłku, czasu i gromadzenia środków.

Zobaczmy zatem jakie warunki należy spełnić, by Bóg pobłogosławił to miejsce. 

Pierwsza rzecz jest taka, że za to miejsce należy złożyć dziękczynienie Bogu i jego uwielbić, co uczynił Salomon wobec świątyni w wierszach 54 - 56.

Zobaczmy, że Król klęczał i wraz z ludem oddawał chwałę Bogu za to, co udało im się uczynić. Łatwo było Izraelitom przypisać sobie zasługi za postawienie tak okazałej świątyni. To lud zbierał przez długi czas materiały, pieniądze, ludzie wykonywali różne prace, organizowano czas potrzebny do wykonania zadania, opłacano pracowników i umawiano fachowców. W 5 rozdz. 1 Ks. Królewskiej czytamy:

1Królewska 5:15  Miał też Salomon siedemdziesiąt tysięcy tragarzy i osiemdziesiąt tysięcy robotników w kamieniołomach w górach,

16  Oprócz urzędników, ustanowionych przez Salomona nad robocizną w liczbie trzech tysięcy trzystu, którzy nadzorowali ludzi wykonujących robociznę.

17  Na rozkaz króla wydobywano duże kosztowne kamienie, aby położyć fundamenty świątyni z kamieni ciosanych.

18  Obrabiali je budowniczowie Salomona i budowniczowie Chirama oraz rzemieślnicy z Gebal, przygotowując drzewo i kamienie na budowę świątyni.

Ale pomimo ich głębokiego zaangażowania w proces budowy oni wiedzą, że bez Bożego błogosławieństwa nie byłoby możliwe ukończenie tego projektu. Zwróćmy uwagę, że Salomon mówi w modlitwie, że Bóg dał im wytchnienie od wrogów i spełnił obietnice dane Dawidowi kilkadziesiąt lat wcześniej w 2 Ks. Samuela w 7 rozdz.12-13, że jego potomek postawi dla Boga dom. Pomyślmy o tym chwilę ile rzeczy było poza naszym wpływem, które mogły potoczyć się zupełnie innym torem i nigdy byśmy nie doszli do tego miejsca. Wielu ofiarodawców nie było związanych z naszą społecznością, nawet nas nigdy nie widzieli, ale Bóg pobudził ich do przekazania środków na ten cel. Jak wielu ludzi, naszych braci i sióstr, których nie znamy, a których Pan pobudził do wspierania tego projektu było nam przychylnych.

Pan również dał nam pokój, czas i zdrowie żeby ten projekt mógł być realizowany. Tylko dzięki temu, że nie pojawiły się w naszym grafiku jakieś wyjątkowe pilne sprawy, ciężkie choroby, czy wojna, który niestety wybuchła za naszą wschodnią granicą mogliśmy z powodzeniem poświęcać się temu przedsięwzięciu. Tak często wielu nie dostrzega, ogromnej łaski Bożej w działaniach Pana, które mogą nam się wydawać oczywiste.

Wiele lat temu, gdy pojawił się pomysł nabycia działki i pobudowania kaplicy, bądź zakupu obiektu myślałem sobie i mówiłem w modlitwie „Panie jak to będzie możliwe, przecież mamy niewielką moc, nie jesteśmy durzą, liczna grupą”. I prosiłem Pana, by pomógł mi zaufać i oprzeć się wiarą na Jego mocy i możliwościach, a nie na mnie, na nas, czy jakimkolwiek człowieku. Pisaliśmy do miasta wiele pism, by nabyć od nich jakąś działkę z bonifikatą dla kościołów lub wskazywaliśmy kilka obiektów, które wydawały nam się odpowiednie dla naszej społeczności i prosiliśmy o ich przekazanie lub sprzedaż. Jednak zawsze była odmowa, aż do teraz, gdy Bóg uznał, że już jest właściwy czas, a nasze modlitwy dotarły przed oblicze Boże. Wprawdzie nie od miasta otrzymaliśmy jakąkolwiek pomoc, ale to, co uczynił Pan jest jeszcze bardziej cudowne.

Dziękczynienie Salomona jest dla nas pouczające, komunikuje nam, że ilekroć coś osiągniemy jako kościół, czy coś osiągniesz w swoim życiu w sposób  indywidualny, to wciąż należy się Bogu za to chwała. Pamiętam wiele lat temu, gdy miałem okazje zwiastować ewangelię w ewangelizacji ulicznej i mówiłem pewnemu mężczyźnie, że cokolwiek osiągnął jest zasługą Boga, On wyciągnął swoje ręce, wskazał na nie i powiedział, że to one na to wszystko zapracowały, a nie Bóg.

„A kto dał Panu zdrowie” zapytałem, że te ręce mogły to uczynić. Pamiętaj o tym, Kto dał Ci siłę, Kto dał Ci zdrowie, kto Ci pobłogosławił, Kto pomógł osiągnąć Ci sukcesy i pobłogosławił twoją rodzinę, twoje dzieci i twój Kościół. Pamiętaj o naszym Bogu i naszym Panu Jezusie Chrystusie.

Pamiętajmy, że to od Boga pochodzi nasza siła i On jest dawcą wszelkich naszych sukcesów, co dobrze jest wyrażone w Ks. Powtórzonego Prawa 8 rozdz. 18 wierszu. Izrael wchodzi do ziemi obiecanej, a Bóg mówi im dlaczego w ogóle jest to możliwe

Powtórzonego Prawa 8:17  Abyś nie mówił w swoim sercu: Moja moc i siła mojej ręki zdobyła mi to bogactwo.

18  Pamiętaj, że to Pan, Bóg twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa, aby potwierdzić swoje przymierze, które poprzysiągł twoim ojcom, jak się to dziś okazuje.

19  Ale jeżeli zapomnisz Pana, Boga twego, i pójdziesz za innymi bogami, będziesz im służył i oddawał im pokłon, to oświadczam wam, że niechybnie zginiecie.

20  Jak narody, które Pan wytraca przed wami, tak samo i wy zginiecie za to, że nie będziecie słuchać głosu Pana, Boga waszego.

Niestety ludzkie serce łatwo zapomina dobroci Pana i ulega pysze. Zamiast wywyższać Pana za Jego wierność i błogosławieństwa zaczyna się tym chełpić. Ostrzeżenie dane Izraelowi przy wejściu do ziemi obiecanej jak najbardziej dotyczy również i nas. Nie zapomnijmy, komu powinniśmy być wdzięczni byśmy wciąż mogli być Kościołem Jezusa Chrystusa.

To co sprawia różnice między nami a światem, między tym lokalem a innymi lokalami, to nie wspaniały wystrój, czy dobra lokalizacja, to również nie baner na ścianie, czy fajni ludzie, którzy tu się spotykają, ale obecność Boga, który jest z nami. Jak długo Pan z nami będzie, a my będziemy lgnąc do Niego, będzie to wyjątkowe miejsce w którym ludzie będą mogli Poznać Chrystusa i uwielbić Go. 

Prośba o ciągłą obecność Boga

Kolejna rzecz w naszym fragmencie dotyczy prośby Salomona o ciągłą obecność Boga i Jego prowadzenie wiersze 57 – 58.

Salomon prosi Pana w 57 wierszu, by Bóg był z nimi, by ich nie opuścił i nie porzucił. Podobnie i my powinniśmy zabiegać o obecność Boga w naszym życiu i w życiu naszej społeczności. Zabieganie, by Bóg nas prowadził ściśle związane jest z posłuszeństwem Bogu, co Salomon wyraża w 58 wierszu. On rozumie, że Bóg będzie z nimi jeśli będą chodzić jego drogami. Tak naprawdę niewiele nam pomogą nawet najwspanialsze narzędzia, najlepsze obiekty i najbardziej okazałe świątynie jeśli nie będzie z nami Pana. Jaką chwałę dla Boga przyniesie ten lokal, jeśli Bóg nie będzie miał upodobania w naszej służbie i życiu. Będziemy wtedy tylko miedzią dźwięczącą i cymbałem brzmiącym. Chodzi o to, że będziemy wydawali jakieś hałasy, robili jakieś ceremonie i odprawiali obrzędy, ale wszystko to będzie puste.

Pamiętajmy co powiedział Pan w Ks. Izajasza rozdz. 66,1-2

Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich nóg: Jakiż to dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć?

2  Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa.

Czyli zabieganie o obecność Bożą nie polega na budowaniu Bogu okazałych świątyń, a tak mogli myśleć Izraelici. Co oczywiście też nie znaczy, że takich nie możemy mieć. Bóg natomiast chce przebywać ze swoim ludem pod warunkiem, że ich serca są pokorne i pragną być posłuszni Bożemu Słowu.

Podobnie wypowiedział się na ten temat Paweł, gdy któregoś dnia w swojej podróży misyjnej dotarł do Aten - wspaniałego greckiego miasta, gdzie było wiele pięknych budowali poświęconych różnym bogom. Paweł widząc to, tak przemówił do ateńczyków:

 Dzieje Ap 17:24  Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych

25  Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.

Za każdym razem, gdy będziemy się tu gromadzić powinniśmy oczekiwać, że Bóg będzie z nami nie dlatego, że mamy nowe, piękne miejsce, ale dlatego, że chcemy mu być posłuszni i pragniemy Go wysławiać w Imieniu Jezusa.

Wołając o obecność Bożą Salomon modli się i prosi Boga, by ich serca zawsze były zwrócone w stronę Pana. Z jednej strony Bóg wzywa nas, byśmy się go trzymali, darzyli szacunkiem Jego słowo wykonując je, a z drugiej strony widzimy, że potrzebujemy do tego Bożej łaski. Dlatego modlitwa Salomona nie tylko jest modlitwą o obecność Bożą, ale również modlitwą o nawrócenie. „Panie pomóż nam trzymać się ciebie, byś mógł być z nami i mógł nam błogosławić”. Powinniśmy być społecznością ludzi, którzy nie tylko się nawrócili i szukają Boga, ale wciąż chcemy się nawracać. W teologii protestanckiej wyrażono to nawet łacińskim hasłem  Ecclesia reformata et semper reformanda czyli kościół reformowany i stale reformujący się. Choć kiedyś się nawróciliśmy, to wciąż musimy się nawracać, prostować swoje życie i dostosowywać je do wymagań Słowa Bożego. Wtedy możemy mieć pewność, że Bóg będzie z nami. Wtedy także nasza służba będzie miała sens, a to miejsce przyniesie chwałę Bogu. 

Aby wszyscy ludzie poznali Imię Boże

Następnie Salomon prosi Boga w wierszach 59 – 60, by zbudowana świątynia spełniła swój cel cel, żeby wszystkie ludy ziemi poznały, że Pan jest Bogiem i nie ma innego. Znając pełne objawienie Słowa Bożego dla nas dzisiaj, to jest, by wszystkie ludy ziemi poznały, że Pan Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem i nie ma innego.

Drodzy, ciesząc się z tego nowego miejsca nie możemy zapomnieć, że zostało nam ono dane, nie w tym celu byśmy skupili się na sobie i zapatrzyli się na swój własny czubek nosa. Nie chodzi tu o nas, nie istniejemy dla siebie i dom modlitwy który mamy nie może wyłącznie służyć nam, ale chodzi o Bożą chwałę, by Ona się powiększała, przez to, że Imię Pana Naszego Jezusa Chrystusa było jeszcze bardziej znane w Wejherowie jego okolicach, w naszym kraju i aż po krańce ziemi. Wierze, że to jest właśnie cel darowania nam tego lokalu. Czyli przez ten Boży dar powinniśmy jeszcze bardziej zwrócić się do zewnątrz, a nie do wewnątrz. Bóg pragnie, by Jego imię i Jego wielkie zbawienie darowane nam w Jezusie Chrystusie było znane wśród ludzi, a ten lokal ma nam w tym pomóc. Zachęcam nas, że Gdy będziemy się tutaj gromadzić na wspólnych nabożeństwach, spotkaniach biblijnych, czy innych wydarzeniach, to nie myślmy wyłącznie o sobie, ale miejmy w modlitwach i na sercu tych wszystkich ludzi, którzy nie znają jeszcze Pana i moglibyśmy ich tutaj przyprowadzić, by razem z nimi uwielbiać Boga.

Pan Jezus powiedział w Ew. Mateusza

Mateusza 28:19  Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,

20  Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

Więc, gdy tu się gromadzimy przynosząc Bogu nasze potrzeby, nie zapominajmy jaki jest cel istnienia kościoła. Zawsze musimy myśleć o drugich, by nieść im ewangelię, by chrzcić i uczyć przestrzegać tego, co nauczał Pan Jezus. To ciągle powinna być nasza wizja i sens naszego istnienia.  Jeśli stracimy z oczu wezwanie Jezusa do misji i nam się to rozmyje, to jako kościół zgubimy drogę. Możemy podejmować się wspaniałych przedsięwzięć, brać udział w wielu akcjach charytatywnych, czy zaspokajać potrzeby kulturalne miasta, albo odpowiadać na różne inne potrzeby mieszkańców, jeśli jednak nie będzie w tym ewangelii, to nie spełnimy Bożego celu z powodu którego ten lokal został nam darowany.

Pamiętajmy również, że nie możemy myśleć tylko o naszym Kościele, naszym Zborze, o Kościele Chrześcijan Baptystów w Wejherowie. Dzieło Boże jest dużo większe i szersze niż my i nasza działalność, ono obejmuje cały świat, wszystkie narody, ludy i języki. Cieszę się bardzo, że mamy w naszym Zborze program misyjny przez który wspieramy głoszenie ewangelii w różnych miejscach na świcie. Wciąż zbieramy deklaracje misyjne na nowy rok misyjny. Podczas ostatniej Krajowej Konferencji Kościoła byłem bardzo zbudowany, że z 6 ostatnio powstałych nowych Kościołów w Polsce nasz Zbór miał udział w założeniu trzech z nich.

Kościół który sieje ewangelię, jest kościołem, który pomnaża się, więc siejmy ją na różne sposoby, by Imię Boże było znane wśród narodów.   

Dzisiaj Bóg daje nam nowe miejsce spotkań, módl się do Pana żebyś mógł w to miejsce przyprowadzić kogoś nowego, może jedną, a może kilka osób, czy kilkadziesiąt, które jeszcze nie poznały Chrystusa. Modlę się o to, by tak Bóg sprawił, że za jakiś czas, to miejsce będzie dla nas za małe i będziemy potrzebowali innego, większego byśmy mogli przyprowadzić do Chrystusa kolejnych. 

Aby nasze serca były Panu w pełni oddane

Ostatnia rzecz z naszego fragmentu znajduje się w wierszach 61 – 63. Salomon modli się o to, by ich serca, serca Bożego ludu były zawsze szczere wobec Pana i by postępowali według jego ustaw i przykazań. Również naszym pragnieniem powinno być, by nasze serca były szczerze i zawsze oddane Panu. Jeśli tak będzie, lokal który dał nam Bóg będzie także poświęcony dla chwały Bożej. Nie da się poświęcić czegoś Panu jeśli sami nie szukamy Boga i nie jesteśmy przed nim szczerzy. Nie da się złożyć Bogu ofiary jeśli nie pragniemy go uwielbić. Bóg po prostu nie przyjmie takiej ofiary, bo On nic od nas nie potrzebuje i nic od nas nie chce, jeśli naszym ofiarom towarzyszą ukryte, nieprawdziwe oraz nieszczere motywacje. Zawsze zastanawia minie dobrze znana w Polsce praktyka święcenia różnych przedmiotów, domów, samochodów, czy w naszym przypadku modlitwy o takie, czy inne sprawy z naszego życia lub z życia naszych bliskich. Jeśli nie chcemy żyć blisko Boga, a modlimy się żeby Bóg pobłogosławił nasz dom, pracę, samochód, dzieci, rodzinę i inne sprawy, to raczej taka modlitwa jest próżna - na darmo. Czasami ludzie przychodzą do kościoła, by mieć ślub w kościele, ale nie chcą budować swojego małżeństwa w oparciu o Boże zasady. Ktoś inny chce się modlić o swój nowy biznes, czy pracę, ale nie chce prowadzić interesu uczciwie, lub uczciwie pracować.

 Bóg nie jest zakładnikiem naszych gestów, praktyk religijnych, czy modlitw. Salomon rozumie, że Pan będzie z nimi kiedy szczerze będą wypełniali Jego przykazania, a nie dlatego że mają świątynie. Również i my musimy to zrozumieć, że nie da się czegoś poświęcić Bogu jeśli najpierw nasze serca i nasze życie nie jest Mu oddane. 

Podsumowując

Modlitwa Salomona z poświęcenia świątyni jest dla nas wspaniałym wzorem, co to znaczy poświęcić cos dla Pana, by Bóg to pobłogosławił.

1.      Po pierwsze, powiedzieliśmy sobie, że należy Bogu dziękować i Jego uwielbiać za wszelkie nasze osiągnięcia.

2.      Po drugie, należy prosić o obecność Pana w naszych przedsięwzięciach i Jego prowadzenie.

3.      Po trzecie, nie możemy skupiać się na sobie, ale pragnąć, by przez wszelkie nasze dzieła Boże imię było znane wśród nardów, a w  naszym przypadku, by ten lokal służył, do rozsławienia Imienia Jezusa.

4.      I po czwarte, powinniśmy modlić się pragnąc, żeby nasze serca, były w pełni oddane Panu, a w tedy On pobłogosławi ten skromny  dom modlitwy i sprawi, że będzie służył dla Jego chwały.  

8.06.2023

Pochodzenie i geneza Święta Bożego Ciała

  


Boże Ciało Święto Ciała i Krwi Pańskiej (w tradycji ludowej: Boże Ciało) w Kościele katolickim to uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu. Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę i przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. W Polsce święto to obchodzi się w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę. Święto to zostało ustanowione na skutek widzeń bł. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. takie święto dla diecezji Liege. W 1252 r. zostało ono rozszerzone na Germanię. W 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Orvieto, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił to święto dla całego Kościoła. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym święto nie zostało ustanowione. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317). W Polsce po raz pierwszy wprowadził to święto bp Nanker w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W Polsce obchody święta wiążą się z procesją z najświętszym sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są fragmenty z każdej z Ewangelii związane tematycznie z eucharystią.

Transsubstancjacja -  może parę słów na ten temat. 

   Transsubstancjacja, przeistoczenie – w teologii oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas eucharystii: chleba (hostii) w ciało, a wina w krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. Ile tego ciała Chrystusowego tam w ten opłatek wchodzi i ile krwi skrapla się w winie, czy tylko tyle ile dostrzegalnie widać, co byłoby całkiem niewiele, czy może nieco więcej? Otóż i tutaj są jasne wytyczne, zawarte w Trydenckim wyznaniu wiary: "Wyznaję także, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy całego i nie umniejszonego Chrystusa" 

Kto tu jest najważniejszy?

Wydawać by się mogło, że Pan Jezus jest ukryty w opłatku, nazywanym po konsekracji „Najświętszym Sakramentem”, jednak trzeba spojrzeć trochę dalej. Opłatek może zostać przeistoczony w Pana Jezusa tylko przez katolickiego kapłana, bez względu na jego morale. Tak więc najważniejszym w tym wszystkim jest katolicki kapłan. W ustanowieniu eucharystii chodziło bowiem o wzmocnienie roli katolickiego duchowieństwa.

Wzywając do adoracji Jezusa ukrytego w hostii  wzmacnia się rolę katolickiego kleru jako pośredników pomiędzy człowiekiem a Chrystusem.

O takich, którzy głoszą, że Jezus jest ukryty tu czy tam, Pan Jezus krótko mówi: Nie wierzcie im (Mat 24,23).

1 Tymoteusza 2:5  Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus,

Niewiara w moc katolickiego kapłana grzechem śmiertelnym. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że jeśli katolik odrzuci naukę o transsubstancjacji i adoracji hostii, popełni grzech śmiertelny. Posługując się przez siebie wymyśloną nauką o grzechu śmiertelnym kler katolicki manipuluje sumieniami ludzi, nie pozwalając im na wyjście poza ramy katolickich dogmatów, które zwykle nie są zgodne z Pismem Świętym.

Trochę z historii -Jak powstała teoria transsubstancjacji

Autorem doktryny o transsubstancjacji jest średniowieczny mnich Radbertus Paschasius (800-865).

Kościół Katolicki uznał prawdziwość tej doktryny dopiero na IV Soborze Laterańskim w 1215 roku w czasach papieża Innocentego III. Philip Schaff pisze w History of the Christian Church, że, w celu rozwiania wątpliwości wątpiących oraz zaspokojeniu pobożnych życzeń wiernych, Paschasius odwoływał się do niesamowitych opowieści o widzialnym ukazywaniu się ciała i krwi Jezusa. Podawał, że często widziano, jakoby chleb na ołtarzu przyjmował kształt baranka albo małego dziecka, a w momencie, kiedy kapłan brał do ręki chleb, aby go łamać, z nieba zstępował anioł z nożem, zabijał tego baranka albo to dziecię, a ich krwią napełniał kielich!

Ludzie chętnie przyjmowali tego rodzaju historie, co pomagało wzmocnić doktrynę o transsubstancjacji, podobnie jak historie o odwiedzinach dusz, które wyszły z czyśćca, pomogły utwierdzić wiarę w istnienie czyśćca.” 

Niesamowite wizje

Paschasius powoływał się na niesamowite wizje, które miały uwiarygodnić teorię o przeistoczeniu opłatka w ciało i krew Jezusa. To było w IX wieku. Kościół Katolicki uznał jego naukę za prawdziwą na IV Soborze Laterańskim w 1215 roku. Kilkadziesiąt lat później na podstawie wizji błogosławionej Julianny (1193 – 1258) ustanowiono święto, podczas którego dokonuje się szczególnej adoracji opłatka, nazywanego Najświętszym Sakramentem, a w którym według nauki katolickiej ukryty jest Pan Jezus. Święto to mimo że skupia się na opłatku, jak pisałem wcześniej  faktycznie wzmacnia rolę katolickiego księdza, gdyż bez niego Pan Jezus nie zstąpił by z nieba, aby ukryć się w opłatku.

Wszystkie te nauki i widzenia są wytworem religijności średniowiecznej i nie mają żadnego uzasadnienia biblijnego, a mimo to katolik musi w to wierzyć pod groźbą popełnienia grzechu śmiertelnego.

Procesje – wyraz ludowej pobożności

W cytowanym na wstępie Miesięczniku dla ministrantów podana jest wypowiedź Jana Pawła II o tym święcie:

„Szczególnie doniosłym, tradycyjnym wyrazem ludowej pobożności eucharystycznej są Procesje z Najświętszym Sakramentem (…). Są one niezwykle wymownym świadectwem prawdy, że Pan Jezus, ukrzyżo­wany i zmartwychwstały, nadal idzie po drogach świata i przez tę swoją „wędrowną” obecność przewodzi pielgrzymce kolejnych pokoleń chrześcijan: umacnia wiarę, nadzieję i miłość; pociesza w utra­pieniach; podtrzymuje w dążeniu do sprawiedliwości i pokoju”. (Jan Paweł II, Anioł Pański, 14.06.1998)

Trzeba się zastanowić, jakiego Jezusa miał na myśli JP2, mówiąc że Pan Jezus, ukrzyżowany i zmartwychwstały, nadal idzie po drogach świata. Czy JP2 mówił o Jezusie, który siedzi po prawicy Boga Ojca gdzie wstawia się za tymi, którzy w jego imieniu przychodzą przed tron łaski, czy o Jezusie ukrytym w hostii, za sprawą katolickiego księdza. Kontekst katolickiego nauczania jest jasny. Chodzi tutaj o Jezusa eucharystycznego, nad którym władzę ma katolickie ksiądz. JP2 dokonuje tutaj za Paschasiusem utożsamienia Jezusa zmartwychwstałego z Jezusem eucharystycznym, czyli hostią, co jest złamaniem prawa tożsamości. Gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo. Cała władza katolickich kapłanów jest zależna od nauki o przeistoczeniu i ofierze mszy. Bardzo mocnych słów przeciwko ofierze mszy użył w Artykułach Szmalkaldzkich Marcin Luter:” gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo. Zanim zaś do tego dopuszczą, nas, jeśli zdołają, wytępią”. 

Wnioski

Trzeba jasno powiedzieć, że święto Bożego ciała nie ma korzeni biblijnych i jest przeciwne Biblii. Nosi się tzw. najświętszy sakrament jak gdyby był Bogiem i modli się do niego. Jest, to bałwochwalstwo. Pan Jezus siedzi po prawicy tronu Ojca i nie zstępuje podczas każdej konsekracji kapłana, ani żadnej innej zamieniając się w chleb i wino. Gdyby tak było można by było mówić o pewnej formie kanibalizmu i pozbawieniu Boga Jego suwerenności. Bóg eucharystyczny nie jest w ogóle Bogiem, a jedynie wytworem upadłej, grzesznej ludzkiej wyobraźni, która od wieku zamienia chwałę nieśmiertelnego na martwe bóstwa. Nie potrzebujemy społeczności z najświętszym sakramentem, potrzebujemy społeczności z żywym Bogiem przez i wiarę w Chrystusa i w ten sposób mamy dostęp do tronu łaski. Nie potrzebujemy również  do tego kapłana, opłatka, ołtarza, specjalnej liturgii, a jedynie wiary w zbawczą śmierć Jezusa za nasze grzechy.

Hebrajczyków 4:14  Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania.

15  Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu.

16  Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.

Poprzez wiarę w zastępczą śmierć Chrystusa za moje grzechy mogę zbliżyć się do Boga. Mamy wyraźną zachętę w Piśmie Św. by robić to z ufną odwagą. Przyjść przed oblicze Boże i wylać przed Bogiem swoja duszę wzywając imienia pańskiego.

materiały pochodzą z internetu oraz wkład własny poniżej podaje linki do stron z których pochodzą materiały:

http://prawda-biblia.blog.onet.pl/Boze-Cialo-czy-to-swieto-ma-po,2,ID215724902,n

http://husyta.wordpress.com/2009/06/09/pochodzenie-swieta-bozego-ciala/

Łączna liczba wyświetleń