9.02.2021

Biegliście dobrze któż wam przeszkodził? List Pawła do Galacjan 5,7-9


Wszyscy wiemy, że bieg długodystansowy to duży wysiłek. Maratończycy często mówią o czymś takim jak kryzys w czasie biegu o tzw. ścianie która nie pozwala biec dalej. Kryzys ten dotyczy wyczerpania sił fizycznych oraz wiary w ukończenie biegu. Jeden z maratończyków tak opisuje ową sytuacje „atakuje zarówno ciało jak i psychikę, jedyne o czym marzysz to zejście z piekielnej trasy. Pojawia się uczycie ciężkich nóg, drętwienie w stopach, ból ud, łydek, pośladków, uczucie suchości w ustach. Temu wszystkiemu towarzyszą negatywne myśli i emocje, tracimy wiarę w ukończenie biegu, a perspektywa dalszych kilometrów staje się przerażająca.

Ap. Paweł porównywał chrześcijańskie życie do zawodów sportowych, do życia biegacza. Na starcie wszyscy są pozytywnie nastawieni, jest wiele pozytywnych emocji nikt nie myśli o rezygnacji czy porażce. Ale w trakcie biegu jak słyszeliśmy pojawiają się przeszkody. Pojawia się zmęczenie, zniechęcenie, wyczerpanie, chęć rezygnacji, są momenty w których wydaje się nam, że nie ukończymy biegu. Przeszkody mogą mieć różny charakter. W kościołach Galackich tą przeszkodą stali się fałszywi nauczyciele, fałszywa doktryna. Starali się oni przekonać Galacjan, że wiara w Chrystusa i  łaska okazana nam w Jezusie nie wystarczy, ale jeszcze Boże zbawienie trzeba uzupełnić ludzkimi staraniami, ludzką sprawiedliwością opartą o ceremonialne przepisy Starego testamentu. Więc mówili ci fałszywi nauczyciele do  kościołów w Galcji, że muszą się obrzezać i przyjąć ceremonialne zasady prawa, by otrzymać przebaczenie grzechów. Mówili im, że muszą uzupełnić Boże zbawienie dane nam z łaski przez wiarę, ludzkimi uczynkami. Dzisiaj również jest to bardzo popularna idea. Wielu myśli, że dobre uczynki wprowadzą ich do nieba. Ale Biblia mówi, że to Chrystus wprowadza nas do nieba, to wiara w Chrystusa przynosi do naszego życia zbawienie i oczyszczenie z grzechów, które skutkuje posłuszeństwem. Nasze dobre uczynki nie mogą być przed Bogiem zapłatą za nasz grzech, ale mają wynikać ze zbawienia, mają być rezultatem upamiętania i wiary w Chrystusa, a nie celem w pozyskaniu życia wiecznego (Efez 2,8-10). To był problem kościołów w Galacjji i ap. Paweł w tym kontekście zadaje im pytanie „biegliście dobrze, któż wam przeszkodził byś posłusznymi prawdzie”? . 

Dobry start nie musi oznaczać dobrego końca

Po pierwsze choć Galacjanie zaczęli dobry bieg wiary, to jednak koniec życia pokazuje na ile wiara okazała się prawdziwa.

Widzimy, że zaczęli oni bardzo dobry bieg, byli gorliwi oddani, radośni, porzucali stare grzechy, mieli doznania od Ducha Św, doświadczali cudów Gal 3,4-5 i pojawiały się owoce wiary. Chrystus był całym ich życiem, rozpoczęli w duchowy sposób i otrzymywali od Boga wiele błogosławieństw. Z pewnością ze swojego początkowego okresu z Chrystusem mogliby nam powiedzieć wiele świadectw. Podobnie jest w życiu wielu chrześcijan, rozpoczynają bardzo dobrze, są bardzo gorliwi, oddani prawdzie i głodni Słowa Bożego. W tej gorliwej miłości nie opuszczają żadnych nabożeństw, czy spotkań z byle powodu mając pragnienie dzielić społeczność braćmi i siostrami.  Poświęcają wiele czasu na modlitwę i gorliwe czytanie Słowa Bożego. Też są świadectwem dla innych, głoszą ewangelię i widać dobre zmiany w ich życiu. Tak np. zaczęli bieg tesaloniczanie którym ap Paweł wystawił takie świadectwo

1 Tesaloniczan 1:6  A wy staliście się naśladowcami naszymi i Pana i przyjęliście Słowo w wielkim uciśnieniu, z radością Ducha Świętego,

7  Tak iż staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i w Achai.

8  Od was bowiem rozeszło się Słowo Pańskie nie tylko w Macedonii i w Achai, ale też wiara wasza w Boga rozkrzewiła się na każdym miejscu, tak iż nie mamy potrzeby o tym mówić;

9  Bo oni sami opowiadają o nas, jakiego to u was doznaliśmy przyjęcia, i jak nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu.

Wspaniałe świadectwo Tesaloniczan, zaczęli bardzo dobrze, przyjęli świadectwo o Chrystusie pomimo prześladowania i stali się wzorem wiary dla innych.

Podobnie wystartowali hebrajczycy o których czytamy tak:

Hebrajczyków 10:32  Przypomnijcie sobie dni poprzednie, kiedy po swym oświeceniu wytrwaliście w licznych zmaganiach z utrapieniami,

33  Czy to, gdy byliście wystawieni publicznie na zniewagi i udręki, czy też, gdy wiernie staliście przy tych, z którymi się tak obchodzono.

34  Cierpieliście bowiem wespół z więźniami i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwałą.

Wspaniały start, byli wytrwali w zmaganiach w utrapieniach, nawet ze względu na Chrystusa z radością przyjęli kradzież ich własności prywatnej. Zapewne cieszyli się, że zostali uznani za godnych, by cierpieć dla imienia Pana.

Ostatnio słyszałem świadectwo pastora Tadeusza Tołwińskiego jak opowiadał o gorliwości niektórych chrześcijan.

Opowiadał o pewnej kobiecie, która stała się chrześcijanką w czasach PRL i zaczęła uczęszczać na zgromadzenia w kościele. Jej mąż (milicjant) zagroził jej, że jeśli będzie dalej chodzić na nabożeństwa to ją zastrzeli. W odpowiedzi od żony usłyszał: "kochany, trudno, ale nie mogę zaprzeć się Zbawiciela". Mąż nie tylko, że nie zastrzelił żony ale po niedługim czasie sam stał się chrześcijaninem.

W innym przykładzie br. Tołwiński opowiadał jak odwiedzał zbory na Ukrainie. Był koniec listopada i śnieg był już na drogach. Z pewnym pastorem jego smochodem „Moskwiczem” udawał się do niedużej miejscowości na niedzielne nabożeństwo. Mniej więcej na 10 kilometrów przed celem, zaczął zauważać co raz więcej ludzi idących poboczem. Zapytał pastora, skąd się wzięło rano tyle ludzi na drodze? Pastor Odpowiedział: Oni idą na nasze nabożeństwo, przypomnę - dziesięć kilometrów przed celem. Gdy człowiek płonie w swoim sercu dla Chrystusa, to nie ma dla niego żadnych przeszkód, by służyć Panu Jezusowi. Biblia nazywa to pierwszą miłością, która jest płomienna, gorąca, aż kipi w naszym sercu, by chwalić Pana

Oczywiście dobry start jest, dobry. Tesaloniczanie mieli dobry start, Hebrajczycy mieli dobry start  i Galacjannie mieli dobry start oraz wielu z was miało dobry start i taki również był mój start. Ale prawdziwość wiary chrześcijańskiej nie okazuje się w starcie, ale okazuje się na mecie. Jak powiedział Ap Paweł

2 Tymoteusza 4:7  Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem;

Lub jak list do Hebrajczyków

Hebrajczyków 3:14  Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku.

To więc z czasem wiara ma się stawać dojrzalsza, bardziej rozumiejąca na czym polega zbawienia w Chrystusie, ale nie mniej gorliwa i nie mniej oddana w ufności jak na początku. 

Zwycięzca pokonuje przeszkody

Widzimy, że wraz z rozwojem chrześcijańskiego życia pojawiły się w zborze Galackim przeszkody, które chciały doprowadzić ich do przedwczesnego zakończenia biegu, do poddania się, do rezygnacji, do zejścia z drogi łaski w kierunku zakonu. Przeszkód w życiu chrześcijańskim zawsze jest wiele i pojawiają się na różnym etapie naszej wiary.

Może być to fałszywe nauczanie jak było w przypadku kościołów Galackich. Może być jakaś grzeszna pokusa lub grzech który nie pozwala nam rozwijać się duchowo i powoduje że mamy wiele wątpliwości w naszym sercu. Może być to zniechęcenie wynikające z problemów w zborze, czy z gorszącej postawy jakiegoś chrześcijanina.

Przeszkodą w cierpliwym podążaniu za Chrystusem może być również miłość do świata jak w przypadku nowotestamentowego Demasa, który opuścił w pracy misyjnej ap. Pawła umiłowawszy świat doczesny i odszedł (2 Tym 4,10). Inną przeszkodą są troski tego życia, problemy z którymi musimy zmagać się na co dzień jak: trudna sytuacja w pracy, a może jej brak, dopilnowanie doczesnych obowiązków, czy trudna sytuacja rodzinna lub prześladowania. Dla części osób powodem rezygnacji z chrześcijańskiego biegu stał się argument, że Bóg ich zawiódł, bo np. nie uzdrowił z choroby lub nie odpowiedział na modlitwę w taki sposób jak się spodziewali lub czegoś innego jeszcze nie uczynił. Również spotkałem takie osoby które zniechęciły się i poddały z powodu nadmiernych doczesnych kłopotów jak choroba, brak pieniędzy, zdrada przyjaciela, odejście współmałżonka i wiele innych. Jest wiele przeszkód w chrześcijańskim życiu. Diabeł, świat oraz grzech nie ustają, by przeszkodzić nam w tych wielkich zawodach i możemy być, że będą rzucać nam pod nogi kolejne kłody.  

Gdy ap. Paweł mówi do Glacjan, co to za przeszkoda, która zmusiła was do nieposłuszeństwa Bogu, któż wam przeszkodził, to wyraża pewne zdziwienie. Chce im powiedzieć, drodzy Glacjanie powiedzcie, co takiego jest większe od Chrystusa, że przysłoniło wam Jego osobę? Co jest tak cennego i co jest tak ważnego, że postanowiliście w imię tego porzucić łaskę, która jest w Chrystusie? Tym samym ap. Paweł chce powiedzieć do Galacjan, ale też do nas, że nie ma nic tak wartościowego, nic tak godnego uwagi, nic tak ważnego. Nie ma takich racji i przekonań oraz przyjemności i działań, które byłyby ważniejsze od Pana Jezusa i naśladowania Go.

 Co jest tak ważnego w naszym życiu, że mogłoby stanąć miedzy nami a Chrystusem? Czy jest coś takiego dzisiaj co przeszkadza ci w podążaniu za Nim? Co powoduje że straciłeś dawny pokój, dawną radość, dawną gorliwość, dawną bliskość Pana, dawną miłość? Dla Galacjan tą przeszkodą okazał się powrót do zbawienia z uczynków. A dla nas? Jeśli jest coś takiego należy to wyznać Bogu jako grzech, porzucić i z tego się upamiętać! Należy na nowo spojrzeć na Chrystusa, na Krzyż, na to jak wielką cenę On zapłacił by nas zbawić. Należy spojrzeć na miłość Chrystusa jaką Bóg okazał nam w Nim i przyjąć od niego przebaczenie oraz odnowienie. To właśnie mówi Ap Paweł, że porzucenie, czy zaniedbanie łaski w Chrystusie wynika z tego, że nasze oczy zostały odwrócone od tego, co cenne, od relacji z Jezusem, od modlitwy, od Słowa Bożego, od społeczności z braćmi i siostrami w kierunku czegoś innego.

Diabeł świat i grzech nie ustają, by zniszczyć naszą wiarę, świadectwo i Zbory. Ale mamy chronić to co cenne, to co najbardziej wartościowe, mamy chronić Prawdę jak mówi Paweł w kocówce 7 wiersza o posłuszeństwie prawdzie.

Czym jest to posłuszeństwo prawdzie? Posłuszeństwo prawdzie dotyczy ewangelii, doktryny jaka jest głoszona, a która jest oparta o naukę apostolską. Dotyczy również tego w jaki sposób Zbawienie jest prezentowane. Jeśli nie jest przedstawiane zgodnie z tym co mówi Biblia, nie jest przedstawiane w Chrystusie, ale rzeczach zewnętrznych, to jest to odejście od prawdy. Jak czytamy w Efez 4,21 że Prawda jest w Jezusie, a Pan Jezus powiedział o sobie w Ew. Jana 14,6 że On jest Droga, Prawda i Żywot, nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez Niego. Czyli prawda dotyczy Chrystusa, że Zbawienie jest w Jego osobie w Jego łasce, w Jego zastępczej ofierze złożonej za nas na Krzyżu. Dlatego należy Chrystusa przyjąć, wierzyć w Niego, ufać Mu, poddać mu swoje życie, a On wypełnia serce grzesznika łaską i przebaczeniem dając mu Ducha Św i nowe narodzenie. Tego mamy bronić w naszych zborach i w naszym chrześcijańskim życiu.

Ale prawda o której mówi Paweł ma jeszcze jeden aspekt. Prawda to posłuszeństwo ewangelii, dotyczy nie tylko tego w co wierzymy, ale tego co robimy, jak żyjemy i jak się zachowujemy. Tak o tym czytamy w liście do Rzymian

 Rzmian 2:8  Tych natomiast, którzy w imię własnego zysku, odmawiają posłuszeństwa prawdzie, a oddają się niesprawiedliwości, czeka gniew i trwoga.

Czyli w Ewangelię należy uwierzyć, w to że Chrystus zmarł za nasze grzechy na Krzyżu. Ale ewangelii należy również być posłusznym i pójść za jej wymaganiami. Pan Jezus powiedział, kto nie bierze Krzyża swego, a idzie za mną nie jest mnie godzien (Mat 10,38) To więc nie tylko przyjmujemy zbawienie w sensie poselstwa, czyli  zaczynamy wierzyć w Chrystusa, ale mamy trwać w  zbawieniu, dbać o nie, troszczyć się o nie i eliminować z naszego życia chrześcijańskiego wszystko to, co zagraża naszej społeczności z Bogiem. Jak fałszywą doktrynę, grzechy, złość, nieprzebaczenie, plotkarstwo, lenistwo, oczernianie nieczystość, kłamstwo i inne. To wszystko jest troszczenie i starania, by nic nie przeszkodziło mi i naszym zborom w podążaniu za Chrystusem i wzroście duchowym. 

Namawianie do porzucenia łaski w Chrystusie i chrześcijaństwa pochodzi od złego

Teraz Paweł mówi że namawianie Glacjan do odejścia w kierunku innej ewangelii, do legalizmu nie pochodzi od Boga. Bóg pragnie by każdy chrześcijan trwał w łasce Chrystusa i rozwijał się w służbie dla Niego. Porzucenie łaski w Chrystusie nie pochodzi od Boga. Poddanie się zniechęceniu, chęć rezygnacji w chrześcijańskim biegu nie pochodzi od Boga. Brak gorliwości, niechęć do angażowania się, apatia duchowa nie pochodzą od Boga. Za fałszywymi nauczycielami w Galacji stał inny duch, stał szatan, który pragnął odłączyć wierzących od Chrystusa. Diabeł również i dzisiaj pragnie uczynić wszystko co w Jego mocy byśmy poddali się w chrześcijańskich zawodach. Namawianie by dać sobie spokój, by poddać się, by odjeść od zboru, zrezygnować z troski o niego z modlitwy z lektury Słowa Bozego z głoszenia ewangelii nie pochodzi od Boga, ale od diabła. W przypadku Galacjan narzędziem szatana byli fałszywi nauczyciele i również w naszych zborach tak może być. Ale diabeł używa wielu narzędzi, by pozbawić chrześcijan mocy. Używa świata na różne sposoby, np. ułuda bogactwa, troski życia, strach, opilstwo i obżarstwo – czyli wygoda. Używa także prześladowań, przeszkód w służbie, grzechu który niszczy naszą społeczność z Chrystusem i wiele iinych.  Ale jak powiedział ap. Paweł w liście do Koryntian 2,11 jego zamysły (szatana) są nam dobrze znane.

Tak więc dojrzałość chrześcijańska między innymi polega na tym,  że nie pooddajemy się wobec różanych pokus diabelskich i jego namawiania, by odwrócić nas od miłości w Chrystusie. 

Tolerowanie grzechu w koście lub we własnym życiu powoduje rozkład zboru lub życia człowieka

Ostatnia rzecz o której sobie dzisiaj powiemy w oparciu o nasz fragment to, to że odrobina kwasu zakwasza całe ciasto w.9. Najlepiej wiedzą to osoby, które przygotowują ciasto na zakwasie. Kiedyś powszechne było pieczenie chleba. Od jakiegoś czasu sam się tym zajmuje. I zawsze jest dla mnie zadziwiające jak odrobina zaczynu z poprzedniego wypieku dodana do świeżo wyrobionego ciasta w końcu zakwasi całe ciasto. Paweł chce tutaj nam powiedzieć, że odrobina zła czego symbolem jest kwas będzie rozrastać jeśli nie zrobimy z tym porządku. Zła nauka chrześcijańska w naszym życiu lub zborze prowadzi do rozprzestrzeniania się i dalszych błędów, a w końcu może prowadzić do całkowitego odejścia od prawdy. Pozwalanie sobie na grzech powoduje, że serca stają się coraz bardziej zatwardziałe, a sumienie nieczułe. Moje niezadowolenie, zniechęcenie, czy rezygnacja powoduje,  że wypływa to też na innych. Jeśli problemy nie są załatwiane na bieżąco to w końcu niezdrową sytuacją zostanie skażony cały Kościół. Drodzy musimy mieć świadomość, że w społeczności kościoła jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za siebie nawzajem. Nie tylko jestem odpowiedzialny za mój wzrost duchowy, ale również rozwój tego zboru, wzrost duchowy brata i siostry. Stąd mamy wezwanie by nie być nikomu nic dłużnym oprócz miłości wzajemnej (Rzym 18,8). Jesteśmy sobie winni przed Bogiem wzajemną miłość, wzajemną pomoc, wzajemne wsparcie, wzajemne pokrzepienie i wzajemne uniżenie wobec siebie. Dlatego na innym miejscu Słowo Boże nas wzywa, by nościć ciężary jedni drugich, a tak wypełnicie przykazania Chrystusa (Gal 6,2).

Drodzy bracia i siostry zachęcam was i siebie aby nasz bieg był piękny, zgodny z naszym powołaniem, aby nasz bieg był ku chwale i czci Pana naszego Jezusa Chrystusa byśmy mogli przed nim stanąć bez nagany.

Nasz bieg powinien być  także pociągający i zachęcający dla innych, dla tych którzy biegną razem z nami w tych świętych zawodach.

Czy twój bieg chrześcijański właśnie taki jest? Czy inni patrząc na nasze życie, na to co czynimy i mówimy mogliby nawrócić się i stać się dojrzałymi chrześcijanami?  Zazwyczaj zaczynamy dobrze, galacjanie zaczęli dobrze, czy nadal biegniemy tak dobrze jak było na początku, czy nadal staramy się tak mocno jak wtedy gdy zaczęliśmy? Czy nadal mamy tyle samo pasji, chęci i entuzjazmu? Mam nadzieję że tak 

Podsumowując powiedzieliśmy sobie o czterech rzeczach

1.      Po pierwsze, to nie początek, ale koniec naszego biegu wiary pokazuje, czy nasze chrześcijaństwo było autentyczne.

2.      Po drugie, w biegu wiary będziemy mieli różnorakie przeszkody, tzw. kryzysy które będą chciały nas z niego wyeliminować, ale w wytrwałości i ufności naszemu Panu należy je pokonywać.

3.      Po trzecie namawianie do zejścia z drogi wiary, do fałszywej doktryny, do braku zaangażowania, do opuszczenia zboru, do grzechu nie pochodzą od Boga, ale od Szatana.

4.      I po czwarte, jeśli nie przeciwstawimy się temu, co odciąga nas do Jezusa, nie upamiętamy się, nie powrócimy do pierwszej miłości, nie rozprawimy się z tym, co zasmuca Boga,  czy to w naszym Zborze, czy w życiu indywidualnym, to możemy być pewni, że będzie się to rozwijać i doprowadzi do naszego upadku.

 

4.02.2021

Skuteczność modlitwy Przyp. Salomona 15,8

 


Przyp. Salomona 15:8  Ofiara bezbożnych jest ohydą dla Pana, lecz modlitwa prawych podoba mu się.

Widzimy w tym fragmencie pewien kontrast miedzy Bezbożnym który skalda ofiary Bogu, a sprawiedliwym człowiekiem którego ofiarą jest modlitwa. Z ludzkiej perspektywy mogłoby się wydawać, że najbliżej Boga jest ten, który najwięcej robi dla Niego, jest najbardziej religijny, czy najwięcej mu daje. Tego człowieka wydaje się Bóg najszybciej będzie błogosławił i wysłucha jego wołania. Jest bardzo wiele osób, które zdobywają się na heroiczne czyny dla Boga, chcąc mu przynieść największe ofiary, zbudować największe świątynie, czy dać ogromną sumę pieniędzy i zaskarbić sobie Jego przychylność.  Ale oto czytamy, że choćby najlepsza ofiara może być obrzydliwa dla Pana jeśli serce człowieka jest bezbożne. Bóg nie przyjmie żadnej ofiary od nas choćby najwspanialszej jeśli mamy złe zepsute serce, złe zamiary, złe pragnienia, nieszczere motywacje, nienawiść do bliźnich pielęgnując w naszych sercach coś czym Pan się brzydzi lub czego nienawidzi. W naszej grzeszności tacy jesteśmy, że wolelibyśmy coś przynieść Bogu i mu dać w zamian za błogosławieństwo, ale bez zmiany naszego życia. Człowiek bezbożny chciałby zachować swój grzech i mieć Boga po swojej stronie.

Inne fragmenty Przypowieści Salomona mówią

Przyp Salomona 21,27  Ofiara bezbożnych budzi wstręt, tym bardziej gdy się ją składa za ohydne postępowanie.

Człowiek potrafi być tak przewrotny w swoim zepsutym sercu, że nawet chce pozyskać aprobatę Boga dla swojej bezbożności. Już nie wystarczy mu żeby Bóg przymknął oko na jego grzech, ale chciałby nawet, żeby Bóg błogosławił jego nieprawości. To więc ludzie potrafią modlić się o rzeczy o których Bóg już dawno powiedział, że nie są jego wolą i budzą w nim odrazę. Modlą się np. o to, by mogli zostawić swojego współmałżonka i mieć innego, potrafią modlić się i dawać ofiary za to, by Bóg pobłogosławił ich kombinacje finansowe, kłamstwa, oszustwa, przekręty, grzechy seksualne, aborcje i wiele innych. Obecnie żyjemy w czasach gdzie homoseksualiści chcą iść do kościoła, by przed Bogiem zawierać ślub i domagają się tego jako prawa. Niektórzy z imieniem Jezusa na ustach wołają o aborcje twierdząc, że Jezus walczyłby o prawa kobiet, które pozwalają na legalne usunięcie dziecka z łona matki itp.

Jednak niezależnie od tego jakby bezbożny nie próbował jakiegokolwiek dobrego, czy złego uczynku by nie zrobił, jeśli chce zachować swój grzech i pozyskać ofiarami przychylność Boga nie uda mu się, bo nasz Bóg jest nieprzekupny, suwerenny, a przede wszystkim patrzy na serce człowieka jak czytamy w 1 Samuela 16,7 w kontekście wyboru Dawida na Króla

1 Sam 16:7 …Albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce.

Jeśli nie zaczynamy od naszych serc szukania Boga, to nasze ofiary i modlitwy nie mogą być przyjęte. Czego Bóg dał wyraz, gdy odrzucił ofiarę Kaina, a przyjął ofiarę Abla, bo ofiara Abla była złożona ze szczerego serca przez wiarę (Hebr 11,4). Abel był skruszony i przez ofiarę wyrażał swą ufność w stosunku do Boga. Kain zaś był pyszny, a jego serce miało złe zamiary, więc został odrzucony.

Ale mamy też obietnicę, że modlitwa prawych podoba się Bogu. To więc Bóg chce przyjąć ofiary i modlitwy, a nawet są one dla Niego rozkoszą pod warunkiem, że nasze serca pragną jego woli, są skruszone i złamane przed naszym Panem bo od tego zaczyna się nasza prawość. Tu przypomina mi się dwóch ludzi z Ew. Łukasza z 18 rozdz. Faryzeusz i Celnik, którzy poszli do świątyni się modlić. Faryzeusz był dumny ze swojej religijności i uważał się za człowieka sprawiedliwego. Celnik zaś był skruszony, złamany, wiedział że tylko może liczyć na Boże miłosierdzie, a nie na siebie. Celnik otrzymał przebaczenie, a Faryzeusz nie, to, co ich różniło to postawa serca. Faryzeusz był pyszny i liczył na siebie, celnik był skruszony i liczył na miłosierdzie Boga.

W psalmie 51 Dawid mówi

Psalm 51:19  Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże.

To więc modlitwy prawych, skruszonych ludzi są dla Boga rozkoszą dlatego, że wywyższają Boga, a nie człowieka. Człowiek skruszony przez modlitwę wyraża całkowitą swą zależność od Pana. Rezygnuje ze swojej sprawiedliwości, przyznaje się do swojego grzechu i pokłada całkowicie swoją ufność w Bogu, a wtedy Bóg może być uwielbiony w Jego życiu przeciwieństwie bo bezbożnego, który pokłada ufność w sobie. Skruszony liczy na przebaczenie ze względu na sprawiedliwość Chrystusa, który zmarł za Jego grzechy bezbożny ze względu na siebie i swoje starania.

Bycie skruszonym i złamanym przed Bogiem powoduje, że zaczynamy się także liczyć ze Słowem Boga. Zanim to się stało w ludzkiej pysze mieliśmy w pogardzie Boże opinie i sądy, ale teraz kiedy nasze serce jest skruszone, to wiemy że Bóg ma racje, a nie my. W związku z tym  chcemy Słuchać i być posłuszni Jego słowu jak mówi Dawid

Psalm 119:120  Ciało moje drży ze strachu przed tobą, Bo lękam się twoich sądów.

Gdy dzisiaj skłaniamy się do modlitwy chcąc, by Pan wysłuchiwał nas, to przede wszystkim należy zrobić przegląd własnych serc i zadać sobie pytanie, czy pragnę, by moje życie było poddane Bogu, czy chce by Jego wola wypełniła się w moim życiu, czy Jego słowo jest dla nas rozkoszą? Czy chce żeby On był uwielbiony przez wysłuchane modlitwy? Kto odbierze chwałę, gdy Pan odpowie na nasze wołania, my czy On? To właśnie między innymi właściwa odpowiedź na te pytania sprawia, czy nasze modlitwy są miłe dla Pana, czy są dla Niego ohydą.

Przyp. Salomona 15:8  Ofiara bezbożnych jest ohydą dla Pana, lecz modlitwa prawych podoba mu się.

2.02.2021

Antychryst i nadejście Królestwa Ks. Daniela 7,8 – 28

 


Zaczynamy studium kolejnej części Ks. Daniela. Przyjrzymy się tzw. „małemu rogowi” i temu jak przyjdzie królestwo Mesjasza, które ma trwać na wieki wieczne. Ostatnio powiedzieliśmy sobie, że od czasów wizji Daniela na ziemi będzie jeszcze 4 królestwa do przyjścia Mesjasza. Udało nam się na podstawie szczegółów wizji Daniela określić te królestwa, że będzie to Babilon, Medo-Persja, Grecja Aleksandra Wielkiego i Cesarstwo Rzymskie. Jak stwierdziliśmy Rzym był najdłużej panującym Królestwem i władza po nim nie przeszła na następne imperium. Choć starożytny Rzym upadł, to jednak Biblia pokazuje, że wraz z końcem historii nastąpi odrodzenie Cesarstwa Rzymskiego skupiające wokół siebie państwa, które kiedyś należały do Cesarstwa. Próbą takiego odrodzenia może być idea współczesnej Unii Europejskiej, która będzie ulegać przemianom i modyfikacjom, aż do formy o której mówią proroctwa.

Biblia poświęca bardzo wiele uwagi drugiemu przyjściu Chrystusa, to jest nadzieja odkupienia dla chrześcijan. Żeby trochę nam zobrazować jak jest to ważny temat podam kilka liczb. W Biblii jest około 330 proroctw odnośnie przyjścia Chrystusa. Ponad 100 się wypełniło, a około 220 dotyczy drugiego powrotu Jezusa. W Nowym Testamencie jest 7959 wersetów, a 330 wersetów jest o drugim przyjściu Pana Jezusa. Pan Jezus sam o swoim ponownym przyjściu mówił 21 razy, a ponad 50 razy mamy wezwania w Nowym Testamencie byśmy byli na to przyjście gotowi.

Pomimo takiego wielkiego nacisku Nowego Testamentu na drugie przyjście Chrystusa w wielu kościołach stosunkowo niewiele mówi się o tym, a doktryna o ponownym przyjściu i ustanowieniu Królestwa niemal została porzucona. Jednak chrześcijańską nadzieją nie jest to ziemskie życie, ale właśnie ponowny powrót Chrystusa, nasze zmartwychwstanie i ustanowienie królestwa, które na wieki nie będzie zniszczone, a chrześcijanie będą się cieszyć wiecznym błogosławieństwem od Boga. 

Wiersz 8.

Widzimy że z dziesięciu przyszłych królestw które będą wchodziły w skład odrodzonego Cesarstwa wyłoni się jeden mały róg, który zdominuje inne królestwa. Tym małym rogiem będzie antychryst, który stanie na czele, trzech królestw z pośród dziesięciu wiersz 20 i 24.

Prawdopodobnie nazwa się go „małym rogiem” dlatego, że z początku ten ktoś będzie niepozorny i nie będzie wzbudzał swoją osobą przekonania, że zostanie jakimś wielkim władcą. Ale gdy nadejdzie czas, ten „mały róg” obali trzech królów i przejmie władzę oraz wpływy w koalicji dziesięciu wiersz 24. Obj 17,12-14 Prawdopodobnie stanie się to, dzięki jego fenomenalnemu sprytowi politycznemu. Człowiek ten będzie geniuszem politycznym umiejącym postępować bardzo sprytnie i jednać ze sobą nigdy niepojednanych Dan 8,9-12.23-25.

Słowo Boże uczy, że zanim przyjdzie Chrystus ze swoim Królestwem, to pojawi się antychryst, ktoś, kto chce być traktowany jak Bóg, a jest zaprzeczeniem Jego osoby.  1 Jana 2,18; 2 Tes 2,3.

Teraz przyjrzyjmy się postaci określanej jako „mały róg”. Powiedzieliśmy sobie, że to będzie antychryst.

Co na to wskazuje?

Wskazuje jego zachowanie, mówi zuchwałe słowa przeciw Bogu, będzie prześladował wierzących w Chrystusa, będzie chciał odmienić odwieczne ludzkie prawa, będzie wielkim mówcą i politykiem oraz geniuszem wojskowym wiersz Dan 8.20.24-25; Dan 11,36; Obj 13,5-8.

Osoba ta będzie inspirowana przez samego szatana, będzie ucieleśnieniem Jego mocy, sprytu i siły Obj 13,2. Antychryst nakłoni ludzi do bałwochwalstwa i oddawania chwały szatanowi przez swojego proroka, który pojawi się w czasie jego władzy jako pomocnik i będzie czynił wielkie cuda, znaki Obj 13,11-12.

Antychryst zawrze również przymierze z Izraelem, a Izrael prawdopodobnie rozpozna w nim swego Mesjasza Dan 9,27 w początkowej fazie Wielkiego Ucisku. Jednak po 3,5 roku przymierze zostanie  zerwane  i antychryst dokona holokaustu w Izraelu Zachariasza 13,8-9.

Czas rządów antychrysta będzie trwał, aż do czasu i dwóch czasów i pół czasu Dan 12,7.11 Obj. 12,14; Obj 12,6; Obj 13,5; Obj 11,2-3 jak mówią inne fragmenty będzie to około 3,5 roku.

Jednak po krótkim okresie swoich rządów zostanie unicestwiony przez nadchodzącego Chrystusa Dan 7,11-12; 2 Tes 2,8; 8,25.

Antychryst zostanie pochwycony, osądzony i wrzucony do piekła wraz z szatanem i fałszywym prorokiem Dan 7,11; Obj 19,20.

Wtedy Chrystus ustanowi wieczne Królestwo wersety 9-10. Daniel widzi Boga na tronie we wspaniałej Jego chwale otoczonego aniołami i na obłokach przybywającego przed Boży tron Syna Człowieczego. A kto jest Synem człowieczym? Oczywiście Synem człowieczym jest Jezus Chrystus Mat 26,63-64.

Gdy Chrystus przybył przed Boży tron otrzymał od Boga, władzę, chwałę i Królestwo, a wtedy zaczną mu służyć wszystkie języki i narody. Założy On tysiącletnie swe Królestwo, gdzie będzie pokój, dobrobyt, a święci będą panować razem z Nim Obj 19,11-16. W tym też czasie będzie sąd nad narodami, które przeżyły Wielki Ucisk i Armagedon, ale nie podporządkowały się Jezusowi, ci pójdą w ogień wieczny do piekła Ew. Mat 25.

Następnie po sądzie nad narodami nastanie oczekiwane Królestwo Mesjasza, które odziedziczą święci najwyższego. To są ci którzy zmartwychwstali w nowych ciałach do nowego życia oraz ci wierzący, którzy nie zostali zniszczeni przez antychrysta i przeżyli Wielki Ucisk, ci będą zaludniać ziemię od nowa Dan 7,27; Obj 20,4 – 6.  

Biblia wielokrotni mówi, że ostatecznie ziemia będzie należeć do tych, którzy kochają Boga Psalm 37,11; Mat 5,5.

Królestwo Chrystusa które On założy będzie wspaniałe, pełne pokoju i dobrobytu Izaj 11,6 – 10; Izaj 65,19-25; Ezech 34,25; Izaj 35,5; Izaj 2,2-4; Eze 47,1.8-12; Obj 22,2. 

29.01.2021

Ratunek dla błądzących chrześcijan Ks. Rodzaju 14,1-16


 Córka pomimo ostrzeżeń rodziców spotykała się z chłopakiem, który w ich opinii nie był dla niej odpowiedni. Rodzicie ostrzegali ją, że nie jest chrześcijaninem i zdarza mu się źle do niej odnosić, co może w przyszłości doprowadzić do większych problemów. Ale córka nie posłuchała i wyszła za niego za mąż. W małżeństwie okazało się, że rodzice mieli racje. Wcześniej chłopak, a teraz już mąż nie był zadowolony, że żona chodzi do Zboru i robił z tego powodu często awantury, a nawet zdarzało mu się ją uderzyć. Córka zwróciła się po pomoc do swoich rodziców w tej sprawie, ale oni postanowili nie reagować. Powiedzieli jej, że wcześniej ją ostrzegali i jest sama sobie winna, więc musi sobie radzić z tą sytuacją.

W kościele ostrzegano pewnego chrześcijanina, że ciągła praca za granicą źle wpływa na jego rodzinę i powinien się zastanowić, czy nie poszukać pracy na miejscu, bo dzieci dorastają i potrzebują ojca. Jednak ten chrześcijanin nie posłuchał tej rady. Po kilku latach przyszedł do zboru po pomoc, bo jego starszy syn popadł w konflikt z prawem i chciał popełnić samobójstwo. W zborze przypomniano mu, że wiele lat temu ostrzegano go do czego może doprowadzić jego ciągła nieobecność, ale nie posłuchał. Jednak nie okazano mu dodatkowej pomocy.

Te i inne podobne historie są często na porządku dziennym w życiu wielu osób. Z powodu podjęcia złych decyzji wpadają w tarapaty. Jak wtedy reagujemy, gdy potrzebują naszej pomocy będąc sami sobie winni, bo zlekceważyli wcześniejsze ostrzeżenia lub duchowe zasady?

Lot przeprowadził się w stronę Sodomy, gdzie były lepsze pastwiska dla jego bydła. Nie wziął sobie do serca, że mieszkańcy tamtego regionu byli bardzo grzeszni wobec Pana, co przepowiadało kłopoty, które widzimy już w 14 rozdz.

Królowie czterech mezopotamskich państw z terenów dzisiejszego Iraku Amrafel - król Synearu, Arioch – król Ellasaru, Kedorlaomer – król Elamu i Tidal – król narodów prowadzili wojnę z kolacją państw w rejonie Sodomy i Gomory (14,2). Wygrał Kedorlaomer – król Elamu wraz ze swoim sojuszem i na 12 lat podporządkował sobie koalicje państw, gdzie mieszkał Lot. Ale po 12 latach królowie Sodomy i Gomory oraz innych trzech królestw będących z nimi w koalicji zbuntowali się. Król Elamu z innymi królami ze wschodu postanowili przywieźć ich do posłuszeństwa i w 14 roku wyruszyli przeciw nim na wojnę (w. 6).

Gra toczyła się o dużą stawkę, bo w rejonie Sodomy i Gomory był strategiczny szlak handlowy z Egiptem. Ten kto kontrolował ten teren miał otwarte drzwi do handlu międzynarodowego. Królowie ze wschodu nie mogli sobie pozwolić, by zostać odciętym od tak ważnego odcinka. Czytamy, że w trakcie wyprawy wojennej umacniali swoją władzę podporządkowując sobie inne królestwa, które mogłyby szybko pójść w ślady buntowników. Ostatecznie pokonują Sodomę i Gomorę i innych, którzy byli z nimi plądrując te miasta. Lot który myślał, że będzie mu się tam powodzić i szybko się wzbogaci mając pierwszeństwo przed Abramem wyboru ziemi, teraz popadł w wielkie kłopoty. Biblia mówi, że zwycięzcy królowie zabrali również jego i jego dobytek, bo mieszkał w Sodomie (w 12).

Zobaczmy, że Lot powoli wsiąkał w grzeszne środowisko sodomitów. W rodz. 13 rozstaliśmy się z nim jak przeprowadza się w tamten rejon (rozdz. 13,11). Teraz widzimy go jak jest mieszkańcem tego miasta.

Wiadomość o uprowadzeniu bratanka dociera do Abrama przez jednego z uciekinierów. Gdy Abraham dowiaduje się o losie Lota postanawia go ratować. Zbiera armie zaufanych ludzi i wyrusza w pościg pomimo prawdopodobnej przewagi liczebnej tamtych  (w. 14). Napada na nich w nocy i odbija Lota ze wszystkim co do niego należy. 

Należy pomagać tym, który wpadają w kłopoty z własnej winy

Pierwsza rzecz jaką widzę w naszym w fragmencie to przykład w postępowaniu Abrama, że należy pomagać naszym braciom nawet jeśli popadają w kłopoty z własnej winy. Gdy ktoś popadnie w problemy z powodu złych swoich decyzji możemy mieć pokusę powiedzieć mu jak bardzo zasłużył sobie na sytuacje w której się znalazł i go w niej zostawić. Szczeglinie wtedy, gdy wcześniej ostrzegaliśmy taką osobę w jak w dwóch powyższych przykładach wyżej. Możemy powiedzieć, że w jakiś sposób Lot zasłużył sobie na kłopoty. Przedłożył wartości materialne nad duchowe oraz zignorował zły stan moralny mieszkańców Sodomy i Gomory. Wyzyskał również swojego wujka  ochoczo korzystając z propozycji pierwszeństwa wyboru ziemi przy rozstaniu mając nadzieję, że będzie mu się lepiej powodzić i stanie się bogaty. W związku z tym jak Lot się zachował i jakich wyborów dokonał - Abraham mógłby powiedzieć, że jego krewny dostał dokładnie to, na co sobie zasłużył i niech teraz radzi sobie sam. Abram mógłby przywołać wiele powodów dlaczego miałby nie pomóc swemu bratankowi, ale pomimo winy Lota i zagrożenia z jakim wiązało się odbicie go postanowił wyruszyć mu na ratunek. Wybrał wyćwiczonych ludzi na których mógł polegać i ścigali armie Kedorlamera aż do Dan, czyli ponad 160 km.  

Jest to wspaniały przykład tego jak powinniśmy reagować na naszych braci i siostry w kościele w sytuacjach, gdy lekceważąc zasady duchowe przysporzą sobie problemów. Załóżmy, że ktoś z wierzących ignoruje zasady Słowa Bożego i odchodzi w świat, który wciąga coraz bardziej. Chrześcijanin taki myślał, że pójście do świata da mu przyjemność i wolność, a tymczasem popadł w straszną niewolę. Może stracił pieniądze, zdrowie, reputacje, lub popadł w jakieś nałogi. Uległ oszustwu diabła i grzechu, że będzie szczęśliwy żyjąc bez żadnych ograniczeń, a tymczasem stało się jak w sytuacji królika, który myślał, że jak ucieknie z klatki, to będzie wolny i wpadł w zęby psa. Słowo Boże przestrzega nas, by badać własne serca, napominać jeden drugiego, by nie popaść w zatwardziałość przez oszustwo grzechu (Heb 3,18). Więc , gdy nasi bracia i siostry wpadają w takie sytuacje należy wyruszyć na ich ratunek na wzór Abrama, który nie bacząc na koszty postanowił ratować Lota. Należy zdać sobie sprawę, że wyprawa po zagubionego chrześcijanina nie będzie łatwa i może narazić nas na dodatkowe problemy. Zawsze jest to związane ze stresem i wysiłkiem emocjonalnym. Raczej nie lubimy napominać kogoś, by nie narazić się na nieprzyjemności z jego strony.  Sam zagubiony może odrzucać naszą pomoc i uważać, że nie potrzebnie wtrącamy się w jego życie. Jednak takie są oczekiwania Pana Boga względem każdego z nas, by starać się ratować tych, którzy zaplątają się w sidła grzechu. Sam Pan Jezus dał nam tego przykład, gdy przedstawił nam podobieństwo o zgubionej owcy mówiąc:

Łuk 15:4  Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustkowiu i nie idzie za zgubioną, aż ją odnajdzie?

5  A odnalazłszy, kładzie ją na ramiona swoje i raduje się.    

Również ap. Paweł w liście do Galatów wzywa do ratowania zgubionych chrześcijan w słowach:

Galacjan 6:1  Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony.

Niekiedy obowiązkiem tym obarcza się jedynie pastorów, ale Ap. Paweł mówi, że odpowiedzialność ta należy do całej społeczności.

Jest kilka duchowych zasad podczas ratowania zgubionych chrześcijan, których możemy nauczyć się na przykładzie Abrama.

ü  Po pierwsze, Abram w odróżnieniu od Lota był oddzielony od świata. Widzieliśmy jak Lot powoli wsiąka w grzeszne środowisko Sodomitów, ale Abram pomimo mieszkania pośród Kananejczyków zachowuje swą odrębność. Udaje mu się to uczynić, bo przez cały czas swojej pielgrzymki stara się być skupiony na Panu. W 18 wierszu 13 rozdz. czytamy, że zamieszkał w dąbrowie Mamre pod Hebronem, ale pierwsze co tam robi, to buduje ołtarz dla Pana. A w 14 rodz. w 13 wierszu widzimy, że zawarł wojskowy sojusz z Eszkolem i Anerem, ale pomimo to nie staje się jednym z nich. Tekst mówi o Abramie jako Hebrajczyku w. 13 w ten sposób wyróżnia się od innych. To świadczy o tym, że choć Abram mieszka wśród pogan, a nawet ma z nimi jakieś wspólne interesy, to jest ciągle oddzielony od ich kultury i sposobu życia. Jeśli chcemy ratować innych chrześcijan sami w naszym życiu na wzór Abrama musimy być skupieni na Panu. Gdy brakuje świętości w naszym osobistym życiu, to możemy nie mieć odwagi napominać innych wiedząc, ze sami nie jesteśmy w porządku lub obawiać się że zostaną nam przypomniane nasze grzechy.

ü  Po drugie, Abram wyruszając na ratunek Lotowi potrzebował się przygotować. Widzimy, że wybrał do tego zadania ludzi przygotowanych, doświadczanych i wytrenowanych. Nie zebrał tych, którzy byli w danej chwili wolni lub tych którzy chcieliby iść, ale osoby odpowiednie i przeszkolone. Gdy Ap. Paweł mówi o poprawianiu zgubionych chrześcijan w liście do Galacjan, to zachęca że powinni robić to ci, którzy mają Ducha, tzn. postępują w sposób duchowy, dojrzały. Należy też pamiętać, że wzrost chrześcijański wymaga czasu.  

ü  Po trzecie widzimy, że Abram ratując Lota robił to mądrze. Nie zebrał swoich ludzi i nie rzucił się od razu na obóz wroga. Prawdopodobnie dlatego, że przeciwnicy mieli znaczną przewagę. Wcześniej czytamy, że w swej kampanii wojennej podbili wiele plemion Refaitów, Zuzytów, Emitów, Chorytów, Amelekitów, Amorytów, a także Sodome i Gomorę z ich sojusznikami. To więc Abram podzielił swoje wojsko na kilka oddziałów i każdej z grup przypisał zadania, by osaczyć wroga w nocy. Uderzając na nich w nocy z kilku stron z zaskoczenia stworzył wrażenie, że było ich więcej niż było ich w rzeczywistości. Mądra strategia Abrama przyczyniła się do zwycięstwa, spowodowała panikę w szeregach wroga, tak że Abram ścigał ich jeszcze 80 km, aż do Choby w. 15. Ratując zgubionych chrześcijan należy robić, to mądrze. Gdy prorok Natan przyszedł do Dawida, by go napomnieć po tym jak zgrzeszył z Batszebą i zabił jej męża, to posłużył się wymyśloną historyjką, która miała na celu uświadomić mu ciężar Jego grzechu (2 Sam 12 rozdz). Kiedyś czytałem dosyć znaną anegdotkę jak pastor poszedł odwiedzić jednego z chrześcijanin, który dłuższy czas nie przychodził do zboru. Tamten przywitał pastora i zaprosił do mieszkania sadzając go przed kominkiem. Spodziewał się zarzutów i twardych napomnień ze strony pastora jak to źle postępuje i był przygotowany na odparcie ich. Ale pastor tylko siedział i nic się nie odzywał. Po chwili sięgnął po metalowe szczypce stojące przy kominku złapał nimi jeden węgielek i odsunął go od ogniska. Po kilku minutach węgielek się szybko wypalił robiąc się czarny i zimny. Wtedy pastor nachylił się złapał węgielek w rękę i ponownie wrzucił do ognia, gdzie znów zrobił się czerwony i gorący od pozostałego żaru. Chrześcijan nieprzychodzący do zboru obserwując to, zrozumiał swoją sytuacje z zapewnieniem, że odtąd będzie przychodził do kościoła regularnie. Potrzebujemy Bożej mądrości i łagodności w przywróceniu do społeczności błądzących braci i sióstr. Jeśli robimy to nieumiejętnie i z agresją może się okazać, że przyniesie to więcej szkody niż pożytku. 

Nie lekceważyć Bożych ostrzeżeń

Bóg pobłogosławił wyprawę Abrahama i udało mu się odbić Lota wraz z jego dobytkiem oraz pozostałych mieszkańców Sodomy z i również ich mienie. Nie wiemy jak Lot zachował się wobec Abrama, czy mu podziękował czy nie. Ale wiemy, że nie wyciągnął wniosków  z tej sytuacji i ponownie zamieszkał w Sodomie zamiast potraktować to jako ostrzeżenie od Boga, że powinien opuścić to miejsce. Nie wziął sobie do serca doświadczeń, które miały go na celu otrzeźwić tylko kontynuował swój kurs w dół.

Bóg często ostrzega nas podobnie jak Lota, gdy podejmujemy złe decyzje lub dopuszczamy się grzechu zanim pozwoli na ciężkie doświadczenia w naszym życiu. Nie lekceważmy tych ostrzeżeń, ale w porę skorzystajmy z Bożych napomnień, by nie popaść w większe kłopoty. Boży głos do zgubionych ma różnoraki charakter. W Izraelu zanim przyszedł Boży sąd Bóg posyłał do nich proroków, by odwrócili się od swoich grzechów. Do zagubionych chrześcijan dzisiaj Bóg przemawia przez braci i siostry w kościele, którzy w miłości mają odwagę ich napominać. Innym Bożym ostrzeżeniem dla nas jest niepokój i wyrzuty sumienia w naszym sercu. Gdy chrześcijanie robią coś czego Bóg nie błogosławi, lub jest niezgodne z Bożym Słowem, to właściwie działające sumienie w Duchu Św. zostaje poruszone. Sumienie jest niczym kompas w życiu wierzącego człowieka pokazując, czy podąża we właściwym kierunku i nie powinniśmy Go lekceważyć.

Ap. Paweł tak mówił o swoim sumieniu w kontekście swojej obrony przed namiestnikiem Feliksem w Cezareii:

Dzieje Ap 24:16  Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie.

Widzimy więc, że Paweł słuchał tego cichego wewnętrznego głosu przez który, Bóg koryguje nas, gdy czynimy coś niewłaściwego. Jednak sumienie nasze można zagłuszyć i stępić jego wrażliwość. Czym częściej nie słuchamy głosu sumienia przez które Bóg do nas przemawia, tym ciszej je słyszymy, aż w końcu umilknie całkowicie. Biblia mówi o tym, że jest to zatwardzenie serca wzywając nas, że gdy słyszymy Boże wezwanie do nawrócenia, by go nie lekceważyć. Innym Bożym napomnieniem byśmy zawrócili z naszych niewłaściwych dróg jest cierpienie i doświadczenia. Gdy decydujemy się na wybór drogi, która nie jest zgodna z Bożą wolą, Bóg może prowadzić nas do korekty pozwalając na różne kłopoty w naszym życiu jak w przypadku Lota.   

W Ks. Objawienia w kontekście wezwania Pana Jezusa do Laodycejskiego zboru jest powiedziane:

Objawienie 3:19  Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się.

Widzimy więc, że niekiedy Bóg boleśnie nas napomina przez cierpienie byśmy wraz ze światem nie zostali potępienie jak mówili 1 list do koryntian. Lepiej jest dla nas, gdy w odpowiedniej chwili zostaniemy napomniani przez Boga doświadczeniem, by oszczędzić nam kłopotów przyszłości i zachować nasze dusze.  

Podsumowując

1.      W Abramie mamy przykład, że powinniśmy walczyć za naszych błądzących braci i siostry. Wstawiać się za nimi w modlitwie i angażować się na ile to możliwe w pozyskanie błądzących chrześcijan, by przywrócić ich do społeczności z Bogiem.

Na przykładzie Abrama powiedzieliśmy o trzech rzecz jak należy to robić

ü  Być samemu oddzielonym od świata i dbać o osobistą świętość

ü  Należy do tego zadania być przygotowanym przez dojrzałość duchową, która dokonuje się w czasie.

ü  Należy błądzących starać się pozyskać mądrze.

2.      Ostatnia rzecz jaką sobie powiedzieliśmy, by nie lekceważyć Bożych ostrzeżeń jak Lot, co prowadzi do większej katastrofy w naszym duchowym życiu. 

22.01.2021

Jak pomóc innym w cierpieniu Ks. Hioba

Drodzy, ostatnio jestem po lekturze Ks. Hioba i chciałem w związku z tym podzielić się pewną refleksją.

Jak wiemy ta księga mówi o wielkim cierpieniu Hioba. Człowieka, który bardzo kochał Boga, a Pan wystawił mu świadectwo, że nie było ówcześnie na całej ziemi nikogo tak pobożnego jak on. Jednak Bóg w swojej suwerenności postanowił doświadczyć Hioba i poddać go próbie. Pozwolił diabłu zadać cierpienie temu pobożnemu człowiekowi i tak Hiob traci rodzinę oprócz żony, zdrowie i majątek. Następnie obsypany złośliwymi wrzodami od stóp do głowy cierpi przez wiele tygodni prawdopodobnie na trąd. Gdy dowiadują się o tym jego przyjaciele przychodzą go pocieszyć, ale zamiast pomóc mu w jego bólu, to na siłę szukają przyczyny cierpienia Hioba i w ten sposób jeszcze bardziej go pogrążają w smutku.

Próbują dowodzić Hiobowi jego niesprawiedliwości przed Bogiem i w tym widzą przyczynę Jego doświadczeń Elifaz z Temanu mówi tak:

Joba 4:3 Tyś przecież wielu pouczał, wzmacniałeś omdlałe ręce,

4 twe słowa krzepiły słabych, umacniałeś chwiejące się kolana.

5 Gdy teraz przyszło na ciebie, tyś słaby, strwożony, gdy ciebie dotknęło.

6 Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją – doskonałość dróg twoich?

7 Przypomnij, czy zginął ktoś prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono?

Joba 4:17 Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?

18 Wszak On sługom swoim nie ufa: i w aniołach braki dostrzega.

19 A cóż mieszkańcy glinianych lepianek, osadzonych na mule? Łatwiej ich zgnieść niż mola.

Elifaz oskarża Hioba o niewierność mówiąc, że kiedyś był źródłem siły dla innych, a teraz gdy jego spotkało nieszczęście, to jest słaby, a bogobojność przestała być jego ufnością. W ten sposób dowodzi jego winy, że niech sobie przypomni, czy zginął kiedykolwiek człowiek prawy. Co ma za zadanie sugerować, że Hiob nie jest prawy i dlatego cierpi.

Podobnie mówią inni przyjaciele Hioba – Bildad twierdzi, że Bóg nigdy nie porzuca prawego i nie podaje ręki złoczyńcom (Hiob 8,20) zwalając winę na Hioba za jego problemy. Ostatecznie okazuje się, że Hiob miał racje, co do swojej niewinności, a jego przyjaciele mylili się oskarżając go o grzech, za co Bóg napomina ich.

Refleksja jest taka byśmy nie okazali się takimi przyjaciółmi Hioba w cierpieniu naszych bliźnich i nie wyciągali zbyt pochopnych wniosków, gdy spotykają ich nieszczęścia. Często zbyt szybko oceniamy, szczególnie w środowisku chrześcijańskim upraszczając cierpienie, gdy uważamy, że wierni Bogu będą błogosławieni, a ci, którzy grzeszą będą ukarani. Oczywiście ma to swoje poparcie w Biblii, ale nie zawsze tak jest.

Kiedyś słyszałem historię chrześcijanina, który utopił się w gnojówce, a wierzący słysząc o tych strasznych okolicznościach wątpili, czy był chrześcijaninem dając w ten sposób świadectwo postawy przyjaciół Hioba.  

Biblia mówi przynajmniej o trzech przyczynach cierpienia człowieka nas ziemi. Po pierwsze cierpienie może wynikać rzeczywiście z naszego grzechu jak choćby w przypadku Sodomy, która została zniszczona za swoją nieprawość (Rodz 19,1-29). W Ew. Jana Jezus mówi do człowieka którego uzdrowił, by nie grzeszył więcej, by nie spotkało go coś gorszego (Jana 5,14). Drugim powodem cierpienia jest świat w jakim żyjemy. Po prostu cierpienie nam się przytrafia, bo świat jest upadły, jest w stanie grzechu, śmierci, rozkładu, poddany przez Boga słabości. Wiec spotykają nas choroby, rozczarowania, niespełnione nadzieje, wypadki, nieszczęścia itp. jak powiedział Pan Jezus w 13 rozdz. Ew. Łukasza, że ci na których zawaliła się wieża w Syloe wcale nie byli większymi grzesznikami niż inni wzywając do upamiętania i wiary w Niego, że codziennie powinniśmy być przygotowani na spotkanie z Bogiem. Trzecia przyczyna cierpienia, to cierpienie dla Bożej chwały, cierpienie niezasłużone, o którym wspomina Pan Jezus w 9 rozdz. Ew. Jana, gdy wyjaśnia przyczynę ślepoty człowieka niewidomego od urodzenia, mówiąc:  „że  Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże” (J 9,3).  Dla wielu takie cierpienie jest niezrozumiałe, często powoduje oburzenie, a nawet oskarżanie Boga o okrucieństwo i kwestionowanie Jego prawa do poddawania trudnościom w celach wypełnienia się Bożego planu.


To więc w ocenie ludzkiego cierpienia zalecałbym ostrożność. Zazwyczaj nawet jak chcemy pomóc, to szukamy odpowiedzi, co poszło nie tak, bo wydaje się nam, że wtedy znajdziemy rozwiązanie problemu. Dużo trudniej zaakceptować nam, że sprawa cierpienia kogoś lub naszego może być tajemnicą na którą w tym życiu nie otrzymamy odpowiedzi. Należy zdać sobie sprawę, że w ludzkich dramatach  jeśli nie jesteśmy ostrożni w ocenie, to zamiast pomóc możemy człowiekowi zaszkodzić jak uczynili to przyjaciele Hioba. Przez swoje rady stali się wręcz pomocnikami diabła zamiast dać Hiobowi oparcie i nadzieję.

Jak możemy uniknąć ich błędów?

Kolejnym razem, gdy przyjdzie nam doświadczać cierpienia lub być przy z kimś kto go doświadcza nie szukajmy na siłę odpowiedzi dlaczego tak się dzieje, bo być może jej nie znajdziemy i niechcący możemy kogoś skrzywdzić lub niesprawiedliwie osądzić. Właściwa postawa, to postawa współczucia i empatii o której mówi ap. Paweł w liście do Rzymian 12:15  Weselcie się z weselącymi się, płaczcie z płaczącymi.    

Jeśli ktoś cierpi, a my chcemy mu pomóc starajmy się być z tą osobą, otaczajmy ją opieką na ile to możliwe z naszej strony. Kierujmy jej i naszą uwagę na Boga, na naszego Pana Jezusa Chrystusa, że On jako nasz arcykapłan doświadczony we wszystkim może dopomóc człowiekowi w każdym cierpieniu jak czytamy w liście do Hebrajczyków o Jezusie.

Hebrajczyków 2:18  A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą.

Nie ma nic złego w tym, że potrafimy się przyznać, że nie wiemy często dlaczego cierpienie nas spotyka, ale możemy być pewni i zapewniać innych, że kiedyś się ono skończy jeśli ufamy Panu Jezusowi jako Zbawicielowi. Mamy obietnice, że Bóg w końcu otrze każdą łzę, każdego chrześcijanina, gdy spotkamy się już z Nim o czym czytamy w Ks. Objawienia w 21 rozdz.

Zobaczmy, że przyjaciele  Hioba zamiast kierować Jego uwagę na Boga, to skupiali się na Hiobie. Jednak Hiob w swojej mądrości w końcu sam przychodzi do Boga i skarży się Mu. Wprawdzie nie otrzymuje odpowiedzi na pytanie o swoje cierpienie, ale zbliżając się do Pana i poznając Go lepiej zaczyna rozumieć, że niewiele wie o Bożych drogach dla Niego i dla każdego człowieka podobnie jak i my. Pytanie czy mamy na tyle pokory, by to przyznać jak stajemy wobec takich sytuacji jak ta w Ks. Hoba?  

Łączna liczba wyświetleń