16.04.2020

Przede wszystkim modlitwa 1 Tymoteusza 2,1-8



Ap. Paweł Pisząc do Tymoteusza, swojego młodego wychowanka daje mu ważne zalecenia, co do organizacji pracy i służby w kościele. Jednym z najważniejszych wezwań dla kościoła jest wezwanie do modlitwy. Mam wrażenie od dłuższego czasu, że modlitwa jest jednym z najbardziej niedocenianych narzędzi przez kościół danych nam przez Boga. Z jednej strony jest bardzo prosta, nie wymaga od nas wielkiej wiedzy, wielkich umiejętności, wielkiej mądrości, czy wielkich zasobów, wymaga od nas jedynie wiary i zaufania do Boga. A z drugiej strony jest dla nas wyzwaniem, bo należy poświęcić swój czas na wołanie do Pana i wymaga duchowego wysiłku, walki z samym sobą, przezwyciężenia duchowych oporów. Duchowe opory powstrzymujące nas przed modlitwą nie tylko obejmują naszą grzeszność, ale również siły złego, któremu zależy, by kościół nie modlił się, a przez to był nieskuteczny.
Paweł pisząc do Tymoteusza mówi, że kościół przede wszystkim, w pierwszej kolejności w sposób priorytetowy powinien skupiać się na modlitwie.
Gdy czytamy Dzieje Ap. widzimy że apostołowie rozumieli wagę modlitwy, gdy ustanowili diakonów, by pilnowali służby przy stołach, by oni mogli zajmować się służbą słowa i modlitwą.
Dzieje Ap 6:2  Wtedy dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, rzekło: Nie jest rzeczą słuszną, żebyśmy zaniedbali słowo Boże, a usługiwali przy stołach.
3  Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, a ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą;
4  My zaś pilnować będziemy modlitwy i służby Słowa.
Znany kaznodzieja Charles Spurgeon powiedział kiedyś, „że woli nauczyć jednego człowieka modlić się niż dziesięciu głosić”.
Innym razem, gdy został zapytany przez pewnego pastora jak to się dzieje, że ewangelia ma taki wielki wpływ na ludzi w jego kraju Spurgeon odpowiedział „mój kościół modli się za mnie”
Rozumiał, że jeśli ludzie przychodzą do Chrystusa, to dzieje się to, bo ktoś się o nich modlił i do tego wzywa nas ap. Paweł. Wzywa nas do modlitwy wstawienniczej o rządzących, przełożonych i wszystkich ludzi. Często mówimy o skuteczności służby Ap. Pawła, jak wiele kościołów założył i jak wielkich rzeczy dokonał dla Boga, ale musimy być świadomi, że poza wielką pracą ewangelizacyjną jakiej zespół misyjny ap. Pawła dokonał, było wiele godzin modlitwy, którą nie zawsze widzimy. Jest to podobne do tego, gdy widzimy wielkiego muzyka i słuchamy jego pięknej gry zachwycając się nią, ale często nie pamiętamy że nabyte umiejętności są poprzedzone wieloma godzinami ćwiczeń.
O apostole Pawle w kontekście modlitwy czytamy np. w liście do Efezjan, gdy mówi
Efezjan 1:16  Nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich,
Lub w liście do rzymian
Rzymian 1:8  Najpierw dziękuję Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, że wiara wasza słynie po całym świecie.
9  Świadkiem bowiem jest mi Bóg, któremu służę w duchu moim przez zwiastowanie ewangelii Syna jego, że nieustannie o was pamiętam
10  Zawsze w modlitwach moich, prosząc, żeby mi się wreszcie udało za wolą Bożą przyjść do was.
Bóg upodobał sobie działanie i zbawianie ludzi przez modlitwę, a kościół ma być zaangażowany w to dzieło podejmując się jej.
Często zastanawiamy się o co i jak mamy się modlić, wszak modlitwa skuteczna, to modlitwa zgodna z Bożą wolą.
Tu ap. Paweł daje nam odpowiedz, przede wszystkim modlić się o zbawienie ludzi, o naszą rodzinę, sąsiadów znajomych, rodaków. Modlić się również o rządzących, pracodawców, wszystkich przełożonych, aby mogli poznać Boga i nie sprzeciwiali się pracy Bożej jeśli go nie znają, a także by Bóg dał im mądrość podejmować właściwe decyzje. Wszak decyzje rządzących mają wpływ na nasze życie jak czytamy w 2 wierszu, że od tego zależy, czy będziemy mogli w sposób spokojny pełnić naszą służbę. A z kolei na ich decyzje mają wpływ nasze modlitwy, więc gdy kościół się modli choć aktywnie może nie uczestniczyć w życiu politycznym, to może mieć realny wpływ na podejmowane rozstrzygnięcia.
Modlitwa powinna mieć różny charakter jak mówił Paweł, czasami są to żarliwe błagania, innym razem prośby, wstawiennictwa, a także dziękczynienia za okazane nam łaski i wysłuchane modlitwy.
Nasza motywacją w modlitwie powinno być to, że jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem. Często wielu ludzi zastanawia się, co jest Bożą wolą, jak mogę lepiej służyć Bogu, tu mamy odpowiedź, módl się, wstawiaj się do Boga o zbawienie ludzi i Jego kościół. Módl się o władze świeckie i przełożonych w kościele, by byli wierni Bogu i wspierani w tej służbie przez Niego. Bóg chce by wszyscy ludzie doszli do poznania prawdy, dlatego wzywa wszystkich dzisiaj do zbawienia, a my mamy przywilej brać w tym udział.
Jednym z takich przykładów gorliwej modlitwy może być reformator i kaznodzieja John Knox, który modlił się i pościł regularnie, a królowa Szkocji  tzw „Krwawa Maria”, która chciała umocnić w Szkocji katolicyzm i prześladowała ewangelicznie wierzących mawiała, że nie boi się żadnej armii, ale modlitw Johna Knoxa.
Módlmy się by obecna sytuacja została wykorzystana przez Boga, by więcej ludzi się do Niego przybliżyło. 

10.04.2020

Krew Chrystusa cenniejsza niż złoto 1 Piotra 1,13 – 25



Drodzy możliwość poznania Chrystusa jest najcenniejszym darem jaki mogliśmy od Boga otrzymać. Nie ma nic cenniejszego od ofiary ze swego syna jaką Bóg złożył za nasze grzechy. Jednak w tym obecnym świecie, świecie gdzie umysły ludzkie są zdominowane przez pożądliwości i opanowane przez ludzkie namiętności wielu nie widzi żadnej wartości w śmierci Chrystusa, bo nie wierzą i nie rozumieją jej znaczenia. Raczej ludzie widzą wartość w tym, co mogą sobie kupić, zjeść, doświadczyć, zaznać, już teraz, już dzisiaj. To co wieczne jest często dla nich odległe, dalekie, a przez to mało realne. Szatan, grzech i świat skutecznie przysłaniają wielu ludziom sens ludzkiego życia, wspaniałość Boga i wartość ofiary Chrystusa. W wyniku duchowej ślepoty większość ludzi marnuje swoje życie zaspokajając własne pragnienia zamiast oddać się na służbę Bogu.  
My jako wierzący w Jezusa powinniśmy w sposób szczególny doceniać to, że Bóg objawił nam swego Syna jako naszego Zbawiciela. Jak mówi Piotr została nam okazana wielka łaska. Połóżcie całkowicie nadzieje waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa (w. 13).
Mamy wielki przywilej znać Jezusa jako naszego Zbawiciela i wierzyć w niego. Nie ma we wszechświecie niczego cenniejszego niż właśnie Boże przebaczenie, Boża łaska dla grzeszników darowana im w Chrystusie. Ta łaska cenniejsza jest od wszystkiego, co może nam zaoferować ten świat. Przynosi ona pokój z Bogiem, przebaczenie win, przywraca nas do synostwa w Chrystusie i daje nam życie wieczne. Ale nawet jako wierzący nie zawsze doceniamy to, w taki sposób jak powinniśmy czynić, a wynika to z tego, że często jeszcze  kierujemy się w tym świecie pożądliwościami jakie kiedyś nami władały w czasie, gdy nie znaliśmy Chrystusa (w 14).
Czym więcej w naszym życiu przyzwolenia na rzeczy, które nie podobają się Bogu, tym więcej niezrozumienia na czym polega Boża łaska okazana nam w Jezusie. Tym większe też niebezpieczeństwo, że zamiast ją cenić będziemy nią gardzić. Pogarda bowiem wobec Bożej łaski nie objawia się tylko tym, że jej bluźnimy, czy ją lekceważymy, ale też tym, że nie żyjemy według jej norm. Natomiast właściwe zrozumienie Bożej łaski będzie prowadziło nas do świętego życia i doceniania ofiary Chrystusa ponad wszystko, ponad złoto, srebro, czy cokolwiek innego, co mogło mieć w naszym życiu wcześniej wartość.
Gdy ap. Paweł zrozumiał wartość ofiary Pana Jezusa, ile Bóg w Chrystusie okazał mu łaski, to powiedział, że wszystko uważa za śmiecie w porównaniu z Chrystusem. Wszystko jest gotowy poświęcić, by zyskać Jezusa, a miał na myśli swoje pochodzenie, swoją pozycję społeczną, szacunek jaki zdobył, czy swoją moralność z której wcześniej się chlubił. Chrystus w jego życiu nabrał takiej wartości, że nie żal mu było oddać w Jego ręce całego siebie, odrzucić swoją sprawiedliwość i przyjąć sprawiedliwość Chrystusa przez wiarę. To zaowocowało też wielkim poświęceniem w życiu ap. Pawła w postaci gorliwego posłuszeństwa i dzielenia się przesłaniem ewangelii wszędzie tam, gdzie to było możliwe, bo wierzyć w Chrystusa to znaczy żyć dla Niego. To właśnie miał na myśli Piotr, gdy mówił: połóżcie całkowicie nadzieje waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa.  
Przebłaganie Chrystusa za nasze grzechy mogło mieć miejsce, bo Pan Jezus okazał się barankiem, ofiarą niewinną i doskonałą (w 19). On jako jedyny doskonale wypełnił wszystkie wymagania Bożej sprawiedliwości. Spełnił wszystkie Boże warunki, by móc wziąć na siebie nasz grzech i uratować nasz od Bożego gniewu, który sprawiedliwie się nam należał. Wiec Jezus może być dzisiaj jedynym pośrednikiem między nami, a Bogiem, bramą przez którą owce wejdą i wyjdą i pastwisko znajdą. Z tej bramy skorzystało już wielu i nadal ona jest otwarta dla wszystkich grzeszników, by mogli dostąpić przebaczenia. Wciąż jest czas łaski i Jezus ciągle nas zaprasza byśmy pojednali się z Bogiem przez wiarę w Niego. Moc zbawczej krwi Chrystusa, gdy ją gorliwie głosimy działa czasami w nieoczekiwany sposób jak w sytuacji jednego z kaznodziejów z XVIII w Johna Wesleya. Pewnego wieczoru John Wesley (1703-1791) wracał do domu ze służby i został napadnięty oraz okradziony. W trakcie napadu złodziej przekonał się, że jego ofiara nie jest zbyt zamożna miał przy sobie mało pieniędzy i trochę literatury chrześcijańskiej. Gdy bandyta pozostawiał go okradzionego, Wesley zawołał żeby zaczekał, bo ma mu coś więcej do zaoferowania.  Zaskoczony złodziej wrócił myśląc, że otrzyma coś dodatkowego, a Wesley powiedział, że „kiedy będziesz żałował tego rodzaju życia, to wtedy powinieneś pamiętać że Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu!”. Następnie Wesley pomodlił się o niego i tak się rozstali.
Wiele lat później Wesley pozdrawiał ludzi po niedzielnym nabożeństwie, gdy podszedł do niego jakiś nieznajomy. Cóż to była za niespodzianka, gdy John dowiedział się, że to jest jego dawny złodziej, a teraz wierzący w Chrystusa. Po nawróceniu stał się biznesmenem odnoszącym sukcesy i powiedział do Wesleya, że wszystko co mam jestem ci winien. „O nie, przyjacielu” - wykrzyknął Wesley - „nie mnie jesteś winien, ale do drogocennej krwi Chrystusa, która oczyszcza nas od wszelkiego grzechu!
Wszystko jesteśmy winni naszemu Panu, całe nasze życie, żyjmy tak, by był z nas zadowolony, a nasze serca niech będą przepełnione wdzięcznością za Jego łaskę. Niech ona wyraża się w naszym życiu oddaniem dla Pana Jezusa i oddaniem dla miłości bratniej, byśmy miłowali czystym sercem jedni drugich gorąco.  

8.04.2020

Modlitwa w chwilach doświadczeń Ew. Mateusza 26,36 - 46



Drodzy, obecna sytuacja jest dla nas wszystkich próbą wiary w czasie której wiara wielu z nas zostanie przetestowana. Pan Jezus uczył nas na swoim przykładzie jak chrześcijanie powinni sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. Największą próbą dla Pana Jezusa w całej Jego służbie, było stanąć w obliczu krzyża.
Jak czytamy w naszym fragmencie Krzyż i konieczność bycia ofiarą za ludzkie grzechy wywoływał w Panu Jezusie lęk i obawy czytamy w 37 w, że wziął ze sobą Piotra oraz Jakuba i Jana i począł się smucić i trwożyć. Musimy zdać sobie sprawę, że wiara nie polega na tym, że nigdy nie czujemy żadnych obaw i żadnego strachu. Próba właśnie ma to do siebie, że niesie niepewność, obawy i zmartwienia. Nie wiemy co się wydarzy i nie wiemy jak będzie dalej, a z powodu sytuacji w jakiej jesteśmy możemy czuć uzasadniony lęk. Widzimy po reakcji Pana Jezusa, że strach który czujemy w obliczu zagrożenia nie jest nieufnością w stosunku do Boga. Choć takim może się stać jeśli nie zdołamy się z nim uporać i pochłonie nas. Ale by się tak nie stało, Pan Jezus daje nam receptę, rozwiązanie na nasze obawy. Spójrzmy co powiedział do uczniów w 41 wierszu w obliczu pokusy odstąpienia od niego i porzucenia wiary, która miała na nich przyjść.  
Powiedział : „módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie, lub inaczej módlcie się byście nie ulegli pokusie”.
Pan Jezus sam się gorliwie modlił w obliczu tego, co miało na Niego przyjść i do tego zachęcał również swoich uczniów. Oczywiście zawsze powinniśmy się modlić, ale szczególnie wtedy powinniśmy to robić, kiedy przychodzą na nas próby. Właśnie wtedy modlitwy potrzebujemy najbardziej dlatego, że w takich sytuacjach najbardziej potrzebujemy wzmocnienia od Boga.
 Jako chrześcijanie powinniśmy wiedzieć, że prób i doświadczeń wiary nie przechodzimy zwycięsko dzięki naszej ludzkiej sile, naszym umiejętnościom radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, czy dzięki temu jaką mamy wiedzę, lub z tego powodu ile książek przeczytaliśmy. Ale zwycięska próba wiary jest rezultatem, wynikiem społeczności z Bogiem, który ma moc podtrzymać nas w największych kryzysach.
Nie chodzi nam o to tylko, by przetrwać ten okres, ale o to, by przetrwać i zachować wiary, a podczas doświadczenia nieść jeszcze zachętę, pomoc  i pocieszenie dla innych.
W Ks. Izajasza znajdujemy wspaniałą obietnice podtrzymania przez Boga, tych którzy mu ufają, a ufność ta między innymi wyraża się w modlitwie przez którą powierzamy się Panu oraz powierzmy Mu sprawy w nadziei, że się o nie zatroszczy.
Izajasza 40:28  Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość.
29  Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.
30  Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają.
31  Lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.
Izajasz mówi, że nawet ci z pozoru najsilniejsi, ci którzy mają najwięcej energii jak młodzieńcy i dzieci w końcu tracą swoją siłę jeśli wyzwanie jest bardzo trudne. Ale nie jest tak z tymi, którzy podczas doświadczeń mają swoją nadzieje w Bogu Izraela, w Jezusie Chrystusie. To są ci którzy czekają na Jego pomoc i ratunek. Tych Bóg posila nie tylko w taki sposób, że mogą przetrwać trudny okres, ale jeszcze w tym doświadczeniu się wzmacniają, a nawet nabierają siły, tak że wzlatują w górę jak orły. Porównanie ufających Panu do orła jest znaczące, prawdopodobnie Izajasz odnosi się tutaj do jednego z gatunków orła, który żyje w górach na terenie Izraela. Zazwyczaj większość ptaków odnawia swoje upierzenie jesienią, ale u tego orła wygląda to całkiem inaczej. Ponieważ okres jego życia jest bardzo długi, dlatego też wymiana piór następuje zwykle co kilkadziesiąt lat. Przez te wszystkie lata opierzenie ciągle rośnie; nasady piór robią się coraz grubsze, a same pióra coraz bardziej ciężkie. W końcu dochodzi do tego, że skrzydła, które powinny umożliwiać mu latanie, teraz z powodu wielkości i ciężaru ogromnie je utrudniają. To powoduje w życiu orła niesłychane następstwa. Przede wszystkim zostaje on unieruchomiony na jakiejś wysokiej skalnej półce, a co za tym idzie, nie może już dla siebie zdobywać pokarmu. Od tego momentu można u niego wyodrębnić dwa etapy. W pierwszym okresie pożera on wszystko to, co inne orły pozostawiają. Ponieważ pokarmu nie wystarcza, orzeł staje się coraz słabszy. Z czasem może tylko korzystać z zasobów własnego tłuszczu, bo nawet dziób mu się zmienia i nie może już jeść. Po około trzech miesiącach wyrastają mu nowe pióra i nowy dziób, mówi się wtedy, że jego młodość uległa odnowie. Na tych nowych elastycznych lekkich piórach ten orzeł może się znowu wzbić wysoko i upolować zdobycz nie tylko dla siebie, ale jeszcze dla innych orłów. Tak jest w życiu tych, którzy modląc się ufają Bogu w doświadczeniach, sami się wzmacniają i stają się błogosławieństwem jeszcze dla innych.
Pan Jezus mówił, módlcie się by nie ulec pokusie, by mieć siłę przejść zwycięsko próbę, która na was przyjdzie. Siła od Boga wynikająca z modlitwy jest potrzebna, by oprzeć się grzechowi w postaci zniechęcenia, rezygnacji, czy utraty wiary. Modlitwa jest konieczna, by wywiązać się we właściwy sposób z naszych obowiązków wobec Boga i wobec bliźniego oraz stawić czoła temu, co ma na nas przyjść.
W wyniku modlitwy Bóg nie zawsze zmienia okoliczności jak mamy przykład w sytuacji Pana Jezusa. On modlił się, że jeśli to jest możliwe, to niech ten kielich go minie, w sensie niech śmierci Krzyżowej nie będzie, (w. 42), ale jeśli nie ma innej drogi, jeśli taka jest wola Boża to niech tak się stanie. Jednak nie było to możliwe, nie było innej drogi dla przebaczenia ludzkich grzechów jak tylko przez śmierć Bożego syna. Modlitwa Bożego syna nie zmieniła okoliczności, ale Go na nie przygotowała. Podobnie jest w życiu wierzących w Jezusa, modlitwa nie zawsze spowoduje zmianę sytuacji, ale pozwoli nam ją przetrwać. Módlmy się o te warunki w jakich się znaleźliśmy, o to by ta epidemia się skończyła, ale przede wszystkim, by wypełniła się Boża wola, a my byśmy byli na nią przygotowani jakakolwiek by ona nie była.  

4.04.2020

Bezkompromisowa wiara Ks. Daniela 3,1-18



Musimy wiedzieć, że człowiek został stworzony jako istota religijna. Historia ludzkości dokładnie to pokazuje, że ludy i narody wymyślają i tworzą sobie bogów, bo gdzieś w głębi swego serca wszyscy wiedzą, że jest jakieś Bóstwo, istota wyższa którą należy czcić. Ale pomimo tej wiedzy ludzie nie mogą znaleźć prawdziwego Boga z powodu swojej grzeszności, wolą wymyślać sobie bogów na swój obraz i swoje podobieństwo. Historia ludzkich narodów to historia bałwochwalstwa jak w Ks. Daniela, to historia czczenia fałszywych bóstw. Trudno to policzyć, ale szacuje się, że obecnie na świecie istnieje od 5000 tys. do 10000 tys. religii. Musimy zrozumieć, że bałwochwalstwo zawsze jest skutkiem odrzucenia prawdziwego Boga. Gdy odrzucamy Boga i nie jest On na pierwszym miejscu w naszym życiu, to miejsce to, zajmuje Bóg fałszywy. Coś lub ktoś czemu służymy i co jest najważniejsze dla nas. To może być nasz samochód, nasz dom, nasza rodzina, pieniądze, przyjemności, ideologia i wiele innych.  Psalm 115; Izaj 40,18-25; Izaj 44,8-20; Jeremiasz 10,3-8; Ks Wyj 20,3-5; Kpłańska 26,1; Pwt 4,15-20; 1 List Jana 5,21.
To więc cała Biblia zakazywała oddawaniu jakiejkolwiek chwały fałszywym bóstwom, czego Szadrach, Meszach i Abednego, czciciele prawdziwego Boga nie mogli zaakceptować.
Gdy mowa o bałwochwalstwie do Biblia przedstawia je w wielu formach jak: kłanianie się obrazom, posągom, przywoływanie imion innych bogów, strach przed innymi bogami, służba innym bogom, czary, wróżby, horoskopy, gusła, przesądy, czczenie aniołów, zmarłych ludzi, zastępy niebieskie, demony, fałszywe obrazy Boga w sercu, pożądliwość oraz zmysłowość, to wszystko jest bałwochwalstwem i zamienia prawdziwą cześć dla Boga na fałszywą.

·        Prawdopodobnie złoty posąg, który wzniósł król Nebukadnesar miał przedstawiać Jego. Być może było to, zaraz po tym jak Daniel w objaśnieniu snu nazwał króla głową ze złota. Posąg jaki kazał wykonać Nebebukadnesar był imponujący, mierzył 60 łokci – biblijny łokieć w ST to około 56 cm. Więc wysokość posągu była ponad 30 metrów, a szerokość ponad 3 metry. Też raczej nie był cały z czystego złota, bo ekonomicznie raczej byłoby to, trudne do wykonania. Prawdopodobnie konstrukcja była drewniana lub kamienna i powleczona złotem, co dawało wrażenie że cały posąg jest ze złota.
·        Ciekawostką jest, że Babilończycy mieli system szóstkowy, gdzie szóstka była jedną z najważniejszych cyfr, co widzimy w opisie posągu. Później czytamy w Obj. Jana 13 rodz., że ostatni wielki król ziemi, będzie miał symbol trzech szóstek, co może mówić o wielkim bałwochwalstwie.
Posąg był rozmieszczony na równinie Dura w prowincji Babilońskiej. Francuski archeolog badając tamte tereny znalazł dużą podstawę zasypaną ziemią na której był umieszczony jakiś duży posąg, prawdopodobnie ten.

Widzimy że Nebukadnesar szuka chwały dla siebie, chce aby wszyscy go czcili i po wykonaniu posągu każe zwołać wszystkich bardziej znamienitych przywódców, by padli przed jego posągiem na kolana. To więc był to czysty akt bałwochwalstwa, albo uznasz w Nebukadnesarze Boga i ocalisz życie, albo będziesz wierny prawdziwemu Bogu i narazisz się na stratę życia.
Nebukadnesar robi wielką ceremonie religijną ku swojej chwale i czci. Z pewnością jest tam wielki przepych, wspaniała organizacja, jest też wspaniała muzyka jak czytamy w 5 wierszu, cytra, harfa, lutnia, dudy i wszelkie inne instrumenty. A wszystko w tym celu, by uwielbić króla i skłonić przybyłych do oddania mu chwały.
Wszyscy mają się pokłonić wielkiemu posągowi, a jeśli ktoś tego nie zrobi ma być wrzucony do rozpalonego pieca 6 wiersz.
Widzimy tu wielki nacisk świata, że jeśli nie pokłonisz się temu posągowi, to stracisz wszystko. Diabeł często w taki sposób chce zmusić wierzących do kompromisu, że musisz wybrać grzech, bo stracisz wszystko. Jeśli nie wybierzesz grzechu, jeśli nie pójdziesz na kompromis, to stracisz pozycje, pracę, reputację, pieniądze, a nawet życie. Wtedy Znajdujemy się w pułapce i możemy myśleć, że nie mamy wyjścia.
Jak mówiliśmy ostatnio, że wielu żydów zostało uprowadzonych razem z Danielem i Jego towarzyszami, ale tylko 4 postanowiło wieść bezkompromisowe życie dla Boga.
W tej grupie, która jest zmuszona pokłonić się złotemu posągowi. Prawdopodobnie są jeszcze inni Żydzi, inni młodzieńcy, ale oni wszyscy się kłaniają.
Jednak ci którzy się nie kłaniają od razu zostają zauważeni w. 8 - 12   
·        Chaldejczycy złośliwie donieśli Królowi, że Żydzi nie chcą się kłaniać. Chaldejczycy to była grupa w królestwie która uchodziła za szczególnie mądrych doradców króla. Jak Daniel objaśnił sen królowi, to poprosił, by król dał przywództwo nad niektórymi prowincjami młodym Żydom. To z pewnością nie podobało się Chaldejczykom. Nie byli zadowoleni z tak szybkiego ich awansu oraz byli zazdrośni. Teraz, gdy znaleźli okazje by ich doprowadzić do upadku, to korzystają z tego.
·        Myślę sobie, że tu też jest ważna zasada. Jak żyjesz z Bogiem będziesz się wyróżniał, będziesz inny niż ten świat i to będzie zauważalne w różnych sytuacjach życia. 
Będziesz się wyróżniał postępowaniem, mową, oceną życia i przyszłości. Po prostu będziesz inny. A to będzie wzbudzało często niechęć świata w stosunku do ciebie Mat 5,14; 2 Tm 3,12; Jana 7,7

W związku z tym Chaldejczycy fałszywie oskarżają młodych Izraelitów. Najpierw słodzą królowi i przedstawiają się jako jego prawdziwi wierni słudzy (w.9). A młodzieńców przedstawią jako tych, którzy nie czczą króla, nie szanują go oraz tego w co wierzy, a tym samym Jego samego. Przedstawią ich w świetle złych obywateli, nieuczciwych, którym nie morza ufać, a tym bardziej powierzać żadnej funkcji. Oczywiście to nie była prawda. Młodzieńcy kierowali się zasadą z Ew. Mateusza 22,21 co cesarskiego dla cezara, a co boskiego Bogu. Byli wierni królowi i uczciwi w swojej pracy, ale też chcieli być wierni Bogu.

Młodzieńcy nie zrobili tego, co często wielu przychodzi na myśl, a niektórzy to też czynią, że przecież bożek jest niczym i wystarczy że się mu się pokłonią, a i tak będą czcić prawdziwego Boga w swoim duchu. Niektórzy twierdzą, że należy maksymalnie zbliżyć się do świata i mówić jego językiem, by móc mu zwiastować ewangelię. Znałem kiedyś kobietę, która postanowiła pić z mężem alkoholikiem, by mówić mu o Chrystusie. Niektórzy nie chcą opuścić kościoła Rzymsko-katolickiego twierdząc że tam będą świadectwem. Ale to wszystko są kompromisy i nie są akceptowane przez Boga. W rzeczywistości są naszą wymówką, by nie nosić Krzyża i nie mieć problemów w wyniku podążania za Jezusem (Mat 10,38; Łuk 9,23-24)    

Znany milioner z USA Stephen Girard kiedyś zwolnił pracownika, bo On nie chciał przyjść w niedzielę do pracy.  Później jego przyjaciel szukał zaufanego bankowca i ten sam milioner polecił na to stanowisko zwolnionego pracownika, gdy przyjaciel się spytał, że przecież go zwolnił, to Stefan odpowiedział, że jeśli On był gotowy stracić prace z powodu swoich zasad, to z pewnością będzie uczciwie postępował z jego pieniędzmi.
Gdy król dowiedział się, że młodzieńcy nie oddadzą pokłonu posągowi, to się wściekł. Pokazuje to jego charakter jak bardzo był dumny. Jak bardzo przewrażliwiony na swoim punkcie, jak bardzo pyszny i zapatrzony w siebie.
Postanawia zmusić Żydów do pokłonu i każe ich stawić przed sobą. Stosuje jeszcze większą presje niż dotychczas w 14-15.
W swojej głupocie bluźni też prawdziwemu Bogu mówiąc, że nie ma Boga który mógłby wyrwać z Jego ręki. Zapomniał że przed chwilą Daniel mu mówił o prawdziwym Bogu i doświadczył Go, gdy jego sen został wyjaśniony.
Często tak jest, że ludzie o wysokiej pozycji społecznej mający więcej niż inni lub będący bardzo majętni są bardzo dumni i bardzo wrażliwi na swoim punkcie. Myślą o Bogu podobnie jak Nebukadnesar, że są więksi od Niego i to oni decydują o wszystkim, a nie Bóg.

·        Zwróćmy uwagę, że młodzieńcy nie usprawiedliwiają się przed królem, nie mówią że to nie tak, że król coś źle zrozumiał ale mówią: tak rzeczywiście  jest, nie kłaniamy się fałszywym bogom, bo czcimy tylko jedynego prawdziwego Boga. Nie idziemy na kompromis, bo nasz Bóg jest jedynym prawdziwym Bogiem, któremu warto służyć, a nawet oddać za niego życie w 16-18.  Czyli inaczej mówiąc Szadrach, Meszach i Abednego uznawali, że nie ma takiej ceny, której nie warto by było zapłacić za posłuszeństwo jedynemu Bogu. Wiedzieli że słuchać Boga, to mieć Jego błogosławieństwo i pewność życia wiecznego. Nieposłuszeństwo zaś jakkolwiek atrakcyjne, to przekleństwo i śmierć Dzieje Ap 4,19; 5,29. Widzimy w życiu  tych młodzieńców autentyczną wiarę, wierność Bogu ponad wszystko, ponad własne życie. Widzimy że tej wierze towarzyszyła wielka odwaga. Wiedzieli że nie muszą się bać człowieka, bo Bóg z nimi jest i wierze, że ta odwaga pochodziła od Boga Ps. 56,5.12; 118,6; Izaj 8,12-14.
Gdy boimy się Boga, gdy czcimy prawdziwe Boga, to nie boimy się niczego innego, bo wiemy że jesteśmy pod Bożą ochroną. Gdy jednak Bóg nie jest na pierwszym miejscu, gdy idziemy na kompromis z grzechem w wielu sprawach i nie boimy się Boga, to wszystko inne napełnia nas lękiem.
Taki nieugięty duch, to wielkie świadectwo dla świata. Kiedy nie pójdziesz na kompromis z powodu sławy, z powodu groźby utraty pracy, z powodu utraty przyjaciół, pieniędzy, rodziny, czy czegokolwiek innego co może być wartościowe i cenne.
Musimy pamiętać w naszym pokusach do kompromisu, że Bóg jest dla nas tak samo dobry zarówno wtedy, gdy nas ratuje, jak i wtedy, gdy pozwala na cierpienie w naszym życiu (w 17). Była to zasada młodzieńców, że będą wierni Bogu niezależnie od okoliczności. Zarówno wtedy kiedy ich ocali, jak wtedy, kiedy Bóg tego nie uczyni. Fizyczne życie w tym świecie nie ma zbyt wielkiego znaczenia bez Boga, a życie z Bogiem daje nam pewność, że Bóg jest z nami nawet po śmierci. Śmierć z Bogiem jest tak samo dobra jak życie z nim, a nawet lepsza, bo to oznacza być z  Nim Filipian 1,21-24.
Bóg oczekuje od nas takiego wyraźnego opowiedzenia się po stronie prawdy Ks. Wyj 32,26; Mk 8,38

2.04.2020

Jestem, Który Jestem Ks. Wyjścia 3,1-15



W trzecim rozdziale Ks. Wyjścia znajdujemy jeden z najbardziej niezwykłych opisów spotkania z Bogiem w całej Biblii. Kiedy Mojżesz miał 40 lat będąc księciem na dworze w Egipcie zdarzyło się że zabił Egipcjanina, by bronić niewolnika hebrajskiego. To spowodowało gniew faraona i ucieczkę Mojżesza do ziemi Midianitów terenu północno zachodniej części Arabii Saudyjskiej dzisiaj. Tam Mojżesz poznaje Syporę swoją przyszłą żonę, córkę Jetro, kapłna Midianitów, zostaje również pasterzem trzody swojego teścia. Tak powoli płynie życie Mojżeszowi aż do ok 80 roku życia. Po 40 latach pobytu w ziemi Midian poszedł któregoś dnia z trzodą swego teścia do góry Bożej Horeb lub Synaj, gdzie później Izraelici zawarli z Bogiem przymierze, a Mojżesz otrzymał od Boga kamienne tablice z 10 przykazaniami. Będąc blisko tej góry zauważył coś czego wcześniej nigdy nie widział. Zobaczył palący się krzak, który jednak pomimo ognia nie spalał się. Gdy podszedł bliżej, by przyjrzeć się temu zjawisku z krzaku usłyszał głos Boga. Bóg powiedział mu, że jest Bogiem jego Ojców, jego przodków. Jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Jest tym Bogiem, który kiedyś obiecał Abrahamowi 400 lat wcześniej, że jego potomkowie będą tak liczni jak piasek morski na brzegu morza, a Bóg da im ziemię Kaanan w posiadanie. Teraz Bóg zstąpił, by wypełnić swoje obietnice dane przed wiekami przodkom Mojżesza i chce Mojżesza użyć do wyprowadzenia z niewoli egipskiej narodu Izraelskiego.
W tych okolicznościach Bóg objawia Mojżeszowi siebie, kim On jest i mówi mu, co zamierza uczynić dla swego ludu, który powstał w wyniku przymierza z Abrahamem, a który został przez Boga rozmnożony w Egipcie. W trakcie rozmowy z Bogiem, Mojżesz zadaje Bogu pytanie (w. 13), że jak pójdzie już do swoich braci, do Izraela i powie im, że Bóg ich ojców go przysyła, a oni spytają go, co to za Bóg, jak On ma na imię, to co ma im powiedzieć.
W odpowiedzi na to pytanie Bóg mówi do Mojżesza, że ma powiedzieć Izraelitom, że JAHWE Bóg go posyła  do nich.
Ja chciałbym dzisiaj przyjrzeć się bliżej temu w jaki sposób Bóg objawia się Mojżeszowi i co to dla nas oznacza. W kontekście dzisiejszej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy z powodu nagłej epidemii jaka przyszła na cały świat, to jak Bóg się przedstawia swojemu ludowi może dać nam oparcie i pokrzepić nasze dusze jeśli tylko w Boże Słowo uwierzymy.   
To imię miało dać siłę Mojżeszowi do udźwignięcia wyzwania z jakim Bóg posyłał go do Faraona, choć Mojżesz nie bardzo chciał i nie bardzo wierzył, że coś takiego mogłoby się udać. W 11 wierszu naszego fragmentu mówi, że kim on w ogóle jest, że miałby pójść do Faraona w znaczeniu, że nie jest nikim ważnym i z pewnością Faraon go nie posłucha. A w 10 wierszu 4 rozdz. Mojżesz mówi, że nie jest w stanie tego zrobić z powodu swoich ograniczeń. A jednak znamy Jego historię i wiemy, że wszystko, co Bóg chciał przez niego uczynić, uczynił. To Boże imię, żywa obecność Boga, który obiecał Mu, że będzie z nim pozwoliła Mu przetrwać wszystkie kryzysy i wykonać Boży plan.
Bóg nie bez powodu objawił się Mojżeszowi jako Jahwe, co znaczy „Jestem, który jestem”, lub „Jestem tym kim Jestem” lub po prostu  „Jestem”. Bóg mówi o sobie do Mojżesza, że jest Bogiem który Jest (w 14). Od obietnicy danej Abrahamowi odkupienia ludu do objawienia się Mojżeszowi minęło ponad 400 lat, jeśli Izraelici pamiętali tą obietnicę, a uważam że tak, to mogli zadawać sobie pytania, gdzie jest Bóg który zawarł przymierze z naszymi Ojcami. Czy Bóg nie widzi niedoli, nie widzi krzywdy, nie widzi cierpienia i ucisku w jakim przyszło nam żyć w Egipcie?  A Bóg mówi do Mojżesza w odpowiedzi na pragnienie odkupienia, że Jest, że widzi krzyk i cierpienie swojego narodu. Nie zapomniał i nie porzucił  ludu i nie jest głuchy na Jego wołania (w. 7). Nie zapomniał również o umowie jaką miał z Abrahamem, nie jest ślepy na ich krzywdę, ale jest Bogiem troski, który faktycznie ratuje. Z tego powodu słowa, że  Bóg jest tym który Jest mogą być wielkim pocieszeniem. Dotąd mogło się wielu wydawać, że skoro nie reaguje, to Go nie ma i jest podobny do wielu bóstw Egipskich. Wtedy byłby tylko bogiem przez małe „b”, który nie mógłby dać nikomu prawdziwej nadziei, a tym bardziej żadnego ratunku. Ratunek i realna pomoc jest możliwa tylko wtedy, kiedy Bóg faktycznie JEST, DZIAŁA I MA MOC. Tylko taki Bóg może odpowiedzieć na potrzeby swojego ludu i zająć się nimi. Co nam byłoby po Bogu, który składałaby obietnice, a nie mógłby ich dotrzymać.  Więc Bóg mówi do Mojżesza idź, bo „Ja Jestem”, co też znaczy, ja będę z tobą, ja będę cię prowadził, Ja mam wszystko pod kontrolą, na mnie można polegać, Ja naprawdę ratuje i przychodzę z pomocą wobec tych, którzy ode mnie takiej pomocy potrzebują. Dlatego Słowa „Ja Jestem”, mogą być oparciem dla Bożego ludu w każdym czasie. Pytanie czy są oparciem dla nas dzisiaj, bo przecież od tego czasu nic nie straciły na swojej aktualności. Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba jest Bogiem który cały czas JEST, jest Bogiem niezmiennym. To Jahwe Bóg i przypomina nam o tym swojej księdze, w Biblii ponad 6800 razy, bo tak często imię Jahwe występuje w Starym Testamencie. To Bóg na którego nie ma wpływu czas, Jest Bogiem wiecznym. Choćby widzimy to po tym jak ponad 400 lat po obietnicy danej Abrahamowi odzywa się do Mojżesza. To Bóg na którego nie mają wpływu żadne okoliczności, czy bieżące wydarzenia, istnieje On niezależnie od wszystkiego. To On wszystko kształtuje i wszystkim zarządza. To Bóg, który nie jest kierowany przez jakieś osoby zarówno fizyczne jak i duchowe, jest nieprzekupny i nie ulega niczyim naciskom.
Zaufanie pokładane w takim Bogu nie może zawieść, jak mówił choćby ap. Paweł odnośnie obietnic danych Izraelowi w 9 rozdz. listu do Rzymian, „że nie jest tak by mogło zawieść Słowo Boże”. Ludzie często zawodzą, nawet najlepsi z nas i pomimo dobrych chęci nie jesteśmy w stanie czasami dotrzymać obietnic, czy zrealizować zaczętych projektów. Niekiedy ma to miejsce z powodu zmiany sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, a innym razem z powodu naszej grzeszności. Ale nie tak jest z Bogiem, On jest jak skała, zawsze czuwający by Jego plan został doprowadzony do samego końca. W chwili gdy zawarł przymierze z Abrahamem a teraz objawił się Mojżeszowi Izrael może być pewny Bożej opieki i Jego ratunku z niewoli egipskiej. Może być pewny wprowadzenia do ziemi obiecanej i realizacji wszystkich Bożych obietnic złożonych przez Tego, który Jest. Podobnie pewny Bożej opieki może być Jego lud, jego kościół, który zawarł z Bogiem przymierze przez wiarę w Pana Jezusa i przez to, Bóg nazywa ich swoimi dziećmi. Ew. Jana 1,12 mówi, że tym, którzy przyjęli Chrystusa dał Bóg prawo stać się Jego dziećmi, tym którzy wierzą w Imię Jezusa, a bardziej dosadnie tym, którzy pokładają nadzieje w Jezusie. 
Od chwili, gdy związaliśmy swoje życie z Chrystusem i staliśmy się Bożymi dziećmi możemy cieszyć się Ojcowską opieką Boga jak mógł cieszyć się Bożymi przywilejami Izrael. O opiece tej Pan Jezus  mówił choćby w taki sposób w Kazaniu Na Górze
Mateusza 6:25  Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie?
26  Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
27  A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?
28  A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą.
29  A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich.
30  Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni?
31  Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać?
32  Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33  Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.
Jak Mojżesz mógł być pewny wypełnia się Bożych obietnic odnośnie swojego narodu, bo Bóg złożył obietnice Abrahamowi. Tak dzieci Boże mogą być pewne troski Boga przez wiarę w Jezusa, bo Bóg włączył ich do swojej rodziny i zobowiązał się otoczyć ich swoją opieką. Troska ta obejmuje nie tylko obietnice doprowadzenia do życia wiecznego, ale nawet zwykłe codzienne zaopatrzenie w postaci jedzenia, picia, czy ubrania pod warunkiem, że szukamy Królestwa Bożego.
W rzeczywistości Imię Jahwe „Ja Jestem” dane Mojżeszowi stało się Bożą obietnicą, na której Mojżesz i cały Izrael mogą polegać. Mogą się oprzeć na tym, że Bóg z nimi jest zawsze cokolwiek by się działo, a to usuwa obawy i strach o przyszłość.  Jest to podobne do tego, gdy rodzić mówi do swojego małego dziecka, „nie bój się ja jestem”, rodzic nie musi w szczegółach wyjaśniać swojemu dziecku, co oznacza jego obecność. Dziecko podświadomie rozumie, że to oznacza ochronę i bezpieczeństwo.
W późniejszych wiekach Boże „Ja Jestem” wyrażało się dla Izraela choćby w takich obietnicach jak ta z Ks. Izajsza z 43 rozdz.
Izajasza 43:1  Lecz teraz - tak mówi Pan (Jahwe) - który cię stworzył, Jakubie, i który cię ukształtował, Izraelu: Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś!
2  Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień, nie spłoniesz, a płomień nie spali cię.
3  Bo Ja, Pan (Jahwe), jestem twoim Bogiem, Ja, Święty Izraelski, twoim wybawicielem; daję Egipt na okup za ciebie, Etiopię i Sabę zamiast ciebie.
4  Dlatego że jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję, więc daję ludzi za ciebie i narody za twoje życie.
5  Nie bój się, bo Ja jestem z tobą. Ze Wschodu przywiodę twoje potomstwo i z Zachodu zgromadzę cię.
6  Do Północy powiem: Wydaj! A do Południa: Nie zatrzymuj! Przyprowadź moich synów z daleka i moje córki z krańców ziemi!
W tym fragmencie mającym na celu pocieszenie Izraela w czasach trudnych dla tego narodu, kiedy Asyria podbija część państwa Bóg odwołuje się do przeszłych wydarzeń w których Izrael brał udział. W ten sposób Bóg zapewnia naród o przyszłych błogosławieństwach. Mówi, że gdy przechodzili przez wody, Morza Czerwonego podczas wyjścia z Egiptu i przez Jordan, nie zalały ich, a imię Jahwe było dla nich ochroną. Jak Izrael nie został zalany przez wody Morza za czasów Mojżesza, tak nie powinien się bać, że zostanie zniszczony przez ogień, co oznacza obecne dla nich cierpienia i doświadczenia. Jednak ogień w postaci najazdu obcych narodów jest trudny do zniesienia i może się wydawać, że ich pochłania, to jednak ostatecznie Boży lud zostanie wybawiony kosztem innych narodów. Bóg sprawi że Izrael zostanie przez Persów, a dokładnie króla Cyrusa, wyzwolony, a w zamian Persowie zajmą  Egipt, Etiopie i Sabę. Ogień w postaci cierpień miał na celu oczyścić Boży lud i przygotować go na przyszłą chwałę. Podobnie jest z kościołem z Bożymi dziećmi, z tymi którzy zostali odkupieni świętą krwią Jezusa Chrystusa znaczą oni w Bożych oczach więcej niż wszystkie niewierzące narody. Jak napisał Matthew Henry w swoim komentarzu, „czym jest Egipt, czym Etiopia, oraz całe ich życie oraz skarby w porównaniu z krwią Chrystusa” a tą został odkupiony choćby najmniejszy wierzący.
Choć kościół może przechodzić przez wodę i przez ogień, czyli realne doświadczenia i trudne chwile, to nie musi się bać, bo ma po swojej stronie Boga, który cały czas z nimi jest w Jezusie Chrystusie.
Nowy Testament uczy nas tego samego. Nie sposób nie zauważyć, jak często Pan Jezus mówił o sobie „JA JESTEM” po grecku EGO EMI utożsamiając się w ten sposób z Bogiem. Czasami były to bezpośrednie zwroty wskazujące na niego, że należy w Niego uwierzyć, by być zbawionym. Innym razem implikacje wynikającego z tego, że On Jest Bogiem i jego uczniowie nie powinni się bać.
Uczynił tak choćby w Ew. Jana w kontekście rozmowy Jezusa z Żydami, którzy powierzchownie uwierzyli w niego:
 Jan 8:58  Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest.
Pan Jezus mówi o tym, że istniał przed Abrahamem, istniał zawsze, wiecznie, „On jest”, co znaczy że jest Bogiem, a relacja z nim przenosi człowieka ze śmierci do żywota. Wskazanie na siebie jako Boga zrodziło w sercach wielu Żydów wrogość do niego. Doskonale wiedzieli, że gdy Pan Jezus powiedział o sobie, że „On Jest” to odniósł się do tego, co Bóg powiedział Mojżeszowi, że „Ja Jestem”. Następnie Jezus często wskazuje na siebie w słowach „Ja Jestem” jako jedyny możliwy ratunek dla człowieka, dla całego świata, dla wszystkich którzy chcą być zbawieni i mówi:
„Ja jestem światłością świata” (J 8,12); „Ja jestem bramą” – do Boga do zbawienia: (J 8,9); „Ja jestem dobry pasterz” (J 10,11); „Ja Jestem zmartwychwstaniem i życiem” (J 11,25);  Ja jestem drogą, prawdą i życiem (J 14,6); Ja jestem winoroślą (J 15,5).
A w Ks. Objawienia 1,4 Ap. Jan mówi o Jezusie, że On jest tym „Który Jest, który był i który ma przyjść”, co oznacza, że Pan Jezus jest wieczny, a także łączyła nas z nim relacja. Jeśli uwierzyliśmy w Jezusa nawet śmierć nie może przerwać łączącej nas z nim więzi, co Bóg doskonale podkreślił przy objawieniu się Mojżeszowi, że jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, a o Abrahamie Pan Jezus powiedział w Ew. Jana 8,56, że Abraham widział dzień przyjścia Chrystusa i cieszył się z tego, co znaczy że Abraham żyje u Boga. Więc w imieniu Jahwe, Jestem, który Jestem, czy Jam Jest zawiera się cała wieczność i wszystkie okoliczności naszego życia.
Dla Bożego ludu Chrystusowe „Ja Jestem” oznacza pewność zbawienia i ciągłą opiekę. Co Pan Jezus często podkreślał w różnych sytuacjach życiowych np. w 14 rozdz. Ew Mateusza, kiedy po rozmnożeniu chleba uczniowie byli zmuszeni sami przepłynąć na drugi brzeg Jeziora, co okazało się trudne, bo mieli niesprzyjające warunki pogodowe, a Pan Jezus przyszedł do nich w nocy, po morzu. Oni byli bardzo zmęczeni, pełni obaw, a także wystraszeni kroczącym po morzu Chrystusem, wtedy powiedział w Ew. Mat. 14,27 „Ufajcie, Ja Jestem, nie bójcie się” Co miało oznaczać jesteście bezpieczni. Gdy On jest z nimi nie groźny im żadny wicher, zmęczenie, niesprzyjające okoliczności, czy w naszej sytuacji koronawirus, a nawet śmierć, bo żądło śmierci, którym był grzech potępiający nas został przez Chrystusa odcięty.
W podobnych słowach Pan Jezus zachęcał uczniów do ufności, gdy przyszedł czas Jego odejścia do nieba
 Mateusza 28:18  A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi.
19  Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
20  Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.
Znowu mamy tu zapewnienie, że On jest z nami, Jahwe jest z nami, a w raz z Nim cała Jego moc i potęga z tego powodu nie powinniśmy się bać wypełniać Jego wolę.
Misjonarz David Livingstone, który głosił ewangelię w samym sercu Afryki w połowie XIX wieku, powiedział „to co wspierało mnie przez wszystkie lata służby wśród ludzi, których języka nie mogłem zrozumieć, a których stosunek do mnie był zawsze niepewny i często wrogi? To słowa „Oto ja jestem z wami zawsze, aż do końca świata!” Na te słowa postawiłem wszystko, a one nigdy nie zawiodły! ”
Natomiast syn znanego innego misjonarza Johna Pattona, który zwiastował ewangelię na Nowych Hybrydach plemionom ludożerczym powiedział „że mój ojciec ciągle cytował słowa: „Oto ja jestem zawsze z wami , jako inspiracja jego spokoju i pewności w czasie zagrożenia oraz nadziei wobec ludzkich niemożliwości. ”
To więc Imię Jahwe dla Bożego ludu oznacza, że Bóg jest ciągle z nami, jest Bogiem przymierza  teraz w Chrystusie. Ten Bóg który objawił się kiedyś Mojżeszowi przyszedł do nas w osobie swego syna, aby wybawić nas od wiecznego potępienia z powodu naszych grzechów. Choć wyzwania które przed nami stawia są czasami trudne, niekiedy bolesne innym razem palą nas jak ogień jak choćby ta sytuacja w której się znajdujemy, to jednak wciąż jesteśmy bezpieczni w rękach Boga. Ponieważ Bóg jest stały, nigdy się nie zmienia i jest wieczny, a Jego obietnice nie mogą być naruszone. Nasze bezpieczeństwo nie tylko dotyczy naszej codzienności, ale przede wszystkim naszej wieczności. Dlatego wszyscy powinny dzisiaj postawić na Jezusa który jest, Alfą i Omegą, początkiem i końcem, Tym który jest, który był i który ma przyjść (Obj 1,8).

Łączna liczba wyświetleń