4.12.2021

Bóg łaskawy dla Ismaela Ks. Rodzaju 21,12 – 21

 


Abraham był zmuszony oddalić Hagar i Ismaela, choć to powodowało ból w jego życiu, bo Ismael też był jego synem. Mówiliśmy o tym ostatnio, że postępowanie Boga w tej sytuacji jest dla nas trudne do zrozumienia i może wydawać się okrutne oraz niesprawiedliwie szczególnie z perspektywy Hagar i Ismaela. Jednak było to konieczne, by chwała z życia Abrahama była tylko dla Pana i Abraham nie myślał, że coś osiągnął o własnych siłach. Nic, co jest wynikiem naszych cielesnych starań nie może przynieść Bogu chwały. Jedynie owoc Ducha Świętego działającego w nas może być dla Pana ofiarą, która zyska Jego upodobanie. 

Ostatecznie oddalenie Ismaela było dla dobra Abrahama, choć w chwili, gdy musiał go zostawić, to mógł tego nie rozumieć. 

Bóg chce być na pierwszym miejscu

Po Bóg chce być na pierwszym miejscu w życiu każdego człowieka, a przede wszystkim wierzących. Często Pan doprowadza swoje sługi w życiu wiary do miejsca, gdzie muszą zostawić coś lub kogoś jak w przypadku Abrama, co mogłoby stać nam na przeszkodzie w zbliżeniu się do Pana. Są to rzeczy lub osoby, które zajmują lub mogą zająć miejsce Chrystusa w naszym sercu, co sprawia że Bóg w naszym życiu nie jest na pierwszym miejscu i nie może odebrać sobie takiej chwały jaka Mu jest należna. Może być to nasza rodzina, którą kochamy, nasze dzieci, małżonek, rodzice, przyjaciele lub inne osoby. Może być to również nasza kariera, rozwój zawodowy, ziemskie sukcesy, coś na czym budujemy nasze bezpieczeństwo i poczucie wartości poza Bogiem. Wszystko to może zajmować miejsce Zbawiciela w naszym życiu i być formą bałwochwalstwa. Dlatego Pan chce, by zostało to porzucone i nie było przeszkodą w relacji miedzy nami, a Nim.

Pan Jezus mówił o tym w ten sposób

Łukasza 14:25  A szły z nim liczne tłumy, i obróciwszy się, rzekł do nich:

26  Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.

W ewangelii Mateusza natomiast czytamy

Mateusza 10:37  Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.

Wezwania Pana Jezusa do postawienia Go na pierwszym miejscu przed naszymi bliskimi wynikają z najważniejszego przykazania, które Bóg dał ludziom, że będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej (Ew Mat 22,37).

Abraham był zmuszony wybrać między miłością do Isamela, a miłością do Pana i przeszedł zwycięsko tą próbę. Choć kochał Ismaela i ciężko mu było go odprawić, to Boga kochał jeszcze bardziej. Próba z Ismaelem była również przygotowaniem dla Abrahama do największej próby, której już niedługo zostanie poddany, kiedy Bóg nakaże mu wziąć swego syna Izaaka i złożyć go w ofierze na górze Moria. Nie tylko Isamel, a także Izaak nie może zajmować miejsca Pana Boga w sercu Abrahama.  

Dla wielu chrześcijan nie do końca jest to zrozumiałe dlaczego Bóg chce zajmować pierwsze miejsce w życiu człowieka.

Konieczność ta wynika z celu naszego istnienia i tego kim jest Bóg. Celem naszego istnienia jest życie dla Bożej chwały, a nasz Stwórca jest tak wspinały i tak wielki, że jest w 100% jej  godny.

Jak czuliby się kochający rodzice, gdyby wychowali jak najlepiej swoje dzieci, a one w ogóle nie okazywałyby im zainteresowania lub uważali ich za zbędnych albo większym uczuciem darzyli innych? Jak czuje się artysta jakiegoś dzieła, któremu skradziono jego twórczość i komu innemu przypisano uznanie za nie? Tak też i naszemu Bogu musi być przykro, gdy Jego dzieci zamiast miłować Go, pozwalają by Jego miejsce zajął ktoś inny.

Niestety w tym świcie jest wiele rzeczy, które chce zdobyć naszą uwagę i nasze serce kosztem uwagi i chwały dla Boga, a Pan przecież powiedział  Ja, Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom (Izaj 42,8).

Więc gdyby nam Bóg kazał odprawić Isamela, czy uczynilibyśmy to? W rzeczywistości nakazuje nam to zrobić za każdym razem, gdy mówi: „musisz mnie miłować bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie”. 

Bóg lepiej troszczy się o naszych bliskich niż my

Kolejna rzecz jest taka, że Bóg lepiej troszczy się o naszych bliskich niż my sami i musimy w tym zaufać Panu.

Abraham odprawiając Hagar i Ismaela musiał zaufać Panu, że Bóg lepiej zaopiekuje się jego bliskimi niż on sam. Pan powiedział do niego, by posłuchał Sary i wypędził niewolnicę z jej synem w 12 w. Choć ciężko było mu to zrobić, to jednak Bóg złagodził jego ból i dał mu obietnice, że zatroszczy się o nich   w wierszu 13  mówiąc, że z syna niewolnicy uczynię naród, bo jest on potomkiem twoim. Abraham musiał zaufać Bogu, że bezpieczeństwo Hagar i Ismaela nie zależy od niego ale od Pana i nawet w sytuacji, gdy zostaną pozbawieni jego opieki, to wciąż są pod skrzydłami Najwyższego i nic im nie grozi.

Podobnie i my, idąc za Chrystusem musimy zaufać, że Bóg lepiej troszczy się o naszą rodzinę niż my sami to czynimy i należy ich powierzyć w Boże ręce. Bóg jest przy nich nawet wtedy, gdy nas tam nie ma, więc niepotrzebnie przesadnie się o nich martwimy.

Czasami też, gdy część osób w naszej rodzinie nie zna Pana, to jesteśmy zmuszeni zranić naszych bliskich wybierając posłuszeństwo Chrystusowi, jak Abraham musiał swoją decyzją zranić swego syna, by okazać posłuszeństwo Bogu. Często niewierząca rodzina nie rozumie naszych decyzji wynikających z miłości do Jezusa i reaguje na nie gniewem oraz złością oskarżając wierzących o zdradę i brak miłości. Prawdopodobnie tak musiała się czuć Hagar z Ismaelem, gdy cierpieli na pustyni, a ich życie było zagrożone. Ale również ich Bóg nie opuścił i wypełnił obietnicę daną Abrahamowi. Zatroszczył się o Hagar i Ismaela. Zaprowadził ją Pan do studni, gdzie mogła ugasić pragnienie w 19, a później czytamy w 20 w, że Bóg cały czas był z chłopcem, błogosławił, ochraniał, dawał mu powodzenie i uczynił z Niego naród jak obiecał. Ismael miał dwunastu synów (Rodz. 17,20; 25,13) i dali początek ludowi Nabatejczyków od których pochodzą Arabowie. Być może po wielu latach Hagar i Ismael zrozumieli dlaczego Abraham musiał tak postąpić. W 25 rozdz. Ks. Rodzaju czytamy, że gdy Abraham zmarł, to Ismael i Izaak zorganizowali uroczystości pogrzebowe.

Gdy Pan Jezus wzywa ludzi, by poszli za nim, to oczekuje że uczynimy to, pomimo naszych zobowiązań wobec naszej cielesnej rodziny. Już czytałem Ew. Mateusza 10 rozdz., gdzie Pan mówił, że kto miłuje bardziej rodzinę od niego nie jest Go godzien. Z kolei w Ew. Mateusza w 8 rozdz. Chrystus oczekuje od jednego z uczonych w Piśmie, by zostawił swojego Ojca i poszedł z nim podczas, gdy tamten chce zaczekać, by móc wypełnić obowiązek pochówku dla rodzica. Ale Pan Jezus powiedział, że skoro przyszło do niego Królestwo Boże, to nie powinien zwlekać i oglądać się na rodzinę, bo nawet rodzina może stać się przeszkodą i przed pójściem za Chrystusem. Również Pan Jezus w posłuszeństwie swojemu Ojcu był zmuszony zadawać emocjonalne cierpienie swojej rodzinne, gdy musiał im odmawiać w chwilach, gdy oni chcieli odwieść Go od misji zleconej mu przez Boga (Jana 2,4Łuk 11,27; Mk 3,21).  

Więc oddajmy nasze rodziny w modlitwie w Boże ręce wiedząc, że Pan zatroszczy się o nich. Starajmy się, by nasza lojalność wobec naszych rodzin, rodziców, czy dzieci nie powstrzymywała nas przed czynieniem Bożej woli. A niestety tak również w życiu wierzących ludzi bywa, gdy np. nadmierna troska dzieci, czy innych bliskich powstrzymuje nas przed służeniem Chrystusowi.

Należy także zaufać Chrystusowi w przypadku, gdy już mamy dorosłe dzieci i nie mamy na nich wpływu takiego jaki chcielibyśmy mieć. Po prostu nasze dzieci stały się samodzielne i mogą nas posłuchać, ale nie muszą. Choć my nie możemy już ich poprowadzić tak jak byśmy chcieli, to Pan ich nie pozostawia i nadal są pod przemożną Jego ręką i wciąż z nimi i nad nimi pracuje.

Tak naprawdę to przyszłość naszych dzieci i rodzin ostatecznie nie zależy od nas. Możemy jako rodzice wszystko uczynić dobrze, a i tak nie jesteśmy w stanie uchronić naszych bliskich przed chorobami, tragediami, złymi ludźmi, złymi wyborami i wieloma innymi rzeczami, które mogą im się przytrafić. Możemy także popełnić wiele błędów w relacjami z bliskimi, ale jeśli Pan obejmie ich opieką, to nawet gdy wylądują w szczególnie trudnym położeniu jak Hagar i Ismael, to sobie poradzą, bo Pan ich wspiera.

O co zabiegamy dla naszych bliskich? Czy oto żeby uchronić ich przed wyzwaniami życia i wszelkimi trudnościami myśląc, że damy im dobrą przyszłość przez naszą troskę? Czego i tak nie jesteśmy w stanie uczynić. Czy o to żeby dbać o naszą relację z Chrystusem, czasami, a może nawet często wbrew naszym bliskim powierzając ich jednocześnie w ręce naszego Pana wierząc i ufając, że On zajmie się nimi o wiele lepiej niż ktokolwiek z nas? Nie chciałbym być tutaj źle zrozumiany, że nie mamy troszczyć się o bliskich. Mamy to czynić, ale przede wszystkim mamy ich powierzyć w modlitwie w ręce Chrystusa, by On się nimi zaopiekował i nie zamartwiać się nadto o ich przyszłość.    

Brak zaufania w Boże obietnice  przynosi rozpacz.

 Kolejna rzecz na którą chciałem zwrócić naszą uwagę, że brak wiary i zaufania w Boże obietnice, które dał nam Pan w Słowie Bożym przynosi rozpacz do naszego życia w chwilach kryzysu. Widzimy, że Hagar z Ismaelem znaleźli się w trudnej sytuacji. Prawdopodobnie zabłądzili na pustyni w podróży do Egiptu po tym, gdy Abraham ich zaopatrzył w zapasy i oddalił. Pustynia to trudne i surowe miejsce do przeżycia nawet w dzisiejszych czasach i zbłądzenie na niej grozi śmiercią. Hagar skończyła się woda i była już pewna, że śmierć jest nieunikniona – ich stan wyczerpania był na granicy. Nawet porzuciła Ismaela, który w tym czasie mógł mieć około 16-17 lat, bo nie chciała patrzeć jak umiera. Oddaliła się od niego na kilkaset metrów i płakała, również płakał Ismael, bo czytamy że Bóg usłyszał jęk chłopca. Prawdopodobnie w tym płaczu wołali do Boga o pomoc. Kiedyś Hagar znalazła się już w podobniej sytuacji w 16 rozdz. tam również po raz pierwszy otrzymała obietnice, że z jej syna Ismaela Bóg uczyni wielki lud. Najwyraźniej teraz po kilkunastu latach Hagar zapomniała o tej obietnicy Pana lub niedowierzała w nią (Rodz. 16,10-12). Gdyby Pamiętała o tym, że kilkanaście lat wcześniej Bóg zapewnił ją, że będzie błogosławił Ismaela i rozmnoży go bardzo, to teraz miałaby oparcie w tych słowach, że Pan jej nie zostawi. Ale niestety zabrakło jej wiary, więc była bliska załamania. Podobnie jest w naszym życiu, gdy zapominamy obietnice naszego Pana, to wpadamy w rozpacz w chwilach ciemnych dolin i kryzysów. Gdybyśmy tylko pamiętali przechodząc przez ciemne doliny życia, że Pan Jezus obiecał swojemu ludowi wieczną troskę, że nas nigdy nie opuści i nie porzuci, że jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, że daje nam życie wieczne, że przygotował Bóg dla nas niezniszczalne dziedzictwo w niebie i wiele jeszcze innych obietnic. Ktoś kiedyś policzył, że w Biblii jest około 7500 tys. obietnic dla ludzi od Boga, a około 3000 tys. z tych obietnic jest na „tak” w Jezusie Chrystusie dla ludu Bożego. Biblia to Ks. obietnic Bożych, dla Bożych dzieci, które nie mogą zawieść, bo nie może zawieść Boże Słowo (Rzym 9,6). Wiele z tych obietnic wypełnia się dzisiaj na nas, gdy Pan Jezus wstawia się za nami przed Ojcem w niebie, gdy oczyszcza nas z naszych grzechów, gdy ratuje nas jak wołamy do Niego. Ale jeszcze więcej z tego, co Pan nam obiecał wypełni się w przyszłości. Ile my znamy Bożych obietnic dzisiaj dla nas? Ilu się uchwyciliśmy? Czy niosą Ci nadzieję przez wiarę w chwilach kryzysu, gdy ulegasz zniechęceniu, gdy się boisz, gdy wpadasz w rozpacz. 

Niestety, gdy zapominamy o obietnicach naszego Pana, to reagujemy jak Hagar w naszym fragmencie, tracimy nadzieję i pogrążamy się w rozpaczy. Ale nie musi tak być, pielęgnujmy Boże słowo w naszych sercach, pamiętamy, że Pan Jezus jest zawsze przy nas obok, by natchnąć nas nadzieją i podnieść w chwilach niedoli. On usłyszał jęki Ismaela i widział rozpacz Hagar dając im ratunek w postaci studni z wodą, gdzie mogli ugasić pragnienie i wzmocnić siły. On słyszy również nasze jęki, westchnienia i modlitwy, gdy wołamy do Niego.

Zwróćcie również uwagę na to, że jedną z obietnic jaką Bóg dał Hagar w 16 rozdz. Ks. Rodzaju było, że Ismael będzie dzikim i twardym człowiekiem. Wątpię, czy Isamel takim by się stał, gdyby cały czas wychowywał się przy Abrahamie w dobrych warunkach. Raczej dobre cieplarniane warunki nie hartują człowieka. Jeśli chcesz mieć twardych komandosów przygotowanych do walki, to nie wysyłasz ich do pięciogwiazdkowego hotelu na szkolenie, ale na bagna, do dżungli w teren, który wymaga podjęcia wielkiego wysiłku, by przetrwać, bo to kształtuje charakter.  Sugeruje, że to właśnie trudne środowisko pustyni przyczyniło się do wypełnienia Bożej zapowiedzi, że Ismael będzie to człowiek dziki, twardy i będzie odpierał ataki swoich pobratymców z Egiptu, a nawet sam będzie na nich nastawał. Z jęczącego chłopca Ismael stał się myśliwym, wojownikiem, łucznikiem, twardym człowiekiem – czyż Bóg nie jest wielki!

Zobaczmy w jak niezwykły sposób Bóg wypełnił swoje słowo na Ismaelu. Stało się to przez doświadczenia, a nawet grzech Sary, która chciała pozbyć się Hagar i jej syna. Ostatecznie to, co było wielkim dramatem w życiu Abrahama, Sary, Hagar i Ismaela przyczyniło się do wypełnienia Bożych obietnic i objawienia Bożej chwały. 

Bez łaski Bożej będziemy się błąkać po pustyni życia, aż umrzemy bez nadziei

Ostatnia rzecz o której chciałem powiedzieć na podstawie naszego fragmentu, że bez łaski Bożej będziemy błąkać się po pustyni życia, aż umrzemy w beznadziei i rozpaczy. Apostoł Paweł potraktował historię Hagar i Ismaela alegorycznie w liście do Galacjan.

Tak więc, Historia błądzącej niewolnicy i jej syna po pustyni jest wspaniałym obrazem tego jak błądzą ludzie w świecie bez nadziei i bez Boga. Jeśli nie doświadczą Bożej łaski w Chrystusie, to zginą na wieki w rozpaczy.

Pomyślmy chwilę o tym w jakim strasznym położeniu była Hagar, jak bliska była śmierci i nie mogła już zrobić nic, by pomóc sobie i swojemu dziecku. To Pan okazał im łaskę i jak czytamy w 19 wierszu naszego rozdziału otworzył jej oczy, by mogła ujrzeć ratunek i zobaczyć studnie, która uratowała jej życie.

Tak jak błąkała się Hagar po pustyni nieuchronnie zdążając do śmierci jeśli Bóg nie dałby jej ratunku. Tak każdy grzesznik błąka się po pustyni życia zmierzając do śmierci wiecznej jeśli nie znajdzie łaski w Chrystusie. Choćby życie człowieka było najlepsze i najwspanialsze bez Jezusa zawsze jest jałową pustynią, która przynosi rozczarowanie i śmierć.

Wszystko jest dobrze dopóki jeszcze masz zapasy, jesteś zdrowy i jakoś tam w życiu się układa, ale dramat przychodzi, gdy trzeba odejść z tego świata i nie jesteśmy pojednani z Bogiem przez wiarę w Pana Jezusa, który na Krzyżu zapłacił za nasze grzechy swoją śmiercią. Dramat ten objawia się w tym, że jako grzesznicy musimy stanąć na sądzie Bożym i bez przebaczenia w Jezusie Chrystusie zostaniemy potępieni, bo zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6,23). Bóg otworzył oczy Hagar i mogła ujrzeć studnie, źródło, wodę która uratowała jej życie. Zobaczmy, że to Pan otworzył jej oczy, by mogła ujrzeć ratunek, a nie ona sama to znalazła. Dzisiaj ten ratunek dla ludzi jest w Jezusie. Ale tak jak Hagar o własnych siłach nie widziała studni, tak większość ludzi nie widzi  wody życia którą są Jezus Chrystus. Potrzebują oni Bożej łaski, my potrzebujemy Bożej łaski, cały świat potrzebuje Bożej łaski, by dostrzec, że w Jezusie Chrystusie, w Jego ofierze na Krzyżu i Zmartwychwstaniu mamy prawdziwy wieczny ratunek przez Jego dzieło. To Bóg ojciec otwiera nam oczy na Bożego Syna i pozwala zobaczyć, że Pan Jezus jest drogą prawdą i życiem (Jana 14,6). Tak o tym mówił sam Chrystus:

W Ew. Jana

Jan 6:44  Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

45  Napisano bowiem u proroków: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy, kto słyszał od Ojca i jest pouczony, przychodzi do mnie.

Podobnie powiedział Pan Jezus w Ew. Mateusza

Mat 11:25  W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.

26  Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.

Jest o wiele więcej fragmentów mówiących o tym, że to Bóg otwiera nam oczy na ratunek w Jezusie, ale nie jesteśmy w stanie ich tutaj wszystkich przywołać. Te jednak nam wystarczą na potwierdzenie, że jeśli widzimy w Jezusie Chrystusie Zbawiciela, to nie jest naszą zasługą, ale Bóg otworzył nam oczy jak kiedyś Hagar byśmy mogli doświadczyć przebaczenia i żyć na wieki. Po tym, gdy Pan przemówił do Hagar i wskazał jej studnie mogła Go uwielbiać i dziękować za okazaną łaskę. Tak i my powinniśmy wychwalać Boga w Chrystusie na wieki, że tak nad nami się zmiłował. 

Podsumowując

1.      Abraham musiał wybrać miedzy Ismaelem, a posłuszeństwem Panu - wybrał posłuszeństwo Bogu. W ten sposób dowiódł, że Bóg był na pierwszym miejscu w Jego życiu. Również nasze życie przede wszystkim ma być skupione na miłości do Boga, a wszystko co próbuje zając miejsce Pana Jezusa w naszym sercu – rodzina, kariera zawodowa, hobby, osobiste ambicje powinno zostać odrzucone, by Pan z naszego życia mógł odebrać sobie pełną chwałę której jest godzien.

2.      Po drugie Bóg lepiej zatroszczy się o naszych bliskich, dzieci, rodziców, wnuków niż my sami jak zatroszczył się o Isamela. Dlatego należy oddać ich w modlitwie w ręce Pana i głosić im ewangelię. Nie jesteśmy w stanie ich ochronić przed wszystkimi zagrożeniami i dać im bezpiecznego życia, ale Bóg może być z Nimi zawsze i ich prowadzać. Po prostu musimy Panu w tym zaufać i nie martwić się zbytnio o nich.

3.      Po trzecie, brak zaufania i wiary w dane nam Boże obietnice w naszym życiu przynosi rozpacz w chwilach ciemnych dolin jak w sytuacji Hagar. Choć miała Bożą obietnice, że Bóg będzie błogosławił jej syna, to zapomniała o niej. Drodzy nie wypuszczajmy z rąk, a raczej z naszego serca Bożych obietnic danych nam w Jezusie, bo one niosą nam nadzieje i są dla nas pocieszeniem w trudnych chwilach życia.

4.      Po czwarte, to Boża łaska sprawiła, że Hagar zobaczyła studnie, która uratowała jej życie. Podobnie w życiu wierzących w Jezusa, to Boża łaska sprawiła, a nie oni sami, że zobaczyli w Bożym Synu swego Zbawiciela. W związku z tym powinniśmy za to dziękować Bogu na wieki, że otworzył nam oczy, gdy błąkaliśmy się bez prawdziwego celu po pustyni życia.

1.12.2021

Modlitwa Jabesa 1 Ks. Kronik 4,9 - 10

 


Chciałem powiedzieć kilka słów ku zachęcie do modlitwy na temat Jabesa z 1 Ks. Kronik 4,9-10.

Każdy kto czytał 1 Księgę Kronik, to wie, że przez 9 rozdziałów ciągnie się tam niemal nieskończona liczba rodowodów. Często jest to dla nas nużące czytać kto od kogo pochodzi, bo niewiele mówią nam kolejne osoby.  Inaczej np. jest, gdy czytamy rodowody własnej rodziny i znamy trochę historię naszych przodków. Więc recepta na znudzenie w ciągnących się biblijnych rodowodach, to poznać trochę los ich bohaterów. W rzeczywistości w 1 Ks. Kronik w pierwszych 9 rozdz. znajduje się ponad 500 osób, ale znaczna większość z nich jest dla nas anonimowa. Jednak pośród tych rodowodów w 4 rozdz. czytamy o takim człowieku jak Jabes, który zapisał się w biblijnej historii tym, że zaczął szukać Boga i modlić się do Niego o zmianę w swoim życiu. Skoro autor księgi kronik przechodząc przez rodowody zatrzymuje się na Jabezie, to historia tego człowieka i jego społeczność z Bogiem wyraźnie musiała ujmować tych, którzy o nim słyszeli.

Matka dała mu na imię Jabes, co po hebrajsku oznacza ból albo smutek. Nie wiemy dokładnie, czy imię Jabesa wynikło z trudnego porodu, czy jakiś traumatycznych wydarzeń w życiu jego rodziny. W każdym razie noszenie imienia „Ból” musiało naznaczyć Jabesa na długie lata. W starożytnej kulturze hebrajskiej do imion przywiązywano duże znaczenie. Często imiona nadawano zgodnie z osobistymi przeżyciami lub skojarzeniami, a także mogły mieć charakter proroczy jak w przypadku Jakuba i Ezawa. Więc nadane Imię w jakiś sposób musiało kłaść się cieniem na przyszłe życie Jabesa. Prawdopodobnie z tego wynika późniejsza jego modlitwa, by Bóg zmienił jego los.

W trudnym położeniu Jabes ma wybór. Może zgodzić się na to, żeby trudna przeszłość dyktowała mu jak będzie wyglądała jego przyszłość, albo dążyć do zmiany sytuacji.

Niestety duża część ludzi godzi się, by trudne doświadczenia przeszłości lub ciężkie położenie w jakim się znaleźli doprowadziło do złości i oskarżeń wobec innych, frustracji, czy nawet rezygnacji, by przyszłość wyglądała lepiej, inaczej. I tak np. jeśli ktoś wychował się w trudnym domu, to później ma tendencje oskarżać rodziców o swoje niepowodzenia. Może uważać, że skoro jego dom był pogrążony w nałogach i grzechach, to on też tak musi żyć. Wielu nawet usprawiedliwia w ten sposób swój charakter.  Gdy ktoś został oszukany i wykorzystany przez innych, to pozwala by jego serce napełniło się nieufnością i podejrzliwością  wobec wszystkich. Ktoś inny jeszcze doświadczył wiele cierpienia i doszedł do wniosku, że Bóg jest zły skoro pozwala na to wszystko. Kościół z kolei, może uważać, że skoro tak wielu odrzuca ewangelię, to zawsze tak będzie i nie ma sensu jej zwiastować, bo to i tak nic nie zmieni. Podobnie chrześcijanie mogą myśleć o modlitwie i służbie dla Chrystusa – rezygnować z niej czując, że nie przynosi ona takich efektów jakich się spodziewali. Możemy również zamiast się radować ze zbawienia jakie Bóg dał wierzącym w Chrystusa poddać się lękom o przyszłość, przygnębieniu i smutkowi. A przecież Słowo Boże zachęca nas, by radować się zawsze 1 Tes 5,16. Rozumiem więc, że w Jezusie Chrystusie mamy dużo więcej powodów, by się cieszyć, niż w świecie jest, by się martwić.   

Widzimy, że Jabes nie poddał się myśleniu, że jest skazany na życie w bólu i smutku, że Bóg go odrzucił i już nic w życiu nie da się zmienić i nic dobrego go nie czeka. Ale postanowił wołać do Boga, by Pan Go poprowadził i odmienił jego los. On różnił się od swoich braci.  Wygląda na to, że oni nie szukali Boga zbyt gorliwie. Ale nie Jabes, On uwierzył że Bóg Izraela, może przynieść prawdziwą zmianę i nową jakość do Jego życia. I co w związku z tym robił? Nic nie robił?

Nie, gdyby nic nie robił, to by się nic nie zmieniło i byśmy w Ks. Kronik na tle tych ponad 500 nazwisk o nim nie przeczytali kilku szczegółów.

Jabes postanowił się modlić, modlić gorliwie i modlić z uporem i wyprosić od Boga błogosławieństwo.

Zobaczmy jak On się modlił. „Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił Jego prośbę – czytamy w. 10

Jabes nie zamierzał zadowolić się tym jak wyglądała teraźniejszość, ale postanowił tak długo wołać do Pana, aż Bóg da mu odpowiedź. Chciał widzieć faktycznie Bożą rękę nad swoim życiem. Chciał widzieć zmiany, które wynikają z Bożego prowadzenia i Bóg wysłuchał go.

W 1 Ks. Kronik w 2 rozdz. 55 wiersz jest miasto, które nazywa się Jabesz. Żydowscy pisarze twierdzą, że miasto to zostało nazwane na cześć biblijnego Jabesa, który wsławił się tym, że był słynnym znawcą prawa i pozostawił po sobie wielu uczniów.

Dzisiaj chciałem nas zachęcić do  modlitwy na wzór Jabesa, modlitwy gorliwej, wytrwałej, pełnej wiary, że Bóg może nam prawdziwie błogosławić i przez nas działać, poszerzać swoje Królestwo, być z nami i kształtować naszą przyszłość. Chciałem nas zachęcić do modlitwy o to, by nasz Pan Jezus Chrystus zmieniał nasze życie i życie naszych bliskich w taki sposób, by te zmiany były oczywiste dla wszystkich, że chodzimy z Bogiem. Chciałem nas zachęcić do modlitwy o to, by Chrystus poszerzał nasze granice - granice poznania go i granice wpływu.     

28.11.2021

Jak Pokonać wątpliwości? Ew. Jana 20,24-31


 Każdy myślący człowiek ma czasami wątpliwości, szczególnie wtedy, gdy to, w co wierzymy jest dla nas trudne do zrozumienia i wykracza poza nasze możliwości pojmowania. Biblia często wychodzi naprzeciw naszym wątpliwościom i mówi jak sobie z nimi radzić na różne sposoby. Ale jest jeden sposób który wydaje się najpewniejszy do rozwiania wszelkich zwątpień.  Jest to fakt zmartwychwstania Pana Jezusa.  Często wracam do tego w swoim życiu, gdy pojawiają się pytania, czy idę właściwą drogą.

Z takimi pytaniami musiał się zmierzyć również Tomasz – jeden z apostołów, który powiedział, że jeśli nie ujrzy Pana Jezusa zmartwychwstałego nie uwierzy Ew. Jana 20,24-31.

Zobaczmy na charakter wątpliwości Tomasza, to może lepiej zrozumiemy swoje zwątpienia. 

1.      Tomasz miał wątpliwości, bo zawiódł. Podobnie jak inni uczniowie - uciekł, gdy przyszli aresztować Pana Jezusa. Wcześniej chodził z Nim przez około trzech lat i był gotowy iść z Jezusem wszędzie dokądkolwiek Pan ich poprowadził. W Ew. Jana w 11 rozdz. gdy pan Jezus ma iść podnieść z martwych Łazarza, uczniowie obawiają, że gdy pójdą do Betanii skąd pochodził Łazarz, to Żydzi będą próbowali go zabić jak wcześniej. Tomasz zaś wtedy odpowiedział, że jest gotowy tam pójść, a nawet umrzeć Jana 11,16. Gdy jednak przyszło umierać za Jezusa, to nie przeszedł tej próby.

To mówi nam, że gdy doświadczamy porażek w naszych celach, to pojawiają się wątpliwości, czy ich kontynuacja ma sens. Dlatego chrześcijanie mają wątpliwości, gdy zawodzą, upadają w grzech i nie dochowują posłuszeństwa Jezusowi. W życiu wierzących, którzy często ulegają swoim grzechom lub jakieś grzechy ciągną się za nimi z którymi nie mogą sobie poradzić będzie dużo więcej wątpliwości niz w życiu chrześcijan, którzy rzadziej upadają.   

2.      Innym powodem wątpliwości w życiu Tomasza było niezrozumienie misji Pana Jezusa. Uczniowie nie dopuszczali do siebie myśli, że Pan Jezus mógłby umrzeć. Jeśli Pan Jezus jest rzeczywiście wybrańcem Boga, namaszczonym Świętym Bożym Synem, to w ich przekonaniu Bóg nigdy nie dopuściłby do śmierci swojego Mesjasza. W większości Żydzi tak rozumieli Pisma Starego Testamentu, które dość wyraźnie mówiły o triumfie Mesjasza i jego panowaniu (Izaj 11,2; Izaj 52,13; Izaj 42,1). Pisma mówiły również o cierpieniu, ale nie kojarzono ich z Mesjaszem. Do tego Pan Jezus zmarł w niezwykle haniebny sposób. Został skazany na śmierć męczeńską zarezerwowaną dla najgorszych przestępców, a do tego został powieszony na drzewie. Nasuwały się pytania dlaczego Bóg dopuścił do tak haniebnej śmierci jeśli Pan Jezus był Jego wybrańcem? Dlaczego dopuścił do śmierci na drzewie skoro prawo mojżeszowe mówiło o tym, że każdy kto zawiśnie na drzewie jest przeklęty (Pwt 21,23; Gal 3,13)? Sposób śmierci Pana Jezusa i niezrozumienie jej charakteru nasuwało poważne rozterki, czy Pan Jezus był tym za kogo się podawał, czy jednak był zwykłym człowiekiem, a co najgorsze mogłoby się okazać, że był oszustem.

Również w naszym życiu niezrozumienie Słowa Bożego przynosi wiele wątpliwości. Jeśli np. ktoś uważa, że Biblia uczy że chrześcijanin nigdy nie będzie chorował lub nie spotka go nigdy nieszczęście, bo Bóg jest z nim. To wtedy jak go spotka cierpienie jest ryzyko, że się rozczaruje i porzuci wiarę. Czasami chrześcijanie mają wątpliwości, bo nie rozumieją lub odrzucają niektóre biblijne doktryny jak kwestie suwerenności Boga, jego gniewu, wybrania, łaski lub cuda. Przypomnijmy sobie 6 rozdz. Ew. Jana, gdy Pan Jezus nauczał, że należy jeść jego ciało i pić jego krew. Zwróćmy tam uwagę jak wielu uczniów po niezrozumieniu Jego słów opuściło go i już z Nim nie chodziło Jana 6,66.

3.      Jeszcze jeden powód wątpliwości w żuciu Tomasza to brak społeczności z Panem i uczniami po tym, gdy wszyscy się rozproszyli. Dotychczas, gdy miał zwątpienia mógł porozmawiać z Jezusem oraz innymi uczniami o tym co czuje, zadać pytania i uzyskać odpowiedzi. Ale teraz nie było takiej możliwości.  Nie wiemy dlaczego Tomasza nie było z innymi jak Pan Jezus ukazał się im pierwszy raz. Może dlatego, że chciał rozmyślać w samotności nad tym, co się stało. Jednak samotność w chwilach kryzysu wiary nie pomaga nam. Właśnie wtedy potrzebujemy społeczności, by uporać się z naszymi pytaniami. Diabłu na tym zależy, żeby chrześcijanin w chwilach kryzysu był oddzielony od społeczności, bo wtedy łatwiej szatanowi potęgować nasze zwątpienia.

Jest jeszcze wiele innych powodów wątpliwości w życiu wierzących. Jakie są twoje, czy je znasz? Niezależnie od tego jakie są, rozwiązanie zawsze jest to samo, należy wróć do fundamentów. A fundamentem naszej wiary jest fizyczne cielesne zmartwychwstanie Pana Jezusa. To właśnie upewnienie się przez Tomasza, że Pan Jezus zmartwychwstał  spowodowało, że mógł wyznać Go swoim Panem i Bogiem, co oznaczało, że był gotowy poddać Mu całe swoje życie. Tomasz miał przywilej dotknąć Pana Jezusa i włożyć swoje ręce w miejsce Jego ran. My nie możemy tego zrobić, ale możemy być równie pewni jak on, gdy dostatecznie uważnie przyglądamy się przedstawionym nam świadectwom, które ponad wszelką wątpliwość dowodzą zmartwychwstania Jezusa, że Jezus żyje, a my podążamy we właściwą stronę. Żyjący Jezus zawsze może nam pomóc, gdy do Niego się zwrócimy o pomoc, by utwierdzić swoją wiarę i rozwiać nasze rozterki. 

25.11.2021

Wzór postawy chrześcijańskiej wobec prześladowań część 2 Dzieje Ap. 4,13 – 22

 


Przyglądamy się relacji Ew. Łukasza wobec prześladowań jakie doświadczyli Piotr i Jan w wyniku uzdrowienia chromego, który siadywał przy świątyni, by żebrać. Piotr i Jan w Imieniu Jezusa uzdrowili tego człowieka, co dało im możliwość wygłosić płomienne kazanie do ludu o tym, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem i wezwali ludzi do nawrócenia. Jednak to nie spodobało się ówczesnym przywódcom religijno-politycznym i aresztowali apostołów. Dzisiaj studiujemy drugą część jak owi przywódcy zachowali się wobec apostołów i jak zachowali się sami apostołowie wobec gróźb oraz prób zastraszenia.

Apostołowie odważnie przyznali się  do Jezusa i oskarżyli przywódców religijnych o śmierć Pana wytykając w ten sposób im ich straszny grzech. Pomimo zagrożenia życia nie bali się mówić o Jezusie. W ich zachowaniu znajdujemy przykład dla nas jak mamy zachowywać się wobec prześladowań dla imienia Pana Jezusa. Jeśli będziemy żyć pobożnie dla Chrystusa, to z pewnością będziemy przechodzić prześladowania jak obiecywał nam to Pan Jezus, a także wspomniał o tym ap. Paweł    2 Tymoteusza 3,12; Jana 16,33.

W związku z tym jako chrześcijanie powinniśmy być przygotowani na prześladowania, nie dziwić się gdy nas one spotykają. Właściwie powinniśmy dziwić się, gdy prześladowania nas omijają, bo to może oznaczać, że nie jesteśmy uczniami Chrystusa Łuk 6,26. Ale gdy znosimy pokornie cierpienie dla imienia Jezusa, to możemy oczekiwać wyjątkowego Jego działania w naszym życiu. Możemy oczekiwać wyjątkowej obecności Pana, która nas pociesza i podnosi byśmy nie ustali oraz nie poddali w pielgrzymce do naszego wiecznego domu 1 Piotra 4,14. To więc weźmy sobie do serca, że wyjątkowa bliskość Pana, często przychodzi do naszego życia w czasie prześladowań. Chcesz wyjątkowej bliskości Boga? Musisz być gotowy na prześladowania. 

w. 13

Odwaga Piotra i Jana zaskoczyła prześladowców. Nie spodziewali się czegoś takiego od prostych niewykształconych ludzi. Wydawało się im, że apostołowie szybko dadzą się ucieszyć, przestraszyć wobec zagrożenia więzienia, a może nawet utraty życia. Tak naprawdę niewielu ludzi ma na tyle odwagi, by ponosić za jakąś sprawę tak wysokie koszty.

Postawa apostołów zdumiała przywódców religijnych i dało im do myślenia skąd u nich tyle męstwa wobec tak wielkiego zagrożenia.

Widzimy więc, że przez odważne zwiastowanie ewangelii zaszokowali swoich przeciwników, a ci poznali, że apostołowie byli z Jezusem. Nie byli oni w stanie wytłumaczyć jak to możliwe, że ci niewykształceni i prości ludzie mogli tak mądrze przemawiać i czynić to, z taką śmiałością. Widzieli w nich to, co widzieli w Jezusie: pewność, autorytet, śmiałość, rozumienie pism Starego Testamentu i cuda.  Nie wiedzieli natomiast, że na nich wypełniła się obietnica jaką dał im Pan Jezus Łuk 21,12 – 15.

Jest to dla nas wskazówka, że gdy mówimy o sprawach ewangelii, gdy ją zwiastujemy powinniśmy być pewni prawdy która stałą się częścią naszego życia i nie dać się zastraszyć naszym przeciwnikom. Należy przedstawiać poselstwo ewangelii jako coś absolutnie pewnego, jedyną prawdę, jedyną drogę i jedyny żywot, a wtedy Duch Św. będzie do tego się przyznawał. Oczywiście dla wielu współczesnych osób ze świata mówienie o ewangelii, konieczności upamiętania, wierze w Jezusa i sądzie będzie bardzo obraźliwe. Ludzie tego świata wola pozostać w sferze relatywności prawdy, że każdy ma racje i nie ma jedynej prawdy, to daje im poczucie bezpieczeństwa. Jednak jest to złudne poczucie bezpieczeństwa, bo nie daje życia wiecznego, co się okaże w dzień sądu. 

w. 14 - 16

Widźmy, że Rada Najwyższa wezwała również tego uzdrowionego człowieka. Uzdrowienie było potwierdzone i nie było żadnych wątpliwości, że rzeczywiście miał miejsce cud. To odebrało argumenty przeciwnikom uczniów.

Dzisiaj w środowiskach charyzmatycznych wiele mówi się o cudach, ale dowodów na faktyczne cuda jest niewiele jeśli w ogóle są.

A tu mają przed sobą ewidentny cud, człowiek wcześniej był kaleką przez 40 lat, a teraz podskakuje i cieszy się. Wiadomo, że to nie jest żadne oszustwo. Niestety gdy dzisiaj zażądasz od uzdrowicieli dowodów, to zarzucają brak wary i nieufność domagającym się potwierdzenia. Jeśli coś jest prawdziwe, to Bóg nie boi się dowodów, bo dowody utwierdzają prawdę. Więc żądanie dowodów nie jest sprzeciwianiem się Bogu o ile człowiek chce uwierzyć, kiedy dowody okazują się prawdziwe.

Dowody są tak mocne, że Rada Najwyższa nie jest w stanie ich podważyć. Można zapytać że, co więcej trzeba, by uwierzyli? A jednak oni nie chcą uwierzyć wiersz 16.

Woleliby raczej żeby uzdrowiony człowiek pozostał kulawy. Nie interesuje ich Bóg i dobro bliźniego. Martwią się tylko tym jak się z tego wykręcić.

To pokazuje nam, że niewiara nie jest kwestią dowodów, czy niepodważalnych cudów, ale wynika z ludzkiej grzeszności i pychy.

Problem z nawróceniem istnieje w sercu człowieka. Mamy też taka sytuację przy zmartwychwstaniu łazarza. Tam Żydzi z establishmentu też nie chcieli w Jezusa uwierzyć, choć widzieli, że dokonał ewidentnego cudu Jana 11,47-51- 12,1. Jeśli serce jest bardzo zatwardziałe, jeśli człowiek nie otrzyma łaski od Boga, to nic nie jest w stanie przekonać Go do wiary. To właśnie jest ślepota grzechu i niechęć do światła które jest w Chrystusie.

Słowo Boże uczy, że ludzie nie nawracają się z tego powodu, bo nie chcą Chrystusa w swoim życiu, który demaskuje grzech, a oni kochają swe grzechy. Miłość do grzechu - to jest prawdziwy problem niewiary Ew. Jana 3,19-21.

Jak długo człowiek będzie kochał swoje grzechy bardziej niż Chrystusa, tak długo będzie Jezusowi zaprzeczał. To więc często ludzie znają prawdę lub dowiadują się o prawdzie, ale nie chcą jej i mówią: „ty już mi nie mów o Jezusie”, bo wolą pozostać w ciemności.

Niekiedy ludzie mówią, że gdyby tylko Bóg przed nimi się pokazał, zrobił jakiś cud, to wtedy by uwierzyli.  Ale jestem przekonany, że gdyby tak się stało też, by nie wierzyli. Pan Jezus zrobił więcej cudów niż ktokolwiek inny przed Nim  i po Nim i Go ukrzyżowali.  

W dziejach Ap. podobnie jak w Ew. Jana przywódcy religijni martwią się tylko o siebie, swoją pozycje i nie chcą, by ten cud rozszedł się po ludziach. Nie interesuje ich Boża wola, dobro drugiego człowieka i prawda. Mówią tylko, „by się po ludziach to nie rozeszło” w obawie, że mogliby uwierzyć, a wtedy oni straciliby władzę i wpływ.

W ten sposób ewangelista Łukasz pokazuje nam charakter fałszywych nauczycieli, że nie zależy im na Bogu i nie zależy im na bliźnich. Zależy im tylko na sobie, na własnej wygodzie, pozycji i interesach. 

w. 17-20

Następnie zakazują uczniom pod groźbą kary, by nigdy więcej nie nauczali w imieniu Jezusa w 17-18. Chcą by pamięć o Jezusie zginęła całkowicie. Boją się oni, że Jego imię się rozejdzie po świecie, jeszcze nie wiedzą jak bardzo. Ale tak naprawdę za przeciwnikami Jezusa stoi szatan, to diabeł boi się imienia. Nie chce on by imię Jezusa było głoszone, bo wtedy mężczyźni i kobiety będą doznawać uwolnienia od grzechów oraz zbawienia. A głównym celem szatana jest trzymać w niewoli grzechu ciemności cały świat. Więc diabeł wszelkimi możliwymi sposobami próbuje powstrzymać rozgłos o imieniu Jezusa. Czyni to przez zastraszenie, wątpliwości, wyśmiewanie, wykrzywianie przesłania ewangelii, umniejszanie jego wagi, ośmieszanie chrześcijaństwa i wiele innych. Jakkolwiek, by tylko Imię Jezusa nie było głoszone Obj 12,9. Diabeł nie ma nic przeciwko religii, wie że ludzie są istotami religijnymi i potrzebują jej. Ale szatan działa aktywnie, by wiara nie była oparta o imię Jezusa, bo wtedy człowiek może zostać zbawiony i wyzwolić się spod jego wpływów. 

w. 19-20

Bardzo podoba mi się odpowiedź Piotra i Jana, że oni nie mogą przestać nauczać w tym imieniu, bo boją się bardziej Boga niż ludzi.

Zadają też im pytanie którego mądrość pochodzi od Ducha Św.  Przed całą Radą Najwyższa pytają się ich - niech sami ocenią, czy powinni słuchać Boga czy ludzi? Jeśli Rada odpowie, że Boga, to musi zgodzić się na głoszenie, bo sprawa pochodzi od Boga. Jeśli odpowiedzą, że ludzi, to odrzuca Boga.

To więc Bóg stawia Radę Najwyższą w trudnym położeniu, mogą przyjąć Boga lub odrzucić Boga. Nie mogą schować się w jakiejś szarości.

W wyniku zastraszeń i obaw jak zostaniemy odebrani możemy mieć pokusę aby milczeć i nie głosić Imienia Pana Jezusa. Ale zawsze powinniśmy wtedy pamiętać o tym pytaniu jakie postawił Piotr z Janem. Czy należy bardziej bać się Boga, czy ludzi? Czy ja bardziej boję się Boga czy ludzi? Zawsze powinniśmy bardziej bać się Boga niż ludzi. Jeśli ludzie lub władza zakazuje nam być posłusznymi Bogu i nie wiemy kogo słuchać zawsze powinniśmy słuchać Boga.

Ktoś przyjdzie i zakaże nam głosić Jezusa to nie możemy go posłuchać, bo Pan Jezus powiedział, że mamy głosić na cały świat. Ktoś może chcieć zakazać nam czytania Biblii, czy zmuszać nas do tego, co Bogu się nie podoba, to wtedy mamy obowiązek się sprzeciwić.

Pamiętajmy Daniela jak otrzymał zakaz modlitwy do kogokolwiek niż Król w 6 rozdz. Ks. Daniela. Czy Daniel posłuchał tego rozkazu Dan 6,11? Nie, Daniel poszedł do swojego domu i zaczął modlić się do swojego Boga tak jak czynił to przed rozkazem.

Położne także bały się bardziej Boga niż ludzi i słuchały się faraona za co Bóg je wynagrodził Wyjścia 1,17.

Choć mamy być posłuszni władzy, to jednak granicą posłuszeństwa jest nieposłuszeństwo Słowu Bożemu. Jeśli władza, czy ktokolwiek inny chce byśmy sprzeciwili się Bogu, to musimy powiedzieć, że będziemy słuchać bardziej Boga niż ludzi. 

A dlaczego słuchanie Boga jest ważniejsze niż słuchanie ludzi?

Powinniśmy przede wszystkim słuchać Boga, bo Bóg daje nam zbawienie, życie wieczne, to jest o wiele więcej niż może nam dać jakikolwiek człowiek. Powinniśmy również słuchać Bóga, bo Bóg może potępić nas na wieki, tego nie może zrobić żaden człowiek.  Mat 10,28; Mat 10,32-33; co może zrobić człowiek Ps 118,6; Heb 13,6; Ps 27,1-3; Izaj 51,12.

Tak więc na wzór apostołów nie bójmy się ludzi, bójmy się Boga i spełniamy jego wolę. Pamiętajmy, że to Bóg rządzi ludźmi i diabłem, a nie odwrotnie. Ostatecznie tylko Boże opinie i sądy będą miały znaczenie.

Miejmy taką postawę jak miał Piotr i Jan, że my nie możemy nie mówić, o tym co widzieliśmy i słyszeliśmy w. 20.

Posłuszeństwo Jezusowi za wszelką cenę, za cenę utraty majątku, utraty zdrowia, wolności, a nawet życia. To była maksyma apostołów.

Gdy apostołowie nie dali się zastraszyć Rada Najwyższa musiała ich wypuścić. Nie mogli znaleźć nic, za co mogliby ich ukarać. Bali także reakcji ludzi, którzy chwalili Boga za cud jaki się wydarzył.

Drodzy, nie bójmy się ludzi. Diabeł będzie ich używał by nas wyśmiać, zastraszyć, znieważyć, ale gdy nie damy się czeka nas zwycięstwo. 

 Jan Chryzostom kiedyś został wezwany przez cesarza Rzymskiego Arkadiusza i groziło mu wygnanie z powodu głoszenia. Arkadiusz powiedział: „Jeśli nie przestaniesz głosić Jezusa, zostaniesz wygnany”. 

I oto, co powiedział: „Nie możecie mnie wygnać, bo świat jest domem Ojca mego” powiedział Chryzostom. „Wtedy cię zabiję” - zawołał rozgniewany cesarz. „Nie, nie możesz mnie zabić, bo moje życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu”. Cesarz Arkadiusz powiedział do niego, że „Twoje skarby zostaną skonfiskowane”. Chryzostom odp. „Panie, to niemożliwe, moje skarby są w niebie, gdzie nikt nie może się przedrzeć i ich ukraść”. „Wtedy wypędzę cię od ludzi i nie będziesz miał przyjaciół”. „Tego też nie możesz zrobić, ponieważ mam przyjaciela w niebie, który powiedział: „Nigdy cię nie opuszczę ani nie porzucę”. 

Ostatecznie Chryzostom został zesłany na Kaukaz, który znajduje się na skraju Armenii. Kiedy tam dotarł, listy, które pisał na całym świecie, wywarły na kościół tak duży wpływ, że jego wrogowie postanowili wypędzić go dalej, na miejsce zwane Pitus na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego, umarł w drodze do celu.

19.11.2021

Gorzkie żniwo i bolesne przycinanie Ks. Rodzaju 21,8-14

 


Grzeszne decyzje niosą przykre konsekwencje

Wiele osób podejmując życiowe decyzje nie zastanawia się jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości. Kierowca wsiadając pod wpływem alkoholu za kierownice często nie myśli, że jest duże prawdopodobieństwo spowodowania wypadku, narażenia kogoś na śmierć, utratę prawa jazdy, a jeśli prawo jazdy jest potrzebne do pracy, to może utratę pracy. Często młodzi podejmują współżycie przed ślubem nie zastanawiając się jakie to będzie miało konsekwencje, gdy pojawi się dziecko. Jedno ze współmałżonków decyduje się na zdradę, ale nie myśli o tym jak to wpłynie na jego relacje małżeńskie, dzieci i całą rodzinę. Gdybyśmy jako chrześcijanie częściej zastanawiali się jakie owoce nasze decyzje przyniosą w przyszłości, to z pewnością bardziej rozważnie byśmy je podejmowali. Niestety zbyt rzadko pamiętamy o ważnej zasadzie, która jest nam przedstawiona w Biblii, że to, co siejemy, to też będziemy zbierać List do Gal 6,7.

Abraham z Sarą wiele lat wcześniej zdecydowali się na urodzenie dziecka z niewolnicy sprzeciwiając się w ten sposób Panu. Zamiast cierpliwie czekać, aż Bóg wypełni dane im słowo i urodzi się syn obietnicy postanowili samodzielnie przyśpieszyć ten proces. W wyniku ich decyzji urodził Isamel - biologiczny syn Abrahama i Hagar, niewolnicy Sary. Szybko doświadczyli przykrych konsekwencji swoich czynów, bo to doprowadziło do osłabienia relacji małżeńskiej Sary i Abrahama, a nadto wywoływało kłótnie i napięcia w ich domu, które ciągnęły się przez około 16 - 17 lat.

Widzimy, że Izaak podrósł i Abraham postanowił wyprawić wielkie przyjęcie w dzień odstawienia go od piersi Sary czyli w wieku około 3 lat w. 8. Dla nas dzisiaj, to nie jest może nic wyjątkowego, ale w tamtej kulturze i czasach których umieralność dzieci była dużo wyższa niż obecnie zaprzestanie karmienia piersią i przejście na pokarmy stałe było okazją do świętowania, bo dziecko przetrwało najtrudniejszy okres rozwoju.

Podczas gdy Izaak stawał się bardziej samodzielny Ismael – jego przyrodni brat stawał się dla niego bardziej przykry. Sara zobaczyła, że dokucza on Izaakowi - szydzi i śmieje się z niego. Z pewnością do chwili zanim urodził się Izaak Isamel był w centrum zainteresowania Abrahama i kojarzono z nim Boże obietnice. Teraz kiedy Izaak przyszedł na świat Sara widziała w Isamelu zagrożenie dla bezpieczeństwa Izaaka i jego dziedzictwa.

Apostoł Paweł odnosząc się do tej sytuacji w liście do Galacjan mówi, że Isamel prześladował Izaaka Gal 4,29. Gdy narodził się prawdziwy syn obietnicy konflikt w domu Abrahama zaostrzył się i mamy tutaj odsłonę kolejnych problemów z powodu nieposłuszeństwa Bogu Abrahama i Sary kilkanaście lat wcześniej. Zobaczmy jak długo mogą ciągnąc się w naszym życiu problemy i konsekwencje naszych grzesznych decyzji, gdy nie dochowujemy wierności Panu i decydujemy się na grzech.

Abraham nie jest w Biblii jedynym tego przykładem. Doskonale to widać w życiu króla Dawida, który dopuścił się cudzołóstwa, a później morderstwa na Uriaszu mężu Batszeby. Konsekwencje jego grzechów ciągnęły się później za nim przez całe pozostałe życie, czyli kilkadziesiąt lat. W wyniku jego nieposłuszeństwa Bóg pozwolił na to, by doszło do kazirodczego gwałtu w jego rodzinie kiedy Ammon najstarszy syn Dawida wykorzystał swoją siostrę Tamar. Później przeciwko Dawidowi zbuntował się kolejny jego syn Absalom, a także zwrócił się przeciwko niemu jego przyjaciel  Achitofel dziadek Batszeby. Prawdopodobnie z tego powodu, że dowiedział się o haniebnym postępowaniu Dawida wiele lat wcześniej i miał do niego żal.

Powinniśmy mieć głęboką świadomość, że gdy decydujemy się na grzech jako wierzący w Chrystusa ludzie, to narażamy się na Bożą dyscyplinę i potencjalne konsekwencje naszego nieposłuszeństwa w przyszłości. Ile napięć, problemów, kłótni, frustracji, pojawiło się w życiu Abrahama i Sary z powodu Ismaela? Jeśli naprawdę jesteśmy odrodzeni z Ducha Św. i zgrzeszmy, to mamy orędownika w niebie naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, który zmarł za nasze grzechy i wyznając je Bóg wybaczy nam nasze upadki oraz oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Ale często Pan pozwala jak w przypadku Abrahama i Sary lub Dawida oraz wielu innych, że skutki naszego nieposłuszeństwa będą nam towarzyszyć w naszym życiu czasami przez wiele lat, a może nawet przez całe pozostałe doczesne życie. W ten sposób Bóg nas smaga, karci i doświadcza byśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. Niestety wielu chrześcijan w różnych aspektach swojego życia nie chce być posłusznym Panu, a później mają wiele różnych problemów. Pozwólcie, że podam kilka przykładów. Często młodzi chrześcijanie wstępują w związki małżeńskie z osobami niewierzącymi, co przynosi wiele napięć oraz kłopotów w małżeństwach. Część chrześcijan bagatelizuje konieczność dbania o stałą społeczność z Panem Jezusem i pozwala sobie na brak osobistej modlitwy, karmienia się słowem Bożym, opuszczania wspólnych zebrań, co powoduje że ich serca stają się letnie i oziębłe dla ewangelii. Możemy wdawać się bezmyślnie oraz w bezsensowne spory, plotki i kłótnie, a wiemy, że kto sieje wiatr zbiera burzę.

Nigdy nie doszłoby do napięć, trudności, smutku, rozczarowań i bólu jaki doświadczyli Abraham z Sarą przez te kilkanaście lat, gdyby gdy cierpliwie czekali na wypełnienie Bożej obietnicy i nie kombinowali sami.

A teraz w związku z tym Abrahama czeka kolejna próba – ma wypędzić swego Syna Ismaela z jego matką, co jest dla niego szczególnie bolesne. 

Cielesne zawsze będzie prześladować duchowe

Druga rzecz jest taka, że to, co cielesne, co należy do tego świata zawsze będzie występowało przeciw temu co duchowe i należy do Królestwa Bożego. Zobaczmy, że Ismael prześladuje Izaaka i być może dla wielu nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ale apostoł Paweł objawia nam głębszy sens tego stwierdzenia w liście do Galacjan w 4 rodz. w kontekście nakłaniania wierzących w Chrystusa przez żydowskich nauczycieli, by chrześcijanie porzucili zbawienie wyłącznie z łaski i zawrócili do zakonu. Paweł mówi tak:

Galacjan 4:29  Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz.

Chodzi o to, że powody prześladowana Izaaka nie wynikały w życiu Ismaela wyłącznie z jakiś osobistych niechęci, czy pragnienia otrzymania dziedzictwa, ale były podyktowane nienawiścią do Słowa Bożego. Zarówno Hagar jak i Ismael znali obietnice daną Abrahamowi, że będzie miał syna i syn obietnicy będzie po nim dziedziczył. Przez wiele lat myśleli, że to Ismael jest tym synem obietnicy, ale teraz gdy Bóg wyraźnie objawił, że jest nim Izaak, zarówno Hagar jak i Ismael nie chcieli się z tym zgodzić. Zamiast pokornie uznać Boże drogi, to buntowali się i prześladowali syna obietnicy. To więc u podstaw niechęci Ismaela do Izaaka leżał bunt przeciwko Słowu Bożemu dlatego Paweł mówi, że urodzony według ciała prześladował urodzonego według ducha. Dzisiaj to chrześcijanie są dziećmi obietnicy zrodzonymi przez Ducha Św. za sprawą ofiary Pana Jezusa Chrystusa na Krzyżu i wynikającej z niej łaski. Ale tak jak Ismael nie chciał uznać syna obietnicy, tak chrześcijanie nigdy nie będą uznani i zaakceptowani przez ten świat. Dzieje się tak dlatego, że cały świat należy do ciemności grzechu i jest póki co pod władaniem szatana. Chrześcijanie natomiast należą do światłości, są synami dnia, dziećmi Bożymi zrodzonymi przez Słowo Prawdy, by rozgłaszać w tym świece cnoty naszego Pana Jezusa Chrystusa. Świat i szatan tego nienawidzą i chcą trwać w buncie przeciw Bogu, bo kochają swój grzech. W związku z tym jak niegdyś Izaak przez Ismaela, tak dzisiaj naśladowcy Jezusa będą znienawidzeni i prześladowani za wiarę do dnia, gdy Chrystus powróci i wywyższy oczach tego świata tych których umiłował.

Drodzy nie bądźmy zaskoczeni, gdy będą nas nienawidzić, śmiać się z nas, wygadywać na nas kłamstwa, a nawet wsadzać nas do więzień, czy pozbawiać życia. Pamiętajmy na słowa naszego Pana, który powiedział:

Jana 15:18  Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.

19  Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi.

Nienawidzi nas świat, bo nie jesteśmy ze świata - żyjemy innymi wartościami. Świat jest napędzany przez grzeszne pożądliwości będąc w mocy szatana. Dzieci Boże zaś, chcą żyć w prawdzie, w czystości, szczerości, miłości, przebaczeniu, pokoju, radości, uprzejmości, wstrzemięźliwości, dobroci i poddaniu Chrystusowi. W świecie dla takich nie ma miejsca stąd ciągły konflikt między tym, co duchowe i cielesne. 

To, co z ciała ma zostać porzucone przez wierzącego

Trzecia rzecz, która wynika z naszego fragmentu jest taka, że to, co cielesne ma zostać porzucone przez wierzącego w Jezusa Chrystusa. Spójrzmy na 10 do 12 wiersza. Czy nie jesteście czasami oburzeni czytając tą historię, że tak nieludzko miał zachować się Abraham wobec Hagar i Ismaela? Czy nie macie pytań w swoim sercu, czy rzeczywiście takie drastyczne kroki były konieczne? Zobaczmy, że Sara zażądała od Abrahama, by wypędził Hagar z Ismaelem w 10 w. Sara zrobiła to w złości  oraz lęku o przyszłość swojego syna. Już od wielu lat ciążyła jej na sercu ta sprawa. Możemy być pewni, że niejednokrotnie żałowała swojej zgody żeby Abraham miał potomstwo z jej niewolnicy. W 16 rozdz. Ks. Rodzaju Sara miała pretensje do swego męża w związku z tą sytuacją mówiąc, że to z jego winy tak się stało, bo chciał mieć syna. A teraz kiedy urodził się Izaak postanawia ostatecznie rozprawić się ze swoją niewolnicą i Ismaelem. Jednak dla Abrahama to był cios. Czytamy w 11 wierszu, że Słowa te bardzo nie podobały się Abrahamowi z tego powodu, że kochał Ismaela. Ismael ma tutaj około 16 lat. Przez ten cały okres wychowywał się u boku Abrahama. Pewnie pomagał mu w pracy, chodzili na wspólne spacery, śmiali się razem, rozmawiali, spędzali wspólnie czas i była miedzy nimi bliska więź jaką ma ojciec z synem. Więc gdy Sara zażądała, by wypędził swego syna Abraham nie chciał tego zrobić. Trapił się w swoim sercu bardzo z powodu tej sytuacji. Może powinien przekonać Sarę żeby zaakceptowała, że Hagar i Ismael są częścią rodziny? Nie czytamy tego, ale prawdopodobnie modlił się w tej sprawie do Boga, bo w końcu Bóg do niego przemówił, że powinien posłuchać Sary.

Mogło mu się wydawać, że decyzja Sary jest zła, a teraz dostał potwierdzenie od samego Boga, że jest to właściwy kierunek.

No dobrze, Sara to Sara. Jest rozżalona boi się o Izaaka więc zrozumiałe jest, że chce wypędzić Hagar i Ismaela, ale Bóg! Dlaczego? Wydaje się, że teraz decyzja Abrahama jest jeszcze trudniejsza. Sary mógł nie posłuchać, ale Bogu należy okazać posłuszeństwo.      

Musimy przyznać, że i dla nas decyzja Boga może być niezrozumiała i wydawać się mało sprawiedliwa szczególnie wobec Hagar i Ismaela. Oczywiście Bóg jest suwerenny i nie musi tłumaczyć się nam ze swych decyzji, ale wydaje się w tej sytuacji jest wyjaśnienie.

Bóg podaje jeden powód  „gdyż tylko od Izaaka nazwane będzie potomstwo twoje”.

Izaak w życiu Abrahama reprezentuje to, co może zrobić Bóg, Ismael natomiast wskazuje na to, co może zrobić człowiek bez Boga. Wspominałem już, że  Apostoł Paweł w liście do Galicjan mówi nam, że historia ta ma duchową lekcje.

 Galacjan 4:22  Napisane jest bowiem, że Abraham miał dwóch synów, jednego z niewolnicy, a drugiego z wolnej.

23  Lecz ten, który był z niewolnicy, według ciała się urodził, ten zaś, który był z wolnej, na podstawie obietnicy.

24  A to jest powiedziane obrazowo: oznaczają one dwa przymierza, jedno z góry Synaj, które rodzi w niewolę, a jest nim Hagar.

25  Hagar jest to góra Synaj w Arabii; odpowiada ona teraźniejszemu Jeruzalem, gdyż jest w niewoli razem z dziećmi swymi.

26  Jeruzalem zaś, które jest w górze, jest wolne i ono jest matką naszą.

Ismael urodził się według ciała, Izaak zaś według obietnicy - dzięki mocy Bożej. Abraham i Sara nie mogli chlubić się w Izaakau, bo jego poczęcie nie było ich zasługą. Mogli jedynie za niego chwalić Boga. Ale Abraham mógł chlubić się w Ismaelu, bo został poczęty dzięki niemu. Bóg jednak chciał żeby wszystko co spotkało Abrahama nie było jego zasługą, ale wynikiem Bożej łaski, bo Pan całkowicie pragnął odebrać sobie z jego życia chwałę. Gdyby Ismael został, to Bóg w życiu Abrahama nie mógłby być uwielbiony tak jak powinien być. Za każdym razem spoglądając w stronę Ismaela Abram mógłby odbierać Bogu chwałę i przypisywać sobie jakieś zasługi, a życie człowieka wiary wymaga całkowitej zależności od Boga.

Jest to ważna lekcja z tej historii dla nas. Powinniśmy wiedzieć, że żadne nasze cielesne starania nie mogą zadowolić Boga. Nic, co jest wynikiem naszych cielesnych osiągnięć nie może przynieść Bogu chwały i nie może być monetą za nasz grzech. Tylko to, co Duch Boży w rezultacie nowego narodzenia wytwarza w nas może podobać się Bogu, a zależne jest to od poddania Chrystusowi naszego życia. Do nieba pójdzie to, co z nieba przyszło nic innego tam nie wejdzie. Dlatego wiara w Chrystusa wymaga zaparcia się samego siebie, odrzucenia własnej dumy i grzechu oraz poczucia, że na coś przed Bogiem zasługujemy. Stare życie które prowadziliśmy przed nawróceniem musi zostać porzucone jak powiedział Pan Jezus, że kto próbuje życie swe zachować straci je, a kto straci życie dla Jezusa znajdzie je (Mat 10,39).

Choć Ismael był kochanym synem przez Abrahama musiał odejść, bo reprezentował to, co ludzkie. Od momentu nawrócenia chrześcijan ma polegać na Chrystusie, by mogły pojawić się w Jego życiu owoce wiary, owoce Ducha Św. Podążanie za Panem Jezusem wiąże się z przycinaniem i kształtowaniem naszego charakteru jak to Pan Jezus objawił nam w Ew. Jana w 15 rozdz. gdy mówi o krzewie winnym i latoroślach. Pan powiedział, że każdą latorośl, która wydaje owoc oczyszcza, by wydawała jeszcze obfitszy (Jana 15,2) i że wydawanie owocu zależy od trwania w Nim (Jana 15,5). Droga ta jest dla nas bolesna, bo oczyszczanie sprawia, że cielesne ziemskie rzeczy odpadają z naszego życia, pycha, złość, egoizm, bunt, wrogość i wiele innych. Często tego procesu przemiany nie rozumiemy jak Abraham nie rozumiał dlaczego musi wypędzić Hagar z Ismaelem. Ale jest to konieczne w naszym życiu, by Bóg mógł z niego odebrać sobie chwałę. Naszym zadaniem jest być posłusznym Słowu Bożemu jak widzimy w życiu Abrahama, że pomimo smutku i bólu wstał wcześnie rano dał żywność i wodę Hagar z Ismaelem i odesłał ją. Może Bóg ciebie dzisiaj wzywa, byś coś odesłał ze swego życia, porzucił lub porzuciała jakiś grzech, przyjął lub przyjęła jakieś Boże postanowienie. Będzie nas to kosztować, ale w końcu przyniesie wspaniałe rezultaty, bo wiara nasza stanie się cenniejsza i czystsza niż złoto najlepszej próby.

Podsumowując

1.      Po pierwsze grzeszne decyzje niosą przykre konsekwencje jak w przypadku Abrahama i Sary, gdy zdecydowali się kombinować, by pomóc w wypełnieniu Bożej obietnicy.  Choć Bóg w Chrystusie wybacza grzech wierzącym, gdy w niego popadają jeśli go wyznają i pokutują, to jednak Pan może pozwolić i często pozwala, że rezultaty naszego nieposłuszeństwa ciągną się za nami w tym życiu. Czasami przez długi czas, a nawet przez całe nasze ziemskie życie. Gdy będziemy mieli pokusę okazać Panu nieposłuszeństwo, bo grzech będzie nas nęcił i zwodził zastanówmy ile złego, to może spowodować w przyszłości.

2.      Po drugie, to co cielesne zawsze zwalcza to, co duchowe. Nasza cielesna natura walczy przeciwko duchowej, a upadły grzeszny świat znajdując się pod władzą szatana prześladuje wierzących w Chrystusa jak Ismael prześladował Izaaka. Nie dziwmy się więc, że przyznając się do Pana Jezusa, czy to w czynie, czy mowie będziemy wyśmiewani, oczerniani, a nawet zabijani. Raczej powinniśmy jak mówi Piotr apostoł w swoim liście, cierpieniem naszym wielbić Boga wiedząc, że tak samo traktowali naszego Pana.   

3.      I trzecia rzecz, to co cielesne w naszym życiu nie może przynieść chwały Bogu i musi zostać porzucone jak Abraham musiał wypędzić Hagar z Ismaelem. Przemiana naszego życia z cielesnego na duchowe jest bolesnym procesem, ale ostatecznie przynosi wspaniałe owce, a wiara dzieci Bożych pod wpływem działania Ducha Św. gdy mu się poddają staje się cenniejsza niż jakiekolwiek ziemskie bogactwo - ono przeminie, ale to co Chrystusowe w nas zostanie na wieki. 



Łączna liczba wyświetleń