14.09.2021

Upamiętanie, studium Dziejów Ap. 2,37 – 41

 


Rozważamy dalej kazanie Piotra w dzień pięćdziesiątnicy. Ostatnio mówiliśmy o tym, że Piotr wskazał na cztery rzeczy przemawiając do Żydów, które potwierdzają Chrystusa jako Mesjasza. Wskazaliśmy, że Jezusa uwiarygadniały wyjątkowe cuda które czynił, uzdrawiał wszelką chorobę i wszelką niemoc, rozmnażał żywność, chodził po wodzie, panował nad przyrodą, znał ludzkie myśli i wskrzeszał z martwych. Następnie Piotr wskazał na proroctwa Starego Testamentu, które jednoznacznie wypełniają się w Jezusie, proroctwa o jego śmierci, miejscu narodzenia, charakterze służby, zmartwychwstania, pochodzeniu. Później jako dowód, że Jezus jest Mesjaszem wskazał na zmartwychwstanie, że Bóg podniósł Jezusa z martwych jako dowód jego Synostwa Bożego. I ostatnią rzeczą, którą Piotr przedstawił jako dowód na wiarygodność Pana Jezusa, to Jego wywyższenie, wniebowstąpienie, panowanie, które zostało potwierdzone przez zesłanie Ducha Św.

Dzisiaj przechodzimy do wezwania Piotra jakie uczynił i jego skutków. 

w. 37

jak słuchacze zareagowali po kazaniu Piotra 37 wiersz?

Widzimy, że Żydzi byli poruszeni, aż do głębi. To co usłyszeli wstrząsnęło nimi, przejęli się tym jak postąpili ze swoim Mesjaszem. Greckie słowo, które tutaj jest użyte na poruszenie do głębi jest tylko w tym miejscu i oznacza przebicie, przebicie igłą lub ostrym narzędziem. Ich serca dosłownie zostały przebite przez Ducha Św.

To nie Piotr ich przekonał, choć kazanie Piotra było bardzo dobre i takie powinny być nasze kazania. Przekonał ich Duch Św. Duch Św. posługuje się kazaniem, zwiastowaniem Słowa Bożego. Jeśli to słowo jest przekazane zgodnie z prawdą, zgodnie z tym co mówi Biblia, to Duch Św. używa takiego słowa i przez nie przekonuje słuchaczy do wiary w Chrystusa Jana 16,7-11; Jana 6,44-45.

Poruszanie przez Ducha Św. było na tylne silne i mocne, że słuchacze Piotra zapytali się co mają czynić w związku z tym, co usłyszeli. Rozumieli, że popełnili straszny grzech, że śmiertelnie obrazili Boga i zasługują na Jego gniew. Jeśli nie ma przejęcia grzechem w życiu człowieka, nie ma wyrzutów sumienia, że człowiek swoim grzechem strasznie obraził Boga, to nie ma też nawrócenia. Wiele nawróceń jest bardzo płytkich, bo ludzie nie rozumieją, że swoim grzechem strasznie obrazili Boga. Tak strasznie że zasługują na śmierć. Nie rozumieją że są grzesznikami, nie tylko że popełniają grzechy, ale trwają w buncie wobec Boga.  

Widzimy że do nawrócenia może dojść tylko wtedy, kiedy człowiek ma odpowiednią reakcje na ewangelię, jest gotowy się nawrócić, zmienić swoje życie, pójść za Jezusem, jest przejęty swoim grzechem. Słuchacze Piotra wiedzieli, że to co powiedział wymaga od nich jakiejś decyzji, że gniew Boży ciąży na nich za ich grzechy. Wiele osób dzisiaj po wysłuchaniu ewangelii uważa, że to ich nie dotyczy. Myślą, że mogą przejść wobec tego obojętnie bez konsekwencji i nic się nie stanie.

Powinniśmy oczekiwać od ludzi jakiejś reakcji na ewangelię, opowiedzenie się po jakiejś stronie, skonfrontowania ich z tym przesłaniem, że nawrócenie oznacza życie wieczne, ale brak reakcji oznacza potępienie.

Piękne pytanie jakie zdają słuchacze Piotra – co mamy czynić. Takie pytanie każdy z tych, którzy chcą być zbawieni musi sobie postawić. To jest też piękne pytanie dla zwiastującego kaznodziei, bo to oznacza, że serca są otwarte i można przejść dalej. Tam gdzie zadawali takie pytanie zawsze dochodziło do nawrócenia. Podobne pytanie w 9 rozdz. Dziejów zadał Paweł przy swoim nawróceniu w swoim sercu, gdy spytał Jezusa kim jesteś Panie i dalej Pan Jezus powiedział mu, co ma czynić, oraz strażnik więzienny w wyniku leku i strachu Dz 16,30.

To pokazuje że musi pojawiać się prawdziwa bojaźń przed Bogiem, lęk przed gniewem Bożym, przed sądem. 

w 38.

Co mają zrobić słuchacze Piotra?

1.      Upamiętanie

Po pierwsze mówi Piotr mają się upamiętać. Musimy wiedzieć, że bez upamiętania nie ma nawrócenia. Nie ma prawdziwego chrześcijaństwa bez szczerej pokuty, głębokiego żalu za grzechy i porzucenia ich, bo tym jest upamiętanie. Słowo upamiętanie jakie używa Piotr, to greckie słowo metanoeo, co dosłownie znaczy przemiana myślenia zmiana kierunku życia o 180%. Szedłeś własną drogą życia, ale gdy się nawracasz, to rezygnujesz ze swojego życia i poddajesz je Chrystusowi pod prowadzenie.

Upamiętanie jest tak ważne, że od tego zaczynają wszyscy zwiastuni ewangelii w Nowym Testamencie. Od tego zaczął Jan Chrzciciel, gdy się pojawił Mat 3,1-2. Od tego miejsca również zaczął Chrystus, gdy objawił się jako Syn Boży i zaczął nauczać Mat 4,17. Od tego też zaczyna Piotr. Do tego również wzywa Paweł Dzieje Ap 14,15; 17,30 Jeśli chcesz prawdziwego zbawienia, to musisz się upamiętać, porzucić grzech, porzucić to, co wiesz, że jest złe, co Bogu się nie podoba, co jest sprzeczne z Jego słowem i przyjąć Chrystusa. Jeśli głosisz ewangelię innym ludziom, musisz mówić o pokucie, by mogli prawdziwie się nawrócić. W Polsce jest fałszywe pojęcie pokuty, bo pokuta w naszym kraju kojarzy się z uczynkami religijnymi, odmawianiem modlitw, zdrowasiek, odpracowaniem czegoś, a Biblijne pojęcie pokuty, to zawrócenie, porzucenie grzechu.

Niekiedy kaznodziejowie nie głoszą upamiętania, bo nie chcą słuchaczom sprawiać przykrości. Ale widzimy, że trzech największych kaznodziejów z Nowego Testamentu od tego zaczynało swoje kazania. Dzisiaj wielu kaznodziejów mówi tylko o miłości Bożej, jak Bóg nas bardzo kocha, ale nic nie wspominają o konieczności odwrócenia się od grzechów. później wzywają do przyjęcia Jezusa i ludzie podnoszą ręce, wychodzą do przodu, ale nie ma upamiętania i Duch Św. do tego się nie przyznaje. Nie przychodzi do tych ludzi i nie ma nowego narodzenia, bo oni nie chcą się odwrócić od grzechu.

2.      Ochrzcić się

Następnie Piotr wzywa do chrztu, do wyraźnej deklaracji opowiedzenia się po stronie Chrystusa. Nie chce żeby ktoś był jakiś tajnym chrześcijaninem, ukrywającym się - mają się ochrzcić. Wprawdzie chrzest nie daje zbawienia, ale jest Jego znakiem. Jeśli ktoś nie chce się ochrzcić, to powinien być dla nas sygnał, że nie ma pełnego posłuszeństwa Jezusowi. Pan Jezus również wzywał do chrztu Mat 28,19.

W Polsce niektórzy unikają tematu chrztu, bo jest to wyraźna deklaracja odcięcia się od nominalnej religii w naszym kraju – katolicyzmu. Takie wyraźne odcięcie się rodzi napięcia, problemy, czasami prześladowanie. Ale chrzest jest znakiem przynależności do Jezusa. Gdy bierzemy ślub, to nie bronimy się przed obrączką, podobnie gdy się nawracamy nie powinniśmy bronić się przed chrztem. Niechęć do chrztu może oznaczać, że ktoś prawdziwie się nie nawrócił, dziecko Boże chce być posłuszne Panu Jezusowi.   

Zauważmy również, kto ma się ochrzcić. Mają zrobić to ci, którzy przyjęli ewangelię, uwierzyli i upamiętali się ze swoich grzechów, czyli ludzie dorośli, świadomi. A nie tak jak ma to miejsce w katolicyzmie i niektórych innych kościołach, że chrzci się dzieci, ludzi nieświadomych, którzy nie rozumieją ewangelii i nie mogą na nią odpowiedzieć. Woda chrztu nie zbawia człowieka. W rzeczywistości, gdy chrzci się ludzi nieświadomych, to czyni się im straszną krzywdę, bo utwierdza w przekonaniu, że są chrześcijanami, a tymczasem nie są.

Niektórzy twierdzą, że zwrot Piotra, że dajcie się ochrzcić w Imieniu Jezusa na odpuszczenie grzechów jest stwierdzeniem, że chrzest odpuszcza grzechy. Ale takie myślenie jest nieprawdziwe, bo jest sprzeczne z innymi fragmentami słowa Bożego, które mówią, że jedynie przez wiarę w Jezusa, a nie chrzest mamy przebaczenie, nie z uczynków aby się ktoś nie chlubił Efez 2,8-10. Warto zauważyć, że greckie słowo eis, które jest użyte w tym fragmencie może być tłumaczone również, że z powodu upamiętania macie odpuszczone grzechy, a znakiem tego jest chrzest.

Dopiero teraz mogą otrzymać Ducha Św. kiedy się upamiętali, a ich grzech zostały przebaczone. To jest jeden główny warunek, by być zbawionym, upamiętać się. Duch Św. nie jest dany w wyniku chrztu, ale upamiętania. 

w.39

Następnie Piotr mówi, że obietnica Zbawienia i otrzymania Ducha Św. nie jest tylko dla nich, ale jest również dla ich dzieci, dla następnych pokoleń, dla wszystkich, którzy podobnie jak oni się upamiętają. Jest również obietnicą dla pogan, dla tych, którzy są z dala, daleko od obietnic Bożych. Oni też będą mieli szanse zbawienia jak to później podkreślił ap. Paweł Efez 3,4-6.

Piotr mówi, że odnosi się ta obietnica do wszystkich, których Pan Bóg powoła. Widzimy tutaj Boży Suwerenny wybór do zbawienia, ale w 21 wierszu, Piotr głosił, że należy wzywać imienia Pańskiego. Mamy tutaj przedstawioną boska i ludzką stronę zbawienia, człowiek ma pragnąc wzywać imię Pańskiego, prosić, pokutować, ale to powołanie pochodzi od Boga. 

w.40

Czytamy też, że w wielu innych słowach Piotr składał świadectwo i napominał, by ludzie się ratowali, porzucali grzechy i wierzyli w Jezusa. To więc kazanie, które mamy w tym rozdziale jest tylko skrótem tego, co Piotr mówił. Było ono o wiele dłuższe, a Łukasz przekazał nam jego najważniejsze elementy. Wszystkie Kazania w Dziejach Ap. są skrótami. Kazań było o wiele więcej, a wszystkie wzywały do zaufania Jezusowi. 

w. 41

W 41 wierszu mamy rezultaty tego kazania, czy nawróciło się dużo ludzi? Czytamy że około 3 tys. ale pamiętajmy że tam mogło być 500 tys. ludzi. Wobec takiej rzeszy nie przyszło wcale bardzo wiele osób do Chrystusa, choć dla nas wydaje się ta liczba imponująca, to jednak wobec tych, którzy tam byli, była to garstka. Jednak ci, którzy się nawrócili, nawrócili się prawdziwie, bo przesłanie było prawdziwe. Dzisiaj w wielu kościołach jest wiele kąkolu pośród ziarna, bo nie zawsze przesłanie jest prawdziwe. Unika się mówienia o sądzie, upamiętaniu, piekle, chrzcie i spłyca się często przesłanie do maksimum, by było jak najbardziej atrakcyjne, a to z kolei powoduje fałszywe nawrócenia. 

11.09.2021

Nie oglądaj się za siebie Ks. Rodzaju 19,17-29

 


Zepsuta, osądzona Sodoma ze wszystkimi jej grzechami jest obrazem zepsutego świata na który nadchodzi Boży sąd wraz z powrotem Jezusa Chrystusa. Żaden chrześcijan i żaden człowiek nie powinien żałować ze zostawia ten świat, ale z całą mocą powinien uciekać w ramiona Chrystusa ratując swoje życie. Podobnie jak Lot został wyratowany przez łaskę Bożą z miasta, które miało ulec zagładzie, tak chrześcijanie zostali uratowani od sądu i potępienia, który nadchodzi na wszystkich ludzi.

 Niestety wielu chrześcijan jest chwiejnych w swojej wierze i nie są pewni, czy pójście za Chrystusem jest najlepszą życiową decyzją jaką mogli kiedykolwiek podjąć. Niepewność ta powoduje, że serce ich jest rozdarte między skarbami i sprawami tego świata, a Panem Bogiem. Z jednej strony pociąga ich wezwanie Jezusa do pójścia za Nim z drugiej  pociąga ich świat ze swoimi rzeczami, rozrywką, ludzką chwałą i pożądliwością. Jeśli w porę wierzący nie wezmą słów Pana Jezusa poważnie o sądzie i tym, że nie powinni oglądać się wstecz, ale brać na siebie Krzyż Chrystusa każdego dnia i Go naśladować, to w najlepszym wypadku stracą swoją nagrodę, bo tak się kończy życie Lota. W najgorszym natomiast zostaną potępieni, czego przykładem jest żona Lota.  Wszystko na co Lot pracował - stracił. Stracił swoją pozycję jaką zdobył w Sodomie, stracił majątek jaki miał, a nawet stracił swoją rodzinę. Jego żona zamieniła się w słup soli, a córki dopuściły się kazirodczego aktu seksualnego sypiając ze swoim Ojcem. Jest to przykry obraz chrześcijanina, które nie traktował odpowiednio poważnie słów Pana Jezusa. Tacy chrześcijanie stracą wszystko, czego pragnęli. Jeśli byli na nowo narodzeni, to zbawienia nie stracą, bo nie jest ono z uczynków, ale z łaski. Jak mówiłem ostatnio zostaną zbawieni jakby przez ogień, tzn. trudnością, wstydem i naganą od samego Chrystusa. Ale stracą swoją nagrodę, swoje skarby na które pracowali. Może w tym świecie gonili za tym, by być pierwszymi, chcieli zdobyć wysoką pozycję społeczną, ale w Królestwie Jezusa będą ostatni. Może tutaj dorobili się wielkich majątków chcąc wygodnie żyć i poświęcili na to dużo czasu zaniedbując służbę dla Pana, ale w wieczności okażą się biedni. Przypomnijmy sobie Laodycejskich chrześcijan z Ks. Objawienia, którzy mówili we własnych sercach, bogaty jestem i niczego nie potrzebuję, a Pan Jezus powiedział do nich, że w Jego oczach są pożałowania godni, nędzarze, biedacy, ślepi i goli. Byli zachwyceni sobą, własnymi osiągnięciami, chwaląc się swoimi sukcesami w tym świecie, a jednocześnie byli całkowicie ślepi na swój stan duchowy. 

Nieufność w Boże obietnice

Aniołowie wyprowadzili Lota poza miasto karząc mu uciekać w góry, by tam ocalić swoje życie. Lot nie chciał jednak tego uczynić, bo ucieczka w góry wydawała się mu zbyt dużym wyzwaniem i obawiał się, że tam nie dojdzie. Poprosił więc Pana, by mógł schronić się w pobliskim mieście Soar. Kolejny raz objawia się niewiara Lota i bardziej ufanie sobie samemu niż Panu. Schronienie w Soarze wydawało mu się bardziej bezpiecznie niż góra wskazana przez Boga. Nawet Lot miał czelność kłócić się z Panem i sprzeciwił się aniołom, że miejsce schronienia, które zaproponowali nie jest odpowiednie w. 18-19.    

W ten sposób Pismo odkrywa nam serce Lota i wychodzi na jaw jego nieufność w Boże Słowo. To jest problem wielu chrześcijan dzisiaj, którzy przedkładają swoje rozwiązania i świata nad to, co mówi Biblia. Pismo Św. daje nam gotowe zasady jak budować swoje rodziny, by były szczęśliwe, jak wychowywać dzieci, dbać o relacje w małżeństwie. Jednak wielu współczesnych wierzących woli słuchać świeckich psychologów w tych kwestiach. Jakkolwiek ich rady w niektórych sprawach mogą być pomocne, to jednak w wielu innych zaprzeczają Biblii. Ale dla części chrześcijan większym autorytetem są osoby mające osiągnięcia akademickie w swoich dziedzinach niż Bóg. Słowo Boże nie tylko mówi o rodzinie, ale daje nam wskazówki jak dbać o swoje relacje z innymi ludźmi, jakie mieć podejście do pieniędzy i pracy, jak zajmować się swoją duszą i że w Bogu – naszym Panu Jezusie Chrystusie należy położyć całkowitą swoją ufność, bo On ma o nas staranie, a to przyniesie nam prawdziwy pokój jakiego nie może dać nam ten świat. Jednak dla części chrześcijan obietnice złożone przez Pana są niewystarczające i mało wiarygodne, więc ciągle martwią się o swoje finanse, pracują zbyt dużo nie mając czasu dla Boga i rodziny zaniedbując swoje dusze oraz służbę dla Pana. Efekt tego jest taki jaki u Lota, kwestionując Boże Słowo i czyniąc po swojemu nie wzrastają wierze i Poznaniu Chrystusa. Jak mówi list do Hebrajczyków 5,2, że biorąc pod uwagę czas wielu wierzących powinno być już nauczycielami, a tymczasem wciąż potrzebują wykładania im podstaw wiary. W czasach Jeremiasza, gdy Nebukadnesar napadł na Jude i zniszczył ją, część ludu która została w zniszczonej Jerozolimie zastanawiała się, co robić dalej ze swoim życiem. Poprosili wtedy Jeremiasza, by zapytał Pana w tej sprawie i jakkolwiek Pan postanowi, czy będzie im się to podobało, czy nie tak zrobią Jer 42,6. Jednak w swoim sercu już wiedzieli, co chcą uczynić i wcale nie zamierzali słuchać Boga. Pan powiedział, że mają zostać na miejscu, a On będzie im błogosławił. Oni jednak stwierdzili, że lepiej będzie im w Egipcie, gdzie Bóg przestrzegał, by nie szli, bo tam właśnie dosięgnie ich miecz przed którym uciekają. Mamy tutaj ten sam przykład. Pomimo wyraźnych Bożych wskazówek, co mają czynić wolą ufać własnym rozwiązaniom. Ale ufność we własne rozwiązania niż Boże często wpędza nas w kłopoty i powoduje wiele problemów. Słowo Boże nazywa to niewiarą, jest to najczęstsze źródło naszego nieposłuszeństwa. Zamiast ufać Bogu, Bożemu Słowu i pod nie podporządkować swoje życie, wielu woli ufać sobie.

Jeśli Bóg powiedział do Lota, że ma uciekać w góry, to Lot pokornie powinien przyjąć Boże Słowo wiedząc, że tam będzie najbezpieczniejszy. Powinien odłożyć na bok swoje lęki, obawy, czy doświadczenie wiedząc, że gdy Bóg wskazał takie miejsce do ratunku, to zadba również o jego bezpieczeństwo. Tak i my powinniśmy być całkowicie pewni, że nie zawiedzie żadna Boża obietnica dana nam od Pana podobnie jak nie zawiodła żadna obietnica dana Izraelowi, gdy wychodzili z Egiptu jak czytamy w Ks. Jozuego

Jozuego 21:44  I sprawił im Pan wytchnienie ze wszystkich stron, tak jak przysiągł ich ojcom. Nie ostał się przed nimi żaden ze wszystkich ich nieprzyjaciół, owszem, wszystkich ich nieprzyjaciół wydał Pan w ich ręce.

45  Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił Pan domowi izraelskiemu. Spełniły się wszystkie. 

Sąd Boży często nadchodzi nagle

Następnie widzimy, że Boży sąd nadszedł nagle. Czytamy, że  Gdy słońce wzeszło nad ziemią, Lot wszedł do Soaru w. 23.

24  Wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia, sam Pan z nieba,

25  I zniszczył owe miasta i cały okrąg, i wszystkich mieszkańców owych miast oraz roślinność ziemi.

Pewnie rano wstało słońce i zapowiadał się dobry dzień. Wielu sodomitów mogło myśleć, że znów kolejnego dnia będą mogli realizować swoje grzeszne zamierzenia, a tymczasem spadła na nich nagła zagłada i nikt nie umknął. Podobnie mówi ap. o dzisiejszym świecie i Bożym sądzie w liście do Tesaloniczan

1Tesaloniczan 5:1  A o czasach i porach, bracia, nie ma potrzeby do was pisać.

2  Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy.

3  Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną.

4  Wy zaś, bracia, nie jesteście w ciemności, aby was dzień ten jak złodziej zaskoczył.

5  Wy wszyscy bowiem synami światłości jesteście i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności.

Ludzie nie mający bojaźni Bożej lekceważą sobie Boże zasady myśląc, że Bóg zawsze będzie im pobłażał i miał do nich cierpliwość. Jednak przychodzi dzień, kiedy Boża cierpliwość i czas na upamiętanie dla grzeszników się kończy i wtedy następuje rychły Boży sąd. Ap. Paweł powiedział, że podobnie będzie z tym światem jak było za czasów Sodomy, będą mówić pokój i bezpieczeństwo. Będą mieć nadzieje na lepsze jutro, będą planować interesy oraz cieszyć swoją wolnością od Boga i bez Boga. Również Pan Jezus przestrzegał przed tym dniem mówiąc, ze jak było za dni Lota, tak będzie w dzień Jego powrotu  Łukasza 17,28 …Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali;

29  A w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich.

30  Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”.

Niestety dla wielu przyjdzie nagły sąd, bo zwlekali ze swoim nawróceniem i pójdą do piekła. Wielu myśli, że ma jeszcze mnóstwo czasu, a inni, że Bóg jakoś przymknie oko na ich grzech akceptując ich nieprawości. W związku z tym zwlekają z upamiętaniem żyjąc fałszywą nadzieją i nie przychodzą do Zbawiciela, który oddał swoje życie byśmy mogli uzyskać przebaczenie. Drodzy, nie zwlekajmy z naszym nawróceniem, nie odkładajmy na później dnia upamiętania i żyjmy w światłości trwając w społeczności codziennie z naszym Panem Jezusem Chrystusem, by dzień sądu nas nie zaskoczył. Pamiętajmy, że Boży sąd przychodzi nagle jak złodziej w nocy i może być to ładny dzień, a człowiek może się niczego nie spodziewać jak mieszkańcy Sodomy. Ma wspaniałe plany tego dnia, myśli że pójdzie tu i tam, załatwi różne przyziemne sprawy niecierpiące zwłoki, później sobie odpocznie, a wieczorem się zbawi planując wyjście na jakąś imprezę. A właśnie w tej chwili Bóg zażąda jego duszy, w tej chwili Bóg może skończyć nasze życie na tysiące różnych sposobów i przyjdzie nam stanąć przed Sędziowskim Trybunałem Boga. Czy jesteśmy na to przygotowani? Czy pojednaliśmy się z Bogiem przez wiarę w Chrystusa i dbamy o społeczność z Panem Jezusem? Bodajże kilka dni temu czytałem wiadomości w których było podane, że pewna para narzeczonych pod koniec sierpnia jechała samochodem dopełnić formalności załatwienia Sali na uroczystość weselną, która miała się odbyć kilka dni później. Niestety w trakcie jazdy mieli wypadek i oboje zginęli, a ostatni wpis na portalu społecznościowym dziewczyny brzmiał  „z radością zawiadamiamy o naszym ślubie”. Co się z nimi stało, czy byli przygotowani na sąd tego dnia? Pamiętam pewnego człowieka wiele lat temu w średnim wieku, miał na imię Marek i od pewnego czasu przychodził do mnie na studium biblijne. Wiele razy mówiłem mu o konieczności upamiętania oraz zawierzenia swego życia Jezusowi. Często twierdził, że zastanawia się na tym, ale ma jeszcze czas. Któregoś dnia nie przyszedł, a ja poszedłem do jego domu dowiedzieć się, co się wydarzył. Okazało się że zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego ciało znaleziono przy torach w Nowym Dworze Gdańskim. Kochani, uciekajmy z Sodomy, która jest synonimem tego świata, uciekajmy na górę Pana, tam mamy pewne schronienie, tam piekło, ogień i siarka nam niestraszne, bo Pan Jezus zapłacił nasze długi, a Boży gniew za nasze winy wylał się na Chrystusa. 

Nie oglądaj się za siebie.

Ostatnia rzecz jaka jest w naszym fragmencie, na przykładzie żony Lota, to nie oglądaj się za siebie, gdy zostawiłeś ten świat i poszedłeś za Chrystusem byś nie zginął. Aniołowie ratując Lota z jego rodziną dali mu przykazanie od Pana w 17 wierszu, że ma szybko uciekać, nie zatrzymywać się i nie oglądać za siebie żeby nie zginął. Jednak żona Lota nie wzięła na poważnie tego ostrzeżenia i obejrzała się za siebie zamieniając się w słup soli. Dla wielu brzmi to trochę jak bajka, ale pamiętajmy, że Pan Jezus odwołał się do tego przykładu w 17 rozdz. Ew. Łukasza zapowiadając nadchodzący sąd, który będzie miał miejsce podczas jego powrotu. Dla Pana Jezusa zdarzenie z żoną Lota nie jest zręcznie zmyśloną bajką, ale faktem historycznym. Starożytny historyk Józef Flawiusz w swojej pracy „Dawne dzieje Izraela” powiedział, że za jego czasów  posąg żony Lota wciąż można było oglądać, a on sam go widział.

Więc jakie przesłanie niesie nam żona Lota? Jest dla nas ostrzeżeniem, by nie oglądać za tym światem, gdy wybraliśmy Chrystusa. Nie tęsknić za tym, co zostawiliśmy ze względu na Pana Jezusa, bo zyskaliśmy o wiele więcej – własne życie i to życie wieczne. Nie myśl o tym, kim mógłbyś być gdybyś nie poszedł za Chrystusem, albo co mógłbyś osiągnąć, albo ile mógłbyś mieć. Nie tęsknij za rozpustą tego świata i radością grzechu jakiego ludzie doświadczają, bo właśnie z tego powodu przyjdzie na nich zagłada. Nie przejmuj się tym, że może zostawiłeś rodzinę, czy opuścili cię przyjaciele lub jesteś wytykany palcami i stałeś się pośmiewiskiem z powodu wiary w Jezusa. Nie pozwól, by ta presja zawróciła ciebie z obranej drogi. Dla wielu kara jaka spadła na żonę Lota za oglądanie się za siebie może wyglądać na surową. Ale to nie było takie zwykłe oglądanie się wstecz. Żona Lota wyraźnie tęskniła za Sodomą, żałowała że wyszła, nie doceniała Bożego ratunku i przedkładała rzeczy tego świata nad łaskę Bożą. Dlatego też się oglądała do tyłu. Może myślała sobie, że jeśli Bóg nie zniszczy Sodomy, a Jego słowa się nie sprawdzą, to zaraz tam wróci, by nadal żyć w tym grzesznym środowisku.  Brakowało jej serca jakie miał Dawid, gdy mówił w  Psalmie 84

Psalm  84:11  Albowiem lepszy jest dzień w przedsionkach twoich, Niż gdzie indziej tysiąc; Wolę stać raczej na progu domu Boga mego, Niż mieszkać w namiotach bezbożnych.

Wolę raczej znosić niewygodę i mieć Pana obok siebie, niż żyć bez Boga w pałacach. W kontekście wieczności rozkosz świata trwa bardzo krótko, a później sąd i potępienie. Lepiej nam w tym ziemskim życiu cierpieć dla Chrystusa i stracić wszystko dla Niego jeśli zajdzie taka potrzeba, a później przez wieczność być z Nim w Królestwie Bożym niż cieszyć się grzechem w tym świecie. Tak naprawdę, mając Chrystusa mamy wszystko tylko zbyt często nie doceniamy tego. Prawda jest w Jezusie, życie Jest w Jezusie i wszelkie zaopatrzenie we wszystko, co nam jest potrzebne do życia jest w Chrystusie. Niestety żona Lota tak tego nie widziała, przedkładała ziemskie rzeczy nad Boga. Myślała o tym, że przez to, co tutaj na ziemi, zachowa swoje życie, a tymczasem je straciła. Przed takim podobnym myśleniem przestrzegał nas również Pan Jezus gdy mówił:

Łukasza 9:62 …Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego.

Chrystus chce byśmy byli zdecydowanymi Jego uczniami, byśmy byli pewni, że nie ma dla nas innego ratunku jak tylko przez wiarę w Jego śmierć na Krzyżu i posłuszeństwo Mu. Chce byśmy widzieli dostatecznie ostro jak zepsuty jest ten świat i jak straszny w oczach Bożych jest grzech, a jak cudowny jest Bóg ze swoim ratunkiem. Niestety wielu uważających się za chrześcijan nie widzi tego w ten sposób. Przez grzech w który się uwikłali i miłość do świata, która jest w ich sercach mają stępiony osąd. Oglądanie się wstecz świadczy o tym, że nie cenimy dostatecznie mocno ratunku Boga i nienawidzimy grzechu w takim stopniu jak powinniśmy go nienawidzić. Chrześcijanie powinni się strzec i mieć na uwadze żonę Lotta. Ona też opuściła Sodomę, ale nie uratowała swego życia ginąc w trakcie drogi. To, że wyszedłem/ wyszłam ze świata i poszedłem za Chrystusem wcale nie musi oznaczać, że dojdę do końca drogi – do zbawienia. W dzień sądu wielu będzie takich, którzy poszli za Chrystusem i na jakimś etapie podróży zawrócili lub oglądali się za siebie i zginęli – nie doszli do końca drogi. Pan Jezus powiedział, że wąska jest brama, która wiedzie do zbawienia, a za wąską bramą jest wąska ścieżka – wyjść nie znaczy dojść. Tylko ci którzy wytrwają do końca w Chrystusie zachowując wiarę będą uratowani. Problem żony Lota polegał na tym, że choć wyszła, to sercem była cały czas w Sodomie. Badajmy nasze serce, gdzie one są, czy są przy Bożych obietnicach, czy tęsknimy za naszym Panem, czy pragniemy być z ludem Bożym i spędzać czas z Bożym kościołem? Czy nienawidzimy grzechu jak Bóg go nienawidzi i walczmy z grzesznymi pokusami, które nas pociągają i nęcą jak powinniśmy to czynić. Tylko zdecydowana wiara zasługuje w Bożych oczach na pochwałę i tych, którzy ją mają i pragną ją mieć Bóg będzie błogosławił i posilał, by na drodze zbawienia trwali i wytrwali. 

Podsumowując:

1.      Po pierwsze w sercu Lota była nieufność w stosunku do Bożego Słowa. Jego własne rozwiązania wydawały mu się pewniejsze – bardziej ufał sobie niż Bogu. My również powinniśmy się tego strzec. Boże Słowo przedstawia nam wiele gotowych zasad postępowania w różnych dziedzinach życia, by  uniknąć kłopotów i być błogosławionym przez Boga. Jeśli natomiast czynimy po swojemu i wolimy słuchać świeckich autorytetów, to nie doświadczmy Bożego prowadzenia i wielokrotnie będziemy mieli dodatkowe kłopoty.

2.      Po drugie, Boży sąd często przychodzi nagle. Bóg pozwala ludziom grzeszyć do pewnego czasu, aż jego cierpliwość się wyczerpie, wtedy szybko wylewa się Boży gniew jak w przypadku Sodomy. Przez jakiś czas życia w grzechu nic się nie dzieje i ma się wrażenie, że wszystko się dobrze układa. Ale jest to złudne. Granice Bożej cierpliwości zmniejszają się z każdym dniem i jeśli człowiek się nie upamięta, to przyjdzie na niego nagła zagłada, a wtedy już nie ma szansy ucieczki.

3.      Po trzecie, nie oglądajmy się wstecz, gdy poszliśmy za Chrystusem i zostawiliśmy ten świat. Oglądanie się wstecz osłabia nasze zdecydowanie i pokazuje, że nasze serca nie są w pełni oddane Panu, a to może się skończyć tak jak w przypadku żony Lota. Pamiętajmy, że wyjście nie oznacz dojścia, zbawieni tylko Ci, którzy wytrwają do końca zachowując wiarę w Jezusa Chrystusa.  

31.08.2021

Pan Jezus potwierdzony jako Mesjasz Dzieje Ap 2,22 – 36

 


W dalszej części kazania Piotra, po wyjaśnieniu zaistniałej sytuacji będącej wynikiem zesłania Ducha Św. Piotr przechodzi do przedstawienia Pana Jezusa jako Mesjasza na którego Żydzi zawsze czekali.

Jak mówił wcześniej w 21 wierszu dar zbawienia jest uzależniony od tego, co uczynimy z Jezusem. Możemy Go odrzucić zamykając sobie drogę do przebaczenia grzechów i życia wiecznego, ale możemy go również przyjąć. Uwierzyć w Niego przez wzywanie Jego imienia jako naszego Zbawiciela. Wzywanie to, nie polega na wypowiedzeniu jedynie słów, ale musi być pragnieniem serca człowieka, wynikać z autentycznej wiary, ufności, że Chrystus jest obiecanym Zbawicielem i zapłacił za nasze grzechy cenę swojego życia, bo tego wymagała Boża sprawiedliwość.

Teraz Piotr podaje kolejne dowody, że Jezus jest Zbawicielem świata, a zesłanie Ducha Św. jest wypełnieniem Bożej obietnicy. 

w.22

W jaki sposób mówi Piotr osoba Jezusa została uwiarygodniona?  

Piotr mówi, że Jezus został uwiarygodniony między innymi przez cuda które czynił.  Pomyśl o tym chwile co uwiarygadnia Jezusa jako Mesjasza w odróżnieniu od innych religii?

1.      Po pierwsze uwiarygadniają Go proroctwa Piotr o tym mówi w 23 wierszu, że śmierć Pana Jezusa, była z góry postanowiona 1 Ptr 1,20; Dzieje Ap 3,18, Izajasza 53. Biblia na długo wcześniej zapowiada jak Jezus umrze, gdzie się urodzi, że urodzi go dziewica, z jakiego rodu będzie pochodził, jak będzie żył, gdzie będzie mieszkał Izaj 8,29, że będzie przemawiał w przypowieściach Ps 78,1-2. Biblia mówi że zostanie zdradzony przez przyjaciela, następnie mówi o szczegółach jego śmierci, że przebiją jego bok, nie połamią kości i napoją Go żółcią i octem oraz  zapowiada Jego zmartwychwstanie. W stosunku do samego pierwszego przyjścia Pana Jezusa spełniło się ponad 300 proroctw. Bóg wszystko co miało się stać z Jezusem zaplanował już w wieczności, a później pilnował by Jego plan się wypełnił. Jezus nie umarł przypadkowo, a wszystkie wydarzenia które miały miejsce w Jego życiu były z góry zaplanowane. Co to znaczy dla nas? Bóg panuje nad historią nad wszystkimi okolicznościami życia i ma plan do jakiego miejsca doprowadzić świat dlatego może powiedzieć jaki będzie ostateczny cel, o zwycięstwie Jezusa, o sądzie, o zbawieniu wiecznym i zmartwychwstaniu, oraz nowej ziemi i nowym niebie. Wszystkie te wydarzenia u Boga już są zaplanowane i przygotowane na odpowiedni czas. Bóg nie zagląda w przyszłość jak jakaś wróżka jak niektórzy twierdzą, że stąd ją zna, ale Bóg jest panem przyszłości i ją planuje. Powinniśmy być świadomi, że śmierć Jezusa choć była Bożym planem, to nie pozbawiała odpowiedzialności tych, którzy wydali Jezusa. Boża suwerenność nie pozbawia nas odpowiedzialności. Z jednej strony Bóg ma plan, a z drugiej człowiek jest przed Bogiem odpowiedzialny za swoje czyny. Te dwie rzeczy są w Biblii obok siebie. Piotr mówi, że Żydzi są winni zabicia Jezusa pomimo Bożego planu, by tak się stało. Podobnie było z Judaszem - w Bożym planie było postanowione, że wyda Jezusa, to jednak był odpowiedzialny za ten czyn (Mat 26,24).       

2.      Drugim świadectwem wiarygodności Pana  Jezusa są cuda, które czynił jak powiedział Piotr, że Bóg objawił swoją moc w Jezusie, by Żydzi i wszyscy inni mogli zobaczyć, że jedynie Jezus może być Zbawicielem świata.   Gdy Jan Chrzciciel zapytał się Jezusa czy On jest tym na którego czekają, to Jezus wskazał właśnie na cuda które czyni, a które były zapowiadane w Starym Testamencie jako sposób działania Mesjasza Mat 11,2,6; Jana 3,2; Jana 5,36; Jana 7,31; Jana 14,10-11. W rzeczywistości cuda były znakami, które miały za zadanie przekonać ludzi, że Jezus przychodzi od Boga i jest Synem Bożym. A cuda jakie czynił były niezwykłe - leczył wszelkie choroby, rozmnażał żywność, chodził po wodzie, uciszał burze, wskrzeszał z martwych, znał myśli ludzkie.

3.      Trzecie uwiarygodnienie Jezusa to zmartwychwstanie o którym mówi Piotr w 24 wierszu i na dowód wiarygodności zmartwychwstania przywołuje Słowo Boże, proroctwa które o tym mówiły psalm 16. Śmierć nie mogła Jezusa zatrzymać w grobie, bo Jezus był niewinny i był Synem Bożym, Bogiem, więc miał władzę na śmiercią i niemożliwe było, by ona go pokonała. Dowodem na zmartwychwstanie Pana Jezusa jest brak ciała w grobie, ukazywanie się Jezusa przez 40 dni po zmartwychwstaniu i świadkowie, którzy go widzieli oraz zesłanie Ducha Św. Dlatego też apostołowie byli gotowi położyć całe swoje życie za wiarę w Jezusa, bo byli przekonani, że Pan Jezus pokonał śmierć i mają życie wieczne. Apostoł Paweł w 1 liście do Koryntian w 15 rozdz. wymienia świadków zmartwychwstania udowadniając w ten sposób, że zmartwychwstanie jest historycznym faktem.  

Następnie Piotr wskazuje na psalm 16, że odnosi się do Chrystusa. Wielu Żydów nie rozumiało tego psalmu. Myślało że Dawid odnosi ten psalm do siebie, a Piotr mówi, że Dawid prorokuje o Jezusie. Jezus jest tym, który ma zawsze przed oczami Boga, a Bóg jest po Jego prawicy, by Go ratować i chronić, by się nie zachwiał. Bóg nie zostawi również Jego duszy w otchłani w krainie umarłych i nie dopuści by ciało Jezusa uległo skażeniu, rozkładowi, bo On jest Bożym wybrańcem, Jego świętym. Dlatego Bóg da mu poznać drogi życia, podniesie go z martwych.

Następnie mówi, ze słowa psalmu nie mogą odnosić się do Dawida, bo ciało Dawida zostało pogrzebane i spoczywa w ziemi po dzień dzisiejszy ulegając  skażeniu w. 29. Więc psalm musi mówić o jakim szczególnym potomku Dawida, który nie poddał się śmierci, a tym jest jedynie Jezus Chrystus, który powstał z martwych.

W czasach Pana Jezusa jak mówi Piotr wszyscy wiedzieli, gdzie jest grób króla Dawida i wiedzieli również, że Dawid wciąż w nim spoczywa. Dzisiaj nie wiadomo, gdzie dokładnie był ten grób, ale wtedy była to wiedza powszechna.

W ten sposób przez zmartwychwstanie Jezusa zapewnia Piotr, Bóg odpowiedział na przysięgę daną Dawidowi, wypełnił przymierze zawarte z Dawidem, że jego potomek cielesny zasiądzie na tronie jego nad Izraelem.

Przysięga o której mówi Piotr znajduje się w 2 Ks. Samuela w 7,12-13.

Czyli Pan Jezus jest spadkobiercą tronu Dawida, bo pochodzi z rodu Dawida i w ten sposób ma prawo zasiąść na Jego tronie i będzie królował na nim na wieki. Wydarzy się to w dzień Jego powrotu, gdy obejmie panowanie. 

4.       Kolejnym Dowodem na wiarygodność Jezusa Chrystusa jest wniebowstąpienie i wylanie Ducha Św.

Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu  wstąpił do nieba, został przyjęty przez Ojca, a Jego misja zbawienia ludzkości została zakończona. Na dowód tego, że Jego ofiara została zaakceptowana Bóg posłał swego Ducha na świat, by wspomagał kościół i odradzał serca tych, którzy w Jezusa uwierzą. Piotr mówi o tym w 33 wierszu, że za sprawą wywyższenia Jezusa jest dany Duch Św. a sam Chrystus zasiadł po prawicy Bożej, co znaczy, że stał się Panem i sędzią któremu należy być posłusznym, bo Bóg doprowadzi do tego, że wszyscy Jego nieprzyjaciele zegną się w pokłonie oddając mu chwałę wobec jego osoby o czym czytamy w liście do Filipian 2,9-11. Bożą wolą jest, by każdy człowiek oddał chwałę Chrystusowi, uznał w nim Pana i Zbawiciela. Jeśli ludzie nie zrobią tego dobrowolnie wtedy - kiedy Bóg ich wzywa do upamiętania, to będą musieli to zrobić przed sędziowskim tronem Chrystusa.

Wniosek ten znajduje się w 36 wierszy, że wszyscy powinni wiedzieć, że Panem i Zbawicielem uczynił go Bóg. Przez niego Bóg będzie sądził świat, a niewiara w Jezusa jest grzechem śmiertelnym i jest jednoznaczna z potępieniem na wieki Dzieje Ap. 17,30-31.

Kim jest Jezus? Jezus jest Panem Panów i Królem królów i należy Mu być posłusznym.

Zauważmy, że podczas głoszenia kazania Piotr podkreśla, że Żydzi są winni ukrzyżowania Jezusa Dzieje Ap 2,23.36 Słuchacze powinni wziąć sobie do serca, że są odpowiedzialni przed Bogiem za to, co uczynili i są winni i powinni pokutować.

28.08.2021

Światowe chrześcijaństwo Rodz. 19, 1 – 18


 Niestety historia Lota choć mówi o jego ratunku jest smutną historią. Jest historią człowieka wierzącego, który chce żyć blisko Pana, ale pociąga go również ten świat. Z jednej strony Lot chce kroczyć za Bogiem, ale z drugiej chce wieść dostanie i obfite życie na ziemi pozwalając sobie na wiele kompromisów z tym światem podobnie jak tysiące chrześcijan dzisiaj. Ostatecznie jego koniec jest bardzo smutny. Choć zachował życie, to wszystko do czego dążył i na co pracował stracił lądując w jaskini, gdzie współżyją z nim jego własne córki w wyniku czego powstają dwa wrogie Izraelowi narody - Moabici i Amonici . W ten sposób lot staje się dla nas przykładem i przestrogą człowieka, który wprawdzie jest zbawiony z łaski Bożej, ale zbawiony z trudnością, tak jakby przez ogień o czym  mówi ap. Paweł w 1 Liście do Koryntian 3,15. Zbawienie jakby przez ogień dotyczy chrześcijan, którzy uwierzyli w Pana Jezusa i narodzili się na nowo, ale nie służyli Chrystusowi z pełną miłością i oddaniem tak jak tego Pan Jezus od nich oczekiwał. Obok miłości do Pana było w ich sercu jeszcze wiele innych rzeczy, które ich pociągały. Więc służba takiego wierzącego dla Chrystusa była słaba, letnia i w dzień sądu Chrystusowego zostanie to ukazane. Wtedy właśnie Pan Jezus da nam zapłatę za nasze uczynki, dobre lub złe. Tych wierzących, którzy z całego serca Go miłowali poświęcając się dla Niego zgodnie z Jego wolą - wynagrodzi. Z pewnością będą to wspaniałe nagrody daleko większe niż jakiekolwiek, które moglibyśmy otrzymać tutaj na ziemi. Przede wszystkim będą to wieczne nagrody, którymi będziemy cieszyć się już na zawsze. Choćby najwspanialsze ziemskie uznanie  jest tylko na chwilę, chrześcijańskie zaś obdarowanie jest na zawsze.  Innych zaś wierzących, którzy stracili ten pierwotny zapał w służbie lub w jakiś sposób lekceważyli sobie słowa naszego Pana, Jezus pozbawi zapłaty. Wprawdzie otrzymają oni życie wieczne, bo nie jest ono z uczynków lecz z łaski przez wiarę w Jezusa, ale nie otrzymają żadnej nagrody, a nawet naganę. Po prostu okaże się, że ich służba dla Pana była z kiepskiego materiału i nie miała zbyt wielkiej wartości w Jego oczach, bo może zamiast szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości szukali pieniędzy, sławy, realizacji własnych marzeń, wygody, grzesznych ambicji, czy światowych pożądliwości. Dzień sądny to wszystko pokaże.

Lot uwikłany w sprawy świata

 Po pierwsze Lot uwikłał się w sprawy świata.Aniołowie na polecenie Pana przybyli do Sodomy Lot zaś siedział w bramie miasta. Wiemy, że chciał się przeprowadzić w okolice Sodomy z powodu dobrobytu jaki tam panował Ks. Rodz 13,10.  Jego celem nie było służyć tam Panu, czy nawracać mieszkańców Sodomy, ale przyświecały mu dążenia, którymi kierowali się ludzie niewierzący. Z tego powodu ciężko mu było nie poddać się pod wpływ świata, bo bardziej szukał tego, czego szukali poganie niż Królestwa Bożego. Z czasem życie Lota było coraz bardziej związane z mieszkańcami zepsutego miasta. Na początku mieszkał w jego okolicach, później wprowadził się do miasta, a teraz jest jednym z miejskich urzędników, kimś w rodzaju radnego, bo to właśnie znaczy zasiadanie bramie. Dla wielu współczesnych Lotowi mogło się wydawać, że Lot odniósł sukces. Osiągnął w Sodomie wysoką pozycje społeczną i wiedzie dobre oraz dostatnie życie. Jednak sukces ten jest okupiony wieloma kompromisami, które oddaliły go od Boga.

Po pierwsze zapomniał jak wielu dzisiaj zeświecczonych chrześcijan, że życie które mamy nie jest naszą własnością, ale należymy do Boga i dla Niego mamy poświęcić pozostały nam czas zgodnie ze słowami 1 listu Piotra

1Pt 4:2  Aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej.

To więc bycie chrześcijaninem nie jest w tym celu, by mi się lepiej żyło, ale po to, by realizować Boże zamierzenia. Niestety część wierzących dzisiaj myśli, że  posiada Pana Jezusa żeby być zdrowym, mieć lepszą pracę, jeździć lepszym samochodem, mieszkać w fajnym miejscu i wieść komfortowe życie. Oczywiście Bóg może nam pobłogosławić, we wszelką obfitość, ale jeśli w wyniku dążeń na wzór świata zaniedbujemy Boże powołanie, to powinniśmy zbadać swoje serce, czy czasem nie pragniemy tego, do czego dąży ten świat.     

 Znany chrześcijański pisarz C.S Lewis powiedział: „Celuj w niebo, a zdobędziesz i ziemie. Celując w ziemie, nie zdobędziesz ani ziemi ani nieba”. Niestety tak może się skończyć życie wielu zeświecczonych chrześcijan. Jeśli mocno szukamy tego, co na ziemi jest niebezpieczeństwo, że zapomnimy o niebie. Ale jeśli szukamy Królestwa Bożego, to kiedyś zdobędziemy i ziemię gdy nasz Pan powróci i ustanowi swoje Królestwo. 

Bierność Lota w stosunku do grzechu osłabiła jego charakter    

Kolejną rzecz którą widzimy na podstawie naszego fragmentu, to że bierność Lota w stosunku do mieszkańców Sodomy osłabiła jego moralny charakter. Lot mieszkał w Sodomie i starał się trzymać z dala od grzechów Sodomy. Ale jednocześnie nie piętnował ich występków i nie próbował im głosić o tym kim jest Bóg. Skutek tego był taki, że mieszkańcy Sodomy nawet nie wiedzieli, że jest wierzącym człowiekiem. Gdy zaczął im mówić, by odstąpili od jego domu i nie nastawali na jego gości, to krytykowali go, że ich poucza, a nie ma do tego prawa bo jest przybyszem w. 9. Wciąż traktowali go jako obcego nie szanując go. Prawdopodobnie jego wcześniejsze milczenie wynikało z tego, że chciał być zaakceptowany przez społeczeństwo Sodomitów. Być może obawiał się, że gdyby otwarcie mówił o Bogu i sprzeciwiał się grzechom Sodomy, to nie mógłby zostać urzędnikiem i zasiadać w bramie miasta. Najwyraźniej w imię akceptacji społecznej i chęci pozyskania stanowiska Lot postanowił mieć swoje zasady, ale uznał, że publicznie lepiej milczeć.

Na taki kompromis ze światem idzie dzisiaj wielu chrześcijan. Wprawdzie mają swoje zasady, ale poza kościołem w miejscu swojej pracy, pośród swoich sąsiadów, czy publicznie wolą nie mówić o tym, że wierzą w Chrystusa i nie dzielić się swoją wiarą. Powodem takiego postępowania są obawy, że zostaną odrzuceni przez środowisko, stracą znajomych, a może nie uzyskają awansu, czy nie będą lubiani. W związku z tym wolą milczeć i nie narażać się. Często słuchają w swoim środowisku o grzesznych zachowaniach świata, gdy ich znajomi opowiadają o swoim bezbożnym życiu, ale nie napominają ich. To powoduje, że z czasem sumienie takich chrześcijan zostaje stępione, co widzimy u Lota. Przyjął aniołów pod dach jako swoich gości. A nawet chronił ich kiedy mieszkańcy miasta otoczyli jego dom żądając, by wydał przybyszów żeby mogli ich zgwałcić. I tu postępowanie Lota jest bardzo szlachetne. Ale z drugiej strony widzimy jak otaczająca go kultura zmieniła jego standardy moralne, gdy jest gotowy oddać swoje córki na gwałt, by tylko zostawiono jego gości w. 8.

Podobnie jest w sytuacji chrześcijan, którzy są bierni wobec poczynań świata i w imię spokoju oraz w obawie utraty szacunku środowiska wolą nie mówić o Bogu. Myślą, że to da im spokój i po co się niepotrzebnie narażać, a tymczasem powoli wsiąkają w standardy tego świata. Być może na początku tego nie widać, bo wciąż mamy swoje zasady i chcemy być wierni Bogu. Ale jak zachowujemy się w sytuacji, gdy przyjdzie jakiś kryzys do naszego życia jak u Lota. Pod wpływem trudnej sytuacji był gotowy ratować się przed jednym grzechem popełniając inny. Chciał ochronić swoich gości wydając swoje dziewicze córki na gwałt. A jak my postępujemy, gdy się boimy i przychodzą kryzysy do naszego życia? Prawdopodobnie wielu z nas nie byłoby gotowych skłamać w tej chwili, ale co wtedy, gdy kłamstwo pomogłoby zachować nam pracę lub uchronić nas przed jakąś karą? Wielu z nas pewnie nigdy nikogo, by nie okradło, ale co w sytuacji, gdy kradzież pomogłaby zaspokoić nasz głód lub naszej rodziny. 

Większość chrześcijan wie, że należy zwierać związki małżeńskie z ludźmi wierzącymi, ale co wtedy, gdy przychodzi czas zawarcia małżeństwa, a nie możesz znaleźć wśród wierzących odpowiedniej osoby, a czas upływa?

W normalnej sytuacji Lot nie poświęciłby swoich córek, ale był gotowy to zrobić zamiast zaufać Panu w chwilach kryzysu. Część chrześcijan jest gotowych iść za Panem i postępować zgodnie z jego wolą, kiedy niewiele albo wcale ich to kosztuje. Natomiast w chwilach, kiedy muszą zapłacić cenę cierpienia i ponieść krzyż wynikający z wierności ewangelii, to idą na kompromisy.  

Zauważmy, że tego samego Lot nauczył swoje dzieci. Prawdopodobnie w normalnej sytuacji jego córki nigdy nie zdecydowałby się na sex ze swoim ojcem. Ale w wyniku kryzysu, gdy obawiały się, że nie znajdą mężów i nie będą miały potomstwa, uczyniły to w. 32. 

Lot uległ kulturze swoich czasów

Widzimy również, że Lot uległ grzesznej kulturze swoich czasów. Był gotowy oddać swoje córki na sex z mieszkańcami miasta, bo nie uważał tego za coś bardzo złego. Było to spowodowane tym, że żył w mieście w którym standardy moralne w kwestii seksualności człowieka zostały zaniżone stając się bardzo swobodne. Widzimy to choćby po tym jak mieszkańcy miasta zarówno młodzi jak i starzy nawet z odległych stron przybyli pod dom Lota, żeby zgwałcić jego gości w. 5. Daje nam to obraz jak zepsuta była kultura Sodomy. Wiemy, że Boże normy nie zmieniają się niezależnie od tego jak zmienia się świat.

W Ks. Malachiasza 3,6 czytamy

Mal 3:6  Zaiste Ja, Pan, nie zmieniam się…

a w liście do Hebrajczyków czytamy tak:

Hebrajczyków 1:10  Oraz: Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemię, I niebiosa są dziełem rąk twoich;

11  One przeminą, ale Ty zostajesz; I wszystkie jako szata zestarzeją się,

12  I jako płaszcz je zwiniesz, Jako odzienie, i przemienione zostaną; Ale tyś zawsze ten sam i nie skończą się lata twoje.

Pan zawsze pozostaje taki sam, jeśli czegoś nienawidził tysiące lat temu nienawidzi i dzisiaj. Jeśli coś było dla Niego obrzydliwe za czasów Mojżesza jest i dzisiaj. Natomiast w świecie standardy moralne zmieniają się. Jeszcze 30 lat temu życie w Polsce na tzw. kocią łapę było społecznie nieakceptowane i uważano to za wielki wstyd. Obecnie wielu twierdzi, że  nie ma sensu brać ślubu i lepiej żyć w tzw. wolnym związku. Osób tych jest na tyle dużo, że również społeczeństwo zaakceptowało taki stan rzeczy. Także w wielu innych obszarach normy kulturowe zmieniły się. Mam tu na myśli np. stosunek do starszych osób, podejście do eutanazji, kwestie aborcji, zakładania rodzinny, posiadania dzieci, roli kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, czy nawet kwestie płci. Możemy być świadkami jak w tych wszystkich sferach dokonują się głębokie zmiany w kulturze. My jako chrześcijanie nie żyjemy na innej planecie, ale jesteśmy osadzani w tym zmieniającym się świecie i jeśli nie trzymamy się dostatecznie blisko Pana również jak Lot będziemy przyjmować grzeszne wzorce kulturowe. Czasami nawet możemy być tego nieświadomi. Stąd tak wielu chrześcijan dzisiaj, którzy nie widzą nic złego w życiu na kocią łapę, aborcji, eutanazji, homoseksualizmie, czy kobiet jako pastorów. Tylko życie blisko Boga w społeczności z Nim i regularne karmienie się  Słowem Bożym, by przemieniało nasz umysł pozwoli nam odeprzeć grzeszne wzorce kulturowe, które wchodzą do naszego życia i do kościoła. Jakże popularny jest dzisiaj w świecie pogląd, że Biblia nie pasuje do naszych czasów, więc nie może być odpowiedzią na współczesne problemy człowieka. Wielu uwierzyło w to sprytne kłamstwo szatana. W ten sposób chce się nas przekonać, że to Bóg i Biblia powinny się zmienić, a nie my. Ulegając takim poglądom tracimy Boże błogosławieństwo Świętego i Prawdomównego Boga, który zawsze jest taki sam oraz stajemy się podobni do tego świata i nie mamy temu światu nic do zaoferowania. To jest bardzo przykre, gdy chrześcijanie i kościół mówią jak świat, by świat ich kochał. Pan Jezus jednak gdy był na świecie powiedział, że On zwyciężył świat J 16,33, co znaczy, że nie przyjął żadnych jego norm, ale do końca był posłuszny Ojcu. 

Przez upodabnianie się do świata, nie zyskamy szacunku ludzi

Następna rzecz jest taka, że chrześcijanie, którzy  upodabniają się do świata wcale nie zyskują jego szacunku. Jak mówiliśmy wcześniej Lot nie był zbyt aktywnym wierzącym w Sodomie chcąc zyskać szacunek Sodomitów. Ale też nie uczestniczył w ich zabawach i trzymał się zawsze trochę z boku. Wyglądało to tak, że w pełni nigdy nie był jednym z nich, ale również nie żył w całkowitym oddaniu Panu. Trochę to jest taki obraz człowieka stojącego na dwóch łódkach, gdzie jedną nogę ma w jednej łódce, a drugą w drugiej. Próbuje utrzymać równowagę, ale zarówno jedna jak i druga łódka oddalają się od siebie. Przez pewien czas może na nich się utrzymać, aż do momentu gdy nie rozejdą się tak daleko, że nie jest już możliwe ustać - wtedy następuje upadek. Choć Lot próbował zyskać szacunek Sodomitów żyjąc w ten sposób, to i tak go nie zyskał. Może mu się wydawało, że jest szanowany, bo uzyskał wysokie stanowisko, ale gdy próbował bronić swoich gości zobaczył, co Sodomici naprawdę o nim myślą. Powiedzieli do niego w 9 wierszu „Idź precz! I mówili: Jeden jedyny przyszedł tu jako przybysz, a teraz chce być sędzią. Postąpimy z tobą gorzej niż z nimi. Potem bardzo napierali na tego męża, na Lota i podeszli aby wyłamać drzwi”.

Po prostu gardzili Lotem. Wiedzieli, że nie jest jednym z nich, ale nie widzieli w nim również sługi Bożego. Lot tak bardzo stracił na wiarygodności, że nawet jego przyszli zięciowie nie wierzyli mu i mówili, że żartuje jak przestrzegał ich przed zagładą w 14.  Często podobnie się dzieje, gdy chrześcijanie idą na kompromisy ze światem chcąc być akceptowanym mając nadzieje, że w ten sposób zyskają szacunek świata. Ale tak naprawdę tracą jedno i drugie. Świat gardzi nimi, ale też Bogu w pełni podobać się nie mogą. Idąc natomiast w pełni za Bogiem i deklarując się wyraźnie jako uczeń Chrystusa również nie będziemy kochani przez świat, ale zazwyczaj zyskujemy jego szacunek, bo jesteśmy konsekwentni i nasze czyny z naszą mową są spójne. Dzięki temu nasze przesłanie ma większą siłę przekazu i mamy większą szanse, że ewangelia przez nas zwiastowana zostanie usłyszana. Ale przede spoczywa na nas błogosławieństwo Pana, który jest z osobami szukającymi Go z całego serca.     

Lot tak bardzo wsiąkł w świat, że nie był pewien, czy chce go porzucić

Ostatnia rzecz jest taka, że Lot tak bardzo wsiąkł w świat i otaczająca go kulturę, że sam stracił pewność, czy chce żyć w oddzieleniu od świata. Żył wygodnym życiem w Sodomie i ciężko mu było zostawić je, gdy Pan postanowił zniszczyć miasto. Widzimy w 15 wierszu, że aniołowie przynaglali, pośpieszali żeby w końcu wyszedł. Pomimo ich napomnień i wezwań, by się pośpieszył dalej się ociągał i nie chciał zostawić Sodomy. Może żałował niektórych rzeczy, które musiały zostać, albo wygodnego domu lub czegoś jeszcze innego. Doszło do tego, że aniołowie musieli niemalże siłą ich z tej Sodomy wyciągać, by ocalić ich życie. Czytamy w 16 wierszu, że gdy sią ociągał, wzięli go owi mężowie za rękę i żonę jego za rękę, i obie córki jego za rękę bo Pan chciał go oszczędzić, i wyprowadzili go, i pozostawili poza miastem. Smutny ten obraz duchowy Lota. Lot wprawdzie jest postacią pozytywną w Biblii, ale tragiczną. Jego serce jest rozdarte między Sodomą, a posłuszeństwem Bogu. Wahania Lota wynikały z tego, że w jakimś stopniu miłował Sodomę i życie w tym miejscu. Pan Jezus powiedział w Ew. Mateusza 6,21 że tam gdzie twój skarb, tam będzie i serce twoje. Widzimy wyraźnie, że w jakimś znacznym stopniu skarb Lota był w Sodomie, bo i tam było kawałek jego serca i żal mu było ją zostawić. Niestety część chrześcijan tak bardzo dzisiaj jest uwikłana w sprawy świata, że ciężko byłoby im ten świat porzucić. W jednej z pieśni śpiewamy:

Świat nie jest domem mym, jam tu przechodniem jest,

me skarby w niebie są, nie w tej dolinie łez.

Do Ciebie tam, do gwiazd anieli wabią mnie,

chciałbym stąd wyrwać się, obcym tu czuję się 

 Ref. O Panie, wiesz, ten świat jest obcy mi,

gdzież pójdę jeśli Ty przede mną zamkniesz drzwi.

Świat nie jest domem mym, blask nieba wabi mnie,

chciałbym stąd wyrwać się, obcym tu czuję się. 

Czy rzeczywiście wierzymy i wiemy, że świat nie jest naszym domem, ale nasza Ojczyzna jest w niebie skąd Zbawiciela oczekujemy? A może czujemy się w tym świecie świetnie i w ogóle nie tęsknimy za naszym niebiańskim domem? Tak się już tutaj dobrze ustawiliśmy, tak wygodnie, że prawie zapomnieliśmy o niebie. Czy nasze skarby są w niebie? Czy inwestujemy głównie tam swój czas, swój intelekt, swoje pieniądze wiedząc, że tam ani złodziej nie ukradnie, ani mól nie zje, ani rdza nie zniszczy? Czy chcielibyśmy się w końcu wyrwać do niebiańskiego domu, wiedząc, że tam czeka na nas nasz Pan, by nas powitać? A może tak bardzo przywiązaliśmy się do tego życia jak Lot do Sodomy, że ciężko nam będzie odchodzić z tego świata?  Czy wabi cię blask nieba, czy chciałbyś się z stąd wyrwać, czy czujesz się tu obcym? Jeśli tak, to znaczy że twoje serce jest w dobrym miejscu i wszystko uznałeś za śmiecie w obliczu poznania ewangelii i Jezusa Chrystusa wiedząc, że śmierć dla wierzących, to Zysk, bo to znaczy być z Panem Jezusem. Jeśli jednak czujesz się w tym świecie jak ryba w wodzie, a twoje serce jest przywiązane do skarbów tego świata, to jesteś na niebezpiecznej drodze. Na drodze na której znalazł się Lot i nie chciał zostawić swoich skarbów nawet za cenę własnego życia. Oby nie okazało się w dzień sądu, że to, co było takie ważne dla nas na ziemi nie miało żadnego znaczenia przed Bogiem i zmarnowaliśmy mnóstwo czasu. Jak powiedziałem na początku tacy Lotowi chrześcijanie będą zbawieni jeśli tylko narodzili się na nowo, ale w dzień sądu będzie im przykro, że uganiali się za wiatrem. 

Podsumowując

1.      Po pierwsze Lot uwikłał się w sprawy świata, bo jego cele były bardzo podobne do dążeń ludzi niewierzących. Zamiast szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości szukał podobnych rzeczy, co poganie w wyniku czego nie miał siły odeprzeć wpływu kultury i zachować siebie niesplamionym przez świat.

2.      Po drugie, bierność Lota w stosunku do grzechu osłabiła jego moralny charakter. Wprawdzie nie żył tak jak Sodomici, ale ze względu na chęć awansu społecznego i akceptacje nie napominał ich, co doprowadziło do tego, że powoli wsiąkał w zepsute środowisko Sodomy i przyjmował ich standardy. Podobnie jest z wierzącymi, którzy w imię spokoju wolą nie być zbyt aktywni w swojej wierze. To jednak osłabia naszą temperaturę duchową i powoli poddajemy się pod wpływ świata.

3.      Po trzecie Lot uległ kulturze swoich czasów i zaczął akceptować niektóre niemoralne zachowania społeczne, które panowały w Sodomie. Podobnie dzieje się z wierzącymi, którzy nie żyją blisko Pana. Ich sumienie zostaje stępione i z czasem grzeszne zachowania społeczne już tak nie oburzają, a nawet zostają zaakceptowane. 

4.      Po czwarte, lot tak bardzo wsiąkł w środowisko Sodomy, że nie chciał jej porzucić. Tak i wierzący w Jezusa mogą tak przywiązać się do świata, że swoje nadzieje mogą bardziej wiązać z tym co jest na ziemi niż w niebie.                


20.08.2021

Targi z Bogiem Ks. Rodzaju 18,23-33

 


W Biblii czytamy o wielu narodach, których dzisiaj już nie ma jak Chetejczycy, Amorejczycy, Kananejczycy, Peryzejczycy, Chiwwijczycy i Jebuzejczycy oraz inne.

Dlaczego Bóg pozwala jednym narodom istnieć, a inne przywodzi do zguby? Jednych błogosławi, a innych przeklina wylewając na nich swój sąd jak w przypadku Sodomy i Gomory. W Dziejach Apostolskich,  w 17 rozdz. ap Paweł powiedział do Ateńczyków zwiastując ewangelię, że Bóg ustanowił narody na całym obszarze ziemi i wyznaczył dla nich granice oraz okresy czasu przez który będą istnieć. Ale czy są jakieś powody dla których Bóg sprawia, że jedne narody istnieją dłużej, a inne krócej? W jednych jest pokój, praca, rozwój, a w innych, wojna, terror, chaos i głód. Ostatnio Niemal w każdych wiadomościach słyszymy o zwycięstwie Talibów w Afganistanie i przejęciem przez nich kontroli nad tym krajem. Jak wiemy Talibowie, to terrorystyczne i fundamentalistyczne ugrupowanie Islamskie wprowadzające w miejscach swoich rządów surowe prawo szariatu. Co dalej będzie z  Afganistanem? Nikt z nas tego nie wie, ale widzimy, że wielu ludzi ucieka z tego kraju w obawie przed cierpieniem i zemstą za sprzyjanie Ameryce i krajom zachodnim. Jest apel, by modlić o wierzących i pastorów w Afganistanie, bo Talibowie prześladują chrześcijan i zabijają ich i nie tylko ich, ale prześladują wszystkich ludzi, którzy nie chcą żyć według surowego Islamskiego prawa.  

Błogosławieństwo i przekleństwo Boga nad narodami

W dzisiejszym naszym fragmencie znajdujemy odpowiedź na pytanie dlaczego jednym narodom Bóg błogosławi, a inne przeklina. Boża przychylność wobec narodów zależy przynajmniej od dwóch rzeczy. Pierwszym z nich jest stan moralny danego narodu.

Widzimy w naszym fragmencie, że Bóg postanowił zniszczyć Sodomę i Gomorę oraz okoliczne pomniejsze miasta za ich grzechy. Stopień ich grzeszności był tak wysoki, że Boża łaska skończyła się dla nich. Oczywiście wszyscy ludzie są grzeszni w oczach Boga i wszystkie narody mają swoje przewinienia, ale Słowo Boże uczy nas, że Bóg dla każdego narodu i człowieka ma wyznaczą pewną miarę grzeszności po przekroczeniu której wylewa swój gniew. Najczęściej mówimy o tym, że każdy grzech jest taki sam w oczach Pana. I jest to prawda w tym sensie, że każdy grzech zasługuje na śmierć, ale również jest prawdą, że niektórych rzeczy Bóg nienawidzi w sposób szczególny, bo stopień wyrządzonej krzywdy przez niektóre nieprawości jest dużo większy. Grzech ma to do siebie, że się rozwija i nieprawość osiąga wyższy poziom. Jeśli ludzie nie nawracają się, a po jednych pokoleniach następują kolejne, to zazwyczaj kolejne pokolenia są bardziej grzeszne niż te wcześniejsze.

 W 15 rozdz. Ks. Rodzaju, gdy Bóg przepowiadał Abrahamowi przyszłość jego potomków, to powiedział, że dopiero po 400 latach od danej mu obietnicy, wypędzi narody zamieszkujące Kaanan, bo dopiero po tym czasie dopełni się wina Amorytów i dojrzeją do tego, żeby ich zniszczyć.

Spójrzmy na 15 rozdz Ks. Rodzaju wiersz 16

Rodzaju 15:16  Lecz dopiero czwarte pokolenie wróci tutaj, gdyż przed tym czasem nie dopełni się wina Amorytów.

Podobnie było, gdy Bóg postanowił zniszczyć ziemię potopem. Uczynił to w wyniku eskalacji grzechu.

Rodzaju 6:5  A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe,

6  Żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim.

Widzimy to bardzo wyraźnie w Trzeciej Księdze Mojżeszowej w 18 rozdz., gdy Pan daje prawo Izraelowi i wymienia cały szereg niemoralności od której Boży lud ma się trzymać z daleka, a które praktykowały przeklęte narody. Były to niemoralne stosunki seksualne, homoseksualizm, bałwochwalstwo, niesprawiedliwość i wobec tego wszystkiego Pan powiedział do Izraela:

Ks. Kapłańska 18:24  Nie kalajcie się tym wszystkim, gdyż tym wszystkim kalały się narody, które Ja przed wami wypędzam.

25  Także i ziemia została skalana, przeto ukarałem ją za jej winę i wyrzuciła ziemia swoich mieszkańców.

26  Przestrzegajcie zatem ustaw moich i praw moich i nie czyńcie żadnej z tych wszystkich obrzydliwości, ani tubylec, ani obcy przybysz, mieszkający pośród was.

27  Albowiem wszystkie te obrzydliwości czynili mieszkańcy tej ziemi, którzy tu byli przed wami, i ziemia ta stała się nieczystą,

28  Aby was ziemia ta nie wyrzuciła, gdy ją zanieczyszczacie, tak jak wyrzuciła naród, który tu był przed wami.

Taki właśnie poziom zepsucia osiągnęła Sodoma i Gomora. Krzyk skrzywdzonych ludzi dotarł przed oblicze Boże, poziom niemoralności osiągnął swój szczyt. Wyczerpali oni bowiem granice Bożej cierpliwości i łaski, która dla nich się skończyła.

Drugim powodem zachowywania bezbożnych narodów są ludzie kochający Pana i mieszkający pośród nich. Jeśli naród przestaje tolerować ewangelię prześladując tych, którzy miłują Pana, sprzeciwia się takim osobom i zwalcza ich, to jest droga narodu do zniszczenia. Widzimy w naszym fragmencie, że Bóg był gotowy ocalić okręg Sodomy i Gomory pod warunkiem, że mieszkała tam odpowiednia liczba sprawiedliwych. Abraham zapytał się Pana w 24 wierszu, czy Pan rzeczywiście zgładzi sprawiedliwego razem z bezbożnym? Czy nie powinien raczej ze względu na sprawiedliwych okazać łaski tym miastom? Bóg był gotowy to zrobić. Pan chciał darować temu miastu jeśli tylko znajdzie się tam 10 sprawiedliwych, bo do tej liczy doszedł Abraham w swojej modlitwie do Pana wstawiając się za tym miastem. Wystarczyło 10 Bożych ludzi, by ocalić całą tą okolice, ale nawet tyle się nie znalazło. Nie wiemy dokładnie ile w tych miastach mieszkało osób, ale po różnych badaniach szacuje się, że mogła być to liczba między 40 a 60 tys. Więc jest to liczba zbliżona do średniej wielkości miasta w Polsce. W Wejherowie obecnie zamieszkuje trochę ponad 49 tys. ludzi, wielki tłum – prawda. Ale pośród tak wielu ludzi Pan nie znalazł nawet 10 takich, którzy by się Mu podobali. Nie mówimy tutaj o jakiś całkiem świętych osobach, bo i Lot taki nie był, ale mówimy o ludziach mających bojaźń przed Bogiem, szanujących Go, polegających na Jego łasce i starających się przestrzegać Jego Słowa. Mówimy o ludziach, którzy nie są sprawiedliwi sami z siebie, ale polegają na Bożej sprawiedliwości  o której mówi ap. Paweł w liście do Rzymian. Jest to sprawiedliwość z Boga polegająca na przyjęciu Bożego przebaczenia w Chrystusie. Zaczyna się od przyznania się do swoich grzechów, upamiętaniu i wierze w Pana Jezusa, gdzie jesteśmy jego uczniami i naśladowcami.

Rzadko jakiś niegodziwy naród szanuje Bożych ludzi, a jeszcze rzadziej wie, że ich szczęście i powodzenie jest zależne właśnie od tych osób. A jednak tak jest, że Pan ze względu na pobożnych ludzi, którzy modlą się i wstawiają o swoją ojczyzną, sąsiadów, swoją rodzinę  i swój dom zachowuje cały naród, wysłuchując modlitw swoich sług. Zasadę tę widzimy w kilku miejscach w Biblii. Jest ona nam ukazana, gdy Józef zostaje sprzedany jako niewolnik i trafia do domu Potyfara, a wtedy Bóg ze względu na Józefa zaczyna błogosławić całemu domowi tego poganina Rodz 39,5. Choć Potyfar był bezbożny i modlił się do obcych Bogów, to Pan ochraniał jego dom, bo Józef tam służył. Podobnie było w sytuacji, gdy Jakub syn Izaaka służył u Labama. Bóg błogosławił cały dobytek Labama ze względu na Jakuba, który był spadkobiercą przymierza jakie Abraham zawarł z Bogiem Rodz 30,27. Czy myślicie, że to jest przypadek, że akurat Stany Zjednoczone Ameryki przez ostatnie kilkadziesiąt lat mają takie ogromne znaczenie na świecie. To właśnie ten kraj swojego czasu doświadczył kilku duchowych przebudzeń i wielu Amerykanów nawróciło się do Pana stając przed Panem i prosząc o swój naród. Podobnie i Korea Południowa, to w jaki sposób ten kraj się podniósł po wojnie można nazwać cudem, ale niewielu widzi w tym rękę Bożą. A Korea Południowa w odróżnieniu od północnej części doświadczyła i doświadcza ogromnego duchowego przebudzenia. Obecnie około 36% obywateli Korei, to ewangeliczni chrześcijanie, czyli 16,5 miliona ludzi. Kiedyś słyszałam świadectwo, że jak pojedziesz do Korei Południowej i wsiądziesz do taksówki, to taksówkarz prawdopodobnie będzie wierzący w Pana Jezusa i zanim wysiądziesz z taksówki opowie ci ewangelie i da Ci traktat. Pan Jezus powiedział, że chrześcijanie są solą ziemi w Ew. Mat 5,13, oni ją konserwują i przez nich Bóg powstrzymuje swój sąd do czasu, kiedy granice zostaną przekroczone, tak jak w Sodomie, a tweedy nawet nasze modlitwy nie mogą uratować narodu. Jednak nawet w czasie sądu Bóg zatroszczy się o tych, którzy Go kochają.

Niestety współczesna zachodnia Europa i wiele innych krajów łącznie z Ameryką zbliżają się niebezpiecznie do przekroczenia granicy bezbożności. Jeśli nie przyjdzie jakieś upamiętanie i otrzeźwienie, Bóg wyleje swój sąd. Po czym to możemy poznać? Po coraz większej rozwiązłości seksualnej, szerzącym się bałwochwalstwie, hedonizmie oraz odwróceniu wielu moralnych biblijnych wartości, które od wieków były oczywiste. Przykładem może być kwestionowanie płci człowieka i biblijnego modelu rodziny, promowanie homoseksualizmu, ateizmu, ewolucji, aborcji oraz sprowadzanie człowieka do poziomu zwierzęcia, a wynoszenie zwierząt do poziomu człowieka.  Zaczyna się również drugi etap upadku, sprzeciw wobec ewangelii, zamykanie ust kościołowi Jezusa Chrystusa, prześladowanie pastorów, kiedy wzywają do upamiętania i pobożnego życia.

Drodzy, wstawiajmy się o nasz kraj. Wołajmy przed Panem jak wołał Abraham, a może Pan zmiłuje i właśnie z powodu przysłowiowych 10 sprawiedliwych ocali i pobłogosławi nasz naród i da mu przebudzenie. 

Modlitwa wstawiennicza

Kolejna rzecz jaką chciałem podkreślić na podstawie naszego fragmentu, to rola naszej modlitwy wstawienniczej. Zbyt często wierzący bagatelizują ten aspekt naszego życia chrześcijańskiego. Jednak dojrzały chrześcijan, który zna Boga wie jak ważne jest poświęcać regularnie swój czas na modlitwę wstawienniczą o Zbór, ludzi w Zborze, swój kraj, swoją rodzinę, kościół jako całość, misje chrześcijańską i wiele jeszcze innych spraw, które dotyczą Bożej woli i naszego życia.  Ale żeby było to możliwe nie tylko należy być wierzącym w Jezusa, ale starać się chodzić blisko Pana. Widzimy w naszym fragmencie, że Abraham stał przed Panem, gdy aniołowie poszli do Sodomy, a następnie zbliżył się do Pana, by przedstawić swoją prośbę w 22-23. Jest wyraźny kontrast między Lotem, a Abrahamem. Choć to Lot mieszkał w Sodomie i najbardziej miał być dotknięty tym, co miało przyjść na to miasto. To jednak Pan Abrahamowi objawił swoje plany i to modlitwy Abrahama wysłuchał, a nie Lota. Stało się tak dlatego, że Abraham zbliżał się do Pana, by szukać Jego woli i był oddzielony od grzesznej kultury Sodomy. Lot zaś, choć szanował Pana, to uwikłał się w grzeszne sprawy tego świata i z tego powodu ciężko mu było żyć dostatecznie blisko Pana. Chrześcijan natomiast, który żyje blisko Pana w zażyłej społeczności z Nim rozumie coraz lepiej otaczający go świat i jego sprawy. Dzięki słowu Bożemu i darze Ducha Św. ma właściwą Bożą perspektywę na to, co się dzieje dookoła, dlatego może skutecznie pomóc ludziom i udzielić właściwej odpowiedzi. Najczęściej ludzie ślizgają się tylko po powierzchni spraw nie rozumiejąc dlaczego takie i inne problemy ich spotykają. Rzadko rozważają swoje życie z perspektywy duchowej. Człowiek wierzący natomiast mający społeczność z Panem rozumie czym jest grzech i jakie są jego konsekwencje zarówno w życiu doczesnym jak i wiecznym. Rozumie również, że należy się modlić do Boga, bo sam nie jest w stanie rozwiązać problemów świata, grzechu i niewoli diabelskiej w jakiej tkwią ludzie. Wie, że walka którą toczymy przerasta go, bo nie dotyczy cielesnych środków, ale duchowych i tylko Bóg ma moc, by zwyciężyć tą wojnę.

Więc Abraham rozumiejąc, że Bóg objawia mu swój plan nie po, by zaspokoić jego ciekawość, ale w tym celu by coś uczynić zaczyna się modlić. Modli się, by ocalić Lota i jego rodzinę wiedząc, że Lot mieszka w Sodomie. Pan właśnie w tym celu objawia nam swoją wolę, by wstawiać się do Niego i by mógł okazać miłosierdzie tym, wobec których chce to uczynić. Więc Bóg chce działać przez nasze modlitwy i zaangażować nas w wielkie zbawcze dzieło czynione w świecie.

W Ks. Ezechiela Bóg mówi przez proroka, że szukał kogoś w Izraelu, by wstawiał się za kraj aby go nie zniszczył, ale nikogo nie znalazł:

Ezechiela 22:30  Szukałem wśród nich męża, który by potrafił wznieść mur i przed moim obliczem stanąć w wyłomie, wstawiając się za krajem, abym go nie zniszczył, lecz nie znalazłem.

31  Dlatego musiałem wylać na nich swój gniew, zniszczyłem ich w ogniu mojej popędliwości i ich postępki zwaliłem im na głowę - mówi Wszechmocny Pan.

 Lot ma wielkie szczęście, że ma takiego wujka, który wstawia się za niego u Pana. Podobne szczęście mają wszystkie kraje, miasta i rodziny, gdzie są osoby, które wstawiają się za nimi, choć ci za którymi się wstawiamy mogą tego nie rozumieć. Ale jeszcze większe szczęście mamy my, wierzący w Pana Jezusa, bo mamy wstawiennika u Boga. Jedynego godnego pośrednika między Bogiem, a ludźmi Jezusa Chrystusa. On dzień i noc pełni swoją arcykapłańską służbę i wstawia się za nami. Wstawia się za tymi, którzy Mu zaufali. Abraham w naszym fragmencie jest typem, zapowiedzią Chrystusa, który prosił za swoimi uczniami, nie za światem, ale za tymi, którzy uwierzą w Jego Imię. Abraham nie prosił za Sodomą, prosił za sprawiedliwymi. Tak i nasz Pan przed tronem Ojca prosi za nami, by nie ustała nasza wiara, by nie zwyciężył nas grzech i nie pokonał świat oraz diabeł.

W liście do Hebrajczyków czytamy o Jezusie:

 Hebrajczyków 7:25  Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi.

Teraz przyjrzyjmy się samej modlitwie Abrahama.

Zobaczmy, że Abram, nie powołuje się podczas modlitwy na swoją sprawiedliwość. Nie prosi, by Bóg wysłuchał jego modlitwy ze względu na Niego. Ale odwołuje się do Bożej sprawiedliwości i mówi do Pana w wierszach 23 -25

Rodzaju 18:23  A zbliżywszy się, Abraham rzekł: Czy rzeczywiście zgładzisz sprawiedliwego wespół z bezbożnym?

24  Może jest w tym mieście pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także ich zgładzisz i nie przebaczysz miejscu temu przez wzgląd na pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy są w nim?

25  Nie dopuść, byś miał uczynić coś podobnego, by uśmiercić sprawiedliwego wespół z bezbożnym, by sprawiedliwego spotkało to samo, co bezbożnego. Nie dopuść do tego! Czyż ten, który jest sędzią całej ziemi, nie ma stosować prawa?

Abraham znając Boga jest świadomy, że choć Bóg jest wszechmocy i może uczynić cokolwiek zechce, to jednak On jako pierwszy pragnie, by na ziemi działa się sprawiedliwość. Nigdy nikt nie jest tak zainteresowany sprawiedliwością jak nasz Pan. Dlatego możemy bezgranicznie mu ufać i złożyć na Niego wszystkie nasze krzywdy, że kiedyś odda nam sprawiedliwość, ale też osądzi każdą niesprawiedliwość. Abraham wiedząc o tym może prosić Boga, by wysłuchał go nie ze względu na niego, ale dla Bożej chwały. Po prostu, gdyby zniszczył sprawiedliwych z niesprawiedliwymi, to reputacja Boża byłaby nadszarpnięta, że Pan nie szanuje prawa. Więc Bóg jest tym, który zawsze zachowa sprawiedliwych przed swoim sądem. Nie zawsze zachowa nas w tym życiu, ale zawsze zachowa nas na wieki i nigdy nie potępi dzieci Bożych, którzy uwierzyli w Chrystusa, bo w Jezusie obdarzył nas swoją sprawiedliwością i dzisiaj stoimy modlimy się w Jego imieniu przed Bogiem. Wielu ludzi chce, by Bóg wysłuchał ich modlitw ze względu na ich poświęcenie, a Abraham wie, że też jest grzesznikiem i nie może nic wymagać od Pana oprócz jego miłosierdzia. Jeśli Bóg coś uczyni w odpowiedzi na modlitwę Abrama, to tylko dlatego, że Abram modli się zgodnie z Bożą wolą. Następnie Abraham prosi, by Pan ocalił Sodomę jeśli znajdzie się tam 50 sprawiedliwych. Prosi mając na myśli swojego bratanka. Ale nie jest pewny, czy w tak bezbożnym mieście jak Sodoma znajdzie taką liczbę sprawiedliwych osób. Więc czując się zachęconym przez Pana, że Bóg pozytywnie odpowiedział zaczyna targować się z Bogiem próbując wybadać ilu sprawiedliwych musiało by być, by Pan ocalił miasto. Gdy dochodzi do 10, to jest wystarczająca liczba biorąc pod uwagę Lota i Jego rodzinę, by ich uratować, ale okazuje się że nawet w rodzinie Lota nie jest tak jak myślał Abraham, było w niej troje sprawiedliwych. To zbyt mało, by ocalić całe miasto. Bóg wysłuchał modlitwy Abrahama, ale inaczej niż Abraham się spodziewał. Po prostu wyprowadził Lota z jego rodziną, ale dla miasta nie było już ratunku. Podobnie Bóg postępuje dzisiaj, czasami zachowa miasto lub państwo ze względu na sprawiedliwych. Innym razem ratując przed swoim sądem nas wyprowadzi. Dlatego myślę, że zanim nastanie Wielki Ucisk, to Bóg zabierze swój kościół do siebie i będzie pochwycenie Kościoła.

I ostatnia myśl z modlitwy Abrahama, to jego postawa przed Bogiem. Choć był przyjacielem Boga, to nie ośmielił się być arogancki przed Panem, czy traktować Go jak kumpla. Ale na każdym etapie tej modlitwy widzimy wielki szacunek Abrama i bojaźń przed Panem. Zobaczmy jak Abraham zwraca się do Pana w 27 wierszu, On mówi „ośmielam się jeszcze mówić do Pana mego, choć jestem prochem i popiołem”. W wierszu 30 zwraca się „Niechaj nie gniewa się Pan za to, że jeszcze mówić będę” w 31 „oto ośmielam się jeszcze mówić do Pana” w 32 „Niechaj nie gniewa się Pan, proszę, gdy jeszcze raz mówić będę”. Czy widzimy co się tu dzieje? Przez cały czas modlitwy Abraham rozumie różnice między sobą, a Bogiem. Rozumie z kim ma do czynienia, że Bóg jest święty, święty, święty, pełny chwały, splendoru i światłości, Stwórca wszechświata, któremu należy się najwyższy szacunek, wszelka chwała i należy czuć przed Panem nabożny lęk. A kim jest Abraham wobec Najwyższego? Jest on tylko prochem i popiołem. Grzesznym człowiekiem, którego Bóg łaskawie przyjął i okazał mu w ten sposób wielki przywilej.

Mam czasami wrażenie, że wielu nawet w kościele nie rozumie tego. Niektórzy w swoich modlitwach próbują rozkazywać Bogu, wymuszać coś na Nim, mówić Mu jacy to oni są ważni w Jego planie dlatego musi ich słuchać. Niestety w kościele jest wiele arogancji w stosunku Boga, a jeszcze więcej w świecie. Jeśli chcemy żeby Pan wysłuchiwał naszych modlitw, to należy do Niego przychodzić w pokorze z nabożnym lękiem modląc się o Jego wolę i licząc na to, że Pan okaże nam łaskę. W modlitwie Abrahama słuchać ciągle błagalny ton i wielki szacunek do Boga. Jak wyglądają nasze modlitwy, czy błagamy Pana za innymi równie gorliwie jak Abraham? Czy znamy Go na tyle dobrze, by wiedzieć jakie są cele Naszego Boga, by skutecznie się modlić? I czy szanujemy naszego Boga odpowiednio mocno wiedząc z kim mamy do czynienia, gdy przychodzimy przed Jego tron?  

W 1872 znany kaznodzieja i ewangelista Dwight L. Moody odbył podróż do Anglii na odpoczynek, nie mając zamiaru głosić kazań. Kiedy był w Londynie, pewien pastor zauważył Moody'ego i poprosił go, aby wygłosił kazanie w następną niedzielę w jego kościele, na co Moody się zgodził. W niedzielny poranek kościół wydawał się obojętny na jego przesłanie.

Ale kiedy jeszcze przemawiał na wieczornym nabożeństwie ich odpowiedź całkowicie się zmieniła. Po kazaniu Moody poprosił tych, którzy chcieli zostać chrześcijanami, aby powstali, a setki osób wstało. Moody pomyślał, że musieli go źle zrozumieć, więc poprosił ich, aby usiedli i wyraźniej powtórzył zaproszenie, prosząc wszystkich, którzy chcieli zostać chrześcijanami, aby weszli do gabinetu pastora po nabożeństwie. Tak wiele osób stłoczyło się w pokoju, że trzeba było wnieść dodatkowe krzesła. Moody był zdumiony, myśląc, że nadal nie rozumieją. Poprosił więc wszystkich, którzy pragnęli, aby spotkali się tam z pastorem następnego wieczoru. 

Następnego dnia Moody popłynął do Irlandii, ale gdy tylko dotarł do Dublina, pastor wysłał mu pilną wiadomość, aby wrócił, ponieważ w poniedziałek wieczorem przybyło więcej zapytań jak zostać chrześcijaninem niż było obecnych osób w niedzielę! Moody wrócił i głosił tam kazania jeszcze przez dziesięć dni, podczas których 400 osób wyznało swoją wiarę i przyłączyło się do Zboru.      `

Będąc zdumiony takim obrotem sprawy Moody powiedział że ktoś musi modlić się za ten kościół. Zaczął pytać i w końcu został zaprowadzony do przykutej do łóżka dziewczyny, Marianne Adlard. Leżała ona poskręcana, cierpiąca w wyniku swojej choroby, ale codziennie spędzała wiele godzin na modlitwie. Prosiła Boga, aby zesłał przebudzenie do jej kościoła, do którego nigdy nie mogła uczęszczać z powodu swojej choroby. Czytała o pracy Moody'ego w Chicago i specjalnie poprosiła Boga, aby przyprowadził tego człowieka do jej kościoła i głosił kazania. A Bóg jej wysłuchał i zesłał przebudzenie. Bóg dał nam wspaniałe narzędzie, przez które działa w świecie, to modlitwa wstawiennicza, a ona „porusza ramię, które porusza świat”

Podsumowując:

1.      Po pierwsze Bóg zachowuje narody z dwóch powodów:

·        Ocenia stan moralny narodu i w zależności od tego darzy go błogosławieństwem albo przekleństwem. Jeśli granice moralne jakiegoś narodu zostają przekroczone, to Boża łaska się dla nich kończy i Pan wylewa swój sąd.

·         Również zachowuje narody ze względu na tych, którzy kochają w danym narodzie Chrystusa.

2.      I druga rzecz jest taka, że modlitwa wstawiennicza przed Bogiem ma ogromne znaczenie. Dlatego powinniśmy wstawiać się o Zbór, wierzących, działalność Zboru, projekty, naszą rodzinę, władze, sąsiadów i kraj oraz różne sprawy dotyczące naszego życia. Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw ze względu na nas, ale względu na Bożą chwałę, więc zawsze należy modlić się zgodnie z Bożą wolą. A tą możemy znać tylko, kiedy żyjemy dostatecznie blisko Pana. W modlitwie należy zachowywać odpowiednią postawę bojaźni i szacunku przed Panem, błagając Boga, by nas wysłuchał. Jednocześnie cały czas pamiętając, że nasze modlitwy mogą być wysłuchane tylko dlatego, ze sami mamy odpowiednio godnego wystawiennika z ludzi – Pana Jezusa Chrystusa, który oddał za nasz życie i jest ubłaganiem za grzechy nasze - Ten ciągle wstawia się za nami u Boga.          

 

Łączna liczba wyświetleń