8.08.2011

Zastanawiające pytanie Jezusa




Łukasza 18:8  Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Niekiedy zastanawia mnie, to pytanie Pana Jezusa Chrystusa. Pytanie owe zostało postawione w kontekście gorliwej i natrętnej wdowy, która nachodziła sędziego, by wysłuchał jej prośby. Kontekst pozwala nam powiedzieć, że Panu Jezusowi chodzi o wiarę aktywną w działaniu, a nie  o wiarę deklaratywną. Wielu ludzi twierdzi, że wierzy w Chrystusa, ale w życiu tych ludzi nie wiele z tego wynika może po za niedzielnym spotkaniem w kościele lub wieczornej modlitwie. Przez, to pytanie czy Syn człowieczy znajdzie wiarę na ziemi jak przyjdzie? Pan Jezus zwraca się do każdego z nas jak twoja wiara w Boga wpływa na twoje codzienne życie. Jeśli rzeczywiście uważasz siebie za wierzącego, to czy widzisz oznaki gorliwości w swoim życiu jak u owej wdowy która nachodziła sędziego. (zalecam zapoznanie się z kontekstem). Czy wierzysz równie mocno jako wspomniana wdowa gdy modlisz się do Boga, że zostaniesz wysłuchany? Czy zwracasz się do Boga z nieodpartym uporem nawet wtedy kiedy masz wrażenie, że Bóg nie wysłuchuje ciebie?
Ale mamy wspaniałą obietnicę, która powinna nas zachęcać. Bóg nie będzie czekał w naszej sprawie, ale szybko weźmie nas w obronę. Jedynym postawionym warunkiem jest wiara, bez wiary nie można podobać się Bogu kto do niego przystępuje musi uwierzyć, że Bóg istnieje i działa. W pytaniu Jezusa dostrzegam jeszcze więcej. Jestem przekonany, że Chrystus doskonale wiedział, że Jego powrót nie nastąpi lada dzień, ale będzie, to pewien dłuższy okres. Po 2000 lat wielu straciło nadzieje, że Syn Człowieczy powróci kiedykolwiek. Inni zadają sobie pytanie czy Chrystus był tym za kogo się podawał? Nasze  pokolenie jest pokoleniem racjonalistów ludzi, którzy uważają, że ważne jest „szkiełko i oko”. Jeśli czegoś nie możesz dotknąć, zwarzyć, zmierzyć i nie jest to cielesne to prawdopodobnie nie istnieje. Minęło 2000tys lat ,ale Chrystus się nie zmienił On wciąż szuka wiary w nas. Jeśli tylko jest pewna iskra wiary w naszym sercu, to On jej nie zgasi, ale wprost przeciwnie Chciałby by zapłonęła wielkim ogniem. Chciałbym cię zachęcić byś czekał na powrót Chrystusa brew temu co mówi ten świat. Wbrew twoim znajomym, których zupełnie, to nie interesuje, wbrew opinii publicznej niekiedy twojej rodzinie. Nie trać wiary, która może ci dać ocalenie. Chrystus powróci, głęboko wierzę, że już niebawem, ale czy zastanie wiarę w twoim życiu?

6.08.2011

List Jakuba 1,22-25 Posłuszeństwo Słowu Bożemu


Jakub w dalszym ciągu zajmuje się praktycznymi skutkami przyjęcia Słowa Bożego. Powiedzieliśmy sobie, że Słowo Boże ma moc. Ono zmienia nas, stwarza nas na nowo i czyni z nas nowych ludzi. Ten nowy człowiek stworzony przez Boga charakteryzuje się nową jakością życia. Jest, to jakość życia na wzór, na podobieństwo, na sposób Boży. Wcześniej zanim zostaliśmy zrodzeni na nowo przez Boga, żyliśmy na sposób tego świata. Słowo Boże mówi, że naśladowaliśmy nie Boga, który nas stworzył, ale władce tego ziemskiego świata (Efezjan 2:2) mając na myśli szatana. Ale teraz kiedy Bóg stał się naszym Ojcem nie tylko z nazwy, ale z powodu zrodzenia nas na nowo, naśladujemy uczynki naszego Ojca który jest w niebie. Pierwszym krokiem było przyjęcie Słowa Bożego, to przyjęcie prowadzi nas do zastosowania tego Słowa w naszym życiu. Nawrócenie człowieka do Boga nie polega tylko na zmianie pewnych poglądów lub przyswojeniu sobie pewnych prawd. Ale jak pisze Jakub uświadomienie sobie kim jest Bóg, i spotkanie z Jego Słowem prowadzi nas do zmiany życia i postępowania. Prawdziwa wiara w Boga wpływa na, to jak żyjemy, jak zachowujemy się, gdzie pracujemy i jak pracujemy jak układamy swoje życie rodzinne jak wydajemy pieniądze jak rozmawiamy z innymi ludźmi jak spędzamy wolny czas. Moglibyśmy wymienić tutaj wszystkie dziedziny naszego życia. Wcześniej nie interesowało nas zbytnio co Bóg myśli o tym jakie programy oglądam w telewizji jak wychowuje swoje dzieci jakie mam relacje z innymi ludźmi, ale teraz dowiedzieliśmy się, że Bóg interesuje się całym naszym życiem i chce, to nasze życie ukształtować na swój sposób, a to może się stać tylko wtedy kiedy będziemy „wykonawcami słowa”.
Spotykamy się dzisiaj z wezwaniem od Boga i, to wezwanie skierowane jest do każdego z nas również do ciebie. Może siedzisz tutaj dzisiaj i zastanawiasz się co masz robić jak ma wyglądać twoje życie by podobało się Bogu? Postawiłeś pierwszy krok, zwróciłeś swoje oczy na Słowo Boże, znalazłeś się tutaj. Zakładam, że przyszedłeś tutaj dzisiaj by słuchać Słowa Bożego. Tydzień temu powiedzieliśmy sobie, „że uważne słuchanie lepsze jest niż ofiara”. Więc Bóg kieruje do ciebie kolejne wezwanie, najpierw wezwał nas do słuchania słowa, a dzisiaj wzywa nas do wypełniania słowa, wzywa ciebie i mnie do posłuszeństwa Słowu. Mówiąc „bądźcie wykonawcami słowa”
Gdy jesteśmy wykonawcami Słowa, utwierdzamy samych siebie, że naprawdę narodziliśmy się na nowo i staliśmy się Bożymi dziećmi. Poświęcenie się Bogu w życiu codziennym jest zarówno dla nas jak i dla innych ludzi świadectwem, że nasze nawrócenie jest prawdziwe i autentyczne.
Można powiedzieć, że Bóg przez usta Jakuba przestrzega nas przed pewnym niebezpieczeństwem i prowadzi nas do zrozumienia, na czym polega prawdziwe nawrócenie. Niebezpieczeństwem jest zatrzymanie się na samym Słuchaniu, przychodzeniu na nabożeństwa, grupy biblijne, czytaniu biblii i przekonanie, że te wszystkie rzeczy czynią ze mnie chrześcijanina. Bardzo często ludzie w taki sposób myślą o chrześcijaństwie, że gdy czynią, to wszystko są chrześcijanami, a tymczasem możliwość słuchania Słowa jest środkiem łaski, który ma prowadzić nas do uświęcenia i życia skupionego na woli Bożej.
Któregoś razu Pan Jezus zwrócił się do faryzeuszów:
Jana 5:39  Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie;
Faryzeusze byli ludźmi którzy wiele czasu poświęcali na słuchaniu o woli Bożej, badali Pisma Św. i uczyli się ich na pamięć godzinami, ale popełnili radykalny błąd. Doszli do wniosku, że życie wieczne wypływa właśnie z tego działania, słuchania i poznania wiedzy o zbawieniu. A tymczasem słuchanie słowa i poznawanie Go miało ich prowadzić do posłuszeństwa Chrystusowi. Gdybyśmy byli tylko słuchaczami Słowa Bożego, to robilibyśmy krzywdę samym sobie. Oszukiwalibyśmy samych siebie. Na czym by polegało, to oszustwo? Jak mówi Jakub Słowo Boże jest dla nas niczym lustro. Dowiadujemy się dzięki niemu jaki jest nasz stan duchowy jak wypadamy w oczach Boga. Wyobraźmy sobie człowieka, który został pouczony przez Boże słowo. Dowiedział się o swoich grzechach, błędach i niedociągnięciach, dowiedział się o tym co należy zmienić w swoim życiu, by  ono się podobało Bogu. Ucieszył  się z tego poznania i nic by się w jego życiu nie zmieniło, a jednocześnie cały czas cieszyłby się, że wie o tym wszystkim. Wyobraźcie sobie kogoś innego. Kogoś kto dowiedział się, że w naszym mieście za tydzień nastąpi straszne trzęsienie ziemi, a mimo tej informacji nie podjąłby żadnych działań zabezpieczających przed tym trzęsieniem ciesząc się jednocześnie, że wie o tym wszystkim. W takiej sytuacji każdy rozsądny mądry człowiek postanowiłby się ratować wyjeżdżając z miasta lub zabezpieczając się w inny sposób  Takie postępowanie byłoby rzeczywiście oszukiwaniem samego siebie lub  głupotą.   Będąc samymi słuchaczami Słowa Bożego zachowywalibyśmy się podobnie.  Ponadto słuchając nauczania i dowiadując się jaka jest Boża wola dla naszego życia wzrasta nasza odpowiedzialność przed Bogiem w myśl słowa:
Łukasza 12:47  Ten zaś sługa, który znał wolę pana swego, a nic nie przygotował i nie postąpił według jego woli, odbierze wiele razów.
48  Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.
Tak więc spotkanie tutaj poświęcenie swojego czasu na słuchanie słowa jest rzeczą dobrą zarówno grupa biblijna jak i czytanie Biblii, to wszystko rzeczy dobre i pożądane, ale jeśli te rzeczy nie prowadzą nas do zastosowania tego co się dowiedzieliśmy o Bożej woli względem nas, to nie znaczą nic. Będąc samymi słuchaczami słowa i mniemając, że wciąż jesteśmy chrześcijanami i podobamy się Bogu, byśmy drwili z niego. Tym samym przez nasze życie pokazywalibyśmy, że chrześcijaństwo, to nic więcej jak puste słowa nie mające odzwierciedlenia w życiu.
Pan Jezus Chrystus przestrzegał przed podobną postawą:
 Mateusza 7:24  Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce.
25  I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce.
26  A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
27  I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.
Pan Jezus doskonale wiedział, że pewni ludzie będą podążać za nim i zachwycać się Jego nauką, ale z tego nie będzie zbyt wiele wynikać w ich życiu. Dlatego postawę taką przedstawił w podobieństwie. Człowiek, który jest nazwany mądrym przez Chrystusa, słucha uważnie Jego nauki i wykonuje ją. Przyrównany jest do kogoś kto swój dom zbudował na  trwałym fundamencie i w dobrym miejscu. Postawa taka jest o wiele bardziej męcząca niż postawa kogoś kto byłby tylko słuchaczem słowa. Ale rezultaty są bezcenne. Któregoś dnia przychodzą bardzo złe warunki meteorologiczne, a jednak dom zbudowany w odpowiedni sposób nie zawalił się. Ten natomiast, który był zbudowany na piasku runął i upadek Jego był straszny. Jeśli jesteśmy wykonawcami Słowa Bożego, a nie tylko słuchaczami jesteśmy prawdziwie mądrymi ludźmi przedstawionymi w podobieństwie Chrystusa. Tym samym budujemy naszą wiarę na trwałym fundamencie. Ostatecznym testem dla naszej budowli będzie sąd ostateczny. Jeśli byliśmy zarówno słuchaczami jak i wykonawcami Słowa, to nie musimy się niczego obawiać budowla naszej wiary wytrzyma wszelką próbę.  Ale kiedy jesteśmy tylko słuchaczami, to na sądzie cała budowla naszej wiary runie. Sąd Boży jest takim ostatecznym testem dla tego co zbudowaliśmy. Wcześniej jeszcze doświadczenia i trudności które spotykają nas w codziennym życiu również mogą być próbą dla naszej wiary. Jeśli stosujemy się do zaleceń Słowa i nie jesteśmy tylko słuchaczami, to w chwili próby i doświadczeń jak to przedstawił Chrystus, ulewy, wiatry, wezbrały rzeki jesteśmy zupełnie bezpieczni, bo wiara nasza jest mocnym oparciem. Tą ulewą i wiatrem może być w naszym życiu prześladowanie z powodu słowa, choroba, utrata pracy popadnięcie w jakieś tarapaty życiowe. W przypadku jedynie słuchacza słowa okazuje się, że to wszystko były tylko pozory i w chwili próby oraz doświadczenia załamuje się i zupełnie poddaje.
Greckie słowo (paralogizomenoi) przetłumaczone w naszym tekście w liście Jakuba wers 22 jako oszukiwanie dosłownie znaczy „rozumowanie bokiem”. Jeśli ktoś jedynie jest słuchaczem, to znaczy że jego pojmowanie nauki chrześcijańskiej zboczyło z drogi prawdy.
Następnie Jakub przyrównuje takiego człowieka, który tylko słucha słowa do kogoś kto przejrzał się w lustrze, ale zaraz odszedł i zapomniał jakim jest. Na adresatów Jakuba jego porównanie mogło wywierać większe wrażenie niż na nas. Lustro bowiem w czasach Jakuba było bardzo cenną rzeczą i niewielu mogło sobie pozwolić na jego posiadanie. Najczęściej posiadały je jakieś wytworne  damy dworu. A jednak ktoś kto taka cenną rzecz posiada nie robi z niej właściwego użytku.
Możliwość słuchania słowa i posiadania Biblii w domu jest czymś niezwykłym. Rzeczywiście jak ten człowiek w starożytności, który posiadał lustro możemy nazywać się bogaczami, ale to bogactwo, które mamy będzie tylko wtedy właściwie wykorzystane i przyniesie nam korzyść kiedy od słuchania pójdziemy do działania. Gdybyśmy tylko słuchali Słowa zapomnielibyśmy, że otrzymaliśmy wielki dar za który jesteśmy odpowiedzialni. Postawa taka sprawiłaby, że słowo w naszym życiu stałoby się nieskuteczne.
Przeciwieństwem człowieka, który tylko jest słuchaczem słowa jest ktoś kto wejrzał w doskonały zakon wolności.
Człowiek taki przypatruje się Słowu bardzo uważnie. Cieszy się, że jest ono dla niego niczym lustro i może dostrzec jakim jest naprawdę. Słowo Boże tutaj jest nazwane przez Jakuba „doskonałym zakonem wolności”. Gdy człowiek poddaje się Słowu i jest mu posłuszny, to staje się prawdziwie wolnym człowiekiem. Słowo zawsze prowadzi nas do Chrystusa jak to powiedział Jezus: że pisma składają świadectwo o nim, a Chrystus daje nam prawdziwą wolność i wyzwala nas z grzechów.
Jana 8:36  Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.
Tą prawdziwą wolnością dla nas jest ewangelia, dobra nowina. Człowiek prawdziwie narodzony z Boga nie jest tylko słuchaczem Słowa oszukującym samego siebie. Jeśli ty narodziłeś się na nowo i masz w sobie Ducha Św. to jestem pewien, że nie zatrzymasz się tylko na słuchaniu słowa. Jeśli tylko przyjąłeś je szczerym sercem, to działanie Słowa w tobie porywa cię do służenia Chrystusowi i bliźniemu, a przykazania Boże nie są dla nas uciążliwe. Jeśli narodziliśmy się na nowo z Boga  i mamy w sobie Bożą naturę, to posłuszeństwo Chrystusowi jest dla nas czymś wspaniałym, czymś radosnym, czymś co dodaje nam skrzydeł i sprawia, że służba Bogu jest dla nas przyjemnością. Oczywiście jest to również i trud i pewien wysiłek, ale dla prawdziwego  naśladowcy Chrystusa jakże cudowny to jest pot. W ewangelii odkrywamy prawdziwą wolność od ludzkich tradycji, religijności i cielesnego sposobu myślenia. Prawda Ewangelii czyni nas prawdziwie wolnymi i wyzwala nas do pełnej ufności pracy dla Chrystusa. Jesteśmy wolni od liczenia dobrych naszych uczynków podsumowywania naszego bilansu zysków, by zasłużyć sobie na Bożą przychylność. Prawdziwie odrodzony człowiek z Ducha, obmyty z grzechów przez Chrystusa robi praktyczny użytek z posiadania Biblii, a jego posłuszeństwo Chrystusowi wzrasta. Jakub mówi, że by Słowo Boże odniosło pożądany skutek w naszym życiu obok słuchania musi być pochylenie się nad nim, zapuszczenie w nie korzenie studiowanie go i trwanie w Słowie Bożym. Świat w którym żyjemy dzisiaj uczy nas, że możemy mieć maksymalne zyski przy minimum lub żadnego poświęcenia. Coraz częściej spotykamy się z reklamami, które docierają do nas z informacją, że możesz mieć wszystko. Wystarczy, że po to wyciągniesz rękę bez żadnego wysiłku. Coraz częściej ludzie próbują omijać wysiłek i dojść do sukcesu łatwym kosztem. Niektórzy decydują się na szkoły gdzie nie trzeba na naukę poświecić zbyt wiele godzin inni uważają wszelkie umiejętności można kupić na bazarze jeszcze inni dochodzą do wniosku, że kogoś należy okraść. Sposób przedstawiania sukcesu przez ten świat jest fałszywy, a to ludzi zachęca do tego by szli na skróty. Ale co ciekawe świat jest pełen sprzeczności, bo z jednej strony uczy nas, że łatwym kosztem można coś osiągnąć, to z drugiej bardzo nisko taki sukces wycenia. Niekiedy w świecie taki sposób działania może się powieść, to u Boga jednak nie ma żadnej drogi na skróty. Droga która prowadzi nas do zbawienia, to posłuszeństwo ewangelii. Mówiąc posłuszeństwo ewangelii mam na myśli całe nauczanie Chrystusa i Apostołów. Gdy jesteśmy posłuszni ewangelii, to jesteśmy podobni do człowieka przedstawionego w
psalmie 1:
Psalmów 1:2  Lecz (szczęśliwy człowiek który) ma upodobanie w zakonie Pana I zakon jego rozważa dniem i nocą.
3  Będzie on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, Wydające swój owoc we właściwym czasie, Którego liść nie więdnie, A wszystko, co uczyni, powiedzie się.
Jesteśmy szczęśliwi, błogosławieni przez Boga w naszym posłuszeństwie i możemy się spodziewać tego, że Bóg będzie pomagał nam we wszelkich naszych działaniach. Jeden z autorów chrześcijańskich Curtis Vaughan zauważył, że „akt posłuszeństwa niesie za sobą błogosławieństwo”
Bóg błogosławi tych, którzy są posłuszni jego woli, chroni ich życie i otacza bezpieczeństwem. Jeśli jesteśmy mu posłuszni możemy liczyć na nagrodę od Niego (Boga) jak to powiedział Ap. Paweł, że czeka go wieniec sprawiedliwości, ale nie tylko Jego lecz każdego, którzy umiłowali przyjście Chrystusa. (2 Tymoteusza 4:8)
Drogi przyjacielu, bracie, siostro, jak jest w twoim życiu? Czy słuchanie słowa Bożego prowadzi cię do posłuszeństwa Chrystusowi? Czy widzisz tą moc Słowa i działa ono na ciebie niczym lustro przeglądając się w nim, wiesz jakich zmian potrzeba w twoim życiu? A gdy dowiesz się do czego cię ono (słowo) powołuje to jak się zachowujesz i co robisz z tą wiedzą? Czy nie możesz się doczekać by zastosować to co usłyszałeś i wprowadzić, to w czyn? Czy raczej odchodzisz od słowa i twoje życie pozostaje  w żaden sposób nie zmienione? Stoję tutaj dzisiaj po, to aby po raz kolejny posłużyć się tym słowem, które ma moc zbawić nasze dusze i pragnę cię wezwać jak to zrobił Jakub kierując list do swoich adresatów bądź wykonawcą Słowa Bożego!! Nie zadowalaj się tylko słuchaniem. Nie zadowalaj się przychodzeniem tylko na nabożeństwa, grupy biblijne czy czytaniem Biblii. Może spytasz się mnie czy masz, to robić? Odpowiem jak najbardziej tak. Niech te wszystkie narzędzia, to dzisiejsze nabożeństwo prowadzi cię do posłuszeństwa Chrystusowi. A Chrystus będzie cię prowadził we wszelkim działaniu, które będzie zmierzało ku Jego Chwale. Amen

30.07.2011

List Jakuba 1,19-21 Właściwe łagodne słowa we właściwym czasie.


Skoro  ostatnio czytaliśmy i mówiliśmy o nowym narodzeniu, że chrześcijanin, to jest nowy człowiek narodzony z Boga. Dzisiaj powiemy sobie co powinno wynikać z narodzenia się na nowo z Boga. Teraz Jakub zajmuje się praktyką życia chrześcijańskiego jak powinno wyglądać nasze życie jakimi cechami powinno się charakteryzować. Tego wszystkiego dowiemy się z kolejnych wersetów listu Jakuba. 
Jakub w wersie 19 zwraca się do chrześcijan w formie apostolskiego autorytetu mówiąc im jak mają postępować. Słowa Jakuba są czymś więcej niż zaleceniem, raczej powinno się je przedstawiać jako chrześcijański nakaz pełen miłości. Jakub wzywa każdego człowieka, a szczególnie chrześcijanina byśmy byli szybcy, prędcy do słuchania a powolni do mówienia. Człowiek kochający Boga, narodzony na nowo - mówi Jakub. Powinien być człowiekiem, który zważa na słowa i nie wypowiada ich zbyt szybko, bez zastanowienia. Gdybym was tutaj zapytał, czy pamiętacie pewne sytuacje ze swojego życia, kiedy zdarzyło wam się zbyt pochopnie wypowiadać pewne zdania, których później żałowaliście? Gdybym was zapytał czy zdarzyło wam się powiedzieć słowa, których nigdy powiedzieć nie chcieliście i dalibyście wiele, by cofnąć te słowa? Podejrzewam, że każdy z was mógłby przynajmniej kilka takich sytuacji tutaj przedstawić. Często ludzie są zbyt prędcy, zbyt szybcy w mówieniu nie zastanawiając się wcześniej jakie skutki będzie miało, to co powiedzą. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że wiele złych rzeczy nigdy by się nie wydarzyło gdyby ludzie zważali na słowa. Tysiące rozwodów nigdy by nie miało miejsca gdyby małżonkowie trzymali na wodzy swój język, stosunki między ludźmi, między sąsiadami w wielu miejscach wyglądałyby zupełnie inaczej. Wiele przestępstw nigdy by się nie wydarzyło gdyby czujnie warzono, to co wychodzi z naszych ust. Także i w moim i twoim życiu wiele przykrych sytuacji byśmy uniknęli stosując się do tego wezwania z Listu Jakuba.
Ludzie często zbyt szybko mówią, a zbyt rzadko zastanawiają, czy, to co powiedzą jest dobre i właściwe. W przypowieściach Salomona czytamy:
Przypowieści Salomona 13:3  Kto strzeże swoich ust, zachowuje życie, kto zaś nie powściąga swoich warg, gotuje sobie zgubę.
Inny fragment mówi:
Kaznodziei Salomona 5:1  Nie bądź prędki w mówieniu i niech twoje serce nie wypowiada śpiesznie słowa przed Bogiem, bo Bóg jest w niebie, a ty na ziemi. Dlatego niech twoich słów będzie niewiele.
2  Gdyż jak z wielu zajęć przychodzą sny, tak z mnóstwa snów głupia mowa.
Stać na straży swoich ust kto, to potrafi? Mówić nie wtedy kiedy nadarzy się okazja, ale wtedy kiedy trzeba. Mówić nie dla samego mówienia, ale to co trzeba powiedzieć i nie wypowiadać tego co powinno być przemilczane. Słowo Boże mówi nam, że nasza mowa powinna być kontrolowana. Powinniśmy zważać na nią i nie pozwolić wydostawać się niewłaściwym słowom z naszych ust. Niekiedy ludzie mówią tak szybko i tak wiele, że za chwile nawet nie pamiętają co powiedzieli.
Pewien pisarz powiedział, że „cywilizacja nasza, to cywilizacja bez tłumika”. W obecnych czasach powstaje tak wiele programów w których wyłącznie gada się i gada, że mamy fachowców na wszelkie żądanie.  Problem naszej cywilizacji w dużej części polega na tym, że mamy zbyt wiele słów, a zbyt mało czynów. Nawet obserwując działania polityczne właśnie, to nas często irytuje, że gadają, gadają, ale niewiele z tego wynika.
Trzeba też powiedzieć, że nie ma niczego złego w mówieniu, wtedy kiedy są używane właściwe słowa we właściwym czasie. Apostoł Paweł napisał:
Efezjan 4:29  Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają.
Bóg chce, by wszystkie części naszego ciała służyły właśnie jemu, a przede wszystkim nasze usta. Jeśli mówimy, to powinniśmy czynić, to na Bożą chwałę. Językiem swoim możesz niszczyć albo budować.
W dalszej części swojego listu Jakub rozwija nauczanie na temat języka i mówi:
Jakuba 1:26  Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna.

Jakuba 3:2  Dopuszczamy się bowiem wszyscy wielu uchybień; jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który i całe ciało może utrzymać na wodzy.
Ktoś powiedział, że milczenie rzadko kiedy stwarza zło, zaś gadulstwo prawdziwą jest plagą ludzkości. Gdybyśmy wszystkie grzechy jednego człowieka podzielili na dwie części, to podejrzewam, że połowa stanowiłaby grzechy wynikające ze zbyt prędkiego języka.

Można powiedzieć, że sprzyjające okoliczności dla niepowściągliwej mowy stwarza gniew. Jakub do gniewu odnosi się podobnie jak do języka. „Niech człowiek będzie nieskory do gniewu”. Jak już wcześniej powiedzieliśmy, że możemy sobie przypomnieć wiele niechlubnych naszych słów z których nie bylibyśmy dumni. A ile tych niechlubnych słów zostało wypowiedzianych w gniewie? Złość i gniew jest wspaniałym fundamentem dla grzesznego języka.
Gniew mówi Jakub 20 wersie „nie czyni tego co jest sprawiedliwe u Boga. Nowo narodzony chrześcijanin powinien panować nad swoim temperamentem. Rozgniewanego człowieka możemy przyrównać do pędzącego samochodu ciężarowego bez kierowcy. Spróbujmy sobie wyobrazić taki pędzący samochód, którego zupełnie nikt nie prowadzi. Pojazd taki narobiłby mnóstwo zniszczeń, a przy tym sam by został zniszczony. Podobnie jest z człowiekiem, który jest porwany przez gniew i złość.
„Jedno z przysłów mówi, że gniew i złość jest jak ogień, który nic nie ugotuje i nikogo nie ogrzeje. Złość tylko się rozpala, przeklina i zabija, a nikt przewidzieć nie może dokąd człowieka zaprowadzi. Podobnie jak trudno oszacować zniszczenia jakie spowoduje pędzący samochód bez kierowcy tak trudno stwierdzić jakich zniszczeń dokona w życiu człowiek, który łatwo wpada w gniew i szybko się złości.
Jedno możemy powiedzieć z całą pewnością, że zniszczeń w życiu takiego człowieka będzie wiele. Skłócone rodziny, wrogowie do koła, zranieni ludzie, a w środowisku kościelnym rozbite skłócone społeczności, to częsty widok spuścizny jaki pozostawiają za sobą ludzie szybko wpadający w gniew.
Ludzki gniew nie jest tym samym co sprawiedliwy Boży gniew. Gdy Bóg się gniewa, to Jego gniew jest sprawiedliwy i święty, całkowicie czysty zupełnie nie podszyty grzechem, a wynika z przekraczania Jego sprawiedliwości.
Gniew ludzki zawsze pociąga za sobą grzech, dlatego też Jakub mówi, że gniew człowieka nie czyni tego co jest sprawiedliwe u Boga. Człowiek w złości, gniewie przestępuje Boże prawo i grzeszy. Nierzadko gniew ludzki, niekiedy nawet słuszny przekształca się w  grzeszną mściwość i niepohamowaną wściekłość „przerastającą dalece rangę pierwotnej przyczyny gniewu”
Dlatego Ap. Paweł napisał:
Efezjan 4:26  Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym,
W Przypowieściach Salomona czytamy:
Przypowieści Salomona 16:32  Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.
Przypowieści Salomona 14:29  Człowiek nierychły do gniewu jest bardzo roztropny, lecz porywczy pomnaża swoją głupotę.
Jakub przedstawia nam te dwie negatywne cechy są one przeciwstawne jednej pozytywnej jaką wymienia Jakub 19 wersecie. Z jednej strony mamy, nierozsądną gadatliwość i gniew a z drugiej słuchanie. Powinniśmy spieszyć się i nastawić nasze uszy na słuchanie a być powolnymi do  mówienia i gniewu. Te dwie rzeczy nie pozwalają nam słuchać. Każdy z nas wie jak ciężko rozmawia się z człowiekiem, który w ogóle nas nie słucha. Podczas rozmowy interesuje go tylko, to co on ma do powiedzenia. Gdy zachowujemy się w taki sposób nie możemy usłyszeć żadnego przekazu, bo mamy zamknięte uszy i nie interesuje nas nic po za nami samymi. Również i gniew całkowicie zamyka nam uszy na racje drugiej osoby. Dobrze wiemy o tym jak ciężko dogadać się osobom, które wpadły w złość. A nadto podczas złości całkowicie jesteśmy zamknięci na argumenty drugiej strony. Gniew także zamyka nam uszy na, to co chce powiedzieć do nas Bóg. Wyobraźcie sobie taką sytuacje, że ja podczas kazania mówię o pewnych sprawach, które komuś są bliskie. Powiedzmy, że jest, to jakiś grzech lub coś co Boże Słowo wyraźnie potępia.  Czujemy się dotknięci możemy usłuchać Boga i skorygować swoje życie, ale możemy również wpaść w złość i poczuć się urażeni, a to z kolei może spowodować, że zamkniemy uszy na Bożą prawdę.
Chrześcijanin powinien być człowiekiem chętnym do Słuchania Słowa Bożego. To właśnie wtedy kiedy zbliżamy się do Słowa z otwartymi uszami i sercem możemy doświadczyć wspaniałego działania Boga. Zanim będziemy mogli odpowiedzieć wiarą na Boże Słowo, najpierw musimy je usłyszeć. Kiedy w naszym sercu jest pełno uprzedzeń, złości i naszych opinii często uszy człowieka są zamknięte na prawdę ewangelii. Również i nasze życie nie może zostać skorygowane wtedy kiedy nie przyjmiemy Słowa i nie uwierzymy w nie. Dzisiaj gromadząc się tutaj zastanawiam się z jakim sercem tutaj przyszedłeś? Czy twoje uszy są otwarte na to co Bóg chce do ciebie powiedzieć? Zbyt wielu chrześcijan przychodzi do kościoła w niedzielę i wychodzą nie poruszeni. Oczywiście jedną z przyczyn może być brak zwiastowania Słowa, ale także częstą przyczyną jest niechęć do słuchania do otwarcia swoich uszy. Możemy siedzieć tutaj wysłuchać tego kazania możemy czytać biblię oraz spotykać się na grupach domowych, a jednocześnie możemy nie posunąć się w naszej wierze do przodu. Możemy też przyzwyczaić się do pewnej rutyny, że gdy przychodzi niedziela powinniśmy pojawić się na nabożeństwie, kaznodzieja powinien powiedzieć do nas kazanie, bo tak trzeba.
Jeśli chcesz usłyszeć Boże Słowo, to musisz mieć otwarte uszy.
Słuchanie wymaga od nas skupienia uwagi i pewnej koncentracji. Nasz umysł powinien być skupiony  na wypowiadanej treści, a my sami zaangażowani.
Zauważmy pewne wypowiedzi Chrystusa, które mogą ujść naszej uwadze:
Mateusza 11:15  Kto ma uszy, niechaj słucha! Pan Jezus często posługiwał się taki zwrotem przed podobieństwem lub po nim niekiedy gdy chciał przekazać istotne treści także wzywał do słuchania. I tak wzywał do słuchania gdy powiedział podobieństwo o siewcy (Mateusza 13:9), a także o kąkolu (Mateusza 13:43) Wzywał do słuchania gdy mówił o świadectwie chrześcijanina pośród niewierzących (Marka 4:23)
Również każdy list z Ks. Objawienia do zborów nosi wezwanie do słuchania
Objawienie 3:22  Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.
Wszystkie te wezwania wynikające z Bożego słowa niosą ze sobą ważny przekaz. Bóg dał ci po to uszy żebyś słuchał Jego Słowa. Jeśli nasze uszy służyłby nam do wszystkiego, a na Słowo Boże byłby zamknięte, to równie dobrze moglibyśmy ich nie mieć. Wezwania Chrystusa jeszcze bardziej powinny nam uświadomić, że słuchanie i rzeczywiste usłyszenie tego co Bóg chce nam przekazać jest pewnym wysiłkiem. Słowo Boże wymaga od nas byśmy mu poświęcili więcej uwagi niż czynimy to zwykle na inne treści.

W końcu Jesteśmy wezwani 21 wersie do porzucenia wszelkiego duchowego brudu. Czyli wszystkiego co w naszym życiu nie podoba się Bogu. Wszystko co jest grzechem, złamaniem Bożego prawa jest brudem, który mamy porzucić byśmy mogli wzrastać w łasce i poznaniu Pana. Niekiedy mogą, to być złe  nawyki, które trzeba porzucić. Złe przyzwyczajenia ze świata, grzechy mowy lub niemoralności. Jakub ma na myśli wszelki brud duchowy, który mógłby stanąć między nami, a Bogiem. Jeśli nie uświęcamy się i nie pozostawiamy naszych grzechów, które Bóg na pokazuje nie możemy także liczyć na Jego błogosławieństwo i właściwą relacje z Bogiem. Jeśli chcesz by Bóg do ciebie mówił przez swoje słowo. Jeśli pragniesz widzieć Jego działanie w swoim życiu i dostrzegać Jego prowadzenie, jeśli chcesz by Bóg odpowiadał na twoje modlitwy, to powinieneś porzucić wszelki brud i wszelki grzech.
Hebrajczyków 12:1  Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami,
Tak jak powiedział autor listu do Hebrajczyków grzech usidla nas powstrzymuje rozwój naszego chrześcijańskiego życia i rozwój naszej relacji z Chrystusem. Musimy porzucić starego człowieka i wyzbyć się grzechu we wszelkich jego przejawach. Powinniśmy uznać, że umarliśmy dla grzechu, a żyjemy dla Boga w Chrystusie (Rzymian 6:11).
Odrzucenie grzechu i wszelkiej złości powinno skutkować przyjęciem z łagodnością wszczepionego w nas  Słowa Bożego. To Bóg zainicjował w nas nowe życie. Można powiedzieć, że to nowe Boże życie jest Bożym nasieniem w naszym sercu. Jest to Boża sadzonka, która ma niezwykły potencjał. Gdy zasadzimy roślinkę w ogrodzie, to zanim ona się umocni musimy otaczać ja szczególną opieką, by była zdrowa i właściwie się rozwijała. Podobnie jest i w naszym życiu duchowym.  Jeśli tylko pozwolimy i dołożymy starań by w naszym życiu wystąpiły właściwe warunki dla wzrostu, to wtedy ta mała sadzonka zdominuje wszystkie dziedziny naszego życia i doznamy niezwykłej przemiany na wzór Chrystusa i będziemy mieli szeroko otwarte drzwi do królestwa Bożego.
2 Piotra 1:10  Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie.
11  W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
Jak mamy przyjąć Słowo? Powinniśmy przyjąć je z łagodnością z pokorą. Bóg pysznym się przeciwstawia, a pokornym laskę daję. To nie my stawiamy warunki Bogu, ale Bóg stawia warunki nam. Chciałbym przytoczyć pewien przykład z (1 Ks. Samuela 3 rozdz) kiedy Bóg objawia się młodemu Samuelowi i mówi mu jaki sąd przyjdzie na dom Heliego za to, że nie napominał synów swoich gdy grzeszyli, a sąd ten był srogi bo synowie Heliego mieli ponieść śmierć i żaden potomek Heliego miał nie dożyć starości. Gdy taką wiadomość młody Samuel przyniósł Heliemu on odpowiedział:
 1 Samuela 3:18  I odpowiedział mu Samuel całą rzecz i nie ukrył przed nim. On zaś rzekł: Pan to jest. Niech więc czyni, co jest dobre w oczach jego.
Myślę, że w postawie Heliego widać tą łagodność w przyjęciu Bożego Słowa.  Nie kłócimy się z Bogiem mówi Jakub, ale porzucamy grzech i z pokorą przyjmujemy Jego Słowo.
A jak wygląda twoje życie? Czy jesteś człowiekiem, który zważa na to co mówi i co wychodzi z jego ust? Czy zastanawiasz się czasami, czy twoja mowa podoba się Bogu? Jak się komunikujesz z innymi ludźmi z twoją rodziną, w pracy, szkole? Czy starasz się ograniczać swój pośpiech w mowie? A co z twoim temperamentem? Czy często się złościsz i łatwo wpadasz w gniew? Bóg wzywa ciebie by kontrolować to co mówisz i kiedy to robisz. Bóg pragnie byś nie gniewał się i nie wpadał w złość. Może zdarzają ci się takie sytuacje, których później żałujesz i się wstydzisz. Proś Boga by postawił straż przed twoimi ustami i dał ci siłę zapanować nad sobą. Porzuć wszelki brud i grzech, nastaw swoje uszy na Słuchanie Słowa, a jeszcze dzisiaj zobaczysz wspaniale oblicze Chrystusa, który zbawi twoją duszę.

26.07.2011

Nadzieja Zmartwychwstania


Zapraszam do wysłuchania mojego kazania na temat powstania z martwych, wygłoszonego w niedzielę wielkanocną 2011 roku
Jarosław Korzeniowski - Nadzieja Zmartwychwstania

24.07.2011

Rozważanie na podstawie Listu Św. Jakuba 1,18 Wspaniałe Boże Dary.


Skończyliśmy na tym, że wszelkie dobro jakiego doświadczamy pochodzi od Boga u niego nie ma nawet chwilowego zaćmienia. Bóg jest doskonale dobry i doskonale moralny. W kontekście rozważanych fragmentów należy przypomnieć, że Bóg nigdy nie pragnie dla nas nic złego, nawet w obliczu doświadczeń i pokus z którymi się zmagamy. On nie pragnie naszego upadku czy potępienia, nie cieszy się wtedy kiedy się nam nie powodzi i doświadczamy porażek. Nawet wtedy kiedy upadamy z powodu nieposłuszeństwa Bogu. Bóg nie raduje się i nie wytyka nam naszych upadków. Nie postępuje z nami tak jak postępuje wielu ludzi oskarżając o niewierność i niedotrzymywanie słowa. Bóg jako osoba doskonała mógłby to robić, ale okazuje swoja dobroć, łaskę i miłosierdzie obdarzając nas niewyobrażalnymi skarbami zarówno w sferze materii jak i w sferze ducha.
To co powiedział Jakub wcześniej w wersie 17 że wszelkie dobre dary pochodzą od Boga. Gdy cieszymy się Bożym błogosławieństwem jest tak dlatego, bo Bóg jest miłosierny, odpuszczający grzechy, obdarował nas Swoim Synem.
Dla Jakuba świadectwem Bożej dobroci jest nasze narodzenie na nowo.
Tylko dlatego możemy cieszyć się Bożymi względami, bo Bóg tak zdecydował. On (Bóg) dał ci taką możliwość przez łaskę w Chrystusie. Nie będzie także przesadą jeśli powiem, że wszelkie radości, twoje życie, wspaniałe chwile, zwycięstwa i wszelkie dobre rzeczy pochodzą od Boga. Nawet i doświadczenia, które Bóg nam daje przeżywać, a które kształtują nasz chrześcijański charakter pochodzą od Boga.
Jednym ze wspaniałych Bożych darów, który wynika z Bożej dobroci i miłości jest narodzenie na nowo jak to powiedział Jakub „zrodzenie przez Słowo Prawdy”.
Drodzy jako chrześcijanie musimy być tego świadomi, że Ewangelia jest najwspanialszą rzeczą jaka spotkała ten świat. Świat w swoim buncie i upadku nie widzi Bożej dobroci i Bożej miłości. Zachwyca się wynalazkami, rozwojem technologicznym, postępem medycyny osiągnięciami, badaniami genetycznymi, podróżami w kosmos. I rzeczywiście nie można odmówić tym rzeczom pewnej wielkości, wzniosłości, ale przy dobrej nowinie, Ewangelii te wszystkie rzeczy bledną i są marną imitacją prawdziwego światła, one nigdy nie dadzą zbawienia człowiekowi. Tragedia świata właśnie polega na tym, że zachwyca się tymi rzeczami, a nie widzi najwspanialszego działania Bożego w historii. Świat nic nie wie o tym, że Bóg posłał swojego Syna by nas odkupić, zbawić, uratować i dać nam prawdziwą nadzieje. Ten świat ciągle żyje w pewnej ułudzie, fałszu bezpieczeństwa pokładanego w możliwościach człowieka, ale mówię wam, że człowiek tu nic nie pomoże.
Bodajże przedwczoraj 22 lipca 2011 roku usłyszeliśmy o wstrząsającej tragedii. Prawdopodobnie jeden człowiek w Norwegii zamordował ponad 70 osób. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie jak, to możliwe, że w kraju, który uchodził za oazę spokoju doszło do takiej tragedii? Inni zadają sobie jeszcze głębsze pytanie, dlaczego w ogóle dochodzi do takich tragedii? Co popycha człowieka do takich czynów? Jeszcze raz przypomnę, człowiek tu nic nie pomoże. Można powiedzieć, że tragedia w Norwegii jest porażką pomysłów człowieka na zbawienie. Wszystkie pomysły człowieka zaprowadzą nas do miejsca w jakim znajduje się dzisiaj Norwegia. Gdyby Bóg nie wkroczył w naszą historię, gdyby Bóg nie wkroczył w twoją i moją historię życia  bylibyśmy tak samo martwi jak te biedne ponad 70 osób w Norwegii.
A czy ty widzisz tą wspaniałość ewangelii? Czy dostrzegasz jej piękno, mądrość i jasność? Czy widzisz w niej nadzieje i dostrzegasz, to że zostałeś lub możesz zostać wyratowany z beznadziejnej sytuacji?
W 18 wersie Listu Św Jakuba czytamy, że nikt nie może zbawić się sam. Ktoś powiedział, że zasadniczą różnicą między chrześcijaństwem, a innymi religiami jest to, że wszystkie religie są staraniami człowieka w kierunku Boga. Chrześcijaństwo natomiast jest inicjatywą Boga w kierunku człowieka. Nie możesz zbawić się sam. Dlatego wszystkie wysiłki tego świata i starania ludzi tego świata nigdy nie przyniosą trwałej nadziei i skazane są na przegraną.
Gdy Bóg zechciał zrodził nas wers 18. Jeśli stałeś się chrześcijaninem, jeśli uwierzyłeś w Chrystusa, to nie dlatego, że ty o tym zdecydowałeś. Wielu ludzi myśli, że chrześcijaninem można się stać wtedy kiedy ja o tym zdecyduje. Trzeba zacząć uczęszczać do odpowiedniego kościoła mieć chrześcijańskie poglądy, przyjąć odpowiednie sakramenty. Na samym wstępie popełniają wielki błąd myśląc, że chrześcijaństwo, to jedna z wielu religii w której trzeba coś uczynić. Ludzie myślą, że to oni muszą coś zrobić. Nawet chodząc do chrześcijańskiego kościała i uważając się za człowieka wierzącego możemy myśleć, że to my zdecydowaliśmy, że doszliśmy do tego sami. Ale my nie możemy uczynić nic jak czytamy w liście Ap. Pawła do Ef „byliśmy martwi” (Efezjan 2:1)
To Bóg wtedy kiedy zadecydował wkroczył w nasze życie i ożywił nas.
Efezjan 2:4  ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował,
5  i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście.
My nie mogliśmy zrobić nic by pojednać się z Bogiem, by znaleźć Go. Byliśmy martwi, gdyby Bóg nie zbliżył się do nas nie pochylił się nad nami i nie zainicjował życia w nas ciągle bylibyśmy martwi.
Nowe narodzenie jest niezbędnym wydarzeniem, które musi wydarzyć się w naszym życiu by zostać zbawionym i mieć odpuszczone grzechy.
Jana 3:3  Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
4  Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
5  Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.
Nowe narodzenie jest ożywieniem nas z martwych w duchowym sensie.
Skutkuje ono pokutą i żalem za grzechy, a następnie wiarą w Chrystusa. Poprzez Nowe narodzenie człowiek staje się Bożym dzieckiem. Popularnie mówi się, że wszyscy ludzie są Bożymi dziećmi, ale nie jest to prawdą. Prawdą jest natomiast, że wszyscy ludzie są Bożymi stworzeniami i pochodzą od jednego Boga. Bożymi dziećmi stajemy się dopiero wtedy kiedy narodzimy się na nowo do życia z Bogiem. Tak jak cielesne narodziny są niezbędne do życia na ziemi tak duchowe narodziny z Ducha Św. są niezbędne do życia z Bogiem. Podczas tych nowych narodzin następuje radykalna zmiana w postawie człowieka wobec Boga. Zanim ten akt zrodzenia miał miejsce człowiek był buntownikiem i wrogiem Boga nie chcąc Bogu służyć w oparciu o Bożą łaskę. Po nowych narodzinach następuje zmiana wewnętrznej postawy wobec Boga. Człowiek staje się świadomy swoich grzechów oraz swojej niewystarczalności by zbawić siebie samego, to z kolei prowadzi do Chrystusa, który oczyszcza nas z grzechów i obdarza swoją sprawiedliwością czyniąc z nas Boże dzieci.
Takie działanie Boga w kierunku każdego człowieka jest wspaniałym darem, który utwierdza nas w przekonaniu Bożej dobroci względem nas. Skoro Bóg wyszedł do nas z inicjatywą w osobie Syna wtedy kiedy byliśmy martwi z powodu grzechów ileż bardziej będzie wyświadczał nam dobro i przeprowadzi nas przez wszelkie doświadczenia teraz kiedy jesteśmy Jego dziećmi.
Myślę, że wers 18 wskazuje na jeszcze jedną ważną prawdę, którą należy poruszyć. Na konieczność zwiastowania Słowa Bożego. Często możemy sobie nie zdawać sprawy z tego jak ważną rolę pełni zwiastowanie Słowa Bożego. Tam gdzie nie ma zwiastowania Słowa, tam nie ma nawróceń, tam gdzie nie ma siania nie można zebrać żadnego plonu.
Hebrajczyków 4:12  Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca;
Bóg odradza grzesznika w wyniku działania Ducha Św. i Bożego Słowa. Istnieje wiele świadectw nawróceń kiedy odpowiadający na Boże Słowo zupełnie się tego nie spodziewali. Chce przedstawić wam krótko nawrócenie jednego z największych kaznodziejów Charles Spurgeon. On sam tak przedstawia swoje nawrócenie:
„Czasami myślę, że mógłbym być w ciemnościach i desperacji aż do teraz, gdyby nie to, że dzięki dobroci Boga, pewnego poranka zesłał On burzę śnieżną kiedy szedłem do pewnego miejsca uwielbiania. Kiedy nie mogłem iść dalej, skręciłem w boczną ulicę i przyszedłem do pewnej małej kaplicy Pierwotnych Metodystów. W kaplicy tej było kilkanaście osób. ...
Pastor nie przyszedł tamtego poranka; podejrzewam, że zasypało go. W końcu, pewien bardzo chudo wyglądający mężczyzna, szewc albo krawiec przyszedł do pulpitu by głosić. ... Był on zmuszony mówić na temat jednego tekstu z Pisma, z prostego powodu - miał on bardzo mało do powiedzenia. Tekst brzmiał: „Do mnie się zwróćcie [spójrzcie], wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione” [Izajasza 45:22].

On nawet nie wymawiał poprawnie słów, ale to nie miało znaczenia. Był tam, jak myślałem, cień nadziei w tym tekście. Kaznodzieja zaczął mówiąc: „Moi drodzy przyjaciele, jest to rzeczywiście bardzo prosty tekst. Mówi on: 'Spójrz'. Patrzenie się nie powoduje bólu. Nie jest to podniesieniem stopy albo palca; jest to po prostu 'patrzenie się'. Zatem, człowiek nie potrzebuje iść do koledżu aby nauczyć się patrzeć. Możesz być największym głupcem, a pomimo tego możesz patrzeć. Człowiek nie musi być wart tysiąca na rok aby mógł patrzeć.

Każdy może patrzeć; nawet dziecko może patrzeć. Ale następnie nasz tekst mówi: 'Spójrzcie na Mnie'. ... Wielu z was patrzy na siebie, ale to nie o takim patrzeniu tu mowa. Nigdy nie znajdziecie żadnego pocieszenia w sobie. Niektórzy patrzą na Boga Ojca. Nie, na Niego patrzcie później. Jezus Chrystus mówi: 'Patrzcie na Mnie'. Niektórzy z was mówią: 'Musimy czekać na działanie Ducha Świętego'. Teraz nie ma to dla ciebie żadnego znaczenia. Patrz na Chrystusa. Nasz tekst mówi: 'Patrzcie na Mnie'”.

Następnie ten dobry człowiek podążał za swoim tekstem w następujący sposób: „Patrzcie na Mnie; pocę się i wielkie krople krwi. Patrzcie na Mnie; wiszę na krzyżu. Patrzcie na Mnie; jestem umarły i pogrzebany; i powstaję. Patrzcie na Mnie; wstępuję do nieba. Patrzcie na Mnie; siedzę po prawej stronie Ojca. O, biedny grzeszniku, patrz na Mnie! Patrz na Mnie!'”

Kiedy doszedł do około tej długości i przedłużył swoją wypowiedź do około dziesięciu minut, był już u kresu swojej wytrzymałości. Następnie spojrzał na mnie stojącego pod balkonem i oczywiste jest, że z powodu tak małej ilości zgromadzonych, wiedział, że jestem nieznajomym. Po prostu patrząc się na mnie, jak gdyby znał całe moje serce, powiedział: „Młody człowieku, wyglądasz bardzo żałośnie”. Cóż, to była prawda, ale nie byłem przyzwyczajony do słuchania uwag co do mojego osobistego wyglądu z pulpitu. Jednakże, było to dobre uderzenie, trafiło do mnie. Kontynuował: „...I zawsze będziesz żałosny - żałosny w życiu i żałosny w śmierci - jeśli nie usłuchasz się mojego tekstu; ale jeśli się go teraz usłuchasz, w tym momencie, to będziesz zbawiony”.

Następnie podnosząc swoje ręce, zakrzyczał on w sposób w jaki mogą to zrobić tylko pierwotni Metodyści: „Młody człowieku, patrz na Jezusa Chrystusa. Patrz! Patrz! Patrz! Nie masz nic innego do zrobienia, a tylko patrzeć i żyć”. Od razu ujrzałem drogę zbawienia. Nie wiem co poza tym powiedział - nie wiele na to zwracałem uwagę - byłem tak pochłonięty tą jedną myślą. Tak jak kiedy wąż miedziany został wyniesiony, ludzie spojrzeli się na niego i zostali uzdrowieni, tak samo też stało się ze mną. Oczekiwałem na czynienie pięćdziesięciu rzeczy, ale kiedy usłyszałem to słowo: „Patrz!”, cóż za oczarowującym słowem się ono stało! O! Patrzyłem aż mogłem prawie zużyć swoje oczy.

Wtedy i w tamtym miejscu chmura odeszła, ciemność się zwinęła i w tamtym momencie ujrzałem słońce; i mogłem zmartwychwstać w tamtym momencie i śpiewać z najbardziej entuzjastycznymi z nich o drogocennej krwi Chrystusa i o prostej wierze, która patrzy wyłącznie na Niego.”
W taki oto sposób książę kaznodziejów przeżył swoje narodzenie na nowo stając się Bożym dzieckiem. Drodzy tak długo mamy podstawy do naszej działalności i misji jak długo zwiastujemy Boże Słowo. Będziemy odczuwać pokusy, by zająć się wieloma innymi pożytecznymi działaniami i może nam się wydawać, że robimy wielkie rzeczy, ale jeśli wszelkie nasze działania wejdą w miejsce zwiastowania Słowa Bożego, to równie dobrze możemy nie robić nic. Jeśli nie będziemy Sługami Słowa nie jesteśmy kościołem chrześcijańskim choć w nazwie możemy tak się przedstawiać. Zwiastowanie, niesienie Ewangelii jest jedną z najważniejszych misji nie tylko dla naszego kościoła, ale także dla życia każdego chrześcijanina. Gdybyśmy zapytali się ludzi czego potrzebują by być szczęśliwymi, to znaczna większość z nich wymieniałaby różne doczesne rzeczy. Z pewnością padła by odpowiedź, że ktoś potrzebuje środków materialnych, zdrowia, spokoju, pozbycia się pewnych problemów, sukcesu. Ale większość tych odpowiedzi jak nie wszystkie dotyczyłyby doczesności.
Chrystus powiedział:
Mateusza 4:4  A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Tego czego my przede wszystkim potrzebujemy do życia, czego potrzebują nasze rodziny i miliony polaków, to Bożego Słowa dlatego starajmy się obcować z Bożym Słowem jak najczęściej, a Bóg przez nie odmieni nasze życie.
Dalej Jakub przypomina chrześcijanom do których się zwraca, że są pierwocinami dla Boga lub pierwszymi owcami. Idea pierwocin była szeroko rozwinięta wśród Żydów nie możemy zapomnieć, że Jakub zwraca się do ludzi wywodzących się ze środowiska żydowskiego. O przynoszeniu pierwocin możemy przeczytać (Powtórzonego Prawa 26:1-10). Przynoszenie pierwocin plonów, czyli pierwszy plonów żniwa było uznaniem, że cały plon należy do Boga. Jeśli narodziliśmy się na nowo, nasze życie należy do Boga. Staliśmy się Jego własnością by żyć na Jego chwałę i nieść świadectwo Jego dobroci okazanej w Jego Synu Jezusie Chrystusie. Jesteśmy całkowicie Jego dziełem, nowy stworzeniem, które niebawem objawi się w całej pełni. Dzisiaj nie w pełni możemy, to dostrzegać, bo skarb ten mamy w naczyniach glinianych. Ten wewnętrzny nasz człowiek jest ukryty w tym grzesznym i upadłym ciele. Ale gdy objawi się Chrystus również nowe stworzenie objawi się w pełni.
Zmierzając do końca dzisiejszego przesłania chciałbym ci zadać pytanie. Czy narodziłeś się na nowo? Czy widzisz w swoim życiu oznaki nowego Bożego życia takie jak miłość do Chrystusa i Jego Słowa, miłość do chrześcijan? Czy te sprawy związane z nauczaniem Słowa głęboko cię poruszają i interesują? Czy w końcu nadzieje dla tego świata widzisz u stóp Krzyża. Jeśli tak, to masz świadectwo w sobie nowego Bożego życia.
A jeśli te Boże rzeczy nudzą cię i nie masz ochoty ich poznawać uważasz, że siedząc tutaj marnujesz czas i masz o wiele ciekawsze zajęcia do zrealizowania a nadzieje dla tego świata widzisz w możliwościach człowieka, to wciąż znajdujesz się w śmierci duchowej. Spójrz na Chrystusa, uwierz w Niego, zaufaj mu, a On zbawi cię od twoich grzechów i doznasz olśnienia na czym polega sens życia, bo prawda jest w Chrystusie.


Łączna liczba wyświetleń