2.01.2021

Wybawienie od Pana 1 Samuela 14,1-15


 Niewątpliwe rok 2020 był dla nas trudny i zaskakujący. Podejrzewam, że zapamiętamy go na długo. Jeszcze na początku roku mogło nam się wydawać, że wszystko będzie jak dawniej, ale w marcu przyszedł wirus, który zmienił naszą sytuację i wpłynął na wszystkie dziedziny naszego życia. Na początku mieliśmy nadzieję, że sytuacja szybko się ustabilizuje i wszystko wróci do normy, ale tak się nie stało. W wyniku restrykcji i zagrożenia musieliśmy przerwać lub odwołać część naszych działań. Przez pewien okres mieliśmy nabożeństwa tylko online, zamknięto ośrodki zdrowia, urzędy, granice, hotele, ograniczono handel i przemieszczanie się, co spowodowało straty gospodarcze, a niektórzy stracili pracę lub część dochodów.  Również  część z nas lub nasi bliscy zachorowali na nowego wirusa, którym zresztą wciąż jesteśmy zagrożeni. To wszystko doprowadziło do tego, że poczucie kruchości naszego życia wzrosło, a pewność stabilizacji wynikająca z dobrego zdrowia, stabilnej pracy i dobrych perspektyw na przyszłość zachwiała się.   

Również rok, który jest przed nami 2021 wydaje się bardzo niepewny, wciąż nie wiemy, czy obecna sytuacja ustabilizuje się, a oczekiwane szczepionki przyniosą spodziewany skutek. To przypomniało mi  okoliczności w jakich znalazł się Izrael za czasów proroka Samuela i rządów króla Saula, gdy Filistyńczycy zniszczyli kraj. Sytuacja była bardzo zła, całe państwo popadło w niewolę filistyńską, bandy wroga plądrowały ziemię (1 Sam 13,17). Izrael został zdemilitaryzowany do tego stopnia, że nie było nawet kowala, który mógłby wykuć porządną broń przeciw wrogom. Na całą armię mieli tylko dwa miecze, miecz Saula i Jonatana.

Armia króla Saula składała się z około 600 osób przeciwko kilkunastotysięcznej armii filistyńskiej w 5 wierszu 13 rozdz. czytamy, że Filistyni mieli 3 tys. (w bibliach warszawskich 30 tys. ale to błąd w tłumaczeniu) wozów wojennych, 6 tys. konnych i jeszcze wielkie mnóstwo ludu.   

Jednak pomimo tak nieciekawej sytuacji, Jonatan syn króla Saula nie widział wszystkiego w czarnych barwach, raczej widział, że jeśli Bóg jest z nami, to nas przez ten trudny okres przeprowadzi, a nawet da nam zwycięstwo jeśli taka jest Jego wola. Moją modlitwą jest byśmy na rok 2021 spojrzeli oczami Jonatana. W odróżnieniu od swego ojca króla Saula, Jonatan wierzył, że Bóg jeśli chce, może coś zmienić, sprawiać coś niezwykłego, pomimo trudności w jakich się znaleźli lub posłużyć się nimi, by dokonać jakiegoś przełomu. Saul przebywał na skraju Gibei i siedział pod drzewem granatu ze swoją armią, czekając na jakiś dogodny moment do walki. Ale Jonatan postanowił działać i szukać woli Bożej.     

Bądźmy aktywni

Pierwsza rzecz, na którą chciałem zwrócić naszą uwagę, a która była w sercu Jonatana, to fakt, że doszedł on do wniosku, iż powinien cos zrobić, coś uczynić, być aktywnym, bo może Pan zmiłuje się i uczyni coś niezwykłego. Jonatan powiedział to w 6 wierszu do giermka „Chodź, przeprawmy się ku straży tych nieobrzezańców; może Pan uczyni coś dla nas”. On wiedział, że jeśli chce Bożego błogosławieństwa, to powinien być zaangażowany. Jonatan nie czekał na to, aż coś się wydarzy, on postanowił działać, by mogło się coś wydarzyć. Widzimy również, że to nie były jego obowiązki, nie poszedł tam na polecenie króla, ale to była jego inicjatywa. Pomimo trudnej i niepewnej sytuacji z jaką wchodzimy w przyszły rok, nie rezygnujmy z gorliwości i naszych aktywności dla Królestwa Bożego. W sytuacjach dla nas trudnych mamy tendencje rezygnować, poddawać się zniechęceniu i sobie odpuszczać. Możemy wtedy myśleć, że Bóg coś zrobi, coś zmieni, a jak to się stanie, to my będziemy zaangażowani po prostu zamiast działać, zbyt często czekamy i tracimy Boże okazje.

Zbyt często czekamy, aż poznamy Bożą wolę, ale w rzeczywistości znamy Bożą wolę, a teraz trzeba ją wykonywać, by doświadczyć Bożych odpowiedzi.

Zdradzę wam, że  gdy siadam do pracy nad kazaniem, to czasami mam wrażenie, że nie jestem w stanie tego przygotować, że jest to zbyt trudne, a pracy jest zbyt wiele. Jednak gdy już pokonam mój opór oraz niechęć i solidnie studiuję Słowo Boże, pojawiają się myśli, słowa i zdania, które układają się w jedną całość i tak po jakimś czasie tworzy się całe kazanie, dzięki łasce Bożej. Ale to wymaga mojej aktywności, zaangażowania, wysiłku, poświęcenia -  bez tego nic nie powstanie. Tak również jest w każdej innej pracy, pomyślmy chwilę o tym, jak często nam się nie chce przypilnować naszych obowiązków, ale wiemy że muszą być zrobione. Wtedy, kiedy już je zrobimy, dają nam satysfakcję, poprawiają komfort naszego życia i przynoszą dobre owoce. Podobnie w naszym życiu duchowym i w naszym zborze w tym nadchodzącym roku. Jeśli chcemy doświadczać działania Boga, jeśli w swoim osobistym życiu chcesz doświadczać mocy Boga, jeśli masz nadzieję na jakieś przełomy, to bądź zaangażowany w Jego dzieło. Nie czekaj, aż Bóg coś zrobi, aż Pan powie ci z nieba, że powinieneś się modlić, czytać Słowo Boże, wspierać Boży kościół, uczestniczyć w życiu Zboru, zwiastować ewangelię, czynić dobrze tym, którzy potrzebują naszej pomocy, wspierać słabych, pocieszać bojaźliwych. Jeśli będziemy czekać na Boże potwierdzenie tego, co już Bóg potwierdził, to zmarnujemy mnóstwo czasu i nie otrzymamy żadnej odpowiedzi, bo zamiast czekać należało działać z wiarą, że może Pan coś uczyni, jak powiedział Jonatan wobec giermka.

Często podziwiamy apostoła Pawła i czytamy o tym, w jak niezwykły sposób Bóg wykonywał swoją wolę przez niego. Wielu z nas chciałoby doświadczać działania Boga tak, jak doświadczał Paweł. Ale gdy przyglądamy się Jego życiu, to widzimy, że Paweł jest człowiekiem, który nie czekał na jakieś niezwykłe okazje do aktywności. Po prostu był aktywny dla Boga w czasie i środowisku, w którym Pan go postawił przez cały czas. Jego maksyma jest zapisana w Liście do Efezjan w 5 rozdz.

Efezjan 5:15  Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy,

16  Wykorzystując czas, gdyż dni są złe.

17  Dlatego nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska.

Powinniśmy wiedzieć, że zawsze należy wykorzystywać czas dla Boga, bo dni są złe, jak mówi Paweł. Być może wirus pokrzyżował nam niektóre plany, ale czy gdy go nie będzie, to dni będą lepsze, czy raczej inne? Jeśli my czekamy z założonymi rękami, by podejmować się Bożych dzieł, to szatan w tym czasie działa cały czas, utwierdzając swoje warownie w naszym życiu, w życiu ludzi wokół nas i w życiu kościoła. Po prostu Paweł szedł naprzód, licząc na to, że będąc gorliwym i aktywnym w służbie bożej, Bóg będzie do niego się przyznawał.    

On powiedział w Liście do Filipian tak:

Filipian 3:13  Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną,

Jonatan postanowił działać, bo wierzył, że wtedy kiedy jest aktywny i gorliwy, Pan Bóg może coś uczynić dla niego i dla jego społeczności. Ale z pewnością nic nie uczyni wtedy, gdy on postanowi nic nie robić.

Musze powiedzieć, że widzę to niejednokrotnie w kościele. Wiele osób chciałby doświadczać mocy Boga, chciałoby żeby Pan coś uczynił, żeby wiele osób się nawróciło. Może ty masz nadzieję, że w tym nowym roku Bóg uczyni dla ciebie i dla twojego kościoła coś wspaniałego, że np. nawrócą się twoi bliscy lub sąsiedzi, że Zbór będzie się wspaniale rozwijał. Ale wciąż tylko czekasz i nic się nie dzieje. Drogi przyjacielu, bracie, siostro, nie czekaj, zacznij działać, a wierzę, że Pan uczyni przez to, coś dobrego. 

Pan może działać w każdych okolicznościach

Kolejna rzecz, to powinniśmy wierzyć jak wierzył Jonatan, że Panu nietrudno wybawić przez wielu, czy niewielu. Wiemy, że armia filistyńska liczyła kilkanaście tysięcy żołnierzy uzbrojonych po zęby, a armia Izraelska to około 600 osób i tylko dwa miecze. Ale Jonatan nie skupiał się na tym, jak tamci są silni lub czego im brakuje. Wierzył, że jeśli Bóg chce coś uczynić, to nie potrzebuje do tego dużej i dobrze uzbrojonej armii. Równie dobrze może działać przez dużą jak i mała grupę. Ufność Jonatana nie była złożona w osobach, narzędziach, dobrych okolicznościach, ale w Bogu, którego obecność w przedsięwzięciu gwarantowała sukces.

Moim życzeniem jest dla nas na ten rok i każdy kolejny byśmy właśnie taką ufność mieli w sercach w stosunku do Pana, że Bóg może działać w każdych okolicznościach i w każdych czasach niezależnie od narzędzi i zasobów jakie mamy. Jakże często ulegamy nieprawdziwemu przekonaniu, że nie ma sensu zwiastować ewangelii bo i tak się nikt nie nawróci, że jesteśmy małą grupa i niewiele możemy, że nie jesteśmy obdarowani w dziedzinie głoszenia więc nie podejmujemy wysiłku dzielenia się dobrą nowiną. Niekiedy też uważamy, że pieniądze lub budynki albo ludzie stoją nam na przeszkodzie do dobrej służby. Jakkolwiek te wszystkie narzędzia są pomocne, to nigdy nie powinniśmy myśleć, że dzięki nim odniesiemy sukces lub bez nich powodzenie jest niemożliwe. Podobnie powinniśmy patrzeć na nasze życie osobiste w dziedzinie małżeństwa, wychowania dzieci i wszystkich naszych przedsięwzięć, że od Pana zależy sukces, że On suwerennie decyduje o wszystkich okolicznościach życia i o Jego błogosławieństwo przede wszystkim należy zabiegać w myśl słów z Psalmu 127.

Psalm 127:1 …Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują, Jeśli Pan nie strzeże miasta, Daremnie czuwa stróż.

2  Daremnie wcześnie rano wstajecie, I późno się kładziecie, spożywając chleb w troskach: Wszak on i we śnie obdarza umiłowanego swego.

Podobnie też czytamy w Psalmie 33

Psalm 33:16  Nie licznemu wojsku zawdzięcza król swe zwycięstwo, Nie swej wielkiej sile zawdzięcza wojownik ocalenie.

17  Koń zawodzi, gdy chodzi o zwycięstwo, A wielka jego siła nie zapewni człowiekowi ocalenia.

18  Oto oko Pana jest nad tymi, którzy się go boją, Nad tymi, którzy spodziewają się łaski jego,

19  Aby ocalić od śmierci dusze ich I podczas głodu zachować przy życiu.

20  Dusza nasza oczekuje Pana, On pomocą naszą i tarczą naszą.

21  W nim bowiem raduje się serce nasze, Bo zaufaliśmy jego świętemu imieniu.

22  Niech spocznie na nas łaska twoja, Panie, Ponieważ w tobie mamy nadzieję!

Jonatan liczył na łaskę Pana, o Jego błogosławieństwa zabiegał i oczekiwał jego pomocy. Rozumiał, że Panu nietrudno coś zmienić w okolicznościach w jakich się znalazł. Taką wiarę możemy dostrzec w życiu wielu biblijnych bohaterów. Jak choćby Dawid, który wyszedł naprzeciw wielkiego wojownika Goliata i powiedział, że pokona go w imieniu Pana zastępów (1 Sam 17,45-46). Wiedział, że nie ma szans pokonać Goliata w swoim imieniu, bo jest on lepszym wojownikiem, ale z Bogiem jest w stanie wygrać, bo dla Pana nie ma znaczenia, czy Dawid jest silny, czy słaby, ważne by Mu ufał. Podobnie myślał Jozue i Kaleb, gdy zostali wysłani przez Mojżesza na zwiady do Ziemi Obiecanej. Choć widzieli tam silnie, wielkie narody zajmujące tę ziemię, to wierzyli, że Bóg da Izraelowi zwycięstwo, bo tak obiecał w przeciwieństwie do innych zwiadowców, którzy uważali, że wrogowie Izraela są zbyt silni i nie uda się ich pokonać (4 Moj 14,9-10).

Drodzy miejmy wiarę, że Bóg może dzisiaj przez niewielu wybawić wielu i w oparciu o tę wiarę działajmy. Dla Pana nie jest to trudne, doskonale to widać w Krzyżu Jezusa Chrystusa. Bóg przez jednego sprawiedliwego Jezusa wybawił wielu niesprawiedliwych. Nawet apostoł Paweł mówi w Liście do Rzymian 5 rozdz., że tam gdzie grzech bardziej się rozmnożył, tam jest większa obfitość łaski Bożej. 

Bądź gotów ryzykować dla Pana 

Kolejną rzeczą, którą widzę w naszym fragmencie, a która dała sukces Jonatanowi, a przez niego Izraelowi, to fakt, że Jonatan był gotów zaryzykować dla Pana. Czytamy w 8 wierszu, że wpadł na pomysł przeprawienia się ku straży filistyńskiej i pokazania się jej. Po ludzku patrząc, nie jest to zbyt mądra strategia walki. W wojnie każda ze stron chce zdobyć raczej element zaskoczenia niż zdradzać wrogowi swoją pozycję. Ale Jonatan zawierzył swoje życie Bogu, postanowił przestać się ukrywać w nadziei, że Pan zadziała. Wyszedł na otwarty teren i może się wydawać, że dał swoim wrogom przewagę, odsłonił się, narażając się na ryzyko utraty życia.

Lekcja z tego dla nas jest taka, że jeśli chcemy doświadczać Bożych zwycięstw w tym nowym roku i w ogóle w naszym chrześcijańskim życiu, należy trochę zaryzykować, działając w oparciu o wiarę. Ryzyko to może dotyczyć ujawnienia w naszym miejscu pracy lub innym środowisku, tego, że wierzymy w Jezusa Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela. Niektórzy ciągle kryją się z tym faktem w obawie przed krytycznymi opiniami, możliwymi prześladowaniami albo ukrywanie pozwala im bardziej dostosować się do środowiska.

Może być to ryzyko zmiany pracy, by móc lepiej służyć Bogu, w sytuacji gdy obecna zabiera nam cały czas lub nie jest do końca uczciwa. Może ryzyko podzielenia się ewangelią z osobami w stosunku, co do których dotychczas nie udało nam się tego zrobić, z obawy przed nimi. A może ryzyko rezygnacji z czegoś, o czym wiemy, że Bóg tego nie błogosławi, a co daje nam poczucie bezpieczeństwa jak np. niewłaściwe relacje z ludźmi, czy nieuczciwe dochody. Istnieje również ryzyko wynikające z większego posłuszeństwa, jak choćby w czasach wirusa spotkania z ludźmi, pomoc im, poświęcenie więcej czasu na służbę Bogu, czy także kwestia ofiarności, jeśli dotychczas mieliśmy z tym problem. Drodzy, Bóg działa z tymi, którzy potrafią wyjść ze strefy swojego komfortu, zaufać Panu i w Jego wszechmocne ręce oddać swoje życie. Tak zrobił Jonatan, choć wiedział, że to może go narazić, postanowił jednak ryzykować.

Pewnie wielu z nas słyszało lub oglądało taki film jak Mission impossible – niewykonalna, niemożliwa misja z popularnym aktorem Tomem Cruise, gdzie bohater ratuje świat. Patrzymy na taki film, na tego filmowego bohatera i podziwiamy tego człowieka za przyjęcie misji i wszelkie związane z nią ryzyko. Prawda jest taka, że często ​​zazdrościmy temu człowiekowi, ponieważ jest on gotów przeżyć swoje życie na krawędzi i wykorzystać je, by doświadczyć czegoś wyjątkowego. Jest gotów podjąć ryzyko, aby mógł być bohaterem, który ratuje życie ludzi przed wrogiem.

Dzisiaj każdy z nas może być prawdziwym bohaterem, każdy z nas może w tym roku uczynić to samo dla Królestwa Bożego, po prostu musimy podjąć ryzyko. 

Szukaj Bożej woli dla twoich decyzji

Ostatnią rzeczą, jaką widzę w naszym fragmencie, jest to, by szukać Bożej woli w naszych decyzjach. Widzimy, że Jonatan, gdy postanowił się pokazać straży filistyńskiej, powiedział przed Panem, w 9 i 10 wierszu, że jeżeli karzą im pozostać, aż do nich podejdą, to znaczy, że Pan nie wydał ich w ich ręce. Ale jeśli powiedzą podejdźcie do nas, to podejdą, będąc przekonanym, że Bóg ich prowadzi.

Jonatan chciał się upewnić, że ryzyko które podejmuje jest błogosławione przez Boga, szukał Bożej woli. Moim życzeniem dla nas jest na ten nowy rok, byśmy również szukali w modlitwie i Bożym Słowie Bożej woli w naszych przedsięwzięciach, które podjęliśmy lub planujemy podjąć. Szczególnie, jeśli to są ważne decyzje wpływające na kierunek naszego życia. Tak często polegamy na opinii ludzi, sugerujemy się ich podpowiedziami, czy podejmujemy decyzje zgodnie z naszymi przekonaniami i wiedzą jaka posiadamy. Ale przede wszystkim powinniśmy szukać Bożej woli. Pilnować się, by wykonywać to, co już objawione w Bożym Słowie i przedkładać Panu sprawy naszego życia, by mógł nas poprowadzić lub skorygować nasze przekonania.

Podsumowując:

Na podstawie naszego dzisiejszego fragmentu powiedzieliśmy sobie o 4 rzeczach na 2021 rok.

1.      Po pierwsze, bądźmy aktywni, gorliwi, pełni zapału do pracy dla Pana, jak był Jonatan, z nadzieją, że Pan przyzna się do nas i pobłogosławi naszą służbę i pracę. Bez tego trudno w ogóle oczekiwać działania Bożego, wybór należy do nas. Najczęściej ci, którzy nie widzą działania Boga, to osoby, które siedzą pod drzewem granatu jak Saul. Niewiele robią dla Bożej sprawy - jeśli w ogóle - i oczekują wielkich cudów, ale żadne cuda bez twojego i mojego zaangażowania nie nadejdą. Osoby, które doświadczają mocy i obecności Boga, to ludzie, którzy postępują zgodnie z Bożym Słowem i wolą Bożą.

2.      Po drugie, powinniśmy mieć wiarę, że Bóg może działać w każdych okolicznościach i dla Niego nie ma znaczenia, czy jest wielu, czy niewielu, co powiedział Jonatan w 6 wierszu. To na Nim powinniśmy polegać, a nie na narzędziach jakie mamy lub jakich nam brakuje.

3.      Po trzecie, bądźmy gotowi podjąć ryzyko dla Pana jak Jonatan i wyjść ze strefy swojego komfortu w naszej służbie lub życiu osobistym, by móc doświadczyć Jego mocy i działania.

4.      I ostatnia rzecz, starajmy się w naszych przedsięwzięciach w tym roku szukać Bożej woli. Przede wszystkim wypełniać to, co już jest nam objawione i przedkładać sprawy naszego życia i służby oraz decyzje, które zamierzamy podjąć, by upewnić się, czy On chce je błogosławić.  

23.12.2020

Przyjście dnia Pańskiego 2 Tesaloniczan 2,1-5

 


Dzisiaj obchodzimy kolejna pamiątkę wcielenia się naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tak jak ludzie przed narodzeniem Chrystusa oczekiwali na przyjście Mesjasza, tak chrześcijanie dzisiaj czekają na drugie Jego przyjście. W odróżnieniu od pierwszego, które było ciche i niezauważalne dla wielkich tego świata. Jedynie kilko wybranych osób jak mędrcy ze wschodu, pasterze w polu, Symeon w świątyni lub pobożna Anna mogli witać przychodzącego na świat Syna Bożego, tak teraz ujrzy go każdego oko i każde kolano zegnie się przed powracającym w wielkiej chwale Mesjaszem.

Tym razem Chrystus objawi się jako sędzia dla wszystkich niewierzących i wybawiciel dla każdego żyjącego nadzieją odkupienia i zmartwychwstania o jakim zapewniał swoich uczniów. W Ew. Marka czytamy

Marka 13:25  I gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone.

26  A wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą.

Dzień kiedy On powróci będzie jednym z najwspanialszych jeśli nie najwspanialszym dniem w historii świata. Jednak zanim to się wydarzy chrześcijanie mają żyć wiarą w Jego powrót, być czujnymi w oczekiwaniu na przyjście swego Pana i gorliwymi naśladowcami Chrystusa. Gorliwość i czujność potrzeba jest do modlitwy, trwania w wierze, zachowania trzeźwości oceny sytuacji i skupienia swojej energii na właściwych rzeczach, bo jak wiemy czasy ostatnie będą obfitowały w ogrom chaosu i dezorientacji. Biblia w wielu miejscach informuje nas, że będzie to okres wysypu fałszywych proroków jak choćby czytamy w Ew. Mateusza gdy Pan Jezus mówi:

Mateusza 24:11  I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu.

Zanim Jezus przyjdzie będziemy obserwować różne znaki jego zbliżającego się powrotu. Znaki w przyrodzie, w kościele, w relacjach społecznych w świece, a także normach moralnych. Pismo Św. nazywa je bólami porodowymi, które będą poprzedzać powrót Mesjasza. Wiele osób przerażonych tym, co będzie się działo będzie szukać odpowiedzi i trafią na różnych fałszywych proroków obiecujących ludziom rozwiązanie. To mogą być fałszywi nauczyciele w kościele, którzy rzekomo posiadają większe objawienie, czy wgląd w rzeczy tajemne mają niby dostęp do boskiej wiedzy i wiedzą, co się dokładnie wydarzy. To mogą być jakieś wróżki, okultyści, rzekomi zbawcy, którzy w tym czasie będą cieszyć się większym powodzeniem. Wszyscy oni w jakiś sposób przygotowują drogą dla największego zwodziciela wszechczasów, antychrysta, który pojawi się na ziemi krótko przez powrotem Jezusa Chrystusa.

Musimy wiedzieć, że diabeł wprowadza chaos do kościoła nie tylko przez prześladowania, grzech moralny, ale też fałszywą doktrynę. Taka fałszywa doktryna pojawiała w koście u wierzących w Tesalonice za czasów ap. Pawła.  

Widzimy, że nie którzy wierzący byli poważnie zaniepokojeni tym, że nastał już dzień Pański, przyjście Chrystusa, a oni nie zostali odkupieni w.2. Być może ucisk w jakim się znaleźli utwierdził ich w przekonaniu, co do tych fałszywych doktryn, bo w tym czasie cierpieli prześladowania.  Czytamy w 1 rozdz. 6 wierszu, że sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają. 

W chwilach dla nas trudnych dużo łatwiej diabłu siać zamęt w naszych sercach, bo budzą się wątpliwości, przychodzi zniechęcenie, pojawia się strach, stawiamy pytania dlaczego Bóg nas nie ratuje i milczy. Nie zawsze znajdujemy odpowiedzi, często po prostu musimy ufać Bogu i czekać.

Zamieszanie w tesalonice było spowodowane jak czytamy w 2 wierszu jakimś rzekomym listem, proroctwem, informacjami, które niby miały pochodzić od apostoła Pawła. Fałszywi nauczyciele zadali sobie sporo trudu, by uwiarygodnić swoje fałszywe rewelacje. Powoływali się na apostołów, napisali nieprawdziwy list, który wyciągnęli w tesalonice i mówili, „że zobaczcie, to z czym do was przychodzimy to nie nasze pomysły, ale ma to apostolski autorytet”. Dzisiaj dużo łatwiej byłoby zweryfikować takie rewelacje, czy pochodzą z wiarygodnego źródła, ale wtedy kiedy informacja potrzebowała dużo więcej czasu, by została sprawdzona, to przez kilka tygodni lub miesięcy mogła narobić sporych szkód w zborze. Widzimy, że już zaniepokoiła, nastraszyła, zburzyła spokój i zwiodła część chrześcijan. 

Uważaj na fałszywe nauczanie

To więc mam pierwszy wniosek z naszego tekstu w naszym oczekiwaniu na drugie przyjście Pana Jezusa Chrystusa.  Nie daj się nastraszyć i odwieść od prostej wiary i ufności Chrystusowi, czy to przez jakieś rzekome proroctwa, czy objawioną naukę, czy inne rewelacje. Dzisiaj również znajdziemy sekty i osoby, które wyznaczają ponowne daty przyjścia Jezusa Chrystusa lub nawet mówią, że Pan Jezus już przyszedł choć niewidzialnie wprowadzając w ten sposób zamęt. Np. Świadkowie Jehowy twierdzą, że ponowne przyjście Chrystusa już nastąpiło w 1914 r. i nazwali to nawet Dniem Pańskim. To jest tylko jeden z przykładów. Choć w  ich przypadku oszustwo to, jest szyte dosyć grubymi nićmi i raczej niewielu z nas da się na to nabrać. Ale mam obawy, że w dobie koronawirusa i wielu rzekomo rewelacyjnych i odkrywczych informacji w internecie oraz wszechobecnych teorii spiskowych łatwo dać się podejść bardziej subtelnym kłamstwom. W ostatnim tygodniu miałem przynajmniej kilka rozmów z chrześcijanami, którzy byli poważnie zaniepokojeni tym, co ma obecnie miejsce. Byli zaniepokojeni szczepionkami, które niby mają być znakiem antychrysta oraz ograniczeniami w poruszaniu się, wprowadzaniem światowego ładu bestii i dali wiarę niektórym proroctwom na yotube. Niektórzy są tak zaniepokojeni, że próbując znaleźć jakieś dodatkowe informacje o tym, co się wydarzy zaczęli słuchać wręcz okultystów w intrenecie, którzy wróżą z kart tarota. 

Ja natomiast słuchając tych chrześcijan i myślę, że to nie dotyczy tylko ich, ale może niektórych z nas, byłem poważnie zaniepokojony ich stanem duchowym. Zobaczmy, że Apostoł Paweł uważał za słuszne sprostować te rewelacje, by nie rozwijały się i nie powodowały szkód w życiu wierzących. W 2 liście do Koryntian natomiast pisze w kontekście fałszywych apostołów szerzących zwodniczą naukę:

Koryntian 11:3  Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi.

Obawy apostoła Pawła w  z kolei do korynckich chrześcijan są moimi obawami w stosunku do niektórych chrześcijan w naszych zborach, że zamiast wykorzystywać obecny czas na modlitwę i zwiastowanie ewangelii, to mogą zajmować się rzeczami niepotrzebnymi, czy nawet szerzeniem niepokojów.

Prośba ap. Pawła skierowana do tesaloniczan, by nie dać się zastraszyć i oszukać jest skierowana także i do nas. Diabeł jest subtelnym wrogiem i wiemy, że potrafi posługiwać się nawet Pismem Św. by odwieść nas od Chrystusa.

Musimy przygotować się na to, że obecna sytuacja epidemiczna będzie wprowadzała wiele zamieszania, a to może prowadzić do podziałów w kościele, różnicy zdań w ocenie sytuacji i wielu napięć. Jednak receptą nie jest znać kolejność dalszych wydarzeń, ale zaufać i zbliżyć się do Jezusa Chrystusa w nadziei, że wciąż będzie nas prowadził. Podobnie jak ap. Paweł zapewniał chrześcijan w tesalonice, że z pewnością nie przegapią Dnia Pańskiego, tak i my możemy być pewni, że zapowiedziany powrót Chrystusa nie umknie naszej uwadze. Gdy przyjdzie odpowiedni czas, Boże proroctwa się wypełnią. A tymczasem w oczekiwaniu na ponowne przyjście Pana Jezusa mamy być posłusznymi Słowu Bożemu.   

 Gdy przyjrzymy się 1 i 2 listowi do Tesaloniczan, to znajdziemy tam przynajmniej kilka rzeczy, które mamy czynić między jednym a drugim przyjściem. Pozwólcie, że je przypomnę

1.       Po pierwsze chrześcijanie mają dzielnie znosić prześladowania, bo takie jest nasze przeznaczenie 1 Tes 3,3.

2.      Kolejną rzeczą jest konieczność dążenia do uświęcenia, czyli porzucanie wszystkiego, co w życiu chrześcijan nie podoba się Bogu. 1 Tes. 4,7.

3.      Następnie mamy dbać o miłość braterską, czyli troszczyć się o siebie nawzajem. Szczeglinie powinniśmy czynić to w obecnej sytuacji, gdy być może niektórzy zachorowali lub nie chodzą do zboru i potrzebują naszej pomocy.

4.      Mamy również starać się prowadzić żywot cichy, spokojny i pełnić gorliwie swoje obowiązki, czy to w rodzinie, czy w pracy, czy w zborze, czy wobec innych ludzi 1 Tes 4,11.

5.      Mamy również przywdziać pancerz wiary, miłości i przyłbice zbawienia 1 Tes 5,8. Pancerz wiary dotyczy ufności w troskę i opiekę naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pancerz miłości, to troska o siebie nawzajem. Przyłbica zbawienia to pewność, że Chrystus nas odkupił swoją ofiarą, przebaczył nam grzechy i obdarzył życiem wiecznym.

6.      Mamy również napominać się nawzajem i budować jeden drugiego 1 Tes 5,11.

7.      Należy także napominać niesfornych, pocieszać bojaźliwych, podtrzymywać słabych i mieć wielkie serce dla wszystkich.

8.      Mamy również wezwanie do zaniechania zemsty, do radowania się, do modlitwy i do dziękczynienia, do nie gaszenia ducha i trzymania się dobrego.

9.      Mamy trwać niewzruszenie w Ewangelii oraz modlić się, by Słowo Boże się rozchodziło.     

Widzimy więc, że mamy wiele pracy, a uleganie panice nie pomaga w mobilizacji. Nawet gdybyśmy byli pewni, że Pan Jezus przyjdzie jutro, to przecież codziennie mamy żyć tak jakby jego powrót miał nastąpić w każdej chwili. 

Zło będzie się powiększać

Kolejny wniosek jest taki, że zło będzie się rozwijać, aż do powrotu Chrystusa.

Nie powinno nas dziwić, że czym bliżej przyjścia Pana Jezusa wpływ złego będzie wzrastał. Ap. Paweł napisał do Tesaloniczan, że zanim nastanie Dzień Pański, to przyjdzie odstępstwo i objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia. Przeciwnik, Boga, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga  czytamy w 3 i 4 wierszu. Zło zawsze było na świcie jak pisał później Paweł, że ukrywająca się moc nieprawości już działała, co było widać choćby po fałszywych nauczycielach w tesalonice. Wystarczy przeczytać codzienne artykuły w gazecie, czy obejrzeć pierwsze lepsze wiadomości, by zobaczyć ile jest tam złych informacji. Jednak czym bliżej powrotu Pana Jezusa, tym zła będzie więcej, szczególnie w kościele. To tam będzie widać największe odstępstwo. W miejscu gdzie ludzie powinni znaleźć ewangelie i zbawienie znajdą pozory, podziały i wiele fałszywych nauczań. Kościół ma być solą ziemi, świecić dla świata przykładem, prowadzić ludzi do upamiętania, ale w czasach ostatnich prawda w kościele będzie na cenzurowanym. Pan Jezus powiedział

Mateusza 24:12  A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie.

A w liście do Tymoteusza ap. Paweł pisał

2 Tymoteusza 3:1  A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy:

2  Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni,

3  Bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre,

4  Zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga,

5  Którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy; również tych się wystrzegaj.

To więc zanim przyjdzie Antychryst będzie odstępstwo, bezprawie się rozmnoży, kościół oziębnie. W wielu przypadkach kościół zamiast zbliżać się do Boga, będzie upodabniał się do świata, by nadążyć za jego modą. Naszą troską powinno być, by tak się nie stało w naszym przypadku, ale możemy być pewni, że w ogólnym sensie na świecie tak będzie, bo takie są Boże suwerenne plany i nie powstrzymamy tego. Następnym etapem będzie przyjście antychrystowa, który będzie sumą wszystkich zwodzicieli. Biblia mówi, że antychryst zwiedzie wszystkich, którzy nie umiłowali prawdy ewangelii. Człowiek grzechu jak o nim mówi Słowo Boże i wszystko, co go przerzedza, odstępstwo oraz chaos jest sądem dla świata. Będzie domagał się czci dla siebie i wynosił jak czytamy w 4 wierszu ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci. A nawet mówi Paweł zasiądzie w świątyni Bożej podając się za Boga. Kwestia świątyni Bożej jest dyskusyjna, niektórzy uważają, że Paweł ma tu na myśli dosłowną świątynie w Jerozolimie, co wymagałoby odbudowania jej. Inni natomiast twierdzą, że chodzi o symboliczną świątynie. W każdym razie celem antychrysta będzie skupić uwagę ludzi na sobie, a odwieść ich od Chrystusa.

Tak mówi o nim Ks. Objawienia

 Objawienia 13:2  A zwierzę, które widziałem, było podobne do pantery, a nogi jego jak u niedźwiedzia, a paszcza jego jak paszcza lwa. I przekazał mu smok siłę swoją i tron swój, i wielką moc.

3  A jedna z głów jego była śmiertelnie raniona, lecz śmiertelna rana jego była wygojona. I cała ziemia szła w podziwie za tym zwierzęciem.

4  I oddali pokłon smokowi za to, że dał zwierzęciu moc, a także zwierzęciu oddali pokłon, mówiąc: Któż jest podobny do zwierzęcia i któż może z nim walczyć?

5  I dano mu paszczę mówiącą rzeczy wyniosłe i bluźniercze, dano mu też moc działania przez czterdzieści i dwa miesiące.

Zobaczmy, że Jan mówi, iż cała ziemia idzie w podziwie za zwierzęciem. Rozumiem, że na jakiś czas Antychryst da światu wytchnienie od strachu, obaw o przyszłość oraz niepewnoś jutra. Ludzie od zawsze szukają pewnego oparcia w tym świecie, gdzie mogliby znaleźć bezpieczeństwo i antychryst będzie odpowiedzią na ich lęki. Prawdopodobnie taka sytuacja jak obecny wirus, czy jeszcze inne jej podobne które wprowadzają wiele niepewności pchnie ludzi w ramiona fałszywego zbawcy.

Ale w całym temacie antychrysta i w naszym fragmencie dominuje myśl o Bożej suwerenności. Bóg kontroluje cały ten proces, pozwala złu rozprzestrzenić się, pozwala na odstępstwo, na chaos, na zwiedzenie. Bóg nawet wykorzystuje moc antychrysta i złą wole bezbożnych ludzi, aby osiągnąć swoje cele. W ten sposób sądzi świat.

Gdy już przewidziana miara zła, sądu i grzechu dojdzie do samego końca wtedy wkracza Pan Jezus, przychodzi na obłokach nieba, by zniszczyć wszelkie diabelskie dzieła, osądzić mieszkańców ziemi i dać wytchnienie tym, którzy na niego czekają.

To więc nasz ratunek wobec nadchodzącego Bożego sądu i chaosu nie jest w tym, że na świcie będzie się dobrze działo, że sytuacja się uspokoi. Może się nie uspokoi i będzie jeszcze gorzej. Nikt z nas nie wie jak dalej potoczy się przyszłość, ale wiemy jedno o czym Słowo Boże nas zapewnia, że Bóg czuwa i czuwa szczególnie nad swoim kościołem. Nasz Ratunek jest w opiece Bożej. Dlatego gdy Paweł pisał w pierwszym liście do tesaloniczan o sądzie i Dniu Pańskim, to mówił do wierzących

1 Tesaloniczan 5:4  Wy zaś, bracia, nie jesteście w ciemności, aby was dzień ten jak złodziej zaskoczył.

Pytanie do nas byśmy się zastanowili, czy wobec nadchodzącego sądu jestem w ciemności, czy w światłości. Bycie w ciemności, to bycie w stanie grzechu, bycie nie pojednanym z Bogiem, przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wyraża się to sercem skupionym na sprawach tego świata ile jeszcze mogę zarobić, jak mogę jelcze lepiej się zabawić, co mogę jeszcze zrobić, by wywrzeć wrażenie na innych itp. Bycie natomiast w światłości, to bycie w Chrystusie, to położenie całej swojej nadziei i swojego bezpieczeństwa w opiece Boga, który wydał za nas swego syna. To skierowanie swoich oczu w stronę nieba skąd oczekujemy Zbawcy. To skupienie się podczas złych dni na sprawach Królestwa Bożego jak dążenie do uświęcenia, zwiastowanie ewangelii, troska o miłość braterską i zbór, gorliwe wypełnianie codziennych, często żmudnych obowiązków z nadzieją, że zbliża się odkupienie nasze. A naszą modlitwą niech będzie, Maranatha – Przyjdź Panie Jezu.

19.12.2020

Wierność Boga w niewierności Abrama Ks. Rodzaju 12,10-20


 Uważam że Jednym z powodów dlaczego Biblia jest Słowem Bożym to, że nie wybiela ona swoich bohaterów. Nie próbuje zatajać przed nami ich grzechów i niedoskonałości, ale pokazuje uczciwie, że ludzie choćby najlepsi są grzeszni i czasami naprawdę poważnie zawodzą jak Abraham który kłamał, Mojżesz, który nie okazał posłuszeństwa przy skale, Dawid który cudzołożył, czy Piotr, który zapaprał się Jezusa. Jedynie Boga Biblia pokazuje jako doskonale prawego, sprawiedliwego i świętego niemającego żadnych braków. 

Bóg używa prób i doświadczeń, by szlifować nasza wiarę.

Po pierwsze widzimy, że Bóg używa prób i doświadczeń, by szlifować naszą wiarę. Wiemy że Bóg wyprowadził Abrama ze swojej ziemi do ziemi Kaanan, gdzie chciał na nim wypełnić swoje obietnice. Abram opuścił swoją rodzinę, ojczyste ziemię i poszedł z polecenia Boga do ziemi Kananejczyków. Mogłoby się wydawać, że najtrudniejsze ma już za sobą. Dotarł do celu swojej wędrówki jest posłuszny Bogu, Pan go prowadzi w podróży, już nic złego mu się nie przytrafi. A jednak widzimy, że gdy dotarł do Kanaanu, to w kraju nastał głód, jest powiedziane, że wielki głód w 10. Raczej gdy ludzie chodzą z Bogiem, to spodziewają się, że gdy już Go posłuchają, to wyleje na nich obfite błogosławieństwo. Błogosławieństwo to często jest rozumiane jako same dobre rzeczy, żadnych trudności i kłopotów. Być może przyjaciele i słudzy Abrama mówili, że jak to jest z tą opieką Boga, o której mówił, gdzie są te wszystkie obietnice i błogosławieństwa, które wcześniej zostały mu złożone. Zamiast doświadczać szczęścia i obfitości, to spotkają go problemy.

Wielu chrześcijan myśli, że jak chodzi blisko Boga, to ominą ich trudności i doświadczania. Zbyt często obecność Boga w naszym życiu jest definiowana przez powodzenie. Ale taki obraz Boga nie jest do końca prawdziwy. Bóg oczywiście nam błogosławi w różnych dziedzinach życia, gdy jesteśmy mu posłuszni, ale również prawdą jest, że czasami nas próbuje i przez doświadczenia szlifuje naszą wiarę. Musimy wiedzieć, że Bóg postępuje ze swoim ludem z perspektywy wieczności, a nie doczesności. Jeśli myślimy, że chodząc z Bogiem nie spotka nas nic złego, to niestety nie nauczymy się ważnych lekcji o Bogu w chwilach prób jakie Pan do nas dopuszcza, by nasza wiara była silniejsza i  bardziej dojrzała. Mam również obawy, że niektórzy z nas myśląc, iż obecność Boga chroni ich od cierpienia będą rozczarowani Bogiem, gdy cierpienie przyjdzie.      

Widzimy na przykładzie Abrama, że Pan dopuścił wielki głód, by uczyć Abrahma zaufania do siebie, a jego wiara nie opierała się na okolicznościach, ale Słowie Bożym.

Biblia uczy zupełnie jasno, że Bożym sposobem kształtowania wiary wierzących jest prowadzenie ich przez różne próby i doświadczenia jak choćby czytamy o tym w liście Jakuba

Jakuba 1:2  Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,

3  Wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość,

4  Wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.

w liście do Rzymian natomiast jest napisane

Rzymian 5:3 …chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość,

4  A cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję;

5  A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.

Zarówno w liście Jakuba jak i w liście do Rzymian zostaje na przypomniane, że próby i doświadczenia naszej wiary są nam potrzebne, by kształtować nasz chrześcijański charakter. Bóg używa cierpień w życiu wierzących, by szlifować ich pychę, uczyć ich polegania na Panu Bogu, a nie na sobie, czasami karcić ich, skłaniać do modlitwy, zwiększać poziom ich wiary, gdy widzimy, że przez te wszystkie doświadczenia Pan nas przeprowadza oraz weryfikować na ile nasza wiara jest prawdziwa. Pan Jezus powiedział, że część ludzi odpada od wiary, gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa (Mat 13,21), pojawiają się również troski życia, które odciągają ich od Boga.

Jednak same trudności jakie Pan dopuszcza do naszego życia są często dla nas trudne i nie zawsze zdajemy egzamin wierności Bogu, gdy one się pojawiają. Czytamy o Abramie, że gdy pojawił się głód to udał się do Egiptu, by zapewne ratować tam swoje życie. Jednak nic nie czytamy o tym, żeby Abram w tej sytuacji modlił się, szukał Boga i pytał się Go co powinien uczynić. Wydaje się, że gdy pojawił się dotkliwy głód pierwsze co Abram powinien zrobić, to paść na swoje kolana i wołać do Pana, by dał rozwiązanie dla tej sytuacji. Jednak nie bądźmy dla niego zbyt surowi, gdy przyjrzymy się naszemu życiu, to okaże się, że jego postawa wcale nie jest tak daleka nam. Również i nam zdarza się, że jak pojawiają się kłopoty, problemy, pokusy i doświadczenia, to zamiast się modlić i pytać Pana o prowadzenie, mamy różne swoje rozwiązania, które w naszym przekonaniu pomogą nam załatwić nasz problem. Dzieje się tak, bo nasze pomysły i rozwiązania wydaje się nam pewnie, bo są od razu w zasięgu ręki. Boże rozwiązania wydają się dalekie, bo musimy modlić się i czekać na Bożą odpowiedź.

Jednak te nasze rozwiązania często nie tylko nie załatwiają naszych problemów, ale potrafią czasami wpędzić nas w jeszcze większe kłopoty. Tak się stało w życiu Abrama. Podróż do Egiptu, która miała rozwiązać jego problemy naraziła jego rodzinę na niebezpieczeństwo. 

Głębokość naszej wiary okazuje się w doświadczeniach.

Kolejna rzecz jest taka, że głębokość naszej wiary okazuje się w doświadczeniach. Jak to ktoś powiedział, że wiara okazuje się wedle tego, czego nie ma, a nie wedle tego, co ma. Łatwo jest mówić o naszym oddaniu Panu, deklarować swoją miłość dla Niego, gdy wszystko w naszym życiu idzie dobrze i niczego nam nie brakuje. Wielu chrześcijan mówi o tym w modlitwach jak bardzo kocha Boga i jak wielce są gotowi być Mu oddani, gdy nic im nie zagraża. Przypomnijmy sobie ap. Piotra, który utrzymywał, że nawet na śmierć jest gotowy iść z Panem Jezusem i nigdy Go nie opuści. Jednak wystarczyło kilka godzin, by jego deklaracje zostały sprawdzone i wszyscy wiemy jak się to skończyło.

W naszym tekście mamy Abrama, który idąc do Egiptu boi się, że z powodu swojej żony, która była piękną kobietą zostanie przez Egipcjan zabity. Więc nakłania ją, by kłamała, że jest jego siostrą i chce w ten sposób ocalić swoje życie. Myśląc o swoim bezpieczeństwie naraża swoją rodzinę na niebezpieczeństwo. Decydując się na grzech kłamstwa nie ufa w tej sytuacji Bogu, który przecież obiecał Mu, że będzie Go ochraniał i błogosławił tych, co Mu błogosławią oraz przeklinał tych, co go przeklinają. Jest to ważna lekcja dla nas, że dopiero stojąc w obliczu prób okazuje się jak naprawdę kochamy Pana. Wynika to z naszych decyzji, to one pokazują poziom naszej miłości do Boga. W każdej sytuacji, gdy na horyzoncie pojawiają się doświadczenia i obawy o nasze bezpieczeństwo będziemy mieli pokusy do grzechu i polegania na sobie jak Abram, by kłamać, mówić półprawdy, iść na skróty nie ufać Bogu, poddać się zniechęceniu lub zrezygnować z posłuszeństwa Panu. Często w takich chwilach diabeł widzi swoją szansę dla siebie, chce wzmocnić nasze obawy, odwieść nas od Pana, zachwiać naszą wiarą doprowadzając nas do upadku duchowego.  Z drugiej strony próba może być szansą, szansą zbliżenia się do Jezusa, uchwycenia się jeszcze bardziej Jego obietnic, doświadczenia jego działania, poznania Go lepiej, gdy będziemy na nim polegać jak mówi Jakub

 Jakub 1:12  Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.   

Przykładem takiej próby może być obecna sytuacja epidemiczna lub nasze osobiste doświadczenia. Wszystko to może zbliżyć nas do Pana jeśli będziemy Mu ufać i pomimo ograniczeń, zakazów, obaw, utraty pracy, czy nawet choroby dbać o nasz wzrost duchowy.  Ale jest również ryzyko, że ulegniemy zniechęceniu, odpuścimy sobie modlitwę, społeczność kościoła, lekturę słowa Bożego i ulegniemy naszym obawom, lękom, emocjom, teoriom spiskowym podejmując niechciane złe decyzje. 

Grzech pociąga za sobą kolejny grzech

Kolejna rzecz jaką widzimy na przykładzie Abrama w naszym tekście, jest to, że grzech pociąga za sobą kolejny grzech.  

Abram chciał uchronić siebie od niebezpieczeństwa karząc Sarze mówić, że jest wyłącznie jego siostrą, podczas gdy była jego żoną. Myślał, że w ten sposób uchroni się od kłopotów i ocali swoje życie. Ale grzech nigdy nie jest właściwym wyjściem i zawsze pociąga za sobą kolejne kłopoty. Często nie tylko my ponosimy konsekwencje z powodu naszego grzechu, ale jeszcze inni cierpią, nasi bliscy, rodzina, kościół, znajomi oraz ludzie wokół nas. pomyślmy chwile jakie świadectwo dał Abram swoje żonie, sługom, czy Egipcjanom?  

Widzimy, że plany Abrahama pokrzyżował faraon, który zainteresował się Sarą z powodu jej piękna. Dworzanie faraona donieśli mu, że w jego królestwie pojawiła się kobieta o niezwykłej urodzie, a faraon wziął ją na swój dwór chcąc ją wcielić do swojego haremu, by została jedną z jego żon w. 14-15. Abram mógł wtedy jeszcze zareagować, jakoś wyprostować tą sytuacje, przyznać, że Sara jest przede wszystkim Jego żoną, ale nie uczynił tego, pierwsze kłamstwo pociągnęło za sobą kolejne. Pozwolił, by skutki jego grzechu rozwijały się. Z pewnością bał się, że gdyby teraz powiedziałby faraonowi prawdę, to wzbudziłby jego gniew i ściągnąłby na siebie kłopoty. Jeden grzech pociągnął za sobą kolejny i tak Abram uwikłał się w pułapkę grzechu. Czy myślicie że był szczęśliwy z powodu swojego bezpieczeństwa, czy tych wszystkich podarków, które dał mu faraon za Sarę, gdy siedział w swoim namiocie wiedząc, że jego żona jest w haremie faraona? Biblia nam tego nie mówi, ale myślę że się martwił i przejmował, że doszło do czegoś takiego. Myślę, że zastanawiał się jak znaleźć wyjście z całej tej sytuacji i ocalić swoją rodzinę. Drodzy, chciałem zauważyć, że zawsze jest tak w naszym życiu, że jeśli decydujemy się na grzech na jedno kłamstwo, jedno nieposłuszeństwo, to nigdy nie kończy się na jednym. Ale grzech ma tą moc i w interesie diabła jest, by wciągać nas coraz głębiej, głębiej i głębiej, aż szatan utka wokół nas taką siatkę - pajęczynę grzechu, kłamstw, matactw i wszelkiego brudu byśmy z tego już nie wyszli. W ten sposób diabeł chce trzymać nas w niewoli z dala od Zbawiciela, który chce nasz grzech ujawnić i oczyścić nas. W stanie grzechu bombarduje nas poczucie winy, wiemy że źle zrobiliśmy, ale często nie chcemy zawrócić i wolimy trwać w naszym uporze. Boimy się utraty naszej reputacji, konsekwencji, czasami nie chcemy zrezygnować z przywilejów wynikających z grzechu, ale ostatecznie grzech prowadzi do śmierci jak powiedział Jakub

Jakuba 1:15  Potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć.   

Jeśli ktokolwiek z nas zaplątał się w grzech tak jak Abram poprzez swoje kłamstwa, złe grzeszne decyzje, upór swego serca, to pamiętajmy, że zawsze możemy zawrócić. Nie można zajść tak daleko, by nie było możliwości zawrócić, ale można być tak daleko, że nie chce się zawrócić. Chrystus umarł za nasze grzechy na Krzyżu i On ma moc, by zniszczyć każdą niewolę grzechu, przeciąć każdą diabelską sieć, czy wyciągnąć choćby z największego bagna pod warunkiem, że wyznamy swoją winę i odwrócimy się od grzechu. 

Bóg często ratuje nas pomimo naszych grzechów

Ostatnia rzecz o której chciałem powiedzieć, że pomimo naszej częstej niewierności Bóg jest wierny swoim obietnicom. Widzimy, że pomimo grzechu Abrama Bóg w końcu wkracza i ratuje go od kłopotów i od jego głupoty czytamy o tym w 17 wierszu.

Rodzaju 12:17  Lecz Pan dotknął faraona i jego dom ciężkimi plagami z powodu Saraj, żony Abrama.

Pan wstawił się za Abramem i nie pozwolił, by Sara została w haremie faraona. Wygląda na to, że Pan też uchronił Abrama i Sarę przed zdradą i cudzołóstwem. Najwyraźniej faraon dowiedział się od Boga, że Sara jest żoną Abrama i powinien mu ją zwrócić w 18. Być może miał jakiś sen, lub w jakiś inny sposób Bóg go o tym poinformował. Zesłał również Bóg na jego dom jakieś ciężkie choroby i plagi, co bardzo go przestraszyło i przymusiło faraona, do oddania Sary.

Doszło do tego, że w tej historii to  bałwochwalczy faraon okazuje się uczciwszy niż Abram, który reprezentuje prawdziwego Boga. Tak to Pan Bóg zawstydził Abrama i skierował do niego napomnienie przez pogańskiego władcę. Niekiedy w naszej niewierności Bóg używa niewierzących, przez których nas napomina, by nas zawstydzić i skarcić kierując nas z powrotem na drogę prawdy. Wtedy z ich ust padają słowa w stylu, „że jak to możliwe iż ty jako wierzący postępujesz gorzej niż niewierzący”. Niestety czasami tak jest.  Gdy taka sytuacja będzie miała miejsce, że niewierzący zwrócą nam uwagę, że przecież jesteśmy czcicielami Pana i powinniśmy postępować inaczej przyjmijmy, to w pokorze jako lekcje, że przede wszystkim my jako uczniowie Chrystusa powinniśmy przed światem przedstawiać właściwy obraz Boga. Niekiedy Bóg pozwala na takie upokorzenie w naszym życiu jak np. w sytuacji Jonasza, by nami wstrząsnąć i doprowadzić do upamiętania. Ale pomimo grzechu Abrama, Pan nie porzuca go. Złożył mu obietnice błogosławieństwa, ochrony, licznego potomstwa i ofiarowania zbawienia przez niego dla wszystkich narodów. Choć przez grzech i niewierność Abrama obietnica zostaje zagrożona, to Bóg wkracza, by mogła ona się wypełnić. Gwarancja wypełnienia się Bożych obietnic zbawienia dla Bożego ludu, nie zależy od nas, ale od Bożej wierności.  

To jest wielka łaska dla nas, że pomimo naszych upadków i naszej grzeszności, tego że często nie dochowujemy wierności Panu tak jak powinniśmy to czynić, Bóg nie odrzuca nas, a raczej karci i napomina, by sprowadzić swoje dzieci na drogę prawdy jak uczynił to w przypadku Abrama.

Oczywiście Boża łaska nigdy nie może być zachętą do grzechu, że jeśli raz mi Bóg wybaczył, to mogę sobie grzeszyć, bo wybaczy mi kolejny raz. Taka postawa dowodzi, że ci, którzy myślą w ten sposób nigdy Pana nie poznali. Na jakimś początkowym etapie naszej wiary nasze zrozumienie często jest małe, ale z czasem powinno ono wzrastać, a nasza dojrzałość się rozwija.

Słowo Boże ostrzega nas

Hebrajczyków 10:26  Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy; nie ma już dla nas ofiary za grzechy,  

Właściwe zrozumienie Bożej łaski powinno prowadzić nas do upamiętania jak czytamy w liście do Rzymian:

Rzymian 2:4  Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boża do upamiętania cię prowadzi?

Ale gdy naprawdę jesteśmy dziećmi Bożymi i zostaliśmy powołani przez Pana do Królestwa Bożego, to Bóg dochowuje wierności pomimo naszych upadków i potknięć jeśli zanim kroczymy, bo obietnica zbawienia nas nie jest oparta o naszą wierność i nasze uczynki, ale na tym, co Chrystus zrobił dla nas na Krzyżu. Tak o tym pisze ap. Paweł:

2 Tymoteusza 2:11  Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy;

12  Jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze;

13  Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może.

Niekiedy są sytuacje w naszym życiu, że nie dochowujemy wiary jak Abram, ale wtedy Pan karci nas i napomina przez swoje słowo, kościół, okoliczności, doświadczenia, by prowadzić nas do upamiętania i wyznania grzechu, który może być przebaczony w Chrystusie, który jest ubłaganiem za grzechy nasze. Okazuje nam Bóg łaskę, nie odrzuca nas i jest dla nas dobry, miłosierny byśmy nie zapierali się Go do końca i mogli zostać przywróceni do społeczności z Nim. W liście do Koryntian w 11 rozdz. w kontekście wieczerzy Pańskiej czytamy, że Pan  napominał niektórych chrześcijan przez choroby, niedomagania, a nawet przedwcześnie zsyłał na niektórych śmierć, by wraz ze światem nie zostali potępieni (1 kor 11,32). Taka sytuacja dotyczy tylko dzieci Bożych, tych którzy uwierzyli w Chrystusa i narodzili się na nowo z Ducha Św. Jeśli Chrystus w nich rozpoczął dobre dzieło, to mamy zapewnienie, że będzie je też pełnił do swojego powrotu (Filipian 1,6). Ostatecznie Abram z całej sytuacji wyszedł obronna ręką dzięki Bożej opiece. Odzyskał swoją zonę, a nawet faraon obdarzył wieloma podarunkami jak osły, bydło, niewolników, owce, oślice i wielbłądy. Niektórzy komentatorzy uważają, że wtedy też otrzymał niewolnicę Hagar w darze. W każdym razie widzimy, że Bóg ostatecznie z grzechu Abrama i z tych wszystkich problemów wydobył dobro. Taką tez obietnice ap. Paweł ma dla wierzących w Chrystusa, w liście do Rzymian 8,28 że ci którzy miłują Pana mogą liczyć na to, że ostatecznie Bóg działa dla nich we wszystkim ku dobremu i  ostatecznie wszystkie ich zmagania, problemy, upadki, nietrafione decyzje przekuje na ich wieczne dobro przez wielka swoja moc.     

Podsumowując: 

1.      Po pierwsze, Bóg używa prób i doświadczeń, by szlifować nasza wiarę i uczyć nas zaufania do siebie jak w przypadku Abrama użył głodu, by mógł Go lepiej poznać. Nie powinniśmy spodziewać się, że jak Bóg jest z nami, to nie spotkają nas żadne trudności. Wprost przeciwnie często właśnie przez trudności doświadczamy Boga lepiej i wzrastamy w świętości.

2.      Po drugie, wielkość i prawdziwość naszej wiary często okazuje się w doświadczeniach co widzimy po tym jak Abram się zachował w kryzysie. Jak mówiłem wiara nie okazuje się wtedy, kiedy masz, ale wedle tego czego nie masz. To w sytuacjach kryzysowych widzimy najbardziej, czy ufamy Bogu, czy sobie, czy wybieramy to, co Bogu się podoba, czy nasze rozwiązania lub grzech. Z jednej strony kryzysy to zagrożenie, ale z drugiej szansa lepiej poznać Boga. Zależy to od tego jak postąpimy.

3.      Po trzecie, grzech pociąga za sobą kolejny grzech, kłamstwo pociąga kłamstwo. Abram raz z kłamał, a później kłamał dalej. Jak to ktoś powiedział, że jeśli chcemy kłamać, to musimy mieć dobrą pamięć, bo wszystkie te kłamstwa musisz pamiętać, by się nie wydało. I tak wsiąkamy w bagno grzechu jeśli się na niego decydujemy. Jednak Chrystus może nas wyzwolić, gdy do Niego przyjdziemy pokutując i nasz grzech wyznamy porzucając go.

4.      I po czwarte, Bóg lituje się nad nami i jest wierny swoim obietnicom pomimo naszych upadków okazując nam łaskę jak w przypadku Abrama. Wierność Boga nie może być dla nas zachętą do grzechu, ale zawsze powinna prowadzić nas do upamiętania. Ostatecznie mamy obietnice, że Bóg dla swoich dzieci wszystko obraca ku dobremu jak widzimy na przykładzie Abrama.    

Chrystus za grzechy cierpiał 1 Piotra 3,18-22


 Drodzy, żyjemy w czasach, kiedy coraz więcej ludzi nie chce słyszeć o swoim grzechu. Część osób uważa, że kwestia grzechu, to kwestia religii, a oni nie są religijni, więc grzech ich nie dotyczy. Inni znowu uważają, że obecnie są zbyt nowoczesne czasy, by mówić o grzechu, niepokoić ludzi i wzbudzać poczucie winy. Większość wolałaby słuchać raczej o Bożej miłości, o tym, że Bóg wszystkich akceptuje i kocha niezależnie ich poglądów i postępowania. Nawet w kościele nie zawsze głęboko rozumiemy czym jest grzech w oczach Boga.  Ale Biblia mówi, że jeśli nie zrozumiemy kwestii grzechu nie możemy być zbawieni, bo Jezus umarł za grzeszników. On powiedział, że nie Zdrowi potrzebują lekarza, ale ci, którzy się źle mają (Łuk 5,31). Miał na myśli to, że jeśli nie czujesz się grzesznikiem, nie chcesz uznać przed Bogiem swojego grzechu, to nie możesz być przez Chrystusa oczyszczony ze swojej winy. Tak jak nikt nie idzie do lekarza ze swoją chorobą jeśli uważa, że jest zdrowy.

Piotr mówi w kontekście zachęcania chrześcijan, by dzielnie znosić cierpienia, że powinni to czynić, bo i Chrystus raz za grzechy cierpiał. On choć nie zasłużył na żadne cierpienie, to zdecydował się dobrowolnie wziąć naszą winę na siebie, by dać nam nadzieje na życie wieczne.

To pokazuje nam, że przed Bogiem grzech jest bardzo poważną sprawą, na tyle poważną, że możliwość przebaczenia kosztowała życie Bożego Syna. Ludzie często umniejszają i bagatelizują swój grzech, ale Biblia mówi, że zapłatą za grzech jest śmierć, śmierć wieczna (Rzym 6,23) lub wieczne potępienie i wszyscy ludzie na całym świecie są winni i zasługują na karę od Boga.

W liście ap. Pawła do Rzymian czytamy

Rzymian 3:10  Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego,

11  Nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga;

12  Wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego.

13  Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami;

14  Usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości;

15  Nogi ich są skore do rozlewu krwi,

16  Spustoszenie i nędza na ich drogach,

17  A drogi pokoju nie poznali.

18  Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami.

Paweł roztacza przed nami bardzo nieciekawy obraz ludzkości. On mówi, że w naturalnym stanie nikt na świecie nie może podobać się Bogu, bo nie ma ani jednego człowieka na tyle sprawiedliwego żeby z czystym sumieniem mógł przyjść do Boga i mógł powiedzieć, że jest niewinny i zasługuje na Boże błogosławieństwo. Boże standardy sprawiedliwości są tak wysokie, że nikt nie może im sprostać. Gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko kwestie dziesięciu przykazań i przeanalizowali je okazałoby się, że wszyscy je złamaliśmy i nie jesteśmy wierni Bożemu prawu. Przykazanie mówi, że Bóg ma być na pierwszym miejscu zawsze w naszym życiu. Czy ktokolwiek z nas może szczerze powiedzieć, że Bóg w jego życiu zawsze był najważniejszy? Przykazanie mówi żeby nie kraść, czy rzeczywiście nigdy nie przywłaszczyliśmy sobie cudzej własności? Kradzieżą jest nie tylko zabranie komuś jego rzeczy, ale np. niezapłacenie podatku, czy niewywiązywanie się należycie ze swoich godzin pracy, czy jazda na gapę. Inne przykazanie mówi, że nie wolno mordować, odbierać bezprawnie życia drugiemu człowiekowi. Ale Pan Jezus powiedział, że każdy kto się gniewa na drugiego człowieka, kto nienawidzi go jest w Bożych oczach mordercą winnym sądu. A to tylko trzy wybrane przykazania z 10, które ukazują nas jako grzeszników. W rzeczywistości Biblia mówi, że nawet wszystkie nasze dobre uczynki w Bożych oczach są nieczyste, brudne jak biała szmata krwią wymazana (Iza 64,6). (hebrajski zwrot odnosi to do szmaty po miesiączce kobiety)

Więc Zanim człowiek będzie mógł przystąpić do Boga musi być rozwiązana sprawa jego grzechu. Ale sami nie mogliśmy tego zrobić, bo nasz grzech kosztował nas nasze życie. Więc sam Bóg postanowił rozwiązać nasz problem i posłał swego syna jako ubłaganie za grzechy nasze.

W Ew. Jana 3,16 czytamy

Jan 3:16  Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

A w naszym dzisiejszym przewodnim fragmencie czytamy, że Jezus jako sprawiedliwy umiera za niesprawiedliwych. Bóg umiłował świat i posłał sprawiedliwego Jezusa, który nigdy nie popełnił żadnego grzechu, by umarł za grzeszników, aby oni wierząc w Niego mogli otrzymać przebaczenie i życie wieczne. To jest ewangelia, dobra nowina, Syn Boży doskonale sprawiedliwy umiera za niewdzięcznych grzeszników. Dzisiaj jesteśmy tego świadkami, kiedy kolejna osoba która przyjmuje chrzest zrozumiała, że Pan Jezus Chrystus jest jej Zbawicielem. Nie tylko zbawicielem świata, bo wielu wierzy w Jezusa, który zmarł za cały świat, ale czy zmarł za twoje grzechy, czy ty osobiście z Nim się utożsamiasz? Osoby która przyjmuje chrzest  zrozumiała, że jeśli chce uratować swoje życie, pojednać się z Bogiem, to musi uwierzyć w Chrystusa, który jest ubłaganiem za grzechy nasze. Jezus zapłacił swoja śmiercią za moją winę, a skuteczność tej ofiary w naszym życiu doświadczamy przez wiarę.

Czytamy, że On, przez swoją śmierć chce przywieźć nas do Boga, przyprowadzić do Niego i z Nim pojednać przez wiarę. Jest to możliwe, bo śmieć Chrystusa na Krzyżu była ofiarą zastępczą za nasze grzechy. Boża sprawiedliwość dopuszcza przebaczenie win wtedy, kiedy w miejsce grzesznika umrze ktoś inny pod warunkiem, że grzesznik uznaje swój grzech i wierzy w moc ofiary zastępczej. Doskonale to jest pokazane w Starym Testamencie kiedy Żydzi składali miliony ofiar ze zwierząt czekając na doskonałą ofiarę z Chrystusa. Bóg uczył ich, że przebaczenie wymaga ofiary, ofiary zastępczej.

Bóg zamiast na nas, wylał swój gniew na Jezusa, a my mamy w to uwierzyć, by zostało nam przebaczone. W rezultacie przebaczenia otrzymujemy życie wieczne, nadzieje na zmartwychwstanie wraz z dniem powrotu Chrystusa.

Skuteczność ofiary Pana Jezusa Bóg Ojciec potwierdził przez Jego zmartwychwstanie jak mówi Piotr, że wprawdzie poniósł On śmierć lecz w duchu został przywrócony życiu. Wiemy że Pan Jezus jeszcze 40 dni po swoim zmartwychwstaniu ukazywał się wybranym świadkom, a apostoł Paweł w 1 liście do koryntian mówi nam, że nawet 500 osób jednocześnie widziało zmartwychwstałego Jezusa. Gdy Bóg wskrzesił Chrystusa, to wywyższył Go i posadził po swojej prawej stronie w niebie czyniąc Go Panem i sędziom żywych i umarłych. Do Niego obecnie należy wszelka władza i moc oraz wszystko na ziemi i na niebie jest mu poddane. Również My wszyscy mamy Mu być poddani i Bożą wolą jest, by przed Jezusem Chrystusem zgięło się każde kolano i każdy Język wyznał ku chwale Boga Ojca na całym świecie, że Chrystus jest Panem. Zwycięstwo Chrystusa zostało ogłoszone w całym duchowym świecie. Nawet, mówi Piotr w otchłani w więzieniu, gdzie Bóg przetrzymuje demony na dzień sądu, nawet tam wszyscy dowiedzieli się, że Jezus jest Panem. Dzisiaj moce zła są dla nas pokonane pod warunkiem, że uchwycimy się wiar ą Chrystusa.      

Osoba która przyjmuje dzisiaj chrzest, także chce być Bogu posłuszna i ogłosić Jezusa Panem swojego życia. Prawdziwe Panowanie Boga życiu chrześcijanina nie polega tylko na tym, że mówimy iż Jezus nas odkupił, czy na tym, że zanurzamy się w wodzie, ale przede wszystkim na tym, że poddajemy Chrystusowi swoje życie chcąc Mu służyć. To właśnie jest prawdziwa wiara.  Ostatnio byłem u lekarza na badaniach i zaczęliśmy rozmawiać z panią doktor o śmierci. Powiedziałem jej, że całkiem niedawno zmarł mój znajomy na raka, a ona odpowiedziała, że niestety nie możemy żyć wiecznie. Ja mówię, że zgadzam się z tym częściowo, że nie możemy żyć wiecznie jedynie w tych ciałach. Ale przez wiarę w Jezusa możemy otrzymać życie wieczne i nadzieję zmartwychwstania. Myślałem, że dłużej o tym porozmawiamy, ale ona nie podzielała mojego entuzjazmu, bo tak naprawdę nie wierzyła w to.

Drodzy katechumeni mam nadzieje, że dzisiejszy wasz chrzest jest wynikiem prawdziwej wiary. Wiary która kocha Jezusa, chce Mu służyć, uwielbiać Go, śpiewać mu na chwałę, być mu wdzięcznym, znosić dla niego utrapienia i cierpienia oraz naśladować Go do końca swego życia. Jeśli ta wiara będzie żywa, to tak jak Arka ocaliła Noego, tak Chrystus przez wiarę ocali was i nie tylko was, ale wszystkich co w Niego wierzą. Wody potopu Noego nie zalały, bo uwierzył w Boże Słowo i zaczął budować łudź przygotowując się na powódź przed którą Bóg go ostrzegł. Bóg dzisiaj ostrzega świat przed nadchodzącym swoim sądem jak niegdyś ostrzegał świat przed potopem za czasów Noego. Przed tym sądem można się ukryć tylko w Jezusie Chrystusie, który jest naszą arką.  Inaczej mówiąc zanurzyć się w Nim, uwierzyć w Niego, oczyścić swoje sumienie, odwrócić się o swoich grzechów i prosić Boga o przebaczenie. To nie chrzest nas zbawia, czy jakiekolwiek inne kościelne rytuały, ale chrzest jest jedynie obrazem rzeczywistości duchowej. Jest obrazem zanurzenia się w Chrystusa i zmartwychwstania razem z Nim do życia.

Być może jesteś tutaj dzisiaj i nigdy nie myślałeś o swojej wieczności, o Jezusie Chrystusie i tym co zrobił dla ciebie na Krzyżu z różnych powodów. Może nie było na to czasu, może obraziłeś się na kościół lub stwierdziłeś, że Boga nie ma i nie będziesz się nad tym zastanawiał. Może myślałeś, że jesteś dobrym człowiekiem i właściwie nie masz się czego obawiać, bo nic złego nie zrobiłeś lub zostałeś ochrzczony jako dziecko. Jednak dzisiaj usłyszałeś, że jesteś grzesznikiem, a jedynie Jezus jest Zbawicielem i należy Mu zaufać, by nie zostać potępionym. Jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś zachęcam cię uczyń to, a Jezus obiecał że przyjdzie do ciebie i cię zbawi, przebaczy grzechy i obdarzy życiem wiecznym.

10.12.2020

Ostrożna gościnność studium 2 listu Jana 1,9-13


 Jan nadal wyjaśnia, że Prawda ma znaczenie, nie można sobie wierzyć w cokolwiek i ufać, że będziemy zbawieni. Nie, mamy wierzyć w prawdę, trzymać się prawdy i bronić prawdy oraz głosić prawdę. Prawda ewangelii w świecie nigdy nie była ceniona i nie będzie, więc kościół nie powinien być tym zawiedziony. Ale jeśli prawda nie jest ceniona w kościele i kościołowi nie zależy, by stać na straży prawdy, to już jest wielka tragedia, bo kościół został powołany do strzeżenia prawdy ewangelii. Jeśli jednak nie wykonuje tego zadania, to ci którzy nie miłują prawdy ewangelii i są emisariuszami diabła wdzierają się do kościoła, niszczą go od środka przez fałszywe nauki, które głoszą, a także przez niemoralne życie. Tak było w społeczności do której Jan pisze list. Pojawiali się tam wędrowni kaznodziejowie, których jakaś część kościoła przyjmowała i akceptowała, ale ci wędrowni głosiciele byli wielkim zagrożeniem dla społeczności, bo odwodzili ludzi od Chrystusa. Nie chcieli oni uznać, że Jezus przyszedł w ciele, że jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Jan przestrzega ich, że muszą zweryfikować tych ludzi, obnażyć fałszywą doktrynę i nie pozwolić im, by mieli wpływ na kościół i byli Jego częścią. Uświadamia im również, że prawdziwa Chrystusowa miłość może mieć miejsce,  tylko w prawdzie, a nie jej kosztem. Nie możemy spotykać się z ludźmi jako naszymi braćmi, by wielbić razem Boga jeśli oni odrzucają fundamentalne prawdy ewangelii. W wyniku tego, że zorganizujemy ekumeniczne spotkanie, ci którzy odrzucają Chrystusa ukrzyżowanego, zbawienie z łaski przez wiarę, doktrynę o grzechu, gniewie Bożym, zmartwychwstaniu i innych fundamentach chrześcijańskiej nauki nie stają się naszymi braćmi. W chrześcijańskich spotkaniach nie chodzi o to, żeby nam wszystkim było fajnie i żebyśmy udawali jedność. Chodzi o to, by prawdziwie był między nami Bóg, Duch Św. a Ten przyzna się tylko do życia i wiary w prawdzie Słowa Bożego. 

w. 9

Jan mówi, że ci którzy się za daleko zapędzają, nie mają Boga i nie znają Go.

A co to znaczy za daleko się zapędzać, o jakich ludziach myśli Jan mówiąc, że są tacy w kościele którzy tak czynią?

Są to osoby, które wychodzą poza Słowo Boże, nie chcą się trzymać nauki Biblii i głoszą to, czego, czego w Piśmie Św.  nie ma lub jest z nim sprzeczne. Jan mówi, że takie osoby nie trzymają się nauki Chrystusowej. Nie trzymają się tego czego nauczał Chrystus, coś do tego dodają lub coś z tego odejmują. Dla wielu takie nauczanie może być jest jakimś powiewem ducha nowości, bo nigdzie indziej nie mogą tego usłyszeć. Jednak Biblia nas przestrzega przed tymi, którzy nie chcą trzymać się zakreślonych w niej granic.

Przed tym również przestrzegał apostoł Paweł w 1 liście do koryntian 4,6.

Mamy trzymać się tego co jest napisane, ni mniej, ni więcej. Problem z nauczaniem nie leży w tym, że potrzebujemy czegoś nowego, jakiegoś nowego objawienia, czy czegoś co jest nowym zrozumieniem, ale potrzebujemy dobrze wykładać to, co Bóg nam już objawił. Już w Starym Testamencie Bóg przemawiał do Izraela, że mają dbać o zachowywanie czystości nauki Ks. Powtórzonego Prawa 4,2; 12,31; Jozuego 1,7; Obj 22,18-19.

Trzymanie się nauki Chrystusowej zarówno dotyczy tego, czego się naucza o Chrystusie, oraz tego, czego nauczał Chrystus. Nie możemy zostać zbawieni jeśli nie poznamy  ewangelii i nie możemy zostać zbawiani jeśli uwierzymy w nieprawdziwą ewangelię.

Ewangelia jest jedna i ta sama dla wszystkich ludzi na całym świecie. Nie ma innej drogi do zbawienia dla ludzi z innych narodów, innych kultur lub innych religii, tylko Chrystus i to Chrystus prawdziwy, jedna ewangelia dla wszystkich Gal. 1,9.

Musimy zrozumieć, że każdy kto nie chce uznać prawdziwego Chrystusa i prawdziwej ewangelii nie ma Boga, nie ma Ojca i Syna. Nie mówimy tutaj o drobnych różnicach, ale fundamentach, które dla wszystkich chrześcijan powinny być te same. 

w. 10

To więc w nawiązaniu do wiersza 9, jeśli ktoś przychodzi do nas w imieniu Jezusa, chce nas nauczać, chce być z nami jedno w Chrystusie, to mamy zweryfikować, czy Jego zrozumienie ewangelii jest takie jak nauczał Chrystus, czy myśli On o Chrystusie w taki sposób jak przedstawia to Słowo Boże.

Jeśli nie, jeśli ktoś przynosi jakąś inną naukę, to nie jest naszym bratem i mamy go nie przyjmować jako brata.

Jan nie mówi tutaj o osobach, które chcą się czegoś o ewangelii dowiedzieć, chcą się czegoś nauczyć, czy rozmawiać o swoim zbawieniu, ale mówi o tych, którzy przychodzą do nas z zamiarem szerzenia swojej nauki. Takich mamy nie przyjmować w swoim domu i w kościele.

Dzisiaj fałszywi bracia, fałszywi nauczyciele wchodzą pod strzechy naszych domów przez środki masowego przekazu, przez telewizję, Internet, radio książki, różnego rodzaju ulotki itp. Dlatego mamy być ostrożni czego słuchamy, co oglądamy, czy jakie książki czytamy. Powinniśmy uważać, co promujemy i do czego zachęcamy innych, czy materiały które im polecamy są właściwe i mają dobrą treść, czy książki w naszej bibliotece lub sklepiku zborowym są godne polecenia. Na to wszystko powinniśmy zwracać baczną uwagę. Jeśli nie mamy takiej pewności, czy treści są właściwe możemy zapytać dojrzalszych w wierze chrześcijan. Rzymian 16,17-18; 1 Koryntian 5,11; 2 Tymoteusza 3,5-6; Tytusa 3,10 

w.11

Jeśli jednak w jakikolwiek sposób przyjmujemy fałszywych nauczycieli, sympatyzujemy z nimi, pozdrawiamy ich w tym sensie że witamy ich z radością jako tych, którzy też głoszą naukę Chrystusa. Promujemy ich nauczanie jako w jako wartościowe, to uczestniczymy w ich grzechach. Jesteśmy współwinni ich grzechów, bo pozwalamy fałszywej nauce się szerzyć, a przez to przyczyniamy się do zwodzenia innych.

Pozdrawianie o którym mówi Jan dotyczyło akceptacji i solidarności z fałszywymi nauczycielami. Zamiast piętnować fałszywą naukę i obnażać jej treść, niektórzy chrześcijanie popierali ją w ten sposób, że nie mówili o ludziach, którzy głoszą fałszywie nauczanie, że nie są godni zaufania i należy na nich uważać. Może nie robili tego, bo chcieli być dla wszystkich mili, dobrzy, uprzejmi, może nie chcieli ich do siebie zrazić, ale czyniąc tak nieświadomie mogli ich promować.

W dobie Internetu musimy uważać jakie materiały udostępniamy innym, czy polecamy właściwe nauczanie, właściwych nauczycieli 2 Kronik 18,1 – 3; 2 Kronik 19,1-3. 

w. 12-13

Jan kończy list tym, że ma wiele jeszcze im do przekazania, ale nie chce im pisać piórem, bo niebawem się  z nimi zobaczy i przekaże im wszystko osobiście. Zobaczmy, że jest wiele rzeczy, które musimy zrozumieć jako chrześcijanie, wiele pojąc z nauki chrześcijańskiej. Nie dzieje się to od razu że z poziomu mleka przejdziemy do pełnej dojrzałości, ale trzeba na to czasu. Jan apostoł jako dojrzały starszy jest tego świadomy, że nie da się szybko przeskoczyć pewnych rzeczy i stoi przed oceanem tego co oferuje ewangelia, ale musi podawać to stopniowo.

Łączna liczba wyświetleń