9.01.2020

Trwanie w Chrystusie 1 Jana 2,28-29



W związku z zagrożeniem fałszywymi apostołami, którzy niosą fałszywe nauczanie Jan wzywa wierzących, by mocno trzymać się Chrystusa i trwać w Nim. Trwanie w społeczności z Chrystusem jest najlepszą receptą na wszelkie duchowe i fizyczne zmagania. Tylko przez bliską i ciągłą społeczność z Jezusem jesteśmy w stanie zachować właściwy kurs chrześcijańskiego życia.

2.28
Jan kolejny raz zwraca się do chrześcijan słowami dzieci, jako starszy. Ale też chce skierować ich uwagę na to, że przez wiarę w Chrystusa stali się dziećmi Bożymi, a Bóg stał się ich Ojcem. Następnym razem będziemy mówić o tym więcej.
Następnie mówi, że wierzący mają trwać w Chrystusie i być gotowymi na spotkanie z Panem Jezusem, gdy się objawi z nieba.

Jak myślisz co to znaczy trwać w Chrystusie?
W skrócie moglibyśmy powiedzieć, że chodzi o to, żeby cały czas pokładać swoją ufność w Jezusie Chrystusie i Jego zbawczym dziele.  Jedynie w nim mamy widzieć swój ratunek, oczekując gorliwie Jego powtórnego przyjścia i zachowując Jego przykazania. Gdy tak robimy, On (Jezus Chrystus) nas oczyszcza i przemienia w swój obraz. Ufność pokładana w Chrystusie wyraża się w ciągłym podążaniu za Jezusem w przestrzeganiu Jego Słowa i byciu wiernym, we wzroście duchowym, uświęceniu i modlitwie do Niego.  Jednym z takich znanych fragmentów Słowa Bożego, gdzie Chrystus wzywa nas do trwania w społeczności ze sobą jest 15, 1-10 rozdz. Ew. Jana
 W Jaki sposób obraz krzewu winnego i latorośli oddaje to, że chrześcijanie powinni trwać w Jezusie?
Widzimy że każda gałązka by żyć musi trwać w krzewie. Podobnie każdy chrześcijanin, który nie chodzi z Chrystusem w końcu od niego odpada. Brak owocowania w Jezusie Chrystusie jest związany z brakiem trwania w Nim. Owoce naszego życia, to jak żyjemy, jak okazujemy Jezusowi posłuszeństwo ,pokazują czy naprawdę w Nim trwamy.
Jeśli w nim trwamy, czyli kochamy Go i przestrzegamy Jego przykazań pozostając Mu wiernymi (J 15,10) On nas oczyszcza byśmy wzrastali i wydawali coraz więcej owocu. Musimy cały czas dążyć do bliskiej społeczności z Jezusem, bo sami nie możemy nic uczynić. Nie możemy mieć owocnego chrześcijańskiego życia bez Jezusa, bez Jego mocy, bez Jego działania w nas. Tylko On może nas oczyścić z grzechu i zaszczepiać w nas cnoty chrześcijańskie jak miłość, radość, uprzejmość, łagodność, wstrzemięźliwość, pokój itp.
Widzimy, że prawdziwe zbawienie jest połączone z trwaniem w Chrystusie.  Po prostu ten kto jest prawdziwie zbawiony, trwa w Nim cały czas do końca swego życia. Bóg używa naszej wierności, naszego trwania w Chrystusie, by pokazać swoją wierność i chwałę. Dlatego jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za nasze zbawienie i mamy za zadanie się o nie troszczyć.

Jan też mówi dlaczego mamy trwać w Jezusie Chrystusie  
Chodzi o to, że kiedy się Pan Jezus objawi lub my spotkamy się z nim , to wtedy okaże się nasza wiara, miłość do Niego oraz wszystkie nasze uczynki. A Pan objawi się na pewno w swoim czasie 1 Tes 4,15; Jak 5,7-8; Mat 24,30.

Słowo Boże uczy, że wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym 2 Kor 5,10; 1 Kor 3,11-15; Kol 3,24-25; czasami niepokornych wierzących Bóg sądzi już na ziemi dyscyplinując ich w ten sposób, by nie zostali potępieni wraz ze światem, 1 Kor 11,26-32.
To więc, każdy chrześcijanin powinien mieć motywującą bojaźń przed Bogiem, by nie grzeszyć, ale dążyć do uświęcenia, do świętości. Od poziomu świętości zależy nasza nagroda przed tronem Chrystusa (nie zbawienie) ale to, co Chrystus da tym, którzy chodzili w posłuszeństwie. Jeśli pozwalamy sobie jako wierzący na frywolne grzechy, to odpowiemy za nie przed Bogiem, a możemy również utracić nagrodę 2 Jana 2,1-8 którą Bóg ma dla nas w niebie.
Jeśli jednak trwamy w społeczności z Jezusem chodząc w świętości, to możemy śmiało przed nim stanąć bez lęku i obaw wiedząc, że zostaniemy pochwaleni.
Każdy wierzący powinien się zastanawiać jak ja służę Chrystusowi? Czy dzisiaj mógłbym śmiało przed nim stanąć? czy może jest coś jeszcze, co Chrystus chce bym zmienił, porzucił lub zostawił, a co mogłoby mnie narazić na wstyd przy spotkaniu z Nim? Paweł pisząc do Tymoteusza motywuje go do gorliwości tym, że będzie musiał zdać sprawę ze swojej służby przed Jezusem Chrystusem i od tego jak pełnił swoją służbę będzie zależała Jego nagroda 2 Tm 4,1-2. I nie tylko Jego, ale każdego z nas, od poziomu naszej świętości i służby dla Chrystusa będzie zależało jaką nagrodę otrzymamy.

2.29
Dla Jana sprawa jest jasna, wszyscy którzy rzeczywiście są wierzący i narodzili się z Boga będą postępować na wzór Jezusa Chrystusa.
To jak kto żyje, jak się zachowuje, co robi jest miarodajnym świadectwem, czy jest prawdziwie wierzącym czy nie, czy należy do Chrystusa czy nie. Wiele osób może twierdzić, że ma wiarę, ale dopiero tą wiarę potwierdza to, jakich dokonują życiowych wyborów, co robią ze swoim życiem.
Tak jak Jan powiedział wcześniej i powtarza cały czas np. w 1 Jana 2,3-6; 3,7.10; Mat 7,16-18; Tyt 2,12;
Jak nosimy podobieństwo fizyczne naszych rodziców, tak będziemy nosić podobieństwo duchowe. Jeśli narodziliśmy się z Boga, będziemy żyć na wzór Boga 1 Jana 3,9. Jeśli chodzimy z diabłem będziemy żyć na wzór diabła Jana 8,44.

3.01.2020

Pochopna reakcja Ks. Sędziów 20, 1-35



Mamy w tym fragmencie sytuacje wojny domowej między plemionami Izraelskimi. Wojna ta wynikała z tego, że pewien człowiek z plemienia Lewiego podróżował przez kraj i zatrzymał się na noc w Gibeii, mieście należącym do plemienia Beniamina. Jednak będąc tam okazało się, że mieszkańcy tego miasta byli bardzo niemoralni i zgwałcili jego żonę, tak że zmarła. Człowiek ten rozdzielił i rozesłał ciało swojej żony do wszystkich plemion Izraelskich na znak protestu przeciwko takiemu złu. Gdy wszyscy się zebrali wytłumaczył o co chodzi, a Izraelici postanowili ukarać tych mężów z Gibeii, którzy tak uczynili. Ale gdy tam przybyli, Gibeonici nie chcieli wydać złoczyńców, unieśli się dumą, a całe plemię Beniamina wstawiło się za nimi. W ten sposób jedno z plemion Izraelskich stanęło do wojny przeciwko innym plemionom Izraela razem zjednoczonym.
Zjednoczeni Izraelici dwa razy atakowali Beniamina i dwa razy odnieśli klęskę. Dopiero za trzecim razem zwyciężali i ukarali Beniamitów.
Cała sprawa wydaje się dosyć dziwna, przecież Izrael chciał ukarać złoczyńców, a nawet pytał się Pana, kto ma wyruszyć na nich pierwszy (w. 18) i Pan odpowiedział, że Juda. Pomimo przychylnej odpowiedzi Boga przegrali bitwę z Beniamitami i stało się to, aż dwa razy. Mogłoby się wydawać, że przecież walczą w słusznej sprawie, a nawet Bóg poinstruował ich, co mają robić, ale i tak przegrali.
Dopiero za trzecim razem, kiedy zaczęli się modlić i pościć i zapytali Boga po dwóch porażkach, czy mają jeszcze trzeci raz wyruszyć do bitwy przeciw swoim braciom, Bóg powiedział że tak (w. 26).
Pytanie, dlaczego wcześniej nie odnieśli zwycięstwa, a Bóg chce żeby wyruszali po raz trzeci, czy nie mógł spowodować sukcesu za pierwszym razem?  
Najwyraźniej wcześniej odnieśli porażki, bo w ogóle nie pytali się Boga, czy mają wyruszyć do bitwy przeciwko swoim braciom.
Pytali się kto ma iść pierwszy, ale nie pytali się, czy mają wszczynać wojnę. . Dopiero po porażkach zaczęli pytać się Pana, czy ich decyzja o wojnie przeciw Beniamitom jest właściwa. Prawdopodobnie polegali na sile wojska, bo było ich 400 tys. (w. 2). Z tego powodu Bóg chciał ich upokorzyć, choć walczyli o słuszną sprawę. Bóg chciał ich upokorzyć także z tego powodu, że nie pytali się Go, czy w ogóle mają walczyć ze swoimi braćmi. Popełnili grzech, bo w  tak ważnej decyzji jak wywołanie wojny domowej nie pytali się Pana, czy jest to słuszne.  
Choć ich oburzenie na grzech beniamitów było słuszne, to podjęcie działań już nie koniecznie. Czasami jesteśmy oburzeni jakimś złem i wzmaga się w nas sprawiedliwy gniew na jakąś niesprawiedliwość, krzywdę, czy grzech, ale podjęte działania w związku z tym nie zawsze muszą być dobre. Łatwo nam przejść z właściwej motywacji do niewłaściwego działania. Jest mnóstwo działań, które wynikają z dobrych motywacji, ale są realizowane złymi środkami. Niekiedy nasze decyzje w oburzeniu na grzech mogą być zbyt pochopne, przesadzone, głupie i wcale nie musza być Bożą wolą. W każdej takiej sytuacji powinniśmy pytać Pana Boga jaka powinna być nasza reakcja w stosunku do zła jakie zostało wyrządzone. Dopiero Gdy Izrael w swoich działaniach zaczął polegać na Bogu, dopiero wtedy Bóg im pobłogosławił. Pamiętam, że gdy ja się nawróciłem, to zacząłem mojej mamie w domu ściągać wszystkie tzw. święte obrazy ze ścian. Myślałem, że w ten sposób bardzo szybko ją przekonam, że czczenie obrazów to bałwochwalstwo. Ale ku mojemu zdziewaniu działanie to przyniosło odwrotny skutek. Doprowadziło do awantury i buntu mojej rodziny wobec mnie, tak że przestali w ogóle słuchać przez jakiś czas, co mam do powiedzenia.
Innym przykładem jest sytuacja jaka miała miejsce kilka lat temu w 2012 roku, kiedy jeden z nowo nawróconych wierzących oburzony narodowym bałwochwalstwem pojechał do Częstochowy, by zniszczyć osławiony obraz Marii i rzucił w jego kierunku czarną farbą. Myślał być może, że  w ten sposób uwolni Polskę od bałwochwalstwa. Ale to doprowadziło do wielkiego oburzenia w całej Polsce, a tego człowieka zamknięto w szpitalu dla umysłowo chorych. I choć jego działanie mogło wypływać z dobrych motywacji, to sposób działania już nie. Zastanówmy się nad tym chwilę,  ile jest takich działań w naszym życiu, kiedy przesadnie reagujemy, niekiedy zbyt pochopnie. Np. na niewłaściwe zachowanie naszych dzieci, niewłaściwe zachowanie braci sióstr w zborze, niewłaściwe zachowanie sąsiadów, polityków, czy w ogóle wobec jakiejś niesprawiedliwości. Nie chodzi o to, żeby w ogóle nie było naszej reakcji, ale powinniśmy zawsze się starać, by nasze działania były zgodne z Bożą wolą. Spróbujmy w takich sytuacjach jak znalazł się Izrael dać sobie czas na podjęcie decyzji. Spróbujmy wyciszyć emocje zapytać się Pana, pomodlić się, czy powinniśmy w ogóle wyruszyć do bitwy, a jeśli tak, to w jaki sposób mamy to zrobić. Niekiedy pytamy się Boga tylko o to jak mamy walczyć, a nie pytamy się, czy w ogóle w tej sprawie należy walczyć. Możemy chcieć, żeby Bóg przyklepał nasza decyzje, ale możemy w ogóle nie konsultować z Panem tego, co postanowiliśmy zrobić. Ostatecznie Bóg był łaskawy dla Izraela i dał im zwycięstwo, jest również łaskawy i dla nas, że niekiedy w tych naszych pochopnych decyzjach po jakimś czasie zmagania, też nas z nich wyprowadza i ostatecznie obraca wszystko ku dobremu.      

Obietnica to żywot wieczny Studium 1 Jana 2,24-27



To co najwspanialszego dał nam Chrystus to żywot wieczny. Oczywiście otrzymujemy od Pana wiele wspaniałych błogosławieństw zarówno duchowych jak i materialnych, ale żadne nie może się równać z żywotem wiecznym, który otrzymali chrześcijanie przez wiarę w Pana Jezusa (Łuk 10,20). Pan Jezus powiedział wyraźnie do uczniów, gdy oni radowali się z mocy jakiej im udzielił, że przede wszystkim powinni się radować z żywota wiecznego. W Chrystusie chrześcijanie pokonali śmierć, śmierć wieczną, największego swojego wroga. Wprawdzie śmierć fizyczna nie jest miła nawet będąc wierzącym w Pana Jezusa i wciąż pozostaje naszym wrogiem, ale już nie może zrobić nam krzywdy. W Chrystusie jest to wróg oswojony.

2,24
Jan mówi do wierzących, że to co przyjęli na początku niech pozostanie w nich. Chodzi o to, że na początku przyjęli ewangelię, przyjęli Pana Jezusa Chrystusa, apostolskie Słowa i weszli na właściwą drogę. Teraz powinni dbać o to, by nigdy nie stracić tego co przyjęli na początku. Chodzi o to, by nigdy nie stracić z oczu tej prostej ewangelii o tym, że Jezus przyszedł z nieba, by ich zbawić. Bóg człowiek, umarł za nich na Krzyżu, za ich grzechy, a oni przez wiarę w Niego otrzymali życie wieczne. Nie otrzymali życia wiecznego przez swoje zasługi, przez sakramenty, przez dobre uczynki, przez religijną aktywność, przez dobre pobożne życie, przez poznanie i oczytanie się, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Otrzymaliśmy życie wieczne wyniku łaski Boga, który się nad nami zmiłował i w Chrystusie odpuścił nam wszystkie grzechy, zarówno te które popełniliśmy, te które popełniamy i te które jeszcze zdarzy się nam popełnić. To z kolei prowadzi nas do gorliwej służby dla Chrystusa, służymy Mu nie dlatego żeby otrzymać życie wieczne, czy je utrzymać, ale dlatego, że Już je mamy i chcemy naszemu Panu za ten niewysłowiony dar okazać wdzięczność.
Ewangelia ma moc zbawić nas o ile przyjmujemy ją i zachowujemy tak jak została nam przekazana jeśli oczywiście została nam przekazana zgodnie z Biblią. Diabeł zawsze próbuje wykrzywić ewangelię, coś do niej dodać, lub coś z niej zabrać, by straciła Ona swoją moc i świeżość. Często różni ludzie przez wieki próbowali dodawać coś do ewangelii i gdybyśmy nie mieli jej zapisanej w Biblii już dawno byśmy ją stracili. Jednak Bóg przyznaje się tylko do poselstwa, które jest zwiastowane zgodnie z Pismem Św., nauką apostolską  Dzieje Ap 2,42, Gal 1,6-9; Obj 22,18-19; Hebr 3,14. Tylko takie poselstwo ma moc nas oczyścić dusze nasze z grzechów.

W jakiej nauce trwali pierwsi chrześcijanie?
Jak myślisz dlaczego apostoł Paweł jest taki dosadny broniąc ewangelii w liście do Galacjan w 1 rozdz.?

Co nam gwarantuje zachowanie ewangelii takiej jaka jest w Biblii?
Jeśli zachowamy ewangelię taką jaka jest w Biblii, to nam w zupełności wystarczy, bo Ona gwarantuje nam społeczność z Ojcem i synem 1 Jana 1,3; Jana 14,20-23. Nie potrzebujemy nic nowego, nic lepszego niż ewangelia, by być blisko Boga, by mieć gwarancje że jesteśmy jego umiłowanymi dziećmi i mieć pewność, że nas wysłuchuje. Dzięki Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi i tego, że oddał na Krzyżu za nas życie mamy wstęp do samego tronu Boga przez wiarę w Chrystusa (Hebr 4,14-16). Czego trzeba nam więcej?!
To czego ludzie szukają my już mamy, to więc trwajmy w prawdzie i umacniajmy się w niej, by nic tych naszych fundamentów nie zniszczyło.
Fałszywi nauczyciele chcieli wprowadzić jakąś nową naukę, którą rzekomo znają tylko oni, ale często jest tak jak mówił dr. Ironsaide kaznodzieja i nauczyciel biblijny „jeżeli to coś nowego, nie jest to prawdą: a jeżeli jest coś  prawdą nie jest to nowe”.

2.25
Co się dzieje kiedy trwamy w chrześcijańskiej doktrynie?
W ten sposób udowadniamy że nasza wiara jest prawdziwa, że nie jest chwilową modą, słomianym zapałem, ale jest wynikiem działania Bożego Ducha w nas.
Dla kogo twierdzi Ap. Jan jest życie wieczne?
życie wieczne jest dla tych, którzy pozostają w Ojcu i Synu. Dla tych, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa i ta wiarę kontynuują i dla niej żyją.
Przeciwnicy Chrystusa, ci którzy podważają Jego osobę i się z Nim nie zgadzają, ci którzy przynoszą fałszywą naukę do kościoła lub Chrystus ich nie interesuje, oni nie mają życia wiecznego.
Pan Jezus obiecywał tym, którzy wierzą w Niego - swoim uczniom - życie na wieki i każdy prawdziwy uczeń Chrystusa takie życie otrzymuje, nie tylko po śmierci, ale już teraz ma życie wieczne. Już teraz może cieszyć się błogosławieństwami nieba i pokojem z Bogiem, który daje mu na dzieje na wieki Jana 3,16.36; 5,24; 6,40; 8,51;11,26;20,31; 1 Jana 5,11-13.

Czy można być pewnym że ma się życie wieczne?
Tak, można być pewnym, jeśli wiemy że uwierzyliśmy w Chrystusa i staliśmy się Jego uczniami, wtedy mamy życie wieczne. Pełnie tego życia otrzymamy w dzień zmartwychwstania, ale mamy je już dzisiaj. Większość ludzi nie jest pewna co do życia wiecznego. Uważają, że bycie pewnym jest przejawem pychy. Mówią, że nie możemy być pewni, bo Bóg ostatecznie zadecyduje kto będzie zbawiony. Ale decyzja, co do życia wiecznego dokonuje się dzisiaj, dzisiaj jest dzień zbawienia (Hebr 3,7-8), dokonuje się na podstawie łaski Bożej i mojej decyzji co ja zrobię z Chrystusem. Jeśli Go przyjmę, otrzymam życie wieczne, jeśli go odrzucę również zostanę odrzucony. Jeśli uczcimy Boga przez przyjęcie Jego syna i Bóg nas uczci. Jeśli my Go odrzucimy i On nas odrzuci.

A jak myślisz co to jest życie wieczne?
Jak samo określenie wskazuje, życie wieczne to życie na wieki, życie na zawsze. W Biblii określenie życie wieczne nie tylko zawiera, życie wieczne jako takie, bo przecież dusze w piekle w pewnym sensie też mają życie wieczne. Ale Biblijne życie wieczne, to życie w obfitości, to życie w wiecznej szczęśliwości, to życie w pełnym komforcie. Apostoł Paweł powiedział, że jakiekolwiek uciski, czy utrapienia, cokolwiek miałoby nas spotkać, to niewiele znaczy w porównaniu z tym, co ma dla Bożych dzieci nadejść (Rzymian 8,18). Więc biblijny termin oznaczający życie wieczne, to cos wspaniałego za co warto zapłacić każdą cenę. Pan Jezus powiedział, że nawet pozyskanie całego świata nie jest warte stracenia lub minięcia się z życiem wiecznym.

2.26
Jan napisał do wierzących, by ich ochronić i pomóc w rozpoznaniu fałszywych nauczycieli. Troską Jego było, by wierzący nie dali się z wieść. Nie milczał wobec zagrożenia duchowego i nie czekał, aż samo się rozwiąże. Ale postanowił działać i napisać list obnażający fałszywą naukę. Podobnie robił apostoł Paweł (Rzymian 16,17-18). Większość listów w Nowym Testamencie powstała w wyniku działalności fałszywych nauczycieli. Kościół na podstawie Pisma Św. powinien rozeznawać, czy dana nauka jest prawdziwa, a jeśli nie, powinien odrzucić nieprawdę i napominać tych, którzy ja głoszą 1 Tes 5,21; 1 Jana 4,1-6; Obj 2,2.

2.27
Jan jest pewny, że jeśli ktoś otrzymał Ducha Św. czyli namaszczenie od Jezusa, ten zna prawdę i ostatecznie nie zostanie oszukany i zwiedziony. Fałszywi nauczyciele mówili że mają więcej, więcej mocy, siły i wiary, ale to nic nie znaczy, bo liczy się tylko posiadanie namaszczenia, Ducha Św. Może nie jesteśmy tak szlachetni jak inni, tak mądrzy, tak dobrzy, tak wspaniali i tak silni, ale jeśli kochamy Chrystusa to mamy Ducha Św. Mamy wszystko co trzeba, wszystko co powinniśmy mieć i nie potrzebujemy niczego więcej. To co potrzebujemy to namszczenie, to Duch Św. i to mamy. Ten to Duch cały czas pozostaje w wierzącym i już go nie opuszcza. Oczywiście wierzący może zasmucić Ducha Św., przez swoje złe postępowanie, może przygasić Ducha Św. ale nie może Go stracić. Mówiliśmy o tym ostatnio, że chrześcijanin z chwilą nawrócenia otrzymuje Ducha Św. co Biblia określa narodzeniem się na nowo.
Duch został dany wierzącym, by pouczać ich o Chrystusie i sam uwielbia Chrystusa, do czego również i nas prowadzi. Jana 16,13-15.
Jeśli jakaś nauka umniejsza rolę Chrystusa, podważa Jego osobę, to nie może pochodzić od Ducha Św. Kor 1,21-22; 1 Kor 12,13; 1 Kor 2,12; Rzymian 8,9.

(Przykład fałszywych nauczycieli charyzmatyków, którzy mówią że maja wspaniałe namszczenie)

30.12.2019

Szczęście ludzi w rękach Boga



Kaznodziei Salomona 9:11  I ponownie stwierdziłem pod słońcem, że nie najszybszym przypada nagroda i nie najdzielniejszym zwycięstwo, również nie najmędrsi zdobywają chleb, a najroztropniejsi bogactwo, ani najbardziej uczeni uznanie, lecz że odpowiedni czas i przypadek stanowią o powodzeniu ich wszystkich.
12  Przecież człowiek nie zna nawet swojego czasu, podobnie jak ryby, które się łowi zdradliwą siecią, i jak ptaki, które się łapie w sidła: Tak synowie ludzcy zostają uwikłani w złym czasie, który nagle na nich przypada.

Jakiś czas temu usłyszałem takie oryginalne życzenia:
Nie życzę Ci zdrowia, bo pasażerowie Titanica byli zdrowi. Nie życzę Ci pieniędzy, bo pasażerowie Titanica pieniądze mieli. Życzę Ci szczęścia, bo właśnie szczęścia pasażerom Titanica zabrakło..."
Dokładnie o tym mówi Salomon tylko trochę innymi słowami, że często nasze życie nie przebiega zgodnie z naszym scenariuszem. Możemy cały nasz przyszły rok zaplanować w najdrobniejszych szczegółach, ale nie mamy żadnej gwarancji, że nasze plany uda się zrealizować. Oczywiście to nie znaczy żeby ich nie robić, ale Salomon chce nam powiedzieć, że planując przyszłe wydarzenia nie możemy liczyć wyłączenie na siebie, ale mamy wszystko powierzyć Bogu. Nawet jeśli zrobimy wszystko co możliwe, wszystko co w naszej mocy, to powodzenie i tak zależy od Pana, Przypowieści Salomona mówią:

Przyp Sal 21:31  Konia przygotowują na dzień bitwy, lecz zwycięstwo zależy od Pana.
Salomon daje nam kilka tego przykładów. Dobry sportowiec nie może być pewny, że zdobędzie nagrodę nawet jeśli nie opuszcza żadnych treningów i wkłada w nie wszystkie swoje siły. Jest tak wiele niewiadomych, które mogą się wydarzyć zanim wystartuje i dobiegnie do mety, że liczenie na siebie samego jest po prostu głupie i jest przejawem pychy. Podczas treningów może ulec kontuzji, która wyeliminuje go z udziału w zawodach, może mieć czas gorszej formy, gdy nadejdzie moment startu, a podczas samych zawodów niektórzy mogą okazać się lepsi od niego. Jest całe mnóstwo niewidomych, które mogą się wydarzyć. Podobnie ze zwycięstwem o którym mówi kaznodzieja, historia już nie raz udowodniła, że czasami małe szczegóły decydowały o wyniku wielkiej bity, a ci którzy byli faworytami przegrywali z kretesem. Młody niedoświadczony Dawid wyszedł kiedyś naprzeciw ogromnego wojownika Goliata, ale to Dawid okazał się wbrew przewidywaniom zwycięzcą, choć nawet nie miał miecza w ręku (1 Sam 17,50). To dzięki Jonatanowi synowi Saula udało się pokonać liczniejszą armię Filistynów, gdy odważenie ruszył do ich obozu powalając ponad 20 z nich (1 Sam 14,14-15).  Też nie najmądrzejszym często się udaje osiągnąć sukces i nie najsprytniejsi zdobywają bogactwo. Czasami widzimy ludzi na wielkich stanowiskach, spoglądają na nas z pierwszych stronach gazet lub występują w telewizji i okazują się strasznymi idiotami. Zastanawiamy się wtedy - w jaki sposób oni się tam dostali, bo z pewnością nie było to wynikiem ich intelektu. A innym razem widzimy takich, którzy się dobrze zapowiadali, a po czasie okazało się, że nie odnieśli żadnego sukcesu.
Kilka miesięcy temu czytałem krótką historię jednego z bardzo dobrze zapowiadających się piłkarzy, który miał wielki talent i bardzo szybko piął się po szczeblach kariery sportowej, ale czym większy sukces odnosił, tym gorsze decyzje podejmował, że ostatecznie wylądował na miejskim bazarze handlując nielegalnymi papierosami.  
Słuchałem kiedyś wywiadu z jednym z najbogatszych ludzi w Polsce, który zanim zajął się biznesem był nauczycielem w jednej ze szkół. Dziennikarz zapytał się jakie według niego najważniejsze rzeczy przyczyniły się do jego sukcesu. Na pierwszym miejscu ten człowiek powiedział o szczęściu. Mówił o niektórych biznesach, które dały mu wielki zysk, a wszedł w nie przypadkiem, bo był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie z odpowiednimi ludźmi.
Dokładnie tak jak mówi Słowo Boże, że odpowiedni czas i przypadek decydują o wszystkim. Nie człowiek decyduje, jego spryt, czy jego siła, nie przywódcy państw i politycy rządzą, nie diabeł, ale Bóg w swojej mocy i sile jednego wywyższa, a drugiego poniża jak czytamy w Psalmie 75
Psalm 75:7  Bo nie ze wschodu ani z zachodu, Ani z pustyni, ani z gór przychodzi sąd,
8  Lecz Bóg jest sędzią, Tego poniża, tamtego wywyższa.
Pamiętajmy o tym w nadchodzącym roku. Być może już planujemy jakieś przedsięwzięcia, wydarzenia, wyjazdy, rozwój życia zawodowego, czy cokolwiek innego. Pamiętajmy, że powodzenie tych projektów zależy od naszego Boga, a nie od nas.
W związku z tym, czy już Mu je przedstawiliśmy? Czy prosiliśmy Go o błogosławieństwo i prowadzenie w tym przyszłym roku? Czy przynieśliśmy na rękach modlitwy nasze plany i zamierzenia, by je zweryfikować przed Bożym obliczem, czy w ogóle są Bożą wolą. Jeśli chcemy się podjąć czegoś, czego Bóg nie chce błogosławić, to możemy być pewni, że nie przyniesie, to nic dobrego. Powierzenie Bogu naszych planów oszczędzi nam wielu rozczarowań i pozwoli uniknąć niechcianych porażek, zmarnowanego czasu, zdrowia, pieniędzy, potencjału i frustracji.  
Jakże często jesteśmy rozczarowani pomysłami z którymi wiązaliśmy wielkie nadzieje, jak mówi Salomon, sportowcy są rozczarowani swoimi wynikami, mądrzy i błyskotliwi brakiem sukcesów, dzielni brakiem zwycięstwa, sprytni brakiem bogactwa i tak moglibyśmy wymienić długo.
Powierzając Bogu swoje plany przyznajemy się, że chcemy żyć w pokornej zależności od Niego w tym nowym roku i jesteśmy gotowi na zmiany naszego kalendarza, które Bóg chciałby wprowadzić. To więc, choć mamy jakiś grafik, choć mamy w głowie jakąś wizje nadchodzącego roku, to przez ufność Bogu w modlitwie mówimy, by Bóg to skorygował i poustawiał w taki sposób, by nasze zmierzenia stały się dla nas błogosławieństwem, a nie przekleństwem.
Nawet jeśli w nadchodzącym roku nie wszystko uda się nam zrealizować, to jeśli powierzyliśmy Panu to, co zamierzaliśmy, to musimy uznać, że w ten sposób Bóg chciał nas poprowadzić.
Dokładnie tak myślał Król Dawid, gdy powiedział w Psalmie 139
Psalm 139:23  Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, Doświadcz mnie i poznaj myśli moje!
24  I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, A prowadź mnie drogą odwieczną!
Inaczej mówiąc, Dawid prosi Boga, by Bóg przyjrzał się Jego planom, przyjrzał się Jego zamierzeniem i temu co nosi w sercu. A jeśli to, co ma w sercu, co zamierza, miałoby w jakiś sposób rozminąć się z Bożym planem dla niego i doprowadzić go do zagłady, porażki, rozczarowania, to niech Bóg to zmieni, skoryguje Jego zmierzenia.
Więc wchodząc w ten nowy 2020 rok korzystajmy z tych środków, z tych narzędzi które Bóg nam daje. Korzystajmy z naszego intelektu, siły fizycznej, pieniędzy, znajomości, pozycji zawodowej i naszych talentów, ale nie polegajmy na tym. Jeśli Bóg pozwoli nam przez te środki odnieść sukces, to pamiętajmy, że to nie dzięki nim i nam mamy zwycięstwo, ale to Pan Bóg nas wywyższył i nie zapomnijmy Mu oddać należnej chwały za Jego błogosławieństwo.   
A jeśli nie odniesiemy zamierzonego sukcesu, a może nawet wprost przeciwnie, zdarzy się nam wiele porażek, trudności, problemów, doświadczeń, miejmy na tyle pokory, by zaakceptować Boże drogi w naszym życiu i poddać się Jego suwerennej woli.
Pamiętajmy, że życie jest bardzo nieprzewidywalne, tak naprawdę nie wiemy, co się wydarzy w tym przyszłym roku. Ja również nie mogę zapewnić nikogo, że wszystko będzie u niego dobrze. Salomon mówi, że nie znamy swojego czasu, nie znamy dnia nieszczęścia w które możemy zostać uwikłani, ani nie znamy dnia naszej śmierci. Czasami tam gdzie szukamy błogosławieństwa jak ryby które lecą za przynętą, znajdujemy przekleństwo. Myślimy o nagrodzie, a znajdujemy nieszczęście, ale zanim to wszystko się wydarzy, Bóg już o tym wszystkim wie, to więc choć dla nas te sytuacje mogą być zaskoczeniem i przerażeniem, to nigdy nie są dla Niego. U niego zawsze znajdziemy pomoc w stosownej chwili zarówno w tym przyszłym roku jak i w każdym kolejnym, więc ufajmy Mu i pamiętajmy słowa z Psalmu 73 które niech nas prowadzą w tym nowym roku.      
Psalm 73:28  Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam w Panu, w Bogu nadzieję moją, Aby opowiadać o wszystkich dziełach twoich.

28.12.2019

Wiara czy niewiara? Hebrajczyków 3,7-19



Zbliża się koniec roku 2019 i stoimy przed wyzwaniami kolejnego roku. Moją zachętą na ten przyszły rok jest wezwanie byśmy trwali w wierze, zaufali Panu Jezusowi całym sercem i nie cofali się. 
W całej Biblii mamy wezwania do wiary  i ostrzeżenia byśmy jej nie porzucali. Ks. Ezechiela 18,23. Bóg nie chce nikogo wrzucić do piekła i nie ma upodobania w śmierci grzesznika. W 2 liście Piotra czytamy, że Bóg nie chce by ktokolwiek zginął dlatego ma cierpliwość dla tych, którzy nie chcą uwierzyć i dla tych, którzy porzucają ewangelię lub  zapierają się jej.
Podobnie w naszym dzisiejszym fragmencie, Duch Św. wzywa i ostrzega jak to ma miejsce w wielu fragmentach Słowa Bożego.
List do Hebrajczyków został napisany do trzech grup odbiorców. Byli to Żydzi, którzy usłyszeli ewangelię. Niektórzy z nich prawdziwie uwierzyli, inni się wahali i choć byli częścią społeczności, to wierzyli tylko intelektualnie akceptując prawdy wiary, ale nie poświęcili swojego życia dla Jezusa. Bali się bowiem prześladowań i kosztów jakie z wiarą są związane. I trzecia grupa, to byli ludzie którzy nie byli przekonani, przyglądali się ewangelii i zastanawiali się co z nią zrobić.
Dzisiejszy fragment listu do Hebrajczyków jest wyzwaniem dla nas w tym nowym 2020 roku, byśmy byli zaangażowani w nasza wiarę i nie poprzestawali na intelektualnym zrozumieniu jej prawd. Ewangelia nie tylko wymaga od nas, by zrozumieć jej treść, ale wymaga przede wszystkim zaangażowania i posłuszeństwa. Pan Jezus nie tylko wzywał, by w Niego wierzyć, ale by Go naśladować i czynić innych Jego naśladowcami.
To jest właśnie nowe narodzenie, wierzyć w Pana Jezusa i kroczyć za nim, jak powiedział Jan w swoim liście, starać się postępować, jak On postępował. Trwać w Nim, Przestrzegać Jego przykazań, bo na tym polega miłość ku Jezusowi.
Musimy powiedzieć, że nasze polskie Słowo „wierzyć” nie oddaje sensu prawdziwej wiary. Bardziej nam się kojarzy z intelektualną akceptacją czegoś. Dlatego często ludzie, gdy są zapytani czy wierzą, odpowiadają, że wierzą jednocześnie nie wiedząc specjalnie w co wierzą i nie poświęcają się dla swojej wiary.
Greckie natomiast słowo wiara „pisteuō” lepiej oddać polskim słowem, ufać lub zaufać Jezusowi. Też w Nowym Testamencie jest kładziony akcent nie tylko na konieczność zaufania w sensie jednorazowym, ale na ciągłość wiary jak np. w Ew. Jana.
Jan 6:47  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we mnie, ma żywot wieczny.
Nie tylko, kto raz uwierzy, ale kto wierzy cały czas, bo tym jest prawdziwa wiara.
Dlatego też, gdy Słowo Boże mówi o prawdziwej wierze, to często mówi o trwaniu w wierze i wytrwaniu w niej.
W dzisiejszych czasach jest wiele fałszywej płytkiej wiary i Bóg tego dla nas nie chce w tym przyszłym roku. On nie chce byśmy stali na krawędzi wahając się w jedną i w drugą stronę, ale pragnie byśmy całym sercem zaufali Chrystusowi i poświęcili się dla Jego Ewangelii, by wydawać owoc. Bóg nie chce dla nas sytuacji, że jednego dnia wstajesz rano i chcesz służyć Jezusowi, budować Jego królestwo, jego kościół, a kolejnego dnia masz pełno wątpliwości, co do swojego życia chrześcijańskiego, nowego narodzenia i swojej przyszłości.
Tak więc fragment z listu do Hebrajczyków jest wezwaniem do całkowitego zaufania, do przejścia z miejsca wahania, do niewzruszonej ufności.

Duch Św. posługuje się tutaj ostrzeżeniami jakie Bóg kierował przez Mojżesza do Izraelitów na pustyni. Mojżesz w śród Żydów był uważany za największego z Proroków. Skoro nie posłuchanie Mojżesza wiązało się z odrzuceniem i śmiercią na pustyni, choć wcześniej wszyscy suchą nogą przeszli przez Może czerwone. To tym bardziej z potępieniem spotka się  nieposłuszeństwo Jezusowi, który jest o wiele większy od Mojżesza.
Wszyscy wiemy, że Izraelici przez 400 lat przebywali w niewoli Egipskiej. Pierwszy okres przebywania w Egipcie był względnie łagodny, aż do czasu kiedy Egipcjanie zaczęli uciskać Izraela i wykorzystywać ich do niewolniczej pracy. To doprowadziło w końcu do posłania Mojżesza jako wybawiciela narodu, zesłania plag, śmierci pierworodnych w Egipcie i wyprowadzenia Izraela przez otwarte morze na pustynie, gdzie później zawarli z Bogiem przymierze. Ale pomimo tak wielkich cudów i dowodów łaski jakie Bóg okazał Izraelowi większość Izraelitów nie zaufała Bogu. W rezultacie droga, która mogła im zając kilka miesięcy z Egiptu do ziemi obiecanej zajęła im około 40 lat. Gdy przyjrzymy się mapie zobaczymy, że chodzili w kółko, aż do czasu kiedy wymarło pokolenie które sprzeciwiało się Bogu na pustyni.
Autor listu do Hebrajczyków posługuje się tym obrazem, by ostrzec Żydów, którzy choć są członkami społeczności, to jednak nie zaufali do końca Jezusowi Chrystusowi. W ten sposób ostrzega ich i nas, nie róbcie tak, podobnie jak tamci to czynili. Choć byli częścią narodu, choć przeszli przez Morze czerwone, choć dane im zostały obietnice, to jednak przez swoją zatwardziałość, miłość do grzechu, ociąganie się i niewiarę nie skorzystali z tego, co Bóg im oferował.
Gdy Duch Św. mówi żeby nie zatwardzać swoich serc dzisiaj, nie ma na myśli jakiegoś konkretnego dnia, czy godziny. Chodzi o to, że jeśli znamy ewangelie, jeśli wiemy o co w niej chodzi, byśmy więcej już się nie ociągali z posłuszeństwem jej jak czynił Izrael pobudzając Boga wciąż do gniewu.
Podobnie wezwanie mamy w Liście do koryntian
2 Koryntian 6:1  A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali;
2  Mówi bowiem: W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia.
Czym dłużej czekamy w życiu na całkowite oddanie Chrystusowi, czym dłużej zwlekamy z posłuszeństwem, tym gorzej dla nas. To właśnie teraz jest właściwy moment, by podjąć decyzje, że przykładam rękę do pługa i nie oglądam się za siebie. Teraz jest właściwy moment, dzisiaj, w tej chwili, by iść za Chrystusem na całego. Nigdy w życiu nie będzie lepszej chwili, bo każdy czas chwiejności i cofania się jest czasem straconym, bo dzień łaski może się dla nas skończyć w każdym momencie. A jestem pewny, że nikt z nas nie chciałby stanąć przed Jezusem pełen wątpliwości.    
W XIX wieku żył Ewangelista Dwight L. Moody, który był bardzo popularny i wielu słuchało Jego przesłania i wezwania do podążania za Jezusem.
Moody często miał w zwyczaju mówić na koniec swojego kazania, że teraz idź do swojego domu i zastanów się nad tym co usłyszałeś, a następnego dnia wróć tutaj i podejmij właściwą decyzje.
Ale pewnego dnia w Chicago w 1871 roku zdarzyła się straszna tragedia, wybuchł wielki pożar, który trawił miasto. Spłonęła też kaplica, gdzie spotykał się zbór Moodego. W pożarze tym zginęło również wielu członków jego społeczności i wielu tych, którzy poprzedniej niedzieli poszli do domu, by zastanawiać się nad dalszą swoją decyzją, co dalej czynić ze swoją wiarą. Od tej chwili Dwight L. Moody już nie odsyłał  ludzi do domu ze słowami, by się zastanowić nad swoją decyzją, ale na każdym nabożeństwie wzywał, że dzisiaj, że w tej chwili jest moment decyzji i nie ma więcej czasu do stracenia.   
Zbawienie jest darem, który jest dostępny teraz, w związku z tym decyzje należy podjąć teraz. Każdy dzień zwłoki może być niebezpieczny nie tylko dlatego, że nie wiemy co się jutro wydarzy, ale w wyniku odkładania decyzji na później może również nastąpić zatwardzenie naszego serca. Tak, że dzisiejsze wezwanie do poświęcenia się Chrystusowi przestanie być dla nas świeże i żywe.
Gdy przyjrzymy się nieposłuszeństwu Izraela w naszym fragmencie, to zobaczymy pięć sposobów na jaki oni to czynili, co doprowadziło do ich odrzucenia.
1.      Po pierwsze nie słuchali głosu Boga, czytamy o tym w 7 wierszu. „Dziś jeśli głos Jego usłyszycie”.
Słowa Boga zostały im przekazane przez Mojżesza. Jednak pomimo słyszenia głosu Boga Izraelici puszczali go mimo uszu. Ciężko im było zmienić swoje zwyczaje, przekonania i przyzwyczajenia, które wynieśli z Egiptu. Wprawdzie zgadzali się na wszystko co mówił Mojżesz, ale gdy dochodziło do konkretów i konieczności wprowadzenia tego w życie, to okazywało się, że Słowa Boga nie miały dla nich zbyt dużej wartości. Zaraz po wysłuchaniu Bożego przesłania zapominali o tym, co Bóg im powiedział. Nie traktowali wskazówek Pana jako cennych, jako drogich, jako tych, które niosą życie. Ich stosunek do Bożego słowa nie był taki jak Dawid mówi w Psalmie 119 że powinien być:
Psalm 119:103  O, jak słodkie jest słowo twoje dla podniebienia mego, Słodsze niż miód dla ust moich.
Psalm 119:127  Dlatego kocham przykazania twoje Bardziej niż złoto, bardziej niż szczere złoto.
Jest realne niebezpieczeństwo w życiu wielu chrześcijan, że będą się na wszystko zgadzać, o czym mówi Biblia, będą krzyczeć „AMEN” na słowa zwiastującego kaznodziei  jak Izrael zgadzał się ze słowami Mojżesza, ale będzie brak wykonania i brak zaangażowania w chwili, gdy Z deklaracji należy przejść do czynów.    
2.      Drugi sposób w jaki Izrael okazywał nieposłuszeństwo Bogu, to zatwardzali swoje serca czytamy „nie zatwardzajcie serc waszych”.
Polegało to na tym, że czym dłużej słyszeli Boże Słowo, tym mniej wrażliwe było ich serce na nie i zamiast być otwarte na Boże wezwania stawało się sercem z kamienia. Przykładem są sytuacje, gdy mówisz coś komuś wiele razy np. dzieciom, by posprzątały pokój i im częściej im to mówisz, a one tego nie robią, tym bardziej masz wrażenie, że tym mniej cię słuchają. Z każdym kolejnym nieposłuchanym wezwaniem w wyniku którego nie dzieją się od razu jakieś straszne konsekwencje jesteśmy mniej wrażliwi na następny komunikat. Na początku sumienie poruszone przez Boże Słowo odzywa  się w nas, ale zignorowane odzywa się coraz rzadziej i w końcu staje się jak przypieczona blizna przez gorące żelazo, nieczułe i zatwardziałe, co Ap. Paweł mówi w 1 Tym 4,2 o tych, którzy dali się odwieść od ewangelii. Tak było w sytuacji Izraela, brak chęci do słuchania powodował zatwardziałość. Czym częściej Bóg mówił, tym oni mniej słuchali, aż doszło do wylania gniewu Bożego. Czym częściej mówimy Duchowi Św. nie, gdy wzywa nas do posłuszeństwa, tym rzadziej słyszymy Jego głos, aż do zupełnej ciszy. I jak to powiedział jeden z kaznodziejów, że takie zatwardziałe serca są nie do ruszenia nawet przez zwiastowanie samych aniołów. Niby człowiek wszystko wie, bo słyszał już setki jeśli nie tysiące kazań, ale serce zostaje nieporuszone.
Dlatego powinniśmy zbliżać się do Pana, słuchać Go, gdy nasze serca są miękkie, gdy są wrażliwe na Boże Słowo. Modlę się o to, by w tym nowym roku moje serce i serce każdego z was, było mięsiste i chętne słuchać Boga.
3.      Trzeci sposób na jaki Izraelici okazywali Bogu nieposłuszeństwo to buntowali się, „nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu”.
Nie tylko ignorowali co Bóg do nich mówił, nie tylko nie czynili tego do czego ich wzywał, ale postępowali zupełnie odwrotnie, przeciw Bogu czyniąc jakby Mu na złość. Jak Bóg mówił, nie bierz sobie żony poganki, to oni poszli i sprowadzili do swoich namiotów, kobiety z innych narodów. Jak Bóg mówił nie zawracaj do Egiptu, to oni postanowili do niego wrócić. Jak Bóg mówił nie czyń sobie podobizny Boga, to oni postanowili ją zrobić. Jak Bóg mówił nie szemrajcie i nie narzekajcie, to oni jęczeli, że jedzenie im się znudziło i Mojżesz im się nie podoba, a w zamian za niego wybiorą sobie innych przewodników. Jak Bóg powiedział, że za karę mają czekać 40 lat na wejście do ziemi obiecanej, to poszli żeby ja objąć. To był aktywny bunt przez który pobudzali Boga do gniewu, aż w końcu Boża cierpliwość wyczerpała się dla nich. Podobnie jest z chrześcijanami, którzy całe życie się uczą, a nigdy do poznania prawdy dojść nie mogą. I jak mają z posłuszeństwem Panu Jezusowi problemy na początku swojej drogi, tak spotkasz ich po wielu latach i dalej maja te same problemy. Autor listu do Hebrajczyków w 5 rozdz. do tej samej grupy ludzi powiedział, że biorąc pod uwagę czas, kiedy uwierzyli już powinni innych nauczać, a tymczasem sami mieli problemy z podstawami wiary (Hebr 5,12).
4.      Kolejny sposób nieposłuszeństwa, to ciągłe kuszenie Boga, wystawianie go na próbę. Jak czytamy w. 9 że „kusili mnie ojcowie wasi i wystawiali na próbę chociaż oglądali dzieła moje przez czterdzieści lat”
Polegało to na tym, że pomimo dania im wielu Bożych obietnic jak wprowadzenie ich do ziemi obiecanej, opieki i błogosławieństwa, przy najmniejszych trudnościach zniechęcali się i nie ufali Bogu. Zamiast uchwycić się Bożego Słowa, że Bóg przeprowadzi ich przez różne trudności i doświadczenia, to tracili ducha, odwagę i zapał. Jak zaczynało brakować wody, to mówili że wyprowadził ich Bóg na pustynie by poginęli. Jak okazało się, że ziemia obiecana jest ziemią, gdzie znajduje się wojsko obcych narodów i trzeba ją podbić, to narzekali że te narody są zbyt silne i nie da się tego zrobić. I tak, cokolwiek Bóg by nie zrobił, to dla nich było wciąż za mało. I mówili, Boże zrób jeszcze kilka innych cudownych rzeczy, pokaż nam że jesteś z nami, to wtedy już na pewno uwierzymy. Przed chwilą widzieli ogromne cuda, Bóg zesłał plagi, pobił pierworodnych w Egipcie i samego Faraona otwierając przed nimi morze. A oni mówią, że to za mało. Bóg zesłał im mannę z nieba i dał im ochronę, obłok w dzień i słup ognia w nocy, a oni mówią że to za mało i chcą bardziej widzieć, że Bóg jest z nimi. Tym właśnie jest kuszenie Boga, wciąż za mało dowodów, wciąż człowiek chwiejny i  nie przekonany. Niech nas Bóg uchroni przed tym w nadchodzącym roku, byśmy nie byli jak chorągiewka na wietrze, że w zależności od tego w którą stronę wiatr powieje w taką my się obracamy. Jak dobrze to idziemy za Panem i służymy Mu, jak źle to Bóg mnie nie kocha i mnie nie prowadzi. Jak powiedział Eliasz, jeśli Bóg jest Bogiem idźmy za nim, zdecydujmy się w końcu jeśli targają naszymi sercami wątpliwości. Dał nam Pan tyle wspaniałych dowodów swojej miłości, ofiarował za nas swojego syna, wskrzesił go z martwych, założył swój kościół i posłał Ducha Św. i wyprowadził nas niewoli grzechu, a przez te wszystkie lata darzył nas swoją opieką. Ale dla niektórych to będzie wciąż za mało, jeszcze jeden cud, jeszcze jeden dowód Bożej miłości, a wtedy zaufam, a wtedy na pewno będę szedł za Bogiem, czy rzeczywiście? Izrael miał to przez 40 lat i większość nie uwierzyła.   
5.      Piąty sposób w jaki Izraelici okazywali Bogu nieposłuszeństwo, to ciągle błądzili swoim sercem i nie znali Bożych dróg w.10 „i powiedziałem zawsze ich zwodzi serce”; Nie poznali też oni dróg moich”.
Dlaczego nie mogli poznać Bożych dróg?
Nie mogli tego zrobić bo popełnili błąd w swoim sercu. Postanowili w swoim sercu, że będą czynić po swojemu, chociaż Bóg objawiał im dokładnie jak mają postępować, by zyskać Jego upodobanie i w ten sposób odziedziczyć ziemię obiecaną.
Grzech zawsze zwodzi człowieka, oszukuje jego serce jak jest powiedziane w 13 wierszu. Gdy nasze serca nie poddają się Bogu, bo jest tam niechęć do słuchania, twardy grunt, bunt, wystawianie Boga na próbę, to ciężko nam zobaczyć jaki jest nasz prawdziwy stan duchowy.
Prorok Jeremiasz powiedział straszną prawdę o ludzkim sercu:
Jeremiasz 17:9  Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać?
Czyż nie jest to przerażające, że największym naszym wrogiem jesteśmy my sami. Dużo nam łatwiej walczyć z zewnętrznymi wrogami, ale jak pokonać samego siebie?
Gdy serce popadnie w oszustwo grzechu, to zaczyna przejmować kontrolę nad nami i wyrysowuje przed naszymi oczami nieprawdziwy obraz naszej duchowości. Dlatego tak ciężko tym, którzy odpadli od wiary, lub od niej odpadają uświadomić na powrót, że są daleko od Boga. I tak powoli z dnia na dzień, serce które jest pod wpływem grzechu staje się mniej wrażliwe, obojętne i chłodne na sprawy duchowe, aż  do zupełnego oziębnięcia. Jakże wiele przez lata spotkałem takich osób. Na początku gorący dla Pana, a później chłodni jak lód. Pamiętam pewną dziewczynę, która miała mocne świadectwo, mocne nawrócenie z wielkim przytupem. Ale nie chciała być posłuszna Słowu Bożemu, weszła w grzeszną relację przedmałżeńską, później przestała się pojawiać na społecznościach, następnie doszło do rozwodu, kolejny związek i tak powoli, powoli odeszła od Pana. Kiedyś spotkałem ją w sklepie, przypomniałem jej jak to było, gdy się nawracała. Wybiegła ze sklepu z płaczem, ale raczej nic nie zmieniła.
Drodzy, nie pozwólmy zatwardzić swojego serca w tym nadchodzącym roku. Nie pozwólmy by nasze serca stały się nieczułe i niewrażliwe na Boże Słowo, na wezwania naszego Pana do posłuszeństwa.
Nie pozwólmy by serce choć jednego z nas odpadło od wiary, od Boga żywego i popadło w oszustwo grzechu, bo kara dla tych którzy poznali, a odeszli jest dużo sroższa niż dla tych którzy nigdy nie słyszeli. Dlatego w tym nadchodzącym roku zachęcajmy się, napominajmy, pobudzajmy jedni drugich do wiary i dobrych uczynków. Ceńmy sobie społeczność kościoła jako miejsce, gdzie Chrystus przebywa i przemawia do nas. Pamiętajmy, że każdy z nas ma dług wobec drugiego, to miłość wzajemna. To przykazanie Pana byśmy wzajemnie się miłowali, a miłość polega na poświęceniu. Nikt z nas pewnie nie lubi być dłużnikiem, ale w chwili, gdy Bóg przez wiarę w Chrystusa włączył nas w społeczność kościoła staliśmy się dłużnikami jedni drugich i jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Dlatego autor listu do Hebrajczyków mówi, że mamy się pobudzać i napominać. Mamy to czynić tak długo aż wszyscy dojdziemy do samego końca zachowując niewzruszoną ufność jaką mieliśmy na starcie naszej drogi z Jezusem. 

Łączna liczba wyświetleń