18.10.2019

Siedem cech niszczących u chrześcijan dziękczynienie



Drodzy dzisiaj obchodzimy dziękczynne święto żniw. Jest to czas w którym chcemy w szczególny sposób podziękować Bogu za wszystkie dowody Jego łaski w ciągu ostatniego roku. Zarówno te o charakterze doczesnym jak chleb, praca zdrowie, czy to, co nam urodziła ziemia. Jak i te o charakterze duchowym, jak życie wieczne, przebaczenie grzechów, dar Ducha Św., pokój z Bogiem i Boże miłosierdzie, które Bóg okazuje w stosunku do nas każdego dnia.
Słowo Boże w wielu miejscach wzywa nas byśmy mieli postawę wdzięczności przed Bogiem, by nasze serca były przepełnione dziękczynieniem za wszystkie przejawy Bożej dobroci. Postawa dziękczynienia, to uczucie w człowieku, które jest odpowiedzią na wyświadczone mu dobro, które powinno powodować w naszych sercach poczucie moralnego zobowiązania wobec Boga. Chrześcijanin, to ktoś kto służy Bogu jak gdyby chciał spłacić mu dług, choć wie, że nigdy spłacić go nie morze. To ktoś, kto ma świadomość, że Bóg za naszą wolność i życie wieczne zapłacił najwyższą cenę.
Gdy ktoś komuś okazuje takie dobro, a drugiej stronie brak postawy dziękczynienia, to mówimy, że ktoś taki jest niewdzięcznikiem, człowiekiem skupionym na sobie nie zważającym na hojność innych. Mam wrażenie, że dzisiejsza kultura w coraz mniejszym stopniu uczy nas dziękować przez podkreślanie tego jak wiele znaczymy jak bardzo jesteśmy ważni i jak wiele nam się należy. Często słyszymy, że dużo powinniśmy otrzymać, ale niewiele z siebie dać. Dlatego widzimy, że coraz rzadziej dzieci są wdzięczne rodzicom za wychowanie, opiekę i troskę. Coraz rzadziej uczniowie są wdzięczni nauczycielom za poświęcony im czas, cierpliwość i przekazywanie wiedzy. Coraz rzadziej ludzie w ogóle są wdzięczni z okazaną im pomoc, raczej coraz częściej widzimy postawę roszczeniową i to, co określamy jako polską przywarę narodową „wieczne narzekanie” – „jest źle i będzie jeszcze gorzej”.  To też powoduje, że coraz rzadziej ludzie są wdzięczni Bogu, za to, co każdego dnia od niego otrzymują. Wielu, nie ma względem Boga żadnego poczucia dziękczynienia, nie widzą że każdy oddech, każdy promyk słońca, każda kromka chleba na stole, każde błogosławieństwo jakie mają jest wyrazem Jego dobroci, bo Bóg jest dobry dla złych i niewdzięcznych (Łuk 6,35).  
A Boże słowo wyraźnie wzywa nas do dziękowania Panu Bogu
Psalm 118:29  Dziękujcie Panu, albowiem jest dobry, Albowiem łaska jego trwa na wieki!
W hebrajskim słowie dziękować „yadah” zawiera się uwielbienie, wysławianie, wywyższanie naszego Boga. Często to słowo występuje w psalmach i wzywa do uwielbiania i wysławiania Pana. Inne znaczenie tego słowa to spowiedź, wyznanie, przyznajesz się przed Bogiem do zależności od Niego. Przez wdzięczność mówisz Bogu, ze On ma moc, aby ci pomóc i twoje życie przez Jego interwencje staje się lepsze.
W Nowym Testamencie mamy jeszcze więcej powodów, by dziękować Panu, bo Bóg pojednał nas ze sobą przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nowy Testament wzywa nas do dziękczynienia słowem eucharisteō od którego pochodzi nasze słowo eucharystia. Żywe przeżywanie społeczności z Panem Jezusem, to być wdzięcznym nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w  postawie, która ma charakteryzować chrześcijan.
ap. Paweł mówi w liście do Tesaloniczan
1Tesaloniczan 5:18  Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was.
W liście do Efezjan czytamy
Efezjan 5:20  Dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa.
W liście do filipian natomiast czytamy
Filipian 4:6  Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu.
Podobnie w liście do hebrajczyków
Hebrajczyków 12:28  Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią.
Tak więc, cała Biblia wzywa nas do wdzięczności. W rzeczywistości jest tak, że jeśli ktoś otrzymał od Boga łaskę zbawienia, to nie może, nie dziękować. Chrześcijanin napełniony Duchem świętym jest człowiekiem wdzięcznym Bogu. Postawa natomiast braku dziękczynienia w sercach wierzących nie jest czymś normalnym. Jednak często przyzwyczajamy się do tego, co już mamy i z czasem to, co było dla nas kiedyś wyjątkowe budząc naszą wdzięczność, może okazać się zwykłe i pospolite.
Chciałbym w tym kazaniu trochę się zastanowić nad tym, co może  powodować, że pomimo nakazu Słowa Bożego, by za wszystko Panu dziękować, brakuje niekiedy w naszych sercach dziękczynienia.

Wątpliwości
Pierwsza rzecz, która powoduje że nie jesteśmy dostatecznie wdzięczni, to wątpliwości, co do Bożych obietnic. Niewiara w naszych sercach zabija dziękczynienie. Gdy nasze serca są pełne zwątpienia, co do tego, że Bóg działa we wszystkim ku dobremu (Rzym 8,28), działa we wszystkim co ma miejsce w naszym życiu dla naszego dobra, to bardzo ciężko jest dziękować. Wtedy nie możemy dostrzec dlaczego Bóg robi to, co robi. Dlaczego w naszym życiu pojawiają się problemy, choroby, niepowodzenia, trudności i porażki. Jakiś czas temu widziałem krótki filmik, który ktoś nagrał w restauracji jak jeden z klientów wstaje i podbiega do innego klienta łapiąc go za brzuch i zaczyna nim potrząsać. Okazało się, że w ten sposób uratował mu życie, bo tamten się zadławił i pewnie by się udusił, gdyby nie jego wybawiciel. Gdyby uratowany nie widział, że ten który nim potrząsa ratuje mu życie, to pewnie nigdy by mu nie podziękował, a nawet miałby do niego o to pretensje. Podobnie jest z chrześcijanami, którzy z powodu wątpliwości w Boże obietnice nie widzą, że Bóg nami potrząsa dla naszego dobra i ku naszemu zbawieniu. Niektórzy nawet w problemach kwestionują Bożą miłość względem swoich dzieci i podważają dobroć naszego Boga. Wszystkie takie wątpliwości zatruwają nasze serce i odbierają postawę wdzięczności. 

Egoizm
Druga rzecz, która powoduje, że chrześcijanie nie dziękują Bogu to egoizm, samolubstwo.  Słowo egoizm pochodzi od łacińskiego słowa „ego” co znaczy „ja”, ja jestem najważniejszy. Po prostu możemy być za mocno skupieni na sobie i wtedy nie jesteśmy zadowoleni jak Bóg działa w naszym życiu. Mamy już gotowy plan, gotowy scenariusz jak Bóg powinien nas prowadzić i jeśli coś idzie niezgodnie z tym planem, to mamy do Boga pretensje.
Ludzie którzy są egoistami nie dostrzegają, że to oni mają dług wobec Boga, a nie Bóg wobec nich. Dług, którego w żaden sposób nie mogliśmy spłacić, to więc Bóg w swojej łasce nam Go darował przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Egoizm powoduje, że nie dostrzegamy powodu, żeby dziękować komukolwiek, bo dziękczynienie wynika z dostrzeżenia, że to, co mam, nie zawdzięczam tylko sobie, ale od kogoś to otrzymałem. Jednak egoista nie dostrzega daru i stojącym za nim dawcy, jedynie co widzi, to siebie, oraz to, czego mu jeszcze brakuje. Czasami chrześcijanie zachowują się jak małe dzieci, choć mają wiele powodów żeby dziękować, wiele zabawek w pokoju, to wciąż widzą tylko to, czego nie mają. A wtedy, gdy rodzic nie kupi kolejnej zabawki są na niego rozzłoszczeni tupiąc nogami i mówią, że ich nie kocha. Taka postawa zawsze prowadzi do niewdzięcznego ducha, ciągle skupiasz się na tym, czego nie masz i choć możesz mieć bardzo wiele, nigdy nie jesteś z tego zadowolony, bo ważniejsze jest dla ciebie to, czego aktualnie nie posiadasz. 

Miłość do świata
Trzecia rzecz, która powoduje, że brakuje w naszym życiu postawy dziękczynienia, to miłość do tego świata. Jeśli nasza wizja sukcesu w życiu skupia się na tym, jak wiele doświadczyliśmy przyjemności, nazbieraliśmy dóbr lub jak wielką mamy władzę i jak bardzo ludzie nas poważają, to nie będziemy mieli postawy dziękczynnej wobec Boga. Dzieje się tak dlatego, że serce ludzi rozmiłowanych w tym świecie nigdy nie jest nasycone. Ile by nie osiągnęli, ile by nie doświadczyli, ile by nie znaczyli zawsze jest mało. Żyje już dostatecznie długo, by wiedzieć, że zawsze pozostaje po każdym ziemskim sukcesie, uczucie niedosytu. Dobrze to wyraził znany niemiecki poeta Johann Wolfgang von Goethe powiedział, że „w tej gonitwie za przyjemnościami, pieniędzmi i radością czułem się jak szczur, który połknął truciznę. Pędzi on z nory, do nory, pożera wszystko co napotyka do zjedzenia. Pije wszystko, co może dostać, a mimo to, trucizna pali go niby nieugaszony ogień”.
Człowiek miłujący ten świat nigdy nie może powiedzieć jak Dawid
Psalm 131:2  Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, Tak we mnie spokojna jest dusza moja.
Dawid mógł cieszyć się pełnym zaspokojeniem, bo miłował Boga z całego serca. On był w Jego życiu najważniejszy i sycił się Jego obecnością, co powodowało że  ludzkie grzeszne namiętności, które powodują ciągłe uczucie niedosytu, zostały przez Pana stłumione, a serce Dawida zostało napełnione pokojem.
Pan Jezus doskonale to wyraził w rozmowie przy studni z samarytanką gdy powiedział:
Jana 4:13 …Każdy, kto piję tę wodę, znowu pragnąć będzie;
14  Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.
Wieczna woda Chrystusa zamienia kamienne nienasycone serce, na serce tryskające radością i dziękczynieniem. Ale miłość do świata powoduje, że nie mamy powodu dziękować, bo wciąż i wciąż jesteśmy nie spełnieni. Wciąż i wciąż czujemy nie dosyt.

Krytykancki duch
Czwarta rzecz która odbiera dziękczynienie w naszym życiu, to ciągłe krytykanctwo, narzekanie na coś. Krytykant nigdy nie jest zadowolony, zawsze chce coś poprawiać, uważa że zrobiłby to lepiej. Taka postawa bierze się ze zbyt wygórowanego mniemania o sobie i napompowanego ego, które nam podpowiada, że ciągle zasługujemy na coś lepszego. Czasami też, taka postawa może wynikać z poczucia zagrożenia. Krytykant czuje, że jego pozycja jest zagrożona, że wobec drugiej osoby, której coś się udało, mógłby wypaść jako ktoś gorszy. Dlatego wielu krytykantów nie potrafi cieszyć się z sukcesów innych.
Z takim nastawieniem trudno jest dziękować, bo ciągle coś jest niedoskonałe, nie dostatecznie dobre, ktoś coś zrobił źle, więc nie ma za co, dziękować. Jest za to, mnóstwo powodów do narzekania i wskazywania wad innych. Zawodowi krytykanci nie potrafią dziękować nawet wtedy, kiedy ktoś czyni im ewidentne dobro np. dostaną jakiś prezent, bo okazuje się, że kolor nie taki, spodziewali się czegoś innego i zawsze coś będzie źle.
List Jakuba przypomina nam:
Jakuba 5:9  Nie narzekajcie, bracia, jedni na drugich, abyście nie byli sądzeni; oto sędzia już u drzwi stoi.

Niecierpliwość
Kolejną rzeczą, która powoduje brak dziękczynienia w naszym życiu jest brak cierpliwości. Po prostu nie umiemy czekać. Chcemy by wszystko, co Bóg obiecał wydarzyło się od razu.
Słowo cierpliwość zawiera w sobie czekanie i umiejętność cierpienia. Ci, którzy są cierpliwi nie tylko potrafią czekać, ale potrafią czekać nawet wtedy, gdy znoszą trudności. Ciekawe jest pochodzenie polskiego słowa „cierpliwość”, które ma swój źródłosłów od łacińskiego słowa  „patiens” – wytrzymały, wytrwały, znoszący coś wytrwale.  Od tego słowa pochodzi też nasze słowo „pacjent”, a później przez logiczne rozwinięcie utworzono słowo cierpliwy. Np. w XIX wiecznej polszczyźnie eleganckim zamiennikiem słowa cierpliwość była „pacjencja”. Po prostu pacjent musiał cierpieć i czekać, aż nadejdzie dla niego odpowiednia pomoc. Gdy brakuje w naszym życiu cierpliwości w oczekiwaniu na Boży ratunek, na Boże zbawienie, to złościmy się na długi proces prowadzenia przez Boga naszej sprawy, co oczywiście odbiera nam chęć do dziękczynienia.
A słowo Boże zachęca nas:
Jakuba 5:7  Przeto bądźcie cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego owocu ziemi, aż spadnie wczesny i późniejszy deszcz.
8  Bądźcie i wy cierpliwi, umocnijcie serca swoje, bo przyjście Pana jest bliskie.
Więc jak długa powinna być nasza perspektywa byśmy mogli bez zniechęcenia Bogu dziękować?
Jakub mówi, aż do przyjścia Pana. Nauczmy się czekać, aż do przyjścia Pana lub naszego spotkania z Nim.

Letnie serce
Kolejną już szósta cechą, która odbiera nam dziękczynienie jest letnie serce. Zamiast być gorącym dla Pana Boga, możemy być leniwi, apatyczni i ospali. To jest ta cecha o którą miał pretensje Pan Jezus do Laodycejczyków w  3 rozdz. Ks. Objawienia, gdy mówił:
Objawienie 3:15  Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! Lub to co mówił do Zboru w Efezie w 2 rozdz. Ks. Objawienia
Objawienie 2:4  Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość.
Letnie serce powoduje, brak pasji, by uwielbiać Chrystusa. Objawem tego jest zaniedbywanie modlitwy i lektury Słowa Bożego. Marnujemy wtedy wiele czasu na niepotrzebne rzeczy, drobiazgi i zajęcia, które powodują że zostajemy na duchowej pustyni stając się obojętnymi wobec Bożego dzieła. To powoduje brak dziękczynienia w naszych sercach.

Zbuntowane serce
Ostatnia rzecz, która jest wrogiem dziękczynnego serca, to bunt. Wyraża się on w niechęci do dziękowania Bogu. Niektórzy nie chcą dziękować, bo uważają, że nie mają za co. Uważają, że Bóg dopuścił do tak wielu przykrości i niepowodzeń w ich życiu, że woleliby go przeklinać niż Mu dziękować. Osoby takie są świadome braku dziękczynienia, a nawet cieszą się z tego, że tak postępują, myśląc że w ten sposób zrobią bogu na złość.  

Drodzy jeśli odkryliśmy w naszym sercu jakąkolwiek z tych 7 negatywnych cech, które niszczą dziękczynienie, przeprośmy za to Boga. Jeśli odkryliśmy, że targają nami wątpliwości, egoizm, miłość do świata, krytykancki duch, brak umiejętności czekania, letnie serce, czy bunt wobec Boga, to błagajmy Pana o wybaczenie i wołajmy do Niego, by zmienił nasze serca. W miejsce wątpliwości dał silną wiarą. W miejsce egoizmu i samolubstwa pojawiła się hojność i umiejętność dzielenia się. W miejsce miłości do świata, miłość do Chrystusa. W miejsce krytykanckiego ducha, bycie zadowolonym. W miejsce niecierpliwości, wytrwałość. W miejsce letniego serca, gorliwy i płomienny duch dla Pana. W miejsce buntu, posłuszeństwo.
Kiedy tak się stanie z tego wszystkiego zrodzi się przeobfite dziękczynienie, tego życzę sobie i wszystkim. 

12.10.2019

Boże obietnice nie zawodzą


Jozuego 21:44  I sprawił im Pan wytchnienie ze wszystkich stron, tak jak przysiągł ich ojcom. Nie ostał się przed nimi żaden ze wszystkich ich nieprzyjaciół, owszem, wszystkich ich nieprzyjaciół wydał Pan w ich ręce.
45  Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił Pan domowi izraelskiemu. Spełniły się wszystkie.
Czy zdarzyło się nam kiedykolwiek na kimś zawieść lub na czymś zawieść? Zaufaliśmy komuś, spodziewaliśmy się, że ten ktoś dotrzyma obietnic nam złożonych lub wypełni swoje zobowiązania wobec nas, ale okazało się, że po pewnym czasie, złożone nam obietnice nie zostały dotrzymane? Albo mieliśmy marzenia, oczekiwania w związku z jakąś sprawą, z jakimś przedsięwzięciem, ale to, czego się spodziewaliśmy nie dało oczekiwanych rezultatów?
 A czy zdarzyło się nam kogoś zawieść, coś komuś obiecywaliśmy, ale nie dotrzymaliśmy danego mu słowa? 
Śmiało możemy powiedzieć, że większość z nas jeśli nie wszyscy doświadczyło zarówno jednego jak i drugiego. Niekiedy jesteśmy zawiedzeni, rozczarowani kimś, a innym razem to my zawodzimy. Chcielibyśmy i tego się spodziewamy, że złożone nam obietnice zostaną dotrzymane, że osoby lub sprawy, których się podejmiemy okażą się wiarygodne. Gdy tak się nie dzieje, to przychodzi rozczarowanie, zniechęcenie, nieufność, a to prowadzi nas do rezygnacji.
Jednak w tym świecie jeśli nie bierzemy pod uwagę Boga nie możemy na niczym i nikim oprzeć się w 100%. Wszystko poza Bogiem jest niepewne i nietrwałe. Ludzie którzy dużo nam obiecują mogą nawet chcieć dobrze, ale może się okazać, że ich obietnice były na wyrost i nie są wstanie ich dotrzymać. Nasze projekty które mamy, mogą dobrze wyglądać w głowie i na papierze, ale ich realizacja zależy od wielu okoliczności na które nie mamy wpływu. To więc jeśli nie ufamy Bogu zawsze będziemy narażeni na wiele rozczarowań. Tylko Bóg jest w stanie na 100% dotrzymać swoich obietnic, dlatego nie możemy się na Nim zawieść jeśli mu ufamy.
Tego właśnie doświadczył Jozue i naród Izraelski, gdy weszli do ziemi obiecanej, że nie zawiodła żadna dobra obietnica, którą Pan złożył Mojżeszowi.
W liście do Rzymian ap. Paweł w kontekście zbawienia Izraela mówi:
Rzymian 9:6  Ale nie jest tak, jakoby miało zawieść Słowo Boże…
A w Ew. Łukasza Pan Jezus powiedział
Łukasza 21:33  Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.
W Biblii możemy znaleźć około 2500 proroctw z których około dwa tysiące się spełniło co do joty. Spełniły się dokładnie tak jak zostały podane na długo przed wydarzeniami, które miały miejsce. Wszyscy wiemy jak wiele spełniło się proroctw dotyczących Chrystusa, ale Biblia także zapowiada różne wydarzenia polityczne i ludzi, którzy mieli je spowodować. W ks. Izajsza 45 rozdział Izajasz zapowiada pojawienie się takiego króla jak Cyrus, który podpisze dekret o odbudowie świątyni i Jerozolimy po niewoli babilońskiej.  Cyrus pojawił się dopiero 150 lat po tym jak Izajasz zapowiadał te wydarzenia. To co jest niesamowite, że Izajasz wymienia Cyrusa z imienia i mówi:
 Izajasza 45:1  Tak rzekł Pan do swojego pomazańca Cyrusa, którego ująłem za jego prawicę, aby przed nim zdeptać narody i odpiąć pas na biodrach królów, aby przed nim otworzyć podwoje i aby bramy nie były zamknięte:
2  Ja pójdę przed tobą i wyrównam drogi, wysadzę spiżowe wrota i rozbiję żelazne zawory.
3  I dam ci schowane w mroku skarby i ukryte kosztowności, abyś poznał, że Ja jestem Pan, który cię wołam po imieniu, Bóg Izraela,
Dokładnie tak się stało jak Izajasz powiedział, gdy Perski władca Cyrus doszedł do władzy i podbił Babilończyków to wydał dekret odbudowy Jerozolimy w 538 r.p.n.e w pierwszym roku swego Panowania.
 2 Kronik 36:22  W pierwszym roku panowania Cyrusa, króla perskiego, ażeby wypełniło się słowo Pana wypowiedziane przez usta Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, żeby ogłosił ustnie, a także pisemnie w całym swoim królestwie:
23  Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie królestwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. On też nakazał mi, abym mu zbudował świątynię w Jeruzalemie, które leży w Judzie. Kto z całego jego ludu jest wśród was, niech Pan, jego Bóg, będzie z nim - niech wyrusza!
W księdze Daniela czytamy jak Daniel dał dokładny opis powstania Imperium Greckiego na ponad 200 lat wcześniej zanim ono się pojawiło i dokładnie opisał wielkość Aleksandra Macedońskiego i jego upadek. Mówił o tym jak szybko dojedzie do władzy i podbije świat, a także jak niespodziewanie umrze, a jego królestwo rozpadnie się na 4 części.
Czytamy w Ks. Dan
Daniela 8:21  A kozioł, to król grecki, a wielki róg, który jest między jego oczami, to król pierwszy.
22  A to, że został złamany, a cztery inne wyrosły zamiast niego, znaczy: Z jego narodu powstaną cztery królestwa, ale nie z taką mocą, jaką on miał.
Gdy Aleksander wielki zmarł znów stało się dokładnie jak Bóg przez Daniela przepowiedział, że królestwo Aleksandra zostało rozdzielone na 4 generałów.
Wiele z Bożego Słowa spełnia się na naszych oczach, jak np. powrót Izraelitów do swojego kraju po tym, jak Bóg ich rozproszył po całej ziemi
Ezechiela 37:21  Potem powiedz im: Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja zbiorę synów izraelskich spośród narodów, do których przybyli, i zgromadzę ich zewsząd, i przyprowadzę ich do ich ziemi.
22  I uczynię z nich jeden naród w tej ziemi na górach izraelskich, i jeden król będzie panował nad nimi wszystkimi, i już nie będą dwoma narodami, i już się nie rozdzielą na dwa królestwa.
Jak Bóg wypełnił wszystkie dobre obietnice, które dał Izraelowi odnośnie ziemi obiecanej, tak możemy być całkowicie pewni, że Bóg wypełni wszystkie obietnice, które dał nam i swojemu kościołowi. To więc tylko ufając Bogu, chwytając się niezachwianie Jego słowa nie możemy się zawieść jak powiedział ap. Paweł „nie jest tak żeby mogło zawieść Słowo Boże”. Gdyby mogło zawieść Boże Słowo Bóg musiałby przestać być Bogiem, a wiemy że to niemożliwe.
To więc uchwyćmy się mocno tej pewnej nadziei, którą mamy w Chrystusie wiedząc, że Słowo Boże nie zawodzi. Jest ono pewniejsze jak powiedział Pan Jezus niż niebo i ziemia, bo one przeminą, ale słowa Chrystusa nigdy.   

10.10.2019

Nowe i stare przykazanie 1 Jana 2,7 – 11



Apostoł Jan przedstawia nam dalsze testy dla prawdziwej wiary. Mówił wcześniej że prawdziwa wiara żyje w światłości na wzór Boga który jest światłością. Człowiek prawdziwie wierzący przyznaje się do swoich grzechów przed Bogiem, wyznaje je i porzuca. Dzięki wierze w Chrystusa i wyznaniu grzechu może dostąpić przebaczenia, bo Pan Jezus zapłacił za Jego grzechy na Krzyżu swoją śmiercią.
Prawdziwa wiara kocha Boże przykazania, Boże słowo i całego serca stara się być mu posłusznym.

2.7
Teraz Jan przechodzi do kolejnego testu, którym jest miłość do współwierzących w Chrystusa. Zwróć uwagę jak Jan ciągle zwraca się w swoim liście do wierzących, mówi do nich umiłowani w 7 wierszu później 3,2 także zwraca się do wierzących „umiłowani” później 3,21; 4,1; 4,7.11
O czym świadczy zwrot umiłowani w listach Jana?
 Świadczy o jego głębokiej miłości do wierzących w Chrystusa. Nie bez powodu Jan jest nazywany apostołem miłości, bo najczęściej w swoich listach wzywa do wzajemnej miłości wśród chrześcijan.
Ale nie zawsze tak było. Jan zanim poznał Jezusa jest nazwany synem gromu, prawdopodobnie z powodu jego surowego stosunku do innych ludzi. Pewnego razu nawet chciał ogień spuścić na ziemię  wobec tych którzy odrzucali Pana Jezusa Łuk 9,52 – 55.
To więc widzimy wspaniałą przemianę Jana pod wpływem społeczności z Chrystusem i mocy Ducha Św. Z syna gromu stał się człowiekiem, który całym sercem kocha innych chrześcijan. Jeśli Chrystus tak wspaniale przemienił Jana, to może przemienić każdego z nas.

W tym 7 wierszu Jan nie pisze dokładnie wprost, czym jest to nowe przykazanie, ale później przechodzi do miłości i nienawiści względem wierzących. A w 2 Liście Jana już wprost mówi, że to przykazanie, to przykazanie miłości (2 Jana 5-6)

Jak myślisz dlaczego Jan mówi że przykazanie miłości, które podaje nie jest nowe ale stare?
Chodzi o to, że w Biblii Bóg od początku nakazywał miłować swoich braci, a z czasem coraz bardziej objawiał głębie tego przykazania. Ks. Kapłańska 19,18.34
Apostoł Paweł powiedział, że cały zakon streszcza się w miłości do bliźniego (Gal 5,14).
Później Pan Jezus od samego początku swojej służby uczył, że istotą prawa Bożego jest miłość do Boga i miłość do bliźniego. Ponieważ, gdy kochasz Boga nie będziesz robił niczego czego Bóg nienawidzi, a będziesz czynił to co On kocha. I podobnie z bliźnim, jeśli kochasz bliźniego, nie będziesz czynił niczego co byłoby złe dla twojego bliźniego, będziesz chciał mu wyświadczać dobro. Tego nauczał Chrystus i do tego się odnosi Jan, że to, co mówi, nie jest nic nowego, to jest to, czego Bóg uczył Izraela i czego uczył Pan Jezus, że chrześcijan ma obowiązek kochać innych wierzących.
Zwróć uwagę że to nie jest propozycja Jana, że jeśli chcemy kochać innych to możemy, ale jeśli nie chcemy to nie musimy, ale to jest przykazanie. Pan Jezus uczył że w miłości do Boga i bliźniego zawiera się wszystko czego pragnie Bóg (Mateusza 22,37-39).



2.8
Jednak  w 8 wierszu jesteśmy trochę zbici z tropu, bo Jan mówi że podaje nowe przykazanie. Jak myślisz dlaczego w 7 wierszu mówi, że nie podaje nowego przykazania, a w 8 mówi że jednak podaje nowe przykazanie?
Najwyraźniej Jan odnosi się tutaj do tego czego nauczał Pan Jezus w 13 rozdz Ew Jana, kiedy mówił że daje nowe przykazanie uczniom, by się wzajemnie miłowali ( Jan 31,34-35). Później Pan Jezus jeszcze kilka razy powtórzył to przykazanie (Jana 15,12-13.17).
Nowość przykazania Pana Jezusa o miłości polegała na tym, że miłość wyraża się w poświęcaniu swojego życia dla drugiego człowieka bez poczucia straty.
To więc Jan mówi że, to przykazanie jest nowe, bo w Chrystusie nabiera ono nowego głębszego znaczenia. Dzisiaj w Chrystusie możemy poświęcić się tak mocno i głęboko dla innych jak nigdy, to nie było możliwe.
Oczywiście już wcześniej było znane, ale dopiero teraz gdy Chrystus się objawił i za nas umarł wiemy co to znaczy naprawdę kochać i możemy kochać tak jak on kochał. Dopiero teraz w Chrystusie przykazanie miłości objawia swą głębie i moc.
I zobaczmy, że ono (to przykazanie miłości) jest prawdziwe w Nim i w nas.
Jak myślisz co to znaczy że jest prawdziwe w Nim i w nas?
To właśnie w Jezusie Chrystusie przykazanie miłości widać najpełniej, najbardziej doskonale.

Dlaczego w Jezusie przykazanie miłości widać najbardziej doskonale?
Chodzi o to, że to Pan Jezus Chrystus przez swoje i poświęcenie objawił nam, co to jest prawdziwa miłość. Miłość Pana Jezusa w stosunku do ludzi wyrażała się w wielu aspektach, poświęcał im czas, nauczał ich, uzdrawiał, przebaczał grzechy, karmił, pocieszał, a ostatecznie za nas umarł poświęcając samego siebie. Pan Jezus kochał do końca, kochał prawdziwie, kochał nawet wtedy, kiedy uczniowie zapierali się go, kochał aż do śmierci Krzyżowej (Jana 14,13). A najważniejsze, że kochał tych, którzy nie zasługiwali na Jego miłość, a na Jego gniew, jednak ich kochał, to jest najwyższy poziom miłości.
Tak więc Bóg w Chrystusie objawił najpełniejsze oblicze miłości (1 Jana 4,9-10).
Nowość ta polega również na tym, że przez Niego, przez Jego moc działającą w nas to przykazanie miłości objawia się również na nas. Z ludzi pełnych uprzedzeń, zazdrości, nienawiści, złośliwości, mściwości i gniewu Pan Jezus czyni osoby, które podobnie jak On nie chcą żyć dla siebie, ale żyją dla innych jak przemienił Jana apostoła.
Dlatego ta nowość była w nim i również w nas jeśli tylko naprawdę wierzymy i kochamy Pana.
Jak mówi Jan przez przyjęcie miłości Pana Jezusa ciemność w nas już ustępuje, a prawdziwa światłość już świeci. 
Dla mnie takim wielkim przykładem miłości współcześnie był jeden z barci (Piotr) którego kiedyś poznałem, a który kiedyś za najcięższe przestępstwa przesiedział kilkanaście lat. Był człowiekiem, który nienawidził wszystkiego i wszystkich, ale w chwili gdy poznał Chrystusa stał się wspaniałym bratem pełnym miłości do ludzi.
Jeśli chodzimy z Chrystusem, to ciemność coraz bardziej ustępuje, a światłość, miłość Chrystusowa w nas się objawia. Pierwszym owocem Ducha Św. jest miłość Gal 5,22 a Rzymian 5,5 jest powiedziane że miłość Boża rozlana jest w naszych sercach i miłość Boża w nas w sposób ponadnaturalny poucza nas, że mamy kochać innych (1 Tes 4,9-10).

A jak ta miłość się objawia w praktyce, jak to nowe, stare przykazanie działa? To Jan odpowiada nam w dalszych wierszach.

2,9-11
Jan mówi, że jeśli żyjemy w nienawiści, pałamy nienawiścią do ludzi i brakuje w naszym życiu przebaczenia, życzliwości i jesteśmy obojętni wobec braci i sióstr, a na ich dobru nam nie zależy. A co gorsza może nawet cieszymy się ich porażek, problemów, upadków, to świadczy o tym, że nie ma w nas miłości Chrystusa.
Zły nienawistny stosunek, zagniewanie i brak przebaczenia dla brata czy siostry jest objawem duchowej choroby. Jest objawem tego, że nie jesteśmy odrodzonymi ludźmi. Podobnie jak niechęć do wierzących, niechęć do spotkań z nimi i nasza obojętność na ich stan duchowy. To również są złe objawy naszego duchowego stanu.

Jest dosyć sporo ludzi, którzy nie lubią innych chrześcijan, czy nawet ich zwalczają, ale o sobie mówią że są wierzący w Boga i mają z Bogiem społeczność. Też jest wiele takich osób, którym nie zależy na braciach i siostrach, na kościele i nie interesuje ich czy ludzie się budują, czy wzrastają, czy są bliżej Boga i chwała Boża wzrasta. Dla nich, nie byłoby żądnej różnicy gdyby Zbór zniknął, ale taki stosunek do wierzących świadczy, że nie ma w ich życiu miłości Bożej.

A z drugiej strony prawdziwy chrześcijanin miłuje brata, kocha innych chrześcijan, pragnie z nimi społeczności i dąży do niej. Jest to przykazanie samego Pana, że mamy się nawzajem miłować. Apostoł Paweł powiedział, że każdy wierzący jest dłużnikiem drugiego wierzącego w miłości. Rzym 13,8 – 10.
To więc jeśli naprawdę wierzysz, to pokochasz innych ludzi. Przebaczysz im i będziesz przebaczał im ich wady, niedociągnięcia i uchybienia przeciwko tobie. Będziesz się starał nie grzeszyć przeciwko nim. Nie będziesz chciał ich ranić, oszukiwać, gardzić nimi, czy być dla nich obraźliwym. Nie będziesz chciał tego wszystkiego, bo ich kochasz miłością Chrystusową.

W rzeczywistości duchowy stan, tych którzy nie chcą mieć do czynienia z innymi wierzącymi, czy nawet zwalczają ich, jest taki jak Jan przedstawia w 11 wierszu.
Po prostu tacy ludzie są w ciemności i w ciemności chodzą, gdyby byli w światłości byliby pouczeni przez Boga, że należy kochać bliźnich szczególnie innych wierzących. Ale z tego powodu, że nie ma w ich życiu miłości Bożej nie zależy im na innych. (Psalm 16,3; Ps 119,63; 1 Tes 3,12)


4.10.2019

Dziecko które jest Bogiem Ew. Łukasza 2,39-52

Większość rodziców chciałaby mieć cudowne dziecko, które odznacza się szczególna inteligencją jak np. Kim Ung –Yong, urodzony w 1962 roku, który uczęszczał na uniwersytet w wieku 4 lat, doktorat zrobił w wieku lat 15. Gdy miał 4 lata potrafił już czytać w języku japońskim, koreańskim, niemieckim i angielskim. W dniu swoich 5 urodzin rozwiązał jedno z bardziej skomplikowanych równań całkowych. Przez następne kilka lat nauczył się kolejnych języków i obronił pracę doktorską z fizyki, obecnie pracuje dla NASA.
Innym cudownym dzieckiem jest Akrit Jaswal urodzony w Indiach w 1993 roku w  wieku 7 lat wykonał pierwszą swoją operację na dziewczynce, której dłoń była zaciśnięta w pięść po poparzeniu czerpiąc wiedzę tylko z książek. Mając 10 miesięcy, już chodził i mówił, a w wieku 5 lat, czytał Szekspira w oryginale, później został najmłodszym studentem na uniwersytecie w Indiach na trzech kierunkach zoologii, botaniki i chemii kończąc go  wieku 15 lat.
I moglibyśmy jeszcze wiele przykładów cudownych dzieci tutaj przedstawić, ale żadne z tych dzieci nawet trochę nie zbliżyło się do najcudowniejszego dziecka w historii ludzkości, do Jezusa Chrystusa. W rzeczywistości był tak cudowny, że wszyscy, którzy mieli z nim do czynienia nie mogli nadziwić się mądrości jaka była mu dana czytamy o tym w 47 wierszu. Czasami myślę sobie jak wspaniale byłoby posłuchać Mari i Józefa, o boskich cechach Pana Jezusa jakie już przejawiał w dzieciństwie.
Nie wiele wiemy na temat dzieciństwa Chrystusa, ale Ew. Łukasz odsłania przynajmniej trochę czasu, gdy dorastał i chce nam uświadomić, że wyjątkowość Jezusa nie była czymś, co na niego zstąpiło podczas chrztu w Jordanie, czy podczas kuszenia na pustyni, czy wtedy jak zaczął swoją publiczną a służbę, On Bogiem od samego początku, od poczęcia. Widzimy, że gdy miał 12 lat, to wiedział jaki jest cel jego pobytu na ziemi, już wtedy wiedział, po co przyszedł i co należy czynić, by wypełnić plan Ojca. 

Boży i ludzki rozwój Jezusa
Czytamy że po tym jak Józef i Maria wykonali wszystkie czynności związane z oczyszczeniem i składaniem ofiar wrócili do Galileii do Nazaretu, gdzie mieszkali i gdzie Pan Jezus się wychowywał. Tu spełniło się proroctwo napisane ponad 700 lat wcześniej z Ks. Izajasza 8,23-9,1 gdzie jest powiedziane:
 Izajasza 8,23…Jak w przeszłości sprowadził Pan hańbę na ziemię Zebulona i na ziemię Naftalego, tak w przyszłości okryje chwałą drogę morską, Zajordanie i okręg pogan.
 9:1  Lud, który chodzi w ciemności, ujrzy światło wielkie, nad mieszkańcami krainy mroków zabłyśnie światłość.  
Rejon Galilei gdzie wychowywał się Pan Jezus, był specyficznym rejonem Palestyny najdalej wysuniętym na północ. Galilea Rozciągała się z północy na południe na przestrzeni około 80 km i około 40 km ze wschodu na zachód i była bardzo gęsto zaludnionym miejscem szczególnie z powodu żyznej ziemi. Tytus Flawiusz, który przez pewien czas był zarządcą tej prowincji podaje, że w tym regionie było ponad 204 miasteczka, które każde liczyło po kilkanaście tysięcy mieszkańców. Pierwotnie ta ziemia została nadana dla pokoleń  Żydowskich: Naftalego, Asera i Zebulona czytamy o tym w (Ks. Joz. 9). Ale z powodu nieposłuszeństwa Bogu tym pokoleniom nigdy nie udało się wypędzić całkowicie mieszkających tam rodowitych Kanaanitów. Również ten rejon doświadczał często najazdów obcych wojsk i osiedlania się tam obcoplemiennej ludności, co spowodowało, że rodowici Izraelici wymieszali się z tubylcami i w dużej mierze żyli jak poganie. Dlatego obraz duchowy tych ludzi był bardzo kiepski stąd proroctwo Izajasza, że lud, który żyje w ciemności ujrzy wielkie światło. Stąd też późniejsze opinie o Panu Jezusie niektórych Żydów jak pytał Natanael dowiadując się, że pochodzi z Nazaretu „czy z Nazaretu może być coś dobrego” (J 1,46)”  - pytali.
Widzimy, że Łukasz  podkreśla człowieczeństwo Jezusa. Chociaż był Bogiem wycielonym, to był również człowiekiem, rósł i nabierał sił jak każde dziecko. Potrzebował czasu, by jego tężyzna fizyczna i umysł ukształtowały się. Musiał we wszystkim upodobnić się do ludzi z wyjątkiem grzechu, by mógł stać się ofiarą przebłagalną za nasze winy i naszym wystawiennikiem przez Bogiem (Heb 2,17).   
Czytamy również że był pełen mądrości a w 52 wierszu, że wzrastał w mądrości. Z czasem gdy Jezus dorastał rozumiał coraz więcej ze swojej misji. Nie wiemy kiedy dokładnie znał cały Boży plan zbawienia ludzkości, ale wiemy, że Bóg objawiał Mu stopniowo, po co przyszedł na ziemię. Z każdym kolejnym dniem, miesiącem i rokiem rozumiał coraz więcej i gdy miał 12 lat, to już wiedział że Jest Synem Bożym. Ja nie pamiętam o czym myślałem, gdy miałem 12 lat, nie wiem o czym ty myślałeś, ale Jezus myślał o sprawach Boga Ojca. Już w tym wieku zależało Mu i czynił starania, by sprawy Ojca były na pierwszym miejscu w Jego życiu.
Czy Jego zachowanie różniło się jakoś od Jego rówieśników? Z pewnością. Przecież nie było w nim grzechu, więc nie było w nim buntu choćby przeciw rodzicom, czy przełożonym, zazdrości, złości, gniewu, lenistwa, nieposłuszeństwa, opryskliwości i tego wszystkiego co przejawiają nasze dzieci, a wiemy, że nie pochodzi to od Boga. Pewnie wyróżniał się, pilnością, pogodą ducha, spokojem i uległością, jednak poza tym wszystkim rozwijał się podobnie jak inne dzieci. Nie prawdą jest to, co mówią ewangelie apokryficzne o dzieciństwie Jezusa np. tzw. Ewangelia Tomasza datowana na koniec II i początek III wieku przedstawia takie rewelacje
„Gdy Jezus był dzieckiem, bawił się koło brodu na strumyku; sprawił, że woda wypływała z niego do kałuży, aby stać się czystą. Następnie wyciągnął z naczynia miękką glinę i ukształtował z niej dwanaście ptaszków. Był to dzień szabatu i wiele dzieci bawiło się z nim. Pewien Żyd ujrzał, jak on to robił wraz z dziećmi. Podszedł więc do Józefa, jego ojca, i oskarżył Jezusa w słowach: "Zrobił błoto i ukształtował z nich ptaszki w dzień szabatu, w który nie wolno tego czynić". 4. Przyszedł Józef i zgromił Jezusa słowami: "Dlaczego w dzień szabatu robisz to, czego nie godzi się czynić? Skoro Jezus usłyszał te słowa, klasnął w dłonie i sprawił, że ptaszki uleciały i zawołał do nich: "Nuże, latajcie i pamiętajcie o mnie, wy, które żyjecie". I ptaszki uleciały ćwierkając. Gdy faryzeusz to ujrzał, był zdziwiony i poszedł, aby opowiedzieć o tym przyjaciołom.
Albo inna relacja z ewangelii Tomasza
„Innym razem Jezus szedł ze swym ojcem i jakieś dziecko biegnąc uderzyło go w ramię. I natychmiast dziecko padło martwe. Zaś ci, którzy widzieli, co się wydarzyło, zawołali mówiąc: "Skąd jest to dziecko, bo wszystko, co mówi, natychmiast się wypełnia? A rodzice zmarłego dziecka przyszli do Józefa i rzekli do niego: "Nie możesz mieszkać z nami w tej wiosce z takim dzieckiem, albo raczej naucz je błogosławić, a nie przeklinać”
Jednak poza tym wszystkim
jeszcze inna relacja
„Pewnego dnia Jezus bawił się z dziećmi na dachu; jedno z nich upadło i zabiło się. Na ten widok dzieci uciekły. Jezus zaś pozostał sam. Rodzice zabitego dziecka mówili do Jezusa: "Ty zrzuciłeś to dziecko". Jezus im odrzekł: "Ja go nie pchnąłem". A gdy oni mu grozili, Jezus zszedł do tego, który był zabity i rzekł: "Zenonie -takie było bowiem jego imię - czy to ja cię strąciłem?" On podniósł się natychmiast i rzekł: "Nie, mój panie". Gdy rodzice dziecka to ujrzeli, byli zdumieni i chwalili Pana”.
Widzimy więc, że ewangelie apokryficzne, czyli niepewnego pochodzenia przedstawiają bajki i dlatego nie wchodzą w skład kanonu Pisma Św. Przedstawiają Pana Jezusa jako podobnego do jakiegoś magika, a nie Syna Bożego.
Tak naprawdę o dzieciństwie Pana Jezusa mamy tylko tą jedną relacje ewangelisty Łukasza, która pokazuje, że dziecko Bóg w dużej mierze wiodło podobne życie do naszego z tą różnicą, że odznaczał się wyjątkową pobożnością i relacją z Bogiem.
Czy to znaczy, że w ogóle jako dziecko nie miał żadnych pokus np. bycia nieposłusznym rodzicom, czy bycia zazdrosnym, złośliwym, samolubnym itp. Nie, list do Hebrajczyków 5,8 mówi, że; chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.
To więc dotykały go jako dziecko różne pokusy, ale walczył z nimi i żadnej nie uległ wzrastając w ten sposób coraz bardziej w dojrzałym posłuszeństwie Bogu, aż był w stanie przejść największe z możliwych doświadczeń, doświadczenie cierpienia męki Krzyżowej.
To również jest wzór naszego wzrostu duchowego, że czym bardziej walczymy z pokusami i z grzechem w naszym życiu wzrastając w posłuszeństwie, tym bardziej jesteśmy dojrzali, by czynić coraz większe dzieła dla Boga. 
Czytamy, że łaska Boża była nad nim, Bóg był z nim (w. 40). Nie chodzi tutaj o to, że potrzebował Bożej łaski z powodu swoich win, ale Bóg błogosławił Go, chronił Go i działał w Jego życiu w cudowny sposób.

Rodzicielstwo skupione na Bogu
Idąc dalej widzimy, że Maria i Józef chodzili co roku do Jerozolimy na święto paschy wedle nakazu Boga.
Łukasza 2:42  I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju.
 W Izraelu były trzy najważniejsze święta, które Bóg kazał obchodzić izraelitom o których np. czytamy w Ks. Powtórzonego Prawa 16:16 
Trzy razy w roku zjawi się każdy mężczyzna spośród was przed Panem, Bogiem twoim, na miejscu, które wybierze: w Święto Przaśników, w Święto Tygodni i w Święto Szałasów, lecz nie zjawi się przed Panem z próżnymi rękami,
Widzimy, że było to święto przaśników z którym połączone było święto Paschy. Obchodzone było ono na przełomie marca kwietnia. Całe uroczystości paschalne trwały 8 dni, pascha 1 dzień i 7 dni przaśników. Następne było święto tygodni tzw. pięćdziesiątnica, było to święto pierwocin, pierwszych zbiorów, kiedy świętowali żniwo, obchodzone 50 dni od święta przaśników, a później jesienią było święto szałasów, namiotów, upamiętniające wędrówkę Izraelitów po pustyni.
Maria z Józefem chodzili dorocznie tylko na długie święto przaśników połączone ze świętem paschy. Było tak dlatego, że żydzi mieszkający w diasporze, rozproszeni po Cesarstwie Rzymskim nie byli w stanie uczestniczyć w każdym z tych świąt, więc wybierali jedno święto w roku na które udawali się do Jerozolimy, a codzienne życie religijne miało miejsce w synagogach. W przypadku rodziny Jezusa musieli pokonać około 130 kilometrów z Nazaretu, by dotrzeć do świątyni w Jerozolimie. Z pewnością było to dla nich duże wyzwanie, kilkudniowa wędrówka w jedną i drugą stronę i kilkudniowy czas, może tygodniowy spęczony na obchodach święta. To pokazuje jak Maria z Józefem troszczyli się o swój rozwój duchowy i Pana Jezusa. Co roku wyruszali na tą długą męcząca podróż, która trwała około dwóch tygodni, by oddać chwałę Bogu i okazać mu posłuszeństwo. Nakaz stawienia się przed Panem przede wszystkim dotyczył mężczyzn, kobiety mogły zostać w domu i zajmować się mniejszymi dziećmi, ale Maria z Józefem nie czynili tak, szli całą rodziną, przejęci czcią dla Pana. 
Troszczyli się również o to, by Pan Jezus poznawał Boga, zabierali go w tą drogę, by mógł być blisko swojego Ojca i wzrastać w mądrości.
Każdy mężczyzna w Izraelu miał obowiązek uczyć swojego syna jak czcić Boga, a gdy dziecko osiągało 13 lat, to była oficjalna uroczystość, kiedy uznawano chłopców dorosłych wobec Bożego prawa. To daje nam trochę szerszy obraz, dlaczego ew. Łukasz przywołuje dwunastoletniego Jezusa idącego do Jerozolimy. 
To jest dla nas wzór jak mamy uczuć swoje dzieci bojaźni Bożej, że powinniśmy studiować z nimi Słowo Boże, modlić się z nimi i prowadzić ich do Kościoła nawet wtedy, kiedy, to dla nas jest jakieś wyzwanie, kiedy dzieci muszą wstać rano, kiedy trzeba je wyszykować, ubrać, nakarmić. Czasami nie chcemy tego robić z troską o dzieci obawiając zbytnio ich obciążać. Ale w ten sposób, tak naprawdę robimy im krzywdę, bo nie uczymy ich bojaźni Bożej, oraz tego, że czczenie Boga wymaga od nas wysiłku.  Gdy czynimy to regularnie jak Józef i Maria, to nasze dzieci widzą, że Boże sprawy, to ważna część naszego życia, że życie nie polega tylko na jedzeniu, spaniu i chodzeniu do pracy, ale w życiu chodzi o wielbienie Boga. Dzisiaj mam trochę inną sytuację, ale przez wiele lat dojeżdżałem do Zboru kilkadziesiąt kilometrów, później z dziećmi, i nie raz, nie dwa nie chciało się. Były pokusy, by dłużej pospać, posiedzieć w domu, ale gdzieś zawsze z tyłu głowy było to przeświadczenie, że mam czcić Boga w zgromadzeniu Jego ludu jak mówi psalm (Ps 107,32). Później jak pojawiły się dzieci, miałem świadomość, że przez swoją gorliwość daje im przykład, że najważniejsze jest miłować Boga.
Tak postępowali Józef z Marią i Jezusem, chodzili co roku prawie 130 kilometrów na pieszo, wypełniając nakaz Pański. W wierszu 44 widzimy, że nie tylko oni tak czynili, ale była spora grupa pielgrzymów. Zbierali się razem i w ten sposób było raźniej oraz bezpieczniej iść.

Jezus jako uczeń
Gdy Józef z Marią spędzili cały okres święta w Jerozolimie, to wyruszali w drogę powrotną z innymi pielgrzymami czytamy w 43 wierszu. W pierwszym momencie nie zauważyli, że Jezus nie wraca z nimi, bo myśleli, że jest w śród innych wędrowców w.44. Dopiero po jednym dniu drogi, gdy przeszli około 30 kilometrów zorientowali się, że nie ma z nimi dziecka. Ci rodzicie, którzy kiedykolwiek zgubili dzieci wiedzą jaki to musiał być szok i strach dla Marii i Józefa. Nam się raz zdarzyło zgubić dziecko w parku i odebrać go od straży miejskiej, ale zanim się znalazło było sporo stresu. Najczęściej do zgubienia dzieci dochodzi w dużym skupisku ludzi, na plaży, w markecie w trakcie jakiejś plenerowej zabawy i tak było tym razem, dużo ludzi, dożo pielgrzymów więc rodzice Jezusa nie zauważyli, że go nie ma. Myśleli, że jest gdzieś z przodu z innymi dziećmi, które szły na przodzie pochodu, w środku szły kobiety, a z tyłu mężczyźni.
Może ktoś ma pytanie jak to możliwe, że zgubili dziecko na tak długi czas. Wydaje się, że było to spowodowane tym, że nigdy z Jezusem nie było problemu, że zawsze robił to, co miał robić i był w miejscu gdzie miał być. Prawdopodobnie Józef myślał że jest z Marią jeśli szli osobno, kobiety z kobietami a mężczyźni z mężczyznami. Może Maria myślała, że jest z Józefem albo z innymi dziećmi.  
Dopiero wieczorem zorientowali się, że Jezusa z nimi nie było. Wieczór był czasem kiedy rodziny wspólnie się gromadziły na posiłek i spoczynek.
Podejrzewam że musiała to być, jedna z najdłuższych  nocy dla Józefa i Marii, kiedy zastanawiali się, co stało się z ich ukochanym synem. Rano wyruszali z powrotem do Jerozolimy szukając Jezusa. Spędzili cały dzień na podróży powrotnej i znowu musieli odpocząć. Zaczęli go szukać dopiero kolejnego dnia i tak znaleźli go na trzeci dzień.
A gdzie go znaleźli, co robił?
Znaleźli go w świątyni w. 46 jak siedział wśród nauczycieli Bożego Słowa słuchając ich i zadając im pytania. Widzimy, że w dwunastoletnim Jezusie było już silne pragnienie, by coraz lepiej poznać swojego Ojca. Dwunastoletni Jezus jest tu dla nas wspaniałym przykładem jak powinniśmy dbać o nasz wzrost duchowy i lepsze zrozumienie prawd duchowych. Zobaczmy, że On zdawał pytania i słuchał nauczycieli Bożego słowa. Z pewnością te pytania dotyczyły Pisma Św. Starego Testamentu i różnych zagadnień dotyczących Boga. Widzimy tutaj wielką pokorę Pana Jezusa, choć był Bogiem i miał wielką mądrość w wieku dwunastu lat, to jednak szanował tych nauczycieli, korzystał z ich mądrości i doświadczenia, a przez to sam dojrzewał. Czynił to, co dzisiaj tak rzadko możemy zobaczyć w wielu młodych osobach. Najczęściej ludzie młodzi są bardzo pyszni, myślą że wszystko wiedzą najlepiej i nie chcą nikogo słuchać. Ale przez taką postawę popełniają wiele błędów, które czasami ciągną się za nimi przez wiele lat, mówi się później o tym „błędy młodości”.
Widzimy tu Boga, który choć mógł wiedzieć wszystko co chciał, to jednak stał się uczniem. Później gdy dorósł, to On nauczał, le musiał być etap w Jego życiu z tego powodu, że był człowiekiem, że On też musiał się uczyć.
To jest dla nas wzór dochodzenia do dojrzałości chrześcijańskiej, bycie pokornym, zadawanie pytań, uczenie się od tych, którzy mają większe doświadczenie od nas, lub większą mądrość. A dopiero wtedy, gdy przejdziemy ten etap, sami możemy uczyć innych. Obejmuje to więc słuchanie starszych braci, pastorów, tych którzy w kościele nauczają lub czytanie dobrych książek chrześcijańskich.
Widzimy też w Panu Jezusie boską mądrość w wieku 12 lat jak nie tylko zadaje pytania, ale udziela tak bystrych odpowiedzi, że wszyscy, którzy mają okazje go słuchać są zadziwieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami (w 47). Później mamy okazje obserwować przejawy tej niezwykłej mądrości kiedy próbowano Go pochwycić na jakimś słowie, czy zastawić na Niego pułapkę, choćby w przypadku, czy należy płacić podatek cezarowi lub w sytuacji kobiety przyłapanej na cudzołóstwie. Nigdy jednak, to się nie udało. To Jego wrogowie odchodzili zawstydzeni, gdy swoją bystrością zamykał im usta.

Wiedział że postępuje właściwie.
Ostatnia rzecz jest taka, że dwunastoletni Jezus wiedział, że służąc Bogu postępuje właściwie. Widzimy, że Józef i Maria gdy znaleźli Jezusa byli zdumieni i  mieli do niego pretensje.
 Łukasza 2:48  I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie.
Być może myśleli, że zgubiony Jezus, dwunastolatek, gdzieś płacze, boi się i szuka swoich rodziców. A tymczasem On spokojnie siedzi w świątyni prowadząc dyskusje. Naprawdę niesamowite, zadziwiające i wzbudzające szok, że po trzech dniach zgubienia rodziców jest zupełnie spokojny. Wydaje się zupełnie niewzruszony, gdy Jego rodzice pojawiają się. Jest całkowicie pochłonięty sprawami Bożymi i wie, że pomimo całego strachu Marii i Józefa ich wzburzenia i zamieszania jakie stało się Jego udziałem postąpił właściwie. Nie pozwala się również obciążyć winą za to, co się stało. Maria chce dać mu naganę, rodzicielską reprymendę. A On do niej mówi, że robi to, co słuszne, bo przyszedł, by zajmować się sprawami Ojca.
Łukasza 2:49  I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?   
Czyli inaczej powiedział im, słuchajcie to jest mój prawdziwy dom i powinniście to wiedzieć, powinniście to rozumieć, że tym właśnie mam się zajmować. Oczekiwał tego od nich ze względu na to, co już o nim wiedzieli. Wiedzieli w jaki cudowny sposób przyszedł na świat, mieli niezwykłe doświadczenia w związku z nim, sny prorocze ucieczka do Egiptu. Mieli też niezwykłe dziecko w domu, które było w zachowaniu inne niż zwykłe dzieci, usłuchane uległe, nie przejawiające buntu i żadnego grzechu. A jednak nie rozumieli, bo nie potrafili spojrzeć na to małe dziecko jak na Boga wcielonego.
Chciałem tutaj podkreślić, że Pan Jezus w wieku dwunastu lat wiedział co jest właściwie, wiedział jakie są priorytety, że należy zajmować się na pierwszym miejscu sprawami Ojca. Wszystko inne jest drugorzędne. Nie pozwolił sobie wmówić przez swoją najbliższą rodzinę że czyni coś niewłaściwego. Nie pozwolił się oskarżyć i wzbudzić wyrzutów sumienia, bo służenie Ojcu to jest najlepsza z możliwych dróg. Jakże często my możemy ulegać podobnym naciskom, ze strony rodziny, męża, żony, mamy, taty, dzieci, znajomych, sąsiadów, czy tego świata, że zbyt mocno się angażujemy religijnie, że zbyt często uczestniczymy w spotkaniach, że nie powinniśmy tak dużo Biblii czytać, czy tak mocno angażować się w służbę. Czasami słuchamy podszeptów diabła, że powinniśmy zachować dystans i uważać z tą religią. Dwunastoletni Jezus miał na to odpowiedzieć, czy nie wiesz, że powinienem zajmować się sprawami Ojca. Czy nie wiesz, że ile byś nie poświęcał się dla Boga nigdy nie jest za dużo. Czy nie wiesz, że służenie Bogu, budowanie Jego królestwa to najważniejsza rzecz we wszechświecie. Ludzie, którzy tego nie rozumieją, będą próbowali nas odciągać od poświęcenia, oddania i naszej ofiarności dla Pana. Obyśmy zawsze mieli ten obraz przed oczami, dwunastoletniego Jezusa, który mówi, że najważniejsze są sprawy Ojca, że najważniejsze to szukać Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dodane (Mat 6,33).  Drodzy, niebawem życie każdego z nas dobiegnie do końca. Gdy staniemy przed Bogiem wtedy to, czym zajmowaliśmy się w życiu będzie miało wielkie znaczenie, życzę tobie i sobie, by w dzień sądu okazało się, że swoje życie poświęciłeś na sprawy Boga Ojca i naszego Pana Jezusa Chrystusa, bo pamiętajmy że nasze uczynki dokonane w Bogu idą za nami.

Podsumowując
1.      Po pierwsze Jezus będąc dzieckiem był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Widzimy jak te dwie natury przejawiały się w Jego życiu już w czasie dzieciństwa. Jezus nie stał się Synem Bożym w chwili chrztu, czy jakiejkolwiek innej ceremonii. Od zawsze był odwiecznym Synem Boga, zszedł na ziemię i utożsamił się za nami do końca przyjmując na siebie wszystkie ludzie ograniczenia i doświadczenia oprócz grzechu.
2.      Druga rzecz, to przykład gorliwości Józefa i Marii, jak byli gotowi do poświęceń nie zważając na koszty. Chcieli aby ich życie i życie ich dzieci Było skupione na Bogu. Wiedzieli że ich szczęściem jest być blisko Boga.
3.      Trzecia rzecz, że Jezus pomimo tego, że był Bogiem to jako człowiek potrzebował się uczyć, by mógł dojść do dojrzałości i w ten sposób pozostawił nam wzór, że należy pokornie słuchać i zdawać pytania tym, którzy mają większe doświadczenie od nas i w taki sposób wzrastać w poznaniu, aż nadejdzie chwila kiedy sami będziemy mogli uczyć innych
4.      I ostatnia rzecz, Pan Jezus wiedział, że zajmowanie się sprawami Ojca to najwłaściwsza rzecz jaką powinien czynić i nie pozwolił, by nawet Jego rodzice w jakiś sposób odciągnęli go od tego, czy wzbudzili w nim poczucie winy, że robił coś niewłaściwego.  

2.10.2019

Podstęp Gibeonitów Ks. Jozuego 9,1-27



Mamy w tym rozdziale historię podstępu Gibeonitów, którzy zamieszkiwali tereny ziemi Kaanan, którą to ziemię Izrael miał pojąc w posiadanie. Gdy Ginbeonici dowiedzieli, że Bóg nakazał Mojżeszowi usunąć mieszkańców ziemi, którą Izrael miał odziedziczyć, to bojąc się o swój los postanowili zawrzeć podstępem przymierze z Izraelem, by ocalić swoje życie. Widzieli że Izraelici podbiją kolejnych królów i to tylko kwestia czasy, gdy dotrą do nich i nie będzie dla nich litości. Nie przyłączyli się również do koalicji innych narodów, które się sprzymierzyły by walczyć z Izraelem w. 9,1. Zmówili się razem i wymyślili, że   wezmą zużyta odzież, zużyte bukłaki na wino, starą żywność w. 4-5 i powiedzą Jozuemu, że pochodzą z daleka i są przejęci wielkością narodu i siłą ich Boga chcąc zawrzeć z nimi przymierze. Musieli także wiedzieć, że celem Izraela nie jest podbijać wszystkie narody, a tylko te mieszkające w tym rejonie w.24 i wykorzystali tą informację. Jozue i starsi słysząc posłańców Gibeonu i widząc ich rzeczy oraz słuchając ich pochwał uwierzyli im i przysięgli im na Pana, że ich nie zabiją w. 14-15
Ale w 14 wierszu jest taki mały dopisek, który może nam umknąć, a jest bardzo istotny w tym rozdziale, że Izraelici nie pytali wyroczni Pana w tej sprawie. Po prostu podjęli decyzje nie modląc się do Boga, nie pytając Go kim są ci ludzi i czy mogą zawrzeć z nimi przymierze. Bóg bowiem nakazał Mojżeszowi, by nie zawierali przymierza z narodami, które mieszkały w ziemi obiecanej Ks Wyj 23,32-33, Pwt 7,1-2.
Widzimy więc, do czego doprowadził brak modlitwy i brak komunikacji z Panem oraz pośpiech. Doprowadził do nierozważnych, złych decyzji i późniejszych problemów. Boży lud nie mógł wypełnić nakazu Bożego, zniszczenia bezbożnych narodów, bo przysiągł na Pana łaskę dla jednego z nich.
My w naszej wojnie duchowej powinniśmy wyciągać naukę z błędu Izraela i nigdy nie postępować w pośpiechu z ważnymi decyzjami w życiu osobistym lub zboru nie przedstawiając wcześniej ich Panu w modlitwie. Powinniśmy pamiętać że szatan jest zarówno podstępnym wężem jak i krwiożerczym lwem i tylko nasza bliska społeczność z Panem w modlitwie i Jego słowie chroni nas przed Jego podstępnymi zasadzkami. Tak często dla wielu modlitwa wydaje się stratą czasu, a to właśnie tutaj dokonuje się największe zwycięstwo, to tutaj na kolanach wygrywamy największe bitwy, bo gdy już z nich wstajemy, to Pan walczy za nas. Nigdy nie powinniśmy lekceważyć mocy modlitwy ignorując ją. Jeden z wielkich kaznodziejów Charles Spurgeon powiedział, że przez modlitwę poruszamy Boże ramie które porusza świat. Jeśli chcemy pozytywnych zmian na świecie, chcemy zmian w naszym otoczeniu, chcemy zmian w naszym kościele i w naszej rodzinie, to nie możemy sobie pozwolić na brak modlitwy. Jeśli nie mamy czasu na modlitwę lub postępujemy zbyt pochopnie rezygnując z niej, czy o niej zapominając, to popełnimy wiele błędów i marnujemy później wiele czasu, który wydawało się, że zaoszczędziliśmy nie modląc się. Nadto bez modlitwy nasze działania, często będą nieskuteczne. Gdyby Izraelici zapytali się Pana kim są ci ludzie, którzy do nich przybyli, to z pewnością Bóg objawiłby ich podstęp, a cała historia skończyłaby się inaczej. Jednak Jozue i starsi  woleli w tej chwili bardziej polegać na swojej mądrości i doświadczeniu niż radzić się Pana. Była to dla nich bardzo sroga lekcja do której Jozue wracał pewnie jeszcze nie raz, że zanim podejmie jakiejś sprawię decyzje, najpierw należy przedstawić to Panu.     


Łączna liczba wyświetleń