11.04.2015

Prawdziwa światłość Ew. Jana 1,9-14


Jan mówi, że Jezus jest prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka. Prawdziwą w odróżnieniu od fałszywej. Wielu ludzi na przestrzeni wieków uzurpowało sobie tytuł przewodnika, Zbawiciela lub chcieli żeby nazywać ich światłością. W starożytnym Egipcie często faraonowie przypisywali sobie tytuły słońca lub nazywali się dziećmi słońca. W dzisiejszych czasach nierzadko dyktatorzy pragną, by nazywano ich w ten sposób np. przywódcy Korei północnej. Najczęściej jednak jest to bardziej subtelne i współcześni przewodnicy pragną, by ludzie podążali za nimi obiecując im szczęśliwe życie, poznanie prawdy, przewodnictwo. Ale to Jezus jest prawdziwym nauczycielem, prawdziwym przewodnikiem, prawdziwym Zbawicielem. On mówił o sobie, że jest pasterzem dla owiec i drzwiami dla owiec. Owce które Mu zaufają wejdą i wyjdą i pastwisko znajdą (J 10.9) Te słowa oznaczają, że ufając Jezusowi zostaniemy przez Niego poprowadzeni, oczyszczeni z grzechów i zbawieni. Znaleźć pastwisko oznacza bezpieczeństwo i zachowanie na wieki, wprowadzenie do Królestwa Bożego w którym mieszkań jest wiele, a Pan poszedł przygotować nam miejsce. Prawdziwa światłość oznacza właściwą drogę życia, właściwy kurs. W stosunku do Jezusa często właśnie padają takie słowa które nie mogłyby być użyte w  do innych ludzi jak Jezus prawdziwym chlebem żywota (Jana 6,32), prawdziwym Krzewem winnym (J 15,1), Jezus drogą prawdą i życiem (J 14,6), prawda jest w Jezusie (Efez 4,21). Gdyby dzisiaj ktoś tak mówił o sobie od razu uważalibyśmy, że coś z takim człowiekiem jest nie tak, że pomieszało mu się w głowie. Sam Jezus i inni o Nim mogli tak mówić bo On był rzeczywiście tym za kogo się podawał, Synem Bożym, który przyszedł z Nieba by wziąć nasze przekleństwo, naszą karę i nasze pohańbienie na siebie. Najlepszym dowodem na prawdziwość Jego osoby jest zmartwychwstanie. Jak mówi słowo, On został starty za winy nasze, zgładzony za przestępstwa nasze a Jego ranami jesteśmy uleczeni (Izaj 53,5). I ta prawdziwa światłość która oświeca każdego człowieka, pokazuje nasz prawdziwy stan, nasze zgubienie i w jak beznadziejnej sytuacji znajdujemy się bez Boga.  Często ludzie i my uważamy się za dobrych i sprawiedliwych, nie dostrzegamy tej ciemnej naszej natury, nie widzimy dostatecznie dobrze naszego upadku z powodu zaślepienia. I z tego też powodu ludzie często nie widzą, że potrzebują Zbawiciela, lub nie dostrzegają dostatecznie dobrze wielkości łaski i ogromu przebaczenia jakie Bóg w Chrystusie nam dał. Niezwykle trafnie pokazuje to historia o złym słudze w Ew. Mateusza 18,21-35. Ten zły sługa któremu zostało darowane nie widział dostatecznie dobrze ogromu długu jaki został mu przebaczony. Nie cenił też tego przebaczenia w takim stopniu jak powinien to robić. Choć prosił wcześniej swojego pana o przebaczenie, gdy tamten mu przebaczył, szybko o tym zapomniał i uznał to za coś oczywistego. Światłość Chrystusa która nas oświeca pokazuje nam że wiele Bóg ma nam do przebaczenia. Zbliżając się do niej widzimy coraz więcej łaski jaką Bóg okazał nam Chrystusie. Gdy nie zbliżamy się do światłości dostatecznie blisko, często mamy tendencje zapominać ile zostało nam darowane. Chrystus nie tylko oświecił nas kiedyś, ale oświeca nas cały czas i wciąż pokazuje nowe dziedziny naszego życia, które muszą być przez Niego przemienione.
Dzięki temu światłu widzimy prawdziwe nasze oblicze, jak w pokoju w którym zapalimy dobre światło widzimy wszystkie kurze. Tak w naszym życiu gdy rządzi Chrystus i oświeca nas widzimy jak bardzo jesteśmy nie doskonali i jak wiele pracy Bóg mocą Ducha świętego przez nasze poddanie wykonuje w nas.
Porażką wielu osób, a czasami i naszą jest, że mając prawdziwą światłość tak często zadowalamy się jakąś imitacją światła np. pochlebstwami, porównaniami z innymi, zapewnieniami że jesteśmy dobrymi ludźmi, czy naszą religijnością. Te rzeczy nie tylko nie oświecają nas, ale powodują jeszcze większą ciemność utwierdzając nas w poczuciu sprawiedliwości. Światło Chrystusa natomiast zdziera z nas wszelkie maski i pokazuje że potrzebujemy Bożej łaski.
Jak mówi Jan - na świecie był i świat przez Niego powstał, ale świat Go nie poznał J 1,10. Jan mówi tutaj o głębszym poznaniu, nie tylko by usłyszeć o Jezusie, czy nawet uzyskać coś od Niego w odp. na modlitwę . Jan mówi o poznaniu, które prowadzi do zbawienia, poznać Go w sensie przyjąć jako Pana i Zbawiciela. Poznać Go w sensie oddania się Jemu i posłuszeństwa. W wyniku tego poznania następuje w życiu człowieka odrodzenie i przemiana która prowadzi do wciąż głębszej społeczności z Bogiem. To poznanie Chrystusa prowadzi nas do poznania Boga, a Bóg w Chrystusie staje się naszym Ojcem, my zaś stajemy się jego dziećmi, którymi opiekuje się w szczególny sposób.
Świat nie poznał go wtedy i wciąż nie może go poznać (w 10). Ktoś kiedyś mi powiedział, że gdyby to wszystko była prawda to przecież całe tłumy lgnęłyby do Chrystusa. Ale myśląc tak zapomina się o naszym duchowym stanie i naszej ślepocie która nie pozwala nam dostrzec potrzeby zbawienia i Zbawiciela którym jest Pan Jezus. Dlatego w Bożej historii zbawienia ci którzy pragnęli iść za Bogiem to zawsze jest mniejszość, garstka. Nawet w stosunku do Izraela, który miał objawienie Boże prawo i proroków jest powiedziane,  że choćby byli liczni jak piasek morski tylko garstka z nich się nawróci.
Tak więc nie spodziewajmy się od świata wskazywania na Zbawiciela i jego dzieło. Świat osobę Chrystusa zawsze będzie przedstawiał w taki sposób by odrzec go z Jego mocy zbawczej. A pokazać Go tylko jako dobrego szlachetnego człowieka, nauczyciela, czy osobę godną naśladowania ale bez Jego Boskości. Ale my którzy Go przyjęliśmy, którym dał prawo stać się dziećmi Bożymi, my jesteśmy wybrani ze świata, wyrwani z paszczy lwiej, by stać przed Jego tronem i uwielbiać Go na wieki. Tak więc dzisiaj dziękujmy mu z Jego łaskę, za to światło którym nas oświecił, za to że mogliśmy go poznać i możemy nazywać się Bożymi dziećmi. Cieszyć się społecznością z Nim i oglądać Jego chwałę.  Dzisiaj oglądamy ją jeszcze jakby w zwierciadle, za mgłą, nie do końca jasno. Ale niebawem gdy Chrystus powróci, gdy okaże się w całej pełni zobaczymy wielką Jego wspaniałość i blask jego chwały, to będzie dzień naszego odkupienia i wywyższenia.




10.04.2015

Jezus drugi Adam



Pan Jezus jest nazwany drugim Adamem. Pierwszy Adam nie dochował posłuszeństwa Bogu, zgrzeszył i otworzył drzwi śmierci i oddzielenia od Boga. Za sprawą pierwszego Adama ludzkość umarła. Za sprawą drugiego Adama którym jest Jezus ludzie będą żyli. Chrystus do końca był posłuszny woli Ojca w przeciwieństwie do pierwszego Adama. Pierwszy Adam  zniszczył dzieło Boże, drugi odbudował. To też tłumaczy dlaczego Chrystus musiał pojawić się na świecie jako drugi Adam. To człowiek poprzez swoje nieposłuszeństwo wprowadził grzech na świat i człowiek poprzez swoje posłuszeństwo musiał z grzechem się uporać. Ale człowiek tylko o ludzkiej naturze nie mógł tego dokonać, grzech okazał się od niego silniejszy. Każdy człowiek na starcie przegrywał z mocą grzechu, bo rodził się z naturą starego Adama. Potrzeby był ktoś kto zarówno, by był człowiekiem żeby stać się Synem Człowieczym, wystawiennikiem za ludzi, reprezentantem ludzkości jak i Bożym pośrednikiem z Boską naturą, by reprezentować nas przed Bogiem. Tym Kimś mógł być tylko Boży Syn. Chrystus narodził się z dziewicy bez ingerencji mężczyzny, zarówno miał Boską naturę w wyniku działania Ducha Św. jak i ludzką naturę, którą dała mu Maria. W nim spotkały się dwie natury, Boska i ludzka żeby połączyć niebo z ziemią. W nim człowiek spotyka się z Bogiem i w nim mamy odpuszczenie grzechów, pojednanie, przyjecie, utraconą społeczność. Dlatego osoby, „kościoły” organizacje religijne, które nie uznają Chrystusa nie mają Zbawiciela.

5.04.2015

Doświadczyć mocy zmartwychwstania Filipian 3,9-11


Drodzy spotykamy się dzisiaj w ten wyjątkowy dzień, by po raz kolejny wspominać śmierć naszego Pana za nasze grzechy i Jego chwalebne zmartwychwstanie. Jeśli jest coś na świecie Czemu warto poświęcić uwagę i zagłębić się w to całą mocą, całym swoim jestestwem, całym umysłem i wolą, to właśnie jest sprawa Zmartwychwstania Chrystusa. Chrystus bowiem jest jedyną osobą, która pokonała śmierć w całej historii ludzkości. Jak ktoś słusznie zauważył wszyscy wielcy tego świata, choćby nie wiem jaką popularnością się cieszyli, choćby nie wiem jak wielcy byli, leżą w Grobie. Ale nie On, On po trzech w wielkiej Bożej mocy wyszedł z grobu i dzisiaj mówi „Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła”(Obj 1,18). Jakże często fascynujemy się dużo mniejszymi sprawami, sprawami które nie mają wielkiego znaczenia dla istoty naszego życia. Fascynujemy się polityką, kulturą, osiągnięciami technicznymi, czy osiągnięciami medycznymi. Wyobraźmy sobie, że jutro ogłoszono by, iż wynaleziono lek na każdy rodzaj raka i już za miesiąc, owy lek będzie dostępny w każdej aptece w naszym kraju za kilka złotych. Wszyscy chyba się zgodzimy, że byłaby to wspaniała informacja. Z pewnością każdy serwis informacyjny podawałby ją jako główną wiadomość dnia. Podejrzewam że przez wiele tygodni ta informacja nie schodziłaby z pierwszych stron dzienników na świecie. Wyobrażacie sobie tą euforie, tą radość, to wielkie odkrycie nie tylko dla chorych obecnie, ale dla całej ludzkości dla wszystkich, którzy kiedykolwiek mogliby zachorować. Nie musimy już się bać, że kiedykolwiek zachorujemy na nowotwór. Jeśli nawet by się tak stało pójdziemy do apteki zapłacimy kilka złotych i jesteśmy zdrowi. Ale tutaj, dzisiaj  mamy coś o wiele większego niż lek na każdy rodzaj raka, tutaj mamy coś o wiele większego niż lek na każdy rodzaj Choroby. Tu w Chrystusie mamy lek na śmierć. Lek na nasze oddzielenie od Boga, lek na naszą beznadzieje i bezsens życia, które ostatecznie kończy się śmiercią.
Ale nie widać euforii na ulicach, nie widać nagłówków w gazetach „Śmierć pokonana” „Możemy żyć wiecznie”. Dlatego, że większość ludzi tak naprawdę w to nie wierzy i nie doświadcza mocy zmartwychwstania w swoim życiu. Większość oswoiła się z osobą Chrystusa, oswoiła się z tą informacją, że On po trzech dniach zmartwychwstał. Większość przyjmuje to jako oczywistą oczywistość i uważa, że nie jest to żadna nowina, bo przecież wszyscy o tym wiedzą. Ale jeśli zmartwychwstanie Chrystusa nie jest najcudowniejszą nowiną, to co nią jest? Mam nadzieje że dla nas, jest to najwspanialsza wiadomość jaką mogliśmy usłyszeć dzisiejszego ranka. Z pewnością była to najwspanialsza wiadomość dla Apostoła Pawła, który gdy dowiedział o łasce Bożej w Jezusie Chrystusie i porzucił wszystkie wcześniejsze próby pozyskania Bożej sprawiedliwości uznając, że tylko przez wiarę w Chrystusa Bóg obdarza nas przebaczeniem grzechów. On powiedział, że rezygnuje ze wszelkiej swojej sprawiedliwości opartej na zakonie, opartej na jego staraniach, na jego próbach pozyskania Bożej łaski. I całkowicie pokłada swoją nadzieje w dziele Chrystusa. Mówi „znaleźć się w nim” (9) „być w Chrystusie” „przyoblec się w Chrystusa” „ci którzy są w Chrystusie. Widzicie to, to jest dla niego najważniejsze. Nie tylko wiedzieć coś o Chrystusie, nie tylko wiedzieć coś o Jego zmartwychwstaniu, ale stać się częścią tego wydarzenia. Jakby być w środku, pozwolić by to wydarzenie zmartwychwstania i odkupieńczej śmierci Chrystusa objęło mnie.  Nie być na zewnątrz, nie być tylko obserwatorem, ale być uczestnikiem tych wydarzeń, by doświadczyć mocy wynikającej z powstania z martwych Pana Jezusa. Dlatego że ofiarna śmierć Chrystusa i jego chwalebne zmartwychwstanie uwolniło Bożą moc łaski, łaski zmartwychwstania dla każdego z nas, łaski nowego życia dla każdego kto wierzy. Och Jemu, Bogu Jedynemu i Panu Jezusowi Chrystusowi w mocy Ducha Św. niech będzie Chwała na wieki i po wszystkie wieki wieków! Często z ust Pawła padają właśnie takie słowa zachwytu i uwielbienia, gdy myśli o tym wielkim dziele. Ale to wydarzenie nie stało się tylko po to, żeby je podziwiać,  żeby zachwycać się jego wielkością, unikalnością i wspaniałością. Jeśli tylko tak zrobimy, wciąż będziemy stać z boku i będziemy tylko obserwatorami. W ten sposób nie doświadczmy tej przemieniającej mocy wynikającej z tego wydarzenia. Apostoł Paweł w tym wydarzeniu widzi wielką łaskę Boga, Boga który okazuje nam zmiłowanie posyłając swojego Syna by dokonał historycznej zmiany. Zmiany która polega na pojednaniu nieba z ziemią, Boga z człowiekiem, Pawła z Bogiem, Jarka z Bogiem, Oli z Bogiem, Janka z Bogiem i każdego innego który uwierzy. Gdy apostoł Paweł mówi, że odrzucił swoją sprawiedliwość to odrzucił chęć pozyskania Bożej łaski przez swoje zabiegi i swoje starania oparte na przykazaniach prawa Mojżeszowego. A przyjął Bożą sprawiedliwość wynikającą z Ofiary Chrystusa i dopiero wtedy nastąpiła przemiana, nastąpiło zmartwychwstanie w Jego osobistym życiu. Moc zmartwychwstałego Chrystusa eksplodowała w jego sercu i stał się innym człowiekiem, nowym. Nastąpiło  zmartwychwstanie duchowe, odrodzenie, Nowe narodzenie. Stary Paweł umarł, a wyniku wiary w Pana Jezusa narodził nowy Paweł, który teraz pragnie żyć już w mocy tego zmartwychwstania, by jego życie ulegało wciąż stałej przemianie, by w końcu dostąpić Zmartwychwstania cielesnego. Będzie to w dniu, kiedy powróci nasz Pan, gdy swoją mocą wzbudzi z martwych każdego kto znalazł się w Nim wierząc w Niego.
Zobaczmy że apostoł Paweł w tym fragmencie z usprawiedliwienia przez ofiarę Chrystusa w 10 wierszu przechodzi w do uświęcenia. Dla Pawła ofiara Chrystusa nie jest tylko jakąś teorią, nie jest tylko informacją jak dzisiaj często się ją traktuje. Jest czymś co przemienia jego życie i zdaje się, że mamy tendencje o tym zapominać. Paweł mówi, że w tym zmartwychwstaniu Bóg okazał wielką moc,  którą działa dzisiaj na nas przez wiarę.
1.      Poznawać Chrystusa lepiej
Dlatego wzywa nas do tego, że teraz kiedy zmartwychwstały Chrystus jest dla nas dostępny, a Jego moc może zostać nam udzielona, byśmy Go cały czas przez wiarę poznawali. Czasami może nam się wydawać, że gdy nawróciliśmy się, gdy nastąpiło nasze odrodzenie, to już jest wszystko. Teraz tylko trzeba czekać kiedy Pan przyjdzie, albo my pójdziemy do Niego. Nie, nasze spotkanie ze zmartwychwstałym  Panem otwiera przed nami nowe możliwości,  nowe drzwi, nowe objawienie, nowe perspektywy. Otwiera przed nami drzwi do nieskończonych zdrojów łaski Bożej, do nieskończonej mądrości Bożej i do nieskończonych źródeł mocy Bożej i poznania Boga. To co wcześniej nigdy nie było możliwe, bo zawsze staliśmy gdzieś daleko i dzielił nas mur nieprzyjaźni między nami a Bogiem z powodu naszych grzechów. Dzisiaj jest dla nas dostępne, bo Bóg usunął naszą winę i możemy poznać Go i nadal Go poznawać. Jest to poznanie wewnętrzne duchowe, kiedy Bóg objawia nam sam siebie przez Ducha Św. i możemy mieć wewnętrzne świadectwo jego obecności w nas. Mamy  poznawać Go przez jego słowo, które mamy zapisane, a którym On się posługuje, by przemieniać nas. Możemy również poznawać Go przez jego postępowanie z nami i widzieć jak nas prowadzi oraz wykonuje na nas swoje dzieła. Ale żeby to poznanie Boga w naszym życiu wzrastało my musimy cały czas dążyć do tego, „by Go pochwycić, bo zostaliśmy pochwyceni” mówi Paweł wierszu 12. Mamy do zrobienia pewną pracę, chociaż wszystko przychodzi przez łaskę Bożą do naszego życia, to nie przychodzi bez naszego udziału. Bóg wzywa  nas do starania i pogoni za  Nim, wzywa nas podjęcia wysiłku w mocy zmartwychwstałego Chrystusa. Zbyt często myślimy, że to poznanie przyjdzie samo. Wynika to z tego, że nie zawsze dobrze rozumiemy Bożą łaskę. Dla wielu Boża łaska oznacza, że skoro Bóg nam wszystko dał,  nic już nie mamy do zrobienia. Ale przecież Słowo wzywa nas by próbować pochwycić, wzywa nas by wciąż próbować lepiej poznać Chrystusa, bardziej zbliżyć się do Niego i pędzić za Nim. Przez zaparcie się samego siebie i powierzenie jeszcze w większym stopniu swojego życia Chrystusowi. Wcześniej nie było to możliwe, ale dzisiaj dzięki Chrystusowi i Jego mocy, którą uwolnił dla  nas przez swoją ofiarę i która działa w nas którzy wierzymy, to poświęcenie jest możliwe. Jeśli tylko pragnę być bardziej posłuszny i oddany Mu oraz dążę do tego, Duch Święty przychodzi mi z pomocą. To poświęcenie jest ukrzyżowaniem i wciąż krzyżowaniem Starego człowieka, którego gubią zwodnicze żądze. To poświęcenie dotyczy coraz mniej zajmowania się sobą, a coraz więcej Chrystusem i sprawami Chrystusa. Ale jeszcze raz podkreślę, Chrystus nie zrobi tego w nas bez nas.
W wyniku większego poznania Chrystusa jesteśmy coraz bardziej utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, coraz bardziej wkorzenieni w Jezusa coraz mniej wątpiący, podatni na zgubne nauki i ataki złego. Ogólnie stajemy się coraz bardziej podobni do niego (Jezusa) w Jego postępowaniu, mowie, zachowaniu i myśleniu. Jest wspaniała pieśń, którą czasami śpiewamy „chcę być jak On”. Czy ty masz pragnienie poznać jeszcze więcej Chrystusa, by być jak On? Co robisz by poznać go lepiej? Czy dążysz do tego żeby pochwycić z tego powodu, że Bóg cię odrodził i Zbawił?
2.      Doznać mocy zmartwychwstania Chrystusa
Gdy Paweł w 10 wierszu mówi doznać mocy zmartwychwstania ma na myśli, zmartwychwstanie duchowe, odnowienie człowieka. Pod pływem wiary w ewangelię Bóg odrodził nas, sprawił że zmartwychwstaliśmy duchowo. Zmartwychwstaliśmy do nowego życia, moc ewangelii to sprawiła. Jak powiedział Paweł w liście do Rzymian, że nie wstydzi się Ewangelii, bo moc jest w niej objawiona ku zbawieniu (Rzym 1,16). To proste zwiastowanie ewangelii Jezusa Chrystusa powoduje, że kobiety i mężczyźni, którzy uwierzą w nią, staną się nowymi ludźmi. Musimy zdać sobie sprawę, że ta sama moc, która podniosła Jezusa z martwych, podniosła i nas. Moc która podniosła Jezusa z martwych była największą demonstracją Bożej potęgi we wszechświecie (Efez 1,19-20). Wszystko chciało Go zatrzymać w grobie. Śmierć chciała Go zatrzymać w grobie, przeciwnicy Jego chcieli Go zatrzymać w grobie i szatan chciał Go zatrzymać w grobie. Ale nie było to możliwe, by śmierć nad Nim zapanowała, gdyż on sam jest dawcą życia, Synem Bożym, Bogiem. Ile trzeba siły i mocy, żeby podnieś z martwych człowieka? Żaden z nas nie jest w stanie tego dokonać, żaden człowiek nie jest w stanie tego zrobić! Ludzkość próbuje i stara się, ale w końcu musi uznać swoją porażkę. Śmierć przychodzi i nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić. Nie ma znaczenia, czy zgadzamy się z tym, czy w to wierzymy lub nie wierzymy, takie są fakty. Ale Bóg, który jest o wiele mocniejszy od kogokolwiek, okazał swoją wielką moc, gdy podniósł Jezusa z martwych i podniósł nas z duchowej śmierci w której się znajdowaliśmy. Nawet trudno nam sobie wyobrazić rangę tego wydarzenia i wielkość mocy działającej wtedy i w nas dzisiaj, którzy wierzymy. Powinniśmy Go (Boga) prosić, by pozwolił nam ujrzeć jak wiele łaski nam okazał i jak wielka jest moc Jego potęgi wobec nas. Nie ma co do tego wątpliwości, że nie staliśmy się nowymi ludźmi za sprawą ludzkich starań, religijności i ludzkiej filozofii. Bóg zadziałał i sprawił, że moc zmartwychwstania, moc okazana w dzień wyjścia z grobu Jezusa dotknęła i nas przez wiarę w Ewangelię i ta moc uczyniła nas nowym stworzeniem. I wciąż czyni nas nowymi, ustawicznie odnawiając każdego kto wierzy, i przywraca nam Bożą chwałę. I o tym tutaj mówi Paweł, że On wciąż pragnie doświadczać tej mocy zmartwychwstałego Chrystusa, w swoim życiu. Jeśli doświadczyliśmy tego zmartwychwstania duchowego o którym mówi Słowo Boże w liście do Efezjan, że Bóg nas wzbudził i posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie (Efez 2,6) doświadczymy również zmartwychwstania cielesnego, które będzie udziałem wszystkich tych którzy zaufali Panu Jezusowi Chrystusowi. Musimy tutaj powiedzieć że wielkość tej mocy działającej w nas zależy od poznania Jezusa, a może lepiej zbliżenia się do Niego i poziomu posłuszeństwa. Jest wielka zależność między słowem poznać, a doznać mocy zmartwychwstania. Gdy nasze oddanie Panu wzrasta, moc zmartwychwstania w coraz większym stopniu objawia się na naszym życiu. Nasze życie jest ustawicznie odnawiane z chwały w chwałę (2 Kor 3,18). Oznacza to, że czym bardziej wpatrujemy się w oblicze Jezusa, tym bardziej nasze życie zostaje przemienione przez Jego chwałę i moc, byśmy mogli doświadczać Bożej chwały i mogli widzieć Bożą wielkość
Od momentu odrodzenia nasz związek z Jezusem rozwija się, a Jezus poucza nas przez swoje Słowo i Ducha, że ta droga uświęcenia i zmiany naszego serca wiedzie przez trudności, często cierpienie i zapieranie się samego siebie. Czy ty widzisz tą moc zmartwychwstania działającą na twoje życie? Czy dostrzegasz tą przemianę która zaszła w tobie pod wpływem nowego narodzenia i zachodzi przez cały czas pod wpływem ciągłego działania Chrystusa w tobie? Sugeruje tutaj, że to powinno być widoczne, może nie od razu, ale z pewnością po jakimś czasie chodzenia z Chrystusem. Czy ty w końcu pragniesz doświadczyć jeszcze w większym stopniu tej mocy? Jeśli tak, przyjdź do Pana i poddaj się Jemu, a on będzie cię przemieniał.
3.      Cierpienie Jezusa przemieniło się w Chwałę
Zauważmy że Paweł świadomy tej mocy działającej w nim, wie również że ta przemiana zmartwychwstania, która już dokonała się w przeszłości przez Nowe narodzenie i dokonuje się cały czas przez odnowienie, prowadzi przez doświadczenia (w 10) uczestniczyć w jego cierpieniach. To właśnie dzisiaj jest dla wielu osób jest nie do przyjęcia. Chcieliby doświadczać mocy zmartwychwstania, ale nie chcą ponieść kosztów związanych tą przemianą, są to koszty wynikające z posłuszeństwa Chrystusowi. Musimy sobie przypomnieć, że moc zmartwychwstania okazała się po ukrzyżowaniu. Podobnie będzie w naszym życiu, wtedy kiedy krzyżujemy tego starego człowieka, nowy człowiek stworzony przez Boga odnawia się. Wszędzie w Nowym Testamencie są wezwania do umartwiania i krzyżowania tego co w naszych członkach jest ziemskiego (Kol 3,5; Gal 5,24; Rzym 8,13).   Nasz cielesny człowiek nie znajduje nic atrakcyjnego w cierpieniu, problemach, trudnościach i zapieraniu się samego siebie dla ewangelii. Jeśli to  jest tylko możliwe chcielibyśmy uniknąć tych wszystkich rzeczy. Zdarza się również że dajemy upust naszym grzesznym namiętnością jak złość, gniew,  chciwość, bałwochwalstwo, niewłaściwe żarty itp. Ale dopiero zaparcie się samego siebie, zapłacenie kosztów związanych z cierpieniem i uznanie, że moje życie od momentu nawrócenia już nie jest moje tylko Chrystusa, powoduje wzrost duchowy. Hudson Taylor znany misjonarz z Chin powiedział kiedyś znaczące słowa: „przynoszenie owocu wymaga noszenia krzyża”. Jeden ze znanych kaznodziei z końca XIX w i XX w z Wielkiej Brytanii   Charles Andrew Coates powiedział: „Poznanie Chrystusa w chwale było naczelnym pragnieniem serca Pawła, a to pragnienie nie mogłoby istnieć bez głębokiej tęsknoty, aby dojść do Niego tam, gdzie jest. Dlatego też serce, które tęskni do Niego instynktownie zwraca się w kierunku ścieżki, którą On kroczył. Serce pyta: W jaki sposób Jezus wkroczył do  chwały? Czy to  było przez zmartwychwstanie? Czy nie też przez cierpienia, które poprzedziły zmartwychwstanie? I wtedy serce mówi: Nic nie dałoby mi takiej satysfakcji, jak  dotrzeć do Niego w chwale zmartwychwstania poprzez ścieżkę, która Go tam zaprowadziła. To jest duch męczennika. Paweł chciał stąpać jak męczennik po ścieżce cierpienia i śmierci, tak aby mógł osiągnąć zmartwychwstanie i chwałę tą samą ścieżką co Jezus”
Oczywiście nie każdy z nas zostanie męczennikiem w dosłownym sensie, ale nie ma co do tego wątpliwości, że droga do zmartwychwstania wiedzie przez cierpienia, zapieranie się samego siebie i noszenie swojego krzyża. Ale Boży człowiek nie ucieka od tego, a przynajmniej nie powinien, bo dla niego największą radością jest posłuszeństwo Chrystusowi. Ostatecznie taka droga prowadzi do naszego zmartwychwstania już nie w sensie duchowym, ale w sensie cielesnym o którym Paweł mówi w 11 wersie „aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania”. Ostatecznym naszym celem jest wejście do Chwały, połączyć się z Panem i dostąpić zmartwychwstania. Wtedy kiedy Pan powróci i swoją mocą sprawi jak w dzień swojego zmartwychwstania, że powstaniemy z martwych do życia, we wspaniałych uwielbionych ciałach, które On dla nas przysposobi, byśmy wielbili Go na wieki wolni od śmierci, grzechu, trosk i cierpienia. Tak więc biegnijmy wytrwale w wyścigu który jest przed nami byśmy nagrodę zdobyli. I pamiętajmy o tych trzech rzeczach o których dzisiaj powiedzieliśmy
1.      Poznawaj Go lepiej przez oddanie i posłuszeństwo, Słowo Boże i prowadzenie ciebie.
2.      Doznawać wciąż ustawicznie mocy zmartwychwstania, która polega na przemianie tego  co stare w Nowego Bożego człowieka
3.      Przemiana ta przychodzi przez cierpienie, niesienie krzyża, zapieranie się siebie i tak wejdziemy do chwały. Amen   







3.04.2015

Wiara w Zmartwychwstanie fundamentem 1 Koryntian 15,1-26


Dlaczego ludziom trudno uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa?
  ü  Prawdopodobnie nie znamy nikogo, kto zmartwychwstał. Nie mówię o śmierci klinicznej, ale o prawdziwym zmartwychwstaniu. Dla wielu już sam ten fakt, że ludzie nie zmartwychwstają jest wystarczającym argumentem, że zmartwychwstania nie ma w ogóle.
  ü  Inni uważają że koncepcja zmartwychwstania to jakieś religijne bzdury  i z gruntu się tym nie zajmują
  ü  Jeszcze inni poddają w wątpliwość moc Bożą. Czy Bóg rzeczywiście jest osobą która byłaby wstanie podnieść człowieka z martwych?
 Wiele osób uważających się za chrześcijan wątpi w cielesne zmartwychwstanie. Według badań mniej niż połowa Polaków jest gotowa uznać zmartwychwstanie za fakt historyczny. Wynika z tego że  większość nie wierzy iż Jezus powstał z martwych.
1.      Skąd możemy być pewni że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał?
ü  Mówią o tym pisma prorockie przypomina Paweł w 1 Kor 15,3 na długo zanim to wydarzenie nastąpiło Ps 16,10 – mówi Dawid na około 1000 lat przed Chrystusem. Mat 12,40 świadectwo Jonasza; Ozesza 6,2
ü  Mamy świadków, którzy wiedzieli go żywego. O jakich świadkach wspomina Paweł, apostołowie (w 5) 500 świadków naraz widziało Jezusa żywego (w 6), widział Go Jakub brat pański; widziały go kobiety Maria Magdalena Ew Jana 20,11-18; druga Maria Mat 28,9-10 widzieli Go uczniowie idący do Emaus Łukasza 24,1-33 i widział go w końcu Ap Paweł, wcześniejszy prześladowca kościoła, który pod wpływem  tego spotkania uwierzył i doznał przemiany 1 Kor 15,8
ü  Przemiana Apostołów, z lękliwych wystraszonych ludzi stali się odważnymi świadkami Jezusa gotowymi oddać za Niego życie. To dowodzi, że między jego śmiercią kiedy apostołowie się rozpraszają i uciekają a zesłanie Ducha Św. w Dziejach Ap. 2 rozdz. musiało się wydarzyć coś co zmieniło tych ludzi. Z pewnością to było zmartwychwstanie gdy przekonali się, że Jezus rzeczywiście pokonał śmierć.
ü  Zesłanie Ducha Św. Jest potwierdzeniem Zmartwychwstania Jezusa. Nowy Testament uczy nas, że Duch Św. mógł być posłany wyłącznie po uwielbieniu Jezusa (Jana 7,39). Uwielbieniem tym było zmartwychwstanie i posadzenie Jezusa po prawicy majestatu tronu Bożego Dz Ap 2,34. W
ü  Nie znaleziono ciała Jezusa czego byli również świadomi Jego przeciwnicy i kazali rozpowiadać, że uczniowie w nocy go wykradli Mat 28,13. Tak więc pusty grób jest mocnym dowodem zmartwychwstania.
ü  Ostatnim dowodem jest ciągła działalności zmartwychwstałego  Chrystusa. Cały czas Jezus działa i pod wpływem  wiary w Niego kolejne osoby móiwą, że Go spotkały. Co prawda nie tak jak apostołowie, ale spotkały się z Jego przemieniającą mocą działająca na Jego uczniów. W tej chwili jak to pisze na całej ziemi setki ludzi, tysiące i miliony doświadcza zmartwychwstałego  Chrystusa.
2.      Dlaczego wiara w zmartwychwstanie Jezusa jest taka ważna?
ü  Zmartwychwstanie Chrystusa jest fundamentem prawdziwości Jego misji. Jak mówi Paweł, że skoro Chrystus nie zmartwychwstał Jego misja odkupienia ludzkości zakończyła się fiaskiem 1 Kor 15,17. Co by to oznaczało? Oznaczałoby to, że Chrystus nie zapłacił za nasze grzechy i Jego ofiara przez Ojca nie została przyjęta. A jeśli nie zapłacił za nasze grzechy, wszyscy jesteśmy jeszcze w swoich grzechach i czeka nas potępienie. To by również znaczyło, że Chrystus jest martwy, nie wstawia się za nami w Niebie u Ojca i nie może obdarzać zbawieniem tych,  którzy do Niego przychodzą.
ü  Wiara w zmartwychwstanie jest także wiarą w moc Boga. Słowo Boże mówi, że Bóg jest dawcą życia i ostatecznie tym który to życie odbiera. Wierząc, że Bóg może przywrócić człowieka do życia wierzymy że Bóg jest rzeczywiście Bogiem. I on jako jedyny może pokonać śmierć i grzech.
ü  Kolejną rzeczą jest to, że wiara w zmartwychwstanie w Chrystusa wyraża nadzieję i wiarę w nasze zmartwychwstanie. Słowo Boże mówi, że Jezus jest pierwszym który umarł i zmartwychwstał 1 Kor 15,20. On obiecał, że ci którzy w Niego wierzą również powstaną z martwych w dzień Jego przyjścia Jana 5,28-29; 1 Kor 15,23; 1 Tes 4,14-18.
ü  Następnie jak mówi Paweł jeśli Chrystus nie zmartwychwstał musielibyśmy uznać, że wszyscy począwszy od apostołów są kłamcami i głoszą fałszywe rzeczy 1 Kor 15,15. Wszystkie nasze wysiłki, nasze starania, zapieranie się siebie, posłuszeństwo Chrystusowi. To wszystko byłoby daremne.

ü  Zmartwychwstanie również potwierdza, że wiara nasza i poświęcenie ma sens 1 Kor 15,58. Jeśli rzeczywiście zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem, to jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości. I jedyne wydarzenie,  które niesie nam nadzieje na pokonanie śmierci. Więc jeśli jest to wszystko prawda, człowiek powinien włożyć całą swoją energię, cały swój potencjał, by poznać to i doświadczyć tej mocy wynikającej ze zmartwychwstania, bo Słowo Boże uczy nas, że przez to ocalimy dusze nasze i otrzymamy życie wieczne.

Łączna liczba wyświetleń