9.05.2021

Kontynuacja dzieła Jezusa - Studium Dziejów. Ap. 1,1-5


 Drodzy, dzisiaj zaczynamy studium Dziejów Apostolskich. Jest to księga o tym w jaki sposób było kontynuowane dzieło Jezusa po Jego zmartwychwstaniu i odejściu do nieba. Dzieje ap. opisują działania uczniów Chrystusa i rozwój pierwszego kościoła. O tej księdze Nowego Testamentu można powiedzieć, że jest księgą Ducha Św., bo to właśnie dzięki Bożemu Duchowi pierwszy kościół otrzymał moc do szerzenia ewangelii. Ten to Duch, działał w życiu uczniów Jezusa w potężny sposób, by ewangelia mogła się rozprzestrzeniać i dotrzeć aż po krańce ziemi.

Żeby lepiej zrozumieć Dzieje Ap.  należy powiedzieć sobie kilka technicznych informacji.

Autorem Dziejów Apostolskich jest ewangelista Łukasz jak to czytamy w 1 wierszu. Łukasz osobiście nie znał Pana Jezusa. Najwyraźniej nawrócił się później i zaangażował w służbę misyjną podróżując z Ap. Paweł, pomagając w pracy misyjnej oraz służąc Pawłowi swoim doświadczeniem jako lekarz Kol. 4,14. Łukasz znał również apostołów, Piotra, Jana i Marię matkę Pana Jezusa, od których czerpał informację o Chrystusie. Często też uczestniczył w wielu historiach opisanych w Dziejach Ap. o czym świadczą zaimki, które są zastosowane w pierwszej osobie liczby mnogiej jak „my” „nas” (16,10-17; 20,5-21; 27,1-28). Łukasz też wiele razy rozmawiał z Filipem ewangelistą, który miał trzy córki prorokinie, gdy ap. Paweł siedział w więzieniu w Cezarei. Według tradycji Łukasz zginął męczeńską śmiercią za ewangelię w Beocji w północnej Grecji w wieku 84 lat.

Data powstania Dziejów Ap. to ok 60-62 rok po Chrystusie. Na tą datę wskazuje to, że Łukasz nie opisał ważnych wydarzeń w dziejach pierwszego kościoła jak prześladowania chrześcijan przez Nerona, aresztowanie Jakuba brata Pańskiego, czy śmierci Ap. Pawła. Według Józefa Flawiusza historyka do aresztowania Jakuba doszło w 62 roku.

Dzieje Ap. podobnie jak Ew. Łukasza zostały zaadresowane do Teofila, znajomego Łukasza, prawdopodobnie wysoko postawionego poganina, którego Łukasz chciał przekonać o prawdziwości nauki chrześcijańskiej. 

Często mówimy o skończonym dziele Pana Jezusa i do tego prowadzą nas ewangelie. Prowadzą nas one na Krzyż, tam gdzie Pan Jezus oddał swoje życie za nas za nasze grzechy i dzięki Jego ofierze możemy otrzymać zbawienie wieczne jeśli w Niego uwierzymy.

Ale Dzieje Ap. mówią o rozpoczętym dziele Pana Jezusa. Pan Jezus zakończył swoją zbawczą misje dla świata, ale dzięki swojej śmierci zaczął nową misje - misje pozyskiwania uczniów. I o tym są Dzieje Ap. o pozyskiwaniu uczniów, o działaniu Ducha Św. w misji. To więc Dzieje Ap. są księgą, która mówi nam o narodzeniu kościoła, jego rozwoju oraz to, że Je kościół ma wielką pracę do wykonania w której uczestnicy Duch Św. Pracą tą jest nieść w świecie imię Pana Jezusa, by wszyscy mogli dowiedzieć się o Jego zbawczym dziele i pojednać się z Bogiem. Pan Jezus rozpoczął tą wielką pracę i przekazał ją nam, byśmy kontynuowali Jego dzieło z pomocą Jego Ducha i w Jego mocy.

Naprawdę możemy czuć się wyróżnieni, że artysta artystów - Pan Jezus - przekazał nam możliwość kontynowania Jego dzieła i do tej pracy nas wyposaża przez moc Ducha Św. 

Pytanie do nas, czy to rozumiemy, że zostaliśmy powołani by dokończyć dzieło Pana Jezusa? To jest nasza życiowa misja, budować Boży kościół i szerzyć ewangelię Chrystusa. Wszystko inne co robimy powinno być tłem dla tego wielkiego dzieła: praca zawodowa, rodzina, hobby, osobiste marzenia, to wszystko nie może zastąpić misji którą zlecił nam Pan. Uczniowie Jezusa dobrze to rozumieli, dlatego powstały Dzieje Ap. oni wiedzieli, że mają ważną misje, nieść Imię Jezusa dla świata Dz. Ap 20,24.

Chciałbym byśmy sobie uświadomili, że niesienie ewangelii, budowanie Bożego kościoła, to jest dzieło naszego życia. Nic stąd nie zabierzemy na drugą stronę, ale to, co dokonaliśmy w Chrystusie i dla Chrystusa pójdzie za nami. Musimy wiedzieć, że mamy ograniczoną ilość czasu, by dokończyć dzieło Chrystusa Psalm 90,12. 

1.1-2

Łukasz zaczyna Dzieje Ap. odnosząc się do swojego pierwszego dzieła, do Ew. Łukasza. Tam opisał wszystko co czynił Pan Jezus, a tu opisuje wszystko co czynili Jego uczniowie.

Zobaczmy jak ważne jest dowiedzieć się, co Jezus nauczał. Tego właśnie pragnął Łukasz dla Teofila, by on dobrze znał historię Jezusa. Łukasz chciał, by Teofil rozumiał jakie jest przesłanie Pana Jezusa i jakie są Jego przykazania. Wtedy kiedy będziemy znać polecenia Pana i będziemy rozumieć Jego wolę, będziemy skuteczni w dziele przynoszenia owoców dla Boga.

Pan Jezus przed swoim odejściem dał dokładne instrukcje apostołom i nam, co mamy robić i w jaki sposób mamy oczekiwać Jego ponownego przyjścia.

Jeśli nie poznamy dobrze treści nauczania naszego Pana nigdy nie będziemy skuteczni w pracy, którą zostawił nam do wykonania. Możemy być mocno zaangażowani w różne działania w kościele i służbę, ale czy to, co robimy jest tym, co nakazał nam Jezus czynić?

Wiele kościołów i osób już dawno straciło właściwy cel z oczu, bo zgubili przykazania Pana Jezusa, a w imieniu Jezusa czyni się rzeczy, które nie są dziełem Jezusa. W wielu kościołach Ewangelie zamieniono na świecką psychologie i skupia się na tym, by poprawiać stan emocjonalny zamiast prowadzić ich do zbawienia. Inni znowu skupili się na działaniach charytatywnych tracąc Jezusa z oczu, choć działają i czynią ludziom dobrze, to jednak nie ma tego co najważniejsze - ewangelii o zbawieniu. Jeszcze inni skupili się liturgiach, rytuałach, religijnych uniesieniach lub cudach, albo zdrowiu i pieniądzach.  Ale w tych wszystkich przypadkach ewangelia została odsunięta na bok. To co najważniejsze zostało zatracone Mk 3,14.

Ap. Paweł nigdy na to w swojej służbie nie pozwolił, by stracić z oczu to, co najważniejsze - przesłanie ewangelii. Tak naprawdę wszystkie nasze działania nie będą miały sensu jeśli stracimy rdzeń naszego posłania.

Więc musimy ciągle sobie ten rdzeń przypominać, znać dobrze treść ewangelii, by wiedzieć co jest naszym najważniejszym celem i móc pilnować priorytetów. 

To więc, gdybyśmy zostali zapytani dlaczego robimy to, co robimy, dlaczego chodzimy tu do kościoła, dlaczego żyjemy tak, a nie inaczej, dlaczego pomagamy innym, rozdajemy paczki, organizujemy inne wydarzenia, czy znalibyśmy właściwą odpowiedź. Czy tą odpowiedzią jest ewangelia? 

Kiedyś słyszałem świadectwo człowieka, który został zapytany przez kogoś dlaczego jest chrześcijaninem i nie umiał odp. Postanowił że nigdy więcej już mu się to nie przydarzy.

Piotr pisze w swoim liście, że powinniśmy umieć wytłumaczyć każdemu, kto domaga się od nas wytłumaczenia, o co chodzi z nasza wiarą. A żeby wytłumaczyć trzeba dobrze znać treść ewangelii, w co wierzymy, co Jezus powiedział, co nauczał.

Wielu chrześcijan boi się rozmawiać ze świadkami Jehowy, bo nie zna treści ewangelii i obawia się, że nie poradzi sobie w konfrontacji z nimi. 

Zobaczmy jeszcze na pierwszy wiersz, że Łukasz postanowił opisać to, co Jezus czynił i czego nauczał.

Niektórzy mówią, że należy czynić, a doktryna nie jest zbyt ważna. Inni znowu bardziej skupiają się na doktrynie, ale nie dbają zbytnio o to, by właściwie czynić. A nauczanie i czyny, to są dwie strony tej samej monety.

Mamy nauczać i czynić, nieść ewangelię, przekazywać informację, ale też działać zgodnie z przesłaniem ewangelii i w ten sposób czynić ją wiarygodną.     

1.3

Kolejną rzecz jaką mamy w naszym fragmencie, jest to, że Pan Jezus chciał, by uczniowie byli pewni że On żyje, zmartwychwstał i w oparciu o tą pewność działali.

Niewiele rzeczy tak mocno osłabia chrześcijanina jak niepewność, czy nasza wiara jest prawdziwa. Wielu chrześcijan jest bardzo chwiejnych, bo nie ma przekonania co do prawdziwości Zmartwychwstania, boskości Jezusa, Jego przyjścia z nieba, Jego mocy i cudów które czynił, czy nawet przebaczenia grzechów oraz nie mają pewności Jego powrotu. Powątpiewanie powoduje, że ich determinacja w służbie Chrystusowi jest słaba, siłą do walki z grzechem jest mocne przekonanie o prawdziwości chrześcijaństwa, gdy tego brakuje nasza aktywność jest słaba.

Zastanawiam się czasami, co by się zmieniło w moim życiu, gdyby teraz przede mną stanął zmartwychwstały Chrystus? Co by zmieniło się w twoim życiu, gdyby coś takiego ci się przydarzyło?

Pan Jezus chce byśmy byli pewni tego, co On uczynił i tego kim On jest. Dlatego dawał swoim uczniom liczne dowody i nie chciał, by ktokolwiek z nich miał wątpliwości. Jana 20,27; Łuk 24,38.

Musimy wiedzieć, że to co mamy w Ewangeliach i co Jezus czynił po zmartwychwstaniu, to nie jest wszystko. Jak mówi Łukasz, Jezus dawał im liczne dowody, wielokrotnie im się ukazywał, zachęcał by go dotykali, jadał z nimi i wiele innych jeszcze zdarzeń było. Ap Paweł mówi, że 500 osób na raz widziało Pana, że uczniowie Go widzieli, że osobiście pokazał się Jakubowi, bratu Pańskiemu - z pewnością też wielu innym.

Tak więc jeśli osobiście nie spotkaliśmy Chrystusa i nie mamy pewności, że On jest Panem, nie możemy być skutecznymi Jego świadkami. Wprawdzie dzisiaj nie możemy Go zobaczyć fizycznie jak apostołowie, ale mając Jego Ducha możemy Go poznać i mieć miłość oraz wiarę w Niego taką jaką mieli uczniowie 1 Ptr 1,8. 

1,4-5

Czy Pan Jezus od razu wysłał uczniów do pracy po tym, gdy upewnili się, że On zmartwychwstał? Nie, musieli jeszcze czekać na obietnice Ojca, tą obietnicą było obdarowanie uczniów, Duchem Św. - mocą z wysokości.

Pan Jezus jeszcze jak był z uczniami zapowiadał, że pośle im Pocieszyciela, Pomocnika, swego Ducha który wyposaży ich w moc do służby Jana 7,37-39; Jana 14,16-20; Jana 16,7-14.

Obietnica posłania Ducha nie mogła się wypełnić zanim Pan Jezus nie został wywyższony i przez swoją śmierć nie powołał kościoła, który od Chwili założenia ma być wspierany przez Ducha Św. 

Każdy chrześcijanin posiada Ducha Św. który przekonał nas do wiary w Chrystusa. I w chwili gdy narodziliśmy się na nowo otrzymaliśmy chrzest Duchem Św. 1 Koryntian 12,13.

Bez Ducha Św. nie można być zbawionym i być uczniem Pana Jezusa Rzym 8,9. 

To właśnie Duch Święty, Jego obecność i moc w wierzących miała sprawić tą różnicę, że z przestraszonych uczniów zrobili się bohaterami wiary. Duch Św ich wspomagał, wzmacniał, zachęcał i objawiał im Chrystusa.

Co czyni Duch Św.

ü  Dz. Ap 1.8 Daje moc wierzącemu do życia i składnia świadectwa.

ü  Jana 16,13 Pomaga nam zrozumieć Słowo Boże.

ü  Jana 14,16 wspomaga, pociesza wzmacnia wierzącego w Jezusa.

ü  Jana 14,17.23 Mieszka w wierzącym.

ü  Jana 14,23 Jest Duchem Boga i Jezusa.

ü  Jana 14,26 Przypomina nam Słowo Boże.

ü  Łuk 21,15 pomaga nam składać świadectwo i daje mądrość.

ü  Jana 16,14 Prowadzi do uwielbienia Jezusa.

ü  Dz 16,6-7; Dz 8,29 Prowadzi i wskazuje drogę i musimy na Nim polegać, chcąc mieć skuteczną służbę.

ü  Dz 13,2 Duch Św. mówi.

ü  Dz 15,28 Duch Św. pomaga rozeznać sprawy i podjąć właściwą decyzje.

ü  Rzym 8,14-15 Duch Św. kieruje nami i dodaje odwagi.

ü  Efez 4,30; 1 Tes 5,19; Dz. 7,51 Nie powinniśmy Ducha zasmucać, przygaszać i buntować się przeciw Niemu.

Bez Ducha Św. nie jesteśmy w stanie tej pracy wykonać i nie jesteśmy w stanie widzieć jak ona jest ważna. Bez Ducha i Jego mocy,  jesteśmy słabi i nieskuteczni w służbie dla Boga. 

7.05.2021

Znaczenie przymierza z Abrahamem Ks. Rodzaju 17,1-14

Czy wierzymy całkowicie w suwerenność Boga w to, że Bóg decyduje, wybiera, a później konsekwentnie realizuje swoje plany w przyszłości, panuje całkowicie nad historią i żadna istota we wszechświecie nie może pokrzyżować jego zamierzeń?

Gdy pojawiła się epidemia koronawirusa postawiono pytanie, które zwykle stawia się w sytuacjach, gdy wydarzają się jakieś tragedie. Czy Bóg zaplanował tą zarazę? Wtedy wielu pastorów, księży i nauczycieli biblii mówiło, że Bóg nie ma nic wspólnego z tym wirusem i cierpieniem ludzi. Ale jeśli Bóg nie ma nic wspólnego z koronawirusem, jeśli Bóg nad tym nie panuje, jeśli nie było tego w jego zamierzeniach, to kto jest Bogiem, kto rządzi, kto decyduje o wszystkim we wszechświecie? Człowiek, diabeł, czy przypadek, a Bóg jedynie reaguje na zaistniałe okoliczności? Jeśli decyduje wolna wola człowieka i załóżmy, że człowiek zaplanował tą epidemię, to jak to się ma do Bożych planów? Czy ta epidemia w jakiś sposób je pokrzyżowała, a Bóg musi ratować swój projekt, by wypełniły się jego cele? W takim razie, to człowiek byłby suwerenny, a Bóg byłby zmuszony układać historię pod ludzkie wybory. Jeśli natomiast uznamy, że diabeł decyduje wbrew Bożej woli i on stoi za koronawirusem, to znaczy, że szatan ma równą lub większą moc niż Bóg i biada nam, bo kto nas obroni. Jeśli zaś uznamy, że decyduje przypadek, to niczego nie możemy być pewni - żadnej Bożej obietnicy, bo to znaczy, że Bóg nie może dać nam gwarancji dotrzymania ich i nie ma pewności, czy za chwilę nie wydarzy się coś, co nie pokrzyżuje Jego planów. Ja jednak wierzę, czego i Biblia jasno naucza, że to Bóg jest Panem historii, że całkowicie i w pełni panuje nad koronawirusem i wszystkim, co ma miejsce we wszechświecie w najdrobniejszych szczegółach i w taki sposób kolejny raz Bóg objawia się Abramowi. 

Bóg chrześcijański, Bogiem  wszechmogącym

Minęło trzynaście lat od tego czasu kiedy, Bóg ostatnio rozmawiał z Abrahamem, a 24 lata od chwili, gdy Pan wezwał Abrama, by wyszedł ze swojej ziemi, od swojej rodziny i udał się do ziemi, gdzie Bóg chciał go zaprowadzić. Jak wiemy Bóg złożył mu wiele obietnic, że będzie mu błogosławił i chronił go. Będzie również błogosławił tych, którzy błogosławią Abrama i przeklinał tych, co go przeklinają i przez niego przyjdzie błogosławieństwo dla wszystkich mieszkańców ziemi, które ma się wypełnić w Chrystusie. Z czasem Bóg dawał Abramowi coraz więcej szczegółów wczesnej złożonych przyrzeczeń, a plan Boga stawał się jaśniejszy. Pan wyjaśnił mu, że potomstwo będzie pochodziło od niego, a nie z adopcji. Ziemia do której ma się udać zostanie dana na własność jemu i jego potomstwu po nim. Bóg objawił mu również przyszłość jego potomstwa na 400 lat do przodu mówiąc, ze będą niewolnikami w obcym kraju, aż do czasu, kiedy ich wyprowadzi i osiedli w swojej ziemi – czytamy o tym 15 rozdz. Część tych proroctw dotyczyło dalekiej przyszłości, ale niektóre już mógł Abram widzieć jak stają się faktem w jego życiu, choćby kwestia błogosławieństwa i ochrony, gdy pobił sojusz królów mezopotamskich, a Bóg zapewnił go o swoim przymierzu zawierając z Abramem umowę na ówcześnie panujących zasadach.    

Teraz po trzynastu latach, gdy Abram ma już 99 lat Bóg znowu przychodzi do niego, by przekazać mu kolejne szczegóły swego planu i skorygować niewłaściwy kierunek nadziei, który obrał po urodzeniu się Ismaela, a z którym Abraham wiązał obietnice dane mu przez Boga. W związku z urodzeniem Ismaela, Abram myślał, że to on jest tym obiecanym przez Pana potomkiem.  

Pan objawia się mu w nowy sposób jako Bóg wszechmogący lub wszechmocny – El Szadaj, by Abram mógł jeszcze bardziej zaufać Bogu i okazać mu posłuszeństwo w tym, do czego Bóg chce go wezwać. Daje mu bowiem 5 nakazów, które mogą być dla niego trudne do wykonania. Po pierwsze Bóg nakazuje mu trwać ze sobą w społeczności i być świętym.  Następnie każe zmienić imię z Abram – wywyższony ojciec  na Abraham – ojciec mnóstwa 5 wiersz. Otrzymuje również nakaz  obrzezki jako znak przymierza, które Bóg z nim zawiera w 10 wierszu. Oraz ma porzucić wiązanie Bożych obietnic z Ismaelem, co mogło niełatwe, bo z pewnością się do niego przywiązał w. 19. A także ma zmienić Imię Saraj na Sarę w.15.

Poznanie Boga jako Wszechmogącego ma Abramowi  w tym pomóc i zmobilizować go do posłuszeństwa. Przez objawienie się Boga Abramowi jako El – Szadaj Abraham ma zrozumieć, że nic nie jest w stanie stanąć Bogu na przeszkodzie w wypełnieniu Jego zamierzeń, co do jego życia. Brak możliwości posiadania dzieci z Sarą może być problemem dla Abrama, ale nie dla Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego. Cokolwiek Bóg postanowi jest w stanie tego dokonać, bo jest wszechmogący,  całkowicie suwerenny i sprawuje swoją władzę niepodzielnie we wszechświecie. W związku z tym Abram powinien w pełni zaufać Bogu i zaakceptować Jego plan oraz okazać Mu posłuszeństwo odrzucając jednocześnie swoje perspektywy na przyszłość nawet wtedy, kiedy wezwanie Boga może być trudne. Nie powinien się bać, że Boże obietnice mogą być w jakikolwiek sposób zagrożone, bo wszechmogący Bóg pilnuje, by one się zrealizowały. Określenie Boga imieniem El-Szadaj występuje w Biblii 48 razy, a 31 razy w Ks. Hioba. Gdzie Bóg przedstawia się Hiobowi jako Ten, który ma prawo postępować ze swoim stworzeniem jak sam chce i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć. We wszechmocy Pana, a co z tym związane suwerenności Bożej podobnie jak Abram każdy chrześcijan ma znajdować oparcie i pociesznie, że Bóg doprowadzi do końca wszystkie dane nam obietnice, bo do Niego należy nasza przyszłość i cała historia. W związku z tym powinniśmy Panu zaufać całym naszym sercem i skupić się najbardziej jak to tylko możliwe na służeniu Mu. Nie powinniśmy się bać, że Boże obietnice i nasza przyszłość z nimi związana mogą być niezrealizowane. Wtedy okazałoby się, że Bóg wszechmocny nie jest Bogiem wszechmocnym. A jednak Bóg daje nam zapewnienia, które wymagają działania wielkiej jego mocy, bo obiecuje nam życie wieczne, zmartwychwstanie, zniszczenie zła, chorób, cierpienia i szatana oraz wszystkich Bożych wrogów i wywyższenie tych, którzy Mu zaufali. Daje nam również wiele doczesnych obietnic, jak zapewnienie, że będzie z nami, zatroszczy się o doczesne potrzeby, będzie odpowiadał na modlitwy i dawał nam ochronę w zakresie jego planu mówiąc, że nawet wszystkie włosy na naszej głowie są policzone. 

W Ks. Izajasza Bóg zachęcając swój lud do odwrócenia się od bałwanów, które nie mogą pomóc tak wzywa Izraela, by zbliżyli się do Niego:

Izajasza 46:9  Wspomnijcie na sprawy dawne, odwieczne, że Ja jestem Bogiem i nie ma innego, jestem Bogiem i nie ma takiego jak Ja.

10  Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało. Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuję wszystkiego, czego chcę.

A w Ks. Jeremiasza, gdy Izrael wątpi w to, że Bóg mógłby wydać ich w ręce króla Babilońskiego Bóg mówi w ten sposób

Jer 32:27  Oto Ja jestem Pan, Bóg wszelkiego ciała: Czy jest dla mnie coś niemożliwego?

28  Dlatego tak mówi Pan: Oto Ja wydaję to miasto w ręce Chaldajczyków i w ręce Nebukadnesara, króla babilońskiego, i on je zdobędzie.

Drodzy uwierzmy, że nasz Bóg jest El-Szadaj, ale wiara ta nie polega na tym, że Bóg może uczynić cokolwiek ja chce, ale może uczynić cokolwiek On chce, a to powinno nas prowadzić do oddania Mu. 

Wszechmoc Boga powinna prowadzić nas do posłuszeństwa

W związku z tym, że Bóg jest Panem należy Mu być posłusznym, niezależnie od tego jak byłoby to dla nas trudne, co wydaje się, że Abraham zaczyna rozumieć coraz lepiej, bo pada przed Bogiem na twarz w. 3. W ten sposób pokazuje, że wie kto w relacji między nim a Bogiem rządzi. Zauważmy, że gdy Bóg zwraca się do Abrahama, to nie pyta się go o zdanie jak ma wyglądać jego życie, ale nakazuje mu, co ma czynić. Jeśli Abram chce, by Pan był blisko Niego i mu błogosławił, to musi mu być posłusznym. Droga do doskonałego posłuszeństwa zaczyna się od trwania w społeczności z Bogiem. Bóg mówi trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały, w. 1 a później daje Abrahamowi kolejne nakazy jak konieczność dbania o przymierze, zmianę Imienia i znak obrzezania. Wielu ludzi myśli, że są w stanie być posłusznymi Bogu bez społeczności z Panem, ale to nieprawda, bo Boża droga dla grzesznego człowieka jest zbyt trudna. Kto jest w stanie bez społeczności z Chrystusem miłować swoich nieprzyjaciół, modlić się za nich, błogosławić ich i czynić im dobro? Kto jest w stanie zaprzeć się samego siebie, pokonać swój własny grzech, wznieść się ponad pychę i egoizm i miłować bliźniego swego jak siebie samego? Kto w końcu jest w stanie cierpieć za imię Chrystusa poczytując to sobie za największą chlubę i w ten sposób chwalić Boga? Jestem pewny, że bez społeczności z Bogiem nikt nie jest w stanie tego uczynić, dlatego droga do świętości dla Abrahama i nas wszystkich zaczyna się od dbania o społeczność z Panem. Pan Jezus powiedział w 15 rozdz. Ew. Jana, że On jest Krzewem Winnym, a my latoroślami, tak jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu tak i my jeśli w Nim trwać nie będziemy (J 15,4). Dopiero wtedy, kiedy Abram będzie dbał o swoją bliskość z Bogiem przez szukanie Go w modlitwie, rozmyślanie nad Jego słowami, dążenie do wypełniania jego Słowa może skutecznie realizować Boże wezwanie. Jeśli nie trwamy w społeczności z Panem nie będzie nam się chciało chętnie przychodzić do zboru, usługiwać sobie nawzajem, ewangelizować, zapierać się samych siebie, służyć, czy walczyć z grzechem. Przez bliskość z Panem Bóg zmienia nasze serca tak, że świętość i doskonałość która dla grzesznego człowieka jest trudna do zaakceptowania, a jeszcze trudniejsza do wykonania staje się czymś do czego pragniemy dążyć.

Gdybyśmy chcieli przetłumaczyć dosłownie drugą część wiersza, to brzmiałby on „ Ja jestem Bóg wszechmocny, idź przez życie wpatrując się cały czas w moją twarz w moje oblicze i bądź dojrzały lub kompletny, zdrowy, u nas przetłumaczone jako doskonały.

Doskonałość, czy nienaganność o której mówi tutaj Bóg do Abrama nie oznacza całkowitej bezgrzeszności, ale chodzi o to, że człowiek który ma społeczność z Panem chodzi w bojaźni przed Bogiem w tym świecie i wzrasta w świętości.

Gdy Bóg mówi, że Abram ma wpatrywać się w Jego oblicze. To chce, by Abram stał przodem do Boga, a tyłem do świata. Chodzi tutaj o zaufanie Panu, by z Boga czerpać wzorce do życia, postępować wedle wskazówek Pana. Abram ma wpatrywać się w Boży charakter w Boże słowo, w Bożą chwałę i tyłem stać do świata idąc przez życie w zaufaniu Bogu. Tylko żyjąc w taki sposób nie będzie tracił wiary i odpędzi od swego serca wątpliwości dotyczące Bożych zapewnień. Najczęściej ludzie stoją przodem do świata i z niego biorą wszystkie wzorce, nadzieje oraz inspiracje. Abram ma czynić odwrotnie, przez całe swoje życie ma być zwrócony w stronę Boga, by wzrastać w zaufaniu do Niego i stawać się z dnia na dzień z tygodnia na tydzień z miesiąca na miesiąc i z roku na rok, co raz bardziej podobnym do Jezusa Chrystusa w swoich charakterze i postępowaniu.

Jeśli chcemy prawdziwego wzrostu w naszej wierze musimy poświęcać czas naszemu Bogu i dbać o społeczność z Nim. To jest nasza odpowiedzialność - trwać w Chrystusie, bo u Niego mamy wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności. 

Jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za posłuszeństwo   

Gdy Abraham już wie, że musi trwać w społeczności z Bogiem jest wezwany do kolejnych rzeczy, które ma uczynić. Między innymi na tym polega społeczność z Bogiem, że Abram ma być Bogu posłuszny. Prawdziwa wiara zaczyna się od zaufania, ale prowadzi do posłuszeństwa. Również Pan objawia kolejne szczegóły przymierza jakie z Nim zawiera i związane z nim obietnice. Po pierwsze ma zmienić swoje imię z Abram – wywyższony ojciec na Abraham – ojciec mnóstwa, bo Bóg chce go ustanowić początkiem wielu narodów i rozmnożyć go bardzo 6-7 wiersz. Warto zauważyć, że Boża obietnica uczynienia go ojcem mnóstwa wypełniła się. Dzisiaj Abraham jest uważany za Ojca Izraelitów, Edomitów, a nawet Arabów  przez późniejszą żonę Keturę. Jest również praojcem linii Mesjańskiej i duchowym ojcem wszystkich wierzących. To przez linię Abrahama narodził się Chrystus, który pojednał nas z Bogiem i wydał duchowe potomstwo na całym świecie. Następnie Abraham ma się troszczyć o  przymierze w.9, dochowywać go i uczyć swoje potomstwo, by je zachowywali, tak jak chrześcijanie są wezwani, by troszczyć się o swoje zbawienie i z bojaźnią i drżeniem je sprawować Filipin 2,12. Zbawienie z łaski przez wiarę, w Chrystusa nie sprawa, że nie mamy już nic do zrobienia. Ale właśnie teraz z tego powodu, że zostaliśmy zbawieni mamy być gorliwi dla Boga w dobrych uczynkach, co jest jednym z dowodów naszego usprawiedliwienia. Nie możemy się zbawić przez nasze uczynki i nie w nich pokładamy naszą nadzieje, ale w ofierze Jezusa. Jednak jeśli ofiara Chrystusa jest skuteczna w naszym życiu, to wydajemy owoce upamiętania i jak Abram jesteśmy wezwani do troski o nasze zbawienie i wzrost duchowy.

Kolejną rzeczą, która wynika z powołania jest zmiana imienia z Abram na Abraham. Stare imię które znaczyło wywyższony ojciec przedstawiało raczej przegraną Abrama niż wygraną. Przez długi czas nie był ojcem w ogóle i za każdym razem jak słyszał swoje imię musiało mu być przykro, a może nawet budziło ono szyderczy uśmiech na twarzach tych, którzy wiedzieli, że nie może mieć dzieci. Choć przez Ismaela mogło zostać to trochę złagodzone. Ale teraz Bóg chce zmienić jego imię na „Ojciec mnóstwa” zgodnie z jego powołaniem. Już poprzednie imię mogło być trudne do zaakceptowania, a to jest jeszcze trudniejsze. To tak jakby ktoś mały i wątły nazywał się „wielki siłacz”, a Bóg chciałby zmienić jego imię na „największy siłacz”. Jednak Abram musiał tu kolejny raz zaufać Bogu i okazać Mu posłuszeństwo, że Pan nadaje mu imię zgodne z tym kim ma się stać. W ten sposób Bóg podkreśla jego nową tożsamość i to jak zdejmuje z niego hańbę z niebycia ojcem, na bycie ojcem mnóstwa. Później Bóg praktykę zmiany imienia stosuje jeszcze wiele razy, Saraj nazywa Sarą, Jakuba – Izraelem, Piotra – Kefasem. Ma to również znaczenie symboliczne dla nas. W ten sposób Bóg zapowiada i wyprzedza to, co się stanie w Chrystusie, że nazwie nas swoim imieniem czyniąc nas swoimi dziećmi dając nam nowe życie, nową tożsamość i nowy charakter przez nowe narodzenie w Duchu świętym. Choć w tym życiu jeszcze nie do końca nasza natura zostaje przemieniona i niekiedy odzywa się to, co stare, to mamy obietnice że w wieczności, każdy zwycięzca w Chrystusie dostanie nowe Imię o czy czytamy w Ks. Objawienia

Objawienie 2:17  Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.

 Objawienie 3:12  Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już z niej nie wyjdzie, i wypiszę na nim imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od Boga mojego, i moje nowe imię.

To więc chrześcijanie mają obietnice całkowicie nowej tożsamości, która już się w nas zaczęła, już zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, a kiedy spotkamy się z Panem będziemy całkowicie nowi pod względem naszych dążeń, pragnień, myśli, czynów, a nawet wyglądu – mam tu na myśli zmartwychwstanie.

Kolejną rzeczą do której Bóg wezwał Abrama, to nakaz obrzezania każdego mężczyzny w swoim domu  w. 10-14. Obrzezanie polega na wycięciu fragmentu skóry z męskich narządów rodnych. Abraham miał obrzezać siebie, swoje potomstwo oraz tych wszystkich, którzy wchodzili w skład jego społeczności i przekazać ten znak kolejnym pokoleniom jego rodu. Obrzeżanie było znakiem umowy przymierza, między Abramem, a Bogiem. Zastanawiałeś się może dlaczego Bóg nakazał taki znak, a nie np. jakiś tatuaż, czy kolczyk lub jeszcze coś innego, co byłoby prostsze? Przecież akt obrzezania jest bolesny i na trwałe okaleczał mężczyznę.

Bóg nakazał obrzezanie, bo Abraham miał otrzymać syna Izaaka przez akt seksualny, ale miał pamiętać, że nie spłodził Izaaka dzięki własnej mocy, lecz w wyniku Bożej interwencji i Bożego cudu. Obrzezanie miało przypominać Abrahamowi i każdemu męskiemu potomkowi Abrama, że należy do Boga i powinien w niego wierzyć i dochowywać warunków przymierza. Od momentu obrzezania każdy chłopiec w Izraelu, który dorastał widział znak obrzezki na swoim ciele i w ten sposób ciągle sobie uświadamiał, że jest własnością Boga i powinien szukać Pana. A gdy już chłopiec dorósł i stał się mężczyzną i mógł spłodzić potomstwo, znów sobie przypominał, że potomstwo które da mu Bóg należy Pana i powinno dochowywać przymierza zawartego z Abramem. Oczywiście obrzeżanie automatycznie nie sprawiało, że człowiek był zbawiony, ale przypominało, że należy uznać w Bogu Zbawiciela, uwierzyć Mu i oddać się Mu na służbę. Obrzezanie miało jeszcze jeden cel. W Starym Testamencie przez symbole, rytuały i ceremonie Bóg przepowiadał przyszłe zbawienie w Jezusie Chrystusie. Więc obrzezanie zostało nadane, by również być zwiastunem przyszłego oczyszczenia serca z grzechów. Później Bóg ciągle wzywał Izraela, że powinni obrzezać swoje serca. To więc zewnętrzy znak miał kierować uwagę człowieka na duchową rzeczywistość. W Nowym Testamencie ap. Paweł odnosząc się do obrzezania mówi

 Filipan 3:3  My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy.

A w liście do Rzymian posługując się znakiem obrzezania dowidzi, że znak ten był zapowiedzią duchowego odrodzenia.

Rzymian 2:28  Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele,

29  Ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga.         

Dzisiaj niektórzy próbują łączyć obrzezanie z chrztem i chcą na podstawie obrzezania dowodzić, że należy chrzcić małe dzieci. Ale jak przeczytałem w powyższych wersetach Nowy Testament znak obrzezania nie odnosi do chrztu, ale do obrzezania serca, nowego narodzenia. W Starym Testamencie, to człowiek czynił znak na ciele mężczyzny, by zaznaczyć, że należy on do Pana. Dzisiaj to Bóg czyni znak, przez Ducha Św. na sercu każdego zbawionego zapewniając Go, że należy on do Pana. Tak jak każdy nieobrzezany mężczyzna nie mógł należeć do ludu Izraelskiego w. 14 i miał być odsunięty od społeczności, bo to oznaczało, że nie chciał wstąpić w przymierze z Bogiem. Tak dzisiaj żaden człowiek, który nie ma obrzezanego serca, który nie jest odrodzony przez Ducha Św., nie ma znaku pieczęci Ducha Bożego na swoim sercu, że należy do Pana nie może być zbawiony, bo nie wstąpił w nowe przymierze z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa Rzym 8,9. A  jak wiemy nie ma innego Imienia pod niebem jak tylko imię Jezusa przez które możemy być zbawieni Dzieje Ap. 4,12 

Podsumowując:

1.      Nasz Bóg jest Bogiem El-Szadaj – Bogiem Wszechmocnym i nie powinniśmy się bać, że nie dopełni danych nam obietnic. Choćby jego obietnice były najbardziej nieprzyswajalne dla naszych umysłów, to On przez swoją moc wszystko może uczynić. Kiedyś słyszałem anegdotkę, że śmiano się pewnego chrześcijanina, który mówił że wierzy w historyczność połknięcia Jonasza przez wielką rybę. Chrześcijanin ten odpowiedział na te szyderstwa, że gdyby w Słowie Bożym było napisane, że to Jonasz połknął wielką rybę też, by wierzył, bo to Boże słowo, które nigdy nie zawodzi.  

2.      Po drugie,  wszechmoc Boga i oparcie jakie w Nim możemy mieć i jakie On chce nam dać powinna nas zachęcić do społeczności z Nim i posłuszeństwa. Tak naprawdę nigdy nie będziemy mogli być Mu posłusznymi jeśli nie będziemy dbali o społeczność z Chrystusem. On jest krzewem winnym,. a my latoroślami, bez Niego nic uczynić nie możemy.

3.      Po trzecie, jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem za to, co zrobimy z tym do czego on nas wzywa. Jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę do posłuszeństwa. Bóg nadał nam nową tożsamość, nowe imię, jak Abramowi byśmy nowe życie prowadzili jeśli wierzymy w Chrystusa. Kiedyś w wieczności Pan całkowicie odmieni naszą naturę, tak że będziemy zupełnie nowi w myślach, dążeniach i postępowaniu. 

4.05.2021

Wielki Ucisk część 2 Ks. Daniela 12,4-13


 Szatan zawsze starał się zniszczyć Izraela, by Boże Słowo nie wypełniło się i Mesjasz nie przyszedł oraz nie odkupił ludzi. Diabeł zawsze chce przeciwdziałać zbawczym dziełom Boga w świecie, jednak ostatecznie zostanie pokonany, a Bóg w swej mocy dzieła Szatana potrafi obrócić ku dobremu.  W ostatnim rozważaniu na temat Ks. Daniela powiedzieliśmy sobie, że w Izraelu nie dojdzie do odrodzenia anim nie przyjdzie Mesjasz. Będzie to poprzedzone Wielkim Uciskiem, bardzo trudnym okresem dla Izraela, chrześcijan i całego świata. Podczas Wielkiego Ucisku Izrael  będzie bardzo prześladowany do tego stopnia, że 2/3  zginie, a 1/3 ocaleje i nawróci do Jezusa wzywając go z nieba na ratunek, a wtedy Mesjasz przybędzie uratować ich. Pokona antychrysta i wszystkich jego zwolenników, a  Jego nogi staną na górze oliwnej, góra zaś oliwna rozdzieli się na dwie części Zachariasz 14,3-4. Wraz z nadejściem Jezusa i końcem Wielkiego Ucisku z Chrystusem na ziemie powraca cały kościół - zmartwychwstali święci, których Pan na nowo przywróci do życia przez swoją moc, przez którą też wszystko poddać sobie może. Mówiliśmy o tym, że zmartwychwstaną również niewierzący po tysiącletnim królestwie, ale ci na hańbę i wieczne potępianie, mówi o tym anioł do Daniela Dan 12,2 i mówi o tym Pan Jezus w Ew. Jana 5,28-29 a także ap. Paweł w Dziejach Ap. 24, 14.

Wierzący otrzymają nagrody, a największe ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości i poświęcają się służbie Pańskiej. Niewierzący zaś otrzymają hańbę, potępienie na wieki i oddalenie od oblicza Pana. Pójdą do piekła i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków.

Dzisiaj zajmiemy się ostatnim już studium z Ks. Daniela, drugą częścią Wielkiego Ucisku. Daniel otrzymuje wgląd w czasy ostateczne w odpowiedzi na modlitwę jaką kieruje do Boga zastanawiając się w jaki sposób Bóg wypełni swoje obietnice dla Izraela. Niepokoi to Daniela, bo Izraelici choć otrzymali możliwość powrotu z niewoli, to jednak do niej się nie kwapili i nie wróciła zbyt liczna grupa. Bóg pokazuje Danielowi, że odbudowa Królestwa nie będzie miała miejsca bezpośrednio po niewoli Babilońskiej, ale minie jeszcze wiele lat zanim to się stanie. Do tego czasu Izrael będzie doświadczał Bożego sądu i prześladowań, a po wszystkim nastąpi powrót Chrystusa i odrodzenie w tysiącletnim królestwie.

Chce tutaj wyraźnie zaznaczyć, że Słowo Boże objawia nam przyszłość nie po to, byśmy czuli się mądrzejsi od innych, czy chlubili się tym, że więcej wiemy i wzbijali się w pychę. Ale Biblia objawia nam przyszłość, byśmy wzrastali w bojaźni Bożej, pocieszali się Bożymi obietnicami, nie tracili nadziei wiedząc, że nasz Bóg jest zwycięzcą. Byśmy widzieli, że Bóg jest Panem historii i wiedząc o tym nie bali się Mu służyć. Dzięki proroctwom o przyszłości boży lud jest bardziej zmotywowany mając pewność, że nawet jeśli plan Boży wydaje się zagrożony w danej chwili, to i tak przez moc Bożą stanie się to, co chce Bóg.

Jednak wobec proroctw powinniśmy zachowywać pokorę, by zadowolić się tym, co Bóg nam daje, a nie być sfrustrowanym tym czego nam nie odkrył. Choć wiele rzeczy Bóg nam objawił, to jednak nie wszystko, sporo przed nami zataił. Gdyby wszystko było jasne, to nie byłoby tak wielu interpretacji, nieporozumień i różnic między tymi, którzy mierzą się z Bożymi proroctwami. Często jest tak, że czym więcej wiemy, tym więcej pojawia się pytań i po prostu musimy ufać Bogu, że Jego w plan się wypełni, a być może w przyszłości zrozumiemy więcej.

Daniel  mówi o tym w Dan 12,4, że jest Boża tajemnica, że i z czasem poznanie jej będzie wzrastać, bo będzie więcej faktów i wypełnionych proroctw.

To jest zachęta do solidnego badania i studiowania Biblii, Bóg wynagradza solidnych studentów Jego słowa, dając im wzrost i poznanie, tacy byli Berejczycy wspomniani Dzieje Ap 17,11.

W pewnym sensie wiemy dzisiaj więcej niż Daniel. Dla Daniela wiele z tych rzeczy które anioł mu przekazał nie było jasne. Bóg powiedział mu o różnych wydarzeniach, które miały się dopiero stać, a my już możemy je wspominać widząc jak wypełniły się w historii. Bóg mówił mu o wojnach między królami północy i południa, my dzisiaj wiemy, że duża część tych proroctw się wypełniła podczas wojen między Ptolemeuszami na południu, a Seleucydami na północy. Bóg mówił mu o zabiciu Mesjasza, prześladowaniach Izraela, a my możemy widzieć, że to rzeczywiście się stało. Wiemy również więcej, bo objawienie się rozwinęło, byli następni prorocy jak Zachariasz, Malachiasz i inni. Przyszedł również  Pan Jezus i więcej nam wyjaśnił objawiając od wieków zasłonięte tajemnice, którą jest było powstanie kościoła. Pojawiła się też Ks. Objawienia Jana, który odsłoniła nam jeszcze większą część tajemnicy, a my dzisiaj możemy to wszystko badać. 

Dokładnie o tym mówi ap. Piotr w 1 Ptr 1,10-13, że prorocy, który prorokowali nie wiedzieli dokładnie, (choć chcieli to wiedzieć), kiedy się stanie, to o czym sami przepowiadają. Nie wiedzieli dokładnie, kiedy przyjdzie Chrystus, a dla nas dzisiaj, to o czym oni prorokowali jest bardziej jasne. Podobnie mówił Pan Jezus w Mat 13,17, że wielu pragnęło widzieć Jego przyjście, ale nie było im dane. 

Skoro co do pierwszego przyjścia, była tajemnica, to również jest co do drugiego.  Musimy to zaakceptować i nie dać się oszukać tym, którzy mówią, że wiedzą wszystko dokładnie, czyli w jakiej godzinie przyjdzie Chrystus i dokładnie jak to będzie się działo, niby objawiając nam jakąś wiedzę tajemną. Nawet na tym studium, choć dosyć szczegółowo zajmowaliśmy się proroctwami, to też pozostało wiele niepewności, a ja wielokrotnie mówiłem, co do rzeczy niezbyt oczywistych, że prawdopodobnie będzie tak, a tak. Ale dokładnie nie jesteśmy w stanie powiedzieć i pełni zrozumieć, bo wiele rzeczy z Ks. Daniela będzie jasne dopiero w trakcie Wielkiego Ucisku. Prawdopodobnie, żydzi na nowo odkryją te proroctwa, gdy zdarzą się zapowiadane rzeczy i w nich znajdą odpowiedzi, co do Mesjasza i swojej przyszłości, wtedy poznanie znacznie wzrośnie. 

Bóg każe zabezpieczyć Danielowi tą księgę - ten tekst. Wezwanie do tego znajdujemy w 4 wierszu. To znaczy, że objawienie się skończyło i tekst powinien zostać zabezpieczony pieczęcią dla kolejnych pokoleń, by mogli go badać i czerpać z niego nadzieje.

Tak się stało, choć służba Daniela w Babilonie miała miejsce w VI w.p.n.e, to jego czyny i objawienia zostały zachowane do dzisiaj, Bóg je w swej łasce i mocy zabezpieczył. 

12,5-7

Teraz pojawia się pytanie, kiedy to wszystko będzie miało miejsce? Kiedy przyjdzie antychryst i stanie na czele 10 państw, podpisze przymierze z Izraelem, okrzyknie się Bogiem i spowoduje holokaust? Kiedy nastanie Wielki Ucisk i kiedy będzie powrót Mesjasza oraz zmartwychwstanie, a Izrael odrodzi się - Daniel pyta anioła o to w 6 wierszu.

Wielu chciałoby wiedzieć, ale nie jest to i pory, które Bóg ustanowił w swej mocy Dz. 1,7, ale mamy iść i głosić ewangelię.

Nawet Aniołowie w niebie nie wiedzą, kiedy to będzie choć pewnie chcieliby wiedzieć jak mówi 1 Ptr 1,12, i sam Jezus o tym mówił. Nawet Syn Człowieczy nie wiedział będąc na ziemi Mat 24,36 – całkiem możliwe, że niewiedza ta była ograniczona tylko do pobytu na ziemi Pana Jezusa. 

To więc mąż odziany w szatę lnianą, to prawdopodobnie Pan Jezus przed swoim wcieleniem. Postać ta już pojawia się w Daniela 10,5, mówi że potrwa to czas wyznaczony, dwa czasy i pół czasu, zgodnie z innymi fragmentami będzie to 3,5 roku Dan 7,25; Obj. 12,14; Obj 12,6; Obj 13,5; Obj 11,2-3. Trzy i pół roku dotyczy czasu Wielkiego Ucisku, czyli będzie to od chwili, gdy antychryst w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe.

Zwróćmy uwagę, że mąż w lnianej szacie przysięga na Boga podnosząc obie ręce do góry, że tak się stanie. Izraelita gdy przysięgał podnosił prawą rękę, a tu mamy obie ręce jako potwierdzenie dokonania tego wszystkiego. To znaczy, że Bóg tego dopilnuje. Bóg zawsze pilnuje, by Jego Słowo wypełniło się do samego końca.

A zaraz po tym jak ucisk dobiegnie końca, gdy minie 3,5 roku, to Jezus przybędzie z nieba, by dokonać sądu nad narodami i dać wybawienie swojemu ludowi Mat 24,29. 

12,8-9

Choć Daniel to wszystko usłyszał, to wciąż nie rozumiał i jest zdezorientowany jak to wszystko ma się wypełnić. Próbował jakoś poukładać wszystko co anioł i mąż w lnianej szacie mu objawił, ale nie wiedział jak. Dokładnie chodzi o to, że Daniel poprosił męża w lnianej szacie o więcej szczegółów tych wydarzeń.

Co odpowiedział Danielowi ten mąż w 9 wierszu?

Jak myślisz co to znaczy idź swoją drogą, a słowa są zapieczętowane, aż do czasu ostatecznego?

Anioł w lnianej szacie powiedział, że nie może pomóc Danielowi, bo słowa są zakryte, aż do ostatecznego czasu. Dopiero jak to zacznie się dziać, to ci którzy będą tego świadkami zaczną to rozumieć. Zanim to się nie stanie nie będzie pełnego poznania. 

To jest dla nas lekcja, że pewnych rzeczy, które Bóg przed nami zakrywa nie jesteśmy w stanie zrozumieć, bo Bóg chce żeby pozostały ukryte, aż do chwili kiedy nam je odsłoni Ks. Pwt 29,28. Czasami ludzie gonią za tym, co jest zakryte, a Bóg nie zamierza im tego objawić. W takich sytuacjach jest to pogoń za wiatrem, zmarnowany czas, potencjał, środki. Zamiast czynic to, co Bóg już nam objawił gonią za tym, co nie przynosi żadnych owoców. Niektórzy chcą zajrzeć w przyszłość jak najdalej lub na podstawie słabych przesłanek teologicznych tworzą wielką naukę odnośnie jakiejś sprawy, a nawet uważają ją za fundament. Takim przykładem może być, że w Biblii nie ma żadnego przypadku chrztu niemowląt. Jest mowa o chrzcie domostw, czyli domowników którym wcześniej zwiastowano ewangelię. Jednak niektórzy twierdzą, że wśród tych domowników były dzieci i zostały ochrzczone. Inny przykład, to Biblia nie wspomina o czyśćcu, ale w kontekście sądu Chrystusowego mówi o zbawieniu jak przez ogień i dla wielu to jest poparciem czyśćca 1 Kor 3,15. Wiele jeszcze innych mglistych nauk utworzono na podstawie słabych przesłanek biblijnych lub źle zrozumianych fragmentów. My przede wszystkim mamy się zajmować tym, co zostało nam odkryte, co jest dla nas jasne, bo jeśli będziemy gonić za tym co zakryte, to miniemy się z odkryciem tajemnicy, a także możemy minąć się ze zbawieniem.

Weźmy sobie do serca to, że nie musimy wszystkiego rozumieć i nie bójmy się czasami powiedzieć, że nie wiem. Mamy wierzyć i ufać Bogu On wszystko wie, my wszystkiego nie możemy i nie musimy wiedzieć.

To więc to, co najbardziej dla nas istotne dzisiaj, to budowanie Bożego królestwa, wpieranie Bożego kościoła, służba Chrystusowi przez posłuszeństwo Jego słowu i zwiastowanie Bożej ewangelii światu. 

12,10

Zobaczmy, że Bóg mówi gdyby objawił Danielowi więcej szczegółów, to i tak to nic nie zmieni. Ci którzy chcą kochać Boga, będą Go kochać, a ci którzy chcą postępować bezbożnie, będą tak postępować Obj 22,11. Po prostu Daniel musi zaufać, ze Bóg wypełni swoje słowo, a więcej wiedzy nie przyczyni się do wspanialszego i pewniejszego ratunku dla ludzi. Ci którzy chcą wierzyć mają dostatecznie dużo już objawienia, a ci którzy chcą nie wierzyć, to nawet oczywiste rzeczy będą odrzucać, by nie być posłusznym Bogu. Bóg może zabezpieczyć swoich wybranych i nawet w najgorszych możliwych czasach oni będą trwali przy Panu pomimo tajemnicy.

Bezbożni i tak nie będą zwracali uwagi na wypełniające się Słowa Boga, bo chcą postępować bezbożnie. Dla nich wszelkie wypełniające się słowa Biblii będą przypadkiem i okazją do wyśmiania Biblii i tych, którzy na niej opierają swoje życie.

Tak wiele razy to obserwuje w swoim środowisku, wszelkie dowody wskazujące na wierność Boga tak często są obśmiane. Ludzie bezbożni nie mają poznania, nic nie widzą i często nie chcą widzieć nawet jak wezmą do ręki i czytają, to mówią że nic nie rozumieją. Jest tak dlatego, bo prawdę Bożą możemy rozumieć tylko dzięki Duchowi Bożemu, dla bezbożnych jest to głupstwo 1 Kor 1,23; Mat 11,25.

Sprawiedliwi natomiast - dzieci Boże, ci którzy chodzą z Bogiem będą mieli poznanie, oni będą widzieć jak wypełnia się Boże słowo, a przez to ich wiara będzie bardziej wzrastać umacniać się. 

12,11-13

Następnie Bóg wysłuchuje Daniela i odpowiada na jego prośbę i daje mu trochę więcej światła. Naprawdę Bóg jest dobry, jest wspaniały, gdy pragniemy zrozumieć, gdy szukamy, pukamy i staramy się dociekać Bożej prawdy daje nam więcej światła. Mówi to, co w 9 rozdz. Daniela już zostało powiedziane, że w połowie tygodnia antychryst zniesie ofiary krwawe i stanie tam obraz obrzydliwości. Prawdopodobnie sam okrzyknie się Bogiem w świątyni 2 Tes 2,4 i zacznie się Wielki Ucisk. Jak wiemy będzie to okres 1260 dni, a Daniel otrzymuje objawienie o 1290 dniach. Czyli o dodatkowym miesiącu więcej, który prawdopodobnie jest czasem oczyszczenia dla Izraela wspomnianym w 10 wierszu, a następnie czasem sądu nad narodami wspomnianym 25 rozdz. Ew. Mateusza kiedy stoją przed Chrystusem wszystkie narody świata. Wtedy wszyscy się dowiedzą, kto ma prawo wejść do Tysiącletniego Królestwa.

Będzie to wspaniały czas: szatan będzie związany, sprawiedliwość będzie panowała, przekują swoje miecze na lemiesze, będzie wiele radości, stanie nowa świątynia i będzie panowanie Mesjasza bez końca. Ks. Daniela zaczyna się od niewoli ludu Bożego, a kończy na Bożym zwycięstwie i błogosławieństwie.  Izaj 2,4; Micheasza 4,3; Izaj 11,6; Izaj 65,25. – czyż Bóg nie jest wielki? 

Koniec jest taki, że Daniel ma wypełniać swoje powołanie, iść swoją drogą, a kiedy je wypełni to odpocznie i powstanie z martwych w odpowiednim czasie. To powinna być odpowiedź na wszelkie nasze trudności i doświadczenia oraz niezrozumienie. Wypełniajmy swoje powołanie i służmy Bogu w miejscu oraz czasie i ze środkami które Pan nam daje. A jak wypełnimy swoją służbę, to Pan nas odwoła, a wtedy zostaniemy do Niego przyłączeni i zmartwychwstaniemy u końcu czasów. 

1.05.2021

Tragedie Bożym megafonem do zgubionego świata? Ew Łukasza 13,1-5

 


Drodzy od ponad roku żyjemy w okresie wirusa, który niemal całkowicie przeorganizował nasze życie. Dla wielu osób stał się on przyczyną tragedii, być może z naszego otoczenia lub naszej rodziny niektórzy zachorowali albo nawet zmarli. Doświadczamy również w codziennym życiu wielu trudności wynikających z rozprzestrzeniania się wirusa jak noszenie masek, dystans społeczny, ograniczenie swobodnych spotkań, zamknięte szkoły, ośrodki zdrowia, domy kultury, sklepy, czy restauracje. Niektórzy tracą pracę, popadają w depresję i załamują się inni bardzo się boją tego, co przyniesie przyszłość.

Często takie trudne i tragiczne wydarzenia  przemawiają do nas bardziej, mają w sobie ten element mocnego uderzenia w wyniku którego jesteśmy wstrząśnięci, pobudzają do refleksji i zastanowienia nad życiem, a wtedy szukamy odpowiedzi i pytamy dlaczego tak się dzieje, dlaczego coś strasznego musiało spotkać nas, naszych bliskich lub innych. Wtedy też niektórzy wątpią w dobroć  Boga jego istnienie, czy Bożą sprawiedliwość

I choć może się wydawać że tragiczne wydarzenia nie niosą nic więcej poza smutkiem i bólem, to jednak Biblia mówi, że Bóg przez nie chce nam coś ważnego powiedzieć. Nie tylko przez sytuacje z koronawirusem, ale przez wszystkie tragiczne wydarzenia, które mają miejsce na świecie.

Pamiętam dokładnie dzień kiedy nastąpiły ataki na World Trade Center w Stanach zjednoczonych w 2001 roku. Pamiętam jak włączyłem telewizor i to, co tam się działo oglądałem niemal na żywo jak kolejne porwane samoloty z pasażerami na pokładzie uderzały w wieżowce w Nowym Yorku, a inni skakali z kilkudziesięciu pięter na pewną śmierć nie chcąc spłonąć żywcem. Z początku myślałem, że to jakiś film katastroficzny, dopiero po kilku minutach zorientowałem się że mamy do czynienia z atakiem terrorystycznym, to było cos naprawdę szok. Dzisiaj informacje docierają do nas tak szybko, że codziennie słyszymy  o wielu dramatach, wojna na Ukrainie, tsunami w Japonii, trzęsienia ziemi i wiele innych. Również w czasach Pana Jezusa zdarzały się różne tragedie i katastrofy tak jak dzisiaj i wzbudzały emocje co mamy przedstawione w naszym dzisiejszym fragmencie. Ludzie stawiali pytania, komentowali bieżące wydarzenia, zastanawiali się czy ci których coś złego spotkało nie byli czasami jakimiś strasznymi grzesznikami, że w taki sposób ich Bóg pokarał.

Tu warto wyjaśnić, że wtedy w Izraelu było takie powszechne przekonanie, że jeśli spotkało cię coś złego, coś strasznego, jakaś tragedia, to prawdopodobnie zasłużyłeś sobie na to przez swój grzech lub grzech twoich rodziców i  Bóg cię ukarał.

Widać to np. w 9 rozdz. Ew Jana, gdy Pan Jezus uzdrawia ślepego od urodzenia i tam pada pytanie do Pana Jezusa od uczniów  Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził? (Jana 9,2)

Widać to również w całej Ks. Hioba kiedy przyjaciele Hioba przybywają go pocieszyć w Jego tragedii, straty bliskich, zdrowia i majątku i koniecznie chcą przekonać Hioba, że z pewnością cierpi za swój grzech lub grzechy.

Z kolei jeśli ktoś żył uczciwie, pobożnie, bogobojnie, to wierzono że Bóg ochrania takiego człowieka i nie przydarzy się mu nic złego.

Nasz dzisiejszy tekst wspomina o dwóch takich tragediach, jak piłat morduje ludzi w świątyni podczas modlitwy oraz przewraca się wieża przy sadzawce i zabija ludzi. Prawdopodobnie w czasach Pana Jezusa te tragedie byłyby informacją dnia  jak to się mówi na pierwszych stronach gazet i wszyscy o tym mówili.

Po tym gdy Pan Jezus skończył nauczanie na temat nadchodzącego sądu Bożego, że zanim odejdziemy z tego świata musimy pojednać się z Bogiem, bo inaczej będziemy potępieni  ktoś przybył do niego z informacją, że właśnie wydarzyło się coś strasznego. A mianowicie Piłat, rzymski prefekt w Judei zamordował galilejskich żydów, podczas składania ofiary, pomieszał ich krew z ofiarami (w 1). Z relacji historycznych wiemy że Piłat był dosyć okrutnym, nieubłaganym i bardzo niegodziwym człowiekiem. Jego rządy były naznaczone częstymi egzekucjami, łapówkarstwem, nadużywaniem władzy, co doprowadzało Żydów do wściekłości. Nie wiemy dokładnie czym ci galilejscy Żydzi zasłużyli sobie na śmierć w przekonaniu Piłata, ale prawdopodobnie uznał że są jakimś zagrożeniem dla władzy Rzymu i zabił ich podczas obrzędów religijnych. Zabił ich wtedy, gdy przybyli do Jerozolimy złożyć dla Boga ofiary w świątyni. Jest to sytuacja podobna do tragedii jaka dzisiaj mogłaby się wydarzyć w kościele, ludzie przybyli na nabożeństwo, na msze, a w kościele wybuchł pożar i wszyscy zginęliby. Cóż za straszna tragedia byśmy powiedzieli, Bóg ich pokarał ktoś inny by powiedział.

Podobnie wtedy, śmierć żydów w świątyni spowodowała spore oburzenie, że jak to możliwe, jak Bóg mógł do tego dopuścić, że ci ludzie zginęli podczas oddawania Bogu chwały? Jak to możliwe, że takie złe rzeczy przytrafiają się tzw. dobrym ludziom? A może nie byli dobrzy - myśleli niektórzy - i zasłużyli sobie na taki los?

A  druga tragiczna sytuacja jest przywołana przez Pana Jezusa w wierszu 4, gdzie mówi, „czy myślicie że owych osiemnastu na których upadła wieża przy Syloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy ludzie zamieszkujący Jerozolimę? 

Znowu kolejna tragedia, która musiała odbić się głośnym echem w Jerozolimie i okolicach. Przy sadzawce Syloe, gdzie była doprowadzana woda do miasta zawaliła się wieża, która przygniotła przechodzących lub jakiś pracowników, którzy ją budowali. Dla wielu Jerozolimskich Żydów mogło być dosyć zrozumiałe dlaczego zginęli Żydzi Galilejscy w świątyni, bo uważali ich za gorszych od siebie i mogli myśleć, że zasłużyli sobie na to. Jednak Pan Jezus przywołuje historię, która jest z ich własnego podwórka i pokazuje, że ich próba tłumaczenia powodu tragedii w świątyni nie jest właściwym spojrzeniem na nie. Chce im powiedzieć, że tragiczna śmierć ludzi, zarówno w świątyni jak i tych przy wieży wcale jednoznacznie nie wskazuje, że byli bardziej źli niż inni, co podejrzewali Żydzi. Bóg oczywiście może pozwolić, że niektóre nieszczęścia są wynikiem ludzkich grzechów, jak czytamy np. w 11 rodz. 1 listu do Koryntian, gdzie Bóg sądził wierzących za nieposłuszeństwo. Bóg może również ukarać kogoś nagłym sądem jak Heroda odbierającego chwałę Bogu w 12 rozdz. Dziejów Ap. ale nie jest tak w każdym przypadku. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ocenić, że w jakiejś nieszczęśliwej sytuacji Bóg kara kogoś za grzech, a w innej nie. Gdyby tak było w każdej sytuacji, to wszyscy musielibyśmy zginąć, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami.

Po prostu wiele tragedii zdarza się na świcie w wyniku przekleństwa jakiemu została poddana ziemia i wszelkie żywe istoty, gdy Adam z Ewą, a  z nimi cała ludzkość zbuntowała się przeciw Bogu. Stąd mamy wiele klęsk żywiołowych, huraganów, trzęsień ziemi, tornad, susze, epidemie, choroby, wypadki i wiele innych. Kiedyś ziemia będzie całkowicie wolna od tego typu klęsk, kiedy Bóg otrze z oczu odkupionych wszelką łzę i śmierci już nie będzie. Ale zanim się to stanie nie możemy całkowicie przed tym uciec, a stopień naszej grzeszności w wielu przypadkach nie jest bezpośrednio związany z osądem danej osoby.  

Słuchacze Pana Jezusa skupiają się bardzo na tych tragediach która spotkała tych ludzi i próbują odpowiedzieć na pytanie dlaczego? A Pan Jezus mówi, że w takich sytuacjach powinniśmy iść zupełnie innym tropem. Zamiast pytać się dlaczego, powinniśmy pomyśleć o tym, że my również kiedyś umrzemy i też jesteśmy winni z powodu naszych grzechów jak tamci.

Jakoś tak jest , że często myślimy o cudzych winach, ale rzadko o swoich.  Jan Kalvin jeden z reformatorów komentując ten fragment powiedział, „że to jest ciągłą naszą chorobą, że jesteśmy rygorystyczni i surowi w osądzaniu innych i często jesteśmy skłonni do łagodzenia naszych grzechów”.

A Pan Jezus mówi, że pomyślicie w obliczu tragedii o swojej śmierci, czy wy jesteście na nią przygotowani?

A co, jeśli to, co spotkało tamtych wczoraj miałoby spotkać dzisiaj mnie lub ciebie? Co by się stało z nami na sądzie Bożym, bo Pan Jezus mówi, że jeśli się nie upamiętaliśmy wcześniej, to wszyscy tak samo poginiemy. I oczywiście Chrystus nie miał tutaj na myśli, że ci którzy się nie upamiętali to zginą przedwcześnie jakąś tragiczną śmiercią. Nie chodzi o to, że jak zgrzeszyliśmy to zaraz będziemy mieli wypadek samochodowy, ktoś nas zaatakuje, na coś zachorujemy, czy spadniemy z dachu, ale Chrystus chciał im i nam powiedzieć że prawdziwie tragiczna śmierć, to śmierć we własnych grzechach. Prawdziwie tragiczna śmierć nie polega na tym, że umieramy zaskoczeni sytuacją przedwcześnie w wieku 20 ,40, 50 lat, ale, gdy umieramy niepojadani z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa. To jest najbardziej tragiczna śmierć jaka mogłaby kiedykolwiek spotkać człowieka, bo prowadzi ludzi na zatracenie. Jeśli odejdziemy z tego świata nie znając Jezusa Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela nie możemy być zbawieni, bo życie wieczne jest tylko przez wiarę w Niego. Naprawdę ubolewam w swoim sercu, bo wiem, że codziennie dziesiątki oraz setki tysięcy ludzi odchodzi w ten sposób z tego świata, bez wiary w Chrystusa, bez nadziei i bez Boga na świecie.  Najczęściej myślimy, że jak komuś przydarzyła się niespodziewana śmierć, przydarzyła się w tragicznych okolicznościach i gdy jeszcze taki człowiek był młody mając teoretycznie wiele lat przed sobą, to mamy do czynienia z największym z możliwych dramatów. Oczywiście, nie chce powiedzieć, że takie chwile nie są tragedią, sam osobiście doświadczyłem dwóch takich sytuacji, które niosą ze sobą ogromny ból i smutek. Jednak Pan Jezus mówi, że zawsze gdy one się zdarzają powinniśmy pomyśleć o tym, że my również odejdziemy z tego świata i jeśli odejdziemy bez Chrystusa, bez wiary w Niego, bez nowego narodzenia o którym mówi Ew. Jana 3 rodz. to w każdym przypadku śmierci mamy do czynienia ze znacznie większym dramatem, bo zapłatą za grzech jest śmierć wieczna, potępienie na wieki.

Pan Jezus, który przybył do nas z nieba, by pouczyć nas o Bogu i stać się naszą ofiarą za grzech, doskonale to rozumiał jak wielką potrzebą każdego z nas jest upamiętanie. Nie ma nic bardziej pilnego w życiu, nic bardziej ważnego jak właśnie pojednanie się z Bogiem zanim odejdziemy z tego świata, bo nikt z nas nie może być pewny każdej następnej chwili, a nasze życie jest bardzo kruche. Ci Galilejczycy o których wspomina Pan z pewnością nie sądzili, że tego dnia spotka ich śmierć, również ci na których spadła wieża przy Syloe nie planowali, że tego dnia przyjdzie im stanąć na sądzie Bożym i raczej nie planujemy śmierci, po prostu ona przychodzi, spotyka nas. Jest gdzieś ciągle koło nas, słyszymy o niej od naszych znajomych, sąsiadów, z gazet i wiadomości. Dzisiaj bierze tamtego, jutro innego, aż kiedyś dotknie nas samych. Czy wiesz, że śmierć ma 100% skuteczności, na 100 urodzonych umiera 100. Mówi się, że dwie rzeczy w życiu są pewne, śmierć i podatki, ale to nieprawda, bo podatków ludzie potrafią uniknąć, ale przed śmiercią nie uciekną. Gdyby dzisiaj spotkała mnie, czy jestem gotowy stanąć przed Bogiem. Czy naprawdę żałowałem za swoje grzechy? Czy moje życie podoba się Panu Bogu, bo prędzej, czy później będę to ja.

Pomyślmy chwilę, jak kwestia upamiętania w obliczu nadchodzącej śmierci musi być ważna skoro Pan Jezus w dwóch wspomnianych przypadkach tragedii nie skupia się na samych sytuacjach, nie skupia się na cierpieniu tych którzy zginęli, emocjonalnym bólu rodzin po tragedii, ale wykorzystuje je do tego, by ostrzec swoich słuchaczy przed nadchodzącą śmiercią i co z tym związane sądem Bożym. Biblia mówi, że jest postanowione ludziom umrzeć, a później sąd Hebr 9,27. Nie ma drugiej szansy, poprawki, czyśćca, czy reinkarnacji. W Chwili, gdy kończy się nasze życie musimy stanąć przed Bogiem.

Zobaczmy że Chrystus mówi iż kluczem do ratunku dla każdego jest upamiętanie, powtarza to dobitnie dwa razy w naszym tekście w 3 wierszu i w  5 wierszu. Tak więc poświećmy trochę więcej czasu na to, by to lepiej zrozumieć.

Pan Jezus nie jest pierwszym kaznodzieją, który wzywa do upamiętania w Nowym Testamencie. Na samym początku pojawił się Jan Chrzciciel o którym czytamy

Mateusza 3:1  A w one dni przyszedł Jan Chrzciciel, każąc na pustyni judzkiej i mówiąc:

2  Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.

Mateusza 3:5  Wtedy wychodziła do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nadjordańska.

6  I byli chrzczeni przezeń w rzece Jordanie, wyznając grzechy swoje.

Później po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Pana Jezusa czytamy że apostołowie na Jego wzór wzywali do upamiętania. W dzień Zielonych Świąt, gdy Piotr w mocy Ducha Św. zwiastował swoje pierwsze publiczne kazanie mówiąc, że Żydzi są winnymi śmierci Chrystusa i że On jest obiecanym Mesjaszem wzywając ich do wiary w Jezusa powiedział:

Dzieje Ap 2:38… Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego.

Również ap. Paweł który prowadził szeroką służbę misyjną, gdziekolwiek się pojawił wzywał ludzi do upamiętania jak czynił to np. w Atenach, gdy zobaczył wśród nich wielkie bałwochwalstwo, (inaczej oddawanie chwały fałszywym bogom), wtedy publicznie powiedział:

Dzieje Ap 17:30  Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali,

31  Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych.

Nowotestamentowe wezwanie do upamiętania, jest najprościej mówiąc wezwaniem do nawrócenia, wezwaniem do tego by pokutować, żałować za swoje grzechy, przyznać się przed Bogiem do tego, że jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Jego przebaczenia. W tym wezwaniu do upamiętania jest zawarty, zarówno głęboki żal za swoje winy jak i konieczność porzucenia grzechów, odwrócenia się od nich i zwrócenia się do Chrystusa Jako Pana i Zbawiciela. Z jednej strony grzesznik musi uwierzyć w Jezusa, że przez swoją śmierć na Krzyżu zapłacił za nasze winy, a z drugiej musi pokutować, porzucić grzech i naśladować Jezusa ufając Mu.  

Wiele osób w naszym kraju kojarzy pokutę z religijnymi uczynkami, myślą że przebaczenie u Boga polega na odpracowaniu swoich win, ale Biblia mówi, że nasz grzech przed Bogiem jest tak wielki, tak straszny, że nie mamy niczego czym moglibyśmy za niego zapłacić. Nie mogą być to nasze dobre uczynki, nasza religijność, sakramenty, modlitwy, religijne ofiary czy jakiejkolwiek inne starania. Wszystko cokolwiek byśmy sami zrobili jest to zbyt mało, by nasz grzech mógł zostać przebaczany. To więc jedyne co możemy zrobić, to przyznać się przed Bogiem, przestać udawać dobrych kiedy jesteśmy źli i zaufać Jezusowi.

Psalm 51 mówi

Psalm 51:19  Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże.

Bóg widząc nasz duchowy beznadziejny stan i widząc że jesteśmy duchowymi bankrutami sam postanowił rozwiązać sprawę naszego grzechu i posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa, by to On za nasz grzech zapłacił swoją śmiercią na Krzyżu. On umarł w nasze miejsce i zmartwychwstał abyśmy dzisiaj wierząc w Niego mogli dostąpić przebaczenia. Pismo Św. nazywa to zbawieniem z łaski przez wiarę, nie możemy na przebaczenie u Boga zasłużyć, zapracować, ale możemy je otrzymać w darze przez wiarę w Chrystusa.  

Więc Pan Jezus mówi do Żydów w związku z tymi tragediami coś takiego, myślicie że tamci byli grzesznikami, myślicie że tamci potrzebowali nawrócenia, a wy nie - jesteście w wielkim błędzie, wy również tego potrzebujecie, wszyscy potrzebują nawrócenia, wszyscy potrzebują żałować za swoje winy i zwrócić się do Jezusa po zbawienie. Prorok Izajasz mówiąc z natchnienia Bożego na ponad 700 lat przed narodzeniem Chrystusa powiedział o nim tak „ustanowiłem cię światłością pogan, aby moje zbawienie sięgało aż do krańców ziemi” Izaj 49,6. Pan Jezus jest jedyną nadzieja dla świata, jedyną nadzieją dla mnie i jedyną nadzieją dla ciebie.

 Ktoś może zapyta dlaczego potrzebujemy upamiętania? Biblia mówi, że wszyscy zgrzeszyli i nie mogą podobać się Bogu (Rzym 3,23), nie ma ani jednego sprawiedliwego (Rzym 3,10), nie ma nikogo kto by szukał Boga (Rzym 3,11). Wszyscy ludzie złamali Boże przykazania i w Bożych oczach są przestępcami, są winni i zasługują na karę, na wieczne potępienie. Bóg ma prawo rozliczać nas z naszego życia, bo On jest właścicielem wszystkiego, całego wszechświata. Jego jest cała ziemia i wszyscy jej mieszkańcy i oczekuje od nas, że będziemy żyli według Jego standardów, ale nie robimy tego, więc jesteśmy winni. Potrzebujemy zbawiciela, który zapłaci nasz dług, a tym jest Jezus Chrystus. On o sobie powiedział że jest drogą Prawdą i Życiem i nikt nie przychodzi do Boga Ojca, nie zostaje zbawiony inaczej jak tylko przez wiarę Niego (J 14,6). A w innym miejscu jest napisane, że w Jezusie Bóg darował ludziom jedyne imię pod niebem przez które mogą być zbawieni (Dz 4,12).

W XIX wieku zdarzyła się historia, która jest dobrym obrazem tego jak ważne jest zaufanie Chrystusowi byśmy mogli otrzymać przebaczenie.

 W Rosji w  okolicach Smoleńska wilk, który miał wściekliznę pogryzł kilkunastu mężczyzn i nie byłoby dla nich ratunku, gdy nie dotarła do nich wiadomość, że Luis Paster wynalazł surowicę - lek na wściekliznę, który może ich uratować. Pomimo ciężkich ran postanowili oni udać się w daleką podróż, około 2500 kilometrów, by ocalić swoje życie. Po prawie dwóch tygodniach przybyli szczęśliwie do Paryża. Wyglądali dosyć dziwacznie, poowijani opatrunkami, w futrzanych kożuchach wzbudzali nie lada sensację. Po francusku nie umieli mówić, tak więc powtarzali w kółko tylko to jedno nazwisko: "Pasteur, Pasteur!" Zostali zaprowadzeni do poszukiwanego przez nich naukowca i po przyjęciu surowicy większość z nich została wyleczona oprócz trzech u których rozwój choroby był już w tak zaawansowanym stanie, że nie można było im pomóc. Rosyjski car w dowód wdzięczności i uznania dla osiągnięć Pasteura i udzielonej przez niego pomocy wysłał mu order, ofiarowując jednocześnie potężną sumę na fundację istniejącego do dzisiaj Instytutu Pasteura.

Cóż za wzruszająca historia! Nieszczęśnicy ci nie potrafili powiedzieć żadnego słowa, jak tylko wymienić jedno imię, które było w stanie przynieść im ratunek.

W nieco innym sensie cały świat cierpi na nieuleczalną chorobę - chorobę grzechu, która wiedzie ludzi na zatracenie. Także i na nią istnieje tylko jedno lekarstwo, jeden środek zaradczy, jedna szczepionka, jedno IMIĘ, jedno, jedyne – Imię Jezus. Kto wzywa w wierze tego imienia, otrzymuje zbawienie i ratunek.

Dzisiaj do nas jak do tamtych, do których mówił Jezus Bóg przemawia przez tragiczne okoliczności jak choćby sytuacja z koronawirusem. Czy widzisz w tym Boże ostrzeżenia dla siebie i wezwanie do upamiętania? Mam nadzieję że tak, bo jeśli się nie upamiętamy wszyscy poginiemy na wieczność, a to o wiele gorzej niż jakakolwiek tragedia w tym świecie. Nie czekajmy z naszym nawróceniem, by dzień śmierci nas nie zaskoczył jak wielu innych.

Nie myślmy nigdy, że to dotyczy tamtych, a ja jestem bezpieczny, bezpieczni jesteśmy tylko wtedy kiedy pokutujemy i ufamy Chrystusowi jako naszemu Zbawicielowi. Nasze bezpieczeństwo wtedy nie polega na tym, że nic tragicznego nas nie spotka, ale na tym, że poprzez wiarę w Jezusa otrzymujemy życie wieczne i czy żyjemy czy umieramy do Pana należymy, a On obiecał, że każdy kto Jemu zaufa przejdzie ze śmierci do żywota.

Łączna liczba wyświetleń